
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
W miniony poniedziałek (3. 1 marca 2025 r.) Łukasz Szeliga zamieścił na swoim fejsbukowym profilu tekst, w który zwraca uwagę na pewien mało nagłaśniany problem, z którym spotykamy się także w naszych szkołach. Zamieszczamy go poniżej, bo należy go upowszechnić.Wyróżnienie fragmentów tekstu pogrubioną czcionką lub podkreśleniem – redakcja OE:
W tym roku minie przeszło 13 lat odkąd zawodowo zajmuję się edukacją międzykulturową, nauczaniem polskiego jako drugiego i obcego, a przede wszystkim regularną pracą z obcokrajowcami (głównie z dziećmi i młodzieżą, ale też osobami dorosłymi). Od wybuchu wojny totalnej w Ukrainie intensywnie spotykam się z nauczycielami i dyrektorami z różnych szkół (wiejskie, miejskie, podstawowe i średnie), współpracuję z instytucjami z sektora biznesu i NGO w obszarze wsparcia językowego i kulturowego obcokrajowców ze wschodu, uczestniczę w konferencjach i kongresach dot. osób z doświadczeniem migracji, na co dzień pracuję na styku różnych kultur i mam coraz większe obawy, patrząc w niedaleką przyszłość.
Z coraz większym niepokojem patrzę na brak systemowych rozwiązań, które mają na celu integrowanie przedstawicieli mniejszości kulturowych ze społeczeństwem polskim. Edukacja ku międzykulturowości nie istnieje w polskim systemie szkolnictwa, a tę wyrwę próbują zasypać NGO-sy pięknymi projektami, ale z określonym czasem trwania i ograniczoną grupą odbiorców. Coraz częściej słyszę od ludzi (od lewa do prawa), że nie powiedzą tego głośno, bo dziś nie wypada, ale obawiają się tego, co będzie za kilka lat, obawiają się, jak będzie wyglądać Polska.
Jesteśmy w momencie największych przeobrażeń społecznych osadzonych w przynależności kulturowej w Polsce od zakończenia II Wojny Światowej, a przynajmniej od lat 70’ XX wieku. Bez systemowych, wspólnych działań na poziomie Ministerstwa Edukacji,
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Szkolnicrwa Wyższego, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwa Obrony Narodowej nie jesteśmy w stanie jako społeczeństwo, moim zdaniem, ŻYĆ RAZEM z przedstawicielami innych kultur. Przy dobrych wiatrach będziemy w stanie ŻYĆ OBOK SIEBIE, ale nie razem!
Skala uprzedzenia do osób z Ukrainy jest coraz większa. Dla sporej liczby Polaków Ukraińcy nie są naszymi braćmi, bo choć jesteśmy sąsiednimi narodami to różnice są na tyle widoczne, że rodzą nieporozumienia i wzmacniają uprzedzenia. Głosy o postawie roszczeniowej, braku kultury w przestrzeni społecznej i szacunku do innych ze strony osób ze wschodu nie są wytworem rosyjskich trolli. To głosy konkretnych ludzi, których spotykam na warsztatach, szkoleniach i konferencjach. Ludzi pracujących także w strukturach samorządowych i ministerialnych.
Od wczoraj polski Internet zalewają nagrania z Gdańska i innych miast, w których Ramadan świętują wyznawcy Allaha. Wydźwięk tych video jest jednoznacznie negatywny. W tym zalewie video z soboty dostrzegam działanie o charakterze sabotażującym- wykorzystanie social media do siania paniki wśród Polaków. Jest to skuteczny zabieg, a co więcej nie trzeba dużo by odpalić u Polaków i Polek zapłon wykluczenia, przemocy fizycznej i dyskryminacji.
Potrzeba na TU i TERAZ systemowych rozwiązań i społecznych programów o charakterze edukacyjnym skierowanych zarówno do Polaków i Obcokrajowców, aby zminimalizować ryzyko napięć społecznych, które przerodzą się w prześladowanie, przemoc i dyskryminację. Tłumaczenie, że to dopiero początek rządów koalicji; że PiS dojechał praworządność; że nie ma żadnego problemu, to tworzeniu iluzji, której skutki będą opłakane, bo w najlepszym wypadku nauczymy się żyć obok siebie! W to niestety nie wierzę, obserwując nastroje społeczne w kraju i międzynarodowe polityczne przetasowania.
Źródło: www.facebook.com/lukaszszeliga.priv/
Oto obszerne fragmenty dwu tekstów ,opublikowanych na „Portalu dla Edukacji” – oba dotyczące rozporządzenia o zakazie prac domowych:
29 marca 2025 r.
Ministra zapowiada ewaluację przepisów i nowy mechanizm. Nauczyciele będą zadawać prace domowe
[…]
>To, że praca domowa jest nieoceniana, nie oznacza, że ma jej nie być, że nauczyciel nie może namawiać uczniów, żeby młodzież jak najlepiej się uczyła – wskazała Barbara Nowacka.
>Będzie ewaluacja tego, w jaki sposób działa nieobowiązkowość prac domowych i jaki przynosi efekt edukacyjny – zapowiedziała.
>To, w jaki sposób nauczyciele pracują, to kawałek autonomii zawodu nauczyciela. Będziemy współpracować z nauczycielami, by mieli poczucie, że prace domowe nadal mogą być zadawane – dodała.
[…]
Podsumowując rok obowiązywania tych zmian szefowa MEN powiedziała, że prace domowe stały się nieobowiązkowe i nie są oceniane, natomiast prace domowe są i będą zadawane. Zaznaczyła jednocześnie, że to, w jaki sposób nauczyciele pracują, to jest kawałek autonomii zawodu nauczyciela. – Mam świadomość, że danie im autonomii i wypracowania dobrych metod jest podstawą – powiedziała Nowacka. – Mamy poczucie, że jeszcze więcej pracy, również ze strony ministerstwa, będzie wymagało przekazanie wszystkim nauczycielom tego, jak ten mechanizm można wykorzystywać, by dobrze egzekwować wiedzę – dodała. Zapowiedziała też ewaluację tego, w jaki sposób nieobowiązkowość działa, jaki przynosi efekt edukacyjny, jak wpływa na dobrostan dzieci. […]
Cały tekst „Ministra zapowiada ewaluację przepisów i nowy mechanizm. Nauczyciele będą zadawać prace domowe”
1 kwietnia 2025 r.
