Foto: Włodzimierz Rychliński; www.zdunskawola.naszemiasto.pl

 

Uczniowie Szkoły Podstawowej w Annopolu Starym (woj. łódzkie) ćwiczyć muszą na szkolnym korytarzu

 

Na stronie Serwisu Samorządowego PAP, pod zakładką <Edukacja>, zamieszczono dziś informację, że podczas posiedzenia połączonych Komisji Sejmowych: Edukacji, Nauki i Młodzieży oaz z Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki posłowie wysłuchali informacji MEN o stanie infrastruktury sportowej w szkołach, ze szczególnym uwzględnieniem budowy przyszkolnych sal gimnastycznych. Oto wybrane fragmenty tego materiału:

 

Z danych MEN wynika, że w 2016 roku 63 proc. szkół miało dostęp do sal gimnastycznych, 68 proc. do boisk sportowych, a 59 proc. do urządzeń rekreacyjno-sportowych.

 

Szkoły, które miały lub mają braki w zakresie wyposażenia niezbędnego do realizowania podstawy programowej z wychowania fizycznego, mogą korzystać z obiektów sportowych ogólnodostępnych będących w dyspozycji jednostek samorządu terytorialnego, a szkoły wchodzące w skład zespołu szkół korzystają ze wspólnej bazy sportowej” – podkreśla MEN. […]

 

W latach 2013 – 2017 pozytywnie rozpatrzone wnioski jednostek samorządu terytorialnego dotyczyły 394 pełnowymiarowych sal gimnastycznych na łączną kwotę ok. 15 mln złotych. Wnioski te napływały głównie z samorządów z terenu województwa mazowieckiego (75 sal na kwotę ok. 2,7 mln zł), podkarpackiego (49 sal na kwotę ok. 2 mln zł) i małopolskiego (48 sal na kwotę ok. 1,8 mln zł).

 

Maksymalna kwota dofinansowania doposażenia sali gimnastycznej w roku 2013 wynosiła 50 tys. zł, w kolejnych latach 40 tys. zł.

 

Cała informacja „Sport w szkole. MEN: W latach 2013-2017 15 mln zł na sale gimnastyczne”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: samorzad.pap.pl

 

 

Za wcześnie jeszcze na pełny zapis przebiegu tego posiedzenia, przeto pozostało nam sięgnąć na stronę skróconych informacji o pracach komisji. Oto fragment, odnoszący się do interesującego nas wczorajszego posiedzenia    –    TUTAJ



 

          Okładka książki Jarosława Blocha „Ściema”

 

 

Prezentujemy dziś fragmenty kolejnego postu z bloga Jarosława Blocha „Co z tą edukacją”, w którym autor podjął problem, dziwnym zbiegiem okoliczności zgodnie przemilczany przez wszystkie strony wojny polsko-polskiej, którym jest  – zgadzamy się z nim – powszechna zmowa milczenia o wszechobecnym systemie udawania. Jak w tej baśni „Nowe szaty króla”, gdzie poddani mają udawać, że ich władca przyodziany jest w cudowne szaty, choć w rzeczywistości jest nagi – co najwyżej w pożółkłych miejscami gatkach…

 

Tytuł tego tekstu: „Nauka ściemniania”, odwołując się do gwary miejsko-młodzieżowej, doskonale sygnalizuje – naszym zdaniem prowokacyjny w swym zamyśle – zamiar kolegi Jarosława poruszenia sumień czytelników. Bo w to, że tekst ten cokolwiek zmieni w oświatowej rzeczywistości, nie wierzy sam autor. Oto co smakowitsze „kawałki” tego postu:

 

 

W naszej rzeczywistości jest sporo ściemy. Począwszy od sztabu ludzi oszukujących nas na promocjach i wyprzedażach podczas codziennych zakupów, poprzez speców od reklamy, którzy te oszustwa ułatwiają. […] Gorzej, że do tego życiowego ściemniania ostatnio zbyt często przygotowuje nas… szkoła.

