Zainspirowani wydarzeniami ostatnich dni, w których „pierwsze skrzypce” grali prezydenci naszego państwa: pierwszy      „z bezpośrednich wyborów” – Lech Wałęsa, odwiedzając protestujących w Sejmie dorosłych niepełnosprawnych i ich rodziców, oraz aktualny – Andrzej Duda – odbywający wizytę w USA, zaznaczoną szeroko (w Polsce) komentowanym przemówieniem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i spotkaniem z burmistrzem satelickiego miasta Nowego Jorku, postanowiliśmy przypomnieć tekst Zofii Wrześniewskiej z 23 marca, zatytułowany „Quiz z prezydentem.

 

 

Foto: www.facebook.com/zofia.wrzesniewska

 

Zofia Wrześniewska

 

Mamy nadzieję, że znajdą się jeszcze nauczyciele, którzy nie zrażeni tym co przynosi każdy kolejny dzień skorzystają    z opisanych doświadczeń koleżanki i zaproponują swoim uczniom – jeśli nawet nie z prezydentami w roli głównej – podobne lekcje WOS. Oto ten post zamieszczony na blogu „Budząca się Szkoła” – w całości:

 

 

Omawiając temat władzy wykonawczej na lekcjach WOS, pomyślałam o tym, by uczniowie sami przygotowali materiały, z których będą się uczyć. Nie chciałam narzucać im formy pracy, umówiliśmy się więc, że każda grupa sama wybiera w jaki sposób przygotuje swoje zagadnienia. Ustaliliśmy jedynie, zakres merytoryczny. Ostatecznie jedna grupa miała przygotować ordynację wyborczą, warunki, jakie musi spełniać kandydat na prezydenta RP i ogłoszenie wyborcze (na podstawie Konstytucji), druga opracowywała uprawnienia prezydenta względem innych organów władzy a trzecia mogła wybrać sobie sylwetkę jednego prezydenta i prześledzić szczegółowo jego biogram. A potem miała nastąpić wymiana wiadomości.

 

Foto: www.budzacasieszkola.pl

 

Przez 2 lekcje uczniowie przygotowywali swoje zadanie a efekty sprawdziliśmy na trzeciej z kolei lekcji. Okazało się, że na uczniów czeka plakat wyborczy z podobizną prezydenta i szczegółowymi kryteriami, quiz nt. życia Lecha Wałęsy i gra planszowa, dotycząca uprawnień głowy państwa. Grupy wymieniły się przygotowanymi materiałami i zorganizowaliśmy rozgrywkę, sporo się przy tym ucząc – sama dowiedziałam się kilku ciekawostek o prezydencie Wałęsie.  Co cenne, uczniowie na tyle „wciągnęli” się w grę, że zwycięzców usatysfakcjonowało dotarcie do mety z napisem; „Teraz Ty możesz być prezydentem” i nie usłyszałam na końcu prześladującego polska szkołę pytania: „a to na ocenę było?”

 

A pytania z quizu posłużyły potem jako materiał do powtórzenia – w postaci małych fiszek (zagadnienie-odpowiedź). Zajęcia te były kolejnym dowodem na to, że nauka przez działanie ma znacznie większy sens, sprawia uczniom radość a pozostawienie swobody doboru metody nie powoduje, że uczniowie siedzą i nic nie robią – czekają na gotowca. Wręcz przeciwnie – robią dużo i ciekawie, inaczej niż zwykle…

 

 

Źródło: www.budzacasieszkola.pl

 



Foto: www.google.pl

 

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego zareagował na wypowiedź minister Zalewskiej dla portalu money.pl, gdzie przytoczono jej wypowiedź, w której radośnie oświadczyła, że „nauczyciele z ocenę wyróżniającą będą co miesiąc otrzymywać 500 zł”. Oto  prawda o tym rzekomym osiągnięciu władz – według ZNP:

 

Nauczyciele, nie wierzcie w opowieści o 500 plus, którymi raczy nas minister edukacji. Anna Zalewska.[…] Ale nie mówi, że ten dodatek będzie tylko dla niektórych, bo kryteria oceny są bardzo wyśrubowane. Poza tym, będą to pieniądze z własnej kieszeni. W tym roku wszedł w życie pakiet cięć w oświacie autorstwa Anny Zalewskiej.

