Źródło: www.kalbi.pl

 

 

Portal Samorządowy” zamieścił w sobotę 11 stycznia artykuł Bogdana Bugalskiego, zatytułowany „Ferie po feriach, czyli organizacja roku szkolnego do poprawki”. Postanowiliśmy przytoczyć jego fragmenty, gdyż są tam podjęte wątki, jak dotąd, najczęściej przemilczane. Podkreślenia i pogrubienia w tekście – redakcja OE:

 

Ponad 1,6 mln uczniów z 7,5 tys. szkół z 5 województw rozpoczęło właśnie zimowy wypoczynek. Ferie cieszą dzieci, zdecydowanie mniej rodziców i nauczycieli. Wszak w województwach, które właśnie rozpoczęły zimowy wypoczynek, od poprzedniej przerwy świątecznej minęło zaledwie… sześć dni nauki, a w skrajnych przypadkach – cztery. Nie brakuje głosów, że obecna organizacja roku szkolnego, wymaga zmiany. Wzorem mogły by być systemy funkcjonujące w krajach zachodnich, gdzie przerw jest więcej, ale są one krótsze. […]

 

– 2 i 3 stycznia oraz przez ostatnie dni przed feriami mieliśmy normalne zajęcia lekcyjne, ale frekwencja uczniów była tak mała, że trudno było prowadzić jakiekolwiek działania edukacyjne. Rodzice wykorzystują czas między świętami na wyjazdy i uczniów po prostu nie ma. My natomiast mamy problem, bo nie możemy realizować podstawy programowej, do czego jesteśmy zobowiązani. To, że tak szybko są te ferie, bardzo burzy nasz porządek pracy. Moim zdaniem ferie nie powinny się zacząć wcześniej niż z początkiem lutego podsumowuje Dorota Suchacz, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego im. dr. W. Pniewskiego w Gdańsku. […]

 

Ten termin ferii jest najgorszy z możliwych. Dzięki temu przerwa w nauce będzie trwała praktycznie od 21 grudnia do 26 stycznia. To stanowczo za długo. Nie robiliśmy wolnego 2 i 3 stycznia, ale w te dni wiele szkół podstawowych z takiej możliwości skorzystało. Dla uczniów to również problem. Na przykład maturzyści mieli 2, 3 i 7 stycznia próbną maturę, ale jedna trzecia uczniów nie przyszła, bo wyjechała. Z drugiej strony to naturalne, że jeśli jest tyle wolnego, to rodzice planują wyjazdy, tym bardziej, że jest na to przyzwolenie. A my nie możemy dzieci ściągnąć na siłę do szkoły stwierdza Tomasz Szabłowski, dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Ks. Jana Twardowskiego w Lublinie.

 

Jego zdaniem, taka przerwa w nauce niczemu nie służy. Obecny czas, kiedy dzień jest krótki a pogoda brzydka można by wykorzystać na naukę. Dlatego te ferie powinny zaczynać się dopiero w lutym, a dwie tury terminów byłyby wystarczające.

 

Przedłużmy święta o tydzień i nie róbmy tych ferii w ogóle lub tylko zróbmy tydzień, a ten drugi dodajmy na przerwę wiosenną – postuluje ostatecznie dyrektor Szabłowski.

 

 

Cały artykuł „Ferie po feriach, czyli organizacja roku szkolnego do poprawki”. – TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl



Przed rokiem 27. Finał WOSP odbywał się 13 stycznia, oczywiście była to także niedziela, i ja także pisałem – wtedy 252. – felieton, któremu dałem tytuł Jak dać mata Zalewskiej i nie dać się zwieść rankingowi PERSPEKTYW”. Bo także wtedy w poprzedzającym tę niedziele tygodniu – 11 stycznia tygodnik ten ogłosił swój XXI ranking liceów i techników.

