Przed dziewięcioma dniami – 7 września – Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu „Eduopticum” post „Uwaga! Tekst zawiera lokowanie produktu. Z tak sformułowanego tytułu niewiele można się domyśleć o czym ten tekst będzie. Więcej można dowiedzieć się z dwu pierwszych akapitów:

 

Pomyślałem, że, dla odmiany i higieny psychicznej, dobrze byłoby trochę odpocząć od poletka nieudolnie uprawianego przez MEN i jego błyskotliwych przywódców. Myślę, że wielu czytelnikom przyda się także wytchnienie od namolnej, choć nieskutecznej propagandy „szkoły wymyślanej na nowo”, oraz dylematów dotyczących mycia rąk i noszenia maseczek.

 

Być może nie wszyscy są tego świadomi, ale oświaty wcale nie trzeba bez końca reformować, ani na siłę wymyślać nowych jej paradygmatów i zasad jej działania. Wystarczy dać wolną rękę i nauczycielom, i uczniom oraz zapewnić im odpowiednie zaplecze. Okazuje się także, że do prawidłowego jej działania nie są wcale potrzebne zawsze niewystarczające miliardy z państwowej kasy. Skąd to przekonanie? Jeśli nie z belferskiego doświadczenia, które może być kwestionowane przez obowiązującą wykładnię i politykę, to z obserwacji prawie uczestniczącej – moja córka, zniechęcona klimatem naszej oświaty (i nie tylko), wybrała edukacyjną wolność… w Tanzanii (UWC East Africa). Jak się okazuje (z jej i jej kolegów relacją można zapoznać się tutaj), zdarza się, że z własnej edukacji można być zadowolonym.”

 


Foto: www.uwcea.org

 

Uczennice i uczniowie Międzynarodowej Szkoły Moshi (Kilimandżaro) w Tanzanii.

 

Dalej pan Robert Raczyński wykłada swoje poglądy o dobrej szkole, do czego pretekstem są opowieści o edukacji jego córki, która już przed rokiem (jak pochwalił się na blogu 14 września 2019 w pościeKaribu u stóp Kilimandżaro”) została stypendystką UWC (United World Colleges) – fundacji, której polski oddział nosi nazwę Towarzystwo Szkół Zjednoczonego Świata im. prof. Pawła Czartoryskiego. Dzięki temu została uczennicą jednej z 17 rozsianych po całym świecie szkół, a konkretnie International School Moshi (ISM) w Tanzanii.

 

A teraz proponujemy jeszcze kilka, subiektywnie wybranych z obszernej całości przez redaktora OE, fragmentów tego posta.

 

Najpierw o tym jak wygląda edukacja w szkole UWC:

 

Nauka w tym systemie to naprawdę ciężka i odpowiedzialna praca, a uczniowie nie są w nim wolni od związanego z nią stresu. Zdarzają się niepowodzenia i zawody, nikt nikomu nie wmawia, że edukacja nie jest częścią życiowej konkurencji i nie podlega regułom obowiązującym wszędzie poza nią. Materiału jest dużo, a terminy gonią. Trzeba oddawać prace i zdawać egzaminy. Wymagania są spore – kto sobie z nimi nie radzi i/lub niewłaściwie gospodaruje czasem, musi zarywać noce i godzić się z niższymi ocenami, bo nikt tam nie zamierza prostować krzywej rozkładu normalnego. Może więc wszystko to dzieje się za sprawą cudownych metod aktywizujących, twórczych projektów, zajęć z dramy i kojących okoliczności przyrody? No cóż, z pewnością fajnie jest mieć za oknem wieczną wiosnę, ale muszę Państwa rozczarować – biologii nie uczy się tam przez obserwację małp fikających po kampusie, a matematyki, licząc banany na okolicznych palmach. Poza tym, choć szkoły UWC (18 placówek) rozsiane są po całym świecie, nie wszystkie mają tak malownicze lokalizacje. Jak mogliście Państwo zauważyć, siedzi się tam w normalnych ławkach, na normalnych krzesłach, a kiedy trzeba je przestawić, to ma to swój cel i nikt nie robi z tego pedagogicznej innowacji. […]

 

Czytaj dalej »



