Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Zbiegiem okoliczności, w dniu w którym odbywały się uroczystości 95-lecia Podstawowej Szkoły Specjalnej nr 90 im. Marii Grzegorzewskiej w Łodzi na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono kolejny odcinek z cyklu „Czytając Korczaka” zatytułowany „Kto kogo wychowuje…?” Jest to przypomnienie I krajowego Zjazdu Polskich Nauczycieli Szkół Specjalnych, który odbył się w grudniu 1925 roku, a więc w drugim roku istnienia protoplastki łódzkiej Jubilatki – Szkoły Powszechnej Specjalnej nr 106. Nie wiemy czy uczestniczyła w nim dyrektorka tej szkoły Zofia Hofmanówna, ale uznaliśmy, że zamieszczenie na naszej stronie tego tekstu będzie znakomitym uzupełnieniem wczorajszej relacji z jubileuszu szkoły przy ul. Karolewskiej w Łodzi:

 

 

Foto: www.dobrapolskaszkola.com

 

Janusz Korczak z wychowankami

 

Wychowawca, w pracy nad zrozumieniem człowieka-dziecka i społeczeństwa-gromady dzieci, dorasta do wtajemniczeń ważkich i cennych […] Dziecko jest dla wychowawcy księgą natury; czytając, dojrzewa”.

 

 

W grudniu 1925 obył się w Warszawie I krajowy Zjazd Polskich Nauczycieli Szkół Specjalnych; wzięło w nim udział ponad 400 osób: ok. 300 nauczycieli (część ze stołecznych szkół powszechnych) oraz „przedstawiciele władz, urzędów, instytucji, stowarzyszeń naukowych i społecznych”. Przedświąteczny, mało fortunny termin wsparło Ministerstwo WRiOP, urlopując nauczycieli i udzielając finansowej dotacji organizacyjnej.

 

Imponowała nie tylko liczba uczestników, lecz też ich „wielkie zainteresowanie”, „żywy udział w pracy” i „serdeczna atmosfera”. A dyskutowano o budowaniu systemu edukacji, z pełną świadomością, z jednej strony – trudności odradzającego się państwa, z drugiej – konieczności zdobycia zrozumienia i akceptacji społecznej dla dotychczas marginalizowanej, wykluczonej grupy uczniów, wychowanków. Liderka Zjazdu dr Maria Grzegorzewska podkreśliła, że „społeczeństwo nie rozumie jeszcze w zupełności zadania naszego – w sobie więc szukać musimy oparcia w pracy naszej, mocy i hartu ducha w walce z trudnościami…”.

 

Przed takim „pobudzonym” zgromadzeniem wystąpił Janusz Korczak z krótkim referatem-manifestem, postulującym jeszcze szersze spojrzenie na relację wychowującego i wychowywanego. Rzucił jak wyzwanie prowokujący tytuł-hasło swego wystąpienia: „Wychowanie wychowawcy przez dziecko”. Oczywiście świadom dwustronności relacji do młodych pisał (po latach): „My wychowujemy was, ale i wy nas wychowujecie – źle albo dobrze” (Trzeba to rozumieć, 1942).

 

Kto czuwając nad powierzonymi mu dziećmi, nie zdobędzie się na wysiłek krytycznego stosunku do własnej osoby, temu grozi duże niebezpieczeństwo, na które pragnę zwrócić uwagę, tym bardziej że higiena zawodowa ducha nie dość jest ogółowi znana. Wychowawca, w pracy nad zrozumieniem człowieka-dziecka i społeczeństwa-gromady dzieci, dorasta do wtajemniczeń ważkich i cennych; zlekceważywszy czujność i pracę nad sobą – upada. Dziecko daje mi doświadczenie, wpływa na moje poglądy, świat moich uczuć; od dziecka otrzymuję nakazy dla siebie, żądam, oskarżam się, pobłażam lub rozgrzeszam. Dziecko poucza i wychowuje. Dziecko jest dla wychowawcy księgą natury; czytając, dojrzewa”. (Wychowanie wychowawcy przez dziecko. „Szkoła Specjalna” 1925/26, nr 2 [1926]). Pełny tekst J. Korczaka zob. też w: O szkołę specjalną. Sprawozdanie z I Polskiego Zjazdu Nauczycieli Szkół Specjalnych. Warszawa 1926 – na www.polona.pl.

