Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Na stronie Sieci Organizacji Społecznych zamieszczono opracowanie, zatytułowane Szkoła kompetencji. Podstawa programowa do pilnej naprawy”. Poniżej zamieściliśmy jedynie syntetyczny obraz tej publikacji, zachęcając do lektury całego opracowania:

 

 

 

                                   Szkoła kompetencji. Podstawa programowa do pilnej naprawy

 

Nasze tezy

 

-Podstawa programowa wymaga zmiany

 

-Liczą się kompetencje kluczowe i przekrojowe, a nie tysiące szczegółowych wiadomości

 

-Bardziej elastyczna podstawa i ramowy plan nauczania potrzebne od zaraz

 

-Komisja Edukacji Narodowej – niezależne ciało do pracy nad podstawą i egzaminami

 

 

Dlaczego zmiana jest konieczna?

 

Obowiązująca podstawa programowa nie odpowiada wyzwaniom, które stoją przed młodymi ludźmi i edukacją w XXI wieku. Zawiera kilka tysięcy wymagań z kilkunastu niepowiązanych ze sobą przedmiotów, jest nierealistyczna i nadmiernie szczegółowa. Utrudnia rozwijanie kompetencji kluczowych, także tych miękkich, jak krytyczne myślenie, rozwiązywanie problemów, samoregulacja czy współpraca.

 

Należy opracować podstawę programową, która da nauczycielom większą swobodę programową i dydaktyczną. Trzeba pozostawić przestrzeń na pogłębianie wiedzy w wybranych przez nauczycieli i szkoły kompetencjach, na rozwijanie pasji dzieci i młodych ludzi, a wreszcie – ich rozwój osobisty i społeczny. Już obecnie nauczyciele mogą tworzyć własne programy nauczania, które zatwierdza dyrekcja szkoły – ten kierunek wymaga jednak mocnego wsparcia. Zakres treści w podstawie programowej musi być możliwy do zrealizowania w obecnej liczbie godzin, przewidzianej dla każdego z przedmiotów szkolnych i w ramach postulowanych przez nasz zespół zajęć i ścieżek międzyprzedmiotowych. […]

 

Część środowiska nauczycielskiego obawia się kolejnych zmian podstawy programowej i postuluje wyłącznie zredukowanie liczby wymagań. Inni twierdzą, że mechaniczne obcięcie części wymagań nie wystarczy, bo konieczna jest radykalna zmiana strukturalna, tak by móc uczyć bardziej problemowo i kompetencyjnie. Spór wymaga merytorycznej rozmowy – być może w okresie przejściowym należy zredukować część wymagań i/lub je uogólnić (to będzie korzystne także ze względu na skutki pandemii dla edukacji), a równocześnie rozpocząć prace nad nowym dokumentem.

 

Główne problemy i co z nimi zrobić

 

W opracowanej na zlecenie rządu analizie społeczno-gospodarczej czytamy m.in. że „nadal obciążeniem jest model edukacji nastawiony na przekazywanie i odtwarzanie wiedzy, a uczniowie zbyt rzadko uczą się aktywnie poprzez doświadczenie, wyciąganie wniosków, samodzielność i współpracę. Kluczowym wyzwaniem jest zapewnienie rozwijania przez uczniów kompetencji kluczowych w praktycznym wymiarze, zwłaszcza przekrojowych, a kluczowymi barierami są: aktualny kształt podstawy programowej i niedostatki kompetencji nauczycieli. […]

 

Nie wchodząc tu w szczegółową krytykę podstawy należy dodać, że na jej słabości wskazują także sami nauczyciele i nauczycielki, w tym członkowie ruchu „Szkoła jest nasza”, którzy piszą m.in. „Przeładowana, zbyt szczegółowymi i zwyczajnie nieprzydatnymi treściami, podstawa programowa wymusza pamięciową naukę, nie dając szansy na samodzielność w myśleniu.

 

Poniższe punkty zbierają najważniejsze ograniczenia obecnie obowiązującej podstawy i problemy, które to rodzi w codziennej pracy szkoły oraz w procesach uczenia się.

 

Czytaj dalej »



Barbara Ostrowska jest autorką artykułu zamieszczonego na portalu EDUNEWS, pod zakładką <Szkoły>, zatytułowanego „Przestrzeń szkoły w służbie pedagogiki”. Mając świadomość, że jest to tekst, którego celem jest przypomnienie i upowszechnianie w środowisku oświatowym informacji, które autorka i towarzyszący jej Marcin Zaród przekazywali w swoim wystąpieniu podczas konferencji INSPIR@CJI 2021, jaka odbyła się w dniach 25-26 września 2021 roku w Warszawie, uznaliśmy, że temat przekształcania przestrzeni szkolnej na taką, która będzie sprzyjała zmianom w metodyce pracy szkoły: z nauczania na uczenie się uczniów należy podjąć także na stronie OE:

 

Screen relacji z konferencji [www.youtube.com]

 

 

Przestrzeń szkoły w służbie pedagogiki

 

Transformacja przestrzeni szkoły powinna zaczynać się od zmiany w nastawieniu całej społeczności szkolnej i odpowiadać na potrzeby nauczycieli i uczniów związane z koncepcją pedagogiczną, jaka przyjęta została w szkole. Coraz więcej osób związanych z edukacją formalną zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że metody, jakie stosujemy w szkole oraz treści programowe muszą ulec zmianie, jeśli chcemy nadążyć za zmieniającym się światem. Musimy ponownie przeanalizować i wymyślić edukację – nauczanie i uczenie się – od nowa, na miarę XXI wieku.

