Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: screen z relacji [www.facebook.com/PlatformaObywatelska/]

 

Jarosław Pytlak (z mikrofonem) pod czas paneluEdukacja, uczeń z pasją, szkoła bez prac domowych

 

 

Dawno nie prezentowaliśmy tekstów z bloga Jarosława Pytlaka. Ale nie możemy nie upowszechnić tego, dziś zamieszczonego, którego tytuł: „Zwrot o 180 stopni, bez zawracania” zapowiada, jak zawsze, refleksje o stanie polskiej edukacji – po prawie czterech latach rządów PiS. Oto wybrane (subiektywnie) fragmenty tej publikacji – pogrubienia i podkreślenia cytowanych fragmentów – redakcja OE:

 

12 lipca uczestniczyłem w naradzie programowej Koalicji Obywatelskiej. Wziąłem udział w panelu dyskusyjnym* (jednym z wielu, które odbyły się tego dnia), poświęconym działaniom, jakie należy podjąć, aby poprawić sytuację w polskiej oświacie. Nie oznacza to, że nagle stałem się działaczem politycznym – po prostu zostałem tam zaproszony w roli, excusez le mot, eksperta. Prawdę mówiąc, gotów byłbym przyjąć zaproszenie do takiej debaty od dowolnego ugrupowania stawiającego sobie za cel położenie kresu radosnej (choć w istocie ponurej) twórczości obecnych władz w dziedzinie oświaty. Co zapewne dla nikogo ze stałych czytelników „Wokół szkoły” nie jest zaskoczeniem, ale na wszelki wypadek spieszę wyjaśnić, dlaczego.

 

Główne przesłanki, jakie legły u źródeł obecnej reformy systemu edukacji, określanej przez wielu w odruchu bezsilnej złości mianem „deformy”, zapisano kilka lat temu w niepozornym dokumencie, sygnowanym przez trzy autorki i – w roli patrona – profesora Andrzeja Waśko, pt. „Diagnoza oświaty polskiej”. Muszę przyznać, że byłbym skłonny postawić swój podpis pod niemałą częścią zawartych tam stwierdzeń. Jednak nawet najcelniejsza diagnoza nie stanowi automatycznie o skutecznej terapii. Ta, którą zaordynowano polskiemu szkolnictwu w ostatnich latach, okazała się znacznie gorsza od choroby, a pod pewnymi względami wręcz zabójcza.

 

W szczególności nie potrafię wybaczyć pani minister Annie Zalewskiej i jej mocodawcom, że za ich sprawą kilka roczników młodych ludzi otrzymało brutalną lekcję, jak w imię ideologii państwo może podeptać ich indywidualne prawa, przerywając tok edukacji i kierując ją na zupełnie inne tory.[…] Już tylko to wystarcza dla mnie, aby uczynić wszystko co możliwe, by ekipa od czterech lat rządząca w Ministerstwie Edukacji Narodowej jak najszybciej przeszła do historii.

 

Tyle wyjaśnienia, a teraz ad rem.

 

Mimo że panel był krótki i ograniczył się do prezentacji zarysu programu wyborczego Koalicji w dziedzinie edukacji oraz kilku wystąpień odnoszących się do niego, bez trudu dało się zauważyć, że prezentowane postulaty stanowią dokładną antytezę tego, co już przyniosła lub do czego prowadzi polską oświatę reforma Zalewskiej.

Zdaniem dyskutantów, w tym także moim, szkoła powinna być autonomiczna, a w obecnej rzeczywistości grzęźnie w gąszczu drobiazgowych przepisów, ze szczególnym udziałem podstawy programowej, bardziej szczegółowej, niż można by tego oczekiwać nawet od programu nauczania.

 

Czytaj dalej »



Gdy mówi się o młodych osobach w Internecie, głównie zwraca się uwagę na zachowania niebezpieczne czy nawet patologiczne, trolling i hejt. NASK postanowił podjąć próbę wprowadzenia pewnego balansu i przeprowadził badanie wśród tych, którzy wykazują pozytywne zaangażowane w sieci. Tak powstał raport „Pozytywny Internet i jego młodzi twórcy”.

