Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: Grzegorz Banaszak [www.noizz.pl]

 

Przemysław Staroń z trofeum „Nauczyciel Roku 2018”

 

Portal SUPERBELFRZY zamieścił wczoraj tekst Macieja Danieluka o Nauczycielu Roku 2018 – Przemysławie Staroniu, zatytułowany „Expecto Belferum!” Poniżej zamieściliśmy jego fragmenty, link do całości i inne – przybliżające nam sylwetkę tegorocznego „superbelfra„:

 

 

[…] Nie poznałem jeszcze człowieka. A w sumie źle powiedziałem. Nie poznałem jeszcze człowieka osobiście. Śledzę go na FB, widzę jak kolekcjonuje pokemony w postaci innych barwnych nauczycieli. Pstryka sobie z Nimi fotki i zbiera te chwile jakby to były magiczne artefakty w Harrym Potterze.

 

W sumie trudno powiedzieć gdzie uczy. Znający go twierdzą, że w Hogwarcie. Wszyscy inni widują go na SWPS, w II Liceum im. Bolesława Chrobrego w Sopocie. [fanpage II LO w Sopocie] Prowadzi zajęcia z seniorami oraz młodzieżą. Tłumaczy czym jest filozofia.

 

Nie może być inaczej. Nie można nie wspomnieć o Harrym Potterze w kontekście mówienia o Przemku. Co prawda twierdzi, że przeczytał w życiu parę więcej książek niż tylko Harry’ego.

 

Zakon Feniksa, który stworzył, jest czymś unikalnym w polskiej przestrzeni edukacyjnej.

 

Mentor, psycholog, pedagog, przyjaciel, inaczej zwany też profesor Snap.

 

Człowiek, który swoją pasją do filozofii zaraził niejednego ucznia i studenta. Nie tylko pedagog, ale głównie człowiek, który łączy pokolenia.[…]

 

 

Czytaj dalej »



Na stronie portalu EID zamieszczono wczoraj streszczenie raportu UNICEF o przemocy w szkole. Oto jego obszerne fragmenty, linki: do całego artykułu oraz na strony UNICEF:

 

Foto: www.unicef.org

 

 

Połowa wszystkich uczniów na całym świecie w wieku 13-15 lat – czyli blisko 150 mln młodych ludzi – deklaruje, że doświadczyło przemocy ze strony swoich rówieśników na terenie placówki edukacyjnej lub w jej okolicy – wynika z najnowszego raportu UNICEF. W Polsce przemoc fizyczna i różne formy dręczenia zakłócają prawidłową edukację aż 48% dzieci w wieku 13-15 lat.[…]

 

Raport przedstawia liczne rodzaje przemocy jakiej dzieci doświadczają w szkołach i ich okolicach. Według najnowszych danych UNICEF:

 

Na całym świecie ponad 1 na 3 uczniów wieku 13-15 lat doświadcza dręczenia. Mniej więcej podobny odsetek bierze udział w bójkach.[…]

 

UNICEF zwraca uwagę, że przemoc w szkołach z udziałem broni, takiej jak noże i pistolety, nadal zbiera żniwo ofiar. Podkreśla również, że w coraz bardziej cyfrowym świecie, osoby dręczące rozpowszechniają brutalne, krzywdzące i poniżające treści jednym kliknięciem.

 

Z raportu wynika, że w Polsce 48% uczniów w wieku 13-15 lat deklaruje, że co najmniej raz w ciągu ostatnich kilku miesięcy doświadczyło przemocy ze strony rówieśników w szkole. Gorszy wynik uzyskała m.in. Kanada (50%), Francja (51%) czy Węgry (51%). Najgorzej w zestawieniu wypada Litwa (66%) i Łotwa (63%). Najmniej nastolatków deklarujących doświadczenie przemocy rówieśniczej w szkołach jest w Szwecji (28%), Islandii (29%) i Hiszpanii (33%).[…]

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.naukawpolsce.pap.pl

 

Wojciech Kossak: obraz „Orlęta – obrona cmentarza” – Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

 

Jarosław Pytlak zamieścił w sobotę na swoim blogu ciekawą ofertę, skierowaną – jak można domyślać się – głównie do nauczycieli (może także akademickich), która w intencji pomysłodawcy ma być taką „szczepionką odpornościową”. Dzięki niej aktualni i przyszli (oby już nie!) uczniowie nie byli skazani jedynie na serwowaną im w szkołach pisowską wersją historii Polski i „narodowy” model patriotyzmu. Przeczytajcie ten tekst, zatytułowany „Pamiątka 100-lecia, z myślą o przyszłości” najpierw w wersji wybranych fragmentów, ale później – koniecznie – w oryginalnej, pełnej wersji:

 

Zupełnie nie czuję entuzjazmu do świętowania 100-lecia odzyskania niepodległości. Nie mam do tego nastroju patrząc jak demokratycznie wybrana władza niszczy polską edukację, niczym największy wróg naszego kraju. A poza tym, nie podoba mi się lansowana dzisiaj wersja patriotyzmu, gloryfikująca tradycję walki zbrojnej, nawet tej beznadziejnej.

 

Oto czytam na stronie Społecznego Towarzystwa Oświatowego relację z imprezy jubileuszowej, nadesłaną przez jedną ze szkół:

 

Uczniowie wzięli udział w paradzie z okazji Święta Niepodległości, która przeszła ulicami dzielnicy. Na czele kolorowego pochodu szła orkiestra oraz Powstańcy Styczniowi i pododdział Orląt Lwowskich. Tuż za nimi podążały samochody pancerne, a na grzbiecie Kasztanki siedział… sam marszałek Józef Piłsudski. (…) Festiwal obfitował w atrakcje, na uczestników czekały: piknik historyczny z podobozem wojskowym, warsztaty patriotyczne, pokaz moździerzy, gra miejska, koncert pieśni.[…]

 

Powstańcy, samochody pancerne, obóz wojskowy, moździerze i I wojna światowa – oto symbole polskiego patriotyzmu AD 2018, prezentowane młodemu pokoleniu. Dodajmy, że w podanych przykładach wcale nie za sprawą polityków, ale szeregowych nauczycieli, z pewnością pełnych dobrej woli, ale jednak wraz z większością społeczeństwa tak właśnie postrzegających narodową tradycję. W rezultacie, jak stwierdził ostatnio Marcin Meller, „rośnie pokolenie bawiące się na dziecięcych manewrach, przekonane, że wojna jest romantyczna”. […]

 

Zaprezentuję w tym miejscu pomysł, który zrodził się z powyższych refleksji, zachęcając zarazem Czytelników do udziału we wspólnym przedsięwzięciu. Stwórzmy wspólnie książkę prezentującą wybrane wydarzenia, zjawiska, dzieła, które powstały, miały miejsce w Polsce lub za sprawą Polaków w ciągu z górą tysiącletniej historii naszego kraju, a które w żaden sposób nie wiążą się z wojną, walką, rozlewem krwi i ludzkim nieszczęściem. Takie, które możemy zaprezentować młodemu pokoleniu jako przykłady budowania dorobku naszego narodu. Pod tytułem: „100 powodów do dumy z historycznego dorobku Polski i Polaków”. […]

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.pixabay.com/pl

 

 

Wczoraj na portalu „Juniorowo” Elżbieta Manthey zamieściła tekst, zatytułowany „Moje dzieci mają lekkie plecaki – jak to możliwe?” Przytaczamy tu jego wybrane fragmenty (pogrubienia – redakcja OE) z intencją dotarcia nie tylko do czytelników „Obserwatorium Edukacji”, ale także z nadzieją, że staną się oni „misjonarzami” tej strategii w swoich środowiskach:

 

Wojtek zważył swoją córkę, Zosię z plecakiem szkolnym i bez. Z plecakiem 32,8 kg, bez plecaka 27 kg. A więc plecak waży 5,8 kg, a powinien 2,7 kg (10 procent wagi ciała). Przeciążone plecaki są powszechnym problemem, ale można go rozwiązać. Nie potrzeba do tego ważenia z udziałem pani minister, ani fleszy reporterskich aparatów. Potrzeba działania na poziomie każdej szkoły. Opowiem Wam, dlaczego moje dzieci nie mają przeciążonych plecaków.

 

Marysia jest drobną ośmiolatką, chodzi do trzeciej klasy. Kiedy niedawno podniosłam jej plecak i wydał mi się zbyt ciężki, poprosiłam, by zajrzała do środka i wyjęła z niego rzeczy, których nie potrzebuje nosić do szkoły. Po kilku minutach Marysia przybiegła do mnie i oznajmiła: – Mamo, mój plecak jest pusty! Okazało się, że wszystko co w nim miałam może zostać w domu! Tylko trochę głupio nosić w plecaku samą śniadaniówkę.

 

 

Czytaj dalej »




Foto:Tomasz Stańczak/Agencja Gazeta

 

Profesor Bogusław Śliwerski

 

 

Wczoraj na blogu PEDAGOG jego autor – profesor Bogusław Śliwerski – zamieścił post, który może zainteresować jednych, a pobudzić do głębszej refleksji drugich. Oto tytuł tego tekstu: „Pozorna samorządność rad pedagogicznych”. Jako swoistą „rozbiegówkę” przytaczamy poniżej kilka jego fragmentów i odsyłamy linkiem do źródła:

 

W wydanym w grudniu 1989 r. piśmie nauczycieli wrocławskiej „Solidarności” czytamy: Szkoły tradycyjne mogą i powinny przejść metamorfozę w kierunku uspołecznienia, które polega przede wszystkim na podniesieniu rangi rady pedagogicznej i daniu jej dużej swobody działania.

 

Jest październik 2018 roku. Rady pedagogiczne są nadal, jak w państwie socjalistycznym, ograniczonym w swej podmiotowości, organem, który rzekomo jest kolegialnym podmiotem szkoły w zakresie realizacji jej statutowych zadań dotyczących kształcenia, wychowania i opieki. Od czasów PRL nic się nie zmieniło. Nadal radzie pedagogicznej przewodniczy dyrektor szkoły, który jest pracodawcą i nadzorcą dla nauczycieli-członków tej rady. Kolegialność nadzorowana.

 

 

Czytaj dalej »



Dziś proponujemy wysłuchanie kolejnego podkastu ze strony Plandaltonski.pl. W miniony wtorek, 2 października, Anna i Robert Sowińscy, na temat „Szkoła to miejsce, które musi mieć sens” zamieścili zapis rozmowy z Wojtkiem Gawlikiem.

 

Foto: www.facebook.com/techklubkielce

 

Wojciech Gawlik

 

 

Oto jak zapowiedzieli ten wywiad:

 

Od jakiegoś czasu obserwujemy aktywność w mediach społecznościowych Wojtka Gawlika, który koncentruje się na wskazywaniu słabych stron naszego systemu edukacyjnego. Jego obserwacje związane są z rolą, w jakiej teraz występuje, czyli rodzica dziecka w szkole. Może i nadal bylibyśmy tylko obserwatorami jego poczynań, gdyby nie spotkanie na konferencji organizowanej przez Panią Marzenę Kędrę prowadzącą jedyną freinetowską szkołę Cogito w Poznaniu. Po wysłuchaniu jego wystąpienia, zaproponowaliśmy Wojtkowi Gawlikowi rozmowę, która dzisiaj mamy przyjemność zaprezentować czytelnikom strony plandaltonski.pl. Zapraszamy.

 

 

Podkast „Szkoła to miejsce, które musi mieć sens – rozmowa z Wojtkiem Gawlikiem”    –    TUTAJ

 

Źródło :www.plandaltonski.pl



Foto: www.youtube.com

Jarosław Pytlak

 

Choć tekst „W poszukiwaniu zaginionej nadziei” jego autor – Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu w poniedziałek – my popularyzujemy go w „Obserwatorium Edukacji” dzisiaj – w dniu, w którym w Sejmie odgrywany jest kolejny odcinek spektaklu z serii „Odwołać Anną Zalewską ze stanowiska ministra edukacji”.

 

Nie komentując tego wydarzenia (bo po co denerwować się czymś, co i tak nie ma wpływu na dalszy bieg spraw w polskiej oświacie), uznaliśmy, że to co proponuje Jarosław Pytlak ze wszech miar jest bardziej konstruktywne – czytelnik może podzielać poglądy autora, lub się z nimi (w całości lub częściowo) nie zgadzać – ale w każdym przypadku pobudza go do refleksji…

 

Oto kilka fragmentów – jak zawsze – w autorskim (WK) wyborze, z pogrubieniami tekstu, który uznaliśmy za istotna dla zasygnalizowania kolejnych treści:

 

W poszukiwaniu zaginionej nadziei”

 

Wrócę dzisiaj myślą do dwóch niedawnych, wakacyjnych wpisów na blogu „Wokół szkoły”, poświęconych nauczycielom. W pierwszym (Ostatni zgasi światło”) starałem się pokazać, jak wygląda oświatowa rzeczywistość z punktu widzenia szeregowych robotników winnicy pańskiej. […]

W kolejnym wpisie („Odrażający, brudni, źli”) kusiłem się o wyjaśnienie, dlaczego nauczyciele są coraz gorzej odbierani w społeczeństwie, a prestiż ich zawodu, przyznajmy, że zawsze niezbyt wysoki, teraz szoruje po dnie. […] I jakkolwiek w kolejnych miesiącach wciągnęły mnie inne, bieżące tematy, poczucie obowiązku publicysty wymaga, by w podjętych rozważaniach postawić kropkę nad „i”. Co właśnie zamierzam uczynić.

 

Zacznę krótko i dobitnie – w dającej się przewidzieć przyszłości lepiej nie będzie! Zarówno w oświacie w ogóle, jak z nauczycielami w szczególności. Nie tylko dlatego, że trwa fatalna reforma, ministerstwem rządzi funkcjonariuszka partyjna (to akurat nie nowość), a środowisko oświatowe jest jak zawsze podzielone. Również nie dlatego, że trudno sobie wyobrazić radykalne zwiększenie wynagrodzeń. Musiałyby to być naprawdę duże pieniądze, żeby zrównoważyć stres i poczucie beznadziei, jakie królują obecnie w placówkach oświatowych. Prawdziwym problemem jest brak perspektyw.

 

Cóż dzisiaj mamy, tak w telegraficznym skrócie? Tu brak chętnych do pracy, tam nauczycieli zszywających etaty z kilku szkół. Naukę na zmiany w części placówek, a wpół puste budynki w innych. Przeładowaną podstawę programową i perspektywę kumulacji roczników u wrót liceów ogólnokształcących. Zbyt dużo prac domowych, zbyt ciężkie tornistry, zbyt czerwone długopisy, którymi nauczyciele wciąż wytykają uczniom błędy. Wszechobecny brak czasu na cokolwiek poza „realizacją” programu. Dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, którym odmawia się prawa do indywidualnej nauki w szkole. Paragrafy, po które coraz częściej sięgają rodzice w swoich kontaktach z nauczycielami, i za którymi chowają się nauczyciele w świadomości, że w każdej chwili mogą dostać po głowie, jak nie od rodziców, to od dyrekcji albo w internecie od rzeszy mniej lub bardziej anonimowych komentatorów. Milion fantastycznych porad, jak trzeba pracować ze współczesnymi uczniami – stosować nowoczesne technologie, pozwalać robić błędy, być wyrozumiałym, ale stanowczym, ciepłym, ale wymagającym, rozwijać talenty, wspierać, nie dopuszczając myśli, że ktokolwiek z wychowanków może być po prostu źle wychowany, leniwy, niezdolny albo pozbawiony aspiracji – bo wszystkim tym defektom dobry pedagog powinien niezawodnie wyjść naprzeciw. Do tego dyrektorów tak obłożnych prawnymi zobowiązaniami, że na każdego z nich da się znaleźć paragraf z tytułu jakiegoś zaniechania, obarczanych coraz to kolejnymi obowiązkami, bez czasu i funduszy na ich realizację. Fatalnie pomyślany system oceny pracy nauczycieli i przedłużoną właśnie ścieżkę ich awansu zawodowego, co raczej nie przełoży się pozytywnie na jakość pracy, za to na pewno negatywnie wpłynie na przeciętną wysokość zarobków. No i nie zapominajmy o braku świadomości, czy kształcimy młode pokolenie dobrze, bo wyniki PISA, bo międzynarodowe sukcesy olimpijczyków, czy też może fatalnie, bo na poziom rozpoczynających studia gremialnie narzeka środowisko akademickie… […]

 

Czytaj dalej »



W niedzielę, 30 września, na stronie „Edukacja przyszłości” – blogu dedykowanym liderom edukacji przyszłości, Witold Kołodziejczyk zamieścił obszerny tekst, jak przystało na doktora nauk humanistycznych – z bibliografią cytowanych źródeł, zatytułowany „Punkt zwrotny w edukacji”.

 

Foto: www.facebook.com/witold.kolodziejczyk

 

Witold Kołodziejczyk

 

Uznaliśmy, że wpisuje się on doskonale w programową linię „Obserwatorium Edukacji” i popularyzowanego przez nas ruchu „Budzących się Szkół”. Poniżej zamieszczamy wybrane (subiektywnie) fragmenty tego tekstu, a w których (także subiektywnie) redakcja OE pogrubiła te myśli, które uznaliśmy za najistotniejsze:

 

Doświadczany w wielu obszarach kryzys edukacji, zbliża nas do momentu przekroczenia punktu krytycznego w rekonstruowaniu funkcjonującego od ponad stu lat modelu „bismarckowskiej” szkoły. To wynik rozwoju ludzkiej świadomości, hierarchii osobistych wartości, przekonań oraz wiedzy i inteligencji pedagogicznej w rozumieniu istoty edukacji w postindustrialnej rzeczywistości.

 

Wokół nas pojawia się coraz więcej inicjatyw, rozwiązań, propozycji, pomysłów i koncepcji głęboko osadzonych w spójnych teoriach filozoficzno-pedagogicznych. To właśnie one są przykładem krytycznego podejścia do systemowej transformacji edukacji, dotyczącej trzech kategorii: szeroko rozumianego środowiska, nowej funkcji i roli nauczyciela oraz funkcjonowania uczniów we współczesnym świecie, w którym technologia odgrywa wyjątkową rolę i obecna jest we wszystkich obszarach ludzkiej aktywności.

 

Mówiąc o przygotowaniu edukacyjnej zmiany w ponowoczesnym społeczeństwie, należy uwzględnić pięć dyspozycji – obszarów naszej zawodowej aktywności:

 

>stworzyć wizję szkoły, a w niej określić miejsce na budowanie postaw opartych na cechach charakteru,

>znaleźć funkcję dla nowych technologii w kreowaniu spójnych modeli dydaktycznych,

>zbudować system rozwoju kadry pedagogicznej w oparciu o indywidualny potencjał i siłę każdego z nauczycieli,

>określić strategię badania dla zdefiniowanych efektów wdrażanych zmian,

>zaprojektować przestrzeń uczenia się i infrastrukturę informatyczną dla rozwiązań dydaktycznych.

 

Brak jakiegokolwiek z powyższych elementów, czy też zaniedbanie lub niedocenienie wagi któregoś z nich, nie pozwoli na skuteczne przeprowadzenie transformacji. […]

 

 

Czytaj dalej »



Jakiś czas temu (20 września) na portalu „Juniorowo” Wojciech Musiał opublikował ilustrowany wywiad ze wstępem teoretycznym, zatytułowany „Chłopcy budują szałas, czyli siła wewnętrznej motywacji”.

 

Jest to kolejny tekst, wpisujący się w promowaną przez nas ideę oparcia edukacji nie na zasadzie „kija i marchewki”, a na motywacji wewnętrznej. Zapraszamy do lektury (ale i do wysłuchania tej rozmowy Autora z trójką chłopców: Staszkiem, Krzyśkiem i Broniszem) – dla zachęty publikujemy początek tego tekstu:

 

 

Nie ma silniejszej i skuteczniejszej metody zachęcenia dzieci do aktywności, jak wzbudzenie w nich wewnętrznej motywacji. Przymus na dłuższą metę jest zupełnie nieskuteczny. Jednak gdy dzieci same chcą, to potrafią zdobyć się na zdumiewający wysiłek.

 

Foto: Wojciech Musiał [www.juniorowo.pl]

 

 

Szałas jeszcze nie jest gotowy, ale już jest imponujący. Właściwie nie szałas, a domek – wysoki na prawie dwa metry, zbudowany z wkopanych w ziemię żerdzi, wzmocniony dodatkowymi kijami mocno związanymi sznurkiem. Jedną ze ścian zaczyna pokrywać glina zmieszana z trawą. Roboty przy nim wciąż jest mnóstwo, ale chłopcy zupełnie się tym nie zniechęcają. Codziennie po lekcjach przychodzą i spędzają na jego wykańczaniu całe popołudnia, aż zupełnie się ściemni. Co ich napędza? Wewnętrzna motywacja. Sami wpadli na pomysł, sami zaplanowali, sami budują. Bo chcą. Trzej jedenastolatkowie: Staszek, Krzysiek i Bronisz.

 

Wewnętrzna motywacja to najskuteczniejszy sposób na działanie. Nie tylko u dzieci, u nas wszystkich. Natomiast przymus zabija chęć do jakiejkolwiek aktywności, w tym do nauki. Niestety w polskich szkołach przymus jest normą. Dzieci muszą opanować zadany materiał, muszą udowodnić w czasie sprawdzianów i odpytywań przy tablicy, że go opanowali, muszą przeczytać lektury, muszą odrobić zadania domowe. Nie mają żadnego udziału w planowaniu tego, czym będą się zajmowali przez dziesięć miesięcy roku szkolnego, nie są traktowani po partnersku. Nauczyciel każe, dzieci robią, jak w wojsku. Efekt? Z roku na rok, z klasy na klasę narasta niechęć do szkoły i nauki, a maleje naturalna u dzieci ciekawość świata.

 

Mam okazję obserwować chłopaków przy pracy. Im bardziej budowla nabierała kształtów, tym bardziej intrygował mnie ich zapał. W końcu postanowiłem z nimi porozmawiać:

 

 

Czytaj dalej »



 

25 września dr Marzena Żylińska, w Blogosferze „Budzącej się Szkoły” – jak sama to określiła – „reaktywowała bloga”. Przytaczamy poniżej ten post, aby w ten sposób zasygnalizować „temat wiodący” dzisiejszego dnia: spotkanie w Zespole Szkół Rzemiosła przy ul. Żubardzkiej, którego celem jest powołanie Łódzkiego Regionalnego Klubu Budzących się Szkół.

 

Redakcja OE – oczywiście – będzie uważnie obserwować to wydarzenie i złoży stosowny raport – jak dobrze pójdzie – jeszcze dzisiaj.

 

A teraz obiecany tekst, choć nie mamy pewności, czy jest on w całości autorstwa blogerki. Mamy wrażenie, że od drugiego akapitu jest to cytat materiału, jaki dr Życzyńska otrzymała od osoby, podpisanej jako <kasia290> :

 

W 2018 (? WK) roku następuje reaktywacja bloga, który ma na celu inspirować do zmian w edukacji, aby zarówno uczniowie, jak i nauczyciele mogli czerpać z procesu nauczania przyjemność.

 

Dziś chciałabym poruszyć ważny aspekt edukacji, a mianowicie to, jak ważna jest relacja pomiędzy ludźmi w szkole. Jest wiele różnych szkół, do których chodzą różni ludzie, ale są trzy ważne struktury, które mogą razem współpracować na rzecz lepszej szkoły, a mianowicie są to rodzice, uczniowie, nauczyciele. Każda z tych grup np. uczniowie przez zawieranie przyjaźni w klasie i organizowanie wspólnych przedsięwzięć może wpłynąć na to, jak będą wyglądały lekcje, na jakich zasadach i co wyniesiemy z zajęć i czego nie tylko teoretycznego, ale i praktycznego nauczymy się, aby wejść w dorosłość z odpowiednim bagażem wiedzy.

 

Ostatnio miałam przyjemność brać udział w zajęciach integracyjnych w parku nieopodal mojej szkoły. Było to niezwykle miłe doświadczenie, ponieważ było dużo rozmów, poznawania się wzajemnie, śmiechu i zabawy. Uważam, że warto wprowadzić takie zajęcia dla każdej klasy na początek roku szkolnego, aby spędzić czas razem i wzmocnić więzi w grupie. Jak wiadomo nie każdy każdego lubi, ale takie zajęcia wzmacniają jedność grupy, która mimo że jest podzielona na mniejsze klasowe grupy to w sytuacji, gdy trzeba pracować razem będzie to umiała zrobić, komunikować się ze sobą i wspólnie cieszyć z tego, co udało się osiągnąć.

 

Uważam, że relacja jest bardzo ważnym elementem w edukacji, ponieważ jedynie wzajemnym szacunkiem do siebie osiągniemy cele. Wielokrotnie przekonać można się o tym, że oprócz kultury osobistej, gdy mamy relację to naprawdę umiemy się porozumieć, dyskutować, a nie opierać zajęcia w szkole na strachu. Poza tym ważne jest to także w kontekście tego, iż małe rzeczy, które robimy np. jak traktujemy innych ludzi mogą wpłynąć na ich późniejsze działanie.

 

Podsumowując moją wypowiedź starajmy się komunikować ze sobą asertywnie i starać się być empatycznym, a także zdać sobie sprawę z tego, że dzisiaj kształtujemy przyszłość młodych ludzi, którzy w niedługim czasie będą musieli mierzyć się z problemami rzeczywistości.

[kasia290]

 

Źródło: www.budzacasieszkola.pl

 

 

UWAGA: pogrubienia tekstu – redakcja OE