Również z kilkudniowym „poślizgiem” czasowym  zamieszczamy fragmenty kolejnego tekstu Jarosława Pytlaka, zatytułowanego „Ostatni zgasi światło”. Pojawił się on na stronie „Wokół Szkoły” tego samego dnia, w którym znaleźliśmy tam post,” Najgorszy tydzień roku szkolnego?”.  Tak się to dobrze złożyło, że zamieszczając ów tekst Jarosława Pytlaka o gaszeniu światła dzisiaj, dzień po udostępnieniu postu Jarosława Blocha „Pożegnanie z bronią (kredą)”, prezentujemy Czytelnikom OE pierwszy, rozbudowane komentarz do tez, głoszonych przez żegnającego się z kredą nauczyciela-blogera.

 

 

 

Oto wybrane fragmenty tekstu „Ostatni zgasi światło”:

 

 

[…] U progu wakacji szerokim echem odbiła się w internecie decyzja popularnego blogera edukacyjnego, Jarosława Blocha, który postanowił zakończyć karierę nauczycielską i zająć się czymś bardziej perspektywicznym. Jak stwierdził gorzko: o kilka lat za późno, choć jeszcze nie zbyt późno. Oprócz niskiego wynagrodzenia – ostatnią podwyżkę określił mianem „ochłapów” rzuconych przez władzę – jako przyczynę swojej decyzji wskazał „ekspresowe i nieprzemyślane reformy”, ogólną niechęć środowiska nauczycielskiego do walki o swoje oraz malejącą satysfakcję z pracy. Wyznaczył tym główne drogi, którymi podążą dalej moje rozważania.

 

Postawmy najpierw kropkę nad „i” w kwestii wynagrodzeń. Być może narażę się niektórym Czytelnikom, ale proponuję przyjąć do wiadomości, że w obecnym stanie organizacyjnym szkolnictwa nie ma możliwości radykalnego zwiększenia płac nauczycieli. Radykalnego, czyli o co najmniej 30-40 procent. Decyduje o tym skala. Podniesienie pensji tylko o 100 złotych brutto miesięcznie, przy pięciuset tysiącach potencjalnych beneficjentów takiej zmiany, wymaga dodatkowych nakładów rzędu miliarda złotych rocznie, a podwyżka w pożądanej wysokości wymagałaby kwoty mniej więcej dwudziestokrotnie wyższej. Można by ją porównać do kosztu zakupu baterii przeciwlotniczej Patriot, gdyby nie to, że rakiety kupimy raz, a dodatkowe dwudziestomiliardowe obciążenie budżetu państwa płacami nauczycieli pociągnęłoby za sobą taki sam wydatek w każdym kolejnym roku. Jesteśmy więc skazani na „ochłapy”. […]

 

Teraz kilka zdań o „ekspresowych i nieprzemyślanych reformach”. Niemal każdy dyrektor szkoły i – jak sądzę – co najmniej połowa nauczycieli za sprawą pani Zalewskiej znajduje się w oku cyklonu. Liczba samych problemów organizacyjnych, które wygenerowała obecna reforma, jest ogromna. Do tego należy dodać zmiany programowe, niepewność zatrudnienia, rozbicie budowanych przez lata zespołów pedagogicznych i zaprzepaszczenie ich dorobku, może nie zawsze spektakularnego, ale jednak budującego przynajmniej u niektórych poczucie więzi z konkretnym środowiskiem. To wszystko stanowi potężne źródło nauczycielskich frustracji. […]

 

Na swoją kolej w doświadczaniu skutków nieprzemyślanej reformy czekają jeszcze nauczyciele szkół ponadpodstawowych, pozorni beneficjenci „dobrej zmiany”. To oni przyjmą na siebie frustrację tysięcy uczniów (i ich rodziców), dla których nie starczy miejsc w upragnionych szkołach. To oni będą tworzyć czteroletnie programy kształcenia licealnego w miejsce dotychczasowych trzyletnich, by po kilku latach przekonać się (chciałbym być złym prorokiem!), że negatywne zjawiska związane z edukacją młodzieży na tym etapie rozwoju wcale nie narodziły się w gimnazjach, tylko wynikały z takiej, a nie innej kondycji społeczeństwa. Jestem przekonany, że powrót do rozwiązań sprzed ćwierć wieku żadną miarą tego nie zmieni.

 

Wysiłek większości nauczycieli, zamiast popychać polską edukację ku przyszłości, służy obecnie budowaniu skansenu, co pochłania energię, ale za to nie daje satysfakcji – co najwyżej poczucie ulgi, jeśli komuś udaje się utrzymać na powierzchni. Nie każdy jednak ma w sobie determinację do walki o sens swojej pracy – więc ludzie odchodzą i będą odchodzić z zawodu także z braku satysfakcji niekoniecznie materialnej.

