Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto:123RF[www.wyborcza.pl/magazyn]

 

W minioną sobotę (19 września) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu „Wokół Szkoły” tekst, zatytułowany <„Piątka” dla uczniów>. Jest to jego autorski projekt, inspirowany „piątką” dla zwierząt innego Jarosława – Kaczyńskiego. Poniżej zamieszczamy nieomal cały ten post, skrócony jedynie o dwa akapity z początkowej części „wprowadzającej w temat”:

 

No i bach! Któż by przypuszczał, że obóz rządzący pokłóci się wokół sprawy tak marginalnej z politycznego punktu widzenia, jak dobrostan zwierząt hodowlanych i domowych. Z perspektywy etycznej, owszem, rzecz jest niebagatelna, ale politycznie – mało istotna, a przy tym ryzykowna. Trzeba bowiem czuć wielkie wzmożenie moralne, żeby w najszlachetniejszej nawet intencji zaorać ważną dla części wyborców gałąź produkcji rolnej. […]

Niech Czytelnik wybaczy mi zestawienie tutaj losu zwierząt i uczniów – są to oczywiście dziedziny nieporównywalne. Ale już polityczna metoda działania „piątkami” nadaje się do obu tych tematów, podobnie jak do wielu innych. Trzeba tylko skorzystać z okazji.

 

Działań potrzebnych w systemie edukacji jest bardzo, bardzo wiele*. Problem w tym, że nawet w łonie opozycji, a także wśród takich jak ja specjalistów, nieuwikłanych w działalność polityczną, istnieje wiele poglądów odnośnie priorytetów. Nie ułatwia sprawy obecne kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej, utrzymując po prostu, że wszystko jest w najlepszym porządku. Mało kto podziela tę opinię, ale wrażliwość na krzywdę zwierząt Prezesa Kaczyńskiego nie rozciąga się raczej na młodocianych przedstawicieli Homo sapiens. Kwestię więc powinna drążyć opozycja.*

 

Piątka” dla uczniów, którą poniżej zaproponuję*, obejmuje działania możliwe do przeprowadzenia w krótkim okresie czasu. Nie wybiegam w wieloletnią przyszłość i nie postuluję nagłego pojawienia się politycznego konsensusu wokół spraw edukacji. Wskazuję to, co można (by) zrobić, żeby ad hoc choć trochę zwiększyć dobrostan młodego pokolenia Polaków.

 

1.Wprowadzić subwencję oświatową dla całej edukacji przedszkolnej. Zanim dziecko stanie się uczniem mija pierwszych 6-7 lat jego życia. W dużej mierze decydujących dla rozwoju. Jest udowodnione, że edukacja przedszkolna ma ogromny pozytywny wpływ na karierę szkolną; służy też wyrównywaniu szans edukacyjnych dzieci ze środowisk o niższym kapitale kulturowym. Obecnie państwo wypłaca subwencję jednostkom samorządu terytorialnego tylko na ostatni, obowiązkowy rok edukacji przedszkolnej. Utrzymywanie grup młodszych przedszkolaków jest zadaniem własnym, finansowanym przez gminy – odległym na liście priorytetów, gdy kołdra lokalnych finansów jest zbyt krótka.

 

2.Określić obowiązujące minimalne normy etatowe zatrudnienia psychologów i pedagogów w przedszkolach i szkołach, wraz z zapewnieniem funduszy na ten cel (w ramach subwencji oświatowej lub w inny sposób, który zagwarantuje, że dodatkowe pieniądze zostaną wydatkowane zgodnie z przeznaczeniem). Mamy rozporządzenie, które określa, w jaki sposób świadczona jest pomoc psychologiczno-pedagogiczna, ale kwestię, kto miałby tę pomoc świadczyć pozostawia dyrektorowi. Oczywiście o ile ten dogada się z organem prowadzącym, jednak wobec braku norm powstaje ogromna pokusa by na pomocy psychologiczno-pedagogicznej poczynić oszczędności.

 

Czytaj dalej »



Foto: screen z relacji wideo na Yoy Tube [www.youtube.com]

 

Anna Sowińska, Agata Baj i Robert Sowiński podczas nagrywania podcastu.