 

Rekrutacja. Corocznie wiele szkół w Polsce przyjmuje uczniów kompletnie nieprzygotowanych do dalszej nauki. Na świadectwach pełno dopów, ale licea i technika czekają. Wiemy, że to droga donikąd, ale przyjmujemy aby trwała szkoła i były etaty. W trakcie roku szkolnego narzekamy na poziom i wyniki, choć przecież wiemy, że musi tak być, bo wiemy kogo przyjęliśmy. Narzekamy na zachowanie, że nic sobie nie robią z jedynek, że śmieją się często w twarz, widząc naszą bezradność. Ale przecież wcześniej nasi koledzy i koleżanki przyzwyczaili ich że tak można, że i tak pójdą dalej. Co więcej, nie wyprowadzamy ich z błędu. Uczniowie znają swój poziom, ale też udają. Przed sobą. Udają bo się tak da, bo jest to skuteczne i wygodne, bo udając osiągają kolejne cele. Udają bo tak można. I nie mają nawet ochoty by nadrobić zaległości chociaż mówimy, że pomożemy. Po co? Skoro bez wysiłku można iść dalej, to po co się męczyć. Gdy kierując się resztkami przyzwoitości przyciskamy, oni odchodzą, my tracimy uczniów, zyskują szkoły weekendowe, w których ukończą naukę, bo poziom ściemy i zakłamania jest tam o lata świetlne wyższy. Uczymy się więc, że lepsza od prawdy jest ściema. Potem matura. Test prawdy? Raczej nie. Progi niskie, dostosowywanie poziomu do roczników, punktowanie coraz większych bzdur… A potem naciąganie prac progowych, by nie psuć humoru politykom. No to może studia? Tam tak samo, wszak pieniądz idzie za studentem. Przepychanie przez cały cykl, potem zerżnięta praca i na koniec wciśnięcie dyplomu do ręki. Tylko nie patrz w lustro ze wstydu! Chociaż… coraz więcej z obydwu stron takich, którzy patrzą w to lustro z dumą „ale zrobiłem w chuja system” (czyli zaliczyłem, zdałem, zarobiłem, utrzymałem etat, uratowałem szkołę etc.)…

 

Nauczyciele nie są tacy jak dawniej.

 

 

Czytaj dalej »



Tak się składa, że dziś ponownie musimy pochwalić portal firmy Wolters Kluwer za informację, którą zdobyli „z dobrze poinformowanych źródeł”. Tym razem jest to materiał, relacjonujący opinie, jakie wypowiadano podczas debaty w Fundacji Batorego przy ul. Sapieżyńskiej w Warszawie, której uczestnicy rozważali, czy polska oświata jest jeszcze samorządowa.

 

 

Foto: www.bazabiur.pl

Siedziba biura Fundacji im. Stefana Batorego w Warszawie

 

 

Nigdzie, nawet na oficjalnej stronie  Fundacji im. Stefana Batorego, nie ma żadnej wzmianki, z której można by było ustalić datę tego wydarzenia. Jesteśmy więc skazani jedynie na cytowanie fragmentów tylko tego materiału, zatytułowa- nego „Eksperci: oświata samorządowa się sprawdziła”:

 

 

Według praktyków, specjalistów tematyki samorządowej i naukowców, poziom centralizacji idzie w niepokojącym kierunku, mimo negatywnych opinii samorządowców. Tymczasem państwo powinno pełnić rolę regulatora – określać standardy infrastrukturalne, finansowe i merytoryczne.

