Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Wczoraj na fanpage grupy „Myśląc Korczakiem” Marcin Stiburski zamieścił taki apel, skierowany do nauczycieli:

 

Błagam Was, czytajcie Wasze statuty szkolne i szczególnie WZO lub WSO, czyli Wewnątrzszkolne Zasady Oceniania, lub Wewnątrzszkolne Systemy Oceniania. Czytajcie też PZO czyli Przedmiotowe Zasady Oceniania.

 

Przeglądam statuty, które są dostępne w internecie, gdyż każda szkoła ma obowiązek upublicznić je. I oto jaki kwiatek tam znajduję.

 

Fragment jednego ze statutów szkolnych:

 

 

Zrozumieliście!?

 

Na TRÓJĘ zalicza się opanowania podstawy programowej.

 

Oczywiście na SZÓSTKĘ, PIĄTKĘ, CZWÓRKĘ są WYŻSZE wymagania!!!

 

Podstawa programowa w polskiej szkole to nie baza, podstawowe wymagania. Podstawa programowa to komplet całej wiedzy przekazywanej w szkole.

 

Za jej opanowanie powinna być tylko jedna MAKSYMALNA ocena. Ocena 6!

 

Oczywiście w przypadku jeżeli jeszcze chcemy stawiać inne oceny.

 

Ja w dalszym ciągu będę konsekwentnie stawiał wszystkim uczniom jedyną ocenę na jaką zasługują. Stawiał będę wszystkim jedynie ocenę 6 !

 

 

Źródło: www.facebook.com/groups/

 



W przededniu rozpoczęcia roku szkolnego, z prawie tygodniowym opóźnieniem, ale jednak, postanowiliśmy udostępnić link z nagraniem programu „BEZ ETATU” w TV TOYA, w którym redaktor Marek Krzciuk rozmawiał – głównie, ale nie tylko, o przygotowaniach do nowego roku szkolnego w szkołach zawodowych z wiceprezydent m.Łodzi Małgorzatą Moskwa-Wodnicką i dyrektorem Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi Marcinem Józefaciukiem.

 

 

Plik z programem „BEZ ETATU” – „Przygotowania do nowego roku szkolnego w szkołach zawodowych”  –  TUTAJ

 



Foto: www.google.com/search?q=Adam

 

Adam Leśniewicz dyrektor Kongresu Obywatelskiego. Z Instytutem Badań nad Gospodarką Rynkową związany jest od 2014 r. Jest absolwentem Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

 

W piątek 27 sierpnia na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono artykuł Adama Leśniewicza – dyrektora Kongresu Obywatelskiego, organizowanego od kilkunastu lat przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, zatytułowany Posklejać podzielone – jakie „razem” w edukacji?”. Jak poinformowano, artykuł ten pochodzi z z książki,wydanej po XIV Kongresie Obywatelskim pt. „Jakie ‚Razem’ Polaków w XXI wieku”, którą bezpłatnie można pobrać TUTAJ. Program

 

Postanowiliśmy zaproponować lekturę tego tekstu, gdyż na progu nowego roku szkolnego może stanowić doskonałą okazję do oderwania się od aktualnych tematów i problemów „kowidowej” edukacji i powrotu do szerszej refleksji o istocie i sensie współczesnej edukacji.

 

Oto obszerne fragmenty tego tekstu – podkreślenia i pogrubienia – redakcja OE:

 

[…] Ostatnie zmiany w systemie edukacji ujawniły wiele nowych podziałów. W wyniku reformy likwidującej gimnazja dekompozycji uległy zespoły pedagogiczne oraz relacje zbudowane pomiędzy szkołami a samorządami. Masowemu strajkowi nauczycieli w 2019 r. towarzyszyły zaś skrajne postawy zwolenników i przeciwników takiej formy walki o poprawę warunków pracy i zmianę w edukacji widoczne wśród samych nauczycieli, dyrektorów szkół, a także uczniów i rodziców. Jesteśmy podzieleni jak nigdy wcześniej, podczas gdy współczesne globalne wyzwania, tj. rewolucja technologiczna, zmiany klimatyczno środowiskowe, nowego rodzaju konflikty społeczne itp., wymagają porozumienia i wielopoziomowej współpracy.

