Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 

Dziś proponujemy wysłuchanie wykładu dr hab.Jacka Pyżalskiego, prof. UAM w Poznaniu, wygłoszonego 19 stycznia 2021 r. – podczas webinarium otwarcia „Szkoły Zimowej”:

 

Nie liczy się ile technologii, ale to, jak je wykorzystamy” – prof. J. Pyżalski o nauce przez internet.

 

Oto jak promowane jest to nagranie na stronie bloga CEO:

 

Wokół nauki przez internet narosło już całkiem sporo mitów. W codziennej pracy nauczyciele i nauczycielki nie zawsze mają przestrzeń, by je weryfikować i „rozbrajać”. Tymczasem głębsze spojrzenie na zachowania uczniów i uczennic w internecie może dać zupełnie nowe odpowiedzi na pytania takie jak: Czy młodzi ludzie mają tak wysokie kompetencje cyfrowe, jak sobie wyobrażamy? Czy jako nauczyciele możemy być im pomocni w korzystaniu z internetu? Zachęcamy do wysłuchania wykładu prof. Jacka Pyżalskiego, który odbył się w ramach webinarium otwierającego Szkołę Zimową w projekcie „Szkoła dla innowatora”.

 

Im bardziej upraszczamy pewne rzeczy w edukacji, tym bardziej nie mamy prawdziwej wiedzy (…) Tymczasem dobre i umiejętnie wykorzystane badania mogą wpłynąć na praktykę, bo na przykład dzięki nim przekonamy się, że młodzież jest inna niż się nam wydaje” – mówi podczas swojego wykładu Jacek Pyżalski, doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, ekspert edukacyjny.

 

 

Dzięki wysłuchaniu tego wykładu dowiesz się:

 

>co Twoi uczniowie i uczennice naprawdę robią w internecie, co potrafią, co lubią?

 

>czy wykorzystanie nowych technologii gwarantuje skuteczne nauczanie zdalne?

 

>czy faktycznie wszyscy uczniowie i uczennice mają tak wysokie kompetencje cyfrowe?

 

>jak skutecznie wspierać młodych ludzi w ich samodzielnej nauce przez internet?

 

 

Wykład prof. Jacka Pyżalskiego „Nie liczy się ile technologii, ale to, jak je wykorzystamy

TUTAJ

 

 

Źródło: www.blog.ceo.org.pl

https://blog.ceo.org.pl/nie-liczy-sie-ile-technologii-ale-to-jak-je-wykorzystamy-prof-j-pyzalski-o-nauce-przez-internet/



Na portalu „Juniorowo” zamieszczono we wtorek 9 lutego 2021 r. tekst, zatytułowany „Homeschooling po polsku – czego nie wiecie o edukacji domowej…”. Poniżej udostępniamy go naszym czytelniczkom i czytelnikom bez zbędnych skrótów:

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

 

Homeschooling po polsku – czego nie wiecie o edukacji domowej…

 

Podstawa programowa jest ogólnie dostępnym dokumentem. Młodzi ludzie mają dostęp do podręczników, bibliotek i nieograniczonej ilości materiałów w Internecie. Szkoła nie jest niezbędna, by zdobywać wiedzę. Nie jest też niezbędna dla kontaktów społecznych. Młodzi ludzie nie muszą chodzić do szkoły, żeby się spotykać, rozmawiać, czy robić coś razem. Zamiast tłoczyć się w klasach, szatniach i na korytarzach, mogą się odwiedzać w domach, spotkać w parku, albo online. Zagrać razem w kosza, pojeździć na desce, zbudować wspólnie szałas…

Coraz więcej rodziców to dostrzega. Że szkoła nie jest niezbędna. Że młody człowiek może samodzielnie, we własnym tempie, w wybranym przez siebie czasie, w wybrany przez siebie sposób, ze źródeł które sam wybierze uczyć się i zdobywać nowe umiejętności. I to jest właśnie edukacja domowa.

 

 

Edukacja domowa ma różne oblicza

 

Część rodzin przenosi szkołę do domu, włącznie ze wszelkimi artefaktami związanymi z tą instytucją np.: codzienny plan zajęć z podziałem na 45 minutowe lekcje,  podręczniki, a nawet testy i oceny.