Przed dwoma dniami na adres redakcji OE przyszła informacja, którą w całości przekazujemy naszym Czytelniczkom i Czytelnikom:

 

 

Dzień dobry,

 

w załączniku przesyłam informację dotyczącą ruchu służbowego w szkołach i placówkach oświatowych w województwie łódzkim:

 

 

 

Od 1 września br. w województwie łódzkim pracę straciło 454 nauczycieli, a 833 nie wróciło po wakacjach do zawodu (dane z 73% oddziałów ZNP). Część z nich odeszła na emeryturę lub świadczenie kompensacyjne, a pozostali korzystają z urlopu na poratowanie zdrowia. Jest to blisko 50% więcej odejść z zawodu niż w zeszłym roku. W szkołach jest też 181 wakatów. Pracę straci również 87 pracowników administracji i obsługi, którzy w obecnym czasie zwiększonego rygoru sanitarnego są bardzo potrzebni w szkole.

 

Sytuacja kadrowa w szkołach i placówkach oświatowych robi się coraz gorsza. Przyczyn tego jest wiele. Najważniejsze z nich to:

 

-niskie zarobki nauczycieli,

 

-złe warunki pracy i ochrony zdrowia, widoczne zwłaszcza w dobie pandemii koronawirusa,

 

-brak autonomii n-li i biurokracja szkolna,

 

-dyletanctwo, bylejakość, autokratyzm i upolitycznienie obecnej władzy oświatowej,

 

-skandaliczny sposób potraktowana przez rząd nauczycieli strajkujących w kwietniu 2019 r. i zła atmosfera w szkołach po strajku,

 

-podważanie autorytetu nauczycieli przez rządowe media, brak społecznego szacunku,

 

-coraz bardziej roszczeniowi rodzice zaburzający proces dydaktyczno-wychowawczy w szkole,

 

-program studiów, który nie przygotowuje odpowiednio do wykonywania zawodu

 

 

Pozdrawiam

 

Marek Ćwiek

Prezes Okręgu Łódzkiego ZNP

 

 

Dziękujemy Koledze Prezesowi za ten materiał źródłowy. Jednocześnie, aby zaprezentowaną powyżej sytuację kadrową w szkołach województwa łódzkiego, ukazać jako egzemplifikację tego zjawiska występującego w szerszej skali, odsyłamy do lektury dwu publikacji:

 

Czytaj dalej »



Jest taka poradnia w Łodzi…

 

 

która na swoim fanpage zamieściła wczoraj taki plakat:

 

 

A dzisiaj dołożyła jeszcze jeden, jakże bliski naszemu sercu, z myślą Janusza Korczaka:

 

 

 

Źródło:www.facebook.com

 



Wczoraj „Dziennik Łódzki”, w swym drukowanym wydaniu, zamieścił – wciśnięty między informację o wyborze wicewojewody łódzkiego Krzysztofa Ciecióry na szefa piotrkowskich struktur „Porozumienia” Jarosława Gowina a informację o koncercie Jana Pietrzaka w Bełchatowie, taką notateczkę:

 

 

Jako że nigdzie więcej nic na ten temat nie mogliśmy znaleźć, pozostało nam szukanie ogłoszenia o tym konkursie na stronie Urzędu Wojewódzkiego. Wczoraj do późnych godzin wieczornych to się nie udalo, dopiero dzisiaj, choć z wczorajszą datą, odnaleźliśmy to ogłoszenie:

 

 

Wszystkich ewentualnie zainteresowanych odsyłamy do pliku z owym ogłoszeniem o konkursie – TUTAJ.

 

 

Komentarz redakcji:

 

Zwracamy uwagę na ostatni, czwarty punkt ogłoszenia: „Oferty należy złożyć w terminie 14 dni od dnia ukazania sogłoszenia. O złożeniu oferty w terminie decyduje data dostarczenia oferty do urzędu lub data stempla pocztowego.” Jako że ogłoszenie jest datowane na 14 września – termin mija w niedzielę 27 września. Wniosek prosty: ostatnim dniem w którym można dostarczyć do urzędu swoją ofertę jest piątek 25 września – w godzinach 8:30-10:30 lub13:00-15:00

 