 

 

Dawno nie proponowaliśmy naszym Czytelniczkom i Czytelnikom materiału ze strony Fundacji Plan Daltoński. Ale podcastu zatytułowanego „Co to jest myślografia? – rozmowa z Agatą Baj” nie mogliśmy przeoczyć. Rozmówczyni Anny i Roberta Sowińskich nie jest osobą nieznaną w środowisku „eduzmieniaczy” – od wielu już lat, choćby na portalu „Superbelfrzy RP, można było śledzić jej aktywność, także jako osoby prowadzącej webinaria na temat myślenia wizualnego.

 

Oto jak rozmowa ta została zapowiedziana przez redaktora strony:

 

Zapraszamy na spotkanie autorskie z Agatą Baj, która napisała i samodzielnie wydała książkę o której mówi, że nie jest o rysowaniu. To o czym w takim razie jest książka, której tytuł to „Myślografia”?Jeśli nie znacie tego pojęcia, które Agata zastrzegła w Urzędzie Patentowym, to pewnie kojarzycie sketchnoting albo myślenie wizualne. W tej rozmowie dużo ciekawostek, o których nie dowiecie się nawet z internetów.

 

 

Podcast „Co to jest myślografia? – rozmowa z Agatą Baj” – TUTAJ

 

 

Rozmowę z Agatą Baj można nie tylko wysłuchać, ale także obejrzeć, na You Tube – TUTAJ

 



Wczoraj (17 września) prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu post, zatytułowany „O propagandowej polityce pozorowania zmian w edukacji”. Już ten tytuł budzi u potencjalnego czytelnika „apetyt” na lekturę tego kolejnego odcinka profesorskiej „polit-pedagogiki stosowanej”.

 

Na zachętę zamieszczamy kilka (subiektywnie wybranych) fragmentów tego tekstu i sugerujemy zapoznanie się z jego pełną wersją „u źródła”:

 

 

Zastanawiałem się, od którego roku zacząć rekonstrukcję polityki oświatowej Ministerstwa Edukacji Narodowej, które rzekomo zatroskane jest o edukację dzieci i młodzieży. Żaden z dotychczasowych ministrów tego resortu nie wykazywał iedzy na temat zmian w dydaktyce szkolnej na świecie, bo prawdopodobnie sam – o ile był kiedyś (jakimś) nauczycielem – reprodukował kształcenie oparte na jednokierunkowym przekazie wiedzy i egzekwowaniu jej od uczniów. […]

 

Zacznę jednak od XXI wieku. Wprawdzie wcześniej też ministrowie traktowali polską edukację jako dojne środowisko dla własnego aparatu władzy, ale reforma ustrojowa otworzyła dla nich nowe perspektywy.

 

Co ciekawe, każdy następny minister edukacji narzekał na poprzednika twierdząc, że nic albo niewiele uczynił dla efektywnej edukacji. W ostatnim wywiadzie prof. Andrzej Walicki trafnie ocenił pseudosolidarnościowe elity władzy po 1989 r., które przypisywały i nadal przypisują sobie fałszywe zasługi:

 

Z liberalnych wolności wzięliśmy tylko wolny rynek i przedstawialiśmy to jako liberalną demokrację. Dlatego została tak znienawidzona. To nas intelektualnie i moralnie cofnęło do połowy XIX w., zanim John Stuart Mill stworzył demokratyczny liberalizm, przeciwstawiający się nierównościom ograniczającym korzystanie z wolności („Polityka” nr 28/2020 s. 21).

 

Przejdźmy do faktów, których prezentację zacznę od wprowadzenia reformy ustrojowej M. Handke, bo przecież to „jego” reforma miała być powiewem nowoczesności.

 

Czytaj dalej »



Przed dziewięcioma dniami – 7 września – Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu „Eduopticum” post „Uwaga! Tekst zawiera lokowanie produktu. Z tak sformułowanego tytułu niewiele można się domyśleć o czym ten tekst będzie. Więcej można dowiedzieć się z dwu pierwszych akapitów:

 

Pomyślałem, że, dla odmiany i higieny psychicznej, dobrze byłoby trochę odpocząć od poletka nieudolnie uprawianego przez MEN i jego błyskotliwych przywódców. Myślę, że wielu czytelnikom przyda się także wytchnienie od namolnej, choć nieskutecznej propagandy „szkoły wymyślanej na nowo”, oraz dylematów dotyczących mycia rąk i noszenia maseczek.

