Foto: www.facebook.com/grzegorz.spiewak.1

 

Krzysztof Lipiński

 

 

W czwartek 3 grudnia Grzegorz Śpiewak zamieścił na swoim fejsbukowym profilu smutną informację:

 

Wczoraj w nocy odszedł Krzysztof Lipiński … Ojciec-założyciel i wieloletni dyrektor YOUNGSTERA: najcudowniejszego programu edukacyjnego, jaki miałem zaszczyt współtworzyć. Przez ten program w ciągu ponad dekady przeszło ponad 30 tysięcy gimnazjalistów z najbiedniejszych miejscowości w całej Polsce, a wraz z nimi ponad 500 nauczycieli j. angielskiego. Dzięki Youngsterowi te dzieciaki dostały realną szansę na lepszą przyszłość, a nauczyciele przekonali się, jakie cuda może zdziałać nowoczesna, relacyjna dydaktyka, bez żadnych instrumentów szkolnej koercji. Bez najmniejszej przesady piszę dziś w tym koszmarnym dniu, że to w ogromnej części zasługa Krzysztofa. I również bez najmniejszej przesady powtórzę tu dziś to, co na szczęście zdążyłem Mu publicznie powiedzieć, dziękując za kolejny Youngsterowy rok.

 

Krzysztof to IDEAŁ człowieka w służbie publicznej – do szpiku kości bezinteresownego, całodobowo zaangażowanego, wspaniale kompetentnego a przy tym cudownie empatycznego.

 

Nidy nie zapomnę naszych konferencyjnych nocnych rozmów, w których mógł bez końca opowiadać, jak ten czy inny wójt nie chce zmienić godzin dowozu dzieciaków gimbusem, jak tej czy innej nauczycielce koleżanki walą kłody pod nogi, jak ten czy inny dyrektor nie rozumie, że można skutecznie uczyć bez ocen i kartkówek … I nie tylko opowiadał, ale DZIAŁAŁ: wyjaśniał i zachęcał, a jak to nie pomagało, to wrzeszczał i groził, aż wszystko „się dało”.

 

Powiedzieć, że odszedł człowiek-instytucja to NIC nie powiedzieć … „Nie ma ludzi niezastąpionych” – co za bzdura … Żegnaj, Krzysiu …

 

 

Źródło: www.facebook.com/grzegorz.spiewak.1

 



Foto:Shutterstock[www.opole.wyborcza.pl]

 

W czwartek 3 grudnia portal „Juniorowo” zamieścił artykuł Elżbiety Manthey o „inspirującym” tytule: „Uczniowie ściągają podczas zdalnych lekcji? I bardzo dobrze!”. Polecając jego lekturę „u źródła”, czyli w oryginalnej postaci – zamieszczamy jedynie kilka jego fragmentów – dla zachęty:

 

66% uczniów jednego z łódzkich liceów przyznaje, że ściąga podczas zdalnych lekcji. Okazuje się to tak ważnym faktem, że mówi na ten temat ogólnopolska telewizja. I to jest bardzo dobra wiadomość. Dobra, że ściągają i dobra, że media o tym mówią.

 

Ściąganie przyzwyczailiśmy się kojarzyć z czymś złym – z nieuczciwością, cwaniactwem, brakiem wiedzy. Myślę, że czas zrewidować te przekonania. Bo czym jest ściąganie, jeśli spojrzymy na nie bez świętego oburzenia? To sięganie do różnych dostępnych, czasami wcześniej przygotowanych, źródeł wiedzy i wykorzystywanie zawartych tam informacji w określonym celu. Czyż nie tego powinniśmy uczyć dzieci w dzisiejszych czasach? Sięgania do źródeł, weryfikacji i przetwarzania informacji, zamiast ich zapamiętywania i odtwarzania? […]

 

Ściąganie jest przykładem takich umiejętności, które w dzisiejszym świecie są potrzebne dużo bardziej niż zakuwanie i odtwarzanie wiedzy na klasówkach. Poza tym ściąganie to wcale nie jest taka łatwizna. Żeby z sensem ściągać, uczeń musi najpierw zrozumieć, jakiej wiedzy, jakich danych potrzebuje, potem przygotować sobie ściągę – zrobić notatkę w sposób dla siebie zrozumiały i przejrzysty, albo znaleźć gotowe źródła, do których będzie mógł sięgnąć, zweryfikować ich wiarygodność i wybrać te, które są dla niego zrozumiałe. To jest poszukiwanie, ocena i przetwarzanie informacji.[…]

