Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dziś lansujemy, zamieszczony wczoraj na stronie EDUNEWS, artykuł – oczywiście autorstwa Marcina Polaka – zatytułowany „BeZee 2017 – o trendach w edukacji”. Jego treść znakomicie koresponduje z przekonaniami młodych organizatorów wczorajszego Forum  Uczniów Województwa Łódzkiego. Oto  wybrane fragmenty tej publikacji [Wytłuszczenia fragmentów tekstu – WK]:

 

 

Foto: www.edunews.pl

 

Świat znajduje się w nieustannej zmianie, co ma istotny wpływ na rozwój osobisty dzieci i osób dorosłych. Szkoła, a także instytucje działające w obszarze edukacji nieformalnej, muszą mieć na uwadze trendy, które wpływają na zmianę społeczeństw. Nie we wszystkich państwach zmiany te są jednoczesne, ale w dłuższym terminie te same zjawiska oddziałują na każde państwo. Tak może być na przykład ze sztuczną inteligencją, robotyzacją i internetem rzeczy. O trendach mających znaczenie dla edukacji rozmawiano podczas konferencji BeZee 2017, której partnerem medialnym był m.in. Edunews.pl.

 

Czy w edukacji powinniśmy patrzeć w przyszłość i wyprzedzająco zmieniać programy nauczania? „Ludzie mają bardzo różnorodne oczekiwania wobec tego, co się wydarzy w przyszłości. Ale musimy starać się ich przygotować na to nieznane, wyposażyć w umiejętności, dzięki którymi nie będą jedynie osobami poszukującymi pracy, ale bardziej tworzącymi nowe zawody i dziedziny aktywności zawodowej.” – mówił Paul Collard, dyrektor w międzynarodowej fundacji o nazwie Creativity, Culture and Education (Kreatywność, kultura i edukacja), działającej na rzecz wspomagania kreatywności młodych ludzi w ramach formalnej edukacji i poza nią.[…]

 

Kreatywność i technologia

Z badań firmy McKinsey wynika także, że mamy do czynienia z deficytem kreatywności wśród młodych ludzi. Po ukończeniu szkoły wchodzą oni na rynek pracy i pojawia się problem, ponieważ pracodawcy oczekują nie tylko wykształcenia, ale i kreatywnego podejścia do pracy. Być może potrzebujemy innej definicji kreatywności – mówił Collard. Spróbujmy ją rozumieć jako składową pięciu komponentów: ciekawości, wytrwałości, wyobraźni, dyscypliny wewnętrznej i współpracy.[…]

 

Nie czekajmy, zmieniajmy

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj przykład połączenia nowych technologii i kreatywnego podejścia nauczyciela, a konkretnie nauczycielki – Hanny Czapli. Polecamy jej artykuł, zamieszczony na stronie SUPERBELFRZY, zatytułowany Moje małe Show(bie), czyli jak złapać kontakt z uczniem…”. Oto jego fragmenty:

 

 

Foto: www. szkolaeuropejczyk.pl

 

Kiedy pięć lat temu rozpoczynałam swoją przygodę z „Cyfrową Szkołą” , najbardziej w pracy na lekcji z uczniami, brakowało mi narzędzia, które dawałoby mi możliwość przesłania uczniom materiałów i otrzymania od nich zwrotnie – wypełnionego/ wykonanego ćwiczenia.

 

O Google for Education nie miałam pojęcia, o Classroom tym bardziej, o innych platformach słyszałam co nieco, ale moje pojęcie na ten temat było dość mętne. Potrzebne mi było narzędzie proste, łatwe w obsłudze, intuicyjne – zarówno dla mnie, bardzo wtedy początkującej e-nauczycielki, jak i (wtedy) raczkujących w kontaktach z technologią cyfrową uczniów klas IV – VI szkoły podstawowej. Mój mentor w sprawach technologii podsunął mi aplikację „Showbie” i moja miłość do niej, od pierwszego wejrzenia, trwa po dziś dzień…

 

Aplikacja działa zarówno pod iOS (iPad), jak i na Androidzie, jest też wersja webowa. Do jej działania potrzebne jest połączenie z Internetem. W swojej podstawowej wersji jest bezpłatna, wersja płatna oferuje o wiele więcej miejsca (czytaj: możliwości tworzenia zadań dla uczniów), dołączenia wszystkich nauczycieli i uczniów szkoły. Służy zarówno nauczycielom, jak i uczniom, jest też możliwość dołączenia rodziców oraz współpracy z innymi nauczycielami. Aplikacja daje  możliwość przekazania materiałów uczniom i zebrania od nich odpowiedzi. Zadaniem mogą być: polecenia słowne, linki, filmiki, dokumenty, zdjęcia, nagrania głosowe. W takiej też formie może wykonane zadanie przesłać nauczycielowi uczeń. Ale po kolei.

