Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dzięki portalowi EDUNEWS.PL dotarliśmy do strony  <ciekaweliczby.pl>, na której zamieszczono warty zapoznania się z nim artykuł, zatytułowany Ponad 5 tys. gimnazjów zostało zlikwidowanych w wyniku reformy edukacji”. Poza „twardymi danymi” statystycznymi zapowiedzianego w tytule skutku „pisowskiej” reformy edukacji, dostarcza on także informacji o jeszcze jednym zjawisku, jaki temu towarzyszy: o znaczącym wzroście szkół niepublicznych. Oto fragmenty tej publikacji:

 

 

W wyniku reformy edukacji w Polsce do tej pory zlikwidowano 5181 publicznych gimnazjów, najwięcej w województwie małopolskim (94%) i śląskim (87%). Liczba uczniów w prywatnych podstawówkach zwiększyła się o 48% – tak wynika z wyliczeń serwisu ciekaweliczby.pl

 

 

 […] Jak wynika z wyliczeń ciekaweliczby.pl na podstawie danych udostępnionych przez MEN w trybie dostępu do informacji publicznej, w wyniku reformy zlikwidowanych zostało już 5181 publicznych gimnazjów z 6571, które funkcjonowały w poprzednim roku szkolnym.

 

Likwidacji gimnazjów towarzyszył tylko 6-procentowy wzrost liczby publicznych szkół podstawowych, podczas gdy liczba prywatnych podstawówek zwiększyła się w tym samym czasie o 20%.

 

W wyniku reformy znacząco zwiększyła się liczba uczniów przypadająca na 1 publiczną szkołę podstawową – wzrost ze 181 do 254 uczniów.

 

Liczba uczniów w  prywatnych szkołach podstawowych zwiększyła się o 48%.

 

W wyniku zamieszania związanego z reformą edukacji, w wielu przepełnionych szkołach dzieci mają zajęcia w różnych, odległych budynkach lub na dwie zmiany. Z tego powodu część rodziców zdecydowała się przenieść dzieci do prywatnych szkół podstawowych, o czym świadczy prawie 50-procentowy wzrost liczby dzieci w tych szkołach” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl

 

 

Najwięcej publicznych gimnazjów zlikwidowano dotąd w województwie małopolskim – 94% tych szkół  funkcjonujących przed reformą, śląskim – 87% i wielkopolskim – 84%.

 

Największy procentowy wzrost liczby nowych prywatnych szkół podstawowych nastąpił w województwach: świętokrzyskim (36%), pomorskim (29%) i podlaskim (28%).

 

 

Czytaj dalej »



W nawiązaniu do felietonu nr 209 „Komu służą targi. Czy z tych powodów warto je organizować?”, a zwłaszcza do postawionej tam pierwszej tezy: „Targi edukacyjne nie są do niczego potrzebne szkołom. Z nieoficjalnych źródeł w WE UMŁ wiem, że prowadzono tam badania sondażowe, w których pytano pierwszoklasistów z jakich źródeł czerpali wiedzę, która zadecydowała o wyborze tej, a nie innej szkoły ponadgimnazjalnej. Okazało się, że na pierwszym miejscu znaleźli się koledzy, na drugim – internet, a na jednym z końcowych – targi edukacyjne!”, jako  ilustrację badań, prowadzonych przez działające w strukturze ŁCDNiKP Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji, proponujemy lekturę  najnowszego opublikowanego tam raportu, zatytułowanego „Decyzje edukacyjne i zawodowe uczniów łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych”, autorstwa Doroty Cierniak-Dymarczyk. Oto jego fragmenty:

 

 

 

 

 

DECYZJE EDUKACYJNE I ZAWODOWE

UCZNIÓW ŁÓDZKICH SZKÓŁ GIMNAZJALNYCH I PONADGIMNAZJALNYCH

 

 

1.OPIS BADANIA

 

W raporcie zostały przedstawione wyniki badania, które dotyczyło poznania planów edukacyjnych i zawodowych, motywacji towarzyszących tym wyborom oraz wiedzy na temat rynku pracy młodzieży łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Dane były gromadzone na przestrzeni dwóch lat szkolnych, 2015/2016 oraz 2016/2017 podczas cyklicznych spotkań przedstawicieli Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji z młodzieżą*, których celem jest zapoznawanie uczących się ze specyfiką łódzkiego regionalnego rynku pracy, a co za tym idzie wspieranie w decyzjach dotyczących kolejnych kroków na ścieżce edukacyjnej, czy zawodowej.