Interesującym zabiegiem jest fakt braku informacji o ogłoszeniu konkursu na stanowisko ŁKO na stroni ŁKO! Jeśli funkcjonuje gdzieś, niekoniecznie w Łodzi, ewentualny potencjalny kandydat lub kandydatka, którzy nie kupili poniedziałkowgo – w wersji drukowanej – wydania „Dziennika Łódzkiego” (bo na e-stronie Dz. Ł też tej informacji nie znajdą), a są „z branży” i zaglądają na stronę łódzkiego kuratorium, to mogą tkwić w nieświadomości swej szansy na karierę…[WK]

 



Foto: www.facebook.com/Szko96C5%82a-Podstawowa-nr-42]

 

Szkoła Podstawowa nr 42 im. St. Staszica w Łodzi

 

 

Dziennik Łódzki” poinformował dziś w artykule „Koronawirus u uczniów i nauczycieli – kolejne potwierdzone przypadki w Łodzi i regionie” o aktualnej sytucji w szkołach naszego regionu. Oto fragment tego materiału:

 

W Łodzi pozytywny wynik testu na* COVID-19 ma jedna uczennica Szkoły Podstawowej nr 42 przy ul. Przyszkole. W związku z tym 14 nauczycieli i 168 uczniów pozostaje na kwarantannie do 20 września. Sanepid wydał pozytywną decyzję o nauczaniu hybrydowym w tej szkole. Online od dziś, tj. od 14 września, uczą się klasy IV-VIII. Klasy I-III natomiast mają lekcje stacjonarnie.

 

Na wytyczne z sanepidu czekają kolejne szkoły, ponieważ podejrzenia zakażeniem wystąpiły u 9 osób, które są w trakcie diagnozowania. Dotyczą one uczniów lub nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 116, Szkoły Podstawowej nr 138 oraz XLIV Liceum Ogólnokształcącego.

 

Do 15 września na kwarantannie jest jedna grupa dzieci z przedszkola miejskiego nr 185. Zakażony tam jest jeden nauczyciel, od tygodnia nieobecny w placówce. Natomiast w miniony weekend okazało się, że u jednego z pracowników przedszkola nr 66 potwierdzony został COVID – 19 i dlatego 4 nauczycieli oraz 12 dzieci zostało skierowanych na kwarantannę.

 

Także od 14 września, na razie bezterminowo, zdalnie uczy się całe liceum w Zespole Szkół Salezjańskich przy ul. Wodnej. Zakażonych jest trzech uczniów tego liceum*. Do 16 września hybrydowe nauczanie prowadzi ponadto British International School Uniwersytetu Łódzkiego. Jeden uczeń tej szkoły oraz jego rodzic mieli pozytywne wyniki testów na koronawirus. Od 15 września do powrotu do nauczania stacjonarnego gotowa jest Szkoła Podstawowa nr 23 przy ul. Gdańskiej. Tam z powodu zakażenia jednej z nauczycielek część uczniów i jedna nauczycielka zostało na kwarantannie, część klas miała lekcje online.

 

W regionie także przybywa szkół, w których pojawiły się pojedyncze przypadki zakażeń koronawirusem. […]

 

 

 

Cały artykuł :„Koronawirus u uczniów i nauczycieli – kolejne potwierdzone przypadki w Łodzi i regionie”   –   TUTAJ

 

 

 

Źródło: www. dzienniklodzki.pl

 

 

*Pogrubienia i podkreślenia fragmentów cytowanego tekstu – redakcja OE.

 



Screen z pliku na Yoy Tube [www.youtube.com]

 

Jarosław Pytlak – dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie – „u siebie”

 

 

W miniony piątek (11 września) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu post, zatytułowany „Nie organizujmy dzieciom życia za bardzo!Dla „małoczasowych” Czytelniczek i Czytelników przygotowaliśmy jego skróconą wersję, zachęcając jednak do lektury całości tego tekstu:

 

Niespełna rok temu opublikowałem na blogu artykuł „Pozwólcie swoim dzieciom mrużyć oczy!”. Wezwałem w nim do ograniczenia wszechogarniającej rodzicielskiej opieki i pozwolenia dzieciom (choćby tylko czasami) na przeżywanie dyskomfortu w zwykłych, codziennych sytuacjach. Bezpośrednim powodem mojego apelu było konkretne zdarzenie, ale wypłynął on z wieloletniego doświadczenia pracy w STO na Bemowie, z uczniami w zdecydowanej większości otoczonymi ogromną troską swoich rodziców. Dzisiaj powracam do tego tematu.