 

Dynamicznie zmieniający się świat, mnogość informacji i trudność w przewidywaniu kierunku, w jakim rozwinie się rynek pracy sprawiają, że szkoła powinna przede wszystkim postawić na aktywne, konstruktywistyczne metody uczenia się oraz rozwój kompetencji. Partnerstwo na rzecz Umiejętności XXI Wieku, które opracowało Ramy Umiejętności XXI Wieku (Partnership for 21st Century Skills, 2010), przygotowało listę „Czterech K” – „superumiejętności” XXI wieku, które odgrywają szczególne znaczenie w efektywnym funkcjonowaniu w zmieniającym się świecie. Są to krytyczne myślenie, komunikacja, kooperacja i kreatywność. To właśnie planowanie rozwoju tych kompetencji powinno być dla nauczyciela najważniejszym celem kształcenia w szkole.

 

Kompetencji tych nie można jednak dostatecznie rozwinąć stosując tradycyjny, podawczy model uczenia. Postawienie na rozwój „superumiejętności” wymaga od nauczyciela (i uczniów) zmiany nastawienia i otwarcia się na bardziej aktywne formy pracy, a co za tym idzie również zmianę organizacji przestrzeni, w której ta praca się odbywa.

 

W ramach projektu Novigado opracowaliśmy przewodnik dla nauczycieli, który omawia nie tylko teoretyczne aspekty zmiany przestrzeni wynikające z badań pedagogicznych prowadzonych na całym świecie, ale również praktyczne propozycje rozwiązań metodycznych i przestrzennych dla rozwoju kompetencji przyszłości.

 

Stworzyliśmy również narzędzie, które pozwala nauczycielom planować scenariusze lekcji w oparciu o aktywne metody nauczania.

 

Podczas INSPIR@CJI 2021 Barbara Ostrowska z Międzynarodowych Szkół Paderewski w Lublinie i Marcin Zaród z V Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie, członkowie społeczności Superbelfrzy RP i eksperci zaangażowani w projekt międzynarodowy koordynowany przez Fundację Think! „NOVIGADO – Aktywne uczenie się i innowacyjne nauczanie w elastycznych przestrzeniach edukacyjnych” opowiadali o przewodniku, kreatorze scenariuszy, a przede wszystkim o zmianie przestrzeni szkoły w odpowiedzi na potrzebę aktywnej pracy z uczniami.

 

Zapraszamy do obejrzenia tego wystąpienia TUTAJ

 

[…] Na stronie https://fcl.eun.org/novigado-results można znaleźć liczne opracowania (także w języku polskim) poświęcone m.in. współczesnemu rozumieniu aktywnego uczenia się, organizacji przestrzeni edukacyjnych w szkole i wykorzystania ich w nauczaniu, opinie przedstawicieli środowisk naukowych i oświatowych dotyczących aktywnego uczenia się we współczesnej szkole, jak również przegląd światowej literatury w tym temacie. Znajdują się tam też linki do kursu MOOC oraz webinarów. Zapraszamy do śledzenia informacji o projekcie NOVIGADO i korzystania z opracowań i materiałów dla szkół i nauczycieli.

 

Więcej informacji: http://fcl.eun.org/novigado 

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 



Wczoraj (19 stycznia 2022 r.) Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu EDUOPTICUM post pt. „Ja, zdun, czyli refleksje o specjacji. Jest to bardzo obszerny tekst, który powstał pod wpływem opublikowanego 1 grudnia 2021 r. na portalu EDUNEWS tekstu prof. Czachorowskiego „Zmienia się świat i znikają zawody, dotyczy to także nauczycieli i uniwersytetów”.

 

Nie odważyliśmy się na dokonanie wyboru fragmentów, które zamieścimy a które wytniemy. Przyjęliśmy dziś inną strategię: publikujemy obszerniejszy fragment początkowy i krótszy kończący, namawiając – w wolniejszym czasie – do przeczytania całości:

 

 

Ja, zdun, czyli refleksje o specjacji

 

Jak każdy proces, ewolucja dowolnego układu wchodzi w pewnym momencie (z punktu widzenia obserwatora, oczywiście) w etap krytyczny. Dla gatunku żywych organizmów jest to etap przeobrażania się w gatunek potomny (specjacji), bądź też jego wymierania. W przypadku ewolucji biologicznej, jest to na ogół tak powolne, że dla obserwatora niezauważalne, a sama ewolucja, choć niektórym wydaje się to niemożliwe, wciąż bywa negowana. Procesy społeczne, które można rozpatrywać w kategorii bliskich analogii ewolucji, bywają zdecydowanie szybsze, ale również zdarza się nam traktować je jako samoistne, bądź łatwo sterowalne. Edukacja z całą pewnością nie jest tworem samorodnym, ani też, mimo nieustających prób, procesem podatnym na zarządzanie dekretami.