 

Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora Biura Związku Powiatów Polskich, podkreślił, że określamy oświatę jako system zdecentralizowany z dużymi uprawnieniami samorządu, natomiast w rzeczywistości jest to „koloryt nałożony na bardzo ściśle określone zasady, według których oświata ma funkcjonować”. […]

 

Jego zdaniem nauczyciel nie jest partnerem dla dyrektora szkoły, ani dla władz samorządowych, o jego losie decyduje to, co się dzieje na poziomie centralnym.  […] Według Kubalskiego, istnieje pozór samorządności i decentralizacji w oświacie, ponieważ samorządy ponoszą duże wydatki na finansowanie oświaty, jednak nie ma możliwości elastycznego wydawania (lub niewydawania) tych środków. Jak tłumaczył, wynagrodzenia nauczycieli są bardzo sztywno ustalone, została też usztywniona sieć szkół i jest bardzo szczegółowo opisany zakres podstawy programowej, która musi zrealizowana.

 

Katarzyna Szmigiel-Rawska z Zakładu Rozwoju i Polityki Lokalnej Uniwersytetu Warszawskiego podkreśliła, że szkoła to poziom systemu, gdzie kształtujemy warstwę kulturową. Jej zdaniem centralizacja przejawia się najpierw w próbie „uszczegółowienia wzoru ucznia”.

 

W polskiej szkole mamy na pewno dekoncentrację i drogo za nią płacimy – powiedziała. Jak dodała, koszty te wpływają na efektywność systemu, a w sektorze finansowania oświata nie jest zdecentralizowana. Jak tłumaczyła, samorząd może wydawać środki, ale skoro mu brakuje, to musi „dołożyć z czegoś innego”. […]

 

Jak zauważył prof. Dawid Sześciło, urosła oświata niepubliczna”, czasami wspierana przez ustawodawcę, zwłaszcza w przypadku umożliwienia prowadzenia szkół samorządowych mniejszych podmiotom prywatnym czy stowarzyszeniom. […]

 

 

Cały tekst  „Eksperci: oświata samorządowa się sprawdziła”    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.samorzad.lex.pl



www.pl.wikipedia.org

Singapur

 

Portal  EDUNEWS.PL zamieścił wczoraj tekst Natalii Gorzeńskiej, zatytułowany Edukacja po singapursku”. Jest to owoc pobytu autorki w tym azjatyckim państewku, którego całkowita powierzchnia  to 712,4 km², czyli niewiele większa od Warszawy (517 km²), który to obszar zamieszkuje 5 607 300 (2016 r.) obywateli, czyli wielkość porównywalna do liczby mieszkańców woj. mazowieckiego – 5 349 114..

 

Foto: www.wikitravel.org

Mapa państwa Singapur

 

 

Oto wybrane fragmenty z artykułu Natalii Gorzeńskiej:

 

Co jest kluczem do rozwoju singapurskiego społeczeństwa i gospodarki? Edukacja! Od czasu odzyskania niepodległości w 1965 roku edukacja singapurska kilka razy przechodziła transformację, dostosowując się do potrzeb dyktowanych przez życie gospodarczo-społeczne – mówi Chan Lee Mun – Chef Skills Officer z organizacji SkillsFuture Singapore.

 

Swój post oprę o wystąpienie Chan Lee Mun na konferencji Education Exchange Micfrosoft zorganizowanej właśnie w Singapurze, a także na rozmowach z napotkanymi uczniami. Niestety, nie udało mi się odwiedzić żadnej ze szkół, ale mam nadzieję, że jeszcze będzie taka możliwość w niedalekiej przyszłości.[…]

 

W Singapurze Skills Future -program (ruch) narodowy jest odpowiedzią na potrzebę zmian. Singapurski minister edukacji Pan Ong Ye Kung uważa, że Skills Future/Umiejętności Przyszłości to wszystko, co Singapurczycy mogą zrobić, by stworzyć przyszłość, która jest inna i lepsza od obecnej poprzez zmianę sposobu postrzegania pracy, kariery i rozwijania nas samych i następnego pokolenia, co oznacza nacisk na 4 podstawowe elementy:

 

>świadome wybory ludzi w zakresie edukacji i kariery zawodowej,

>zintegrowany i elastyczny system kształcenia i szkolenia,

>rozpoznanie umiejętności i rozwój kariery w oparciu o nie,

>kulturę uczenia się przez całe życie.