 

Do badania zaproszono 100 internetowych twórców w wieku od 13 do 18 lat, zajmujących się pokazywaniem, pisaniem lub mówieniem na najrozmaitsze tematy, które ich pasjonują: od muzyki i filmu, przez fotografię i podróże, aż po zwierzęta i sport.

 

Co ich zainspirowało czy też zmotywowało do tego, by przedstawić to szerszej widowni? Przede wszystkim chęć ekspresji i samorozwoju, rówieśnicy oraz inni internauci. To, że kontynuują to dziś, jest zaś w dużej mierze powiązane z tym, że (szczególnie na początku swojej drogi) otrzymali pozytywne reakcje ze strony odbiorców.

 

W przypadku młodych internetowych twórców – sfery ich życia online i offline przenikają się wzajemnie. Różnie postrzegają swoje funkcjonowanie w tych wymiarach.  Dla części z nich to jeden świat, dla innych – dwa zupełnie inne światy. Wielu uważa też, że działania online inspirują ich aktywność offline lub odwrotnie” – dodał Marcin Bochenek z NASK, jeden z autorów badania.

 

 

Źródło: www.benchmark.pl

 

 

Pyżalski, J. (red.) Pozytywny intenet i jego młodzi twórcy. Dobre i złe wiadomości z badań jakościowych. Warszawa: NASK: Państwowy Instytut Badawczy   –   TUTAJ



Na sobotnią lekturę proponujemy tekst autorstwa Klary Klinger i Grzegorza Osieckiego, zatytułowany „Sprawdzamy teorie spiskowe po reformie edukacji. Podwójny rocznik nikomu nie służy”. Choć był on dostępny na stronie „Gazety Prawnej” już w poniedziałek 17 czerwca, to dopiero dzisiaj, po wystąpieniach kierownictwa ministerstwa edukacji i licznych kuratorów, można docenić wartość„niezależnych” konstatacji jego autorów.

 

Jak zwykle – zamieszczamy fragmenty tego artykułu i link do jego pełnej wersji:

 

 

Sprawdzamy teorie spiskowe po reformie edukacji. Podwójny rocznik nikomu nie służy

 

Przed ogłoszeniem wyników pierwszych po reformie egzaminów na koniec podstawówki pojawiło się kilka teorii spiskowych. Jedna głosiła, że testy będą tak przygotowane, żeby lepiej wypadły dzieci po ósmej klasie. Po to, żeby móc się pochwalić, jak świetnie przygotowano reformę edukacji.

 

Według drugiej miało być wręcz odwrotnie – egzamin będzie makabrycznie trudny – głównie po to, żeby jak najwięcej dzieci wysłać do zawodówek. Postanowiliśmy zweryfikować te tezy, przyglądając się wynikom egzaminów.

 

Jeden z zaskakujących wniosków jest taki, że to jednak gimnazja były bardziej egalitarne. Taki wniosek płynie z porównania egzaminu gimnazjalnego z egzaminem ósmoklasisty, jeśli chodzi o rozpiętość wyników w zależności od tego, czy dzieci były z miasta, czy ze wsi. Celem wprowadzenia gimnazjów było zmniejszenie różnic między terenami miejskimi i wiejskimi. Tymczasem może się okazać, że przywrócenie ósmych klas, wbrew założeniom obecnej władzy, może te różnice zwiększyć.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.agereaude.pl

 

Dr hab. Ewa Jarosz, prof. Uniwersytetu Sląskiego w Katowicach

 

W spontanicznym odruchu na informacje o poglądach Mikołaja Pawlaka – RPD w kwestii wymierzania dzieciom klapsów – proponujemy poniższy tekst. Jest to zapis rozmowy Patrycji Rojek-Sochy z dr hab. Ewa Jarosz *, zatytułowany „Od klapsów do… terroryzmu – badania potwierdzają” . Został on zamieszczony 27 października 2018 roku na portalu Prawo.pl Oto jego fragmenty:

 

Kary cielesne, w tym także klapsy nie są skuteczną metodą wychowawczą – wynika z badań. Dzieci, które ich doświadczają mają niską samoocenę, częściej stosują przemoc, a jako dorośli … częściej wrogie postawy wobec świata. Efekt? Są łatwym narybkiem dla grup nacjonalistycznych, a nawet terrorystycznych – mówi w rozmowie z Prawo.pl dr hab. Ewa Jarosz.

