Gazeta Prawna” opublikowała dziś artykuł Artura Radwana, zatytułowany „Nauczyciele w służbie cywilnej: Urzędnik będzie uczył, a nie strajkował”. Jest on oparty na zdobytych przez autora szczegółowych informacjach o wystąpieniach podczas okrągłego stołu oświatowego, gdzie pojawił się pomysł, aby włączyć nauczycieli do korpusu służby cywilnej. Oto wybrane fragmenty tej publikacji:

 

 

 

 

Z naszych informacji wynika, że takie rozwiązanie forsuje Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii (to w jej resorcie od kilku miesięcy trwają prace nad kodeksem urzędniczym). Natomiast przeciwna mu jest szefowa MEN Anna Zalewska. Ostateczna decyzja należeć będzie do premiera Mateusza Morawieckiego, który podczas okrągłego stołu nazwał propozycję „ciekawą i wartą rozważenia”.

 

Sęk w tym, że medal, jakim miałby być wspomniany prestiż nauczycieli – urzędników, ma również drugą, ciemniejszą stronę. Członkowie korpusu służby cywilnej nie mogą strajkować i zakaz ten obowiązywałby również pedagogów. – Takie rozwiązanie ma sens pod warunkiem, że zarabialiby znacznie więcej niż obecnie – przekonują eksperci. […]

 

Dalej Artur Radwan wymienił konsekwencje takiego rozwiązania dla nauczycieli, ale także organów prowadzących, ale także – pośrednio – dla uczniów i ich rodziców:

 

Nauczyciele

Byliby bardziej dyspozycyjni.

Po zdaniu egzaminu państwowego i zostaniu urzędnikiem mianowanym mogliby liczyć na dodatek wynoszący nawet do 4 tys. zł miesięcznie.

Zachowaliby trzynastki, dodatek stażowy, nagrody i zyskaliby jeszcze dodatek zadaniowy.

Po ich przejściu do służby cywilnej można by zlikwidować dużą część zapisów w Karcie nauczyciela.

 

Samorządy

Nie wypłacałyby pensji pedagogom, bo robiłby to bezpośrednio rząd. Jednocześnie maksymalnie okrojona zostałaby subwencja oświatowa.

Wysokość funduszu wynagrodzeń określana byłaby centralnie, przy udziale wojewodów.

 

Rodzice i uczniowie

O przyjęciu nauczyciela do szkoły decydowałby otwarty i konkurencyjny nabór, co podniosłoby jakość nauczania. Do pracy w szkołach trafiałyby tylko osoby z odpowiednimi kwalifikacjami i wiedzą. […]

 

Czytaj dalej »



W minioną sobotę (11 maja) Jarosław Pytlak zamieścił na swym blogu tekst, zatytułowany „Najważniejszy temat przy oświatowym stole”. Poniżej przytaczamy jego fragmenty (i link do źródła), ale nie w ramach kontynuowania „recenzenckiego” wątku „okrągłostołowego”, lecz jako jeszcze jeden cenny głos praktyka o – szerszych niż tylko kryminalne – kontekstach zabójstwa w wawerskiej szkole. Pogrubienia cytowanego tekstu – redakcja OE:

 

Foto: www.wokolszkoly.edu.pl

 

Jarosław Pytlak

 

 

Wystąpiłem do Ministerstwa Edukacji Narodowej o zobowiązanie organów prowadzących do przeprowadzenia we wszystkich szkołach w trybie pilnym kontroli bezpieczeństwa – poinformował rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. Każda szkoła powinna być dokładnie sprawdzona, czy bezpieczeństwo uczniów, naszych dzieci, jest zapewnione, czy nauczyciele wypełniają swoje obowiązki w tym zakresie, czy szkoła – budynek wewnątrz i na zewnątrz – jest odpowiednio monitorowana. A także, czy osoby pilnujące bezpieczeństwa w placówkach oświatowych mają odpowiednie przygotowanie i uprawnienia – powiedział Pawlak. To cytaty z portalu rmf24.pl, z dnia 10 maja 2019 roku.

 

Trudno dziwić się Rzecznikowi, że reaguje w obliczu tragedii, jaką jest zabójstwo ucznia przez ucznia w warszawskiej szkole. Reaguje, jak umie, czyli żąda przeprowadzenia kontroli.[…]

 

Pomijamy fragment tekstu, w którym jego autor rozwinął wątek nieznajomości przez RPD realiów pracy szkoły, wyśmiał sensowność pytania „dlaczego uczeń miał w szkole nóż” i fetyszyzowania profilaktycznej funkcji kamer w szkołach.