 

Być może nie wszyscy są tego świadomi, ale oświaty wcale nie trzeba bez końca reformować, ani na siłę wymyślać nowych jej paradygmatów i zasad jej działania. Wystarczy dać wolną rękę i nauczycielom, i uczniom oraz zapewnić im odpowiednie zaplecze. Okazuje się także, że do prawidłowego jej działania nie są wcale potrzebne zawsze niewystarczające miliardy z państwowej kasy. Skąd to przekonanie? Jeśli nie z belferskiego doświadczenia, które może być kwestionowane przez obowiązującą wykładnię i politykę, to z obserwacji prawie uczestniczącej – moja córka, zniechęcona klimatem naszej oświaty (i nie tylko), wybrała edukacyjną wolność… w Tanzanii (UWC East Africa). Jak się okazuje (z jej i jej kolegów relacją można zapoznać się tutaj), zdarza się, że z własnej edukacji można być zadowolonym.”

 


Foto: www.uwcea.org

 

Uczennice i uczniowie Międzynarodowej Szkoły Moshi (Kilimandżaro) w Tanzanii.

 

Dalej pan Robert Raczyński wykłada swoje poglądy o dobrej szkole, do czego pretekstem są opowieści o edukacji jego córki, która już przed rokiem (jak pochwalił się na blogu 14 września 2019 w pościeKaribu u stóp Kilimandżaro”) została stypendystką UWC (United World Colleges) – fundacji, której polski oddział nosi nazwę Towarzystwo Szkół Zjednoczonego Świata im. prof. Pawła Czartoryskiego. Dzięki temu została uczennicą jednej z 17 rozsianych po całym świecie szkół, a konkretnie International School Moshi (ISM) w Tanzanii.

 

A teraz proponujemy jeszcze kilka, subiektywnie wybranych z obszernej całości przez redaktora OE, fragmentów tego posta.

 

Najpierw o tym jak wygląda edukacja w szkole UWC:

 

Nauka w tym systemie to naprawdę ciężka i odpowiedzialna praca, a uczniowie nie są w nim wolni od związanego z nią stresu. Zdarzają się niepowodzenia i zawody, nikt nikomu nie wmawia, że edukacja nie jest częścią życiowej konkurencji i nie podlega regułom obowiązującym wszędzie poza nią. Materiału jest dużo, a terminy gonią. Trzeba oddawać prace i zdawać egzaminy. Wymagania są spore – kto sobie z nimi nie radzi i/lub niewłaściwie gospodaruje czasem, musi zarywać noce i godzić się z niższymi ocenami, bo nikt tam nie zamierza prostować krzywej rozkładu normalnego. Może więc wszystko to dzieje się za sprawą cudownych metod aktywizujących, twórczych projektów, zajęć z dramy i kojących okoliczności przyrody? No cóż, z pewnością fajnie jest mieć za oknem wieczną wiosnę, ale muszę Państwa rozczarować – biologii nie uczy się tam przez obserwację małp fikających po kampusie, a matematyki, licząc banany na okolicznych palmach. Poza tym, choć szkoły UWC (18 placówek) rozsiane są po całym świecie, nie wszystkie mają tak malownicze lokalizacje. Jak mogliście Państwo zauważyć, siedzi się tam w normalnych ławkach, na normalnych krzesłach, a kiedy trzeba je przestawić, to ma to swój cel i nikt nie robi z tego pedagogicznej innowacji. […]

 

Czytaj dalej »



Screen z pliku na Yoy Tube [www.youtube.com]

 

Jarosław Pytlak – dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie – „u siebie”

 

 

W miniony piątek (11 września) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu post, zatytułowany „Nie organizujmy dzieciom życia za bardzo!Dla „małoczasowych” Czytelniczek i Czytelników przygotowaliśmy jego skróconą wersję, zachęcając jednak do lektury całości tego tekstu:

 

Niespełna rok temu opublikowałem na blogu artykuł „Pozwólcie swoim dzieciom mrużyć oczy!”. Wezwałem w nim do ograniczenia wszechogarniającej rodzicielskiej opieki i pozwolenia dzieciom (choćby tylko czasami) na przeżywanie dyskomfortu w zwykłych, codziennych sytuacjach. Bezpośrednim powodem mojego apelu było konkretne zdarzenie, ale wypłynął on z wieloletniego doświadczenia pracy w STO na Bemowie, z uczniami w zdecydowanej większości otoczonymi ogromną troską swoich rodziców. Dzisiaj powracam do tego tematu.