 

 

 x                  x                x

 

 

Dalej redaktorzy portalu informują, że uruchomili cykl artykułów: „Czytając Korczaka, który powstaje we współpracy Korczakianum – Muzeum Warszawy i redakcji Edunews.pl. Jego celem jest przypomnienie lub odświeżenie myśli pedagogicznej Janusza Korczaka i inspirowanie współczesnych nauczycieli do podążania za Jego podpowiedziami i wskazówkami. Poniżej zamieszczamy linki do wcześniej opublikowanych tekstów tego cyklu:

 

Droga do sukcesu

 

 

Preselekcja do zawodu

 

Teoria a praktyka – szukanie „zbratania się”

 

Wczesny obywatelski trening

 

Twórcze „wiem” i „nie wiem”

 

Własne prawdy

 

Sztuka obserwacji

 

 

Źródło:www.edunews.pl



Foto: www.facebook.com/wiesia.mitulska

 

Wiesława Mitulska

 

 

Dziś proponujemy dwa posty z ilustracjami z fejsbukowego profilu Wiesławy Mitulskiej – nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej, specjalistki terapii pedagogicznej, pracującej w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej.

 

18 listopada

 

Odejmowanie jako ubywanie

 

Obserwuję zmagania pierwszaków z odejmowaniem. To działanie jest dla niektórych dzieci trudniejsze do zrozumienia niż dodawanie. Robiliśmy już wiele działań z użyciem klocków i żetonów, przeszliśmy drogę od działania do zapisu symbolami, a jednak czasami znak minus, kodujący zapis czynności odejmowania, sprawia kłopot.

 

 

 


Dziś tworzyliśmy zbiory z dzieci naszej klasy, rzucaliśmy kostką ile dzieci ma ubyć z koła i zapisywaliśmy te czynności od razu na osi liczbowej. Strzałka i znak minus kodowały działanie. Kiedy już wszystkie dzieci opuściły koło, zastanawialiśmy się, jak tę sytuację odwrócić. Podczas zapisywania kolejnych czynności na osi, dzieci same zauważyły, że tyle samo trzeba dodać ile wcześniej odjęły.

 

 

 

Kolejny nasz krok, to zapisywanie odejmowania i dodawania przy pomocy grafów z pominięciem osi. Jedno z dzieci zawołało, patrząc na graf – To tak, jak byśmy chodzili w kółko! Czy to już wystarczy, by dzieci rozumiały wzajemną odwrotność dodawania i odejmowania?

 

 

Tego jeszcze nie wiem. Powoli, nie spiesząc się, przejdziemy do samodzielnego układania sytuacji i zapisywania ich symbolami. Tylko gruntowne zrozumienie podstawowych pojęć matematycznych gwarantuje dziecku sukces na dalszych etapach nauki. Nie warto się spieszyć.

 

 

19 listopada

 

Uwolnić dziecięcą notatkę, czyli jajko powstaje z kury ?

 

Czytaj dalej »



Danuta Sterna jest autorką zamieszczonego wczoraj na portalu EDUNEWS.PL tekstu, zatytułowanego „Rola błędu w uczeniu się”. Przytaczamy go tutaj nieomal w całości. Podkreślenia w tekście – redakcja OE:

 

Źródło: www. edunews.pl

 

                                                                 Rysunek Danuty Sterny

 

 

Nie ma wartościowego uczenia się bez popełniania błędu. Frank Wilczek polskiego pochodzenia fizyk, laureat nagrody Nobla, powiedział: „Jeśli nie popełniasz błędów, to znaczy, że nie pracujesz nad dostatecznie trudnymi problemami, a to jest już duży błąd”.

 

Każda nowa wiedza jest trudna. Łatwe jest tylko to, co już znamy i potrafimy. Ucząc się uczeń próbuje zrozumieć coś, czego jeszcze nie zna, nie wie lub nie potrafi. Podejmuje ryzyko, że każde rozwiązanie może być błędne lub niewystarczające. Istnieje możliwość, że potrzebne będą kolejne próby. Dobrze jest, gdy nauczyciel jest gotowy na odpowiednio długi proces uczenia się swoich uczniów, a w nim na podejmowanie prób i zauważanie częściowych sukcesów. Ważne jest, aby zastąpić słowo błąd stwierdzeniem – „jeszcze nie!”. Czyli, jeszcze nie mamy sukcesu, ale jesteśmy na drodze jego osiągania.