 

Na drugim krańcu leży radykalny unschooling, który polega na odrzuceniu podstawy programowej i narzucanych przez rozkład materiału treści i przekazanie dziecku możliwości decydowania o tym czy, czego, kiedy i z kim będzie się uczyć.

 

No i oczywiście istnieje całe spektrum postaw pośrednich.

 

Wraz z nabywanym doświadczeniem i czasem spędzonym w edukacji domowej te postawy mogą się zmieniać. Zazwyczaj, w kolejnych latach rodzice nabierają zaufania do własnego dziecka oraz odchodzą od nawyków, które wynieśli ze szkoły. Proces ten nazywany jest odszkolnianiem i potrafi trwać wiele miesięcy, a zdarza się, że nigdy się nie kończy.

 

Niezależnie od przekonań, wyznawanych wartości i poziomu odszkolnienia, każda rodzina ma pewne obszary i umiejętności, których odkrywanie i poznanie przez dziecko chciałaby mieć pod kontrolą. Wynika to z potrzeby zapewniania dziecku bezpieczeństwa, przekonania o umiejętnościach i kompetencjach, które w ocenie rodziców dziecko powinno nabywać w określonym tempie i czasie.

 

 

Homeschooling po polsku

 

Czytaj dalej »



Nie ukrywamy, że poniższy tekst, zamieszczony na stronie Fundacji „Szkoła z klasą” 8 stycznia 2021 r. udostępniamy (w obszernych fragmentach i linkiem do całości) dopiero dzisiaj, gdyż bez tej lektury nie będzie można obiektywnie odebrać przekazu, płynącego z tekstu, jaki na blogu „Eduopticon” zamieścił w miniony poniedzialek (8 lutego 2021r.) Robert Raczyński, nadając mu, sugerujący konkluzję, tytuł: „Ku pokrzepieniu?”

 

Ale po kolei. Najpierw tekst ze strony „Szkoła z klasą”:

 

Źródło: www.szkolazklasa.org.pl

 

Projekt pomnika „Wniebowstąpienie” Jarka Kubickiego przygotowany w ramach projektu #OdNasZależy2020 „Polska 2060”

 

Wizja edukacji w przyszłości według Fundacji Szkoła z Klasą

 

Wyobraźcie sobie przyszłość, wymarzoną, nawet utopijną, w której cel Waszych działań jest zrealizowany. Jak taka przyszłość by wyglądała? Czym by się różniła od dzisiejszej rzeczywistości? Poniższa wizja została stworzona przez Fundację Szkoła z Klasą w ramach projektu #OdNasZależy „Polska 2060

 

Szkoła w 2060 roku jest wspólnotą, opartą na autentycznych relacjach, jest miejscem, w którym wszyscy, nauczyciele i nauczycielki, uczniowie i uczennice, czują się dobrze. Jest przeciwieństwem obecnego modelu, opartego na promowaniu indywidualizmu i rywalizacji, panuje tam atmosfera sprzyjająca wspólnej nauce i działaniu współpracy.

 

Szkoła wyrównuje szanse uczniów i uczennic, […]

Szkoła oddana jest tym, którzy faktycznie ją tworzą. Nauczyciel/ka jest tu przewodnikiem, towarzyszem, nie jest ponad, ale jest razem z uczniami. […]

Szkoła pomaga zrozumieć młodym ludziom, kim są, jaka jest ich rola i miejsce w świecie. […]

Szkoła nie jest samotną wyspą, ale częścią lokalnej wspólnoty.[…]

Podstawa programowa rozumiana jak dotychczas legła w gruzach. W 2060 podstawą edukacji są wartości,[…]

W 2060 szkoła dostosowuje się do zmieniającego się świata: […]

 

 

Jak mogłyby wyglądać konkretne kroki realizowania się powyższej wizji? Od czego one zależą?