 

Program Skills Future jest skierowany do uczniów, pracowników i pracodawców. […]

 

Co jest najważniejsze?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.cdn.wolterskluwer.pl

 

Na wartą upowszechnienia wiadomość natrafiliśmy na stronie portalu Wolters Kluwer: „MEN: nie prowadzimy prac nad nowym programem wychowania do życia w rodzinie”. Oto jej fragmenty:

 

Monika Rosa* w piśmie skierowanym do MEN pyta, czy ministerstwo planuje zorganizować szerokie konsultacje na temat edukacji seksualnej, zapraszając do współpracy organizacje pozarządowe, inne niż Fundacja Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

 

W odpowiedzi Marzena Machałek, wiceminister edukacji, podkreśla, że obecnie nie trwają prace nad zmianą podstawy programowej z przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie.

 

Cała informacja „MEN: nie prowadzimy prac nad nowym programem wychowania do życia w rodzinie”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.oswiata.abc.com

 

 

*Monika Rosa – posłanka partii „Nowoczesna”  z okręgu katowickiego.          

 

 

Komentarz redakcji:

 

Trzeba przyznać, że informatorzy portalu Wolters Kluwer wiedzą co w oświatowej trawie piszczy. Próbowaliśmy sięgnąć do źródeł – tzn. na sejmową stronę posłanki Moniki Rosa, do zakładki „Zgłoszone interpelacje, którym nadano bieg”. Jak może każdy z czytelników to sprawdzić – jak dotąd – w zamieszczonym tam wykazie 257 takich interpelacji nie wymieniono tej – w sprawie Fundacji Ordo Juris.

 

A może to nie była interpelacja, w rozumieniu formy poselskiej aktywności kontrolnej nad działaniami rządu, a zwykłe pismo posłanki Moniki Rosa, skierowane do ministerstwa edukacji? [WK]



Foto: www.google.pl

Jarosław Pytlak

 

 

Wczoraj Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu kolejny tekst, tym razem zatytułowany bardzo górnolotnie: „System edukacji w służbie społeczeństwa”. Zachęcamy do zapoznania się z poglądami tego „oficera liniowego” polskiej oświaty, który odważa się podejmować tematy, zazwyczaj zastrzeżone dla profesorów pedagogiki (lub socjologii wychowania) i polityków, formułujących strategiczne cele, wokół których zamierzają wygrać kolejne wybory.

 

Poniżej zamieszczamy, subiektywnie wybrane, fragmenty tego postu  i – oczywiście – link do pełnej jego wersji:

 

 

[…] Zmiany, które w polskim systemie oświaty wprowadziła obecna reforma, nie powstały przypadkiem. Ich zapowiedź można znaleźć w książce Jarosława Kaczyńskiego „Polska naszych marzeń”, wydanej w 2011 roku. Zadeklarował w niej powrót do struktury systemu 8+4, jak również ograniczenie testomanii. Jest również mało znane opracowanie pt. „Naprawa oświaty polskiej”, autorstwa Jolanty Dobrzyńskiej, Barbary Hapońskiej i Reginy Pruszyńskiej, przygotowane przy współpracy z prof. Andrzejem Waśko. W tym kilkustronicowym materiale znajduje się diagnoza przyczyn „powolnej, systematycznej zapaści szkolnictwa obserwowanej dziś we wszystkich krajach kultury europejskiej”. Autorki uznają, że do „reanimowania polskiej oświaty potrzebna jest przede wszystkim prawidłowa diagnoza przyczyn zapaści”. Czynią to następnie, prezentując swój zestaw 49 błędów systemowych i dylematów.