 

Ze smutkiem stwierdzam, że kolejne roczniki dzieci i młodzieży przejawiają coraz mniejszą samodzielność i inicjatywę, wszechstronnie obsługiwane przez liczne grono dorosłych: rodzinę, nauczycieli, osoby prowadzące zajęcia pozaszkolne oraz innych usługodawców. W opiekuńczej gorliwości widzę wyraz bardziej ogólnego zjawiska społecznego, jakim jest powszechne dzisiaj dążenie do optymalizacji życia, zgodnie z popularnymi sloganami (powstałymi w sferze reklamy, a sprytnie wykorzystywanymi przez polityków), takimi jak „Zasługujesz na to!”, „To  ci się po prostu należy!”, „Masz do tego prawo!”. Współcześni rodzice odczuwają ogromną potrzebę podania swoim dzieciom na tacy wszystkiego co wydaje im się najlepsze, traktując to jako warunek sine qua non osobistego sukcesu w realizacji projektu „Dziecko”. Często wręcz cierpią z powodu lęku przed niewykorzystaniem jakiejś szansy lub możliwości.

 

Z rozmów z dyrektorami innymi szkół wiem, że wielu ma podobne spostrzeżenia. Niektórzy tak jak ja, widzą w rosnącym „przezaopiekowaniu” dzieci poważny problem społeczny.*

Obawiam się, że obserwowana przeze mnie tendencja przyniesie w przyszłości znaczne nasilenie zjawiska zauważalnego już dzisiaj – dzieci, które po osiągnięciu dorosłości mają kłopot z usamodzielnieniem się i odnalezieniem swojego miejsca w życiu.* Niestety, wielu rodziców sumiennie na to pracuje. W najlepszej wierze dążą oni do zapewnienia progeniturze optymalnych warunków rozwoju, nie sięgając jednak myślą do bardziej odległych w czasie skutków swoich działań.

 

Od lat staram się z pozycji dyrektora szkoły powściągać rodzicielskie zapędy totalnego organizowania dzieciom życia i usuwania wszystkich przeszkód, jakie napotykają na swojej drodze. Coraz częściej mam poczucie walki z wiatrakami. […]

 

Czytaj dalej »



Przed tygodniem, a dokładnie1 września, Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu „Moja oś świata” tekst, zatytułowany „7 praktycznych pomysłów na budowanie społeczności w klasie, podczas zdalnego i rzeczywistego kontaktu.”. Choć z kilkudniowym „poślizgiem” postanowiliśmy zainteresować nasze Czytelniczki i naszych Czytelników tym prawie w całości „ściągniętym” z The New York Times’a, ale jak napisała autorka – „spolszczonym” do naszych warunków – pomysłem na budowanie z klasowej grupy formalnej – społeczności.

 

 

Oto fragmenty tego tekstu i linki do polskiego, ale i amerykańskiego źródła:

 

 

Screen ze strony: www.nytimes.com

 

Powrót do szkól stawia nas w trudnej sytuacji. Możliwe, że relacje pomiędzy uczniami uległy osłabieniu, a uczniowie w nowych klasach jeszcze nawet nie mieli okazji się poznać i tych relacji nawiązać.

W The New York Times znalazłam artykuł, w którym przedstawiono siedem sposobów na budowanie społeczności w klasie szkolnej. Są one bardzo praktyczne i sądzę, że mogą się przydać nauczycielom, także podczas lekcji w klasach. Dostosowałam je do polskich warunków. Siódmy całkowicie zmieniłam. Zachęcam do zapoznania się z oryginałem.

 

1.Rozmowa w parach

2.To ja!

