„Siódmoklasiści mają tyle lekcji, ile wynosi etat. „Nie mają nawet siły, żeby pobiegać” To tytuł, którym epatuje swych czytelników portal GAZETA.PL . Jednak poniżej znajdziemy jedynie odwołania i cytaty tekstu dr Tomasza Rożka, jaki zamieścił on 5 lutego na fanpage „Nauka. To lubię”. Nie popisali się też redaktorzy tego portalu, ilustrując swój materiał, wyraźnie opisujący los siódmoklasistów (czyli 14-latków), zdjęciami małolatów…  Najpierw przytaczamy fragment z  wiadomosci.gazeta.pl:

 

 

[…] Zdaniem Tomasza Rożka, uczniowie z ostatnich klas szkół podstawowych są przeciążone (?) i nie mają czasu nie tylko na zabawę i odpoczynek, ale też na pogłębianie zainteresowań. Jak zauważa fizyk, uczniowie siódmych klas mają po 38 godzin lekcyjnych w tygodniu. Czyli prawie tyle, ile wynosi etat. A po powrocie do domu mają jeszcze lekcje do odrobienia, muszą przygotować się do kartkówek i sprawdzianów lub przeczytać lekturę.[Źródło: www.wiadomosci.gazeta.pl]

 

Foto: strefamlodych.pl

 

 

A teraz fragment tekstu dr Tomasza Rożka:

 

Robimy krzywdę naszym dzieciom.

 

Dzieci w ostatnich klasach szkół podstawowych są przeciążone pracą. Nie mają czasu na pogłębianie swoich zainteresowań. Chcielibyśmy, żeby ciekawość dodawała im skrzydeł, tyle tylko, że ich plecaki są tak ciężkie, że nie sposób oderwać się z nimi od twardej ziemi.

 

Kiedyś postanowiłem zapytać kilka osób o źródło ich pasji. Pisałem wtedy książkę o wybitnych polskich naukowcach, o badaczach, którzy uprawiają naukę na światowym poziomie. Co otworzyło ich głowy? Co napędzało ich do zdobywania wiedzy? Co spowodowało, że zainteresowali się genetyką, meteorologią, medycyną, fizyką,…? Okazało się, że za każdym razem była to książka. Nie szkoła, tylko książka wykraczająca poza szkolny program. Czasami podarowana przez rodziców, czasami znaleziona w bibliotece, czasami otrzymana jako nagroda w jakimś konkursie.

 

Szkoła może człowieka zainspirować, ale sama szkoła to za mało, żeby podtrzymać tę inspirację. Historie naukowców z którymi rozmawiałem były niemal identyczne. Najczęściej książkę, która jak się później okazywało miała wpływ na kierunek rozwoju zawodowego, ci ludzie dostawali gdy byli jeszcze w szkole podstawowej. To wtedy rodzą się pasje, które – jeżeli odpowiednio prowadzone i podsycane – pozostają na całe życie. Po latach nie pamiętamy prawych dopływów Wisły, długości głównych rzek w Polsce czy rodzajów gleb. Po latach pamiętamy okładkę książki, która zmieniła sposób w jaki postrzegamy świat. Pamiętamy rozkład ilustracji na poszczególnych stronach i kolor grzbietu.[…]

 

Cały tekst  – TUTAJ

 

 

 

 



 

Na stronie Serwisu Samorządowego PAP zamieszczono dziś informację o  tytule „Lekcje odgórne. Wyniki ankiety: czy jesteś za scentralizowaniem oświaty?” Jej treścią są wyniki przeprowadzonej przez Serwis Samorządowy PAP sondy opinii respondentów na temat podporządkowania szkół.

 

Jak ilustruje to poniższy diagram – ponad połowa ankietowanych – 51,5 proc. uważa, że za placówki oświatowe musi odpowiadać państwo. Natomiast 47,3 proc. zapytanych twierdziło,  że to zadanie samorządów.