 

[…] Patrycja Rojek-Socha: Polscy rodzice nie kryją, że czasem zdarza się im stosować klapsy. Co więcej wielu z nich wierzy, że jest to łagodna i skuteczna metoda wychowawcza…

 

Ewa Jarosz: Od wielu dekad prowadzono badania dotyczące kar cielesnych, w pewnym momencie wyspecjalizowały się one mocno w kierunku tych pozornie niewinnych klapsów. Był to też efekt dyskusji, czy klapsy mogą powodować skutki porównywalne do systematycznych ciężkich kar cielesnych oraz tego, czy mają one jakieś korzyści wychowawcze.

 

 

I co wynika z badań? Dziecko nie będzie grzeczniejsze?


Nie, będzie się się zachowywało w określony sposób tylko dlatego, że będzie się bało kary. Ale jak wizja kary się oddali, albo w pobliżu nie będzie nikogo kto kontroluje, wówczas dalej będzie robiło to samo. Klapsy nie przyczyniają się do tego o co w wychowaniu przede wszystkim chodzi, do uwewnętrzniania pewnych wartość, norm społecznych, reguł postępowania,  do rozwoju wewnętrznej dyscypliny i uczenia się przestrzegania pewnych zasad, z powodu ich sensu i wartości. Nie są skuteczne także w tych sytuacjach, które rodzice postrzegają jako niebezpieczne – wbieganie dziecka na ulice, ataków złości w sklepie.  Wręcz odwrotnie. Osoby, które doświadczały w dzieciństwie tego typu kar działają na zasadzie kija i marchewki. W ich wewnętrznej konstrukcji etyczno-społecznej nie ma reguł norm życia społecznego a jest obawa przed karą. Doświadczanie klapsów i emocji, które się z tym wiążą blokują owo uwewnętrznianie norm. Innymi słowy jeżeli istnieje ryzyko kary, kontroli – osoby takie reguł się trzymają, jeżeli nie ma takiego ryzyka … nie. Także w życiu dorosłym.[…]

 

 

Mówiła Pani wcześniej, że dzieci bite, mogą być też bardziej agresywne…

 

W ten sposób uzewnętrzniają wewnętrzne napięcia i przeżywane problemy czy trudności. Wyuczyły się też, że tak można postępować wobec innych. Ale są też inne konsekwencje kar cielesnych. Według nowych badań kary cielesne mogą prowadzić do zmian w budowie i funkcjonowaniu mózgu. Co to oznacza? Problemy związane z koncentracją, utrzymaniem uwagi, nauką, pamięcią. To też efekt stanu ciągłego wewnętrznego napięcia i podniesionego poziomu wydzielania hormonu stresu kortyzolu. Kiedyś sądzono, że powodują to tylko ciężkie formy maltretowania. Wyniki badań to zweryfikowały. Bicie dzieci może powodować zmiany organiczne i na ich tle wiele zaburzeń, ale też skłonność do określonych chorób.

 

 

Cały wywiad z dr hab. Ewą Jarosz „Od klapsów do… terroryzmu – badania potwierdzają”    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl

 

 

*Dr hab. Ewa Jarosz z Katedry Pedagogiki Społecznej Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego jesienią ub. roku była kandydatką na urząd Rzecznika Praw Dziecka. Wniosek o nominację podpisało ponad trzydzieści organizacji pozarządowych, swoje poparcie wyrazili również przedstawiciele środowisk naukowych. Niestety w dniu 12 września 2018 r., podczas połączonego posiedzenia dwóch Komisji Sejmowych: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Polityki Społecznej i Rodziny, posłowie PiS, stanowiący w składach tych komisji większość, odmówili poparcia kandydaturze pani dr Ewy Jarosz. Jak wiemy, po kilku miesiącach Sejm wybrał na urząd Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka



Dziś proponujemy lekturę najnowszego tekstu Wojtka Gawlika prezesa fundacji Edu Klaster, o alarmistycznym tytule „Na skraju przepaści...” Nie zdecydowaliśmy się na zaprezentowanie tego tekstu w wersji ze skrótami, gdyż każdy kolejny akapit ma swe znaczenie w całości wywodu.