 

W poprzednim swoim tekście, wyraziłem nadzieję, że ewolucja oświaty publicznej potoczy się w kierunku jej zróżnicowania, pod presją rozmaitych potrzeb jej podmiotów. Już wtedy ten wariant toku wydarzeń wydawał mi się dość optymistyczny i możliwy jedynie pod warunkiem, że potrzeby te zostaną wreszcie wyartykułowane i do akcji wkroczy niezidentyfikowany w tej chwili gamechanger (polityczny, ekonomiczny, kulturowy, a najpewniej będący wszystkim naraz), który w procesie tym spełni rolę katalizatora.

 

O ile jakiś X Factor prędzej, czy później nastąpi (takiemu czynnikowi, bądź całemu ich zespołowi każdy gatunek zawdzięcza swoje istnienie, więc nie może on być czymś wyjątkowym), to elementem wątpliwym i znacznie zmniejszającym prawdopodobieństwo zaistnienia takiej zmiany są właśnie owe potrzeby (decydujący element środowiska oświatowego), a raczej ich znikomość. W tym momencie rozumowania, zdałem sobie sprawę z faktu, że, podobnie jak wielokrotnie przeze mnie krytykowani, naiwni zmieniacze, ja również poddaję się pewnej iluzji – w moim przypadku, złudzeniu, że zawód, który wykonuję jest istotniejszy, bardziej potrzebny niż jest w rzeczywistości. Ułuda ta pryska, kiedy człowiek uświadomi sobie zanik owych potrzeb, a raczej ich przeobrażenie w coś, czego realizacja nie była dotąd z jego zawodem kojarzona. W tej przykrej konstatacji, utwierdził mnie kolejny tekst prof. Czachorowskiego, który zainteresował mnie już podczas pisania o czekaniu na nierealne zmiany w edukacji, ale z braku miejsca nie mogłem się do niego odnieść. Czas to zrobić, bo, jak się zdaje, zarówno na jego własnym blogu, jak i na edunews.pl wpis ten przeszedł raczej bez echa.

 

Z wpisu profesora bije pewna rezygnacja, może nawet fatalizm, choć autor wydaje się raczej pogodzony z nieuchronnym, co wynika ze zrozumienia sytuacji i u biologa raczej nie zaskakuje. Dla pełnej jasności zaznaczę, że dla mnie, jako zdeklarowanego propagatora teorii ewolucji i liberała, fakt, że organizmy i idee zmieniają się w czasie i przechodzą jedne w drugie też nie jest powodem do rozpaczy – nie jest nim nawet perspektywa konieczności dostosowania własnej egzystencji do zmieniających się warunków. Nie oznacza to jednak z automatu, że, jak wielu ludzi o oświacie się wypowiadających, jestem entuzjastą szeregu zjawisk (zmian), które oni, prawdopodobnie z przyczyn ideologicznych, mają za postęp. Tak jak prof. Czachorowski, uznaję ich konieczność i (chyba podobnie jak on) wiem, że ewolucja nie jest, a przynajmniej nie musi być, z postępem tożsama. Będąc (jak wszyscy i wszystko) produktem i przedmiotem ewolucji, nie czuję się zobowiązany do urzędowego optymizmu w obliczu nadlatującej asteroidy i do radowania się perspektywą fajerwerków, tylko dlatego, że uznano je za nieuchronne.

 

Choć, w przypadku nauczycieli, w obserwowanych obecnie realiach, podzielenie w nieodległej przyszłości losu dinozaurów, mamutów czy zdunów jest ze wszech miar prawdopodobne, warto przypomnieć, że ewolucja nie jest ani tak przypadkowa jak się niektórym (większości) wydaje, ani też tak deterministyczna, za jaką można ją uznać post factum. Z pewnością nie można jej kontrolować (nawet w wymiarze społecznym), ale żaden organizm, system czy idea nie są jedynie biernymi obserwatorami swojej egzystencji – biorą udział w niezliczonych interakcjach i kołach sprzężeń zwrotnych, współtworzą środowisko, w którym przyszło im żyć, bądź istnieć. Z pewnością nie wszystko, ale sporo od nich zależy – takie mamuty na przykład, nie udały się przecież któregoś niepięknego dnia w ustronne miejsce i nie postanowiły zniknąć z kart historii naturalnej. W tym kontekście, sugestia, że nauczycielom, którzy wciąż nie godzą się na narzucaną im, postępową (sic!) rolę, pozostaje już tylko położyć się i wymrzeć, wydawała mi się zbyt daleko posunięta.