 

Źródło: www.samorzad.pap.pl

 

Jeszcze inaczej rozłożyły się odpowiedzi badanych na pytanie o decydenta w zakresie ustalania programów nauczania. W tej kwestii nieomal wszyscy opowiedzieli się za tym, by decydowanie o podstawach programowych pozostało w gestii państwa. Jedynie 4,3 proc. stwierdziło, aby odpowiadały za to  jednostki samorządu terytorialnego.

 

Także  przytłaczająca  większość  ankietowanych, pytana  o finansowanie oświaty, uważała  iż powinno być za nie odpowiedzialne państwo.  Jedynie  6,4 proc. wskazało, że to osoby prywatne muszą pokrywać koszty związane z edukacją

 

W ankiecie, którą przeprowadzono pod nazwą Czy jesteś za scentralizowaniem oświaty?”  wzięło udział 328 osób. Niestety – nie jest to badanie reprezentatywne, gdyż – jak poinformowano w przywoływanej publikacji  –  „większość ankietowanych to pracownicy urzędów samorządów terytorialnych. Swoją opnie wyraziły również osoby zatrudnione w placówkach oświatowych oraz rodzice”.

 

Pozostaje nam złożyć ubolewanie, że nie powstał profesjonalny raport z tego sondażu, a jeśli on jednak istnieje – szkoda, iż nie został w tej publikacji udostępniony – jako plik pdf do ściągnięcia [WK]

 

 

Komunikat  Serwisu Samorządowego PAP:Lekcje odgórne. Wyniki ankiety: czy jesteś za scentralizowaniem oświaty?”  –  TUTAJ



 

Dzisiaj proponujemy najnowszy post z blogu Danuty Sterny „Moja Oświata”, zatytułowany „Ocenianie”.  Jako, że jest on niedługi – przytaczamy go w całości, ale do źródła odsyłamy po zapoznanie się z dwoma zamieszczonymi tam komentarzami:

 

 

Ocenianie w języku polskim jest nierozerwalnie związane z krytyką i stopniami szkolnymi – „oceniam, czyli pokazuję Ci, jak daleko jesteś od ideału”. Większość ludzi lepiej uczy się jednak nie będąc krytykowanym, ale będąc ocenianym. Wiemy to też po sobie. Wielu nawet nauczycieli oświadcza: „Zawsze bałem się klasówek, a na egzaminach miałem ból brzucha! Nigdy więcej żadnych egzaminów!”. „No tak… Ale przecież uczniowie bez stopni nie będą się uczyć!”. To jest zdanie, które wypełnia ten balon, jest ono nieprawdziwe.

 

 

Ludzie chcą się uczyć, pragną poznawać świat, ale chcą, aby to było dla nich interesujące i pożyteczne. Wtedy stopnie nie są ważne, ważne jest uczenie się dla wiedzy. Były takie eksperymenty (np. Jarosława Szulskiego), żeby nauczyciel nie stawiał stopni mających wpływ na ocenę końcową. Są takie pedagogiki, które są przeciwne stopniom, np. pedagogika waldorfska i mają się dobrze.To mit, że bez zagrożenia krytyką i karą człowiek się nie uczy. Drugi mit związany z ocenianiem polega na poglądzie, że trzeba robić selekcję, aby dopuszczać do dalszego kształcenia tylko uczniów z wyższymi wynikami. W obecnych czasach jest dużo miejsc na studiach i wiele możliwości kształcenia, dla każdego znajdzie się miejsce, o ile nie zostanie przez stopnie oduczony chęci uczenia się.

 

Znowu pomyślicie, że coś „bredzę”, przecież stopnie w szkole były zawsze i było dobrze. Ale jednak świat się zmienia i może przyszedł czas na odejście od motywacji zewnętrznej przy pomocy karzących stopni?

