Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 

Bardzo, bardzo dawno nie proponowaliśmy lektury tekstów Jarosława Blocha z jego bloga „CO Z TĄ EDUKACJĄ”. Uznaliśmy, że na sobotnie przedpołudnie możemy zaryzykować sugestię zapoznania się z jego najnowszym postem, zatytułowanym „Prawdziwe skutki ‚reform’”. Niech to będzie taka wersja „innej optyki” – nie naukowca-diagnosty, nie przedstawiciela organów państwowych, nie aktywisty organizacji pozarządowej, a po prostu rodzica i pedagoga, kogoś, kto w czerwcu 2018 roku zrezygnował z pracy w szkole. No i kogoś, komu – jednak – nadal polska edukacje jest nieobojętna…

 

Oto, wybrane (subiektywnie) fragmenty z najnowszego posta Jarosława Blocha. Pogrubienia tekstu – redakcja OE:

 

Zbliża się koniec semestru, pierwszego z bonusowym, podwójnym rocznikiem. Do szkół ponadpodstawowych trafiła eksperymentalna grupa uczniów kształconych według nowych standardów. Kształconych podobno bez przeszkód i w dobrych warunkach, bo tak zapewniało od dwóch lat ministerstwo. Obok nich w szkołach przebywa ostatni rocznik gimnazjalistów, osób poszkodowanych bo kończących poprzedni etap kształcenia w pustoszejących szkołach z przetrzebioną kadrą nauczycielską. Można wyciągać pierwsze wnioski, co do jakości zmian. Powoli budujemy sobie rzeczywisty obraz stanu naszej oświaty po edukacyjnym tsunami, które zafundowali nam rządzący. Jak jest naprawdę?

 

Zacznę od uczniów. Na razie nie widać, by po podstawówce uczniowie byli tak samo dobrze przygotowani jak po gimnazjum. W wielu szkołach robiono tzw „testy na wejście” i w większości docierają do mnie sygnały, że klasy po gimnazjum napisały je lepiej. Nie ma się co dziwić, tempo w podstawówkach było iście szaleńcze. Nie można tu wiele zarzucić nauczycielom podstawówek, pracowali w warunkach urągających zdrowemu rozsądkowi, w warunkach jakie zostały im narzucone, nie odpowiadają za to. W tym tempie nie dało się lepiej pracować. Po absolwentach podstawówek widać też większy szok wywołany zmianą szkoły, gimnazjaliści w nowej rzeczywistości odnajdują się lepiej. Na szersze wnioski trzeba chyba zaczekać do badań PISA, lub do wyników matur (choć tymi, jak wielokrotnie uzasadniałem, można manipulować). […]

Czytaj dalej »



Choć 30. rocznicy uchwalenia „Konwencji o prawach dziecka” minęła przed tygodniem, to niechaj nasi Czytelnicy wybaczą, że dopiero dzisiaj udostępniamy powstały z tej okazji komunikat o raporcie z badań, przeprowadzonych przez UNICEF Polska, który został opublikowany na stronie UNICEF POLSKA pod tytułem „Co dziesiąte dziecko w naszym kraju nie czuje się szczęśliwe”.

 

Oto ten materiał, zamieszczony na stronie Centrum prasowego UNICEF POLSKA:

 

 

[…] „Prawa dziecka z perspektywy dzieci, rodziców i nauczycieli” to raport z badania przeprowadzonego przez UNICEF Polska, ABR SESTA oraz SYNO Polska. Raport powstał z okazji 30. rocznicy uchwalenia Konwencji o prawach dziecka. Jego celem było zbadanie stanu faktycznego przestrzegania praw dziecka w Polsce z perspektywy dzieci, rodziców i nauczycieli.

 

Konwencji o prawach dziecka. Konwencji, która ma szczególne znaczenie dla Polaków, bo to właśnie nasz kraj przedłożył na arenie międzynarodowej pierwszy projekt tego dokumentu, mówi Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska.

 

 

Co sprawia, że dzieci są szczęśliwe?

