Wczoraj, 6. lutego, po długiej (trwającej od 18 grudnia) przerwie w redakcyjnej aktywności, na oficjalnej stronie ŁKO zamieszczono poniższą informację:

 

 

Prawo administracyjne w praktyce szkolnej

 

To temat szkolenia dla dyrektorów szkół z naszego regionu poprowadzonego przez pracowników Kuratorium Oświaty w auli Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Zgierzu.

 

Organizatorzy Narodowy Instytut Samorządu Terytorialnego *, Kuratorium Oświaty w Łodzi oraz zgierski WODN – zaprosili wszystkich, którzy w swojej codziennej pracy, zarządzając szkołami i innymi placówkami oświaty muszą stosować przepisy prawa administracyjnego.

 

Foto:www.kuratorium.lodz.pl

 

Uczestnicy szkolenia „Prawo administracyjne w praktyce szkolnej”, które 4 lutego odbyło się w byłej sali gimnastycznej, pełniącej aktualnie funkcję auli WODN w Zgierzu

 

Uczestników szkolenia powitała Iwona Wieczorek, dyrektor Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego. Lidia Leśniewicz, dyrektor WODN w Zgierzu, podkreśliła, że dyrektorzy szkół nie tylko uczą, ale również nadzorują i administrują. To bardzo trudne zadania dla kogoś, kto nie jest prawnikiem, zwłaszcza, że przepisy prawa administracyjnego są dość rozproszone. – Dlatego postanowiliśmy przybliżyć państwu tę procedurę. Uczynić ją przedmiotem uwagi i refleksji – powiedziała Lidia Leśniewicz.

 

-Dzisiejsze spotkanie jest także doskonałą okazją do sprawdzenia, czy w naszych szkołach wszystko pod tym względem działa tak, jak powinno – dodała Ewa Sobór, dyrektor Wydziału Nadzoru Pedagogicznego Kuratorium Oświaty w Łodzi, życząc dyrektorom uzyskania cennych informacji ułatwiających rozstrzyganie szkolnych spraw i problemów.

 

Uczestnicy szkolenia poznali m.in. różne rodzaje i tryby postępowania administracyjnego oraz związane z nim czynności. Wykłady dotyczyły też decyzji administracyjnych w pracy dyrektora szkoły, postanowień, procedur wydawania zaświadczeń, kontroli planowych i doraźnych.

 

Czytaj dalej »



O sprawie tej po raz pierwszy poinformowaliśmy 9 stycznia br., kiedy to zamieściliśmy informację, zatytułowaną „Dobrze mieć „swojego kuratora” – czyli opinia ŁKO w sprawie zduńskowolskich szkół”. Dziś, co prawda tylko w jednej z prezentowanych tam spraw – zamiaru likwidacji SP nr 4 w Zduńskiej Woli – znamy ciąg dalszy procedur organ w władz oświatowych:  negatywnej decyzji ŁKO i skutków odwołania od niej do MEN. A wszystko dzięki informacji znalezionej na stronie Radia Łódź:

 

Foto: Agnieszka Olejniczak [www.zdunskawola.naszemiasto.pl]

 

Obrady Rady Miasta Zduńska Wola w dniu 4 października 2019, podczas których podjęto uchwałę w sprawie likwidacji SP nr 4 w Zduńskiej Woli. W głębi widać osoby z transparentem „UATUJMY NASZĄ SZKOŁĘ PODSTAWOWĄ NR 4 W PARKU”

 

 

Zduńska Wola: los Szkoły Podstawowej nr 4 w rękach radnych

 

Już tylko od decyzji miejskich radnych ze Zduńskiej Woli zależy los Szkoły Podstawowej nr 4. Minister Edukacji Narodowej uchylił decyzję kuratora oświaty, który sprzeciwiał się zamiarom władz miasta wobec placówki.

 

W październiku radni podjęli uchwałę intencyjną w sprawie likwidacji szkoły przy Złotnickiego. Temu rozwiązaniu przeciwny był łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski, który w swojej opinii napisał, że dzieci mogą zostać przeniesione do szkół, w których już jest dwuzmianowość.

 

W postanowieniu ministra nie ma żadnych zastrzeżeń, co do przeprowadzonego przez nas postępowania, kontroli, jej wyników. Pan minister ma prawo do własnej oceny i z tego prawa korzysta.

