Rys. Danuta Sterna [www.aktywnaedukacja.ceo.org.pl]

 

 

Dzisiaj proponuję zapoznanie się z tekstem Danuty Sterny, ale zamieszczonym nie na Jej blogu „OK. nauczanie”, ale na portalu „Edunews”

 

 

Przyłapywać na robieniu czegoś dobrze

 

Wielu osobom wydaje się, że krytykowanie, pokazywanie błędu oraz dawanie wskazówek przynosi najlepsze efekty. Na tej zasadzie opiera się nauczanie w szkole. Jednak nasze własne doświadczenie nauczycielskie i badania edukacyjne pokazują, że kluczowe jest docenianie i bazowanie na mocnych stronach.

 

Każdy potrzebuje pozytywnej informacji zwrotnej na temat wysiłku, który wkłada w pracę i uczenie się. Wytykanie błędu i krytyka jest najczęściej objawem słabości lub bezradności krytykującego. Sądzi on, że jest to jedyna metoda na doskonalenie.

 

Brak docenienia jest obecny również w pracy osób dorosłych. Szefowie (tak jak i nauczyciele) widzą swoje zadanie jako wskazywanie błędu, poprawianie i w ten sposób doskonalenie pracy podwładnego.

 

Rozważmy dwie sytuacje i zastanówmy się, która z nich zachęca nas do dalszej pracy?

 

1.Wykonaliśmy pracę, a osoba ją przyjmująca miała tylko krytyczne uwagi do niej.

 

2.Osoba przyjmująca naszą pracę doceniła nasz wysiłek i efekty.

 

Po reakcji A czy B chce się nam dalej pracować?

 

Niektórzy nauczyciele boją się chwalenia, gdyż myślą, że uczeń się „zepsuje”, będzie oceniał siebie za wysoko i przestanie się uczyć. Należy jednak odróżnić chwalenie od docenienia, chwalenie dotyczy ogółu, a docenienie konkretu. Jeśli doceniamy, to osoba widzi za co  jest doceniona i podnosi to jej wartość, chwalenie zaś może budzić wątpliwości związane ze szczerością. Pozytywne uwagi na temat pracy człowieka powodują, że wzrasta morale i motywacja, a także budowana jest uzasadniona pewność siebie i poczucie sprawczości. Osoba zachęcana jest do podejmowania wyzwań.

 

Wskazówki też są pożądane, one pokazują – jak można się doskonalić, ale nie może być ich za dużo i muszą iść razem z docenianiem. Docenienie stanowi drzwi do motywacji i do zmiany.

 

Pełna informacja zwrotna ma trzy elementy:  docenienie,  wskazówkico i jak można poprawić  i wskazówki do rozwoju. Docenienie powinno być więcej niż pozostałych wskazówek. Informacja zwrotna opiera się przede wszystkim na docenienie i podkreśleniu mocnych stron, a następnie na udzieleniu jednej (najwyżej dwóch wskazówek) możliwych do zastosowania.

 

W docenianiu nie należy być oszczędnym, warto je przekazywać jak najczęściej. Mogą to być doceniania doraźne, na przykład na bieżąco, gdy nauczyciel chodzi po klasie i obserwuje prace uczniów. One wzmacniają zachowania, które przybliżają ich do osiągania celów.

 

Sześć wskazówek do doceniania:

 

1.Doceniaj kogoś, gdy tylko zauważysz lub usłyszysz o godnym pochwały zachowaniu lub dobrze wykonanej pracy. Nie chowaj komplementów na później; niewypowiedziane pochwały są bez znaczenia.

 

2.Bardzo jasno i szczegółowo wyjaśnij osobie, co zrobiła dobrze.

 

3.Powiedz, jak bardzo cieszysz się z tego, co osoba zrobiła i z czego może być dumna.

 

4.Kiedy już docenisz kogoś, zatrzymaj się na chwilę, aby przesłanie dotarło do odbiorcy i aby dać szansę osobie na poczucie zadowolenia z tego, co zrobiła.

 

5.Daj osobie znać, że warto powtarzać podobne zachowania.

 

6.Daj jasno do zrozumienia, że wierzysz w jej możliwości.

 

 

Docenianie warto wyrażać, jak najczęściej – przyłapywać ludzi na robieniu czegoś dobrze.

 

Kilka pytań dla samooceny praktykowania doceniania:

 

-Przypomnij sobie kiedy ostatnio doceniłeś kogoś?

 

-Czy często wyrażasz swoją wdzięczność?

 

-Czy doceniasz siebie samego, czy budujesz poczucie własnej wartości?

 

-Czy doceniasz swoje i innych osiągnięcia i świętujesz zwycięstwa?

 

 

 

 

Źródło: www.edunews.pl



 

Od „róbta co chceta”, do „krótko przy pysku…”

 

Tytuł tego eseju można rozwinąć na dwa sposoby: w skali makro – ogólnosystemowej, albo w skali mikro – lokalnej, jednej szkoły. Oceniając – na tyle na ile to możliwe – obiektywnie swoje kompetencje – nie podejmę się tej pierwszej wersji. Zrobili to przede mną inni, posiadający po temu lepsze rozeznanie „w temacie”, a także odpowiednie stopnie i tytuły naukowe.

 

Najszerzej, bo prezentując ten problem w skali ogólnoświatowej, przedstawił  ten temat Murray Newton Rothbard – amerykański ekonomista, profesor ekonomii, historyk oraz teoretyk polityczny – w pracy, która w polskim tłumaczeniu została zatytułowana „Edukacja wolna i przymusowa”. Zainteresowani mogą się z nią zapoznać  TUTAJ.

 

Z polskiego punktu widzenia wypowiedział się na ten temat prof. Bogusław Śliwerski w wywiadzie, którego zapis zamieszczono  6 kwietnia 2021 r. na stronie Instytutu Spraw Obywatelskich. Można się z nim zapoznać  –  TUTAJ. Choć punktem wyjścia tej rozmowy była, sformułowana przez Ivana Illichakoncepcja „odszkolnienia szkół”, to można tam wyczytać wiele o polskim systemie szkolnym i jego ocenie, sformułowanej przy tej okazji   przez prof. Śliwerskiego.