 

Ankietę realizowano także w trakcie dwóch kolejnych edycji Łódzkich Targów Edukacyjnych, które odbyły się w okresie trwania badania. Badanie miało charakter ilościowy i realizowane było przy użyciu kwestionariusza ankiety w wersji papierowej (PAPI). Respondenci proszeni byli o udzielenie odpowiedzi na pięć pytań, w większości zamkniętych, z kafeteriami odpowiedzi.

 

Z zebranego zbioru ankiet analizie poddano 655 kwestionariuszy (N=655). W badanej zbiorowości przeważała młodzież uczęszczająca do liceów i techników. Ich udział w badaniu jest zbliżony i wynosi odpowiednio 36% (liceum ogólnokształcące) i 34% (technikum). Uczniowie gimnazjum stanowili ponad jedną czwartą (27,9%) uczestników badania. Najmniej licznie reprezentowana była młodzież z zasadniczych szkół zawodowych (1,5%). Z tego powodu ich wypowiedzi zostały wzięte pod uwagę w analizach dotyczących całej badanej zbiorowości, natomiast pominięte w tych, które prowadzone były według typów szkół.

 

Zbiór respondentów stanowili uczący się głównie w klasach trzecich szkół ponadgimnazjalnych (przedostatnia klasa technikum, ostatnia klasa liceum)1 i gimnazjalnych2 (ostatnia klasa). Niewielki odsetek stanowili uczący się w klasach czwartych technikum. […]

 

 

2.STRESZCZENIE WYNIKÓW BADANIA

 

 

Czytaj dalej »



Tym razem anteny naszego „Obserwatorium Edukacji” wychwyciły tekst, zamieszczony wczoraj na portalu EDUNEWS.PL pod zakładką „Wywiady”, opatrzony, zamiast nazwiskiem autora, skrótem: Op. Red. i podpisany „Źródło: Uniwersytet SWPS”.

 

Jednak, choć można ten wywiad potraktować jako kryptopromocję nowego kierunku studiów, uznaliśmy, że nie mamy nic przeciw takiej promocji, a jego treści znakomicie współgrają z głównym nurtem publikowanych przez nas tekstów. I dlatego zamieszczamy poniżej fragmenty tego, zatytułowanego „Skąd się biorą innowacje?”, materiału:

 

 

Nie uczymy dzieci i młodzieży współpracy i stawiania pytań problemom. Nie pokazujemy im, że warto ryzykować. W zamian zaszczepiamy w nich dużo zwątpienia, lęku przed publicznym ośmieszeniem oraz schematów myślenia i działania. Na późniejszym etapie tworzymy sztuczny i nieprawdziwy podział na odtwórczych, przeładowanych niepraktyczną wiedzą humanistów i obdarzonych zmysłem kombinacji, innowacyjnych ścisłowców-inżynierów. To nie sprzyja tworzeniu innowacyjnego społeczeństwa oraz innowacyjnych produktów i usług tłumaczy dr Karolina Charewicz-Jakubowska ze School of Ideas, z którą Uniwersytet SWPS rozmawiał o grzechach głównych systemu edukacji, tworzeniu oryginalnych rozwiązań i kształceniu innowatorów.

 

 

U SWPOS: Innowacja, innowacyjność – to ostatnio słowa odmieniane przez wszystkie przypadki. czym właściwie jest innowacyjność?

 

Karolina Charewicz-Jakubowska: Mówiąc krótko: innowacyjność to zmiana prowadząca do nowej jakości, nowej relacji czy nowego sposobu działania lub rozwiązania. A mówiąc jeszcze zwięźlej i osadzając sprawę w realiach rynkowych: zmiana, w efekcie której powstaje nowa usługa lub nowy produkt. Posłużę się przykładem: do istniejącego już zestawu klocków wprowadzamy nieoczekiwane elementy. W rezultacie powstaje inny zestaw klocków, który lepiej odpowiada aktualnym potrzebom użytkowników, otwiera nowe możliwości przed budowniczymi i jednocześnie wpływa na pozostałe zestawy klocków.