 

W Szkole Podstawowej nr 4 uczy się czterdzieścioro dzieci. To zbyt mało, przekonuje prezydent Zduńskiej Woli, Konrad Pokora. – Koszty utrzymania budynku są absolutnie niewspółmierne do jego efektywnego wykorzystania. Jesteśmy gotowi znaleźć dla tych dzieci miejsca w Szkole Podstawowej nr 11, Szkole Podstawowej nr 6 albo tam, gdzie rodzice będą sobie tego życzyli.

 

Mimo że decyzji sprzeciwiali się: kurator, nauczyciele i rodzice uczniów, nic już nie stoi na przeszkodzie, by radni podjęli właściwą uchwałę o likwidacji. Może to nastąpić już w czasie najbliższej sesji, wtedy byłby to ostatni rok szkolny w „czwórce”.

 

Źródło: www.radiolodz.pl

 

 

O podobnym problemie w gminie Łęczyca informowaliśmy16 stycznia w materiale „Czyje argumenty przeważą w procesie decyzyjnym ŁKO?” TUTAJ

 



Foto: www.gov.pl/web/edukacja

 

Konferencja Rola rodziców i szkoły w wychowaniu ku wartościom. Edukacja aksjologiczna”

 

 

Wczoraj, 4 lutego br., w Auditorium Maximum / Auli im.Roberta Schumana (?) Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, odbyła się konferencja Rola rodziców i szkoły w wychowaniu ku wartościom. Edukacja aksjologiczna”, której organizatorem było Mazowieckie Kuratorium Oświaty. * Uczestniczył w niej minister Dariusz Piontkowski.

 

Nic więc dziwnego, że na oficjalnej stronie MEN zamieszczono o tym fakcie ilustrowany komunikat:

 

 

[…] – Nie da się osiągnąć sukcesu wychowawczego czy edukacyjnego jeżeli nie będzie współpracy szkoły i rodziców. Będzie to możliwe tylko i wyłącznie wtedy gdy wartości przekazywane w rodzinie i w szkole będą podobne – podkreślił minister Dariusz Piontkowski. 

 

Głównym celem konferencji było zwrócenie uwagi na kwestie związane z rolą rodziców i nauczycieli w procesie wychowawczym uczniów. Rozmawiano również o kluczowych wartościach w wychowaniu dziecka we współczesnym świecie.

 

-Wychowanie dzieci to bardzo skomplikowana i odpowiedzialna praca, która trwa latami. Nauczyciel ma do czynienia z różnymi uczniami, pochodzącymi z różnych rodzin, w których w różny sposób wychowuje się dzieci. I to właśnie rola rodzica jest kluczowa w tym, aby móc w pełni realizować proces wychowawczy. Tylko wspólnym wysiłkiem można odnieść sukces i przygotować młodego człowieka do dorosłości –– zaznaczył Minister Edukacji Narodowej. 

 

Podczas konferencji zwrócono także uwagę na wykorzystanie nowych technologii i wpływ mediów w procesie wychowawczym. –Chciałbym podziękować wszystkim panelistom i wykładowcom za zorganizowanie tego wydarzenia. Uczestnikom dziękuję za to, że zechcieli poszerzyć swoją wiedzę z niezwykle istotnych tematów, które dotyczą nas wszystkich wychowujących i uczących dzieci – powiedział minister edukacji na zakończenie wydarzenia. 

 

W konferencji „Rola rodziców i szkoły w wychowaniu ku wartościom. Edukacja aksjologiczna” udział wzięło ponad 200 osób, przedstawicieli Rad Rodziców, nauczycieli i dyrektorów szkół.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja

 

 

*Oto treść zaproszenia do udziału w konferencji „Rola rodziców i szkoły w wychowaniu ku wartościom. Edukacja aksjologiczna”, jakie na stronie Mazowieckiego Kuratorium Oświaty zamieszczono – UWAGA – 23.01.202TUTAJ

 

 

 

Komentarz redakcji:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.bezprawnik.pl

 

 