 

Zmiany powinny dziać się równolegle na kilku poziomach:

 

>nowa podstawa programowa, stworzona od zera, na innych fundamentach

>sposób kształcenia nauczycieli i przygotowywania ich do zawodu

>zmiana narracji o zawodzie nauczyciela, społeczne uznanie dla ich roli

>ocenianie w służbie rozwoju intelektualnego i społecznego, nie ocenianie dla oceniania

>relacje w szkole to fundament życia szkolnego, buduje wspólnotę uczniów i nauczycieli

>szkoła jako laboratorium obywatelstwa, poczucia sprawstwa, odpowiedzialności

>stawia na zespołowość, pokazuje siłę różnorodności

 

 

Co dzisiaj może robić każdy, każda z nas, żeby przyczynić się do realizowania tej wizji?

 

Rodzicu, spójrz na szkołę przychylnym okiem, poczuj się jej częścią. Zmianę podejścia do nauczycieli i nauczycielek zacznij od siebie. Nie bądź zawsze “na nie”, nie mów źle o zawodzie nauczyciela. Nie pozwól, żeby poczucie, że zawód nauczyciela niewiele jest warty, Twoje dzieci wyniosły z domu.

 

Nauczycielko i nauczycielu, mimo niewydolności systemu, zmęczenia i przeciążenia, otwórz się na rozmowę. Zapomnij na chwilę o podstawie programowej i posłuchaj swoich uczniów i uczennic, posłuchaj rodziców. Stawiaj na nawiązywanie, wzmacnianie i rozwijanie relacji zawsze, kiedy jest to możliwe. Otwórz się na korzystanie z kompetencji swoich uczniów, na uczenie się od nich, na ich talenty i umiejętności.

 

Uczniu i uczennico, to Wy przede wszystkim tworzycie szkołę. Postarajcie się wziąć tę szkołę w swoje ręce i tam, gdzie to możliwe, wychodzić z inicjatywą, proponować dobre rozwiązania, zmieniać. Uczcie się też od siebie nawzajem, wspierajcie się, bądźcie dla siebie życzliwi i życzliwe. Dzielcie się kompetencjami między sobą i z nauczycielem.

 

 

 

Cały tekst „Wizja edukacji w przyszłości według Fundacji Szkoła z Klasą” TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.szkolazklasa.org.pl

 

 

x           x           x

 

 

A teraz trzy fragmenty tekstu Roberta Raczyńskiego:

 

Czytaj dalej »



Rysunek: Danuta Sterna

 

W niedziele (7 lutego 2021r.) Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu „Moja oś świata” tekst, zatytułowany „Trudne rozmowy nauczycieli”. Uznaliśmy, że – niezależnie od tego, czy ten model komunikowania się nauczycieli „z dyrekcją” jest tylko idealistyczną wizją, czy można go potraktować jako „receptę” dla nastawionych konsyliacyjnie dyrektorek i dyrektorów – zamieścimy ten post z drobnymi „wycięciami”, podając link do źródła z jego pełną wersją:

 

Trudne rozmowy nauczycieli

 

Stworzenie środowiska, w którym każdy czuje się swobodnie, mówiąc prawdę i gdzie rozmowa o trudnościach jest codziennością, a nie wyjątkiem, jest jednym z najważniejszych i najtrudniejszych wyzwań przywódcy. W szkole, gdzie nauczyciele i dyrektor podlegają wielu presjom i wymaganiom, na które nie mają wpływu jest to szczególnie ważne i stanowi niezbędny warunek tworzenia kultury współpracy.[…]

 

Rozmowy na trudne tematy są trudne, raczej ich unikamy.

 

Nauczyciele zwykle zdają sobie sprawę z występujących problemów, ale nie ujawniają ich. Ktoś powinien inicjować takie trudne rozmowy, może to być dyrektor i wtedy łatwiej będzie dołączyć nauczycielom.

 

8 kroków, pomocnych w podejmowaniu trudnych rozmów:

 

1.Szczera rozmowa

Dyrektor może naświetlić problem i zaproponować szczerą rozmowę. Ale najpierw musi przekonać nauczycieli, że nie będzie szukania winnych, że celem rozmowy jest poszukiwanie pomysłów na rozwiązanie problemu.

