Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto:www.facebook.com/Collegium.Futurum

 

Witold Kołodziejczyk w swoim Collegium Futurum

 

Dawno nie proponowaliśmy tekstu Witolda Kołodziejczyka. Ale dziś, na progu drugiego miesiąca wakacji, gdy już coraz bliżej kolejnego rozdania w edukacyjnej loterii szans i zagrożeń jakie nie tylko uczniom przyniesie nowy rok szkolny, postanowiliśmy zamieścić fragmenty najnowszego posta z jego bloga „Edukacja przyszłości”, zamieszczonego tam w minioną środę, 31 lipca, który autor zatytułował „O wychowaniu raz jeszcze” – wyraźnie prowokując czytelnika, aby przypomniał sobie co na ten temat pisał on wcześniej. [Zobacz TUTAJ]

 

Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej jego wersji:

 

Czy wychowanie w dzisiejszej szkole jest priorytetem? Od postaw uczniów, ich nawyków, cech charakteru, przekonań i osobistych wartości, zależy sposób, w jaki traktują swój rozwój. Ich motywacja, zaangażowanie, aspiracje, jasne cele – to przecież wynik oddziaływań wychowawczych zarówno domu jak i szkoły. Sformułowanie spójnej koncepcji i odwołanie się do konkretnej filozofii wychowania, jest kluczem do indywidualnych sukcesów uczniów i wyrazem wysokiej kultury organizacyjnej szkoły. To świadoma troska o jej wymierne efekty oraz jakość pracy wszystkich zaangażowanych w tworzenie skutecznej edukacji.

 

Jakakolwiek praca nad transformacją dzisiejszej szkoły powinna rozpocząć się od sformułowania wartości, wokół których będzie skupiać się program oddziaływań wychowawczych. Pilnym zadaniem jest więc koncentracja na budowaniu w uczniach odpowiednich postaw, praca nad właściwymi nawykami, rozbudzanie aspiracji do lepszego życia, tworzenie warunków do budowania pozytywnego obrazu samego siebie, wyzwalanie w uczniach jego najlepszych cech charakteru, dostrzeganie wartości w pracy nad własnym rozwojem.


Oczywistym jest, że ważnym zadanie szkoły jest harmonijny rozwój uczniów. Tak, ale najczęściej kończy się to na deklaracjach i powielaniu w kolejnych latach tych samych zapisów w szkolnych programach oddziaływań wychowawczych. Skupiamy się na obszarze intelektualnym, fizycznym, a zaniedbujemy sferą rozwoju emocjonalnego uczniów i całkowicie ignorujemy duchowy aspekt wzrastania. Nie rozumiemy, nie doceniamy, a może nie chcemy przyznać, że również duchowość jest ważnym elementem ich życia. A przecież bez zachowania równowagi między wszystkimi obszarami funkcjonowania człowieka, nie jest możliwy jego integralny rozwój. Dlatego warto przypomnieć to, o czym pisałem już wcześniej. […] 

 

[Patrz na blogu: 15 marca 2009, 6 kwietnia, 2010, 22 lutego 2014, 23 kwietnia 2014, 30 listopada 2014, 29 grudnia 2016, 28 grudnia 2017, 30 września 2018 i 28 lutego 2019 (OE)]

 

Czytaj dalej »



Znalazłszy na portalu Prawo.pl tę informację uznaliśmy, iż jest naszą powinnością, aby ja upowszechnić w gronie naszych Czytelników. Oto jej obszerne fragmenty:

 

 

Foto:Newspix.pl /TEDI [www.wprost.pl]

 

[…] Kaja Godek*, działaczka pro-life, prowadząca krucjatę przeciwko „ideologii LGBT” we wpisie na Twitterze (obecnie konto jest zawieszone) zasugerowała, że homoseksualiści nie powinni pracować w szkołach. Pomysł nie ma jednak racji bytu bez zmiany przepisów.