 

Ze smutkiem stwierdzam, że kolejne roczniki dzieci i młodzieży przejawiają coraz mniejszą samodzielność i inicjatywę, wszechstronnie obsługiwane przez liczne grono dorosłych: rodzinę, nauczycieli, osoby prowadzące zajęcia pozaszkolne oraz innych usługodawców. W opiekuńczej gorliwości widzę wyraz bardziej ogólnego zjawiska społecznego, jakim jest powszechne dzisiaj dążenie do optymalizacji życia, zgodnie z popularnymi sloganami (powstałymi w sferze reklamy, a sprytnie wykorzystywanymi przez polityków), takimi jak „Zasługujesz na to!”, „To  ci się po prostu należy!”, „Masz do tego prawo!”. Współcześni rodzice odczuwają ogromną potrzebę podania swoim dzieciom na tacy wszystkiego co wydaje im się najlepsze, traktując to jako warunek sine qua non osobistego sukcesu w realizacji projektu „Dziecko”. Często wręcz cierpią z powodu lęku przed niewykorzystaniem jakiejś szansy lub możliwości.

 

Z rozmów z dyrektorami innymi szkół wiem, że wielu ma podobne spostrzeżenia. Niektórzy tak jak ja, widzą w rosnącym „przezaopiekowaniu” dzieci poważny problem społeczny.*

Obawiam się, że obserwowana przeze mnie tendencja przyniesie w przyszłości znaczne nasilenie zjawiska zauważalnego już dzisiaj – dzieci, które po osiągnięciu dorosłości mają kłopot z usamodzielnieniem się i odnalezieniem swojego miejsca w życiu.* Niestety, wielu rodziców sumiennie na to pracuje. W najlepszej wierze dążą oni do zapewnienia progeniturze optymalnych warunków rozwoju, nie sięgając jednak myślą do bardziej odległych w czasie skutków swoich działań.

 

Od lat staram się z pozycji dyrektora szkoły powściągać rodzicielskie zapędy totalnego organizowania dzieciom życia i usuwania wszystkich przeszkód, jakie napotykają na swojej drodze. Coraz częściej mam poczucie walki z wiatrakami. […]

 

Czytaj dalej »



Dzisiejszy felieton będzie w całości komentarzem do piątkowej konferencji „Kreatywnych w edukacji”, a konkretnie – zapisem całego ciągu refleksji, jakie podczas uczestniczenia w tym wydarzeniu rodziły się w mojej głowie, a w dalszej konsekwencji – skojarzeń z „historycznymi” kontekstami całego ruchu „innowacji w edukacji”.

 

Już w zamieszczonej wczoraj wieczorem relacji można zauważyć dyskretne sygnały moich refleksji, jakie rodziły mi się podczas słuchania prezentowanych tam kolejnych wykładów.

 

Po wysłuchaniu wystąpienia głównego aktualnie propagatora wiedzy neurobiologicznej w środowisku nauczycieli – dra Marka Kaczmarzyka (mam nadzieję, że w tej chwili nie narażam się pani dr Marzenie Żylińskiej, ale co by nie powiedzieć – choć bezsprzecznie należy jej się w tej dziedzinie aktywności miano prekursorki, która przecierając szlaki naraziła się na ataki uczonych z PAN – to jednak on obronił w 1998 na Uniwersytecie Śląskim doktorat z w dziedzinie biologii) pomyślałem sobie, że chyba nie tego oczekiwali po nim nie tylko organizatorzy, ale i uczestnicy tej konferencji. Cóż z tego, że wyjaśnił „neurobiologicznie”, że są grupą zawodową „z natury rzeczy” predestynowaną do popadania w depresje, skoro oni zapewne woleliby usłyszeć jakimi najbardziej optymalnymi sposobami powinni pracować z uczniami, aby „dopasować” te metody do naturalnych możliwości uczniowskich mózgów.