Wyraźnie trzeba podkreślić, że nikt nie będzie krytykowany, oceniany. Prowadzący rozmowę zobowiązany jest do pilnowania, aby nikt nie był oskarżany. Hasło: „Nie szukamy winnych, szukamy rozwiązań.”

 

2.Akceptacja problemu

Czasami problem jest bardzo poważny i trudno znaleźć drogę do jego rozwiązania. Sukcesem jest wtedy już zaakceptowanie problemu i tego, że jest bolesny. Czasami problemy nie są możliwe  do rozwiązania (np. wynikające z pandemii)przez zespół. Poczucie, że jesteśmy z tym razem jest pomocne. Hasło: „Jesteśmy z tym razem”

 

Czytaj dalej »



 

Autora tekstu, którego fragmenty zamieszczamy poniżej, nie musimy specjalnie przedstawiać – dobrze nam znany dyrektor Zespołu Szkół STO na warszawskim Bemowie – Jarosław Pytlak zamieścił w sobotę (6 lutego 2021r.) na swoim blogu „Wokół Szkoły” tekst, z kategorii „Tak dłużej być nie może!”, zatytułowany I Ty, nauczycielu, możesz przegrać z systemem…”. Oto te fragmenty oraz link do wartej przeczytania pełnej wersji tego tekstu:

 

[…] Zdecydowałem się opisać ten przypadek, ponieważ okazało się właśnie, że to również SIO zadecyduje o dostępie do upragnionego przez wielu nauczycieli dobra, jakim jest szczepionka przeciw COVID-19. Tym razem nie będzie to już kwestia utraty kilkuset złotych, tylko znacznego przedłużenia stanu zagrożenia dla zdrowia. Uważam też za więcej niż pewne, że w przyszłości pojawią się kolejne sytuacje, w których SIO będzie decydować o sprawach pracowników oświaty, więc tym bardziej jest ważne, by jego błędy wykrywać, wskazywać i poprawiać, a rosnący zakres wszechwiedzy i wszechwładzy – ograniczać.

 

Poniższy tekst nie będzie łatwy w lekturze, bo moją intencją jest również zainspirowanie interpelacji poselskiej oraz zarysowanie pola dla prawników, pod kątem ewentualnej batalii sądowej,* ale zachęcam do przeczytania. Na sprawę warto bowiem spojrzeć również z perspektywy rosnącego uzależnienia całego społeczeństwa od systemów informatycznych, które nie są (bo nie mogą być) bezbłędne. I chodzi o to, by ludzie mieli szansę owe błędy korygować.

 

Nieco więcej o SIO

 

To zintegrowany system baz danych o placówkach oświatowych, nauczycielach i uczniach, stworzony na podstawie ustawy uchwalonej w 2011 roku. Zakres gromadzonych informacji zawarty jest w rozporządzeniu z roku 2012, trzykrotnie następnie nowelizowanym.

 

Warto wiedzieć, że na mocy ustawy dane gromadzone są bez osobnej zgody nauczycieli i uczniów. Nie ma żadnych klauzul RODO, prawa wglądu i korekty itp.*. To baza państwowa, służąca państwu, podobnie jak PESEL i wiele innych. [,…]

 

Czytaj dalej »



Foto: Unsplash.com[www.money.pl]

 

 

Zaczynamy od fragmentu artykułu z 3 stycznia 2021r. –  Nauczyciele gorszym sortem? Wyjaśniamy o co chodzi ze szczepionką AstraZeneca” z „Gazety Prawnej”:

 

[…] Wczorajsza konferencja prasowa mogła być sukcesem, ale po raz kolejny otworzyła front walki między nauczycielami a rządem.

 

Rada Medyczna, która funkcjonuje przy Radzie Ministrów i doradza rządowi w sprawach związanych z pandemią koronawirusa zarekomendowała, by szczepionki firmy AstraZeneca były podawane osobom w wieku 18. a 60. rokiem życia.