3.Przedstaw się filmowo

4.Bingo

5.Napisz i pokaż

6.Co się dzieje na tym obrazku

7.Ankieta

 

 

1.Rozmowa w parach

 

Na czym pomysł polega:

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (4 września 2020 roku) na portalu < JUNIOROWO > Elżbieta Manthey zamieściła tekst, zatytułowany „Nastolatki, nauka, pasja – obóz naukowy i program edukacyjny ADAMED SmartUP”. Oto jego fragmenty:

 

 

Foto: www.adamedsmartup.pl

 

28 sierpnia zakończył się szósty obóz naukowy ADAMED SmartUP dla uzdolnionej młodzieży. Wzięło w nim udział 50 nastolatków, pełnych naukowych pasji i ciekawości otaczającego ich świata. Ostatnie dwa tygodnie wakacji zdecydowali się spędzić na nauce biologii molekularnej i fizyki kwantowej, robotyki i nanotechnologii, czy podstaw nauk medycznych. Z prowadzącymi zajęcia łączyli się z własnych domów – wyjątkowo tegoroczny obóz był wydarzeniem online.

 

Co roku uczestnicy programu ADAMED SmartUP spędzają dwa letnie tygodnie na rozwijaniu swoich zainteresowań w ramach obozu naukowego. Do tej pory odbywał się on w Warszawie, a uczniowie pracowali m.in. w laboratoriach Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W związku z pandemią COVID-19, Fundacja Adamed, będącą organizatorem programu, podjęła decyzję o zmianie formuły obozu ze stacjonarnej na online. Nie przeszkodziło to jednak w ćwiczeniach praktycznych i przeprowadzaniu eksperymentów ani w pracy w grupie i integracji uczestników.

 

 

Zdalne zajęcia praktyczne

 

Uczniowie w swoich zaimprowizowanych domowych laboratoriach, dzięki przesłanym pomocom naukowym, uczyli się m.in. szycia chirurgicznego, analizowali skład różnych roztworów czy programowali roboty. Pod opieką wybitnych ekspertów w swoich dziedzinach, pracowali podzieleni na cztery grupy: chemia i biochemia, medycyna i nauki medyczne, inżynieria i robotyka oraz fizyka i nowe technologie. […]

 

W trakcie dwóch tygodni uczestnicy wykazali się olbrzymim zaangażowaniem. Aktywnie brali udział w zajęciach i wykładach, podejmowali dyskusje z prowadzącymi, a „po godzinach” długo rozmawiali we własnym gronie o swoich zainteresowaniach i inspiracjach.

 

Czytaj dalej »



Dzięki portalowi EDUNEWS.PL trafiliśmy na opublikowany przed kilkoma tygodniami przez think tank Open Eyes EconomyRAPORT EDUKACJA – Między pandemią COVID-19 a edukacją przyszłości”. Zawiera on szerokie spojrzenie na polską oświatę w perspektywie kryzysu wywołanego pandemią COVID-19 oraz proponuje szereg rozwiązań, które mogą być pomocą w usprawnić i dopasować ją do nadchodzących wyzwań i zmian wynikających z potrzeb rynku pracy przyszłości.

 

Odsyłając do jego lektury – proponujemy na początek jego dwa fragmenty: pierwszy – informujący o jego przesłaniu i celach, jakie przyświecały jego autorom* oraz drugi – końcowy, zawierający najważniejsze rekomendacje:

 

 

 

[…] Przesłanie Raportu wynika z przekonania, że pandemia uwypukliła mankamenty i słabości systemu edukacji, a reagowanie w trybie doraźnym może je – w sposób zamierzony lub nie – utrwalić. Sytuacja nad-zwyczajna powoduje zazwyczaj dwie przeciwstawne reakcje. Jedni dążą do przywrócenia i utrzymania istniejącego wcześniej status quo. Tak właśnie zachowuje się teraz – na początku nowego roku szkolnego i akademickiego – władza oświatowa. Inni natomiast dostrzegają konieczność wprowadzenia zasadniczych zmian i traktują działania wymuszone epidemią jako ich początek. Stawiamy tezę, że właściwy i niezbędny jest ten drugi rodzaj reakcji. Tylko wyciągając wnioski z kryzysu, możemy przebudować szeroko rozumiany system edukacji tak, by był zdolny do elastycznego reagowania na przyszłe nadzwyczajne sytuacje i nieznane okoliczności, których z pewnością należy się spodziewać. I tylko w ten tylko sposób możliwe staje się, choćby częściowe, wyeliminowanie mankamentów systemu i konstruktywne wykorzystanie dobrych praktyk, które pojawiły się w czasie pandemii.

