9 lutego zamieściliśmy „do poczytania” tekst „Koncern AGORA podpiera się tekstem z fanpage dr Rożka”. Dziś, w kontekście odpowiedzi minister Zalewskiej na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie przeciążenia uczniów, proponujemy lekturę wywiadu, jaki z dr Rożkiem przeprowadziła Aleksandra Pezda  „Szkoła krzywdzi nasze dzieci. Uczenie przez przymus jest nieskuteczne”. O polskiej edukacji niszczącej dzieci z Tomaszem Rożkiem rozmawia Aleksandra Pezda z Onet Kobieta. Jak zwykle – najpierw fragmenty, a później link do całości:

 

Foto: www.pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Rożek

 

Dr Tomasz Rożek

 

Emocjonalne wyznanie zatytułowane „Robimy krzywdę naszym dzieciom Tomasza Rożka, ojca i publicysty naukowego, które zamieścił na blogu „Nauka. To lubię” przeczytało  kilkaset tysięcy, a udostępniło kilka tysięcy osób. „Dzieci ostatnich klas podstawówek są przeciążone pracą. Wyglądają jak cyborgi. Czy w MEN naprawdę nie ma nikogo kto wie ze taki wysiłek jest ponad dziecięce możliwości?” – pyta naukowiec i ojciec 12-letniego syna i córki – siódmoklasistki. […]

 

Aleksandra Pezda:  Robi pan jakąś krzywdę Zuzi i Jankowi?

Tomasz Rożek: Obawiam się, że w pewnym sensie tak jest. Staram się, żeby moje dzieci nie miały zaległości w szkole a w ten sposób przyczyniam się do tego, że są przepracowane. My, dorośli, zbyt mocno obciążamy dzieci – ich mózgi oraz ich kręgosłupy. Tym samym zamykamy im drogę do odnalezienia i rozwijania własnych pasji, do rozwoju po prostu.

 

W jaki sposób?

Moje dzieci mają około 38 godzin lekcji w tygodniu, to prawie tyle ile liczy etat dorosłego człowieka. Ja w ich wieku przebywałem w szkole około dziesięciu godzin mniej. Wracają do domu przed czwartą po południu, czasem nawet przed piątą. Jest mi ich po prostu żal, wyglądają jak cyborgi, jakby wpadły w jakiś trans, to wynika z przepracowania. Do tego ich torby są bardzo ciężkie, nie wiem – czy to jest niezbędne?

 

Pytał pan w szkole?

Tak. Rozmawiałem z nauczycielami, ale każdy mi odpowiedział podobnie:  “książka do mojego przedmiotu wcale nie jest ciężka”. No i fakt, ale jak się zbierze te książki do ośmiu lekcji, dorzuci zeszyty, czasem jeszcze ćwiczenia, piórniki itd.,  plecak się robi duży i ciężki. Gdybym chciał to sprowadzić do żartu, użyłbym takiego obrazka: w podstawówce mieliśmy z kolegami zawody, kto dalej rzuci tornistrem. Świetna zabawa, choć z punktu widzenia rodzica raczej głupia. Nie wiem, czy dzisiaj dzieci byłyby w stanie rzucać swoimi torbami. To byłoby trochę jak rzut kulą. Śmieje się pani? No, a mi nie jest do śmiechu, kiedy 12-letnie dziecko wraca ze szkoły i mówi: “położę się na podłodze, bo mnie bolą plecy”. Czytam przecież wypowiedzi ortopedów, że dzieci mają coraz bardziej pokrzywione kręgosłupy. To się zaczyna w pierwszych klasach. Takie maluchy, całkiem małe dzieci z pierwszych klas wloką tornistry za sobą na kółkach i mają kłopot, żeby je wciągnąć po schodach. Mnie to przeraża. Taka liczba godzin w siódmej klasie Pana dzieci akurat wynika z reformy. W program jednego roku MEN wrzucił zagadnienia z pierwszej i drugiej klasy likwidowanych gimnazjów.