Na portalu ngo.pl PUBLICYSTYKA znaleźliśmy (zamieszczony tam 19 listopada ub. roku) felieton Aliny Czyżewskiej, zatytułowany „Odczepcie się od wyglądu uczniów i przestańcie łamać prawa człowieka”. Będąc po lekturze artykułu Aleksandy Pucułek pt. Statut szkoły: „Ubrania i ozdoby nie mogą propagować mniejszości seksualnych”. To łamanie prawa? [„Gazeta Wyborcza” – www.lodz.wyborcza.pl/lodz/], uznaliśmy, że warto przypomnieć ten tekst Aliny Czyżewskiej. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

To naprawdę nie jest wasza sprawa, nauczyciele i nauczycielki. Macie przyglądać się rozwojowi uczniów – nie tropić, czy pod rękawem są tatuaże, tylko mieć uważność i mądrość, kiedy spod rękawa wystają blizny od samookaleczania. Albo sińce od przemocy w domu. To powinno zwracać waszą troskliwą uwagę. Nie pofarbowane włosy. […]

 

W wielu szkołach za makijaż, kolczyk w nosie albo kilka w uchu, pomalowane paznokcie, pofarbowane włosy – nawet na naturalny kolor (a co dopiero na zielony!), za dredy czy tatuaż uczniów i uczennice spotykają szykany. Dostają nagany, ujemne punkty z zachowania, słyszą groźbę wydalenia ze szkoły za niepodporządkowanie się, otrzymują uwagi, bywają publicznie wyśmiewani i wyśmiewane przez nauczyciela, gdy ich wygląd nie odpowiada jego gustowi. Bywa nawet tak, że szkoła nie stworzyła w statucie obostrzeń w tej sprawie, ale na przykład matematyczka „nie życzy sobie”, aby na jej lekcji ktoś miał makijaż. Nakazuje więc uczennicy natychmiast pójść do toalety umyć twarz.

 

Powiecie: „ale w szkole trzeba wyglądać porządnie!”. Po pierwsze: co to znaczy: porządnie? Po drugie: jaki przepis to określa? Po trzecie: a dlaczego w zasadzie trzeba wyglądać „porządnie” – w rozumieniu braku makijażu, niefarbowanych włosów? Czy to znaczy, że nauczycielki w makijażu, farbowanych włosach i z kolorowymi paznokciami wyglądają nieporządnie? A może uważacie, że te rzeczy są „porządne” dopiero od pewnego wieku? Od jakiego? Kto o tym decyduje? Bo na pewno nie prawo.

 

Kto decyduje o estetyce?

 

Żadne prawo nie nakazuje komukolwiek podporządkowywać się gustowi innej osoby. […] Dlaczego więc subiektywna ocena nauczyciela ma decydować o tym, co jest u ucznia estetyczne? Zadania i obowiązki nauczyciela, ucznia oraz szkoły są określone w prawie. Osobiście nauczyciel może mieć zdanie o kolorze moich włosów, ale żadne prawo nie pozwala mu na ingerowanie w tę przestrzeń, kiedy pełni funkcję publiczną – czyli kiedy jest nauczycielem.

 

W szkole rządzi prawo, a nie widzimisię

 

Zerknijmy w obowiązki nauczyciela (Karta Nauczyciela):

 

Czytaj dalej »



 

Poniżej zamieszczamy tekst Olgi Woźniak, który otrzymaliśmy w ramach newslettera „Gazety Wyborczej”:

 

Skóra cierpnie, kiedy słuchamy słucham ministra Piontkowskiego. A jest czego słuchać, bo zapowiedział właśnie drugą fazę reformy edukacji. Co nas czeka?

 

Likwidacja Karty nauczyciela, upolitycznienie podstawy programowej, centralizacja edukacji? Na razie nie wiemy zbyt wiele, ale ministerstwo zapowiada , że w drugiej połowie 2020 r. lub na początku 2021 r. przygotuje „kompleksowy program zmian dotyczący pragmatyki zawodowej i związanego z tym systemu wynagradzania i finansowania oświaty”.

 

ZNP na to dictum wieszczy katastrofę: likwidację Karty nauczyciela, zwiększenie pensum i zwolnienia.