 

W warunkach wspólnej troski i kooperacji najlepiej można rozwijać kompetencje konieczne do zmierzenia się z wyzwaniami przyszłości. Dlaczego potrzebujemy współpracy w różnorodnych obszarach edukacyjnych? Jak zjednoczyć się dla dobra naszych dzieci? Nowego „Razem” w edukacji szukaliśmy wspólnie w szerokim gronie nauczycieli, edukatorów, uczniów, przedstawicieli organizacji pozarządowych, aktywnych rodziców i samorządowców podczas warsztatu Kongresu Obywatelskiego i Centrum Nauki Kopernik. […]

 

Prace w ramach warsztatu odbywały się w pięciu grupach tematycznych, wokół następujących pytań kierunkowych:

1.Jak na nowo zbudować zespoły nauczycielskie?

2. Jakie współdziałanie rodziców i nauczycieli najlepiej wspiera uczniów?

3.O jakiej szkole uczniowie powiedzą „nasza”?

4.Szkoła w społeczności lokalnej – jaka współpraca z samorządem lokalnym?

5.Jaka współpraca szkoły z innymi środowiskami edukacyjnymi (NGO, biblioteki, domy kultury itp.)?

 

Kluczowym założeniem było wydobycie „zbiorowej mądrości”, podjęcie próby wyjścia poza osobistą perspektywę i zrozumienia optyki innych podmiotów ekosystemu edukacji. Dlatego też w pierwszym etapie warsztatu uczestnicy byli przydzielani do grup warsztatowych losowo, dopiero w kolejnych rundach dołączali do grup, które sami wybrali. Wnioski z prac każdej z grup, odpowiadające na pytanie nadrzędne całego warsztatu – w jakich obszarach i w jaki sposób można zbudować edukacyjne „Razem” – były zapisywane w oparciu o model start-stop-continue.

 

 

I. Jak na nowo zbudować zespoły nauczycielskie?

 

Uczestnicy dyskusji w tej grupie zauważali, że zespoły nauczycielskie są podzielone tak głęboko jak nigdy w historii. Nałożyły się na to różne czynniki. Bardzo wiele relacji rozsypało się w wyniku likwidacji gimnazjów, ponieważ zespoły nauczycielskie zmieniły skład, nauczyciele przenosili się do innych szkół albo rezygnowali z zawodu. Nowe zespoły nie zdążyły się jeszcze „zgrać”. Niezwykle głęboką i trwałą osią podziału okazał się również stosunek nauczycieli do ostatniego strajku (osoby, które podjęły strajk, vs. osoby, które nie włączyły się w tę formę protestu). W wielu szkołach te podziały trwają do dziś. [,…]

 

Warto zadbać o współpracę międzypokoleniową zespołów nauczycielskich. Młodzi nauczyciele mogą ułatwić zrozumienie technologii cyfrowych i dzielić się informacjami na temat nowych badań i metodologii. Nauczyciele bardziej doświadczeni stażem są zaś naturalnym partnerem wskazującym metody dydaktyczne i wychowawcze, które sprawdziły się podczas ich wieloletniej pracy w szkole. […]

Za czynnik niesprzyjający budowaniu zespołów nauczycielskich uczestnicy warsztatu uznali przeciążenie nauczycieli różnorodnymi obowiązkami daleko wykraczającymi poza 40 godzinny tydzień pracy nauczyciela. Zgłaszano w związku z tym postulat zmniejszania biurokracji, zdjęcia z nauczycieli części zobowiązań związanych z organizacją wydarzeń szkolnych na rzecz zwiększenia partycypacji rodziców i uczniów w życiu szkoły, a nawet postulowano rezygnację z wystawiania ocen śródrocznych.