 

Analizując działania MEN pod rządami pani Zalewskiej widać wyraźnie ich powiązanie z treściami zawartymi w rzeczonym opracowaniu, z czym zresztą koresponduje również aktywny udział profesora Waśko w pracach związanych z przygotowaniem reformy. Co pokazuje, że także dzisiaj można i warto rozważać alternatywę, w nadziei na możliwość wprowadzenia jej w życie. Choć w tym konkretnym przypadku można tylko ubolewać, że tak to się potoczyło. Niestety, sięgającego daleko w przyszłość i zarazem spójnego systemu edukacji nie da się wybudować wyłącznie na korygowaniu błędów i rozwiązywaniu dylematów, szczególnie gdy wskazuje się ich bardzo wiele, o bardzo zróżnicowanym charakterze i poziomie istotności. Podobnie zresztą jak na powrocie do realiów z lat swojego dzieciństwa. Potrzebna jest perspektywiczna wizja, czemu w ogóle ma służyć ten system. To pytanie fundamentalne, na które należy udzielić odpowiedzi przed zaproponowaniem jakichkolwiek konkretnych rozwiązań.[…]

 

Jest oczywiste, że w ogniu zmagań ze skutkami obecnej reformy powstają rozmaite postulaty (pomysły), co i jak można by zrobić – doraźnie lub długofalowo, żeby było lepiej. Wiadomo, że pewne zmiany są raczej nieodwracalne – nikt przy zdrowych zmysłach nie zaproponuje, by ewentualna nowa władza po prostu przywróciła gimnazja. Ale wiele elementów układanki można i trzeba będzie zmienić w skali całego systemu, gdy tylko pozwolą na to warunki polityczne. Do wymyślenia są konkretne rozwiązania i działania, jednak na samym wstępie trzeba ustawić drogowskaz z odpowiedzią na pytanie:

 

Jakim potrzebom społeczeństwa powinien wychodzić naprzeciw system edukacji?

 

 

Czytaj dalej »



Nie będzie chyba dla nikogo z czytelników zaskoczeniem, że z wszystkich możliwych tematów edukacyjnych najbliższy jest mi problem edukacji zawodowej (12 lat dyrektorowania łódzkiej „Budowlance”).I to chyba wyjaśnia, że nie mogę pozostawić bez komentarza, przygotowywanego przez MEN od kilku miesięcy, Kongresu Powiatów „Dobry Zawód”, który odbył się 6 kwietnia we Wrocławskim Centrum Kongresowym.

 

Dziś znamy relację o jego przebiegu głównie z komunikatu, zamieszczonego na ministerialnej stronie internetowej. Trudno spodziewać się po tym źródle obiektywizmu, wiec podjąłem trud zweryfikowania ukazanego tam obrazu owego „wielkiego wydarzenia” w innych, niezależnych źródłach. Nie wliczając do tej kategorii informacji na fanpage „Radia Maryja i obszernego komunikatu Centrum Prasowego PAP – wyszukiwarka zaproponowała jedynie kilka lokalnych mediów, linki na strony paru szkół zawodowych i… i na stronę posłanki Mirosławy Stachowiak-Różeckiej (PiS), znanej z tego, że – podobnie jak Aleksander Kwaśniewski –  uznała, iż jeśli doszło się do tzw. absolutorium, to choć pracy magisterskiej się nie obroniło, ma się wyższe wykształcenie.

 

Do informacji tam zamieszczonej za chwilę powrócę, ale wcześniej jeszcze o tym, czym chwaliły się w związku z wrocławskim kongresem niektóre szkoły zawodowe. Jako pierwszy zasłużył na zacytowanie Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego  w Kielcach. Już 20 marca  poinformowano tam dumnie, że jako jedyna szkoła z województwa świętokrzyskiego będzie współtworzyć wraz z Ministerstwem Edukacji Narodowej Kongres Powiatów „Dobry Zawód”. To z tego źródła dowiedziałem się, że swoją obecność na kongresie obiecał sam Mateusz Morawiecki. Niestety – wtedy nie przewidziano, że właśnie tego samego dnia premier będzie musiał towarzyszyć prezesowi swej partii w odsłonięciu pomnika ofiar katastrofy/zamachu (?) pod Smoleńskiem, który to pomnik, jeszcze przed warszawskim – na życzenie Viktora Orbána – odsłaniano akurat 6 kwietnia w Budapeszcie. I – niestety – nie zaszczycił pan premier swą obecnością tego „wiekopomnego” wydarzenia we Wrocławskim Centrum Kongresowym!