 

Zakaz dyskryminacji

Faktycznie Karta Nauczyciela (KN) nie zawiera konkretnych przepisów, które chroniłyby przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną, co nie znaczy, że pedagodzy pozostają bez takiej ochrony. – Należy tu stosować art. 91c Karty Nauczyciela, zgodnie z którym w zakresie spraw wynikających ze stosunku pracy, nieuregulowanych przepisami Karty Nauczyciela zastosowanie mają przepisy Kodeksu pracy – mówi Prawo.pl dr Magdalena Zwolińska,  partner w NGL Legal. W praktyce oznacza to, że nauczyciele zatrudnieni na podstawie umowy o pracę powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowychbez względu na orientację seksualną, o czym wprost mówi kodeks pracy.

 

Tego samego zdania jest dr Ewa Podgórska-Rakiel, która podkreśla, że do nauczycieli stosujemy przepisy kodeksu pracy w sprawach o mobbing i dyskryminację. […] Jej zdaniem zakaz dotyczy również szkół niepublicznych, także tych katolickich, bo nie są one wyłączone spod uregulowań kodeksu pracy. [.,.]

 

Wtóruje jej dr Magdalena Zwolińska, tłumacząc, że szkoły niepubliczne również muszą przestrzegać przepisów o zakazie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Zauważa przy tym, że dyskryminacja ze względu na tę akurat cechę, byłaby też trudna w praktyce – zwłaszcza na etapie zatrudniania pracownika. –Wprowadzone niedawno przepisy dotyczące przetwarzania danych osobowych w rekrutacji zakazują pracodawcy przejawiania inicjatywy w uzyskaniu dostępu do danych dotyczących orientacji seksualnej – tłumaczy dr Zwolińska.

 

 

Cała informacja „Szkoła nie może wykluczać nauczyciela LGBT”      –     TUTAJ

 

 

Źródło:www.prawo.pl/oswiata/

 

 

*Kaja Godek (ur. 1982) – ukończyła anglistykę na Uniwersytecie Warszawskim i pracowała jako asystentka prezesa w prywatnej firmie. W latach 2015–2019 była w radzie nadzorczej Warszawskich Zakładów Mechanicznych „PZL-WZM”. Posadę tę straciła, gdy ujawniono, że jest tam zatrudniona nie mając do tej pracy odpowiednich kwalifikacji. Więcej o działalności publicznej, w tym politycznej Kai Godek  –  TUTAJ



W minioną sobotę Jarosław Pytlak zamieścił na swym blogu „Wokół Szkoły” tekst: „W komentarzu do komentarzy – część pierwsza”. Informujemy o tyn fakcie dopiero dzisiaj – na swe usprawiedliwienie mamy jedynie wakacyjne rozluźnienie redakcyjnej dyscypliny… Jako że tekst ten jest nietypowy – kolega Pytlak wymienia w nim pozytywne elementy reformy Zalewskiej – nawet z takim „poślizgiem” zamieszczamy jego fragmenty:

 

Już dawno zauważyłem, że komentarze pod artykułami na blogu lub na fejsbuku są świetnym źródłem inspiracji. Czasem aż szkoda odpowiadać na konkretny wpis, gdy problem jest ciekawy i zasługuje na szersze omówienie. Dlatego ten artykuł i jeszcze kolejny poświęcę dwóm bardzo różnym tematom, bezpośrednio powiązanym z treścią wpisanych komentarzy.

 

Pierwszy, do którego chcę odnieść się tutaj, dotyczy ostatniego wpisu w „Aktualnościach”, a znalazłem go na fejsbuku. Jedna z dyskutantek napisała mianowicie, między innymi, tak:

 

(…) Czytam Pana teksty w których neguje Pan wszystko, co zrobiła w oświacie obecna ekipa. WSZYSTKO!!! Nie dostrzega Pan nic pozytywnego. NIC. (…)

 

Tak kategoryczna i pełna emocji wypowiedź poruszyła nieco moje sumienie, bowiem nie da się ukryć, że w publikacjach skierowanych przeciw reformie Zalewskiej rzeczywiście ograniczam się do krytyki, pomijając pozytywne aspekty działania obecnych władz. Wynika to z przekonania o ogromnej wadze szkód wyrządzonych w ciągu trzech ostatnich lat polskiej edukacji, dla których nie znajduję ani usprawiedliwienia, ani dostatecznej kompensaty. Trwając nadal w tym poglądzie, tym razem jednak – zgodnie z obietnicą daną Komentatorce – spróbuję wskazać pozytywy rządów pani minister Anny Zalewskiej w MEN.