 

Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej na temat tego, co może być alternatywą dla tzw. modelu „pruskiej szkoły” odsyłam do lektury tekstu „Przestarzaly system edukacji”, zamieszczonego  na portalu „Problematy”  –  TUTAJ

 

x           x           x

 

Teraz mogę już napisać kilkanaście zdań moich przemyśleń na temat „dyscyplina czy ‘luzactwo’” w szkole. Będą to poglądy osoby starszej od kategorii „bumersów”, będącej już 21 rok na emeryturze, z doświadczeniem 12 lat kierowania zespołem szkół zawodowych, ale mającej także doświadczenia wyniesione w pracy z dziećmi i młodzieżą w domach dziecka i w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.

 

Otóż muszę Wam wyznać, że nie popieram tych wszystkich apeli, aby w szkole nie było przymusu, by uczniowie mogli robić to co akurat chcą, aby nie było żadnych sprawdzianów i wyścigu  po najlepsze oceny i świadectwa „z paskiem”.

 

Jednocześnie, od zawsze, byłem przeciwnikiem szkoły, w której uczeń traktowany jest jak rekrut w wojsku, gdzie wszystko jest zapisane w statucie i regulaminie, gdzie panuje feudalna zależność uczniów od nauczycieli – generalnie, gdzie uczeń jest „przedmiotem obróbki” (czytaj – opisanego w procedurach procesu oddziaływania dydaktyczno-wychowawczego), a nauczyciele – wynajętymi do tej „obróbki” specjalistami, pracującymi według obowiązującej „technologii”, podlegającymi skrupulatnemu nadzorowi przełożonych.

 

Czyli jaki model szkoły uważam za optymalny?

 

Najogólniej rzecz ujmując – model szkoły „złotego środka”. A charakteryzując ją bardziej konkretnie – szkoły, która jest placówką finansowaną z budżetu państwa, ale autonomiczną, gdzie o wszystkim co i jak się dzieje współdecydują nauczyciele, uczniowie i ich rodzice, gdzie proces edukacyjny jest zindywidualizowany (dostosowany do uzdolnień, ograniczeń i zainteresowań ucznia), ale gdzie obowiązują jasno określone zasady jej funkcjonowania, zaaprobowane przez wszystkie podmioty tej społeczności.

 

Bo owe owsiakowe „rób ta co chceta”,  w epoce nadal funkcjonujących korporacji i wielkich sieci instytucji bankowych, handlowych, usługowych i t.p., skutkowało by nieprzygotowaniem absolwentów takiej szkoły do przyszłego funkcjonowania na rynku pracy.

 

A tak bardziej konkretnie, to w zasadzie popieram ten model, który opisany został na stronie szkoły  Compass, w tekście zatytułowanym Jaka powinna być szkoła przyszłości?”  – czytaj  –  TUTAJ

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Źródło: www.facebook.com/ministerstwo.edukacji/

 

 

Marcin Józefaciuk zamieścił dzisiaj po południu na swoim poselskim fb-profilu post, dzięki któremu przypomniałem sobie o tym szczególnym, nie tylko dla nauczycieli na całym świecie, dniu. Oto ten pst, w którym Pan Poseł wyraził przy tej okazji swoje poglądy na rolę  miejsce edukacji w społeczeństwie :

 

 

 

Dziś jest Międzynarodowy Dzień Edukacji.

 

Dzień, który powinien wybrzmieć głośno i mocno – bo edukacja to nie statystyka, nie tabelka w ministerstwie i nie hasło do politycznego sporu. Edukacja to ludzie. I przyszłość.

 

Na świecie wciąż są miejsca, gdzie dzieci nie mają dostępu do szkoły.  Gdzie edukacja nie istnieje albo jest luksusem. Ale nie oszukujmy się – również u nas pytanie nie brzmi „czy edukacja jest”, tylko „jaka ona jest i dokąd zmierza”.

 

Edukacja to fundament życia człowieka. Towarzyszy nam od pierwszych słów, przez młodość i dorosłość, aż po późne lata.. Buduje nie tylko kompetencje, ale kręgosłup moralny, ciekawość świata, odwagę myślenia i odpowiedzialność za innych. To ona decyduje, jakim społeczeństwem będziemy – mądrym czy podatnym na manipulację.

 

Dlatego edukacji nie wolno zawężać. To nie są wyłącznie szkolne ławki i podstawy programowe. To także przedszkola, ośrodki socjoterapii, szkoły niepubliczne, edukacja domowa, szkoły dla dorosłych, uniwersytety trzeciego wieku. Każde z tych miejsc ma znaczenie. Każde pracuje na wspólne dobro. A jednak o części z nich dziś wygodnie się milczy.

 

W centrum systemu stoją nauczyciele. Ludzie z pasją, wiedzą i ogromną odpowiedzialnością. Coraz częściej pozostawieni bez wsparcia, z ograniczaną autonomią, pomijani jako eksperci, za to wystawieni na hejt, agresję i publiczne oskarżenia.

Jeśli niszczymy autorytet nauczyciela – niszczymy szkołę od środka .

 

Są też dyrektorzy – ci, którzy każdego dnia biorą na siebie ciężar bezpieczeństwa dzieci, odpowiedzialności prawnej, organizacyjnej i pedagogicznej. To oni spinają system, który coraz częściej trzeszczy w szwach.

 

Są uczniowie – nie „materiał do uformowania”, lecz ludzie. Odbiorcy edukacji. Ich głos musi mieć znaczenie. Szkoła nie może produkować posłusznych wykonawców poleceń. Ma wychowywać ludzi, którzy potrafią myśleć, działać i brać odpowiedzialność.

 

Są rodzice – oddający szkole swoje najcenniejsze dobro. Każdy z nich ma prawo oczekiwać, że dziecko będzie bezpieczne, zauważone i zaopiekowane także emocjonalnie. Ich głos nie może być selektywnie wybierany pod tezę.

 

Są wreszcie samorządy i pracodawcy, którzy finansują system i później boleśnie weryfikują, czy edukacja rzeczywiście przygotowuje młodych ludzi do życia.