 

Lęk przed popełnieniem błędu blokuje uczenie się, myślenie i kreatywność.

 

W tym miejscu widać wielką rolę nauczyciela, którego zadaniem jest docenianie każdej próby znalezienia odpowiedzi i widzenie kolejnych prób uczniowskich jako koniecznych i wspaniałych etapów prowadzących do osiągnięcia mistrzostwa.

 

W takim podejściu do nauczania celem nauczyciela nie jest przekazanie uczniom sposobu rozwiązania problemu, ale zachęcanie ich do podejmowania samodzielnych poszukiwań z możliwością omyłek. Dzięki popełnianym błędom, uczniowie mają szansę uczyć się na nich, a wsparcie nauczyciela wzmacnia ich w przydatnej w życiu wytrwałości i zdeterminowaniu osiągnięcia sukcesu.

 

Aby błąd mógł być dobrze przyjęty i wykorzystany, uczeń rozwiązujący problem musi czuć się bezpieczny i być zachęcany do próbowania oraz popełniania błędów w procesie uczenia się. Warunkiem koniecznym jest poczucie własnej wartości ucznia. Jego budowanie wymaga z kolei wiary (nauczyciela) w możliwości ucznia i przyzwolenie na podejmowanie stale ryzyka nowych prób.

 

Czytaj dalej »



Foto:www.facebook.com/lukasz.srokowski

 

Łukasz Srokowski

 

Realizując deklarację, złożoną pod materiałem O potrzebie koabitacji w okresie edukacyjnego interregnum”, którego autorem jest Łukasz Srokowski – pasjonat edukacji, twórca Grupy NAVIGO (w skład której wchodzi Autorska Szkoła Podstawowa NAVIGO), zamieszczamy dziś kolejny odcinek zapowiedzianych „Pięciu refleksji o edukacji”. Pogrubienia fragmentów – redakcja OE:

 

 

5 REFLEKSJI O EDUKACJI – POST 2/5

 

Nauczyciele nie są winni temu, jak wygląda edukacja publiczna. Winne są konkretne rozwiązania formalne i strukturalne.

 

Często w dyskusjach na temat stanu edukacji publicznej pojawiają się głosy obwiniające nauczycieli za fatalny stan edukacji publicznej. Nie zgadzam się z tym. Nauczyciele, tak jak większość ludzi, są racjonalni. I działają adekwatnie do warunków, w których pracują.

 

Winnych widzę gdzie indziej. Za problemy, z którymi borykają się wszyscy – dyrektorzy, nauczyciele, dzieci, rodzice – odpowiadają konkretne rozwiązania strukturalne i formalne. Wymienię kilka najważniejszych:

 

1.Kuratoria mają na celu kontrolę i nadzór, a nie wsparcie – w efekcie na pracy szkół kładzie się strach, że w gąszczu przepisów zrobią nawet niechcący jakiś błąd. To potwornie blokuje innowacyjność i zniechęca do szukania lepszych rozwiązań.

 

2.Nauczyciele muszą realizować konkretne programy, z których są rozliczani – to nie podstawa programowa jest problemem, tylko programy nauczania. Podstawa jest znacznie chudsza i mniej rygorystyczna, niż programy, przygotowywane przez wydawnictwa w formie podręczników. Oczywiście nauczyciele mogliby tworzyć własne programy, ale nie mają na to czasu i – patrz punkt pierwszy – widzą to jako niepotrzebne ryzyko.

 

3.Dyrektorzy mają bardzo małą decyzyjność, a ogromną odpowiedzialność – mają do dyspozycji wyłącznie miękkie narzędzia zarządcze (relacje, pochwały, ewentualnie nagany), nie mogą samodzielnie dawać podwyżek, zwalniać nieefektywnych nauczycieli, decydować o liczbie lekcji, przedmiotach czy treściach nauczania. Jest to frustrujące i nieefektywne, bo decentralizacja jest podstawą skutecznego przywództwa na lokalnym szczeblu.