 

Czytaj dalej »



Nie tylko w „Obserwatorium Edukacji” nowe teksty zamieszczane są w niedzielę. Dzieje się tak również  na portalu EDUNEWS . Polecamy dziś lekturę artykułu naszego dobrego znajomego – Witolda Kołodziejczyka – o dość ogólnikowym tytule „Strategia wdrażania zmian”

 

Dobrze będzie się to czytało w dniu, w którym w propagandowym serialu konferencji prasowych ministrów rządu Beaty Szydło autopromocję „swojej” reformy głosi minister edukacji narodowej – Anna Zalewska. Oto fragmenty artykułu Witolda Kołodziejczyka.  [Wytłuszczenia tekstu – redakcja. AK]

 

Foto: www.edunews.pl

 

To nie technologia zmienia szkołę. To wiemy, choć nie wszyscy. Nie zmienią jej też atrakcyjne aplikacje, programy komputerowe, puste deklaracje o wyjątkowości szkoły, ani też wymyślne akcje promocyjno – marketingowe. Wpływu na to nie mają ani liczby tabletów w klasie, piękne pracownie komputerowe, czy tablice interaktywne. Szkołę zmieniają nauczyciele z jasną koncepcją pedagogiczną, spójną filozofią i programem oddziaływań wychowawczych. To właśnie systemowe, a nie incydentalne działania prowadzą do sukcesu.

 

Nie znam szkoły, która mówiłaby o swoich edukacyjnych sukcesach działając bez lidera, bez jasno określonego miejsca, do którego zmierza, bez kierunkowskazu w postaci misji i wartości. Nie uda się dojść do upragnionego miejsce bez współpracującego zespołu nauczycieli. Szkoła nie zmieni się w środowisko sprzyjające poznawczemu i emocjonalnemu rozwojowi uczniów bez wspólnie podzielanych wartości. Bez nich nie zbuduje integralnego systemu wzmacniania osobistego charakteru i jego kluczowych i cech. Pojedynczy nauczyciele działając samotnie, bez wsparcia dyrektora i kolegów, nie zmienią kultury organizacyjnej. Nawet jeżeli mają wyjątkowe pomysły i fantastyczne relacje – nie stworzą spójnego aksjologicznie środowiska edukacyjnego. […]

 

Po co – ważniejsze niż dlaczego

 

Czytaj dalej »



Na portalu Edunews, pod zakładką <Projekty>, przed kilkoma dniami zamieszczono  informację, którą na podstawie materiałów Centrum Nauki „Kopernik” opracował Andrzej Jaroszkiewicz. Tekst zatytułowano „Szkoła bliżej nauki”. Oto jego fragmenty:

 

Foto: www.edunews.pl

 

 

Projekty badawcze, prowadzone przez uczniów we współpracy z naukowcami, wyposażenie pracowni i lekcje pełne eksperymentów. Rusza dwuletni projekt Szkoła Bliżej Nauki, realizowany przez Centrum Nauki Kopernik w partnerstwie z samorządami z Mazowsza. Bierze w nim udział 38 szkół z Warszawy i mazowieckich gmin, ponad 160 nauczycieli i prawie 2000 uczniów.

 

Uczniowie jak naukowcy

Integracja edukacji z nauką jest jedną z najważniejszych dróg unowocześniania edukacji. Stosowanie metody badawczej w nauczaniu i korzystanie z różnorodnych przestrzeni edukacyjnych uczy odwagi i przygotowuje do różnych nieprzewidywalnych sytuacji w życiu.

 

Naukowiec codziennie mierzy się z nieznanym, ale wie, jak sobie z tym radzić: pyta, stawia hipotezy, testuje, błądzi, wyciąga wnioski, poprawia. Uczeń, poznając świat z pasją i odwagą – jak naukowiec, który na co dzień bada rzeczywistość – ma szansę być twórczy i krytyczny. Samodzielnie szukać rozwiązań. Bez obaw stawiać czoła wyzwaniom, jakie czekają go w dorosłym życiu. […] Aby osiągnąć pożądany efekt, należy odpowiednio przygotować edukatorów, uczniów oraz przestrzeń. Dlatego w projekcie zaplanowano warsztaty, zwiększające kompetencje nauczycieli, wyposażenie szkół w zestawy edukacyjne i specjalne zajęcia dla młodzieży.

