
Pierwszy felieton, zatytułowany „Felieton na dzień dobry” zamieszczony 4 września 2013 r.– był pierwszym tekstem, jaki opublikowałem na stronie mojego, prywatnego, osobistego „Obserwatorium Edukacji”. Od tamtego dnia do dzisiaj minęło 12 lat, 4 miesiące i 17 dni. W tym czasie napisałem i zamieściłem na OE 598 kolejnych tekstów, opatrzonych tytułem „felieton”. I ten jest 600-nym!
Pierwszym felietonem przed którego tytułem pojawił się jego kolejny numer był felieton z dnia 29 czerwca 2014 roku , zatytułowany „Bilans sukcesów i niepowodzeń”, i był to mój 41 felieton. I już on miał charakter podsumowujący dotychczasowy „dorobek” – ale wszystkich zamieszczonych od początku funkcjonowania „Obserwatorium…” tekstów.
Na kolejny felieton, zawierający takie podsumowanie, ale już tylko zamieszczonych felietonów, trzeba było czekać do felietonu nr. 200, który zatytułowałem „JUBILEUSZ, czyli coś się kończy, coś zaczyna…” Przywołałem tam te felietony: Nr 89, Nr 100, Nr 110, Nr 119, Nr 124 i Nr 129
Dla zrozumienia mającej nastąpić w końcowej części tego felietonu deklaracji, muszą przywołać ten jego fragment:
„Dość tych „Zaduszek”! Teraz o moich planach na przyszłość – jakąkolwiek miała by ona być. Otóż podjąłem właśnie decyzję, że ten dwusetny felieton jest ostatnim w tej formule. W nadchodzącym nowym 2018 roku będę w niedzielę zamieszczał prawdziwie felietonowe felietony, nieprzekraczające 5 tys. znaków! Natomiast dla zaspokojenia moich potrzeb pisania obszerniejszych materiałów problemowych otwieram nową zakładkę < Eseje >.
A dorobkiem tematyczno-problemowym następnych 300-u felietonów pochwaliłem się „syntetycznie” 10 grudnia 2023 r., w 500-nym felietonie, zatytułowanym „Jubileuszowe wspomnienia i o przyszłości marzenia”, zamieszczonym na OE 10 grudnia 2023 roku. Są tam przywołane (z podlinkowaniem) kolejne, „jubileuszowe” felietony:
Felieton nr 250. Tekst, który powstał „z okazji” – na przekór przeciwnościom losu
Felieton nr 300. O tym co i jak było, ale też o tym co i jak będzie. W moich felietonach.
Felieton nr 350. Po okolicznościowym wstępie – o bankructwie „pamięciowej szkoły”
Felieton nr 400. Kolejna okazja do małego résumé zamieszczonych dotąd felietonów
Felieton nr 450. O potrzebie niepozorowanej reformy w szkolnictwie zawodowym
Prosty wniosek płynący z zaprezentowanej powyżej tradycji płynie taki, abym teraz przywołał – moim zdaniem najważniejsze – felietony z tej ostatniej setki. Pierwszych 50 felietonów z tej ostatniej setki podsumowałem w „Felietonie nr 550. Bilans felietonów minionej „pięćdziesiątki” i zwierzenie autora- redaktora”. Przywołałem tam tytuły (też podlinkowane) 9-u felietonów – zainteresowani mogą sami zobaczyć które to były – TUTAJ
Podtrzymując tradycję, także i z okazji 600 felietonu postanowiłem – po przypomnieniu sobie ich treści – przywołać te właśnie, podlinkowując ich tytuły:
Felieton nr 551. Od MEN do łódzkiego podwórka – kilka smutnych refleksji… – TUTAJ
Felieton nr 556. O tym z jakiego powodu PiS żąda dymisji ministry Nowackiej – TUTAJ
Felieton nr 564. O tym, że trzeba ostatecznie odejść od zebrań w formule „wywiadówek” – TUTAJ
Felieton nr 572. O szkole między „urawniłowką”, a „róbta co chceta” – TUTAJ