 

Ocenianie kształtujące promuje informację zwrotną zamiast stopni. Najlepiej taką, w której nauczyciel, bądź inna osoba, pokazuje autorowi pracy, co zrobił dobrze, oraz co i jak ma poprawić. Takie podejście do oceniania pomaga w indywidualizacji nauczania (balon 1) i w podmiotowym podejściu do ucznia (balon 2), a także w budowaniu relacji z uczniem (balon 5), a nawet w śledzeniu postępów indywidualnego ucznia (balon 4).

 

 

Źródło: www.osswiata.pl



Foto men.gov.pl [Zobacz więcej zdjęć]

 

Maciej Kowalski – uczeń IV klasy technikum w Zespole Szkół im. „Jędrusi” w Połańcu – przy makiecie swego wynalazku podczas gali IPITEX 2018 w Bangkoku

 

 

Gazeta „Echo Dnia Świętokrzyskie” zamieściła dziś obszerną informację o sukcesie Macieja Kowalskiego – uczenia Technikum Elektronicznego w Zespole Szkół im. Oddziału Partyzanckiego AK ,,Jędrusie” w Połańcu oraz  dwu uczniów Gimnazjum nr 1 w Połańcu: Krzysztofa Wójcika i Kamila Zyska. Zdobyli oni złote medale na międzynarodowych targach IPITEX (International Intellectual Property, Invention, Innovation and Technology Exposition) 2018 w stolicy Tajlandii w Bangkoku. Oto obszerne fragmenty tej publikacji:

 

 

 

[…] W dniach od 2 do 6 lutego nasi uczniowie reprezentowali Polskę na międzynarodowych targach IPITEX […] 2018 w stolicy Tajlandii w Bangkoku. Złoty medal wśród licealistów zdobył Maciej Kowalski, uczeń IV klasy technikum w Zespole Szkół imienia Oddziału Partyzanckiego Armii Krajowej ,,Jędrusie” w Połańcu, którego opiekunem jest profesor Mariusz Zyngier.

 

Po złote medale sięgnęli też uczniowie Gimnazjum w Połańcu* których w Bangkoku reprezentowali Krzysztof Wójcik i Kamil Zysk pod opieką Jerzego Nowaka. […]

 

 

Projekt Macieja Kowalskiego „System Bezpiecznej Kąpieli”, konkurował już na niejednym konkursie w kraju, zdobywając uznanie jury. Tym razem zdobył także uznanie wśród światowej elity wynalazczości i innowacyjności.[…]

 

Na czym polega system bezpiecznej kąpieli?

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.akademiapolskiegofilmu.pl

 

Halina Mikołajska w filmie „Przy torze kolejowym” w reż. Andrzeja Brzozowskiego, 1963 r

 

 

„Obserwatorium Edukacji” postanowiło nie chować głowy w piasek i nie udawać, że cała ta burza, wywołana nowelizacją ustawy o IPN, jej międzynarodowe, ale przede wszystkim krajowe reperkusje, są czymś, czym my – „metodyczne pięknoduchy”  nie będziemy się zajmować.

 

Dlatego dziś, „w paśmie porannych lektur”, proponujemy scenariusz lekcji historii dla IV etapu edukacyjnego, zamieszczony na stronie „”Filmoteki Narodowej”::

 

Temat: Postawy Polaków wobec  Zagłady Żydów podczas II Wojny Światowej. Autor –  Arkadiusz Walczak

 

 

Pytanie kluczowe: Jakie postawy przyjmowali Polacy wobec Zagłady Żydów?