Prace domowe obowiązkowe dla uczniów. Przepisy wskazują, co mogą zadać nauczyciele
[…]
>Od 1 kwietnia 2024 r. obowiązują przepisy ograniczające zadawanie prac domowych. Nie oznacza to jednak, że nauczyciele nie mogą w ogóle zadawać prac domowych.
>Wyjątkiem w klasach I-III szkoły podstawowej są ćwiczenia usprawniające motorykę małą. Ministerstwo zdecydowało o pozostawieniu możliwości zadawania ćwiczeń również w ramach pracy domowej.
>W klasach IV-VIII szkoły podstawowej nauczyciel może zadać uczniowi pisemną lub praktyczno-techniczną pracę domową, ale nie wystawia się za nią oceny.
Od 1 kwietnia 2024 r. obowiązują przepisy ograniczające zadawanie prac domowych w podstawówkach. Zgodnie z nimi w klasach I-III szkół podstawowych nie zadaje się prac domowych. W klasach IV-VIII prace domowe nie są obowiązkowe, a zamiast oceny uczeń ma otrzymać informację, co zrobił dobrze, a co wymaga poprawy. Wyjątkiem w klasach I-III szkoły podstawowej są ćwiczenia usprawniające motorykę małą. – Ze względu na istotność rozwoju motoryki małej na etapie edukacji wczesnoszkolnej zadecydowano o pozostawieniu możliwości tego rodzaju ćwiczeń również w ramach pracy domowej w klasach I-III szkoły podstawowej – poinformowało Ministerstwo Edukacji Narodowej w uzasadnieniu projektu nowelizacji.
Ministerstwo zaznaczyło, że zdolność do pisania wyraźnych liter i cyfr jest zależna od precyzyjnych ruchów ręki. – Dzięki rozwiniętej motoryce małej dziecko może bardziej efektywnie ćwiczyć i rozwijać te umiejętności – zaznaczyło.
Z kolei w klasach IV-VIII szkoły podstawowej nauczyciel może zadać uczniowi pisemną lub praktyczno-techniczną pracę domową, ale nie wystawia się za nią oceny. Nauczyciel ma natomiast przekazać uczniowi informację, co zrobił dobrze, a co wymaga poprawy i jak powinien się dalej uczyć. […]
Inne zasady stosowane są w przypadku uczniów szkół ponadpodstawowych. W ich przypadku nie obowiązuje zasada pracy domowej dla chętnych. Odrabianie lekcji w domu jest dla nich nadal obowiązkowe. Rozporządzenie o ograniczeniu prac domowych dotyczy tylko szkół podstawowych i nie będzie rozszerzane na szkoły ponadpodstawowe. […]
Cały tekst „Prace domowe obowiązkowe dla uczniów. Przepisy wskazują, co mogą zadać nauczyciele” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Dziś wracamy do wydarzenia sprzed kilku dni, które, nie wiadomo dlaczego, nie odnotowaliśmy w odpowiednim czasie. Otóż w dniach 21 – 22 marca , w ramach projektu „Szczęście w Szkole: inspiracje-badania-praktyki”, odbyła się w Społecznej Szkoły Podstawowej im. Astrid Lindgren w Miliczu konferencja „Dbamy o odporność psychiczną nauczycieli„.
Pierwszą relację o jej przebiegu można było przeczytać już następnego dnia po jej zakończeniu na fb-proflilu prof. Romana Lepperta. Zaś 26 marca Profesor zamieścił tam kolejną informację, której fragment podajemy poniżej:
[…] Robert Sowiński opublikowanym dziś podcastem ustanowił nowy standard relacjonowania tego typu konferencji. Biorąc udział w ostatni piątek i sobotę w konferencji „Odporność psychiczna nauczycieli”, która odbyła się w Miliczu (pisałem o niej w poście w niedzielę) nagrał serię rozmów nie tylko z występującymi i prowadzącymi warsztaty, ale również z uczestni(cz)kami tego wydarzenia, następnie zmontował całość w postaci podcastu i udostępnił. W ten sposób każda zainteresowana osoba, która w Miliczu nie była, może poznać różne punkty widzenia, może posłuchać, jak to samo wydarzenie widzą organizatorzy oraz uczestnicy (w tym Anna Sowińska i Robert), o czym mówili występujący itd. Ponieważ uczestniczyłem w wydarzeniu i wysłuchałem podcastu mogę odpowiedzialnie stwierdzić, że Robert – dzięki wykonanej pracy – rzetelnie oddał nie tylko merytoryczną zawartość konferencji, ale również jej atmosferę.[…]
Jak to mówią – „lepiej późno niż wcale”. Udostępniamy dzisiaj ów podcast – dowiecie się z niego o tej konferencji najwięcej:
Odporność psychiczna nauczycieli: Jak o nią zadbać?
Zapraszamy do wysłuchania 274. odcinka podcastu EduKOSMOS! Zabieramy Cię do kuluarów nietypowej i poruszającej konferencji zorganizowanej w Miliczu przez doktor Annę Hildebrand-Mrozek, doktor Annę Przybyło i profesora Romana Lepperta pod hasłem „Odporność psychiczna nauczycieli” .
W tym odcinku usłyszymy bezpośrednie relacje i wywiady z uczestnikami konferencji – nauczycielami z różnych typów szkół (podstawowej, liceum, szkoły szpitalnej), dyrektorami, przedstawicielką uniwersytetu, psychologiem oraz organizatorami. Podzielą się oni swoimi refleksjami pokonferencyjnymi1 , wrażeniami z atmosfery i programu, który koncentrował się na wartościach i potrzebach, a nie na komercyjnych stoiskach.
