Archiwum kategorii 'Aktualności'

Najczęściej  odwiedzany przez redakcję OE portal „Strefa Edukacji” zamieścił dzisiaj tekst Katarzyny Mazur, w którym autorka podjęła trochę pomijany problem z obszaru kontaktów rodziców z nauczycielami, jakim są wywiadówki. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Zebranioza w polskich szkołach. Rodzice mają dość przestarzałego zwyczaju

 

Trwa sezon „zebraniozy” – ciągu spotkań, konsultacji i wywiadówek, które coraz częściej traktowane są jako uciążliwy obowiązek oraz relikt dawnych praktyk. Wiele osób ocenia, że uczestnictwo w tych spotkaniach wiąże się ze stratą czasu i rozmowami o kwestiach nieistotnych lub dotyczących wyłącznie pojedynczych uczniów, podczas gdy wszystkie najważniejsze informacje dostępne są w e-dzienniku. […]

 

W listopadzie szkoły intensyfikują działania, próbując zamknąć bieżące sprawy przed świąteczną przerwą, co skutkuje spiętrzeniem zebrań i wywiadówek. Ich częstotliwość i charakter coraz częściej wzbudzają irytację, a także poczucie, że szkoła próbuje przerzucić na rodziców odpowiedzialność za realizację własnych obowiązków.

 

Rodzice posiadający kilkoro dzieci często muszą podejmować niemożliwe decyzje organizacyjne. Pani Agata, mama trójki, opisuje sytuację, w której zebrania wszystkich dzieci wypadają jednego dnia:[…]

 

Cyfryzacja i stały dostęp do informacji sprawiają, że rodzice postrzegają tradycyjne wywiadówki jako formę nieadekwatną do współczesnych możliwości komunikacyjnych. Wskazują, że większość spraw można załatwić online – za pośrednictwem e-dziennika, poczty elektronicznej czy klasowych grup społecznościowych.

 

Krytyka pojawia się również w środowisku nauczycielskim. Na profilu ZNP pedagodzy otwarcie podważają konieczność wywiadówek w dotychczasowej formule. Pan Andrzej ocenia, że w realiach e-dziennika i RODO ogólne wywiadówki przestają mieć sens. Pan Grzegorz proponuje, aby zastąpić je spotkaniami indywidualnymi rodzica z dzieckiem, organizowanymi w miarę potrzeby. […]

 

Pani Bogusława nazywa wywiadówki „komunistycznym tworem” i postuluje dwa indywidualne spotkania rocznie, umawiane na konkretną godzinę. Z kolei nauczycielka z liceum podkreśla: „Mam 3 wywiadówki w roku, o 3 za dużo,” wskazując, że traci czas swój i rodziców.

 

Pedagodzy zauważają także, że problem narasta latami:Od lat tak jest, że na wywiadówki nie przychodzą ci rodzice, którzy powinni przyjść!”. […]

 

Obecna koncepcja zebrań i wywiadówek w szkołach wydaje się nie przystawać do współczesnych realiów informacyjnych. Skoro niemal wszystkie dane są dostępne w czasie rzeczywistym, to tradycyjny model spotkań traci swoją pierwotną funkcję.

 

Jeśli szkoła chce odbudować zaufanie i przywrócić sens tych wydarzeń, powinna przejść z formuły sprawozdawczej na partnerską – nastawioną na relację, współpracę i realne wsparcie dziecka. […]

 

 

Cały tekst „Zebranioza w polskich szkołach. Rodzice mają dość przestarzałego zwyczaju”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www,strefaedukacji.pl

 

 

 

 

 



Oto obszerne fragmenty tekstu, zamieszczonego wczoraj na „Portalu dla Edukacji”, informującego o stanowisku KSOiW NSZZ „Solidarność” oraz o rozpoczętej wczoraj przez ten nauczycielski związek zawodowy akcji protestacyjnej:

 

Nauczyciel dyplomowany ma zarabiać 150 proc. średniej krajowej.

Solidarność zaczyna serię wystąpień

 

 

Wtorkową demonstracją w Katowicach przedstawiciele nauczycielskiej Solidarności rozpoczęli zapowiadaną serię podobnych wystąpień w całym kraju. Związkowcy w petycji do ministra edukacji narodowej oczekują m.in. podwyżek, reformy finansowania oświaty i wstrzymania zmian programowych. […]

 

Podczas katowickiej demonstracji przewodniczący regionalnej sekcji oświaty i wychowania Solidarności w Katowicach i rzecznik prasowy krajowego sekretariatu oświaty i nauki Solidarności Lesław Ordon przekazał petycję śląskiej wicekurator oświaty Elżbiecie Modrzewskiej.

 

Występując przed Kuratorium Oświaty w Katowicach, przewodniczący wskazał, że początkujący nauczyciel ma wynagrodzenie zasadnicze 5154 zł, czyli na rękę 3845 zł. Nauczyciel mianowany z 10-letnim stażem pracy i dodatkiem za wychowawstwo ma wynagrodzenie brutto 6141 zł, a nauczyciel dyplomowany – ze stażem co najmniej 20 lat – 7753 zł, czyli na rękę ok. 5615 zł.

 

-I taki mniej więcej jest obraz dzisiejszej polskiej edukacji. Nauczyciel dyplomowany z 20-letnim stażem pracy na rękę ma około 5,6 tys. zł w kieszeni. Chcemy to zmienić. Wniosek Solidarności poparty już trzy lata temu i przez inne centrale związkowe mówi, żeby wynagrodzenie było powiązane ze średnią w krajową w Polsce zaznaczył Ordon.