 

W konsekwencji również Rada zarekomendowała, żeby rozpocząć szczepienia grupy 1C, tzn. nauczycieli. W pierwszej kolejności tych, którzy już uczą klasy I-III, czy nauczycieli przedszkolnych. Do tego projektu szczepień rozpoczęliśmy od wczoraj przygotowania” – powiedział na konferencji minister Michał Dworczyk.

 

Nauczyciele odebrali ten komunikat: „zamówiliśmy nieskuteczną szczepionkę, podamy ją nauczycielom”

 

Po tej konferencji ministra Dworczyka Sławomir Broniarz napisał na Twitterze:Żądamy skutecznej szczepionki a nie eksperymentowania na nauczycielach i pracownikach oświaty!! Którą szczepionką szczepił się rząd?”.

 

W kolejnym tweecie dodał: „Nie deprecjonujemy tej szczepionki. Wiemy, ze jest dopuszczona do użytku. Niepokój środowiska jest spowodowany fatalną komunikacją strony rządowej, bo przekaz po wczorajszej konferencji był taki: jest szczepionka nieodpowiednia dla seniorów, to dajmy ja nauczycielom. […]

[Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl]

 

 

x           x           x

 

 

Następnym jest fragment z przedwczorajszej (4 stycznia 2021r.) publikacji na portalu <na:Temat>, zatytułowanej „Nauczyciele gorszym sortem? Wyjaśniamy o co chodzi ze szczepionką AstraZeneca”:

 

[…] I się zaczęło. Nauczyciele zaczęli mnożyć pytania, dlaczego to oni mają otrzymać preparat o najniższej skuteczności (według deklaracji producenta), spośród tych dostępnych w Polsce.

 

Nauczyciele dzwonili i pytali, dlaczego są gorzej traktowani. Bo taki płynął przekaz z poniedziałkowej konferencji pana ministra Dworczyka: nauczyciele zostaną zaszczepieni szczepionką AstryZeneki, która nie nadaje się dla seniorów. Nie widzieli tu też logiki, bo skoro zależy nam, by ograniczać transmisję wirusa, to nauczyciele powinni być zaszczepieni środkiem o najwyższej skuteczności, by transmisja była na najniższym poziomie – mówi nam Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP

 

Jak usłyszałam, że AstrąZenecą mają być zaszczepieni nauczyciele, bo strach podać ją osobom po 65. roku życia, to jakbym w twarz dostała. Znów rząd pokazał, gdzie nas ma. I skutecznie ostudził nasz entuzjazm do szczepień, do powrotu do szkółirytuje się nauczycielka z liceum w stolicy.

 

Jej koleżanka po fachu z mniejszej miejscowości dodaje: – Pomyślałam, że kolejny raz rząd traktuje nauczycieli bez szacunku. Gdy prosiliśmy i były petycje o szybsze szczepionki, to powiedzieli, że nie ma takiej możliwości. A gdy nagle pojawiły się inne szczepionki, to możemy być już zaszczepieni.

 

Nauczycielka klas 1-3 nie boi się szczepionek i cieszy się, że wkrótce będzie mogła ją otrzymać. Ale podkreśla: – Ta informacja została przekazana w sposób nieprawidłowy i poczułam się dotknięta, jakby nauczyciel był gorszym zawodem – dodaje.

 

Część nauczycieli zadeklarowała w sieci wprost: nie będę się szczepić preparatem AstraZeneca.

 

Nie jestem przeciwna szczepieniu, ale tą szczepionką nie będę się szczepić. Niech zaszczepią rządzących w pierwszej kolejności..”; „Oddam szczepionkę AstraZeneca przedstawicielom władzy PiS – przedstawicielka gorszego sortu” – takich komentarzy są w internecie setki. […]                  

Źródło: www.natemat.pl

 

x            x           x

 

 

Jako trzeci materiał (także z 4 stycznia 2021r.) prezentujemy obszerny fragment z portalu <rynekzdrowia.pl>, którego właścicielem jest (niezależna od rządu) grupa PTWP, zatytułowany „Lekarz do nauczycieli: w szczepionce AstraZeneca jest szympansi adenowirus, ale nieaktywny” :

 

Czytaj dalej »



 

 

Dziś udostępniamy obszerny fragment tekstu autorstwa Emilii Kędziorek – koordynatorki programu wsparcia dla nauczycieli-wychowawców klas 4-8 szkół podstawowych CEO, zamieszczonego 1 lutego 2021 r. na Blogu Centrum Edukacji Obywatelskiej:

 

Jak wspierać uczniów i uczennice w rozwijaniu poczucia skuteczności.