Odkrywamy, co zainspirowało uczestników, jakie wyzwania w pracy nauczyciela zostały poruszone, w tym kwestie dobrostanu, stresu i relacji z rodzicami i uczniami. Poznamy wyniki badań dotyczących dobrostanu nauczycieli przeprowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński.
Usłyszymy o szkole przyszłości pani doktor Anny Przybyło w Miliczu, o potrzebie budowania relacji i wzajemnego wsparcia, o znaczeniu dawania przykładu, odpowiedzialności i prawa do porażki. Dowiemy się, jak nauczyciele radzą sobie ze stresem i jak wspierają swoich uczniów.
Profesor Roman Leppert podzieli się swoimi przemyśleniami na temat presji w edukacji. Dyrektor szkoły szpitalnej opowie o specyficznej roli edukacji w życiu dzieci przewlekle chorych. Organizatorki konferencji zdradzą sekrety organizacji wydarzenia skoncentrowanego na ludziach, a nie na komercji.
Ten odcinek to wgląd w świat edukacji z perspektywy tych, którzy ją tworzą – pełen zaangażowania, refleksji i inspiracji do budowania lepszego środowiska dla nauczycieli i uczniów.
Posłuchaj, zainspiruj się i poczuj klimat tego wyjątkowego spotkania!
Jak zadbać o odporność psychiczną nauczycieli – podcast – TUTAJ
Nowy tydzień zaczynamy – jak to już bywało wielokrotnie – od udostępnienia wczorajszego posta z bloga „Wokół Szkoły”, prowadzonego od wielu lat przez Jarosława Pytlaka. „Na deser” zamieszczamy link do wywiadu z Nim, zamieszczonego także wczoraj na portalu „Strefa Edukacji”. Wyróżnienie fragmentów tekstu pogrubionymi czcionkami lub podkreśleniem – redakcja OE:
Kłopoty z przyrodą w szkole
Trudno powiedzieć co przesądziło, że czeka nas powrót do rozwiązania obowiązującego za sprawą reformy Handkego w dwudziestoleciu 1999-2019, kiedy to w klasach 4-6 szkoły podstawowej były po 3 lekcje przyrody tygodniowo. Na pewno nie entuzjazm nauczycieli, bo biolodzy i geografowie na wieść o planowanej zmianie jęli głośno protestować, a kiedy okazało się, że jej skutkiem ma być ujęcie po jednej godzinie fizyki i chemii w klasie siódmej, niezadowolenie rozlało się jeszcze szerzej. Decyzja ministerstwa nie znajduje też uzasadnienia w jakiejkolwiek spójnej koncepcji nauczania przyrody, bo takowa ani nie pozostała po wspomnianym dwudziestoleciu; ani nie było jej w wyjściowych zasobach obecnych reformatorów. Dopiero teraz trwa pilne poszukiwanie pomysłu, który potwierdzi sens projektowanej zmiany, a także przekona sceptyków, że nowy/stary przedmiot jest w stanie przejąć część treści z zakresu fizyki i chemii.
Być może jakiś niewielki wpływ na decyzję miała rekomendacja grupy ekspertów, w której przygotowaniu dla IBE uczestniczyłem, ale my zaproponowaliśmy trzy godziny w każdej klasie łącznie z edukacją zdrowotną, a ta już na pewno pozostanie bytem osobnym. Najprawdopodobniej więc główną siłą sprawczą przywrócenia lekcji przyrody stało się po prostu osobiste przekonanie i determinacja wiceministry Lubnauer, która zapowiadała to posunięcie już w grudniu 2023 roku i postawiła na swoim, konsekwentnie dając odpór nauczycielskiej niechęci.
Przyznam, że moje uczucia są ambiwalentne. Z jednej strony cieszę się z tej zmiany, bo uważam, że uczniowie w wieku 10-12 lat powinni uczyć się o świecie w sposób całościowy, a nie zgłębiać – tak jak to dzieje się obecnie – akademickie tajniki biologii i geografii. Z drugiej strony czuję niepokój, który ogniskuje się wokół dwóch zasadniczych problemów: braku koncepcji przyrody jako przedmiotu zupełnie innego niż kompilacja czterech nauk przyrodniczych, oraz niedostatku nauczycieli gotowych zrozumieć i zaakceptować tę odrębność, zdolnych oderwać się od domeny swojego kierunkowego wykształcenia.
Trudno oczekiwać, że nauczyciele będą rozumieć i realizować koncepcję, której nie ma. Istnieje więc poważne ryzyko, że przyroda stanie się areną rywalizacji biologów, geografów, chemików i fizyków, chcących umieścić w niej (i wtłoczyć do uczniowskich głów) jak najwięcej ważnych dla siebie treści nauczania. Na szczęście jest jeszcze nadzieja, że zespół powołany przez IBE wypracuje interdyscyplinarną, a zarazem autonomiczną koncepcję tego przedmiotu, choć czasu dramatycznie brakuje. Ze swej strony, zgodnie z misją odpowiedzialnego realisty, w następnym artykule podzielę się własnym pomysłem w tej kwestii. Może okaże się pomocny. Póki co, w tym miejscu pozostanę przy temacie nauczycieli.
Wspierając decyzję ogłoszoną przez panią Lubnauer dr Tomasz Gajderowicz, wicedyrektor IBE, wskazał, że wynik polskich uczniów w ostatniej edycji międzynarodowych badań PISA, w zakresie rozumowania przyrodniczego uległ pogorszeniu, gdy tymczasem w krajach, w których wprowadzono do szkół interdyscyplinarny przedmiot „science” (w Singapurze, Australii i Irlandii) odnotowano wyraźny postęp. Aby jednak obraz ten był pełny, należało dodać, że zajęcia „science” prowadzą specjalnie wykształceni w tym celu nauczyciele. W Polsce ich nie ma i na pewno przed nastaniem reformy nie będzie.