 

 

Czytaj dalej »



 

Dzisiaj nietypowo – nie zaproponujemy kolejnego tekstu, wynalezionego „w sieci”, wartego zapoznania się z nim, a zareklamujemy inicjatywę Fundacji Edukacja dla Przyszłości. Dotyczy ona zbiórki pieniędzy, potrzebnych na przetłumaczenie na język polski ogromnego zasobu materiałów Khan Academ , z powodu bariery językowej niedostępnych dla znacznej części polskich uczniów. W efekcie znacząco powiększą się zasoby Khan Academy Po Polsku.

 

Poniżej przytaczamy fragment apelu, zamieszczonego na stronie Fundacji:

 

[…] W 2003 roku Salman Khan siedząc przed własnym komputerem i tabletem w T-shircie za 6 dolarów i spodniach dresowych, udzielał korepetycji online z matematyki swojej kuzynce Nadii. Nie wiedział wtedy jeszcze, że już za parę lat jego pomysł da początek wielkiej zmianie w edukacji. Korepetycje online ewoluowały w nagrania, których obecnie w bibliotece Akademii jest już ponad 9 tysięcy i mają setki milionów odsłon. Miesięcznie Akademia pomaga w nauce milionom uczniów i studentów na całym świecie, realnie poprawiając ich wyniki, umiejętności i oceny. Nawet Bill Gates wraz ze swoimi dziećmi korzystał z nagrań, pracując nad zadaniami z matematyki. Poza najwyższą jakością, materiały Akademii mają jeszcze jedną ogromną zaletę – są zupełnie darmowe. A umożliwiają naukę osobom w każdym wieku, w swoim indywidualnym tempie, bez stresu i presji, nie odbierając radości z nauki i możliwości odkrywania nieznanego.

 

 

Chcemy tę samą szansę dać również dzieciom i młodzieży w Polsce, by edukacja stała się przygodą, a nie jedynie obowiązkiem, by rozwijała pasje i zainteresowania, a nie frustrację i demotywację, by uczyła współpracy, a nie rywalizacji za wszelką cenę. Dlatego od kilku lat tłumaczymy nagrania z Akademii Khana. Teraz jednak potrzebujemy Twojej pomocy, by móc dalej to robić. Chcemy zebrać 25 000 zł, by przetłumaczyć i zdubbingować kolejne materiały na język polski.

 

Dlatego prosimy Cię o wsparcie i przekazanie darowizny na ten cel. Wspólnie możemy pomóc naszym dzieciom w zdobywaniu wiedzy, przywrócić im entuzjazm uczenia się i stworzyć zupełnie nową szkołę i zupełnie nowy świat, bo edukacja jest początkiem wielkich zmian.

 

 

Cały tekst „Akcja TakToSobieTlumacz”, w tym informacje potrzebne do dokonania darowizny  –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.edukacjaprzyszlosci.pl

 

 



 

          Okładka książki Jarosława Blocha „Ściema”

 

 

Prezentujemy dziś fragmenty kolejnego postu z bloga Jarosława Blocha „Co z tą edukacją”, w którym autor podjął problem, dziwnym zbiegiem okoliczności zgodnie przemilczany przez wszystkie strony wojny polsko-polskiej, którym jest  – zgadzamy się z nim – powszechna zmowa milczenia o wszechobecnym systemie udawania. Jak w tej baśni „Nowe szaty króla”, gdzie poddani mają udawać, że ich władca przyodziany jest w cudowne szaty, choć w rzeczywistości jest nagi – co najwyżej w pożółkłych miejscami gatkach…

 

Tytuł tego tekstu: „Nauka ściemniania”, odwołując się do gwary miejsko-młodzieżowej, doskonale sygnalizuje – naszym zdaniem prowokacyjny w swym zamyśle – zamiar kolegi Jarosława poruszenia sumień czytelników. Bo w to, że tekst ten cokolwiek zmieni w oświatowej rzeczywistości, nie wierzy sam autor. Oto co smakowitsze „kawałki” tego postu:

 

 

W naszej rzeczywistości jest sporo ściemy. Począwszy od sztabu ludzi oszukujących nas na promocjach i wyprzedażach podczas codziennych zakupów, poprzez speców od reklamy, którzy te oszustwa ułatwiają. […] Gorzej, że do tego życiowego ściemniania ostatnio zbyt często przygotowuje nas… szkoła.