 

 

Podczas lekcji przewidziano:

Projekcję filmu „Przy torze kolejowym” Andrzeja Brzozowskiego. [http://www.filmweb.pl/film/Przy+torze+kolejowym-1963-8945]

 

Projekcja fragmentów filmów:

 

„Dzieci Ireny Sendlerowej” (reż. John Kent Harrison) – scena zebrania w Wydziale Opieki Społecznej; [https://www.youtube.com/watch?v=N4u0Ae2lNYQ]

 

„Długa noc” (reż. Janusz Nasfeter) – scena, w której mieszkańcy kamienicy Piekarczyków dowiadują się o ukrywanym Żydzie, i scena, w której Piekarczykowa szuka złota w sienniku; [http://www.filmweb.pl/film/D%C5%82uga+noc-1967-5322#]

 

„Jeszcze tylko ten las” (reż. Jan Łomnicki) – scena, w której Kulgawcowa przyjmuje pieniądze za pomoc żydowskiemu dziecku; [http://www.filmweb.pl/film/Jeszcze+tylko+ten+las-1991-32625]

 

„Joanna” (reż. Feliks Falk) – scena w kawiarni, rozmowa ze szmalcownikiem i scena w kościele, zabranie dziecka do domu; [http://www.filmweb.pl/film/Joanna-2010-509889]

 

„Ulica Graniczna” (reż. Aleksander Ford) – rozmowa Kuśmierka z doktorem Białkiem na temat przejęcia mieszkania. [https://www.cda.pl/video/3182900]

 

 

Całość konspektu lekcji  –  TUTAJ

 

 

Źródło: filmotekaszkolna.pl



 

Foto: www.olsztyn.wm.pl

 

Wojciech Cybulski – warmińsko-mazurski wicekurator oświaty podczas spotkania, poświęconego sytuacji oświatowej mniejszości narodowych i etnicznych – kwiecień 2017

 

Czy taka jedna „wicejaskółka” sprawi, że wiosna w tej sprawie przyjdzie nie tylko na Warmii i Mazurach? Przeczytajcie sami i przekonajcie się, że są i tacy urzędnicy „Dobrej Zmiany”:

 

 

Komunikat Warmińsko-Mazurskiego Wicekuratora Oświaty do Dyrektorów Szkół i Nauczycieli

[Fragmenty]

 

Szanowni Państwo
Dyrektorzy Szkół,
Nauczyciele  

 

Chciałbym zwrócić Państwa uwagę na jedną z aktualnych kwestii, jaką jest konieczność zweryfikowania stosowanych strategii dotyczących obciążania uczniów pracami domowymi. Niewątpliwie odrabianie zadań w domu może przyczyniać się do poprawy osiągnięć edukacyjnych dzieci, kształcenia samodyscypliny oraz większej niezależności w rozwiązywaniu problemów. Czas poświęcany na rozwiązywanie zadań, wzmacnia również nawyk uczenia się oraz przekonanie uczniów o zyskach płynących z wysiłku wkładanego w naukę własną.

 

Należy jednak zauważyć, że często czas przeznaczony na realizację pracy domowej w wymiarze tygodniowym jest znacznie większy, niż optymalna efektywna jego wartość szacowana dla ucznia. Skutkuje to w wielu przypadkach fizycznym i psychicznym przeciążeniem dzieci i młodzieży. Ogranicza także czas, który uczniowie powinni poświęcić na odpoczynek, rozwijanie własnych zainteresowań czy spotkania z rodziną. Cel zadawania uczniom prac domowych, jakim jest wspomaganie pracy dydaktycznej nauczyciela, realizowany jest pod warunkiem, że uczeń opanował treści nauczania w wyniku przeprowadzonych w szkole zajęć i jest w stanie samodzielnie wykonać zadania domowe. Spełnienie tego warunku nakłada na nauczyciela obowiązek zadawania takich prac domowych, do których, w wyniku realizacji zajęć lekcyjnych, uczeń został przygotowany. Podejmując decyzję dotyczącą liczby oraz jakości zadawanych prac nauczyciel powinien brać również pod uwagę inne obciążenia uczniów. […]

 

 

Z nadmiernym obciążeniem dzieci pracami domowymi bezpośrednio związana jest także kwestia ciężkich tornistrów. Stwierdzić należy, że niejednokrotnie organizacja procesu dydaktycznego uniemożliwia dzieciom pozostawianie w szkole części przyborów i podręczników.