 

Po roku znalazłem się w sytuacji, którą Francuzi nazywają déjà vu. Jedyną różnicą (bo pisząc i zamieszczając tamten felieton nie wiedziałem jeszcze czym skończy się gdańskie „światełko do nieba”) była o wiele bardziej skąpy materiał, jaki na stronie OE zamieściłem 11 stycznia:PERSPEKTYWY ogłosiły swój ranking liceów i techników”. Wtedy była to krótka informacja, bez słowa komentarza, ale właśnie dlatego w felietonie nr 252 zamieściłem moją opinię o takim sposobie hierarchizowania szkół średnich:’

 

Doprawdy – nie wiem ile jeszcze wody w Wiśle musi upłynąć, aby do redakcji tygodnika „Perspektywy” dotarło, że ranking szkół średnich, w którym pozycja danej szkoły zależy WYŁĄCZNIE od trzech kryteriów: sukcesów uczniów tej szkoły w olimpiadach, wyników jej absolwentów uzyskanych na maturze z przedmiotów obowiązkowych, oraz z przedmiotów dodatkowych, wpisuje się w archaiczny nurt edukacji, dla której celem jest spełnianie wymagań rekrutacyjnych do szkół wyższego stopnia, a nie wyposażenie absolwentów w kompetencje, warunkujące skuteczne funkcjonowanie w życiu rodzinnym, zawodowym, społecznym.

 

Nie ta szkoła jest dobrym środowiskiem wspierającym rozwój swych uczniów, która najskuteczniej przygotowuje do sprawdzianów i egzaminów, a ta która dla każdego młodego człowieka jest miejscem odkrywania i rozwijania jego predyspozycji, motywowania go do poszukiwania wiedzy, a przede wszystkim środowiskiem „trenowania” kompetencji współżycia i współpracy w zespołach, w klimacie bezpieczeństwa i wzajemnej tolerancji.”

 

\Minął rok, i nic się nie zmieniło: ani w redakcji tygodnika „Perspektywy”, ani w mojej ocenie słuszności prowadzenia takich rankingów. Jako niepoprawny optymista muszę jednak dodać, że – zgodnie ze starym wezwaniem „Niech żywi nie tracą a nadziei…” – pocieszającym jest fakt, iż przybywa opinii, podzielających punkt widzenia, prezentowany przeze mnie przed rokiem.

 

Zamiast komentarza redakcji zamieściłem w piątek, pod informacją o XXVIII Rankingu (zaczerpnięty z jej profilu na fb) pogląd Anny Szulc (nauczycielki matematyki w I LO w Zduńskiej Woli):

 

Czytam komentarze zadowolonych z tego, że „ranking szkół hula w internecie”. A ja chciałbym doczekać czasu, w którym celem szkoły będzie docenianie uczniów i nauczycieli, którzy wkładają bardzo dużo pracy, by szkoła była przyjaznym miejscem nauki, pracy i współpracy. By zamiast rywalizacji i rankingów, doceniać starania, różnorodność i rozwijać talenty. By każdy uczeń mógł odnosić sukcesy na miarę swoich możliwości, a zamiast krytyki i porównań, mógł w swoim tempie i w przyjaznej atmosferze po prostu się uczyć. By wreszcie szkolna edukacja wspierała człowieka w zdobywaniu doświadczenia, które wzbogaca życie ludzi i społeczeństwa.

 

Ale w „sieci” pojawiły się także inne „głosy”. Swoje zdanie nie omieszkała zamieścić dr Marzena Żylińska:

 

Znów publikowane są rankingi najlepszych szkół. Ja w tej kwestii jestem niewierząca.

 

Czytaj dalej »



Poniżej prezentujemy – pochodzące z trzech różnych źródeł – informacje, które łączy jeden temat: podwyżki nauczycielskich płac w 2020 roku. Zaczynamy od strony KSOiW NSZZ „Solidarność”. Pogrubienia i odkreślenia fragmentów cytowanego tekstu – redakcja OE:

 

Komunikat Prezydium Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”

Warszawa, 09.01.2020 r.

 

W związku z przedstawieniem autopoprawki rządu do projektu ustawy budżetowej na 2020 rok, Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” przypomina, iż nie akceptuje terminu i wysokości podwyżek nauczycieli proponowanych przez rząd RP.