 

II. Jakie współdziałanie rodziców i nauczycieli najlepiej wspiera uczniów?

 

Jak zauważono już na początku prac tej grupy, niezwykle ważne jest, aby rodzice zrozumieli wspólnotę wartości i celów z nauczycielem, ponieważ kierunkuje to do dalszej pracy. Aby mogło to nastąpić, konieczna jest jednak zdrowa relacja rodziców i nauczycieli. W przeciwnym wypadku rodzice przyjmują postawę „trudnego klienta” lub „krytycznego recenzenta” i ich działania mogą sabotować pracę szkoły i wysiłki nauczycieli.

 

Obie strony powinny zauważyć, że pewne cele szkoły i oczekiwania rodziców są zbieżne – np. dobro dziecka, przygotowanie do dorosłego życia, zapewnienie jak najlepszych warunków do rozwoju talentów itp., ale są też cele rozbieżne. Zadaniem szkoły jest jak najlepsze przygotowanie do życia we wspólnocie, społeczeństwie – realizacji tego celu zostają podporządkowane interesy jednostkowe. Rodzice koncentrują się jednak przede wszystkim właśnie na jednostkowym dobru własnych dzieci, ich wynikach i perspektywie, dlatego też często trudno im zaakceptować, że interes klasy wymaga kompromisu, za który odpowiada nauczyciel. Ta znacząca różnica perspektyw powoduje, że już na etapie wzajemnego poznawania się rodziców i nauczycieli obie strony zamiast nastawić się na współpracę, przewidują krytykę i przyjmują defensywne, „zamykające” postawy. Warto o tej różnicy ról i interesów porozmawiać już na pierwszym zebraniu klasowym, ma to często zbawienny wpływ na współdziałanie. […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www. www.svtstatic.se

 

Dr Sergio Brusin – ekspert w Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC).

 

 

Dzisiaj na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczony został zapis wywiadu, jakiego udzielił dr Sergio Brusin, przedstawiony tam jako szef zespołu ds. koronawirusa w Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). Zalecając lekturę całego tekstu, dla „posmakowania” jakości wypowiadanych przez dr Brusina tez, zamieszczamy kilka wybranych jego odpowiedzi na zadawane pytania:

 

 

[…]

 

Ostatnio też napisaliście, że to młodzi ludzie są główną siłą napędową stojącą za tym ponownym wzrostem w Europie.

 

Prawda jest taka, że widzimy o wiele więcej przypadków wśród młodych ludzi niż było wcześniej. I nic dziwnego – to oni najwięcej podróżują, spędzają wspólnie czas – w klubach, spotkaniach towarzyskich i niestety – prawdopodobnie nie stosują wszystkich środków ostrożności, które powinni. Nie czują takiego zagrożenia. W efekcie średni wiek chorego się obniżył, a większość wykrywanych przypadków jest w grupie 20-30 latków. Plusem jest to, że przechodzą chorobę o wiele łagodniej niż starsze osoby.[…]

 

 

Minęło 9 miesięcy od początku choroby, na początku mówiło się, że wygrać z chorobą możemy myjąc ręce. Mamy już jakieś lepsze sposoby?

 

Nic się nie zmieniło. To nadal główny sposób walki z chorobą. Mówimy o takiej trójcy: dystans społeczny, maseczki, no i właśnie mycie rąk. To są, jak do tej pory, najbardziej skuteczne i wydajne sposoby zapobiegania chorobie. Utrzymywanie odległości 1,5 metra do 2 metrów od innych ludzi, stosowanie maseczek, chociażby w zamkniętych pomieszczeniach, częste mycie rąk, nie wkładanie rąk do buzi, kasłanie do chusteczki czy łokieć etc. To podstawa, bez tego nie ograniczymy liczby przypadków. Kolejnym elementem jest testowanie – apelujemy do wszystkich krajów, żeby przeprowadzały jak najwięcej testów. Oczywiście najpierw chorych z symptomami, ale jeśli jest tylko taka możliwość to przesiewowe sprawdzanie najpierw w najbardziej zagrożonych grupach.

 

 

Co nas czeka w najbliższych miesiącach?

 

Prognozy są oczywiście trudne. Ale mamy kilka gotowych scenariuszy. Jeśli zdołamy utrzymać zasady epidemiczne – które wcześniej wymieniłem, to nadal będzie wzrost liczby przypadków… […]

 

 

Wrzesień to początek roku szkolnego. Otwierać szkoły?