 

Także wykład Roberta Bieleckiego którego tytuł „Neurodydaktyka na lekcji – dobre praktyki” rozbudził , myślę że nie tylko moje, oczekiwania na konkretne, „warsztatowe” przykłady dydaktyki wywiedzionej z wiedzy o funkcjonowaniu mózgu okazał się komunikatem o przeprowadzonym przed kilkoma latami eksperymencie, który tak naprawdę potwierdził „naukowo” to, co jest powszechnie znaną prawdę, iż edukacja „transmisyjna” przegrywa z tą, która upodmiatawia ucznia w procesie dochodzenia do wiedzy.

 

A już zupełnie rozczarował mnie wykład pani dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej COGITO z Poznania, który – myślę że nie tylko u mnie – wywołał (w myślach jedynie) komentarz: „Po co tyle tej teorii o metodach pracy wg Freineta, skoro my to już dawno wiemy? A my chcielibyśmy dowiedzieć się jak to zrobiliście, że znaleźli się nauczyciele, którzy chcą tak pracować, że znaleźli się rodzice, którzy do „takiej” szkoły chcą posyłać swoje dzieci, i w końcu jak przekonano władze Poznania, że „wpuścili” taką ekipę do szkoły prowadzonej przez miejski samorząd.”

 

A tak patrząc na tę inicjatywę „Kreatywni w edukacji” z jeszcze większej perspektywy, to przypomniałem sobie o pisanym przed trzema laty podczas wakacji cyklu felietonów „Refleksje starego praktyka”. [Zobacz TUTAJ] A zwłaszcza jeden z nich, zatytułowanyO budowaniu gmachu nowej szkoły ze starych cegieł”.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj, 11 września, w sali „Włoskiej” łódzkiego hotelu „Ambasador” odbyła się, już trzecia. konferencja środowiska nauczycieli, skupionych wokół grupy „Kreatywni w edukacji”. Jej organizatorzy, uwzględniając wszelkie zasady bezpieczeństwa epidemicznego, doprowadzili do tego spotkania po wielu miesiącach wyczekiwania „na lepsze czasy” – wszak pierwotnie było ono zaplanowane na na 17 marca tego roku.

 

 

 

Jeszcze przed wyjściem do sali uczestnicy napotykali stoisko z najnowszymi książkami dra Marka Kaczmarzyka: „Szkoła memów – w stronę dydaktyki ewolucyjnejiStrefa napięć”. Autor tych prac stoi w głębi – w jasnej marynarce.

 

 

 

Oto widok sali w chwili rozpoczęcia konferencji. Jak widać – uczestnicy siedzą z zachowaniem zalecanego dystansu. Choć wcześniej zamiar uczestniczenia zgłosiło ok. 80 osób – w rzeczywistości uczestniczyło w konferencji jednie ok. 40 najbardziej zdeterminowanych zwolenników „innowacyjnego nauczania.

 

 

 

Powitanie uczestników konferencji przez jej organizatorów. Stoją – od lewej: Tomasz Bilicki – prezes Zarządu Fundacji „Innopolis” i nauczyciel w SP nr 35 Łodzi, Bożena Będzińska-Wosik – dyrektorka SP nr 81 w Łodzi i Ewa Morzyszek-Banaszczyk – dyrektorka SP nr 137 w Łodzi.

 

Uczestnicy konferencji usłyszeli m. inn., że najlepszym wskaźnikiem potrzeby powołania działającej od dwu lat grupy „Kreatywni w edukacji” jest fakt, że w ostatnim zorganizowanym „Tygodniu wymiany doświadczeń” uczestniczyło 17 szkół, nie tylko z Łodzi, ale i z pobliskich miejscowości, w których 71 nauczycielek i nauczycieli zaprezentowało swoje doświadczenie edukacyjne.

 

 

 

 

Pierwszym punktem programu był półgodzinny wykład dra Marka Kaczmarzyka, prof. UŚ – kierownika Pracowni Dydaktyki Biologii na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego, którego temat został sformułowany w formie pytania: „Neurodydaktyczna zmiana w szkole – ewolucja czy rewolucja?”

