Dziś proponujemy aneks do wczorajszego spotkania z dr Marzeną Żylińską, którym jest wywiad, jaki przeprowadziła        z nią Elżbieta Manthey, a którego tytuł ma wiele wspólnego ze spotkaniem w łódzkiej Bibliotece Czterech Kultur:„Dzieciństwo to nie wyścigi! – rozmowa z Marzeną Żylińską o szkole i dzieciństwie pod presją”.

 

Dla zachęty zamieszczamy tylko początkowy fragment zapisu tej rozmowy i odsyłamy do źródła, czyli na stronę portalu JUNIOROWO:

 

 

Elżbieta Manthey: – Dzieciństwo to nie wyścigi – to hasło przewodnie Budzącej Się Szkoły i jej działań w tym roku. Skąd się wzięło?

 

Marzena Żylińska: -Hasło „Dzieciństwo to nie wyścigi” towarzyszy mi od wielu lat. Zaczęło się jeszcze kiedy pracowałam ze studentami, zajmowałam się ich praktykami pedagogicznymi i z ostatniej ławki oglądałam prowadzone przez nich lekcje. Ciągle widziałam ten pośpiech, ciągle trzeba było szybciej i więcej, i na nic nie było czasu. Nawet kiedy tematy były naprawdę ciekawe i można byłoby się w nich z uczniami zanurzyć i rozsmakować. Widzę, że to zagonienie dzieci jest coraz większe. Nauka staje się coraz bardziej powierzchowna, surfingowa – prześlizgnąć się po wszystkim, w nic głębiej nie wejść, bo nie ma czasu, bo trzeba zrealizować program. Do tego dochodzi presja. A jak jest pośpiech i presja, to jest stres. 

 

Mały człowiek nie ma jak temu zaradzić, dzieci nie mogą z tego uciec, to jest pułapka. To jest sytuacja, która wielu dzieciom odbiera możliwość cieszenia się własnym rozwojem, odbiera im wiarę w siebie, rujnuje ich poczucie własnej wartości. I to jest coś, co programuje człowieka na całe życie. Można już w dzieciństwie nastawić człowieka na bycie nieszczęśliwym, uzależnionym od cudzych opinii, od ciągłego wyścigu, od tego, że aby mieć poczucie sukcesu, trzeba lepszym od innych. Tak wygląda system szkoły, przez który wszyscy przeszliśmy. Wszyscy mamy uszkolnione umysły. Szkoła nas tak sformatowała, żebyśmy byli gotowi do tego wyścigu, rywalizacji, ciągłego mierzenia się z innymi i porównywania. 

 

 

Ale ty mówisz: dzieciństwo to nie są wyścigi, życie to nie są wyścigi. Więc chyba wierzysz, że z tego pędu da się wyjść?

 

Pomyślałam, że trzeba zacząć namawiać ludzi i tworzyć inne szkoły. Szkoły bez tego wyścigu, bez ciągłej rywalizacji. Zaczęliśmy więc z Budzącą się Szkołą to robić. I myślę sobie, że nie da się tego zrobić bez rodziców i bez szerszej akcji. Bo jeśli są nauczyciele, którzy chcą inaczej, to często napotykają opór ze strony rodziców. Wszyscy przeszliśmy przez ten system i wynieśliśmy z niego przekonanie, że dzieci uczą się tylko dlatego, że wywiera się na nie presję. Wiemy, że są szkoły demokratyczne, w których nie ma nacisków, a dzieci uczą się tak, jak chcą, wiemy, że są szkoły Montessori uczące zgodnie z tym, co Maria Montessori wiele razy mówiła – żeby bez ocen, bez nagród, bez kar. Jest wiele szkół alternatywnych, ale one są cały czas niszowe. Strach rodziców i nauczycieli, że bez presji nie będzie żadnych efektów jest prawdziwy i powszechny. Wielu rodziców uważa, że jeśli dziecko dostaje oceny, to się uczy, a kiedy nie ma ocen, to się nie uczy. Oceny są dla nich dowodem na to, że proces rozwoju i nauki ma miejsce.

