Archiwum kategorii 'Aktualności'

Co prawda wiedzieliśmy już wcześniej o wojewódzkiej konferencji, poświęconej bezpieczeństwu dzieci i młodzieży w szkole, przestrzeni publicznej, która wczoraj odbyła się w Lodzi, w której uczestniczyło dziewięciu kuratorów oświaty z całej Polski, a także przedstawiciele Biura Rzecznika Praw Dziecka i Państwowej Komisji ds. Przeciwdziałania Wykorzystywaniu Seksualnemu Małoletnich Poniżej 15 lat oraz setki nauczycieli, pedagogów szkolnych. Ale dopiero informacja  o niej, zamieszczona dziś na fejsbukoym profilu „Zakręcony Belfer” spowodowała, że zdecydowaliśmy, aby zamieścić o niej informację. Mając do dyspozycji dwie: na fanpage LKO (ale nie na jego stronie oficjalnej, gdzie jej brak) i tą na stronie MEN – wybraliśmy tę drugą. Oto co tam napisano:

 

 

Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w szkole, przestrzeni publicznej i cyberprzestrzeni – konferencja w Łodzi

 

 

[…]

 

Celem konferencji była wymiana wiedzy i doświadczeń oraz wspieranie działań na rzecz bezpieczeństwa dzieci i młodzieży zarówno w świecie rzeczywistym, jak i w sieci. Poruszono wiele ważnych tematów, takich jak cyberprzemoc, przemoc rówieśnicza i seksualna, zachowania agresywne i autoagresywne, a także sposoby reagowania w sytuacjach zagrożenia.

 

Wiceminister Lubnauer podkreśliła, że „kwestia bezpieczeństwa w szkole jest ważna i musimy rozmawiać o zagrożeniach, które dzieją się na terenie szkoły. Zwróciła uwagę na wyzwania związane z nowoczesnymi technologiami i cyberbezpieczeństwem. Musimy dzieciom przekazać wiedzę, sposoby radzenia sobie z zagrożeniami. Ważnym aspektem jest również dostęp do pomocy i wsparcia. Jak mówiła wiceminister Katarzyna Lubnauer, „ważne jest, aby każdy młody człowiek wiedział, gdzie i jak może szukać pomocy. W jaki sposób może pomóc swojemu rówieśnikowi, aby również nie przekroczyło to jego możliwości.” Odnosząc się do roli technologii w szkole, podkreśliła: „Mówi się dużo o smartphonach w szkole, jakim są zagrożeniem. Szkoły powinny wprowadzać ograniczenia w korzystaniu z takich urządzeń. Musimy dać dzieciom tarczę, która będzie wiedzą i umiejętnością radzenia sobie z trudnymi sprawami”.

 

Wiceminister zwróciła także uwagę na znaczenie zdrowia psychicznego młodzieży: „Zadbajmy o zdrowie psychiczne dzieci. Chcemy wprowadzić Rzecznika Praw Ucznia, tak żeby w przypadku konfliktów, możliwości mediacji był człowiek, który stanie po stronie ucznia.” Dodała, że podejmowane są działania mające na celu poprawę dobrostanu uczniów: „Wprowadzamy rozwiązania, które mają poprawić dobrostan uczniów w szkole. Chcemy, aby szkoła była bardziej praktyczna i dawała umiejętności i sprawiała, że uczeń czuje się w niej naprawdę dobrze”.

 

Podczas konferencji podkreślono również, że „przemoc rówieśnicza nie kończy się poza szkolnymi murami, ona dzieje się w wirtualnym świecie”. Dlatego tak ważna jest współpraca instytucjonalna między placówkami edukacyjnymi, wymiarem sprawiedliwości oraz organizacjami wspierającymi dzieci i młodzież.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

x           x           x

 

 

A teraz prezentujemy tekst z fesbukowej strony „Zakręcony Belfer”, prowadzonej przez Joannę Krzemińską –  nauczycielkę języka polskiego w Szkołach Prywatnych „Mikron” w Łodzi, na  której ukazał się niniejszy artykuł:

 

Uczestniczyłam wczoraj w konferencji zorganizowanej przez Kuratorium Oświaty w Łodzi, której tematem było szeroko rozumiane bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Nie wiem, czy to wystąpienia, prowadzone tuż po tym wydarzeniu warsztaty, aura czy może coś innego, dość powiedzieć, że padłam i wstałam dopiero rano. Co nie oznacza, że wypowiedziane w trakcie wystąpień słowa, nie pracowały w mojej głowie.

 

Wyszłam bowiem z budynku wydziału Prawa i Adninistracji UŁ, gdzie wszystko się odbywało, z przekonaniem, że dotychczasowe rozwiązania są nie tylko niewystarczające, ale przede wszystkim powierzchowne. Zwrot „szkoła powinna” wystąpił we wszystkich możliwych konfiguracjach. Szkoła powinna być bezpieczną przestrzenią, szkoła powinna budować zaufanie, szkoła powinna wychodzić na przeciw oczekiwaniom i potrzebom młodego człowieka. Szkoła= nauczyciele.

 

Smutne to było dla mnie spostrzeżenie. Odniosłam wrażenie, że wciąż oczekuje się od nas więcej i więcej. Dociska do ściany własnych możliwości. Oczywiście, wspieranie młodzieży jest ważne, nikt tego nie neguje. Czasem mam jednak wrażenie, że osoby decyzyjne zapominają o drobnym fakcie. O zapaści w zawodzie nauczyciela. Oczekuje się efektów, nie umacniając fundamentów. Mamy z siebie wciąż dawać i dawać więcej, nikt nie pyta, czy nadal mamy z czego. A czuję, że w naczyniu widać już powoli dno (o ile od dawna nie jest puste).

