Na dzisiaj proponuję zapoznanie się z dość obszernym tekstem Tomasza Pintala – pasjonata matematyki, w którym nie tylko zawarł swoją krytyczną opinię o sposobach nauczania tej królowej nauk w polskich szkołach, ale do którego dołączył  kompleksowy przewodnik po programie nauczania matematyki. Wszystko z jego fb-profilu, gdzie zostało to zamieszczone w środę 20 maja:

 

 

To musi być chyba iluzja, złudzenie czy też błędne postrzeganie, nieprawidłowa interpretacja! Kiedyś mówiliśmy, że bez pracy nie ma kołaczy, a z próżnego to Salomon również nie naleje! Potem było sławne „no pain – no gain”, czyli nie ma bólu, nie ma postępu, a teraz to już wszystko stanęło na głowie, więc może już najwyższy czas, aby co nieco odkręcić?

 

Od kilku lat kompletnie nie mogę zrozumieć w jaki sposób ludzie postrzegają edukację matematyczną w kontekście własnej nauki oraz realizacji swoich oczekiwań, celów czy też pragnień w tym zakresie.

 

W zależności od tego kiedy się pojawią, pytając mnie czy mogę im pomóc oraz wyjawiając to jak dużo się uczą bądź uczyli w ostatnich latach matematyki, zauważam iż duża część społeczeństwa nie ma pojęcia o tym jak działa edukacja matematyczna, czym jest nauka, o co chodzi w nawykach jak też co się dzieje z matematyką szczególnie w szkole średniej i jak to wpływa na ucznia oraz jego wyniki, osiągnięcia czy też po prostu oceny szkolne.

 

Temat jest naprawdę gruby i jednocześnie wielowątkowy, więc pewnie można by jakąś pracę doktorską napisać. Niemniej ja tu tylko sprzątam, więc będę chciał przedstawić jedynie zarys tego, czym się ostatnio zajmowałem i na ile to może ja błędnie interpretuję matematyczną rzeczywistości w kontekście edukacyjnym. Kto wie? Zobaczmy zatem.

 

Od jakiegoś czasu coraz lepiej ma się mit związany z tym, że jak w szkole nauczyciel zaprezentował dany temat z matematyki, to idealnie byłoby absolutnie nic nie robić w tym zakresie, żeby nie zepsuć tej magicznej, szkolnej transmisji treści matematycznych.

 

Serio, serio! Wielu rodziców łącznie ze swoimi dziećmi, nie widzi sensu nauki matematyki, nie mają ochoty wykonać pracy w tym kierunku, która by przyniosła określone efekty, a jak już podejmują działania, to niestety przeszacowują swoje możliwości hipersonicznego wchłaniania wiedzy oraz ultrabanalnego jej zrozumienia. Ja tego naprawdę nie rozumiem, bo nie spina mi się to na jakimkolwiek poziomie poza oszustwem, czarną magią oraz wiarą w coś co całkowicie zaprzecza temu co setki razy potwierdza nauka jak też niemal wszystkie badania naukowe dotyczące uczenia się.

 

W celu lepszego zrozumienia tego czego nie jestem w stanie zrozumieć bez zmiany stanu świadomości, poprosiłem mojego pomocnika Claude Sonneta, żeby mi stworzył naprawdę nieco bardziej konkretne opracowanie, tak abym mógł zobaczyć wiele kwestii w szerszej perspektywie. No i naprawdę się postarał, bo wyszło blisko 100 stron, ale tyloma was nie zasypię – spokojnie!

 

Z uwagi na to, że zależy mi na tym, abyście nie cierpieli w momencie, gdy będziecie się zapoznawać z tym co ugotowałem tym razem (jutro będą pyszne gofry jak się ktoś pytał!), więc wybrałem tylko to co będzie miało jakikolwiek większy sens dla Was, czyli moich odbiorców kochani.