 

Przedstawił wyliczenie, że w razie powiązania wynagrodzenia nauczyciela ze średnią,

 

-nauczyciel stażysta otrzymałby na rękę 6370 zł,

 

-mianowany 8600 zł,

 

-dyplomowany 11200 zł.

[…]

 

W petycji adresowanej do ministra edukacji narodowej oświatowa Solidarność wyraża zaniepokojenie pogarszającą się sytuacją pracowników oświaty i brakiem – w ocenie związkurealnego dialogu społecznego ze strony MEN. W tej sytuacji związkowcy sformułowali postulaty, których realizacja jest według nich niezbędna do zapewnienia stabilności systemu edukacji i poszanowania praw jego pracowników.

 

Kluczowy postulat to systemowy wzrost wynagrodzeń. Solidarność domaga się wprowadzenia od 2027 r. mechanizmu powiązania wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw, w odniesieniu do płacy zasadniczej, w wysokości:

 

-100 proc. dla nauczyciela początkującego,

 

-125 proc. dla mianowanego,

 

-150 proc. dla dyplomowanego.

 

Związek akcentuje, że rozwiązanie to uzyskało poparcie większości posłów w podkomisji ds. zmiany systemu wynagrodzeń i jest jedyną realną drogą do odbudowy prestiżu zawodu nauczyciela.

 

Solidarność żąda też reformy systemu finansowania zadań oświatowych, w tym:

 

-zwiększenia nakładów na edukację,

 

-gwarancji funkcjonowania małych szkół,

 

-zapewnienia terminowości wypłat wynagrodzeń.

 

 

Związkowcy wskazują, że obecny model grozi dalszą degradacją usług edukacyjnych i destabilizacją pracy szkół.

 

Związek chciałby też „wstrzymania chaotycznych reform programowych”.

 

[…]

 

Seria postulatów, nazwana „Poszanowanie praw pracowników oświaty”, obejmuje: wprowadzenie rzeczywistej ochrony przedemerytalnej i przywrócenia wcześniejszych zasad przyznawania urlopu dla poratowania zdrowia,  reformę „systemu odpowiedzialności zawodowej, który obecnie ma charakter represyjny”  oraz rzeczywistą ochronę godności i bezpieczeństwa nauczycieli.

W zakresie ochrony zatrudnienia i praw rodziców związek sprzeciwia się ograniczaniu zatrudnienia katechetów „i działaniom naruszającym konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

 

Solidarność oczekuje „zachowania sprawdzonego modelu edukacji”. Wyraża „sprzeciw wobec narzucanych Polsce rozwiązań ideologicznych, w tym praktykowanych pod hasłem uniwersalnego projektowania i obecnie realizowanej edukacji włączającej, które prowadzą do obniżenia jakości nauczania oraz przeciążenia nauczycieli”. […]

 

Związek wzywa szefową MEN do dialogu i wdrożenia przedstawionych postulatów ostrzegając, że brak reakcji będzie skutkował zintensyfikowaniem działań protestacyjnych na poziomie regionalnym i ogólnopolskim.

12 listopada Solidarność rozpoczęła akcję oflagowania szkół, przedszkoli i innych placówek oświatowych w całym kraju, w sprzeciwie „wobec lekceważenia przez rząd zasad dialogu społecznego i wobec braku systemowych rozwiązań dotyczących wynagrodzeń w tym sektorze”. Akcja protestacyjna w tej formie ma potrwać do 20 grudnia.

 

 

 

Cały tekst „Nauczyciel dyplomowany ma zarabiać 150 proc. średniej krajowej. Solidarność zaczyna serię wystąpień

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



Do zamieszczonej już informacji o tym, że prof. Zbigniew Marciniak zrezygnował z funkcji przewodniczącego Rady ds. monitorowania wdrażania reformy oświaty, dołączam swoisty komentarz prof. Romana Lepperta, zaczerpnięty z Jego fejsbukowego profilu:

 

 

Podana dziś do publicznej wiadomości (m.in. przez gazetaprawna.pl i Strefa Edukacji) informacja o rezygnacji Profesora Zbigniewa Marciniaka z funkcji przewodniczącego Rady ds. monitorowania wdrażania reformy oświaty im. Komisji Edukacji Narodowej, powołanej przez Dyrektora IBE PIB – Instytut Badań Edukacyjnych oraz ujawniony powód tej rezygnacji skłoniły mnie do sięgnięcia po „Profil absolwenta i absolwentki. Droga do zmian. Etap II: szkoły ponadpodstawowe” (brak konsultacji tego dokumentu z wspomnianą Radą wskazał jako powód rezygnacji Profesor Z. Marciniak). Dla porządku przypomnę, że wcześniejszego profilu absolwenta przedszkoli i szkół podstawowych też z nikim nie konsultowano, Rady – z przewodniczenia której Profesor Z. Marciniak zrezygnował – wówczas nie było.

 

 Przegląd spisu treści wspomnianego „Profilu…” mnie ucieszył.