 

1 stycznia br. nauczyciele stracili:

>prawo do lokalu mieszkalnego na terenie gminy – dotyczyło to nauczycieli zatrudnionych na wsi i w miastach do 5 tys. mieszkańców;

>dodatek mieszkaniowy – korzystało z niego 186 tys. pedagogów mieszkających na wsi i w małych miastach (MEN oszczędziło 129 mln zł rocznie);

>możliwość korzystania z urlopu dla poratowania zdrowia na dotychczasowych zasadach – oszczędności wyniosą 137 mln zł rocznie (od 2019 r.).

 

1 września br. nauczyciele stracą:

>dodatek na zagospodarowanie w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia zasadniczego – dotyczy to nauczycieli kontraktowych, a więc początkujących w zawodzie (ministerstwo zaoszczędzi ok. 5 mln zł rocznie);

>dotychczasowe możliwości awansowania w zawodzie. Według nowych zasad uzyskanie najwyższego stopnia awansu (nauczyciel dyplomowany) będzie trwać średnio o pięć lat dłużej (wydłużenie ścieżki awansu z 10 do 15 lat). To oznacza, że dłużej trzeba będzie czekać na zwiększenie wynagrodzenia w związku z uzyskaniem kolejnego stopnia awansu. Budżet państwa już w 2019 r. zaoszczędzi na tym 23 mln zł, od 2021 r. – setki milionów złotych rocznie, a od 2023 r. co roku oszczędności z powodu zmian w awansie zawodowym wyniosą około 1 mld zł!

 

Te wszystkie ciecia sprawiają, że podwyżki dla nauczycieli (MEN obiecuje podwyżkę na poziomie 5 proc. także w przyszłym i kolejnym roku) zostaną w pewnej części sfinansowane przez samych nauczycieli z pieniędzy, które zabrano pedagogom. MEN przyznało, że już w tegorocznej podwyżce uwzględniono pieniądze zaoszczędzone na likwidacji dodatku mieszkaniowego.

 

Źródło: www.znp.edu.pl

 

 

UWAGA: Pogrubienia i podkreślenia fragmentów tekstu – redakcja OE.



Nic tak dobrze nie robi  na pobudzenie własnych refleksji jak wartościowa lektura. Niedawno (19 maja) mieliśmy tego przykład, gdy przytoczyliśmy post dr. Marzeny Żylińskiej, która swój post osnuła na treściach książki Daniela Pinka „Drive”. Dzisiaj zapraszamy do zapoznania się z najnowszym tekstem Jarosława Pytlaka, zatytułowanym „Znaki czasów i dlaczego jest tak, jak jest?”. Tym razem otrzymujemy wiele trafnych spostrzeżeń i ocen naszej oświatowej (i nie tylko) codzienności, wyprowadzonych przez dyrektora Pytlaka w konsekwencji jego lektury kolejnej książki izraelskieg i historyka i filozofa, Youvala Noaha Harariego, profesora Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie , zatytułowanej „Homo deus. Krótka historia jutra”.

 

Foto: www.google.pl

Youval Noaha Harari

 

Dla zasmakowania tego kolejnego dowodu na efektywność zasady, że „czytanie rozwija” zamieściliśmy tylko kilka wybranych z obszernego postu z bloga „Wokół Szkoły” fragmentów. Po całość odsyłamy do źródła:

 

Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem napisania na blogu o zjawiskach, które w sposób szczególny odzwierciedlają zmiany, jakie zaszły w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich lat; ważnych z punktu widzenia refleksji pedagogicznej. Muszę zresztą przyznać się do pewnej fascynacji tymi swoistymi „znakami czasów”, jeszcze niedawno trudnymi do wyobrażenia, a teraz spokojnie mieszczącymi się w spektrum normalności. Przedziwna to fascynacja, często pełna niedowierzania, czasem też zadumy nad społeczeństwem najwyraźniej pozbawionym drogowskazów, które kiedyś wydawały się ponadczasowe.

 

Po fragmencie poświęconym na prezentację zaskakującej wypowiedzi ks. prof. Edwarda Stańka o Papieżu Franciszku, autor bloga przechodzi na „nasze podwórko”:

 

Rzecznik Praw Dziecka niepokoi się nadmiarem prac domowych zadawanych uczniom w szkołach. Występuje w tej sprawie do Ministra Edukacji Narodowej pisząc, między innymi:

 

Warto w tym miejscu przywołać przykład systemu edukacji Finlandii, w którym normą jest niezadawanie prac domowych na poziomie edukacji podstawowej. W Polsce również istnieją bardzo dobrze funkcjonujące szkoły, w których nie ma prac domowych. Do takich należy Szkoła Podstawowa nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie oraz szkoły nauczające metodą Montessori.