 

Edukacja to nie ideologia.

 

Edukacja to nie narzędzie walki politycznej.

 

Edukacja to nie poligon doświadczalny dla kolejnych reform pisanych zza biurka.

 

Dobrej edukacji nie da się zadekretować. Dobrą edukację buduje się zaufaniem, autonomią, szacunkiem i pasją. Buduje się ją, przyciągając najlepszych do zawodu nauczyciela, a nie wypychając ich frustracją i brakiem dialogu.

 

Jeśli dalej będziemy ignorować głos ludzi szkoły, zapłacimy za to wszyscy. W Międzynarodowym Dniu Edukacji nie składam pustych życzeń – zatrzymajmy się, posłuchajmy i zacznijmy naprawiać edukację mądrze – dla dzieci, dla nauczycieli, dla przyszłości Polski.

 

Życzę nam wszystkim jednego – odwagi, by słuchać ludzi szkoły i mądrości, by im zaufać.

 

Bo dobra edukacja to inwestycja, która zawsze się zwraca.

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/permalink.php?s

 

 

 



Na stronie „Radia ZET” zamieszczono w minioną środę tekst Aleksandry Pucułek, który każdy, kto interesuje się rzeczywistym obrazem polskich szkół, a szczególnie warunków pracy nauczycieli, powinien przeczytać. Zamieszczam jedynie pierwszy i ostatni fragment tego artykułu, oraz  podtytuły akapitów jego głównej części:

 

 

Rafał, nauczyciel matematyki, gdy pojawił się w telewizji, został wrogiem numer jeden pozostałych matematyczek. Ewa, anglistka, stała się obiektem niewybrednych komentarzy, gdy na forum odezwała się na temat praw nauczycieli. Marcin, polonista, był kontrolowany na każdym kroku: od tego jak wypełnił dziennik, do tego jakie auto kupił. – Jak wchodzisz do pokoju nauczycielskiego, to jakbyś wchodził do paszczy lwa – stwierdza.

 

Z tego artykułu dowiesz się:

 

>Dlaczego młodsi nauczyciele często rezygnują z pracy w szkole.

 

>Czego najczęściej doświadczają nauczyciele ze strony kolegów i koleżanek.

 

>Co jest główną przyczyną mobbingu w środowisku nauczycielskim według ekspertów.

 

>Które czynniki systemowe wpływają na frustrację wśród nauczycieli.

 

 

Marcin, polonista z Łodzi, stworzył niepisany regulamin zachowania w pokoju nauczycielskim. Po pierwsze jeżeli chcesz żyć dobrze w szkole, nie możesz się wychylać w żaden sposób. Także z chęcią do pracy, bo potem już zawsze będziesz dostawał więcej obowiązków, a reszta celowo powie, że nie umie. Po drugie masz olimpijczyków, jesteś narażony. Po trzecie studia podyplomowe z zarządzania oświatą (wymagane przy starcie w konkursie na dyrektora) zawsze się ukrywa, nie wpisuj tego do CV. I nie daj Boże, jeśli byłeś dyrektorem i chcesz zostać nauczycielką. Z powrotem na taką pracę trudno liczyć.

 

Ewa, anglistka z Lublina, dopisałaby do tego jeszcze dwie zasady: pojawisz się w telewizji, radiu, albo zdobędziesz nagrodę, masz przechlapane. – Najlepiej o takich rzeczach nie mówićzgadza się Violetta Kalka, polonistka z Torunia, prowadząca facebookowe grupy „Uwaga, mobber w szkole” i „Nauczyciel zmienia zawód” oraz współzałożycielka fundacji „Kiedy cichnie dzwonek”. Do listy tematów tabu dodałaby robienie lub posiadanie doktoratu. – Nawet na studiach doktoranckich ostrzegają nauczycieli, żeby się tym za bardzo nie chwalić – mówi. Generalnie wszystko może być użyte przeciwko tobie. – Jak wchodzisz do pokoju nauczycielskiego, to jakbyś wchodził do paszy lwaporównuje Marcin. – Mobbing w pokoju nauczycielskim jest powszechnypotwierdza Kalka.

 

 

                                                   Oto podtytuły kolejnych fragmentów tego artykułu:

 

 

Mobbing w białych rękawiczkach

 

Nauczyciel w TV, ale czy na lekcjach?

 

Kto z kim mieszka, jak się ubiera

 

Buntowanie uczniów i rodziców

 

Prawa nauczycieli

 

Młody i starszy nauczyciel w jednej szkole

 

Skąd frustracja i zazdrość w edukacji?

 

Zaczyna się od szkoły

 

 

Tekst kończy się tym akapitem:

 

 

W życiu i w szkole

 

Czasami są to naprawdę dramatyczne historie, gdzie się odbiera ludziom zdrowie, pracę i niszczy całe rodzinydodaje Violetta Kalka. Znów dotyczy to głównie małych miejscowości, gdzie oprócz tego, że nęka się nauczycielkę, to zdarza się, że nieprzyjemności spotykają też np. jej męża, czy brata, który pracuje w państwowej instytucji. – Kasuje się całe rodziny, pokazując, kto tu rządzi i gdzie twoje moje miejsce – mówi polonistka i podsumowuje: – Ta praca jest trudna, bo mamy uczniów, rodziców, którzy nie są dzisiaj łatwi. Do tego często dyrekcja nie staje po naszej stronie. Przykre jest to, że mając tak mało sprzymierzeńców, rzadko się wspieramy.

 

Ewa zaznacza, że w codziennych relacjach nauczyciele, z którymi pracowała, były naprawdę sympatycznymi osobami potrafiącymi się konsolidować wokół wielu wydarzeń na rzecz uczniów. – To dzięki nim w mojej szkole tyle się działo – konkursy, wyjazdy, projekty. Pewnych rzeczy, swoich lęków po prostu nie przeskoczą  – stwierdza. To właśnie w szkole, jak mówi, zawarła najwspanialsze przyjaźnie swojego życia, które trwają do dziś. – Gdyby takich osób było więcej, szkoła stałaby się cudownym miejscem pracy – tłumaczy. Bo ze szkoły po 20 latach pracy odeszła. Dalej pracuje z młodzieżą i uczy, ale już na swoich zasadach.