 

Naszym zdaniem o wiele ważniejsze są te fragmenty, w których Jarosław Pytlak podejmuje o wiele ważniejszy problem, jakim jest stan zdrowia psychicznego uczniów, ale także ich rodziców i… nauczycieli:

 

Tragedia w warszawskiej szkole jest, póki co, zjawiskiem incydentalnym, choć nagłośnionym medialnie. Ale wzrastający poziom znerwicowania i potęgujące się zaburzenia psychiczne młodego pokolenia (starszego zresztą też) są niczym strzelba wisząca na ścianie w pierwszym akcie dramatu, która w ostatnim niechybnie wystrzeli. Już wystrzeliła. Nie ma w tej chwili pilniejszego problemu w polskiej oświacie, niż zajęcie się psychiką uczniów oraz narzędziami (a raczej ich brakiem), jakimi szkoła ma sobie radzić z tym problemem.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.znp.edu.pl

 

Rozpoczynamy obywatelskie narady w szkołach poświęcone przyszłości edukacji. Interesuje nas rozmowa autentyczna a nie stadionowa mówił 14 maja na konferencji prasowej prezes ZNP Sławomir Broniarz.

 

 

 

Chcemy rozmawiać w gronie nauczycieli, specjalistów, rodziców, organizacji pozarządowych i samorządów o tym, jak ma wyglądać edukacjamówił szef ZNP. – Chcemy razem zastanowić się, jakiej szkoły oczekują różne środowiska. Chcemy mówić nie tylko o kwestiach płacowych. Chcemy wspólnie zbudować szerokie porozumienie na rzecz przyszłości edukacji.  Zakładamy, że szkolne debaty potrwają do 20 czerwca br. Tuż po zakończeniu roku szkolnego podsumujemy je podczas dużej debaty o edukacji w ramach Rady Dialogu Społecznego w Warszawie.

 

Czytaj dalej »



 

Wczoraj prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na blogu PEDAGOG swoją opinię o inicjatywie ZNP, jaką jest ankieta ZNP dotycząca badania poziomu biurokracji w szkole. Już tytuł tego tekstu nie pozostawia wątpliwości, że jest to opinia krytyczna: „ZNP niekompetentnie sonduje poziom biurokracji w szkołach”. Oto fragmenty postu i link do źródła:

 

W sieci dostępna jest ankieta ZNP dotycząca badania poziomu biurokracji w szkole. […] Autorzy tego sondażu mają nadzieję, że jego wyniki zostaną uwzględnione w tworzeniu prawa oświatowego usprawniającego pracę szkoły. […]

 

Co zawiera kwestionariusz ankiety? Poza zmiennymi pośredniczącym (dane biograficzno-społeczne) są tu następujące kwestie:

 

Polecenie nr 7:

 

Respondenci mają zaznaczyć w wykazie dokumentów, w jakim stopniu ich sporządzanie/wypełnianie nie pomaga im w wykonywaniu obowiązków (skala: w ogóle nie pomaga, rzadko pomaga, od czasu do czasu pomaga, często pomaga, bardzo pomaga):

– dziennik lekcyjny/dziennik innych zajęć
– oceny opisowe
– program nauczania
– program wychowawczo-profilaktyczny szkoły
– zakres wymagań edukacyjnych
– plan wynikowy
– plan pracy wychowawczej/opiekuńczej
– IPET
– ankiety skierowane do innych nauczycieli/uczniów/rodziców
– sprawozdania z wykonywanych zadań
– okresowe sprawozdania z realizacji planu rozwoju zawodowego.

 

Wykaz jest nieadekwatny do obowiązujących wszystkich nauczycieli dokumentów. Tak np. oceny opisowe dotyczą tylko i wyłącznie nauczycieli kształcenia zintegrowanego (elementarnego) klas 1-3 szkoły podstawowej.