Minęło już lat bodaj trzydzieści od czasu, gdy zawodowe studia pedagogiczne ograniczono do wychowania przedszkolnego, kształcenia zintegrowanego i pedagogiki specjalnej. Od klasy czwartej szkoły podstawowej nauczanie jest domeną absolwentów studiów kierunkowych, dodatkowo wyedukowanych, a często tylko przyuczonych w zakresie kwalifikacji pedagogicznych. Ten brak solidnej podbudowy pedagogicznej wykształcenia nauczycieli przedmiotowych staje się z roku na rok coraz bardziej dotkliwy, wobec mnożących się problemów psychologicznych, wychowawczych i egzystencjalnych młodych ludzi. A dodatkowy kłopot powstanie przy wprowadzeniu przyrody jako przedmiotu, który nie ma „swojej” dyscypliny akademickiej. Napisałem „powstanie”, ale trafniej byłoby „powróci”, bowiem taką samą sytuację przerabialiśmy już po reformie Handkego. Wielu ówczesnych uczniów wspomina do dzisiaj, że nauczyciele przyrody nader często eksponowali przede wszystkim treści najbliższe im z racji bazowego wykształcenia, pozostałe traktując po macoszemu. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że w środowisku pedagogicznym zabrakło wtedy zrozumienia dla specyfiki przedmiotu, który ze swojej natury bliższy jest kształceniu zintegrowanemu niż biologii, geografii, chemii lub fizyce. Teraz grozi nam popełnienie tego samego błędu.
Doraźnie możemy próbować zaradzić temu tworząc dobrze przemyślaną i spójną podstawę programową, a na tej bazie przekonując nauczycieli do holistycznego traktowania przedmiotu poznania, jakim jest świat przyrody. Na pewno nie obejdzie się bez zgrzytów, ale jest to zadanie całkiem realne. Patrząc długofalowo natomiast, przywrócenie lekcji przyrody w szkole podstawowej stanowi doskonałą okazję, by poszerzyć ofertę studiów zawodowych dla nauczycieli, na początek o ten przedmiot właśnie. Zamiast roztaczać przed przyszłymi biologami, geografami, fizykami i chemikami upiorną wizję nauczania dzieci 10-12-letnich czegoś, co przekracza ich (dzieci) możliwości kognitywne, kształćmy nauczycieli przyrody na uniwersyteckich studiach pedagogicznych! Może być absolwent(ka) pedagogiki ze specjalnością wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej, równie dobrze może to być specjalist(k)a od nauczania przyrody! Studia pedagogiczne dają obecnie przyszłym nauczyciel(k)om różne dodatkowe kompetencje, np. do wczesnego nauczania języka angielskiego albo prowadzenia terapii pedagogicznej. Kształćmy więc także specjalistów od przyrody, wyposażając ich dodatkowo w kompetencje pedagogiczne potrzebne współczesnemu nauczycielowi.
Nie znam się na zasadach tworzenia programów studiów wyższych, ale na zdrowy rozum, jeśli jest zapotrzebowanie na określonych specjalistów, to można wyjść mu naprzeciw. Uniwersytety mają dobrze opanowane know-how, jeśli chodzi o kształcenie pedagogiczne. Wystarczy tylko opracować tę część programu, która dotyczyć będzie zagadnień przyrodniczych, zarówno w aspekcie merytorycznym, jak i metodycznym. Nie jest to zadanie ponad siły. Wymagać będzie oczywiście kooperacji z wydziałami biologii, chemii, geografii i fizyki, ale koordynacja wg przyjętej koncepcji tego przedmiotu pozostanie u pedagogów.
Jeśli któryś wydział pedagogiczny byłby zainteresowany podjęciem takiego wyzwania, służę pomocą w opracowaniu programu kształcenia merytorycznego. Oczywiście, zakładając optymistycznie, że koncepcja tego przedmiotu, którą naszkicuję w następnym artykule, znajdzie jakieś odbicie w tym, co powstanie w IBE w ramach przygotowań do reformy…
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/
Oto obiecany link do zapisu rozmowy Magdaleny Konczal z Jarosławem Pytlakiem”
Jarosław Pytlak – od 1990 roku dyrektor Zespołu Szkół Społecznego Towarzystwa Oświatowego
na warszawskim Bemowie
Nie zaczyna się budować domu od komina. A tak wygląda obecna reforma oświaty – TUTAJ
Dwa dni po tym, jak w „Akademickim Zaciszu” prof. Roman Leppert rozmawiał z dr hab. Aleksandrą Tłuściak-Deliowską o tym co tworzy kulturę i klimat szkoły, jak można je zmieniać, prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu obszerny tekst, w którym podjął pokrewny temat przestrzeni szkolnych i ich konsekwencji dla metodyki pracy nauczycieli. Zamieszczamy go bez skrótów:
O potrzebie zmian toksycznej przestrzeni szkół
W 1981 roku ukazała się w Niemczech monografia Martina Raucha p.t. „Przestrzenie szkoły. Planowanie i zmiany miejsc wolności w szkole”, w której autor opublikował wyniki interdyscyplinarnych badań naukowych. Prawie pół wieku temu architekci, psycholodzy środowiskowi, socjolodzy edukacji i dydaktycy zrozumieli, że dynamika zmian społeczno-kulturowych, gospodarczych, ale i akceleracja rozwoju dzieci i młodzieży ostatnich dekad XX wieku wymaga zupełnie nowej przestrzeni do uczenia się, a tym samym także do organizacji i animacji tego procesu przez inaczej wykształconych nauczycieli.