 

Nie będę narzekał, że jeden z wysokich urzędników państwowych niezbyt trafnie przywołuje przykład Finlandii, w której jednak prace domowe bywają zadawane. Można to uznać za chwyt retoryczny, wykorzystujący aktualnie panującą w Polsce modę na system edukacyjny tego skandynawskiego kraju, która zresztą odzwierciedla bardziej nasze marzenia, niż tamtejsze realia. Ale przywołanie jako wzorca Szkoły Podstawowej nr 323 w Warszawie, zaledwie pół roku po podjęciu w tej placówce próby (podkr. moje – JP) ograniczenia prac domowych, bez jakiejkolwiek wiarygodnej oceny skutków tego eksperymentu (który niedługo później stał się zresztą w lokalnym środowisku zarzewiem konfliktu), to już prawdziwy znak czasów. Pokazujący, że jakość informacji nie ma dzisiaj żadnego znaczenia, ważne tylko, żeby pasowała do przyjętej tezy. I że ten uwiąd rzetelności, zaufania do źródeł, dotarł już nawet do tak szacownej instytucji, jak Urząd Rzecznika Praw Dziecka.[…]

 

 

Czytaj dalej »



Będzie to bardzo nietypowy felieton. Jego, generalnie, mało felietonowy styl (wiele cytatów, ilustracje i duże fragmenty z hipertekstem) wynika z faktu, że właśnie dzisiaj rano, buszując w internetowych zasobach informacji wszelakich, natrafiłem na takie, których niezwłoczne upublicznienie uznałem za „nakaz chwili”. A najszybszym zrealizowaniem tego imperatywu, nie łamiąc rytmu coniedzielnych felietonów, jest właśnie zredagowanie  takiego „nibyfelietonu”, który piszę…

 

Zacznę od przypomnienia  „aktualności” z 18 maja, która zaczynała się słowami:

 

Dzisiaj nie mieliśmy wątpliwości przy podejmowaniu decyzji jaki tekst zaprezentujemy do przedpołudniowej lektury naszym czytelnikom.Tym tekstem jest najnowszy post na blogu profesora Bogusława Śliwerskiego, zatytułowany „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Jako że wszystko co tam napisane w pełni pokrywa się ze stanowiskiem redakcji „Obserwatorium Edukacji” – zamieszczamy ten tekst w całości.

 

Że nie jest to grzecznościowe oświadczenia  mogę udowodnić relacjami o poprzednich posiedzeniach Sejmów Dzieci i Młodzieży. Przykładowo:

 

>W 2017 rokuJak „Młode Wilczki” trenowały uprawianie sejmowej polityki

>W 2016 roku – „XXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży – już w klimatach „Dobrej Zmiany”. Ale…”

 

Jednak przede wszystkim powołam się na „Felieton nr 125. O fasadowej demokracji, czyli Radzie Dzieci i Młodzieży przy MEN z 5 czerwca 2016 roku, który kończy taki akapit:

 

Ale za to jak bardzo demokratycznie taka inicjatywa wygląda! Mieliśmy już demokrację szlachecką, demokrację ludową, teraz będziemy ćwiczyć demokrację reglamentowaną: doradzać władzy będą ci, których ta władza sobie wyselekcjonuje… Nie wiem jak Wam, Drodzy Czytelnicy, ale mnie przypomina to bardzo wszelkie Rady Narodowe w czasie PRL – radnych wskazywał miejscowy komitet PZPR. Mieszkańcy głosowali „bez skreśleń”. Jest to jednak znaczący krok naprzód – w kierunku „demokracji kierowanej”: już nie potrzebne są wybory jako akt obywatelski; wyboru zgodnie z wolą Władzy dokona urzędnik!

 

No, ale teraz obserwujemy zupełnie nowy, i jak się wydaje nieprzewidziany nie tylko przeze mnie i przez profesora Śliwerskiego, ale  przede wszystkim przez  aktualną władzę, etap dojrzewania niedoszłych młodzieżowych parlamentarzystów.