 

Czyż nie tego powinniśmy uczyć dzieci w dzisiejszych czasach? [,…]

 

Że ściąganie jest nieuczciwe? Tylko jeśli budujemy taki kontekst, który nadaje ściąganiu takie znaczenie. Moim zdaniem to raczej absurdalne, że w edukacji umiejętność zdobywania, weryfikowania, przetwarzania i wykorzystywania informacji jest uznawana za godną nagany

 

Czy edukacja ma służyć zdaniu egzaminów, czy jak najlepszemu rozwojowi młodych ludzi i przygotowaniu ich do wyzwań dorosłego życia we współczesnym świecie? Jaki jest cel edukacji? Jaka byłaby edukacja, gdyby nie było egzaminów, albo gdyby wyglądały inaczej? Bo dlaczego by nie zmienić formy egzaminów? Dlaczego do sal egzaminacyjnych nie wstawić komputerów i półek z książkami, żeby uczniowie mogli z nich korzystać? […]

 

Oczywiście dopuszczenie ściągania nie jest sposobem na zreformowanie edukacji. Żeby edukacja dorosła do XXI wieku nie wystarczy powiedzieć uczniom „ok, od teraz możecie legalnie ściągać”. Tę falę ściągania w czasie zdalnej edukacji powinniśmy potraktować jak cenną wskazówkę i prowokację do przemyślenia sensu i metod nauczania. Młodzi ludzie często bardzo wyraźnie pokazują nam i podpowiadają, jak zmienić szkołę, co nie działa i w jakim kierunku powinny iść zmiany. Powinniśmy wreszcie przestać ich lekceważyć i zamiast się oburzać, zacząć z uwagą słuchać.

 

 

Cały artykuł „Uczniowie ściągają podczas zdalnych lekcji? I bardzo dobrze!” TUTAJ

 

 

Źródło: www.juniorowo.pl

 



 

Dziś (4 grudnia) na oficjalnej stronie „Serwisu Rzeczypospolitej Polskiej”, pod zakładką „Ministerstwo Edukacji Narodowej” zamieszczono taki komunikat:

 

 

Bezpieczne półkolonie dla najmłodszych uczniów w czasie ferii zimowych

 

W czasie tegorocznych ferii zimowych, które dla wszystkich w tym roku wyjątkowo odbędą się w jednym terminie 4 – 17 stycznia 2021 r., w szkołach i placówkach oświatowych będzie można organizować wypoczynek w formie półkolonii dla uczniów klas I-IV szkoły podstawowej*. To odpowiedź na prośby rodziców i organizatorów półkolonii, którym dajemy możliwość, aby w ścisłym reżimie sanitarnym zorganizować opiekę dla najmłodszych dzieci.

 

Zajęcia w trakcie zimowego wypoczynku będą mogły być prowadzone w świetlicach szkolnych oraz innych przystosowanych do tego celu pomieszczeniach*, w grupach maksymalnie do 12 uczniów.

 

Zajęcia będą mogły zorganizować zarówno szkoły i placówki oświatowe, organy prowadzące, jak i organizacje, które na co dzień współpracowały z placówkami w tym zakresie i mają odpowiednie doświadczenie, np. organizacje pozarządowe. Należy pamiętać o tym, że taki wypoczynek musi być zgłoszony do bazy prowadzonej przez MEN wypoczynek.men.gov.pl

 

W czasie ferii rekomendujemy, aby uczniowie pozostali blisko swoich rodzinnych miejscowości. Chodzi o to, aby nie powodować zwiększonej mobilności i tym samym zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa. Zdrowie i bezpieczeństwo uczniów oraz ich rodzin jest obecnie najważniejsze.

 

Już wkrótce przedstawimy dyrektorom szkół i organizatorom szczegółowe wytyczne sanitarne i rekomendacje dotyczące bezpieczeństwa, przygotowane przy współpracy z Ministerstwem Zdrowia i Głównym Inspektorem Sanitarnym.

 

Departament Informacji i Promocji
Ministerstwo Edukacji Narodowej

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

*Podkreślenia i pogrubienia fragmentów przytoczonego tekstu – redakcja OE.