 

Wobec powyższego zwracam się do Państwa z prośbą o wdrożenie w szkołach nowych rozwiązań i podjęcie stosownych działań, które mogłyby zniwelować negatywne skutki nadmiernego obciążania uczniów pracami domowymi. Istotne jest zwrócenie uwagi na prawo dziecka do odpoczynku, szczególnie w dni wolne od zajęć lekcyjnych oraz odejście od przeważającej klasycznej formy zadawania prac domowych na rzecz ich indywidualizowania, odpowiednio do potrzeb i możliwości dzieci.[…]

 

Warmińsko-Mazurski Wicekurator Oświaty
Wojciech Cybulski

 

Załączniki:

 

Szkolne pytania. Wyniki badań nad efektywnością nauczania w klasach IV–VI

NIK Bezpieczeństwo i higiena nauczania w szkołach publicznych

 

 

Pełna treść „Komunikatu…”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.ko.olsztyn.pl



Dzisiejsza propozycje „lektur z zaprzyjaźnionych stron” jest nietypowa, gdyż prezentowane treści nie odnoszą się do metodyki pracy ani nie są  relacją z wdrażanych innowacji, a jest to swoisty przewodnik po zawiłościach pisowskiej legislacji oświatowej, opracowany przez nauczyciela-praktyka.

 

 

Prezentowany na stronie Superbelfrzy RP, pod zakładką <Edu-reflerksje>  artykuł, Zyty Czechowskiej, zatytułowany „Nowa wydłużona ścieżka awansu nauczyciela…”.jest takim właśnie wyciągiem z kilkudziesięciostronicowej ustawy, która zmiany te wprowadziła, a  do której link załączamy w zakończeniu naszego materiału Oto wybrane fragmenty i link do całego tekstu Zyty Czechowskiej:

 

 

Od 1 września 2018 roku każdy nauczyciel, który jest na ścieżce awansu zawodowego, lub planuje w najbliższym czasie wystąpić z wnioskiem do dyrektora szkoły o wyrażenie zgody na  rozpoczęcie stażu, powinien zapoznać się ze zmianami, których jest nie mało. A jakie zmiany nastąpiły?

 

Powiązanie oceny pracy ze ścieżką awansu zawodowego:

 

>zastąpienie oceny dorobku zawodowego nauczyciela za okres stażu oceną pracy uwzględniającą m.in. dorobek zawodowy za okres stażu,

>jednym z warunków nadania kolejnego stopnia awansu zawodowego jest odbycie stażu zakończonego co najmniej dobrą oceną pracy,

>ocena ma wpływ na długość ścieżki awansu zawodowego.[…]

 

Kolejną zmianą jest wydłużenie stażu na kolejny stopień awansu zawodowego:

 

>z 2 do 3 lat pracy przed rozpoczęciem stażu na stopień nauczyciela mianowanego,

>z 1 roku do 4 lat pracy przed rozpoczęciem stażu na stopień nauczyciela dyplomowanego.

 

Wprowadzenie możliwości skracania ścieżki awansu zawodowego w zależności od oceny pracy – nauczyciel kontraktowy i nauczyciel mianowany, legitymujący się wyróżniającą oceną pracy,[…]

 

 

Największe zmiany naszym zdaniem dotknęły  młodych, nowo zatrudnionych  nauczycieli stażystów, ponieważ nastąpiło:

 

>wydłużenie stażu na stopień nauczyciela kontraktowego z 9 miesięcy do roku i 9 miesięcy,

>egzamin przed komisją egzaminacyjną na stopień nauczyciela kontraktowego zamiast rozmowy przeprowadzanej przez komisję kwalifikacyjną. […]

 

Zmiany dotyczące awansu zawodowego wchodzą w życie od 1 września 2018r., natomiast przepisy przejściowe dotyczą: 

 

 

Czytaj dalej »



 

W lutowym numerze miesięcznika „Dyrektor Szkoły zamieszczono artykuł Stanisława  Szelewy „Subwencja oświatowa w 2018 roku”. Można się tam dowiedzieć o ciekawej nowości, jaką aktualne władze MEN wprowadziły (podpisanym 15 grudnia 2017 roku rozporządzeniem ) do wzoru, którym naliczana jest w tym roku subwencja oświatowa, przekazywana przez budżet państwa samorządom, prowadzącym szkoły.