 

Musimy sobie uświadomić, dlaczego ten system tak wielu osobom odpowiada, dlaczego mamy oczy szeroko zamknięte i kompletnie nie widzimy, co naprawdę robimy dzieciom. I dlaczego jesteśmy przekonani, że to, co robimy jest dla ich dobre. […]

 

 

Cały wywiad Dzieciństwo to nie wyścigi! – rozmowa z Marzeną Żylińską o szkole i dzieciństwie pod presją”   –                                                                                                                                                                     TUTAJ

 

 

Źródło: www.juniorowo.pl



 

Dziś, w kameralnym wnętrzu czytelni Biblioteki Czterech Kultur przy ul. Brzeźnej w Łodzi, która jest jedną z filii Biblioteki Miejskiej, odbyło się spotkanie „Dzieciństwo to nie wyścigi. Od kultury nauczania do kultury uczenia się”. Jego uczestnikami byli nie tylko nauczyciele, ale także rodzice uczniów.

 

 

Spotkanie prowadziła dr Marzena Żylińska, która w jego pierwszej części dokonała syntezy podstaw teoretycznych idei zastąpienia kultury nauczania kulturą uczenia się, a także zaprezentowała dostępne publikacje metodyczne, które można wykorzystywać w swej pracy w szkole.

 

W drugiej części spotkanie przebiegało w formule swobodnej dyskusji, w której obie „strony”: nauczyciele i rodzice dzielili się swoimi poglądami na temat przyczyn, które sprawiają, że przytłaczająca część obu tych środowisk uważa, iż uczniowie muszą być oceniani i w ten sposób „motywowani” do pamięciowego, odtwórczego utrwalania wiedzy, potrzebnej im jedynie do zaliczania kolejnych sprawdzianów. Nie trzeba chyba informować, że obecni na tym spotkaniu są zwolennikami stwarzania uczniom przestrzeni do samodzielnego zdobywania wiedzy i nabywania kompetencji, niezbędnych w czekającej ich w dorosłym życiu rzeczywistości.

 

 

 

Uczestnicy spotkania mieli możliwość nabycia publikacji, na które powoływała się dr Żylińska podczas swego miniwykładu.

 

 

 

Tekst i zdjęcia

Włodzisław Kuzitowicz



 

 

Dziś proponujemy serię komentarzy Tomasza Tokarza o najnowszych wynikach polskich uczniów w testach PISA 2018. Oczywiście z fecebook,a:

 

4 grudnia

 

Wiecie jak śmieszą mnie różne rankingi i propagandy sukcesu z nich wynikające. Mnie interesuje UCZEŃ, to czy odkryje swoje mocne strony i je wykorzysta, czy będzie umiał się dobrze komunikować i współpracować z innymi, czy będzie kreatywny i krytycznie myślący. Czy bęęzie czuł satysfakcję z tego co robi. Tego testy nie sprawdzą.

 

A rankingi testów? A co w nich nowego.

Lepiej nie będzie, lepiej już było…

 

                    PISA 2012

 

6 lat temu był podobny entuzjazm… tylko dobrostan uczniów jakoś nie rośnie*.

 

 

x             x          x

 

 

Kilka minut później pojawił się kolejny tekst:

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj w siedzibie Ministerstwa Edukacji Narodowej odbyło się spotkanie ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego z przedstawicielami związków zawodowych zrzeszających nauczycieli, poświęcone projektowi rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli.

 

W spotkaniu stronę rządową reprezentowali: minister Piontkowski oraz wiceministrowie Marzena Machałek i Maciej Kopeć, zaproszonymi uczestnikami byli przedstawiciele przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego, Forum Związków Zawodowych i Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

 

Oto komunikaty uczestników spotkania, które udało się nam odnaleźć w Internecie:

 

 

                                                                             M  E  N

 

Foto: www.gov.pl/web/edukacja/

 

4 grudnia 2019. Spotkanie kierownictwa MEN z przedstawicielami nauczycielskich związków zawodowych.