 

Zamknięcie szkół nie poprawi w zasadniczy sposób sytuacji epidemicznej. Szkoły były już otwierane w niektórych państwach przed wakacjami i nie zaobserwowaliśmy, żeby stały ogniskami czy też miejscem rozprzestrzeniania się choroby. Tylko znów: najważniejsze jest, żeby przestrzegać środków ostrożności

 

Jak to może wyglądać w szkołach?

 

Czytaj dalej »



Ostatni raz prezentowaliśmy tekst Roberta Raczyńskiego z prowadzonego przez niego bloga <Eduopticum> 3 lipca, a post, zatytułowany”Kij wam w kanon” został tam zamieszczony 26 czerwca. Dziś proponujemy lekturę posta zamieszczonego wczoraj, gdyż jego autor podjął tam „gorący temat” roli ministra edukacji w przygotowaniu polskich szkół do rozpoczęcia kolejnego roku szkolnego. Tytuł tego tekstu: Ktoś tu się nie uczy” nie jest oceną leniwego ucznia, a odnosi się do resortu edukacji, a – mamy prawo przypuszczać – do jego szefa w szczególności.

 

Zalecając lekturę całego posta, przytaczamy poniżej jego obszerne fragmenty:

 

 

Być może przyznaję się w tej chwili do naiwności, ale, mimo niewielkich w sumie oczekiwań, zupełnie inaczej wyobrażałem sobie działania decydentów oświaty, od kiedy w połowie marca okazało się, że decyzja o zamknięciu szkół nie jest kiepskim dowcipem. Wydawała mi się wtedy przesadzona, ale pomyślałem sobie, że nie mam żadnej wiedzy o sytuacji ogólnej i że jest ona pewnie częścią spójnego planu kryzysowego, z którym się nie dyskutuje. Niestety, już wkrótce okazało się, że nie jest żadną (a już na pewno nie spójną) częścią czegokolwiek, ani też samodzielną całością, a jedynie impulsywnym wyborem, którego dokonać mógł każdy laik, w reakcji na internetową panikę, czyli bez analizy sytuacji, oceny sił, środków i bez strategii nadrzędnej. No chyba, że był to plan tak wyrafinowany, że jego głębi byle belfer-szarak nie jest po dziś dzień w stanie przeniknąć i tak utajniony, że tym razem nie pokazano nawet teczki, w której się znajduje. […]

 

Nie ma co dywagować, czy osoba stająca obecnie na czele MEN jest kompetentna, czy nie.* Z pewnością nie mniej niż poprzednia, choć nie wiem, czy to komplement. Pozostanę przy swoim zdaniu w tej kwestii, nie próbując go w tej chwili uzasadniać, pozwolę sobie jednak wyrazić opinię, że jakiej decyzji w kwestii działania szkół od 1 września minister z kamienną twarzą by nie podjął, nie byłaby ona zadowalająca dla choćby połowy zainteresowanych. Ale nie w tym rzecz – rozwiązań pewnych i dobrych nie zna przecież nie tylko ten MEN i nie tylko ten rząd.* Nie należę do całkiem licznej (sądząc po sieciowych komentarzach) grupy ludzi, którzy spodziewali się po ministerstwie cudu, inicjatywy, czy oryginalnych propozycji i kiedy zdarza mi się krytykować jego działania (a raczej spychotechnikę), to nie mam na myśli nierozwiązywalnego dziś dylematu, czy posłać dzieci do szkół, czy też pozostawić je w domu. Nikt nie jest w stanie wiedzieć, co będzie obiektywnie lepsze i nie o to powinniśmy mieć do decydentów pretensje. Wbrew powszechnej opinii, największą troską pouczonych higienicznie dyrektorów szkół nie są wcale konsultacje z GIS w sprawie ewentualnego zamknięcia placówek, ani też brak wytycznych, jak poradzić sobie z organizacją ich funkcjonowania, bo robią to już na wariackich papierach od kilku miesięcy. Czekają raczej na rozwiązania systemowe, które czyniłyby to funkcjonowanie możliwym nie tylko w teorii i nakierowane były nie tylko na (zwyczajową już) propagandę sukcesu.