 

 

Czytaj dalej »



Jak wiadomo – wakacje są okresem, w którym uczniowie i nauczyciela „mają wolne od szkoły”, ale tylko do września. Jednak co roku część  uczniów-absolwentów żegna się ze szkołą na zawsze, ale i  pewien procent nauczycieli właśnie wtedy, tyle że z ostatnim dniem wakacji, żegna się z zawodem. Bo jest to, tradycyjnie, dzień przechodzenia „w stan spoczynku”, czyli na emeryturę.

 

Jednak w ostatnim czasie mnożą się informacje, że wielu nauczycieli, także tych „w sile wieku” i stażu zawodowego postanowiło pożegnać się z zawodem. Jednym z nich jest nasz znajomy bloger, którego posty ze strony „Co z tą edukacja”  wielokrotnie zamieszczaliśmy – Jarosław Bloch.

 

Foto: www.jaroslawbloch.ovh:

 

Jarosław Bloch w symbolicznej scenie…

 

 

23 czerwca pojawił się tam tekst, zatytułowany Pożegnanie z bronią (kredą)”. Choć z wielodniowym opóźnieniem, (zawsze pierwszeństwo otrzymywały inne tematy) zdecydowaliśmy udostępnić go właśnie dzisiaj czytelnikom OE. Tradycyjnie – najpierw kilka fragmentów, a na końcu link do źródła. Na razie – bez komentarza…

 

Zmagałem się z decyzją dość długo. Może zbyt długo. W oświacie w obecnej sytuacji nie widzę przyszłości, nie widzę światełka w tunelu. Niskie płace, ekspresowe i nieprzemyślane reformy, ogólna niechęć do walki o swoje wśród nauczycieli i coraz mniejsza satysfakcja z efektów swojej pracy. Przez lata narastał we mnie bunt, który każe mi nie brać już w tym udziału. Bo kim będę jeśli mój bunt w końcu wygaśnie i będę chciał tylko przetrwać? Dla dobra uczniów lepiej tego nie sprawdzać. Cytując Tolkiena który ustami Bilba Bagginsa mówił: „Jestem jak masło rozsmarowane na zbyt wielkiej kromce chleba. Potrzebuję odmiany”. Bilbo zbyt długo nosił pierścień, ja chyba zbyt długo tkwię w oświacie. Czas na zmianę. […]

 

Odchodzę, bo jeśli nie teraz to kiedy? Na co czekać? Na oświatową emeryturę? Jak marna jest wszyscy wiemy. Choć czy gardło wytrzymałoby do 65 roku życia? Oczywiście przy założeniu w międzyczasie nie każą pracować dłużej… Odchodzę chyba z 5 lat za późno, choć jeszcze nie zbyt późno. Czytelników mojego bloga uspokajam, nadal będę komentatorem bieżących wydarzeń w oświacie. Nadal mam dzieci w wieku szkolnym, więc jestem na bieżąco. […]

 

Odchodzę bo jestem zawiedziony postawą środowiska nauczycielskiego. Jest bierne do bólu, narzekające, ale niechętne do zmian i ryzyka. Przestałem wierzyć, że wywalczę wraz z nim godny zarobek.[…]

 

Jestem zmęczony nauczaniem, trochę też zawiedziony bierną i leniwą postawą młodzieży. Ale wiem, że to nie ich wina. Są tacy jak dzisiejsze czasy i robią to, na co my dorośli im przyzwalamy. A przyzwalamy na wiele, także na intelektualne lenistwo. Zbyt wielu młodych ludzi ma wyrąbane na wiedzę, a przecież mają ją na wyciągnięcie ręki. Uczenie się nie jest w modzie, a już zupełnie nie jest w modzie budowanie szerokich horyzontów. […]

 

Odchodzę trochę zawiedziony, że tak to się potoczyło. Że nasza oświata zmierza w niewłaściwym kierunku. Nie chcę tego firmować swym nazwiskiem. Oczywiście szkoda poświęconych lat i doświadczenia. Na pewno lekko nie będzie przestawić się na inny rodzaj aktywności. Nie hamletyzuję. Ale boję się. O swoje dzieci. Z wielu miejsc docierają do mnie wiadomości, że ludzie rzucają pracę w oświacie. Boję się o to, czy będą ich uczyć najlepsi, skoro ci którzy widzą absurdy dzisiejszej szkoły odejdą na emerytury pomostowe lub do prywatnych firm. Kto zostanie? Będą ich uczyć niewolnicy czy cynicy? Siłaczki i siłacze obwiniani przez wszystkich o wszystko? A może piewcy nowej, miękkiej dyktatury? Nie wiem. Ale wiem jedno. Na pewno będą to ludzie obciążeni ponad miarę tonami planów, sprawozdań, dostosowań itp. które sprawią, że na przygotowanie do zajęć będzie mniej czasu. Będą to ludzie spoglądający na zegarek, spieszący się do drugiej pracy, bo z gołego etatu nie sposób wyżyć. Albo będą to pogodzone z każdą, najbardziej bzdurną decyzją panie, mające dobrze zarabiającego męża, które jak plastelina dostosują się do wszystkiego. I tych boję się najbardziej.