 

 

 

Wzrost pensji nauczycieli w kolejnym roku – spotkanie kierownictwa MEN ze związkami zawodowymi

 

W środę, 4 grudnia br. odbyło się spotkanie kierownictwa MEN z przedstawicielami nauczycielskich związków zawodowych w sprawie projektu zmiany rozporządzenia dotyczącego wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli w związku ze wzrostem w 2020 r. minimalnego wynagrodzenia za pracę. Podczas spotkania minister edukacji potwierdził również wzrost wynagrodzenia nauczycieli w 2020 r. roku o 6 proc.

Potwierdziłem to, co mówił pan premier w expose, tzn., że nauczyciele mogą spodziewać się 6-procentowej podwyżki od września 2020 r. Prawdopodobnie będzie to zorganizowane w ten sposób, że zostanie zmieniona kwota bazowa w ustawie budżetowej tak, aby również i samorządy od 1 stycznia wiedziały jakiego rodzaju czekają  je wydatki związane z wynagrodzeniami nauczycielipowiedział minister Dariusz Piontkowski po spotkaniu ze związkami zawodowymi.

 

Podczas rozmowy zapowiedziano również wznowienie prac zespołu trójstronnego rządowo-samorządowo-związkowego (Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty), który ma wypracować docelowy, nowy system wynagradzania nauczycieli, a także przygotować rozwiązania dotyczące pragmatyki zawodowej nauczycieli, w tym awansu zawodowego, ewentualnej oceny pracy, czasu pracy, obowiązków nauczycieli, oraz systemu finansowania oświaty.

 

Omawiany podczas spotkania projekt rozporządzenia przewiduje zmianę załącznika do rozporządzenia- tabelę wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli .

 

W projekcie rozporządzenia proponowane jest zwiększenie wynagrodzenia zasadniczego dla nauczycieli stażystów i nauczycieli kontraktowych w drugiej i trzeciej grupie zaszeregowania płacowego oraz dla nauczycieli mianowanych w trzeciej grupie zaszeregowania płacowego. Projekt trafił w połowie listopada br. do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych.

 

Propozycja zmian we wskazanych 5 grupach zaszeregowania płacowego wynika z ustalonej w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r. (Dz. U. poz. 1778) kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2020 r. w wysokości 2 600 zł.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

X             X             X

 

 

Z  N  P

 

 

Rozmowy płacowe w MEN

 

4 grudnia w Ministerstwie Edukacji Narodowej odbyły się rozmowy dotyczące projektu rozporządzenia MEN zmieniającego rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, ogólnych warunków przyznawania dodatków do wynagrodzenia zasadniczego oraz wynagradzania za pracę w dniu wolnym od pracy. W rozmowach udział wzięli przedstawiciele oświatowych związków zawodowych. ZNP reprezentował wiceprezes ZG Krzysztof Baszczyński.

Czytaj dalej »



Mając w pamięci wczorajszy „temat dnia” – opublikowanie wyników najnowszego badania PISA 20818, ale także zastrzeżenia do tego sposobu oceniania kompetencji uczniów (np. wczorajszy wpis Tomasza Tokarza na jego fejsbukowym profilu), udostępniamy – w świadomej antytezie do tamtych metod – tekst Wiesławy Mitulskiej, także z jej fejsbukowego profilu:

 

 

Diagnoza w procesie, bo szkoda czasu na testy

 

Czasami zadaję sobie pytanie, dlaczego nauczyciele wolą opierać swoją diagnozę na wynikach testu, czy sprawdzianu napisanego przez dziecko w ciągu kilku lub kilkunastu minut, zamiast zaufać swoim obserwacjom i wyciągać wnioski na ich podstawie?

 

 

Obserwacja jest pełnoprawną metodą badawczą (każdy, kto pisał pracę magisterską, o tym wie), a w szkole przestała być ważna, gdy zaczęliśmy testować wszystko, co się da. Te obszary funkcjonowania ucznia, które nie poddają się testom, np. kreatywność, elastyczność myślenia, umiejętność współpracy, przestały być w szkole ważne i doceniane.

