Archiwum kategorii 'Felietony'

Dzisiejszy felieton będzie formą autoterapii, sięgającą w swej tradycji głęboko wstecz dziejów medycyny: muszę sobie upuścić „złej krwi”, która zatruwa moje codzienne życie od minionego wtorku, czyli od powrotu z debaty o nadzorze pedagogicznym oraz jego szczególnej postaci –  ewaluacji zewnętrznej. Jak zapewne Szanowni Czytelnicy codziennych „Aktualności” w OE  zauważyliście, już w środowej relacji z tego wydarzenia nie potrafiłem się powstrzymać od wtrętów mojego komentarza. Jednak to wszystko nie wystarczyło –  im więcej czasu od tamtego dnia mijało, tym więcej szczegółów z przebiegu owej „debaty” nie dawało mi spokoju i domagało się komentarza.

 

Szkoda miejsca i czasu na wypominanie takich drobiazgów jak ten, że arogancja organizatorów spowodowała, iż głos zabierali „funkcjonariusze” urzędu, przez nikogo szczegółowo i merytorycznie nie przedstawiani. Bo co komu, kto widzi człowieka po raz pierwszy, mówi informacja, że „teraz głos zabierze dyrektor Andrzej Krych”?  Dopiero w domu ustaliłem, że ten pan od niedawna jest  dyrektorem Wydział Nadzoru Pedagogicznego w naszym kuratorium, że wcześniej był tam starszym wizytatorem, w którego zakresie obowiązków znajdowała się kontrola zgodności z przepisami prawa dopuszczania do użytku programów wychowania przedszkolnego w szkołach podstawowych z oddziałami przedszkolnymi. Mniej więcej dziesięć lat temu (pamiętamy kto wtedy rządził edukacją) był on dyrektorem Delegatury Kuratorium Oświaty w Piotrkowie Trybunalskim. A poza tym (a może – przede wszystkim) jest członkiem Komisji Rewizyjnej Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

 

I to właśnie ten pan, wcale nie kurator Grzegorz Wierzchowski, nakreślił przed zebranymi w zabytkowej auli byłej Szkoły Techniczno-Przemysłowej przy ul. Żeromskiego obszar tej debaty mówiąc: „Dzisiejsze spotkanie będzie poświęcone zmianom w nadzorze pedagogicznym, i w szczególności jednej z jego form – ewaluacji. Ewaluacja, z tego co wiemy, chyba zostanie przez najbliższe lata, w związku z tym oczekujemy od państwa propozycji, jak wy jako dyrektorzy widzicie zmiany w tej ewaluacji , tak żeby ona była dla was bardziej przyjazna i przynosiła efekty.”*  

 

 

Czytaj dalej »



W minionym tygodniu zdarzyło się kilka eventów, które aż proszą się o komentarze. Jednak wszystkie one muszą ustąpić miejsca temu jednemu: „Wiceminister Wargocka – Sekretarz Stanu w MEN – wzięła dziś udział w ostatniej wojewódzkiej debacie oświatowej  – ogłoszono 18 maja  na ministerialnej stronie internetowej. I tak, nim się obejrzeliśmy – dobiegł końca jeden z nurtów owego „epokowego”  przedsięwzięcia, jakim jest ogłoszona przez minister Zalewską 3 lutego na konferencji prasowej Debata oświatowa. Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra Zmiana”.

 

 

Co myślę o owych wojewódzkich debatach już pisałem wielokrotnie – nie będę się powtarzał. O każdym wojewódzkim spotkaniu służby prasowe MEN nie omieszkały zamieścić na menowskiej stronie stosownego komunikatu – z reguły niewiele mówiącego o tym, kto tam zabierał głos, co mówił i jakie są dalsze koleje zgłaszanych tam postulatów i wniosków. Ciekawsze są losy drugiego z zapowiedzianych tam nurtów – debat ekspertów.  Ciekawe z jednego tylko powodu:  nic o nich nie wiadomo… Miało ich być także 16, opublikowano ich tematykę i… i cisza.

 

 

Z nieznanych nam powodów nie zamieszczono ani jednego oficjalnego komunikatu o  przebiegu debat ekspertów. Do opinii publicznej przedostała się tylko jedna relacja – i to tylko dzięki inicjatywie uczestniczek pierwszej z nich – zamieszczona na stronie  www.przestrzendlaedukacji.wordpress.com. Informowaliśmy o tym tekście w materiale, zatytułowanym „Przyjechaliście pogadać? To sobie pogadajcie…”, zamieszczonym na stronie  OE  15 marca. Na użytek tego felietonu zaczytuję jeden fragment tamtej relacji:

 

Czytaj dalej »



Nie będę się krygował i udawał, że się zastanawiam co ma być tematem dzisiejszego felietonu – myślę, że jest to dla wszystkich czytelników oczywiste: sejmowe wystąpienie minister Anny Zalewskiej w ramach tzw. „audytu”  8-letnich rządów koalicji PO – PSL. Jak wiecie – w czwartek ograniczyłem się do obiektywnego (bez komentarzy i skrótów) zaprezentowania treści tego przemówienia, dołączając także wyciąg z sejmowego  stenogramu z zapisem wystąpień posłów, odnoszących się do wystąpienia minister Anny Zalewskiej.

 

 

Dzień później, w materiale zatytułowanym  „Cel uświęca środki? Tak uważa minister Zalewska!” (co już nie było obiektywne – zawierało mój osąd opisanego faktu) udostępniłem artykuł Justyny Sucheckiej pt. „Minister cytowała młodzież, ale tylko wygodne fragmenty. A o edukacji seksualnej, środkach psychoaktywnych...”  Nie byłoby tej publikacji, gdyby nie reakcja świadomych swej podmiotowości autorów cytowanego przez min. Zalewską Manifestu młodzieży Dolnego Śląską. Z redakcją „Gazety Wyborczej” skontaktowali się jego współtwórcy: Paweł Brusiło, student ekonomii, aktualnie na wymianie międzynarodowej w Porto (Jest dla nas naprawdę przykre, że tak zostaliśmy wykorzystani), Adam Pach, tegoroczny maturzysta ze Zgorzelca (Sejmik młodzieżowy to młodzi ludzie, którzy chcą zmieniać świat, stawiają na budowanie kapitału społecznego i dowodem tego był ten manifest) i Daniel Misiek z Milicza, student Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu  (Nasz manifest to 18 punktów, a pani minister wybrała tylko te, które były dla niej wygodne).

 

 

Dziś  podzielę się z Wami kilkoma moimi refleksjami, jakie miałem po ponownej, gruntownej lekturze zapisu tego donosu na, (jak wynika z tego wystąpienia) nieudolne rządy trzech kolejnych poprzedniczek obecnej pani minister: Katarzyny  Hall (od 16 listopada 2007 do 18 listopada 2011), Krystyny Szumilas (od 18 listopada 2011 do 27 listopada 2013) i Joanny Kluzik-Rostkowskiej (od 27 listopada 2013 do 16 listopada 2015).

 

 

Czytaj dalej »



Po raz kolejny zabieram głos w sprawie „trzech światów edukacji”. Zaczyna to wyglądać na moją obsesję, ktoś może powiedzieć, że ja jak ci „w strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie”  w wierszu „Mieszkańcy” Juliana Tuwima „patrząc – widzę wszystko oddzielnie”! Ale nic na to nie poradzę – nie tylko teraz, z mojego „Obserwatorium Edukacji”, ale już ponad siedem lat temu tak to widziałem i opisałem w tryptyku artykułów, opublikowanych na przełomie lat 2009/ 2010 w „Gazecie Szkolnej”.

 

Już raz odwołałem się do tych tekstów –  w felieton nr 62. z dnia 11 stycznia 2015r., zatytułowanym „O tym, że nihil novi w naszych edukacyjnych światach”. Oto jego fragment:

 

Gdy tak siedzę w to niedzielne popołudnie nad klawiaturą mojego laptopa i rozmyślam nad naszym edukacyjnym podwórkiem, to, nie po raz pierwszy, mam odczucie, że istnieje ono – to podwórko, żeby nie powiedzieć „świat edukacji” – w prawie nie mających ze sobą kontaktu trzech obszarach: […]  Nie po raz pierwszy, gdyż na przełomie 2009 i 2010 roku dałem temu wyraz w opublikowanej w „Gazecie Szkolnej” trylogii „Trzy światy edukacji. Oto fragment swoistej introdukcji do tego „tryptyku” :

 

Będzie to więc panorama polskiej edukacji mijającego roku, widziana moimi oczyma, lecz ukazana w trzech różnych perspektywach, a może raczej będą to „trzy światy edukacji”, istniejące równolegle, często się przenikające, ale jakże często, niestety, funkcjonujące nieomal w całkowitej od siebie izolacji. Te trzy światy, to: świat polityki edukacyjnej – czyli sejmowe, rządowe i ministerialne owoce pracy tych organów, czyli akty prawa oświatowego z politycznym kontekstem ich tworzenia, świat nauki o edukacji – czyli czym zajmują się nasi polscy uczeni-pedagodzy i czy to ma jakiś związek z rzeczywistością oświatowa i pomysłami polityków oraz świat trzeci czyli świat praktyki edukacyjnej – a więc o tym czym naprawdę żyją na co dzień polskie szkoły  [Trzy światy edukacji. Świat polityki edukacyjnej]

 

 

Po co to wszystko przypominam? Bo nie mogę nie zareagować na najnowsze przykłady tego zjawiska: rozjechania się oglądu i osądu naszych szkół, nie tylko w optyce aktualnie sprawujących władzę polityków – w zderzeniu z naszą wiedzą wyniesioną z pracy w szkołach, ale także obrazu polskiej edukacji, malowanego przez zabierających na ten temat głos pracowników nauki (nie może przejść mi przez gardło określenie „uczonych”) i tego jak te szkoły znamy my – praktycy i ci nasi sojusznicy i wspierający nas na co dzień eksperci-metodycy, którzy nie tylko tym dniem codziennym żyją, ale jeszcze podejmują „pracę u podstaw”,  z wiarą że taka postawa aktywnego, refleksyjnego praktyka ma sens i … i nie jest  jedynie utopijnym porywaniem się „z motyką na Księżyc”.

 

 

W dzisiejszym felietonie nie mam aspiracji pisania kolejnej diagnozy „trzech światów edukacji”*. Poprzestanę na zilustrowaniu jak daleko „odjechał” świat, reprezentowany przez jego formalnego lidera, jakim jest przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, prof. zw. dr hab. Bogusław Śliwerski, który codziennie, najczęściej tuż po północy, posyła nam maluczkim z wyżyn swej akademickiej wierzy z kości słoniowej post na blogu „PEDAGOG”. Właśnie jeden z ostatnio zamieszczonych tam tekstów spowodował mój dyskomfort w obrazie polskiej szkoły, a szczególnie „Budzącej się Szkoły”. Było o tym 2. maja w „Obserwatorium Edukacji”, przy okazji promowania tekstu dr Marzeny Żylińskiej „Wychowanie mózgu”. Jako że odwołuje się ona w swoich tekstach do najnowszej wiedzy o tym organie, pochodzącej z obszaru neurobiologii, którą z kolei czyni swym punktem wyjścia naurodydaktyka – w swych postulatach jak tworzyć warunki do efektywnego uczenia się  ludzi, poinformowałem czytelników o poglądach prof. Śliwerskiego na temat jednej z bardziej znanych książek uprzystępnionych polskiemu czytelnikowi z tego obszaru, książki Joachima Bauera  „Co z tą szkołą”. Przypomnę teraz jeszcze raz fragmenty opinii naszego czołowego  profesora pedagogiki o treściach zawartych w tej książce:

 

 

Czytaj dalej »



To był bardzo udany tydzień: we wtorek, w piątek i w sobotę kończącego się tygodnia „Obserwatorium Edukacji” zamieściło relacje, które informowały o wartościowych i wartych upowszechnienia wydarzeniach naszego lokalnego środowiska edukacyjnego. Świat „wielkiej polityki” zaistniał  tylko w poniedziałek, kiedy to pojawiła się informacja o zamiarach MEN w sprawie zniesienia ograniczenia wzrostu liczby dzieci w oddziałach klas nauczania zintegrowanego, i  w środę – gdy pojawiła się informacja o udziale wiceministra Macieja Kopcia  w dyskusji (z udziałem przedstawicieli Komitetu Cyfrowej Edukacji Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji), na temat problemów i wyzwań stojących przed systemem oświaty w kontekście wdrażania bliżej nieokreślonych innowacji w szkołach. Owoce lokalnej polityki oświatowej promowane były w tylko raz – w czwartek. Była to informacja o tym, że już od 1 września łódzka młodzież zagrożona niedostosowaniem społecznym będzie mogła podjąć naukę zawodów w Zasadniczej Szkole  Zawodowej Specjalnej nr 25, którą władze miasta uruchomią w  Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii nr 4 przy ul. Łucji.

 

Wszystkie te materiały mówią same za siebie, nie potrzebują  komentarza w konwencji felietonowej. Z czystym sumieniem mogę więc zająć Waszą – Szanowni Czytelnicy – uwagę tym jednym tematem, „wrzuconym” jakby mimochodem na internetową stronie ministerstwa w piętek, na progu majowego weekendu, między pięknie ilustrowanym komunikatem „Gmach MEN w biało-czerwonych barwach”, a zamieszczoną jeszcze w środę dość błahą informacją: „’Lekcje z ZUS’ – finał konkursu z udziałem wiceministra edukacji”. Oto ten news:

 

 

Wyniki naboru do projektu konkursowego MEN.

 

W wyniku naboru do partnerskiego projektu konkursowego pod nazwą „Zmiany w systemie edukacji w Polsce odpowiedzią na oczekiwania społeczne i zmiany gospodarcze”, przeprowadzonego zgodnie z warunkami określonymi w ogłoszeniu, jako najkorzystniejsza została wybrana oferta złożona przez Fundację Rzecznik Praw Rodziców.

 

Projekt jest prowadzony w ramach konkursu nr POWR.02.16.00–IP.06–00–005/16 pod nazwą „Wsparcie przeprowadzenia pogłębionych konsultacji publicznych projektów krajowych aktów prawnych” finansowanego w ramach Działania 2.16 pod nazwą „Usprawnienie procesu stanowienia prawa” Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój w ramach jego Osi II pod nazwą „Efektywne polityki publiczne dla rynku pracy, gospodarki i edukacji”.

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłasza wyniki naboru partnera do Projektu konkursowego działając zgodnie z art. 33 ust. 2 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014–2020 (Dz. U. z 2016 r. poz. 217).

 

Źródło: www.men.gov.pl

 

 

Wybaczcie mi, że zmusiłem Was do lektury całości tego tekstu. Ale tylko tak mogłem zilustrować te technologie propagandy: pierwszą –  „zagadania nową nowomową urzędniczą” i drugą – „kamuflażu semantycznego”, zastosowane przy publikacji tej wiadomości. O co tu chodzi?

 

Czytaj dalej »



Dziś będzie o kilku sprawach po trochu. Ale przede wszystkim o ministerialnych „wpadkach” i jawnych przekłamaniach – nazywając to elegancko. Bez dłuższych wstępów – przechodzę do pierwszego tematu:

 

W zeszłotygodniowym felietonie znalazł się fragment, w którym skomentowałem nietypową sytuację z rejestracją na Małopolską Debatę o Edukacji:

 

Do wyjątków należy sytuacja z zapisami na debatę krakowską, na  którą już w środę 13 marca ogłoszono, że „Brak miejsc” –  choć planowana jest ona dopiero na wtorek, 19 kwietnia. Ciekawe, czy wynajęto tam za małą salę?

 

Nie byłbym sobą, gdybym tego nie sprawdził. Na stronie MEN w relacji z tego wydarzenia podano taką informację:

 

W ramach spotkania ponad 350 uczestników z województwa małopolskiego dyskutowało na temat sytuacji uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, szczególnie tych z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego.

 

To kolejny dowód jak bardzo Wadza nie szanuje „ludu”. Nikomu z redagujących ten komunikat nie przyszło do głowy, że jak podaje się taką dużą liczbę uczestników, lepiej nie zamieszczać zdjęć sali. W sfotografowanej części tego audytorium siedzi nie więcej niż 140 osób (Policzyłem!) Zakładając, że są jeszcze krzesła w nieobjętej zdjęciem części tego pomieszczenia – trudno przyjąć, że było tam miejsce dla ponad 200 osób! A tak na marginesie: dziś, mniej więcej do godz. 18-ej, można było jeszcze zapisać się na debatę w Kielcach – odbędzie się jutro! Za to do Bydgoszczy (na 26 kwietnia) już brak miejsc!

 

 

Czytaj dalej »



Relacja, zamieszczona w miniony poniedziałek, zatytułowana – nie ukrywam – dość  ironicznie: „Dziewiąty koralik w naszyjniku 16 wojewódzkich debat oświatowych”, kończyła się zdaniem: „Więcej informacji i komentarzy o tej debacie znajdą czytelnicy w niedzielnym felietonie”.

 

Słowo się rzekło – będzie jak obiecałem. Stali czytelnicy tych felietonów wiedzą, że od początku deklarowałem swoją nieufność do oficjalnie deklarowanych przez ministerstwo edukacji intencji organizowania owej wielkiej kampanii ogólnopolskich debat oświatowych pod hasłem „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra Zmiana”, z których najbardziej nagłaśnianymi medialnie nie są debaty, podczas których w 16 grupach tematycznych (ponoć) radzą  eksperci w ogólnej ich liczbie 1840, a debaty wojewódzkie właśnie. O jednej z nich – lubelskiej – pisałem w felietonie nr 115 z 20 marca:

 

Niezwykła to „debata”, podczas której „uczestnikom przedstawiono”, „zaprezentowano”, „przedstawiono także”. Przepraszam, uczestnicy pono także rozmawiali. O czym? „O obecnie funkcjonujących regulacjach prawnych dotyczących szkolnictwa zawodowego, jego połączeniu z potrzebami rynku pracy oraz dostosowaniem do potrzeb pracodawców.” Jakież to odkrywcze i inspirujące tematy do rozmowy na wojewódzkiej debacie oświatowej… Tylko kiedy odbywała się tam prawdziwa debata?

 

Przypomnę jeszcze, że felieton z poprzedniej niedzieli (nr 118) kończyło takie post scriptum:

 

Jutro w Łodzi odbędzie się kolejna odsłona  ogólnopolskiej debaty o systemie oświaty „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra Zmiana”, czyli łódzka wojewódzka debata, na którą zapisać się można było jedynie na specjalnej stronie internetowej. Możliwość zapisów udostępniono  od rana 6 kwietnia do teraz – do niedzieli, 10 kwietnia, do ok. godziny 18-ej. Oczywiście – wypełniłem wymagany formularz  jeszcze w środę i pewien uczestniczenia w tej debacie szykuję się do tego (technicznie) już dziś. Oczekujcie na – ilustrowaną zdjęciami – relację, najprawdopodobniej już jutro.

 

Jak wiecie – relacja, zgodnie z deklaracją, ukazała się jeszcze w poniedziałek wieczorem. Teraz pora poinformować o – nazwijmy je tak – didaskaliach tego „przedstawienia”, jak odebrałem ową łódzką, wojewódzką, debatę o oświacie. Ale zanim do tego doszło musiałem zostać uczestnikiem tego wydarzenia. A było to tak:

 

 

Czytaj dalej »



W dzisiejszym felietonie, nie licząc informacji o Ogólnopolskiej Konferencji Dyrektorów Szkół Katolickich, która z udziałem minister Zalewskiej odbyła się 8 kwietnia w Częstochowie – ale o tym dopiero w jego zakończeniu, podejmę temat, który    –  nie ukrywam –  wybrałem „po znajomości” . Jest nim  Ogólnopolska Konferencja Dyrektorów i Kadry Kierowniczej Szkół Budowlanych i Zawodowych, która  odbyła się w środę( 6 kwietnia) w gmachu MEN, z udziałem wiceminister Teresy Wargockiej. Na takie faworyzowanie spotkanie to zasłużyło z kilku powodów. Oto one:

 

Po pierwsze – bo dotyczy to szkół budowlanych, a wszak byłem 12 lat dyrektorem takiej szkoły, a właściwie zespołu szkół budowlanych, w Łodzi – aż do przejścia na emeryturę.

 

Po drugie – bo w tej konferencji uczestniczył prezes Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa, w ramach której od 1995 roku działa Sekcja Szkół Budowlanych – współorganizator sfinalizowanego podczas tej konferencji  Konkursu Plastycznego dla uczniów gimnazjum pt. „Budowlanka szkołą dobrego wyboru”. Mogę się tu pochwalić, że byłem członkiem-założycielem  owej sekcji, dodam: jednym z aktywniejszych pomysłodawców powołania tego zrzeszenia. Od powstania SSzB przy PIP-HB aż do przejścia na emeryturę byłem członkiem Zarządu Sekcji – jednym z wiceprezesów.

 

Nie bez powodu w tym miejscu dodam, że  do owej sekcji – już od pierwszego roku jej istnienia –  należał Zespół Szkół     nr 1 im. Kazimierza Wielkiego w Mińsku Mazowieckim, którego pani wiceminister Teresa Wargocka  w latach 2000-2007 była dyrektorem.

 

Po trzecie – bo aktualny prezes Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa jest łodzianinem, znanym w naszym mieście przede wszystkim jako prezes Zarządu firmy INTERSERVIS Sp. z o. o., organizatora tak znanych targów, takich jak: Interbud,  Boat Show  czy  Rehabilitacja.  Był on założycielem Oddziału Łódzkiego PIPHB. Nie wszyscy wiedzą, że Paweł Babij skończył pedagogikę na UŁ , był studentem w czasie, gdy pracowałem tam jako  st. asystent w Zakładzie Pedagogiki Społecznej UŁ – miałem z nim zajęcia. Po obronie pracy magisterskiej Paweł Babij  był przez kilka lat asystentem – zostaliśmy „kolegami z pracy”. Później obrał jednak inną ścieżkę kariery zawodowej, będącą konsekwencją jego wcześniejszej aktywności społeczno-wychowaczej w harcerstwie (W swej młodości był drużynowym w hufcu Łódź-Polesie, którego byłem wtedy komendantem). Po odejściu z pracy  na UŁ w 1982 roku został komendantem Łódzkiej Chorągwi ZHP, a po 1985 roku – zastępcą naczelnika ZHP. Na początku lat dziewięćdziesiątych założył spółkę  INTERSERVIS, która w zimą 1994 roku zorganizowała pierwsze w Łodzi targi budowlane ”Interbud”. Na targach tych „moja” Budowlanka dostała samodzielne stoisko promocji szkoły. Było to bezsprzecznie prekursorskie działanie w kierunku szukania bliskich związków szkół zawodowych z przedsiębiorcami, dla których szkoły kształcić powinny fachowców. Tam właśnie poznałem ówczesnego prezesa PIP-HB – pana Zbigniewa Bahmana, która to znajomość zaprocentowała wkrótce przy finalizowaniu idei powołania sekcji szkól budowlanych przy tej izbie.

 

Przechodząc do meritum – zacytuję  teraz fragment informacji o tej konferencji, zamieszczonej na stronie MEN:

 

Paweł Babij, Prezes Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa określił trudności z jakimi zmaga się kształcenie w branży budowlanej. Postulował on jednocześnie wypracowanie rozwiązań, które ułatwiłyby współdziałanie szkół z przemysłem. Paweł Babij zaakcentował także istotne znaczenie skutecznego doradztwa zawodowego, które – jego zdaniem – nie powinno sprowadzać się do wyboru danej szkoły, lecz konkretnego zawodu.

 

Pomijając ogólnikową formułę tej relacji (Postulował […] wypracowanie rozwiązań, które ułatwiłyby współdziałanie szkół z przemysłem), zwrócę uwagę na drugą część tej informacji: „zaakcentował także istotne znaczenie skutecznego doradztwa zawodowego, które – jego zdaniem – nie powinno sprowadzać się do wyboru danej szkoły, lecz konkretnego zawodu” w której widać wpływ pedagogicznego wykształcenia mówcy na jego ogląd i oceną sytuacji, czynione współcześnie,  z pozycji menedżera znaczącego ogniwa gospodarki.

 

Czytaj dalej »



Choć od poprzedniego felietonu minęło aż 8 dni, to był to nietypowy czas, bo świąteczny. Nie tylko szkoły miały przerwę w zajęciach, także i na innych polach niewiele się działo. Przeto bez dłuższych eliminacji – tematem tego felietony stał się problem, który wystąpił jako wczorajsza „aktualność” – a tak naprawdę jako promocja publikacji, zamieszczonych na zaprzyjaźnionych z „Obserwatorium Edukacji” stronach. Wiedziałem, że tak będzie już w chwili, gdy formułowałem jej tytuł: „Przemocy rówieśniczej należy zapobiegać, a nie straszyć nią społeczeństwo!”

 

 

Dziś pójdę w mych przemyśleniach i konstatacjach dalej. Że jest to temat, który należy nagłośnić wiedziałem już także w piątek przedświąteczny, gdy w Superstacji oglądałem program „Polska w Kawałkach” Grzegorza Jankowskiego. Bardzo się wtedy zdenerwowałem na jego realizatorów, gdy  – jak wszyscy pozostali widzowie tego medialnego mixu –  musiałem oglądać, jako ilustrację głoszonych przez panią minister Zalewską planów i poglądów, wypowiadającą się tam m. in. o nadal niepewnej przyszłości gimnazjów, znajdowane przez realizatorów w głębokich archiwach zdjęcia szkolnej agresji –  z tym, że robionych przed wielu laty. Szczytem manipulacji było pokazanie sławnego ujęcia z nauczycielem, któremu uczniowie wsadzili na głowę kosz na śmieci. Manipulacji, bo nie można ilustrować imputowanej przez autorów reformy (i – jak widać – także tego programu) agresji, rzekomo pleniącej się nagminnie wśród uczniów polskich gimnazjów, przykładem z 2003 roku, który zdarzył się w …  jednej z bydgoskich zawodówek!

 

I z taką – mówiąc po gombrowiczowsku – „gębą”, nie wiedzieć czemu i dla czyich interesów przyprawianą,  przyszło funkcjonować gimnazjom już od pierwszych lat ich istnienia. Mają w tym swój udział, niestety, nie tylko dziennikarze wszelakich mediów (bo to taki podnoszący wskaźniki oglądalności i sprzedaży temat), ale także akademicy.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj, na internetowej stronie MEN, minister Anna Zalewska złożyła takie oto życzenia:

 

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Państwu radosnych i ciepłych chwil, wypełnionych wiosennym nastrojem.

Życzę, aby ten czas przyniósł nam wszystkim spokój i wzajemną życzliwość. Aby nie opuszczała nas nadzieja płynąca ze Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.”

 

I jak tu pisać felieton, gdy jego autor zamierzał „podsumować” mijający tydzień, w którym do „rozliczenia” są nie tylko dwie kolejne debaty wojewódzkie (pierwsza 21 marca w Poznaniu, z tematem wiodącym: „Jak zapewnić uczniom bezpieczeństwo w szkole?” – z udziałem min. Zabłockiej, druga – Mazowiecka Debata Oświatowa w Siedlcach na wyznaczony temat: „Kształcenie zawodowe dla rynku pracy” z udziałem wiceminister Wargockjej), ale przede wszystkim kolejny przejaw determinacji rządzących, żeby nie powiedzieć – arogancji władzy, czyli powołanie (także w poniedziałek) nowego Łódzkiego Kuratora Oświaty – bez oglądania się na sygnały o nieprawidłowości w procedurze konkursowej.

 

 

Ale przecież są święta Wielkanocne! Mamy się kochać, okazywać sobie wzajemną życzliwość, jakby nic złego się nie działo. Minister Zalewska nie jest w tej strategii „kochajmy się” odosobniona. Ona po prostu wpisała się w partyjną linię, wyznaczoną przez prezesa PiS – Jarosława Kaczyńskiego, którego oferta, skierowana do opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej idzie jeszcze dalej:

 

Czytaj dalej »