 

W Raporcie akcent położony jest nie tylko na to, co pilne. Zależy nam przede wszystkim na wywołaniu głębszej refleksji i dyskusji. Nie możemy pozwolić, aby te trudne doświadczenia i czas poświęcony na zmaganie się z problemami zostały zaprzepaszczone, lecz powinniśmy możliwie najlepiej je spożytkować. Dlatego, układając treść Raportu, staraliśmy się, aby ukazywała ona problemy w trzech perspektywach: „dzisiaj” – co najpilniejsze, „jutro” – co przygotować i wprowadzić wkrótce, a także „pojutrze” – w jakim kierunku podążyć, jak trwale zmienić system edukacji w Polsce. Ponieważ te trzy orientacje wzajemnie się uzupełniają i są od siebie zależne, chcielibyśmy opisać system kształcenia i wychowania jako spójną koncepcję i podstawę, z której powinny wynikać działania zmieniające zarówno system oświaty, jak i szkolnictwa wyższego.

 

Raport ten przeznaczony jest przede wszystkim do użytku dwóch ministerstw zajmujących się edukacją: Ministerstwa Edukacji oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. To od ministrów, a następnie wiceministrów i dyrektorów departamentów oczekujemy, że zainicjują niezwykle potrzebną, szeroko zakrojoną debatę, zapraszając pozarządowe, instytucje edukacyjne, nauczycieli, rodziców, studentów, uczniów i przedstawicieli biznesu). Odbiorcami raportu mogą być także samorządy lokalne, które obecnie w znacznym stopniu finansują oświatę ze środków własnych i odpowiadają za jej organizację.

 

Dlaczego to takie ważne? Jeśli edukacja ma odpowiadać całkiem nowym (i nie do końca rozpoznanym) potrzebom, które wiążą się z przyspieszającym rozwojem technologicznym, procesami globalizacji, zmianami w kulturze i funkcjonowaniu społeczeństw, to należy we współpracy z różnymi podmiotami stworzyć całościową strategię jej rozwoju uzupełnioną o odpowiednie programy szczegółowe. Same szkoły, nawet współpracując z uniwersytetami, nie stworzą takiej strategii w czasach, w których wiele treści (informacji) szybko się dezaktualizuje, a znaczenia nabierają raczej kompetencje niż informacje. Ważne są: zdolność do przekształcania informacji w wiedzę naukową oraz umiejętność zastosowania takiej wiedzy do rozwiązywania problemów i stawiania następnych pytań. Ta perspektywa rozwoju edukacji w modelu wide-life-learning wymaga zaangażowania potencjałów przynależnych rozmaitym instytucjom, organizacjom i społecznościom. Edukacja powinna być jednym z priorytetów o charakterze strategicznym, rodzi się więc potrzeba włączenia do dyskusji i działań wszystkich zainteresowanych. […]

 

 

X           X           X

 

 

Najważniejsze rekomendacje (dziś, jutro, pojutrze)

 

Czytaj dalej »



Źródło: www.ja-nauczyciel.pl

 

 

Na portalu „Ja Nauczyciel’ka” zamieszczono przed dwoma dniami (1 września 2020 r.) informację, zatytułowaną „Nauczycielskie obawy. Raport Ja, Nauczyciel”. Można się tam dowiedzieć o wynikach przeprowadzonego w dniach 25.08 – 31.08. 2020 pod kierunkiem dr hab. Iwony Chmura-Rutkowskiej badania, które miało na celu wypracowanie – na podstawie jego wyników – katalogu obaw i przewidywanych problemów związanych z koniecznością pracy w szkole w rygorze epidemiologicznym – z perspektywy nauczycielek i nauczycieli. Drugim ważnym celem było zdiagnozowanie w okresie poprzedzającym rozpoczęcie roku szkolnego 2020/21 najważniejszych potrzeb środowiska nauczycielskiego oraz sposobów przygotowania się przez nauczycielki i nauczycieli do rozpoczęcia roku szkolnego w warunkach trwającej pandemii.