 

Swój bardzo ostrożny optymizm w tej kwestii opierałem dotąd na przekonaniu, że gatunki nie wymierają dlatego, że zajmują małe nisze, ale dlatego, że wyczerpują się ich możliwości adaptacji, przestają być tej niszy istotnym elementem, nie stanowią konkurencji dla gatunków oportunistycznych, bądź też ich habitat przestaje istnieć. Miałem nadzieję, że nisza dla aktywnych nauczycieli, wciąż dążących do szerzenia wiedzy, choć się kurczy, to wciąż jeszcze istnieje i tacy przedstawiciele zawodu potrafią jeszcze dać odpór konkurentom obdarzonym jedynie inteligencją społeczną (czyt. cwaniactwem i oportunizmem) oraz wychowanym na dialogu (o niczym i do niczego nie prowadzącym) oraz szacunku (dla wszystkiego, z wyjątkiem weryfikowalnych faktów). Z eseju prof. Czachorowskiego można raczej wnioskować, że bardzo się myliłem i specjacja gatunku homo magister sapiens przebiega tak gwałtownie, że gatunek wyjściowy przestał już praktycznie istnieć, a gatunki pochodne przypominają go w tym samym stopniu, w jakim strażacy z Fahrenheit 451 podobni są wyobrażeniom przedszkolaków o bohaterach z sikawkami.

 

Czytaj dalej »



23 grudnia 2021 roku zamieściliśmy kolejną część – VII – „Poradnika Wiesławy Mitulskiej – jak pracować z trzecioklasistami”. Dziś kontynuujemy tę serię:

 

 

8 stycznia 2022

 

 

H jak hokej

 

Kiedy mamy w klasie zapaloną hokeistkę, to wiadomo, że naukę pisania litery h powiążemy z wyrazem hokej. Zawsze wprowadzam litery w oparciu o wyrazy bliskie dzieciom, z którymi są emocjonalnie związane, bo wiem, że wtedy będą je dobrze pamiętać.

 

Kiedy rano Basia wniosła do klasy kij do hokeja na trawie i profesjonalną piłkę, a Tosia zaprezentowała, jak prawidłowo trzyma się kij, jak prowadzi piłkę, na co trzeba zwrócić uwagę, to już widziałam w oczach dzieci duże zainteresowanie i ciekawość, co będzie dalej.

 

Wczoraj, gdy zdawaliśmy relację z przerwy świątecznej, zdradziłam dzieciom, że wiewiórka Basia była na meczu hokeja na lodzie. Dziś zobaczyły bilet Basi (trochę dziwiły się, że nic nie rozumieją, ale był w języku czeskim) i relację zdjęciową z tego wydarzenia.

 

Porównaliśmy hokej na trawie i na lodzie, a w końcu użyliśmy szkolnego sprzętu do unihokeja i Tosia poprowadziła mini trening.

 

Po takim wstępie nauka pisania liter poszła gładko. Dopełnieniem zajęć było skonstruowanie z tektury miniaturowych kijów hokejowych i gra w hokeja stolikowego (dziękuję Vitia Bartošová Hoffmann za wczorajszą inspirację według reguł wymyślonych wspólnie z dziećmi.

 

Ten dzień na pewno zostanie dzieciom w pamięci, bo aktywnie brały w nim udział, dużo ruszały się i bawiły, ale gdy na koniec zapytałam, czego dziś nauczyły się, to nie miały wątpliwości, że nauczyły się pisać h i poznały różne odmiany hokeja

 

 

 

 

11 stycznia 2022

 

 

Uczenie się i autorefleksja

 

Czytaj dalej »



Właśnie uświadomiliśmy sobie, że zamieszczamy zbyt dużo materiałów, których treści nie tylko ze nie motywują środowiska nauczycielskie do pozytywnych zmian w ich szkołach, ale wręcz przeciwnie – mogą mieć „dołujący” efekt.

 

Dlatego postanowiliśmy, ze od teraz dominować będą materiały o tym, że mimo tego co z edukacją dzieje się „na szczytach władzy”, to tu i teraz, w naszej szkole, wiele dobrego dla naszych uczennic i uczniów można zrobić.

 

Zaczynamy od zeszłotygodniowych materiałów z fejsbukowego profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

Oto link, którego kliknięcie umożliwi obejrzenie pliku, zawierającego filmowy zapis rozmowy dr. Marzeny Żylińskiej z Anną Szulc na temat: „Plan Procesu Uczenia Się – o autonomii uczniów.która odbyła się 12 stycznia 2022 roku – TUTAJ

 

 

A teraz proponujemy lekturę tekstu, który dr Źylińska zamieściła na swoim profilu dzień później:

 

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (16 stycznia 2022 r.) rano na fanpage grupy „Jestem rodzicem i jestem przeciw Lex Czarnek” pojawił się post, który bez skrótów zamieszczamy poniżej:

 

 

 

Anna Schmidt-Fic

 

Od czerwca różne protestujące środowiska – wśród nich także rodzice – zjednoczyły się przeciwko #LexCzarnek w kampanii Wolna Szkoła Jestem zaangażowana w te działania.