 

Rząd w projekcie ustawy budżetowej nie przewiduje skutków finansowych wzrostu płac nauczycieli w przyszłym roku budżetowym, wynikających z Porozumienia  między stroną rządową i stroną związkową, reprezentowaną przez przedstawicieli KSOiW NSZZ „Solidarność”, zawartego 7 kwietnia 2019 r. w przededniu strajku w szkołach i placówkach oświatowych. Wówczas, podczas burzliwych negocjacji, postulatem NSZZ „Solidarność” związanym z płacami nauczycieli był wzrost wynagrodzeń o 15% z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 oraz zmiana systemu wynagradzania nauczycieli po uzgodnieniu ze związkami zawodowymi w ten sposób, by nowy model kształtowania płac tej grupy zawodowej mógł być wdrożony od 1 stycznia 2020 roku i uwzględniał 15% podwyżkę. NSZZ „Solidarność” domaga się zwiększenia w ustawie budżetowej środków finansowych gwarantujących 15 % wzrost płac.

 

Monika Ćwiklińska

Rzecznik prasowy

 

 

Źródło: www.solidarnosc.org.pl/oswiata/

 

 

x           x           x

 

 

Tego samego dnia wieczorem (o godz. 20:32) na stronie Polskiej Agencji Prasowej zamieszczono informację, zatytułowaną „Podwyżka kwoty bazowej dla nauczycieli w autopoprawce do projektu budżetu na 2020 r.”. Oto jej fragmenty:

 

Czytaj dalej »



Foto:www.perspektywy.pl

 

Na stronie tygodnika „Perspektywy”, pod powyżej zamieszczonym zdjęciem, poinformowano:

...o godzinie 00:00 9 stycznia 2020 r., a na oficjalnej gali w auli Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie w samo południe podane zostały wyniki XXII Rankingu Liceów i Techników Perspektywy 2020.

 

Zanim zaprezentujemy informacje o miejscach, jakie w tych dwu kategoriach tegorocznego rankingu, przypomnimy, że licea ogólnokształcące zostały ocenione za pomocą trzech kryteriów: sukcesy szkoły w olimpiadach, wyniki matury z przedmiotów obowiązkowych oraz wyniki matury z przedmiotów dodatkowych. [Więcej – TUTAJ]

 

Technika zostały ocenione za pomocą czterech kryteriów: sukcesy szkoły w olimpiadach, wyniki matury z przedmiotów obowiązkowych, wyniki matury z przedmiotów dodatkowych oraz wyniki egzaminu zawodowego. [Więcej – TUTAJ]

 

 

W gronie liceów trzy pierwsze miejsca zajęły:

 

  1. Uniwersyteckie LO w Toruniu – uzyskując 100,00 punktów

  2. XIV LO im. St. Staszica w Warszawie – uzyskując 91,58 punktów
  3. V LO im. Augusta Witkowskiego w Krakowie – uzyskując 90,12 punktów

 

 

Wyłącznie w celach informacyjnych podajemy miejsca łódzkich LO oraz liczbę punktów, zdobytych w tym rankingu:

 

                                                   W pierwszej „setce” znalazły się:

 

18. Publiczne LO Politechniki Łódzkiej 65,83

21. I LO im. Mikołaja Kopernika 64,62

71. Publ. LO UŁ 56,25

80. XXI LO im. B. Prusa 55,14

 

A oto miejsca i punkty pozostałych łódzkich liceów

 

104 – XII LO (52.94), 118 – III LO (51,95),

124 – XXVI LO (51.67), 127 – XXXI LO (51,60),

238 – Katolickie LO im. JP II (46,06),

296 – XIII LO (43,98),

420 – Ogóln. Szk. Muz. I i II St. im. H. Wieniawskiego (40,65),

438 – XXV LO – 40,27),

454 – IV LO (40,04),

547 – XXIX LO (38,54),

587 – XXXIII LO (37,90)

666 – Prywatne LO Nowoczesna Edukacja (36,31},

719 – Katolickie LO oo. Bernardynów (35,38),

782 – XXXI LO (34,10)