 

 

Cały tekst „ Pożegnanie z bronią (kredą)    –   TUTAJ

 

 

Źródło: www. jaroslawbloch.ovh

 

 

 



Zapewne Niemiłościwie Nam Panująca Pani (NNPP) Zalewska zadba o to, aby wakacje nie stały się dla nas – osób żyjących na co dzień problemami edukacji – „sezonem ogórkowym”  i dostarczy jeszcze niejednego tematu, którego „Obserwatorium Edukacji” nie będzie mogło nie odnotować. Ale dziś, „puki co”, zachęcamy do zapoznania się z prawie przemilczanym przez media wydarzeniem, jakim było poniedziałkowe posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Przyszłości Edukacji. Ukonstytuował się on 9 stycznia 2018 r., to z 2 lipca było jego trzecim merytorycznym spotkaniem, a w jego skład wchodzą, nieomal wyłącznie. posłanki i posłowie Platformy Obywatelskiej.

 

Foto: www.nczas.com

 

Kinga Gajewska (PO) – inicjatorka i przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Przyszłości Edukacji. Autorka jego „Manifestu”

 

Na oficjalnej stronie Sejmu RP można dowiedzieć się jedynie, że takowe posiedzenie się odbyło, ze jego tematem była „Szeroko pojęta rola nauczyciela w systemie edukacji”  i że… była prowadzona transmisja z przebiegu tego spotkania.

 

Nam pozostaje otworzyć stronę portalu Wolters Kluwer, na którym już w poniedziałek zamieszczono informację, zatytułowaną „Przyszłość zawodu nauczyciela – konieczne lepsze studia i dofinansowanie”. Poniżej zamieszczamy obszerne jej fragmenty, które redakcja OE wzbogaciła o aktywne linki do dokumentów, o których jest tam mowa:

 

[…] Posiedzenie zespołu rozpoczął Piotr Prokopczyk z Najwyższej Izby Kontroli (NIK), który streścił wyniki kontroli z 2016 r. Wykazała ona wiele nieprawidłowości w całym procesie rozwoju zawodowego pedagogów. […] Kontrola NIK wykazała także, że na studiach pedagogicznych brakuje zajęć praktycznych – a praktyki nie ma także kadra kształcąca przyszłych nauczycieli, bo wielu akademików nigdy nie pracowało w szkole. […]

 

[…] – Trudno jest mówić o zmianie w zawodzie nauczyciela, jeżeli nie mamy spójnej wizji szkołymówiła prof. Hanna Kędzierska, która przedstawiła wyniki ankiet dotyczących statusu zawodowego nauczyciela. […] – Jeżeli określamy to w sposób normatywny, to musimy to potem jakoś weryfikować, określać wskaźniki. Postulowanie dodatkowego stopnia awansu jest nieporozumieniem, bo w istocie nic nie zmienia. Ma to jedynie charakter ekonomiczny i polityczny, daje dyrektorowi kolejny bat na nauczyciela – mówiła prof. Kędzierska. Tłumaczyła także, że obecne stopnie awansu zawodowego lepiej byłoby zastąpić specjalizacją, na wzór zawodów medycznych. Z tym, że – jak tłumaczyła – powinno to dotyczyć osób dopiero rozpoczynających pracę, bo objęcie nowymi przepisami nauczycieli, którzy już zainwestowali swój czas i wysiłek w awans na obecnych zasadach, byłoby niesprawiedliwe.

 

Jej zdaniem pierwszy etap pracy, w roli nauczyciela stażysty, powinien trwać dwa lata, a pedagog nie powinien mieć w tym czasie pełnych uprawnień nauczycielskich. Te zyskiwałby po zdaniu egzaminu – najlepiej państwowego. Dałoby to osobie, która dopiero rozpoczyna karierę, możliwość zmiany decyzji. Dodatkowo – według prof. Kędzierskiej – powinien powstać system pomocy, który ułatwiłby przekwalifikowanie się absolwentowi znajdującemu się w takiej sytuacji.[…]

 

[…] Na nieefektywność systemu awansu zawodowego wskazywał również ostatni raport Warsaw Enterprise Institute. Autorzy raportu podkreślili, że, w szkole podstawowej najwyżej uposażeni nauczyciele wcale nie osiągają wyższych wyników zawodowych niż ich tańsi koledzy. Niewielka przewaga nauczycieli dyplomowanych w 2006 r., gdy jeszcze było ich mniej niż mianowanych, rozpłynęła się w następnych latach. W rekomendacjach zasugerowali likwidację systemu awansu i zastąpienie go wynagrodzeniem za wysługę lat.