 

Odpowiadając na nie dr Kaczmarzyk uzasadniał dlaczego zmiana ta musi być ewolucyjną. Jednak dla słuchających go nauczycieli najciekawsze były te fragmenty, w których odnosił się do ich zawodu, oczywiście z punkty widzenia naurodydaktyki, oświadczając, że jest to zawód o wysokim stopniu zagrożenia zaburzeniami psychicznymi, prowadzącymi do stanów depresyjnych. „Dobry nauczyciel […] to człowiek który ma sprawny umysł społeczny, to znaczy, że dociera do niego znacznie więcej komunikatów emocjonalnych niż do kogoś, kto ma tem umysł średniosprawny. […] Te same kompetencje które są niezbędne żeby być dobrym nauczycielem są również niezbędne żeby się nabawić depresji klinicznej.”

 

 

 

Jako drugi wystąpił Tomasz Bilicki, prezes Zarządu Fundacji Innopolis, zatrudniony także w roli doradcy zawodowego w Szkole Podstawowej nr 35 im. Mariana Piechala w Łodzi.

 

W swoim piętnastominutowym wystąpieniu, którego metaforyczny tytuł – „Jak kruszyć beton” posłużył mu do zaprezentowania idei o słuszności strategi zmian w polskiej szkole, polegającej na oddolnej zmianie, inicjowanej w szkołach, której głównym motorem będą nie tylko dyrektorzy i nauczyciele innowatorzy, ale przede wszystkim uczniowie, którzy nie godząc się na zniewalający ich wolność „beton” dotychczasowego systemu szkolnego, skruszą go swoim biernym oporem.

 

 

 

Następnym mówcą był Robert Bielecki, który w programie konferencji przedstawiony został z dopiskiem „Neurodydaktyczne Horyzonty”. To firma szkoleniowa, której jest on właścicielem, lecz aby w pełni odebrać treści jego wykładu musimy dodać, że jest on wykładowcą w Kujawskiej Szkole Wyższej we Włocławku oraz Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Koninie.

 

W swoim półgodzinnym wykładzie, zatytułowanym „Neurodydaktyka na lekcji – dobre praktyki”, po obszernym wprowadzeniu teoretycznym, w którym przedstawił – z punktu widzenia neurodydaktyki – ocenę tradycyjnych metod nauczania, przeszedł do zaprezentowania wyników pewnego eksperymentu, który przed kilkoma laty przeprowadził w jednym z konińskich liceów. Nie podejmujemy się tu streszczać tego wystąpienia, odsyłając do udostępnionych przez organizatorów nagrań.

 

 

 

 

Jako następna zabrała głos Bożena Będzińska-Wosik – dyrektorka SP nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi – przed laty propagatorka idei Budzących się Szkół. Jej wystąpienie, także zatytułowane metaforycznie: „Wóz drabiniasty czy pendolino?” było bardzo osobistą refleksja doświadczonej liderki nauczycielskiego zespołu, od dziesięciu już lat realizującego  w tej szkole nauczanie „po nowemu”.

 

Swój występ zakończyła słowami: „I tego Państwu wszystkim życzę, żebyśmy nauczyli się żyć w zmianie, bo ona jest jedyną pewną rzeczą w dzisiejszych czasach, a my nie zawsze nadążamy. Życzę odwagi!.”

 

 

 

 

Kolejnym półgodzinnym wykładem okazało się wystąpienie Marzeny Kędry – dyrektorki Publicznej Szkoły Podstawowej „Cogito” w Poznaniu. W programie zostało ono zapowiedziane tytułem „Koncepcja pedagogiczna Celestyna Freineta – między teorią a praktyką”

 

 

Musimy z żalem stwierdzić, ze więcej tam było owej teorii (wszak powszechnie dostępnej w warunkach dzisiejszej przestrzeni Internetu) niż owej praktyki. Swój wykład zakończyła cytatem myśli Celestyna Freineta: „Jeden miły uśmiech,jedno słowo zachęty w stronę serdecznego ciepła, ludzka perspektywa i swoboda, a raczej prawo jednostki do wyboru własnej drogi, na którą wkracza się bez smyczy czy łańcucha, i bez barier, to promyk słońca, to cały sekret nowoczesnej szkoły.