W krajach Europy Zachodniej, w USA, ale i w Azji zabrali się do badań i analiz architekci, którzy zostali przekonani przez pedagogów i psychologów o konieczności odejścia od budowania przedszkoli i szkół – jak trafnie to opisał Michel Foucault – w strukturze panoptykonu, więzienia, chociaż mającego uczynić cele więzienne (klasy szkolne) i korytarze (spacerniaki) przestrzenią przyjazną uczniom.
Kończący się XX wiek zapowiadał głęboki kryzys w edukacji, jeśli ta będzie kontynuowana w klatkach systemu klasowo-lekcyjnego. Korzyść z tak patologicznego ustroju szkolnych przestrzeni mają tylko i wyłącznie nauczyciele, bowiem ma na służyć względnemu dyscyplinowaniu uczniów, a nie ustawicznemu aktualizowaniu, doskonaleniu przez nauczycieli wiedzy i umiejętności kształcenia.
Dominująca w 99 proc. w Polsce struktura szkolnych budynków, bo są już pierwsze architektoniczne „krokusy zmian”, ma się całkiem nieźle, toteż sprzyja u zdecydowanej większości nauczycieli reprodukowaniu roli „dydaktycznego klawisza”, a więc nadzorcy uczniów i egzekutora wyników ich pracy.
O tym, że polska „szkoła-więzienie” nie spełnia swojej statutowej i konstytucyjnej funkcji wiemy od lat 90. XX wieku, kiedy to prof. Zbigniew Kwieciński wykazał w prowadzonych przez swój zespół badaniach, że mamy do czynienia z socjopatologią edukacji, której jednym z przejawów z perspektywy uczniów (bo szkoła jest dla uczniów a nie dla nauczycieli) jest permanentna STARTA CZASU, marnotrawstwo przebywania w szkole przez uczniów ostatnich klas szkoły podstawowej w czasie 45 minutowych lekcji. Odsyłam zainteresowanych do lektury prac Z. Kwiecińskiego oraz moich prac o nieprzystawalności w XXI wieku architektury szkolnej do rewolucji w komunikacji globalnej i koniecznej zmiany w dydaktyce „inno-szkolnej”.
Powrócę jednak do badań M. Raucha, bo są w ogóle nieznane w Polsce, także pedagogom (w tym dydaktykom) szkolnym. Poszukujący odmiejscowienia edukacji w jej dotychczasowym a penitencjarnym kontekście uciekają albo w chmury, albo do lasu, podczas gdy proces uczenia się powinien być integralny, środowiskowo, technologicznie i kulturowo synergiczny, a przy tym służący schole otium a nie schole negotium.
Raucha niepokoił stan zachowań agresywnych wśród uczniów w czasie przerw międzylekcyjnych, które stawały się dla nich okazją do odreagowania nauczycielskiej przemocy strukturalnej i fizycznej wobec nich w czasie lekcji. Współcześnie agresja fizyczna między uczniami w przestrzeni szkolnej, międzylekcyjnej czy po zajęciach szkolnych przeniesiona została w większym zakresie do cyberprzestrzeni (fejki, szykanowanie, manipulacja obrazowa, wyszydzanie itp.).
Z prowadzonej przez dwanaście dni obserwacji przez M. Raucha zachowań uczniów wynikało, że zdecydowanie przeważały wśród 240 uczniów agresywne formy aktywności fizycznej (ok. 97 proc.!). Były to przede wszystkim bezpośrednie akty fizycznej przemocy wobec innego/innych uczniów (870 łącznie zarejestrowanych aktów: bicia (10 proc.), boksowania (6 proc.), ciągnięcia za uszy (2,5 proc.), szturchania (4 proc.), szczypania (3 proc.), duszenia (3 proc.), deptania (3 proc.), popychania, przytrzymywania (7,5 proc.), zamykania w WC (3 proc.), ścigania się (10 proc.), atakowania od tyłu (3 proc.), przewracania (16,5 proc.), przepychania (10 proc.), itp. Na drugim miejscu (13 przypadków) były akty przemocy werbalnej – obrażania (5 proc.), wyzywania (5 proc.), grillowania (6,5 proc.), zaś na trzecim miejscu odnotowano przejawy eksternalizacji emocji typu wściekłość (1,5 proc), opór, nienawiść, współczucie, płacz (1 proc.). Były też takie zachowania, jak ucieczka czy skarżenie. Odnotowano także autoagresję oraz destrukcję, depresję (0,5 proc.).[s.19-22]
Uczony przeprowadził zarazem wywiady z uczniami szkoły podstawowej (badania jakościowe) dociekając, jak oni postrzegają przestrzeń szkolną, jakie przypisują jej znaczenie. Wyróżnił na tej podstawie następujące kategorie uczniowskiej świadomości w tym zakresie:
1.szkoła jako przestrzeń więzienna (nadzór, zamknięcie, zakaz opuszczania pomieszczeń)
2.szkoła jako przestrzeń uliczna (spacer na korytarzu, możliwość do flirtowania, kontaktów cielesnych, fizycznych, gier , dokuczania dziewczętom),
3.szkoła jako miejsce spotkań z rówieśnikami (na szczęście nie do zdobywania narkotyków),
4.korytarz, boisko szkolne jako miejsce do rywalizacji, zabaw.
Dzisiaj proponujemy lekturę kolejnego tekstu Danuty Sterny z jej bloga „OK. NAUCZANIE” :
Regulowanie emocji uczniów
Każdy ma emocje i najważniejsze jest to, jak sobie z nimi radzimy. Panując nad swoimi emocjami lepiej radzimy sobie ze stresem, wzmacniamy odporność, empatię i samoświadomość.
Jak uczyć tej umiejętności naszych uczniów? Kilka przykładów, w jaki sposób nauczyciel może pokazywać uczniom – jak opanować emocje.
Bycie osobą wrażliwą jest w porządku
Dzielenie się własnymi emocjami wzmacnia zaufanie. Warto przyznawać się do tego, że jest się zdenerwowanym, lub smutnym.