951 – II LO (30,85), 955 – XXIV LO (30,77),

981 – Liceum Plastyczne (30,35)

 

 

Pełną listę rankingu głównego liceów PERSPEKTYWY 2020 znajdziecie TUTAJ. Można tam zapoznać się także z rankingiem liceów wg kryterium „wyniki matur” [TUTAJ] i wg kryterium „wyniki w olimpiadach” [TUTAJ]

 

x           x          x

 

W gronie techników trzy pierwsze miejsca zajęły:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/pages/category/Elementary-School

 

Szkoła Podstawowa nr 11 im. S. Żeromskiego w Zduńskiej Woli

 

 

Wszystko zaczęło się od tego, że radni RM Zduńskiej Woli podjęli w październiku, uchwałę o zamknięciu z końcem roku szkolnego 2019/2020 Szkoły Podstawowej nr 4, w której w tym roku szkolnym uczy się 40 uczennic i uczniów. Przeciwni uchwale byli radni PiS. [Źródło: www.zdunskawola.naszemiasto.pl]

 

Kuratorium Oświaty w Łodzi wydało decyzję, zawierającą negatywną opinię w tej sprawie 4 grudnia. Poinformowało o tym lokalne medium [Nasze Miasto – Zduńska Wola] 17 grudnia 2019 w artykule pt. „Szkoła Podstawowa nr 4 do likwidacji. Miasto zaskarżyło decyzję kuratora”.

 

Autorka poprzednich artykułów, Agnieszka Olejniczak, powróciła do tematu 6 stycznie artykułem „Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 11 oburzeni opinią kuratora oświaty na temat placówki”. Oto jego fragmenty:

 

Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 11 w Zduńskiej Woli są zdumieni opinią łódzkiego kuratora oświaty, w której zarzuca między innymi ich placówce, że dochodzi w niej do przemocy, a szkoła nie ma osiągnięć.

 

Jako rodzice synków uczących się w szkole SP 11 w Zduńskiej Woli, Jesteśmy oburzeni opinią kuratora oświaty cytowaną w gazecie z 20.12.2019r.” – napisał na facebooku Krzysztof Bilski, ojciec dwóch uczniów podstawówki. – Tą opinią przedstawia się w złym świetle szkołę nr 11 ja przepełnienia nie widzę,jakie dwie zmiany skoro ostatni kończą o 16.10. A wypadki też by zaistniały w innych szkołach z dużą liczbą dzieci. Osiągnięcia edukacyjne być może były brane ogólnopolskie a nie wszystkich stać jeździć daleko na olimpiady z wiedzy. Nasza szkoła ma normalne osiągnięcia edukacyjne;uczniowie ze stypendiami, świadectwami, paskami,często są różne konkursy, zawody sportowe itp. Nasz synek przeczytał 304 książek w 4 klasie.” […]

 

 

Jednak nie przekazanie tych informacji jest naszym głównym celem. To tylko wprowadzenie do oświadczenia nauczycielki SP nr 11 w Zduńskiej Woli. Oto co Sandra Penda – od września 2019 roku nauczycielka j. niemieckiego w SP nr 11 w Zduńskiej Woli – napisała 6 stycznia 2020 roku na swym fejsbukowym profilu:

 

Czytaj dalej »



 

 

Uwzględniając fakt, że za dwa dni rozpoczynają się ferie zimowe w Łodzi i województwie, zamieszczamy już dzisiaj komunikat, którego treść jest lekko przeredagowaną wersją informacji, zamieszczonej przed kilkoma tygodniami na fejsbukowym profilu Pani Dyrektor SP nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi – Bożeny Będzińskiej-Wosik, współorganizatorki tego przedsięwzięcia.

 

Z naszej strony nie tylko zachęcamy do czynnego włączenia się do tej inicjatywy, ale także do rozpropagowania jej wśród koleżanek i kolegów nauczycieli, o których wiecie, że mają godne upowszechnienia doświadczenia edukacyjne, a przypuszczacie, że informacja o Tygodniu Wymiany Doświadczeń Kreatywnych Nauczycieli dotychczas do nich nie dotarła.

