Dziś Najwyższa Izba Kontroli zamieściła na swej stronie informację oraz raport z kontroli funkcjonowania świetlic szkolnych. Oto obszerne fragmenty tego materiału oraz link do pełnego raportu z tek kontroli:

 

[…] Zmiany w 2014 r. przepisów  Ustawy o systemie oświaty wprowadziły nowe wymagania dotyczące pracy świetlicy. Zobowiązały publiczne szkoły podstawowe do przyjmowania do świetlicy wszystkich uprawnionych uczniów. Wcześniejsze przepisy mówiły tylko o tym, że szkoła podstawowa powinna zapewnić uczniom możliwość korzystania ze świetlicy. Dodatkowo wprowadzono wymóg, aby podczas zajęć, pod opieką jednego nauczyciela nie pozostawało więcej niż 25 uczniów oraz wymagania dotyczące dostosowania zajęć świetlicowych do potrzeb edukacyjnych i rozwojowych uczniów, a także ich zainteresowań. We wrześniu 2016 r. do świetlic w całej Polsce zapisanych było blisko 876 tys. uczniów, czyli ponad 40 proc. wszystkich dzieci w publicznych szkołach podstawowych.

 

Ustalenia kontroli NIK wskazują, że dyrektorzy szkół uznali zmianę przepisów jedynie za doprecyzowanie dotychczasowego modelu działania świetlic. Dla większości szkół zmiany w ustawie nie miały większego wpływu na ich działalność.

 

Źródło:www.nik.gov.pl

 

NIK wskazuje, że organizacja świetlic w większości skontrolowanych szkół podstawowych pozwalała na właściwą opiekę nad uczniami. Zatrudniano wykwalifikowaną kadrę pedagogiczną i na potrzeby świetlic wykorzystywano odrębne pomieszczenia, które wyposażono w pomoce dydaktyczne i sprzęt umożliwiający prowadzenie zróżnicowanych zajęć. Jednak niemal we wszystkich skontrolowanych szkołach (w 90 proc.) kontrolowanych szkół kryteriami przy organizacji grup dzieci były przede wszystkim godziny rozpoczęcia i zakończenia lekcji lub dojazdu uczniów autobusem szkolnym. Tylko w trzech spośród 32 skontrolowanych placówek zorganizowano grupy wychowawcze składające się z uczniów o rozpoznanych indywidulanie potrzebach edukacyjnych i zainteresowaniach oraz dostosowano do nich propozycję zajęć w świetlicy. […]

 

Czytaj dalej »



Foto:  www.getpocket.com

Posiedzenie Rady Ministrów w dniu 12 września 2017 roku

 

 

Rada Ministrów na wtorkowym posiedzeniu przyjęła projekt ustawy o finansowaniu zadań oświatowych przygotowany przez Ministra Edukacji Narodowej.

 

Projekt ustawy obejmuje zmiany w sposobie finansowania oświaty oraz w ustawie Karta Nauczyciela. To pierwszy etap planowanych rozwiązań, które docelowo uporządkują system finansowania zadań oświatowych, tak aby był on przejrzysty i łatwiejszy w stosowaniu przez samorządy, organy prowadzące szkoły, a także dyrektorów szkół i placówek.

 

Zmienione zostaną regulacje odnoszące się wykonywania zawodu nauczyciela, przede wszystkim dotyczące czasu pracy, awansu zawodowego (powiązaniu go z wynagrodzeniem) i urlopu. Wprowadzone rozwiązania wychodzą naprzeciw oczekiwaniom samorządów terytorialnych i nauczycieli. W 2018 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej zaproponuje kolejny etap zmian w tym zakresie.

 

Projekt ustawy skierowany został do prac w Parlamencie.

 

 

Najważniejsze zmiany zawarte w projekcie ustawy dotyczące finansowaniu zadań oświatowych.