Nauczyciel może zamodelować określanie głośne swoich uczuć i emocji, może np. powiedzieć: „Jestem sfrustrowany, bo mój długopis przestał działać, ale wezmę głęboki oddech i poszukam innego” lub „Nie spałem dobrze, ale postaram się, abyśmy mogli mieć dobrą lekcję”.
Radzenie sobie z emocjami
Nauczyciel może pokazać uczniom, jak radzi sobie z emocjami. Może zacząć głęboko oddychać, zrobić przerwę, przeformułować wyzwanie, pokazać jak sam radzi sobie z reakcjami emocjonalnymi.
Może powiedzieć: „To nie działa — pozwólcie, że się zatrzymam i to poprawię” lub „Kiedy czuję się przytłoczony zadaniami, skupiam się na raz jednym kroku”
Historie nauczycielskie
Nauczyciel może podzielić się osobistymi historiami, ale takimi, które są dostosowane do wieku uczniów. Może opowiedzieć, jak pokonał wyzwanie lub wyszedł z trudnej sytuacji.
Na przykład:
– „Byłem zdenerwowany pierwszego dnia szkoły, ale głębokie oddechy pomogły mi poczuć się lepiej”.
– „Kiedyś frustrowało mnie, gdy nie mogłam czegoś opanować, ale nauczyłam się, że proszenie o pomoc czyni mnie silniejszym”.
– „Miałem problemy z wystąpieniami publicznymi, ale przygotowanie do nich pomogło mi”.
Pozytywny przykład
Nauczyciel może pokazać uczniom, że pozytywne myślenie się opłaca. Może powiedzieć:
– „Popełniłem błąd, ale błędy pomagają nam się uczyć!”
– „To nie działa, spróbuje inaczej”
– „To nie było idealne, ale wyciągnę z tego wnioski i poprawię”.
Pomaga poczucie bezpieczeństwa
Nauczyciel może zachęcać uczniów do wyrażania emocji i radzenia sobie z nimi. Może powiedzieć:
– „Pokażcie mi na palcach, jak się dzisiaj czujecie?”
– „Co pomaga ci się zrelaksować, gdy czujesz się przytłoczony?”
– „Pomyśl o sytuacji, w której udało ci się sprostać wyzwaniu — co się sprawdziło?”
Inspiracja artykułem Matt Pitman
Źródło: www.oknauczanie.pl
Wczorajsze – ostatnie marcowe spotkanie w „Akademickim Zaciszu” poświęcone było zagadnieniom kultury szkoły i jej klimatu. O tych zagadnieniach prof. Roman Leppert rozmawial z dr hab. Aleksandrą Tłuściak-Deliowską, prof. Akademii Pedagogiki Specjalnej, pracującą w Katedrze Dydaktyki i Pedagogiki Medialnei tej Uczeni.
Tradycyjnie – wszystkich zainteresowanych tymi tematami, którzy wczoraj nie śledzili tej rozmowy, zapraszamy do uczynienia tego o dowolnej porze, klikając w podany link:
O kulturze i klimacie szkoły – TUTAJ
W miniony wtorek na fanpage Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 zamieszczony został post, zawierający kilka wartych upowszechnienia informacji:
– Z dużym zdziwieniem i brakiem zrozumienia patrzymy na dzieci, mające problemy z krytycznym podejściem do świata cyfrowego. Tymczasem dorośli, zarówno rodzice, jak i wychowawcy, udostępniając wizerunek dzieci, wykazują podobną bezrefleksyjność – komentuje Marcin Bednarczyk. Członek Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 odniósł się do sprawy opisywanej przez dziennikarkę „Wysokie Obcasy” GW, dotyczącej umieszczenia na profilu przedszkola w mediach społecznościowych nagrania przedszkolnej zabawy. Filmik z udziałem dzieci został wykorzystany w internecie i był szeroko komentowany – spotkał się również z dziesiątkami komentarzy o treściach pedofilskich, seksualizujących zachowania dzieci.
– Motywacja do publikowania takich materiałów z udziałem dzieci jest zazwyczaj podobna: akcent kreatywności, zwrócenie uwagi, czy wywołanie uśmiechu – niestety, bez właściwego przewidywania skutków swojego postępowania oraz poważnych konsekwencji takich działań, w tym możliwości stosowania nadużyć i wykorzystywania dzieci – podkreśla Marcin Bednarczyk.
Psycholog i seksuolog zwraca uwagę, że profesjonalni opiekunowie powinni być szczególnie wrażliwi na takie zjawiska jak sharenting (regularne zamieszczanie w sieci zdjęć, filmów i informacji z życia dziecka), czy deep fake (tworzenie fałszywych materiałów multimedialnych).
– To tylko i aż ochrona dzieci, również przed przemocą sek.ualną. Materiały z obszaru tzw. por.ografii dziecięcej pełne są właśnie takich przypadkowych filmików, okraszonych komentarzami o treściach pedofilskich. Opisana przez dziennikarkę sytuacja stanowi kolejny przykład tego, jak bardzo potrzebna jest profesjonalna edukacja – nie tylko dzieci, ale również dorosłych w tym zakresie – dodaje członek Państwowej Komisji.
Więcej o profilaktyce wykorzystania sek.ualnego dzieci i młodzieży w Internecie, a także o tym, jak nauczyciele, pedagodzy i psychologowie szkolni mogą realnie zapobiec krzywdzeniu sek.ualnemu dzieci w sieci można przeczytać w artykule Marcina Bednarczyka na stronie Państwowej Komisji – link w komentarzu.
x x x
Eksperci i ekspertki, zajmujący się tematyką bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w Internecie, nie mają wątpliwości – zmiana podejścia instytucji, w tym placówek oświatowych i innych, do bezpieczeństwa osób małoletnich w środowisku cyfrowym jest konieczna.
