Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Na dzisiejsze przedpołudnie proponujemy lekturę najnowszego tekstu Witolda Kołodziejczyka, zatytułowanego „Przejmowanie odpowiedzialności” i zamieszczonego na portalu EDUNEWS.PL.

 

Foto: Witold Kołodziejczyk [www.facebook.com/witold.kolodziejczyk]

 

Uczniowie w centrum Business Link w Gdańsku

 

 

Oto fragmenty tekstu„Przejmowanie odpowiedzialności” i link do oryginału:

 

[…] W codziennym działaniu mamy okazję nadania znaczenia naszej pracy zawodowej. Jeżeli nie udaje się zainteresować wszystkich uczniów wszystkimi szkolnymi przedmiotami, to miejmy świadomość, że i tak mamy na nich wpływ. Bądźmy pewni, że sposób, w jaki prowadzimy zajęcia, jakie środowisko uczenia się tworzymy, jakie doświadczenia dydaktyczne im organizujemy, to właśnie będzie miało wpływ w ich przyszłym życiu. Szkoła obok ważnej funkcji zaspakajania potrzeb psychicznych – akceptacji, szacunku, przyjaźni, miłości – powinna uczyć jak się uczyć. Obok kształtowania i rozwijania przedmiotowych kompetencji, to przygotowanie uczniów do uczenia się przez całe życie, powinno stać się w czasach łatwego dostępu do informacji, ważnym zadaniem szkoły. Wiemy to, ale praktyka pokazuje coś zupełnie innego – wiedza ta nie jest powszechna. Ważniejszym staje się nadal jeszcze przygotowanie do sprawdzianów, testów, egzaminów, niż odwołanie do potencjału uczniów i ich osobistej siły w kształtowaniu prawidłowych nawyków samodzielnej pracy. Szkoła – obok domu, to przecież ważne miejsce samorealizacji, kształtowania potrzeby dążenia do wiedzy, mądrości, piękna, dobra, pracy w zespole, do świadomej i skutecznej komunikacji i funkcjonowania w realnym życiu. Uczymy się i rozwijamy przez doświadczenia. W szkole dostarczamy uczniom ich wiele. Dlatego tak ważna jest świadomość znaczenia właśnie doświadczeń w tworzeniu przez uczniów obrazu samych siebie. Posiadanie przez nich właściwych kompetencji w uczeniu się, to wynik naszych osobistych oddziaływań. A to z kolei sposób kształtowania postaw skutecznego działania opartego na kluczowych cechach charakteru.[…]

 

W jaki sposób można to robić? Po pierwsze własnym przykładem. Tak przebiega proces modelowania nawyków uczniów. Dzieje się to poprzez właściwie zaplanowany proces dydaktyczny. Rozwijamy wówczas w nich zrozumienie kluczowych elementów uczenia się, takich jak praca zespołowa, komunikacja i kreatywność, a także krytyczne myślenie, czy odwołanie się do rzeczywistego świata. To ważne elementy w kształtowaniu nawyków właściwego formułowania celów i sposobów ich osiągania, ale też planowania własnej pracy uczniów, starannego doboru materiału, form utrwalania poznanych treści, wykorzystania źródeł informacji i wreszcie właściwej samooceny. Uczniowie tworzą sobie wyobrażenie o tym, jak powinno wyglądać własne uczenie i przejmowanie za nie odpowiedzialności. […] Im więcej zajęć organizowanych przez szkołę, będzie zawierało elementy kierowanego przez nas samokształcenia, tym szybciej uczniowie zdobędą umiejętności organizacji własnej pracy. Poznają swoje reakcje na nowe sytuacje, odkrywają indywidualne możliwości, identyfikują swoje potrzeby i uczą się samodzielnej pracy, wspieranej przez świadomego swojej roli nauczyciela. Innowacyjne modele dydaktyczne znakomicie pomagają w kształtowaniu tej kompetencji.

 

 

Czytaj dalej »



Dawno nie prezentowaliśmy tekstu Elżbiety Mathey. I właśnie taki, którym chcemy zainteresować naszych czytelników, zamieściła ona na portalu „JUNIOROWO” w miniony poniedziałek. O czym tam napisała sygnalizuje już w tytuł: „Każde dziecko jest inne – co powinniśmy wiedzieć, by znaleźć równowagę między indywidualnością a edukacją w grupie”. Źródłem tych refleksji jest książka znanego nam neurobiologa – dr Marka Kaczmarzyka.