 

Treść polecenia jest niewłaściwa, bowiem nie odróżnia się w wykazie tych dokumentów, które nauczyciele muszą wypełniać bez względu na to, czy im się to podoba czy też nie, czy im to pomaga czy przeszkadza w ich obowiązkach. Ocena opisowa jest wieńczącym rok szkolny obowiązkowym dokumentem, tak jak wypełnianie świadectw szkolnych przez nauczycieli klas 4-8 czy w innych szkołach ponadpodstawowych. Nie jest to biurokratyczne zadanie, z którego mogliby zrezygnować. Dlaczego zatem nie wprowadzono tu kategorii „-wypełnianie świadectw szkolnych”?

 

Planowanie wynikowe ściśle wiąże się z programami kształcenia, wychowawczymi, profilaktycznymi czy planem pracy wychowawczej, więc nie można tego zadania traktować oddzielnie. Podobnie jest z IPET-em, czyli indywidualnym programem edukacyjno-terapeutycznym dla dzieci z orzeczeniem specjalistycznym odpowiedniej poradni.

 

Kategoria „sprawozdania z wykonywanych zadań” obejmuje także niektóre z wcześniej wymienionych. Nauczyciel dyplomowany nie pisze okresowych sprawozdań z realizacji planu własnego rozwoju zawodowego, bo już jest „rozwinięty”. Nie jest jasna kategoria „planu wynikowego”, bo nie wiadomo, czego on dotyczy?

 

Jak poradzi sobie z wskazaniami wybranej lub wybranych kategorii badacz, żeby zanalizować ilościowo i jakościowe uzyskane dane? […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.www.google.com

 

Stolarz meblowy przy pracy. Tego zawodu nie ma na liście zawodów deficytowych MEN

 

 

Dziś, na internetowej stronie „Gazety Prawnej” znaleźliśmy artykuł Klary Klinger i Patrycji Otto, zatytułowany „Najbardziej poszukiwane zawody na rynku pracy. Kontrowersyjna lista MEN”. Poniżej przytaczamy jego najbardziej charakterystyczne fragmenty i link do jego pełnej wersji. Zaczynamy od lead’u tej publikacji (zrzut z ekranu):

 

 

Dalej czytelnik może dowiedzieć się, że zbudowanie takiej listy spotkało się z różną oceną. Dla jednych ekspertów, jak to napisano w artykule „pomysł przygotowania prognozy wskazującej, kogo najbardziej potrzebujemy na rynku pracy jest bardzo dobry, gdyż – zdaniem Jakuba Gontarka, eksperta Konfederacji Lewiatan – „Dzięki temu można zracjonalizować kształcenie zawodowe, żeby na rynek nie trafiali przyszli bezrobotni.”

 

Ale autorki artykułu przytoczyły także opinie odmienne:

 

-Lista uwzględnia zawody potrzebne w gospodarce 4.0, na którą się teraz stawia. Może nie wyczerpuje zapotrzebowania, na szczęście ma być co pięć lat weryfikowana. Dlatego w perspektywie krótkookresowej jakoś się broni – uważa Andrzej Stępnikowski, zastępca dyrektora zespołu oświaty zawodowej i problematyki społecznej w Związku Rzemiosła Polskiego, wskazując, że na liście znalazły się bezpieczne zawody, czyli takie, na które zawsze będzie wzięcie.

 

Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Jeden z zarzutów dotyczy tego, że lista odzwierciedla obecne zapotrzebowanie, mniej skupia się na przyszłości. Zdaniem Jakuba Gontarka zabrakło zawodów, które są kluczowe dla przyszłości przemysłu, na przykład związanych z robotyzacją i automatyzacją procesów czy drukiem 3D. Ekspert żałuje, że nie odbyły się szerokie konsultacje metodologii prognozowania z przedstawicielami biznesu, firm rekrutacyjnych czy zewnętrznych firm konsultingowych.

 

 

Dalej można przeczytać, że ten sam ekspert uważa iż na tej liście nie ma też zawodów unikatowych: „Myślę na przykład o zegarmistrzu – polscy fachowcy naprawiają zegary we Francji, czy zdunie. Do wymiany jest mnóstwo pieców w związku z walką ze smogiem, wraca moda na piece kaflowe i kominki. A w skali roku w Polsce przeprowadza się 30 egzaminów na zdunów. To stanowczo za mało. Pracownicy w tym fachu są bardzo poszukiwani.” I wymienia jeszcze takie zawody jak: grawer, bursztyniarz, lakiernik samochodowy, wulkanizator, betoniarz, sztukator, zdobnik ceramiki, witrażownik, rzeźbiarz w drewnie, pozłotnik, stolarz meblowy, stolarz budowlany, tartacznik, hafciarka, koronkarka, obuwnik miarowy.

