Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Nie będziemy przypisywali sobie tej zasługi – na informację o tym nagraniu „wpadliśmy” na profilu Koleżanki Ewy Morzyszek-Banaszczyk – dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 137 im. A. Kamińskiego w Łodzi. A jest to półgodzinny „esej mówiony” Dawida Łasińskiego nauczyciela chemii, znanego przede wszystkim jako „Pan Belfer”.

 

Poniżej zamieszczamy link na You Tube, gdzie można obejrzeć, a przede wszystkim wysłuchać tego „szczerego aż do bólu” monologu, skierowanego do uczniów, ich rodziców, ale także do nauczycieli, któremu autor i wykonawca nadał – trochę prowokacyjny – tytuł: „Belfer nagi przed kamerką – zdalne lekcje”:

 

 

Plik na You Tube – „HIT! Belfer nagi przed kamerką – zdalne lekcje”  –  TUTAJ

 

 

Dawid Łasiński podczas wystąpienia

 

A oto tekst, zamieszczony na stronie You Tube:

 

Ważne – wysłuchaj do końca. Nie oceniaj po kilku zdaniach na początku i nie oglądaj od połowy. Moje słowa kierują przede wszystkim do rodziców, uczniów i na końcu do nauczycieli. Wyrażam swoją opinię opartą na własnych doświadczeniach oraz doświadczeniach innych, którzy dzielą się nimi w sieci i nie tylko. Nie są to opinie wszystkich i z pewnością jest to tylko jeden z wycinków spraw które dzieją się dookoła nas i które są związane z edukacją. Nie mam na myśli i celu nikogo urazić.

 

Zależy mi na wypowiedzeniu tego co czytam w różnych miejscach i przekazaniu tego dalej. A może to jest materiał na viral w sieci?

 

Ty decydujesz, czy jest wart Twojego komentarza, reakcji i udostępnienia. Proszę o brak zbędnego hejtu i merytoryczną dyskusję.

 

Najpierw postarajmy się usłyszeć i wysłuchać i dopiero potem wyciągajmy swoje wnioski. Trzymam za nas kciuki!

 

 

Komentarz redakcji:

 

Sugerujemy, aby – jeśli identyfikujecie się ze stanowiskiem autora w poruszanych tam kwestiach, a także jeśli właśnie teraz kolega Dawid Łasiński Was przekonał do swoich poglądów – rozważyć możliwość zaprezentowania tego nagrania podczas najbliższego zebrania z rodzicami.*Proponujemy, aby zaprosić na nie także uczniów – ich dzieci  i obejrzeć ten film wspólnie. A potem zorganizować dyskusję nad zaprezentowanym tam stanowiskiem w sprawie oceniania, zdalnego nauczania-uczenia się i roli rodziców w tym procesie. [WK]

 

 

*Oczywiście także w wersji zdalnej – w formule wideokonferencji.



Jako że zbliża się nieuchronnie okres semestralnej klasyfikacji – dziś proponujemy lekturę artykułu Danuty Sterny„Jak oceniać w czasie procesu zdalnego nauczania?”. Poniżej zamieszczamy tylko jego początek i tytuły kolejnych fragmentów – odsyłając do pełnej wersji na stronie CEO:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Artykuł jest poświęcony ocenianiu w czasie procesu nauczania.Ocenianiu sumującemu w postaci stopni poświęcę inny wpis. W sytuacji, w której się znaleźliśmy, problem oceniania jest bardzo widoczny i wart przemyślenia. Ocenianie pomaga uczniom się uczyć, a więc powinnobyć obecne również wnauczaniu zdalnym.

 

 

W jaki sposób pomaga się uczyć?

 

-Jeśli dostarcza uczniowi informacji zwrotnej o jego pracy – o tym,co uczeń robi dobrze oraz co i jak powinien poprawić.

-Druga korzyść z oceniania, to pozyskanie przez nauczyciela informacji od uczniów, czego i w jakim stopniu uczniowie się nauczyli. Dzięki tej informacji nauczyciel może dostosować swoje nauczanie do ich potrzeb i osiągnięć .

 

Te dwie funkcje oceniania stanowią sedno oceniania kształtującego, które moim zdaniem jest bardzo wskazane podczas nauczania zdalnego.