 

W kampanii powstały dwa spoty, w których dzieci mówią zdaniami Czarnka. Zabiegamy o uwagę mediów dla sprawy. Napisana została petycja, którą podpisało już blisko 40 tysięcy osób. Stworzyliśmy mechanizm wysyłki maili do posłów i posłanek. Spotkaliśmy się z wszystkimi klubami parlamentarnymi. Byliśmy na komisjach sejmowych i braliśmy udział w dyskusjach przed głosowaniem. A po pierwszym czytaniu w kolejnym liście wezwaliśmy premiera do wycofania się z projektu. Organizowaliśmy akcje uliczne, czyli manifestacje pod Sejmem i w innych miastach oraz przybiliśmy na drzwiach 16-tu kuratoriów w całej Polsce 3 tezy Wolna szkoła, wolni ludzie, wolna Polska. Dotarliśmy do Rady Europy, w efekcie czego przewodniczący ważnego ciała RE wysłał kategoryczny list do premiera i ministrów, krytykujący lexCzarnek. I dalej planujemy działania na czas procedowania ustawy w Senacie. Liczymy, że Senat ją odrzuci, więc jest sens działać dalej przed kolejnym głosowaniem w Sejmie, a później przed złożeniem podpisu przez PADa. Zrobiliśmy kosmicznie dużą pracę wysiłkiem stosunkowo niewielkiej grupy zaangażowanych osób.

 

Jestem skrajnie tym wszystkim wyczerpana. Wczoraj zrobiło mi się dziwnie i okazało się, że ciśnienie poszło w górę. Muszę zwolnić i iść do lekarza. Życie na nieustannej adrenalinie aktywistycznej nie jest dobre dla zdrowa. Ale w pokoju obok śpi moja córka. Więc walczę o nią jak lwica. Od kilku lat. Wszelkimi środkami. We wrześniu odeszłam z pracy w szkole – tam jest nie do wytrzymania! Tak, tam gdzie codziennie wysyłamy nasze dzieci.

Wychowując córki, jednym z priorytetów było dla mnie wybranie dla nich najlepszej możliwej szkoły, do której nauczyciele przychodzą z chęcią i są w dobrych emocjach. Bo wiem jakie to ważne i ile od nich zależy. Gdy starsza córka miała siedem lat, z tego właśnie powodu przeprowadziliśmy się do Poznania, bo tu wybrałam najlepszą szkołę. Nie żałuję. Dziś jest już na studiach za granicą, bezpieczna. Druga, w trzeciej klasie liceum, wciąż niestety doświadcza zapaści w polskiej szkole, jak wszystkie nasze dzieci. Odliczam dni, kiedy skończy się ten koszmar. Dobija mnie, że zamiast wspaniałych możliwości rozwoju, państwo cały czas pogarsza jej warunki i podcina skrzydła. A teraz jeszcze Czarnek pcha swoje łapska. Gdyby moje dzieci były młodsze, to dziś albo byłabym przykuta do bramy MEiN i krzyczała, albo pakowała walizki, żeby przeprowadzić się do innego kraju, w którym edukacja jest ważna, a jakość szkoły jest miarą mądrości rządzących i świadomości wyborców.

 

Myślę, że wielu nie zdaje sobie sprawy, w jakiej dziś kondycji jest polska szkoła i co nas czeka. Bo pewne procesy niszczące są moim zdaniem nie do zatrzymania, są jak reakcja łańcuchowa. Przerażają. Trochę zazdroszczę takim osobom, bo czuję się jakbym czekała na uderzenie meteorytu. Lepiej byłoby nie wiedzieć. Wiem, że trzeba już ratować siebie i swoje dziecko. Choć wciąż jeszcze próbuję ratować cały świat…

 

Jeśli pomyślałeś/aś – kurczę, może też mogę coś jeszcze zrobić, jakoś się włączyć, to tak, możesz zacząć od zwykłego poklikania, żeby na tej grupie było nas jak najwięcej. Gdyby był nas tu milion, to jest to poważny argument, żeby głosować przeciw ustawie, albo ją zawetować (będąc prezydentem). Media nas zauważą, będą o tym pisać, a posłowie, którzy kierują się słupkami poparcia i zabiegają o wyborców, na pewno się trzy razy zastanowią podczas głosowania.

 

Życzę Wam miłej niedzieli.