 

Krok po kroku

Projekt Szkoła Bliżej Nauki został podzielony na etapy, które pozwolą dyrektorom, nauczycielom i uczniom wdrożyć się w pracę metodą naukową.. […]

 

Cały tekst „Szkoła bliżej nauki”    –    TUTAJ

 

 

Więcej informacji o projekcie  –  TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.edunews.pl



Dzisiaj zaglądamy na stronę „Superbelfrzy RP”, gdzie polecamy artykuł Ewy Radanowicz – dyrektorki Zespołu Szkół Publicznych w Radowie Małym, która zatytułowała ten teks – nie bardzo wiadomo dlaczego – Szkoła na zakręcie”. Przeczytajcie – przekonacie się, że akurat ta szkoła jest już na dobrej prostej. Oto jego fragmenty:

 

 

Foto: Ewa Radanowicz

 

 

Opracowałam model szkoły, w której praca w pracowniach tematycznych zorganizowana jest tak, żeby uczniowie i nauczyciele, realizując odgórnie określoną podstawę programową, pracowali też nad własnym rozwojem.[…]

 

Stworzyliśmy 12 pracowni tematycznych. Łącząc ich programy i założenia dajemy uczniom możliwość wszechstronnego rozwoju.

 

Na przykład: Pracownia Podróży pozwala na zdobywanie takich kompetencji jak uczenie się, poszukiwanie wiedzy z różnych źródeł, praca w grupie. Tu uczniowie odbywają wycieczki, spotkania z ciekawymi ludźmi. Pracownia Kuchenna to praca w grupie i branie za nią odpowiedzialności, planowanie pracy, uczenie się, budowanie instrukcji i praca z instrukcją.

 

W Pracowni Teatralnej dążymy do zdobywania takich kompetencji jak słuchanie i dyskutowanie, prezentowanie się, kształtowanie postaw wobec siebie, rodziny, szkoły, otaczającego dziecko środowiska.[…]

Pracownie artystyczne ceramiki, witrażu, czerpania papieru, filcu, teatru nastawiane są na rozwój wyobraźni, budzenie uczuć i wrażliwości, wspieranie kreatywności.[…]

 

Pracownia BPI (biuro pracy indywidualnej) to miejsce gdzie uczniowie spotykają się i razem poszukują odpowiedzi na różne pytania, problemy. Sami decydują czego i jak chcą się uczyć.[…]

 

Dzięki takiej pracy zyskaliśmy czas na spokojne realizowanie ważnych i nieważnych rzeczy, które niesie ze sobą SZKOŁA! Mamy dobrze zorganizowaną przestrzeń, autorskie rozwiązania, doposażone w niezbędne pakiety i pomoce sale lekcyjne. Nie musimy już poświęcać dużo czasu na przygotowywania … wchodzimy do szkoły i działamy.

 

 

Cały artykuł „Szkoła na zakręcie”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.superbelfrzy.edu.pl



Foto: www.facebook.com/

Jarek Bloch

 

 

25 października  na swoim blogu „Co z tą edukacją”, Jarek Bloch zamieścił post o prowokacyjnym tytule „Miałkie charaktery?” Do dzisiaj nie pojawił się pod nim żaden komentarz. Sami osądźcie, czy to dlatego, że tekst nie wart uwagi, czy wręcz przeciwnie – brak komentarzy świadczy o słuszności prezentowanych tam opinii. Oto fragmenty i link do całego tekstu:

 

Spoglądając na protest lekarzy rezydentów trudno oprzeć się wrażeniu, że lekarze i nauczyciele to ludzie z innej gliny ulepieni. Niby wiele nas łączy, ale nasze protesty są jakby z innych bajek. Zdecydowanie, odwaga, zdolność do podejmowania trudnych decyzji, akceptacja ryzyka, to chyba nie są mocne strony pracowników oświaty. Dlaczego jesteśmy tak miałcy? Dlaczego można nas urabiać jak plastelinę? Dlaczego nikt się poważnie z nami nie liczy? Może należy w nasze słodkie samozadowolenie wlać łyżkę dziegciu i poddać nasze zachowania konstruktywnej krytyce? […]

 