 

Czytaj dalej »



 

Dzisiaj na stronie MEN zamieszczono informacje, zatytułowaną „Wyniki egzaminu maturalnego 2017 – informacja Centralnej Komisji Egzaminacyjnej”. Wbrew tytułowi jest to jedynie ogólna informacja o stopniu zdawalności tego egzaminu w ogóle i z niektórych (daleko nie wszystkich) przedmiotów egzaminacyjnych. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:

 

[…] Łącznie egzamin maturalny zdało 218 779 uczniów, co stanowi 84,5% wszystkich zdających. Świadectwo dojrzałości otrzymało 89% absolwentów liceum ogólnokształcącego (148 158) i 76% absolwentów technikum (70 621).

 

Spośród wszystkich zdających egzaminu nie zaliczyło 40 258 osób, czyli 15,5%. Było to 18 448 absolwentów liceum ogólnokształcącego (11%) i 21 810 uczniów technikum (24%).

 

Na poziomie podstawowym egzamin obowiązkowy z języka polskiego zdało 98% uczniów (?)– 98 % w liceum ogólnokształcącym i 97% w technikum. […]

 

86% uczniów zdało egzamin maturalny z matematyki na poziomie podstawowym. W liceum ogólnokształcącym pozytywny wynik otrzymało 90% uczniów (?),  a w technikum 79%.

 

Spośród języków obcych nowożytnych najlepiej wypadł egzamin maturalny z języka hiszpańskiego, który na poziomie podstawowym zdało 99% osób przystępujących do egzaminu (99% w liceum i 89% w technikum).

 

98% zdających zaliczyło egzamin z języka francuskiego (99% w liceum i 76% w technikum) i języka włoskiego (98% w liceum i 94% w technikum). Pozytywny wynik z języka niemieckiego otrzymało 96% przystępujących do egzaminu (97% w liceum i 94% w technikum), a z języka angielskiego 95% zdających (96% w liceum i 92% w technikum). 93,5% osób zaliczyło egzamin maturalny z języka rosyjskiego (94% w liceum i 93% w technikum).

 

W sesji poprawkowej w sierpniu do egzaminu maturalnego przystąpiło 47 897 uczniów (?). Były to osoby, które przed wakacjami przystąpiły do wszystkich egzaminów z przedmiotów obowiązkowych i nie zaliczyły wyłącznie jednego egzaminu w części ustnej lub pisemnej. Tegoroczni absolwenci stanowili 71% (34 062) wszystkich zdających egzamin w sesji poprawkowej.[…]

 

Cały komunikat „Wyniki egzaminu maturalnego 2017 – informacja Centralnej Komisji Egzaminacyjnej”  –   TUTAJ

 

Źródło: www.men.gov.pl

 

 

Informacja o wynikach egzaminu maturalnego przeprowadzonego w maju, czerwcu i sierpniu 2017 r. (CKE)    –    TUTAJ

 

 

 

Komentarz redakcji

 

Z ujawnionych przez CKE informacji nadal nie dowiadujemy się jaka była zdawalność egzaminów z takich przedmiotów jak biologia, chemia, historia, geografia, WOS czy fizyka. A to zdobyte na tych egzaminach punkty odgrywają często decydującą rolę w procesie rekrutacyjnym na studia, zwłaszcza na tak obleganych kierunkach jak medycyna, prawo lub zarządzanie na uniwersytetach czy nieomal wszystkich  kierunkach na politechnikach.

 

W podanej statystyce powinien cieszyć wyrównany poziom zdawalności egzaminu z j. polskiego:  LO – 98% zdających (nie uczniów!),  technika – 97% przystępujących do egzaminu. Smuci utrzymująca się dysproporcja wyników egzaminów z matematyki między absolwentami liceów i techników: LO –  90% absolwentów, a 79% absolwentów technikum. A to przecież ci ostatni powinni przykładać do tego przedmiotu większą wagę, myśląc o kontynuowaniu swej ścieżki kariery zawodowej na politechnikach…

 

Zastanawia powód utajnienia wyników egzaminów poprawkowych. Czyżby tak wielki procent osób, które do nich przestąpiło „oblało” je, że postanowiono tę liczbę „utopić” w ogólnym wskaźniku osób, które matury w tym roku nie zdały?