 

Ale po kolei:

 

Zacznę od tego, że właśnie skonstatowałem fakt zniknięcia treści, do których linkami odsyłał prof. Śliwerski czytelników swojego postu  „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Już nie przeczytacie nic pod adresem oficjalnej strony Sejmu Dzieci i Młodzieży, ani pod adresem, gdzie była zamieszczona pełna imienna lista wszystkich, wybranych wcześniej przez organizatorów tego eventu  posłów na XXVI Sesję Sejmu Dzieci i Młodzieży – z podziałem na województwa i podaniem szkół, których są uczniami.  A w piątek 18 maja adresy  te były jeszcze aktywne!

 

To spowodowało, że postanowiłem sprawdzić czy fanpage SDiM na fecebook’u jeszcze istnieje. Oto co tam znalazłem:

 

Drodzy uczestnicy i uczestniczki XXIV sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży,
w związku z bieżącą sytuacją w Sejmie z wielką przykrością musimy poinformować Was o decyzji w sprawie tegorocznej sesji zaplanowanej na 1 czerwca 2018 r.

 

Mając na uwadze względy organizacyjne oraz bezpieczeństwo wszystkich osób przebywających w budynkach sejmowych, z przyczyn niezależnych od Kancelarii Sejmu, zdecydowano o odwołaniu posiedzenia SDiM. Chcemy by sesja odbywała się w warunkach pozwalających na zrealizowanie celów edukacyjnych projektu i by uczestnicy SDiM mogli swobodnie poznać siedzibę Sejmu.[…]

 

Wszelkie informacje dotyczące SDiM kierowane do jego uczestników przekazywać będziemy za pośrednictwem Facebooka oraz mailowo do każdego z Was. [Źródło: www.facebook.com/search/top/?q=sejm dzieci i młodzieży 2018]

 

Ale to mnie nie zadowoliło i szukałem w sieci nadal…  I tak trafiłem na fejsbukowy profil młodego człowieka – Karola Zająca, jak się wnet dowiedziałem – szykowanego na jednego z marszałków odwołanego Sejmu Dzieci i Młodzieży. A tam taki wpis z 18 maja:

 

Jak może wiecie XXIV sesja SDiM została odwołana (przełożona).

Jako Marszałek owego posiedzenia pragnę przedstawić wam oświadczenie, które wypracowałem we współpracy z innymi zaangażowanymi osobami.

Treść oświadczenia – TUTAJ

 

 

Czytaj dalej »



 

Od poniedziałku, 21 maja, uczniowie trzecich klas gimnazjów będą mogli dokonywać wyboru szkoły ponadgimnazjalnej, w której chcieli by kontynuować naukę od 1 września 2018 roku. Dzisiaj „Dziennik Łódzki” zamieścił artykuł Macieja Kałacha, który ma charakter poradnika dla rodziców i uczniów ostatnich klas gimnazjów. Oto jego fragmenty:

 

 

Jak wybrać najlepsze LO? Ogólniakom można przyglądać się na kilka sposobów. Co roku są dostępne wyniki kolejnych matur, zaś fachowcy obliczają edukacyjną wartość dodaną: ma ona pokazywać, ile wiedzy uczeń otrzymuje w szkole między egzaminem gimnazjalnym a maturą. W naszej galerii – na kolejnych jej slajdach – prezentujemy też inne wskaźniki, którymi może kierować się kandydat.

 

Rekrutacja do szkół ponadgimnazjalnych odbywa się w internecie. Do 20 czerwca trzecioklasista powinien wskazać klasy w trzech placówkach spośród: liceów ogólnokształcących, techników lub branżówek (przed rozpoczęciem reformy oświaty zwanych zawodówkami), do których chciałby trafić po wakacjach – w kolejności od najbardziej do najmniej preferowanej szkoły. […]

 

 

Dalej czytelnik może zapoznać się z  różnymi rankingami, szeregującymi łódzkie licea: od najlepszego do najsłabszego – według różnych przyjętych tam kryteriów. Są to:wyniki matur z ostatnich lat, punktacja w systemie EWD i miejsca uzyskane w rankingu „Perspektyw”. Ponadto  dowiaduje się o podstawowych zasadach e-rekrutacji. Artykuł kończy się taką informacją:

 

Czytaj dalej »



Prawie dwa tygodnie (od 5 maja) musieliśmy czekać na kolejny wpis na blogu dr Marzeny Żylińskiej. Ale w jej przypadku nie sprawdza się klasyczna zasada marksowskiego materializmu dialektycznego, że ilość przechodzi w jakość.  Bo dr Żylińska pisze aby w ogóle „coś” napisać, ale wtedy, kiedy ma coś naprawdę wartościowego do przekazania czytelnikom. Tak jest i tym razem. Najnowszy wpis zachęca nas do sięgnięcia po książę, zatytułowaną „Drive”, która choć jest dostępna na polskim rynku księgarskim już od 2011 roku, to zapewne niewielu z nas w ogóle wiedziało o jej istnieniu.