 

Czytaj dalej »



Dziś proponujemy lekturę tekstu z bloga Lucyny Milewskiej-Monety „StawiamNaEdukcje.pl”, zatytułowanego „Przybij piątkę – tworzenie przyjaznych relacji dziecka z nauczycielem”. Jest on poświęcony prezentacji sposobu pracy z uczniami nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej – Iwony Wysockiej, pracującej w Zespole Szkół Ogólnokształcących im. Jana Kilińskiego w Mogielnicy. Zamieściliśmy pierwszą część tego posta oraz link do pełnej jego wersji:

 

 

Foto:www.stawiamnaedukacje.pl

 

 

Sposób przywitania się z dziećmi jest niezwykle istotny w kontekście tworzenia przyjaznych relacji nauczyciela z jego podopiecznymi, niezależnie od ich wieku. Dzisiaj pozwolę sobie przedstawić Państwu materiał filmowy autorstwa Pani Iwony Wysockiej – Nauczycielki Edukacji Wczesnoszkolnej z Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Jana Kilińskiego w Mogielnicy.

 

Pani Iwona relacjonuje: „..pomysł z ,,powitaniem” narodził się po obejrzeniu filmiku na YouTube, gdzie pewna Amerykanka w podobny sposób witała dzieci w szkole. Uznałam, że wprowadzę ten zwyczaj u siebie, nieco zmodyfikuję jego treści tak, by odpowiadały moim założeniom. Sam sposób powitania przekonuje dzieci do nauczyciela, wzmacnia pozytywne relacje, dodaje dzieciom odwagi, pomaga rozładować napięcie i stres oraz pozwala poczuć, że środowisko szkolne może być równie bezpieczne i przyjazne jak domowe.

 

Wyjaśnię ideę wyboru poszczególnych symboli:

 

Bocian – powitanie dla dzieci ruchliwych, energicznych.
•Uśmiech – powitanie dla dzieci nieśmiałych, które chcą zachować swój ,, dystans intymny” dla najbliższych członków rodziny.
•Przybij piątkę – powitanie głównie dla dzieci chcących pokazać siłę, zwykle są to chłopcy.
•Tygrysek tulący prosiaczka – dla dzieci pragnących bliskości, akceptacji, uczucia, pomagający zapomnieć o troskach, smutkach, dający poczucie bezpieczeństwa, będący zarazem wyrazem sympatii i przywiązania.

 

W obecnej grupie przedszkolnej, jak i poprzedniej, dzieci najczęściej wybierają powitanie przez ,,Tygryska”. Jest to dla mnie znak, że jestem dla nich ważna, że moje działania są odpowiednie i nie idą na marne. Uważam, że taki sposób powitania pozwala na tworzenie pozytywnych relacji pomiędzy uczniem a nauczycielem. Dodam, że dzieci mające zajęcia z Panią w klasie obok, poprosiły ją, by również witała się z nimi w ten sposób. W mojej szkole tego rodzaju powitanie funkcjonuje w 3 grupach. Wiem, że ten sposób powitania jest znany i powielany w całej Polsce. To jest dla mnie powód do dumy. Są to wersje modyfikowane w różny sposób, jednak przekaz został ten sam.


Pokazać dzieciom, że ,,Szkoła to ich drugi dom”…..” […]

 

Link do filmu, pokazującego jak koleżanka Iwona Wysocka wita swoich uczniów   –   TUTAJ

 

 

Cały tekst „Przybij piątkę – tworzenie przyjaznych relacji dziecka z nauczycielem”    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.stawiamnaedukacje.pl



Na fanpage Edu Akcja zamieszczono kilka dni temu informację, której upowszechnienie na naszej stronie uznaliśmy za nasz „święty obowiązek”:

 

 

 

Wystartowaliśmy z pierwszym na ŚWIECIE programie szkoleń online:


dr Marek Kaczmarzyk z Neurodydaktyka doktora Kaczmarzyka.

Pierwszych 1.600 nauczycieli i nauczycielek rozpoczęło swoją przygodę z neurodydaktyką!

