Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Wczoraj na stronie Plandaltonski.pl Anna i Robert Sowińscy zamieścili kolejny podkast, który umacnia naszą wiarę w tezę, iż odnowa polskiej edukacji nie dokona się w gabinetach ministerialnych, lecz w w oddolnych inicjatywach światłych i pełnych wiary w to co robią nauczycieli. Bez względu na to gdzie to robią.

 

 

Foto: www.facebook.com/agnieszka.jastrzebska

 

Agnieszka Jastrzębska

 

 

Oto zapowiedź o czym była ta rozmowa:

 

Do dzisiejszego odcinka zaprosiliśmy wspaniałą nauczycielkę ale i założycielkę Stowarzyszenia NOESIS. Agnieszka Jastrzębska to magister fizyki i psychologii, terapeuta systemowy, oligofrenopedagog. Posiada dwudziestoletni staż pracy w zawodzie nauczyciela, duże doświadczenie w pracy z uczniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych (zaburzone zachowanie) jako nauczyciel i terapeuta, oraz pracy z uczniem zdolnym. Na lekcjach fizyki stosuje nowoczesne i twórcze metody nauczania . Posiada – jako jeden z dwóch nauczycieli w Polsce – certyfikat uprawniający do prowadzenia lekcji zgodnie z modelem 4MAT, którego autorem jest Bernice McCarthy. Autor innowacji pedagogicznej nowego modelu lekcji 4ALL opartego na cyklu Kolba, 4MAT i TOC dostosowanego do polskiego systemu.

 

Współpracując z uczelniami, prowadzi badania związane z efektywnym nauczaniem, dowodzące skuteczności stosowania narzędzi metapoznawczych, uczenia przez doświadczenie w osiąganiu przez uczniów lepszych wyników w nauce. Wynikami swej pracy dzieli się chętnie, prowadząc szkolenia dla nauczycieli. Więcej o metodach pracy Agnieszki Jastrzębskiej – TUTAJ

 

Prezentacja jak wykorzystać metodę 4ALL na lekcji fizyki, czyli jak angażować młodych odkrywców –  TUTAJ

 

 

Podkast – „Metafizyka”, czyli jak angażować młodych odkrywców – rozmowa z Agnieszką Jastrzębską – TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl



Karolina Żelazowska jest autorką/redaktorką zamieszczonego wczoraj na portalu SUPERBELFRZY tekstu, zatytułowanego „Rozmowa z książkami”. Jest on kompilacją cytatów z 28 źródeł – książek, począwszy od Sokratesa, przez takich autorów jak Kant, Voltaire, ale także Oscar Wilde, Umberto Eco, Karl Popper, na polskich autorach kończąc: Ryszardzie Kapuścińskim i Jacku Głażewskim.

 

Jak poinformowała autorka „tekst powstał jako wyraz sprzeciwu dla wydarzeń z dnia 31.03.2019 roku, uwiecznionych na zdjęciach i opublikowanych przez Fundację SMS z nieba. W trakcie zajścia dokonano – w ramach pełnienia misji – między innymi spalenia książek.

 

 

Pomnik na Bebelplatz w Berlinie upamiętniający spalenie książek w tym miejscu 10 maja 1933,  Daniel Neugebauer – Praca własna Wikimedia CC BY SA

 

 

Poniżej zamieszczamy cały tekst, ale pozbawiony przypisów, odsyłających do źródeł przytoczonych cytatów. Można je będzie poznać klikając w link <Źródło> :

 

 

Zdziwienie, zaskoczenie to początek zrozumienia. To specyficzny i ekskluzywny sport i luksus intelektualistów. Dlatego też charakterystycznym dla nich gestem jest patrzenie na świat rozszerzonymi ze zdziwienia źrenicami. Dla czytelników jednym z najbardziej elektryzujących odkryć jest właśnie to, że są czytelnikami – że nie tylko potrafią czytać (…), ale że są w tym zakochani. Beznadziejnie. Bez reszty. (…) Każda strona niesie nowe objawienie, nowy ogień i zachwyt. [Czytelnik przerywa] czytanie, głównie po to, aby rozkoszować się faktem, że czyta, na dodatek w wygodnych i bezpiecznych warunkach.