 

Marcin mocno przeżywał wszystkie komentarze, donosy i docinki. Ale nigdy nie miał odwagi, żeby zareagować, skonfrontować się z tym. – Tym bardziej było mi przykro, że naprawdę lubiłem tych ludzi – mówi. Szkołę jednak zmienił. Jak będzie w nowej, przekona się pewnie za jakiś czas. – Na pewno pokój nauczycielski dobrze zahartuje cię na życie, to jest dobry trening przetrwania, survival – stwierdza.

 

Zmieniłam imiona niektórych rozmówców.

 

 

Cały tekst Aleksandy Puculek „Donoszenie, obgadywanie, plotki. ‘Do pokoju nauczycielskiego wchodzisz jak do paszczy lwa’”  –  TUTAJ

 

 

Źródło:  www.wiadomosci.radiozet.pl/polska/

 



Oto (bez skrótów) zamieszczony wczoraj na portalu „Strefa dla Edukacji” tekst Magdaleny Konczal, informujący o najnowszej fazie prac sejmowych nad ustawą o zawodzie psychologa:

 

 

Pomoc dla dzieci w nowym wydaniu. Jest zielone światło dla zmian

 

Sejmowe komisje poparły wszystkie poprawki Senatu do ustawy o zawodzie psychologa. Najważniejsza zmiana dotyczy możliwości udzielenia pomocy dziecku bez zgody rodzica – ale tylko w sytuacji traumy lub kryzysu. Nowe przepisy mają uporządkować zasady wykonywania zawodu psychologa i powołać samorząd zawodowy.[…]

 

Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisja Zdrowia jednogłośnie poparły w piątek wszystkie siedem poprawek zaproponowanych przez Senat do ustawy o zawodzie psychologa oraz samorządzie zawodowym psychologów.

 

Jedna z kluczowych zmian dotyczy możliwości udzielenia pomocy psychologicznej osobie małoletniej lub ubezwłasnowolnionej bez zgody przedstawiciela ustawowego. Taka interwencja będzie jednak możliwa wyłącznie „doraźnie” – w sytuacjach nagłych, takich jak trauma lub kryzys.

 

Poprawka precyzuje, że wsparcie nie może być udzielane w przypadku „stresu”, który został wykreślony z katalogu sytuacji uprawniających psychologa do działania bez zgody rodziców. Pomoc będzie mogła być udzielona, gdy osoba małoletnia sama „z uzasadnioną potrzebą” zgłosi się po wsparcie.

 

Ustawa o zawodzie psychologa oraz samorządzie zawodowym psychologów wprowadza m.in. definicję świadczeń psychologicznych i zasady uzyskiwania prawa do wykonywania zawodu. Powstanie także rejestr psychologów, umożliwiający weryfikację kwalifikacji osoby oferującej pomoc psychologiczną.

 

Nowe przepisy przewidują również utworzenie samorządu zawodowego psychologów, który będzie podlegał nadzorowi ministra pracy. Uchwalony zostanie także Kodeks etyki zawodowej psychologów.

 

Podczas piątkowego posiedzenia komisji wsparcie dla wszystkich senackich poprawek wyraziła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

 

Kontrowersje w środowisku psychologicznym wzbudziło usunięcie psychoterapii z wykazu świadczeń psychologicznych. Poprawkę w tej sprawie sejmowe komisje wprowadziły już na początku grudnia.

 

Zgodnie z nowym prawem, psycholog nie będzie mógł automatycznie prowadzić psychoterapii – będzie to możliwe jedynie na zasadach określonych w odrębnych przepisach.

 

Psychologowie nie kryją oburzenia. Zwracają uwagę, że obecne rozwiązania zmuszają nawet wysoko wykwalifikowanych specjalistów, np. psychologów klinicznych, do ponownego szkolenia się z psychoterapii, obok osób bez wykształcenia psychologicznego.

 

Ustawa ma uregulować sytuację prawną zawodu psychologa – dotąd obowiązywała ustawa z 2001 roku, która w praktyce nie funkcjonowała z powodu braku rozporządzeń wykonawczych.

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

x           x           x 

 

Z obowiązku odnotowania  jeszcze dwu innych tekstów, proponujemy zapoznać się z  poniżej udostępnionymi materialami”

 

 

Na oficjalnej stronie MEN

Rozporządzenie o wynagrodzeniach nauczycieli skierowane do uzgodnień i konsultacji  –  TUTAJ  

 

 

Na „Portalu dla Edukacji”:

Droższe podręczniki szkolne i większe dopłaty. MEN podnosi limity  –  TUTAJ



Dzisiaj postanowiłem powrócić do tematu rankingów szkół, a to za sprawą opublikowanego 20 stycznia na stronie „wyborcza.pl  ŁÓDŹ” tekstu iej, w którym autorka zaprezentowała dwie strony owych corocznego publikowania tabel z zajętymi na nich miejscami przez szkoly z całej Polski. Oto obszerne fragmenty tej publikacji i link do pełnej wersji na stronie „Gazety”:

 

 

„Szkoły z czołówki zarezerwowane dla dzieci elit”. Ciemna strona rankingów szkół

 

 

Jak co roku przetacza się burza po publikacji rankingu Perspektywy 2026. „Dobra szkoła to nie miejsce w tabeli, ale miejsce, w którym uczeń jest widziany” – mówią eksperci i nauczyciele.[…]

 

Twórcy rankingu nie ukrywają kryteriów. W przypadku liceów ogólnokształcących brane są pod uwagę przede wszystkim:

 

-wyniki matur (część pisemna, poziom podstawowy i rozszerzony),

 

-sukcesy w olimpiadach przedmiotowych,

 

-zdawalność egzaminów.

 

W technikach dochodzi jeszcze wynik egzaminów zawodowych.