 

Rekrutacja. Corocznie wiele szkół w Polsce przyjmuje uczniów kompletnie nieprzygotowanych do dalszej nauki. Na świadectwach pełno dopów, ale licea i technika czekają. Wiemy, że to droga donikąd, ale przyjmujemy aby trwała szkoła i były etaty. W trakcie roku szkolnego narzekamy na poziom i wyniki, choć przecież wiemy, że musi tak być, bo wiemy kogo przyjęliśmy. Narzekamy na zachowanie, że nic sobie nie robią z jedynek, że śmieją się często w twarz, widząc naszą bezradność. Ale przecież wcześniej nasi koledzy i koleżanki przyzwyczaili ich że tak można, że i tak pójdą dalej. Co więcej, nie wyprowadzamy ich z błędu. Uczniowie znają swój poziom, ale też udają. Przed sobą. Udają bo się tak da, bo jest to skuteczne i wygodne, bo udając osiągają kolejne cele. Udają bo tak można. I nie mają nawet ochoty by nadrobić zaległości chociaż mówimy, że pomożemy. Po co? Skoro bez wysiłku można iść dalej, to po co się męczyć. Gdy kierując się resztkami przyzwoitości przyciskamy, oni odchodzą, my tracimy uczniów, zyskują szkoły weekendowe, w których ukończą naukę, bo poziom ściemy i zakłamania jest tam o lata świetlne wyższy. Uczymy się więc, że lepsza od prawdy jest ściema. Potem matura. Test prawdy? Raczej nie. Progi niskie, dostosowywanie poziomu do roczników, punktowanie coraz większych bzdur… A potem naciąganie prac progowych, by nie psuć humoru politykom. No to może studia? Tam tak samo, wszak pieniądz idzie za studentem. Przepychanie przez cały cykl, potem zerżnięta praca i na koniec wciśnięcie dyplomu do ręki. Tylko nie patrz w lustro ze wstydu! Chociaż… coraz więcej z obydwu stron takich, którzy patrzą w to lustro z dumą „ale zrobiłem w chuja system” (czyli zaliczyłem, zdałem, zarobiłem, utrzymałem etat, uratowałem szkołę etc.)…

 

Nauczyciele nie są tacy jak dawniej.

 

 

Czytaj dalej »



www.pl.wikipedia.org

Singapur

 

Portal  EDUNEWS.PL zamieścił wczoraj tekst Natalii Gorzeńskiej, zatytułowany Edukacja po singapursku”. Jest to owoc pobytu autorki w tym azjatyckim państewku, którego całkowita powierzchnia  to 712,4 km², czyli niewiele większa od Warszawy (517 km²), który to obszar zamieszkuje 5 607 300 (2016 r.) obywateli, czyli wielkość porównywalna do liczby mieszkańców woj. mazowieckiego – 5 349 114..

 

Foto: www.wikitravel.org

Mapa państwa Singapur

 

 

Oto wybrane fragmenty z artykułu Natalii Gorzeńskiej:

 

Co jest kluczem do rozwoju singapurskiego społeczeństwa i gospodarki? Edukacja! Od czasu odzyskania niepodległości w 1965 roku edukacja singapurska kilka razy przechodziła transformację, dostosowując się do potrzeb dyktowanych przez życie gospodarczo-społeczne – mówi Chan Lee Mun – Chef Skills Officer z organizacji SkillsFuture Singapore.

 

Swój post oprę o wystąpienie Chan Lee Mun na konferencji Education Exchange Micfrosoft zorganizowanej właśnie w Singapurze, a także na rozmowach z napotkanymi uczniami. Niestety, nie udało mi się odwiedzić żadnej ze szkół, ale mam nadzieję, że jeszcze będzie taka możliwość w niedalekiej przyszłości.[…]

 

W Singapurze Skills Future -program (ruch) narodowy jest odpowiedzią na potrzebę zmian. Singapurski minister edukacji Pan Ong Ye Kung uważa, że Skills Future/Umiejętności Przyszłości to wszystko, co Singapurczycy mogą zrobić, by stworzyć przyszłość, która jest inna i lepsza od obecnej poprzez zmianę sposobu postrzegania pracy, kariery i rozwijania nas samych i następnego pokolenia, co oznacza nacisk na 4 podstawowe elementy:

 

>świadome wybory ludzi w zakresie edukacji i kariery zawodowej,

>zintegrowany i elastyczny system kształcenia i szkolenia,

>rozpoznanie umiejętności i rozwój kariery w oparciu o nie,

>kulturę uczenia się przez całe życie.