Jednak jedna rzecz mnie nie przestanie zadziwiać. Bo jak się tak zastanowić, to chyba nie ma idiotyzmu, które by środowisko nauczycielskie nie przełknęło. Pogodzeni? Bezbronni? Ze złamanymi kręgosłupami? Niezdolni do powiedzenia „nie”? Gdzie tkwi błąd? W braku selekcji do zawodu? W kształceniu na studiach? W programach nauczania akademickiego? W organizacji hierarchii zawodowej? W dużym rozproszeniu placówek? W niewielkim uzwiązkowieniu? W zbyt dużej feminizacji zawodu? Może ktoś pomoże mi znaleźć odpowiedź…[…]

 

Słyszałem kiedyś od koleżanki z pracy, że cytuję: „Nie sra się we własne gniazdo”. Ale skoro w tym gnieździe taki marazm, to niby dlaczego? Sram więc ile wlezie. A im większą bierność środowiska widzę, tym większą mam biegunkę. Nie czarujmy się, w środowisku nauczycielskim obecnie przeważa chęć przetrwania. Ta chęć przetrwania tłumi wszelki bunt. Pozwala przejść do porządku dziennego nad chaosem programowym, nad bieganiem między szkołami, nad śmiesznymi na te czasy zarobkami. Kierowani chęcią przetrwania jesteśmy (znowu) gotowi poświęcić kolejne eksperymentalne roczniki (prawdziwych i żywych) dzieci. Odwrócić głowę, zamknąć oczy, przetrwać. W imię czego? – się pytam. Kolejnej wypłaty?

 

 

Cały tekst Miałkie charaktery?”   –   TUTAJ

 

Źródło: www.jaroslawbloch.ovh



Foto: www.facebook.com/pg/Elzbieta.Witold.Szwajkowscy/

 

Witold Szwajkowski

 

 

Na portalu EDUNEWS zamieszczono wczoraj artykuł Witolda Szwajkowskiego, zatytułowany „Matura z matematyki? Tak, ale czy koniecznie taka?…”  Oto jego fragmenty i link do całego tekstu:

 

 

W 2017 roku około 1/6 abiturientów, czyli ponad 45 tysięcy uczniów w całej Polsce, nie zdało w pierwszym terminie podstawowej matury z matematyki. W roku 2016 odsetek ten był podobny, a w dwóch wcześniejszych latach – znacząco większy. […]  

 

Wydawać by się więc mogło, że egzamin maturalny z matematyki na poziomie podstawowym powinien być podsumowaniem dwunastu lat obowiązkowej nauki tego przedmiotu w szkole. Uczeń, szczególnie ten, który na tym etapie zamierza zakończyć swoją edukację matematyczną, a takich uczniów jest zdecydowana większość, powinien znaleźć w zadaniach maturalnych przekonujące i przede wszystkim motywujące wyjaśnienie, dlaczego musiał wkładać tyle wysiłku i poświęcać tyle czasu na uczenie się matematyki. Innymi słowy, zadania maturalne powinny być czytelnym argumentem za tym, że matematyka to ważna część naszego dziedzictwa cywilizacyjnego,[…]

 

Rozwiązanie zadań maturalnych wymaga umiejętności i często sprytu potrzebnych w dalszej edukacji związanej z matematyką, ale w większości bezużytecznych z punktu widzenia praktyki życiowej przeciętnego człowieka i nierzadko sprzecznych z jego poczuciem zdrowego rozsądku.

 

Czytaj dalej »



 

 

Zapraszamy do wysłuchania  kolejnego podkastu ze strony Plandaltoński.pl. Udostępniono go, jak zwykle, we wtorek., ale  uznaliśmy, że na naszej stronie informacja  o nim pojawi się dopiero po Wszystkich Świętych.

 

Oto „zajawka” nagrania, autorstwa Roberta Sowińskiego:

 

Jak sobie radzić w trudnych sytuacjach? – rozmowa z prof. Jackiem Pyżalskim

 

Patrząc na horyzont, nie dostrzegamy tego, co mamy przed oczami ” – to jedno z licznych spostrzeżeń prof. Jacka Pyżalskiego, który już od 20 lat zajmuje się tematami związanymi z zachowaniami w szkole. W kolejnym odcinku podcastu rozmawiamy o trudnych sytuacjach, z jakimi muszą radzić sobie dzieci i rodzice. Nasz rozmówca dzieli się pomysłami na to jak integrować klasę w celu zapobieganiu przyszłym konfliktom.