 

Dobrem dla księgi jest, by była czytana. Księga uczyniona jest ze znaków, które mówią o innych znakach, te zaś z kolei mówią o rzeczach. Bez oka, które je czyta, księga kryje znaki, które nie wytwarzają pojęć, a więc jest niema. Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.

 

Książka to ubezpieczenie na życie, maleńka antycypacja nieśmiertelności. (…) po kilkakrotnym przeczytaniu staje się o wiele grubsza, niż była (…) Jakby za każdym razem coś zostawało między kartkami: uczucie, myśli, odgłosy, zapachy… A gdy po latach zaczynamy ją kartkować, odnajdujemy w niej nas samych, młodszych, innych… Książka przechowuje nas jak zasuszony kwiat; odnajdujemy w niej siebie i jakby nie siebie.

 

[Niestety] Wydaje mi się, że ludzie lubią oglądać akty destrukcji. Zamki z piasku, domki z kart – od tego się zaczyna. Mają specjalny talent do pomnażania dzieła zniszczenia. [8] [Jak wówczas, gdy] Po dojściu do władzy w 1933 roku naziści wciągnęli berlińczyków – nawet tych, którzy głosowali przeciwko nim – w swój brunatny obłęd. (…) setki ludzi dosłownie zmarło z głodu. Adwokatom i dziennikarzom kolbami karabinów łamano szczęki i nosy, a potem zabijano ich “podczas próby ucieczki”. (…) W osławionym więzieniu Columbia-Haus nieopodal Tempelhof grano głośną muzykę, żeby zagłuszyć krzyki ofiar.(…) zawieszono konstytucję, swobody obywatelskie w Niemczech przestały istnieć. (…) berlińczycy w większości woleli tego nie zauważać. (…) pogodzili się z tym, że ze stabilizacją musi iść w parze podłość.

 

Czytaj dalej »



Nie będziemy ukrywali, ze sami ten tekst odkryliśmy. Trafiliśmy na ten wywiad na portalu EDUNEWS, ale tak naprawdę pierwotnie został on opublikowany 20 marca na stronie „Kongresu Obywatelskiego”. A jest to zapis rozmowy, jaki Marcin Wandałowski (redaktor thinklettera Kongresu Obywatelskiego) przeprowadził z politologiem dr hab. Andrzejem Zybałą, profesorem Szkoły Głównej Handlowej.

 

Serce się kraje, że – jak dotąd – nie mogliśmy przytoczyć refleksji o naszej edukacji, snutych na takim poziomie merytorycznym, pochodzących z ust profesorskich tuzów z obszaru akademickiej pedagogiki…

 

Zapraszamy do fragmentów (a później do pełnej wersji) wywiadu, którego zapis zatytułowano: „Pokazać uczniowi piękno myślenia”:

 

 

Foto: www.facebook.com/profile

 

Dr hab. Andrzej Zybała

 

 

Rolą szkoły jest nie tylko przekazywanie uczniom wiedzy o świecie, ale też – a być może przede wszystkim – uczenie ich samodzielnego, krytycznego myślenia. Powinno być to miejsce, w którym panuje kultura dyskusji, rozważania, szukania argumentów, wzbudzania ciekawości wśród młodych ludzi. Czy w polskim systemie edukacji widać już jaskółki zwiastujące wiosnę? Dlaczego w naszej kulturze tak mocno ukształtował się autorytarny model nauczyciela? Jak sprawić, by polska szkoła w większym stopniu stymulowała umysłowo uczniów?

 

 

M.W. -Szkoła powinna nie tylko „uzbrajać” uczniów w wiedzę, ale też uczyć ich myślenia. Z tą drugą misją polski system edukacji ma dziś jednak Pana zdaniem problem…

 

A.Z. -Głęboko zakorzenionym problemem polskich szkół jest to, że w niedostatecznym stopniu stymulują intelektualnie uczniów. Nie sprzyja temu obowiązujący model nauczania, preferujący zapamiętywanie czy – jak to uczniowie określają – „wkuwanie”. Model ten funkcjonuje w polskich warunkach niezmiennie od wieków, mimo że na początku ubiegłego stulecia w wielu krajach europejskich doszło do zasadniczego przeformułowania sposobu nauczania. Rozwijały się wówczas nauki społeczne, w tym przede wszystkim psychologia, które dostarczały coraz więcej praktycznej wiedzy dotyczącej tego, jak kształtować proces nauczania tak, by pobudzać myślenie dzieci i młodzieży.