 

Oto pierwsza część tego tekstu, który powinien wywołać, głębszą niż tylko przelotną – podczas czytania – refleksję, nie tyle nad nad postawioną tu diagnozą: „Nasza edukacja sięga dna”, a przede wszystkim wokół przyczyn, które ją do takiego stanu doprowadziły, a nade wszystko – co można uczynić, aby ten trend odwrócić. I nie zlecieć w przepaść….

 

 

Na skraju przepaści…

 

Żyjemy w czasach, w których od edukacji zależy tak wiele w rozwoju kraju i społeczeństwa. Niestety zdecydowana większość politycznych decydentów nie zdaje sobie z tego sprawy. Nasza edukacja sięga dna, co nieuchronnie hamuje rozwój Polski i spycha nas cały czas do roli dostarczyciela taniej, wykwalifikowanej siły roboczej. W warunkach postępującej automatyzacji gospodarki to nie jest dobra wiadomość! Odniosę się poniżej do druzgocących danych pochodzących z raportu The Global Competitiveness Report 2018. Jest to raport, który powstaje w ramach Światowego Forum Ekonomicznego. Zatem znaczenie tych danych jest tym bardziej porażające

 

 

 

Spoglądając na ten raport bardzo powierzchownie można stwierdzić, że wyniki Polski są relatywnie dobre. Jednak zagłębienie się w szczegóły powoduje, że włos się jeży.

 

W moim tekście odniosę się zarówno do przyczyn pewnych problemów jak i ich skutków. Warto podkreślić, że, otrzymane wyniki nie są jedynie efektem działań obecnie rządzącej władzy. Jest to ponury efekt działania każdego poprzedniego ministra edukacji narodowej, a obecna władza nadała ciut większej dynamiki temu procesowi.

 

 

Zacznijmy od przyczyn.

 

W raporcie Edukacja jest ukryta pod hasłem Skills – umiejętności. Patrząc globalnie należy uznać, że 32 miejsce na świecie to bardzo wysoka lokata. W rankingu uwzględniono 140 kraje. Jednak z czego ona wynika i co tam jest w środku?

 

Istnieją trzy czynniki, które mają bardzo pozytywny wpływ na ten parametr. Jesteśmy w ścisłej czołówce z punktu widzenia średniego czasu trwania edukacji (12,7 lat – 15 miejsce), liczby nauczycieli w przeliczeniu na ucznia (11 miejsce) oraz ilości czasu spędzanego przez dzieci w szkołach (23 miejsce). Na podstawie tych danych można powiedzieć, że jest super!

 

Niestety, problem w tym, że ten czas spędzamy absolutnie bezproduktywnie!

 

Kluczem w naszej edukacji jest zdobycie tak zwanego wykształcenia. W sumie jako społeczeństwo nie za bardzo wnikamy w to czym ono jest. Szkoła to przestrzeń, w której dzieci mają cierpieć (bo my też cierpieliśmy) i się uczyć. Mają się uczyć, bo tylko najlepsi uczniowie dostają się do „szkół marzeń” i osiągają sukcesy.

 

Doprowadziliśmy się do stanu, w którym edukacja w naszych szkołach jest podporządkowana jedynie wymaganiom egzaminacyjnym. Wszystkie siły i energia skupione są na tym, żeby uczniowie zdobyli jak najwyższe wyniki na tych teścikach. Jaki jest tego efekt?