 

 

x            x           x

 

 

Szanowni Nauczyciele


Kolejny Tydzień Wymiany Doświadczeń Kreatywnych Nauczycieli w Łodzi odbędzie się już w lutym 2020 r. Będzie trwał od 17 do 24 .02.2020 r.


Już dziś zaplanuj swoją ofertę i prześlij ją do 5 lutego 2020 r., na adres: ewab137@o2.pl

 

            W ofercie trzeba zamieścić:


1. Temat lekcji lub warsztatów,
2. Formę: lekcja w klasie (której).lub warsztat,
3. Nazwą szkoły, jej adres oraz numer numer sali, w której odbędą się zajęcia,
4. Imię i nazwisko osoby zgłaszającej/prowadzącej oraz oświadczenie zgody na publikację na fb ww danych

 

Każdy prowadzący otrzyma zaświadczenie o prowadzeniu lekcji modelowej-otwartej lub warsztatów.

 

Wszystkich prowadzących lekcje lub warsztaty w ramach Akademii Wymiany Doświadczeń Kreatywnych Nauczycieli organizatorzy informują, że na 17 marca 2020 r. (wtorek) przygotowują Konferencję Kreatywnych Nauczycieli w Łodzi.

 

Zapiszcie tę datę w kalendarzu – nie może Was zabraknąć.

 

Pozdrawiamy serdecznie

 


Ewa Morzyszek-Banaszczyk i Bożena Będzińska-Wosik

oraz nasz partner

Fundacja oraz Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli INNOPOLIS

 

 

Źródło:www.facebook.com/bozena.bedzinskawosik



Foto: www.highlab.pl

 

Przeglądając fb zwróciliśmy dziś uwagę na powyższe zdjęcie młodych ludzi ze smartfonami, kierujące do artykułu Piotra Cichosza, zatytułowanego „Australia: całkowity zakaz używania telefonów i tabletów w publicznych szkołach”. Choć został on zamieszczony na portalu highlab.pl 17 grudnia ub. roku, choć dziś wszystkie media przekazują z Australii wyłącznie informacje i obrazy o pożarowym armagedonie, uznaliśmy, że jednak zamieścimy jego fragmenty, link do pełnej wersji, ale także komentarz naszego dobrego znajomego – Tomasza Tokarza:

 

Uczniowie australijskich publicznych szkół od nowego roku szkolnego (2020/2021) przeżyją prawdziwy szok. Nie będą mogli korzystać z telefonów i tabletów. Wszystko to w ramach walki z uzależnieniem i rozpraszaniem się na lekcjach. […]

 

W praktyce będzie to wyglądało następująco:

 

-Uczniowie od przedszkola do klasy szóstej nie będą mogli posiadać telefonów komórkowych podczas całego pobytu w szkole.

-Uczniowie od klasy 7 do 12 muszą mieć wyłączone i schowane w taki sposób by nie korciły do sprawdzania np. co słychać na „fejsie”.

-Inteligentne urządzenia takie jak zegarki (wearables) muszą być włączony tryb samolotowy.

 

Wyjątkami będą uczniowie, których stan zdrowia wymaga szczególnej uwagi będą mogli korzystać z tych urządzeń. […]

 

Cały artykuł „Australia: całkowity zakaz używania telefonów i tabletów w publicznych szkołach”    –    TUTAJ

 

 

 

Pod tą informację pojawił się komentarz pewnej „fejsbukowiczki”:

 

Też jestem za tym pomysłem!!! Głównie z powodów społecznych. Żeby ocalić w szkole wartość bezpośredniego kontaktu z człowiekiem.

 

 

Pod nim dołączył swój komentarz Tomasz Tokarz:

 

a co jest złego w rozmowach o grach i wirtualnym świecie? Każdy rozmawia o tym, co lubi. Znowu dorośli chcą wyznaczać młodym o czym mają rozmawiać w wolnym czasie. Już czas na lekcji nie wystarcza. Jeszcze im przerwy zagospodarujcie tematami i to najlepiej treściami z podstawy programowej.