 

 

 

Wycofanie obowiązku szkolnego dla dzieci sześcioletnich

Wiem, że bardzo wiele osób uważa to posunięcie za duży błąd z punktu widzenia potrzeb społeczeństwa i dobra samych małych dzieci. Ja natomiast uważam, że błędem było wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków w taki sposób, jak uczyniono to za kadencji pani minister Hall. Byłem i nadal jestem przekonany, że wyrównywanie szans edukacyjnych i inne korzyści wynikające z wczesnego rozpoczynania edukacji należy rozwiązać upowszechniając opiekę przedszkolną, obejmując ją subwencją państwową.[…]

 

Czytaj dalej »



Foto:www.facebook.com/ceknazubardzkiej/

 

Dr Dobrosław Bilski

 

Wczoraj na portalu Prawo.pl zamieszczono zapis wywiadu, jakiego Beacie Imielskiej udzielił dr Dobrosław Bilski, który na swym fejsbukowym profilu zainicjował 6 lipca akcję zbierania podpisów pod pozwem zbiorowym rodziców – absolwentów tzw. „podwójnego rocznika”. Oto fragmenty tego wywiadu:

 

 

Beata Igielska: Córka dostała się do liceum, ale jak rozumiem, z pozwu Pan nie rezygnuje?

 

Dr Dobrosław Bilski, wykładowca akademicki z Łodzi, pedagog, ojciec dziecka z podwójnego rocznika: Nie. Powody, dla których pozew powstaje, dotyczą nie tylko rekrutacji. Chcemy solidnie udokumentować szkody, jakie poniosły dzieci z podwójnego rocznika. To dość skomplikowane. Wyniki rekrutacji są dowodami sztywnymi i łatwymi do zebrania. Ale to nie są jedyne szkody, jakie chcemy udokumentować.[…]

 

 

O jakich szkodach mówimy? Jak chcą je Państwo dokumentować?

 

Przed nami uzyskanie prejudykatu, gdy uda nam się wskazać, jakie organy państwa złamały prawa tych dwóch roczników wynikające z konstytucji, ustaw, międzynarodowych konwencji. To nie jest wcale takie proste.

 

 

Trudno ustalić, kto winien: MEN, który stworzył ustawę o zmianie ustawy o systemie oświaty, Sejm, który ją przyjął czy prezydent, który podpisał?

 

To moje kluczowe pytania. Obecnie prawnicy podpowiadają nam, że winę za ten stan ponosi organ prawodawczy, więc parlament. Ale na to nakłada się ustawa o zmianie ustawy. Sytuacja nie jest do końca czytelna. Dlatego obecnie postępujemy zgodnie ze wskazówkami prawników: wskazujemy listę szkód, ustalamy organ ponoszący za nie odpowiedzialność. Potem musimy udowodnić te szkody. Dopiero, kiedy sąd uzna dowody wskazujące, że doszło do naruszenia praw uczniów z podwójnego rocznika, pojawi się możliwość indywidualnego dokumentowania szkód i występowania o odszkodowanie finansowe. Artykuł 77 Konstytucji RP nie ogranicza szkód wyłącznie do materialnych, zatem mogą to być szkody niematerialne. Te ostatnie trudno wycenić, będzie to musiał zrobić sąd.

 

 

O jakiego rodzaju szkodach mówimy?

 

Czytaj dalej »



Foto: screen z relacji [www.facebook.com/PlatformaObywatelska/]

 

Jarosław Pytlak (z mikrofonem) pod czas paneluEdukacja, uczeń z pasją, szkoła bez prac domowych

 

 

Dawno nie prezentowaliśmy tekstów z bloga Jarosława Pytlaka. Ale nie możemy nie upowszechnić tego, dziś zamieszczonego, którego tytuł: „Zwrot o 180 stopni, bez zawracania” zapowiada, jak zawsze, refleksje o stanie polskiej edukacji – po prawie czterech latach rządów PiS. Oto wybrane (subiektywnie) fragmenty tej publikacji – pogrubienia i podkreślenia cytowanych fragmentów – redakcja OE:

 