 

Ania – mama Kasi i Małgosi.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/groups/

 

 

Komentarz redakcji:

 

Opublikowaliśmy ten tekst, choć jest on adresowany do rodziców uczniów polskich szkół, na naszym informatorze oświatowym, adresowanym głównie do środowiska zawodowo związanego ze szkolnictwem, z intencją, że upowszechnicie go – Czytelniczki i Czytelnicy OE – w Waszych szkołach, przede wszystkim wśród członków szkolnych rad rodziców, ale też w ogóle rodzicom Waszych uczniów. Przy tej okazji promujcie adres fanpage grupy „Jestem rodzicem i jestem przeciw Lex Czarnek” : www.facebook.com/groups/ [WK]



 Przeglądając materiały, prezentujące doświadczenia nauczycielskich innowatorów, zamieszczane na OE uświadomiliśmy sobie, że pochodzą one w przeważającym procencie od nauczycielek i nauczycieli ze szkół podstawowych. Postanowiliśmy poszukać doniesień o innowacjach w szkołach średnich. I znaleźliśmy na portalu „Bezprawnik” tekst z 25 grudnia 2019 roku, zatytułowany „Szkoła w Sierpcu postanowiła, że nie będzie wystawiać ocen. Czy tak w ogóle można?”. Oto jego fragmenty:

 

Foto: www.tvn24.pl

 

Budynek w którym mieści się Liceum Ogólnokształcącym im. Biskupa Leona Wetmańskiego w Sierpcu

 

 

[…] W Liceum Ogólnokształcącym im. Biskupa Leona Wetmańskiego rada pedagogiczna podjęła decyzję o rezygnacji z dobrze znanego wszystkim systemu ocen od 1 do 6. Według dyrektora od przyszłego semestru uczniowie będą mogli skupić się na nauce, a nie na walce o lepsze stopnie. W rozmowie z portalem dyrektor szkoły ksiądz Michał Kiersnowski wskazał, że taką możliwość dała mu wnikliwa lektura prawa oświatowego. […]

Żeby umożliwić uczniom kontrole postępów w nauce szkoła wprowadzi sprawności, które będą wynikać z podstawy programowej. Opanowanie sprawności będzie oceniane od 0 do 100. Według dyrektora szkoły sprawności stworzono w oparciu o program nauczania. Jako przykład podał historię. W niej kolejne epoki będą tworzyć sprawności. Zarówno uczniowie, jak i rodzice będą widzieć w dzienniku elektronicznym jakie postępy ma w nauce.

 

Zmiana nie obejmuje jednak sprawdzianów i prac pisemnych – uczeń nadal będzie otrzymywał z nich oceny. Będą sygnalizować, co uczeń ma do nadrobienia. Nie zostaną również zlikwidowane oceny końcowe. Przy czym wpływ na nią będą miały osiągnięte sprawności, poziom zaangażowania ucznia w naukę przedmiotu oraz obowiązkowa rozmowa z uczniem o jego samoocenie i postępach w nauce. Dyrektor Liceum w Sierpcu porównał oceny końcowe do egzaminu na prawo jazdy.  Ocena ma pokazywać jak uczeń radzi sobie w ruchu drogowym, a nie jakie były jego umiejętności w trakcie kursu na prawo jazdy. […]

 

Zgodnie z art. 44b ust. 8 ustawy o systemie oświaty nauczyciele na początku roku szkolnego informują uczniów i rodziców o wymaganiach edukacyjnych niezbędnych do otrzymania przez ucznia poszczególnych śródrocznych i rocznych ocen klasyfikacyjnych z zajęć edukacyjnych, wynikających z realizowanego przez siebie programu nauczania. Ma to uniemożliwić zmianę zasad w trakcie roku szkolnego, zapewnić pewną stałość i równowagę. Zmiana zasad w trakcie roku szkolnego może uderzyć w poczucie bezpieczeństwa oraz zaufania do szkoły. Dlatego lepiej jest wprowadzać zmiany od nowego roku szkolnego, żeby cały okres podlegający ocenie był na takich samych zasadach. […]

 

 

 

Cały tekst „Szkoła w Sierpcu postanowiła, że nie będzie wystawiać ocen. Czy tak w ogóle można?”TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.bezprawnik.pl

 

 

x           x           x

 

 

Jako że informacja ta pochodziła sprzed ponad dwu lat postanowiliśmy poszukać nowszej informacji o tym eksperymencie. I znaleźliśmy na stronie TVN24. Był to, zamieszczony tam 2 września 2021 roku zapis rozmowy z dyrektorem tego liceum – palotynem księdzem Michałem Kiersnowskim, zatytułowany „Prawko” do nauki bez ocen i prac domowych. Ksiądz dyrektor: chodzi o to, żeby uczyć, nie straszyć”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji tego tekstu:

 

Screen z pliku Yoy Tube [www.youtube.com]

 

Ks. Michał Kiersnowski – dyrektor Liceum Ogólnokształcącym im. Biskupa Leona Wetmańskiego w Sierpcu

 

[…]

 

Naukę w szkole porównuje do tej na kursie jazdy. Bo – jak mówi – nie liczy się to, co umiesz na początku, a to, jak jeździsz na egzaminie. Dlatego w liceum, które prowadzi, nie ma już ocen – zastępują je procenty. Rewolucję w szkole uzgodnił ze wszystkimi zainteresowanymi, a skonsultował z twórcą gier wideo. Wprowadził ją pomimo pandemii. Bo jak na księdza dyrektora przystało, wiarę, że się uda, miał niezłomną.