Jak im zakażacie już korzystania z komórek to oni się tak po prostu zainteresują książkami i podróżami?

Tym się chłopcy standardowo interesowali 20, 30 lat temu, jak nie było komórek?”

 

Już na swoim profilu Tomasz Tokarz zamieścił po godzinie następujący tekst:

 

Czytaj dalej »



Inspiracją do podjęcia w dzisiejszym felietonie problemu izb nauczycielskich był wtorkowy materiał, zaczerpnięty ze strony projektu „Wszystko Co Najważniejsze”, w którym przybliżyłem Czytelnikom OE tekst Jarosława Kordzińskiego, zatytułowany „Co dalej, nauczyciele?”. To w nim jego autor podjął temat inicjatywy grupy nauczycieli, skupionych wokół ruchu „JaNauczyciel” powołania nowego związku zawodowego i wiarygodnej oraz skutecznej reprezentacji społeczności nauczycielskiej, działającej jako Izba Nauczycielska.

 

Jako „zaczyn” dla moich refleksji przytoczę ponownie fragmenty tamtego tekstu Jarosława Kordzińskiego:

 

Od dłuższego czasu obserwuję w internecie aktywność grupy promującej się jako ruch „młodych” nauczycieli. Podważają wszystko, z czym się nie zgadzają albo z czym się nie utożsamiają. Związek Nauczycielstwa Polskiego, Kartę Nauczyciela, dorobek administracji rządowej z początku wieku, którego pozytywne skutki wciąż jeszcze są widoczne. […]

 

Problem polega na tym, że zarówno tego typu zachowanie nie przynosi niczego nowego, ale też, jak się wydaje, tego typu działania nie mają na celu doprowadzić do jakiejkolwiek zmiany. Są reaktywne. Czy warto więc zgadzać się na ubezwłasnowolnienie w imię pustych idei, które poza promocją kilku krzykaczy, w gruncie rzeczy nie niosą sobą niczego nowego?”

 

Muszę, niestety, zacząć od zdystansowania się od arbitralnego tonu tej wypowiedzi, a przede wszystkim wobec zastąpienia rzetelnych informacji o inicjatorach owego ruchu i ich dziele inwektywami i uogólnieniami o charakterze sloganów. Jednak po takim zastrzeżeniu zamierzam „brnąć” w temat dalej, zawężając go do projektu powołania izb nauczycielskich.

 

Dla porządku przypomnę jeszcze, że temat izb nauczycielskich po raz pierwszy pojawił się na stronie OE 13 września 2019 roku w materiale, zatytułowanym „Czy powstaną Izby Nauczycielskie, jako formuła samorządu tego środowiska?” Przywołałem wówczas tekst z 2000 roku, zamieszczony na portalu „Edukacja-Internet-Dialog”, w którym zawarta był informacja, iż idea powołania zawodowego samorządu nauczycieli pojawiła się na początku lat 80-ych, wraz z wizją Samorządnej Rzeczypospolitej, zawartej w Programie NSZZ „Solidarność” uchwalonym przez I Krajowy Zjazd Delegatów. Trudno w tym tekście dopatrywać się konkretnych propozycji izb nauczycielskich – raczej zawarta tam ogólna idea samorządności społecznych i zawodowych społeczności powróciła w czasie „po przełomie” jako postulat, który w nowej rzeczywistości politycznej wkrótce utracił poparcie NSZZ „Solidarność”. Napisano o tym w przywołanym wyżej artykule, zatytułowanym „Czy powstaną Izby Nauczycielskie, jako formuła samorządu tego środowiska?”:

 

1991-1992, kiedy to przy Krajowej Sekcji Oświaty Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” powołano Krajowy Zespół do spraw Izb Nauczycielskich. […] Efektem prac tego zespołu było opracowanie projektu Ustawy o samorządzie nauczycieli,[…] Niestety, usytuowanie tego zespołu w strukturach związkowych doprowadziło 27.11.1992 r. do jego likwidacji, wówczas to działacze związkowi odczytali kreowane w projekcie zadania jako zagrażające bytowi i realnym wpływom na środowisko ich organizacji pracowniczej.