 

4 TURBO szkolenia online, a w nich niezwykłe tematy:


-neurobiologia dorastania,


-mechanizmy lustrzane i biologiczne podłoże empatii,

-o biologii pamięci i zapominania,


-o programach, presji i autorytecie nauczyciela.


…a od ? stycznia 2020 rozpoczynamy cykl KONSULTACJI ONLINE, podczas których uczestnicy i uczestniczki szkoleń będą mogli zadać pytania doktorowi Kaczmarzykowi. To będzie ‼ HIT ‼

 

 

Przeczytajcie więcej:

 

https://www.edu-akcja.pl/drKaczmarzyk

#hit #działamy #szkolenia #neurobiologia

 

 

Źródło: www.facebook.com/programeduakcja/



Kilka dni temu na portalu JUNIOROWO, pod zakładką EDUKACJA zamieszczono artykuł Elżbiety Manthey, zatytułowany „YouTube edukacyjny – pomaga przed klasówką, rozwija zainteresowania”. W przekonaniu, że zarówno jego treść, jak zwłaszcza dołączone do niego linki do kanałów edukacyjnych, w znakomity sposób wpisują się w naszą misję popularyzowania idei „uczenia inaczej”, proponujemy jego lekturę – najpierw w wersji skróconej, a później w całości, ze strony „Juniorowa”:

 

Foto: Piotr Sokołowski[ screen ze strony www.chip.pl]

 

Tydzień temu towarzyszyłam mojemu synowi w przygotowaniach do klasówki z geografii. Od podręcznika odpadliśmy obydwoje po kilku zdaniach. Na szczęście podręczniki to nie jest jedyne dostępne źródło wiedzy. Informacje podane w sposób ciekawy, zrozumiały i zachęcający mamy dziś na wyciągnięcie ręki – w internecie. Przebogatym ich źródłem jest YouTube. Coraz bardziej go odkrywam i Wam także polecam.

 

Szkolna wiedza bez nudy

Do klasówki z geografii obejrzeliśmy kilka filmów wyjaśniających kwestie zlodowaceń i procesów kształtowania się terenu. Nie był to pierwszy raz, kiedy sięgnęliśmy po youtubowe zasoby w poszukiwaniu wiedzy potrzebnej w szkole. YouTube pomógł mojemu synowi zrozumieć wiele zagadnień historycznych (mnie też rozjaśnił w głowie) czy z zakresu biologii (ależ pięknie może wyglądać plankton!). Z YouTube’a można uczyć się chemii, polskiego, języków obcych, matematyki czy fizyki.

 

Pan Belfer – Dawid Łasiński – nauczyciel chemii zaczął nagrywać lekcje chemii na YouTube, kiedy uświadomił sobie, jak trudno jest uczniom nadrobić zaległości, gdy przydarzy im się dłuższa choroba. Zaprezentował filmowo wszystko, czego wymaga podstawa programowa. Zmieścił to w 12 godzinach nagrań.

 

Twórcy kanału Historia bez cenzury opowiadają o rozmaitych zagadnieniach historycznych żywiołowo, czasem pikantnie, ale przede wszystkim w sposób pokazujący nie tylko chronologię, fakty, daty i nazwiska, ale przede wszystkim kontekst i powiązania. Kiedy zobaczymy, co tu z czego wynika, zrozumiemy i zapamiętamy więcej i lepiej. No i historia zaczyna być naprawdę interesująca!

Czytaj dalej »



We wtorek (12 listopada) na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono artykuł Joanny Krzemińskiej – nauczycielki języka polskiego w Szkołach Prywatnych „Mikron” w Łodzi, zatytułowany „O jak ocenianie”. Proponujemy jego lekturą – najpierw fragmentów, a później pełnej jego wersji:

 

Foto: www.facebook.com/asia.krzeminska.

 

Joanna Krzemińska

 

 

Czasami mam wrażenie, że istotą bycia nauczycielem jest wystawianie ocen. Za odpowiedź, notatkę w zeszycie, rozwiązane zadanie, klasówkę, wypracowanie… Właściwie za wszystko. W takich chwilach rodzi się we mnie tylko jedno pytanie: po co?