 

Część I zatytułowana jest „Założenia teoretyczne…”, a w niej punkt 1 to „Profil absolwenta i absolwentki szkoły ponadpodstawowej na tle obecnych paradygmatów dydaktycznych„. Pomyślałem sobie: mamy progres w stosunku do wcześniejszego profilu. Pamiętam, jak sam przed rokiem zwracałem uwagę na brak odwołania się do wiedzy, jaką w zakresie współczesnych koncepcji dydaktycznych dysponujemy. Wskazywałem wówczas m.in. na książkę Doroty Klus-Stańskiej „Paradygmaty dydaktyki. Myśleć teorią o praktyce” (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018).

 

Radość moja była jednak przedwczesna. Wystarczyła lektura kilku stron tego opracowania, żeby przekonać się, że autorzy „Profilu…” z lektury, do której się odwołują zrozumieli niewiele (żeby nie napisać nic).

 

Zacytuję trzy krótkie fragmenty z rozdziału, o którym wspominam wyżej: – na s. 12 można przeczytać:Z punktu widzenia paradygmatu obiektywistycznego Profil absolwenta i absolwentki można interpretować jako ramę, która określa, jakie umiejętności, wiedzę czy postawy powinien posiadać każdy uczeń i uczennica kończący dany etap edukacji. W tym ujęciu będzie to swoista mapa kompetencji, pozwalająca dostosować określony program nauczania do jasno wytyczonych celów i ocenić skuteczność systemu edukacyjnego„;

 

dwie strony dalej (s. 14) napisano: „Z punktu widzenia paradygmatu konstruktywistyczno-interpretatywnego Profil absolwenta i absolwentki szkoły ponadpodstawowej pełni rolę drogowskazu, który wskazuje kierunki rozwoju oraz pozostawia przestrzeń na indywidualizację procesu edukacyjnego. Dzięki wpisanym w paradygmat konstruktywistyczny ideom autonomii nauczyciela i ucznia kompetencje określone w Profilu mogą być wdrażane elastycznie, uwzględniając różnorodne ścieżki uczenia się i osobiste zainteresowania ucznia w szeregu interakcji pomiędzy nim a nauczycielem, a także pomiędzy samymi uczniami. W tym ujęciu ostateczny obszar wykształconych kompetencji jest za każdym razem jednostkowym i indywidualnym rezultatem sprawczych działań dydaktycznych”; – wreszcie na tej samej stronie czytamy:Z punktu widzenia paradygmatu transformatywnego Profil absolwenta i absolwentki szkoły ponadpodstawowej można postrzegać jako wizję, która nie tylko określa kompetencje, ale także inspiruje do szeregu proaktywnych działań kognitywnych czy też na rzecz społeczeństwa i rozwijania poczucia sprawczości. W tym kontekście Profil można odczytać jako dokument, który pomaga przygotować ucznia zarówno do wyzwań stawianych przez rynek pracy, jak i do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym, w tym publicznym oraz do kształtowania własnej przyszłości, a zarazem przyszłości wspólnot, których jest częścią„.

 

Mógłby ktoś pomyśleć: „Profil absolwenta…” stworzyli geniusze. Pasuje on do każdego paradygmatu dydaktycznego (raz jako rama, innym razem jako drogowskaz, wreszcie jako wizja). Problem w tym, że wspomniane paradygmaty nie dają się ze sobą pogodzić, choćby dlatego, że przyjmują odmienne założenia dotyczące koncepcji człowieka i świata oraz istoty tego, czym jest uczenie się, o czym wprost pisze Autorka opracowania „Paradygmaty dydaktyki”. Nie trzeba nawet elementarnego wykształcenia pedagogicznego żeby dostrzec, że np. dydaktyka instrukcyjna nie ma nic wspólnego z dydaktyką libertariańską.

 

Po lekturze tej części „Profilu absolwenta…” przypominają mi się słowa wybitnego polskiego socjologa Stanisława Ossowskiego, który – za Alexandrem Leightonem – stwierdził, że niektórzy używają nauki tak, jak pijany używa latarni: nie po to, żeby się oświecić, lecz żeby się podeprzeć. Myślę, że lepszym rozwiązaniem było to, które wybrano w przypadku profilu absolwenta i absolwentki przedszkola i szkoły podstawowej, tam tego typu akrobatyki intelektualnej nie uprawiano.

 

Profesor Dorota Klus-Stańska, gdy dowiedziała się o sposobie wykorzystania Jej publikacji zareagowała następująco:

 

Najbardziej podoba mi się takie zdanie: ‚Omówienie poszczególnych paradygmatów uwidacznia funkcję Profilu absolwenta i absolwentki szkoły ponadpodstawowej’„. Zaiste uwidacznia…

 

Nie dziwię się zatem rezygnacji Profesora Z. Marciniaka z funkcji przewodniczącego Rady, którą opatrzono zaszczytnym imieniem Komisji Edukacji Narodowej. Trudno czytać takie „wygibasy”, cóż dopiero je firmować swoim nazwiskiem.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/roman.leppert/



Foto: www.facebook.com/Delta.czasopismo/

 

Prof. dr hab. Zbigniew Marciniak zrezygnował z kierowania i z członkostwa  w Radzie ds. monitorowania reformy oświaty przy IBN

 

 

 

Oto obszerny fragment tekstu Magdaleny Ignaciuk, który zamieszczono dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:

 

 

 

Kryzys w pracach nad reformą. Przewodniczący Rady zrezygnował z funkcji

 

 

Jak dowiedziała się Strefa Edukacji, Zbigniew Marciniak zrezygnował z funkcji przewodniczącego oraz z członkostwa w Radzie ds. monitorowania reformy oświaty im. Komisji Edukacji Narodowej, działającej przy Instytucie Badań Edukacyjnych. Decyzję przekazał członkom gremium.

