Od 9 maja musieliśmy czekać na nowy post na blogu „Co z tą edukacją”. I oto dzisiaj możemy przedstawić najnowszy (zamieszczony tam wczoraj) tekst  Jarosława Blocha p.t. „Młodzi się nie zbuntują”.To kolejna, krytyczna/realistyczna diagnoza zawodu nauczycielskiego, zaprezentowana przez „jednego z nas”, ale osobę która zachowała  zdolność do – w miarę bezstronnego – „oglądu z zewnątrz” sytuacji w środowisku oświatowym.

 

Foto: www.facebook.com/jaroslaw.bloch

 

Jarosław Bloch

 

Tym razem Jarosław Bloch zajął się sytuacją młodych nauczycieli i prezentuje w tym tekście swoje oceny i prognozy co do ich ewentualnej roli w reformowaniu naszej edukacji. Zapraszamy do lektury – u nas obszernych fragmentów, a „u źródła” – w całości:

 

 

Do niedawna myślałem, że nadzieja polskiej oświaty tkwi w młodych nauczycielach. Wychowanych w epoce cyfrowej, otwartych na świat, bez kompleksów patrzących na zachód, znających języki, śmiało wyrażających swe poglądy i żądania, rozumiejących dzisiejszą młodzież bardziej niż nauczyciele z poprzedniego, mojego pokolenia. Myliłem się. Zawsze wtłaczałem ich w swój schemat myślenia… I przyznaję, to był błąd. Kilkanaście potyczek słownych na forach internetowym uświadomiło mi, że oni są zupełnie inni niż ja, mają inne priorytety. To dobrze dla nich, bo nie pozwolą sobą pomiatać jak wielu nauczycieli w średnim i starszym wieku. Źle dla oświaty, bo kto będzie za nią umierał?

 

Do szkół wchodzi pokolenie nauczycieli dorastających już w wolnej Polsce. Rzecz w tym, że rzeczy oczywiste dla mojego pokolenia, nie są już oczywiste dla nich. Zarobki odkąd pamiętam były niskie, ale bonusy w postaci większej ilości wolnego i stałego etatu w trudnych czasach szalejącego bezrobocia jakoś to rekompensowały. Dziś bezrobocie nie szaleje, praca szuka człowieka. Atrakcyjność zawodu spada wraz ze wzrostem cen w sklepach…[…]

 

Czytaj dalej »



W Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych numer 20 na łódzkim Teofilowie zakończyła się tegoroczna odsłona Dni Doradztwa Zawodowego. Uczniowie trzecich klas gimnazjów, w ramach prezentowanej w kilku łódzkich zespołach szkół zawodowych oferty edukacyjnej, przygotowanej dla nich w łódzkich technikach i szkołach branżowych, mogli kolejny raz (po Łódzkich Targach Edukacyjnych), dowiedzieć się na czym polega prowadzona tam nauka zawodu i jakie możliwości znalezienia zatrudnienia istnieją dla ich absolwentów.

 

Foto: www.facebook.com/tomasz.trela.

 

 

We wtorek, 22 maja, w ZSP Nr 20 – popularnie zwanym „Warecka” –  licznie przybyli tam potencjalni kandydaci mogli naocznie i w  bezpośrednich rozmowach z uczniami prowadzonych tam szkół poznać specyfikę i metody kształcenia zawodowego.

 

 

Foto: www.facebook.com/tomasz.trela.

 

Jednak na początku spotkania byli świadkami uroczystego aktu podpisania umów patronackich z firmami: Erbud Industry, 3energy i  Thermex, w którym uczestniczył obecny  na sali  Pierwszy Wiceprezydent Łodzi Tomasz  Trela.

 

 

Czytaj dalej »



Na blogu Edukacja i Inspiracje Szkoły Paderewski w Lublinie dr Adam Kalbarczyk, powołując się na Simona Sineka – brytyjsko-amerykańskiego mówcę motywacyjnego i konsultanta marketingowego, autora kilku  książek o zarządzaniu, prezentuje jeszcze jedną koncepcję uzasadniającą potrzebę zreformowania sposobu edukowania uczniów we współczesnych szkołach.