 

Z badania wynika, że większość dzieci w Polsce jest szczęśliwych. Poczcie szczęścia jest jednak różne w zależności od wieku dziecka. Najmłodsi uczęszczający do szkół podstawowych czują się ogólnie bardziej szczęśliwi niż ich starsi koledzy. Spędzanie czasu z przyjaciółmi, bycie kochanym przez rodzinę oraz realizacja hobby to główne powody dające szczęście dzieciom. Co ciekawe, dzieci wskazywały, że poczucie szczęścia dają im relacje z przyjaciółmi, zaś rodzice na pierwszym miejscu stawiali bycie kochanym przez rodzinę.

 

Aż 95% badanych dzieci słyszało o prawach dziecka. Najczęściej dowiadywały się o nich w szkole lub od rówieśników. Niestety, jedno na troje dzieci w wieku 12-17 lat deklaruje, że ich prawa zostały kiedykolwiek złamane. Ponadto, co trzeci nauczyciel jest zdania, że prawa dziecka są łamane przez rodziców. Z kolei tylko połowa rodziców deklaruje znajomość praw dziecka, a co piąty uważa, że prawa dziecka utrudniają wychowanie.

 

 

Respektowanie praw dzieci sprzyja ich poczuciu szczęścia. UNICEF stoi na stanowisku, że każde dziecko, bez względu na swoje pochodzenie czy status społeczno-ekonomiczny, powinno mieć zagwarantowane szczęśliwe dzieciństwo. Rolą nas, dorosłych, jest zadbanie, aby dzieci mogły korzystać ze swoich praw, dodaje Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska.

 

 

Czytaj dalej »



Trochę przypadkowo trafiliśmy na tekst, zamieszczony na portalu „Nauka w Polsce”, którego tytuł zwrócił naszą uwagę: „Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu”. W przekonaniu, że informacje tam zawarte powinni poznać także nasi czytelnicy, udostępniamy jego najważniejszy fragment:

 

 

Foto: www.dziecko.trojmiasto.pl

 

 

Szyja smartfonowa – to nowy zespół bólowy obserwowany przez specjalistów Poradni Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – jednym z największych w Polsce szpitali pediatrycznych. Coraz częściej zgłaszają się tam dzieci z różnego typu bólami głowy, karku, barków, okolicy międzyłopatkowej oraz drętwieniem rąk.

 

Na podstawie wywiadu i badania i rozpoznajemy wtedy tzw. zespół szyi smartfonowej, chociaż nie ma jeszcze takiego schorzenia w międzynarodowej klasyfikacji chorób”powiedziała PAP dr Małgorzata Gola z Poradni Leczenia Bólu GCZD.

 

„Zespół ten jest konsekwencją przymusowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera, telefonu komórkowego czy tabletu. Powoduje to przeciążenie jednej grupy mięśni – np. mięśni obręczy barkowej, a osłabienie drugiej, np. mięśni szyi. Przeprowadzony w takiej sytuacji wywiad z reguły potwierdza, że dziecko bardzo często i długo korzysta z urządzeń elektronicznych. Nasze zalecenia, by ograniczyć te sesje, często są źle przyjmowane, zwłaszcza przez dzieci”podkreśliła dr Gola.[…]

 

 

Cały tekst „Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu”    –    TUTAJ

 

 

Źródło:www.naukawpolsce.pap.pl

 

 

Przeczytaj także: „Dzieci z pokolenia „iGen”. Co im grozi przez smartfony?”    –      TUTAJ

 



Wczoraj na stronie Plandaltoński.pl została zamieszczona druga część rozmowy z prof. Martą Bogdanowicz. Tym razem Anna i Robert Podgórscy rozmawiali z Panią Profesor o Metodzie Dobrego Startu Choć skromność nie pozwoliła Jej mówić o tej metodzie inaczej niż, że „została ona opracowana i przygotowana do stosowania przez nauczycieli w Polsce”, to powszechnie wiadomo, iż została ona opracowana z inicjatywy i pod kierunkiem – wtedy jeszcze nie profesor – Marty Bogdanowicz. Inspiracją do podjęcia pracy nad nią były informacje o metodzie Le Bon Depart autorstwa Thei Bunget, które dotarły do Polski pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

 

Oto jak autorzy podcastu zapowiadają jego treść:

 

Foto: www. pl.wikipedia.org

 

Prof. dr hab. Marta Bogdanowicz – była dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, założycielka i wieloletnia prezes Polskiego Towarzystwa Dysleksji.