 

Program Skills Future jest skierowany do uczniów, pracowników i pracodawców. […]

 

Co jest najważniejsze?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.google.pl

Jarosław Pytlak

 

 

Wczoraj Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu kolejny tekst, tym razem zatytułowany bardzo górnolotnie: „System edukacji w służbie społeczeństwa”. Zachęcamy do zapoznania się z poglądami tego „oficera liniowego” polskiej oświaty, który odważa się podejmować tematy, zazwyczaj zastrzeżone dla profesorów pedagogiki (lub socjologii wychowania) i polityków, formułujących strategiczne cele, wokół których zamierzają wygrać kolejne wybory.

 

Poniżej zamieszczamy, subiektywnie wybrane, fragmenty tego postu  i – oczywiście – link do pełnej jego wersji:

 

 

[…] Zmiany, które w polskim systemie oświaty wprowadziła obecna reforma, nie powstały przypadkiem. Ich zapowiedź można znaleźć w książce Jarosława Kaczyńskiego „Polska naszych marzeń”, wydanej w 2011 roku. Zadeklarował w niej powrót do struktury systemu 8+4, jak również ograniczenie testomanii. Jest również mało znane opracowanie pt. „Naprawa oświaty polskiej”, autorstwa Jolanty Dobrzyńskiej, Barbary Hapońskiej i Reginy Pruszyńskiej, przygotowane przy współpracy z prof. Andrzejem Waśko. W tym kilkustronicowym materiale znajduje się diagnoza przyczyn „powolnej, systematycznej zapaści szkolnictwa obserwowanej dziś we wszystkich krajach kultury europejskiej”. Autorki uznają, że do „reanimowania polskiej oświaty potrzebna jest przede wszystkim prawidłowa diagnoza przyczyn zapaści”. Czynią to następnie, prezentując swój zestaw 49 błędów systemowych i dylematów.

 

Analizując działania MEN pod rządami pani Zalewskiej widać wyraźnie ich powiązanie z treściami zawartymi w rzeczonym opracowaniu, z czym zresztą koresponduje również aktywny udział profesora Waśko w pracach związanych z przygotowaniem reformy. Co pokazuje, że także dzisiaj można i warto rozważać alternatywę, w nadziei na możliwość wprowadzenia jej w życie. Choć w tym konkretnym przypadku można tylko ubolewać, że tak to się potoczyło. Niestety, sięgającego daleko w przyszłość i zarazem spójnego systemu edukacji nie da się wybudować wyłącznie na korygowaniu błędów i rozwiązywaniu dylematów, szczególnie gdy wskazuje się ich bardzo wiele, o bardzo zróżnicowanym charakterze i poziomie istotności. Podobnie zresztą jak na powrocie do realiów z lat swojego dzieciństwa. Potrzebna jest perspektywiczna wizja, czemu w ogóle ma służyć ten system. To pytanie fundamentalne, na które należy udzielić odpowiedzi przed zaproponowaniem jakichkolwiek konkretnych rozwiązań.[…]

 

Jest oczywiste, że w ogniu zmagań ze skutkami obecnej reformy powstają rozmaite postulaty (pomysły), co i jak można by zrobić – doraźnie lub długofalowo, żeby było lepiej. Wiadomo, że pewne zmiany są raczej nieodwracalne – nikt przy zdrowych zmysłach nie zaproponuje, by ewentualna nowa władza po prostu przywróciła gimnazja. Ale wiele elementów układanki można i trzeba będzie zmienić w skali całego systemu, gdy tylko pozwolą na to warunki polityczne. Do wymyślenia są konkretne rozwiązania i działania, jednak na samym wstępie trzeba ustawić drogowskaz z odpowiedzią na pytanie:

 

Jakim potrzebom społeczeństwa powinien wychodzić naprzeciw system edukacji?