 

Pracuję bez stopni i bez sprawdzianów, co nie oznacza, że nie monitoruję pracy i postępów dzieci. Jeśli chcę sprawdzić jakąś umiejętność, to projektuję zadanie, które pokaże mi nie tylko ostateczny rezultat pracy dziecka, ale również sposób dochodzenia do niego. Ważne jest dla mnie tempo, w którym dziecko pracuje, czy potrafi zrobić zadanie samodzielnie, czy potrzebuje wsparcia, czy potrafi skupić się na pracy, czy potrafi ją sobie zaplanować. Obserwacje, które prowadzę w tym czasie, pozwalają mi na modyfikację mojej nauczycielskiej pracy. Dzięki nim mogę dać każdemu dziecku to, czego w danym momencie najbardziej potrzebuje, by się rozwijać, mogę planować dalszą pracę.

 

 

 

Dzisiaj pierwszaki wykonywały pięć zadań o różnym poziomie trudności i wymagające różnych rodzajów aktywności. Trzeba było wykazać się samodzielnością i odpowiedzialnością oraz umiejętnością zaplanowania pracy.

 

Moją rolą było doradzić, gdy dziecko poprosiło o pomoc oraz obserwować, co jest dla dzieci łatwe, a co sprawia trudność. Okazało się, że dla każdego trudne było co innego. Zadanie, które uważałam za łatwe, wiele dzieci określiło jako trudne. Teraz wiem, nad czym musimy popracować w najbliższej przyszłości. Bardzo ucieszyła mnie refleksja dziecka na koniec: „Dziś dowiedziałem się, że błędy to nic, ale trzeba je poprawiać.”

 

 

Źródło: www.facebook.com/wiesia.mitulska?



Dziś news’em na ministerialnej stronie www jest informacja: „Polscy uczniowie wśród najlepszych na świecie – wyniki badania PISA 2018”. Poczytajcie jej wybrane fragmenty:

 

 

 

 

W porównaniu z wynikami poprzedniego badania PISA 2015, polscy uczniowie osiągnęli lepsze wyniki we wszystkich badanych obszarach: rozumienia czytanego tekstu, rozumowania matematycznego i rozumowania w naukach przyrodniczych. We wszystkich trzech obszarach objętych badaniem wyniki polskich uczniów są powyżej średniej dla krajów OECD i lokują ich w światowej czołówce. Najlepsze wyniki w badaniu osiągnęli uczniowie z 4 regionów Chin, Hongkongu, Singapuru i Makao. W badaniu PISA 2018 wzięło udział ponad 660 tys. uczniów z 79 krajów i regionów świata.

 

Polscy uczniowie w rozumowaniu matematycznym wyprzedzają w Unii Europejskiej wszystkich poza młodymi Estończykami. W rozumieniu tekstu polska młodzież zajmuje 4. miejsce wśród krajów Unii, a w rozumowaniu w naukach przyrodniczych jest na 3. pozycji. […]

 

 

Wyniki PISA 2018

 

Średni wynik polskich uczniów w dziedzinie rozumienia czytanego tekstu wyniósł 512 punktów. Był to jeden z najwyższych wyników na świecie. Znacząco lepsze wyniki uzyskali tylko uczniowie z krajów azjatyckich – Chin (a właściwie czterech chińskich regionów biorących udział w badaniu: z Pekinu, Szanghaju, Jiangsu, Guangdongu) i Singapuru, a także uczniowie z Estonii, Kanady i Finlandii. […]

 

Czytaj dalej »



Foto:www.facebook.com/zakrecony.belfer/

 

                                                                    Joanna Krzemińska

 

 

Wczoraj na portalu EDUNEWS.PL zamieszczony został tekst Joanny Krzemińskiej, zatytułowany „Kultura błędu czy błędna kultura?”. Zakładając, że nie musimy już przedstawiać kim jest jego autorka, bez zbędnych uzasadnień zamieszczamy jego, tradycyjnie już – subiektywnie wybrane, fragmenty. Bo cały tekst ma 6623 znaki! I także tradycyjnie – pogrubienia i podkreślenia tekstu – redakcja OE: 

 

 

Kultura błędu czy błędna kultura?

 

[…] Rozmawiając z nauczycielami, z którymi spotykam się w mniej lub bardziej oficjalnych warunkach, często dyskutuję o tym, czy uczeń ma prawo do błędu. Czy każda pomyłka stanowi porażkę i czy owa porażka jest czymś negatywnym. To jasne, że nikt z nas nie lubi się mylić. Momenty, w których musimy przyznać komuś rację nie należą ani do komfortowych, ani specjalnie przez nas pożądanych.