 

Rezygnacja przewodniczącego kończy jego udział w pracach gremium, które od początku miało nadzorować sposób wdrażania zmian w systemie oświaty. Z korespondencji, do której dotarła Strefa Edukacji, wynika, że rezygnacja jest konsekwencją sytuacji związanej z publikacją jednego z kluczowych dokumentów programowych reformy – „Profilu absolwenta i absolwentki szkoły ponadpodstawowej”. Dokument miał pojawić się na stronie Instytutu Badań Edukacyjnych bez wcześniejszego zaopiniowania przez Radę, której pracami Zbigniew Marciniak kierował od początku jej działania.

 

Brak takiej opinii może być – jak wskazuje były przewodniczący – interpretowany przez opinię publiczną jako milcząca akceptacja treści materiału. Uznał on, że dopuszczenie do tej sytuacji narusza zaufanie, na którym opierała się współpraca w Radzie.

 

Marciniak podkreślił, że decyzja o rezygnacji jest ostateczna. […]

 

 

Cały tekst „Kryzys w pracach nad reformą. Przewodniczący Rady zrezygnował z funkcji”  –  TUTAJ

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

https://strefaedukacji.pl/kryzys-w-pracach-nad-reforma-przewodniczacy-rady-zrezygnowal-z-funkcji/ar/c5p2-28207513

 

 



 

 

Zacznę standardowo,  jak przed tygodniem –  od zakładki <O nas – Struktura> na oficjalnej stronie Centrum. A tam w obsadzie kierowniczych stanowisk nic się nie zmieniło – gdzie brakowało od 1 września obsady, tam nadal brakuje.

 

A teraz – jak to mam w zwyczaju – zobaczymy czym w minionym tygodniu pochwalili się  redagujący fejsbukową stronę Centrum.

 

Otóż 15 listopada zamieścili zaproszenie (z plakacikiem)na wyjątkowe spotkanie ‘Fabryka pomysłów regionalne inspiracje w edukacji!’”. Nie wytrzymałem i w ramach komentarzy napisałem: „Parafrazując dawną, popularną piosenkę: ‚Miasto fabryk i pomysłów, i rewolucyjnych burz…’ Pożyjemy, zobaczymy.. Albo i nie zobaczymy…”

 

No i do dzisiaj nie ma ani linijki informacji o tym, jakie to tłumy z CAŁEGO REGIONU zwaliły się na owe „wyjątkowe spotkanie”…. A z mojego źródła wiem, że było to naprawdę bardzo dobre (patrz program  – TUTAJ) spotkanie. Ale szkoda, że nie było tam frekwencji, na którą to wydarzenie zasługiwało….

 

Takie są efekty skuteczności marketingu, prowadzonego przez firmę o mało wiarygodnej reputacji…

 

Są tylko zapowiedzi kolejnych spotkań i jednej konferencji… O, przepraszam – jest jedna relacja, jak to „w ramach Akademii Seniora pojechaliśmy w zeszłym tygodniu do Muzeum Miasta Pabianicna wystawę „Kisling w Pabianicach”. A ja nadal nie wiem co centrum doskonalenia nauczycieli ma do urozmaicania życia seniorom. Chyba, że są to nadal czynni nauczyciele, ale już dawno w wieku senioralnym – dorabiający do skąpej emerytury…..

 

Na deser zostawiłem „wisienkę na ubogim torciku”. Jest nią, zamieszczona wczoraj na fejsbukowym fanpage  informacja:

 

 

Czekaliście niecierpliwie? My tak! Ale warto było czekać…

 

Tuż przed weekendem mamy przyjemność zaprezentować drugi numer naszego czasopisma „Centrum Inspiracji”.

 

Znajdziecie w nim sporo edukacyjnych pomysłów, historii z różnych szkół i placówek, opowieści o doświadczeniach i wyzwaniach w edukacji. Dziękujemy za współpracę autorkom i autorom artykułów. To dzięki Wam nowy numer mógł powstać.

 

Zapraszamy do czytania i dzielenia się refleksjami po lekturze!

 

Czasopismo dostępne jest na naszej stronie internetowej – link do nowego numeru – TUTAJ

 

 

Czekanie było faktycznie długie – pierwszy numer owego „Centrum Inspiracji” ukazał się  30 maja b.r.   Zobaczcie 

–  TUTAJ

 

 

Osobom czytającym ten tekst, którzy od niedawna zainteresowały się historią i teraźniejszością Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, jestem winny informację, że pod poprzednim kierownictwem Janusza Moosa Łódzkie centrum było wydawcą czasopisma „DOBRE PRAKTYKI. Innowacje w Edukacji” Kiedyś można było znaleźć w Internecie pliki z pełnymi zapisami wszystkich numerów…  Niestety, po kolejnych zmianach w kierownictwie Łódzkiego Centrum jest to niemożliwe.

 

Po długich poszukiwaniach udało mi się odnaleźć (cudem!) kilka numerów:

 

 

Dzięki temu mogę tu odesłać do jedynego pliku, takiego  „jak za dawnych lat” (+screen okładki) z tekstem numeru nr 32 – wiosna – lato 2021r. –  TUTAJ

 

 

Poza tym udało mi się – dzięki Przedszkolu Miejskiemu nr 200 w Lodzi – odnaleźć zapisy jeszcze dwu numerów – w tym, prawdopodobnie ostatniego, 40-ego:

 

Zeszyt nr 27 z 2020 roku  –  TUTAJ

 

Zeszyt nr 40 z 2023 roku  –  TUTAJ

 

 

I to  dzisiaj byłoby na tyle….