 

Pośród wszystkich zgromadzonych prelegentów tylko dwóch (a właściwie dwie panie), zwróciło uwagę na to, że szkoła to system naczyń połączonych. By funkcjonowała dobrze, warto zadbać o każdy z elementów. Uczniów, rodziców i nauczycieli. Tymczasem od dawna obserwujemy mocne zachwianie proporcji. Podczas gdy jedna z grup jest dodatkowo zaopiekowywana, rolę innej sukcesywnie się umniejsza. Szkoda.

 

Wierzę, że przyjdzie taki czas, w którym KAŻDY członek społeczności (nie tylko szkolnej, ale w ogóle) będzie czuł się bezpiecznie, znajdzie odpowiednie wsparcie, spotka się z docenieniem.

 

Dziś mogę wyrazić tylko własny dyskomfort i podzielić się refleksją, jutro zabiorę się za kolejną edycję „W kręgu wsparcia„, by dać nauczycielom i edukatorom przestrzeń w której znajdą odpowiedź na nurtujące ich pytania.

 

 

Źródło: www.facebook.com

 

 



Oto obszerne fragmenty tekstu Katarzyny Stefańskiej, zamieszczonego dzisiaj na stronie „Gazety Wyborczej ŁÓDŹ”:

 

 

Nauczyciele do MEN: Dość darmowej pracy! Przestańcie gadać, zacznijcie płacić

[…]

Z początkiem czerwca Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje powołać zespół do spraw pragmatyki zawodowej nauczycieli. Ma zająć się tym, czym – jak twierdzą sami zainteresowani – nikt nie powinien się już zajmować, bo wszystko jest jasne. – Godziny nadliczbowe to praca. A za pracę trzeba zapłacić. O tym mówi Sąd Najwyższy. Mówią eksperci. Mówią związkowcy. Tylko resort edukacji mówi: porozmawiajmy – komentują łódzcy nauczyciele.

 

Problemem jest kwestia płacenia za godziny nadliczbowe, jeżeli wycieczka trwa kilka dni, a nauczyciel sprawuje opiekę nad uczniami przez cały wyjazd. Dużym problemem i to – moim zdaniem – poważniejszym niż sama treść przepisów, są złe praktyki. Z przepisów wprost wynika, że nauczyciel powinien otrzymać delegację służbową, powinien mieć zachowane normy czasu zarówno dobowego, jak i tygodniowego, tyle tylko, że tego się nie stosuje. I chodzi o to, by wreszcie MEN to wyegzekwował tłumaczy Urszula Woźniak, wiceprezeska ZNP.

 

Sąd Najwyższy nie zostawił wątpliwości: jeśli Karta nauczyciela milczy, obowiązuje Kodeks pracy. A ten mówi jasno –  za nadgodziny należy się albo czas wolny, albo dodatkowe wynagrodzenie. Tyle że w szkołach od lat obowiązuje inna logika: ideowości.

 

Resort do tej pory miał inne zdanie w sprawie. Łódzki kurator Janusz Brzozowski w rozmowie z „Wyborczą” mówił ostatnio: – W Karcie nauczyciela nie ma czegoś takiego jak nadgodziny. Są godziny ponadwymiarowe, ponad pensum. Dodatkowe działania, które nauczyciel wykonuje, czyli przygotowywanie się do lekcji, sprawdzanie prac klasowych, udział w zebraniach rad pedagogicznych, spotkaniach z rodzicami czy spotkaniach z uczniami, mają odbywać się w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy.

 

To bzdura – odpowiadają nauczyciele. –  To, co robiłam po lekcjach – wyjazdy, konkursy, projekty – było oczywistością. Nikt nie płacił, nikt nawet nie udawał, że powinien – mówi nauczycielka historii. – Jak ktoś pracuje więcej, powinien dostać więcej. To nie wymaga prac zespołu. Tylko odwagi, by powiedzieć: dość darmowej pracy. […]

 

Poseł KO i były dyrektor łódzkiej szkoły Marcin Józefaciuk: –  W 2019 roku w nauczycielach coś pękło. To był moment, w którym przestali wierzyć, że można pracować „dla idei” i nie zwariować. Bo tu nie chodzi o to, że nie chcemy robić, że jesteśmy leniami i leserami. Widzimy sens naszej pracy. Ale samej idei nie włoży się do garnka.

 

Nadgodziny nauczycieli to nie tylko kwestia godzin przy tablicy. Problemem są także godziny „niepoliczalne”: kiedy nauczyciel jedzie z uczniami na zieloną szkołę, organizuje akademię, przygotowuje do olimpiady. – Jeśli mam dwie nadgodziny z angielskiego, ale zamiast poprowadzić lekcję, jadę z uczniem na konkurs, nie dostaję zapłaty ani za jedno, ani za drugie. Jestem stratny dwa razytłumaczy Józefaciuk.

 

– Zastanawiam się, po co to wszystko, dyskutowanie mija się z celemmówi Włodzisław Kuzitowicz, ekspert edukacyjny i nauczyciel z 40-letnim stażem. – Za moich czasów na wycieczkę jechało się za „frajer”. Nawet było powiedzenie „Ze mną grzecznie, ja społecznie” – i nikt nie pomyślał, żeby upominać się za zapłatę. Ale wtedy nie było poczucia krzywdy dotyczącej wynagrodzeń. Czasy się zmieniły. Nauczyciele mają dość, a na tym tracą uczniowie i traci edukacja. […]

 

Nie chcemy rewolucjipodkreśla poseł Józefaciuk. – Chcemy ewolucji: ewidencji godzin, szacunków czasu pracy, rzeczywistego rozpoznania zakresu obowiązków. Nauczyciel musi móc pokazać, co robi ponad to, co ma zapisane w pensum.

 

Średni tydzień pracy nauczyciela to nie 40, ale 47 godzin – tak wynika z badań. Dla wielu osób to bliżej 60. W 2023 roku Rober Górniak przeprowadził ankietę, próbując oszacować godziny pracy nauczycieli. Ekstremalny przypadek wyniósł 72 godziny tygodniowo. […]

 

Konsultacje, dokumentacja, zespoły, rady, wywiadówki. W sobotę patrzysz na torbę z kartkówkami i mózg nie odpoczywa. W niedzielę myślisz o uczniu, którego przygotowujesz do olimpiady. Nie mamy gdzie się wyłączyć – mówi historyczka.