 

Nie lubię stawiać ocen. I nie jestem w tym osamotniona. Co chwilę spotykam na swojej drodze pedagogów, którzy kochają swoją pracę, ale cierpią, gdy muszą wciskać dzieciaki do szufladek opatrzonych konkretnymi cyferkami. Jak wiele mówi to bowiem o rzeczywistych umiejętnościach młodego człowieka? Czy jeśli otrzymał ocenę niedostateczną to faktycznie niczego nie wie i nie umie? Albo odwrotnie, szóstka świadczy o tym, że posiadł już wszelką wiedzę?

 

Ocenianie: co zamiast tradycyjnych numerków?

[…] Na szczęście (i dla mnie i dla uczniów) pracuję w miejscu, w którym od dawna posługujemy się alternatywnym systemem oceniania. W pierwszym kroku tradycyjne oceny w skali od 1 do 6 zastąpione zostały skalą procentową (0-100). Niby niewiele, a jednak. Weźmy na przykład taką jedynkę (znów). Tradycyjnie uczeń otrzymuje komunikat: nic nie potrafisz. W rozszerzone skali ocenie niedostatecznej przypisano zakres od 0 do 49%. Nawet jeśli nie otrzymałeś zaliczenia materiału, bo Twój wynik nie przekroczył wymaganego progu, to takie 35% świadczy jednak o tym, że coś umiesz. Można powiedzieć: to żadna różnica, a jednak!

 

Informacja zwrotna – bezcenna

Tak funkcjonujący system bieżącego oceniania stał się przyczynkiem do dalszej ewolucji. Chociaż starsi uczniowie (licealiści oraz siódma i ósma klasa sp) pozostali przy procentach, w młodszych klasach postawiliśmy na całkowity brak oceny liczbowej, na rzecz informacji zwrotnej. […] Mam takie przekonanie, że budując poczucie własnej wartości w dość bezbronnej, młodej istocie, dajemy jej o wiele więcej niż garść suchych faktów. Budując edukację w oparciu o relacje pokazujemy złożoność świata. […]

 

Czytaj dalej »



Po prawie półtoramiesięcznej przerwie, wróciliśmy na stronę Plandaltoński.pl, gdzie wczoraj Anna i Robert Sowińscy zamieścili kolejny podcast – rozmowę z założycielka, wieloletnią przewodnicząca, a obecnie wiceprzewodnicząca Polskiego Towarzystwa Dysleksji, emerytowaną kierownik Zakładu Psychologii i Psychopatologii Rozwoju na Uniwersytecie Gdańskim – panią profesor Martą Bogdanowicz.

 

Foto: www.plandaltonski.pl

 

                                    Profesor Marta Bogdanowicz w towarzystwie Anny Sowińskiej

 

 

Oto zapowiedź tej rozmowy, zamieszczona przez Roberta Sowińskiego:

 

Dzisiejszy temat planowaliśmy już zrealizować od dawna. Przez ostatnie cztery lata przez gabinet terapii, który Ania prowadzi, przewinęło się wiele dzieci, które trafiały tam z opiniami o tej dysfunkcji. Najprościej mówiąc dysleksja, to specyficzne trudności w nauce czytania i pisania. Ale to jedno zdanie nie jest w stanie oddać ogromu pracy jakie w swój rozwój musi włożyć dziecko, u którego zdiagnozowano taką przypadłość. To również ciężka i często łzami okupiona praca rodziców, którzy powinni zupełnie inaczej spojrzeć na wychowanie i wsparcie swojego dziecka. Na pewno niezbędna jest tutaj pomoc specjalisty i ciągłą współpraca z nim.

 

Niestety nie jest to choroba, więc nie da się jej wyleczyć. Nie jest to też przypadłość pojawiająca się w  określonym wieku,  więc z niej nie da się wyrosnąć. Jak więc sobie radzić z dysleksją? Co możemy jako rodzice zrobić aby pomóc dziecku? Jakie objawy mogą świadczyć o tym, że jest to właśnie dysleksja? Kto i jak może nam pomóc, aby ulżyć dziecku w trudnościach z nauką w szkole? Co się dzieje w życiu dorosłym? Czy dysleksja może nas wykluczyć ze społeczeństwa? Czy z dysleksją da się żyć? Czy zabiera nam możliwość osiągania sukcesów w życiu zawodowym, naukowym? To tylko część pytań, na jakie odpowiada nasz dzisiejszy gość, Prof. dr hab Marta Bogdanowicz.