Foto: www.wszczecinie.pl

 

 

Na portalu „Łódź Nasze Miasto” zamieszczono dziś artykuł Moniki Chruścińskiej-Dragan, zatytułowany „Zdalne nauczanie i kamerki. Uczniowie nie chcą pokazywać swoich twarzy w obawie przed żartami kolegów”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Młodzież nie chce włączać kamerek podczas e-lekcji. Jak mówią eksperci, powodów jest wiele. Bo ktoś źle wygląda, dzieli pokój z rodzeństwem, w tle widać rodziców, nie chce pokazać, jak mieszka, wreszcie obawia się głupich żartów kolegów, którzy robią sobie nawzajem zrzuty z ekranów i śmieją się, gdy ktoś wyjdzie na nich niekorzystnie. – Zdalne nauczanie to sprawdzian dla nauczycieli z tego, jak dobrze znają swoich uczniów – przyznaje Małgorzata Glenc, psycholog szkolny III LO w Katowicach.[…

 

 

Uczniowie nie chcą kamerek. „Koledzy robią screeny, a potem się śmieją”

 

Nastolatek zwrócił uwagę na jednej z grup na Facebooku, że po drugiej stronie kamery zasiadać może młody człowiek, borykający się z własnymi kompleksami. I niekoniecznie chce wpuszczać całą klasę do swojego pokoju. Zwłaszcza jeśli wie, że koledzy lubią sobie z niego stroić żarty. Tymczasem w szkole, do której uczęszcza, nauczyciele oczekują, aby każdy uczeń pokazał swoją twarz na kamerce w trakcie sprawdzania listy obecności. Zwłaszcza jeden z pedagogów nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś może mieć skrajnie niską samoocenę i obawia się, iż stanie się ofiarą żartów kolegów. [,…]

 

Czytaj dalej »



Foto: ww.facebook.com/pawel.lecki79

 

Paweł Łęcki – nauczyciel języka polskiego w II Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Sopocie. Od paru miesięcy najpoczytniejszy komentator od tematów edukacyjnych. Jego profil jest obserwowany przez 45 285 użytkowników.

 

 

Oto fragmenty posta, jaki Paweł Łęcki zamieścił wczoraj (3 grudnia 2020 r.) na swoim fejsbukowym profilu:

 

Pewien 19-latek zarabia na pisaniu klasówek w ramach edukacji zdalnej. Pisze je dla tych rodziców, którzy potrzebują bardzo dobrych ocen swoich dzieci. Gdy proponuje korepetycje, że może po prostu nauczy, to raczej ich nie chcą.

 

W wielu przypadkach polska szkoła służy do tego, żeby dorośli ludzie mogli pochwalić się ocenami swoich podopiecznych*. Pewnie dlatego tak dużo uczniów ściąga na sprawdzianach online, gdyż zarówno rodzice, jak i nauczyciele nie przerobili podstawy programowej życia, a za to mają w głowie realizację podstaw programowych osiągnięć. […]

 

W czasie pandemii w zasadzie nic się nie zmieniło. Edukacja zdalna sprowadza się do debaty nad tym, jakie będą egzaminy. Egzaminy też nie są złe same w sobie. Tylko w Polsce nie jesteśmy w stanie ustalić, czemu tak naprawdę mają służyć i co tak naprawdę sprawdzać.

 

Edukacja zdalna może mieć sens, ale tylko wtedy, gdy uczniowie nie będą z niej znikać. Gdy uczeń jest w klasie stacjonarnie, to choćby rzeczywiście nic nie robił, to jednak siłą rzeczy trochę posłucha. Gdy jest na zdalnym, to czasem nie posłucha nic, gdyż przesunie się o milimetr w łóżku i zacznie grać w Fortnita. […]

 

Czytaj dalej »



Foto: Piotr Blawicki//East News[www.wydarzenia.interia.pl]

 

Prof. Magdalena Marczyńska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego,specjalistka chorób zakaźnych wieku dziecięcego, członkini Rady Medycznej, powołanej przez Premiera MorawieckiegoZarządzeniem nr 205 PRM z dnia 6 listopada 2020 r.

 

 

Wczoraj (2 grudnia) na stronie „Głosu Wielkopolskiego” zamieszczono artykuł, zatytułowany „Ferie zimowe 2021 jednak w innym terminie? Jest apel do rządu. Uczniowie klas I-III szkół podstawowych wrócą do szkół jeszcze w grudniu?”. Oto jego fragmenty:

 

Ferie zimowe 2021 mają mieć wspólny termin równocześnie dla wszystkich uczniów z całej Polski i mają przypadać na okres pomiędzy 4 a 17 stycznia 2021 roku. – Warto się nad tym jeszcze raz zastanowić i wypracować lepsze rozwiązaniepowiedziała w rozmowie z PAP prof. Magdalena Marczyńska, specjalistka chorób zakaźnych wieku dziecięcego. Jej zdaniem lepsze byłoby rozwiązanie przeciwne, czyli rozłożenie w czasie ferii zimowych na okres od stycznia nawet do marca. – Będziemy namawiali rząd do zmiany stanowiska – dodała. […]