 

 

Metoda Dobrego Startu – rozmowa z prof. Martą Bogdanowicz

 

Prezentujemy dzisiaj drugą część wywiadu, jaki udzieliła nam prof. Marta Bogdanowicz. Tym razem rozmawiamy o Metodzie Dobrego Startu, który został opracowany i przygotowany do stosowania przez nauczycieli w Polsce. Dowiemy się z tej rozmowy dlaczego ta tematyka zainteresowała naszego rozmówcę, jakie były początki i w jaki sposób metoda uczenia czytania i pisania stawała się coraz bardziej popularna w Polsce.

 

Bardzo często wracamy do rozwiązań, jakie w przeszłości opracowali edukatorzy z innych krajów, zapominając o naszych badaczach, naukowcach i praktykach, których dokonania pomogły wielu pokoleniom Polaków lepiej rozwijać się i wkraczać w dorosłe życie. Zapominamy, że do 1989 roku Polska było odgrodzona żelazną kurtyną nie tylko od nowoczesnych rozwiązań technicznych i ekonomicznych, ale również nie mieliśmy dostępu do wielu osiągnięć edukacyjnych, które w krajach zachodnich były od wielu lat stosowane. Byliśmy więc zmuszeni do szukania własnych rozwiązań, bez możliwości konsultacji.

 

Opracowanie Metody Dobrego Startu przez Prof. Martę Bogdanowicz jest jednych z takich osiągnięć.  Zachęcamy do zapoznania się z poprzednia częścią wywiadu dotyczącą dysleksji i roli Pani Profesor w znalezieniu sposobu na radzenie sobie nią  –  TUTAJ

 

 

Podcast – rozmowa z prof. Marta Bogdanowicz o Metodzie Dobrego Startu   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl

 

 



Foto:www.facebook.com/photo.

 

Wiesław Mariański

 

 

W niedzielę, 24 listopada, Wiesław Mariański zamieścił na swym fejsbukowym profilu post, tak obszerny i bogaty w treści, że słuszniej byłoby go nazwać miniesejem. Jesteśmy przekonani, że zasługuje on na upowszechnienie wśród czytelników OE w całości, co niniejszym czynimy. Pogrubienia fragmentów tekstu – redakcja OE

 

Dlaczego edukacja nie nadąża za światem ? Dlaczego szkolnictwo jest tak konserwatywne ? Dlaczego zmiany w edukacji są tak niewielkie ? Co stoi na przeszkodzie w sprawnym rozprzestrzenianiem się zmian ? Kiedy właściwa edukacja będzie dostępna dla większości uczniów, dla każdego młodego człowieka ? Kiedy będziemy mogli powiedzieć o sukcesie – o pozytywnych efektach zmieniania ?

 

Takie i podobne pytania stawiają obserwatorzy i wielbiciele zmian i zmieniaczy, których przykładami-przywódcami są: Marzena Żylinska, Jarosław Pytlak, Danuta Sterna, Ewa Radanowicz, Zosia Grudzińska, Anna Szulc, Wiesława Mitulska, Oktawia Gorzeńska, Wojtek Gawlik, Ewa Morzyszek-Banaszczyk, Marzena Kędra, Aneta Ja-Pa, Beata Zwierzyńska, Marcin Stiburski, szkoła w Dusocinie, Szkoła Łejery, Liceum SST, … . […]

 

Jeszcze wiele lat będziemy używać węgla, walczyć ze smogiem i zmieniać źródła energii na lepsze dla środowiska i ludzi. Wiedzą o tym wszyscy, dosłownie wszyscy Polacy – zwolennicy i przeciwnicy. Proces poszukiwania i zmieniania źródeł energii jest nieuchronny – też wiedzą wszyscy, również ci, którym się to nie podoba. Nie słyszy się, żeby w tej kwestii mówiono o spokojnych działaniach oddolnych, które, jak krople drążące skałę, zmienią energetykę, piecyki i powietrze, którym oddychamy. Oczywiście działania oddolne dzieją i są naprawdę dobroczynne. W mojej dzielnicy jest tylko jeden dom ogrzewany węglem. Ale 800 metrów dalej jest osiedle starych domów, z których wydobywa się tradycyjny dym, z konserwatywnych pieców. W ten sposób wszyscy, my i oni, oddychamy i będziemy oddychać „częściowo zepsutym powietrzem”. Jakie będą tego skutki ?    – takie, że wszyscy jesteśmy i będziemy w najbliższych latach ofiarami tradycyjnego systemu … ‘ogrzewania’.

