Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: www. www.zyciepabianic.pl

 

 

8 kwietnia.na stronie Klubu Jagiellońskiego zamieszczono artykuł Karoliny Pilawy, zatytułowany „7 rozwiązań, które zostaną w polskiej szkole po okresie pandemii”. Oto jego fragmenty i link do źródła:

 

Cztery tygodnie – mało czy dużo? Gdyby spojrzeć na ten okres w perspektywie całego roku szkolnego, to naprawdę niewiele. Jednak cztery tygodnie edukacji w czasie kwarantanny nabierają zupełnie nowego znaczenia. To, jak polska szkoła radzi sobie obecnie, wpłynie na jej kształt w przyszłości. *

Chociaż kwarantanna nadal trwa i nic nie zapowiada, że skończy się szybko, to dobry czas na to, by zdecydować, jakie elementy zdalnej edukacji powinny zostać z nami na dłużej nawet po okresie pandemii, a które zupełnie się nie sprawdzają. Zacznijmy od tych, które śmiało można uznać za niewypały.

 

 

Telewizji już podziękujemy

Telewizja w edukacji się nie sprawdziła. Z niedowierzaniem wpatrywaliśmy się w ekrany, śledząc tok „lekcji” w TVP. Wpadek było o dużo za dużo. Sama idea uczenia za pomocą telewizji wydaje się dość absurdalna. Edukacja to przede wszystkim interakcja. Musi być w niej zawarta minimalna chociaż forma kontaktu, możliwość uzyskania informacji zwrotnej dla każdej ze stron – uczącego i tego, kto się uczy. Telewizja tę interakcję zabija. […]

 

Egzamin w kapciach to nie egzamin

Teoretycznie odbyły się próbne egzaminy ósmoklasisty (30.03-01.04) i maturalne (02.04-08.04). Teoretycznie, bo poza publikowanym na stronie CKE arkuszem nie miały z egzaminem zbyt wiele wspólnego. Co oczywiste, w trakcie epidemii uczniowie zadania rozwiązują w swoich domach – w kapciach, luźnym dresie, być może z kubkiem herbaty i biurkiem zawalonym książkami. Pod nosem mają rozpraszacze w postaci telefonu, komputera. W domu młodsze lub starsze rodzeństwo, być może także inni członkowie rodziny. Brakuje jeszcze skomlącego psa proszącego o spacer.[…]

 

Próbny” egzamin pisany w domu nie jest formą oszczędzania młodemu człowiekowi stresu, którego w edukacji nie brakuje, ale odbieraniem mu szansy na wypracowanie mechanizmów radzenia sobie w trudnych sytuacjach egzaminacyjnych.

Czy zatem lepiej nic nie robić? Nie. Po prostu nie nazywać opublikowanych arkuszy, które mogą (wcale nie musimy do egzaminu podejść) zostać odesłane nauczycielowi w dowolnej formie – pliku Word, skanu kartek lub zwykłego zdjęcia – przygotowaniem do egzaminu państwowego. Dobrze, że arkusze się pojawiają. To zawsze cenna możliwość wykonania ćwiczeń, dostępna za darmo. Jednak egzamin próbny z prawdziwego zdarzenia powinien zostać zorganizowany raz jeszcze po zakończeniu kwarantanny, tym razem w normalnych, a nie kanapowych warunkach.

 

Edukacja po pandemii

Okres pandemii jest czasem wielkiej próby niemal każdej sfery życia, także edukacji. Kwarantanna sprawiła, że zostaliśmy zmuszeni do ponownego wypracowania modelu naszej pracy i uczenia (się). Nawet perspektywa kilku tygodni pozwala na udzielenie odpowiedzi na pytanie, które elementy zdalnej edukacji zostaną z nami na dłużej, w tzw. normalnej szkole.[…] Wcześniejszy model, w którym funkcjonowało (lub nadal funkcjonuje) wiele rodzin, polegający na tym, że dziecko wszystkie, nawet najprostsze i nieprzysparzające trudności zadania, wykonuje w asyście kogoś dorosłego, po prostu nie działa. Albo to zmienimy i nauczymy dziecko większej samodzielności (wykonuje zadania samodzielnie, rodzic pomaga tylko w sytuacji, gdy coś jest kompletnie niezrozumiałe, ewentualnie sprawdza, czy nie pojawiają się poważne błędy w pracy po wykonaniu zadania przez dziecko), albo wszyscy oszalejemy.