 

 

 

 

Ostatnim, także piętnastominutowym, było wystąpienie Ewa Morzyszek-Banaszczyk, dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 137 im. A. Kamińskiego w Łodzi, o dość prowokacyjnym tytle „ Brak słów – nie ma tematu”.

 

 

Ona także dzieliła się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami z pracy z uczniami, w której stosuje elementy metody Freineta. Powiedziała m.inn.: „Życie w szkole trzeba zmaterializować do takiej formy, gdzie dzieci korzystają z wiedzy koleżeńskiej. Uczą się od siebie.To nie ja muszę być jedynym źródłem wiedzy. […] Ta umiejętność poszukiwania, dialogowania z drugim człowiekiem, to przygotowanie go tak naprawdę do funkcjonowania w społeczeństwie. […] Czym zatem jest wychowanie? Wychowanie opiera się na wolności, jako podstawie proces wychowawczy jest spotkaniem dwóch wolności. Szanuje drugiego człowieka jako takiego, jako wolność”

 

Na zakończenie swego wystąpienia Ewa Morzyszek-Banaszczyk poprosiła uczestników o zapisanie na karteczkach jednego działania, które zacznie realizować od poniedziałku, a którego wcześniej nie robił, z którego inspiracje wyniósł z tej konferencji, co zabiera z sobą, żeby z tego zaszła zmiana w jego klasie, w jego szkole. JEDNO DZIAŁANIE! I o zapisanie tam dzisiejszej daty oraz daty, kiedy zamierza to sprawdzić. I po skrupulatnym złożeniu tej kartki – o schowanie jej w takim miejscu, z którego nie zginie.

 

 

 

Uczestnicy konferencji zapisują na kartkach swoje deklaracje działań.

 

 

 

 

Ostatnim punktem programu konferencji była otwarta wymiana poglądów jej uczestników, na temat „Szkoła i zmiana w szkole w okresie pandemii” która poprowadziła Edyta Sabicka z Fundacji Innopolis.Jest ona także wykładowczynią w Społecznej Akademii Nauk.

 

Głosy uczestników, niezbyt liczne, skłoniły nas do wniosku, że w szkołach, w których i przed epidemią stosowano metody aktywizujące uczniów i przeszkolono nauczycieli w stosowaniu technik IT – zdalne nauczanie było jedynie kolejnym wyzwaniem dla nauczycieli i uczniów i okres zamknięcia szkół nie jest oceniany jako czas stracony.

 

 

 

Foto: Ewa Morzyszek-Banaszczyk

 

 

W tej części konferencji, wyjątkowo, autor tej relacji także postanowił zabrać głos, choć nie na „zadany temat”. Oto ten „głos w dyskusji”:

 

 

Mam teraz taką myśl, którą chcę sprzedać publicznie: Skończcie już z takimi konferencjami. Może następna konferencja, to powinna być spowiedź z tych kartek, które dziś każdy napisał.Ogłoście konferencję, na której każdy przyjdzie i się pochwali co zrobił, jak zrobił, przeszkody jakie pokonywał, kto mu pomógł, kto mu przeszkadzał – i będzie ciekawiej. Przysięgam.”

 

Spontaniczną reakcją współorganizatorki konferencji – koleżanki Ewy Morzyszek-Banaszczyk – były słowa: „Zrobimy Festiwal dobrych praktyk. Każdy będzie miał 7 minut.

 

 

Zgodnie z deklaracją organizatorów – zapis wykładów będzie dostępny uczestnikom konferencji (gratis) oraz innym osobom zainteresowanym – odpłatnie – w serwisie VOD: http://doskonalenie.online

 

 

Tekst i zdjęcia (z wyłączeniem ostatniego)

Wodzisław Kuzitowicz

 



Foto: www.facebook.com/pages/category/Elementary-School

 

Szkoła Podstawowa nr 23 im. Marii Bohuszewiczówny w Łodzi

 

Portal „Łódź nasze miasto” zamieścił wczoraj informację o pierwszym w tym roku szkolnym przypadku zakażenia koronawirusem łódzkiej nauczycielki. Oto obszerne fragmenty tego materiału:

 

 

Koronawirus w SP 23 w Łodzi. Nauka zdalna i uczniowie na kwarantannie

 

Od czwartku 10 września zdalne lekcje mają uczniowie czterech klas SP nr 23, w której uczy zarażona nauczycielka. Kobieta nie miała objawów, choroba natomiast wystąpiła w jej bliskim otoczeniu i kobieta podejrzewała, że również mogła zostać zakażona. Pierwszy wynik testu był niejednoznaczny, drugi wykazał zakażenie.