Nieustannie pracują nad nią m.in. specjalistki i specjaliści w ramach inicjatywy społeczno-parlamentarnej „35 lat Konwencji – wyzwania przyszłości”, którą wraz z Państwową Komisją, tworzą Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę i Fundacja Instytut Cyfrowego Obywatelstwa oraz członkowie grupy roboczej koordynowanej przez Katarzyna Staciwa.
Podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży – w ramach inicjatywy – dyskutowano na temat zapobiegania i zwalczania krzywdzenia sek.ualnego małoletnich w cyberprzestrzeni. Eksperci podkreślali, że jednym z najbardziej palących wyzwań jest stworzenie skuteczniejszego systemu ochrony dzieci i młodzieży w sieci, w tym zbudowanie unijnego systemu zwalczania wytwarzania i dystrybucji treści ukazujących seksualne wykorzystywanie małoletnich (tzw. CSAM).
O dalszych inicjatywach, które wraz z innymi instytucjami oraz sejmową Komisją ds. Dzieci i Młodzieży, opracowuje Państwowa Komisja, będziemy informować na bieżąco.
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story
X X X
Dzień później pojawił się tam kolejny tekst, także zasługujący na jego upowszechnienie:
W ubiegły weekend rozpoczął się pierwszy w Polsce Panel Obywatelski Dzieci i Młodzieży, zorganizowany przez Fundacja Pole Dialogu we współpracy z Ministerstwo Cyfryzacji. Celem inicjatywy jest opracowanie przez grupę 31 młodych ludzi w wieku 15-18 lat rekomendacji dotyczących bezpieczeństwa w Internecie oraz ochrony przed szkodliwymi treściami online.
Podczas otwarcia wydarzenia młodzież wysłuchała wystąpień ekspertów, w tym przedstawicieli Ministerstwa Cyfryzacji, którzy odnieśli się do kwestii:
>zagrożeń w sieci dla młodych użytkowników,
>obszarów wymagających zmian w obecnych przepisach,
>działań państwa na rzecz bezpiecznej przestrzeni cyfrowej dla dzieci i młodzieży.
W kolejnych tygodniach młodzi organizatorzy będą pracować nad konkretnymi propozycjami zmian. Ich rekomendacje zostaną przeanalizowane przez Ministerstwo Cyfryzacji pod kątem włączenia ich do projektu ustawy o ochronie małoletnich przed treściami szkodliwymi w Internecie. Finałem działań Panelu będzie publikacja raportu końcowego 2025 r.
W pracach biorą udział również ekspertki i eksperci oraz przedstawiciele instytucji i organizacji, zajmujący się bezpieczeństwem cyfrowym, edukacją oraz ochroną praw dzieci i młodzieży. Pierwszymi stronami biorącymi udział w dyskusji byli Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15, reprezentowana przez wiceprzewodniczącą Justynę Kotowską oraz przedstawiciel NASK – Kamil Oleszkiewicz.
– Bezpieczeństwo dzieci w sieci wymaga aktywnego, spójnego działania. Inicjatywa Fundacja Pole Dialogu zaangażowała młodzież i wiele organizacji, aby skuteczniej przeciwdziałać przemocy w sieci, która wciąż narasta. Podczas dyskusji wspólnie omawialiśmy konkretne zagadnienia dotyczące profilaktyki i prewencji, w tym jak reagować, gdy ktoś publikuje wizerunek niekompletnie ubranego dziecka, jak dbać o bezpieczeństwo w sieci i co robić, gdy mimo wszystko udostępnimy komuś swoje zdjęcie. To pokazuje ogromne zainteresowanie i zaangażowanie młodych ludzi w ochronę i zapewnienie bezpieczeństwa w sieci – ocenia Justyna Kotowska.
W kolejnych spotkaniach z młodzieżą udział wezmą Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak, przedstawiciel Google, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, Fundacja Impuls oraz Instytut Spraw Obywatelskich. Współorganizatorem Panelu Obywatelskiego Dzieci i Młodzieży jest UNICEF Poland. Partnerem merytorycznym oraz patronem honorowym jest Ministerstwo Cyfryzacji.
Raz jeszcze gratulujemy młodym organizatorom za rozpoczęcie tak ważnej inicjatywy oraz wszystkim specjalistom i specjalistkom, biorącym udział w działaniu, za zaangażowanie i eksperckie dyskusje! Z niecierpliwością czekamy na rekomendacje młodzieży – ich rola w budowaniu bezpieczeństwa cyfrowego jest kluczowa. […]
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story_
Portal Prawo.pl zamieścił wczoraj tekst Moniki Sewastianowicz, w którym podjęła ona rzadko podnoszony element planowanej w szkołach reformy. Poniżej zamieszczamy ego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:
AI i roboty? W szkole raczej wciąż Paint i formatowanie tekstu
Cyfryzacja edukacji to jeden z kamieni milowych, które ma zrealizować Polska w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Na razie jednak para raczej poszła w gwizdek – po niezbyt udanym programie rozdawania laptopów uczniom, na lekcjach informatyki niewiele się zmieniło. Choć dużo mówi się o sztucznej inteligencji, rozwijaniu kompetencji cyfrowych, codziennością jest raczej formatowanie dokumentu tekstowego i to nawet niekoniecznie w Wordzie.
W trakcie lekcji informatyki w szkole podstawowej uczniowie borykają się z problemem przestarzałego oprogramowania, które w normalnej, codziennej pracy nie jest już używane – zwracają uwagę posłowie. Podkreślają, że jedynym edytorem tekstu używanym w szkołach jest bezpłatny Open Office (czasem też Microsoft Office), a realizacja podstawy programowej – pomimo różnych zadań do zrealizowania – odbywa się tylko w programie Word. Jako programu graficznego wciąż – według posłów – używa się Painta zamiast Canvy, Adobe, czy Corela.
Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer tłumaczy, że ministerstwo nie otrzymywało dotychczas zgłoszeń o konieczności doposażenia szkół w konkretne programy edytorskie i graficzne, niemniej, dzięki współpracy ministerstwa z firmą Canva, za pośrednictwem udostępnianej przez ministra edukacji – Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej (dostępnej pod adresem www.zpe.gov.pl), szkoły otrzymały dostęp do bezpłatnej, zaawansowanej wersji narzędzia Canva, służącego do tworzenia różnorodnych grafik m.in. plakatów, logo, filmów, prezentacji i wielu innych utworów. Należy podkreślić, że Canva oferuje ogromną gamę szablonów i elementów graficznych, które ułatwiają i uatrakcyjniają pracę. Możliwość korzystania z oprogramowania otrzymali uczniowie od czwartej klasy szkoły podstawowej i starsi oraz wszyscy nauczyciele, których dane zostały przekazane przez dyrektora szkoły do SIO .[…]
Ministra zapewnia, że część szkół dostanie lepsze programy. – Wraz z dostarczanymi w 2025 r., w ramach KPO, 12 tys. pracowni AI i 4 tys. pracowni STEM, do szkół trafi również oprogramowanie, które będzie mogło wykorzystywane także na zajęciach informatyki. Ponadto, w ramach planowanego do uruchomienia w 2025 r. programu rządowego „Cyfrowy uczeń” rząd umożliwi szkołom, które otrzymają dofinasowanie, zakup oprogramowania (nowego, licencji, subskrypcji) do posiadanego już lub planowanego do zakupu sprzętu, cyfrowych materiałów edukacyjnych, przestrzeni chmurowej, usług do zdalnego zarządzania szkołą i zakupionym sprzętem, a także innego specjalistycznego oprogramowanie dla szkół prowadzących kształcenie w zawodach – podkreśla Lubnauer. […]
Zmianie ulec ma też sposób pracy z uczniami. Ma być w większym stopniu nastawiony na pracę projektową. Jak wskazano w dokumencie, system klasowo-lekcyjny, jako dominująca obecnie organizacja zajęć w szkole, stanowi jedną z przeszkód na drodze do pełnego wykorzystania potencjału technologii. – Postuluje się znaczące pogłębienie uzupełnienia tradycyjnego systemu klasowo-lekcyjnego innymi modelami organizacji zajęć w szkole, zwłaszcza metodą projektów, o której mówi wielokrotnie podstawa programowa kształcenia ogólnego – ogólnie w preambule oraz w odniesieniu do poszczególnych przedmiotów. Technologie cyfrowe mogą znacznie uatrakcyjnić tę metodę nauczania – podkreślono w założeniach. Aby pomóc we wdrażaniu nowych technologii w szkole ma powstać nowe stanowisko – szkolny koordynator cyfrowej edukacji. Jego rolą będzie wspieranie nauczycieli w posługiwaniu się technologią cyfrową w różnych aktywnościach. […]
Sam sprzęt i programy niewiele dadzą, jeżeli nie będą z nich umieli korzystać sami nauczyciele. Rząd planuje, by nauczyciele zdobywali kompetencje cyfrowe już na etapie studiów – nowe standardy kształcenia uwzględniają zarówno przygotowanie merytoryczne z informatyki, jak i metodykę prowadzenia zajęć z edukacji informatycznej, zwłaszcza dla nauczycieli przedszkoli i klas I–III. W planie transformacji wskazano, że niezbędne jest również systematyczne doskonalenie zawodowe, prowadzone zarówno przez uczelnie, jak i placówki doskonalenia nauczycieli. Państwo ma wspierać ten proces organizacyjnie, merytorycznie i finansowo. Jak jest w praktyce? W drugiej połowie zeszłego roku MEN pytano, jak idzie szkolenie pedagogów w kwestiach związanych z najnowszymi technologiami. Resort odpowiadał, że publikował listę szkoleń, z których mogą korzystać nauczyciele.
Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, wskazywał, że na tym etapie trudno powiedzieć, w jakim kierunku pójdą zmiany w edukacji. – Dyrektorzy szkół już jednak starają się szkolić i przygotowywać do zmian, organizowane są warsztaty z wykorzystania sztucznej inteligencji i opartego na niej oprogramowania, wykłady z metod pracy z uczniami. Potrzebne są jednak zorganizowane działania i dobrze, że rząd próbuje stworzyć taką strategię, oby jednak nie skończyło się tak, że w dokumencie znajdą się piękne hasła, a dyrektorzy i nauczyciele zostaną pozostawieni sami sobie – tłumaczył. – Tym bardziej, że już widać, że niektóre działania MEN nie przystają do założeń wskazanych w tej strategii, bo nie wiem na przykład, jak powiązać nacisk na pracę projektową z planowanym zwiększeniem liczebności klas – mówił. Podkreślał, że postawienie na realizację projektów przez uczniów wymaga też elastyczniejszego podejścia do oceniania.
Cały tekst „AIi roboty? W szkole raczej wciąż Paint i formatowanie tekstu” – TUTAJ
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
W miniony poniedziałek (24 marca) Zyta Czechowska – Nauczycielka Roku 2019, dyrektorka niepublicznego ośrodka doskonalenia nauczycieli – zamieściła na swoim fejsbukowym profilu post, promujący – warte upowszechnienia – nagranie jej prelekcji, utrwalonej na YouTube:
Technologia w klasie – rewolucja czy moda?
Nowe technologie w szkole – czy to realne wsparcie dla uczniów? W najnowszym odcinku „Liczymy się dla edukacji„ Katarzyna Wolniak rozmawia z Zytą Czechowska, […] Dowiedz się:
>Jak w praktyce korzystać z darmowych platform i aplikacji?
>Dlaczego w edukacji specjalnej technologia może zdziałać cuda?
>Co zrobić, by dzieci nie „gubiły się” w sieci, lecz rozwijały pasje i umiejętności?
Zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania tego nagrania:
Technologia w klasie – rewolucja czy moda? – YouTube – TUTAJ