 

Jako że nauczyciele i dyrektorzy szkół nieczęsto wnikają w treść tego typu oświatowych aktów prawnych – zamieszczamy wybrane fragmenty  artykułu: „Uczeń zda egzamin, szkoła dostanie więcej pieniędzy”, ze strony  oswiata.abc.com:

 

 

Warto pochwalić autorów rozporządzenia ws. subwencji oświatowej za wprowadzenie nowej wagi z tytułu zdanej matury czy też egzaminów zawodowych. […] Wyniesie ona ok. 890 zł na ucznia (0,165 standardu „A”). Do wyliczeń posłużą wyniki uzyskane w poprzednim roku szkolnym.

 

Dotyczy to wszystkich szkół, więc środki te samorząd będzie musiał uwzględniać także w dotacji dla placówki niepublicznej.

 

Ta nowość godna jest podkreślenia, bo przynajmniej w pewnej części uzależnia finansowanie od efektów pracy szkoły. Jak przekonują autorzy zmian, jest to też efekt badania sprawności nauczania – w szkołach policealnych i liceach ogólnokształcących dla dorosłych często egzaminy zawodowe i maturalne zdaje raptem kilka procent tych, którzy kończą daną placówkę. […]

 

 

 

Dalej autor informuje o kolejnej zmianie, polegającej na innym niż dotychczas skategoryzowaniu szkół policealnych. Nie będą już one traktowane na równi z młodzieżowymi szkołami ponadpodstawowymi, a znajdą się w kategorii szkół, w których nie jest realizowany obowiązek szkolny:

 

Dlatego w nowej ustawie wprowadzono zapis, że przez szkołę, w której nie jest realizowany obowiązek szkolny lub obowiązek nauki, należy rozumieć m.in. każdą szkołę policealną.

 

Stąd też zdecydowane obniżenie subwencji na słuchacza niepublicznej szkoły policealnej dla młodzieży, co odzwierciedla.

 

Szkoda tylko, że nie ma jednoznaczności odnośnie do wymagania 50 proc. obecności dla dotowania słuchacza w danym miesiącu – przynajmniej przez domniemanie powinno się traktować tę szkołę jak dla dorosłych. […]

 

 

Cały artykuł : „Uczeń zda egzamin, szkoła dostanie więcej pieniędzy”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.oswiata.abc.com.pl

 

 

Rozporządzenie MEN z dn. 15 grudnia 2017 r.  w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego w roku 2018 (z załącznikiem)    –    TUTAJ

 



Foto: www.google.pl

 

Jarosław Pytlak

 

 

W piątek, Jarosław Pytlak zamieścił na swym blogu post Szkoło, Ty ponad poziomy wylatuj!”. Zwrócił tam uwagę na niezdefiniowane określenie „wysoki poziom szkoły”, którym lubimy bardzo szafować, nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo jest ono wieloznaczne. Oto, tradycyjnie, fragmenty tekstu i link do źródła:

 

 

Pochłonięty szykowaniem do druku 12. numeru kwartalnika „Wokół szkoły” zaniedbałem na czas jakiś prowadzenie bloga. Niestety, multitasking czyli wielofunkcyjność jest być może cechą pokolenia cyfrowych tubylców, ale tacy cyfrowi imigranci jak ja nie bardzo potrafią się rozpięcioić. Tak więc blog (chwilowo) leżał i poleżałby jeszcze trochę, gdyby moja koleżanka Dorota Lisowska, wicedyrektorka szkoły Edulab ze Starych Babic nie była uprzejma dostarczyć mi zapiski z ostatniego seminarium „Wokół szkoły”, podczas którego w miłym i kameralnym gronie rozmawialiśmy m.in. o znaczeniu pojęcia „poziom szkoły”. W pierwszej chwili zarówno Dorota, jak i ja chętnie dopisalibyśmy je do listy „balonów” edukacyjnych, zainicjowanej przez Danutę Sternę, o której (zarówno liście, jak Danucie) wspomniałem w poprzednim felietonie.