 

W badaniu wzięły udział 203 osoby – nauczycielki i nauczyciele (z dużą przewagą kobiet) reprezentujący różne typy szkół, przedmioty i etapy kształcenia. Badanie przeprowadzono metodą sondażu diagnostycznego w formie elektronicznej. Skonstruowano kwestionariusz ankiety, składający się z trzech otwartych pytań problemowych

 

Poniżej zamieszczamy końcowy fragment raportu „Powrót do szkoły – obawy i potrzeby środowiska nauczycielskiego”:

 

[…]

 

Główne wnioski z badań

 

1.Nauczycielki i nauczyciele przygotowując się do rozpoczęcia roku szkolnego,we własnym zakresie​ doposażyli swój warsztat pracy w sprzęt cyfrowy, zdobyli różnego typu kompetencje w zakresie prowadzenia edukacji zdalnej a także zadbali o wsparcie ze strony koleżanek i kolegów po fachu i zebranie wiedzy na temat problemów, jakich doświadczali ich uczniowie i uczennice w czasie zamknięcia szkół.

 

 

2.Główne obawy, z którymi nauczycielki i nauczyciele rozpoczynają rok szkolny:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/search/top?q=bogusław śliwerski

 

Prof. dr hab. Bogusław Sliwerski

 

Wczoraj, 2 września, na blogu < pedagog > prof. Śliwerski zamieścił post, zatytułowany „Miejscami fatalny początek roku szkolnego 2020/2021”. Uznaliśmy, że Profesor zawarł w nim wiele interesujących refleksji, co spowodowało, że postanowiliśmy udostępnić ten tekst na naszej stronie. Podkreślenia fragmentów – redakcja OE:

 

Kiedy redaktorka jednej z telewizyjnych redakcji zapytała mnie, czy polska szkoła zdała egzamin z rozpoczęcia roku szkolnego, musiałem częściowo zaprzeczyć. Po pierwsze nie istnieje taki twór jak polska szkoła czy szkoła w Polsce, gdyż jest ich ponad 20 tysięcy i są rozlokowane w tak różnych miejscach naszego państwa, w wielkich aglomeracjach, miastach, powiatach, gminach, wsiach, że każda z nich jest inna. 

 

Nie można postrzegać szkół z perspektywy centrum Warszawy, Łodzi, Wrocławia czy Krakowa.  Także w wielkich ośrodkach miejskich występują znaczące różnice między szkołami, które dzieli zaledwie kilka przecznic. Centralistyczne, etatystyczne postrzeganie szkoły i myślenie o niej jako czymś jednolitym, tożsamym, względnie podobnym jest absurdalne, nonsensowne, a jednak wszyscy posługujemyO jakości organizacji pracy się takim skrótem myślowym.

 

Tym, co łączy wszystkie szkoły, niezależnie od tego, gdzie się znajdują, jest m.in. obowiązująca ich nauczycieli w przedszkolach – podstawa programowa wychowania przedszkolnego; w szkołach ogólnodostępnych  (publicznych i niepublicznych z uprawnieniami szkół publicznych) – podstawa programowa dla szkoły podstawowej kształcenia ogólnego (klasy I-III i IV-VIII), a w szkolnictwie branżowym inna jest podstawa programowa dla branżowej szkoły I stopnia; dla czteroletniego liceum ogólnokształcącego,  pięcioletniego technikum i branżowej szkoły II stopnia, nieco inna dla szkoły policealnej i dla szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy.

 

O jakości organizacji pracy dydaktycznej, wychowawczej, opiekuńczej a nawet częściowo socjalnej przedszkola i szkoły decyduje kadra pedagogiczna oraz administracyjno-techniczna. Minister edukacji nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia, gdyż z godnie z Kartą Nauczyciela to od każdego nauczyciela (także dyrektora) zależy efektywność pracy pedagogicznej.

 

Czytaj dalej »