 

Pod tym względem, aparat ministerialny ma ogromne, leżące od dawna odłogiem pole do popisu.

 

Niestety, jak mawiał jeden z moich nauczycieli, gdy mimo kolejnych lekcji po lekcjach, dodatkowych terminów i „ostatnich szans” delikwent nie rokował, ktoś tu się nie uczy… Bo nie musi. Podobnie jak Jasio, który w systemie kształcenia uporczywego promocję dostanie, choćby i nie chciał, tak i kolejna ekipa naszego ministerstwa erudycji niestosowanej wysiedzi nagrody, które tak, czy siak, bez względu na efekty pracy, przyznane jej zostaną. Po co ma się więc spinać? Nawet niezbyt pilny Jasio potrafi wykorzystać taką sytuację. […]

 

Pod tym względem, aparat ministerialny ma ogromne, leżące od dawna odłogiem pole do popisu.

 

Czytaj dalej »



20 sierpnia 2020 roku o godzinie 18:57 na antenie Telewizji TRWAM wyemitowano kolejny program z cyklu „Rozmowy niedokończone”:

 

 

Rozmowy niedokończone: Ocena zdalnego nauczania i powrót do szkół cz.I

Goście: Barbara Nowak – Małopolski Kurator Oświaty, Grzegorz Wierzchowski – Łódzki Kurator Oświaty. Program prowadził O.Benedykt Cisoń.

 

 

W pierwszej części uczestnicy tych „rozmów” prezentowali dość banalne opinie nt. oceny zdalnego nauczania – na podstawie wyników matur. Następnie państwo kuratorstwo snuli swoje wizje tego jak będzie funkcjonowała szkoła od pierwszego września.

 

Jednak „clou” tego programu zaczyna się w 22 minucie nagrania, kiedy prowadzący zadał pytanie skierowane do Małopolskiej Kurator Oświaty: „Do jakiej szkoły wrócą dzieci i powróci młodzież – w kontekście powyborczego, tożsamościowego podziału ideowego społeczeństwa: połowa to tożsamość katolicka, chrześcijańska, patriotyczna, a druga część społeczeństwa to tożsamość taka wyzwolona, tolerancyjna, z flagą tęczową i europejską?”

 

Nie będziemy tutaj streszczali wypowiedzi pani Nowak, gdyż nas bardziej interesują poglądy szefa łódzkiego kuratorium. Zainteresowanych informujemy, że wypowiedzi pana dr Grzegorza Wierzchowskiego mogą wysłuchać – od 32 do 40 minuty nagrania. Mniej „czasowych” czytelników informujemy, że zaczął on od tego, iż się zgadza z tym wszystkim co na ten temat mówiła przedmówczyni. Ze swojej strony dodał pewną „odkrywczą” informację:

 

To nie jest przypadek, że te działania są ukierunkowane na młodego człowieka, na dzieci. Jeśli ktoś w to nie wierzy, ma wątpliwości […] niech poparzy co się dzieje za naszą zachodnia granica, gdzie już jest obowiązkowa, permisywna seksedukacja, gdzie są podręczniki w szkołach, w których np. znajdują się takie ćwiczenia – przepraszam za ten przykład, ale to jest przykład prawdziwy – że dzieci, uczniowie mają zaprojektować dom publiczny, albo jako osoba prowadząca ten dom, albo jako ktoś, kto pracuje w takim domu. […]

 

Czytaj dalej »



Foto: Michał Rogala/Polskapresse [www.dzienniklodzki.pl]

 

 

Oto owoc naszego dzisiejszego przeglądu „mediów słowa pisanego” w poszukiwaniu publikacji, prezentujących opinie i postulaty w sprawie sposobów organizacji edukacji w nowym roku szkolnym. Pod każdym tytułem zamieszczamy krótkie fragmenty artykułów. Cały tekst można przeczytać, „klikając” na link podanego źródła::

 

 

Gazeta Wyborcza” – Dzieci muszą wrócić do szkoły. Dalsze siedzenie w domu pogorszy ich zdrowie.