 

[…]

 

Ranking sprawdza twarde dane, policzalne i porównywalne. Dają jasny komunikat: tu jest „najlepiej”. Ale już trzy lata temu prof. Bogusław Śliwerski, badacz współczesnej myśli pedagogicznej, teorii wychowania, polityki oświatowej i edukacji alternatywnej na świecie, z Uniwersytetu Łódzkiego ostrzegał w rozmowie z „Wyborczą”:  – Rankingi nie odzwierciedlają rzeczywistego stanu jakości kształcenia w szkołach publicznych.

 

Według naukowca pokazują efekt końcowy, ale nie proces. Wynik, ale nie drogę do niego. Nie uwzględniają progu wejścia, czyli tego, że wiele liceów z czołówki od lat rekrutuje wyłącznie uczniów z bardzo wysoką liczbą punktów. […]

 

Marcin Józefaciuk, poseł z Łodzi, były nauczyciel i dyrektor, nie owija w bawełnę. „Już nie tylko ręce, ale i nogi opadają. Żaden ranking oparty wyłącznie na wynikach egzaminów nie pokaże pełnego obrazu szkoły. W ogóle żaden ranking nie pokaże pełnego obrazu szkoły. Bo szkoła to znacznie więcej niż procenty i miejsca w tabeli„, pisze w swoich mediach społecznościowych.

 

Dodaje: – Od lat narzekamy na wyścig szczurów w edukacji i życiu, presję porównywania, stres uczniów i nauczycieli czy sprowadzanie sukcesu do jednego wyniku. Tymczasem takie rankingi tworzą iluzoryczny podział na szkoły „dobre” i „złe”, choć w rzeczywistości mierzą tylko jedno: jak uczniowie poradzili sobie na egzaminie w danym roku. To nie jest i nie może być wyznacznik jakości pracy szkoły. Szkoła nie istnieje po to, by tylko „dobrze zdać egzamin”. Jej zadaniem jest między innymi przygotować ucznia do dalszej edukacji, pracy, dorosłego życia. A tego nie da się zamknąć w rankingu. […]

 

Tymczasem, jak zauważa Jarosław Durszewicz, ekspert edukacyjny i twórca fundacji Szkoła bez Ocen, często nie wiadomo, czyje są te wyniki: – Rankingi to zupełnie nieobiektywny obraz rzeczywistości. Często jest tak, że na wyniki, które występują w rankingach, nie pracują nauczyciele tej szkoły, która się w nim znajduje. Znaczy to, że uczniowie, którzy chcą osiągnąć wysokie efekty, powinni uczyć się w szkole. Prawda? A ilu z nich nie uczy się w szkole, tylko korzysta z dodatkowych zajęć i korepetycji? Jeżeli ranking jest dziełem uczniów, to czy jest też dziełem nauczycieli? – pyta.

 

W świecie, w którym według badań 75 proc. maturzystów korzysta z korepetycji, a 73 proc. rodziców inwestuje w zajęcia dodatkowe (badania „Młodzież w epoce kryzysów dr. Piotra Długosza z Uniwersytetu KEN w Krakowie), odpowiedź przestaje być oczywista. […]

 

Żeby jednak nie wpaść w drugą skrajność, warto uczciwie powiedzieć: rankingi mają też swoje zalety. I to nie jest wiedza tajemna, tylko coś, co intuicyjnie wyczuwa wielu rodziców i uczniów, co roku z tym samym napięciem sięgając po ranking Perspektywy.

 

Po pierwsze – porządkują chaos. W systemie, w którym oferta szkół średnich bywa przytłaczająca, a informacje rozproszone, ranking daje punkt odniesienia. Jest uproszczeniem, ale bywa użytecznym skrótem myślowym: pokazuje, gdzie w danym roku uczniowie dobrze poradzili sobie z egzaminami, gdzie istnieje silna tradycja pracy z uczniem zdolnym, gdzie nauczyciele potrafią przygotować do olimpiad. Dla części młodych ludzi – tych, którzy chcą intensywnie pracować akademicko i nie boją się wysokich wymagań – to może być realna wskazówka.

 

Po drugie – rankingi nagłaśniają sukcesy szkół, które często latami budowały swoją pozycję bez wielkich kampanii promocyjnych. Dla liceów i techników z mniejszych miejscowości wysokie miejsce w zestawieniu bywa momentem zauważenia: sygnałem, że da się pracować ambitnie także poza wielkimi ośrodkami akademickimi. W tym sensie ranking bywa narzędziem symbolicznego docenienia pracy zespołów nauczycielskich – nawet jeśli mierzy ją tylko fragmentarycznie.

 

Po trzecie – dostarczają twardych danych, które same w sobie nie są bezwartościowe. Wyniki matur czy egzaminów zawodowych mówią coś o organizacji procesu nauczania, o stabilności kadry, o umiejętności przygotowania uczniów do formalnych wymagań systemu. Problem nie tkwi w samych danych, lecz w ich absolutyzowaniu. Odczytywane jako jeden z elementów szerszego obrazu, a nie cała prawda o szkole, mogą być użyteczne.

 

Być może, jak mówi Włodkowska,rankingi istnieją i będą istnieć” zawsze. Jako punkt odniesienia, uproszczenie, albo odpowiedź na naszą potrzebę porównywania. Problem zaczyna się wtedy, gdy stają się jedyną miarą jakości.  – Może więc pytanie nie brzmi: „czy rankingi zlikwidować?”, ale: „jak przestać traktować je jak wyrocznię?” – zastanawia się nauczycielka matematyki. – Jak nauczyć się czytać je z dystansem i zamiast pytać o najlepsze liceum w Polsce, pytać o szkołę, która najlepiej odpowie na potrzeby konkretnego dziecka.

 

Bo, jak uznaje Marcin Józefaciuk: „Dobra szkoła to nie miejsce w tabeli. To miejsce, w którym uczeń jest widziany. I tego żadna tabela nie pokaże„.