 

Inni podejrzewają, że rząd będzie inspirował się modelem węgierskim, zgodnie z którym edukacja zostanie całkowicie scentralizowana i poddana celom propagandowym rządzącego ugrupowania. Na Węgrzech szkoły straciły samodzielność doboru kadr, metod, pracy, podręczników nawet finansowania. Wszystko przychodzi z rozdzielnika w centrali – łącznie z nauczycielami.

 

Czytaj dalej »



Nie miałem wątpliwości w wyborze tematu dzisiejszego felietonu – po przejrzeniu zamieszczanych ostatnio materiałów: powinien to być felieton o „mitologii” w „naprawianiu” szkolnictwa zawodowego. No, bo w tygodniu, w którym MEN ogłosiło aktualne (wg stanu wiedzy na 2019 rok!) prognozy zapotrzebowania na pracowników w zawodach szkolnictwa branżowego, a UMŁ pochwalił się kolejną edycją Dni Doradztwa Zawodowego, nie wypada tych wydarzeń zignorować. Przeto, pomimo licznych oporów jakie ten temat we mnie budzi, gdyż przez cały czas odczuwam dyskomfort braku PRAWDZIWEJ wiedzy o przyczynach podejmowania (przez absolwentów – do minionego roku gimnazjów i od ubiegłego roku – szkół podstawowych) decyzji o wyborze takiej właśnie ścieżki dalszego kształcenia, o rzeczywistych mechanizmach rekrutacyjnych, które „wepchnęły” tychże do pierwszych klas szkół branżowych, o wyborze konkretnego zawodu nie wspominając, postanowiłem, że – choć w bardzo zawężonym zakresie – postaram się podzielić z Czytelnikami tego tekstu moimi wątpliwościami i refleksjami, jakie wywołały owe przywołane powyżej wydarzenia.

 

Zacznę od wyjaśnienia, dlaczego napisałem „mitologii w ‚naprawianiu’ szkolnictwa zawodowego”. Bo od dawna obserwuję, nie tylko w mediach, ale przede wszystkim u rządzących na różnych szczeblach władzy, zjawisko „zaklinania choroby” – w tym przypadku jest nią, generalnie irracjonalna, ucieczka uczniów od tak powszechnej jeszcze do niedawna ścieżki zdobywania kwalifikacji w nurcie szkolnictwa zawodowego.

 

Szamaństwo, znachorstwo – to klasyczne mechanizmy radzenia sobie z nieznanymi – zwłaszcza co do ich przyczyny – plagami, takimi jak choroby czy klęski żywiołowe (np. suszy, powodzi itp.) przez społeczeństwa epoki „przednaukowej”. Bo człowiek to taka istota, która z trudnością przyznaje się do bezsilności, do braku sprawstwa, która chce mieć – choć złudne – poczucie, że coś w określonej, choć przytłaczającej swym zagrożeniem, sytuacji robi. Choćby tym „robieniem” były modły do „Siły Wyższej”, zaklęcia, czy… składanie ofiar całopalnych..

.

A do takiej właśnie kategorii „zaklinania złej pogody” zaliczam, podejmowane w obszarze reaktywowania kształcenia zawodowego, zwłaszcza na poziomie zawodów robotniczych, działania władz – głównie państwowych, ale także i samorządowych.

 

Jest takie stare przysłowie ludowe: „Pomoże, jak umarłemu kadzidło”. No bo zastanówmy się: Jaki rzeczywisty wpływ na rozwiązanie problemu malejącego zainteresowania kształceniem w zawodach robotniczych może mieć opublikowanie takiej prognozy zapotrzebowania na pracowników w zawodach szkolnictwa branżowego – w wersji ogólnopolskiej, wzbogaconej jeszcze o prognozy dla poszczególnych województw?

 

Z tego co zdołałem ustalić – prognozy te tworzone były w okresie 2019 roku, najprawdopodobniej w oparciu o analizy sytuacji w latach poprzednich. Ogłoszono je w styczniu 2020 roku, z założeniem, że będą one podstawą podejmowania decyzji przez konkretne szkoły i ich organy prowadzące o otwieraniu klas w takich „oczekiwanych” zawodach, ale przede wszystkim z myślą o tym, aby na ich podstawie podejmowane były przez uczniów klas ósmych (i zapewne ich rodziców) „właściwe” decyzje. Tyle tylko, że ci którzy – ewentualnie – rozpoczną naukę tych zawodów 1 września tego roku ów zawód zdobędą w czerwcu roku 2013. Stanie się to ok. 5 lat po tym, kiedy na bazie ówczesnych danych eksperci w roku 2019 przewidywali zapotrzebowanie na robotników w takich a nie innych zawodach.