 

-Jesteśmy w stałym kontakcie z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną z Łodzi i stosujemy się do wydawanych przez nią decyzji – mówi Elżbieta Jankowska-Muzolf, dyrektorka szkoły. – Powiadomiliśmy rodziców uczniów czterech klas o sytuacji i od czwartku do poniedziałku 14 września włącznie przebywają na kwarantannie. Został nią objęty jeszcze jeden nauczyciel – techniki, który miał najbliższy kontakt z zarażoną


82 uczniów z tych czterech klas do poniedziałku włącznie uczy się zdalnie. Na razie nie wykryto innych zachorowań w tej szkole i dotyczy to zarówno uczniów jak i nauczycieli. Do szkoły uczęszcza 328 uczniów. […]

 

Nie jest to pierwszy przypadek koronawirusa w łódzkiej szkole. Zachorowania wystąpiły także w dwóch szkołach niepublicznych, w jednej z nich zachorowało dwóch uczniów, którzy zarazili się podczas imprezy. Ponieważ są to jednostkowe przypadki, żadna z tych szkół nie została zamknięta. Osoby, które miały kontakt z chorymi, przebywają na kwarantannie domowej.

 

 

Źródło: www.lodz.naszemiasto.pl

 



Foto: www.malopolska.pl

 

Uczestnicy panelu „Szkoła kompetencji 4.0 – czy i jak odrobiliśmy lekcję pandemii covid – 19” . Pierwszy od lewej – Krzysztof Głomb, moderator debaty, prezes Stowarzyszenia „Miasta w Internecie”, trzecia – Ewa Radanowicz, czwarta – Marta Malec-Lech, członkini Zarządu Województwa Małopolskiego, odpowiedzialna za edukację.

 

 

Wczoraj Ewa Radanowicz – znana nam dyrektorka Szkoły Podstawowej w Radowie Małym (wieś położona w środkowej części powiatu łobeskiego w województwie zachodniopomorskim) pochwaliła się na swoim fejsbukowym profilu, że uczestniczyła w panelu, który odbył się w ramach wydarzeń Forum Ekonomicznego 2020 – „Europa po pandemii: Solidarność, Wolność, Wspólnota?” w Karpaczu. Oto co o tym wydarzeniu tam napisała:

 

 

[…] W panelu „Szkoła kompetencji 4.0 – czy i jak odrobiliśmy lekcję pandemii covid – 19” dyskutowalismy o tym czego nauczyliśmy podczas zdalnej edukacji oraz o tym jak może/powinna wyglądać edukacja przyszłości.

 

Nikt nie dyskutował o tym, że zmiana jest konieczna bo … bo ona już jest i się zadziała.

 

Dzisiaj rozpoczyna się czas doświadczania i eksperymentowania nowych rozwiązań. Jednak nie możemy i nie powinniśmy iść dalej nie porządkując najistotniejszych spraw! Paneliści byli zgodni co do tego, że wspólnota, postawy proinnowacyjne oraz ewolucyjne wdrażanie zmian należy rozpocząć od zaraz! […]

 

 

Źródło:www.facebook.com/ewa.radanowicz.1

 

 

Poszukując obszerniejszych informacji o tej debacie weszliśmy na stronę „firmową” tego Forum i tam, analizując jego program ustaliliśmy, że wśród licznych kategorii odbywanych tam paneli nie było zaplanowanego takiego panelu. Natomiast na stronie „Pulsu Biznesu”, w minutowej relacji o najciekawszych wydarzeniach tego forum znaleźliśmy taką notatkę:

 

 

Tak trafiliśmy na materiał „FE: Jak odrobiliśmy lekcję pandemii COVID-19”, zamieszczony na portalu „MAŁOPOLSKA”. Oto jego fragmenty:

 

Czytaj dalej »