 

No właśnie dużo energii wkładamy, a efekty są marniutkie. […]

 

 

 

Cały artykuł „Na skraju przepaści…”      –     TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

The Global Competitiveness Report 2018.”    –   TUTAJ

 

 

 

 



Oto tytuł (i temat) najnowszego podcastu, zamieszczonego dzisiaj na stronie „Plandaltonski.pl: Nowa szkołą a kompetencje nauczyciela przyszłości – dyskusja moderowana. A oto zapowiedź jego treści:

 

 

4 czerwca 2019 roku w Warszawie na Akademii Pedagogiki Specjalnej odbyło się forum „Zmiana w szkole, szkoła w zmianie”, które było drugim ze spotkań podsumowującym projekt pod nazwą Wiosna Edukacji, który zaaranżowały Oktawia Gorzeńska, Ewa Radanowicz oraz Martyna Rubinowska.

 

Więcej o Wiośnie Edukacji możecie znaleźć na stronie wiosnaedukacji.pl oraz na fanpage’u na FB o tym samym tytule.

 

Foto:www.facebook.com/ewa.radanowicz.1

 

Ekipa ze Szkoły Podstawowej w Radowie Małym. Stoi z mikrofonem Ewa Radanowicz

 

 

Dzisiejszy odcinek to nagranie z jednego ze spotkań, które miały miejsce po części wykładowej forum, kiedy to m.in podsumowano badania przeprowadzone w Szkole Podstawowej w Radowie Małym. Spotkanie z grupą ponad dwudziestu nauczycieli moderowaliśmy wspólnie z Iwoną Kołodziejek, reprezentującą Szkołę Edukacji (więcej na szkolaedukacji.pl)

 

 

Cały podcast „Nowa szkołą a kompetencje nauczyciela przyszłości – dyskusja moderowana” – do wysłuchania                                                                                                                                                                      TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl



Wczoraj, w niedzielne przedpołudnie, kolega Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu kolejny, obszerny tekst, zatytułowany „Doniesienia z frontu normalizacji*”. Jak zazwyczaj to czynimy, poniżej zamieszczamy jedynie co „smakowitsze kęski” z tej publikacji:

 

Z początkiem czerwca przycichły echa strajków nauczycielskich, a w ministerialnym fotelu MEN zasiadł nowy szef resortu – niewątpliwie sytuacja w oświacie ulega więc normalizacji. Szkoły pełną parą wykonują przedwakacyjne zadania, a Centralna Komisja Egzaminacyjna ogłosiła już wyniki (i sukces) dwóch zewnętrznych egzaminów, ostatniego gimnazjalnego i pierwszego w historii po klasie ósmej. Sukces tym słodszy dla władzy, że okupiony wielkim wysiłkiem różnych służb państwowych, by zastąpić w komisjach egzaminacyjnych strajkujących nauczycieli.

 

Niestety, jako obdarzony publicystycznym temperamentem redaktor „Wokół szkoły”, zamiast zachwycić się ową normalizacją, czuję potrzebę poddania kilku kwestii pod rozwagę Czytelników, zanim wszyscy w oświacie damy się znormalizować na amen.

 

Bezpiecznie, bezpieczniej, najbezpieczniej…

 

Czy pamiętacie Państwo pisma z jednobrzmiącymi zaleceniami, jakie wystosowali kuratorzy oświaty do dyrektorów szkół, w istocie nakazujące zorganizowanie specjalnych posiedzeń rad pedagogicznych, zebrań z rodzicami i zajęć z uczniami, poświęconych kwestiom bezpieczeństwa? Było to miesiąc temu, zaraz po tragedii w Wawrze. Zaleceniom, wśród których znalazło się jeszcze „udostępnienie w placówce anonimowej skrzynki na sygnały”, towarzyszyła zapowiedź, że w czerwcu wizytatorzy skontrolują ich wykonanie.