 

To też kiedyś było, nie wiem, czy to coś zmieni – ocenia pomysł dr hab. Danuta Elsner specjalistka od zarządzania oświatą –  Problem zaczyna się już na starcie do zawodu nauczyciela. Jest słabo płatny więc nie przyciąga najlepszych. Potem, z uwagi na skomplikowane procedury trudno jest nauczyciela pracującego poniżej oczekiwań zwolnić – dodaje.[…] – Z mojego punktu widzenia lepiej byłoby zlikwidować Kartę Nauczyciela i nauczycieli zatrudniać na umowę o pracę. Gdyby wiedzieli, że na ich miejsce czeka w biurku dyrektora kilka ofert, mobilizowałoby to ich do pracy. No i płacić tak, by warto było zabiegać o pracę w szkole – podkreśla ekspertka.

 

 

UWAGA: Pogrubienia i podkreślenia fragmentów tekstu – redakcja OE

 

 

Cały komunikat „Przyszłość zawodu nauczyciela – konieczne lepsze studia i dofinansowanie”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.oswiata.abc.com.pl

 



Foto:www.gazetakrakowska.pl

 

Ciekawe czy to pomogło…

 

 

Dziś, po godzinie 10-ej, na stronie MEN zamieszczono komunikat, zatytułowany:  „Informacje wstępne o wynikach egzaminu maturalnego przeprowadzonego w maju 2018 r.” Oto jego początkowe fragment:

 

Wszyscy absolwenci, którzy ukończyli szkołę w 2018 r., obowiązkowo przystępowali do egzaminu maturalnego:

1.w części ustnej z (a) języka polskiego oraz (b) wybranego języka obcego nowożytnego
2.w części pisemnej z (c) języka polskiego, (d) matematyki oraz (e) wybranego języka obcego nowożytnego.

 

Absolwenci szkół lub oddziałów z nauczaniem języka danej mniejszości narodowej obowiązkowo przystępowali również do egzaminu maturalnego z nauczanego języka, zarówno w części ustnej, jak i w części pisemnej.

 

Tegoroczni absolwenci szkół ponadgimnazjalnych – zgodnie z zasadami przeprowadzania egzaminu maturalnego w nowej formule, obowiązującej od 2015 r. – obowiązkowo przystępowali również do egzaminu maturalnego z wybranego przedmiotu na poziomie rozszerzonym, a w przypadku języków obcych nowożytnych – na poziomie rozszerzonym albo dwujęzycznym. […]                                                                                            [Źródło: www.men.gov.pl]

 

 

Po kolejnych „ogólnikach” czytelnicy są tam odesłani na stronę CKE

 

 

Oto co tam można znaleźć:

 

 

Czytaj dalej »



 

Okazało się, że choć nie działaliśmy „wspólnie i w porozumieniu”, to nie tylko w redakcji „Obserwatorium Edukacji” powstała przemożna potrzeba skomentowania postu prof. Śliwerskiego, zatytułowanego „„Najgorszy tydzień szkolnej edukacji”. Także wczoraj na stronie „Wokół Szkoły” swoimi refleksjami, powstałymi po lekturze tego tekstu, podzielił się dyrektor Jarosław Pytlak.

 

Nie mamy wątpliwości, że należy ten tekst – różniący się w tytule od tamtego „profesorskiego” jedynie znakiem zapytania na końcu – udostępnić także na naszej stronie, gdyż zapewne nie wszyscy nasi Czytelnicy śledzą na bieżąco teksty „Wokół Szkoły”, a punkt widzenia doświadczonego i wieloletniego dyrektora na problemy poruszone przez profesora-blogera jest na tyle inny od emeryta-felietonisty (choć także wieloletniego, ale od prawie 13-u laty jednak już „byłego” dyrektora szkoły), że znakomicie wzbogaci możliwość wyrobienia sobie przez Czytelników własnego, obiektywnego na tamten tekst, poglądu.

 

Zalecamy wnikliwą lekturę całego postu dyr. Pytlaka, a – dla zachęty – zamieszczamy poniżej jedynie kilka wybranych jego fragmentów:

 

 

[…] Nie wiem, co skłoniło Pana Profesora do tak emocjonalnej wypowiedzi, pozbawionej nawet sformułowań często stosowanych dla złagodzenia krytycznego tonu, typu: „część nauczycieli”, „niektórzy dyrektorzy”, „nie wszyscy, co prawda, ale…”. Zapewne uważa, że zjawisko jest powszechne, co więcej, prawdopodobnie ma rację. Muszę przyznać, że także w STO na Bemowie w ostatnim tygodniu roku szkolnego „normalne” lekcje należą do rzadkości, a to, co się dzieje, w zależności od stopnia dobrej woli można uznać za przedwakacyjne rozprężenie lub po prostu inną formułę spędzania czasu w szkole. Czy jednak powszechność zjawiska wystarczająco uzasadnia napastliwy ton artykułu?  […]