 

W Polsce nie udawało się wdrożyć rekomendacji płynących z tych nauk, czego głównym powodem była mentalna niechęć do zmiany. Nauczyciel pozostawał więc postacią dość autorytarną, której zadaniem było przekazanie materiału uczniowi oraz jego wyegzekwowanie. Z kolei od ucznia wymagano, by ten materiał „wkuł”.

 

Co oznacza „stymulowanie intelektualne” uczniów?

 

Stymulowanie oznacza prowokowanie do myślenia, innowacyjności, stawiania pytań, do rozpatrywania różnych scenariuszy wyjaśniających analizowane zjawisko. Zakłada się tu także poziom metaumysłowy, czyli wielość metod rozumowania, różne sposoby patrzenia na dane zagadnienie. Kluczowe jest tworzenie środowiska szkolnego, które z zasady stymuluje umysłowo. Może się to odbywać za pomocą różnych rozwiązań organizacyjnych i programowych – od sposobów nauczania, konkursów, po sposób ustawienia ławek w klasie i prezentowania gazetek ściennych.

Podam przykład. Oglądałem niedawno nagranie z lekcji historii w Anglii. Nauczyciel przyszedł na lekcję z kufrem, z którego zaczął wyciągać przedmioty. Uczniowie je oglądali, dotykali i analizowali. Nauczyciel pytał ich, z którego wieku mogą pochodzić, o czym mogą świadczyć, z jakiego typu kulturą są związane. W takim podejściu uczeń sam zbiera fakty, nadaje im znaczenie, szuka kontekstu, wyciąga wnioski, stawia tezy. Szuka argumentów, ocenia ich siłę, stawia konkluzje. Tym samym młody człowiek uczy się weryfikowania swoich tez, uznawania, które argumenty są silne, a które słabsze. To przykład stymulowania intelektualnego, wciągania ucznia w dyskusję, w zastanowienie się, w analizę. To tworzenie warunków do tego, by sam dochodził do wiedzy. […]

Czytaj dalej »



Foto: www.polonistkaprzytablicy.blogspot.com

 

Joanna Heftowicz

 

 

Dzisiejsza propozycja sobotniej, przedpołudniowej lektury ma swe korzenie we wczorajszej Konferencji „Budzących się Polonistów”. To tam Wasz reporter poznał Joannę Heftowicz – nauczycielkę języka polskiego ze szkoły podstawowej (do niedawna – gimnazjum) w Grabowie (pow. łęczycki), występującą na owej konferencji w roli prowadzącej jeden z warsztatów: „Jak odwrócić kota ogonem? Zmiana koncepcji klasycznej lekcji przy wykorzystaniu TIK-u”.

 

 

Jako że jest ona także autorką bloga Polonistka przy tablicy” – podejrzeliśmy ostatnie zamieszczone tam materiały (bo określenie mianem posta tych miniporadników metodycznych byłoby grzechem) i wybraliśmy na dziś jeden – z 1. marca: Kilka pomysłów na lekcję z wpisem W pamiętniku Zofii Bobrówny”.

 

Oto ten, pozbawiony większości ilustracji, tekst i link do oryginału na blogu Polonistka przy tablicy”:

 

 

Rozważania dotyczące wiersza Juliusza Słowackiego zajęły nam trzy lekcje, ale dostarczyły taki wielu emocji, że było warto. Poniżej przedstawię kilka pomysłów, które wdrożyłam na tych zajęciach.

 

 

 

>Zaczęliśmy od przeglądania pamiętników, które – jak się okazało – są starsze niż moi piątoklasiści

 

>Zapoznaliśmy się z odległością, jaką musiała pokonać Zosia z mamą i siostrą, podróżując z Paryża do Krzemieńca „dyszlem rzemiennym”.