 

No i rzeczywiście, mamy kontrolę, na razie w postaci internetowej ankiety, w której każdy dyrektor, poprzez proste „tak” lub „nie”, ma obowiązek rozliczyć się z realizacji poszczególnych zaleceń. Tak proste, że aż genialne. Wystarczy teraz przetrzepanie tych, którzy odważą się wpisać „nie” w którymś z punktów, ewentualnie – dla utrzymania podszytej strachem dyscypliny – kilku pechowców, którzy wpisali same odpowiedzi twierdzące, bo przecież mogli poświadczyć nieprawdę, a kontrola będzie namacalna, efektywna i skuteczna. Podobnych w formie ankiet było zresztą już kilka, najwyraźniej tworzonych za pomocą tego samego narzędzia. Szlak został przetarty, więc będzie ich z pewnością jeszcze więcej, dzięki czemu ręczne sterowanie placówkami oświatowymi wejdzie na poziom, który z górą dziesięć lat temu przewidywał tylko największy prorok wśród polskich nauczycieli, Włodzimierz Zielicz. […]

 

 

Foto:Mateusz Grochocki /East News[www.wszystko-o-wszystkim.life]

 

Marcin Smolik – od grudnia 2013 r – jako p.o., od 22 lipca 2014 dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (z konkursu).

 

Maestria Marcina Smolika

Czytaj dalej »



Dzisiejsze propozycje inspirujących lektur zaczynamy od przywołania tekstu z profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

13 czerwca

 

Oczywistość czy herezja? Moje refleksje w trakcie lektury książki Anny Szulc.

 

Wiele zjawisk jest dla nas przezroczystych. Widzimy je codziennie i nie wywołują w nas żadnych refleksji. Po prostu są, mijamy je obojętnie i idziemy dalej. Z Anną Szulc jest inaczej. Na to, co znane i wydawałoby się, oczywiste, patrzy refleksyjnie, wyciąga wnioski i zmienia to, co uznaje za warte zmiany.

 

 

 

 

Takie na przykład czekanie przed klasą na nauczyciela. Czyż to nie jest normalne, że uczniowie stoją w czasie przerwy przed zamkniętą salą, albo siedzą pod ścianą, jedzą swoje śniadania i czekają na nauczyciela, by móc wejść do klasy?

 

Żeby zmienić szkołę, najpierw musimy zacząć inaczej na nią patrzeć. Myślę, że książka Anny Szulc może nam pomóc otworzyć oczy na to, co wydaje się oczywiste, ale … oczywiste wcale nie jest. Jak to stanie pod klasą.

 

Dostrzegłam, jak wielu uczniom coraz mniej służy to, co oferuje szkolna edukacja, zwłaszcza że stopniowo tracił na znaczeniu sens przygotowywania ich wyłącznie do egzaminów. W miarę zdobywania doświadczenia odkrywałam, że szkoła modelowana pruskim drylem pozostawia dużo do życzenia. Wystawiane oceny niekoniecznie oddawały poziom wiedzy ucznia, a raczej pokazywały jego umiejętność dostosowania się do wymagań nauczyciela bądź warunków egzaminów. Ponadto wprowadzały klimat rywalizacji ze względu na prowadzone rankingi ocen, średnie i porównania. Efektem było uczenie się dla ocen i bycia lepszym od innych, a nie zdobywanie wiedzy i kształcenie kompetencji.”

 

Anna Szulc, Nowa szkoła.

 

 

Źródło:www.facebook.com/marzena.zylinska

 

 

Foto: www.sklep226747.shoparena.pl

 

 

Więcej o tej książce w tekście Agnieszki Nuckowskiej, zatytułowanym „Nowa szkoła” to książka dla gotowych na zmianę polskiej szkoły   –   TUTAJ



 

 

Poniżej zamieszczany fragmenty informacji prasowej Centrum im. Adana Smitha z 30 maja 2019 roku, zatytułowanej „Koszty wychowania dzieci w Polsce 2019”:

 

Centrum im. Adama Smitha szacuje, że koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2019 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia) mieści się w przedziale od 200 do 225 tys. złotych, a dwójki dzieci od 370 do 400 tys. złotych. W roku 2018 koszty te odpowiednio wynosiły od 190 do 210 tys. złotych i od 350 do 385 tys. złotych.