12 lipca uczestniczyłem w naradzie programowej Koalicji Obywatelskiej. Wziąłem udział w panelu dyskusyjnym* (jednym z wielu, które odbyły się tego dnia), poświęconym działaniom, jakie należy podjąć, aby poprawić sytuację w polskiej oświacie. Nie oznacza to, że nagle stałem się działaczem politycznym – po prostu zostałem tam zaproszony w roli, excusez le mot, eksperta. Prawdę mówiąc, gotów byłbym przyjąć zaproszenie do takiej debaty od dowolnego ugrupowania stawiającego sobie za cel położenie kresu radosnej (choć w istocie ponurej) twórczości obecnych władz w dziedzinie oświaty. Co zapewne dla nikogo ze stałych czytelników „Wokół szkoły” nie jest zaskoczeniem, ale na wszelki wypadek spieszę wyjaśnić, dlaczego.

 

Główne przesłanki, jakie legły u źródeł obecnej reformy systemu edukacji, określanej przez wielu w odruchu bezsilnej złości mianem „deformy”, zapisano kilka lat temu w niepozornym dokumencie, sygnowanym przez trzy autorki i – w roli patrona – profesora Andrzeja Waśko, pt. „Diagnoza oświaty polskiej”. Muszę przyznać, że byłbym skłonny postawić swój podpis pod niemałą częścią zawartych tam stwierdzeń. Jednak nawet najcelniejsza diagnoza nie stanowi automatycznie o skutecznej terapii. Ta, którą zaordynowano polskiemu szkolnictwu w ostatnich latach, okazała się znacznie gorsza od choroby, a pod pewnymi względami wręcz zabójcza.

 

W szczególności nie potrafię wybaczyć pani minister Annie Zalewskiej i jej mocodawcom, że za ich sprawą kilka roczników młodych ludzi otrzymało brutalną lekcję, jak w imię ideologii państwo może podeptać ich indywidualne prawa, przerywając tok edukacji i kierując ją na zupełnie inne tory.[…] Już tylko to wystarcza dla mnie, aby uczynić wszystko co możliwe, by ekipa od czterech lat rządząca w Ministerstwie Edukacji Narodowej jak najszybciej przeszła do historii.

 

Tyle wyjaśnienia, a teraz ad rem.

 

Mimo że panel był krótki i ograniczył się do prezentacji zarysu programu wyborczego Koalicji w dziedzinie edukacji oraz kilku wystąpień odnoszących się do niego, bez trudu dało się zauważyć, że prezentowane postulaty stanowią dokładną antytezę tego, co już przyniosła lub do czego prowadzi polską oświatę reforma Zalewskiej.

Zdaniem dyskutantów, w tym także moim, szkoła powinna być autonomiczna, a w obecnej rzeczywistości grzęźnie w gąszczu drobiazgowych przepisów, ze szczególnym udziałem podstawy programowej, bardziej szczegółowej, niż można by tego oczekiwać nawet od programu nauczania.

 

Czytaj dalej »



Gdy mówi się o młodych osobach w Internecie, głównie zwraca się uwagę na zachowania niebezpieczne czy nawet patologiczne, trolling i hejt. NASK postanowił podjąć próbę wprowadzenia pewnego balansu i przeprowadził badanie wśród tych, którzy wykazują pozytywne zaangażowane w sieci. Tak powstał raport „Pozytywny Internet i jego młodzi twórcy”.

 

Do badania zaproszono 100 internetowych twórców w wieku od 13 do 18 lat, zajmujących się pokazywaniem, pisaniem lub mówieniem na najrozmaitsze tematy, które ich pasjonują: od muzyki i filmu, przez fotografię i podróże, aż po zwierzęta i sport.

 

Co ich zainspirowało czy też zmotywowało do tego, by przedstawić to szerszej widowni? Przede wszystkim chęć ekspresji i samorozwoju, rówieśnicy oraz inni internauci. To, że kontynuują to dziś, jest zaś w dużej mierze powiązane z tym, że (szczególnie na początku swojej drogi) otrzymali pozytywne reakcje ze strony odbiorców.

 

W przypadku młodych internetowych twórców – sfery ich życia online i offline przenikają się wzajemnie. Różnie postrzegają swoje funkcjonowanie w tych wymiarach.  Dla części z nich to jeden świat, dla innych – dwa zupełnie inne światy. Wielu uważa też, że działania online inspirują ich aktywność offline lub odwrotnie” – dodał Marcin Bochenek z NASK, jeden z autorów badania.