 


Czytaj dalej »



 

24 listopada 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wystosował do Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej pismo (VII.7037.110.2017.KD). Oto jego dwa pierwsze, i ostatni, akapity:

 

Rzecznik Praw Obywatelskich, stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji RP oraz w innych aktach normatywnych, z uwagą śledzi sytuację związaną ze zmianami w zakresie organizacji i funkcjonowania systemu oświaty, które mogą wpływać na realizację prawa do nauki, wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP. W związku z tym Rzecznik występował do Pani Minister w sprawie reformy systemu oświaty, kierując m.in. wystąpienia generalne w dniu 10 listopada 2016r. (VII.7037.98.2016) oraz w dniu 26 czerwca 2017 r. (VII.7037.77.2017),

 

 

Uchwalenie w dniu 14 grudnia 2016 r. ustaw: Prawa oświatowego (Dz. U. z 2017 r. poz. 59 ze zm.) oraz Przepisów wprowadzających ustawę – Prawo oświatowe (Dz. U. z 2017 r. poz. 60 ze zm.) spowodowało, że niepokój uczniów, rodziców, nauczycieli i ekspertów budzą nie tylko ogólne założenia reformy, ale także kwestie szczegółowe z nią związane. […]

 

 

Mając na względzie powyższe, działając na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2017 r., poz. 958), zwracam się do Pani Minister z uprzejmą prośbą z zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie i przed stawienie wyjaśnień, w tym wskazanie jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wskazane wyżej kwestie.

                                                                                                   [Adam Bodnar]

 

Źródło: www.rpo.gov.pl

 

 

 

Wczoraj, czyli nieomal po trzech miesiącach (!) , także na stronie RPO, a nie MEN, zamieszczono informację, w której zawarto streszczenie odpowiedzi, jaka od minister Zalewskiej wpłynęła do biura RPO. Oto jej obszerne fragmenty:

 

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada RPO w sprawie negatywnych skutków reformy edukacji

 

Zastosowanie przez organ prowadzący szkoły rozwiązań przewidzianych w ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. Przepisy wprowadzające – Prawo oświatowe w zakresie ulokowania poszczególnych oddziałów klas IV i VII może być w pierwszych latach wdrażanej reformy skutecznym narzędziem racjonalnego wykorzystania istniejącej infrastruktury szkolnej, a także kadry pedagogicznej, tak aby stworzyć uczniom jak najlepsze warunki nauki, opieki i wychowania – pisze do Adama Bodnara Minister Edukacji Narodowej – Anna Zalewska w odpowiedzi na wystąpienie RPO (VII.7037.110.2017.KD).

 

Czytaj dalej »



Foto:www.superbelfrzy.edu.pl

 

 

W poniedziałek 19 lutego, na stronie SUPERBELFRZY zamieszczony został artykuł Oktawii Gorzeńskiej, dyrektorki XVII LO w Gdyni, zatytułowany „Skype w klasie – zobacz, dlaczego warto skorzystać”. Oto jego fragment:

 

 

Wystarczy kilka kliknięć myszką, by zaprosić do swojej klasy eksperta – ekologa z Nowej Zelandii lub zabrać klasę na wirtualny spacer po kairskim muzeum z lokalnym przewodnikiem w roli głównej. Współpraca z młodzieżą z innego kontynentu, a może po prostu Mystery Skype służący poznaniu innych kultur?

Brzmi nierealnie? Nic bardziej mylnego. Skype in the classroom daje nam wiele możliwości przybliżeniu uczniom świata i poznania innych kultur.

 

Co trzeba zrobić?

Założyć konto na www.education.microsoft.com Kliknąć na Skype in the classroom w menu po lewej stronie i poznać możliwości tej oferty. Dla początkujących przydatny będzie samouczek lub darmowy kurs internetowy (nie zabiera dużo czasu). Jeśli  ktoś  nie zna języka angielskiego, może  poprosić nauczyciela języka angielskiego o pomoc w realizacji działania (do założenia konta wystarczy język polski).

 

Dlaczego warto?

– uczniowie mogą spotkać się i porozmawiać w realnym czasie z rówieśnikami z innego kraju, a nawet kontynentu,  wziąć udział w wykładzie prowadzonym przez eksperta,  a nawet uczestniczyć w wirtualnej wycieczce na koniec świata,
– edukacja zyskuje wymiar wielokulturowy,
– doskonalimy kompetencje językowe młodzieży i swoje,
– pokazujemy, że edukacja jest naprawdę na wyciągnięcie ręki i pomimo tego, że korzystamy z czegoś, co nazywa się Skype in the classroom, my właśnie poza klasę zabieramy swoich uczniów.