 

A przy okazji – warto uświadomić sobie nie tylko wskaźnik procentowy (15.5%), a bezwzględną liczbę tych „nieszczęśników”, którzy ponieśli w tym roku ostateczną klęskę. To 40 258 osób. Zbliżoną liczbę mieszkańców mają takie miasta, jak Sopot, Jarosław, Świdnik czy Sanok…  [WK]



Foto: www.forbes.pl

 

Andrzej Dethloff

 

 

W sobotnio-niedzielnym wydaniu „Gazety Wyborczej” – jego „Magazynie Świątecznym” –  opublikowano wywiad, jaki z Andrzejem Dethloffem – założycielem anglojęzycznego  liceum Akademeia High School, które od zeszłego roku działa w Warszawie – przeprowadził Stanisław Skarżyński. Tekst został zatytułowany „Nie stać nas na tanią szkołę”, co znajduje swoje uzasadnienie w informacji, jaka pada zaraz na początku wywiadu z ust założyciela Akademeia High School:

 

To prawda, że Akademeia jest droga, zdecydowanie droższa od szkół społecznych i od edukacji w placówkach publicznych. Oczywiście gdy ktoś wejdzie na stronę i zobaczy, że nauka kosztuje sto tysięcy rocznie, to wydaje mu się to zupełnie absurdalne. Ale tyle kosztuje edukacja na najwyższym poziomie.

 

Oto dwa fragmenty zapisu tej rozmowy Stanisława Skarżyńskiego z Andrzejem Dethloffem. Może swą daleko odbiegającą od naszych codziennych dylematów –  egzotyczną w pewnym sensie – tematyką, zachęcą one naszych Czytelników aby kliknęli w link do całości wywiadu:

 

Stanisław Skarżyński: – Dlaczego ambicją klasy wyższej z opowieści Gduli jest wysłanie dzieci na Oksford i Cambridge, a nie na Jagiellonkę albo Politechnikę Warszawską?

 

Andrzej Dethloff: – Chodzi o to, co te uczelnie próbują dać słuchaczom. Porównajmy polską politechnikę z wydziałem inżynierii w Cambridge. Pierwszą różnicą jest budżet na sprzęt i badania. Cambridge daje możliwość pracy w laboratoriach, których właściwie w Polsce nie ma, może najlepsze instytucje badawcze zbliżają się do tego poziomu. Inne jest też podejście do studentów. Bardzo szybko zaczyna się ich traktować jako partnerów do pracy akademickiej, podczas gdy polskie szkoły wyższe nadal są bardzo feudalne. Moi rodzice, którzy uczelnie opuszczali w środku habilitacji, zawsze powtarzali mi, że nie ma bardziej feudalnej instytucji w Polsce niż uniwersytety. Na poziomie nauk społecznych i humanistycznych ta różnica jest jeszcze bardziej widoczna. […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.men.gov.pl

Marzena Machałek – Sekretarz Stanu w MEN

 

 

Ministerstwo edukacji zwołało na dzisiaj konferencje prasową, poświęconą wsparciu dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjny. Można przypuszczać, że kierownictwo resortu chciało w ten sposób „zadać kłam” od dawna podnoszonemu problemowi, sygnalizowanemu przez rodziców uczniów, którym w wyniku przyznania prawa do nauczania indywidualnego tym samym ograniczono możliwość  przebywania na wybranych zajęciach z rówieśnikami na terenie szkoły.

 

Szukaliśmy „w sieci” pokłosia medialnego tego wydarzenia, którego jedyną bohaterką była Marzena Machałek – Sekretarz Stanu w MEN. Niestety – wyszukiwarka nie znalazła publikacji, relacjonującej ten briefing. Pozostaje nam odesłać naszych Czytelników na stronę MEN. Oto fragmenty zamieszczonego tak komunikatu:

.