 

-Udało się? – pytam po roku.

 

Jestem dyrektorem szkoły ósmy rok. Na początku mojej drogi, gdyby mnie ktoś zapytał, co to znaczy dobra szkoła, odpowiedziałbym: taka, która osiąga świetne wyniki, jest wysoko w rankingach. Teraz odpowiadam: to taka szkoła, w której uczniowie dobrze się czują, mają radość ze zdobywania wiedzy, z poznawania czegoś nowego, a dotychczasowy system oceniana raczej tej radości nie przynosi. Uczniowie skupiają się na zdobywaniu stopni, a kiedy stopnie są słabe, tracą motywację – tłumaczył [Dyrektor Kiersnowski – WK]

 

Czytaj dalej »



Dziś (14 stycznia 2022 r.) kontynuujemy nasze środowe odwiedziny na fejsbukowym profilu koleżanki Asi Hofman:

 

 

Kopali, kopali i się dokopali! Do czego?

 

Kontynuując czytanie fantastycznej książki „Życie to nie wyścigi” Marzeny Żylinskiej, mogliśmy dziś zacząć dzień od rozmowy o poszukiwaniu szczęścia, złości, żalu i smutku.

 

Jak myślicie, gdzie możemy znaleźć SZCZĘŚCIE? – zapytałam moich uczniów.

 

Odpowiedzi dzieci mnie bardzo ucieszyły, ponieważ Pierwszaki czują, że to, co daje nam prawdziwe szczęście, to nie są zabawki (chociaż również padła taka odpowiedź i to też dobrze).

 

Szczęście jest wtedy, gdy…

 

Jak bawię się z moimi przyjaciółmi, to jestem szczęśliwy”; „kiedy jadę na basen”; „Jak dałem mojemu bratu prezent, to ja też się ucieszyłem”; „gdy jem dobre rzeczy”; „jestem szczęśliwy, że mogę chodzić do szkoły”; „kocham Panią Asię!”.

 

Zaczęliśmy od poszukiwania SZCZĘŚCIA, a skończyliśmy na wyznaniu MIŁOŚCI, po czym nastąpiło…. TULENIE!

 

Niesamowicie dojrzałe odpowiedzi padały, gdy podobne pytanie zadałam o ŻAL.

 

Gdzie możemy znaleźć żal?

 

Ze smutną miną dzieci zaraz zaczęły mówić: „jak mojej sąsiadki świnki morskie umarły, to mi było jej żal”; „moi wszyscy dziadkowie umarli i mi też jest ich żal”.

 

-A ja, to chciałabym mieszkać w niebie!

-Dlaczego?

-Bo tam mogłabym wszystkich spotkać, którzy już umarli.

 

Rozmawialiśmy jeszcze o SMUTKU i ZŁOŚCI. Dzieci bardzo szybko zorientowały się, że mówimy o emocjach i chcąc podsumować ten wątek, zapytałam jeszcze raz…

 

-Gdzie możemy znaleźć te nasze emocje?

-Ja wiem! W mózgu, Pani Asiu! Ja wiem, że one tam są na pewno!

 

Czytaliśmy dalej o tym, jak Budełko – bohater książki, został wezwany do Szefa Szefunia. Dostał od niego „pilne zlecenie od jednej z najważniejszych klientek Kopalni Liter”.

 

Dalej wywiązała się rozmowa na temat presji czasu i pośpiechu podczas wykonywania różnych zadań. Dzieci doskonale potrafią odnieść się w takich chwilach do tego, czego doświadczają na co dzień.

 

Nie lubię, gdy mnie ktoś popędza”, „Jak się spieszę, to popełniam więcej błędów”.

 

Obiecałam uczniom, że dziś urządzimy własną kopalnię liter, ale… pod presją czasu. Kopalnia była na dworze, stąd mój pomysł. Co zorganizowaliśmy?

 

Czytaj dalej »



 

Dzisiaj, podobnie jak przed tygodniem – w czwartek 5 stycznia – stwarzamy naszym Czytelniczkom i Czytelnikom, którzy to wczorajsze wydarzenie przeoczyli, lub z różnych ważnych przyczyn po godzinie 20-ej nie mogli poświęcić temu swojego czasu, możliwość obejrzenia i wysłuchania spotkania z Oktawią Gorzeńską, która wczoraj, na zaproszenie prof. Lepperta, gościła w „Akademickim Zaciszu”.