 

Jak widać na zdjęciu: Lekcje Skype, Mystery Skype, Wirtualne wycieczki klasowe i Prelegenci. Wyborowi najlepszej opcji służy wyszukiwarka z filtrami (tematu, wieku, języka, itp.). W ostatnich dniach dzięki niej znalazłam ciekawe propozycje dla moich licealistów, następnie zarezerwowałam termin, również poprzez prostą funkcję na wspomnianej platformie, a potem dostałam potwierdzenie od organizatorów.

 

Dzięki temu moi uczniowie już niedługo m.in.  odwiedzą muzeum w Kairze i poznają rówieśników z innego państwa (nie powiem jakiego, bo to będzie część Mystery Skype). […]

 

 

Cały tekst  „Skype w klasie – zobacz, dlaczego warto skorzystać”     –     TUTAJ

 

 

Źródło: www.superbelfrzy.edu.pl

 

 

 

 



Foto:www.mrn.gov.pl

 

Dopiero wczoraj na oficjalnej stronie MEN zamieszczono informację o przebiegu wizyty minister Zalewskiej w Finlandii. Jako że o tym gdzie była i co oglądała pani minister w czwartek już informowaliśmy, dzisiaj zamieszczamy fragment ministerialnego komunikatu, w którym znajdziecie nowe informacje:

 

[….] Pod koniec pierwszego dnia wizyty w Finlandii minister Anna Zalewska odwiedziła Szkolny Punkt Konsultacyjny w Helsinkach i spotkała się z uczniami oraz nauczycielami. Od minionej soboty dzieci rozpoczęły ferie zimowe, a niektóre z nich spędzą je w Polsce.

 

Ostatnim punktem programu było spotkanie z Anitą Lehikoinen Stałym Sekretarzem w fińskim Ministerstwie Edukacji i Kultury Finlandii. Wśród poruszanych tematów były te dotyczące reformy edukacji, doskonalenia zawodowego nauczycieli, rozwoju kształcenia zawodowego i monitorowania losów absolwentów szkół.

 

W piątek, 16 lutego br. szefowa MEN odwiedziła dwie fińskie szkoły podstawowe w Strömberg i dzielnicy Arabia. Tam z nauczycielami i dyrekcją szkoły minister Anna Zalewska rozmawiała o edukacji włączającej, rozwiązaniach dotyczących pozaszkolnego uczenia się, metodyce nauczania i wykorzystywania nowoczesnych technologii w edukacji.

 

Ostatniego dnia wizyty zaplanowane zostało spotkanie Mister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej z jej odpowiedniczką w Finlandii Sanni Grahn-Laasonen, a także przedstawicielami fińskiego resortu edukacji (?). Wśród poruszanych tematów pojawiły się m.in. kwestie dotyczące reformy systemu oświaty, nowoczesnych technologii wykorzystywanych w nauczaniu, doskonaleniu zawodowym nauczycieli. Szefowa MEN zaprosiła minister Sanni Grahn-Laasonen do wizyty w naszym kraju.

 

Na zakończenie dnia odbyło się spotkanie z nauczycielami języka polskiego i środowiskiem oświaty polonijnej w Finlandii. […]

 

Cały komunikat „Minister Anna Zalewska w Finlandii”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www men.gov.pl



Foto:www.google.pl

O pracy w kręgu własnego wpływu, Iwona Majewska-Opiełka

 

Zanim zaprosimy Was do lektury kolejnego tekstu Witolda Kołodziejczyka, zatytułowanego „Siła działania w kręgu własnego wpływu”, zacytujemy – jako swoiste motto – fragment innej publikacji, znalezionej na stronie serwisu Artelis.pl :

 

Kiedy chcemy coś zmienić czasem tracimy mnóstwo energii, a rezultatów w ogóle nie widać albo są odwrotne od oczekiwanych. Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej zamiast skupić się na tym na co faktycznie możemy mieć wpływ koncentrujemy się na sprawach, które tak naprawdę dotyczą nie nas, ale innych ludzi – ich decyzji, postaw, wyborów. [Źródło: Jadwiga Borkiet, Krąg wpływu a krąg zainteresowań, artelis.pl/artykuly]

 

A teraz możemy zacząć zapoznawanie się (najpierw z fragmentami) tekstu Witolda Kołodziejczyka: „Siła działania w kręgu własnego wpływu”:

 

 