 

 

Czytaj dalej »



Na stronie „Juniorowa” zamieszczono wczoraj tekst Elizy i Przemysława Danowskich, którzy opowiadają tam o swej pracy w „Wolnej Szkole Przygoda”. Oto jego fragmenty i link do całego tekstu, zatytułowanego „Szkoła leśna, szkoła wolna, szkoła Przygoda”:

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

 

Co to jest szkoła wolna, szkoła demokratyczna? A szkoła leśna? Jak wygląda edukacja, która tylko w niewielkim stopniu odbywa się w szkolnym budynku? Ile wolności można znaleźć w edukacji ograniczonej wymaganiami podstawy programowej?

O tym, jak to wszystko wygląda w praktyce opowiadają założyciele warszawskiej Wolnej Szkoły Przygoda: Eliza i Przemek Danowscy.

 

 

Filozofia wolnej szkoły

Szkoły wolne, demokratyczne, to takie, gdzie głos dzieci jest tak samo ważny jak głos dorosłych. W naszej szkole inspirujemy się ideami i doświadczeniami szkół demokratycznych, jednak o pewnych rzeczach decydują dorośli (są to głównie kwestie bezpieczeństwa). Wierzymy, że wolność wyboru to najważniejsze prawo człowieka, niezależnie od wieku, pochodzenia, płci czy rasy. Na tym staramy się budować naszą społeczność. Zamiast autorytarnego podejścia do dzieci, wydawania im poleceń, staramy się wchodzić z nimi w relacje osobiste, takie, gdzie one reagują na nasze potrzeby nie dlatego, że im każemy, ale dlatego, że dbają o tą relację. Oczywiście wymaga to tego, abyśmy my reagowali na ich potrzeby i to potrzeby dzieci są najważniejsze. Wpływa to na strukturę naszej organizacji, która jeśli chodzi o relacje przypomina bardziej rodzinny dom pełen dzieci lub kolonie niż tradycyjną szkołę. […]

 

 

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

 

Szkoła leśna uczy w terenie, ale nie tylko

 

 

Czytaj dalej »



W poświąteczny wtorek, 2 kwietnia, Anna i Robert Sowińscy nie spuścili z tonu, i jak zazwyczaj we wtorki, także i tego dnia zamieścili kolejny podkast. Tym razem można tam wysłuchać rozmowę z Agatą Baj, zatytułowaną „Jak narysować klucz do naszego mózgu czyli myślografia”.

 

Foto: www.facebook.com/agata.baj.9/

 

Agata Baj

 

 

Oto tekst, którym Robert Sowiński informuje o czym tym razem będzie”:

 

Dzisiaj rozmawiamy o zjawisku, które ma wiele nazw. Począwszy od bardzo ogólnego, czyli myślenie wizualne, poprzez słowa klucze takie jak: sketchnoting, rysnotki, czy myślografia. Niezależnie od tego jak nazwiemy ten sposób notowania usłyszanej lub obejrzanej treści, cel jest zawsze ten sam. Należy zrobić to tak, aby po pierwsze było jak najbardziej strawne dla naszego mózgu, a po drugie, aby tego rodzaju notatki, miały wartość nie tylko dla notującego ale i dla szerszej publiczności. Do dzisiejszego odcinka zaprosiliśmy eksperta w tej dziedzinie, który od wielu lat zajmuje się propagowaniem tego rodzaju aktywności przede wszystkim wśród nauczycieli. Agata Baj opowie jak rozpocząć przygodę z rysowaniem notatek, oraz wyjaśni dlaczego może to robić dosłownie każdy.

 

 

Całe nagranie (71:03 min) „Jak narysować klucz do naszego mózgu czyli myślografia Agaty Baj”  –  TUTAJ

 

 

Agata Baj – pasjonatka edukacji jako nieustannego uczenia się i rozwoju, trener efektywnych technik uczenia (się), z wykształcenia pedagog. Absolwenta Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Projektuje i prowadzi szkolenia z zakresu m.in. efektywnych metod nauczania i uczenia się. Prowadzi zajęcia dla uczniów oraz warsztaty dla nauczycieli. Właścicielka marki eduBAJ, prowadzi grupę na facebooku: MYŚLOGRAFIA. Autorka poradnika Mapy Myśli. Poradnik dla osób uczących się oraz publikacji edukacyjnych w magazynie TRENDY uczenie się w XXI w. Publikowała też w magazynie Awangarda w edukacji, Gazecie Szkolnej, Szkole Jazdy, Życiu Szkoły oraz na portalu edukacyjnym edunews.pl. Związana z grupą SuperBelfrzy RP.