 

[…] Z przerażeniem przeczytałam list czytelnika, który apeluje o zamknięcie szkół na kolejny semestr. Mimo rozwoju epidemii koronawirusa nie możemy kolejny raz zamknąć dzieci w domach. Jeżeli to zrobimy, zaryzykujemy ich zdrowie dużo bardziej, niż puszczając do (przepełnionych, niestety) placówek.

Dlaczego?

 

Bo w domu dzieci nie będą się ruszać. A to jest dla nich bardzo szkodliwe i powoduje straty, których łatwo nie da się odrobić.

 

W dyskusji o powrocie dzieci do szkół przewijają się często motywy wzrostu nierówności edukacyjnych, przeciążenia rodziców pracujących zdalnie i wspierających jednocześnie edukację swoich dzieci, przeładowanej podstawy programowej czy problemów z dostępem do internetu.

 

Podkreśla się też, że nic nie zastąpi osobistego kontaktu ucznia z nauczycielem i z rówieśnikami. Wszystko to prawda, ale dla mnie rozstrzygająca jest kwestia aktywności fizycznej – temat, który w dyskusji o otwarciu szkół pojawia się niezwykle rzadko, co mnie bardzo niepokoi. Czas kwarantanny to także czas, w którym dzieci zażywały bardzo mało ruchu. A konsekwencje tego są ogromne. […] [Źródło: www.wyborcza.pl]

 

 

X            X            X

 

Gazeta Prawna” – Rok szkolny powinien zacząć się dwa tygodnie później? Postulaty szkół i samorządów przed 1 września.

 

[…] Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich podkreślił, że samorządy w kwestii finansowania oświaty znalazły się pod ścianą – ich dochody spadają, a środki na podwyżki dla nauczycieli od września są niewystarczające. „Mamy dosyć zrzucania na nas odpowiedzialności za to, jak ma wyglądać edukacja. Minister edukacji musi zrozumieć, że nasze możliwości finansowe już się dawno wyczerpały” – stwierdził.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł Klary Klinger i Jakuba Kapiszewskiego zatytułowany „Liczby nie kłamią, na szkoły jest za wcześnie. Może być nawet kilka tysięcy zachorowań dziennie”. Oto jego obszerne fragmenty:

 

Foto: www.tvn24.pl/biznes/

 

 

Dr Franciszek Rakowski – fizyk, kognitywista, specjalista w dziedzinie sztucznej inteligencji, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego oraz specjalista w Instytucie Sztucznej Inteligencji w centrum badawczo-rozwojowym Samsung Electronics

 

 

 

Naukowcy zajmujący się prognozowaniem epidemii w Polsce rekomendują opóźnienie powrotu dzieci do szkół.*

 

Wnioski płynące z modeli prognozujących rozwój pandemii są dość jednoznaczne: szkoły mogą stanowić poważne zagrożenie epidemiczne. Z analizy wykonanej przez zespół dr Franciszka Rakowskiego z Interdyscyplinar- nego Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego (ICM) wynika, że jeżeli otworzymy wszystkie placówki jednocześnie, to liczba dziennych zachorowań może wzrosnąć nawet do kilku tysięcy przypadków dziennie.* W efekcie nawet kilkadziesiąt powiatów znajdzie się na czerwonej liście z najbardziej dotkliwymi obostrzeniami. […]

 

Problem z powrotem do szkół bierze się nie tylko stąd, że bez wprowadzenia środków ostrożności, jak np. bańki (grupy mniejsze niż klasa, które razem się uczą i spędzają wolny czas, nie mieszając się z dziećmi z innych baniek), dzieci w szkołach praktycznie cały czas są w kontakcie z innymi. Problematyczne jest również to, że wiele z nich dopiero co wróci z wakacji. Czasem zagranicznych. Niewykluczone, że z infekcją.