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Oto fragment artykułu z dzisiejszej „Gazety Wyborczej” o niecodzienny wyniku głosowania nad… poprawkami do Karty Nauczyciela:

 

 

Godziny ponadwymiarowe. Nawet PiS zagłosował za projektem popieranym przez premiera Tuska

 

[…]

 

Sejm w piątek 21 listopada jednogłośnie przyjął poselski projekt, o tym, że nauczycielowi należy się zapłata za gotowość do pracy. Nawet wtedy, gdy chodzi o godziny ponadwymiarowe (ponad 18-godzinne pensum), które nie odbyły się, bo klasa poszła np. na wagary lub na wycieczkę.

 

Projekt pod koniec października zapowiedział premier Donald Tusk. Podkreślał, że nauczyciele „powinni mieć płacone za te godziny, bo są w szkole do dyspozycji, są w gotowości”.

 

Przepisy wejdą w życie od stycznia 2026 roku, ale dzięki poprawce zgłoszonej przez posłów KO, będzie wyrównanie od września do grudnia. Wyrównania mają wpłynąć na konta nauczycieli do 6 lutego 2026. O te pieniądze zabiegali związkowcy.

 

Wiceszefowa Związku Nauczycielstwa Polskiego Urszula Woźniak podkreślała, że jeśli błąd leży po stronie ustawodawcy, to powinien zadbać o wyrównania „za okres obowiązywania wadliwych przepisów”.

 

Wszystkie partie zagłosowały za projektem poselskim KO. Nawet Prawo i Sprawiedliwość. Zbigniew Dolata z PiS jeszcze na sejmowej komisji edukacji podkreślał, że koalicja rządowa powinna docenić, iż opozycja wesprze ich w naprawianiu tego, co zepsuli. […]

 

 

 

Cały tekst „Godziny ponadwymiarowe. Nawet PiS zagłosował za projektem popieranym przez premiera Tuska” 

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 



Wczoraj, 19 listopada, pod nazwą „WIEM, UMIEM, DZIAŁAM” odbyła się Warszawie, w Instytucie Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN, konferencja, której  Jej organizatorem był IBN-PIB.

 

Mówiono tam o praktycznym wykorzystaniu wiedzy i wynikach badań nad edukacją. Prof. Maciej Jakubowski i dr Tomasz Gajderowicz prezentowali  wyniki badań, które  pomagają rozwijać edukację, a prof. Maciej Karwowski mówi o kreatywności, zaś  Elżbieta Strzemieczna z IBE PIB omawia założenia zmian w podstawach programowych szkół ponadpodstawowych. Ewa Radanowicz mówiła o tym  jak wspierać nauczycieli w procesie zmiany i Jak wdrażać dobre praktyki edukacyjne.

 

Na oficjalnej stronie MEN zamieszczono informację o tym wydarzeniu, zawierającą głównie przekaz o wystąpieniu ministra Barbary Nowackiej:

 

„Wiem, Umiem, Działam” – wiedza, kompetencje i sprawczość w praktyce szkolnej”  –  TUTAJ 

 

x           x            x

 

Więcej o owej konferencji, a konkretnie o treści wystąpienia dra Tomasza Gajderowicza, można dowiedzieć się z tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego także wczoraj na portalu „Strefa Edukacji”. Oto obszerne jego fragmenty:

 

 

 

Szkoła oparła się na mitach. Style uczenia i inne mody to ślepa uliczka

 

Foto: Piotr Nowak

 

Dr Tomasz Gajderowicz podczas wystąpienia na Konferencji „Wiem, Umiem, Działam”

 

Podczas konferencji „Wiem, Umiem, Działam” współautor reformy „Kompas Jutra” i ekspert Instytutu Badań Edukacyjnych dr Tomasz Gajderowicz przedstawił diagnozę polskiej szkoły i założenia podejścia opartego na danych. Podkreślił, że reforma oddziela edukację od polityki bardziej niż jakiekolwiek wcześniejsze zmiany, a jej fundamentem mają być twarde dowody, badania eksperymentalne i metaanalizy. […] … wskazywał, że w kraju podzielonym poglądami, jedyną wspólną płaszczyzną pozostają dane i diagnozy oparte na porównywalnych badaniach międzynarodowych.

 

– Badania muszą być podstawą do zmian w edukacji, do tego, że w państwie, które jest tak podzielone względem poglądów na różne sprawy, jedyną płaszczyzną, która sprawia, że możemy się dogadać, jest spojrzenie na dane – mówił. – Zaufanie do badań jako podstawy do tego wszystkiego jest chyba czymś, co wyróżnia tę reformę w sposób absolutnie wyjątkowy. Nigdy dotychczas zmiany nie były wprost tak oddzielone od polityki. Jak podkreślił, nowa reforma ma zmieniać język debaty o edukacji, która – jak ocenił – jest pełna mitów i przeinaczeń”.

 

W drugiej części wystąpienia Gajderowicz przedstawił diagnozę najsłabszych punktów systemu: od spadków wyników PISA po słabe poczucie przynależności uczniów. – Szkoła ma się zmienić i musi się zmienić w tych obszarach – podkreślił. – Nie można wylać dziecka z kąpielą, pozbywając się wiedzy w procesie pogoni za kreatywnością czy krytycznym uczeniem.