 

Jeśli o mnie chodzi, to nie wierzę w trafność takich prognoz – w świecie o takiej dynamice przemian technologicznych, zawirowań geo-politycznych i ryzyku ewentualnych kryzysów ekonomicznych.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

Tekst z rysunku:

Tomek ma smykałkę do rachowania, Adam do figli płatania.

Mnie to nie dotyczy. Spływam do mieszkania.

 

 

 

[…] Niektórzy nauczyciele szkół podstawowych nie wytrzymują już nerwowo nie tylko korytarzowego hałasu, ale w ogóle UCZNIOWIE PRZESZKADZAJĄ IM W PRACY. Najlepiej, jakby w ogóle nie przychodzili do szkoły. Skoro jednak już przychodzą, to mają być cicho, grzeczni, posłuszni, uniżono-dyszący i przepraszający, że ośmielili się czegoś nie nauczyć, że czegoś nie wiedzą, nie rozumieją, nie potrafią.

 

To skandal. Tacy uczniowie powinni być wychłostani na korytarzu, a że jest to niedozwolone w polskim prawie, to są biczowani zwierzęcym wprost wydzieraniem się niektórych nauczycielek na nich. […]

 

Jak jednak dzieci mają zgłaszać się do odpowiedzi, skoro już samo sformułowanie pytania i wydanie go w tonacji mającej ich porazić, mają zgłaszać się czy włączać do analizy werbalnej jakiegoś problemu. Przecież to strach się odezwać, bo jak któryś powie źle, to pani tak się na niego wydrze, tak go sponiewiera przed klasą, żeby mu się odechciało! No, a jak nikt się nie zgłosi, to taka zaburzona nekrofilka wystawi wszystkim jedynki!

 

Ma władzę! Ma stopnie! Niech sobie szczeniaki nie myślą, że im odpuści! Niech się trzęsą ze strachu, niech lęk sponiewiera ich dusze, bo tu ona rządzi i decyduje o tym, kto jest kim i na co zasługuje! […]

 

Będą nadal wydzierać się na uczniów, bo już nie potrafią inaczej. Są tak głęboko sfrustrowani, zranieni, dotknięci jakimiś uwarunkowaniami, na które uczniowie nie mają wpływu, ale są OFIARAMI, zakładnikami TOKSYCZNYCH NAUCZYCIELEK lub NAUCZYCIELI, że nie potrafią zachowywać się inaczej. To ukryci KACI DZIECIĘCYCH DUSZ, NISZCZYCIELE SENSU UCZENIA SIĘ.

 

 

Cały tekst „Wypaleni nauczyciele niszczą dziecięce serca do nauki” *    –    TUTAJ

 

 

*Autorem całego tekstu (pochodzącego z bloga „PEDAGOG”), którego fragmenty przytoczyliśmy powyżej, jest prof. dr hab. Bogusław Śliwerski – kierownik Katedry Teorii Wychowania Uniwersytetu Łódzkiego, od 2011 roku przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN (10 grudnia 2015 r wybrany na drugą kadencję), od grudnia 2015 roku członek „Grupy Ekspertów Dobrych Zmian w Edukacji” w Ministerstwie Edukacji Narodowej. W 2019 r. Fundacja Nauka Polska skierowała przeciwko niemu udokumentowane oskarżenie o popełnienie licznych autoplagiatów w swoich pracach. Na tej podstawie rektor Uniwersytetu Łódzkiego skierował sprawę do rzecznika dyscyplinarnego uczelni. [Źródło: www.pl.wikipedia.org]

 



Foto: www.uml.lodz.pl/aktualnosci/

 

Zespół Szkół Samochodowych przy ul. Kilara (dawniej ul. Prożka – przyp. OE) czyli Samochodowa Szkoła Roku 2018” był wczoraj organizatorem drugich w tym roku szkolnym w Łodzi Dni Doradztwa Zawodowego. Pierwsze takie Dni odbyły się 13 grudnia 2019 roku w Zespole Szkół Ekonomiczno-Turystyczno-Hotelarskich.