 

Bo w istocie, chociaż wszyscy mniej więcej wiedzą, co oznacza stwierdzenie, że szkoła ma wysoki poziom, to każdy może rozumieć je po swojemu. Wynika z niego niewiele informacji, którymi warto by kierować się, decydując o wyborze tej nie innej placówki.

 

Jednak po dyskusji postanowiliśmy wlać po prostu w to pojęcie nieco treści. I w tym miejscu z należnym szacunkiem i wdzięcznością oddaję głos Dorocie. […]

 

Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tematowi podczas ostatniego seminarium pedagogicznego „Wokół Szkoły”. Z dyskusji wynikło, że wysoki poziom szkoły, to połączenie kilku elementów: wysokich wyników edukacyjnych uczniów, kompetencji i zaangażowania kadry oraz jej stabilności, umiejętności współpracy, dobierania adekwatnych metod i narzędzi pedagogicznych oraz dodatkowo, odpowiedniej infrastruktury.[…]

 

Podczas seminarium stwierdziliśmy natomiast inną, ważną dla nas rzecz. Otóż poza efektywnością edukacyjną o poziomie szkoły w znakomitej mierze decyduje jej „pion” moralny – stabilność i przewidywalność zasad, dbałość o rozwój ludzi tworzących szkołę – uczniów, nauczycieli, rodziców; szczere zaangażowanie, budowanie atmosfery otwartości, szacunku i zaufania. Na poziom szkoły olbrzymi wpływ ma również jakość przywództwa lidera, dyrektora szkoły – jego charyzma, umiejętność integrowania ludzi wokół idei lub celu, chęć współpracy z uczniami, kadrą i rodzicami oraz gotowość do podejmowania decyzji związanych ze szkołą i branie za te decyzje odpowiedzialności. […]

 

 

Cały post „Szkoło, Ty ponad poziomy wylatuj!”, zamieszczony w piątek na blogu Jarosława Pytlaka   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl



Tydzień zaczął się od dobrej wiadomości: Anna Zalewska będzie startowała z „jedynki” we Wrocławiu do Parlamentu Europejskiego! I pomyśleć, że w czasach generalnie określanych jako „słusznie minione” sprzedawaliśmy za granicę tylko towar najwyższej jakości; dla krajowych konsumentów pozostawały jedynie „odrzuty z eksportu”!

 

Ale to, że teraz dzieje się odwrotnie, to jeden z przykładów nagłaśnianego przez rządową propagandę toksycznego wpływu zdegenerowanej moralnie Europy. Wszak to „oni” pierwsi zaczęli wysyłać do nas i do naszych sąsiadów, podobnie jak my skolonizowanych przez „brukselskie elity”, produkty, które opatrują takimi samymi metkami jak te, sprzedawane u siebie, ale produkowane z gorszych komponentów!

 

Europosłanka! Jak to szacownie brzmi! I jak to nobilituje człowieka, który znajdzie się w tym ekskluzywnym gronie reprezentantów naszego państwa do Parlamentu Europejskiego. Klub to  najbardziej ekskluzywny, gdyż o wiele łatwiej zostać jednym z 360 posłów, jednym ze 100 senatorów, niż (jak dotąd*) jednym z 51 posłów do PE! Nie mówiąc o tak przyziemnych walorach, jak wynagrodzenia… [Aktualnie: 7665,31 euro brutto miesięcznie + diety za każdy dzień posiedzenia parlamentu, komisji lub frakcji politycznej (298 euro) + zwroty kosztów podróży. Nie wliczając w to dofinansowania działalności biur poselskich: w Brukseli – 17,5 tys. euro, biura krajowego – 4 tys. euro miesięcznie]