 

 

Edukacja.


Proces zmian w energetyce jest bardziej zaawansowany, jest na wyższym poziomie, niż w oświacie powszechnej.

 

Co jest potrzebne (czego brakuje), abyśmy doszli do etapu kuli śniegowej – żeby nie musieć tłumaczyć ciągle od zera „o co w tym wszystkim chodzi” kolejnym nowym rodzicom, nauczycielom, uczniom, urzędnikom, politykom ? Tak, jak już nie musimy tego robić w sprawie węgla, smogu, spalin, gazu, ropy, odnawialnych źródeł energii, itp. Żeby nauczyciele i dyrektorzy reformatorzy, nie musieli co chwilę tłumaczyć/się, odbijać się od ściany i dzielnie walczyć o wprowadzanie czystego powietrza do szkół.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj proponujemy najnowszy tekst Danuty Sterny – „Wybór jako motor motywacji”, zamieszczony na portalu EDUNEWS.PL. Podkreślenia i pogrubienia jego fragmentów – redakcja OE:

 

 

Źródło: www. sus.ceo.org.pl

 

Rysunek Danuty Sterny

 

 

Jednym z czynników ogromnie wpływających na wydzielanie się dopaminy, a co za tym idzie na motywację, jest możliwość wyboru. Przenosi ona odpowiedzialność za uczenie się na uczniów i pomaga w podejmowaniu decyzji.

 

Niektórych uczniów przy wyborze niepokoi zbyt duża swoboda, obawiają się, że nie zrobią tego, co należy. Dlatego trzeba zaczynać od małych propozycji wyborów, aby uczniowie stopniowo rozwijali umiejętności oceny i wyboru.

 

Dzięki wyborowi uczeń staje się bardziej samosterowny, co jest celem oceniania kształtującego, wzrasta pewności siebie u ucznia i motywacja do wysiłku w kierunku osiągnięcia wybranego celu.

 

Przedstawię trzy przykłady zainicjowania wyboru na lekcjach przedmiotowych. Na pewno przyjdzie wam do głowy wiele innych pomysłów. Najważniejsze jest to, aby zauważyć, że dawanie wyboru uczniom nie jest bardzo czasochłonne, a bardzo wzmaga zaangażowanie uczniów:

 

Języki obce: Pokazujesz uczniom krótki humorystyczny film w języku obcym. Prosisz uczniów, aby wyjaśnili, w wybrany przez siebie sposób (korzystając ze słowników i podręcznika) – dlaczego uważają, że film jest zabawny. Uczniowie mogą wybrać sposób przedstawienia swojej opinii. Może to być notatka pisemna, relacja ustna, rysunek z wyjaśnieniami lub wykonanie podobnego filmu.

 

Język ojczysty: Aby zmotywować uczniów do nauki podstaw interpunkcji, poproś ich, aby wybrali fragment książki, którą szczególnie lubią. Usuń z tekstu wszelkie znaki interpunkcyjne i poproś uczniów, aby w swój wybrany tekst wstawili znaki interpunkcyjne tak, aby tekst zrobił się zrozumiały. Jeśli kilku uczniów wybierze ten sam tekst, to ciekawe może być porównanie tekstu po wstawieniu znaków interpunkcyjnych.

 

Matematyka: Poproś uczniów o przyniesienie danych zamieszczonych np. w gazecie, które dotyczą sportu, ekonomii lub socjologii. Podczas lekcji uczniowie pracują (najlepiej w grupach) na wspólnych danych i wyciągają wnioski z tabel. Na koniec następuje prezentacja wybranych przez uczniów wniosków.

 

Inspiracja artykułem z Edutopia.org.

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 



Foto: www.szkolaodnowakonferencja.wordpress.com

 

Dr Tomasz Tokarz na konferencji „Szkoła od Nowa”, która pod hasłem „Od słów do czynów” odbyła się w dniach 17 – 18 marca 2018 roku w Białymstoku.