 

Koszty wychowania dzieci, mierzone jako stopień pogorszenia standardu życia wynikający z wychowywania i utrzymania dziecka, są stosunkowo wysokie i sięgają od 15 do 30 proc. budżetu rodziny. Koszty te zmieniają się w tym przedziale w zależności od liczby dzieci, ich wieku i etapu edukacji.

 

Wzrost kosztów wychowania dzieci wynika z ogólnego wzrostu kosztów życia w Polsce, które między 2015 a 2018 rokiem zwiększyły się o ok. 61 procent.

 

Wydatki związane z utrzymaniem dzieci w rodzinach zwiększały się w wyniku wzrostu kosztów życia jako takich; były też rezultatem przekazywanych pieniędzy z programu Rodzina 500 plus.

 

Zmiana w programie 500 plus, w tym jego odformalizowanie i objęcie programem także pierwszego dziecka w rodzinie, sprawia, że 500 plus ma charakter powszechny, w którym rodzina, niezależnie od statusu materialnego, otrzymuje co miesiąc w tej samej wysokości zryczałtowaną kwotę.

 

Program 500 plus stał się tym samym, co usługa cash-back, czyli zwrotem części wcześniej wydanych przez rodziców pieniędzy. […]

,

Czytaj dalej »



Przed tygodniem, 5 czerwca, na swoim blogu „Profesorskie Gadanie dr hab.Stanisław Czachorowski zamieścił tekst, który zatytułował „Nie ma jednej, poprawnej odpowiedzi – rozważania o szkole”. Nie ukrywamy, ze trafiliśmy na niego dzięki portalowi EDUNEWS.PL, na którym tekst ten zamieszczono wczoraj, podając jego źródło.

 

Foto: www.czachorowski1963.blogspot.com

 

                                                       Dr hab. Stanisław Czachorowski

 

 

W dobrej wierze, nie dla zysku a pro publico bono, pozwalamy sobie na kolejne udostępnienie, także i na naszej stronie, tego tekstu – i to bez skrótów, które uczyniłyby ten wywód niezrozumiałym:

 

Każda odpowiedź jest dobra, o ile zostanie sensownie uzasadniona. Zdanie i zdarzenie wyrwane z całościowego kontekstu trudne jest do jednoznacznej interpretacji. Poprawnych odpowiedzi może być wiele. Uzasadnienie tworzy kontekst, czasem zupełnie nowy (potrzebna więc kreatywność).

 

Ot na przykład taki wycinek ze szkolnego podręcznika. Widzimy tylko fragment, ukazany na ilustracji niżej.

 

 

W szkole (i uniwersytetach?) uczymy odpowiadać, by trafić w klucz? Bo ustalamy jedną, właściwą odpowiedź, a wszystkie inne automatycznie są złe? Czy raczej uczymy myśleć i uzasadniać? Wolę to drugie, mimo że sprawdzanie wymaga znacznie większego wysiłku i czasu. Wymaga czasu na wysłuchanie, wysiłku podążania za argumentacją, myślenia. Nie da się sprawdzić „poprawności”, przyrównując szybko do klucza testowych odpowiedzi. Szybko i dużo (sprawdzonych testów, zadań) nie oznacza dobrej edukacji. I postaram się to uzasadnić, korzystając z kreatywności dyskutantów na Facebooku. Niniejszy tekst jest tylko uporządkowaną i rozszerzoną wersją dyskusji, która się odbyła w przestrzeni wirtualnej na Facebooku.

 

Zamieszczony fragment pochodzi z ćwiczenia lub podręcznika szkolnego. Umieszczony został w mediach społecznych, już nie pamiętam dokładnie gdzie (w której grupie). Może przez jakiegoś rodzica? Dostrzegając bzdurę, słusznie, publicznie się zastanawia nad poprawną odpowiedzią (bo jak pomóc dziecku w odrabianiu lekcji?). Ale czy znamy zamiar i kontekst?

 

Czytaj dalej »