 

Jej autorem jest Daniel Pink – urodzony w 1964 r., dorastający w małym podmiejskim miasteczku Bexley w stanie Ohio, z wykształcenia prawnik (absolwent  Northwestern University) – z bogatym jak na swój wiek życiorysem, ale nigdy nie wykonujący wyuczonego zawodu. Był m. in. asystentem  Sekretarza Stanu d.s. Pracy USA Roberta Reicha, a w latach 1995 – 1997 był głównym autorem przemówień dla wiceprezydenta Ala Gore’a. Jest autorem sześciu książek o pracy, zarządzaniu i naukach behawioralnych, przetłumaczonych na 35 języków. [Źródło: www.en.wikipedia.org]

 

Zapraszamy do lektury, przytoczonego w całości, najnowszego tekstu dr Żylińskiej oraz dołączonych dodatkowych materiałów dotyczących Daniela Pinka:

 

 

 

Foto: www.google.pl

Daniel H. Pink

 

 

 

Kiedy i dlaczego nagrody nie działają?

 

W książce „Drive” Daniel Pink zajmuje się problemem skuteczności nagród. Wyjaśnia, kiedy nagrody są skuteczne i motywują do lepszej pracy, a kiedy się nie sprawdzają i wręcz blokują. Myślę, że dla nauczycieli jest to niezwykle przydatna wiedza.

 

Nagrody są skuteczne w przypadku zadań algorytmicznych, czyli takich, które wymagają zastosowania znanych schematów. W przypadku problemów heurystycznych, które wymagają kreatywności i innowacyjnego myślenia, wyznaczenie nagród jest zupełne nieskuteczne. Jeśli więc obiecamy komuś 5 złotych za wykopanie jednego dołka, zebranie słoiczka truskawek, przepisanie fragmentu z książki lub rozwiązanie zadania, polegającego na wpisywaniu w luki brakujących słów, to możemy oczekiwać, że taka osoba wykopie dużo dołków, zbierze dużo truskawek, przepisze wiele fragmentów i uzupełni luki w wielu zadaniach. Zupełnie inaczej działają nagrody na osoby, które muszą w twórczy sposób rozwiązać zadania / problemy.

 

Badania pokazały, że nagrody zawężają pole widzenia, co w przypadku złożonych problemów zdecydowanie zmniejsza szansę na sukces, są natomiast przydatne w przypadku, gdy droga do celu jest prosta, oczywista i nie wymaga inwencji twórczej. Przywołane przez Daniela Pinka badania wyjaśniają, dlaczego w pruskim, opartym na reprodukcji wiedzy, modelu edukacji oceny są niezbędne, są wręcz jednym z filarów transmisyjnego modelu edukacji.

 

 

Czytaj dalej »



Minister Anna Zalewska skierowała dziś do rodziców i opiekunów uczniów klas VII szkoły podstawowej oraz klas II gimnazjum list dotyczący rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i klas szkół ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2019/2020.

 

Foto: www.google.pl

Czy te oczy mogą kłamać?…

 

 

Poniżej zamieszczamy fragmenty informacji, jaką na ten temat zamieszczono na stronie MEN oraz link do pełnej treści tego listu:

 

[…] Minister Anna Zalewska zaznaczyła w liście, że postępowania rekrutacyjne dla tych dwóch grup uczniów zostaną przeprowadzone oddzielnie, według odrębnych kryteriów rekrutacyjnych. Minister edukacji przypominała, że absolwenci szkoły podstawowej i gimnazjum nie będą rywalizowali ze sobą o te same miejsca. Będą oni ubiegać się o przyjęcie do innych typów szkół.

 

Uczniowie kończący VIII klasę szkoły podstawowej mogą zostać przyjęci do 4-letniego liceum ogólnokształcącego, 5-letniego technikum lub 3-letniej branżowej szkoły I stopnia. Z kolei absolwenci ostatniej klasy gimnazjum będą mogli ubiegać się o miejsce w 3-letnim liceum ogólnokształcącym, 4-letnim technikum lub w 3-letniej branżowej szkole        I stopnia.