 

Foto: www.google.pl

Dr Adam  Kalbarczyk

 

 

Oto (w całości) ten tekst, zatytułowany „Edukacja – dlaczego, jak i co?”:

 

 

Wraz z nową odsłoną strony internetowej szkół Paderewski w Lublinie rozpoczynamy działalność portalu Edukacja i Inspiracje, adresowanego do rodziców, uczniów, nauczycieli i wszystkich osób zainteresowanych problemami edukacji oraz rozwoju dzieci i młodzieży. Środowisko Paderewskiego będzie dzielić się na tych łamach swoją wiedzą, doświadczeniem i edukacyjnymi pasjami. Pierwsze wydanie portalu otwiera artykuł programowy, w którym współzałożyciel tych szkół przedstawia marzenie ich twórców o edukacji.

 

Współczesny filozof zarządzania, Simon Sinek, zasłynął koncepcją schematu opisującego każdą instytucję poprzez odpowiedzi na trzy pytania:

 

 

Foto: www.paderewski.lublin.pl/

 

 

Why? – dlaczego?

Dlaczego powołaliście swoją organizację do istnienia? Co chcecie osiągnąć? Co jest powodem – motywem waszego istnienia? Co jest waszym najważniejszym celem?

How? – jak?

Jak chcecie realizować motyw waszego istnienia? Jakie są najważniejsze zasady waszego działania?

What – co?

Co będziecie robić? Na czym będziecie się koncentrować, by zrealizować wasz cel?

 

 

Podobnie można opisać także każdą szkołę. Powołując w 1993 r. do istnienia Prywatne Liceum im. I. J. Paderewskiego w Lublinie, chcieliśmy zrealizować nasze marzenia o lepszej edukacji. W czasie ostatniego ćwierćwiecza świat zmieniał się wprawdzie nieustannie, ale najważniejsze cele, zasady i przedmiot naszej działalności pozostały te same. Niżej przedstawiam treść tego marzenia i jego uzasadnienie: dlaczego zajmujemy się edukacją, jak sobie ją wyobrażamy i czego chcemy uczyć.

 

 

Dlaczego? Ponieważ szkoła jest po to, by skutecznie uczyć, tj.:

-uczyć każdego ucznia – a nie tylko tych, którzy są zdolni w jakiejś dziedzinie albo nią zainteresowani; także tych, którzy nie odkryli jeszcze swych pasji ani nie wiedzą jeszcze, po co się uczą;

-uczyć w szkole – a nie w domu, pozostawiając ucznia z samym sobą czy z rodzicami lub korepetytorami i zarzucając go pracami domowymi oraz ograniczając się do stawiania wymagań i ich egzekwowania;

-uczyć się uczyć – a nie jedynie nauczać, nie reflektując się nad tym, czy uczniowie rzeczywiście opanowują to, czego się uczą.

 

 

Jak? Skuteczne uczenie odbywa się wtedy, gdy dobrze się spędza czas z innymi, czyli gdy:

-uczniowie i nauczyciele lubią swą szkołę – mają tutaj przyjaciół i dobrze się czują wśród tych, których uczą i z którymi się uczą; gdy współtworzą dobrą atmosferę nauki i przyjazne relacje pomiędzy sobą, także pomiędzy uczniami a nauczycielami;

-czas lekcji jest wykorzystany na uczenie się uczniów – a nauczyciele planując i organizując pracę w klasie, sprawiają, że uczniowie rzeczywiście się uczą i nie tracą czasu na zbędne działania, które temu nie służą, np. na tzw. „odpytywanie”;

-uczniowie są sprawiedliwie oceniani za wykonane zadania – a nie za to jacy lub kim są i są oceniani po to, by pomagać w ich dalszym rozwoju, a nie straszyć, dyscyplinować lub karać i tylko za to, czego się mieli się nauczyć.