 

 

Źródło: www.benchmark.pl

 

 

Pyżalski, J. (red.) Pozytywny intenet i jego młodzi twórcy. Dobre i złe wiadomości z badań jakościowych. Warszawa: NASK: Państwowy Instytut Badawczy   –   TUTAJ



Na sobotnią lekturę proponujemy tekst autorstwa Klary Klinger i Grzegorza Osieckiego, zatytułowany „Sprawdzamy teorie spiskowe po reformie edukacji. Podwójny rocznik nikomu nie służy”. Choć był on dostępny na stronie „Gazety Prawnej” już w poniedziałek 17 czerwca, to dopiero dzisiaj, po wystąpieniach kierownictwa ministerstwa edukacji i licznych kuratorów, można docenić wartość„niezależnych” konstatacji jego autorów.

 

Jak zwykle – zamieszczamy fragmenty tego artykułu i link do jego pełnej wersji:

 

 

Sprawdzamy teorie spiskowe po reformie edukacji. Podwójny rocznik nikomu nie służy

 

Przed ogłoszeniem wyników pierwszych po reformie egzaminów na koniec podstawówki pojawiło się kilka teorii spiskowych. Jedna głosiła, że testy będą tak przygotowane, żeby lepiej wypadły dzieci po ósmej klasie. Po to, żeby móc się pochwalić, jak świetnie przygotowano reformę edukacji.

 

Według drugiej miało być wręcz odwrotnie – egzamin będzie makabrycznie trudny – głównie po to, żeby jak najwięcej dzieci wysłać do zawodówek. Postanowiliśmy zweryfikować te tezy, przyglądając się wynikom egzaminów.

 

Jeden z zaskakujących wniosków jest taki, że to jednak gimnazja były bardziej egalitarne. Taki wniosek płynie z porównania egzaminu gimnazjalnego z egzaminem ósmoklasisty, jeśli chodzi o rozpiętość wyników w zależności od tego, czy dzieci były z miasta, czy ze wsi. Celem wprowadzenia gimnazjów było zmniejszenie różnic między terenami miejskimi i wiejskimi. Tymczasem może się okazać, że przywrócenie ósmych klas, wbrew założeniom obecnej władzy, może te różnice zwiększyć.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.agereaude.pl

 

Dr hab. Ewa Jarosz, prof. Uniwersytetu Sląskiego w Katowicach

 

W spontanicznym odruchu na informacje o poglądach Mikołaja Pawlaka – RPD w kwestii wymierzania dzieciom klapsów – proponujemy poniższy tekst. Jest to zapis rozmowy Patrycji Rojek-Sochy z dr hab. Ewa Jarosz *, zatytułowany „Od klapsów do… terroryzmu – badania potwierdzają” . Został on zamieszczony 27 października 2018 roku na portalu Prawo.pl Oto jego fragmenty:

 

Kary cielesne, w tym także klapsy nie są skuteczną metodą wychowawczą – wynika z badań. Dzieci, które ich doświadczają mają niską samoocenę, częściej stosują przemoc, a jako dorośli … częściej wrogie postawy wobec świata. Efekt? Są łatwym narybkiem dla grup nacjonalistycznych, a nawet terrorystycznych – mówi w rozmowie z Prawo.pl dr hab. Ewa Jarosz.

 

[…] Patrycja Rojek-Socha: Polscy rodzice nie kryją, że czasem zdarza się im stosować klapsy. Co więcej wielu z nich wierzy, że jest to łagodna i skuteczna metoda wychowawcza…

 

Ewa Jarosz: Od wielu dekad prowadzono badania dotyczące kar cielesnych, w pewnym momencie wyspecjalizowały się one mocno w kierunku tych pozornie niewinnych klapsów. Był to też efekt dyskusji, czy klapsy mogą powodować skutki porównywalne do systematycznych ciężkich kar cielesnych oraz tego, czy mają one jakieś korzyści wychowawcze.

 

 

I co wynika z badań? Dziecko nie będzie grzeczniejsze?