 

Od tej pory zespół ten mógł już pracować jedynie poza strukturami NSZZ „Solidarność”, organizując na Uniwersytecie Warszawskim jeszcze w listopadzie 1993 r. III Krajowy Kongres na temat etyki nauczycielskiej. Na dalszy plan zeszła jednak praca nad zainteresowaniem pedagogów ideą, potrzebą czy wartością tworzenia samorządów nauczycielskich. Ponownie powróciła ona w publicznej debacie w marcu 1997 r., kiedy to z inicjatywy Zespołu ds. Samorządności przy Fundacji Instytutu Lecha Wałęsy zostało zorganizowane ogólnopolskie seminarium w Łodzi, mające na celu przygotowanie projektu Ustawy o samorządzie zawodowym nauczycieli dla Akcji Wyborczej ‚Solidarność’ ”  .[Źródło: www.edukacjaidialog.pl]

 

Jeśli jesteśmy w Łodzi, to nie mogę nie wspomnieć o wielkim zwolenniku i promotorze idei izb nauczycielskich – o profesorze Bogusławie Śliwerskim. Od lat w licznych wystąpieniach i publikacjach opowiada się on za zdecydowanym ograniczeniem wpływów państwa (czytaj – polityków) na edukację i za oddaniem jej samorządnym strukturom społeczności lokalnych (rady szkoły) i nauczycieli, czyli izbom nauczycielskim. Te ostatnie miałyby stać, podobnie do izb lekarskiej czy adwokackiej, na straży nauczycielskiej etyki zawodowej. Jako aktualny przykład tych poglądów może służyć wywiad, jakiego udzielił Monice Odrobińskiej, który 10 września, opatrzony tytułem „Kto wesprze nauczycieli? opublikował portal idziemy.pl. Oto fragment zapisu tej rozmowy:

 

Czytaj dalej »



Nie wiemy jak to się stało, że 2 grudnia zamieściliśmy tekst: „Katarzyna Hall o IV Forum Edukacji Realnej w Białymstoku, i nie tylko…”, zaś 3 grudniaJoanna Krzemińska o krytycyzmie nauczycieli wobec błędów nauczycieli.”, a nie tekst Witolda Kołodziejczyka, zatytułowany „Od zmiany przekonań do autentycznej transformacji”, który na prowadzonym przez niego blogu „Edukacja przyszłości” został opatrzony datą 30 listopada 2019 roku.

 

 

Redakcja zaręcza, że śledziliśmy systematycznie strony naszych ulubionych autorów i NIEMOŻLIWA jest sytuacja, iżby ten tekst został przeoczony*…

 

Tym bardziej śpieszymy, odkrywszy go przedwczoraj, z jego udostępnieniem. Oczywiście – przytaczając fragmenty i podając link do pełnej wersji:

 

 

Od zmiany przekonań do autentycznej transformacji

 

Kluczem przeprowadzenia w naszych szkołach skutecznej zmiany, jest odpowiedź na pytanie: po co i co chcemy osiągnąć? Obserwując gonitwę za coraz to nowymi programami, szkoleniami, pomysłami na metody pracy, czy poszukiwanie „cudownych” rozwiązać, zastanawiam się, w jaki sposób wdrożone programy służą autentycznej transformacji środowiska edukacyjnego, zmiany roli i funkcji nauczyciela oraz wykorzystania skutecznych form aktywności uczniów. To najczęściej incydentalne i niespójne działanie. Brak jest odniesienia do jasnej koncepcji wychowawczej, czytelnej podstawy dla działań dydaktycznych i znajomości odpowiedzi na pytanie, co łączy te aktywności, jaką one pełnią funkcję, wokół jakiej kluczowej idei organizowane są uczniowskie doświadczenia?