Podczas swojego wystąpienia wiceminister Marzena Machałek podkreślała, że Ministerstwo Edukacji Narodowej zadbało o edukację dzieci i uczniów z różnymi potrzebami, a zasadniczym celem wprowadzanych zmian jest włączenie ucznia do grupy rówieśniczej. Uczeń niepełnosprawny, chory, czy mający problem z funkcjonowaniem w szkole musi mieć zapewnione wszechstronną pomoc.

 

Żadne dziecko nie będzie pozostawione bez wsparcia. Chcemy jasno powiedzieć rodzicom, że jesteśmy po ich stronie. Będziemy pilnować tego, żeby te rozwiązania, które są wprowadzane były dobrze realizowane w szkołach – powiedziała wiceminister edukacji.

 

Wiceszefowa MEN podkreślała, że nowy system powstał w ścisłych konsultacjach z rodzicami dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.[…]

 

Wsparcie dla uczniów ze specjalnymi potrzebami

 

Czytaj dalej »



Foto:www.budzacasieszkola.pl

 

 

Nie możemy nie zmultiplikować (ulubione słowo dyrektora Janusza Moosa) zamieszczonego dziś na stronie „Budząca się Szkoła” tekstu dr Marzeny Żylińskiej pt. „W poniedziałek wszyscy będą mówić o Irmie, a w szkole …” Oto jego fragmenty – przeczytajcie KONIECZNIE całość:

 

 

W poniedziałek wszyscy będą mówić o Irmie, myśleć o tragedii mieszkańców Florydy, a w szkole powinien być przerabiany kolejny punkt z podstawy programowej. Szkoła sobie, a życie sobie. Taki system. To poważny błąd. W nowoczesnym systemie edukacji nauczyciele powinni mieć czas, by podążać za zainteresowaniami i przeżyciami uczniów i móc omawiać to, co aktualnie dzieje się wokół nas i co nas mocno porusza. Dziś trzeba to robić kosztem innych tematów, a i bez tego szkolna nauka ma charakter surfingowy i wszystko odbywa się pod ciągła presją czasu. Sztywne podstawy programowe to relikt przeszłości. Ale może ważniejsze jest to, że w obliczu zagrożeń i tragedii zostawiamy dzieci i młodych ludzi sam na sam z żalem i strachem. W obliczu tragedii, która wszystkich nas porusza, warto pokazać, jakie są przyczyny takich katastrof. Wykorzystajmy tę tragedię, by … w przyszłości uniknąć podobnych tragedii. Ale żeby uczniowie mogli zrozumieć zależności, nauczyciele muszą na to poświęcić czas. Nie godzinę i nie trzy, ale dużo więcej. Dziś w podstawie programowej na takie projekty nie ma czasu. A złożone problemy wymagają podejścia holistycznego, bez tego widzimy tylko małe fragmenty rzeczywistości, które nie składają się w spójną całość. Gdy wiedzę o świecie rozbijamy na drobne fragmenty, uczniowie mogą wprawdzie zapamiętać wiele informacji, ale nie rozumieją wzajemnych zależności. Rozumienie wymaga głębszego wniknięcia w temat i odkrywania związków przyczynowo-skutkowych. A ponieważ tych związków nie dostrzegamy i nie rozumiemy, o Irmie i innych ekstremalnych zjawiskach pogodowych mówimy w oderwaniu od ich przyczyn. […]

 

Szkoła a życie
Huragan Irma może pomóc nam rozumieć świat. Ocieplenie klimatu wielu osobom wydaje się całkowitą abstrakcją, a nawoływania do ochrony środowiska i ograniczenia emisji gazów cieplarniach traktują jak zwykłą fanaberię. Kto wie, co to się Protokół z Kioto i jakie kraje go podpisały, a jakie nie? Które kraje nie chcą ograniczyć emisji gazów cieplarniach, bo uważają, że będzie to miało negatywny wpływ na rozwój ich gospodarki? Z jednej strony jest biznes i interesy, z drugiej ludzkie życie.