 

Ustawodawcy pozostaje dziś decyzja: albo wprowadzić zmiany, albo czekać na kolejne pozwy. Związkowcy ostrzegają: sądy zrobią to, czego nie zrobi resort.

 

Prace legislacyjne mają się wkrótce rozpocząć.

 

 

Cały tekst „Nauczyciele do MEN: Dość darmowej pracy! Przestańcie gadać, zacznijcie płacić”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

 



Oto fragmenty tekstu, zamieszczonego dziś wczesnym rankiem na stronie „Gazety Wyborczej”:

 

 

 

Szkoła na marginesie kampanii. Nawrocki chciał grać „seksualizacją dzieci”, ale nie wyszło

 

Edukacja w kampanii prezydenckiej właściwie nie istnieje. Nawrocki chciał grać rzekomą seksualizacją dzieci i nowym przedmiotem edukacja zdrowotna. Ale Trzaskowski wybił mu ten argument z ręki.

 

Jeszcze na początku marca, po konwencji wyborczej Karola Nawrockiego w podwarszawskich Szeligach, zdawało się, że PiS będzie chciał uczynić z edukacji jeden z mocniejszych tematów w tej kampanii prezydenckiej.

 

O edukacji powinniśmy myśleć długofalowo, a nie tylko kadencją – mówił Nawrocki. Przekonywał, że „najważniejsze są nasze dzieci„. Nawoływał do kompromisu partyjnego w tej sprawie i wymieniał, czego oczekuje od systemu oświaty.

 

Od razu zaznaczył, że zależy mu na tym, by „uczeń ze szkoły wyszedł Polakiem„, cytując Wincentego Witosa.

 

Przedstawił też swój siedmiopunktowy plan dla szkół:

 

1.Nie dla smartfonów w szkołach […]

 

2.Odbiurokratyzowanie szkoły […]

 

3.Prace domowe mają wrócić.

 

4.Wykorzystanie czarnkowych „Laboratoriów przyszłości”.  […]

 

5.Darmowe lekcje prawa jazdy dla pełnoletnich uczniów.

 

6.”Tak” dla projektu ZNP o powiązaniu nauczycielskich płac ze średnią w gospodarce […]

 

7.Nawrocki strażnikiem praw rodzica. […]

 

To ostatni punkt miał być prawdziwym politycznym paliwem dla kandydata PiS-u. Nawrocki na początku grudnia wystąpił na proteście na pl. Zamkowym w Warszawie przeciwko wprowadzaniu nowego przedmiotu edukacji zdrowotnej. Wtedy jeszcze ministra edukacji Barbara Nowacka stała twardo na stanowisku, że będzie on obowiązkowy i zastąpi nieobowiązkowe wychowanie do życia w rodzinie. Środowiska prawicowe i ultrakatolickie – jak Ordo Iuris – mówiły, że to „seksualizacja uczniów” i odnosiły się do jednej z dziesięciu części proponowanej podstawy programowej. […]

 

Ale sztab jego głównego konkurenta Rafała Trzaskowskiego dość szybko wytrącił Nawrockiemu argumenty z ręki. Kandydat KO na prezydenta opowiedział się za tym, by przedmiot był nieobowiązkowy. Ocenił, że lepiej ostudzić emocje i z czasem przekonać rodziców, że to, co jest w programie, naprawdę się przyda. […]

 

Od tamtego czasu temat edukacji właściwie nie istnieje w tej kampanii. Od II tury wyborów prezydenckich dzieli nas kilka dni  i już jest jasne, że oświata wylądowała na marginesie. […]

 

Kandydat KO zadeklarował, że jego priorytetem będzie poprawa warunków pracy nauczycieli oraz modernizacja polskiej szkoły. Podkreślał, że „nauczyciele zasługują na szacunek, stabilne warunki pracy i wsparcie„.

 

 

 

Cały tekst „Szkoła na marginesie kampanii. Nawrocki chciał grać „seksualizacją dzieci”, ale nie wyszło”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.eyborcza.pl

 

 

 

 



Z trzech zamieszczonych dzisiaj na stronie MEN informacji, wybraliśmy tę jedną – nie tylko z powodu jej tematyki:

 

 

Szkolenie nauczycieli do nauczania interdyscyplinarnej edukacji zdrowotnej w szkołach

 

 

Katarzyna Lubnauer, wiceminister edukacji uczestniczyła w ogólnopolskim szkoleniu „Train the Trainers” (TTT)* z zakresu interdyscyplinarnej edukacji zdrowotnej, przygotowującym nauczycieli do prowadzenia zajęć z edukacji zdrowotnej w szkołach.

 

 

Szkolenie jest realizowane przez Ośrodek Rozwoju Edukacji. Kurs obejmuje pięć dni zajęć stacjonarnych w Centrum Szkoleniowym ORE w Sulejówku oraz dodatkowe moduły online. Program obejmuje 11 bloków tematycznych, które dotyczą m.in. zdrowia fizycznego, psychicznego oraz bezpieczeństwa w sieci.

 

Podczas szkolenia nauczyciele otrzymują gotowe materiały dydaktyczne, nauczą się nowoczesnych, angażujących metod nauczania oraz zdobędą pewność siebie w realizacji nowego programu edukacji zdrowotnej w szkołach.

 

Szkolenie realizowane jest w formie kaskadowej, czyli przeszkoleni trenerzy następnie poprowadzą zajęcia dla innych nauczycieli, co pozwoli na efektywne wdrożenie edukacji zdrowotnej w całym systemie szkolnym.