 

 

1. Dzieci lepiej przygotowane do egzaminów, nauczyciele do lekcji

Jednym z pozytywów czasów kwarantanny jest wysyp dodatkowych zadań powtórkowych na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Chociaż publikowane były już arkusze z poprzednich lat i informatory, w których można znaleźć propozycje ćwiczeń wraz z odpowiedziami, to jednak zadań było zdecydowanie za mało. Nauczyciele i uczniowie sami musieli zaopatrywać się w dodatkowe zbiory powtórkowe. Chociaż na rynku jest ich mnóstwo, często znacznie odbiegają od standardów egzaminacyjnych. […]

 

Czytaj dalej »



Foto:www.facebook.com/przemek.staron.5

l

Przemek Staroń – zdjęcie datowane na dzień 6 kwietnia 2020 roku

 

 

Na stronie so-magazyn.pl, z datą 1 kwietnia 2020 roku zamieszczono obszerny wywiad Katarzyny Gargol z Przemkiem StaroniemNauczycielem Roku 2018. Prezentujemy jedynie dwa początkowe fragmenty zapisu tej rozmowy, ale zachęcamy do przeczytania całego wywiadu oraz obejrzenia pliku na You TubePrzemek Staroń at TEDxSopot” :

 

 

Przemek Staroń: „Polską oświatę toczy nowotwór lęku. Teraz możemy to zmienić”

 

Znowu jest o nim głośno. Wszystko dlatego, że Przemek Staroń znalazł się w gronie 50 osób nominowanych do prestiżowej nagrody Global Teacher Prize, czyli takiego „nauczycielskiego Nobla”. Można wygrać 1 mln dolarów. Ale to nie jedyny powód. Gdy polski system edukacji zamienia się w arenę absurdu, nie potrafi siedzieć cicho. Kiedyś pytano go, jak uczyć, bo został Nauczycielem Roku. Dzisiaj to pytanie pada, bo stare formy zwyczajnie zawiodły.

 

Katarzyna Gargol: Na YouTube można obejrzeć twoje wystąpienie TEDx z 2014 roku, którego tematem jest zmiana spojrzenia. Opowiadasz o swoich doświadczeniach, a całość można spuentować, że warto być jak Gutenberg, który wynalazł druk właśnie dlatego, że spojrzał na prasę winiarską inaczej niż inni ludzie. Myślisz, że da się to zastosować w sytuacji, w której wszyscy się teraz znaleźliśmy?

 

Przemek Staroń: Pozwolę sobie na pewne intro. Myślę, że większość osób zderzających się z ludźmi, którzy są mniej czy bardziej rozpoznawalni, zatrzymuje się na czymś bardzo powierzchownym. Widać to w Google. “Jan Kowalski wzrost, Jan Kowalski partnerka, Jan Kowalski klata”. To, co jest naprawdę inspirujące, to droga, która doprowadziła Jana Kowalskiego do punktu, w którym ktoś wpisuje jego nazwisko w Google. W moim przypadku o wiele więcej skorzystaliby ci, którzy stawiają pytanie: “skoro ten ziomo tyle namieszał w życiu społecznym, to pewnie warto sprawdzić, jak żył, co robił, o czym mówił, zanim to wszystko się wydarzyło”. Fajnie, że tak stawiasz pytanie.[…

 

Od dziecka aż do studiów byłem praktykującym katolikiem. Śmieję się, że Bóg zesłał mi homoseksualność w prezencie, bo to wyrywało mnie z bezpiecznego i pozbawionego dylematów patrzenia na świat. Dzięki temu stawiałem sobie na przykład pytanie: „Jak to możliwe, że Jezus głosi miłość i mówi tak sensowne rzeczy, a jednocześnie zapowiada, że pójdę do piekła, bo całym sercem kocham swojego przyjaciela i chcę być z nim absolutną jednością?”. Uznałem w końcu, że coś w tym grubo nie gra i to mnie nieustannie stymulowało do poszerzania spojrzenia.

