
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Na dzisiejszą sobotę proponuję lekturę w trzech częściach. Tematem przewodnim jest „Kto powinien być ‘właścicielem’ szkoły”. Zaczynamy od stanowiska w tej sprawie, zaprezentowanego przez prof. Bogusława Śliwerskiego:
Państwo jako właściciel szkoły
Najgłębszy problem polskiej polityki oświatowej polega na tym, że każda kolejna władza traktuje system edukacyjny jak własny obszar zarządzania.
Ministerstwo nie zachowuje się wyłącznie jak instytucja gwarantująca obywatelom prawo do dobrej edukacji. Określa także cele, treści, priorytety, rytm zmian oraz granice dopuszczalnej samodzielności. Wolność pedagogiczna staje się wówczas przywilejem udzielanym przez państwo, który może zostać zwiększony albo ograniczony w drodze kolejnego rozporządzenia.
Zmieniają się ministrowie, ideologie i deklarowane wartości, ale nie zmienia się przekonanie, że centralna administracja ma prawo na nowo urządzać szkołę.
Jedna władza wpisuje do niej własny kanon historyczny. Druga redefiniuje edukację obywatelską. Kolejna zmienia listę lektur, przedmioty, liczbę godzin, wymagania i priorytety wychowawcze. Każda deklaruje przy tym, że działa w interesie dzieci.
W takim ustroju nauczyciel nie jest autonomicznym profesjonalistą, lecz wykonawcą politycznie definiowanego programu. Dyrektor nie jest przede wszystkim liderem wspólnoty szkolnej, lecz pośrednikiem między administracją, organem prowadzącym, nauczycielami i rodzicami. Uczniowie pozostają adresatami decyzji podejmowanych poza szkołą.
Państwo demokratyczne nie powinno być dysponentem edukacji. Powinno być jej gwarantem. Różnica jest zasadnicza. Państwo-dysponent rozstrzyga, jaka ma być szkoła.
Państwo-gwarant określa standardy bezpieczeństwa, dostępności, jakości i ochrony praw, ale pozostawia wspólnotom szkolnym przestrzeń do tworzenia własnego profilu pedagogicznego. Tak jest w Konstytucji III RP, ale nie w polityce oświatowej państwa.
Państwo-dysponent żąda zgodności. Państwo-gwarant oczekuje odpowiedzialności. Państwo-dysponent produkuje jednolitość. Państwo-gwarant chroni dzieci i młodzież zgodnie z oczekiwaniami rodziców, nie rezygnując z troski o dobro wspólne, którego granice powinny być uzgadniane lokalnie, w radach szkolnych, a nie w MEN.
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
x x x
Kontynuując temat, podjęty w tym krótkim poście przez prof. Śliwerskiego proponują poszerzyć punkt widzenia uczonego pedagoga o dziennikarskie spostrzeżenia tej samej rzeczywistości szkolnej lekturą fragmentów artykułu Kornela Wawrzyniaka, zamieszczonego 8 września ub. roku na stronie tygodnika „Przegląd”. Oczywiście w zakończeniu odsyłam do jego pełnej wersji:
Kto rządzi szkołą?
[…]
– Na pytanie, kto rządzi w polskich szkołach, trudno odpowiedzieć jednoznacznie, bo to zawsze zależy od poziomu, na który spojrzymy. Formalnie – rządzi prawo oświatowe i kolejne rozporządzenia ministra. To system decyduje, jakie egzaminy przeprowadzamy, jakie są podstawy programowe, jak wyglądają ramowe plany nauczania. A ponieważ każda kolejna partia polityczna chce się odznaczyć w systemie edukacji i zostawić po sobie ślad, szkoła staje się areną nieustannych eksperymentów i chaotycznych decyzji. Widać to dobrze w dyskusjach wokół prac domowych – ich całkowity zakaz brzmi efektownie, ale w praktyce jest dużo bardziej skomplikowany. Zadania mechaniczne czy odtwórcze faktycznie są zbędne, natomiast trudno sobie wyobrazić rozwój umiejętności matematycznych albo pisarskich bez ćwiczeń i powtarzania poza szkołą. Jak w życiu – żeby coś osiągnąć, trzeba się spocić. To dotyczy zarówno treningu na siłowni, jak i nauki – komentuje nauczycielka Aneta Korycińska, znana jako „Baba od polskiego”.
Szkołą nie rządzą jednak tylko politycy na szczeblu centralnym. Ci przede wszystkim robią bałagan. Im dalej od gabinetów znajdujących się w budynku przy alei Szucha, a bliżej szkolnych korytarzy – tym wyraźniej widać tego konsekwencje.
– Obecnie polską szkołą rządzi PRZYPADEK. Ma ona dwóch głównych władców – organ prowadzący (samorząd) i kuratorium podległe wojewodzie – często związanych z różnymi opcjami politycznymi. Nie tak miało być – kuratorium od „reformy” Handkego (wcześniej kuratorium było jedynym zwierzchnikiem szkoły i jej „sponsorem”) miało być wsparciem dla szkół. Nawet w tej „reformie” zniknęła z kuratoriów postać MERYTORYCZNEGO wizytatora przedmiotowego i do dziś nie wróciła, więc kuratoryjni urzędnicy kontrolują w placówkach wyłącznie perfekcyjność produkcji papierów. Od czasów ministry Łybackiej kuratoryjna biurokracja zyskuje stopniowo coraz większą władzę nad szkołami – wskazuje Małgorzata Żuber-Zielicz, była dyrektorka warszawskich liceów im. Mikołaja Kopernika oraz im. Stefana Batorego, w latach 2014-2018 przewodnicząca Komisji Edukacji i Rodziny w Radzie Warszawy. […]
Cały tekst „Kto rządzi szkołą” – TUTAJ
Źródło: www.tygodnikprzeglad.pl
x x x
Postanowiłem, jako trzecią część mojej dzisiejszej oferty, umożliwić przypomnienie sobie jak ten problem rozstrzyga Ustawa – Prawo oświatowe:
Rozdział 3
Zarządzanie szkołami i placówkami publicznymi
Art. 43.
Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania koordynuje i realizuje politykę oświatową państwa i współdziała w tym zakresie z wojewodami oraz z innymi organami i jednostkami organizacyjnymi właściwymi w sprawach funkcjonowania systemu oświaty. […]
Cały tekst Rozdziału 3. Ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe – TUTAJ
„Gazeta Wyborcza” zamieściła na swojej stronie internetowej informację o dzisiejszej odprawie u ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, w której uczestniczyli: wiceministra edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz i Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:
Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach
[…]
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński wziął w piątek (16 października) udział w odprawie z udziałem wiceministerki edukacji Pauliny Piechny-Więckiewicz i Komendanta Głównego Policji gen. insp. Marka Boronia.
Foto: www.gov.pl/web/mswia/
Według Kierwińskiego sytuacja w szkołach stabilizuje się, zarówno jeśli chodzi o emocje społeczne, jak i sytuację w sieci. – Powoli będziemy zmieniać charakter naszej obecności w szkołach (…). Siły i środki policji będą utrzymywane, aby zapewnić bezpieczeństwo (…). Natomiast powoli będziemy przechodzić na ogólnopolską akcję profilaktyczną i edukacyjną. Chodzi o szkolenia dotyczące kwestii bezpieczeństwa i rozmowy w szkołach przeprowadzone przez policjantów – przekazał szef MSWiA.
Zajęcia prowadzone przez policjantów mają obejmować: rozpoznanie i zgłaszanie zagrożeń, współpracę z policją, tematykę przemocy rówieśniczej, cyberprzemocy, dezinformacji, odpowiedzialności prawnej oraz zasad postępowania w sytuacji zagrożenia w szkołach.
Kierwiński podkreślił, że po tygodniu intensywnej pracy służb nie ma żadnych sygnałów, aby te wydarzenia były w jakiś sposób ze sobą powiązane i miały ze sobą coś wspólnego. – Nie ma żadnego potwierdzenia, jakoby istniałby jakiś ogólnopolski challenge, a już na pewno nie challenge inspirowany przez jakieś określone grupy zewnętrzne – zapewnił.
Wiceministerka edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz ogłosiła, że wkrótce opublikowane zostaną propozycje zmian w przepisach. Dodała, że w piątek do konsultacji zostanie skierowany zapowiadany projekt rozporządzenia w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy. Ma ono m.in. zobowiązać dyrektorów szkół, we współpracy ze służbami, do przeprowadzenia co najmniej dwa razy w roku „praktycznych ćwiczeń związanych z różnymi sytuacjami kryzysowymi”.
Z kolei w przyszłym tygodniu do wykazu prac legislacyjnych zostanie wpisany projekt nowelizacji Prawa oświatowego. Jego głównymi wątkami, przekazała wiceminister, będą m.in. „zwiększone uprawnienia dyrektorów szkół do sprawdzania rzeczy osobistych, zabezpieczania niebezpiecznych przedmiotów, jasne zasady reagowania na zagrożenia oraz jasne zasady współpracy”.[…]
Komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń przekazał, że od początku akcji policjanci dokonali ponad 187 tys. kontroli placówek oświatowych i zatrzymali 192 osób. Do tych działań skierowano łącznie od początku akcji ponad 102 tysiące policjantów. Zabezpieczono 155 niebezpiecznych przedmiotów.
Boroń dodał, że służby wszczęły 106 postępowań karnych. W większości dotyczyły one gróźb karalnych, publicznego nawoływania do popełniania przestępstw, fałszywych alarmów, zawiadamiania o zagrożeniach i narażenia na niebezpieczeństwo.
68 materiałów zostało przekazanych do sądów rodzinnych, służby odnotowały 56 przypadków zastosowania środków zapobiegawczych i opiekuńczych. Boroń podkreślił, że policja nadal będzie działać szkołach. – Oczywiście to się musi też zmienić – podkreślił. Policja ma teraz przede wszystkim prowadzić działania edukacyjne. Zaproponowany samorządom i dyrektorom szkół podstawowych i ponadpodstawowych zostanie program „Życie to nie gra, masz je tylko jedno„.
Cały tekst „Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
x x x
Informacja „z pierwszego źródła” o tej odprawie ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – oto jej pierwszy fragment i link do pełnej wersji:
Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach
Ponad 90 tys. policjantów skierowanych do ochrony szkół, 160 tys. przeprowadzonych kontroli oraz 192 zatrzymane osoby. Wszczęto 106 postępowań karnych. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, podczas wspólnej odprawy z kierownictwem Policji i Ministerstwem Edukacji Narodowej, podsumował zdecydowane działania służb w związku z ostatnimi zdarzeniami w szkołach. Szef MSWiA uspokaja, że fala przemocy została powstrzymana, a sytuacja znajduje się pod kontrolą. Apeluje również do rodziców i internautów o rozsądek oraz opanowanie emocji. […]
Cały tekst „Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach” = TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/mswia/
Zaczęło się wszystko od krótkiego posta, zamieszczonego wczoraj na fejsbuku przez „Nie dla chaosu w szkole”:
Mamy 701 000 nauczycieli, przy czym niespełna 16% to mężczyźni. (Te proporcje kontrastują z listą nagrodzonych podczas konkursu Nauczyciel Roku i Nauczyciel Jutr@, gdzie panowie uczący w szkołach zdecydowanie dominowali na listach wyróżnionych.)
Płci męskiej są też polscy rekordziści pod względem wieku. Najstarszy ma 90 lat, najmłodszy 18. Obaj uczą gry na fortepianie.
W ciągu 14 lat średnia wieku wzrosła o pięć lat – średnia sięga w tej chwili 47 lat.
Bardzo mało mamy najmłodszych nauczycieli poniżej 30 urodzin – zaledwie 4%. W UE gorsze dane są tylko na Cyprze i w Portugalii.
Zaskakujące, zestawienie pokazuje, że obsadzonych etatów jest niewiele więcej niż nauczycieli (raptem 10 000). Nie zgadza się to z naszą intuicyjna wiedzą, że ludzi podwajających godziny „tablicowe” jest tak wielu
Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/
x x x
To zainspirowało mnie do poszukiwań „w sieci” obszerniejszych materiałów na ten temat, będących danymi źródłowo udokumentowanymi. Oto fragmenty dwu takich tekstów:
Obszerny tekst, zawierający także informacje statystyczne o zbiorowości osób zatrudnionych na stanowisku „nauczyciel”, zamieszczono 14 października na portalu „Serwis Samorządowy PAP”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
MEN: w Polsce jest 701,1 tys. nauczycieli, 84,2 proc. z nich to kobiety
W polskim systemie oświaty pracuje 701,1 tys. nauczycieli. Zdecydowana większość z nich – 84,2 proc. wszystkich polskich nauczycieli — to kobiety. Średnia wieku polskiej nauczycielki to 46,5 lat — wynika z danych udostępnionych PAP przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. […]
Nauczycielek jest 590 648, nauczycieli 110 472, co oznacza, że zawód nauczycielski należy do zawodów sfeminizowanych – 84,2 proc. pracujących w tym zawodzie to kobiety, blisko 15,8 proc. to mężczyźni.
Odsetek nauczycielek w przedszkolach wynosi 98 proc., w szkołach podstawowych – 86,3 proc., w liceach ogólnokształcących – 72,8 proc., a w technikach – 65,6 proc.
Średnia wieku polskiego nauczyciela to blisko 47 lat: kobiet – 46,5 lat, mężczyzn — blisko 48,6 lat. Porównując te dane z danymi z lat ubiegłych wynika, że średnia wieku nauczycieli systematycznie rośnie. W 2012 r. średni wiek polskiej nauczycielki wynosił 41,5 roku, a nauczyciela – 43 lata.
Obecnie najmłodszy polski nauczyciel ma 18 lat i uczy fortepianu w szkole muzycznej I stopnia. Najstarszy ma 90 lat i też uczy fortepianu w szkole muzycznej I stopnia. Zarówno najmłodszy polski nauczyciel, jak i najstarszy to mężczyźni. […]
W 2024 roku Polska była na trzecim miejscu od końca, jeśli chodzi o odsetek nauczycieli poniżej 30. roku — wynosił on 4 proc. Niższe odsetki odnotowano tylko w Portugalii – 3,3 proc. i na Cyprze – 3,1 proc. […]
Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronach kuratoriów oświaty, na 6 października 2026 r. opublikowanych było łącznie 3 860 ogłoszeń o wolnych miejscach pracy dla nauczycieli, które łącznie wykazują 2 488,28 wolnych etatów we wszystkich szkołach i placówkach.
Nieobsadzone etaty stanowią ok. 0,3 proc. łącznego zatrudnienia w systemie oświaty w bieżącym roku szkolnym. […]
Cały tekst ” MEN: w Polsce jest 701,1 tys. nauczycieli, 84,2 proc. z nich to kobiety” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl
x x x
Nauczyciele (w osobach i etatach)
Dostawca: Ministerstwo Edukacji Narodowej. Data aktualizacji: 16 lutego 2026, 14:19
Wszystkie te dane statystyczne dostępne są po kliknięciu TUTAJ
Wczoraj Jarosław Pytlak zamieścił na swoim prywatnym fb-profilu taki post:
Z okazji Dnia Edukacji Narodowej życzę Narodowi, żeby docenił ludzi, którzy współtworzą jego edukację. Żeby dał sobie i im szansę bycia takimi, jakich by chciał mieć. Emanacji Narodu, zgrupowanej we władzach wszelkiego rodzaju, życzę zrozumienia, że Edukację tworzą konkretni ludzie, którzy potrzebują wsparcia i docenienia.
Dla wzmocnienia tych życzeń przypominam artykuł z bloga „Wokół szkoły” pt. „Jaki powinien być dobry nauczyciel?!”:
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story_
Na portalu „EDUNEWS” jego twórca i redaktor Marcin Polak zamieścił dzisiaj bardzo tekst, w kto tym zaproponował nietypowe spojrzenie na dzisiejsze święto – Dzień Edukacji Narodowej:
Święto ministerstwa edukacji
Pół żartem, pół serio. Dziś nie jest Dzień Nauczyciela. Ten był niedawno (5 października), kiedy to obchodzimy Światowy Dzień Nauczyciela – prawdziwe święto tych, którzy wykonują trudną misję kształcenia dzieci i młodzieży na całym świecie. A co dziś? 14 października, obchodzimy w Polsce z pompą pamiątkę założenia pierwszego ministerstwa edukacji na świecie (na pewno w Europie). Choć zwie się Dniem Edukacji Narodowej, w rzeczywistości jest to jest święto, w którym ministerstwo edukacji chce uczcić przede wszystkim samo siebie – a przy okazji udowodnić, że jest najważniejsze, niezastąpione i absolutnie potrzebne w polskim systemie szkolnym. No bo kto by wręczał medale i wyróżnienia, gdyby go nie było…
Inaczej ujmując, 14 października to w sumie takie urodziny MENu, fundowane pracownikom oświaty przez polityków miłościwie rządzących w danym roku.
Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam…
W swojej nieprzebranej łasce politycy przyznali w Dniu Edukacji Narodowej uczniom dzień wolny od zajęć dydaktycznych, ale już nauczycielom nakazuje się obecność w pracy. Nieco pokręcone, ale w sumie logiczne – gdyby tego dnia nie było nauczycieli w pracy, to jak minister edukacji mógłby składać życzenia z okazji założenia ministerstwa edukacji – przy pustych salach? Dziś to wyjątkowo słabo by wyglądało na „słitfociach” w social mediach…
A może MEN wcale nie jest potrzebne ani szkołom, ani nauczycielom, ani uczniom?
Ostatnie dwie dekady z kawałkiem, to w gruncie rzeczy pasmo niepowodzeń polityków majstrujących przy systemie oświaty. Reforma Handkego z 1999 roku była ostatnim spójnym, całościowym i głęboko przemyślanym planem przebudowy polskiej edukacji. Nie znaczy, że nie pozbawionym kontrowersji, ale świadomość rzeczywistych konsekwencji zmiany przyszła dopiero po pewnym czasie. Niemniej jednak na tle działań ministerstwa edukacji w następnych dekadach reforma Handkego jawi się jako dzieło fundamentalne i merytorycznie dopracowane.
Dla uproszczenia – tamtą reformę wyobraźmy sobie jako nową kołdrę. Czysta, elegancka, nieźle uszyta, merytorycznie dopracowana i uzasadniona. Anno Domini 1999 – 27 lat temu. I co było dalej? W ciągu ćwierćwiecza z kawałkiem ta kołdra zmieniła się w prawdziwy, różnokolorowy patchwork. Łata na łacie. Przypomnijmy w skrócie co zdarzyło się po drodze (wybór):
– poważne zmiany w finansowaniu oświaty,
– powolne ograniczanie autonomii szkół,
– eksperyment (fatalnie przeprowadzony) z posłaniem sześciolatków do szkół,
– likwidacja gimnazjów i powrót do struktury 8+4,
– kilka/naście mniejszych lub większych zmian w podstawie programowej,
– podręczniki stale przybierające na wadze,
– dodawanie i odejmowanie przedmiotów,
– wprowadzanie lub wyprowadzanie projektów edukacyjnych,
– zapraszanie do współpracy lub reglamentowanie współpracy organizacji pozarządowych ze szkołami,
– wille dla zasłużonych przyjaciół ministra,
– zwiększanie odpowiedzialności dyrektorów za wszystko,
– i oczywiście tony sprzętów wpychanych do szkół (tzw. modernizacja nauczania), etc.
Dużo tego. Większość tych zmian – była zupełnie nie chciana przez szkoły i nauczycieli. Wciśnięta na siłę. Ostatnio doklejono na patchworkowej kołdrze nową łatkę – z wielkim Kompasem. Ma wskazywać kierunek podążania z kagankiem MENu ku świetlistej przyszłości polskiej szkoły…
Piękna i kolorowa ta nasza patchworkowa kołdra oświatowa…
Z okazji dzisiejszego święta niech żyje, żyje nam… Sto lat i dużo nowych łatek życzymy…
To prawdziwy cud, że mimo tak wielkiego majstrowania przez polskich polityków w XXI wiecznej polskiej oświacie mamy w Polsce ciągle dobre szkoły, mamy dobrych nauczycieli, a uczniowie wypadają całkiem nieźle w badaniach międzynarodowych PISA. Jestem jednak pewien, że gdyby mniej było polityki w „edukacji narodowej” – bylibyśmy daleko dalej w rozwoju systemu oświaty. Im mniej polityki w szkołach, tym lepiej dla szkół, nauczycieli i uczniów.
Najwspanialszy prezent, jaki MEN mógłby zrobić dla polskiej edukacji to doprowadzenie do zgody politycznej pomiędzy wszystkimi partiami politycznymi i wyłączenie edukacji narodowej z obszaru walki politycznej. A drugi – nie mniej istotny – w konsekwencji pierwszego – powołanie eksperckiej, merytorycznej Komisji Edukacji Narodowej i odsunięcie polityków od decyzji dotyczących rozwoju polskiej edukacji – przekazanie odpowiedzialności za edukację do KEN.
Ale do tego pewnie droga daleka. Bo, parafrazując Wyspiańskiego – w MEN polityki trzymają się mocno… (stołków).
Źródło: hwww.edunews.pl/edytoriale/
Na stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej zamieszczony został obszerny tekst Anny Tulczyńskiej – psycholożki i certyfikowanej psychoterapeutki o tym jak wspierać uczniowi zadbać o siebie w sytuacji kryzysowej. Oto jego fragmenty i link do jego pełnej wersji
[…].
W ostatnich dniach w kilku polskich szkołach doszło do napaści z użyciem ostrych narzędzi, których dopuściły się młode osoby. Tym samym zostało złamane pewne tabu. Zawód nauczyciela kojarzony jako trudny, wymagający szybkich decyzji, elastyczności i reagowania na różne sytuacje, w tych okolicznościach został dodatkowo skonfrontowany z realnym zagrożeniem (i to w murach szkoły). Jednocześnie wymagania wobec szkoły i grona pedagogicznego radykalnie wzrosły. Odnosi się to i do sprawnego przeprowadzenia ewakuacji, i do sprowadzenia dzieci do doraźnego schronu, a także zabarykadowania w klasach. A przy tym – od nauczycieli oczekuje się zachowania spokoju, opanowania stresu i paniki wśród podopiecznych. Ponadto tego, że będą rozmawiać z uczniami, wyłapią niepokojące sygnały zagrożenia, będą potrafili uspokoić lęk uczniów i dopasować komunikaty do ich potrzeb. Poprzeczka oczekiwań znów została podniesiona. Co więcej – przez media przetoczyła się fala komentarzy na temat tego, co dyrektorzy i nauczyciele powinni, a co zaniedbali.
Jak w tych realiach zadbać o siebie i zachować równowagę? Jak nie ulec fali niepokoju i pozostać przy twardych faktach i danych? Jak rozmawiać z dziećmi w różnym wieku o tych wydarzeniach? Jak ostrzegać, aby nie wzbudzić większego lęku u młodych osób i młodzieży? W reakcji na te pytania przygotowaliśmy dla Państwa zbiór porad.
Zasada maski tlenowej – najpierw zadbaj o siebie
Bieżące wydarzenia sprawiły, że wielu nauczycieli zastanawia się, czy ich miejsce pracy jest bezpieczne, czy bez obaw mogą prowadzić lekcje i skupić się na zajęciach, a nie na wyłapywaniu niepokojących dźwięków z korytarza. Napięcie często było wzmacniane wskutek publikowania na grupach internetowych nie zawsze sprawdzonych informacji, a nawet pozornie neutralnych wpisów tj. „Uważajcie na siebie!” lub „Czytaliście o krwawym piątku?”. To kolejne puzzle, które rozkręcają spiralę strachu.
|
W trudnej sytuacji powinniśmy najpierw zadbać o swój stan ducha i racjonalne podejście do sprawy. Emocjonalne reakcje są naturalną konsekwencją na niecodzienne wydarzenia. Ważne, by umieć sobie z nimi radzić i kontrolować zachowanie lub wiedzieć, gdzie szukać pomocy.
[…] |
Jak nie dać się wciągnąć w spiralę strachu?
Nie skupiajcie całej uwagi na wiadomościach o dramatycznych wydarzeniach. Kiedy programy informacyjne w kółko nadają te informacje, a na social mediach czytamy kolejny post i oglądamy kolejną rolkę, wzrasta w nas poczucie zagrożenia, napięcie, bezradność. Zachęcamy więc do wybrania maksymalnie dwóch sprawdzonych źródeł informacji i korzystania z nich nie więcej niż dwa razy dziennie. Pamiętajmy, że algorytmy portali społecznościowych są nastawione na podkręcanie negatywnych emocji, bo to znacznie zwiększa ich zasięgi.
Jeśli sytuacja bardzo was stresuje, czujecie niepokój i napięcie – zadbajcie o siebie i regulację własnych emocji. Znajdźcie chwilę na zrobienie czegoś, co odrywa Was od rzeczywistości, np. spacer, spotkanie ze znajomymi, spokojne wypicie porannej kawy, realizację pasji. W trudnych chwilach takie działania mogą się wydawać bezsensowne, ale to właśnie one ładują nasze baterie. Aktywności zgodne z naturalnym rytmem dnia czy tygodnia przywracają spokój i poczucie bezpieczeństwa. Poszukajcie też kogoś, kto będzie dobrym partnerem do rozmowy.
Fundacja Twarze Depresji prowadzi Telefon Zaufania dla Nauczycieli –to bezpłatna linia wsparcia psychologicznego. Jest czynna w poniedziałki w godzinach 13:00–17:00 pod numerem +48 510 338 182.
Jak rozmawiać z młodszymi dziećmi o trudnych wydarzeniach? Wskazówki dla klas I–III
Zapoznajcie się z wytycznymi, jakie otrzymaliście od dyrektora szkoły lub władz zwierzchnich. Omówcie je w gronie pedagogicznym, oswójcie, zanim przekażecie je uczniom.
Wielu nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej zastanawia się, czy poruszać z uczniami tego typu temat, czy mówić im o zagrożeniach.[…] Rozmowę z uczniami klas I–III na trudne tematy trzeba dostosować do ich potrzeb i możliwości percepcyjnych. Przede wszystkim warto słuchać ich wypowiedzi i pytań oraz udzielać tych informacji, których się domagają, np. „Dlaczego przed szkołą stał dzisiaj radiowóz i byli policjanci?”, wtedy warto opowiedzieć, że w trzech szkołach miały miejsce niebezpieczne sytuacje i dziś policjanci strzegli spokoju w szkołach. Więcej szczegółów podajmy wówczas, gdy jakiś uczeń wprost o to zapyta. Dzieci same najlepiej wiedzą, ile informacji potrzebują, by zaspokoić ciekawość i wyciszyć swój niepokój. A gdy padnie pytanie: „Czy w szkole jest bezpiecznie? Czy nic się nie wydarzy?”,nie obiecujmy tego, czego nie możemy zagwarantować – nie mamy przecież pewności, że nigdy nic złego się nie wydarzy. Powiedzmy raczej, że dorośli robią wszystko, by w szkole każdy był bezpieczny. Możemy przećwiczyć z uczniami sytuację zamknięcia się w sali i zabarykadowania drzwi, ale wcześniej musimy wyjaśnić dzieciom, że są sytuacje, w których trzeba się schować i być cicho jak myszki, a teraz będziemy to trenować.
Obserwuj zachowanie uczniów, zauważaj zmiany w ich zachowaniu. Słuchaj uważnie ich pytań, rozmów na przerwach. Reaguj na nie spokojem. Przekazuj tylko te komunikaty, które zaspokajają ich ciekawość
[…]
Uczniowie klas IV–VIII w obliczu kryzysowych doświadczeń – jak wzmacniać ich odporność psychiczną?
Uczniowie klas starszych powoli wchodzą w trudny wiek dorastania. To moment rozwoju, w którym nastolatkowie są szczególnie wrażliwi i labilni emocjonalnie. Potrzebują naszej stabilności, racjonalności i wsparcia. W rozmowie z uczniami w tym wieku możemy już bardziej otwarcie poruszać trudne tematy, ale pilnujmy, by nie zarażać ich naszym niepokojem. Ważne, by tej w rozmowie nadać odpowiednią skalę niepokojącym wydarzeniom, unikać budzących emocje określeń: „masakra” czy „krwawy piątek”. Pomóżmy oddzielić fakty od krążących pogłosek. Stójmy na gruncie rzetelnych informacji, ale jednocześnie nie możemy uspokajać na siłę czy bagatelizować zagrożenia. Jeśli uczeń mówi, że boi się przebywać w szkole, nie zaprzeczajmy jego emocjom. Zapytajmy, co wie o sytuacji, której się boi? Spróbujmy ustalić, co konkretnie budzi jego lęk i odpowiadajmy wyjaśnieniami na te konkretne niepokoje.
Gdy zaczynamy rozmowę z uczniami warto zapytać wprost: „Jak się czujecie w tej sytuacji?” i w odpowiedzi normalizować różne emocje. Nie ma bowiem jednej prawidłowej reakcji. Będą osoby przestraszone, inne smutne, a kolejne – poczują złość. Dobrze pytać także o opinie i przemyślenia.
Podczas rozmów z klasą zacznijcie od pytań:
Co słyszeliście o tym wydarzeniu?
Co wiecie, co myślicie?
Co Was najbardziej zaniepokoiło?
Co najmocniej poruszyło?
To pozwali dostosować rozmowę do realnych potrzeb uczniów.
Nie zapominajmy o najstarszych dzieciach, o tych prawie dorosłych nastolatkach. Uczniowie szkół ponadpodstawowych także wymagają wsparcia dorosłych. Wydaje się, że już nas nie potrzebują, że mają swój świat, swoich przyjaciół, partnerów, z którymi przebywają i rozmawiają. Jednak w sytuacji zagrożenia znowu mogą potrzebować nas, osób dojrzalszych i naszego racjonalnego myślenia i spokoju.
[…]
.
Pracuj wspólnie z uczniami nad atmosferą w klasie
Poczucie odrzucenia, upokorzenie, wyśmiewanie i wykluczenie mogą sprzyjać agresywnym zachowaniom. Z kolei dobra, wspierająca atmosfera w grupie działa ochronnie. Nie buduje się jej jednak podczas jednej czy dwóch godzin wychowawczych, lecz w codziennych relacjach i drobnych reakcjach.
Ważne, by samemu modelować szacunek w komunikacji i konsekwentnie reagować na drwiny czy raniące komentarze.[…]
Fake newsy – jak nie siać paniki i dezinformacji?Fake newsy – jak nie siać paniki i dezinformacji?
Trudne wydarzenia i ich medialny oddźwięk to okazja, by porozmawiać z uczniami o dezinformacji. Ze starszymi klasami warto wspólnie przeanalizować, jak odróżniać wiarygodne informacje od fałszywych, sprawdzać źródła i nie rozpowszechniać niesprawdzonych doniesień. Przydatne wskazówki i materiały edukacyjne znajdziecie na stronie Ośrodka Edukacji Informatycznej i Zastosowań Komputerów.
Konsekwencje prawne – żart, który może mieć poważne skutki
Dura lex sed lex – warto uświadamiać uczniom, że groźby kierowane do rówieśników, przynoszenie do szkoły noży czy przedmiotów przypominających broń lub ładunki wybuchowe, nie są niewinnymi żartami. Takie zachowania mogą prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych. Ważne, by młodzi ludzie rozumieli, że ich działania mogą wywołać strach i poczucie zagrożenia, nawet jeśli sami nie traktują ich poważnie.
Codzienna uważność i otwartość mają znaczenie
W opinii ekspertów ostatnie wydarzenia w szkołach mogą być sygnałem, że wiele polskich dzieci i nastolatków ma niezaspokojone potrzeby bycia zauważanym, zaakceptowanym, i wspartym w rozpoznawaniu i radzeniu sobie z własnymi emocjami – bezradnością, frustracją czy odrzuceniem. Każdy uczeń powinien wiedzieć, że nawet wtedy, gdy zrobi coś karygodnego, nie traci prawa do wsparcia i pomocy ze strony nauczyciela. Przecież właśnie wtedy może ich najbardziej potrzebować… Starajmy się być mądrymi dorosłymi, którzy towarzyszą swoim podopiecznym nie tylko w rozwoju i nauce, lecz także w stawaniu czoła trudnym sytuacjom i wyzwaniom, jakie ostatnio przynosi nam rzeczywistość. Dbajmy o siebie, dawajmy sobie prawo do wyrażania emocji. Bądźmy razem.
Autorką artykułu jest Anna Tulczyńska – psycholog i certyfikowana psychoterapeutka poznawczo‑behawioralna specjalizująca się w pracy z młodzieżą i dorosłymi. […]
Cały tekst „Proszę Pani, proszę Pana, czy w naszej szkole jest bezpiecznie?” – komfort psychiczny w szkole. Jak wspierać podopiecznych i zadbać o siebie w sytuacji kryzysowej? – TUTAJ
Źródło: www.ceo.org.pl
Oto fragmenty tekstu Krzysztofa Idziaka (z linkiem do pełnej wersji), zamieszczonego dzisiaj na ogólnopolskim portalu informacyjnym „Goniec”, z którego dowiecie się o najnowszych decyzjach ministry Nowackiej w sprawie nowych zasad bezpieczeństwa w szkołach:
Nowacka o nowych zasadach bezpieczeństwa. Policja w szkołach i zakaz wstępu dla osób postronnych
W polskich szkołach obowiązują dziś zaostrzone zasady bezpieczeństwa. W budynkach pojawili się policjanci, a osoby z zewnątrz w czasie lekcji praktycznie nie mają już wstępu. O nowych rozwiązaniach i o tym, czy uczniowie są bezpieczni, mówiła w Porannej rozmowie w RMF FM ministra edukacji Barbara Nowacka. W rozmowie z Tomaszem Terlikowskim wyjaśniła, kto może wejść do szkoły w trakcie zajęć. Policjanci pojawili się w dwudziestu tysiącach polskich szkół po serii groźnych incydentów i fałszywych alarmów, które rozsiewano w Internecie. […]Obecność policji ma charakter prewencyjny i jest odpowiedzią na dezinformację oraz próby wywołania paniki w mediach społecznościowych. Barbara Nowacka podkreśliła, że patrole mają też działać odstraszająco na tych, którzy chcieliby zakłócać pracę szkół.
– Patrole policji symbolicznie przypominają wszystkim, którzy mają pomysły na robienie głupich żartów, że tu nie ma przestrzeni na głupie żarty — mówiła ministra. Minister zaapelowała, by reagować na każde niepokojące zachowanie uczniów i zgłaszać je odpowiednim osobom. Jak podkreśliła, za ostatnimi zdarzeniami nie stoi żaden spisek, a raczej efekt naśladownictwa. […]
Najważniejszym elementem nowych zasad jest ograniczenie dostępu do szkół w czasie lekcji. Dyrektorzy wprowadzili zakaz wstępu dla osób postronnych, co ministerstwo w pełni popiera. – Uważam, że nie ma przestrzeni na osoby postronne wchodzące do szkół, bo to też jest niebezpieczne — oświadczyła Nowacka. Jak wyjaśniła, po dzwonku na lekcje w budynku mogą przebywać wyłącznie osoby uprawnione.[…]
Resort pracuje też nad przepisami, które dadzą dyrektorom i nauczycielom realne narzędzia do reagowania. Dziś nauczyciel może odebrać uczniowi nóż, ale w przypadku innego niebezpiecznego przedmiotu nie ma już takiego prawa. […] Minister przyznała, że zdarzały się przypadki, w których nauczyciele interweniowali i spotykali się z karami dyscyplinarnymi za przekroczenie uprawnień. Zmiany, planowane w ustawie o prawach i obowiązkach ucznia, mają dać możliwość odbierania niebezpiecznych przedmiotów, a także reagowania przy podejrzeniu, że uczeń ma w plecaku narkotyki.
Nowe obostrzenia dotyczą przede wszystkim czasu trwania zajęć, który resort uznał za najbardziej newralgiczny moment dnia. Pytana o rolę szkół jako lokalnych centrów, w których odbywają się choćby zbiórki harcerskie, Nowacka zaznaczyła, że takie aktywności muszą odbywać się poza planem lekcji. […] Zmiany mają docelowo stworzyć spójny system ochrony, chroniący uczniów zarówno przed zagrożeniami z zewnątrz, jak i wewnątrz szkoły.
Cały tekst „Nowacka o nowych zasadach bezpieczeństwa. Policja w szkołach i zakaz wstępu dla osób postronnych”
– TUTAJ
Źródło: www.goniec.pl
Poranna rozmowa w RMF [Od 9’40”] – TUTAJ
Nowy tydzień proponuję zaczynam od zamieszczenia tekstu, który wczoraj zamieszczony zostalł na fb-profilu grupy „Nie dla chaosu w szkole”. Dowiecie się tam o jeszcze jednym punkcie widzenia na przyczyny fali agresji w szkołach:
W 2025 r. Europol stworzył nową kategorię przestępstwa – Violence-as-a-service (VaaS) – przemoc jako usługa.- pisze Karolina Słowik. Mówił o tym w lutym na łamach „Wyborczej” dr Konrad Ciesiołkiewicz z Uczelni Korczaka, wiceszef państwowej komisji ds. pedofilii.
Nazwał to „weaponizacją dzieci. – Mamy bardzo duży wzrost działań, w których dzieci są wykorzystywane przez różne osoby, grupy, ruchy przestępcze. Dzieci otrzymują płatne zlecenia najczęściej na komunikatorach. My to znamy z wojny hybrydowej z Rosją: robienie zdjęć, działania dywersyjne, podpalenia. Na Telegramie, Discordzie ktoś zlecił młodym ludziom takie zadanie za pieniądze – wyjaśniał.
Opisywał, jak to przebiega: sprawca nawiązuje kontakt z dzieckiem w grze online lub platformie społecznościowej, potem przechodzi się na komunikator. Najpierw dziecko jest uwodzone, a potem jest szantażowane i zmuszane do przestępstw za pomocą tych materiałów. Chodzi o różne występki: sprzedaż narkotyków, aktów dywersji, samookaleczania się, ataków nożowniczych, nawet zleceń zabójstwa.
Szefowa Europolu alarmuje, że skala tych zjawisk jest bardzo duża. Że w ciągu pierwszego pół roku zatrzymali około 270 osób wciąganych w działania przestępcze – mówił Ciesiołkiewicz. – W 2025 r. w całej Europie zatrzymano 63 osoby jako sprawców, 40 koordynatorów, 84 rekruterów. – To brzmi jak scena z filmu, ale o tym mówią dokumenty Europolu, o tym mówi też raport koordynatora UE ds. przeciwdziałania terroryzmowi czy FBI – podkreślał.
Według Ciesiołkiewicza najbardziej narażoną grupą są dzieci z defaworyzowanych środowisk albo takie, które mają swoje trudności. Są w spektrum, mają obniżoną samoocenę. Sprawcy wyszukują je na grupach wsparcia i łatwo nimi manipulują. – Ważny jest też wiek podatności, wiek nastoletni jest najbardziej podatny – to grupa 14-16 lat. Charakteryzuje się brakiem refleksyjności i krytycznego podejścia oraz kształtowaniem własnej tożsamości na podstawie grupy rówieśniczej – podkreślał dr Ciesiołkiewicz.
Wojtasik z Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” podkreśla, że szkodliwe wzorce, w tym treści promujące przemoc i skrajne postawy, są łatwo dostępne w internecie. Sprzyjają temu grupy na komunikatorach czy w portalach społecznościowych. – Te treści tam są. A algorytmy mogą dodatkowo wciągać młodych w podobne treści i środowiska. Z czasem stają się one częścią obrazu świata i wartości, które ich otaczają. Stwarza to pozór jakiejś normy. Mogą być tam osoby, które wspierają i wzmacniają zachowania radykalne. I jest to trudne do skontrolowania – mówi Wojtasik.
Radykalizacja w sieci może dotyczyć również osób, które na co dzień nie sprawiają żadnych kłopotów i nie przejawiają niepokojących zachowań. Taki proces może rozwijać się stopniowo i przez długi czas pozostawać niezauważony przez otoczenie – dodaje.
O ile trudno skontrolować to, co dziecko robi w sieci, rodzice mogą zauważyć wcześniej jakieś sygnały w zachowaniu nastolatka. Na co zwracać uwagę? – To uniwersalna rada. Ale przede wszystkim trzeba być w kontakcie, w relacji. Jeśli dziecko się z niej wycofuje albo zaczyna zachowywać się inaczej niż zwykle, to może być pierwszy sygnał, że dzieje się coś niepokojącego. Nie musi to oznaczać radykalizacji, ale powinno zwrócić naszą uwagę. Niepokojące mogą być również narastająca agresja, fascynacja przemocą czy usprawiedliwianie jej. Jeśli rodzic jest w kontakcie z dzieckiem, rozmawia z nim regularnie, ma szansę coś zauważyć. Ma szansę być przeciwwagą dla treści, które dziecko spotyka w internecie. Wtedy można coś tłumaczyć, prostować czy polemizować, ale też przedstawiać swoje wartości i obraz świata – mówi Wojtasik.
– Natomiast jeśli mówimy o dzieciach, które spędzają nawet kilkanaście godzin dziennie w sieci, to wtedy mniej jest czasu na relację z rodzicem, a dużo większe ryzyko zanurzenia w szkodliwych treściach. Uważność rodziców to jeden z kluczowych czynników chroniących dziecko – podkreśla
Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/
Artykuł w GW „Weaponizacja dzieci to nie sci-fi. Sprawcy wyszukują ofiary w sieci i je szantażują” – TUTAJ
Wczoraj dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fb-profilu tekst, w którym – moim zdaniem – znajduje się bardzo aktualna, merytoryczna, nie polityczna – wskazówka dla nauczycieli, jak przeciwdziałać narastającej wśród uczniów (ale i uczennic) przemocy
.
Dzieci i młodzi ludzie podążają za tymi, z którymi łączy ich więź, dlaczego więc nie chcemy z nimi tej więzi tworzyć?
W szkołach jest coraz więcej przemocy. Wszyscy to widzimy, ale czy coś robimy? A jeśli robimy, czy te działania naprawdę coś zmieniają, czy są tylko działaniem pozornym na wypadek, gdyby coś się stało i szkoła zostałaby skontrolowana. Mieliśmy pogadankę, w dokumentach wszystko się zgadza.
System edukacji staje się coraz bardziej sformalizowany i zbiurokratyzowany, jego celem nie jest rozwój i dobro dzieci, ale przygotowanie do testów i osiągnięcie jak najlepszego miejsca w rankingu. Nauczyciele są rozliczani właśnie z tego, nikt nie interesuje się tym, jaka atmosfera panuje na lekcjach, czy uczniowie mają poczucie bezpieczeństwa i mają do nauczycieli dość zaufania, by zgłaszać im problemy i u nich szukać pomocy.
To logiczne, że wielu podążą drogą, którą wskazuje system. „Rób to, za co będziesz rozliczany. System kieruje więc uwagę dorosłych na wyniki”.
W takim opresyjnym, rywalizacyjnie zorientowanym środowisku, jest coraz więcej agresji i przemocy, coraz mniej myślenia wspólnotowego, ciepła i zwykłej ludzkiej życzliwości, czyli tego, czego wszyscy ludzie potrzebują jak tlenu. Efekty wszyscy widzimy. Czy to wystarczy, żebyśmy zaczęli działać?
Dzieci i młodzi ludzie podążają za tymi, z którymi łączy ich więź i z którymi mają dobre, wspierające relacje. Te więzi są im do życia niezbędne, jesteśmy gatunkiem ultraspołecznym. Bez więzi nie mamy na młodych wpływu, bez więzi z dorosłymi podążają za tymi, którzy wydają się im atrakcyjni. A zło jest nie tylko atrakcyjniejsze od dobra, ale również łatwiejsze.
W czerwcu wstawiłam tutaj rolkę, w której opowiadałam o dziecięcej potrzebie więzi z dorosłymi, również z nauczycielami.
Pod tym postem pojawiły się komentarze, w których przerażająco wielu nauczycieli napisało, że ich rolą nie jest wspieranie dzieci, nie będą też tworzyć z nimi więzi, bo uczniów w klasie jest zbyt wielu, a na budowanie dobrych relacji nie mają czasu, bo przygotowują uczniów do egzaminu. Są rozliczani na podstawie tego, jakie wyniki osiągną ich uczniowie. Od wspierania dzieci i tworzenia więzi jest rodzina. Ale bez więzi nie mamy…
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
Wczoraj na portalu „WP wiadomości” zamieszczono zapis rozmowy z psychologiem sądowym i profilerem dr Maciejem Szaszkiewiczem na temat dramatycznych wydarzeń, do których doszło w tym tygodniu w szkolach na Mazowszu. Oto jego obszerne fragmenty:
„Ataków w szkołach będzie więcej”. Ekspert nie ma wątpliwości
W ostatnich dwóch dniach w dwóch szkołach doszło do ataków na uczniów i pracowników. Jedna osoba nie żyje. Kilkanaście jest rannych. Psycholog sądowy i profiler dr Maciej Szaszkiewicz jest przekonany o tym, że to nie są jednostkowe historie. – Będą się nasilały. Część to może być naśladownictwo – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
Magda Mieśnik, Wirtualna Polska: W środę doszło do ataku w szkole w Ostrołęce, dzień później w podstawówce pod Wyszkowem na Mazowszu. Czy takie ataki przychodzą falami, przez naśladownictwo?
Dr Maciej Szaszkiewicz, psycholog sądowy i profiler: – Sytuacja ogólna, na świecie, w naszym kraju jest taka, że ataków będzie coraz więcej. Obserwujemy coraz mocniejszą radykalizację społeczeństwa, która postępuje. Pewną rolę, choć raczej niewielką, może odgrywać chęć naśladownictwa. Ktoś zobaczy, że inna osoba się na taki atak odważyła i też się na to zdecyduje. Ale nie uważam, żeby to było masowe. Dana osoba decyduje się na taki krok raczej dlatego, że coś się zadziało w jej życiu i już nie widzi innego wyjścia. Drugi powód to zaburzenia psychotyczne. Ktoś ma urojenia. Wierzy, że diabeł każe mu zabijać. To jest objaw choroby. Kolejny wątek, którego wykluczyć nie możemy – dobrze wiemy, że Rosjanie bardzo sprawnie penetrują społeczność internetową, gdzie aktywna jest młodzież. Specjalizują się w podsycaniu negatywnych emocji, poprzez manipulację mogą nakłaniać do takich ataków.
M.M. – Dlaczego dzieci, nastolatkowie decydują się na takie ataki?
M.Sz. – Jak jest dużo broni, to będzie dużo ataków. Widać to szczególnie w Stanach Zjednoczonych. U nas nie ma tak łatwego dostępu do broni palnej, dlatego sprawcy sięgają po noże czy inne niebezpieczne przedmioty, które łatwo zdobyć. W każdej kuchni jest nóż. Tak naprawdę odpowiedź może nam dać dopiero analiza życia sprawcy. Jakie relacje były w jego domu, jak został wychowany, jakie miał dzieciństwo. Skutek, czyli atak, jest wynikiem tego, co działo się wcześniej. To we wczesnym dzieciństwie, do piątego roku życia, kształtuje się osobowość, postawa życiowa. Dlatego niezwykle ważne jest to, jak rodzice traktują siebie nawzajem i swoje dzieci. Bo one to obserwują i to ma potem na nie ogromny wpływ. Jeśli wychowały się w przemocowym domu, to potem taki zapewne też stworzą. Będą powielać wzorce z dzieciństwa. […]
M.M. – Dlaczego do tych ataków dochodzi w szkołach?
M.Sz. -Szkoła jest ich codziennym środowiskiem. Spędzają tam bardzo dużo czasu. Tam mają relacje z innymi uczniami, tam są akceptowani lub wykluczani z grona rówieśników, co jest niezwykle bolesne dla dziecka. Niestety często nauczyciele nie są w stanie tego zauważyć, ponieważ jest ich zwyczajnie zbyt mało.
M.M. – Czy atmosfera w polityce, mediach społecznościowych sprawi, że takich ataków będzie więcej?
M.Sz. – Zdecydowanie. Wystarczy włączyć na chwilę telewizję i od razu są doniesienia o tym, ile osób zginęło w ataku na Ukrainę czy w jakimś zamachu. Życie ludzkie wydaje się być coraz mniej warte. Mamy natężenie informacji o śmierci, a za mało się skupiamy na pojedynczych przypadkach. Nie przeżywamy już śmierci poszczególnych osób. Dla ludzi to już przestało być ciekawe. Ta pogarda dla ludzkiego życia udziela się osobom podatnym na takie rzeczy. […]
M.M. -Jakie zmiany w zachowaniu nastolatka powinny zaalarmować?
M.Sz. – Rodzice muszą znać otoczenie dziecka – z kim się spotyka, co z nimi robi, jakich słów używa, czy zaczyna sięgać po alkohol i narkotyki, czy z domu znikają pieniądze, ile czasu spędza w internecie, jakie gry lubi, czy zamyka się na długo w pokoju.
M.M. – Jak odróżnić nastoletni bunt od sygnałów alarmowych?
M.Sz, – To bardzo trudne, bo normalnym etapem dojrzewania są zachowania buntownicze. Ale nie należy lekceważyć takich zachowań. Jeśli jest ich coraz więcej, nasilają się, to trzeba się im bardzo dobrze przyjrzeć. Spróbujmy ustalić, z czego wynikają. A jeśli nie potrafimy, to zawsze można sięgnąć po pomoc specjalistów. Dziecko, nastolatek, musi jednak zawsze wiedzieć, że rodzice go nie zostawią, nie skreślą. Musi czuć, że ma w nich wsparcie. Z drugiej strony, jeśli u nastolatka nie ma w ogóle zachowań buntowniczych, to znaczy, że też jest coś nie w porządku i należy się temu przyjrzeć.
M.M. – Co robić, by wśród uczniów, rodziców nie narastała atmosfera strachu, poczucia zagrożenia?
M.Sz. – Atmosfera strachu będzie narastać, jeśli nic nie będziemy z tym robić. Dzieci nie mogą żyć w poczuciu, że siedzą jak kury w kurniku; w każdej chwili może wpaść łasica i kogoś zabrać. Każdy taki przypadek powinien zostać omówiony z uczniami, by pomóc im zrozumieć, dlaczego tak się stało. Na początku można zapytać dzieci, dlaczego ich zdaniem dana osoba zaatakowała. Delikatnie naprowadzać je na to, co w życiu tej osoby doprowadziło ją do takiego czynu. Dlaczego myśl o ataku była silniejsza od świadomości jego konsekwencji? Czy ktoś wcześniej coś zauważył? Dzieci same dojdą do tego, jak w przyszłości należy się zachować.
M.M. -Jak się zachować w szkole, gdy do klasy wchodzi osoba z nożem czy innym niebezpiecznym narzędziem?
M.Sz. – Dzieci muszą być przygotowane na to, jak się chronić. Obowiązkowo powinny wiedzieć, gdzie można uruchomić alarm w szkole, gdzie się schować, którędy uciekać, które drzwi mają zamki. Taką wiedzę powinni im przekazać przede wszystkim nauczyciele, którzy sami do takich ataków powinni być jak najlepiej przygotowani. Czasem się zastanawiam, czy nie powinni mieć jakichś środków do obrony, ale to mogłoby jedynie doprowadzić do eskalacji agresji.
Cały tekst „’Ataków w szkołach będzie więcej’. Ekspert nie ma wątpliwości” – TUTAJ
Źródło: www.wiadomosci.wp.pl

