Więcej informacji na stronie Ośrodka Rozwoju Edukacji

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

*Zastanawia nas co kierowało autorem/ką tej informacji, że MUSIAŁ/A określenie rodzaju tego szkolenia napisać w języku  angielskim: „Train the Trainers” (TTT)”, co na j.polski tłumaczy się po prostu: „szkolić trenerów”. Jest to tym bardziej niezrozumiale, gdy się zobaczy, że na stronie ORE napisano po prostu, że jest to „ogólnopolskie szkolenie trenerów edukacji zdrowotnej, którzy mają przygotować nauczycieli do wdrażania nowego przedmiotu w szkołach.

 



Dzięki wizycie na fejsbukowym profilu pani Małgorzaty Moskwa-Woźnickiej– wiceprezydentki Łodzi – dowiedzieliśmy się, że zgłoszony przez miasto do szóstej edycji  konkursu „Innowacyjny Samorząd” projekt „Odporna szkoła = Bezpieczny mŁodziak” zajął II miejsce w kategorii dużych miast. Konkurs ten organizowany jest przez  przez Serwis Samorządowy PAP.

 

 

Więcej o owym projekcie, który jest programem profilaktycznym, wyposażającym dorosłych – nauczycieli i rodziców –  w kompetencje, które pozwolą im dostrzec pierwsze objawy kryzysu u ucznia i otoczyć go profesjonalną opieką  – TUTAJ  i  TUTAJ.

 

Znaczący  wkład w sukces tego programu ma Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Młodzieży.    

 

O tym sukcesie i o kolejnej edycji tego programu informuje także tekst „Konkurs Innowacyjny Samorząd. Łódź nagrodzona za projekt „Odporna szkoła=Bezpieczny mŁodziak”, zamieszczony dzisiaj  na stronie Urzędu Miasta Łodzi  –  TUTAJ

 

 



 

Oto najistotniejsze fragmenty z tekstu, zamieszczonego wczoraj wieczorem na „Portalu dla Edukacji”:

 

 

MEN wreszcie likwiduje godziny czarnkowe. To ostateczna decyzja

 

[…]

 

Zleciłam prace, by tak zwana godzina czarnkowa zniknęła już z obowiązków nauczyciela. Godzina czarnkowa będzie zlikwidowana. Prace już są rozpoczęte w ministerstwie”- powiedziała ministra edukacji Barbara Nowacka. Podkreśliła, że wie, że nauczyciele są dostępni dla rodziców i są w kontakcie z uczniami, więc ta jedna „pusta godzina” nie ma najmniejszego sensu.

 

Ogłaszając decyzję, nawiązała do wyników ankiety przeprowadzonej przez ZNP w pierwszej połowie maja. W badaniu wzięło udział 12,5 tys. (12 469) nauczycieli.

 

Zdecydowana większość (96 proc.) ankietowanych oceniła, że godziny dostępności należy zlikwidować. Na pytanie „Jak często Twoi uczniowie/Twoje uczennice korzystają z godzin dostępności”, trzy czwarte badanych (75 proc.) odpowiedziało „nie korzystają” (16 proc. nauczycieli wskazało, że uczniowie robią to bardzo rzadko, 6 proc. – rzadko, a 3 proc. – często). Większość (79 proc.) nauczycieli wskazała też, że z godzin dostępności nie korzystają rodzice uczniów (według 18 proc. robią to bardzo rzadko, 3 proc. – rzadko). Zdaniem zdecydowanej większości (97 proc.) nauczycieli, którzy wzięli udział w ankiecie, godziny dostępności nie ułatwiły kontaktu między szkołą a rodzicami, a ponad połowa (55 proc.) z nich oceniła, że w ich miejscu pracy nie ma warunków do realizacji godzin dostępności (oddzielna sala). […]

 

Godziny czarnkowe obowiązują od 2022 r. Swoją nazwę zawdzięczają ówczesnemu ministrowi edukacji narodowej Przemysławowi Czarnkowi.

 

 

 

Cały tekst „MEN wreszcie likwiduje godziny czarnkowe. To ostateczna decyzja”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



 

Oto tekst, zaczerpnięty z portalu „Prawo.pl”, informujący o ciekawej inicjatywie posłów

 

Będą lepsze systemy zapisu do szkół średnich – powstanie zintegrowany system

 

[…]

 

Obecnie w Polsce szkoły korzystają z różnych, niepowiązanych ze sobą systemów elektronicznej rekrutacji. W praktyce oznacza to, że każdy powiat, miasto czy nawet pojedyncza placówka może używać innego narzędzia – a te się ze sobą nie łączą. Taka sytuacja prowadzi do chaosu organizacyjnego, problemów z weryfikacją kandydatów oraz niepotrzebnych komplikacji dla uczniów i szkół. Posłowie apelują o stworzenie jednolitego systemu.

Jednym z głównych problemów jest brak wzajemnej widoczności danych o kandydatach pomiędzy systemami. Przykładowo – szkoła w jednym powiecie nie ma możliwości zweryfikowania, czy uczeń złożył aplikację do szkoły w innym powiecie. Informacja o tym często pojawia się dopiero po zakończeniu rekrutacji, kiedy uczeń nie dopełni formalności związanych z zapisem. W rezultacie szkoła, nie wiedząc, że kandydat wybrał inną placówkę, odrzuca kolejnych chętnych, mimo że w rzeczywistości posiada wolne miejsca. To z kolei prowadzi do niepotrzebnego zamieszania oraz zmniejsza efektywność i przejrzystość procesu rekrutacyjnego – wskazują parlamentarzyści.