 

Na studiach założyłem Sekcję Arteterapii, dzięki czemu poznawałem kreatywne metody pracy z człowiekiem. Już wtedy zorientowałem się, że fajne metody to za mało – kluczowe jest to, co się z nich wyciągnie. Jak przyniosłem na lekcje zestaw „Czarnych Historii” [kryminalne zagadki lateralne – przyp. red.], których rozwiązania są niezwykle zaskakujące, a dojście do nich wymaga podważenia najbardziej oczywistych założeń – no to mogę rzec śmiało, że dzieciaki się w nich zakochały. Ale najważniejsze jest to, że naprawdę widziałem, jak przenoszą rozwiązywanie tych zagadek na życie. Mówiły mi: „Proszę pana, teraz mamy tak jak w tych Czarnych Historiach, że dużo mocniej zastanawiamy się nad różnymi rozwiązaniami, bo może odpowiedź nie jest wcale taka oczywista”.[…]

 

Czytaj dalej »



Dopiero dziś, w sobotę, zaisnianiały sprzyjające okoliczności, aby zaprezentować naszym Czytelnikom najnowszy podcast, zamieszczony 31 marca na stronie „Plandaltonski.pl”. Tym razem jest to rozmowa Anny i Roberta Sowińskich z Anetą Jamiałkowską-Pabian. Została ona przeprowadzona wokół problemów, sugerowanych przez jej tytuł: „Dlaczego trzeba łączyć a nie dzielić?”

 

Screen z pliku filmowego na Yoy Tube [www.youtube.com

 

 

Oto jak Robert Sowiński zapowiedział to nagranie:

 

Naszym gościem jest Aneta Jamiałkowska-Pabian – znana w sieci jako Aneta Ja-Pa – absolwentka UŁ, nauczycielka m.in. języka polskiego, filozofii i etyki, z 31-letnim doświadczeniem zawodowym zdobytym na Uniwersytecie Łódzkim, w PWSZ we Włocławku, w licznych szkołach średnich (licea i technika), a nawet krótkotrwale w gimnazjum, w Łodzi i w Pabianicach. Obecnie jest belferką w Zespole Szkół Gastronomicznych w Łodzi.

 

Aneta to autorka licznych prac naukowych dotyczących recepcji literatury polskiej w Niemczech, a także tekstów metodycznych. Jest pasjonatką pracy z młodzieżą we wszystkich jej przejawach (szkolne gazety, koła zainteresowań, nowoczesne metody pracy i mnóstwo innych).

 

Wciąż poszukująca, doskonaląca się i ucząca się na niezliczonych kursach i szkoleniach. Odchodząca od kultury nauczania, a dążąca do kultury uczenia się.

 

Założycielka i administratorka nieformalnej grupy BUDZĄCYCH SIĘ POLONISTÓW inspirowanej Budzącą się Szkołą. Jest organizatorką cyklicznej Kawiarenki Metodycznej BsP, a także założycielka koła literackiego przy Klubie Nauczyciela w Łodzi, Qoolturalnych Literatów, pomysłodawczyni i organizatorka I Konferencji Budzących się Polonistów pod nazwą „Lekcja jest teatrem”(wkrótce II). […]

 

 

Podcast – rozmowa z Anetą Jamiałkowską-Pabian: „Dlaczego trzeba łączyć a nie dzielić? – rozmowa z Anetą Jamiałkowską-Pabian” [1h 21’24”] TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl

 

 




Foto: Screen z filmiku na You Tube „Lekcje z TVP – kompilacja wpadek” [www.youtube.com]

 

Lekcja 6. Temat: Pierwiastki

 

Wczoraj na portalu OKO.press zamieszczono artykuł Justyny Drath, zatytułowany „Upiorna groteska lekcji z TVP. Tak władza widzi szkołę i nauczycieli”. Oto kilka wybranych fragmentów i link do pełnej wersji tego tekstu – zachęcamy do lektury całości:

 

TVP uraczyła nas koszmarną fuszerką*. Ale reakcja na lekcje w telewizji jest dziś rządzącym na rękę jak nigdy. Internauci, którzy jeszcze rok temu wspierali strajkujących pedagogów, teraz rzucają się do gardeł „niedouczonym nauczycielkom”. PiS może powiedzieć: „nie mamy tym okropnym ludziom za co płacić”. Dlaczego nikt nie pyta o cel tego spektaklu? […]

 

Bez reżyserii, bez uczniów, bez sensu

 

Lekcje” TVP zostały wrzucone – dosłownie 1:1 – do telewizji bez żadnej reżyserii i montażu, bez scenografii, która przypominałaby szkołę chociaż trochę inną niż tę z XIX wieku. Bez żadnych elementów, które stanowią sedno zdalnej edukacji – chociażby prezentacji multimedialnej, klipu, animacji. Wreszcie – bez najważniejszego elementu w szkole – uczniów. To tak jakby wrzucić w przestrzeń telewizyjną jakieś inne nieprzekładalne na to medium zjawisko: teatr, demonstrację czy performans, który wymaga cielesnej i namacalnej obecności wszystkich uczestników.[…]

 

Tymczasem: tablica umieszczona gdzieś w rogu studia, przemieszczająca się niepewnie pedagożka przyklejająca magnesem kartki, mówiące do koszmarnych ścian. Trudno uświadczyć tu jakiegokolwiek elementu z porządku lekcyjnego. […]

 

Żenada na korzyść rządzących

 

Czytaj dalej »



Grafika: www.centrumcyfrowe.pl

 

 

Wczoraj na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono tekst, zatytułowany „Wpływ wykluczenia cyfrowego na edukację zdalną w Polsce – analiza”. Jest on promocją powstałego w Centrum Cyfrowym, będącym częścią ruchu „Creative Commons” opracowania „Problemy wykluczenia cyfrowego w edukacji zdalnej”. Oto fragmenty tego tekstu i link do promowanego opracowania:

 

Zorganizowany w poniedziałek próbny egzamin ósmoklasisty był dobrym testem tego, jak system edukacji może działać zdalnie. Początkowy plan był równie ambitny co nierealistyczny: egzamin miał być obowiązkowy. A to nie jest możliwe w przypadku, gdy nie wszyscy uczniowie mają dostęp do internetu lub komputera.

 

Dobrze więc, że ostatecznie egzamin był dobrowolny. Ale i tak strona CKE zablokowała się, gdy próbowało na nią wejść 105 tys. ósmoklasistów. Nie wiadomo też, na ile udało się zapewnić dostęp do egzaminu osobom wykluczonym cyfrowo. Obowiązek zadbania o wersje papierowe przerzucono na szkoły. Dobrze, że odbył się egzamin próbny – bo pokazał, jak trudno jest systemowi edukacji działać zdalnie w formalny sposób. […]

 

Wprowadzenie zdalnej edukacji stało się w czasach pandemii koniecznością. Musimy jednak pamiętać, że nie kilka, a kilkadziesiąt procent uczniów z różnych powodów ma utrudniony dostęp do kształcenia online.

 

W analizie „Wpływ wykluczenia cyfrowego na edukację zdalną w Polsce” przedstawiamy pierwszy szacunkowy obraz sytuacji, prezentujemy także rekomendacje, jak zapobiec wykluczeniu uczniów.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/koszalinhistoriezapomniane

 

 

Dzisiaj (31 marca) w południowym programie informacyjnym TVN24 wystąpił Arkadiusz Pater – nauczyciel historii w Szkole Podstawowej Integracyjnej nr 21 im, Kornela Makuszyńskiego w Koszalinie, znany już wcześniej ze swoich filmików edukacyjnych, publikowanych w ramach cykluCo za historia” na Yoy Tube.