 

 

 

Cały tekst „Szkoły z czołówki zarezerwowane dla dzieci elit”. Ciemna strona rankingów szkół”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

 



Oto obszerne fragmenty tekstu, zamieszczonego wczoraj wieczorem na „Portalu dla Edukacji”, informującego o pierwszym etapie prac sejmowych nad projektem w sprawie dalszego losu małych szkół wiejskich:

 

 

 

1977 szkół podstawowych zagrożonych likwidacją. Ratunkiem mają być żłobki oraz filie

 

Sejmowe komisje edukacji i samorządu poparły projekt nowelizacji Prawa oświatowego umożliwiający organizowanie w szkołach podstawowych m.in. opieki nad dziećmi do lat 3 czy zajęć dla seniorów, a także tworzenie szkół filialnych. Posłowie PiS skrytykowali projekt, bronili go samorządowcy. […]

 

W środę na posiedzeniu połączonych sejmowych Komisji: Edukacji i Nauki oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej przeprowadzono pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw.

 

Wiceminister edukacji Henryk Kiepura, uzasadniając projekt, podkreślił, że daje on możliwość lepszego dostosowania sieci publicznych szkół do zmian demograficznych. Podał, że z prognozy Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w Polsce do 2029 r. liczba dzieci w wieku 7-14 lat spadnie o około 5 proc., a 2034 r. o około 19,5 proc. Poinformował, że w roku szkolnym 2019/2020 w systemie oświaty było 12 092 publiczne szkoły podstawowe, a w obecnym roku szkolnym 2025/2026 jest ich 11 588.

 

W systemie oświaty funkcjonuje 1977 publicznych szkół podstawowych, w których uczy się 100 lub mniej uczniów.-  Szkoły te mogą być zagrożone likwidacją. Zamiast likwidacji szkoły w projektowanej ustawie proponuje się gminom pulę elastycznych rozwiązań dążących m.in. do pozostawienia kształcenia małych dzieci blisko domu – powiedział wiceminister. Dodał, że projekt wprowadza też możliwość wykorzystania budynków oświatowych na potrzeby lokalnej społeczności.

 

Posłowie PiS skrytykowali projekt. Mirosława Stachowiak-Różecka (PiS) oceniła, że zamiast poprawić sytuację demograficzną, tylko ją pogorszy. – Nie zgadzamy się, by było „mydło i powidło” w szkole – powiedziała. Zaznaczyła, że do rozważenia jest tylko możliwość funkcjonowania w szkole obok oddziałów przedszkolnych także żłobków. Zapowiedziała złożenie poprawek podczas drugiego czytania projektu.[…]

 

Projekt bronił Wiesław Różyński (PSL). –  Lepiej później niż wcale – powiedział. Zauważył, że szkoły z małą liczbą uczniów, to nie jest nowy problem. Pochwalił przepisy dające samorządom większą niż obecnie autonomię oraz możliwość tworzenia szkół filialnych ratującą szkoły. Według niego, na proponowanych zmianach zyskają też nauczyciele, którzy zamiast mieć po kawałku etatu w kilku szkołach, będą mogli mieć pełen w jednej.

 

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich przypomniał, że Komisja Wspólna Rządu i Samorządu pozytywnie zaopiniowała projekt. – Ustawa nie załatwia wszystkich naszych postulatów samorządowych. To jest oczywiste, ale jest pewnym krokiem do przodu– powiedział.

 

Projekt w głosowaniu poparło 17 posłów, 6 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. […]

 

W trudnych warunkach demograficznych lub geograficznych będą mogły być tworzone szkoły podstawowe filialne z klasami I-III albo I-IV. Szkoły filialne będą podporządkowane organizacyjnie szkole podstawowej obejmującej strukturą organizacyjną klasy I-VIII albo klasy IV-VIII. Szkole podstawowej będzie mogła być podporządkowana organizacyjnie więcej niż jedna szkoła filialna.

 

Samorząd będzie mógł także połączyć w zespół szkół prowadzone przez siebie szkoły podstawowe dla dzieci i młodzieży. System oświaty dopuszcza obecnie łączenie jednostek tego samego typu w jeden zespół tylko jeśli są to przedszkola oraz licea ogólnokształcące dla dzieci i młodzieży z liceami ogólnokształcącymi dla dorosłych.

W projekcie zaproponowano również możliwość zorganizowania w małych szkołach (do 70 uczniów) opieki świetlicowej dla dzieci, które chodzą tam do oddziału przedszkolnego. Zajęcia takie będą organizowane na wniosek rodziców lub ze względu nona organizację dojazdu do szkoły oraz inne okoliczności wymagające zapewnienia dzieciom opieki w szkole. Przedszkolaki uczęszczające na świetlice będą mogły dostać w szkole ciepły posiłek i podwieczorek. Skorzystanie z nich będzie dobrowolne i odpłatne.

 

W projekcie zaproponowano też możliwość utworzenia zespołu składającego się z publicznej szkoły podstawowej dwujęzycznej obejmującej strukturą organizacyjną klasy VII i VIII oraz publicznej szkoły ponadpodstawowej realizującej kształcenie dwujęzyczne (publicznego liceum ogólnokształcącego albo technikum). […]

 

Celem nowelizacji jest również uspołecznienie procedury likwidacji szkoły – wprowadzony zostanie obowiązek przeprowadzenia konsultacji społecznych oraz jasne zasady informowania mieszkańców. Skargi na opinię kuratora w sprawie likwidacji szkoły będą trafiały bezpośrednio do właściwego sądu administracyjnego, co przyspieszy postępowanie.

 

 

 

Cały tekst „1977 szkół podstawowych zagrożonych likwidacją. Ratunkiem mają być żłobki oraz filie”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 



Niezawodny kolega dyrektor Jarosław Pytlak i tym razem nie zawiódł. W miniony wtorek zamieścił na swoim blogu „Wokół Szkoły” nie tylko bardzo dokładną relację ze spotkania kierownictwa MEN w Lubrzy, ale przede wszystkim sformułował pod adresem kierownictwa Ministerstwa Edukacji 17 pytań, dotyczących polityki edukacyjnej, koncepcji reformy „Kompas Jutra” i sposobów jej wdrażania. Zaproponował, aby uczestniczący w kolejnych spotkaniach z ministrą i jej ekipą skorzystali z tej propozycji i zadawali je podczas ewentualnej wymiany poglądów, a także zasugerował, aby poseł Marcin Józefaciuk, korzystając z jego propozycji, skierował w sprawie reformy „Kompas Jutra”  interpelację poselską do ministry Barbary Nowackiej.