 

Jako ostrzegawczy przykład wskazał „mityczną Finlandię”, która według niego przez błędnie prowadzoną reformę „zrobiła najbardziej spektakularny spadek wyników, jaki tylko możemy zaobserwować, 60 punktów na skali PISA”.

 

Gajderowicz zaznaczał, że Polska musi unikać dwóch skrajności: „szkoły pruskiej”, nastawionej wyłącznie na wiedzę, oraz szkoły „frywolnej”, pozbawionej konkretów.

 

Centralnym motywem wystąpienia była konieczność opierania się na dowodach naukowych, zwłaszcza na badaniach eksperymentalnych i metaanalizach. – To jest podejście, które chcemy, żeby było podstawą myślenia w edukacji.[…]

 

Gajderowicz wyjaśniał, że indywidualizacja w rozumieniu reformy nie polega na dopasowywaniu metod do rzekomych „typów ucznia”, lecz na czymś znacznie bardziej konkretnym i mierzalnym. Chodzi o takie prowadzenie procesu dydaktycznego, aby tempo nauczania było dostosowane do realnych możliwości uczniów – tak, by nikt nie musiał przyswajać nowych treści bez opanowania poprzednich.

 

To podejście, określane jako mastery learning, zakłada, że kluczowe jest solidne zrozumienie każdego kolejnego elementu materiału. Uczeń przechodzi dalej dopiero wtedy, gdy faktycznie przyswoi wcześniejsze treści. W praktyce oznacza to mniejsze ryzyko „przeładowania” materiałem, silniejszą bazę kompetencji i bardziej równomierny rozwój całej klasy.

 

Gajderowicz podkreślał, że właśnie ta forma indywidualizacji – oparta na kontroli tempa i eliminowaniu luk – ma realne potwierdzenie w badaniach i znajduje swoje miejsce w projektowanych podstawach programowych oraz w rekomendacjach dydaktycznych.

 

Gajderowicz wielokrotnie wracał do tezy, że współczesna szkoła zbyt łatwo ulega iluzji, iż „aktywność” sama w sobie rozwija krytyczne myślenie. Jak podkreślał, bez solidnej wiedzy i kontekstu uczniowie nie są w stanie ani analizować informacji, ani nadawać im sensu. – My potrzebujemy wiedzy do tego, żeby myśleć krytycznie i budować na tym fundamencie sposoby myślenia – mówił.

 

Wyjaśniał, że nawet najbardziej porywające doświadczenia edukacyjne — debaty, projekty, gry dydaktyczne czy praca metodą eksperymentu — nie przyniosą efektu, jeśli uczeń nie ma podstaw pojęciowych. Dopiero wiedza pozwala mu zauważyć, co jest istotne, rozpoznać zależności, ocenić prawdziwość informacji i odsiać pozorne atrakcyjności od realnych treści.

 

W tym kontekście tłumaczył, dlaczego wprowadzane do podstaw programowych „doświadczenia edukacyjne” nie są celem same w sobie. Mają służyć wchodzeniu głębiej w materiał, a nie zastępować wiedzę improwizacją. Jak podkreślił, dopiero połączenie atrakcyjnej formy z dobrze zaplanowanym przekazem treści prowadzi do efektów, które widać w badaniach. […]

 

W dalszej części materiału są jeszcze takie akapity:

 

Motywacja uczniów zależy od sukcesu edukacyjnego […]

 

Spadek wyników PISA o 30 punktów. „To wymaga naprawy” […]

 

Narzędziownik dla nauczycieli i kolejny etap reformy […]

 

 

Cały tekst „Szkoła oparła się na mitach. Style uczenia i inne mody to ślepa uliczka”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

 

Konferencja: „Wiem, umiem, działam” – zapis filmowy (7h15’29”) – YouTube  –  TUTAJ



Oto obszerne fragmenty tekstu, zamieszczonego dzisiaj na  portalu „Strefa Edukacji” , z którego dowiecie się o stanowisku kierownictwa MEN w sprawie mających wejść w życie 1 września 2026 roku zmian podstaw programowych:

 

 

Każda decyzja wywołuje burzę. Wiceminister odpowiada krytykom reformy edukacji

[…]

 

Zapytana o to, dlaczego każda decyzja Ministerstwa Edukacji wywołuje falę komentarzy i krytyki, Katarzyna Lubnauer zwróciła uwagę, że edukacja – podobnie jak zdrowie – jest obszarem, z którym wszyscy mają osobiste doświadczenia. Jej zdaniem właśnie stąd bierze się powszechne przekonanie, że każdy wie najlepiej, jak szkoła powinna funkcjonować.

 

Z edukacją i ze zdrowiem jest ten sam problem. Wszyscy się na tym znają. Wszyscy mają dzieci, które chodzą do szkoły i wszyscy kiedyś skończyli szkołę. My staramy się przede wszystkim zdawać sobie sprawę, że bazujemy na ekspertach i bazujemy na realnej wiedzy. Między innymi dzisiaj była mowa o toolkit, czyli narzędziu, które pozwala bazować na sprawdzonych metodach praktycznych powiedziała Katarzyna Lubnauer w rozmowie ze Strefą Edukacji.