 

>Wysłuchaliśmy wiersza w niezwykłym wykonaniu Marka Grechuty.

>Odszyfrowaliśmy słowo zakodowane za pomocą telefonu komórkowego

 

>Uzupełniliśmy świetną (jak zawsze) rysunkową kartę pracy, którą wykonała autorka bloga motyle w dzienniku.

 

>Odegraliśmy scenki, w których Zosia prosi Juliusza Słowackiego o napisanie wierszyka w pamiętniku. Poeta odmawiał i mówił, że nie ma  czasu teraz, ale napisze później lub tłumaczył, że nie ma pomysłu na wiersz.

 

Było naprawdę bardzo ciekawie.

 

 

Całość wpisu Kilka pomysłów na lekcję z wpisem „W pamiętniku Zofii Bobrówny”    –     TUTAJ

 

 

Źródło: www. polonistkaprzytablicy.blogspot.com

 



Foto: www.naradaobywatelska.p

 

Wczoraj Jarosław Pytlak zamieścił post, zatytułowany „W debacie nadzieja (na przetrwanie potopu)”. Proponujemy dziś lekturę tego tekstu (najpierw jego fragmentów), gdyż – naszym zdaniem – wpisuje się on doskonale w promowaną od dłuższego czasu na naszej stronie ideę „relacji w edukacji”. Zapraszamy:

 

 

W powodzi emocjonalnych wypowiedzi, jakie nauczyciele i rodzice umieszczają w internecie w obliczu możliwego strajku szkolnego, sporadycznie tylko pojawiają się głosy traktujące obecny protest w szerszym kontekście, bardziej refleksyjnie. Nie tylko jako rozpaczliwy wyraz walki spauperyzowanej grupy zawodowej o godziwe wynagrodzenia i szacunek społeczny, ale także świadectwo choroby drążącej system oświaty, dotykającej samego sensu jego istnienia.

 

Co więcej, owe internetowe manifesty, okrzyki i zwierzenia, choć pełne pasji, a i często opatrzone wieloma komentarzami, nie mają charakteru debaty, która mogłaby doprowadzić do jakichś rzeczowych ustaleń, czy dalej idących zmian w świecie realnym. Nie w internecie, który jest bezcennym źródłem konkretnych (choć nie zawsze wiarygodnych) porad typu, ile soli należy wsypać do dwóch litrów zupy, natomiast w kwestii problemów egzystencjalnych oferuje głównie zgiełkliwy wielogłos, rzadko prowadzący do wspólnych konkluzji.

 

Tymczasem, jeżeli zgodzimy się, że poza wyższymi zarobkami nauczyciele pilnie potrzebują ponownego określenia przez społeczeństwo sensu swojej pracy (a i rodzice byliby nie od tego), potrzebna jest debata po części przynajmniej przebiegająca w świecie realnym. Toczona nie na najwyższych szczeblach struktur politycznych, nie wśród nielicznych ocalałych jeszcze (jeśli w ogóle) autorytetów. A w każdym razie – nie tylko w tym gronie. To co jest esencją działalności edukacyjnej, a zarazem jej główną treścią dla większości ludzi, dzieje się w konkretnych placówkach oświatowych i lokalnych środowiskach, w których są one osadzone. I tam kumulują się frustracje i mnożą konflikty, zarówno wynikające z działań władz oświatowych, jak ludzkiej natury, która w dzisiejszych czasach, kiedy działanie i reagowanie dominuje nad refleksją, częściej ma okazję ujawniać swoje mroczne oblicze. […]

 