 

 

Co za kultura?!

 

Wyobraźmy sobie sytuację: młody człowiek przychodzi na lekcję. Zostaje wywołany do odpowiedzi. Na żadne z zadanych pytań nie udziela w pełni poprawnej odpowiedzi. Otrzymuje informację: siadaj, pała! Czego się o sobie dowiedział? Że jest nieudacznikiem, nie potrafi najprostszych rzeczy i w ogóle nie nadaje się do tej szkoły, do której chodzi i brak mu kultury. Gdyby ją bowiem miał, w połączeniu z przyzwoitością oczywiście, przyszedłby przygotowany. Wszystko to jest oczywiście przejaskrawieniem, ale czy aby na pewno…

 

Przez wiele lat uczono nas, nauczycieli, by w podejściu do ucznia pokazywać te elementy, których brak. Akcentować momenty niewiedzy, tłumacząc taki stan koniecznością uświadomienia młodemu człowiekowi, z czym powinien jeszcze popracować. Nikt nie miał czasu ani ochoty, by zastanawiać się, dlaczego ten młody człowiek sobie nie poradził. Co spowodowało, że nie odpowiedział? A może się uczył, tylko z jakichś względów nie potrafi tego przekazać?

 

Okazuje się, że taki model informowania o postępach nie działa. Głównie dlatego, że budzi tylko niechęć, nie dając uczniowi żadnego wsparcia. A przecież można by było inaczej. W oparciu o relacje, zainteresowanie i życzliwość. Czy to tak wiele?

 

Czytaj dalej »



2 grudnia na stronie tygodnika „Głos Nauczycielski” zamieszczony został artykuł zatytułowany „Edukacja turystyczna w szkołach? Sejmowa komisja zamierza „dociskać” ministra Piontkowskiego”. Oto jego treść:

 

Sejmowa komisja sportu i turystyki *zaproponowała, by w szkołach obowiązkowo odbywały się zajęcia z edukacji turystycznej, ze szczególnym uwzględnieniem bezpieczeństwa w górach i nad wodą. Pomysł zaakceptowało już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

 

Foto: www.facebook.com/IrekRas

 

                                                       Poseł PO Ireneusz Raś w Sejmie

 

 

Dobrze, że w tej sprawie na starcie mamy podobne zdanie (PO i PiS – przyp. red). Po dramatycznych wydarzeniach latem na Giewoncie, gdy uderzył piorun i wielu ludzi ucierpiało, usiedliśmy jako zespół i zastanawialiśmy się, co nie zadziałało. Mam nadzieję, że Ministerstwo Edukacji przedstawi nam wkrótce plan działania”powiedział Ireneusz Raś (PO), przewodniczący sejmowej komisji sportu i turystyki* w rozmowie z „Gazetą Wyborczą.

 

To będzie jedna z pierwszych spraw, które, jako komisja będziemy kontynuować. Bo sam pomysł powstał jeszcze w poprzedniej kadencji. Będziemy dociskać ministra, żeby powstał profesjonalny zespół, który opracuje program edukacji turystycznej. Niestety w Polsce niewiedza w tej kwestii jest dosyć powszechna” – ocenił. Według niego taka edukacja turystyczna „mogłaby się odbywać np. w ramach godziny wychowawczej, na której dziś nie robi się nic”.

 

To nie pierwszy pomysł rozszerzenia podstawy programowej o nowe zagadnienia. Niedawno pojawił się apel do MEN aby w polskich szkołach nauczano o zmianach klimatycznych i zagrożeniach z tym związanych oraz położono nacisk na edukację antydyskryminacyjną. Sporo mówiło się także o wprowadzeniu do polskich szkół takich przedmiotów jak „wiedza o zdrowiu” i „bezpieczny Internet”

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej wyraziło jednak sceptycyzm wobec pomysłów wprowadzenia nowych przedmiotów do szkół. Według resortu treści, które miałyby być przekazywane, są już obecne w podstawie programowe.