 

Prof. Magdalena Marczyńska doradza rządowi w ramach działalności Rady Medycznej. W rozmowie z Polską Agencja Prasową odniosła się do decyzji w sprawie zmiany terminu ferii zimowych 2021. Jej zdaniem należy wprowadzić inne rozwiązanie niż kumulowanie ferii w jednym terminie dla wszystkich uczniów tuż po świętach.

Profesor Marczyńska twierdzi, że lepszym rozwiązaniem byłoby rozbicie ferii na różne terminy, ustalając je w styczniu, lutym i w marcu.

 

Stanowisko całej rady jest takie, że warto się nad tym jeszcze raz zastanowić i wypracować lepsze rozwiązanie. Moim zdaniem ferie trzeba możliwie rozciągnąć w czasie – na okres np. stycznia, lutego i marca plus określić rejony, które będą miały ferie w tym samym czasie, może niekoniecznie całe województwa. Może także zmniejszyć liczbę dostępnych w hotelach miejsc. To sprawi, że nie będzie tłumów, a wypoczynek zimowy na świeżym powietrzu jest dla rodzin konieczny – mówi. – Będziemy namawiali rząd do zmiany stanowiska. Już przekazaliśmy swoją opinię w tej sprawie do ministra zdrowia i mamy nadzieję, że nasz głos zostanie wysłuchany – dodaje.[…]

 

Edukacja zdalna przedłużona na cały grudzień, a później dodatkowo kolejne dwa tygodnie w zamknięciu w domach to rozwiązanie, które będzie miało – także z psychologicznego punktu widzenia – bardzo złe konsekwencje – podkreśla. […]

 

Według Magdaleny Marczyńskiej najmłodsi uczniowie mogliby wrócić do nauki już w grudniu. Profesor zwraca przy tym uwagę, że dzieci najczęściej przechodzą zakażenie koronawirusem bezobjawowo. […]

 

Marczyńska argumentuje również, że dzieci nie są głównym źródłem zakażeń i chorują wielokrotnie rzadziej oraz lżej niż dorośli. […]

 

 

Źródło: www.gloswielkopolski.pl

 



Foto:shutterstock[www.portalsamorzadowy.pl]

 

 

Na stronie „Radia Łódź”, a nie – jak należałoby oczekiwać – na stronie ŁKO, zamieszczono informację: „Gmina Warta: Kontrole kuratora nie wykazały błędów w nauczaniu zdalnym”. Oto jej treść – bez skrótów:

 

Organ nadzorujący skierował kontrole do warckich podstawówek* po informacjach uzyskanych od części rodziców. W placówkach, w tradycyjnym trybie, miało rzekomo uczyć się wiele dzieci.* Co udało się ustalić?

 

Pierwsza z kontroli przeprowadzanych przez łódzkie kuratorium oświaty w podstawówkach w Gminie Warta nie wykazała żadnych nieprawidłowości. Kontrole trwają po tym, jak część rodziców poinformowała organ nadzorujący o rzekomym masowym uczęszczaniu uczniów do szkół w tradycyjnym trybie. Po kontroli możemy wstępnie stwierdzić, że nie potwierdziły się informacje o zwiększonej liczbie dzieci korzystających ze zdalnej nauki stacjonarnie w szkole mówi rzecznik Łódzkiego Kuratora Oświaty Anna Skopińska. 

 

Burmistrz Warty Krystian Krogulecki nie ukrywa, że w gminie, podobnie jak w innych, jest wciąż problem z brakiem sprzętu czy jakością internetu. Są też inne problemy skutkujące tym, że niektóre dzieci wciąż uczą się w ławkach: – Zwracają się do mnie matki samotnie wychowujące dzieci. Pracodawca każe im przyjść do pracy, inaczej ją zwolni. To trudne, indywidualne przypadki, kiedy muszę pomóc – dodaje samorządowiec.

 

Kontrole trwają, trwa też nauka zdalna. Po 3 stycznia rozpoczną się ferie zimowe, a po nich – taką nadzieję wyraził minister edukacji – oficjalnie nastąpi przejście na tryb hybrydowy. Zajęcia praktyczne kilka dni temu wznowiły szkoły techniczne i sportowe

 

Źródło: www.radiolodz.pl

 

 

*Pogrubienia i podkreślenia fragmentów cytowanego tekstu – redakcja OE.