 

Prezentując swój punkt widzenia zacznę od tego, co nie odnosi się bezpośrednio do wpisu Profesora. Otóż uważam, że rok szkolny jest zbyt krótki. Nie wiem, czym kierowały się władze rezygnując, wcale nie tak dawno temu, z zasady, że koniec zajęć szkolnych przypada w ostatni piątek czerwca. W myśl takiej reguły w roku 2018 żegnalibyśmy się z uczniami tydzień później, podobnie rok temu oraz w roku przyszłym. A jeśli dodać do tego, że rozpoczynamy zajęcia szkolne w poniedziałki, które często wypadają później niż pierwszego września, to obraz bezsensownej utraty tygodnia nauki z okładem staje się pełny. Nie sądzę, by odzyskanie tego czasu na drodze prostego rozporządzenia spotkało się to z buntem nauczycieli, natomiast jako dyrektor na pewno zyskałbym większy komfort w planowaniu roku szkolnego.[…]

 

Bogusław Śliwerski napisał w swoim artykule bardzo ładne zdanie: „Kwitnie biurokracja, więdnie edukacja”. Święta prawda! To może, jako konkluzję, zaproponujmy wspólnie rezygnację z corocznego wystawiania świadectw promocyjnych, których produkcja, sprawdzanie, ostemplowywanie i rozdawanie pochłania tyle czasu?! Nie żartuję! Po co nam one?! Czy nie wystarczyłoby wydawanie świadectw ukończenia szkoły?! Przecież pozostałe i tak lądują w domowych szufladach, by kurzyć się tam bezproduktywnie i bezterminowo. Po takiej zmianie ja ze swojej strony zobowiązuję się skierować uwagę nauczycieli (i rodziców, nie zapominajmy o rodzicach!) na konieczność jak najbardziej efektywnego dydaktycznie spędzenia ostatnich dni roku szkolnego. Jestem gotów również czas zaoszczędzony na podpisywaniu świadectw poświęcić osobiście na wycieczkę z uczniami. Och, rozmarzyłem się… […]

 

Marzymy o wspaniałych nauczycielach, lepszych niż w Finlandii. Tymczasem ich sytuacja, nie tylko materialna, nie ulega poprawie, a w niektórych aspektach dramatycznie się pogarsza. Bardzo potrzebna jest mądra refleksja, która pomoże jeśli już nie zmienić system (bo do tego potrzebna byłaby nieosiągalna dzisiaj dobra wola i mądrość polityków), to chociaż ułożyć relacje w szkołach w sposób umożliwiający uczniom, nauczycielom i rodzicom w miarę znośną koegzystencję. Sposób w jaki Pan Profesor poruszył temat zajęć w ostatnich dniach roku szkolnego odebrałem jako atak, nie zachęcający do refleksji, ale pogłębiający pedagogiczną frustrację, także moją. […]

 

 

Cały post Jarosława Pytlaka „Najgorszy tydzień roku szkolnego?”    –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl

 



Przed tygodniem kończyłem felieton słowami:

 

Mam także narastającą potrzebę podjęcia polemiki z prof. B. Śliwerskim, który na swym blogu zamieścił w czwartek post, zatytułowany „Najgorszy tydzień szkolnej edukacji”, ale odraczam tę wymianę poglądów do następnego tygodnia…

 

I dziś dotrzymuję słowa. Zacząć muszę od zacytowania dwu fragmentów z owego postu, zamieszczonego 21 czerwca na blogu „Pedagog” :

 

 

Od lat nikt nie jest w stanie wyegzekwować od nauczycieli i dyrektorów szkół publicznych tego, by w ostatnim tygodniu roku szkolnego miała w tych placówkach miejsce prawdziwa i rzetelna edukacja. To jest wprost skandaliczne i demoralizujące, że nauczyciele, także szkół prywatnych, lekceważą swoje obowiązki zawodowe nie prowadząc w tym tygodniu już żadnych zajęć dydaktycznych. Takiego poziomu nierzetelności pedagogicznej, nieuczciwości wobec dzieci i młodzieży nie powinno się tolerować.[…]

 

Kwitnie biurokracja a więdnie edukacja. W ten oto sposób nauczyciele demoralizują dzieci i młodzież, bo o ile w trakcie roku szkolnego oceniali zachowania swoich podopiecznych także w zakresie ich stosunku do uczenia się czy nawet szkoły, tak teraz pokazują, że w pewnych okolicznościach można wszystko pozorować, udawać, a nawet jawnie demonstrować lekceważenie własnych obowiązków. […]

 

 

 

Ton godny prokuratora generalnego! Tylko… tylko czy w tej konkretnej sytuacji są po temu jakiekolwiek racjonalne powody? Jakież argumenty, oparte na zweryfikowanych pod względem związków przyczynowo-skutkowych faktach, upoważniają autora tych słów do takich, uogólniających, oskarżeń?