 

Foto: www.google.pl

Dr Marek Kaczmarzyk

 

 

Tradycyjnie – zapraszamy do lektury wybranych fragmentów artykułu, a później całości na stronie „JUNIOROWA”:

 

 […] Wygląda na to, że choć przeczuwamy prawdę tego zdania (które stało się tytułem artykułu- red. OE), to nie zdajemy sobie sprawy z jej znaczenia. A jeśli myślimy o dobrej edukacji, to powinniśmy wiedzieć, jak głęboko sięga to zróżnicowanie i jaki ma wpływ na rozwój każdego dziecka i na codzienne jego działania. Powinniśmy to zrozumieć zanim zaczniemy „podciągać” dzieci do normy. Pisze o tym Marek Kaczmarzyk w swojej najnowszej książce Unikat. Biologia wyjątkowości wydanej przez Wydawnictwo Dobra Literatura.

 

 

Marek Kaczmarzyk, Unikat. Biologia wyjątkowości, Wydawnictwo Dobra Literatura

 

 

Czym jest „norma”?

Każdy człowiek jest inny. Każdy. I wśród kilku miliardów ludzi na świecie żaden nie stanowi idealnego wzorca człowieka. Taki wzorzec nigdy nie istniał. To, co przyjmujemy za normę, jest jedynie wynikiem statystyk – przyjęliśmy, że jeśli jakaś cecha czy zachowanie występuje u większości, to jest ok. Taki statystyczny obraz rzeczywistości bywa bardzo użyteczny – pomaga planować, projektować, staje się punktem odniesienia. Niebezpiecznie zaczyna być, kiedy pójdziemy o krok dalej i uznamy, że tylko to, co mieści się w normie jest dobre. I jeszcze dalej – że wszyscy powinniśmy dążyć do normy. Dzieci, które nie mieszczą się w normie, są kłopotem, powodem do zmartwień. I to jest bardzo poważny błąd, który popełniamy w edukacji i wychowaniu. […]

 

 

Po co nam różnorodność?

Kochamy normy i ideały, ponieważ dają nam one poczucie wpływu i kontroli nad naszym życiem, nad rzeczywistością. Ale nasze dążenie do ideału z punktu widzenia biologii i ewolucji jest absurdalne. Zresztą z wielu innych punktów widzenia także. Absurdalne i szkodliwe. Środowisko, w jakim żyjemy, zmienia się, zmieniają się jego wymagania, a przetrwanie oraz wartości, do jakich dążymy: komfort życia, szczęście, zdrowie, spełnienie – zależą od umiejętności odnalezienia się w środowisku. Ideał, jaki tworzymy i do jakiego staramy się dopasować nasze dzieci to abstrakcyjny twór, powstały na podstawie naszych przeszłych doświadczeń i statystyki. Jednak przyszłości nie da się przewidzieć. To, co wiemy na pewno, to że będzie inna niż teraźniejszość i przeszłość. Oraz to – co podkreśla Marek Kaczmarzyk – że to nasza różnorodność zapewni nam bezpieczeństwo. […]

 

  Czytaj dalej »



 

Foto: www.google.pl

 

Maciej Danieluk

 

 

Na blogu grupy SEPERBELFRZY 4 czerwca Maciej Danieluk zamieścił obszerny tekst, zatytułowany „Łączyć czy budować?”. W pierwszej części tej „minirozprawki” czytelnik otrzymuje definicję wiedzy:

 

Jedną z ciekawszych definicji jest definicja Macieja Pondla, która znalazła się w pracy „Wybrane narzędzia informatyczne pozyskiwania wiedzy i zarządzania i wiedzą” (Wrocław 2003, Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu” nr 975) mówiąca, że wiedza to: „Ogół treści utrwalonych w umyśle ludzkim w wyniku kumulowania doświadczenia oraz uczenia się. (…) W węższym znaczeniu wiedza stanowi osobisty stan poznania człowieka w wyniku oddziaływania na niego obiektywnej rzeczywistości.”