 

Resort edukacji tłumaczy, że to organ prowadzący odpowiada za rozszerzenie liczby szkół, do których w ramach jednej sieci szkół może ubiegać się dany kandydat. Uruchomiony system informatyczny jest narzędziem pomocniczym dla komisji rekrutacyjnej, której ustawowym zadaniem jest rozstrzygnięcie postępowania rekrutacyjnego zgodnie z warunkami i kryteriami określonymi w ustawie Prawo oświatowe. Dodaje, że każdy powiat prowadzi własne, niezależne postępowanie rekrutacyjne, a złożenie aplikacji w jednej sieci szkół nie wpływa na wynik rekrutacji w innej. W praktyce oznacza to, że kandydat może zostać przyjęty do kilku szkół w różnych powiatach jednocześnie, ale ostateczna decyzja należy do niego – musi wybrać jedną placówkę i tam złożyć oryginały wymaganych dokumentów, potwierdzając tym samym wolę przyjęcia.

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza opracować nowoczesne narzędzie informatyczne wspierające proces rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Celem tego rozwiązania jest umożliwienie jednostkom prowadzącym rekrutację łatwego i rzetelnego pozyskiwania danych o wynikach egzaminu ósmoklasisty poszczególnych kandydatów. Projekt ten stanowi kontynuację wcześniejszych działań na rzecz cyfryzacji edukacji, realizowanych w ramach unijnych perspektyw finansowych, i opiera się na już istniejących systemach: Systemie Informacji Oświatowej (SIO) oraz Krajowym Systemie Danych Oświatowych (KSDO), który został zbudowany na jego bazie.

 

Nowe narzędzie ma na celu usprawnienie i przyspieszenie procesu rekrutacyjnego – przygotowanie elektronicznych dokumentów zawierających osiągnięcia kandydata (np. wyniki egzaminów) będzie dużym ułatwieniem dla rodziców oraz dyrektorów szkół. System ten ma również umożliwiać dalszą integrację danych i eliminację potrzeby wielokrotnego ich wprowadzania, a także tworzenie repozytoriów z kompleksowymi informacjami o placówkach i uczniach w jednym miejscu.

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/



 

OSKKO wyraża głębokie zaniepokojenie pomysłem postawienia ponad 700 tysięcy nauczycieli w Polsce w sytuacji zagrożenia odpowiedzialnością karną, z więzieniem włącznie, na skalę dwudziestokrotnie większą niż przewidywał to osławiony projekt ustawy nazwanej popularnie „Lex Czarnek”.

 

MEN projektuje nadanie nauczycielom statusu funkcjonariuszy publicznych zamiast, jak jest dziś – nauczycieli chronionych jak funkcjonariusze publiczni. Choć deklarowaną przez MEN intencją jest wzmocnienie ochrony nauczycieli, w praktyce nastąpi wprowadzenie do nadzoru pedagogicznego nowego, karnego obszaru – odpowiedzialności karnej nauczycieli za decyzje podejmowane w ramach obowiązków zawodowych w pracy z uczniami.

 

Już wcześniej, w przypadku tzw. „Lex Czarnek”, obserwowaliśmy próby wprowadzenia przepisów, które mogły skutkować karą więzienia dla dyrektorów szkół za nieprecyzyjnie zdefiniowane „niedopełnienie obowiązków”. Warto zauważyć, że podczas gdy „Lex Czarnek” dotyczył około 30 tysięcy dyrektorów, nowa propozycja obejmuje ponad 700 tysięcy nauczycieli, czyli ponad dwudziestokrotnie więcej osób.

 

Zamiast wprowadzania przepisów, które będą znów zastraszać nauczycieli i ograniczać ich autonomię pedagogiczną, apelujemy o:

 

1.Zapewnienie realnej ochrony nauczycieli przed przemocą i agresją poprzez egzekwowanie już istniejącej ochrony, tj. art. 63 Karty Nauczyciela, przewidującego ochronę nauczycieli jak funkcjonariuszy publicznych i podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych korzystaniu od 24 maja 2007 r. z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy państwowych. publicznych na zasadach określonych w ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2025 r,, poz. 383). 

 

2.Wzmocnienie wsparcia psychologicznego i prawnego dla nauczycieli.

 

Ochrona nauczycieli jest niezbędna, ale potrzebne są rozwiązania wspierające, a nie zastraszające środowisko nauczycielskie. Nawołujemy do rzetelnego prowadzenia konsultacji społecznych przed wprowadzeniem zmian w prawie. Powyższe, mocne argumenty w omawianej sprawie nie musiały paść, gdyby posłuchano profesjonalistów – dyrektorów i samorządowców. Wystarczyło zapytać [….]

 

 

 

Cały tekst „Stanowisko OSKKO w sprawie nietrafionego planu wprowadzenia do pracy nauczycieli sankcji karnych   –  TUTAJ

 

 

 

Stanowisko Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO)  –  TUTAJ

 

 

X          X           X

 

 

 

OSKKO wyraża sprzeciw wobec proponowanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej pomysłu włączania uczniów – zarówno jako członków komisji konkursowych, jak i jako obserwatorów – w procedury wyłaniania dyrektorów szkół.

 

Ochrona ucznia, wspieranie budowania jego dojrzałości emocjonalnej i prawa do wolnego od politycznej indoktrynacji wychowania powinny stanowić fundament wszelkich decyzji dotyczących edukacji. Proponowane zmiany, choć być może inspirowane ideą partycypacji, w praktyce mogą narażać uczniów na trudne doświadczenia.

 

Zwracamy uwagę na to, że wybór dyrektora szkoły to akt o dużym znaczeniu ustrojowym i cywilnym. Osoba na tym stanowisku nie tylko odpowiada za jakość edukacji i atmosferę wychowawczą, ale pełni również funkcję:

pracodawcy dla kilkudziesięciu, lub więcej osób,

 

-zarządcy majątku publicznego, dysponenta planu finansowego sięgającego milionów złotych,

 

-organizatora bezpieczeństwa i administratora danych wrażliwych,

 

-osoby odpowiedzialnej za funkcjonowanie placówki w sytuacjach kryzysowych, w tym jako obiektu obrony cywilnej itd.,

 

-lidera lokalnej społeczności edukacyjnej, współpracującego z samorządem, organami państwa, rodzicami i organizacjami społecznymi.