 

Jednym z sugerowanych rozwiązań byłoby wstrzymanie edukacji przez pierwsze dwa tygodnie szkoły. ‒ To moment, kiedy dzieci przywożą z wakacji choroby. Warto byłoby opóźnić otwarcie o dwa tygodnie ‒ tłumaczy dr Jakub Zieliński z ICM. […]

 

Naukowcy badają również, jak na kształt pandemii wpływają różne środki ostrożności, w tym oznaczanie powiatów kolorem żółtym czy czerwonym. I są zdania, że powinno się to odbywać według ostrzejszych kryteriów.

 

Bardzo dobrze, że wprowadzono lokalne lockdowny – od dawna sugerowaliśmy takie rozwiązania. To bardziej sensowne niż zam knięcie kraju na miesiąc. Jednak powinno się rozważyć, jakie kryteria przyjąć przy „zamykaniu” powiatów. Co więcej, regionalne lockdowny powinny automatycznie przekładać się na działanie szkół. Nasz model pokazał bardzo pesymistyczny scenariusz – nawet jeżeli szkoły będą zamknięte w czerwonych powiatach, bo to uwzględniliśmy w naszych wyliczeniach ‒ i tak wzrost liczby chorych będzie bardzo duży ‒ wyjaśnia jeden z naukowców. […]

 

W Polsce są cztery zespoły zajmujące się prognozowaniem przebiegu pandemii. Jeden działa na wspomnianym już ICM. Drugi na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Trzeci funkcjonuje przy Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego ‒ Państwowym Zakładzie Higieny, a czwarty na Politechnice Wrocławskiej. To z ich rekomendacji teoretycznie mają korzystać urzędnicy. Jednym z wniosków, który regularnie trafiał do KPRM i resortu zdrowia, była sugestia zwiększenia testów. Należało testować jak najwięcej – dzięki temu można wykryć szybko jak największą liczbę chorych i ich izolować. A więc i wyhamować rozprzestrzenianie się chorobymówi dr Daniel Rabczenko z Zakładu Monitorowania i Analiz Stanu Zdrowia Ludności Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. […]

 

 

Cały artykuł „Liczby nie kłamią, na szkoły jest za wcześnie. Może być nawet kilka tysięcy zachorowań dziennie”      –     TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl

 



Dzisiejszej nocy, ale już po północy, profesor Śliwerski zamieścił na swoim blogu post, zatytułowany „Maturonienormatywni”. Zaczyna go, pochodzący ze strony strony school sucks, obrazek:

 

 

Źródło:www.facebook.com/schoolsuckks

 

 

Akapitem, który zainteresował nas w tym poscie szczególnie jest ten oto:

 

[…] Nie matura lecz chęć szczera zrobi z każdego sukcesu „oficera”. Nawet sprzątaczka w szkole – z całym szacunkiem i podziwem, że w ogóle jeszcze utrzymuje się takie etaty, bo przecież uczniowie z nauczycielami mogliby sami sprzątać po sobie, jak w domu – zarabia więcej od nauczyciela i dyrektora szkoły. Wybierzcie sobie z załączonej galerii, kim chcielibyście zostać, bez matury. […]

 

Pozostawiamy ten tekst bez komentarza – wszak mamy inteligentnych czytelników.

 

Natomiast, zakładając że nie wszyscy czytający tę informację będą mieli czas aby wypatrzyć podpisy pod owymi portrecikami, postanowiliśmy zamieścić listę osób, których podobizny ilustrują tezę tego materiału: BEZ MATURY MOŻNA WIELE OSIĄGNĄĆ.

 

Czytaj dalej »



Foto:Marek Kudelski/SUPER EXPRESS [www.superbiz.se.pl]

 

Dr Patryk Jaki – doktorat obronił na Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Sztuki Wojennej na podstawie pracy „Służba więzienna w systemie bezpieczeństwa RP”. Był także nauczycielem akademickim w Wyższej Szkole Kryminologi i Penitencjarystyki w Warszawie oraz w Uniwersytecie Opolskim – z przedmiotu „Bezpieczeństwo państwa”.

 

[Zdjęcie zaczerpnięte z publikacji Nowa WILLA Patryka Jakiego. Milioner z Brukseli?]