 

Jest mi smutno, że muszę to stwierdzić: nie spodziewałem się, że osoba z tytułem profesora, o tak znaczącej w środowisku pedagogów pozycji, napisze tekst, godny jakiegoś młodego, politycznie zindoktrynowanego dziennikarza-publicysty… (Znam kogoś, kto użyłby tu słowa „dziennikarzyny”)

 

Ale po kolei:

 

 

Czytaj dalej »



 

 

Wczoraj na stronie MEN zamieszczono „Materiały do ewentualnego wykorzystania przez dyrektorów przy opracowaniu regulaminu określającego wskaźniki oceny pracy nauczyciela”. Jego autorzy („metodolodzy” z Departamentu Współpracy z Samorządem Terytorialnym) obiecują, że znajdziemy tam  konstrukcję regulaminu, przykładowe wskaźniki oraz  przykłady sposobu wykorzystania wskaźników do określenia poziomu spełnienia poszczególnych kryteriów oceny pracy nauczyciela.

 

Najważniejsze w tym materiale są załączniki:

 

Materiał do ewentualnego wykorzystania przez dyrektorów szkół

 

Materiał do ewentualnego wykorzystania przez dyrektorów przedszkoli

 

Źródło: www.men.gov.pl

 

 

Komentarz redakcji:

Szanowni Czytelnicy, namawiamy Was, abyście po zapoznaniu się z „poradnikiem” Departamentu Współpracy z Samorządem Terytorialnym  powrócili do treści felietonu z 17 czerwca „Dlaczego dyrektorom nie zazdroszczę, a nauczycielom współczuję” i przeanalizowali ministerialne pomysły pod kątem zaprezentowanych w owym felietonie zastrzeżeń i uwag.

 

Aby zilustrować przydatność takiego zabiegu dla rzetelnej oceny jakości przedłożonego przez MEN materiału zestawiamy przykład z felietonu z propozycją „Materiału…” – dla kategorii przestrzeganie przepisów prawa z zakresu funkcjonowania szkoły oraz wewnętrznych uregulowań obowiązujących w szkole, w której nauczyciel jest zatrudniony”, występującej przy ocenie na stopień nauczyciela kontraktowego:

 

Felieton:

Najłatwiej opisać stopnie skrajne:

0% – nauczyciel w ogóle nie przestrzega przepisów prawa;

100% – nauczyciel we wszystkim co robi, zawsze przestrzega przepisów prawa.

Ale jak „wyważyć” i opisać konkretnymi wskaźnikami stopnie pośrednie?

 

Propozycja „Materiału…”:

Nauczyciel:

1) stosuje przepisy prawa związane z powierzonym mu stanowiskiem;

2) zna statut szkoły, odwołuje się do jego zapisów;

3) wykorzystuje w swojej pracy procedury wewnątrzszkolne;

4) przestrzega regulaminy obowiązujące w szkole;

5) przestrzega porządku pracy;

6) poprawnie i terminowo prowadzi dokumentację szkolną.

 

 

Wyjaśnienie redakcji OE co autorzy sugerują z tym zrobić:

 

Mamy zaproponowanych 6 szczegółowych wskaźników realizacji wskaźnika głównego. Ale pozostaje jeszcze to co najtrudniejsze:określenie poziomu ich spełniania przez tego konkretnego nauczyciela. Autorzy „poradnika” proponują, aby poziom ten  oceniany był w skali od 1 do 3 punktów.  Można sobie łatwi „dośpiewać”, że oznacza to, iż za każdym razem będzie to przypisywanie 1 punktu – gdy dane zachowanie nie wystąpiło, 3 punktów  – gdy występuje ono „wzorcowo” oraz 2 punktów  – gdy występowało  „tak sobie”, czasami lecz nie zawsze”…  Tylko kto, kiedy i czy w każdej minucie pracy będzie we wszystkich tych zachowaniach  „podglądał”  nauczycieli? Wszystkich?…

 

Odrębnym zagadnieniem jest ocena propozycji wzoru matematycznego do przeliczania owych punktów na ustawowe procenty…  Zobaczcie sami ten wzór w załączniku (nie dało się go skopiować)

 

Nie wiem jak Wy, Czytelnicy, ale redakcja OE już widzi te procesy sądowe nauczycieli, którzy będą zaskarżali – niesprawiedliwe w ich przekonaniu – oceny pracy. A nie będzie tak  trudno podważyć ocenę, powstałą w takiej metodologii… [WK]



Foto: www.fakt.pl

 

 

Gdy przed kilkoma dniami prezentowaliśmy projekt ustawy, wprowadzającej nowe regulacje prawne, które mają stać się podstawą reformy kształcenia zawodowego, nie pofatygowaliśmy się, aby dokładnie zapoznać się z treścią  projektu tej ustawy, skierowanego do konsultacji społecznych.