Przewodnik dla nauczycieli i nauczycielek

 

[…]

 

Warto zwrócić uwagę, że „sukces” niekoniecznie oznacza najwyższy możliwy wynik. Każdy z nas po swojemu definiuje sukces i porażkę. Wysoka samoocena może też niektóre osoby powstrzymywać przed działaniem, zwłaszcza przed takim, które według nich nie gwarantuje „sukcesu”. Lęk przed porażką zdefiniowaną na swój własny użytek blokuje je przed rozwojem. Niezwykle istotne w kształtowaniu poczucia skuteczności staje się więc to, w jaki sposób traktujemy nasze niepowodzenia i błędy.

 

Sukces a poczucie skuteczności

 

Wysokie poczucie skuteczności ma też to do siebie, że nie zachwieje się, jeśli raz czy drugi coś pójdzie nie po naszej myśli. Okazuje się również, że „[…] uczniowie dysponujący wysokim poczuciem skuteczności szkolnej bardziej angażują się w realizację zadań, przejawiają większą wytrwałość i odporność na trudności (Schunk i Pajares, 2002; Pajares, 2003). Ze względu na to, że mocniej zależy im na osiągnięciu pozytywnego efektu (i wierzą, iż jest to możliwe), stosują bardziej elastyczne i systematyczne działania: częściej koncentrują się na jakości wykonania, analizują swoje postępy i w rezultacie uruchamiają więcej strategii, aby odnieść powodzenie.[…]

 

Jednocześnie pojedynczy sukces bardzo rzadko jest w stanie zmienić uczniowskie przekonanie o “byciu do niczego” w jakiejś dziedzinie.

 

Wydaje się więc, że to z góry przegrana i nierówna walka: im wyższy mam poziom poczucia skuteczności, tym częściej odnoszę sukcesy, a im częściej je odnoszę, tym bardziej wzrasta moje poczucie skuteczności. I, niestety, na odwrót…

 

Nauczycielom i nauczycielkom trudno będzie przekonać uczniów i uczennice o niskim poczuciu własnej skuteczności, że jednak dadzą sobie radę. Tym bardziej, że skoro poczucie skuteczności wynika z własnego doświadczenia, to te dzieciaki będą musiały właściwie przekonać się same. Co zatem wpływa na poczucie skuteczności? Jak pomagać je budować?

 

 

Cztery źródła poczucia skuteczności

 

Albert Bandura, główny badacz poczucia skuteczności, wymienia jego cztery źródła.

 

Czytaj dalej »



 

W minioną niedzielą (31 stycznia 2021r.) dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM zamieścił na swoim blogu „Profesorskie Gadanie” tekst, zatytułowany „Jak uniemożliwić ściąganie na egzaminach i kolokwiach?”. Zamieszczamy go bez skrótów:

 

Kultura ściągania wrośnięta jest mocno w naszą rzeczywistość szkolną i uniwersytecką. Istnieje od dawna. Jest jak ugruntowany rytuał. Przyzwyczailiśmy się. Nawet pozwalamy ściągać. I tak erozja życia społecznego trwa, wdrażamy się w nią od małego. Udajemy, że nie widzimy ściągania. Tak jak nadzorca lub karbowy na plantacji z niewolnikami lub polu z chłopami pańszczyźnianymi. Ludzki pan… Jarek Szulski w książce „Nauczyciel z Polski” nazywa to kulturą folwarku.

 

A skąd się ono bierze? Uczniowie i studenci źli? Bo dawniej, to panie, było lepiej? Ściąganie to efekt systemu edukacyjnego. Czy można to zmienić? Można. Tylko najpierw trzeba dostrzec a potem chcieć.