 

 

Oto fragmenty artykułu Magdaleny Jach, zatytułowanego „Ile może zarobić absolwent łódzkiej „Samochodówki”? Co po podstawówce – zastanawiają się uczniowie VIII klas”, opublikowanego przez „Express Ilustrowany”:

 

Szkoły branżowe i technika łódzkie prezentowały w czwartek, 30 stycznia, swoją ofertę uczniom klas VIII, którzy niebawem będą musieli podjąć decyzję gdzie chcą się kształcić po podstawówce: w liceum, technikum czy może w szkole branżowej? […]

 

Absolwenci Zespołu Szkół Samochodowych uczą się na profesjonalnym sprzęcie, który szkoła kupuje dzięki wsparciu patronów i sponsorów. […] – Szkolimy praktyków, więc im lepsze pomoce dydaktyczne tym jakość kształcenia wyższa. A moi uczniowie nie mają kłopotów z pracą. Przeciwnie, to ja mam kłopot z kandydatami do nauki na przykład w zawodzie lakiernika – mówił Andrzej Żelasko, dyrektor Zespół Szkół Samochodowych. Ukończenie łódzkiej samochodówki, która jest najstarszą tego typu szkołą w regionie oznacza pewną pracę ze średnią pensją około 7 tys. zł, w zależności od specjalności.*

 

 

Cały artykuł „Ile może zarobić absolwent łódzkiej „Samochodówki”? Co po podstawówce – zastanawiają się uczniowie VIII klas” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.expressilustrowany.pl

 

 

Kolejne spotkanie z cyklu Dni Doradztwa Zawodowego – 6 lutego (a nie jak błędnie podano w informacji na stronie UMŁ – 5 lutego) w Zespole Szkół Rzemiosła przy ul. Żubardzkiej.

 

 

*Redakcja „Obserwatorium Edukacji”, po lekturze dzisiejszego artykułu Aleksandry Pucułek, opublikowanego w „Gazecie Wyborczej” – w wersji drukowanie pod tytułem „Nauczycielce mniej niż woźnej”, zaś w e-wersjiWoźna zarabia więcej od nauczycielki, sekretarka lepiej od dyrektora szkoły. Skutki wzrostu płacy minimalnej”, zastanawia się, czy dyrektor Andrzej Żelasko, uwzględniając wszystkie dodatki – w tym za długi staż pracy i „dyrektorski”, otrzymuje wynagrodzenie porównywalne do tych, które czekają na absolwentów kierowanej przez niego szkoły? [WK]



Na stronie „Radia Łódź” znaleźliśmy informację o rozmowie, jaką z panią Urszulą Świniarską – dyrektorką II Liceum Ogólnokształcącego w Sieradzu przeprowadzono w studiu „Radia Łódź Nad Wartą”. Przytaczamy ten tekst w całości:

 

 

Foto:.Sławek Cybulski[www.radiolodz.pl]

 

Urszula Świniarska –  dyrektorka II Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Dwujęzycznymi im. St. Żeromskiego w Sieradzu podczas rozmowy w Radiu Łódź

 

 

 

Gościem Radia Łódź Nad Wartą w programie „Rozmowa Dnia” była dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego im. St. Żeromskiego w Sieradzu, Urszula Świniarska. Pytaliśmy między innymi o klasy dwujęzyczne oraz klasy bez ocen, a także o tegoroczny ranking „Perspektywy”.

 

-Klasy dwujęzyczne oraz klasy bez ocen sprawdzają się – przekonywała w naszym studiu dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Sieradzu Urszula Świniarska. Zapewniała też, że w kolejnych latach te projekty będą kontynuowane: – Mamy od rodziców i uczniów ważną informację. W przypadku klasy bez ocen podkreślają, że przychodzą mniej zestresowani do szkoły. Na początku lekcji otrzymują tak zwane „kryteria sukcesu”, czyli wykaz tego, czego muszą nauczyć się na danych zajęciach – mówiła dyrektor.

 

Przedmioty realizowane w liceum w dwóch językach to historia, matematyka i informatyka.