 

I dopiero dzięki czujności redaktorów  portalu firmy Wolters Kluwer  dowiedzieliśmy się dzisiaj, jak sprytnie minister Anna Zalewska dokleiła do niezwykle obszernego projektu, zawierającego setki szczegółowych przepisów regulujących przygotowywaną reformę kształcenia zawodowego, kilka zdań zmieniających art. 6a Karty Nauczyciela, gdzie  po ust. 7a proponowany jest zapis:

 

7b. Jeżeli organ sprawujący nadzór pedagogiczny, a w przypadku placówek doskonalenia nauczycieli – kurator oświaty nie uzyska porozumienia z organem prowadzącym szkołę albo placówkę w sprawie oceny pracy, o której mowa w ust. 6, w terminie 30 dni od dnia przedstawienia projektu oceny, oceny tej dokonuje odpowiednio organ sprawujący nadzór pedagogiczny albo kurator oświaty, po rozpatrzeniu stanowiska organu prowadzącego szkołę albo placówkę doskonalenia nauczycieli.”

 

 [Źródło: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12313102/katalog/12518250#12518250]

 

 

Poniżej zamieszczamy fragmenty informacji  Ocena pracy dyrektora jeszcze bardziej zależna od kuratorium”  ze strony www.oswiata.abc.com.pl:

 

Według znowelizowanych przepisów Karty Nauczyciela oceny pracy dyrektora szkoły oraz nauczyciela, któremu czasowo powierzono pełnienie obowiązków dyrektora szkoły, dokonuje organ sprawujący nadzór pedagogiczny w porozumieniu z organem prowadzącym szkołę. […]

 

Bat na niepokornych dyrektorów

 

Tego typu zmiany prowadzą do centralizacji oświaty i poddania dyrektorów większej kontroli kuratorów oświatymówi Marek Pleśniar, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Zarządzającej Oświaty * – Ocena pracy, zwłaszcza po niedawno wprowadzonych zmianach, będzie miała zasadniczy wpływ na rozwój kariery oraz na zarobki. Takie zmiany to poważne naruszenie autonomii, zarządzania szkołą, polityki kadrowej w placówce – dodaje.

 

Podkreśla, że jeżeli miałyby zachodzić jakieś niekorzystne zjawiska, takie jak np. upolitycznienie edukacji lub centralne sterowanie, to tego typu rozwiązania zdecydowanie temu sprzyjają. Podobnego zdania jest Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

 

To umocnienie roli kuratora i dążenie do tego, by pozbyć się nieposłusznych dyrektorów. Oddaje władztwo nad oceną organowi nadzoru pedagogicznego, a przecież to od oceny zależy, czy dyrektor dalej będzie mógł sprawować swoją funkcję – tłumaczy wiceprezes ZNP. […]

 

 

Cały tekst „Ocena pracy dyrektora jeszcze bardziej zależna od kuratorium”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.oswiata.abc.com.pl

 

 

*Nie wiemy z jakich źródeł czerpali swą wiedzę o władzach OSKKO redaktorzy tego komunikatu, gdyż na stronie tego stowarzyszenia nadal widnieje informacją, że jego  prezesem pozostaje kol. Ewa Halska!



Foto: www.banzaj.pl

 

 

Najwyższa Izba Kontroli zamieściła w czwartek, 26 czerwca, komunikat o wynikach kontroli, której przedmiotem była  współpraca szkół z rodzicami w realizacji zadań wychowawczych.  Zebrany materiał dotyczył okresu lat trzech lat szkolnych: 2014/2015 – 2016/2017. Kontrolę przeprowadzono w 20 szkołach lub zespołach szkół, prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego, na terenie pięciu województw: dolnośląskiego, lubelskiego, podlaskiego, śląskiego i wielkopolskiego. Anonimowym badaniem ankietowym objęto 1.811 uczniów oraz 1.542 ich rodziców ze wszystkich 20 kontrolowanych placówek. Oto fragmenty tej informacji  oraz link pełnej wersji komunikatu:

 

 

Szkoły nie wykorzystują wszystkich możliwości by wzbogacić działalność wychowawczą. Pozycja rad rodziców jest wciąż słaba, a gromadzone przez nie pieniądze, nie zawsze są przeznaczane na działalność dydaktyczną i wychowawczą szkoły – wynika z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli. Ponadto programy wychowawcze w niektórych szkołach w latach 2014-2017 były  powielane schematycznie w niezmienionej formie i treści. Zdaniem NIK kuratorzy oświaty powinni objąć większym nadzorem proces opracowywania i realizacji programów wychowawczo-profilaktycznych w szkołach, a dyrektorzy szkół corocznie je aktualizować. […]

 

Pozytywne tendencje

 

[…] Wielostronne i szeroko zakrojone działania szkół przynoszą zazwyczaj poprawę postaw i zachowań uczniów, jak również polepszenie bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w placówkach oświatowych. Uczniowie oraz rodzice na początku każdego roku szkolnego są zapoznawani z wewnątrzszkolnymi systemami ocen zachowania. Przyjęte w programach cele i sposoby ich realizacji są zazwyczaj adekwatne od pojawiających się problemów wychowawczych.