Nie, będzie się się zachowywało w określony sposób tylko dlatego, że będzie się bało kary. Ale jak wizja kary się oddali, albo w pobliżu nie będzie nikogo kto kontroluje, wówczas dalej będzie robiło to samo. Klapsy nie przyczyniają się do tego o co w wychowaniu przede wszystkim chodzi, do uwewnętrzniania pewnych wartość, norm społecznych, reguł postępowania,  do rozwoju wewnętrznej dyscypliny i uczenia się przestrzegania pewnych zasad, z powodu ich sensu i wartości. Nie są skuteczne także w tych sytuacjach, które rodzice postrzegają jako niebezpieczne – wbieganie dziecka na ulice, ataków złości w sklepie.  Wręcz odwrotnie. Osoby, które doświadczały w dzieciństwie tego typu kar działają na zasadzie kija i marchewki. W ich wewnętrznej konstrukcji etyczno-społecznej nie ma reguł norm życia społecznego a jest obawa przed karą. Doświadczanie klapsów i emocji, które się z tym wiążą blokują owo uwewnętrznianie norm. Innymi słowy jeżeli istnieje ryzyko kary, kontroli – osoby takie reguł się trzymają, jeżeli nie ma takiego ryzyka … nie. Także w życiu dorosłym.[…]

 

 

Mówiła Pani wcześniej, że dzieci bite, mogą być też bardziej agresywne…

 

W ten sposób uzewnętrzniają wewnętrzne napięcia i przeżywane problemy czy trudności. Wyuczyły się też, że tak można postępować wobec innych. Ale są też inne konsekwencje kar cielesnych. Według nowych badań kary cielesne mogą prowadzić do zmian w budowie i funkcjonowaniu mózgu. Co to oznacza? Problemy związane z koncentracją, utrzymaniem uwagi, nauką, pamięcią. To też efekt stanu ciągłego wewnętrznego napięcia i podniesionego poziomu wydzielania hormonu stresu kortyzolu. Kiedyś sądzono, że powodują to tylko ciężkie formy maltretowania. Wyniki badań to zweryfikowały. Bicie dzieci może powodować zmiany organiczne i na ich tle wiele zaburzeń, ale też skłonność do określonych chorób.

 

 

Cały wywiad z dr hab. Ewą Jarosz „Od klapsów do… terroryzmu – badania potwierdzają”    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl

 

 

*Dr hab. Ewa Jarosz z Katedry Pedagogiki Społecznej Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego jesienią ub. roku była kandydatką na urząd Rzecznika Praw Dziecka. Wniosek o nominację podpisało ponad trzydzieści organizacji pozarządowych, swoje poparcie wyrazili również przedstawiciele środowisk naukowych. Niestety w dniu 12 września 2018 r., podczas połączonego posiedzenia dwóch Komisji Sejmowych: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Polityki Społecznej i Rodziny, posłowie PiS, stanowiący w składach tych komisji większość, odmówili poparcia kandydaturze pani dr Ewy Jarosz. Jak wiemy, po kilku miesiącach Sejm wybrał na urząd Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka



Dziś proponujemy lekturę najnowszego tekstu Wojtka Gawlika prezesa fundacji Edu Klaster, o alarmistycznym tytule „Na skraju przepaści...” Nie zdecydowaliśmy się na zaprezentowanie tego tekstu w wersji ze skrótami, gdyż każdy kolejny akapit ma swe znaczenie w całości wywodu.

 

Oto pierwsza część tego tekstu, który powinien wywołać, głębszą niż tylko przelotną – podczas czytania – refleksję, nie tyle nad nad postawioną tu diagnozą: „Nasza edukacja sięga dna”, a przede wszystkim wokół przyczyn, które ją do takiego stanu doprowadziły, a nade wszystko – co można uczynić, aby ten trend odwrócić. I nie zlecieć w przepaść….

 

 

Na skraju przepaści…

 

Żyjemy w czasach, w których od edukacji zależy tak wiele w rozwoju kraju i społeczeństwa. Niestety zdecydowana większość politycznych decydentów nie zdaje sobie z tego sprawy. Nasza edukacja sięga dna, co nieuchronnie hamuje rozwój Polski i spycha nas cały czas do roli dostarczyciela taniej, wykwalifikowanej siły roboczej. W warunkach postępującej automatyzacji gospodarki to nie jest dobra wiadomość! Odniosę się poniżej do druzgocących danych pochodzących z raportu The Global Competitiveness Report 2018. Jest to raport, który powstaje w ramach Światowego Forum Ekonomicznego. Zatem znaczenie tych danych jest tym bardziej porażające

 

 

 

Spoglądając na ten raport bardzo powierzchownie można stwierdzić, że wyniki Polski są relatywnie dobre. Jednak zagłębienie się w szczegóły powoduje, że włos się jeży.