 

Wybrane zagadnienia dotyczące programu nauczania matematyki w szkole średniej (ponadpodstawowej)

 

Spróbuję teraz opisać to w telegraficznym skrócie, bo podzielę się z wami 33 slajdami (obrazkami), więc będziecie mogli znacząco poszerzyć sobie to, co za chwilę zarysuję.

 

Zaproponowałem trzy modele organizacji zajęć matematycznych w ramach nauki szkolnej w szkole średniej. Pierwszy model jest taką uboższą wersją tego, co jest realizowane w technikum, drugi w miarę jak najbardziej wiernym jego odbiciem, zaś trzeci to ten już bardziej ambitny.

 

 

Gdyby się pokusić o nazwy dla nich to byłyby one następujące:

 

1.Model 01 – absolutne minimum

 

2.Model 02 – standard najczęściej występujący

 

3.Model 03 – program rozszerzony

 

Ów przewodnik, który mocno odchudziłem na potrzeby oszczędzania zasobów odbiorcy, zawiera jedynie wybrane zagadnienia, a są nimi: streszczenie ze wstępem, część druga oraz część trzecia. Inaczej mówiąc, pominąłem część pierwszą czyli program nauczania, bo tutaj bym was zajechał już po kilkunastu slajdach.

 

Z tego co dla was zostawiłem mamy: podsumowanie klasy 1, 2, 3 i 4, które zawiera liczbę godzin zegarowych oraz lekcyjnych w odniesieniu do: teorii, możliwości opanowania na ocenę 2, 3, 4 i 5. Do tego krótkie podsumowanie tego jaki jest całkowity czas, żeby w danej klasie uzyskać określoną ocenę, tzn. co trzeba się nauczyć, a dokładniej ile czasu na to należy poświęcić.

 

Pamiętajmy, że to tylko pewien teoretyczny model, więc jest wiele zmiennych, których nie uwzględniłem, ale na pewno może dać nieco rozeznania w kontekście REFLEKSJI nad tym jak ta edukacja matematyczna może się kształtować.

 

Część druga jest zatytułowana jako „modele organizacji zajęć”, w którym prezentuję wcześniej wspominane trzy modele w oparciu o ich charakterystykę, która zawiera: tygodniowy rozkład zajęć w każdej z klas, roczny czas w szkole jak też ile to wychodzi w przeliczeniu na 4 lata nauki liczone w jednostkach lekcyjnych lub godzinach zegarowych. Wszystko w bardzo dużym skrócie.

 

W części trzeciej będziemy mogli zapoznać się z nieco bardziej obszerną analizą i rekomendacjami. Tutaj znajdziecie wszystko co moim zdaniem pokazuje jak i w czym różnią się od siebie te modele: zestawienie czasu w szkole, porównanie dla danej oceny (od 2 do 5), następnie „wizualizacja” potrzeb czasowych, a nawet analiza kosztów korepetycji.

 

Kolejno mamy odrobinę na temat tego jaka jest rola korepetytora przez pryzmat kilku dość interesujących elementów takich jak:

 

-korepetycje a samodzielna nauka

 

-korepetytor jako ekspert edukacyjny

 

-kiedy warto rozpocząć korepetycje

 

-częstotliwość i intensywność korepetycji

 

-jak zmaksymalizować efektywność korepetycji

 

-alternatywy i uzupełnienia korepetycji

 

 

Następnie możemy w skrócie poczytać o wnioskach i rekomendacjach końcowych, w których znajdziemy kluczowe wnioski z analizy, rekomendacje dla różnych uczniów, rodziców jak też szkół no i rzecz jasna korepetytorów. Przy okazji są jeszcze końcowe przemyślenia, a później już podsumowanie końcowe.