 

Kandydat na stanowisko dyrektora szkoły ma wysokie kwalifikacje, wykształcenie z zakresu zarządzania, pedagogiki, wieloletnie doświadczenie. Ważna dla społeczności lokalnej decyzja o wyborze tej osoby może być przedmiotem działań nieprofesjonalnych, nawet o charakterze populistycznym, na które nie są przygotowane społeczności uczniowskie. Poniżej przedstawiamy szczegółowo argumenty naszego stanowiska:

 

1. Ryzyko naruszenia prawa dzieci i młodzieży do ochrony przed sprawami dorosłych.

 

Konkursy na stanowisko dyrektora szkoły nierzadko przybierają formę rywalizacji nacechowanej napięciami, konfliktami personalnymi i roztrząsaniem trudnych spraw z przeszłości, zarzutów wobec kandydatów. Konkursy bywają także, co niejednokrotnie sygnalizowano, swoistym narzędziem upolitycznionej (nie zawsze merytorycznej) „polityki kadrowej” organów prowadzących i nadzorujących. Przykłady znamy z mediów. Uczniowie nie powinni być narażani na kontakt ze sprawami, które wykraczają poza ich dojrzałość emocjonalną i rozwój poznawczy – społeczny nadzór nad takimi zdarzeniami to rzecz doświadczonych dorosłych.

 

2. Zagrożenie dla neutralności wychowawczej i politycznej szkoły. Nierówność dostępu stron do procesu konkursowego.

 

Obecność uczniów w procesach konkursowych wprowadza ich w przestrzeń, w której ścierają się interesy dorosłych, a często także lokalna (i nie tylko lokalna) polityka. Takie zaangażowanie osłabia autorytet szkoły jako bezpiecznego miejsca wychowania i edukacji.
Wobec uczniów mogą być prowadzone wręcz „kampanie wyborcze” – także z udziałem osób spoza szkoły – szczególnie, że kandydaci mogą pochodzić nie tylko spośród osób uczniom znanych, ale także z zewnątrz szkoły.

 

3.Fasadowość pomysłu. Pozory udziału i ryzyko instrumentalizacji uczniów.

 

Uczniowie, ponosząc odpowiedzialność za sprawy publiczne, mogą łatwo być zmanipulowani, poddani presjom politycznym i inn., pozbawieni realnego wpływu na wynik postępowania. W efekcie ich udział może być jedynie fasadowym zabiegiem, który instrumentalizuje ich obecność dla uzyskania pozoru demokratyzacji. Również w roli obserwatorów mogą się oni spotkać z podobnymi zabiegami. Z tego m.in. powodu młodzież i dzieci nie biorą udziału w wyborach parlamentarnych czy prezydenckich.

Nie jest także sprawiedliwym pomysł zróżnicowania możliwości udziału uczniów w tak pomyślanym procesie – np. ze względu na ich wiek. Nie będą oni wtedy reprezentantami całej społeczności szkolnej, więc (naszym zdaniem naiwny) pomysł takiej „lekcji demokracji” nie jest trafny.

 

4.Zachowanie poufności i ochrona wizerunku kandydatów.

 

Konkursy to wydarzenia wymagające zachowania dyskrecji i dojrzałego uwzględnienia uwarunkowań podejmowanej decyzji. Trudno zagwarantować, że wszyscy uczniowie, uczestnicząc w tych procedurach, w pełni uszanują zasady tajemnicy i odpowiedzialności za słowo.

 

5.Zaburzenie relacji uczeń–nauczyciel.

 

Udział uczniów w ocenianiu przyszłego przełożonego nauczycieli może negatywnie wpływać na relacje w społeczności szkolnej. Rodzi to ryzyko napięć, prób wpływu czy uprzedzeń – zarówno wobec kandydatów, jak i uczniów. Wraca też ww. relacji w przypadku kandydatów ze szkoły i spoza szkoły.

 

6.Profesjonalne zarządzanie. Odpowiedzialność dorosłych za trudne decyzje.

 

Uczniowie mają dziś – w aktualnym stanie prawnym – swoich przedstawicieli w komisjach konkursowych, tj. dwoje rodziców w składzie komisji. Decyzje o wyborze dyrektora wiążą się z odpowiedzialnością prawną, finansową i organizacyjną, którą powinny ponosić osoby dorosłe, posiadające odpowiednie kompetencje i doświadczenie. Włączanie uczniów w te procesy jest nieadekwatne do ich roli i możliwości.

 

7.Konkursy na stanowisko dyrektora szkoły nie są przestrzenią edukacyjną.

 

Niewątpliwie szkoła powinna być miejscem kształtowania postaw obywatelskich i odpowiedzialności społecznej uczniów – ale w sposób dostosowany do ich wieku, rozwoju emocjonalnego oraz potrzeb. Przykładem dobrej, aktualnie stosowanej praktyki jest udział uczniów w wyborach samorządu szkolnego i jego opiekuna szkolnego oraz uczestnictwo wybranego tak samorządu w decyzjach organizacyjnych w szkole. W tej sferze można jeszcze wiele zrobić dla partycypacji uczniów w kształtowaniu środowiska szkolnego.

 

Wnioskujemy o rezygnację z ww. nieprzemyślanego, naszym zdaniem, pomysłu.

 

Z poważaniem: Zarząd Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO).

 

x             x          x

 

 

Stanowisko Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO)  –  TUTAJ

 

 

X             X           X

 

 

 

W obliczu narastających napięć geopolitycznych i realnych zagrożeń bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa, mamy obowiązek wyrażenia stanowiska dotyczącego roli i potrzeb oświaty w systemie ochrony ludności cywilnej, w tym dzieci i młodzieży. Aktualny brak przygotowań naraża społeczności lokalne na chaos i bezradność wobec sytuacji zagrożenia, co może zaowocować kryzysem humanitarnym i brakiem dostępu uczniów do edukacji.