 

Jak podkreśliła, fundamentem zmian powinny być dane, badania i rozwiązania opracowane przez środowiska naukowe oraz praktyków, a nie emocjonalne oceny czy intuicyjne przekonania dotyczące szkoły.Zdaniem wiceminister stałe konsultowanie projektów z ekspertami, nauczycielami i badaczami ma poprawić jakość nowych podstaw programowych i ograniczyć chaos informacyjny, który pojawia się przy każdej zapowiedzi reform w oświacie.

 

Zapytana o to, czy nowe podstawy programowe przełożą się na rzeczywiste zmiany w polskiej szkole, Katarzyna Lubnauer podkreśliła, że reforma nie polega jedynie na zastąpieniu jednych treści innymi. Jej zdaniem kluczowe jest wprowadzenie „doświadczenia edukacyjnego” oraz lepsze powiązanie między przedmiotami, tak aby wzajemnie się uzupełniały, zamiast funkcjonować w całkowitej izolacji. […]

 

Nowe podstawy programowe mają trafić dziś do konsultacji publicznych, a – jak podkreśliła Katarzyna Lubnauer – zgłaszane w ich trakcie uwagi będą później analizowane wspólnie z autorami dokumentu. – Przede wszystkim już wszyscy widzieli te podstawy programowe w wersji, którą przygotowało IBE. My wprowadziliśmy pewne zmiany do jednego dużego, co bardzo jasno komunikujemy. Natomiast w tej chwili, jak już będą pojawiać uwagi, to na pewno będziemy konsultować te uwagi z tymi ekspertami, którzy przygotowali wcześniej podstawy. Po etapie konsultacji MEN nie zamierza pracować nad korektami samodzielnie, lecz ponownie zaangażować ekspertów stojących za projektem

 

Pytana o możliwe wspólne działania z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego w obszarze przygotowania przyszłych nauczycieli, Katarzyna Lubnauer potwierdziła, że takie rozmowy już trwają. – Tak, nawet dzisiaj jesteśmy w kontakcie w sprawie np. pilotażu uczącego praktyk studenckich dla nauczycieli przyszłych, czyli studentów kierunków pedagogicznych.

 

 

Cały tekst „Każda decyzja wywołuje burzę. Wiceminister odpowiada krytykom reformy edukacji”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 



Wczoraj wieczorem prof. Roman Leppert zamieścił na swoim fejsbukowym profilu ważny post, w którym –  w dziesięciu punktach – uzasadnił swój sprzeciw wobec lansowanej przez MEN reformy zwanej „Kompasem Jutra”. Oto ten tekst – bez skrótów:

 

 

 

Dziesięć powodów, dla których jestem przeciwko Kompasowi Jutra, czyli reformie edukacji AD 2026

 

 

Niedawno minęła druga rocznica podpisania przez Koalicję Obywatelską, Trzecią Drogę i Nową Lewicę umowy koalicyjnej. Przyznam, że po jej przeczytaniu nie byłem entuzjastą, jeśli chodzi o zapisy dotyczące edukacji, czemu dałem wówczas wyraz w wywiadzie udzielonym Aleksandrze Lewińskiej z Gazety Wyborczej Bydgoszcz (link do tego wywiadu w pierwszym komentarzu).

 

Rok później – dokładnie 18 listopada 2024 roku – miałem okazję rozmawiać w #akademickiezacisze z Ministrą Edukacji, Barbarą Nowacką (link do zapisu tego spotkania w drugim komentarzu). Trudne to było dla mnie spotkanie, nie tylko dlatego, że odbyło się ono w trybie hybrydowym (stacjonarnie w sali koncertowej Copernicanum bydgoskiego UKW, online było transmitowane na stronie facebookowej i kanale YouTube akademickiego zacisza). Powodem wspomnianej trudności było pozbycie się złudzeń, jeśli chodzi o planowaną przez obecne Ministerstwo Edukacji Narodowej reformę edukacji, która ma się rozpocząć we wrześniu 2026 roku, choć jednocześnie – jak twierdzą władze resortu – rozpoczęła się we wrześniu tego roku wraz z wprowadzeniem do szkół edukacji obywatelskiej, nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej oraz nowej podstawy programowej wychowania fizycznego.

 

Czas, który upłynął od rozpoczęcia prac nad reformą oraz wspomnienie ubiegłorocznego spotkania z Ministrą Nowacką skłoniły mnie do wyartykułowania powodów, dla których – jako obywatel, pedagog, profesor jestem przeciwko Kompasowi Jutra.

 

 

1.Reformatorzy przyjmują założenie, że system edukacyjny jest systemem prostym (czyli takim, który jest uporządkowany i podlega ograniczonej liczbie zmiennych), podczas gdy system edukacyjny jest systemem złożonym, w którym nie ma jednoznacznych powiązań między przyczyną a skutkiem, jest to system żywy, zmienny w czasie, nie poddaje się on w prosty sposób regulacjom.

 

2.Prace nad reformą edukacji rozpoczęto w ramach dotychczasowego stanu prawnego, który przewiduje inne od proponowanego przez reformatorów rozumienie kluczowych dla reformy kategorii (np. podstawy programowej). Wątpliwe jest przyjęte założenie, że procedowana dopiero teraz nowelizacja prawa oświatowego przejdzie całą drogę legislacyjną i zakończy się podpisem Prezydenta. Co w sytuacji, gdy będzie inaczej?