 

Poniżej zamieszczam tylko tę część tekstu, w której są  owe pytania, i – jak zwykle – link do jego pełnej wersji  na blog „Wokół Szkoły”:

 

 

Interpelacja obywatelska w sprawie „Kompasu Jutra”

 

15 stycznia w Lubrzy na ziemi lubuskiej zainaugurowano ogólnopolską kampanię informacyjną MEN „Kierunek: Kompas Jutra”. Ma ona na celu wsparcie wdrożenia przygotowywanej obecnie reformy edukacji. Wiedziony ciekawością obejrzałem zapis wideo z briefingu dla dziennikarzy, którym rozpoczęto tę imprezę. Chciałem dowiedzieć się, co zebrani na scenie oficjele mają do zakomunikowania opinii publicznej.

 

Na „ściance” zaprezentowało się siedmioro mówców. Nagranie całości trwa zaledwie nieco ponad 20 minut, zachęcam więc do samodzielnego obejrzenia (link: TUTAJ). Ze swej strony zasygnalizuję tutaj i skomentuję główne wątki wypowiedzi, a w konkluzji przedstawię propozycję dla nauczycieli, którzy będą uczestniczyć w kolejnych wydarzeniach tej kampanii.

[…]

 

Na zakończenie ponownie zabrała głos Barbara Nowacka, która brawurowo spuentowała wszystkie poprzednie wypowiedzi, stwierdzając z emfazą: „Zaczynamy konsultacje dobrej, mądrze przygotowanej, potrzebnej zmiany, która spowoduje, że młodzież będzie wiedziała po co się uczy, i nauczyciele odnajdą sens w uczeniu, w sile swojej autonomii i prestiżu zawodu”.

 

x            x            x

 

Przebieg opisanego wydarzenia i retoryka osób w nim występujących jasno wskazują, że władze MEN są zdeterminowane, by wprowadzić reformę bez oglądania się na weto prezydenta, ani na głosy krytyczne, wskazujące wiele mankamentów całej koncepcji. Nie będę wskazywał tych ostatnich, bo uczyniłem to już kilkakrotnie w artykułach na blogu „Wokół szkoły”, ale przypomnę jeden tylko, fundamentalny: reforma traktuje nauczycieli jako zasób ludzki do reedukacji i zagospodarowania, a szermując pojęciem ich autonomii w istocie tę autonomię ogranicza. Nie wnosi nic, co mogłoby poprawić fatalne warunki pracy w placówkach oświatowych, nie mówiąc już o podniesieniu enigmatycznego prestiżu zawodu nauczyciela. […]

 

Przekaz kolejnych spotkań podczas kampanii będzie bardzo podobny do tego z Lubrzy. W pakiecie uczestnicy otrzymają też dawkę szkoleń prowadzonych przez pracowników IBE oraz namiastkę sprawczości w postaci zachęty do wspólnego snucia wizji: a to współpracy nauczycieli, a to tygodni projektowych, a to modułów przekrojowych czy czegoś tam jeszcze. To też dobry przykład manipulacji – na końcu okaże się bowiem, że całą reformę wymyślili sami nauczyciele. Brawo my!

 

x           x           x

 

Spotkania w ramach kampanii „Kierunek: Kompas Jutra” mają być dla nauczycieli okazją do rozmowy z przedstawicielami władz. Z myślą o tym przygotowałem zestaw pytań, które warto zadać, by sprowadzić dyskusję z poziomu wizji do poziomu realiów. Zachęcam do czerpania z niej podczas spotkań z przedstawicielami władz. Proszę potraktować ją jako obywatelską interpelację pod adresem Ministerstwa Edukacji Narodowej, którą udostępniam szerokiemu gronu osób zainteresowanych. Żywię przy tym nieśmiałą nadzieję, że moje pytania zainspirują posła Marcina Józefaciuka, który otwarcie wskazuje różne mankamenty reformy, do ujęcia ich w formie interpelacji poselskiej pod adresem resortu Barbary Nowackiej.

 

Polityka edukacyjna

 

1.Kiedy płace nauczycielskie zostaną powiązane z zewnętrznym parametrem ekonomicznym, gwarantującym ich regularną waloryzację?

 

2.Czy planowane jest obniżenie dopuszczalnej liczby uczniów w klasie, aby poprawić warunki nauczania, w sytuacji rosnących oczekiwań wobec nauczycieli, dotyczących indywidualizacji wymagań i udzielania adekwatnego wsparcia każdemu uczniowi?

 

3.Jakie działania podejmie ministerstwo w celu poprawy sytuacji kadrowej w oświacie, żeby reformę mogli wprowadzać nauczyciele nieprzeciążeni godzinami ponadwymiarowymi?

 

4.Czy w kręgach rządowych lub w parlamencie prowadzi się prace nad powołaniem samorządu zawodowego nauczycieli?

 

5.Czy uważacie Państwo za możliwe odpolitycznienie zarządzania polską edukacją w sytuacji, gdy decyduje o niej tylko jedna, rządząca opcja polityczna? I w tym kontekście – czy prowadzone są prace dotyczące możliwości powołania ponadpartyjnej Komisji Edukacji Narodowej?

 

Koncepcja reformy „Kompas Jutra”

 

6.Na podstawie jakich badań naukowych zdiagnozowano stan polskiej edukacji i określono jej potrzeby przed przystąpieniem do prac nad reformą „Kompas Jutra”?

 

7.Czy ministerstwo dokonało analizy skutków wprowadzenia od 2025 roku nowej podstawy programowej wychowania fizycznego i jest w stanie wskazać pozytywne zmiany wynikające z jej wdrożenia?

8.Czy ministerstwo posiada informację zwrotną od nauczycieli wdrażających w roku szkolnym 2025/2026 nowe podstawy programowe przedmiotów obowiązkowych: wychowania fizycznego i edukacji obywatelskiej?

 

9.Jako jeden z fundamentów reformy deklarowana jest koncepcja mastery learning, powstała ponad pół wieku temu. Czy wzięto pod uwagę jej liczne mankamenty, wśród których wskazuje się m.in. nadmierne oparcie na testach, spłaszczanie wymagań kosztem uczniów najlepszych, trudności logistyczne i brak adekwatności dla różnych typów uczniów i przedmiotów nauczania?