 

I teraz możemy już wrócić do posłanki Stachowiak-Różeckiej. To ona, w konsekwencji nieobecności Premiera Rządu RP, dostąpiła wielkiego wyróżnienia, czym pochwaliła się na swojej internetowej stronie: Miałam zaszczyt odczytać list od Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego skierowany do uczestników Kongresu Powiatów”. A w nim, między innymi, takie oto „górnolotne” zdania:

 

„Szanowni Uczestnicy Kongresu, to nasze dzieci i wnuki będą budowały Polskę, za którą tęsknimy. Państwo nowoczesne, stawiające na innowacyjność, uczestniczące na pełnych prawach w rewolucji technologicznej. Wpisujące się w Strategię na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju zmiany w systemie kształcenia zawodowego to inwestycja w taką przyszłość. Inwestycja, która nie tylko zapewni kadry dla polskiej gospodarki, ale wzmocni też społeczną odpowiedzialność biznesu.”

 

Prawda, że łza że wzruszenia w oku się kręci, i dech w piersi zapiera….

 

 

Czytaj dalej »



Minął  tydzień od wejścia w życie rozporządzenia, wprowadzającego nowe stawki minimalne podstawowego wynagrodzenia nauczycieli. Jak wiadomo, nauczyciele otrzymują pensje „z góry”, czyli wypłacane  im kwoty za miesiąc kwiecień powinny już uwzględniać tę podwyżkę. Czy tak się stało – poinformowały niektóre media. My proponujemy zacząć od fragmentu komunikatu ze strony ZNP:

 

Foto: www.znp.edu.pl

 

Prezes ZNP Sławomir Broniarz na briefingu prasowym.

 

 

Anna Zalewska, minister edukacji narodowej podpisała „płacowe rozporządzenie” 26 marca. Dokument w Dzienniku Ustaw został opublikowany w czwartek, 29 marca, a wszedł w życie w niedzielę, 1 kwietnia. Samorządy nie miały więc i podstawy prawnej, i czasu, by naliczyć podwyżki.

 

Anna Zalewska spóźniła się z podpisaniem rozporządzenia płacowego, choć o podwyżkach od 1 kwietnia mówi od kilku miesięcymówił prezes ZNP Sławomir Broniarz na briefingu prasowym. – Co stało na przeszkodzie, by wcześniej podpisać rozporządzenie? Dlaczego minister Zalewska zwlekała z tym? Czym była zajęta? Teraz piszą do nas rozgoryczeni nauczyciele z całej Polski. Nie dosyć, że podwyżki są żałosne – bo płace minimalne wzrosły od 95 do 168 złotych brutto – to jeszcze nauczyciele nie otrzymali ich na czas! To wina Anny Zalewskiej, nie samorządów. To minister za długo zwlekała z podpisaniem rozporządzenia ws. podwyżek! [Źródło: znp.edu.pl]

 

 

Swoją informację z tej samej konferencji prasowej zamieścił „Dziennik Gazeta Prawna”. Oto fragment artykułu „ZNP: Kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli nie dostało obiecanych podwyżek. MEN uspokaja”:

 

 

Czytaj dalej »



Na stronie „Juniorowa” zamieszczono wczoraj tekst Elizy i Przemysława Danowskich, którzy opowiadają tam o swej pracy w „Wolnej Szkole Przygoda”. Oto jego fragmenty i link do całego tekstu, zatytułowanego „Szkoła leśna, szkoła wolna, szkoła Przygoda”:

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

 

Co to jest szkoła wolna, szkoła demokratyczna? A szkoła leśna? Jak wygląda edukacja, która tylko w niewielkim stopniu odbywa się w szkolnym budynku? Ile wolności można znaleźć w edukacji ograniczonej wymaganiami podstawy programowej?