 

 

Foto: www.www.google.com

 

Szwaczki przy pracy. Tego zawodu nie ma na liście zawodów deficytowych MEN

 

 

Oto pogląd jeszcze innego eksperta:

 

Czytaj dalej »



Foto:www.www.google.com

 

    Magdalena Śniegulska

 

 

Magdalena Śniegulska jest autorką zamieszczonego10 maja na portalu EDUNEWS.PL artykułu, zatytułowanego Wypalenie zawodowe nauczyciela. Postaw na dwa konie”. Mając na uwadze niedawne stresy, jakie towarzyszyły nauczycielom uczestniczącym w strajku i odbierane przez nich z otoczenia bardzo różne informacje o ich formie protestu, uznaliśmy, że tekst ten jest bardzo „na czasie”. Poniżej zamieszczamy jego fragmenty i link do pełnej jego wersji:

 

 

Czy to już wypalenie zawodowe? – to pytanie zadaje sobie wielu przemęczonych i zdemotywowanych nauczycieli. Czym właściwie jest wypalenie zawodowe? Jakie symptomy powinny zaniepokoić i jak sobie z nimi poradzić? […]

 

 

Co mnie chroni, a co niszczy?

 

Tym, co chroni nas przed wypaleniem, są bez wątpienia zasoby, nie tylko te personalne: temperament, osobowość czy umiejętności. Badania dowodzą, że najważniejszymi są wsparcie społeczne oraz przekonanie o skuteczności własnej pracy.

 

Nauczyciel musi mieć świadomość posiadanych kompetencji oraz poczucie, że umie sprawić, że jego uczniowie – nawet ci nisko zmotywowani lub borykający się z problemami edukacyjnymi – osiągają wysokie standardy. Owo przekonanie o skuteczności z jednej strony bierze się z własnego doświadczenia: nauczyciel ma dowody na konkretne osiągnięcia zawodowe. Z drugiej strony, obserwuje też innych pedagogów i widzi, że w tym zawodzie ludziom udaje się odnosić sukcesy i czerpać satysfakcję z pracy. Gdy tego brakuje, rodzi się frustracja. […]

 

Czytaj dalej »



Nie, nie będę dzisiaj (i w ogóle) komentował trzeciej tury rozmów przy tzw. „okrągłym stole edukacyjnym”, która odbyła się w piątek 10 maja na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Nie jestem do tego odpowiednim człowiekiem, gdyż nie uprawiam zawodu recenzenta teatralnego. Uważam, że najlepsze co mogę zrobić wobec tej tej, jak to określiła moja znajoma „obudzona polonistka” – tragifarsy, to spuścić nad nią zasłonę milczenia….

 

Tak naprawdę w minionym tygodniu byliśmy świadkami (większość nas głównie za pośrednictwem mediów) dwu godnych potępienia wydarzeń: serii informacji o rzekomych alarmach bombowych, wysyłanych za pośrednictwem poczty elektronicznej do setek szkół, w których przeprowadzane były egzaminy maturalne i bezprecedensowego, tragicznego aktu zabójstwa ucznia przez jego kolegę podczas przerwy międzylekcyjnej w szkole w Wawrze – najbardziej wysuniętej na południe prawobrzeżnej dzielnicy Warszawy.

 

O tym pierwszym nie widzę powodu, aby to komentować już dzisiaj – wolę zaczekać do wyników pracy operacyjnej właściwych służb. Jedyne co muszę teraz odnotować, to bezprecedensowe wypowiedzi pani Barbary Nowak – Małopolskiej Kurator Oświaty i Jarosława Selina – wiceministra w MKiDN:

 

Najpierw cytat wypowiedzi pani kurator:

 

Alarmy bombowe w szkołach, gdzie dziś uczniowie przystępują do egzaminu maturalnego. Metody które stosują tylko terroryści. To kolejne potwierdzenie, że trwające od 8 kwietnia akcje strajkowe w szkołach były elementem (nie pierwszym) konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji Państwa Polskiego. Atak na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Czy jest jeszcze jakaś granica w walce o władzę?” [Źródło: www.wpolityce.pl]

 

A teraz fragment tego co mówił w Radiu Zet Jarosław Sellin – wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, komentując alarmy bombowe w szkołach:

 