 

Zapowiedzianym tematem rozmowy była jej książka „Projekt zmiana. Od frustracji do satysfakcji z pracy w szkole”. Ale okazało się, że poruszane tam były i inne tematy, które zgłaszali w swych pytaniach słuchacze. Namawiamy do kliknięcia w załączony link na stronę You Tube i zapoznanie się z poglądami byłej nauczycielki, dyrektorki szkoły, a obecnie liderki Akademii Przywództwa Edukacyjnego – TUTAJ

 

Jednak dzisiaj mamy jeszcze dodatkowy powód, aby namawiać Was do zapoznania się z owym wydarzeniem. Otóż tym razem jednym tych, którzy posłali pytanie adresowane do koleżanki Gorzeńskiej był redaktor „Obserwatorium Edukacji” – Włodzisław Kuzitowicz. Oto treść tego pytania:

 

Pani Oktawio! Jutro najprawdopodobniej Sejm przyjmie ustawę zwaną jako Lex Czarnek. Wszyscy wiemy czym to grozi dla atmosfery pracy w szkołach, wolności działania dyrektorek i dyrektorów, nauczycielek i nauczycieli polskich szkół,. Jakie rady, wskazówki dałaby im Pani, aby w ten nadchodzący czas znaleźli w sobie siłę i pozwoliły im przetrwać a nie porzucać zawód?

 

 

 

Jakiej odpowiedzi udzieliła na to pytanie autorka książki „Projekt zmiana. Od frustracji do satysfakcji z pracy w szkole” można dowiedzieć się z relacji – od 42. minuty nagrania.



Realizując parytet płci, po wczorajszym spotkaniu w „Akademickim Zaciszu” z koleżanką Oktawią Gorzeńską, które w zamyśle zapraszającego – prof. Lepperta było także promocją jej książki „Projekt zmiana. Od frustracji do satysfakcji z pracy w szkole”, postanowiliśmy dziś oddać pole innemu autorowi – Mikołajowi Marceli, który 5 stycznia na swoim profilu zamieścił tekst, zapowiadający publikację jego książki:

 

 

 

Jednego jestem pewien: to będzie niezwykła książka – pod względem tematyki, treści i strony wizualnej! Przede wszystkim jednak wobec planowanych zmian w edukacji to książka bardzo teraz potrzebna.

 

23 lutego 2022 roku You&YA Wydawnictwo MUZA SA ukaże się poradnik „Dlaczego szkoła cię wkurza i jak ją przetrwać?„. Tytuł mówi właściwie wszystko: to książka dla wszystkich młodych ludzi wkurzonych na szkołę. Dla wszystkich tych, dla których jest ona czymś, co trzeba jakoś przetrwać.

 

Adresuję ją więc do Was: ludzi, dla których teoretycznie stworzony jest system edukacji, ale którym służy on w ostatniej kolejności, a zatem do uczennic i uczniów polskich szkół. W gruncie rzeczy to swoisty podręcznik survivalowy, który zgodnie z tytułem ma pomóc Wam przetrwać dwanaście lat edukacji i wyjść z niej z jak najmniejszym uszczerbkiem na zdrowiu oraz ciekawości świata.

 

Obserwując to, co dzieje się obecnie w edukacji, wiele osób pytało mnie o taką książkę. Ja sam czułem, że po poradnikach dla rodziców, najwyższy czas na poradnik dla uczniów. I dlatego piszę w nim o sprawach najistotniejszych:

 

>Po pierwsze, jak się uczyć, żeby nie zwariować w szkole.

>Po drugie, jak uczy się nasz mózg i co to ma wspólnego ze szkołą.

>Po trzecie, jak jeść, spać i się ruszać, by nie zwariować w szkole.

>Po czwarte, dlaczego młodym ludziom nie chce się uczyć i co z tym zrobić.

>Po piąte, dlaczego dobre samopoczucie sprzyja nauce i jak o nie zadbać.

 

Jednak to także książka pełna praktycznych porad i rozwiązań, dzięki którym szkoła przestanie być źródłem cierpień i dzięki którym będziecie w stanie hakować system edukacji. Piszę w niej również o prawach przysługujących Wam w szkole, alternatywach, jakie macie do dyspozycji, i o tym, co tak naprawdę powinno się liczyć w edukacji. A całość wzbogacona została o niezwykle Ilustracje i oprawę graficzną.

 

Dlaczego szkoła cię wkurza i jak ją przetrwać” trafi do przedsprzedaży 17 stycznia, ale to dobry i w pewnym sensie idealny moment, by ogłosić wydanie takiej książki. Planowane zmiany w edukacji sprawią, że szkoły publiczne będą jeszcze mniej przyjaznym miejscem dla wszystkich niż dotychczas.

 

Zdecydowana większość z Was nie ma gdzie uciec przed tymi zmianami. W tej sytuacji najlepszą formą obrony przed systemem edukacji na ten moment jest świadomość tego, jak działa ten system i jak sobie z nim radzić. Jestem pewien, że tak książka w przystępny sposób nauczy Was szkolnego survivalu!

 

 

Źródło: www.facebook.com/mikolajmarcela.oficjalna.strona