 

„Żeromski” to najbardziej oblegana szkoła średnia w powiecie sieradzkim. W tegorocznym rankingu „Perspektyw” znajduje się jednak cały czas niżej od I Liceum Ogólnokształcącego. Zdaniem dyrektor Świniarskiej część szkół świadomie winduje miejsca w tym zestawieniu, biorąc pod uwagę jego kryteria: – Starając się zapewnić sobie wysoką pozycję, nie pozwalają słabszym uczniom i tym, którzy nie realizują poziomu rozszerzonego z przedmiotu, zdawać tych matur – uważa Urszula Świniarska, która dodaje, że mimo to cieszy się z 36.-go miejsca, jakie zajęła w tym roku w ujęciu wojewódzkim jej szkoła.

 

W sieradzkim II LO pod koniec zeszłego roku odbyła się duża konferencja o depresji, dedykowana uczniom, rodzicom i nauczycielom z udziałem specjalistów z zewnątrz. […]

 

 

 

Źródło: www.radiolodz.pl

 



Foto: znp.edu.pl

 

Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia Zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty odbyła się wspólna konferencja prasowa przedstawicieli ZNP i posłów Kluby Lewica, podczas której poinformowano o złożeniu w Sejmie wspólnego projektu nowelizacji Karty Nauczyciela w sprawie postępowań dyscyplinarnych nauczycieli.

 

 

 

Informacja z oficjalnej strony ZG ZNP:

 

 

Klub Lewicy we współpracy z ZNP złożył dziś, 29.01.2020 w Sejmie projekt nowelizacji Karty Nauczyciela w sprawie postępowań dyscyplinarnych nauczycieli. Dziś w MEN rozpoczęły się także rozmowy na ten temat z udziałem sześcioosobowej grupy ZNP (Krzysztof Baszczyński, Elżbieta Markowska, Adam Młynarski, Urszula Woźniak, Krzysztof Lisowski, Edyta Książek). Tuż przed spotkaniem w ministerstwie edukacji odbyła się wspólna konferencja prasowa Lewicy i ZNP. […]

 

ZNP przygotował własny projekt uporządkowania przepisów dyscyplinarnych. Zgodnie z nim, w przypadku drobnych wykroczeń pracowniczych to dyrektor szkoły decydowałby, czy skierować daną sprawę do rzecznika dyscyplinarnego (tj. po „potwierdzeniu zasadności stawianych nauczycielowi zarzutów”). Posłowie Lewicy złożyli ten projekt w Sejmie jako inicjatywę poselską. Dzięki temu nowelizację Karty Nauczyciela można przeprowadzić w ekspresowym tempie. […]

 

Tymczasem ministerstwo edukacji jeszcze przed spotkaniem przesłało jego uczestnikom „Propozycje zmian w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli, które wpłynęły do Ministerstwa Edukacji Narodowej” z wyszczególnionymi propozycjami. Pierwszy punkt mówi o likwidacji komisji dyscyplinarnych dla nauczycieli. Według ZNP, to groźny pomysł, ponieważ dyrektor będzie mógł stosować przepis Kodeksu pracy o zwolnieniu dyscyplinarnym bez jakichkolwiek postępowań wyjaśniających i odwoławczych wobec nauczycieli. […]

 

 

Źródło: www.znp.edu.pl – na podstawie artykułu ze strony „Głosu Nauczycielskiego”

 

 

X            X           X

 

 

Foto: www.gov.pl

 

MEN, posiedzenie Zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty, 29.01.2020

 

 

Przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli były głównym tematem środowego posiedzenia Zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty. W spotkaniu z przedstawicielami nauczycielskich związków zawodowych i samorządów uczestniczył Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski wraz z wiceministrami Marzeną Machałek i Maciejem Kopciem.

 

Nikt z uczestników spotkania nie opowiadał się za całkowitą likwidacją postępowania dyscyplinarnego. Powinny funkcjonować elementy dyscyplinujące niektórych nauczycieli, którzy źle pojmują swoją rolę w zawodzie. Warto przy tym pamiętać, że też nikt nie chce w specjalny sposób zaostrzać tego postępowania. Potrzebny jest rozsądekpodkreślił Dariusz Piontkowski.

 

Czytaj dalej »