O tym, jak to wszystko wygląda w praktyce opowiadają założyciele warszawskiej Wolnej Szkoły Przygoda: Eliza i Przemek Danowscy.

 

 

Filozofia wolnej szkoły

Szkoły wolne, demokratyczne, to takie, gdzie głos dzieci jest tak samo ważny jak głos dorosłych. W naszej szkole inspirujemy się ideami i doświadczeniami szkół demokratycznych, jednak o pewnych rzeczach decydują dorośli (są to głównie kwestie bezpieczeństwa). Wierzymy, że wolność wyboru to najważniejsze prawo człowieka, niezależnie od wieku, pochodzenia, płci czy rasy. Na tym staramy się budować naszą społeczność. Zamiast autorytarnego podejścia do dzieci, wydawania im poleceń, staramy się wchodzić z nimi w relacje osobiste, takie, gdzie one reagują na nasze potrzeby nie dlatego, że im każemy, ale dlatego, że dbają o tą relację. Oczywiście wymaga to tego, abyśmy my reagowali na ich potrzeby i to potrzeby dzieci są najważniejsze. Wpływa to na strukturę naszej organizacji, która jeśli chodzi o relacje przypomina bardziej rodzinny dom pełen dzieci lub kolonie niż tradycyjną szkołę. […]

 

 

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

 

Szkoła leśna uczy w terenie, ale nie tylko

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.men.gov.pl

 

 

Jak poinformowano na stronie MEN, dzisiaj we Wrocławskim Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia odbył się Kongres Powiatów „Dobry Zawód”. Uczestniczyło w nim blisko 1000 osób z całej Polski. Przedsięwzięcie zorganizowało Ministerstwo Edukacji Narodowej we współpracy z Fundacją Rozwoju Systemu Edukacji.

 

Wśród gości wrocławskiego kongresu, obok minister Zalewskiej, zasiedli przedstawiciele ministerstw, władz wojewódzkich i powiatowych, spółek Skarbu Państwa, kuratorzy oświaty, parlamentarzyści, a także kierownictwo i dyrektorzy departamentów MEN, dyrektorzy jednostek podległych MEN, dyrektorzy szkół. Podobno na widowni byli także uczniowie szkół zawodowych. Oto wybrane fragmenty komunikatu, zamieszczonego przez służby prasowe MEN, z którego – po wymienieniu dotychczasowych działań MEN w tym obszarze –  można dowiedzieć się  jakie dalsze zmiany w systemie szkolnictwa branżowego i technicznego są planowane:

 

 

Dalsze zmiany w systemie szkolnictwa branżowego i technicznego

 

Podczas swojego wystąpienia minister Anna Zalewska podkreśliła, że pomimo wzrostu gospodarczego oraz wysokich nakładów na szkolnictwo zawodowe (ponad 9 mld zł rocznie) około 60 proc. dużych i średnich polskich firm ma problemy ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników.

 

Minister edukacji powiedziała, że odbudowa kształcenia zawodowego jest jednym z kluczowych celów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, sprzyjających kreowaniu klimatu inwestycyjnego w regionie, wzmocnieniu społecznej odpowiedzialności biznesu, a także zapewnieniu nowoczesnych kadr dla polskiej gospodarki.

 

Minister Edukacji Narodowej wskazała, że warunkiem rozwoju szkolnictwa branżowego i technicznego jest ścisła współpraca ministerstw, szkół, samorządów oraz pracodawców, którzy muszą być obecni na każdym etapie procesu kształcenia zawodowego, a także egzaminowania.

 

 

Czytaj dalej »