 

Co? Przede wszystkim uczniowie powinni się uczyć myśleć, tzn.:

-rozumieć rzeczywistość – a nie recytować formuły i definicje lub bezrefleksyjnie przyjmować wszystko na wiarę i powtarzać to, czego się nauczyli na pamięć;

-rozwiązywać problemy – a nie tylko stosować schematy myślowe czy odtwarzać gotowe rozwiązania i ćwiczyć zadania egzaminacyjne;

-stosować wiedzę i umiejętności w praktyce – a nie zapamiętywać jedynie oderwane od życia informacje.

 

 

Źródło: www. paderewski.lublin.pl



 

Na internetowej stronie Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim zamieszczono wczoraj obszerną informację, zatytułowaną „Równoległe nauczanie j. niemieckiego jako języka mniejszości narodowej i jako języka niemieckiego, jako obcego zgodne z prawe”. Uznaliśmy, że zasługuje ona na upowszechnienie, jako kolejny przykład niekompetencji urzędników, ale i kierownictwa MEN, a jak się głębiej nad sprawą zastanowić – także arogancji tej władzy w stosunku do obywateli.

 

Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

 

Opinia MEN zakwestionowała możliwość równoległego nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej i jako języka niemieckiego jako obcego. Prawo jednak nie zabrania takiej praktyki.

 

Foto: http://www.zso12.gliwice.pl

 

Konkurs Poezji i Piosenki Niemieckojęzycznej w ZSO nr 12 w Gliwicach

 

Opinia Dyrektor Departamentu Kształcenia Ogólnego Ministerstwa Edukacji Narodowej z 15 marca 2018r. zakwestionowała dotychczas obowiązującą, wcześniejszą interpretację prawną MEN pozwalająca na równoległe nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej jak i jako języka obcego. W efekcie powstało wielkie zamieszanie związane z organizacją nowego roku szkolnego, gdzie szkoły organizujące naukę języka mniejszości narodowej niemieckiej zmuszane są do organizowania dla uczniów mniejszości niemieckiej zajęć innego języka obcego niż język niemiecki. Innym efektem są spotkania w niektórych szkołach z rodzicami, gdzie rodzice są zachęcani do wycofania wniosków o nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości. Opinia MEN wywołała ogromne poruszenie przede wszystkim wśród rodziców, nauczycieli, ale także wśród samorządowców oraz członków mniejszości niemieckiej.[…]

 

Przedstawiciele Mniejszości Niemieckiej, Przewodniczący TSKN Rafał Bartek oraz poseł Ryszard Galla spotkali się zarówno z Minister Edukacji Narodowej panią Anną Zalewską, Panem Wiceministrem Maciejem Kopciem jak i pracownikami Ministerstwa, jednakże choć spotkania wydawały się konstruktywne, w ostateczności nie przyniosły rozwiązania sytuacji. Zarówno Pani Minister jak i Pan Wiceminister przy okazji tych spotkań podkreślali, że to dyrektorzy szkół i Kuratorzy są odpowiedzialni za ostateczną interpretację prawa.

 

W związku z powyższym Mniejszość Niemiecka zwróciła się do prawników o wydanie opinii we wskazanym zakresie, wskazując przy tym, że litera prawa w tym zakresie nie uległa zmianie. Opinie przekazano zainteresowanym wójtom, burmistrzom czy przedstawicielom szkół.

 

Czytaj dalej »



Zainspirowani wydarzeniami ostatnich dni, w których „pierwsze skrzypce” grali prezydenci naszego państwa: pierwszy      „z bezpośrednich wyborów” – Lech Wałęsa, odwiedzając protestujących w Sejmie dorosłych niepełnosprawnych i ich rodziców, oraz aktualny – Andrzej Duda – odbywający wizytę w USA, zaznaczoną szeroko (w Polsce) komentowanym przemówieniem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i spotkaniem z burmistrzem satelickiego miasta Nowego Jorku, postanowiliśmy przypomnieć tekst Zofii Wrześniewskiej z 23 marca, zatytułowany „Quiz z prezydentem.