Felieton nr 573. Czy wzrost liczby uczniów w szkołach niepublicznych powinien cieszyć? – TUTAJ
Felieton nr 576. O „Kompasie Edukacji” i „Dalton Campie” refleksji parę… – TUTAJ
Felieton nr 578. O tym, że lepsza znana nam „siekierka”, od nieprzewidywalnego „kijka”… – TUTAJ
Felieton nr 589. Raczej esej niż felieton o szkołach ćwiczeń i praktykach pedagogicznych – TUTAJ
Felieton nr 591. Moje reminiscencje po Dniu Edukacji Narodowej. Że narodowej… – TUTAJ
Felieton nr 594. Refleksje o projekcie w sprawie Rad Szkół i Rzeczników Praw Ucznia – TUTAJ
Felieton nr 597. Dlaczego szef nauczycielskiej „Solidarności” boi się „nowego” w edukacji – TUTAJ
I jeszcze jedno wspomnienie. Od felietonu nr 507 kolejne felietony zapowiadał taki młodociany gazeciarz:
Kolejna zmiana nastąpiła od numeru 568, kiedy felietony zapowiadał inny, lepiej ubrany gazeciarz, trzymający tablicę z jego numerem przed sobą:
To tyle o tym, czym zapragnąłem pochwalić się z minionego okresu owych ponad 12-u lat pisania tych tekstów, które z uporem nazywałem felietonami. Teraz przyszedł czas na samokrytyczne oświadczenie oraz na podjęcie decyzji w sprawie przyszłości.
Niestety – nie udało mi się wykonać zobowiązania, które złożyłem w felietonie nr 200, że w nadchodzącym 2018 roku będę w niedzielę zamieszczał prawdziwie felietonowe felietony, nieprzekraczające 5 tys. znaków. Nie tylko w owym 2018, ale i w kolejnych latach – aż do dzisiaj. Prawie zawsze nie potrafiłem ograniczyć się do owych 5 tysięcy znaków i prawie nigdy nie były to jedynie teksty, spełniające definicję felietonu:
„Felieton to krótki utwór publicystyczny o lekkiej, swobodnej formie, wyrażający subiektywne opinie i przemyślenia autora na aktualne tematy społeczne, polityczne czy kulturalne, często z użyciem humoru, ironii lub satyry, aby skłonić czytelnika do refleksji. Charakteryzuje się osobistym stylem i nie wymaga obiektywizmu, łącząc elementy dziennikarskie z literackimi, a jego celem jest zaciekawienie i zaangażowanie odbiorcy.”
A oto moja decyzja co do przyszłości – oczywiście nie Świata, Europy, czy Polski, ale przyszłości zamieszczania na OE kolejnych felietonów. Jest ona konsekwencją racjonalnej oceny szansy na spełnienie kryteriów felietonu w dalszych próbach ich zamieszczania. Muszę uznać, że moja – zapewne wrodzona – skłonność do zgłębiania tematów i doszukiwania się źródeł pozyskiwanych informacji zawsze zwycięża, także podczas pisania tekstu, któremu później nadaję tytuł „Felieton nr…” Dlatego zdecydowałem: Ten Felieton nr 600 jest ostatnim felietonem, który został zamieszczony na OE.
Od przyszłej niedzieli wystartuje nowy cykl, który będzie miał stały tytuł „Mój refleksyjny esej nr …” A dopiero w pierwszej linijce tekstu będzie zamieszczany tytuł tego eseju – aby czytająca/y dowiedział/a się na co może liczyć w dalszej lekturze.
Co nie znaczy, że już nigdy nie sięgnę po formułę felietonu. Jednak nie będzie to nic cyklicznego, zamieszczanego zawsze w określonym dniu tygodnia. Po prostu – gdy poczuję potrzebę podzielenia się moimi przemyśleniami o wydarzeniach w świecie edukacji, to po porostu napiszę i zamieszczą. Będzie to taki nieregularnik z cyklu „Muszę, bo inaczej się uduszę„.
I jest to decyzja ostateczna.
Włodzisław Kuzitowicz
Zostaw odpowiedź