 

Zastanawiam się, jak należałoby oceniać tę decyzję owej polonistki z Liceum ogólnokształcącego w Świebodzicach, którą dotychczasowa kariera doprowadziła do stanowiska ministra edukacji, a „niezłomny” charakter pozwolił w niespełna dwa lata zburzyć dotychczasowy system polskiej oświaty? Inny polonista – z XXI LO w Łodzi, Dariusz Chętkowski, tak ocenił to na swoim blogu:

 

Anna Zalewska dobrze robi, że ucieka. Stara się uniknąć odpowiedzialności.. Ciekawe, kto będzie na tyle głupi, że zechce wziąć na siebie cudzą winę. Albo na tyle mądry, że wymyśli szwindel, który pozwoli wszystkim zdać świetnie egzaminy, dostać się do wymarzonych liceów i na studia – i to wszystko bez specjalnego wysiłku. Czy PiS ma takiego cudotwórcę, który z obecnego g… w oświacie ukręci coś sensownego? W każdym razie Anna Zalewska w cuda nie wierzy.

 

Czy to namaszczenie przez Prezesa Zalewskiej do Parlamentu UE, to nagroda za jej zasługi, czy kolejny „chwyt marketingowy”, polegający (jak to już ćwiczono) na ukryciu źle kojarzących się twarzy przed zbliżającymi się nieuchronnie wyborami do parlamentu? A może jedno i drugie? Wszak demiurg polskiej sceny politycznej nie takie potrafił spreparować „ruchy” na tej szachownicy!

 

Felieton rozpocząłem od zdania: „Tydzień zaczął się od dobrej wiadomości.” Ale czy to naprawdę dobra wiadomość? Kolega Chętkowski napisał wszak: „Czy PiS ma takiego cudotwórcę, który z obecnego g… w oświacie ukręci coś sensownego?  No właśnie – czy znajdzie się taka osoba, która przyjmie na siebie to zadanie kontynuacji „dzieła Zalewskiej”? Przecież to w roku szkolnym 2019/2020 spotkają się w naszych szkołach ponadpodstawowych dwa roczniki: ostatnich absolwentów gimnazjów i pierwszych absolwentów ośmioletniej podstawówki! To wówczas okaże się jak będą  ci ostatni zdawali egzamin ósmoklasisty, od którego wyników będą zależały ich dalsze ścieżki edukacyjne, To wtedy zaczną funkcjonować nowe podstawy programowe w 4-letnicj liceach i 5-letnivh technikach…

 

O tym, kto – ewentualnie – mógłby zostać ministrem edukacji, napisałem już w poprzednim eseju Po co zamieniać siekierkę na kijek? I tak ważne w czyim to jest ręku!”. Aktualna pani sekretarz stanu Marzena Machałek? Bo mało prawdopodobne, że Andrzej Waśko, albo Elżbieta Witek… I czy to zmieniłoby coś na lepsze?

 

To może niech już zostanie tak jak jest?  Może należałoby rozwinąć  we Wrocławiu i regionie kampanię „antywyborczą”? Niechby dotychczasowa minister nie została wybrana na europosłankę? Nie od dziś wiadomo, że lepszy wróg znany, niż nieznany”, a  zasada „szanuj szefa swego, bo możesz mieć gorszego” od pokoleń sprawdzała się niejednokrotnie!

 

Włodzisław Kuztowicz

 

 

*W dniu, w którym piszę ten felieton nie jest jeszcze znany nowy podział miejsc w parlamencie UE – po opuszczeniu jej przez Wielką Brytanię. Do tej pory miała ona 73 miejsca – tyle jest więc do rozdzielenia między pozostałe państwa członkowskie.