Zła wiadomość jest taka, że znajdujemy się w środku kryzysu o niespotykanych rozmiarach i o globalnym znaczeniu. Martha Nussbaum, jedna z najbardziej cenionych na świecie filozofów polityki i prawa przekonuje, że nie chodzi tutaj o kryzys finansowy, ale o światowy kryzys edukacji. W pogoni za zyskiem, zapominamy o rozwijaniu samodzielnego, krytycznego i współodpowiedzialnego społeczeństwa. Zaniedbując edukację humanistyczną i artystyczną, zabijamy jednocześnie wyobraźnię, koncentrując się głównie na „praktycznych” przedmiotach. Edukacja sprowadzana jest najczęściej do zestawu instrukcji, odnoszących się jedynie do szybkich efektów i korzyści krótkoterminowych – zaliczyć sprawdzian, przygotować się do testów, zdać kolejny egzamin, wypaść dobrze w rankingach i międzynarodowych badaniach.

 

Jest też dobra wiadomość. Rozwiązanie przyszłych problemów znajduje się w dzisiejszych działaniach szkoły. Współczesny świat stoi przed globalnymi wyzwaniami i codziennie pojawiają się nowe. Warto zadać sobie pytanie, co jest najważniejszym wyzwaniem w sferze edukacji? Dziś jedna z możliwych odpowiedzi brzmi: przygotowanie uczniów do rozwiązywania różnorodnych problemów. Każda lekcja może być sposobem na zmierzenie się z kolejnym wyzwaniem i rozwijaniem postawy proaktywnej. Pomocne w tym mogą być innowacyjne modele dydaktyczne. Jednym z nich jest Challenge Based Learning. Jego znaczenie transformacyjne jest ogromne. Zarówno w zakresie środowiska pracy, jak i sposobu funkcjonowania uczniów, ale też w kreowaniu nowej funkcji i roli nauczyciela. Jednak takie podejście wymaga zmiany naszych przekonań, postaw i nawyków. Podstawą pracy opartej na wyzwaniach jest zrozumienie siły działania w kręgu własnego wpływu. Taka postawa pozwala zmienić perspektywę postrzegania szkoły i traktowania jej jako wyjątkowego miejsca połączenia globalnych problemów z przygotowaniem się do ich rozwiązania.

 

 

Foto: www.google.pl

Stosunek pola kręgu wpływu do pola kręgu zainteresowania określa naszą proaktywność.

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www. facebook.com/lcdnikp/

 

Dzisiaj, 19 lutego, w Łódzkim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego odbyło się spotkanie z naszym dobrym znajomym – dr. hab. Jackiem Pyżalskim, profesorem  UAM w Poznaniu.

 

Został on poproszony o wygłoszenie wykładu na temat technik dydaktycznych, stymulujących aktywność i motywację uczących się. Jakież było zaskoczenie uczestników spotkania, gdy prof. Pyżalski zapowiedział, że będzie mówił o… o jajkach i jabłkach. Bardzo szybko okazało się, że była to malownicza metafora, odwołująca się do Horacego, który pisząc o ucztach w starożytnym Rzymie opowiadał, iż przebiegają one „ab ovo usque ad mala”, czyli –  właśnie od jajka (na apetyt”) – na początek, do jabłka (na trawienie) –  na zakończenie uczty. Oto obszerny fragment relacji, jaką o wykładzie dr hab. Jacka Pyżalskiego zamieszczono na fanpage ŁCDNiKP”:

 

[…] Ucztę dydaktyczną, jaką jest lekcja, też zdaniem prof. Pyżalskiego, należy w odpowiedni sposób rozpocząć, aby zaciekawić uczących się i skoncentrować ich uwagę na temacie, a także zakończyć, aby „coś z niej wynieśli” w pamięci. Profesor zbiera w związku z tym – od 16 lat, jak obliczył – „początki” i „końce” lekcji. Inne od rutynowych. Pomysłowe, choć w swojej innowacyjności bardzo proste. Ma ich w swojej kolekcji już 84, wszystkie przetestował osobiście, udostępnił innym pedagogom do przetestowania i przekonał się w efekcie, że działają.

 

Foto: www. facebook.com/lcdnikp/

 

 

O kilku nam opowiedział, z właściwą sobie swadą i poczuciem humoru. Na przykład o pudełku (można je zastąpić walizką), w którym ukryte są pewne przedmioty związane z lekcją. Uczniowie wyciągają je „z ciekawości”, zwyczajnej, ludzkiej, która potem niepostrzeżenie staje się u nich ciekawością poznawczą. Inne chwyty to „sklerotka” czyli karteczka z pytaniem dla każdego ucznia przyklejona pod siedziskiem, „coś na ławce” (nawet spreparowany tasiemiec w słoiku na lekcji biologii), rzucone na ekran zdjęcie, z którego uczniowie mogą intuicyjnie „coś wyczytać”, zanim dowiedzą się od nauczyciela czegoś więcej, kartkówka na koniec lekcji tylko na pozytywną ocenę, jako nagroda dla tych, którzy uważali, przepustka do wyjścia z klasy – kto nie odpowie na pytanie, ten wraca na koniec kolejki…

 

Małą rzeczą, ale dobrze wymyśloną, można dużo osiągnąć, to działa jak dźwignia, mała siła przyłożona we właściwym punkcie” – stwierdził prof. Pyżalski. […]

 

Źródło: www. facebook.com/lcdnikp/

 

 

Uwaga: Pogrubienia i podkreślenia tekstu – redakcja OE.

 

 

 



Dziś, w miejsce aktualnych tekstów teoretyków i praktyków o edukacji, proponujemy lekturę publikacji autorstwa dr hab. Przemysława  Grzybowskiego – profesora  w Katedrze Pedagogiki Ogólnej i Porównawczej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy: „Morycek w szkole. Żydowskie dowcipy o edukacji, w dialogu międzykulturowym”.

 

Jest to nasz wkład w proces unormalnienia problematyki „Polacy i (a) Żydzi”, która w ostatnich dniach została tak skutecznie sprowadzona na niebezpieczne manowce przejaskrawień, przeinaczeń, budzenia uśpionych (zdawałoby się) demonów i polityczno-dyplomatycznych „wojenek”.

 

 

Foto: www.google.pl

 

Przedstawione w książce zagadnienia nawiązują do idei integracji międzykulturowej i budowania wspólnoty poprzez radosny śmiech – zwłaszcza w odniesieniu do fascynującej, choć trudnej przeszłości. Ich podstawą jest komizm zawarty w żydowskich dowcipach i anegdotach o edukacji oraz wspólnota śmiechu i humoru ukształtowana w rozmaitych okolicznościach.

 

W poprzedzającym część antologiczną eseju popularnonaukowym, zostały przedstawione argumenty potwierdzające tezę, że w zróżnicowanym kulturowo środowisku, dowcip i towarzyszący mu śmiech mogą stanowić czynnik dialogu międzykulturowego oraz narzędzie edukacji międzykulturowej. [Źródło: www.researchgate.net]

 

 

 

Foto: www.google.pl

 

 

Przytoczymy  jeszcze ostatni akapit z tekstu „Od wydawcy – słów kilka o idei tej książki”:

 

[…] Wspólny śmiech na kulturowych pograniczach jest doskonałą okazją do dialogu, wzajemnego poznawania i fundamentem przyjaźni – stąd taki właśnie temat książki, nawiązujący do fundacyjnych ideałów i atrakcyjny poznawczo tym bardziej, że jak dotąd nie powstało opracowanie z  żydowskimi dowcipami dotyczącymi edukacji. Niech książka ta intryguje i bawi Czytelników, służy miłośnikom tradycji i radosnego, wspólnego śmiechu, fordoniakom, wolontariuszom wspierającym działalność Fundacji dla Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i wszystkim zainteresowanym opowieściami z okolic fordońskiej synagogi…

                                  Przemysław Paweł Grzybowski

 

 

 

Zachęcamy do lektury: Przemysław Paweł Grzybowski, Morycek w szkole. Żydowskie dowcipy o edukacji, w dialogu międzykulturowym, Bydgoszcz 2016  [plik pdf]    –     TUTAJ

 

 

 

 



Najpierw mieliśmy być „drugą Japonią”, potem „drugą Irlandią”. Czy teraz moglibyśmy  się stać, choćby tylko w edukacji, „drugą Finlandią”? Skąd to pytanie? To taka nić nadziei na „fińską wiosnę”, której jaskółką mogłaby być  wizyta polskiej minister edukacji w Finlandii.

 

Bo nasza pani profesor (szkoły średniej) od polskiego poleciała do Finlandii po nauki…  Jak poinformowała rzecznik prasowa ministerstwa Anna Ostrowska „minister edukacji narodowej Anna Zalewska przybyła do Finlandii, gdzie […] ma zapoznać się z fińską polityką edukacyjną bazującą m.in. na innowacyjnych metodach nauczania”

 

Dzięki serwisowi Infogmina (?), bo nie z oficjalnej strony MEN, wiemy, że „swój pobyt w Finlandii Zalewska rozpoczęła od wizyty w sąsiadującym z Helsinkami regionie Espoo. Mieści się tam wielodyscyplinarne centrum edukacyjne Omnia, które oferuje możliwości kształcenia ustawicznego na różnych poziomach nauki dla młodzieży i dorosłych. W instytucji rocznie w szkoleniach zawodowych uczestniczy ponad 10 tys. osób, a m.in. ponad 2,7 tys. zdobywa naukę zawodu w przedsiębiorstwach.”

 

Inne źródło podaje, że Omnia”  ma podpisanych już ponad 3,5 tys. umów z pracodawcami, u których młodzi ludzie uczą się i odbywają praktyki zawodowe.

 

I to głównie te informacje (udostępnione na OE wczoraj) stały się inspiracją do moich refleksji felietonisty. Gównie, bo od pewnego czasu „chodziła za mną”  myśl. aby podjąć temat poziomu niekompetencji osób, kierujących edukacją w naszym kraju.  Od razu powiem, że z powodów formalnych (ograniczona „pojemność” formy felietonowej) nie będę cofał się do ekipy poprzedniczek obecnej szefowej MEN, a i tam byłoby o czym pisać. (Np. dziennikarka z wykształcenia i wykonywanego zawodu  – Joanna Kluzik-Rostkowska, która bez oporów, pod różnymi „sztandarami partyjnymi”, podejmowała się pełnienia bardzo odpowiedzialnych obowiązków w bardzo różnych dziedzinach (od 2013 do 2015 minister edukacji narodowej, w 2007 minister pracy i polityki społecznej, w 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, od 2005 do 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej).

 

Ale wróćmy do naszej „srebrnej medalistki” (ex aequo z aktualnym premierem Morawieckim: 75 100 zł) w rankingu nagrodzonych członków rządu byłej premier z Brzeszcz. Jakie trzeba mieć „ego”, aby z takim samozaparciem, bez wahania, jak taran i walec drogowy jednocześnie, w niecałe dwa lata zrujnować system szkolny  i na jego gruzach stworzyć coś, co bardziej przypomina skansen szkolnictwa z okresu PRL, niż współczesny model systemu edukacji, stwarzający optymalne warunki rozwoju młodym ludziom – przyszłym obywatelom postnowoczesnego, cyfrowego, zrobotyzowanego świata wolnych ludzi.

 

Dziś zatrzymam się jedynie na jej najnowszym „koniku” –  szkołach branżowych, a idąc dalej –  na  pomysłach  reformy , jak to lubią w MEN nazywać, systemu szkolnictwa branżoweg.

 

 

Czytaj dalej »



 

Foto: www.facebook.com/Ministerstwo.Edukacji.Narodowej

 

 

Jako pierwsi, jeszcze w środę 14. lutego, tę budzącą nadzieję na pozytywne skutki dla polskich szkół informację podali redaktorzy strony „Centrum Prasowe PAP”

 

Spotkania z nauczycielami języka polskiego w Finlandii i środowiskiem oświaty polonijnej oraz zapoznanie się z fińskim systemem oświaty w tym wykorzystywaniem nowych technologii w edukacji, wspieranie uczenia się przez całe życie i kształcenie zawodowe – to główne tematy trzydniowej wizyty studyjnej minister Anny Zalewskiej w Finlandii w dniach 15-17 lutego br. na zaproszenie fińskiej minister edukacji Sanni Grahn-Laasonen. [Źródło: www.centrumprasowe.pap.pl]

 

Jeszcze tego samego dnia, zawsze czujni redaktorzy portalu  oswiata.abc.com, także zamieścili komunikat, opatrzony tytułem, sugerującym wiarę w poglądowe metody uczenia: „Minister Zalewska pozna tajniki fińskiego systemu edukacji”. Oto jego pierwszy akapit:

 

Minister edukacji Anna Zalewska wyrusza w podróż do Finlandii, gdzie sprawdzi, jak działa jeden z najlepszych systemów edukacji na świecie. Odwiedzi też polskie szkoły w tym kraju.[Źródło: www.oswiata.abc.com.pl]

 

Od  tego dnia codziennie wypatrywaliśmy na oficjalnej stronie MEN relacji z tego wyjazdu – bezskutecznie!

 

Dopiero wczoraj, ale jedynie na ministerialnym fanpage, zamieszczono (wzbogaconą zdjęciami) relację z przebiegu pierwszego dnia wizyty minister Zalewskiej w Finlandii, zatytułowaną „Fińskie innowacyjne metody nauczania” . Oto jego obszerne fragmenty:

 

Foto: www.facebook.com/Ministerstwo.Edukacji.Narodowej

 

 

 […] W czwartek, 15 lutego br. minister Anna Zalewska odwiedziła Wspólny Urząd ds. Edukacji w regionie Espoo (Omnia). Instytucja ta odpowiedzialna jest za politykę edukacyjną i rozwój regionalny. Lokalny ośrodek rozwoju edukacji Omnia stawia na spersonalizowaną ścieżkę kształcenia zawodowego w uczeniu się przez całe życie. Instytucja ma podpisanych już ponad 3,5 tys. umów z pracodawcami, u których młodzi ludzie uczą się i odbywają praktyki zawodowe.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.juniorowo.pl

 

Sobota – pierwszy dzień weekendu, czasu wolnego od zajęć  w szkole. Na czasie będzie więc artykuł ze strony portalu „Juniorowo”, o tytule, prowokującym do zastanowienia się nad tytułowym problemem: „Dzieci spędzają na podwórku mniej czasu niż więźniowie”. Jego autorką jest dobrze nam znana  Elżbieta Manthey, a my – jak zwykle – zamieszczamy jego fragmenty i linki, pozwalające na sięgnięcie do źródła i pogłębienie tematu:

 

 

Dzieci spędzają na podwórku mniej czasu niż więźniowie

 

Zabawa przestała być priorytetem w organizowanym przez dorosłych życiu dzieci. Badania (między innymi IKEA Play Report i „Play in Balance” – raport Persilu jako część kampanii „Dirt is Good”) pokazują, że czas, jaki dzieci spędzają na swobodnej zabawie w ciągu ostatnich trzydziestu lat bardzo się skurczył. W niektórych krajach, dwoje na troje dzieci skarży się, że ich rodzice organizują im zbyt dużo aktywności pozaszkolnych. Prawie połowa rodziców przyznaje, że trudno im znaleźć czas na wspólną zabawę z dziećmi. 56% dzieci spędza na podwórku mniej czasu niż najbardziej strzeżeni więźniowie w USA, około 20% przez większość dni w roku nie bawi się na dworze wcale, większość spędza przed ekranami komputerów dwa razy tyle czasu, co na swobodnej zabawie na zewnątrz. Coraz więcej dzieci traci możliwość swobodnej zabawy, ponieważ staje się ona coraz mniej ważna w obliczu szybkiego tempa życia, ścisłych harmonogramów, presji osiągnięć i rozwoju technologii.

 

 

Zabawa to też nauka

Dziś świat zmienia się tak szybko, że to, czego dzieci uczą się w szkole, czy na zajęciach dodatkowych, może się okazać nieaktualne, a na pewno niewystarczające, gdy wkroczą w dorosłość. Jeśli chcemy przygotować dzieci do dorosłego życia, powinniśmy więcej uwagi poświęcić uniwersalnym umiejętnościom – współpracy w grupie, samoświadomości, umiejętności rozwiązywania problemów, kreatywności, zdolności szacowania własnych zasobów i obrony własnego stanowiska, planowania działań i improwizacji, negocjowania i budowania relacji. Tego wszystkiego dzieci najlepiej uczą się podczas zabawy. Badania pokazują, że zabawa jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju dziecka. To zabawa wyposaża dzieci w umiejętności kluczowe dla późniejszego kierowania swoim życiem, to w zabawie dzieci rozwijają umiejętności i cechy, które są niezbędne dla późniejszego zdobywania wiedzy i kompetencji szkolnych. […]

 

 

Świat zaczyna interesować się niedostatkiem zabawy

 

 

Czytaj dalej »