 

Zaprasza do lektury bloga  SuperBelfrzy RP

Poleca również  kanał na You Tube: MYŚLOGRAFIA

Można do Niej napisać na adres:  napisz@agatabaj.pl

 

Źródło: www.agatabaj.pl

 

 



Foto: www.facebook.com/profile.

 

28 czerwca 2017r. Jarosław Bloch w redakcji „Polityki” podczas gali rozdania nagród w konkursie na najlepsze opowiadanie o Czarnym Proteście i Ogólnopolskim Strajku Kobiet.

 

 

Dzisiaj zapraszamy do lektury tekstu Jarosława Blocha. Ostatnio, 13 lutego, proponowaliśmy jego rozważania o nauczycie- lach kształcenia praktycznego. Tym razem jest to tekst, zatytułowany Słowa, które zmieniają znaczenie”, którego fragmenty zaczerpnęliśmy z portalu „Edukacja, Internet, Dialog”. Niewyjaśnioną tajemnicą pozostaje fakt, że tekst ten został tam zamieszczony wczoraj (4 kwietnia),, a redakcja opatrzyła go informacją: Tekst ukazał się pierwotnie na blogu „Co z tą edukacją?”  Niestety, jak możecie się sami przekonać, pod podanym adresem, czyli na redagowanej przez Jarosława Blocha stronie „Co z tą edukacją?” ostatnim, zamieszczonym 30 marca, jest tekst zatytułowany  – nomen omen – „Nauka ściemniania”. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link na stronę EID do całości:

 

 

Czasy sprzed zmiany skali ocen pamięta niewielu pracujących nauczycieli. Oceny: dwa, trzy, cztery i pięć – okazały się zbyt ciasnymi ramami w zmieniającej się rzeczywistości. Pojawiły się dwie grupy uczniów, których ciężko było sklasyfikować. Pierwsza to ci, którzy wychodzili poza program nauczania. Dla nich wymyślono celujący, czyli szóstkę jako notę dla tych, którzy potrafią więcej niż program wymaga. Drugą grupę stanowili uczniowie, którzy znajdowali się gdzieś ponad oceną niedostateczną, ale nie potrafili uzyskać oceny dostatecznej, czyli pozytywnej. To oni dostawali słynne trzy na szynach, czyli z dwoma minusami. Dla nich wymyślono dopuszczający i dano mu wartość dwa, natomiast niedostateczny zdegradowano do noty jeden. Ale zaraz. Przecież dopuszczający nie nazywał się tak od początku. Po reformie z 1991 roku nazywał się przecież… mierny. […]

 

Od wprowadzenia miernego mieliśmy ocenę która dawała promocję, lecz miała negatywny wydźwięk. Zmieniliśmy to i… trzeba powiedzieć szczerze – zepsuliśmy system. Po zmianie z 1999 roku jednoznacznie negatywna była tylko jedna – niedostateczna, druga mierna przemianowana na dopuszczającą, stała się w odbiorze pozytywna, pomimo tego, że w głowie ucznia nic się nie zmieniło, uczeń nadal prawie nic nie wiedział. W kontekście dalszej edukacji tragedia. Bo jeżeli ktoś stwierdził „dopuszczający to świetna ocena” (a takich z roku na rok było coraz więcej) to przechodził do następnej klasy z zaległościami, których nawet nie miał motywacji nadrobić, bo był przecież dopuszczający, a nie mierny. Mierny „mówił” – masz braki i jesteś przez to mierny. Dopuszczający „mówił” – śpij spokojnie, jest dobrze…  W trakcie swojej pracy nauczycielskiej byłem świadkiem procesu, w którym dopuszczających przybywało, a zadowolenie z uzyskania tej oceny wzrastało. „Gratuluję” tym którzy wymyślili dopuszczający.

 

Czytaj dalej »