 

Obie te grupy zrealizują odrębne programy nauczania. […]

 

Postępowanie rekrutacyjne będzie obejmowało m.in. następujące kryteria:

-wyniki egzaminu ósmoklasisty albo egzaminu gimnazjalnego,

-oceny (na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum) z języka polskiego i z trzech obowiązkowych zajęć edukacyjnych ustalonych przez dyrektora szkoły przeprowadzającego rekrutację,

-świadectwo ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum z wyróżnieniem,

-szczególne osiągnięcia wymienione na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum.

 

W związku z naturalnymi i zrozumiałymi pytaniami oraz wątpliwościami ze strony rodziców i uczniów, MEN przypomina, że do ich dyspozycji pozostają dyrektorzy szkół oraz kuratorzy oświaty. We wszystkich kuratoriach od  1 września br. zostaną utworzone punkty informacyjno-konsultacyjne. […] Ponadto pytania związane z naborem do szkół na rok szkolny 2019/2020 można od września br. kierować na adres mailowy: rekrutacja@men.gov.pl. […]

 

 

List Minister Edukacji Narodowej do Rodziców i Opiekunów Uczniów  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.men.gov.pl



Foto: www.us.edu.pl

Prof. Bogusław Śliwerski

 

Dzisiaj nie mieliśmy wątpliwości przy podejmowaniu decyzji jaki tekst zaprezentujemy do przedpołudniowej lektury naszym czytelnikom. Tym tekstem jest najnowszy post na blogu profesora Bogusława Śliwerskiego, zatytułowany „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Jako że wszystko co tam napisane w pełni pokrywa się ze stanowiskiem redakcji „Obserwatorium Edukacji” – zamieszczamy ten tekst w całości:

 

 

                   Aktualne zdjęcie oficjalnej strony Sejmu Dzieci i Młodzieży. (Znak zapytania  – redakcja OE)

 

 

Nareszcie mogę pochwalić Marszałka Sejmu, nie tyle za powód, co za skutek odwołania obrad Sejmu Dzieci i Młodzieży. Ponoć przyczyną decyzji są jakieś (czyjeś?) zagrożenia.

 

Dziwię się, że do tej pory uprawia się i podtrzymuje każdego roku pseudodemokratyczny spęd służący politykom do manipulacji. Od 1994 r. ma miejsce w dniu 1 czerwca, a więc z okazji Dnia Dziecka NAMIASTKA DEMOKRACJI. Przyznaje to w swoim Oświadczeniu pan Marek Michalak – Rzecznik Praw Dziecka pisząc:

 

Przez ponad 20 lat aktywnej obecności dzieci w Sejmie RP, po raz pierwszy w historii zdarzyła się rzecz kuriozalna, nieczytelna i niezrozumiała – odwołano posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży. Dzieci okazują się być zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Decyzja ta niewątpliwie narusza prawa dziecka i godzi w podstawy demokratycznego państwa. Przez te wszystkie lata Sejm RP był otwarty dla dzieci, przygotowywał je do życia obywatelskiego, był szkołą demokracji. Dzisiaj młodym ludziom zabiera się szansę na uczestniczenie w ważnym dla nich wydarzeniu.

 

 

Takie działania – odebranie młodym ludziom prawa do głosu i uczestnictwa w namiastce demokracji, jaką są obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży – uznaję za antypedagogiczne. Dorośli kolejny raz zawiedli młodych!

 

W tym przypadku nie jestem zgodny z opinią Rzecznika Praw Dziecka, którego szanuję i cenię za troskę o monitorowanie i egzekwowanie przestrzegania praw dzieci w naszym kraju. Nic bardziej nie demoralizuje dzieci i młodzieży, jak namiastka czegoś, co nie jest tym, czego powinno się doświadczać. Sejm Dzieci i Młodzieży jest od samego początku pozorem, iluzją, eventem, który został zainicjowany w 1994 r., a więc w okresie rządów SLD i PSL po powrocie postkomuny do władzy na skutek tzw. solidarnościowej wojny „na górze”.

 

Czytaj dalej »



Centrum Informacyjne Sejmu podało dzisiaj (o godz. 12:30), iż zaplanowane na 1 czerwca posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży, nie odbędzie się.