Dlatego chciałbym w tym miejscu poprzeć i zarekomendować inicjatywę NOoE czyli Narady Obywatelskiej o Edukacji, której inicjatorem są uczestnicy grupy fejsbukowej „Ja, Nauczyciel”. Ludzie, którzy wyszli z przestrzeni wirtualnej i przygotowali pomysł działania, jakie proponują przeprowadzić już w najbliższych dniach w wielu miejscach w Polsce. Debaty merytorycznej, nastawionej na wskazywanie możliwych obszarów zmiany w edukacji, zarówno w skali całego kraju, jak lokalnie. Od siebie dodam – debaty mającej charakter terapeutyczny. Umożliwiającej podzielenie się troską, wspólne poszukanie rozwiązań i poczucia współudziału w kreowaniu rzeczywistości oświatowej, które od dłuższego już czasu, prawem kaduka, zawłaszczyły przez elity polityczne.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.podstawowa.sei.edu.pl

 

Międzynarodowa Szkoła Podstawowa Edukacji Innowacyjnej w Łodzi

 

 

Wczoraj – najpierw „Dziennik Gazeta Prawna” (a za nią wiele innych mediów) zamieściła informację, której tytuł powinien zelektryzować całe dotychczasowe środowisko krytyków polskiej szkoły: „Rządowy RAPORT o szkole pokazuje smutną prawdę. Oto LISTA największych grzechów”. Oto fragment tej publikacji:

 

Promowanie powierzchownego uczenia, zabijanie spontaniczności, stawianie na grzecznych uczniów – to wnioski analizy zleconej przez resort przedsiębiorczości.

 

Polska szkoła nie kształtuje w uczniach w wystarczającym stopniu kompetencji »wychodzenia poza schematy«, uczniowie boją się myśleć kreatywnie, nie umieją współpracować” – piszą autorzy raportu „Szkoła dla innowatora”. To zaś są – zdaniem ekspertów – kluczowe kompetencje, które pozwalają na innowacyjność w dorosłym życiu. Stawiają tezę, że XIX-wieczny model szkoły funkcjonujący dziś w Polsce całkowicie się zdezaktualizował. Dlatego powinno się zmienić cały system.

 

Autorzy raportu diagnozują główne przeszkody, które są hamulcem rozwoju. Jedna z głównych to podstawa programowa, czyli rozkład jazdy lekcji. Sami nauczyciele przyznają, że obecny program nauczania nie sprzyja umiejętności krytycznego myślenia (tylko co trzeci uważa inaczej).

 

Główny grzech polskiej edukacji to promowanie powierzchownej nauki. To powoduje, że 90 proc. wiedzy zostaje wkute na pamięć i szybko zapominane. […]      [Źródło: www.edukacja.dziennik.pl]

 

 

Więcej    –    TUTAJ

 

 

Na nieco inne treści tego raportu zwrócono uwagę w zamieszczonym na portalu Forsal.pl artykule, zatytułowanym Polska szkoła zabija myślenie. Winny jest system i podstawa programowa”. Poniżej przytaczamy fragment tej publikacji:

 

 

Tak wynika z raportu przygotowanego na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii „Szkoła dla innowatora”. Winny jest system edukacji. W tym podstawa programowa.

W rekomendacjach rządowego raportu pojawia się m.in. teza, że najważniejsza jest zależność między jakością nauczania a wysokością płacy. Na drugim miejscu są zajęcia pozalekcyjne, a na trzecim wysokość nakładów na uczniów. Paradoksalnie niewielki wpływ na jakość mają wielkość klas czy liczba godzin danego przedmiotu. Tezy raportu powinny być impulsem do długofalowych zmian w polskiej oświacie. W tle toczy się spór ZNP o 1000 zł podwyżki dla nauczycieli.

 

Cały artykułPolska szkoła zabija myślenie. Winny jest system i podstawa programowa”   –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.forsal.pl

 

 

 

Dobrą tradycją „Obserwatorium Edukacji” jest odsyłanie swoich czytelników do źródeł. Dlatego poniżej zacytujemy początek odszukanego streszczenia tego raportu i podamy link do całego tekstu:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.edunews.pl

 

Ewa Radanowicz i Alina Tchurz na konferencji INSPIR@CJE WCZESNOSZKOLNE 2019.