 

 

Foto: www.facebook.com/zofia.wrzesniewska

 

Zofia Wrześniewska

 

Mamy nadzieję, że znajdą się jeszcze nauczyciele, którzy nie zrażeni tym co przynosi każdy kolejny dzień skorzystają    z opisanych doświadczeń koleżanki i zaproponują swoim uczniom – jeśli nawet nie z prezydentami w roli głównej – podobne lekcje WOS. Oto ten post zamieszczony na blogu „Budząca się Szkoła” – w całości:

 

 

Omawiając temat władzy wykonawczej na lekcjach WOS, pomyślałam o tym, by uczniowie sami przygotowali materiały, z których będą się uczyć. Nie chciałam narzucać im formy pracy, umówiliśmy się więc, że każda grupa sama wybiera w jaki sposób przygotuje swoje zagadnienia. Ustaliliśmy jedynie, zakres merytoryczny. Ostatecznie jedna grupa miała przygotować ordynację wyborczą, warunki, jakie musi spełniać kandydat na prezydenta RP i ogłoszenie wyborcze (na podstawie Konstytucji), druga opracowywała uprawnienia prezydenta względem innych organów władzy a trzecia mogła wybrać sobie sylwetkę jednego prezydenta i prześledzić szczegółowo jego biogram. A potem miała nastąpić wymiana wiadomości.

 

Foto: www.budzacasieszkola.pl

 

Przez 2 lekcje uczniowie przygotowywali swoje zadanie a efekty sprawdziliśmy na trzeciej z kolei lekcji. Okazało się, że na uczniów czeka plakat wyborczy z podobizną prezydenta i szczegółowymi kryteriami, quiz nt. życia Lecha Wałęsy i gra planszowa, dotycząca uprawnień głowy państwa. Grupy wymieniły się przygotowanymi materiałami i zorganizowaliśmy rozgrywkę, sporo się przy tym ucząc – sama dowiedziałam się kilku ciekawostek o prezydencie Wałęsie.  Co cenne, uczniowie na tyle „wciągnęli” się w grę, że zwycięzców usatysfakcjonowało dotarcie do mety z napisem; „Teraz Ty możesz być prezydentem” i nie usłyszałam na końcu prześladującego polska szkołę pytania: „a to na ocenę było?”

 

A pytania z quizu posłużyły potem jako materiał do powtórzenia – w postaci małych fiszek (zagadnienie-odpowiedź). Zajęcia te były kolejnym dowodem na to, że nauka przez działanie ma znacznie większy sens, sprawia uczniom radość a pozostawienie swobody doboru metody nie powoduje, że uczniowie siedzą i nic nie robią – czekają na gotowca. Wręcz przeciwnie – robią dużo i ciekawie, inaczej niż zwykle…

 

 

Źródło: www.budzacasieszkola.pl

 



Foto: www.google.pl

 

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego zareagował na wypowiedź minister Zalewskiej dla portalu money.pl, gdzie przytoczono jej wypowiedź, w której radośnie oświadczyła, że „nauczyciele z ocenę wyróżniającą będą co miesiąc otrzymywać 500 zł”. Oto  prawda o tym rzekomym osiągnięciu władz – według ZNP:

 

Nauczyciele, nie wierzcie w opowieści o 500 plus, którymi raczy nas minister edukacji. Anna Zalewska.[…] Ale nie mówi, że ten dodatek będzie tylko dla niektórych, bo kryteria oceny są bardzo wyśrubowane. Poza tym, będą to pieniądze z własnej kieszeni. W tym roku wszedł w życie pakiet cięć w oświacie autorstwa Anny Zalewskiej.

 

1 stycznia br. nauczyciele stracili:

>prawo do lokalu mieszkalnego na terenie gminy – dotyczyło to nauczycieli zatrudnionych na wsi i w miastach do 5 tys. mieszkańców;

>dodatek mieszkaniowy – korzystało z niego 186 tys. pedagogów mieszkających na wsi i w małych miastach (MEN oszczędziło 129 mln zł rocznie);

>możliwość korzystania z urlopu dla poratowania zdrowia na dotychczasowych zasadach – oszczędności wyniosą 137 mln zł rocznie (od 2019 r.).