 

 

Na sobotnie przedpołudnie proponujemy lekturę tekstów naszego „starego znajomego” z „fejsbukowej łączki” – dr Tomasza Tokarza. Są to dwa wybrane posty, które łączy tak naprawdę ten sam problem: „Czy w szkole, do której uczniowie muszą chodzić, możliwe jest zmotywowanie ich do uczenia się w inny niż system ocen sposób?” Podkreślenia i pogrubienia w tekście – redakcja OE:

 

 

 

16 listopada

 

Nie mam jednoznacznego stanowiska wobec ocen, bo dla mnie to tylko narzędzia.

 

Natomiast widzę, że wykorzystywane są obecnie niestety przede wszystkim jako instrumenty wymuszania posłuchu, szantażu, manipulacji a w długiej perspektywie po prostu tresowania, tworzenia społeczeństwa robotów, pozbawionych umiejętności krytycznego myślenia.

 

Mam wrażenie, że bez ocen sporo lekcji po prostu by się rozpadło. Nie byłoby żadnego bata, by utrzymać uczniów w posłuszeństwie. To ewidentnie wskazuje, że tego rodzaju aktywność nie odpowiada na niczyje potrzeby.

 

Ponieważ lekcje te nie mają dla uczniów żadnego sensu – jedynym zwornikiem, by na nich ślęczeli jest grożenie jedynką, a w konsekwencji klęską życiową, brakiem pracy, pod mostem, skończeniem jako parias itd.

 

My wiemy, że to generalnie coraz większa bzdura, ale straszący albo sami w to wierzą (o matko! – to była tragedia), albo świadomie manipulują (scenariusz bardziej optymistyczny) uczniami, których kora przedczołowa nie jest jeszcze na tyle rozwinięta, by się połapać w tym wielkim edukacyjnym szwindlu.

 

Uczniowie pod presją ciągłego straszenia złymi ocenami i mostem pod którym się znajdą popadają w depresje i nerwice. Ich poczucie wartości mocno siada. Mają poczucie, że cała ich wartość jest sprowadzona do jakiejś durnowatej cyfry.

 

Czy mamy odrobinę rozsądku by zakończyć to szaleństwo?

 

 

 

21 listopada

 

Jednym z częstszych pytań jakie dostaje brzmi w skrócie: jak uruchomić motywację wewnętrzną ucznia. Pojęcie MW jest dość umowne, ale można je streścić następująco: to taki rodzaj impulsu do działania, które jest zgodne z naszymi potrzebami.

 

Czytaj dalej »



Zbiegiem okoliczności, w dniu w którym odbywały się uroczystości 95-lecia Podstawowej Szkoły Specjalnej nr 90 im. Marii Grzegorzewskiej w Łodzi na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono kolejny odcinek z cyklu „Czytając Korczaka” zatytułowany „Kto kogo wychowuje…?” Jest to przypomnienie I krajowego Zjazdu Polskich Nauczycieli Szkół Specjalnych, który odbył się w grudniu 1925 roku, a więc w drugim roku istnienia protoplastki łódzkiej Jubilatki – Szkoły Powszechnej Specjalnej nr 106. Nie wiemy czy uczestniczyła w nim dyrektorka tej szkoły Zofia Hofmanówna, ale uznaliśmy, że zamieszczenie na naszej stronie tego tekstu będzie znakomitym uzupełnieniem wczorajszej relacji z jubileuszu szkoły przy ul. Karolewskiej w Łodzi:

 

 

Foto: www.dobrapolskaszkola.com

 

Janusz Korczak z wychowankami

 

Wychowawca, w pracy nad zrozumieniem człowieka-dziecka i społeczeństwa-gromady dzieci, dorasta do wtajemniczeń ważkich i cennych […] Dziecko jest dla wychowawcy księgą natury; czytając, dojrzewa”.

 

 

W grudniu 1925 obył się w Warszawie I krajowy Zjazd Polskich Nauczycieli Szkół Specjalnych; wzięło w nim udział ponad 400 osób: ok. 300 nauczycieli (część ze stołecznych szkół powszechnych) oraz „przedstawiciele władz, urzędów, instytucji, stowarzyszeń naukowych i społecznych”. Przedświąteczny, mało fortunny termin wsparło Ministerstwo WRiOP, urlopując nauczycieli i udzielając finansowej dotacji organizacyjnej.