 

 

W dniach 23-24 lutego odbyła się konferencja INSPIR@CJE WCZESNOSZKOLNE 2019. Jej pokłosiem jest proponowany dziś do lektury artykuł Aliny Tchurz, zamieszczony na portalu EDUNEWS, zatytułowany „Dobrze być (z) sobą”. Jego autorka jest nauczycielką w Szkole Podstawowej w Radowie Małym. Oto fragment tego testu i link do pełnej wersji – wraz z nagraniem wideo wystąpienia Aliny Tchurz i Ewy Radanowicz na tej konferencji:

 

Nadmierny pośpiech, stres i duże oczekiwania wobec dzieci to choroba/plaga XXI wieku. Standardem są zabiegani i ciągle spieszący się rodzice, nauczyciele… DOROŚLI. Kiedy dołożymy jeszcze przesyt informacji czy zmieniające się otoczenie okazuje się, że „dawanie rady” temu wszystkiemu przez dzieci często staje się niemożliwe lub bardzo trudne.

Od kilku lat obserwujemy, że przybywa nam dużo dzieci, które nie radzą sobie z zadaniami dnia codziennego. Mierzą się one z wieloma wyzwaniami i trudnościami społecznymi, emocjonalnymi. W rodzinie, szkole, przedszkolu często nie spostrzegamy tego jako PROBLEM i nie zmieniamy form oraz metod pracy z nimi, a raczej staramy się „zmienić” dziecko, upatrując problem w nim samym.

 

Pochylamy się na testami, sprawdzianami, coraz to lepszymi kartami pracy, a nie nad tym jak łagodzić agresję, złość czy lęk. Jak na co dzień wspomagać koncentrację czy też zdolność skupina uwagi?! Nie myślimy jak nauczyć dzieci radzenia sobie z własnymi emocjami oraz wspierać je w poznawaniu siebie. A przecież jest to możliwe! Trzeba tylko uwierzyć i zrozumieć, że systematyczną i codzienną pracą możemy to zrobić! My „zwykli” nauczyciele! Każdy, kto tylko zrozumie/uwierzy/przemyśli może stać się osobą wspierającą harmonijny rozwój dziecka w trudnym dla niego czasie. Czekanie na to, że „coś” się zmieni, że może pojawią się jacyś specjaliści wydaje się dzisiaj bezsensu. Dobry pomysł i zaangażowanie wszystkich sił w szkole, przedszkolu ma szansę na SUKCES.

 

W Szkole Podstawowej w Radowie Małym od dwóch lat myślimy nad skutecznym rozwiązaniem opisanego wyżej PROBLEMU… Podejmowaliśmy działania realizowane w ramach rozporządzenia o udzielaniu pomocy psychologiczno-pedagogicznej, ale to wszystko nie przynosiło takich efektów o jakie nam chodzi. Poszukiwaliśmy inspiracji i pomysłów, czytając i wędrując po świecie, żeby uwierzyć, że można. Dotarliśmy do belgijskiej szkoły z mocą DE FONTEIN. Tu doświadczyliśmy POMYSŁU na to, jak zaopiekować się dzieckiem i dbać o jego DOBROSTAN.

 

Czytaj dalej »



Dziś po północy na blogu PEDAGOG pojawi się post, zatytułowany „O paradoksach polskiej polityki oświatowej i funkcjach szkoły”. Poniżej przytaczamy jego obszerny fragment, oraz linki do przywoływanych tam materiałów multimedialnych. Pogrubienia i podkreślania cytowanego tekstu – redakcja OE:

 

 

Foto: www.radiomaryja.pl

 

Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski

 

 

Okres przedstrajkowy jest znakomitą okazją do tego, żeby porozmawiać także o szkole, o tym, co się w niej dzieje, a jak dziać się (nie)powinno. Gorąco polecam wysłuchanie wykładu profesora Aleksandra Nalaskowskiego o funkcjach szkoły i o paradoksach, które nonsensownie akceptujemy jako społeczeństwo. Wygłosił go w 2013 r. i nie stracił na swojej aktualności.

 

Zdaniem Profesora, w sytuacji reformy trzeba się wsłuchać w głos rodziców, ale nie traktować ich jak partnerów, bo o edukacji powinni stanowić bardzo dobrze wynagradzani profesjonaliści. Nie zabieram czasu na własne analizy, bo wolę w tym momencie oddać go Profesorowi A.Nalaskowskiemu.