 

Wiedzieliśmy, że z tematem dysleksji możemy tylko zmierzyć się, jeśli udamy się do najwłaściwszej osoby w Polsce i nie tylko, która problem dysleksji zna z wielu stron, spotkała się z tak wieloma i różnorodnymi przypadkami, przeprowadziła badania i zaobserwowała konkretne przypadki na przestrzeni lat. Pozwoliło to wyciągnąć właściwe wnioski i przygotować najlepsze możliwe narzędzia, które pomagają nauczycielom, rodzicom a przede wszystkim dzieciom. Prof Marta Bogdanowicz, to ekspert uznany w Polsce i poza jej granicami. […]

 

 

Cała prawda o dysleksji – rozmowa z prof. Martą Bogdanowicz (61’30”)    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl

 



Foto:www.facebook.com/lukasz.srokowski

 

Łukasz Srokowski

 

 

Dzisiaj proponujemy lekturę pierwszej (z pięciu zapowiedzianych) części cyklu, zatytułowanego „Pięć refleksji o edukacji”, autorstwa Łukasza Srokowskiego – pasjonata edukacji, twórcy Grupy NAVIGO w skład której wchodzi Autorska Szkoła Podstawowa NAVIGO, niespokojnego ducha szukającego nowych pomysłów na działanie szkół w Polsce, ale też przedsiębiorcy, współpracującego z największymi firmami w kraju. Poniższy tekst, który zamieszczamy bez skrótów, pochodzi z fejsbukowego profilu Autora i został tam zamieszczony 9 listopada:

 

 

PIĘĆ REFLEKSJI O EDUKACJI – POST 1/5

 

Uważnie obserwuję ostatnio dyskusje na temat edukacji na różnych forach i mam kilka refleksji, którymi chciałbym się podzielić. Będę je wrzucał co pewien czas na FB.

 

 

Refleksja 1

 

Jak Polska długa i szeroka, na grupach FB nauczyciele i rodzice coraz częściej skaczą sobie do oczu. Forma skoków jest niewyszukana i przybiera formę docinania sobie, połączonego z agresją. Nauczyciele często zaczynają: „Niczego te dzieci z domu nie wynoszą! To chyba nie nasza rola, żeby ich wychowywać!? Za nauczenie zasad kultury powinni odpowiadać rodzice”. Zwykle odpowiadają na to rodzice: „Jakbyście zaczęli uczciwie pracować, to nie musielibyśmy godzinami siedzieć nad zadaniami domowymi. Zacznijcie zmianę od siebie!”.

 

Czasami konfrontację uruchamiają rodzice „Nauczyciel przedmiotu X znowu podle potraktował moje dziecko i nie daje poprawić sprawdzianu!” na co odpowiadają nauczyciele „Jakbyście dobrze wychowywali dzieci i je nauczyli szacunku do szkoły i nauki, to by nie miały złych ocen!”

 

Dyskusję próbują zwykle tonować bardziej świadomi i refleksyjni nauczyciele i rodzice, ale dość często ich głos tonie w pyskówce. Posty konfrontujące rodziców i nauczycieli mają kilkadziesiąt, czasami sto kilkadziesiąt odpowiedzi, zanim walka wygaśnie i zacznie się nowa. Skąd to się bierze? Wiele osób podejrzewa, że jest to efekt świadomego skłócania rodziców i nauczycieli przez obecną władzę. Pewnie to jedna z przyczyn. Ale prawda wydaje mi się bardziej skomplikowana.

 

Świat, w którym żyjemy, przechodzi gwałtowną transformację – technologia napędza zmiany w gospodarce, te z kolei napędzają zmiany społeczne, które zwrotnie wzmacniają zmiany technologiczne i gospodarcze. Normy i wartości, dominujące jeszcze trzydzieści lat temu zaczynają zmieniać się i zanikać. Ta zmiana dotyczy wszystkich obszarów życia – w tym także modelu rodziny, roli rodziców, ich zadań i odpowiedzialności. Dawny model, w którym rodzina i szkoła kształtują ten sam, spójny system wartości, już nie działa.

 

Czytaj dalej »