 

Imponowała nie tylko liczba uczestników, lecz też ich „wielkie zainteresowanie”, „żywy udział w pracy” i „serdeczna atmosfera”. A dyskutowano o budowaniu systemu edukacji, z pełną świadomością, z jednej strony – trudności odradzającego się państwa, z drugiej – konieczności zdobycia zrozumienia i akceptacji społecznej dla dotychczas marginalizowanej, wykluczonej grupy uczniów, wychowanków. Liderka Zjazdu dr Maria Grzegorzewska podkreśliła, że „społeczeństwo nie rozumie jeszcze w zupełności zadania naszego – w sobie więc szukać musimy oparcia w pracy naszej, mocy i hartu ducha w walce z trudnościami…”.

 

Przed takim „pobudzonym” zgromadzeniem wystąpił Janusz Korczak z krótkim referatem-manifestem, postulującym jeszcze szersze spojrzenie na relację wychowującego i wychowywanego. Rzucił jak wyzwanie prowokujący tytuł-hasło swego wystąpienia: „Wychowanie wychowawcy przez dziecko”. Oczywiście świadom dwustronności relacji do młodych pisał (po latach): „My wychowujemy was, ale i wy nas wychowujecie – źle albo dobrze” (Trzeba to rozumieć, 1942).

 

Kto czuwając nad powierzonymi mu dziećmi, nie zdobędzie się na wysiłek krytycznego stosunku do własnej osoby, temu grozi duże niebezpieczeństwo, na które pragnę zwrócić uwagę, tym bardziej że higiena zawodowa ducha nie dość jest ogółowi znana. Wychowawca, w pracy nad zrozumieniem człowieka-dziecka i społeczeństwa-gromady dzieci, dorasta do wtajemniczeń ważkich i cennych; zlekceważywszy czujność i pracę nad sobą – upada. Dziecko daje mi doświadczenie, wpływa na moje poglądy, świat moich uczuć; od dziecka otrzymuję nakazy dla siebie, żądam, oskarżam się, pobłażam lub rozgrzeszam. Dziecko poucza i wychowuje. Dziecko jest dla wychowawcy księgą natury; czytając, dojrzewa”. (Wychowanie wychowawcy przez dziecko. „Szkoła Specjalna” 1925/26, nr 2 [1926]). Pełny tekst J. Korczaka zob. też w: O szkołę specjalną. Sprawozdanie z I Polskiego Zjazdu Nauczycieli Szkół Specjalnych. Warszawa 1926 – na www.polona.pl.

 

 

 x                  x                x

 

 

Dalej redaktorzy portalu informują, że uruchomili cykl artykułów: „Czytając Korczaka, który powstaje we współpracy Korczakianum – Muzeum Warszawy i redakcji Edunews.pl. Jego celem jest przypomnienie lub odświeżenie myśli pedagogicznej Janusza Korczaka i inspirowanie współczesnych nauczycieli do podążania za Jego podpowiedziami i wskazówkami. Poniżej zamieszczamy linki do wcześniej opublikowanych tekstów tego cyklu:

 

Droga do sukcesu

 

 

Preselekcja do zawodu

 

Teoria a praktyka – szukanie „zbratania się”

 

Wczesny obywatelski trening

 

Twórcze „wiem” i „nie wiem”

 

Własne prawdy

 

Sztuka obserwacji

 

 

Źródło:www.edunews.pl



Foto: www.facebook.com/wiesia.mitulska

 

Wiesława Mitulska

 

 

Dziś proponujemy dwa posty z ilustracjami z fejsbukowego profilu Wiesławy Mitulskiej – nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej, specjalistki terapii pedagogicznej, pracującej w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej.

 

18 listopada

 

Odejmowanie jako ubywanie

 

Obserwuję zmagania pierwszaków z odejmowaniem. To działanie jest dla niektórych dzieci trudniejsze do zrozumienia niż dodawanie. Robiliśmy już wiele działań z użyciem klocków i żetonów, przeszliśmy drogę od działania do zapisu symbolami, a jednak czasami znak minus, kodujący zapis czynności odejmowania, sprawia kłopot.