 

1 września br. nauczyciele stracą:

>dodatek na zagospodarowanie w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia zasadniczego – dotyczy to nauczycieli kontraktowych, a więc początkujących w zawodzie (ministerstwo zaoszczędzi ok. 5 mln zł rocznie);

>dotychczasowe możliwości awansowania w zawodzie. Według nowych zasad uzyskanie najwyższego stopnia awansu (nauczyciel dyplomowany) będzie trwać średnio o pięć lat dłużej (wydłużenie ścieżki awansu z 10 do 15 lat). To oznacza, że dłużej trzeba będzie czekać na zwiększenie wynagrodzenia w związku z uzyskaniem kolejnego stopnia awansu. Budżet państwa już w 2019 r. zaoszczędzi na tym 23 mln zł, od 2021 r. – setki milionów złotych rocznie, a od 2023 r. co roku oszczędności z powodu zmian w awansie zawodowym wyniosą około 1 mld zł!

 

Te wszystkie ciecia sprawiają, że podwyżki dla nauczycieli (MEN obiecuje podwyżkę na poziomie 5 proc. także w przyszłym i kolejnym roku) zostaną w pewnej części sfinansowane przez samych nauczycieli z pieniędzy, które zabrano pedagogom. MEN przyznało, że już w tegorocznej podwyżce uwzględniono pieniądze zaoszczędzone na likwidacji dodatku mieszkaniowego.

 

Źródło: www.znp.edu.pl

 

 

UWAGA: Pogrubienia i podkreślenia fragmentów tekstu – redakcja OE.



Nic tak dobrze nie robi  na pobudzenie własnych refleksji jak wartościowa lektura. Niedawno (19 maja) mieliśmy tego przykład, gdy przytoczyliśmy post dr. Marzeny Żylińskiej, która swój post osnuła na treściach książki Daniela Pinka „Drive”. Dzisiaj zapraszamy do zapoznania się z najnowszym tekstem Jarosława Pytlaka, zatytułowanym „Znaki czasów i dlaczego jest tak, jak jest?”. Tym razem otrzymujemy wiele trafnych spostrzeżeń i ocen naszej oświatowej (i nie tylko) codzienności, wyprowadzonych przez dyrektora Pytlaka w konsekwencji jego lektury kolejnej książki izraelskieg i historyka i filozofa, Youvala Noaha Harariego, profesora Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie , zatytułowanej „Homo deus. Krótka historia jutra”.

 

Foto: www.google.pl

Youval Noaha Harari

 

Dla zasmakowania tego kolejnego dowodu na efektywność zasady, że „czytanie rozwija” zamieściliśmy tylko kilka wybranych z obszernego postu z bloga „Wokół Szkoły” fragmentów. Po całość odsyłamy do źródła:

 

Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem napisania na blogu o zjawiskach, które w sposób szczególny odzwierciedlają zmiany, jakie zaszły w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich lat; ważnych z punktu widzenia refleksji pedagogicznej. Muszę zresztą przyznać się do pewnej fascynacji tymi swoistymi „znakami czasów”, jeszcze niedawno trudnymi do wyobrażenia, a teraz spokojnie mieszczącymi się w spektrum normalności. Przedziwna to fascynacja, często pełna niedowierzania, czasem też zadumy nad społeczeństwem najwyraźniej pozbawionym drogowskazów, które kiedyś wydawały się ponadczasowe.

 

Po fragmencie poświęconym na prezentację zaskakującej wypowiedzi ks. prof. Edwarda Stańka o Papieżu Franciszku, autor bloga przechodzi na „nasze podwórko”:

 

Rzecznik Praw Dziecka niepokoi się nadmiarem prac domowych zadawanych uczniom w szkołach. Występuje w tej sprawie do Ministra Edukacji Narodowej pisząc, między innymi:

 

Warto w tym miejscu przywołać przykład systemu edukacji Finlandii, w którym normą jest niezadawanie prac domowych na poziomie edukacji podstawowej. W Polsce również istnieją bardzo dobrze funkcjonujące szkoły, w których nie ma prac domowych. Do takich należy Szkoła Podstawowa nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie oraz szkoły nauczające metodą Montessori.

 

Nie będę narzekał, że jeden z wysokich urzędników państwowych niezbyt trafnie przywołuje przykład Finlandii, w której jednak prace domowe bywają zadawane. Można to uznać za chwyt retoryczny, wykorzystujący aktualnie panującą w Polsce modę na system edukacyjny tego skandynawskiego kraju, która zresztą odzwierciedla bardziej nasze marzenia, niż tamtejsze realia. Ale przywołanie jako wzorca Szkoły Podstawowej nr 323 w Warszawie, zaledwie pół roku po podjęciu w tej placówce próby (podkr. moje – JP) ograniczenia prac domowych, bez jakiejkolwiek wiarygodnej oceny skutków tego eksperymentu (który niedługo później stał się zresztą w lokalnym środowisku zarzewiem konfliktu), to już prawdziwy znak czasów. Pokazujący, że jakość informacji nie ma dzisiaj żadnego znaczenia, ważne tylko, żeby pasowała do przyjętej tezy. I że ten uwiąd rzetelności, zaufania do źródeł, dotarł już nawet do tak szacownej instytucji, jak Urząd Rzecznika Praw Dziecka.[…]

 

 

Czytaj dalej »



Będzie to bardzo nietypowy felieton. Jego, generalnie, mało felietonowy styl (wiele cytatów, ilustracje i duże fragmenty z hipertekstem) wynika z faktu, że właśnie dzisiaj rano, buszując w internetowych zasobach informacji wszelakich, natrafiłem na takie, których niezwłoczne upublicznienie uznałem za „nakaz chwili”. A najszybszym zrealizowaniem tego imperatywu, nie łamiąc rytmu coniedzielnych felietonów, jest właśnie zredagowanie  takiego „nibyfelietonu”, który piszę…

 

Zacznę od przypomnienia  „aktualności” z 18 maja, która zaczynała się słowami:

 

Dzisiaj nie mieliśmy wątpliwości przy podejmowaniu decyzji jaki tekst zaprezentujemy do przedpołudniowej lektury naszym czytelnikom.Tym tekstem jest najnowszy post na blogu profesora Bogusława Śliwerskiego, zatytułowany „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Jako że wszystko co tam napisane w pełni pokrywa się ze stanowiskiem redakcji „Obserwatorium Edukacji” – zamieszczamy ten tekst w całości.

 

Że nie jest to grzecznościowe oświadczenia  mogę udowodnić relacjami o poprzednich posiedzeniach Sejmów Dzieci i Młodzieży. Przykładowo:

 

>W 2017 rokuJak „Młode Wilczki” trenowały uprawianie sejmowej polityki

>W 2016 roku – „XXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży – już w klimatach „Dobrej Zmiany”. Ale…”

 

Jednak przede wszystkim powołam się na „Felieton nr 125. O fasadowej demokracji, czyli Radzie Dzieci i Młodzieży przy MEN z 5 czerwca 2016 roku, który kończy taki akapit:

 

Ale za to jak bardzo demokratycznie taka inicjatywa wygląda! Mieliśmy już demokrację szlachecką, demokrację ludową, teraz będziemy ćwiczyć demokrację reglamentowaną: doradzać władzy będą ci, których ta władza sobie wyselekcjonuje… Nie wiem jak Wam, Drodzy Czytelnicy, ale mnie przypomina to bardzo wszelkie Rady Narodowe w czasie PRL – radnych wskazywał miejscowy komitet PZPR. Mieszkańcy głosowali „bez skreśleń”. Jest to jednak znaczący krok naprzód – w kierunku „demokracji kierowanej”: już nie potrzebne są wybory jako akt obywatelski; wyboru zgodnie z wolą Władzy dokona urzędnik!

 

No, ale teraz obserwujemy zupełnie nowy, i jak się wydaje nieprzewidziany nie tylko przeze mnie i przez profesora Śliwerskiego, ale  przede wszystkim przez  aktualną władzę, etap dojrzewania niedoszłych młodzieżowych parlamentarzystów.

 

Ale po kolei:

 

Zacznę od tego, że właśnie skonstatowałem fakt zniknięcia treści, do których linkami odsyłał prof. Śliwerski czytelników swojego postu  „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Już nie przeczytacie nic pod adresem oficjalnej strony Sejmu Dzieci i Młodzieży, ani pod adresem, gdzie była zamieszczona pełna imienna lista wszystkich, wybranych wcześniej przez organizatorów tego eventu  posłów na XXVI Sesję Sejmu Dzieci i Młodzieży – z podziałem na województwa i podaniem szkół, których są uczniami.  A w piątek 18 maja adresy  te były jeszcze aktywne!

 

To spowodowało, że postanowiłem sprawdzić czy fanpage SDiM na fecebook’u jeszcze istnieje. Oto co tam znalazłem:

 

Drodzy uczestnicy i uczestniczki XXIV sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży,
w związku z bieżącą sytuacją w Sejmie z wielką przykrością musimy poinformować Was o decyzji w sprawie tegorocznej sesji zaplanowanej na 1 czerwca 2018 r.

 

Mając na uwadze względy organizacyjne oraz bezpieczeństwo wszystkich osób przebywających w budynkach sejmowych, z przyczyn niezależnych od Kancelarii Sejmu, zdecydowano o odwołaniu posiedzenia SDiM. Chcemy by sesja odbywała się w warunkach pozwalających na zrealizowanie celów edukacyjnych projektu i by uczestnicy SDiM mogli swobodnie poznać siedzibę Sejmu.[…]

 

Wszelkie informacje dotyczące SDiM kierowane do jego uczestników przekazywać będziemy za pośrednictwem Facebooka oraz mailowo do każdego z Was. [Źródło: www.facebook.com/search/top/?q=sejm dzieci i młodzieży 2018]

 

Ale to mnie nie zadowoliło i szukałem w sieci nadal…  I tak trafiłem na fejsbukowy profil młodego człowieka – Karola Zająca, jak się wnet dowiedziałem – szykowanego na jednego z marszałków odwołanego Sejmu Dzieci i Młodzieży. A tam taki wpis z 18 maja:

 

Jak może wiecie XXIV sesja SDiM została odwołana (przełożona).

Jako Marszałek owego posiedzenia pragnę przedstawić wam oświadczenie, które wypracowałem we współpracy z innymi zaangażowanymi osobami.

Treść oświadczenia – TUTAJ

 

 

Czytaj dalej »



 

Od poniedziałku, 21 maja, uczniowie trzecich klas gimnazjów będą mogli dokonywać wyboru szkoły ponadgimnazjalnej, w której chcieli by kontynuować naukę od 1 września 2018 roku. Dzisiaj „Dziennik Łódzki” zamieścił artykuł Macieja Kałacha, który ma charakter poradnika dla rodziców i uczniów ostatnich klas gimnazjów. Oto jego fragmenty:

 

 

Jak wybrać najlepsze LO? Ogólniakom można przyglądać się na kilka sposobów. Co roku są dostępne wyniki kolejnych matur, zaś fachowcy obliczają edukacyjną wartość dodaną: ma ona pokazywać, ile wiedzy uczeń otrzymuje w szkole między egzaminem gimnazjalnym a maturą. W naszej galerii – na kolejnych jej slajdach – prezentujemy też inne wskaźniki, którymi może kierować się kandydat.

 

Rekrutacja do szkół ponadgimnazjalnych odbywa się w internecie. Do 20 czerwca trzecioklasista powinien wskazać klasy w trzech placówkach spośród: liceów ogólnokształcących, techników lub branżówek (przed rozpoczęciem reformy oświaty zwanych zawodówkami), do których chciałby trafić po wakacjach – w kolejności od najbardziej do najmniej preferowanej szkoły. […]

 

 

Dalej czytelnik może zapoznać się z  różnymi rankingami, szeregującymi łódzkie licea: od najlepszego do najsłabszego – według różnych przyjętych tam kryteriów. Są to:wyniki matur z ostatnich lat, punktacja w systemie EWD i miejsca uzyskane w rankingu „Perspektyw”. Ponadto  dowiaduje się o podstawowych zasadach e-rekrutacji. Artykuł kończy się taką informacją:

 

Czytaj dalej »



Prawie dwa tygodnie (od 5 maja) musieliśmy czekać na kolejny wpis na blogu dr Marzeny Żylińskiej. Ale w jej przypadku nie sprawdza się klasyczna zasada marksowskiego materializmu dialektycznego, że ilość przechodzi w jakość.  Bo dr Żylińska pisze aby w ogóle „coś” napisać, ale wtedy, kiedy ma coś naprawdę wartościowego do przekazania czytelnikom. Tak jest i tym razem. Najnowszy wpis zachęca nas do sięgnięcia po książę, zatytułowaną „Drive”, która choć jest dostępna na polskim rynku księgarskim już od 2011 roku, to zapewne niewielu z nas w ogóle wiedziało o jej istnieniu.

 

Jej autorem jest Daniel Pink – urodzony w 1964 r., dorastający w małym podmiejskim miasteczku Bexley w stanie Ohio, z wykształcenia prawnik (absolwent  Northwestern University) – z bogatym jak na swój wiek życiorysem, ale nigdy nie wykonujący wyuczonego zawodu. Był m. in. asystentem  Sekretarza Stanu d.s. Pracy USA Roberta Reicha, a w latach 1995 – 1997 był głównym autorem przemówień dla wiceprezydenta Ala Gore’a. Jest autorem sześciu książek o pracy, zarządzaniu i naukach behawioralnych, przetłumaczonych na 35 języków. [Źródło: www.en.wikipedia.org]

 

Zapraszamy do lektury, przytoczonego w całości, najnowszego tekstu dr Żylińskiej oraz dołączonych dodatkowych materiałów dotyczących Daniela Pinka:

 

 

 

Foto: www.google.pl

Daniel H. Pink

 

 

 

Kiedy i dlaczego nagrody nie działają?

 

W książce „Drive” Daniel Pink zajmuje się problemem skuteczności nagród. Wyjaśnia, kiedy nagrody są skuteczne i motywują do lepszej pracy, a kiedy się nie sprawdzają i wręcz blokują. Myślę, że dla nauczycieli jest to niezwykle przydatna wiedza.

 

Nagrody są skuteczne w przypadku zadań algorytmicznych, czyli takich, które wymagają zastosowania znanych schematów. W przypadku problemów heurystycznych, które wymagają kreatywności i innowacyjnego myślenia, wyznaczenie nagród jest zupełne nieskuteczne. Jeśli więc obiecamy komuś 5 złotych za wykopanie jednego dołka, zebranie słoiczka truskawek, przepisanie fragmentu z książki lub rozwiązanie zadania, polegającego na wpisywaniu w luki brakujących słów, to możemy oczekiwać, że taka osoba wykopie dużo dołków, zbierze dużo truskawek, przepisze wiele fragmentów i uzupełni luki w wielu zadaniach. Zupełnie inaczej działają nagrody na osoby, które muszą w twórczy sposób rozwiązać zadania / problemy.

 

Badania pokazały, że nagrody zawężają pole widzenia, co w przypadku złożonych problemów zdecydowanie zmniejsza szansę na sukces, są natomiast przydatne w przypadku, gdy droga do celu jest prosta, oczywista i nie wymaga inwencji twórczej. Przywołane przez Daniela Pinka badania wyjaśniają, dlaczego w pruskim, opartym na reprodukcji wiedzy, modelu edukacji oceny są niezbędne, są wręcz jednym z filarów transmisyjnego modelu edukacji.

 

 

Czytaj dalej »