 

Zdalne nauczanie tylko ujawniło problem polskiej edukacji. Nie widać ucznia, nie widać studenta, więc na pewno ściąga. Niech więc włączy kamerę i siądzie dalej od komputera. I niech lustro postawi za plecami, by było widać to, co ma na ekranie. Albo lepiej niech będzie druga kamera uruchomiona, z widokiem na pomieszczenie i urządzenie ucznia/studenta. O tak, my to już potrafimy przypilnować, że mucha nie siada… Albo nam się tylko tak zdaje, czego dowodem są najróżniejsze memy, krążące w sieci.

 

A może by tak przeniknąć do grup studenckich pod fikcyjnym kontem? I zobaczyć co oni tam przed egzaminami kombinują. A może dla świętego spokoju i dla pozorów wysokiej jakości udawać, że nie wiemy nic o ściąganiu? Nawet nie myśleć. Tak będzie lepiej. Bo jak ktoś zadaje pytania i zastanawia się, to są tylko z tego same kłopoty. No bo to trzeba by jakieś działania podjąć. A i władza może krzywo spojrzeć. I kazać rozwiązać ten problem. A tak, nic nie widać, problemu nie ma czyli wszystko jest znakomicie. Poproszę order.

 

 

Źródło: www.profesorskiegadanie.blogspot.com/

 

 

 

 

Webinarium „Jak uniemożliwić studentom (i uczniom) ściąganie na zdalnych egzaminach i kolokwiach” [50’38”] – plik na You Tube – TUTAJ

 



 

 

W miniony piątek (29 stycznia 2021r.) na blogu Jarosława Blocha pojawił się post, zatytułowany „Edukacja (a)seksualna i jej skutki”. Jak zwykle – zamieszczamy fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji.

 

Powód podjęcia tej tematyki bloger wyjaśnia już w pierwszym zdaniu:

 

Od jakiegoś czasu media żyją wydarzeniami z Bytomia, gdzie 15-letni chłopak zadźgał 13-letnią dziewczynę. Motywem prawdopodobnie była ciąża dziewczyny*. Media, jak to media, pożywią się tragedią i zajmą się innymi tematami. Można tę zbrodnię rozpatrywać oczywiście w kategoriach jednostkowych, ale jako doświadczony pedagog widzę sprawę w szerszym kontekście*. Dlaczego 13-latka zaszła w ciążę, dlaczego 15-latek sobie z tym nie poradził, ile takich przypadków, niekończących się tak tragicznie, jest codziennością wielu szkół, wielu rodzin? Czy można takim sytuacjom zapobiegać? Czy jest dziś klimat polityczny aby takie problemy rozwiązywać? Nie pustosłowiem, w którym przodują ostatni ministrowie edukacji, nie chciejstwem, nie promocją modelu wychowania, który nijak nie ma się do współczesnego świata. Otóż nie ma takiej woli. Działania, które można podjąć są na wyciągnięcie ręki, a rozwiązania są często opracowane, tyle że za ich wprowadzanie można obecnie oberwać… […]

 

Wychowanie seksualne w szkole stało się obiektem walki politycznej i wojny religijnej. Zupełnie jakby politycy nie rozumieli prostej rzeczy, że z wychowaniem seksualnym, czy też bez niego, młodzież i tak będzie aktywna seksualnie, bo to taki wiek. Pamiętajmy też, że nie zatrzymamy pewnych procesów, które zachodnie społeczeństwa przechodziły już dawno. Tymczasem my chcemy zawrócić rzekę kijem. Wielu polityków prawicowych myśli, że jeśli nie będą mówili o problemie seksualności młodzieży, to problem zniknie. Nie zniknie, jedynie będzie dochodziło częściej do niechcianych ciąż i problemów psychologicznych, miejmy nadzieję, że nie do kolejnych zbrodni. Ale na nadzieję nie ma co liczyć, ona jest matką głupich. W szkole potrzebna solidna edukacja seksualna. Nie aby deprawować dzieci, ale aby dostarczyć potrzebną wiedzę, zburzyć mity, sprawić by to co nieuchronne, odbyło się bezpiecznie. […]

 