 

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny (Dz.U. 2024 poz. 248 z późn. zm.), ustawy z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym (Dz.U. 2023 poz. 122 z późn. zm.) i inn., szkoły i placówki oświatowe mają obowiązek przygotowania się do działań w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa państwa, w tym wojny lub innego stanu nadzwyczajnego. Jednak oceniamy, że szkoły i placówki oświatowe nie dysponują ani wystarczającymi zasobami, ani kompetencjami, by samodzielnie realizować te zadania w sposób adekwatny do realnych zagrożeń. […]

 

 

 

Cały tekst „Stanowisko OSKKO w sprawie stanu przygotowań oświaty do sytuacji zagrożenia wojennego i kryzysowego oraz niezbędnych działań naprawczych”  –  TUTAJ

 

 

 

 

 

 

Źródło: www.oskko.edu.pl



Minister Barbara Nowacka ogłosiła kierunki polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2025/2026

 

Minister Edukacji Barbara Nowacka przedstawiła dziś główne kierunki realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2025/2026.

 

Wśród kierunków MEN na nadchodzący rok szkolny znalazły się:

 

1.Kształtowanie myślenia analitycznego poprzez interdyscyplinarne podejście do nauczania przedmiotów przyrodniczych i ścisłych oraz rozwijanie umiejętności matematycznych w kształceniu ogólnym.

 

2.Szkoła miejscem edukacji obywatelskiej – kształtowanie postaw patriotycznych, społecznych i obywatelskich, odpowiedzialności za region i ojczyznę, dbałości o bezpieczeństwo własne i innych.

 

3.Promocja zdrowego trybu życia w szkole – kształtowanie postaw i zachowań prozdrowotnych, wspieranie aktywności fizycznej uczniów.

 

4.Profilaktyka przemocy rówieśniczej, zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, wsparcie w kryzysach psychicznych, profilaktyka uzależnień.

 

5.Promowanie higieny cyfrowej i bezpiecznego poruszania się w sieci, rozwijanie umiejętności krytycznej analizy informacji dostępnych w Internecie, poprawne metodycznie wykorzystywanie przez nauczycieli nowoczesnych technologii, w szczególności opartych na sztucznej inteligencji oraz korzystanie z zasobów Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej.

 

5.Promocja kształcenia zawodowego w szkołach podstawowych oraz w środowisku pracodawców, wzmocnienie roli doradztwa zawodowego.

 

6.Rozwijanie zainteresowania kulturą i językiem polskim wśród Polonii, nauczanie języka polskiego w środowiskach polonijnych.

 

7.Wspieranie aktywności poznawczej i poczucia sprawczości ucznia poprzez promowanie oceniania kształtującego i metod aktywizujących w dydaktyce.

 

Czas pracy nauczyciela

 

Minister Nowacka poinformowała również, że w związku z uchwałą Sądu Najwyższego dotyczącą czasu pracy nauczycieli, Ministerstwo Edukacji Narodowej zwołuje posiedzenie zespołu ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli. Na spotkanie zostali zaproszeni przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy oraz Ministerstwa Finansów.

 

Chcemy przez najbliższe miesiące skoncentrować się na wypracowaniu modelu, który pozwoli w sposób godny, staranny i właściwy płacić nauczycielom za godziny pracy, którą wykonują i zniwelować napięcia w liczeniu godzin pracy nauczyciela – podkreśliła Barbara Nowacka. – Jest to jedno z największych wyzwań ostatnich lat, które stoi na styku finansowania oświaty i Karty Nauczyciela. Dlatego nie może się to odbyć bez ustaleń ze związkami zawodowymi, bez rozmów z samorządami, ale też ze specjalistami z prawa pracy – dodała.

 

Godzina dostępności nauczyciela

 

Podczas konferencji Minister Barbara Nowacka ogłosiła także likwidację tzw. godziny czarnkowej oraz poinformowała o rozpoczęciu prac nad zmianą przepisów w tym zakresie. – Zleciłam pracę, by tzw. godzina czarnkowa zniknęła z obowiązków nauczyciela. Nie ma potrzeby, by ta pozostałość po ministrze Czarnku była utrzymywana – powiedziała Minister.

 

Zadania z zakresu nadzoru pedagogicznego dla kuratorów oświaty w zakresie kontroli

 

Katarzyna Lubnauer, wiceminister edukacji, zapowiedziała zadania z zakresu nadzoru pedagogicznego dla kuratorów oświaty w zakresie kontroli.

 

W branżowych szkołach I stopnia i technikach:

 

Zgodność kształcenia zawodowego z podstawami programowymi kształcenia w wybranych zawodach, w zakresie przygotowania do prawa jazdy kategorii B, C, kwalifikacji wstępnej oraz C+E.

 

W szkołach podstawowych:

 

Zapewnienie uczniom jednego gorącego posiłku w ciągu dnia i stwarzanie im możliwości jego spożycia w czasie pobytu w szkole.

 

Zapewnienie aktywności fizycznej uczniom w ramach zajęć wychowania fizycznego.