 

Irma pokazuje, jakie skutki niesie z sobą ocieplenia klimatu i wystawia rachunek za dotychczasową działalność. […]

 

Niepowiązane z sobą informacje nie tworzą wiedzy. Dużo łatwiej zapamiętać to co ma dla nas osobiste znaczenie, co nas porusza i co się z sobą łączy. Tragedia wywołana przez ostatnie, coraz silniejsze huragany, powinna poruszać wszystkich.

 

Projekt dotyczący Irmy lub szerzej mówiąc huraganów mógłby objąć kilka przedmiotów:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.men.gov.pl

Minister Anna Zalewska w Krynicy podczas panelu „Pracodawca – kluczowy partner w kształceniu zawodowym”

 

 

Aby dowiedzieć się konkretów o zamiarach ministerstwa edukacji w obszarze kształcenia zawodowego (branżowego) trzeba czytać dzienniki, a nie komunikaty MEN. Oto najnowszy przykład: artykuł Karoliny Nowakowskiej w „Dzienniku Gazeta Prawna”, zatytułowany Anna Zalewska zdradziła szczegóły reformy szkół branżowych: Pracodawca sam założy szkołę, a uczeń podpisze lojalkę”. Wybraliśmy kilka istotnych fragmentów (mamy nadzieję, że redakcja nie poda nas z tego powodu do sądu):

 

Do tej pory było tak, że w szkołach zawodowych często nauczano zawodów, które już nie istnieją. Dopasowywano je tylko i wyłącznie do tego, jaką kadrą dysponowała szkołamówiła wiceszefowa MEN odpowiedzialna za reformę szkół branżowych*. Teraz będzie również inaczej, ponieważ do pensji nauczyciela będą mogli dołożyć się pracodawcy. Pracodawcy mają również finansowo dołożyć się do szkół branżowych. […]

 

Jak zapowiedziała Anna Zalewska, w 2019 roku klasa nie ruszy, jeśli nie będzie miała partnera w postaci pracodawcy.

 

To jednak nie koniec zmian. W zreformowanej szkole branżowej pracodawcy będą mogli samodzielnie tworzyć szkoły. – My zadbamy dla Was o kształcenie ogólne, a Wy zajmiecie się resztą mówiła Anna Zalewska.

 

Co na to pracodawcy?

Obecni podczas panelu przedstawiciele największych firm w Polsce nie kryli zadowolenia z proponowanych rozwiązań. – Od pierwszego możliwego semestru wchodzimy w system klas patronackich zadeklarował Radosław Domagalski-Łabędzki, prezes Zarządu KGHM Polska Miedź. […]

 

Podobnie przedstawiciele innych firm z sektora energetycznego, który boryka się z olbrzymim problemem luki pokoleniowej, deklarowali, że będą przyglądać się i pomagać Ministerstwu we wprowadzeniu reformy.

 

Uczniowie podpiszą lojalki

Reforma szkolnictwa branżowego będzie kosztowna. Minister Zalewska mówiła o 9 miliardach subwencji oświatowej dla tych szkół. Stąd MEN rozważa podpisywanie przez uczniów swego rodzaju „lojalek”, które będą zobowiązywały ich do pracy u pracodawcy, który dołożył się do ich wykształcenia przez pewien czas po zakończeniu nauki.[…]

 

Cały artykuł „Anna Zalewska zdradziła szczegóły reformy szkół branżowych: Pracodawca sam założy szkołę, a uczeń podpisze lojalkę”   –   TUTAJ

 

*Marzena Machałek – Sekretarz Stanu w MEN

 

Źródło: www. serwisy.gazetaprawna.pl

 

 

 

A oto fragmenty informacji, jakie 8 września o tym samym wydarzeniu zamieszczono na stronie MEN:

 

Czytaj dalej »



Od poprzedniego felietonu minęło kolejnych 6 dni, wypełnionych przekazywanymi codziennie przez media licznymi wydarzeniami w kraju i na świecie. Nawiasem mówiąc – najprawdopodobniej szybciej będę wiedział o czym rozmawiali w piątek Prezydent RP i prezes rządzącej partii, niż to, czy pan kurator Wierzchowski przeczytał mój list otwarty, adresowany do niego

 

A w ogóle mam takie demobilizujące myśli, że z moimi niszowymi tematami z poletka edukacyjnego mam niewielkie szanse przebicia się do świadomości czytelników, atakowanych dzień i noc news’ami o huraganach nad Karaibami, trzęsieniu ziemi w Meksyku, ewentualnie groźnych skutkach  kolejnych demonstracji atomowo-rakietowych możliwości reżimu z Pjongjangu, czy nowymi odcinkami „Ucha prezesa”…

 

Racjonalna strona mojej osobowości podpowiada mi, że mogę postąpić według jednej z dwu, skrajnych, strategii: zaakceptować „prawa rynku medialnego”, czyli pisać o bulwersujących t.zw. opinię publiczną sprawach – skandalach z udziałem nauczycieli (najlepiej obyczajowych), wybrykach „zwyrodniałych” uczniów, o super roszczeniowych rodzicach, reprezentujących skrajne poglądy religijne lub polityczne, albo… albo nadal pozostać wiernym swej deklaracji, złożonej przed czterema laty w pierwszym Felietonie na dzień dobry”, inaugurującym 4 września 2013 roku działalność „Obserwatorium Edukacji”:

 

Nie obiecują jednak całkowitego równouprawnienia wszystkim publikacjom. Już teraz informuję, że nie znajdzie tu miejsca tania sensacja, także skrajnie fanatyczne i pozbawione racjonalnych podstaw poglądy nie mogą liczyć na ich upowszechnianie.

 

Inaczej rzecz określając – iść, jak dotąd, swoją drogą, nie zabiegać o „wyniki oglądalności” i  pisać nadal te felietony, adresowane do czytelników ”którzy znają Józefa”*.

 

Świadom tej alternatywy postanawiam nie dać się uwieść błogiej wizji popularności i pozostać nadal redaktorem i felietonistą  niszowego „informatora edukacyjnego” – jak skategoryzował to co redaguję „Wielki Brat” Google. I dlatego napiszę dziś o pozornie małoznaczącej w skali wielkiego systemu edukacji sprawie, jaką jest obsada na stanowiskach dyrektorów w przeznaczonych do likwidacji za dwa lata łódzkich gimnazjach.

 

Czytaj dalej »



Foto:www.gloswielkopolski.pl

 

 

Dzisiaj na stronie oswiata.abc.com zamieszczono informację, zaczerpniętą ze źródeł  Polskiej Agencji Prasowej, o najnowszej inicjatywie włoskich władz oświatowych i związku wydawców podręczników w walce z – okazuje się że nie tylko znaną w Polsce – plagą przeciążonych uczniowskich plecaków. Oto fragmenty tego tekstu:

 

Cyfrowy Plecak – to najnowsza inicjatywa, przedstawiona we Włoszech na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Związek wydawców podręczników utworzył platformę, na której ich książki dostępne są w formie elektronicznej.

 

Celem wspólnego projektu kilkudziesięciu wydawców jest odciążenie plecaków włoskich uczniów, którzy – jak alarmują rodzice, nauczyciele i lekarze – uginają się pod wagą książek. Dźwigają do szkoły nawet 16 kilogramów.[…].

 

Po długiej dyskusji na temat szkolnych ciężarów i fazie eksperymentów rusza platforma pod nazwą Cyfrowy Plecak, na której dostępne są niemal wszystkie podręczniki, obowiązujące w szkołach podstawowych, gimnazjach, liceach i technikach. Potrzebną książkę odnajduje się wybierając na stronie internetowej szkołę i klasę. […].