Poznacie też:
– „zasadę pęku kluczy”
– jak rozpoznawać gdzie … See More

 

Zapraszamy do słuchania –  (nagranie to 1godz. 8 min. i 47 sek.)  –  TUTAJ



Wspomnienie o Annie Radziwiłł –  edukacyjnym spiriyus movens trzech pierwszych rządów III RP

 

Foto: www.wiadomosci.wp.pl

Dr Anna Radziwiłł

 

Stało się już tradycją, którą zapoczątkowałem jeszcze w latach, gdy redagowałem „Gazetę Edukacyjną”, że 1 listopada dzielę się z Czytelnikami osobistymi wspomnieniami o osobach, których nie ma już wśród nas, a które odegrały jakąś rolę w mojej biografii wychowawcy i pedagoga. Tradycję tę kontynuuję także w „Obserwatorium Edukacji”.  Były to zarówno postaci powszechnie znane, jak i funkcjonujące w bardziej lokalnej skali, ale zawsze były to osoby, z którymi przecięła się ścieżka mojego rozwoju zawodowego, które nierzadko znacząco wpłynęły na moją biografię. W ostatnich latach przykładem takich  wspomnień są teksty, poświęcone dr Aleksandrze Majewskiej (1.11.2015) i Irenie Dzierzgowskiej (1.11.2016).

 

 

Osobą której pamięć przywołam dzisiaj jest dr Anna Radziwiłł. Najpierw kilka, encyklopedycznych, informacji o bohaterce tego wspomnienia:

 

Zanim „wichry polskich przemian” wyniosły Ją do ministerialnych gabinetów, przez ponad 30 lat była nauczycielką w warszawskich szkołach średnich, w ostatnim okresie – w latach 1970–1982 – była zastępcą dyrektora XLI Liceum Ogólnokształcącego im. Joachima Lelewela, a pod koniec lat 80-ych – dyrektorką XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Hugona Kołłątaja w Warszawie.

 

Aż nadeszły dni, tygodnie  i miesiące, gdy w wyniku wyborów z 6 czerwca 1989 roku – jak to ogłosiła pewna aktorka – „upadł w Polsce komunizm” i nowe siły polityczne zaczęły swoimi kadrami zapełniać gabinety rządowe i ministerialne. Wśród  tego pierwszego rzutu „budowniczych III RP” odliczyła się także dr Anna Radziwiłłł.

 

W latach 1989–1992 była wiceministrem w MEN – w randze  Podsekretarza Stanu. To ewenement – dziś niewyobrażalny.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj zamieszamy fragmenty artykułu ze strony portalu „naTemat” –  jak najbardziej na temat:  Kościół znalazł sposób na znienawidzone Halloween. „Bale wszystkich świętych” podbijają polskie szkoły. Zapraszamy także do lektury całości tego materiału i odwiedzenia innych stron, do których linki zamieściliśmy poniżej:

 

Foto: www.twitter.com/TomasKubacki/

 

[…] W ostatnich dniach w sieci rozchodzi się tweet, który wywołuje ogólne rozbawienie. Ktoś zrobił zdjęcie szkolnemu ogłoszeniu, w którym dzieci zapraszane są na bal. Uczniowie mają przebrać się za świętych, np. za Jana Pawła II, Matkę Boską, aniołów albo świętego Franciszka. Jeśli ktoś nie będzie miał pomysłu, pomoże pani katechetka. W ogłoszeniu jest też jedna szczególna uwaga.

 

„Nie przebieramy się za Batmana, Spidermana, czy złego ducha. Nie przynosimy różdżek czy rogów diabelskich” – napisała dyrekcja szkoły podstawowej. Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, w jakim celu bal jest organizowany, to rozwiano je konkretnym stwierdzeniem: „promocja świętości, do której każdy z nas zmierza”. No i dobrej zabawy, oczywiście. […]

 

Mnóstwo szkół w całej Polsce organizuje dziś takie wydarzenia. Opisują potem w sieci, jak dzieci świetnie bawią się przy muzyce Arki Noego czy Rycerzy światła. „Zakaz wstępu dla wiedźm, trupów i innych straszydeł!” – pod takim hasłem zorganizowała Bal Wszystkich Świętych nawet polska parafia w brytyjskim Rochdale.

 

 

Cały artykuł, z ilustracjami i filmikami wideo     –     TUTAJ

 

Źródło: www.natemat.pl

 

 

Na ten sam temat napisano:

 

„Dziennik Łódzki”  –  W Halloween święci i aniołowie przeganiają diabły i upiory

 

„Gazeta Wyborcza – Katowice”  –  Bal świętych zamiast Halloween. Tak się odwraca uwagę dzieci od zachodnich tradycji

 

Portal „ONET-DZIECKO”   –   Bal wszystkich świętych w szkole zamiast Halloween. Ideą ma być „promocja świętości