 

Wiceminister wspomniała, że kluczowe dla MEN jest doskonalenie zawodowe nauczycieli. – Centra doskonalenia nauczycieli mają za zadanie kształcenie nauczycieli w wyznaczonych kierunkach polityki oświatowej. Zależy nam na tym – mówiła Katarzyna Lubnauer. Dodała, że pierwszym kierunkiem polityki oświatowej jest kształtowanie myślenia analitycznego, nauczanie przedmiotów przyrodniczych i ścisłych oraz rozwijanie umiejętności matematycznych.  – Bez tego nie będzie nowoczesnej Polski. Jeśli młodzi ludzie nie będą dobrze wykształceni z przedmiotów przyrodniczych i ścisłych, nie będziemy mieli przyszłych specjalistów – powiedziała.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja

 

 

 

 

Komentarz redakcji:

 

Katarzyna Lubnauer, zapowiadając zadania z zakresu nadzoru pedagogicznego dla kuratorów oświaty w zakresie kontroli, zapomniała o liceach ogólnokształcących i szkołach branżowych II st.? Czy jest to świadoma decyzja ministerstwa podarowania tym szkołom roku wolności…



Foto – źródło: https://psychoterapia.plus/

 

 

Nawiązując do informacji Rzeczniczki Praw Dziecka, ogłoszonej 30 kwietnia – „Wspierajmy szkołę razem! Uczniowie, nauczyciele i RPD ze wspólną inicjatywą” zamieszczamy poniżej fragmenty tekstu Moniki Sewastianowicz, który pojawił się dzisiaj na portalu „Prawo.pl”:

 

Superwizja w oświacie – pomoc z prawdziwego zdarzenia, a nie prowizorka

 

Nauczyciele są zmęczeni i przytłoczeni obowiązkami, co odbija się na ich zdrowiu psychicznym i prowadzi do wypalenia. Stąd pomysł objęcia ich superwizją – w założeniu będą mogli omówić swoje problemy z innym pedagogiem, który pomoże im je rozwiązać. Projekt w tej sprawie powstał w biurze rzeczniczki praw dziecka – jednak, jak zwracają uwagę eksperci, niekoniecznie wywoła oczekiwany efekt.

 

W projekcie zaproponowano dodanie przepisu przyznającego nauczycielowi prawo do korzystania z superwizji swojej pracy, prowadzonej przez wykwalifikowanych superwizorów. Superwizja została zdefiniowana jako ustawiczny rozwój zawodowy nauczyciela, służący utrzymaniu wysokiego poziomu pracy dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej, a także zachowaniu i wzmacnianiu kompetencji zawodowych, udzielaniu wsparcia, poszukiwaniu źródeł trudności w pracy i możliwości ich pokonywania.  […]

 

Superwizja w oświacie – pomoc z prawdziwego zdarzenia, a nie prowizorka

 

Koncepcja wsparcia nauczycieli jest godna poparciauważa Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. – Mam jednak wątpliwości, co do przyjęcia akurat tego rozwiązania – zastrzeżenia budzi sama „superwizja”. Dotychczas pojęcie to funkcjonowało głównie w obszarze pracy psychologów i terapeutów. Przenoszenie tego języka do oświaty, bez uprzedniego ugruntowania w zawodzie nauczyciela, może budzić niepotrzebne kontrowersje oraz prowadzić do niejasności, także w odbiorze społecznym – podkreśla. […]

 

 Autorzy projektu przyznają, że obowiązujące przepisy prawa oświatowego, w tym nauczycielskiej pragmatyki zawodowej, nie odnoszą się do superwizji pracy nauczycieli. W systemie oświaty działają placówki doskonalenia nauczycieli oraz doradcy metodyczni, jednak nie pełnią oni funkcji, ani nie wykonują zadań takich, jakie przewidziano w niniejszym projekcie dla superwizorów pracy nauczycieli. Nasuwa się jednak pytanie, czy za trudnym szkoleniem i płatnym egzaminem pójdą jakieś zachęty finansowe dla przyszłych superwizorów. Z samego projektu to nie wynika. Bez odpowiedniego finansowania trudno oczekiwać szczególnego zainteresowania szkoleniami i dodatkowymi obowiązkami związanymi z pełnieniem nowej roli w szkole. W projekcie nie ma też powiązania nowego rozwiązania z systemem awansu zawodowego. […]

 

Superwizor musi być neutralny

 

Radosław Potrac, nauczyciel, uhonorowany tytułem Nauczyciel Roku 2023, wskazuje, że sama inicjatywa jest dobra, potrzebna, ale jej realizacja wymaga przygotowania i zaplanowania – choćby strony finansowej. – Autorzy projektu dobrze zdiagnozowali problem. Zawód nauczyciela wiąże się dziś z ogromną odpowiedzialnością oraz coraz większymi oczekiwaniami ze strony rodziców, uczniów i całego systemu edukacji. Oprócz prowadzenia zajęć dydaktycznych, nauczyciele pełnią wiele innych ról – wychowawców, organizatorów wycieczek, opiekunów projektów, tutorów współpracujących z rodzicami, oraz liderów społeczności szkolnej czy lokalnej. Te obowiązki sprawiają, że coraz częściej zmagamy się z przeciążeniem, stresem prowadzącym do wypalenia zawodowego. W tym kontekście wsparcie w postaci superwizji wydaje się bardzo zasadne – podkreśla.

 

Zauważa jednak, że zgodnie z proponowanymi dotąd rozwiązaniami – jest mało prawdopodobne, że nauczyciele będą opowiadać o swoich problemach kolegom czy koleżankom pracującym w tej samej szkole. – W praktyce może to prowadzić do konfliktów interesów, nieporozumień czy nawet osądów, które zamiast pomagać, mogą przysporzyć stresu nauczycielowi korzystającemu z superwizji. Jako nauczyciel, a także jako osoba mająca doświadczenie w pracy terapeutycznej, uważam, że superwizja powinna być prowadzona przez wykwalifikowanych, zewnętrznych specjalistów – osoby, które mają nie tylko odpowiednie przygotowanie merytoryczne, ale również psychologiczne i etyczne. Tylko wtedy można zapewnić uczestnikom poczucie bezpieczeństwa, pełną poufność oraz rzeczywistą wartość rozwojową tego procesupodkreśla. Kolejnym warunkiem jest dobrowolność takiej pomocy. Dodaje, że tak ważne zadanie wymaga nie tylko dobrych chęci, ale również poważnych nakładów finansowych na kształcenie superwizorów oraz odpowiedniego uregulowania roli i zasad prowadzenia superwizji

 

 

 

 

Cały tekst „Superwizja w oświacie – pomoc z prawdziwego zdarzenia, a nie prowizorka”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/