 

O jego propozycjach dla uczniów na okres zdalnego nauczania informował w sobotę 28 marca lokalny portal Koszalininfo.pl w informacji, zatytułowanej „Koszaliński nauczyciel historii uczy za pośrednictwem YouTube’a. Odzew jest niesamowity”:

 

[…] Z ciekawą alternatywą wyszedł jeden z koszalińskich nauczycieli – Arkadiusz Pater. Zajęcia e-learning’owe zdecydował się zastąpić ciekawszą formą- filmów na YouTube. Nauczyciel Szkoły Integracyjnej nr 21 w Koszalinie założył kanał pod nazwą “Co za historia” w wyżej wymienianym serwisie.

 

Tematem pierwszego filmu był – jak to w historii bywa, chronologicznie- pierwszy historyczny władca Polski – Mieszko I. Od 19-go marca film obejrzało ponad 21 tysięcy użytkowników. Pater nagrywa filmy w serwisie już kilka lat. Materiały nad którymi pracuje po godzinach powstają w ramach cyklu Koszalin. Historie Zapomniane. Jak sam deklaruje nowe filmy będą publikowane na jego kanale w ciągu najbliższych dni. […]

 

 

Pod tą informacją zamieszczono obrazkowe linki na YOU Tube do trzech takich filmów edukacyjnych:

 

Co za historia – Mieszko I – Polska pierwszych Piastów [odc.1]  –  TUTAJ

 

Co za historia – Bolesław I Chrobry [odc.2]  –  TUTAJ

 

Co za historia – Mieszko II Lambert i Kazimierz I Odnowiciel [odc.3] – Upadek i odbudowa  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www. koszalininfo.pl

 



Foto: www.facebook.com/photo.

 

Mikołaj Marcela – rozmówca Katarzyny Pawłowskiej w wywiadzie z 28 marca „Koronawirus zabije szkołę, jaką znamy. I dobrze.”

 

 

28 marca Mikołaj Marcela zamieścił na swoim fejsbukowym profilu link do strony, na której w „Wysokich Obcasach” zamieszczono jego wywiad „Koronawirus zabije szkołę, jaką znamy. I dobrze.”

 

W ramach komentarzy, autor Felietonu nr 315 na OE poinformował gospodarza profilu o swoim felietonie: „Jako rozbudowany komentarz do jednego tylko wątku Pana wypowiedzi załączam link na stronę OE.”

 

 

Wczoraj (30 marca) pod tym tekstem Mikołaj Marcela zamieścił taką replikę:

 

 

Dzięki! To na pewno jeden z sposobów patrzenia na ten problem. Ponieważ znacznie bliższa jest mi unschoolingowa wizja szkół w wydaniu Johna Holta, sądzę, że zniesienie podstawy programowej miałoby bardzo dobre skutki, choć zdaję sobie sprawę, że to także kwestia mojej perspektywy. Patrząc po sobie wiem, że człowiek nie uczy się tego, co obejmuje podstawa programowa – to się zalicza dla świętego spokoju i niewiele z tego pamięta. Zwłaszcza teraz, kiedy młodzi ludzie są zalewani potokiem informacji na każdym kroku, a szkoła dokłada do tego swoje, nieustannie jeszcze rozbudowując podstawę i dokładając kolejne elementy.

 

Dziś ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje młody człowiek, jest jeszcze większa ilość informacji narzucanych odgórnie przez podstawę programową, a podstawa programowa jest właśnie potrzebna, by zapewnić nam spokój ducha, że wszyscy dostają to samo i mogą liczyć na podobne wykształcenie w ramach systemu edukacji.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj na stronie „Wokół Szkoły” Jarosław Pytlak zamieścił tekst, który – nietypowo dla niego – jest krótki, ale za to bardzo wyrazisty i jednoznaczny w swym wydźwięku. Jego tytuł Klauzula pedagogicznego sumienia” zapowiada czego tym razem ów post – sumienia nauczycielskiego właśnie. Zamieszczamy ten tekst w całości, zachęcając jednocześnie do zapoznania się z komentarzami, zamieszczonymi na stronie „Wokół Szkoły”:

 