Uporczywa obrona przed wszystkim co ma w nazwie „seksualny”, nie pomaga dzieciom i młodzieży. Złą robotę robi tutaj Kościół, który traktuje tę wiedzę jako promowanie rozwiązłości, zamiast dostrzegać w niej sposób na jej opanowanie. Tyle mówi się na prawicy o aborcji, o ochronie życia i nikt tam nie potrafi pojąć, że solidna edukacja seksualna nie sprawi, że niechcianych ciąż będzie więcej, a wręcz przeciwnie. Zrzucanie wszystkiego na rodziców i ich wychowanie, jest delikatnie mówiąc głupie. Jako nauczyciel i wielokrotny wychowawca widziałem nieraz rodziców, którzy nie radzą sobie ze swą rolą, a nawet nie radzą sobie sami ze sobą. Występują skrajności. Często w konserwatywnym domu seks jest tematem tabu, bo nikt nie nauczył kiedyś rodziców o tym rozmawiać. Albo odwrotnie, rodzice nie rozmawiają, ale pozwalają dzieciom na wszystko zbyt wcześniej, nawet na noce spędzane poza domem, a potem dziwą się, że jest jak jest.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.szulski.pl

 

Jarek Szulski

 

 

Portal <dziennik.pl> pod zakładkę <Edukacja” zamieścił dziś wywiad z Jarkiem Szulskim – wychowawcą, pedagogiem i autorem wydanego właśnie poradnika dla nauczycieli i rodziców „Nauczyciel z Polski”, jak go przedstawiła redakcja „Dziennika”. Zapis rozmowy Doroty Kalinowskiej z Jarkiem Szulskim zatytułowano „rynkowo”: Uczeń jak chłop na folwarku. Tak wygląda współczesna szkoła”. Oto jego wybrane fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

„Nauczyciel jest bogiem, a uczniowie zbyt często niewierzący. I wszędzie są dorośli, kontrolują niemal każdy obszar aktywności młodych” – tak o współczesnej szkole mówi Jarek Szulski. […]

 

Dorota Kalinowska: – Na głowę Pan upadł. Kto to słyszał zrównywać ucznia z chłopem pańszczyźnianym?

 

Jarek Szulski: – (śmiech). Może to trochę uproszczenie, jednak dokładnie tak to wygląda, tyle że czasy się zmieniły. Chłop inaczej chodzi ubrany. Pan i nadzorca też innymi metodami się posługują, ale sam mechanizm pozostał ten sam.

 

 

Czyżby?!

 

W obu przypadkach nadal są pan-dyrektor, i podległy mu nadzorca-nauczyciel. Jest i uczeń, który z kolei podlega im wszystkim, tak jak kiedyś chłop na folwarku. I tak jak w folwarku, zbyt dużo zależy od humoru pana lub nadzorcy. Nie liczą się wspólnie wypracowane standardy, procedury, zasady, tylko samopoczucie tego, kto jest wyżej, kto ma władzę. Bo kiedy nauczyciel był zły, to robił klasówkę, a jak był dobry, to można go było wybłagać. Nie powiedzieć, że się nie zgadzamy z Pana decyzją, bo na to nie ma miejsca, bo inaczej się umawialiśmy, bo takie uzgodniliśmy zasady. Ale wy-bła-gać. Relacja folwarczna to relacja władzy jednych nad drugimi.[…]

 

 

Prof. Hryniewicz mówi też o deficycie poczucia odpowiedzialności.

 

Właściwie w szkole widać tylko pozory odpowiedzialności. Bo przecież kiedy np. samorząd uczniowski, który w końcu wiele może i chce coś robić, to ograniczany jest do wydawania gazetki, którą i tak przeczyta wcześniej pani od polskiego albo np. zorganizowania dyskoteki, ale już nie dłużej niż do godz. 21.30. Nie ma realnego wpływu na rzeczy naprawdę istotne. Na to, czego się uczniowie uczą, w jaki sposób się uczą… To sytuacja, w której nauczyciel jest bogiem, a uczniowie to zbyt często niewierzący. Wszędzie są dorośli, kontrolują niemal każdy obszar aktywności młodych.

 

Czytaj dalej »