 

 

W dalszej części artykułu Autorka omawia takie problemy i sposoby zdalnego oceniania:

 

Zacznijmy od informacji zwrotnej do pracy ucznia

 

O informacji zwrotnej płynącej od uczniów do nauczyciela

 

Część I

-Zadanie i komentarz nauczyciela

-Zadanie i ocena koleżeńska lub samoocena

-Test sprawdzający

-Sprawności

-Krótka rozmowa

-Refleksja. Zdania podsumowujące

-Światła drogowe

-Miniprojekt

-Dwie gwiazdy jedno życzenie

 

 

Część II.

-Pytania w parach

-Kolaż

-Mapa myśli

-Keszeń, walizka i kosz

-3-2-1

-Twitter

-Kostka

-Opinia o lekcji

-Cytat

 

 

Swój artykuł Autorka zakończyła taką rekomendacją tekstu ( w j. angielskim):

 

Polecam wpis na portalu Wasabi:- TUTAJ

 

 

 

Cały artykuł Danuty Sterny „Jak oceniać w czasie procesu zdalnego nauczania?” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.blog.ceo.org.pl



 

Dawno nie zapraszaliśmy na stronę bloga Jarosława Blocha. Dziś nie możemy nie zaproponować lektury najnowszego posta, zatytułowanego „Feryjna bomba atomowa”. Oto jego fragmenty i link do strony z jego pełną wersją:

 

Zapowiedź zmiany terminu ferii był dla wszystkich zaskakująca. Jakby bomba wybuchła. Najpierw wszyscy oniemieli, po czym zaczęto liczyć straty, zastanawiać się czy to ma sens. Jednym pomysł się podoba, innym nie. Zawsze tak jest. W ocenie tego ruchu trzeba pamiętać o tym, że żyjemy w szczególnych czasach, naznaczonych epidemią. To trzeba brać pod uwagę. Od wiosny nic nie jest normalne. Ale mało kto mówi o tym, że sens takiej decyzji będzie związany z kilkoma innymi postanowieniami rządu, o czym na razie cicho. Poza apelami nie ma konkretnych decyzji, lecz Polacy nie stosują się zwykle do apeli.

 

Rozumiem, że rząd zrobił to by zdusić pandemię. Ale nie zdusi jej jeśli przed świętami otworzy galerie, nie widziałem bowiem sklepu (poza moim małym osiedlowym) w którym ktoś liczył ile osób jest w środku. Będzie chaos i wzrost zakażeń. Ale szkół, kin i siłowni otworzyć nie wolno. Sens długiego wolnego byłby zrozumiały, gdyby przy okazji świąt i ferii ogłoszono lockdown. Siedzimy w domu – pandemia wygasa. Bez zatrzymania ludzi na ten czas w domach, ferie na początku stycznia, w tym samym terminie dla całego kraju, po prostu nie mają sensu. Oprócz tego że ludzie stracą. Tak więc skoro rząd powiedział A, a nie powie B, całe zamieszanie jest niepotrzebne.

 

Jeśli nie zabronią wyjazdów na ferie (nie tylko organizowanych), to ludzie pojadą. Dlatego apele nie mają żadnego sensu, ludzie ruszą na wypoczynek, bo mają dość siedzenia w domu. Z pewnego punktu widzenia nawet to rozumiem. Bardziej rozumiem niż decyzję o robieniu ferii w jednym terminie bez jednoczesnego lockdownu. Tyle że będzie tłoczno, jak za dawnych lat. Możemy więc mieć kolejną falę zachorowań, której sprawcą będzie… rząd          i ferie. Jeśli pozwoli na wyjazdy. Gdy premier będzie tylko apelował i apelował, to ludzie pojadą i pandemia będzie przeciągała się w nieskończoność. Tej władzy kompletnie brak konsekwencji w działaniu. […]

 

Robienie ferii w jednym terminie nie ma żadnego sensu edukacyjnego, zburzy co najwyżej kalendarz roku szkolnego. Ma sens tylko gdy ogłoszą lockdown. Przedłużanie pandemii to przedłużanie edukacyjnej ściemy jaką jest nauczanie zdalne, które nie jest dla wszystkich, bo nie każdy potrafi się w nim odnaleźć i nie każdy jest uczciwy na tyle, by czerpać z niego pożytek. Każdy dodatkowy zdalny tydzień to tworzenie straconego pod względem edukacyjnym pokolenia. Luzowanie wymagań na egzaminach to likwidacja skutków, a nie przyczyn. Już pisałem, że nauka zdalna wprowadzona na miesiąc, to dobry pomysł. Kontynuowanie jej przez kilka miesięcy to porażka.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.swidnica24.pl

 

Uczniowie szkół średnich na ulicznej manifestacji w Świdnicy

 

 

Na portalu „Prawo.pl” zamieszczono wczoraj artykuł Moniki Sewastianowicz, zatytułowany „Nastolatek ma prawo do pokojowego protestu”. Oto jego obszerne fragmenty:

 

Czternastolatek stanie przed sądem za udział w protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Wobec młodych ludzi konsekwencje próbują wyciągać też niektóre szkoły – mimo że takie działania są niezgodne z konwencją o prawach dziecka, która gwarantuje młodym ludziom prawo do wyrażania poglądów. […]

 


Łamanie Konstytucji i konwencji praw dziecka


W mojej ocenie w związku z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego mamy wiele przykładów łamania praw dzieci i to nie tylko w zakresie polskiej Konstytucji ale też Konwencji o Prawach Dziecka. Przecież nasze wolności, te dotyczące choćby możliwości wyrażania swoich poglądów czy opinii dotyczą też dzieci. Dziecko, nastolatek jest przecież obywatelem. Ma swoje prawa. W Konwencji o Prawach Dziecka jest wskazane prawo do wyrażania swoich poglądówmówi radca prawny Aleksandra Ejsmont*.


Dodaje, że sytuacje kiedy dziecko nie popełniania czynu zabronionego*, nie dopuszcza się aktu wandalizmu, nie bierze udziału w bójce, nie jest agresywne, nie mogą skutkować wyciąganiem wobec niego konsekwencji.Udział w pokojowym spacerze, z plakatem, który nikogo nie obraża nie jest taką podstawą. Więcej często w tych plakatach młodzi ludzie odwołują się np. do literatury i to klasycznej więc raczej powinno być to doceniane. Mamy do czynienia z wyrażaniem poglądów i to w bardzo inteligentny sposób. Sankcje, zawiadamianie sądów rodzinnych, uruchamiania aparatu związanego z postępowaniem wobec nieletnich jest łamaniem praw dziecka – mówi. […]

 

 

 

Dziecko ma prawo mieć poglądy

 

 

Tego samego zdania jest adwokat Joanna Parafianowicz, podkreśla – dziecku i nastolatkowi nie można zabronić manifestowania swoich poglądów, co oczywiście nie znaczy, że nie trzeba wziąć pod uwagę wieku i stopnia dojrzałości.


-Uważam, że dzieci nie mogą być izolowane od tego, co się dzieje w społeczeństwie, mają też prawo wyrażać swoje poglądy
– tłumaczy. – Szkoła i nauczyciele nie mają podstaw, by wyciągać konsekwencje od uczniów, którzy na zdjęciu profilowym zamanifestowali swoje poparcie dla protestów, oczywiście jeżeli zrobili to z szacunkiem do innych i w stosownej formietłumaczy prawniczka.Nauczyciel – jak wynika z ustawy – Prawo oświatowe, jest delegowany przez państwo nie tylko do wykonywania funkcji stricte dydaktycznych, ale ma obowiązek również rozwijać w uczniach postawy moralne i obywatelskie. Dziecko nie staje się świadomym obywatelem w sposób magiczny z chwilą osiągnięcia pełnoletności. Pewne postawy kształtuje się w nim w miarę rozwijającej się dojrzałości – podkreśla Joanna Parafianowicz. Dodaje, że ograniczanie dzieciom swobody wyrażania poglądów to naruszenie nie tylko prawa oświatowego, ale też Konstytucji i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. […]

 

 

 

Granica odpowiedzialności karnej – 17 lat

 

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj zapraszamy do lektury krótkiego, ale jakże treściwego tekstu, tak bardzo potrzebnego w trudnym czasie „edukacji naa odległość”. Jego autorka – Paulina Rozmus – tak napisała o sobie na swoim fejsbukowym profilu: „Jestem przewodniczką dzieci i młodzieży. Zapraszam moich uczniów do uważnego badania siebie i świata”. Oto ten teks   i zdjęcie, zaczerpnięte z jej profilu na Fb:

 

Paulina Rozmus

 

 

Na odległość, z szacunkiem i w kontakcie.

 

Siadam przed komputerem. Dbam o to, żeby było mi wygodnie. Jeśli potrzebuję, robię sobie gorącą herbatę i włą- czam ulubioną lampę. Czasem rozpylam olejek lawendowy, który mnie koi i pozytywnie nastraja. Robię kilka głębokich wdechów i wydechów.

 

Mam pod ręką ulubiony notes, długopis i kredki. W trakcie lekcji lubię robić notatki, zapisywać wypowiedzi uczniów, ich pytania i refleksje.

 

Na lekcję loguję się zwykle od kilku do kilkunastu minut przed jej oficjalnym rozpoczęciem. Lubię ten czas z ucz- niami, gdy możemy swobodnie porozmawiać. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chce się podzielić czymś ważnym, na co nie ma często przestrzeni w czasie lekcji.

 

,,Ulubione planszówki, siatkówka w ogrodzie, podwodne światy w Minecrafcie. A najlepszy jest Dixit! Tak, to nasza ulubiona gra. Ciekawe, czy jest wersja online? Byłoby super!”

 

Lekcję rozpoczynamy minutą świadomego oddychania. Ostatnio towarzyszy nam animacja z rozdymką tygrysią. Rybka unosi się, gdy wdychamy powietrze i opada wraz naszym wydechem.

 

Z minuty na minutę pojawiają się kolejni uczniowie. Pora się przywitać. „Sprawdźcie, czy czujecie się komfortowo. Czego potrzebujecie, żeby poczuć się jeszcze bardziej komfortowo i bezpiecznie?” Ktoś sięga po ulubioną bluzę, ktoś pije gorącą czekoladę, a jeszcze ktoś inny pyta, czy kamerka może być wyłączona…

 

Przypominam im wtedy, że dla mnie, jako człowieka i nauczycielki, ważne jest przede wszystkim, aby być z nimi   w kontakcie. Proszę zatem o wybranie sygnału, którym co jakiś czas będą mi i sobie nawzajem okazywać, że są, słuchają i aktywnie uczestniczą w lekcji. I tak niektórzy włączają kamerki, inni zabierają głos, a jeszcze inni okazują to emotikonami.

 

Dzieci czują, że im ufam i bardzo doceniają tę dowolność. Swoją obecność zaznaczają na różne sposoby, bo wiedzą też, że zależy mi na tym, by jak najlepiej korzystały z czasu, który spędzamy razem.

 

Stwarzam im do tego możliwości planując lekcje w taki sposób, aby było dużo okazji do reagowania, dzielenia się wiedzą i zadawania pytań – tak na forum, jak i w małych grupkach.

 

Oczywiście jest mi bardzo miło, gdy mogę moich uczniów zobaczyć i usłyszeć jednocześnie. O wiele ważniejszy od włączonej kamerki jest dla mnie jednak ich szacunek do siebie, komfort, uważność na swoje potrzeby, poczucie bezpieczeństwa i kształtowanie odpowiedzialności osobistej, a zatem organizacja swojego stanowiska pracy i całe- go procesu uczenia się.

 

 

Źródło: www.facebook.com/carica.papaya.560

 



 

Wczoraj na blogu „Wokół szkoły” Jarosław Pytlak zamieścił tekst, któremu dal tytuł „Dziś, jutro, pojutrze – w szkole”. Jak zawsze – poniżej zamieszczamy jedynie jego fragmenty, ale sugerujemy zapoznanie się z jego pełną wersją – naprawdę warto!

 

Alina Kozińska-Bałdyga z Federacji Inicjatyw Oświatowych opublikowała na portalu ngo.pl ciekawy artykuł pt. „Marzenia o dobrym ministrze edukacji”. Znalazł się w nim fragment, który urzekł mnie, a zarazem zawstydził:

 

Marzenia, to stara i sprawdzona metoda. Wystarczy przypomnieć, iż w najtragiczniejszych czasach II wojny światowej program wychowawczy Szarych Szeregów był oparty na myśleniu, co ma być nie tylko dziś i jutro, ale i pojutrze. Władysław Tatarkiewicz napisał swoją książkę „O szczęściu” w czasie wojny. To była ucieczka w marzenia. Moja matka, gdy przyjechała do obozu koncentracyjnego, to zastała w nim nauczycielki – więźniarki, które dla młodych dziewczyn na najwyższej pryczy organizowały zajęcia edukacyjne, a w ich trakcie zachęcały do myślenia o tym, co będzie po wojnie. To tam moja matka podjęła decyzję, że zostanie architektem, aby odbudowywać z ruin Warszawę. Marzenia pozwalały przetrwać.

 

Mamy trudny czas. Proponuję – po tym, jak wypowiadaliśmy się o nowym –  porozmawiać o przyszłym wymarzonym ministrze edukacji.

 

Zawstydziło mnie, że mimo bogatej harcerskiej przeszłości w żadnym momencie nie przyszło mi na myśl wspomnienie szaroszeregowego programu „Dziś. Jutro. Pojutrze”, choć kiedyś sumiennie i z zapałem poznawałem historię konspiracyjnego harcerstwa. A urzekła – inspirująca trafność przywołania tego hasła w obecnej rzeczywistości.

 

Nie przyrównuję, broń Boże, koszmaru lat niemieckiej okupacji do dzisiejszej sytuacji. Ale pewna paralela istnieje. Coraz większe śmiertelne żniwo pandemii i inne związane z nią zjawiska, na które nakłada się głęboki podział polityczny w społeczeństwie, dramatycznie zaburzają nasze poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji oraz wiarę w przyszłość. Sam to odczuwam – osobiście i zawodowo […]

 

Nic dziwnego, że urzekło mnie wezwanie pani Aliny do oddania się marzeniom. Ale chcę je rozciągnąć na obszar znacznie szerszy, a zarazem bardziej istotny w szkole, niż osoba ministra edukacji i perspektywa godnej obsady tego stanowiska. Chcę nawiązać do wspomnianego programu Szarych Szeregów, bo jego idea aż krzyczy, by ją dzisiaj wykorzystać w odniesieniu do obecnych potrzeb i realiów.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.cdn.mamadu.pl

 

Agnieszka Miastowska – autorka wielu tekstów, zamieszczanych na portalu mama:Du

 

 

Jak dotąd na stronie „Obserwatorium Edukacji” zamieszczaliśmy teksty, prezentujące punkt widzenia „eduzmieniaczy” – przeciwników metodyki nauczania, odziedziczonej po tzw. „pruskim modelu” szkoły. Dziś postanowiliśmy zaprezentować fragmenty tekstu Agnieszki Miastowskiej, zamieszczonego przed kilkoma dniami na portalu „mama:Du”, zatytułowanego Oceny i kartkówki kontra bezstresowa szkoła. Nauczyciele mówią, jak wychować nieodporne fajtłapy”. Oto kilka wybranych fragmentów tego artykułu i link do jego pełnej wersji:

 

W dyskusji o systemie edukacji coraz więcej jest krytyki narzędzi, którymi operują nauczyciele – niezapowiedzia- nych kartkówek, minusów, czerwonego długopisu, a nawet ocen. Psychologowie wskazują pozytywne skutki tych zmian. Jednak nie brakuje osób, które mają wątpliwości, czy „bezstresowa” szkoła przygotuje dzieci do dorosłego życia, w którym nie brak wyzwań czy dyskomfortu? Postanowiłam zapytać o to nauczycieli, którzy widzą zalety tradycyjnej szkoły.

 

 

Szkoła tradycyjna a szkoła „bezstresowa”

 

Większość z nas uczyła się zapewne w szkołach, w których oceny, kartkówki, plusy i minusy były codziennością. Na pewno każdy z nas przeżył choć jedną traumę – odpowiadania pod tablicą, gdy nic nie przychodzi nam do głowy, albo niespodziewanej kartkówki, na której czerwonym długopisem wymalowana została potem ogromna jedynka. […]

 

 

Zalety tradycyjnej szkoły

 

Jako osoba, która uczyła się i dorastała w tradycyjnej szkole, widzę jej minusy. Jednak zastanawiam się, czy całkowite odejście od oceniania, sprawdzania i odpytywania nie jest zbyt utopijne – czy nie wychowamy tak dzieci, nieodpornych na jakikolwiek stres?

 

Z drugiej strony wiele takich szkolnych historii wspominamy po czasie z nostalgią. Zapominamy o codziennych stresach i gloryfikujemy system, w którym wielu niedostosowanych do niego uczniów przeżywało codzienną gehennę. […]

 

Gdy rozmawiam ze zwolennikami nowego podejścia do edukacji, słyszę często, że szkoła nie powinna stresować.

 

Nie nauczymy dziecka reakcji na stres poprzez stresowanie go. Poza tym sugerując, że negatywne doświadczenia nas zahartują, powtarzamy toksyczne poglądy, niepoparte żadną psychologiczną wiedzą, a jedynie przysłowiem „co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Polonistka wyjaśnia jednak, jak rozumie hasło „przygotowanie do dorosłego życia”

 

-Chodzi o to, by dziecko umiało zareagować na sytuację stresogenną, a nie żeby na siłę je zestresować. Uważam, że to wielka zaleta tradycyjnego systemu — stres jest nieodłączną częścią egzaminów szkolnych, matury, studiów, pracy. Przećwiczmy z uczniami takie sytuacje na gruncie szkolnym i nauczmy ich, jak reagować – wyjaśnia.

 

„Należy wziąć z każdego systemu jego najlepsze elementy”

 

Inne zdanie na ten temat ma Katarzyna Peresada, która uczy matematyki w szkole podstawowej oraz fizyki i chemii w szkole średniej.

 

Czytaj dalej »



W środę 18 listopada Paweł Lęcki zamieścił na swoim fejsbukowym profilu tekst, który – z uwagi na podjęte tam problemy – postanowiliśmy zamieścić na stronie OE, co niniejszym czynimy –  w pełnej jego wersji:

 

Foto:www.facebook.com/pawel.lecki79

 

Paweł Lęcki

 

Próbuję zrozumieć*, dlaczego moi bardzo różnorodni uczniowie są w pracy, a w zasadzie nawet bardziej, gdyż większość prac trwa osiem godzin, a dzieciaki, z którymi rozmawiam, są w pracy o wiele dłużej.

 

Odpalają się o ósmej rano, kończą między piętnastą lub szesnastą. To w zasadzie wychodzi idealnie, gdyż w tych godzinach i tak nie mogą wyjść z domu, gdyż jeśli mają poniżej szesnastu lat, to muszą być w więzieniu.

 

Po szesnastej też nie bardzo mogą wyjść, gdyż z jednej pracy w szkole przenoszą się do drugiej pracy, tak zwanej domowej, choć nikt tak naprawdę nie ma sensownego wyjaśnienia na to, dlaczego młody człowiek musi nieustannie zajmować się wykonywaniem poleceń, a szkoła na edukacji zdalnej jest domem w zasadzie permanentnie.

 

Chciałbym zrozumieć sprawdziany na zdalnej edukacji. Już nawet nie tyle, że są, ale w takiej ilości. Jakby to miało coś zmienić. Przecież i tak wszyscy wiedzą, że na tych kamerkach bez wizji, wśród tego przerywanego dźwięku nikt nie zapamięta jakoś szczególnie dużo. Tym bardziej, gdy będzie się tworzyło atmosferę strachu. Strach jest najgorszą formą edukacji.

 

Chciałbym zrozumieć nauczycieli, którzy wstawiają jedynkę, gdy uczeń się nie odezwie. Gdy nie wyśle pracy na czas. Gdy spóźni się z połączeniem. Oczywiście, że są wśród młodych ludzi lenie i nieroby. Ale skąd wiadomo, kto jest nimi na zdalnej edukacji? Zostało to jakoś oficjalnie ustalone?

 

Chciałbym zrozumieć, ile można zrobić sprawdzianów z niczego, bo wyświetlanie filmu i odpytka z niego, to nie jest edukacja. Chciałbym zrozumieć, jak można zarzucić młodych pracami domowymi, gdy wszyscy siedzą w domach. Chciałbym zrozumieć, jak można uznać, że siedzenie przed komputerem jest najbardziej zajebistą sprawą pod słońcem, gdy po lekcji online każe się uczniom pracować w domu i wysłać pracę pod reżimem do siedemnastej. Sekundę później to już będzie gałka.

 

Chciałbym zrozumieć, jak nie uwzględnia się rodziców, którzy w klasach młodszych muszą być nauczycielami.