 

W moim tekście odniosę się zarówno do przyczyn pewnych problemów jak i ich skutków. Warto podkreślić, że, otrzymane wyniki nie są jedynie efektem działań obecnie rządzącej władzy. Jest to ponury efekt działania każdego poprzedniego ministra edukacji narodowej, a obecna władza nadała ciut większej dynamiki temu procesowi.

 

 

Zacznijmy od przyczyn.

 

W raporcie Edukacja jest ukryta pod hasłem Skills – umiejętności. Patrząc globalnie należy uznać, że 32 miejsce na świecie to bardzo wysoka lokata. W rankingu uwzględniono 140 kraje. Jednak z czego ona wynika i co tam jest w środku?

 

Istnieją trzy czynniki, które mają bardzo pozytywny wpływ na ten parametr. Jesteśmy w ścisłej czołówce z punktu widzenia średniego czasu trwania edukacji (12,7 lat – 15 miejsce), liczby nauczycieli w przeliczeniu na ucznia (11 miejsce) oraz ilości czasu spędzanego przez dzieci w szkołach (23 miejsce). Na podstawie tych danych można powiedzieć, że jest super!

 

Niestety, problem w tym, że ten czas spędzamy absolutnie bezproduktywnie!

 

Kluczem w naszej edukacji jest zdobycie tak zwanego wykształcenia. W sumie jako społeczeństwo nie za bardzo wnikamy w to czym ono jest. Szkoła to przestrzeń, w której dzieci mają cierpieć (bo my też cierpieliśmy) i się uczyć. Mają się uczyć, bo tylko najlepsi uczniowie dostają się do „szkół marzeń” i osiągają sukcesy.

 

Doprowadziliśmy się do stanu, w którym edukacja w naszych szkołach jest podporządkowana jedynie wymaganiom egzaminacyjnym. Wszystkie siły i energia skupione są na tym, żeby uczniowie zdobyli jak najwyższe wyniki na tych teścikach. Jaki jest tego efekt?

 

No właśnie dużo energii wkładamy, a efekty są marniutkie. […]

 

 

 

Cały artykuł „Na skraju przepaści…”      –     TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

The Global Competitiveness Report 2018.”    –   TUTAJ

 

 

 

 



Oto tytuł (i temat) najnowszego podcastu, zamieszczonego dzisiaj na stronie „Plandaltonski.pl: Nowa szkołą a kompetencje nauczyciela przyszłości – dyskusja moderowana. A oto zapowiedź jego treści:

 

 

4 czerwca 2019 roku w Warszawie na Akademii Pedagogiki Specjalnej odbyło się forum „Zmiana w szkole, szkoła w zmianie”, które było drugim ze spotkań podsumowującym projekt pod nazwą Wiosna Edukacji, który zaaranżowały Oktawia Gorzeńska, Ewa Radanowicz oraz Martyna Rubinowska.

 

Więcej o Wiośnie Edukacji możecie znaleźć na stronie wiosnaedukacji.pl oraz na fanpage’u na FB o tym samym tytule.

 

Foto:www.facebook.com/ewa.radanowicz.1

 

Ekipa ze Szkoły Podstawowej w Radowie Małym. Stoi z mikrofonem Ewa Radanowicz

 

 

Dzisiejszy odcinek to nagranie z jednego ze spotkań, które miały miejsce po części wykładowej forum, kiedy to m.in podsumowano badania przeprowadzone w Szkole Podstawowej w Radowie Małym. Spotkanie z grupą ponad dwudziestu nauczycieli moderowaliśmy wspólnie z Iwoną Kołodziejek, reprezentującą Szkołę Edukacji (więcej na szkolaedukacji.pl)

 

 

Cały podcast „Nowa szkołą a kompetencje nauczyciela przyszłości – dyskusja moderowana” – do wysłuchania                                                                                                                                                                      TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl