Z kilkudniowym opóźnieniem udostępniam post, zamieszczony w miniony poniedziałek na fb-profilu Tomasza Tokarza. Kiedy przeczytacie, będziecie wiedzieli dlaczego uznałem, że muszę go upublicznić na OE:

 

 

Polska polityka od dekad toczy się w kółko, odtwarzając te same spory, te same podziały i te same twarze. Zadziwiające jest jednak to, że zjawisko to nie dotyczy wyłącznie samych polityków, lecz głęboko przenika pokolenie, które teoretycznie powinno wnosić świeżość – młodych Polaków. Zamiast własnego języka, własnych diagnoz i własnych marzeń o państwie, młodzież przejmuje gotowe narracje od ludzi, którzy swoją formację polityczną kończyli jeszcze w poprzednim ustroju lub tuż po jego upadku.

 

Idolami politycznymi młodych Polaków są dziś ludzie pięćdziesięcio- i sześćdziesięcioletni. Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke, Karol Nawrocki, Rafał Trzaskowski. Najmłodsi z nich też dawno przekroczyli 40. Adrian Zandberg czy Krzysztof Bosak, Mentzen już jest na granicy. Każdy z nich ukształtował swój światopogląd w zupełnie innych realiach historycznych, a mimo to, to ich słowa, ich frazy i ich obsesje wypełniają usta młodych komentatorów, youtuberów i aktywistów. Dwudziestoparolatek kibicujący Kaczyńskiemu używa jego słownika z lat dziewięćdziesiątych. Rówieśnik po drugiej stronie barykady powtarza retorykę Tuska jak katechizm. Młody zwolennik Korwina cytuje go z nabożeństwem, jakby obcował z prorokiem.

 

Dyskurs polityczny, który dociera do młodego pokolenia, jest więc w istocie dyskursem cudzym – przefiltrowanym przez doświadczenia transformacji, Solidarności, stanu wojennego, lustracji i okrągłego stołu. Tematy, które elektryzują starszych mentorów, są tematami z innej epoki. Smoleńsk, IV RP, rozliczenia z komunizmem, spór o kształt transformacji lat dziewięćdziesiątych – to nie są pytania, które pokolenie urodzone po roku 2000 powinno stawiać na pierwszym miejscu, a jednak stawia, bo ktoś starszy przekonał je, że to właśnie są pytania fundamentalne.

 

Co znamienne, nawet internet, który miał demokratyzować przestrzeń publiczną i dawać szansę nowym głosom, w Polsce stał się głównie tubą dla starszych autorytetów. Ziemkiewicz, Sakiewicz czy rozmaici publicyści ukształtowani w poprzedniej epoce mają na YouTube miliony wyświetleń, a ich treści konsumuje właśnie młoda widownia. Algorytmy wzmacniają tych, którzy już są znani, a znani są ci, którzy działają od lat. Nowe twarze, jeśli się pojawiają, najczęściej są jedynie bardziej temperamentalnymi wersjami swoich mistrzów.

 

Tymczasem polska młodzież w swej masie pozostaje politycznym echem. System, w którym dorasta, nigdy nie zadał jej pytania o własne zdanie. Zaproponował gotowe odpowiedzi, gotowe obozy i gotowych bohaterów. A ona, jak każde pokolenie zostawione bez własnej przestrzeni, przyjęła to, co jej podano.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/

 

 

 



Zostaw odpowiedź