 

 

 


Dziś tworzyliśmy zbiory z dzieci naszej klasy, rzucaliśmy kostką ile dzieci ma ubyć z koła i zapisywaliśmy te czynności od razu na osi liczbowej. Strzałka i znak minus kodowały działanie. Kiedy już wszystkie dzieci opuściły koło, zastanawialiśmy się, jak tę sytuację odwrócić. Podczas zapisywania kolejnych czynności na osi, dzieci same zauważyły, że tyle samo trzeba dodać ile wcześniej odjęły.

 

 

 

Kolejny nasz krok, to zapisywanie odejmowania i dodawania przy pomocy grafów z pominięciem osi. Jedno z dzieci zawołało, patrząc na graf – To tak, jak byśmy chodzili w kółko! Czy to już wystarczy, by dzieci rozumiały wzajemną odwrotność dodawania i odejmowania?

 

 

Tego jeszcze nie wiem. Powoli, nie spiesząc się, przejdziemy do samodzielnego układania sytuacji i zapisywania ich symbolami. Tylko gruntowne zrozumienie podstawowych pojęć matematycznych gwarantuje dziecku sukces na dalszych etapach nauki. Nie warto się spieszyć.

 

 

19 listopada

 

Uwolnić dziecięcą notatkę, czyli jajko powstaje z kury ?

 

Czytaj dalej »



Danuta Sterna jest autorką zamieszczonego wczoraj na portalu EDUNEWS.PL tekstu, zatytułowanego „Rola błędu w uczeniu się”. Przytaczamy go tutaj nieomal w całości. Podkreślenia w tekście – redakcja OE:

 

Źródło: www. edunews.pl

 

                                                                 Rysunek Danuty Sterny

 

 

Nie ma wartościowego uczenia się bez popełniania błędu. Frank Wilczek polskiego pochodzenia fizyk, laureat nagrody Nobla, powiedział: „Jeśli nie popełniasz błędów, to znaczy, że nie pracujesz nad dostatecznie trudnymi problemami, a to jest już duży błąd”.

 

Każda nowa wiedza jest trudna. Łatwe jest tylko to, co już znamy i potrafimy. Ucząc się uczeń próbuje zrozumieć coś, czego jeszcze nie zna, nie wie lub nie potrafi. Podejmuje ryzyko, że każde rozwiązanie może być błędne lub niewystarczające. Istnieje możliwość, że potrzebne będą kolejne próby. Dobrze jest, gdy nauczyciel jest gotowy na odpowiednio długi proces uczenia się swoich uczniów, a w nim na podejmowanie prób i zauważanie częściowych sukcesów. Ważne jest, aby zastąpić słowo błąd stwierdzeniem – „jeszcze nie!”. Czyli, jeszcze nie mamy sukcesu, ale jesteśmy na drodze jego osiągania.

 

Lęk przed popełnieniem błędu blokuje uczenie się, myślenie i kreatywność.

 

W tym miejscu widać wielką rolę nauczyciela, którego zadaniem jest docenianie każdej próby znalezienia odpowiedzi i widzenie kolejnych prób uczniowskich jako koniecznych i wspaniałych etapów prowadzących do osiągnięcia mistrzostwa.

 

W takim podejściu do nauczania celem nauczyciela nie jest przekazanie uczniom sposobu rozwiązania problemu, ale zachęcanie ich do podejmowania samodzielnych poszukiwań z możliwością omyłek. Dzięki popełnianym błędom, uczniowie mają szansę uczyć się na nich, a wsparcie nauczyciela wzmacnia ich w przydatnej w życiu wytrwałości i zdeterminowaniu osiągnięcia sukcesu.

 

Aby błąd mógł być dobrze przyjęty i wykorzystany, uczeń rozwiązujący problem musi czuć się bezpieczny i być zachęcany do próbowania oraz popełniania błędów w procesie uczenia się. Warunkiem koniecznym jest poczucie własnej wartości ucznia. Jego budowanie wymaga z kolei wiary (nauczyciela) w możliwości ucznia i przyzwolenie na podejmowanie stale ryzyka nowych prób.

 

Czytaj dalej »