 

Nie dostrzegam ani systemowych działań, ani spójnej koncepcji osadzonej w czytelnej kulturze organizacyjnej, która wyznacza codzienne wybory dotyczące strategii rozwoju i doskonalenia nauczycieli. Trudno szukać jasno określonych wartości dla różnorodnych szkolnych działań. Nie widzę też integralnej sieci oddziaływań dydaktyczno-wychowawczych, które służyłyby budowaniu edukacji nastawianej na wspieranie ucznia w rozwijaniu własnego potencjału, talentów, osobistej siły i charakteru. Decydentom trudno czasem zrozumieć, że to nie kolejne – często przypadkowe – szkolenia, rozwiązania technologiczne, aplikacje, czy programy – nawet najbardziej genialne – zmieniają szkoły, ale ludzie. To od nich zaczyna się każda zmiana. Jej początkiem jest pojedynczy człowiek. Żadne szkolenie nie pomoże, jeżeli nie zbudujemy w sobie i w innych zrozumienia powodu oraz potrzeby wdrożenia najmniejszej choćby zmiany. Nie jest ważne, ile będzie szkoleń doskonalących nasze umiejętności, jeżeli nie uświadomimy w sobie, że zaangażowanie zależy od stopnia utożsamienia się z celami organizacji i zrozumienia ich sensu. To od zmiany przekonań, a nie zachowań rozpoczyna się proces budowania postulowanych postaw. Stąd podstawą jest znajomość misji i powszechne podzielanie jej przez całą szkolną społeczność oraz świadomość wizji, jako celu naszej aktywności. Początkiem jakiejkolwiek decyzji o zmianie jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób nasze działania pomogą w realizacji naszych założeń. […]

 

Od naszych osobistych przekonań, wyznawanych wartości, czy motywacji zależy sukces wprowadzanych zmian. Nie udadzą się one bez zaufania. […]

 

 

Czytaj dalej »



Sylwestrowa atmosfera minionych dni nie sprzyjała zamieszczaniu tekstów, które wywoływać mogą refleksje – dalekie od optymistycznych. Dlatego dopiero dzisiaj zamieszczamy post (datowany 28 grudnia 2019), z bloga Jarosława Pytlaka, zatytułowany „Co nasi uczniowie myślą o szkole?”. Tekst wzbogaciliśmy fragmentami raportu TIMSS. Pogrubienia w cytowanym poście – redakcja OE:

 

 

Co nasi uczniowie myślą o szkole?

 

Nawet laicy interesujący się choć trochę życiem społecznym kojarzą dzisiaj międzynarodowe badania edukacyjne PISA, które w swojej ostatniej edycji wykazały, że polscy uczniowie z („wygaszanych” akurat) gimnazjów bardzo dobrze wypadają na tle swoich rówieśników z całego świata pod względem umiejętności matematycznych, czytania ze zrozumieniem oraz w zakresie nauk przyrodniczych. Część owych laików wie nawet, że to samo badanie wskazało na relatywnie bardzo niską satysfakcję uczniów ze szkoły i ich małe poczucie bezpieczeństwa, co jakoś umknęło większości komentatorów. Mamy problem, choć w dobrym towarzystwie innych nacji, odnotowujących w badaniu PISA równie wysokie wyniki.

 

Z kolei zapewne tylko specjaliści kojarzą inne międzynarodowe badanie, o nazwie TIMSS, o zbliżonym charakterze, ale adresowane do uczniów dziesięcioletnich. W najnowszych dostępnych wynikach, z roku 2015 (kolejne pojawią się w 2020) – raport TUTAJ polskie dzieci uplasowały się w górnej połowie stawki zarówno pod względem osiągnięć matematycznych, jak przyrodniczych, z wynikami wysoko ponad średnią wzorcową. Jednak analogia z badaniami PISA idzie dalej, również w niekorzystnym kierunku. Otóż TIMSS zawiera, między innymi, pewną formę pomiaru postawy dzieci wobec szkoły. I w tym zakresie polscy dziesięciolatkowie uplasowali się na miejscu trzecim… od końca, a zarazem ostatnim w Europie!

 

 

Wspomniany pomiar bazuje na deklarowanym przez respondentów stopniu akceptacji siedmiu prostych stwierdzeń:

Czytaj dalej »