Jakaś część strajkujących nauczycieli czy liderów związkowych sygnalizowała, że jest zainteresowana tym, by nie doszło do egzaminów ósmoklasistów, gimnazjalistów, żeby nie udały się matury. […] To oczekiwanie, nawet to straszenie było, że może tak być, przecież Broniarz tak mówił, potem się wycofywał, potem przepraszał, potem znowu to samo mówił. Więc ten element niestety był w tej grze, w tym sporze, kompletnie niepotrzebnym sporze między nauczycielami a rządem.” [Źródło: www.wiadomosci.wp.pl]

 

Jak bardzo trzeba nienawidzić ludzi o innych niż własne poglądach, aby bez jakikolwiek podstaw głosić takie, w jego przekonaniu zawoalowane, wredne insynuacje! Ale zostawmy tego pana, wróćmy do Krakowa:

 

Nic dziwnego, że nauczyciele podlegli władzy nadzorczej pani kurator napisali adresowany do niej list otwarty, zaczynający się od słów:

 

Czytaj dalej »



Foto:Paweł Supernak /PAP [www.rmf24.pl]

 

Samochody Policji i Pogotowia Ratunkowego przed Szkołą Podstawową nr 195 im. Króla Maciusia w Warszawie-Wawrze

 

 

Zaczynamy od informacji ze strony Radia Zet. Oto zaczerpnięte z tego źródła szczegóły:

 

Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak powiedział, że jest wstrząśnięty tą tragedią. Dodał, że nadzorowanie bezpieczeństwa w szkołach, zgodnie z uregulowaniami zawartymi w prawie oświatowym, spoczywa na organach prowadzących te placówki.

 

Każda szkoła powinna być dokładnie sprawdzona, czy bezpieczeństwo uczniów, naszych dzieci, jest zapewnione, czy nauczyciele wypełniają swoje obowiązki w tym zakresie, czy szkoła – budynek wewnątrz i na zewnątrz – jest odpowiednio monitorowana. A także, czy osoby pilnujące bezpieczeństwa w placówkach oświatowych mają odpowiednie przygotowanie i uprawnienia.”

 

Podkreślił, że „najważniejszym obowiązkiem organów prowadzących placówki oświatowe jest przywrócenie zaufania do polskiej szkoły tak, aby rodzice, wysyłając do niej swoje dzieci, mieli pewność, że są one chronione w najwyższym możliwym stopniu”.

 

– Niezależnie od tego, w tej konkretnej sprawie wystąpiłem do policji i prokuratury o informowanie mnie na bieżąco o prowadzonym postępowaniu, o podjętych działaniach w sprawie śmierci ucznia. Wystąpiłem także do dyrekcji szkoły, w której doszło do tego tragicznego wydarzenia, o informacje o ofierze oraz sprawcy, a także o sytuacji w ich rodzinach – oznajmił.

 

 

Źródło: www.wiadomosci.radiozet.pl

 

 

X             X           X

 

 

Jak na razie ministerstwo edukacji zareagowało adekwatnie do wydarzenia:

 

Czytaj dalej »



Dziś – „przy sobocie po robocie” – proponujemy trochę dłuższe poczytanie. Nie mogliśmy się oprzeć przekonaniu, że warto upowszechnić tych kilka tekstów, wybranych z wielu, zamieszczonych w kończącym się tygodniu przez Tomasza Tokarze na jego profilu. Łączy je jedna myśl przewodnia, włożona w ostatnim akapicie postu z 8 maja:

 

Kiedy myślę o tych wszystkich testach, sprawdzianach, egzaminach zastanawiam się, na ile rzeczywiście produkowane są z myślą o rozwoju ucznia, a na ile stanowią po prostu formę tresury, dyscyplinowania i zapewniania sobie spokoju przez skanalizowanie aktywności dzieci na wkuwanie.”

 

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

Tomasz Tokarz

 

Zapraszamy do lektury, uszeregowanych chronologicznie, postów:

 

 

6 maja

 

Przez 5 lat podstawówki chodziłem na rosyjski. Przerabialiśmy mnóstwo czytanek o przyjaźni polsko-radzieckiej. Dziesiątki klasówek pisałem z tego przedmiotu. Dziś coś tam przeczytam w tym języku, ale szału nie ma.