 

 

Ostatnio dr Patryk Jaki napisał artykuł, któremu dał tytuł „Quo Vadis Zjednoczona Prawico? Musimy podjąć walkę o odzyskanie ducha i polskich wartości dla naszej młodzieży”. Tekst ten został wczoraj zamieszczony na portalu wPolityce.pl. Ale to autorowi to nie wystarczyło – aby go upowszechnić, także wczoraj,zamieścił to dzieło na swoim fejsbukowym profilu.

 

Naszym czytelnikom proponujemy lekturę kilku wybranych fragmentów tego tekstu i odsyłamy do jego pełnej wersji na stronę portalu wPolityce:

 

 

[…] Najważniejsze pytanie dotyczy tego, dlaczego młodzież i wielkie miasta w większości wybrały Rafała Trzaskowskiego?* Moim zdaniem, nie dzieje się tak ze względu na język czy nawet najważniejsze akcenty programowe (ZP, jako pierwsza po 89 r. zwolniła z podatku osoby do 26 roku życia, a miała wśród tej grupy gorszy wynik niż 2015 roku). Źródłem problemu jest wroga socjalizacja społeczeństwa polskiego, której rosnące wpływy są właśnie najbardziej ekspansywne w miastach. Opiera się ona na 7 fortecach, zabiegach związanych z rozmontowaniem naszego starego ładu moralnego, opartego o system aksjologiczny cywilizacji zachodniej z jej najważniejszym filarem etyką chrześcijańską i starym kształtem państw narodowych oraz wstawieniem, w jej miejsce nowej ideologii lewicowej z etyką permisywną. Państwa narodowe w starym kształcie wypiera społeczność międzynarodowa o wyraźnych profilach ideowych, której „wartości” są nachalniejsze od tych kształtowanych wewnątrz kraju. To jest najważniejszy element, z którego biorą się wszystkie pochodne w postaci decyzji wyborczych. I nie jest to żadne wielkie odkrycie, gdyż już Arystoteles mówił, że jeśli jakiś rząd ma trwać, musi posiadać etos czyli wyznawać całokształt zwyczajów moralnych i wierzeń rządzonych. Rodzi się więc pytanie, gdzie znajdują się kluczowe wektory tej socjalizacji? * […]

 

 

Trzonem tej publikacji jest omówienie siedmiu tych wektorów – narzędzi owej, szkodliwej zdaniem autora, socjalizacji: za pomocą „szantażu ambicjonalnego”, socjalizacja  medialna, z uczelni wyższych, korporacyjna, instytucjonalna, a także które źródłami są NGO oraz kultura. Poniżej przytoczymy tylko kilka przykładów rozwinięcia niektórych wektorów tej socjalizacji:

 

 

Po pierwsze – socjalizacja za pomocą „szantażu ambicjonalnego”

 

Rynek medialny, opanowany przez III RP czyli obóz lewicowo-liberalny, stosuje już od dawna sprytny zabieg socjotechniczny, polegający na przypominaniu przy każdej okazji, że jeśli jesteś mądry, dobrze wykształcony, pochodzisz z miasta i czujesz się generalnie lepszy – to popierasz PO czyli Tuska, Komorowskiego czy Trzaskowskiego. Problem polega na tym, że wiele osób, szczególnie tych, nieinteresujących się na co dzień zbytnio polityką, wpada w tę pułapkę. […]

 

Jak skuteczna jest to pułapka, najlepiej pokazują argumenty ludzi, którzy obiektywnie odnieśli sukcesy w swoich dziedzinach. Znana pisarka mówi, że najbardziej to przeszkadzają jej „pisowskie mordy”, „elitarny” warszawski reżyser filmowy i teatralny pisze, że trzeba głosować na RT, bo jest … ładniejszy. Jedna z wybitnych aktorek mówi, że jak PiS rządzi, to tak jakby ktoś na nią (przepraszam)…srał. Siła argumentów „elit” jest, jak widać na tych kilku przykładach porażająca. Jednak oni nie muszą się zastanawiać. Muszą głosować na kandydata PO, bo w ich zawodzie nie można stracić dyplomu „elitarności”. […]

 

 

Po drugie – socjalizacja medialna

 

Czytaj dalej »