 

Warto wysłuchać (?) 25-minutowego wykładu w trakcie strajku wraz z rodzicami i porozmawiać o szkole oraz o jakości edukacji. Minister Anna Zalewska niech posłucha, to może zrozumie, czym się różni ignorancja, która nie powinna być podstawą zmian i perfidnej, politycznej socjotechniki od naukowej wiedzy o szkole. […]

 

 

Wykład prof. Aleksandra Nalaskowskiego „Wyjaśnione i niewyjaśnione relacje między rodzicami a szkołą”    –    TUTAJ

 

 

Ale, aby Sz. Czytelnicy nie mieli żadnych wątpliwości co do wykładowcy – prof. Śliwerski zamieścił jeszcze jeden materiał multimedialny – z dnia 24 marca 2019 roku. Jest to zapis rozmowy przed mikrofonem „Radia Maryja”, w ramach cyklu „Rozmowy niedokończone”, której redaktorzy tej rozgłośni nadali tytuł „Standardy złej i dobrej edukacji”. W debacie, obok redaktora, ojca Janusza Dyrka, uczestniczą: prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski– kierownik Katedry Edukacji Dziecka w Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz poseł PiS – dr hab. Jacek Kurzępa, socjolog.

 

 

Debata w Radiu Maryja – Rozmowy niedokończone: Standardy złej i dobrej edukacji     –     TUTAJ

 

Źródło: www. sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 

REDAKCJA OE: Bez komentarza…



Zdecydowaliśmy dziś, aby do przedpołudniowej lektury zaproponować sobotni post zamieszczony na blogu Jarosława Blocha, zatytułowany „Rzeczywistość alternatywna pióra pani Z.” Wydał nam się ten tekst dobrym przygotowaniem do przyjęcia informacji o dwu najważniejszych (dla naszego środowiska) wydarzeniach tego dnia: ogłoszenia przez ZNP wyników referendum strajkowego i komunikatu o sukcesie lub fiasku rozmów rządu z nauczycielskimi związkami zawodowymi w Centrum Dialogu Społecznego.

Oto fragmenty tego tekstu i linki do pełnej jego wersji i przywoływanych tekstów obcych:

 

Nigdy nie kryłem, że jestem sympatykiem literatury SF. Nieobce są mi różne, nawet najbardziej nieprawdopodobne wizje przyszłości. Jednak gdy przeczytałem ostatnio wywiad na Onecie z minister edukacji Panią Zalewską, to przecierałem oczy ze zdumienia. Miałem wrażenie, że pani minister żyje w innej, alternatywnej i znacznie piękniejszej rzeczywistości. Może w tamtej rzeczywistości panuje porządek, oświata jest dobrze zorganizowana, problemy w niej zostały zażegnane, nauczyciele są zadowoleni, rodzice nie mają obaw, a wszyscy z optymizmem patrzą w nadchodzący rok szkolny. Tyle, że nie jest to nasza rzeczywistość… Dlatego przerażające jest, iż pani minister naprawdę wierzy, że w takowej rzeczywistości żyje. Napisała alternatywny scenariusz wydarzeń, który stał się dla niej rzeczywistością równoległą. I przeniosła się tam jak widać. Jak tego dokonała? Nie wiem, ale za ten wyczyn należy jej się nagroda HUGO (taki Nobel dla pisarzy SF). I mam do niej prośbę, niech zdradzi mi jak to uczynić, bo sam chciałbym żyć w tak pięknej rzeczywistości, jaką ona opisuje, bo cała oświata została w rzeczywistości poprzedniej, pełnej znaków zapytania i obaw na przyszłość…

 

Pełen tekst wywiadu (gatunku SF) znajduje się TUTAJ

 

Cóż mówi Pani Z.? Otóż mówi jakby czytała z broszury propagandowej. Bagatelizuje problemy, zrzuca z siebie wszelką odpowiedzialność, kluczy i mówi ogólnikami, zwala winę na związki, odsyła do przedziwnego dokumentu tj. „Deklaracji na rzecz edukacji przyszłości” w której oprócz pustych frazesów opisane są osiągnięcia… znienawidzonych poprzedniczek. Mniemam, że wywiad ten jest częścią rozpoczynającej się kampanii wyborczej, przed którą trzeba się rzecz jasna wybielić, przedstawić swe porażki jako sukcesy i zamienić mowę pogardy na mowę miłości. Powiem szczerze, nie znam świata o którym opowiada.