Nie poczułem się lepiej, gdy Roman Giertych zapewnił dzisiaj maturzystów, że matura będzie przesunięta, i że to samo dotyczy egzaminów do szkół średnich (sic!). Może to przez podpis pod tą wieścią „Wasz dawny minister”, co zdawałoby się sugerować posiadanie jakiejś wiedzy tajemnej. Niech sobie pan Giertych będzie wziętym prawnikiem – do tego z pewnością ma kompetencje. Ja jednak nie mam amnezji, więc mam nadzieję, że do rządzenia edukacją nigdy nie wróci. Ale ze swojej strony – mocą tylko własnego rozumu – mogę zapewnić, że egzamin ósmoklasisty z całą pewnością, a matura na 90% nie odbędą się w zaplanowanych terminach. Swój pogląd opieram na wierze w rozsądek dyrektorów szkół, którym w tej trudnej sytuacji w sukurs przychodzi prawo, a mianowicie Karta Nauczyciela.

 

Czasem żałuję, że w edukacji nie ma jakiegoś odpowiednika lekarskiej przysięgi Hipokratesa. Zobowiązania nauczyciela, że będzie się czynić co najlepsze dla swoich podopiecznych. Albo jakiegoś odpowiednika terapeutycznej zasady „Primum non nocere!”, czyli „Po pierwsze, nie szkodzić!”. Nie ma, ale chyba nie będę zupełnie sam w tym, co oświadczę poniżej.

 

Otóż jeśli pan minister Piontkowski zarządzi przeprowadzenie egzaminu ósmoklasisty w pierwotnie przewidzianym terminie, jako dyrektor szkoły odmówię wypełnienia obowiązku przeprowadzenia go w kierowanej przeze mnie placówce! Moje postanowienie opieram na artykule 6a pkt. 1g Karty Nauczyciela, który głosi (wytłuszczenia moje – JP.):

Czytaj dalej »



 

Zdecydowaliśmy się upublicznić wymianę komentarzy, jaka odbyła się w czwartek 26 marca, między Małgorzatą Moskawa-Wodnicką – wiceprezydentem Łodzi a Robertem Sowińskim, znanym nam m.in. z aktywności w Centrum Edukacji Daltońskiej. Wywiązała się ona na fejsbukowym profilu Włodzislawa Kuzitowicza – w konsekwencji tekstu, jaki Pani wiceprezydent zamieściła pod zamieszczonym tam materiałem z OE, zatytułowanym „Co ma piernik do wiatraka”. Jako że mogli zapoznać się z tym tylko nieliczni z grona jego fejsbukowych znajomych, a nie miała ona charakteru prywatnej korespondencji – przedstawiamy te teksty naszym Czytelnikom:

 

Dla porządku przytaczamy ten tekst ponownie:

 

Witam, kształcenie zdalne jest realizowane we wszystkich placówkach w Łodzi. Dla uczniów bez dostępu do internetu, komputera itd. kształcenie jest prowadzone w innych formach dopuszczalnych przez rozporządzenie np. w formie papierowej. Mając na uwadze wyjątkową sytuację również będzie możliwość chociażby użyczania komputerów. Pozdrawiam

 

 

A oto owa wymiana myśli:

 

Robert Sowiński do Małgorzaty Moskwa-Wodnickiej:

 

To sen, proszę się obudzić, wystarczy poczytać posty na grupach edukacyjnych, nauczycieli, edukatorów, pasjonatów edukacji. Proszę zajrzeć do domów w naszym śródmieściu, albo na innych łódzkich osiedlach. Widzę co sie dzieje wśród moich znajomych nauczycieli, wiem ze gdyby nie prywatny sprzęt i opłacane prywatnie łącza internetowe nic by nie istniało z tej tzw zdalnej edukacji. Zostaliście wpuszczeni przez MEN na minę i próbujecie udawać ze wszystko jest ok. Czasem warto się przyznać ze to przerosło nas wszystkich, bddzie to lepiej odebrane i po prostu uczciwe. Ludzie sobie poradzą, jak zwykle, ale to nie dzięki politykom niestety jak zwykle. Warto jednak pomyśleć cóż robić kiedy kolejny raz przyjdzie nam zmierzyć się z takim wyzwaniem. Pozdrawiam i odporności życzę!