W zdecydowanej większości szkół zasięgano opinii rady rodziców w procesie ustalania przez dyrektora szkoły oceny dorobku zawodowego nauczycieli. Wyniki badań ankietowych wskazują, że rodzice powszechnie akceptują działania wychowawcze i profilaktyczne szkoły oraz uznają je za wystarczające w aspekcie rozwiązywania i zapobiegania problemom wychowawczym. Zdaniem 54,1 proc. rodziców uczniów szkoła, do której chodzi jego dziecko, bardzo dobrze realizuje swoje działania wychowawcze. Odmiennego zdania było tylko 4, 8 proc. rodziców. Większość uczniów (77, 9 proc.) zapewnia w ankietach, że lubi chodzić do szkoły.

 

Co działa wadliwie?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/Niepubliczna-Szkoła-Podstawowa-Cogito

 

 

Zgodnie z daną w niedzielnym felietonie obietnicą – zapraszamy do lektury informacji Luizy Skutnik – dyrektorki Szkoły COGITO w Płocku – o tym jak u nich zorganizowano spotkanie z okazji zakończenia zajęć lekcyjnych i wręczania uczennicom i uczniom świadectw.

 

Cały udostępniony poniżej tekst  Poza schemat” pochodzi  ze strony blogów „Budzącej się Szkoły”

 

Szkoła w drodze to ludzie, którzy krok po kroku, każdego dnia próbują wychodzić poza znane schematy myślenia o szkole, poza znane rozwiązania. Zakończenie roku ZAWSZE wyglądało u nas tak samo, więc mimo wielu zmian w szkole Cogito, ten element pozostawał w schemacie. Przyszedł jednak ten moment, w którym i w ten obszar włączyliśmy uczniów, przecież szkoła jest dla nich, a nam nigdy wcześniej nie przyszło do głowy, żeby zapytać o ich zdanie. Uznając błąd za trampolinę do sukcesu, zapytaliśmy na spotkaniu okrągłego stołu uczniowskiego: Czy chcecie zakończenie roku w takiej postaci jak zawsze, czyli tradycyjna akademia i wierszyki? W odpowiedzi usłyszeliśmy głośne NIE! A jeśli nie akademia, to co proponujecie? Nasi uczniowie nie pierwszy raz spotkali się z oddawaniem im inicjatywy, więc szybko zebrali pomysły od wszystkich klas i w drodze głosowania wybrany został zwycięski pomysł: Zorganizujemy piknik!

 

Foto: www.facebook.com/Niepubliczna-Szkoła-Podstawowa-Cogito

 

 

Oczywiście zgodziliśmy się, ustalając jednocześnie, że to uczniowie są organizatorami, my jako kadra pomagamy, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zgodzili się natychmiast. Każda klasa wydelegowała koordynatorów (łącznie z pierwszakami), którzy przyszli do mnie, by ustalić kto, za co odpowiada. Mnie dyrektorowi przypadła rola sekretarza i porządkowego zbierającego pomysły uczniów oraz osoby notującej podział obowiązków. Ktoś był odpowiedzialny za dekoracje, ktoś za atrakcje, ktoś za soki, a jeszcze ktoś inny za przygotowanie owoców. Gdy skończyli przyszli do mnie i zapoznali mnie z przygotowanym programem uroczystości zakończenia roku. Okazało się, że rozdawanie świadectw nie jest dla nich czymś szczególnie ważnym, bo zupełnie o tym zapomnieli. Pomyślałam, że to my dorośli lubimy chwalić najlepszych, że to jest nasza potrzeba. Poprosiłam, by w czasie pikniku znaleźli w programie miejsce na wręczenie wszystkim uczniom świadectw. Ostatecznie rozdawanie świadectw następowało w przerwach między zaplanowanymi atrakcjami. Prowadzącymi imprezę byli oczywiście uczniowie, a wśród atrakcji znalazły się rzeczy ważne dla nich; ich pasje, zainteresowania, talenty. Był pokaz karate, był występ gry na gitarze elektrycznej, były zawody sportowe, zorganizowane przez pasjonatów sportu.

 

 

Czytaj dalej »