Na stronie Centrum Prasowego UMCS zamieszczono przed tygodniem informację, zatytułowaną Raport „Moje samopoczucie w e-szkole”. Oto jej fragmenty:

 

 

Raport „Moje samopoczucie w e-szkole” jest kolejnym głosem w dyskusji na temat skutków e-edukacji. […] Przeprowadzone badania są częścią szerszego projektu badawczego „Szkolne samopoczucie uczniów i nauczycieli w kontekście zadań przyszłościowych” realizowanego pod kierownictwem dr hab. Izabelli M. Łukasik, prof.UMCS przez zespół badawczy z Katedry Pedeutologii i Edukacji Zdrowotnej UMCS. Celem badań było poznanie subiektywnego samopoczucia ucznia w e-szkole

 

W  raporcie zaprezentowano ilościowe wyniki badania realizowanego za pomocą autorskiego, przygotowanego przez pracowników Katedry kwestionariusza „Moje samopoczucie w e-szkole”. Konstruując narzędzie, autorki odniosły się do modelu opartego na teorii dobrobytu i oceny samopoczucia Allardta (1989), która daje możliwość odwołania do nauczania i edukacji oraz osiągnięć szkolnych. […]

 

Zapraszamy do lektury raportu „Samopoczucie ucznia w e-szkole”

 

Plik pdf „Moje samopoczucie w e-szkole_Raport z badań” TUTAJ

 

Źródło: www.www.umcs.pl

 

 

Dla tych, którzy nie mają w tej chwili czasu aby przeczytać liczący 76 stron tekst zamieszczamy:

 

 

KOŃCOWE WNIOSKI RAPORTU – TUTAJ



Na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczony dziś został obszerny artykuł Lary Klinger, zatytułowany Epidemia uczniów bezobjawowych. O skutkach ubocznych e-edukacji. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

 

70 proc. nauczycieli ma uczniów, którzy grają albo słuchają muzyki na lekcjach, niemal 60 proc. przyłapało ich na oszustwie podczas sprawdzianu, a ponad 50 proc. uważa, że e-edukacja nie pozwala na dobre przyswojenie materiału*to wyniki badania Ogólnopolskiego Forum Nauczycieli i Dyrektorów,* które na prośbę DGP zapytało 200 pedagogów o to, jak oceniają zdalną edukację. Z formalnego punktu widzenia wszystko wydaje się w porządku – większość uczniów pojawia się na lekcjach, a nauczyciele utrzymują dyscyplinę. Jednak głębsza analiza pokazuje, że jest wiele skutków ubocznych takiej formy edukacji, a ich efekty mogą być długotrwałe.

 

Ogólnopolskie Forum Nauczycieli i Dyrektorów zapytało na prośbę DGP 200 nauczycieli o to, jak oceniają zdalną edukację. Teoretycznie wygląda to całkiem dobrze – pedagodzy deklarują, udaje im się utrzymać uwagę klasy i dyscyplinę. Ale już na pytanie, czy zdalna nauka ma sens, niemal 40 proc. odpowiedziało przecząco. Najgorzej jest z tymi uczniami, którzy tylko udają, że są obecni. Aż 72 proc. mówi wprost, że ma uczniów, którzy podczas zdalnych lekcji zamiast się uczyć, grają online, słuchają muzyki czy rozmawiają z rówieśnikami. […]

 

Jak „wpadali” uczniowie? Jedni chwalili się tym na czacie, zapominając, że dostęp do niego miał też nauczyciel. Inni popełniali grupowo ten sam charakterystyczny błąd, co oznacza, że była to „praca zbiorowa” – zazwyczaj odpowiedzi przesyłają sobie na Messengerze. Kolejni posiłkowali się bogato treściami ze Sciaga.pl lub Brainly.pl, nie dbając nawet o… usunięcie hiperłączy. […]

 

Część nauczycieli przyjęła więc nową strategię sprawdzania.Przy pracach pisemnych bywa, że zdanie wrzucone w wyszukiwarkę kieruje od razu do strony, z której zostało wzięte. W przypadku wypracowania z języka obcego fraza prowadzi do internetowego translatora – opowiadają w badaniu nauczyciele. Dlatego wielu pedagogów wprowadziło zasadę podwójnej kontroli. Gdy uczeń oddał pracę budzącą wątpliwości, jest dodatkowo na e-lekcji odpytywany.