 

Włoski resort oświaty w przypomnianym ostatnio okólniku podkreśliło, że nadmierna waga plecaków jest „przyczyną problemów fizycznych, mających wpływ na postawę, równowagę i poruszanie się„.

 

Cała informacja „Włochy: cyfrowy plecak, czyli sposób na ciężkie podręczniki szkolne”  –   TUTAJ

 

 

Przeczytaj także:

 

„Rzeczpospolita”   –   Raport NIK: Plecaki polskich uczniów za ciężkie

 

NIK o bezpieczeństwie i higienie nauczania w szkołach publicznych  – skrót

 

Raport NIK: Informacja o wynikach kontroli



 

W dwu kolejnych dniach – 7 i 8 września, w dodatku łódzkim „Gazety Wyborczej” zamieszczono dwa artykuły Aleksandry Pucułek, których treścią są informacje o sytuacji w oświacie w Łodzi i w kilku miastach województwa łódzkiego, spowodowanej  koniecznością wdrażania przez ich samorządy skutków „reformy” edukacji. Czwartkowa publikacja nosi tytuł „Reforma edukacji. Włączamy, przekształcamy, wygaszamy. Sposoby miast na reformę Zalewskiej” Oto jej pierwszy fragment:

 

W Łodzi wypowiedzenia dostało ponad 100 nauczycieli. Prawie tysiąc ma niepełne etaty. W Skierniewicach zatrudniono 21 nowych osób. A Zgierz cały czas szuka chętnych do pracy w szkołach.

 

Łowicz. Szkoła Podstawowa nr 1. 700-800 metrów dalej w linii prostej – gimnazjum. Właściwie od września to też podstawówka, bo gimnazjum nr 1 przy al. Sienkiewicza włączono do SP nr 1 przy ul. Kaliskiej. Poza tym wszystko wydaje się być po staremu. Tu i tu są uczniowie, sale pełne, właśnie dzwoni dzwonek oznajmujący koniec szóstej lekcji. – Ale zmian nie brakuje. Byliśmy tak naprawdę w najtrudniejszej sytuacji organizacyjnej – przyznaje Teresa Sokalska-Lebioda, dyrektor SP nr 1 w Łowiczu. […]

 

Dalej możemy przeczytać nie tylko o sytuacji w Łowiczu, ale też o tym, że zwolnień nie było w Zgierzu, Wieluniu, Piotrkowie Trybunalskim, Bełchatowie, a także w Sieradzu. Jednak później autorka powraca do problemów łódzkich szkół, zajmując się konsekwencjami decyzji ŁKO, który nie zaakceptował siatki szkół  zgłoszonej przez magistrat, wniósł do niej swe poprawki, które władze Łodzi odrzuciły.

 

Cały artykuł  „Reforma edukacji. Włączamy, przekształcamy, wygaszamy. Sposoby miast na reformę Zalewskiej”  (za opłatą)  –  TUTAJ

 

 

Wczorajszy artykuł nosi tytuł „Za dwa lata opustoszeją gimnazja. Co miasto zamierza zrobić ze szkołami?”. Oto fragment:

 

Cztery nowe podstawówki i jedno liceum powstanie od września przyszłego roku w Łodzi. Szkoły zajmą budynki gimnazjów, które są wygaszane przez reformę oświaty. W Łodzi żadne z 42 gimnazjów nie zostanie przekształcone ani połączone z inną szkołą. Kiedy ostatni rocznik gimnazjalistów pójdzie więc do liceów lub techników, wszystkie gimnazja przestaną istnieć. Choć do ich całkowitego wygaszenia zostało jeszcze dwa lata, miasto już planuje, jak zagospodarować budynki po pustych szkołach. […]

 

Z lektury dalszych części tej publikacji  można się dowiedzieć, że:

 

Czytaj dalej »