 

Po stwierdzeniu, że „Wiedza ma być procesem, a nie produktem autor przechodzi do istoty procesu dochodzenia uczniów  do wiedzy:

 

Proces uczenia się i zdobywania  wiedzy to tak naprawdę motywowanie ucznia do tego, aby brał on odpowiedzialność za swój proces uczenia się i za swój zasób wiedzy. W praktyce szkolnej jest to bardzo trudne. Bardzo ciężko przejść z motywacji zewnętrznej do motywacji wewnętrznej. To wydaje się dzisiaj jednym z najtrudniejszych zadań nauczyciela.

 

Budując motywację do nauki wśród uczniów można podchodzić do tego tematu dwojako. Metoda konstruktywizmu mówi nam o tym, że nie ważne „kto wie”, ale ważny jest sam proces zdobywania wiedzy. Ważna w procesie nauki jest aktywność jej uczestnika, w wyniku której powstaje jego własna „rzeczywistość”. Uczeń konstruuje swoją wiedzę, jest budowniczym jej struktury, a nie rejestratorem wiedzy przekazanej przez nauczyciela. Nurt ten zakłada, że wiedza  nie jest „stała”, a składa się z doświadczeń uczącego się. Uczący się zdobywa ją poprzez osobiste doświadczenia i poszukiwania, konstruując przy tym swój własny zasób wiedzy wpływający na to jak postrzega rzeczywistość.

 

Istotą rozwoju intelektualnego jest interakcja pomiędzy uczącym się a otoczeniem. Uczeń w tym podejściu dąży do poznania otaczającego go świata i stara się zrozumieć procesy zachodzące w otoczeniu. […]

Inną koncepcją która zdobywa coraz więcej zwolenników jest teoria konektywizmu.[…]

 

 

Czytaj dalej »



 

 

Dokładnie przed tygodniem, 29 maja, na stronie Plandaltonski.pl zamieszczono kolejny, i jak poinformowano – ostatni w tym sezonie (2017/2018) – podkast, zatytułowany „W cztery oczy o edukacji i nie tylko”.

 

Obserwatorium oczywiście ten fakt zaobserwowało już wtedy, ale tak się w naszych planach redakcyjnych ułożyło, że dopiero dzisiaj udostępniamy tę informację. Oto jak zapowiadają Anna i Robert Sowińscy ten podkast, w którym oboje występują w roli zaproszonego gościa: Roberta zaprosiła Anna, Annę – Robert:

 

W dzisiejszym, już 29 odcinku podcastu, który kończy sezon 2017/2018. rozprawiamy się z naszą edukacją. Gdzie według nas popełnili błędy nasi nauczycieli, jak my sobie z tym radziliśmy, czego nie otrzymaliśmy, a co mogło nam pomóc w dorosłym życiu. Wspominamy nasze szkolne czasy, wzloty i upadki na wszystkich etapach edukacji. Dzielimy się naszymi dylematami jako świeżo upieczeni absolwenci, jak również jako młodzi rodzice. Odnosząc nasze doświadczenia do współczesności, dzielimy się naszymi sądami i opiniami o tym co według nas działało, a co mogło pójść zupełnie inaczej gdyby…. . Tym odcinkiem w bardzo osobisty sposób dziękujemy naszym słuchaczom i żegnamy się na kilka miesięcy.

 

Zapraszamy do wysłuchania tej bardzo osobistej wymiany wspomnień, gdzie Ci którzy w poprzednich wywiadach zadawali pytania – tutaj mówią o tym, jak pamiętają swoje szkoły. I nie tylko…

 

W cztery oczy o edukacji i nie tylko o tym   –   TUTAJ

 



Jarosław Pytlak zamieścił w sobotę 2 czerwca na swoim blogu kolejny, obszerny, analityczno-refleksyjny tekst, zatytułowany Co dalej po ‘dobrej zmianie’?”.

 

Foto:. PAP/D. Kwiatkowski [www.google.pl]

 

Bez tego mebla nie byłoby 4 czerwca 1989 r. Słusznie J. Pytlak nawiązuje do jego metodologii wypracowywania wartościowych decyzji.

 

 

Zalecamy zapoznanie się z najnowszym postem Jarosława Pytlaka w całości – na jego blogu, a  poniżej – dla zaostrzenia apetytu – proponujemy kilka wybranych fragmentów tego probabilistycznego tekstu:

 

 

[…] Żeby nie być gołosłownym, proponuję przenieść się na chwilę do sfery political-fiction. Oto obecna szefowa MEN przechodzi do historii, a wraz z nią cała „dobra zmiana”. Co może uczynić w sferze edukacji nowa władza – przyjmijmy optymistycznie, że otwarta intelektualnie i racjonalna?

 

Przywrócić gimnazja? To znaczy, zafundować kataklizm kilku kolejnym rocznikom młodych ludzi i nową „wędrówkę ludów” rzeszy nauczycieli? Na zdrowy rozum – nie powinna.

 

Zmienić podstawę programową? To jest dużo bardziej realne, ale trzeba pamiętać, że miliony uczniów będą w środku cyklu kształcenia, przygotowując się do egzaminów opartych na obecnej wersji tego dokumentu. Zadziałanie metodą pani Zalewskiej, czyli wprowadzenie „w biegu” kolejnej reformy, byłoby irracjonalne. Nawet gdyby uznać to za mniejsze zło, byłoby ono i tak monstrualnej wielkości.

   

Sypnąć groszem nauczycielom? Powiedzmy sobie wprost – żadna władza tego nie uczyni. Bez zasadniczej zmiany organizacji pracy szkół w ogóle, a nauczycieli w szczególności, nie da się znacząco podnieść zarobków półmilionowej rzeszy pracowników oświaty. Tym bardziej, że 500+ i inne pomysły socjalne PiS raczej w polskim krajobrazie pozostaną. No chyba, że wybuchnie głęboki kryzys ekonomiczny, ale wtedy edukacja tylko umocni się na szarym końcu listy rządowych priorytetów. […]

 

Rozumiem argumenty, że nie mamy czasu, że świat nam ucieka, a młode pokolenie się marnuje itp., ale myślę, że możliwość szybkiego i sensownego zreformowania systemu  edukacji, bez uprzedniej rzetelnej refleksji i dyskusji, po prostu nie istnieje. Można natomiast i warto możliwie szybko przeprowadzić taką debatę, nie czekając, aż zaskoczy nas zmiana władzy.

 

Tylko jak się do tego zabrać? No i kto miałby to robić?

 

Czytaj dalej »



Postanowiliśmy, choć ze sporym opóźnieniem (po siedmiu dniach), zamieścić na naszej stronie fragmenty wywiadu z Aleksandrem Pawlickim – nauczycielem w Szkole Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego. Rozmawiała z nim Aleksandra Postoła o tym, o czym informuje już tytuł tej publikacji: „Dlaczego polscy uczniowie nie lubią szkoły?

 

 

 

Foto: www. szkolaedukacji.pl

 

Aleksander Pawlicki

 

Oto wybrane fragmenty zapisu tej rozmowy i link do całości tekstu na stronię „Gazety Wyborczej”:

 

Aleksandra Postoła: Tylko jedna trzecia polskich uczniów lubi szkołę i również mniej więcej tyle czuje się związanych ze szkołą. To niedużo.

 

Aleksander Pawlicki, ekspert Szkoły Edukacji w Warszawie: Odwołuje się pani do dwóch badań. Pierwsze to badania TIMSS, gdzie pytano, czy dzieci lubią szkołę. A drugie to badania PISA, gdzie pytano nastolatków, czy czują się związani ze szkołą. W obu przypadkach wypadamy najgorzej lub prawie najgorzej spośród wszystkich krajów OECD.

 

Szczególnie interesujące wydaje się pytanie o przynależność. Jest sporo badań, które pokazują, że jeżeli dziecko ma poczucie przynależności do szkoły, to jego wyniki i sposób funkcjonowania w szkole jest lepszy. I w dalszej perspektywie będzie szczęśliwszym człowiekiem, będzie miało ciekawszą wizję świata. […]

 

 

Czego w polskiej szkole brakuje, że uczniowie nie czują się w niej dobrze, nie utożsamiają się z nią?

 

– Niestety w polskiej szkole aspekty funkcjonowania emocjonalnego uczniów są lekceważone i zaniedbywane. Jesteśmy reaktywni. Kiedy dzieje się coś ewidentnie naruszającego bezpieczeństwo ucznia, interweniujemy. Natomiast działań o charakterze proaktywnym, które by budowały poczucie przynależności u uczniów, brakuje albo nie są dość dobre. […]

 

 

Co się musi zmienić w polskiej szkole?

 

System rozliczania i karania jest fatalny. Może być inaczej. Na jednej z konferencji nauczyciel z Finlandii mówił o tym, jak tam funkcjonuje, czy raczej nie funkcjonuje, bo go nie ma, nadzór pedagogiczny. „Jak widzimy, że mamy kłopoty, to po prostu zgłaszamy problem”. Na co polscy nauczyciele i dyrektorzy pytają, jak to, przyznajecie się, że sobie nie radzicie? „Oczywiście, jakbyśmy nie powiedzieli, tobyśmy nie dostali pomocy”. Ale w polskiej szkole nikt się nie spodziewa pomocy, tylko kary. W polskiej szkole trzeba malować trawę na zielono i udawać, że jest w porządku.

 

Powinien się zmienić język, jakim mówi się o szkole. Dyrektor, nauczyciele mówiliby wówczas: nasza szkoła jest dobra, chociaż nie ma wysokich wyników egzaminacyjnych. Ale nasze dzieci rozwijają się w niej, czują z nią więź, są tam oczekiwane, szanowane i wspierane. Oto nasz patent: robimy to tak i tak. Wyniki przyjdą prędzej czy później, ponieważ wykonujemy kawał dobrej roboty. Żeby sformułować, a usłyszawszy przyjąć taką wypowiedź, trzeba wielkiej edukacji społecznej wśród dziennikarzy, samorządowców, rodziców, nauczycieli… […]

 

 

Pełny zapis wywiadu „Dlaczego polscy uczniowie nie lubią szkoły?”    –   TUTAJ

 

Źródło: www. wyborcza.pl

 

 

Aleksander Pawlicki jest wykładowcą przedmiotów: geografia społeczna szkoły oraz sztuka nauczania w Szkole Edukacji PAFW i UW, a także nauczycielem historii i wiedzy o społeczeństwie.

 

 

Przeczytaj także:

 

O polskiej szkole z Aleksandrem Pawlickim     –     TUTAJ

 

 



Pod zakładką >Szkoły i uczelnie> na portalu EDUNEWS.PL 26 maja zamieszczono tekst autorstwa Wojciecha Pogasza, zatytułowany „Rozwijanie twórczego myślenia poza szkolnymi schematami”.  Uznaliśmy, że choć można mu zarzucić funkcję kryptoreklamy publikacji „Lekcje twórczego myślenia ze Złotą Żabą”  (autorami jej  są pracownicy naukowi poznańskich wyższych uczelni:prof. UAM dr hab. Beata Gromadzka i dr Marcin Bartkowiak, z Katedry Matematyki Stosowanej Uniwersytetu Ekonomicznego),to jednak udostępnimy go naszym czytelnikom ze względu na ideę, która jest w tle tej publikacji. Ucieleśnia się ona corocznie w formie prowadzonych przez Fundację Edukacji Społecznej EKOS z siedzibą w Swarzędzu konkursów  „Złota Żaba” i „Złota Żabka”. Od wielu już lat  są one znakomitą okazją do popularyzowania wśród ich uczestników ponadprzedmiotowej twórczej aktywności  – w tym konkretnym przypadku w zdawałoby się tak od siebie odległych „przedmiotach” jak język polski i matematyka.

 

Foto: www getpocket.com

 

Wręczanie nagród laureatom Konkursu „Złota Żaba” 2018

 

 

Zapraszamy do lektury fragmentu artykułu Wojciecha Pogasza, a później jego pełnej wersji „u źródeł”, a także do uzupełniających temat publikacji:

 

 

Przyzwyczajenia organizatorów konkursów dla młodzieży szkolnej prowokują do dzielenia wiedzy na dyscypliny. Szkolne konkursy dzielą się na „przedmiotowe” i „tematyczne”. Istnieją też jednak konkursy, które wyłamując się z „obowiązującego” schematu – mogą być źródłem narzędzi wzbogacających warsztat świadomego swoich celów nauczyciela oraz prowokować nastolatków do samodzielnego odkrywania radości z myślenia. Współczesny świat stawia przed szkołą nowe wyzwania. Nie dzielenie wiedzy na szczegółowe dziedziny, ale interdyscyplinarność, elastyczność i twórcze działanie/myślenie są podstawą nowoczesnej edukacji opartej na zdobyczach neuronauk.

 

Lekcje twórczego myślenia ze Złotą Żabą to, zgodnie z podtytułem: Zbiór zadań konkursowych z języka polskiego i matematyki z rozwiązaniami. Książka ukazała się w kwietniu 2018 r. w Poznaniu i Swarzędzu nakładem Fundacji Edukacji Społecznej EKOS.

 

Beata Gromadzka i Marcin Bartkowiak, redaktorzy tego innowacyjnego zbioru zadań, który łączy w jednym opracowaniu dziedziny tak pozornie odległe, wychodzą z psychologicznie uzasadnionego stanowiska: warto bawić się wiedzą. Zawarte w zbiorze zadania mają więc dostarczyć dobrej zabawy, ponieważ poczucie humoru, swoboda i brak erudycyjnych barier to klimat sprzyjający rozwijaniu myślenia uczniów. Z tego powodu w zbiorze jest wiele zagadek i zabaw, a teksty zadań przybierają żartobliwy charakter.[…]

 

Redaktorzy zbioru jednoznacznie opowiadają się za uczeniem interdyscyplinarnym. Krytycznie odnoszą się do dzielenia w polskiej szkole wiedzy na ścisłe dziedziny, co dzieje się mimo wysiłku psychologów, pedagogów i dydaktyków domagających się, by uwzględnić na każdym etapie edukacji rozwijanie ponadprzedmiotowej twórczej aktywności. W oficjalnym dyskursie oświatowym – piszą – widoczne jest uprzywilejowanie nauk ścisłych i przeciwstawianie ich humanistyce, a przecież nie ma kolizji między dziedzinami ścisłymi i humanistycznymi, obie wyrastają z jednego pnia, którym jest umiejętność interpretacji rzeczywistości i jej transformacji, czyli twórcze myślenie.

 

 

Czytaj dalej »



Przed kilkoma dniami (27 maja) na stronie portalu DZIENNIK WARTO WIEDZIEĆ,  pod zakładką „Edukacja, Kultura, Sport” zamieszczono artykuł  o tytule, który – pewnie nie tylko w Łodzi – powinien spotkać się z dużym zainteresowaniem: Gdzie kompetencje kuratora oświaty nie sięgają?” . Niestety – nie ma tam informacji, które mogłyby ucieszyć łódzki magistrat.

 

Foto: www.google.pl

 

 

Oto obszerny fragment artykułu i link do źródła:

 

[…] Przepis art. 51 ust. 1 pkt 1 – 5 ustawy stanowi bowiem, że kurator oświaty, w imieniu wojewody, wykonuje zadania i kompetencje w zakresie oświaty określone w ustawie i przepisach odrębnych na obszarze województwa.

 

Przypomnieć należy, że zgodnie z art. 4 pkt 17 ustawy Prawo oświatowe, ilekroć w ustawie mowa jest o kuratorze oświaty – należy przez to rozumieć kierownika kuratorium oświaty jako jednostki organizacyjnej wchodzącej w skład zespolonej administracji rządowej w województwie. Kurator oświaty jest zatem kierownikiem kuratorium i przede wszystkim – terenowym (jednoosobowym) organem administracji rządowej do spraw oświaty. Sformułowanie użyte w cytowanym wyżej art. 51 ust. 1 ustawy Prawo oświatowe: „w imieniu wojewody” wskazuje, że kurator oświaty nie ma samodzielnego statusu w strukturach administracji rządowej. Podlega on bowiem wojewodzie jako zwierzchnikowi tzw. administracji zespolonej, a ustawodawca udziela mu jedynie ustawowego upoważnienia do działania za wojewodę.

 

Art. 51 ust. 1 pkt 2 ustawy, odnosi się do wydawania przez kuratora oświaty, jako organu rzeczowo właściwego, decyzji administracyjnych w pierwszej instancji. Natomiast przepis art. 51 ust. 1 pkt 4 lit. a ustawy Prawo oświatowe, należy rozumieć jako odstępstwo od wyrażonej w art. 17 pkt 1 k.p.a. zasady, że organami wyższego stopnia w stosunku do jednostek samorządu terytorialnego są samorządowe kolegia odwoławcze. Przepis ten wskazuje na następujące rodzaje spraw rozstrzyganych w drugiej instancji przez kuratora oświaty, jako organ wyższego stopnia nad organami jednostek samorządu terytorialnego:

 

-zezwolenie lub odmowa udzielenia zezwolenia na założenie szkoły publicznej przez osobę fizyczną lub osobę prawną inną niż jednostka samorządu terytorialnego,

-zezwolenie lub odmowa udzielenia zezwolenia na założenie szkoły niepublicznej,

-zezwolenie lub odmowa udzielenia zezwolenia na założenie placówki niepublicznej.

 

Czytaj dalej »



Na blogu Edukacja i Inspiracje Szkoły Paderewski w Lublinie znaleźliśmy tekst Cezarego Potapczuka, zatytułowany „Szkolne radio internetowe. Fanaberie czy pomoc nie tylko dydaktyczna?”  Jako że  uważamy, iż szkolne radio to nie fanaberia i pomysł zasługuje na upowszechnienia – zdecydowaliśmy o zamieszczeni na naszej stronie tego tekstu w całości:

 

Foto: http://biblioteka.teatrnn.pl

Cezary Potapczuk

 

Nasza codzienność to narastający szum informacyjny. W takiej rzeczywistości musimy funkcjonować. Mamy coraz większy problem z selekcjonowaniem i odbiorem wiadomości nam przydatnych. Natłok tego co do nas dociera przytłacza i rozprasza. Media publiczne serwują seanse pogardy i propagandy, obrażające inteligencję odbiorcy. Jak ustrzec młodego człowieka od zafałszowanego obrazu, który choć atrakcyjny w odbiorze, nie pozostaje obojętny dla rozwoju intelektualnego, a i emocjonalnego?

 

Sprawa wydaje się prosta, trzeba nauczyć go wybierania, interpretowania i rozumienia tego co najważniejsze dla niego, przydatne, w życiu w zdobywaniu wiedzy i umiejętności. Trzeba pokazać czym różni się przekaz rzetelny, od kłamstwa i manipulacji. Szkoła może to robić, bo ma instrumenty, a jeśli nie ma to może się o nie postarać. Instrumentem dającym największe możliwości w tym zakresie wydaje się, jest szkolne radio internetowe.

 

 

Media w teorii i praktyce

 

Aby uruchomić radio internetowe wystarczy telefon komórkowy i darmowe oprogramowanie na komputerze. Aby zorganizować szkolne radio internetowe nie potrzeba wielkich nakładów. Wystarczą chęci do działania, pomysł, i co najważniejsze przychylność dyrekcji. Trzeba jeszcze zachęcić do udziału w tym przedsięwzięciu grupę uczniów, którzy zbudują redakcję. Pytanie: jak zachęcić? Bezrefleksyjne opowiadanie o historii i roli mediów, o gatunkach dziennikarskich o tym jak fajnie jest być dziennikarzem niczego załatwi, a może zniechęcić. Potrzebne są przykład (konkret) i praktyka. Dlatego o dziennikarstwie, o pracy redakcyjnej, o blaskach i cieniach zawodu, o odpowiedzialności, roli i znaczeniu pracy dziennikarza najlepiej opowiedzą sami dziennikarze radiowi. Obserwując zaangażowanie młodzieży mogę z przekonaniem powiedzieć, że tylko taka forma zajęć i kontaktu z tematem daje pożądany efekt.

 

Dużym ułatwieniem w realizacji naszych planów jest to, że radio powstaje jako projekt wspierany przez program Erasmus+, co pozwoli nam kupić i profesjonalnie wyposażyć studio. Przy dzisiejszym zaawansowanym rozwoju technologicznym nie potrzeba jednak dużych nakładów finansowych i wystarczy telefon komórkowy i darmowe oprogramowanie na komputerze.

 

 

Oddajmy inicjatywę młodym

 

Nad formułą radia pracują sami uczniowie. To oni przygotują i przeprowadzą ankietę wśród szkolnych kolegów. Młodzi wypowiedzą się w niej jakiego radia chcieli by słychać. Jakie tematy radio ma poruszać. Wyniki ankiety pomogą przygotować ofertę programową. To daje gwarancję powodzenia przedsięwzięcia. Powodzenie w tym przypadku będzie mierzone liczbą słuchaczy i zainteresowaniem odbiorców. Jeśli oferta będzie atrakcyjna i zbieżna z ich oczekiwaniami to będzie i satysfakcja zespołu redakcyjnego. Pojawią się chętni do współpracy i następcy, tych którzy za rok, czy dwa z uwagi na nadmiar uczniowskich obowiązków będą musieli zrezygnować z tej formy szkolnej aktywności. Dodajmy, że przygoda z radiem wiele ich nauczy. Odpowiedzialności za słowo, umiejętności słuchania i zadawania pytań, selekcji treści płynących z różnych źródeł, wreszcie pokonywania stresu. Zaangażowanie w pracę szkolnego radia internetowego nie jest więc i nie będzie jedynie zabawą. Oczywiście uczniowska inicjatywa musi być nadzorowana przez nauczycieli odpowiedzialnych za ten projekt.

 

Źródło: www.paderewski.lublin.pl

 

 

 

Cezary Potapczuknauczyciel w Międzynarodowym Gimnazjum Paderewski w Lublinie, gdzie obok zajęć artystycznych jest  opiekunem  szkolnego radia „On Air Together!”, realizowanego w ramach programu Erasmus+

 

 

Przykłady działania Szkolnego Radia Internetowego   –   TUTAJ   i  TUTAJ

 



Dzisiejsza lektura  najpierw wpadła nam w oko swoim tytułem: Edukacja jest przygodą”. Autorką tego tekstu jest  Justyna Bobernauczycielka języka polskiego i angielskiego w  a znaleźliśmy go na stronie portalu SUPERBELFRZY. Oto  wybrane fragmenty i link do oryginału:

 

dź jak Kolumb, nie bój się podróży w nieznane. To oczywiste, że nie wiesz, co odkryjesz. Na początku podróży nikt nie wie, kim stanie się dzięki niej. Nie bój się popełnić błędu, nie bój się zmieniać celu swojej podróży, nie bój się przeciwności. To stawanie się odkrywcą nadaje sens naszemu życiu.

 

Foto: www.superbelfrzy.edu.pl

 

Lech Mankiewicz podczas spotkania w sejneńskim Ośrodku Kultury

 

 

W sejneńskim Ośrodku Kultury odbyło się drugie spotkanie Przyjaciół Edukacji. Inauguracyjne spotkanie z Ewą Radanowicz przyciągnęło tłumy i pokazało jak wiele osób chce pragnie lepszej szkoły. Tym razem gościliśmy również superbelfra, dr hab Lecha Mankiewicza, prezesa Fundacji Edukacja dla Przyszłości, czyli polskiej wersji Khan Academy. Nauczycielom, w tym anglistom z grupy SETI (Sejny English Teacher Initiative), ale także innym zainteresowanym rodzicom i mieszkańcom naszego powiatu, opowiadał o edukacji przyszłości, która jest już dostępna dziś. […]

 

 

Czy tylko dla znających język angielski?

 

Przede wszystkim prezes Fundacji Edukacja dla Przyszłości opowiedział nam o Khan Academy  i o Courserze – jako o platformach online oferujących dostęp do ogromnej wiedzy całkowicie za darmo. W przypadku Coursery barierą może być nieznajomość języka angielskiego, ponieważ wśród setek kursów dostępnych po angielsku, jest tylko jeden z polskimi napisami.

 

Na szczęście na polskiej platformie Edukacja dla Przyszłości, materiały z amerykańskiej Khan Academy, są systematycznie tłumaczone, częściowo dzięki sponsorom, a częściowo dzięki wolontariuszom, a w zasobach jest blisko 7000 filmów – wykładów i lekcji na różne tematy.

 

Wiodącym przedmiotem jest matematyka, która prowadzona jest od poziomu elementarnego po uniwersytecki, a filmy z poziomu naszej szkoły są całkowicie zdubbingowane i dostępne po polsku. Umożliwia to rozpoczęcie nauki na każdym etapie również w Polsce.
Jednak język angielski pozwala na korzystanie ze wszystkich zasobów bez ograniczeń. Co więcej nauka na Khan Academy może być świetną okazją, by uczyć się angielskiego przy okazji, studiując inne treści. […]

 

 

Czytaj dalej »