 

Ponieważ jednak skala problemu jest znaczna, są nauczyciele, którzy kwestionują sens wystawianych na tej podstawie ocen. Niektórzy zrezygnowali z wszelkich sprawdzianów i testów. –Pomoc rodziców powinna być techniczna, a nie polegać na udzielaniu odpowiedzi za ucznia. Dzieciom odbierana jest szansa na samodzielne myślenie – opisuje nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej. – Wszyscy mają dość lekcji zdalnych, a my mamy dość udziału rodziców w lekcjach online – dopowiada inny.[…]

 

Efekty uboczne, to zbyt długi czas przy sprzęcie elektronicznym. Dlatego ze strony nauczycieli nie brakuje takich deklaracji: – Nie zadaję prac domowych. Uczniowie, którzy nie dokończyli zadań w danym dniu, kończą je na następnych zajęciach. Nie chcę przyłożyć ręki do uzależnienia od komputera, tym bardziej że sam pracuję już po 12 godzin przed monitorem – mówi Janusz Aftyka, szef Ogólnopolskiego Forum Nauczycieli i Dyrektorów.

 

 

Cały artykuł „Epidemia uczniów bezobjawowych. O skutkach ubocznych e-edukacji” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl

 

 

*Podkreślenia i pogrubienia fragmentów cytowanego tekstu – reakcja OE



 

Dziś proponujemy najnowszy post z bloga Anety Lechman – nauczycielki WF w V LO w Gdańsku. Nie przypadkowo odnaleźliśmy w internetowym wszechświecie akurat ten blog. Jest to efekt poszukiwania niepodejmowanego przez nas tematu, jakim jest – zdawałoby się niemożliwa, jak praktyczna nauka zawodu w szkolach branzowych – zdalna lekcja wychowania fizycznego.

 

Oto obszerne fragmenty tekstu zamieszczonego 13 listopada, zatytułowanego „Rozmawiajmy z uczniami na zdalnych lekcjach WF! Oto jeden z moich pomysłów na WF online: ‚Wychowanie fizyczne dawniej i dziś’”.

 

Takimi słowami Aneta Lechman wprowadziła w problematykę posta:

 

Lekcje WF online nigdy nie zastąpią i nie zmotywują ucznia tak do pracy, jak te w warunkach tradycyjnych. Lubię jednak patrzeć na sytuację w której się znalazłam jak na wyzwanie, a nie jak na problem. Wyobrażam sobie jak mogę wykorzystać fakt, że spotykam się z moimi uczniami tylko przed ekranem komputera i co mogę im zaproponować czego nigdy w tradycyjnych warunkach nie udałoby mi się zrealizować. Dla mnie najważniejsze to rozmowa z uczniami. Rozmowa o wszystkim!

 

A oto obszerny fragment właściwego tekstu:

 

Zdalne lekcje wychowania fizycznego to nie lada wyzwanie dla nas nauczycieli WF. Lekcje WF online nigdy nie zastąpią i nie zmotywują ucznia tak do pracy, jak te w warunkach tradycyjnych. Lubię jednak patrzeć na sytuację w której się znalazłam jak na wyzwanie, a nie jak na problem.

 

Zastanawiam się jak mogę wykorzystać fakt, że z moimi uczniami spotykam się tylko przed ekranem komputera? Czy mogę im zaproponować coś, czego nigdy w warunkach tradycyjnych nie udałoby mi się zrealizować, bo po prostu nie miałabym okazji?

 

Lekcje zdalne to okazja do porozmawiania na przeróżne tematy. WF tradycyjny to przecież przede wszystkim aktywność fizyczna. Teraz mamy okazję przekazać uczniom dużo ciekawych informacji na tematy zdrowotne, sportowe czy podyskutować po prostu o tym co ich interesuje. Quizy, gry, testy, prezentacje, filmiki wszystko to fajne, ale nie zapominajmy by szukać pretekstu do zwykłych rozmów. Potrzebują tego nasi uczniowie i my.

 

Jednym z moich pomysłów na lekcje online jest myśl by przenieść się w czasie i spróbować dowiedzieć jak kiedyś wyglądały lekcje wychowania fizycznego.

 

Poniżej scenariusz na jeden z moich pomysłów. Dodam, że już sprawdzony czyli – „Wychowanie fizyczne dawniej i dziś.”

 

Wychowanie fizyczne dawniej i dziś – pomysł na scenariusz lekcji

Czytaj dalej »