 

W liceum miałem sporo godzin z francuskiego. Zdałem także maturę z tego przedmiotu. Potem na studiach na egzaminie z języka dostałem piątkę – raczej zasłużoną. Zrobiłem przecież poprawnie zadania testowe i ładnie wyuczyłem się kilkunastu zdań na odpowiedź ustną.

 

Problem polega na tym, że dziś nie jestem w stanie powiedzieć swobodnie dwóch zdań po francusku. Nie rozumiem też prostych tekstów w tym języku. Potrafię natomiast zorientować się, gdzie w zdaniu po francusku jest błąd gramatyczny. Wiem, kiedy ma być passe compose a kiedy imparfait. Umiem rozpoznać subjonctif.

 

Angielskiego nigdy nie uczyłem się w szkole. Chodziłem krótko prywatnie na kurs, gdzie zamiast analizować struktury zdań po prostu gadaliśmy o życiu. Potem nadrabiałem sam. Był mi potrzebny do korzystania z neta. Dziś potrafię się porozumieć sprawnie w tym języku, zrozumieć tekst, wypowiedzi innych osób, wyrazić to, czego potrzebuję. Nie bardzo znam się na gramatyce i nie odróżniam czasów, choć pewnie jakbym przysiadł to szybko bym się ich nauczył.

 

To oczywiście jednostkowy przykład. Ale mam wrażenie, że takie doświadczenia są bliskie też innym osobom.

 

 

X            X             X

 

 

8 maja

 

Wrzucę kij w mrowisko, ale według mnie z faktu, że polscy uczniowie rozwiązują testy lepiej niż średnia OECD wynika jedynie to, że polscy uczniowie lepiej rozwiązują testy niż średnia OECD. Nie wynika z tego wniosek, że osiągnęli wyższy poziom rozwoju intelektualnego, moralnego i emocjonalnego, że lepiej rozumieją siebie i świat, że są bardziej spójni, łatwiej im wyznaczać cele życiowe i je realizować, budować satysfakcjonujące relacje. I że wiedzą więcej a posiadane informacje potrafią przekuć na twórcze działania.

 

Czytaj dalej »



Foto: Adam Guz/KPRM [www.premier.gov.pl]

 

 

Na początek przytaczamy fragment informacji, zamieszczonej na oficjalnej stronie KPRM:

 

 

Dzisiejsza dyskusja ma charakter roboczy, a jej kluczowe tematy to m.in. nauczyciel, uczeń, rodzic w systemie edukacji, jakość edukacji oraz nowoczesna szkoła. Premier zaznaczył, że „obrady wymagają dłuższego cyklu spotkania” i wyraził gotowość do ich kontynuacji. Jak dodał „opracowane i przekonsultowane propozycje warto sukcesywnie wdrażać”.

 

W rozmowach biorą udział nauczyciele, uczniowie, rodzice, samorządowcy, przedstawiciele organizacji pozarządowych, środowiska akademickiego i instytucji związanych z oświatą, parlamentarzyści, a także eksperci z Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.

 

Premier podkreślił kluczową rolę jakości pracy nauczyciela. Dodał, że „odpowiednie przygotowanie pedagogiczne jest bardzo ważne”.

 

Podziękował też za dotychczasowe prace, w efekcie których pojawiają się bardzo ciekawe pomysły oraz ponownie zaprosił do uczestnictwa wszystkich tych, którzy dotąd nie dołączyli do wspólnego debatowania na temat edukacji. Poinformował, że „wszystkie pomysły i propozycje zmian trafią do Rady Dialogu Społecznego by mogły być przedyskutowane”.

 

Na zakończenie premier Mateusz Morawiecki wyraził nadzieję, że w czerwcu zostaną zaproponowane wypracowane postulaty, które będzie można przedstawić do zmian legislacyjnych i wprowadzić w życie.

 

Źródło:www.premier.gov.pl/

 

 

X            X             X

 

 

Obszerną relację o tym co działo się podczas dzisiejszej III sesji rozmów przy tzw. „okrągłym stole edukacyjnym” zamieściła „Gazeta Prawna” w materiale, zatytułowanym „Okrągły stół edukacyjny. Morawiecki: Część pomysłów może być szybko wdrożona”. Poniżej przytaczamy jego fragmenty i link do źródła:

 

[…] Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie zakończyła się trzecia tura rozmów przy okrągłym stole edukacyjnym. Obrady były kontynuacją wcześniejszych sesji z 26 i 30 kwietnia.

 

Czytaj dalej »