 

 

Skoro Polska, jako państwo tego nie rozumie, to dlaczego nie rozumieją tego nauczyciele?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/asia.krzeminska.75

 

 

Joanna Krzemińska, dobrze znana nam autorka tekstów o „uczeniu inaczej” napisała artykuł, zamieszczony na portalu EDUNEWS.PL, o jednowyrazowym tytule: „Czekam”. Już ten fakt stał się bodźcem do zapoznania się z jego treścią. I nie zawiedliśmy się, przeto proponujemy jego lekturę be skrótów:

 

Wiecie czego najbardziej nie lubię w ocenianiu? I mam tu na myśli absolutnie każdą jego formę (przy czym cyferek nie lubię szczególnie i cieszę się, że prawie nie muszę się nimi posługiwać). Informowanie młodego człowieka, że czegoś nie wykonał. Nigdy bowiem nie wiem, co jest przyczyną takiego zachowania i w jaki sposób mogę pomóc, by to zmienić.

 

T(ak), C(zęściowo), N(ie)

 

Od czasu, gdy zaczęłam stosować ocenianie kształtujące bieżącej pracy uczniowskiej jako jedyne obowiązujące (rezygnując z wielką ulgą z posługiwania się cyframi), mam poczucie większej sprawczości w procesie edukacyjnym ucznia. Mam też poczucie, że odpowiedzialność za ostateczny efekt tego procesu rzeczywiście został przekazany w ręce młodych ludzi.

 

Przy obowiązującym w szkole systemie udzielania informacji zwrotnej, każde z działań młodzieży podsumowywane jest informacją zwrotną, w której wskazuję słabe i mocne strony pracy, posługując się trzema symbolami: T, C, N (więcej na ten temat przeczytacie <tu>). Kłopot pojawiał się w momencie, gdy młody człowiek nie wykonał zadania (był nieobecny na zajęciach, zapomniał, czy cokolwiek innego).

 

Co z tym brakiem?

 

Początkowo w kolumnach dziennika przynależnym odpowiednim kategoriom wpisywałam literę „N”. Nie byłam zadowolona z takiego rozwiązania, bo przecież „N” to nieopanowana umiejętność. Tymczasem nie mogłam przecież wiedzieć, czy uczeń coś potrafi, czy też nie, kiedy nie miałam materiałów na bazie których mogłabym dokonać stosownej obserwacji. Szukałam lepszej opcji.

 

Czytaj dalej »



 

Wczoraj (17 listopada) na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł, zatytułowany „Państwo i my. Osiem grzechów głównych Rzeczypospolitej – 5 lat później [RAPORT]” Oto początkowe akapity tego tekstu:

 

Grupa ekspertów Open Eyes Economy HUB stworzyła raport „Państwo i my – osiem grzechów głównych Rzeczypospolitej – 5 lat później” pod redakcją prof. Jerzego Hausnera, w którym prezentuje szeroką analizę polskiej państwowości z uwzględnieniem poszczególnych sektorów. […]

 

 

Pięć lat wcześniej – osiem grzechów głównych

 

W raporcie „Państwo i my” eksperci zwracają uwagę m.in. na brak wyobraźni strategicznej i suwerennej myśli rozwojowej. Według nich w przypadku nadzwyczajnego wydarzenia o dużej skali państwo nie podejmuje natychmiastowych skutecznych działań zaradczych i ratunkowych. Pełne działania naprawcze wychodzą mu jeszcze gorzej, podobnie jak zmiany strukturalne, które mogą zapobiec negatywnym wydarzeniom bądź ograniczyć ich skutki. Kraj traci zdolność do uruchamiania zbiorowego wysiłku, który jest niezbędny, aby osiągać długofalowe cele i ze skutecznością odpowiadać na wyzwania. Nieskuteczne działania podejmowane ad hoc osłabiają przywództwo państwowe. […]

 

Druga część raportu „Państwo i my” to szczegółowa analiza dotycząca gospodarki, ochrony zdrowia, samorządności terytorialnej, społeczeństwa obywatelskiego, kultury, edukacji i kompetencji oraz gospodarowania wodą w kontekście kryzysu wywołanego koronawirusem. Została opracowana na podstawie 82 alertów opracowanych przez 8 zespołów eksperckich, 7 raportów syntetycznych podsumowujących te alerty oraz 25 dodatkowych ekspertyz. Blisko 150 ekspertów zajmujących się różnymi dziedzinami życia społecznego i gospodarczego od marca br. analizowało sytuację wywołaną pandemią COVID-19, opisywało, jaki wpływ wywierała na owe dziedziny, oraz formułowało rekomendacje potrzebnych działań. Eksperci pracowali jako wolontariusze. […]

 

 

Edukacja i kompetencje

 

Czytaj dalej »