Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: www.edukacja.dziennik.pl

 

Robert Firmhofer

 

 

Przed kilkoma dniami, na internetowej stronie „Gazety Wyborczej”,  w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej, zamieszczono zapis wywiadu, jaki z Robertem Firmhoferem, – dyrektorem Centrum Nauki „Kopernik” przeprowadził Piotr Cieśliński.

 

 

Zanim przeczytacie całość – proponujemy lekturę jego dwu fragmentów:

 

 

Piotr Cieśliński: Kopernik ponoć przestaje być parkiem rozrywki…

Robert Firmhofer: Nigdy nim nie był.
 

Ale tak czasem był kojarzony.

– Niekiedy mylnie uważa się, że istotą centrów nauki jest ich interaktywność. Nieprawda. To tylko jedna z metod angażowania zwiedzającego, bo istotą takich instytucji jak Kopernik jest uczenie się poprzez zaangażowanie. Teraz w większym stopniu niż dotąd chcemy angażować naszych gości w fascynujące procesy uczenia się, które u nas zachodzą. Możemy być znakomitym laboratorium badawczym. Przychodzą do nas bardzo różni ludzie, z Polski i zagranicy, w różnym wieku, o różnym wykształceniu i zainteresowaniach.

 

A co chcecie zbadać?

Jak oni się uczą i co to dzisiaj znaczy „uczyć się”. Pokutuje u nas myślenie, że uczenie wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, zapamiętywaniem jej, a potem weryfikacją zdobytej wiedzy czy umiejętności. Jeżeli uczeń pozytywnie zdał egzamin lub test, to sądzimy, że dobrze się nauczył. […]

 

Dzisiejsza neurobiologia mówi nam, że uczenie się to nie jest proces czysto intelektualny, który da się całkowicie zracjonalizować. Odgrywają w nim rolę emocje, także wola. Musimy chcieć się uczyć, bo jak nie chcemy, to się nie nauczymy. Konieczne są emocje, które sprawią, że się zaangażujemy. Dopiero jeśli chcemy i naprawdę się zafascynujemy, mózg zostaje pobudzony i jest zdolny coś przyswoić. Sytuacja, w której nauczyciel stoi i przez godzinę o czymś opowiada, niekoniecznie temu sprzyja.

 

Co istotne, nie powinnyśmy myśleć o edukacji jako o procesie zakończonym egzaminem. Nauka nie kończy się w momencie opuszczenia szkoły. W pewnym sensie ona się wtedy dopiero zaczyna.

 

 

Czemu więc ma służyć szkoła?

Powinna nas zaopatrzyć w podstawowy zasób kompetencji, ale potem już sami musimy je w znacznym stopniu rozwijać. A damy radę to zrobić tylko wtedy, gdy nauczymy się samodzielnie uczyć, czyli jeśli szkoła nas do tego przygotuje
.[…]

 

 

Cały wywiad, zatytułowany „Kopernik staje się laboratorium edukacji. Jaka ma być szkoła?”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 

 

 



Foto: www.facebook.com/JacStaniszewski/

Jacek Staniszewski

 

 

22 sierpnia, na stronie bloga Doklasy.pl, Jacek Staniszewski: – nauczyciel historii i dyrektor Szkoły Podstawowej Akademia Dobrej Edukacji w Warszawie zamieścił tekst. Zatytułowany „Między bohaterami a zwykłym człowiekiem”. Polecamy lekturę – nie tylko całego tego tekstu , ale i innych tam zamieszczonych – a dla „posmakowania” – zamieszczamy fragment tego postu z 22 sierpnia:

 

Zostałem poproszony przez Gazetę Wyborczą o skomentowanie podręczników do IV klasy przygotowanych zgodnie z nową podstawą programową, która wejdzie w życie już za kilkanaście dni. […] Nie podoba mi się podstawa programowa do IV klasy. Świat w niej jest czarno-biały a bohaterowie krystalicznie czyści. Zupełnie jak w popularnych książkach o „Ojczyźnie” sprzedawanych na Poczcie Polskiej. Oparcie narracji na bohaterskim panteonie Polaków jest krokiem w tył w stosunku do tego, co nazywamy nowoczesnym nauczaniem historii. Nie pozwala na rozwijanie u uczniów krytycznego myślenia, nie skłania do zadawania pytań, karze wątpiących a dodatkowo sprawia, że historia staje się po prostu nudna.

 

Żeby uczyć według takiej podstawy będę zmuszony nieco uzupełnić podstawową opowieść. Dlatego w moim własnym programie nauczania zamierzam  koniecznie: […]

 

Co Jacek Staniszewski zamierza koniecznie  –    TUTAJ 

 

 

Źródło: www.doklasy.pl

 

 

Przeczytaj także tekst, pierwotnie publikowany przez „Gazetę Wyborczą”, do którego nawiązuje Jacek Staniszewski:  Reforma edukacji. Lekcje historii po nowemu. Czwartoklasiści poznają tylko dzieje Polski”



Foto: www.ronja.pl

 

Od dzisiaj „Obserwatorium Edukacji” powraca do normalnego rytmu zamieszczania codziennych news’ów i innych materiałów informacyjnych. Na dzisiejszy poranek proponujemy lekturę nie pedagoga i nie nauczyciela – Joanny Gołębiewskiej, której artykuł „Koulu, czyli fińska szkoła” został zamieszczony na portalu ProGG przed pięcioma laty. Jednak uznaliśmy, że jego treść doskonale koresponduje z linią redakcyjną promowania wszelkich informacji i działań, zmierzających do rzeczywistego zreformowania polskiej szkoły. Oto fragmenty tego tekstu i link do materiału źródłowego:

 

Kiedy w Polsce wprowadza się coraz to nowe testy dla iluśtamlatków, kiedy średnia ocen decyduje o przyszłym być albo nie być małego dziecka, kiedy nauka zamienia się w ćwiczenie umiejętności rozwiązywania testów, kiedy do szkoły wysyła się już pięciolatki – pewien kraj w Europie odrzuca te wszystkie pseudometody edukacyjne i co więcej – wychodzi na tym o niebo lepiej nie tylko od Polski, ale i od prawie wszystkich krajów na świecie. Ten kraj to Finlandia. Może już pora zacząć się uczyć od najlepszych? […]

 

Od wielu lat w teście PISA przoduje kilka stałych krajów: m.in. Korea Pd, Singapur, Chiny, czyli kraje z bardzo rygorystycznym, przeładowanym programem nauczania, nadmiernie obciążającym dzieci zarówno fizycznie jak i bardzo często – psychicznie. Jednak w tej grupie zawsze (na pierwszym, drugim lub trzecim miejscu) znajduje się także Finlandia…

 

 

Rezultaty testu PISA 2009

 

Na usta ciśnie się pytanie – Co Finlandia tu robi? Gdy poczyta się trochę o fińskim modelu nauczania, można – ku własnemu zaskoczeniu – odkryć, że jest on wręcz przeciwieństwem modelu azjatyckiego. Jak to możliwe, że dwa tak odmienne podejścia do edukacji mogą prowadzić do podobnym rezultatów? I wobec tego, jaki jest sens takiego obciążania młodych dziecięcych organizmów w niektórych krajach? […]

 

Cały artykuł „Koulu, czyli fińska szkoła”   –   TUTAJ

 

Źródło: www.progg.eu.

 

 

Więcej o fińskim systemie edukacji:

 

> 7 zasad fińskiego cudu edukacyjnego   –   TUTAJ

> Szkoła marzeń. Poznaj najlepszy europejski system edukacji   –   TUTAJ

> 10 różnic pomiędzy polskim a fińskim systemem edukacji   –   TUTAJ

> Fińska szkoła – wyobrażenia a rzeczywistość – cz. I   –   TUTAJ

> Fińska szkoła – wyobrażenia a rzeczywistość – cz. II  – zaufanie, motywacja, nowe technologie – TUTAJ

> Fińska szkoła – wyobrażenia a rzeczywistość – cz. III – fiński nauczyciel   –   TUTAJ

 



 

Dziś, tym razem ze świadomością swoistej autoreklamy, odsyłamy na stronę  Plandaltoński.pl, gdzie zamieszczono kolejny podkast – tym razem będący dźwiękowym zapisem rozmowy* Anny i Roberta Śowińskich z redaktorem „Obserwatorium Edukacji”. Poniżej zamieszczamy tekst wprowadzający w problematykę tego nagrania:

 

 

Co to znaczy być „Wychowawcą”, opowiada Włodzisław Kuzitowicz.

 

Włodzisław Kuzitowicz nie lubi słowa „pedagog”, bo kojarzy mu się to z naukowcem. To z czego jest dumny, to że stał się Wychowawcą, a nie tylko nauczycielem. Jak do tego dochodził?, jakie niespodzianki?, a może jakie zasadzki zastawiał na niego los, z których wychodził nierzadko obronną ręką? o tym wszystkim opowiada chodząca historia łódzkiej edukacji. Czy wiecie jak ogromne znaczenie ma w wielu krajach szkolnictwo zawodowe? Dlaczego u nas jest nadprodukcja magistrów, którzy coraz częściej albo zasilają armię bezrobotnych, albo szybko muszą zmienić swoje oczekiwania? Co można zrobić z edukacją XXI wieku, aby młody człowiek wchodzący w dorosłe życie mógł sobie w nim świetnie radzić? Nie znaleźliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania, ale cała rozmowa przepełniona jest inspiracjami, radami, wnioskami i optymizmem. Polecamy ten podcast zarówno nauczycielom jak i rodzicom, również tym, którzy mają nieco starsze dzieci.

 

Zapraszamy do słuchania   –  TUTAJ

 

Źródło: www.plandaltonski.pl

 

*Rozmowa odbyła się w 11 lipca 2017 roku.



W dzisiejszym „Dużym Formacie”  – cotygodniowym dodatki „Gazety Wyborczej – zamieszczono wywiad Łukasza Długowskiego z Richardem Louvem – amerykańskim autorem i dziennikarzem, najbardziej znanym z jego  siódmej książki  – „Last Child in the Woods”  (Ostatnie dziecko w lesie). Wywiad zatytułowano „Chcesz, by twoje dziecko odniosło sukces? Pozwól mu się bawić na dworze”. Redakcja tak zapowiedziała o czym będzie dalej:

 

Jeśli chcesz, by twoje dziecko poszło na Harvard albo było dobrze zarabiającym menedżerem, pozwól mu się bawić na dworze, ale nie na tych nudnych placach zabaw wyłożonych gumą.

 

Foto: www.google.pl

 

Oto fragment zapisu tej rozmowy:

 

ŁUKASZ DŁUGOWSKI: Kiedyś zabawy dzieci na dworze były standardem. Dzisiaj w USA stają się przestępstwem.

RICHARD LOUV: W Stanach większość osiedli zarządzana jest przez prywatne wspólnoty. One dosłownie kontrolują życie ludzi. Nigdy nie zaakceptowalibyśmy, żeby rząd tak nas kontrolował, ale zgadzamy się, by robiły to prywatne organizacje. To one dyktują ludziom, czy mogą posadzić warzywa w ogródku, na jaki kolor mogą pomalować dom i to, w jaki sposób mogą się bawić dzieci.

 

– Czego im nie wolno?

– Kobieta mieszkająca w Kaliforni powiedziała mi, że jej wspólnota zakazała dzieciom rysowania  kredą na chodniku*. Był przypadek dzieci, które do domu przyprowadziła policja. Okazało się, że wspinały się po drzewach, zgłosili to sąsiedzi i  i rodzicom zagrożono mandatem. […]

 

 

Cały wywiad Łukasza Długowskiego z Richardem Louvem   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 

 

*W Polsce także zdarzają się przypadki zakazu rysowania kredą na chodniku  –  zobacz  TUTAJ

 



 

Przed dwoma tygodniami zaprosiliśmy naszych czytelników do wysłuchania podkastu,  zatytułowanego „Jak znaleźć szkołę, w której dziecko jest szczęśliwe?”, jaki zamieszczono na stronie Plandaltoński.pl. Dzisiaj proponujemy kolejny odcinek – tym razem zatytułowany Jak przygotować się do rozpoczęcia roku szkolnego? – tylko sprawdzone sposoby dla nauczyciela od Lucyny Bzowskiej z O/KLANZA w Bogatyni.”. .Tak jak poprzednio – autorem wpisu jest Robert Sowiński.

 

Przed włączeniem głośników proponujemy lekturę tekstu wprowadzającego:

 

Drodzy słuchacze,

Będąc na Dolnym Śląsku, nie mogliśmy nie odwiedzić* naszych przyjaciół z KLANZY, czyli Lucyny i Mirosława Bzowskich. Udało nam się namówić Lucynę na wywiad, w którym trochę opowiedziała o tym co robi, jakie zajęcia warsztatowe prowadzi, jak działa PSPiA KLANZA ale udało się też porozmawiać o tym jak do przygotowuje się do zebrań z rodzicami, w tym do pierwszego zebrania z rodzicami pierwszaków. Zachęcamy do przesłuchania tego wywiadu najmłodszych stażem nauczycieli, bo jest to gotowa recepta na to jak budować relacje z rodzicami, jakie tematy poruszać na zebraniach aby wzbudzić zainteresowanie i chęć współdziałania.

 

Zapraszamy do słuchania   –   TUTAJ

 

Źródło: www.plandaltonski.pl

 

*”Nie mogliśmy nie odwiedzić” – Anna i Robert Sowińscy

 



Foto: www.google.pl

 

Nie mogliśmy przeoczyć wywiadu z posłanką „Nowoczesnej” Katarzyną Lubnauer, jaki dziś opublikowała „Gazeta Wyborcza”, w wersji papierowej opatrując go tytułem „Nowocześnie po Zalewskiej. Czyli jak?”, a w wersji elektronicznej: Jak Nowoczesna chce zmienić szkołę po Zalewskiej? Do gimnazjów powrotu nie będzie”. Rozmowę prowadziła redaktor Justyna Suchecka. Oto dwa wybrane fragmenty:

 

Justyna Suchecka: PiS właśnie wyrzucił do kosza wniosek 910 tys. obywateli o referendum edukacyjne, a wy zapowiadacie, że nie przywrócicie gimnazjów. O co chodzi?

Katarzyna Lubnauer: Bo dzieciom i nauczycielom należy się stabilizacja. Nie można zmieniać systemu szkolnego co kilka lat. To byłby kolejny chaos, kolejne stracone lata. Trzeba tak kształtować ustrój szkolny, żeby nie wywracając wszystkiego, odtworzyć te atuty, które miały gimnazja.

 

Jakie atuty?

Na przykład gimnazja wyrównywały szanse dzieci wiejskich. Po reformie PiS często na osiem lat zostaną w małych, wiejskich podstawówkach. Zwykle gorzej wyposażonych, bez sali gimnastycznej, z łączonymi klasami dla dzieci w różnym wieku. Na dodatek z latającymi nauczycielami przedmiotów przyrodniczych, którzy będą tylko na kilka godzin w tygodniu, bo żeby zebrać etat, będą dojeżdżać do kilku szkół. Należy między bajki włożyć zapewnienia minister Zalewskiej, że każdej podstawówce zapewni taki sam wysoki poziom nauczania.[…]

 

A co z przygotowanymi przez PiS podstawami programowymi?

Tej zmiany nie możemy odpuścić. Nowe podstawy będą konieczne, bo te, które przyjął rząd, cofają nas o dziesięciolecia. Potrzebujemy więcej projektów, doświadczeń – praktycznego uczenia. Praktycznych rzeczy, ale też przez praktyczne działanie. Przecież musimy uczyć dzieci do czasów i zawodów, sposobu życia, których sami nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dzieci, które zaraz zaczną naukę, jeszcze będą pracować w drugiej połowie XXI wieku, a część – dożywać wieku XXII. Zapotrzebowanie na proste prace fizyczne z pewnością będzie spadać. Teraz dzieci na to nie przygotowujemy.

Większy nacisk trzeba też położyć na umiejętności społeczne. W USA są zajęcia typu show  & tell – uczniowie od najmłodszych lat przynoszą do szkoły projekty, o których opowiadają. Zaczynają od opowiadania o przedmiotach, a dochodzą do debat oksfordzkich. Pracodawcy narzekają na nasze umiejętności komunikacyjne, bo my w szkołach tego właściwie nie ćwiczymy. To też lekcja debatowania w sporze, ale bez kłótni. Z tym też mamy przecież kłopot, widać to w telewizji czy polityce. Podobnie jak z pracą w grupie, ale tu najpierw trzeba dobrze nauczyć jej nauczycieli.[…]

 

 

Cały wywiad     –     TUTAJ

 

Źródło: www.wyborcza.pl



W ramach wakacyjnej pory na refleksje pogłębione polecamy dzisiaj wywiad z profesorem Lechem Witkowskim – autorem rozprawy „Wyzwania autorytetu...”, książki roku 2009. Rozmowę tę przeprowadziła Anna Raczyńska, a jej zapis opublikowany została w 2010 roku w  czasopiśmie „Edukacja i Dialog”. Dziś jest on jużniedostępny w internecie, (www.edukacjaidialog.edu.pl/) dlatego jesteśmy wdzięczni Witoldowi Kołodziejczykowi, że 10 czerwca przywrócił ten tekst na swoim blogu  „Edukacja przyszłości”.  Wywiad zatytułowano „Złoty róg w czarnym kolorze”. Oto jego fragment:

 

Foto: www.google.pl

 

-Panie Profesorze, w przedmowie do „Wyzwań…” napisał Pan, że książkę poprzedził artykuł, który rodził się w bólach. Z czego ta trudność wynikała?

-Nie przypuszczałem, że to temat tak pełen niejednoznaczności, kontrowersji, a zarazem uproszczeń. Ze zdumieniem odkrywałem miejsca wymagające polemiki. Nawet najwięksi humaniści – a sięgnąłem do prac z zakresu filozofii, psychologii i socjologii – mają kłopot z opisem i definicją pojęcia autorytet. Pokłosiem moich poszukiwań i sporów jest kolejna książka, w której przedstawiam odkryte przeze mnie, krążące o nim zabobony. Józef Maria Bocheński wskazał w swoim słowniku tylko cztery. Ja odnalazłem ich aż dwadzieścia jeden.

 

-Na przykład?

-Najprostsze i najczęściej powtarzane głoszą, że autorytet polega na władzy, że jest wzorem do naśladowania. W tej gamie nieprawdziwych wyobrażeń uznanych za oczywistości kryje się wiele paradoksów. Istnieje na przykład przekonanie, że autorytet w sposób oczywisty prowadzi do autorytaryzmu. tymczasem można wykazać, że autorytaryzm przejawia się właśnie brakiem autorytetu. Co gorsza, owe zafałszowania funkcjonują nie tylko w potocznej świadomości, ale także w podręcznikach. Mieczysław Łobocki kojarzy pojęcia autorytetu w szkole z niekwestionowanym uznaniem. Innymi słowy, autorytet ma zawsze rację, więc nie należy z nim polemizować. Trudno mi przyjąć to obojętnie. Dla mnie bowiem, autorytet jest czymś ważnym i pomocnym w zmaganiach z problemem wydziedziczenia z kultury. Problemem, który przejawia się w tym, że nie mamy kogo i czego słuchać, nie wiemy kogo i co czytać, nie umiemy zadawać ważnych pytań. Postanowiłem go więc po swojemu bronić. 

 

Cały wywiad przeczytacie    –     TUTAJ

 

Źródło: www. edukacjaprzyszlosci.blogspot.com



Dzisiaj zapraszamy naszych czytelników do wysłuchania podkastu, zamieszczonego na stronie Plandaltoński.PL To nasza pierwsza tam wizyta, ale nieprzypadkowo dziś tam zajrzeliśmy: jest tam nagrana rozmowa z dwiema naszymi dobrymi znajomymi: Bożeną Będzińską-Wosik – dyrektorką SP nr 81 w Łodzi i dr Marzeną Żylińską –  główną propagatorką wprowadzenie do szkół nowej kultury edukacyjnej, opartej na wnioskach płynących z neuronauki. Obie panie to liderki ruchu  „Budzącej Się Szkoły”. Tyle wstępu i fragment tekstu, zamieszczonego na stronie Plandaltoński.PL, na której jest także link do wersji audio:

 

 

Jak znaleźć szkołę, w której dziecko jest szczęśliwe?

[11 lipca 2017   Autorem wpisu jest: Robert Sowiński ]

 

Drodzy słuchacze,

kolejny nasz wywiad miał miejsce tuż po szkoleniu jakie przeprowadziliśmy na prośbę Pani dr Marzeny Żylińskiej, która zorganizowała dla wyjątkowych nauczycieli z całej Polski kilkudniowy maraton wykładowo-warsztatowy pod wspólnym tytułem „Warsztatownia nurty edukacji alternatywnej w świetle badań nad mózgiem”.

 

Dzień był wyjątkowy również z powodu pogody, jaka szalała za oknem. Najpierw afrykańskie upały a po południu tropikalna burza z nawałnicą, po której jeszcze przez blisko godzinę osiedlowe uliczki wyglądały jak wezbrane strumienie. Nie mogliśmy jednak zrezygnować z tak wspaniałej okazji, dzięki której mogliśmy nagrać rozmowę nie tylko z organizatorką „Warsztatowni” ale i z Dyrektorką Szkoły, w której odbywały się zajęcia, czyli z Panią Bożeną Bedzińską-Wosik. […]

 

 

Podkast „Jak znaleźć szkołę, w której dziecko jest szczęśliwe?”   –   TUTAJ

 

Źródło: www.plandaltonski.pl



Źródło: www.google.pl

 

 

Proponujemy dziś kolejny tekst z blogu Jarosława Pytlaka. Kolejny, bo niedawno, 18 czerwca, promowaliśmy post, zatytułowany „O dobrych nauczycielach i anachronizmie sposobu ich kształcenia. Teraz zachęcamy do przeczytania wpisu z 2 lipca, którego tajemniczy i trochę niesamowity tytuł: „Kot żywy i martwy, czyli paradoksy w wydaniu szkolnym” powinien pobudzić Waszą ciekawość. Ale – tradycyjnie – proponujemy fragmenty, jako swoista „rozbiegówkę:

 

Chyba żadne społeczeństwo na świecie nie jest w pełni zadowolone ze stanu swojego systemu edukacji. Nawet Finowie, powszechnie podziwiani za osiągnięcia w dziedzinie oświaty, właśnie wprowadzają nowe rozwiązania, wychodząc w ten sposób naprzeciw wyzwaniom współczesności. Stan niezadowolenia w tej kwestii można więc uznać za zupełnie normalny i nie przejmować się nim, rozumiejąc, że bezwładność każdego wielkiego systemu siłą rzeczy powoduje jego zacofanie I oporność na zmiany, co nieuchronnie skutkuje frustracjami.[…]

 

Mnie osobiście szczególnie inspiruje obserwacja codziennego funkcjonowania społeczności szkolnej – dzieci, nauczycieli, innych pracowników oraz rodziców uczniów. Wypatruję szkodliwych stereotypów w ludzkim myśleniu i staram się im przeciwdziałać. Pisałem o nich na blogu trzykrotnie: tutaj, tutaj i tutaj. Wspomniałem wtedy, między innymi, o fałszywym, moim zdaniem, przekonaniu, że rodzice i nauczyciele są naturalnymi sojusznikami, że podstawowym motorem postępu jest rywalizacja, a zastosowanie nowych technologii – samo w sobie przejawem nowoczesności w edukacji. Dzisiaj natomiast zamierzam zwrócić uwagę Czytelnika na kilka inspirujących paradoksów, łatwych do zaobserwowania w praktyce szkolnej.

 

Paradoksem określa się zjawisko nieoczekiwane, niezgodne z powszechną wiedzą lub intuicją. Refleksja na tym, czy coś jest takie, jak się powszechnie uważa, i odkrywanie, że wcale niekoniecznie, to doskonałe źródło pomysłów na zmiany, a te zawsze otwierają nowe perspektywy. Tropienie paradoksów pomaga w „ogarnianiu” rzeczywistości, postrzeganiu problemów z właściwej perspektywy, nawet jeśli emocje dyktują co innego. Oto przykład:

 

Myśl zawarta w poprzednim akapicie, że zmiany zawsze otwierają nowe perspektywy, nie jest paradoksem, ale jeżeli rozwiniemy ją do takiej oto postaci: „dobra zmiana minister Zalewskiej otwiera nowe perspektywy w edukacji”, zabrzmi paradoksalnie. W tym szczególnym przypadku bowiem intuicja większości środowiska nauczycielskiego mówi coś innego. A jednak… A jednak, moim zdaniem, owa intuicja jest w błędzie. Obecna reforma naprawdę otwiera nowe perspektywy (choć przy okazji burzy zastany porządek), o czym muszę uczciwie zaświadczyć jako dyrektor szkoły. Nas, na przykład, skłoniła do podjęcia decyzji o utworzeniu czteroletniego liceum ogólnokształcącego w miejsce „wygaszonego” gimnazjum.

 

Co nie znaczy, że kiedykolwiek można będzie wybaczyć pani Zalewskiej Armageddon, jaki zafundowała polskiej oświacie.[…]

 

Cały tekst Jarosława Pytlaka    –   TUTAJ