 

 

Małgorzata Moskwa-Wodnicka do Roberta Sowińskiego:

 

Szanowny Panie, napisałam o tym, że kształcenie jest realizowane, bo taki obowiązek na dyrektorów placówek nakłada rozporządzenie i z mojej strony pełne wsparcie dla nich w tych trudnych chwilach. Proszę mi wierzyć patrzę realnie na świat i widzę, co się dzieje.

 

 

Robert Sowiński do Małgorzaty Moskwa-Wodnickiej:

 

Mam nadzieje, że Pani widzi i chyba rozumiem trochę między słowami, albo chciałbym rozumieć. Obowiązek to jedno, a jak to jest realizowane, a raczej po co w takiej partyzanckiej formie, to drugie. I żeby było jasne wiem, że dyrektorzy nie maja szans tego zrobić. Jestem całym sercem z naszą edukacją i z zasady nie krytykuję świata na który nie mam wpływu, tylko robię to co umiem. „Trochę” realizmu jest w tym artykule z naszego podwórka napisanym przez Edytę Sabicką, którą serdecznie również pozdrawiam.

 

 

Kwartalnik „WIĘŹ”: Edyta Sabicka, To szaleństwo zmuszać do tego cyrku uczniów  –  TUTAJ

 

 

Pozostawiamy ten fejsbukowy dialog (spisany z profilu Włodzisława Kuzitowicza) bez komentarza.



Foto:www.facebook.com

 

Witold Kołodziejczyk

 

 

Długo czekaliśmy na ciąg dalszy – bo poprzedni post Witold Kołodziejczyk zamieścił na swoim blogu 30 listopada 2019 roku, aby wczoraj dowiedzieć się, że kontynuacji blogowania nie będzie. W zamieszczonym wczoraj tekście ów redaktor naczelny miesięcznika „Edukacja i Dialog”, twórca i lider eksperymentalnego Collegium Futurum – byłego już „gimnazjum przyszłości”, poinformował, iż podjął decyzję o zakończeniu swej aktywności blogera. Ten pożegnalny post opatrzył tytułem „W stronę współzależności”. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji; większość pogrubień i wszystkie podkreślenia – redakcja OE:

 

To odpowiedni moment, aby zakończyć aktywność na tym blogu. Planowałem to już od kilku miesięcy. Po ponad 12 latach regularnych wpisów, wyczerpał się jego format. Pojawiły się nie tylko nowe warunki, ale też nowe kanały i narzędzia dla promocji edukacji nowej generacji. Podkasty, wideoblogi, webinaria, transmisje live, czy media społecznościowe doskonale dziś odpowiadają na potrzeby pokolenia, którego nawyki kształtuje technologia cyfrowa.

 

Punkt zwrotny, w którym znalazła się edukacja, wymusza przyspieszone zmiany. Obserwując to, co dzieje się teraz w związku z nową formą pracy szkół i przeniesieniem aktywności do wirtualnego środowiska, chcę wierzyć, że modele dydaktyczne realizowane w zdalnym nauczaniu nie są jedynie liftingiem, ale  głęboką transformacją środowiska edukacyjnego, roli nauczyciela i aktywności uczniów. Pewności nie mam, bo nadal widzę, jak zdalne nauczanie reprodukuje archaiczne modele pracy. Jeżeli nawet wydaje się, że edukacja zmienia się dziś, to system opiera się na starym paradygmacie, odwołującym się do niewłaściwych założeń. Choć na naszych oczach zmieniają się narzędzia wykorzystywane w nowej sytuacji funkcjonowania szkoły, to nadal kolejne pokolenie uczone jest tak, jak ich dziadkowie i rodzice. Wyraża to model: wszyscy to samo, tak samo i w tym samym czasie. Masowy charakter edukacji z jednolitym programem, obowiązkiem szkolnym uniemożliwia personalizację doceniającą nie tylko osobisty potencjał uczniów, ale również edukacyjny potencjał technologii.

 

Czytaj dalej »