 

Z przyczyn niezależnych od Kancelarii Sejmu, mając na względzie kwestie organizacyjne oraz bezpieczeństwo wszystkich osób przebywających w budynkach sejmowych, z przykrością informujemy, że podjęto decyzję o odwołaniu posiedzenia SDiM planowanego na 1 czerwca 2018 r. Za zaistniałą sytuację bardzo przepraszamy. Kancelaria Sejmu będzie informować mailowo wszystkich uczestników sesji SDiM o dalszych decyzjach” [źródło: www.sejm.gov.pl]

 

Więcej zobacz na stronie  sejmlog    –    TUTAJ   i   TUTAJ

 

 

Foto: www.gazetaprawna.pl

Dyktator Sejmu RP

 

 

O decyzji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego  i pierwszych reakcjach na nią napisała już  „Rzeczpospolita”:

 

Poseł Kukiz’15 Wojciech Bakun w piśmie skierowanym do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego pyta „jakie ważne kwestie organizacyjne” przyczyniły się do decyzji o odwołaniu tegorocznego posiedzenia Sejmu Dzieci i Młodzieży. […]

 

Poseł Bakun „w imieniu dzieci i młodzieży” wzywa Kuchcińskiego do zmiany decyzji w tej kwestii. Przypomina też, że jeszcze 12 i 13 maja młodzi ludzie, którzy mieli wziąć udział w posiedzeniu Sejmu Dzieci i Młodzieży brali udział w organizowanych w Sejmie warsztatach szkoleniowych i posiedzeniach Komisji.

 

Tymczasem na Facebooku jeden z niedoszłych uczestników tegorocznego Sejmu Dzieci i Młodzieży, Kacper Mazurek, wezwał do zorganizowania protestu 1 czerwca przed gmachem Sejmu. „Walczmy o wolność słowa wśród młodzieży i możliwość jej oddziaływania na otaczający nas świat” – napisał.   [Źródło: www.rp.pl]



Niespełna dwa tygodnie temu – 5  maja – zamieściliśmy materiał, zatytułowany „O tym, że dobra szkoła powinna uczyć marzyć”. Dzisiaj kontynuujemy wizytą w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej i za pośrednictwem fejsbukowego profilu Marzeny Żylińskiej ponownie oddajemy głos koleżance Wiesławie  Mitulskiej – nauczycielce klas I – III w tej szkole. Zamieszczony poniżej tekst i nieopisane zdjęcia pochodzą z profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

Foto: www.zspigslupia.pl

Wiesława  Mitulska

 

Metody i sposoby organizowania zajęć dla dzieci wpływają na przestrzeń sali, w której pracujemy. Dla mnie najważniejsze jest takie ustawienie stolików, by dzieci mogły się swobodnie ze sobą i ze mną komunikować. Mam w swojej klasie trzy roczniki uczniów, więc naturalne jest, że uczą się wzajemnie od siebie. Kiedy wszyscy widzą się nawzajem, mogą zareagować, gdy kolega potrzebuje pomocy, mogą się też swobodnie przemieszczać i wybierać, czy chcą pracować przy stoliku, na dywanie, przy komputerze, a zdarza się, że ktoś szuka odosobnienia na korytarzu. Tam praca jest również możliwa.

 

Foto: www.zspigslupia.pl

Wiesława Mitulska i jej klasa

 

Jestem w komfortowej sytuacji, bo mam obecnie w klasie 15 uczniów i dosyć miejsca na ustawienie stolików w podkowę i dywan na końcu sali. Moja poprzednia klasa liczyła 28 dzieci, więc miałam wybór: stoliki ustawione w podkowę i brak dywanu, albo tradycyjne rzędy stolików i dywan. Wybrałam pierwsze ustawienie, a brak dywanu rekompensowaliśmy sobie małymi dywanikami, które dzieci rozkładały w razie potrzeby w wolnej przestrzeni. Ustawienie stolików nie jest sztywne. Uczniowie bardzo szybko zmieniają ich układ do pracy w grupach, czasem ustawiamy jeden duży stół, a gdy zdarza się, że trzeba coś napisać z tablicy, to dzieci siedzące do niej bokiem, odwracają swój stolik tak, by praca była dla nich komfortowa. W każdy poniedziałek losujemy miejsca, by dzieci miały szansę popracować w parze z różnymi kolegami i koleżankami.

 

Czytaj dalej »