 

Nie będę polemizował z tekstem bo uczyniono to już TUTAJ

 

Czytaj dalej »



Na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł Karoliny Nowakowskiej, zatytułowany „Anatomia strajku. Jak doszło do największego w historii buntu nauczycieli?”. Jest to obszerny w formie tekst, ukazujący genezę aktualnego buntu nauczycieli, jego najważniejsze przyczyny i prognozy zasięgu tego protestu. Oto wybrane fragmenty tego artykułu i link do źródła:

 

 

 

Anatomia strajku. Jak doszło do największego w historii buntu nauczycieli?

 

– To nie jest pierwsza akcja strajkowa w ostatnich latach. Było ich kilka „za poprzedniej władzy” – w roku 2013, 2014 i 2015. Nauczyciele protestowali też w bardzo trudnym roku szkolnym 2016/2017 – w przededniu wprowadzenia w życie reformy Anny Zalewskiej. […]

 

Tegoroczny protest jest wyjątkowy z kilku względów. Przede wszystkim chodzi o jego skalę. Ze szczątkowych informacji przekazywanych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i danych zbieranych przez inicjatywę „NIE dla chaosu w szkole” wynika, że do protestu przystąpi nawet 90 proc. szkół i nauczycieli. „Za” strajkiem opowiadają się także szkoły, w których jeszcze niedawno uczyli przedstawiciele ministerstwa (w tym liceum Anny Zalewskiej i jej zastępcy Macieja Kopcia) oraz rządu. […]

 

Nauczyciele jednym tchem wymieniają przyczyny strajku: deforma nie reforma, przeładowana podstawa programowa, chaos, buta i samozadowolenie minister Zalewskiej i oczywiście pieniądze. […]

 

Pracę nauczycieli (a przede wszystkim uczniów) utrudniła zwłaszcza nowa podstawa programowa. „Autorzy próbowali zawrzeć w siódmej i ósmej klasie dużą część z tego, co uczniowie realizowali dotąd przez trzy lata nauki w gimnazjum. Dokładali też dodatkowe treści – szczególnie z języka polskiego i historii, zgodne z wytycznymi MEN. Gdyby to zjawisko dotyczyło jednego, czy dwóch przedmiotów, konsekwencje nie byłyby tak poważne. Powiększenie podstawy równolegle niemal ze wszystkich dziedzin wiedzy było karygodną lekkomyślnością.” – czytamy w raporcie koalicji „Nie dla chaosu w szkole”. [… ]

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl

 

 

Jak piszą w swoim raporcie członkowie koalicji „Nie dla chaosu w szkole” Aby ukryć luki w wiedzy trzech pierwszych roczników kończących ośmioletnią podstawówkę, zdecydowano, że ci uczniowie będą zdawali uproszczony egzamin. Pod koniec ósmej klasy napiszą egzamin z języka polskiego, matematyki i języka obcego, ale nie będą zdawać egzaminu z czwartego przedmiotu do wyboru. Ale efekt reformy jest taki, że – jak wynika z diagnozy CKE – uczniowie klas ósmych na klikanaście tygodni przed egzaminem nie są do niego gotowi..

 

 

 

Cały artykuł „Anatomia strajku. Jak doszło do największego w historii buntu nauczycieli?”    –   TUTAJ

 

 

Źródło: www. serwisy.gazetaprawna.pl

 

 

Komentarz redakcji OE – niekomercyjnej formuły dziennikarstwa obywatelskiego:

Niechaj wydawca INFOR Biznes wybaczy nam te cytaty. Znamy prawo, wiemy, że „dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy’”. Jednak naszą intencją nie jest bezprawne rozpowszechnianie, a reklama tej publikacji wśród naszych Czytelników – pro publico bono…