 

-To w sumie na tyle jeśli chodzi o zarys tego co znajdziecie jeśli chodzi o to opracowanie z wybranymi zagadnieniami. Teraz kilka słów o tym czemu im bardziej zgłębiam ten temat matematycznej edukacji, tym mniej rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. Często zastanawiam się czy w ogóle się dzielić tym, co tworzę w kontekście „politykowania i filozofowania” matematycznego, bo to są często wnioski i refleksje dość ciężkie do przetrawienia, a nie chciałbym nikogo wbijać w fotel, tylko dlatego, że oferuję niewygodną prawdę (zabrzmiało dość mrocznie, prawda?).

 

-Wniosek jest dość przygnębiający i jednocześnie uwalniający: w obecnym kształcenie w edukacji publicznej (systemowej) uczeń, który aktywnie uczestniczy w lekcjach, a ma nauczyciela, który potrafi dobrze tłumaczyć i wyjaśniać wszystkie kwestie, ma szanse na co najwyżej trójkę. Inaczej mówiąc, jak uczeń sam z siebie nie włoży dodatkowej pracy – zarówno samodzielnej jak i alternatywnie z kimś kto mu tę pracę ułatwi (korepetytorem), to nie będzie w stanie uzyskać wyższej oceny niż trójka, biorąc pod uwagę, że uczy się w liceum bądź technikum.

 

Dodatkowo warto być także świadomym tego, że przy zmniejszonej REALNEJ liczbie godzin zajęć matematyki w szkole, uczniowie którzy nic od siebie nie wymagają i nie poświęcają energii, czasu oraz wysiłku na matematykę, mogą jedynie uzyskać ocenę dopuszczającą, bo na trójkę może już nieco zabraknąć. Z kolei właśnie tej świadomości brakuje naprawdę dużej części rodziców jak też uczniów. Stąd muszę to wyjaśniać i przekonywać, że naprawdę nie żartuję mówiąc, że uczeń musi również samodzielnie popracować, bo po sesji ze mną nie stanie się natchnionym człowiekiem, który chodził po święconej wodzie matematycznej. Nie ma na to absolutnie żadnych szans, a tym bardziej racjonalnego wyjaśnienia takiego fenomenu (fizykę kwantową na razie odkładamy).

 

Mam również wrażenie, że to opracowanie również częściowo odpowiada na pytanie i zmusza do stawiania kolejnych, związanych z tym czy korepetycje to największe zło tego świata jak też jakie są lub chociażby mogą być istotne korzyści związane z tak zwanym braniem korepetycji. Oczywiście to, że obecnie każdy ma orzeczenie z poradni oraz wszyscy chodzą na korki, to dodatkowy znak naszych czasów.

 

Tak czy inaczej myślę, że warto się przyjrzeć temu co proponuję jako uważną i krytyczną lekturę. W tej roboczej wersji mogą być oczywiście jakieś proste błędy gramatyczne czy składniowe, ale generalnie z tego co się wczytałem w to opracowanie, to uważam, że ma ręce i nogi oraz spełnia minimum przyzwoitości jeśli chodzi o wersję roboczą (crash-testową).

 

Jak po uważnej oraz wnikliwej lekturze złapiecie się za głowę, to pamiętajcie, że ja musiałem to kilka razy przeczytać, sprawdzić, poprawić oraz złożyć w całość. Nie jesteście sami kochani! Weźcie poprawkę na to, że to jest ta tajemna wiedza, której bardzo często nie posiadają rodzice, a uczniowie to nawet nie myślą o czymś takim jak tego typu świadomość edacyjna w zakresie matematyki!

 

Napiszcie również czy tego typu mroczne artykuły są dla was ciekawe czy też jednak lepiej nie stawiać książek matematycznych… na półkach z książkami typu horror?! Jak uważacie?

 

 

Jutro będą pyszne gofry (prosto z gofrownicy!), więc sobie odbijemy kochani! Czasami trzeba przełknąć tak zwaną gorzką pigułkę, ale innym razem można też się rozkoszować pysznościami, na które czekałem kilka dekad!

 

 

 

Plik z „Kompleksowym przewodnikiem…”  –   TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasz.pintal/posts/

 



Zostaw odpowiedź