 

10.W jakim zakresie dzięki reformie zwiększy się autonomia nauczycieli?

 

11Jakie działania podejmowane w związku z reformą wpłyną na zwiększenie prestiżu nauczycieli?

 

12.Jakie „nowoczesne narzędzia”, o których mówią przedstawiciele IBE, planuje się udostępnić nauczycielom w ramach reformy?

 

Wdrażanie reformy „Kompas Jutra”

 

13.Jakie konkretne zmiany wprowadzono w koncepcji reformy oraz przygotowywanych rozwiązaniach, by uniknąć skutków zawetowania przez prezydenta Nawrockiego ustawy wprowadzającej „Kompas Jutra”?

 

14.Jaki jest sens organizowania konsultacji w środowisku nauczycielskim na pół roku przed rozpoczęciem reformy, skoro podczas inauguracji kampanii określono ją mianem „jednej z najbardziej skonsultowanych reform w naszym państwie”?

 

15.W jakim zakresie „sensowne, praktyczne uwagi”, zgłoszone przez nauczycieli podczas spotkań konsultacyjnych, mogą jeszcze spowodować zmiany w koncepcji reformy?

 

16.Jaką zachętę oferują Państwo nauczycielom, stawiając ich przed nowymi, ambitnymi i obciążającymi zadaniami związanymi z wdrażaniem reformy „Kompas jutra”?!

 

17.Czy świadomi są Państwo ogromnego podobieństwa kampanii „Kierunek: Kompas Jutra” oraz własnej retoryki związanej z reformą do działań minister Anny Zalewskiej, poprzedzających wprowadzenie w życie jej reformy w 2016 roku, która wbrew jej ówczesnym zapowiedziom przyniosła wiele fatalnych skutków?

 

 

 

Cały tekst „Interpelacja obywatelska w sprawie „Kompasu Jutra” i sposobów jej wdrażania.”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/

 

 

 

 



Jest jeszcze jeden waż y tekst, który nie powinien umknąć uwadze wszystkich, dla których ważna jest przyszłość polskiej oświaty. To opublikowany dziś na stronie MEN komunikat:

 

Kompas Jutra: konsultacje publiczne podstawy programowej i ramowych planów nauczania

 

 

[…]

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawia do konsultacji publicznych, uzgodnień i opiniowania dwa projekty rozporządzeń Ministra Edukacji tj.:

 

1.w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym,

 

2.zmieniające rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół.

 

[…]

 

W wyniku zawetowania ww. ustawy przez Prezydenta RP konieczne stało się opracowanie nowych projektów rozporządzeń, w których uwzględniono niezbędne zmiany legislacyjno-prawne, a także zmiany wynikające z uwag zgłoszonych do poprzednich wersji projektu.

 

Z tego względu, konsultacje publiczne nowych projektów rozporządzeń Ministra Edukacji potrwają 7 dni, a ewentualne uwagi można przesyłać w terminie do dnia 28 stycznia br. na adres: konsultacje.dko@men.gov.pl

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

Komentarz Redakcji:

 

Proponuję wszystkim czytającym ten komunikat, w ramach ograniczonego zaufania do sprawujących władzę, aby każdy kto postanowił przesłać na podany adres swoje uwagi, aby je zamieścił także na swoim fb-profilu, a jeżeli takiego nie posiada, aby przesłał  je na mój fb-profil – TUTAJ  [WK]

 

 



Nie mogę sobie odmówić tej przyjemności i udostępniam wczorajszy post na fb-profilu Roberta Sowińskiego, wraz załączonym tam linkiem do nagrania wywiadu z Ewą Drobek – z 8 września 2020 roku:

 

 

W 2020 roku, mieliśmy w podcaście wyjątkową Gościnię. Z Anna Sowińska zaprosiliśmy Ewa Drobek nie dlatego, że była utytułowana czy była obecna w rankingach, ale dlatego, że już wtedy była dla swoich uczniów kimś więcej niż nauczycielką. Pasjonatką, przewodniczką, osobą, za którą młodzi ludzie chcą iść, a pojawiła się właśnie w serii wakacyjnych rozmów o pasjach.

 

Rozmawialiśmy o edukacji, o relacjach, o zaufaniu, o odwadze wychodzenia poza schemat. O muzyce, teatrze i projektach, którymi żyje całym sercem. Już wtedy było jasne, że mamy do czynienia z nauczycielką, którą uczniowie zapamiętują na całe życie. Jak widać nie tylko uczniowie. Znalazła też grono przyjaciół, które pomogło je dotrzeć do miejsca, w którym reprezentuje też wszystkich nauczycieli z Polski na międzynarodowym forum.

 

Bo właśnie teraz, pięć lat później, ta historia ma swój kolejny, niezwykle mocny rozdział. Ewa Drobek znalazła się w gronie 10 najlepszych nauczycieli na świecie, jako finalistka Global Teacher Prize, nagrody nazywanej nauczycielskim Noblem.

 

To nie jest przypadek ani „sukces z dnia na dzień”. To konsekwencja lat pracy opartej na relacjach, pasji i głębokim szacunku do młodego człowieka. To kolejny dowód na to, że polska szkoła ma nauczycieli, którzy wyznaczają światowe standardy nawet jeśli na co dzień robią po prostu „swoje”. My od lat do podcastu EduKOSMOS zapraszamy właśnie takie osoby. Czasem pozostają ze swoja mozolna praca z dnia na dzień, a czasem stają się naprawdę widoczni.

 

Patrzymy na tę drogę z dumą i wzruszeniem. I z poczuciem, że edukacja oparta na pasji, zaufaniu i autentyczności naprawdę ma sens. Nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy nie mierzy się jej od razu medalami.

 

Ewo, gratulujemy. I dziękujemy, że od lat pokazujesz, jak może wyglądać szkoła, do której chce się wracać, nawet po latach.

 

 

Llink do naszego wywiadu sprzed lat – TUTAJ

                      

 

 

Źródło: www.facebook.com/sowinski.robert/