 

 

Źródło: www. glos.pl

 

*Podana w artykule nazwa tej komisji jest niepełna. Prawidłowa jej nazwa to „Sejmowa Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki [KFS]

 

 

 

Wywiad z Pawłem Grasiem – nowym przewodniczącym sejmowej Komisji KFS, z którym na temat edukacji turystycznej w szkołach rozmawiał Aleksander Gurgul zamieścił dziś krakowski dodatek „Gazety Wyborczej”. Oto fragment zapisu tej rozmowy:

 

Czytaj dalej »



W poszukiwaniu aktualnego tekstu, który w ramach naszego przedpołudniowego zwyczaju prezentacji zasłużył na nasz wybór, aby zostać udostępnionym Naszym Czytelnikom, w sytuacji internetowego nieurodzaju na takowe, sięgnęliśmy do materiałów, które czekały w „zamrażarce”. Jednym z nich jest tekst „Samotność innowatorów” z bloga byłej minister edukacji w pierwszym rządzie Donalda Tuska – Katarzyny Hall, bloga nazwanego prze z nią „Szkoła z Pasją”, który pojawił się tam dokładnie przed dwoma tygodniami.

 

Foto:www.facebook.com/forumedukacjirealnej/

 

Katarzyna Hall podczas IV Forum Edukacji Realnej w Białostockim Ośrodku Kultury/Centrum im. Ludwika Zamenhofa. 18 listopada 2019 roku.

 

 

Dzięki niemu można dowiedzieć się, że ruch odnowy polskich szkół to nie tylko znane nam od dawna szkoły skupione wokół idei „Budzących się Szkół”, to nie tylko te same wciąż nazwiska „obudzonych dyrektorów”, znane już od kilku lat, ale także „ściana wschodnia”, a konkretnie Białystok – matecznik aktualnego ministra edukacji.

 

Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty tego obszernego posta. Pogrubienia w cytowanym tekście – redakcja OE

 

Samotność innowatorów

 

Nowe inicjatywy edukacyjne na starcie poszukują swojego miejsca, często zwyczajnie brakuje im lokalu odpowiedniej wielkości spełniającego odpowiednie przepisy. Także muszą uważniej niż szkoła “typowa” śledzić zmiany w prawie, aby dostosowywać do nich swoje rozwiązania. Poszukują inspiracji, czasem ulegają magii edukacyjnych inspiracyjnych mówców, którzy jednak tylko wskazują kierunki bez wskazania konkretnych rozwiązań organizacyjnych czy zapisów, które warto wprowadzić do szkolnej dokumentacji, aby wszystko było można uznać za działające może nietypowo, ale prawidłowo.

 

Foto:www.facebook.com/forumedukacjirealnej/

 

Białystok, 15 listopada 2019r. – IV Forum Edukacji Realnej

 

 

IV Forum Edukacji Realnej, które odbyło się 15 listopada w Białymstoku, ukazało z jednej strony sporą grupę pasjonatów tworzenia faktycznej alternatywy wobec tradycyjnego modelu edukacji, ale z drugiej ich sporą samotność w codziennych zmaganiach z materią organizacyjną i prawną.

 

Trochę łatwiej jest w dużym mieście, czy wtedy gdy jest się częścią dużej, mającej już swoją tradycję organizacji. W dużym mieście mamy większe szanse znaleźć jakąś grupę rodziców, będących w stanie zaufać szkole, która dopiero powstaje i ma być dość dziwnie zorganizowana. Jeśli jeszcze jesteśmy w stanie podeprzeć się rozpoznawalną i sprawdzoną już gdzieś marką, stajemy się bardziej godni zaufania. […]

 

Szukanie wsparcia gdzieś obok, u bardziej doświadczonych podmiotów, bywa trudne lub nierealne. Łatwiej czasem znaleźć pomoc, wsparcie i radę w odległości kilkuset kilometrów, niż przyznać się do trudności jakiejś szkole za rogiem, dla której w końcu chce się stać dobrej jakości konkurencją. Siłą rzeczy wsparcie na odległość możliwe jest tylko od czasu do czasu, bo jednak trudno o codzienne towarzyszenie w rozwoju. Dobre rady, wskazówki, inspiracje, pomoc w tworzeniu szkolnych dokumentów, są bardzo przydatne, ale to własny, lokalny, liderski potencjał buduje szkołę i jej jakość.

 

Czytaj dalej »



Na wstępie muszę przeprosić Szanownych Czytelników, że tekst ten tylko w części będzie miał cechy felietonu, ale jago temat na tyle mnie zbulwersował, że postanowiłem nie tylko zaprezentować w nim moje na ten temat wątpliwości i poglądy, ale ze względu na ich wagę – podeprzeć je materiałami źródłowymi.

 

Wszystko zaczęło się w środę (27 listopada), kiedy to na Messengerze przeczytałem taki oto tekst, nadesłany przez zaprzyjaźnioną nauczycielką, zaangażowaną w pozytywne zmienianie szkoły (nie tylko tej w której pracuje):

 

Przerażający (bo każdy może nas szkalować) ustęp o życiu prywatnym:


Ministerstwo Edukacji Narodowej w odpowiedzi na interpretację poselską nr 34666 interpretuje uchybienie godności zawodu nauczyciela jako: „Z pewnością zachowania sprzeczne z ogólnie przyjętym normami społecznymi (agresja, używanie wulgaryzmów), polegające na łamaniu przepisów prawa, zarówno przepisów karnych (fałszowanie dokumentów), jak i przepisów z zakresu prawa pracy (mobbing), należy uznać za zachowania naruszające godność każdego zawodu. Szczególnie takiego, który społecznie postrzegany jest jak zawód zaufania publicznego.”
Co więcej, w tej samej odpowiedzi, MEN podkreśla, że te przesłanki nie dotyczą tylko życia zawodowego nauczyciela, ale także prywatnego.”

 

Zacytowany przez nią tekst był fragmentem artykułu z „Gazety Prawnej”, do którego dołączyła link, komentując na zakończenie tę „przesyłkę” tymi słowami:

 

Podzieliłam się, bo ogarnia mnie coraz większe przerażenie.

 

Jako że nie czytałem tego artykułu wcześniej niezwłocznie skorzystałem z podanego linku i przeczytałem ów tekst w całości: „Kary dyscyplinarne nauczycieli 2020: Kiedy i za co można ukarać nauczyciela?” I, zgodnie z moimi zasadami, zacząłem, krok po kroku, sprawdzać podane tam informacje. Zanim przeczytacie o tym co odkryłem – proszę Was o przeczytanie całego tego tekstu z oryginalnego źródła – TUTAJ

 

 

Nie wiem jak Wy, ale ja po pierwszym czytaniu także odebrałem zawarte tam informacje jako kolejny przykład jak to aktualna władza stara się wprowadzić w środowisku nauczycieli atmosferę lęku i sprawić, aby byli oni pokorni. Jednak po chwili zacząłem zgłębiać zawarte w tym artykule informacje. Zacznijmy od tego akapitu:

 

Od 1 września 2019 roku obowiązuje kilka istotnych zmian w zakresie dyscyplinarnego karania nauczycieli. Pierwszą z nich jest to, że karom dyscyplinarnym podlegają wszyscy nauczyciele, bez względu na stopień awansu zawodowego.”

 

To nieprawda, gdyż także przed nowelizacją, w „Karcie nauczyciela” w jej rozdziale 10. „Odpowiedzialność dyscyplinarna” istniał artykuł 71.1 o takiej treści (stan prawny na 2018 rok):

 

 

Źródło: www. prawo.sejm.gov.pl

 

 

Ale nawet gdyby nadal obowiązywała treść tego artykułu, wprowadzona tam w roku 1990: Nauczyciele mianowani i dyplomowani podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za uchybienia godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o których mowa w art. 6.”, to nie widziałbym w tej zmianie nic niestosownego – wszak skoro cała nowelizacja miała za cel obronę praw i dobra dziecka, to nie ma uzasadnienia, aby karani byli tylko nauczyciele od „dyplomowanego” wzwyż, zaś kontraktowi i stażyści mogli bezkarnie uczniom ubliżać, bić ich, molestować lub wykorzystywać seksualnie…

 

Czytaj dalej »