 

3.Proponowana reforma jest klasyczną reformą typu top-down, w której władze zachowują kontrolę nad procesem reformy i jej przebiegiem. Dotychczasowe próby reformowania systemu edukacyjnego w taki sposób kończyły się niepowodzeniem, co powodowało, że pojawiała się konieczność wprowadzania kolejnych reform. Skąd przekonanie, że kolejna reforma tego samego typu się powiedzie?

 

4.Prace nad reformą edukacji rozpoczęto od przygotowania profilu absolwenta, czyli czegoś, co metaforycznie można określić mianem „dymu z komina” – oczekiwanego na wyjściu stanu. Nie jest zadaniem demokratycznego państwa określanie, jacy mają być ludzie po przejściu przez poszczególne etapy procesu kształcenia (w systemie, który jest zmienny takie określanie jest wręcz niemożliwe).

 

5.Analiza opracowanych dotychczas projektów nie pozwala na określenie, do jakiej koncepcji, do jakiego paradygmatu dydaktycznego (w rozumieniu Doroty Klus-Stańskiej) nawiązują ich autorzy. Dostrzec można swobodne zapożyczenia elementów z wszystkich spotykanych koncepcji, co sprawia, że projekty te są eklektyczne, jeśli chodzi o przyjmowane założenia, brakuje im jednocześnie czytelnej naukowej podstawy.

 

6.Proponowana reforma koncentruje się na dominującej dotychczas dydaktyce metody z towarzyszącym jej pytaniem: jak to zrobić? Stąd na konferencjach organizowanych w ramach przygotowań do reformy pojawia się m.in. kwestia „poszukiwania skutecznych sposobów przekazywania wiedzy i jej pogłębiania”.

 

7.Projektowana reforma zachowuje jako podstawę funkcjonowania szkoły system klasowo-lekcyjny, co oznacza, że wprowadzanie w nim zmian (np. tygodnia projektowego) czyni go jeszcze bardziej dysfunkcjonalnym.

 

8.O ile wcześniejsze reformy programowe koncentrowały się na kwestiach dotyczących wiedzy i umiejętności, jakie uczeń powinien osiągnąć na zakończenie danego etapu edukacyjnego, o tyle proponowana reforma dotyczyć ma również kwestii metodycznych, co odczytywać można jako kolejną (po wprowadzeniu ograniczeń dotyczących zadań domowych) próbę ograniczania nauczycielskiej autonomii.

 

9.Analizując wytwarzane z myślą o reformie dokumenty oraz towarzyszący jej dyskurs prowadzony przez władze MEN i IBE dochodzę do wniosku, że dyrektorzy szkół i nauczyciele mają stać się (w miejsce dotychczasowych profesjonalistów) menagerami, terapeutami oraz specjalistami od piaru. Nieprzypadkowo wyznaczeni przez kuratorów oświaty dyrektorzy szkół i nauczyciele określeni zostali mianem „Ambasadorów Reformy”, czyli czegoś, czego de facto jeszcze nie ma (możemy dotychczas mówić jedynie o projekcie reformy). W tym samym duchu powołanej przez Dyrektora IBE Radzie ds. monitorowania wdrażania reformy oświaty nadano imię Komisji Edukacji Narodowej, dokonując nieuprawnionego, nieuzasadnionego odwołania do znaczącej (nie tylko dla naszego kraju) tradycji.

 

10.Poważniejszego namysłu wymagają przygotowane projekty podstaw programowych, już jednak analiza podstawy programowej kształcenia ogólnego pokazuje, że autorzy tego dokumentu swobodnie (żeby nie rzec frywolnie) używają języka, za pomocą którego została ona sformułowana. Upoważniają do takiego stwierdzenia występujące obok siebie zwroty:

Edukacja kształtuje postawy oparte na dbałości o dobro wspólne (…)”; „Kształcenie ogólne w szkole podstawowej ma na celu: 1) rozwijanie kompetencji fundamentalnych (…)”;   „Opis efektów uczenia się odnoszących się do wiedzy, umiejętności oraz kompetencji zdobywanych przez ucznia jest zgodny z odpowiednimi poziomami Polskiej Ramy Kwalifikacji”. Jak łatwo zauważyć, na jednej stronie tego dokumentu o efektach uczenia się autorzy piszą, używając trzech różnych kategorii: kształtowanie postaw, rozwijanie kompetencji, wiedza, umiejętności i kompetencje.

 

Wymienione argumenty zostały tu jedynie zasygnalizowane, każdy z nich wymaga rozwinięcia oraz uzasadnienia, w tym odwołania się do literatury, co uczynię w najbliższych tygodniach.

 

Towarzyszący postowi screen pochodzi z wywiadu, który dla Tygodnika Powszechnego przeprowadził ze mną w grudniu ubiegłego roku Przemysław Wilczyński (link do tego wywiadu  –  TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/roman.leppert/

 



zisiaj (18 listopada) Sejm nie tylko wybrał nowego Marszałka Sejmu, ale zajął się  kolejną zmianą Prawa Oświatowego I KN. Oto dwie Informacje o tych zmianach:

 

Jako pierwsze przedstawiam fragmenty tekstu z „Portalu dla Edukacji”:

 

 

Sejm bierze się za sprawy nauczycieli. Ważą się losy wynagrodzeń

 

[…]

 

Już pierwszego dnia Sejm rozpatrzy projekt zmian Karty Nauczyciela, który przewiduje, że nauczyciele będą mieli zapłacone za niezrealizowane godziny ponadwymiarowe. Projekt przygotowała grupa posłów Koalicji Obywatelskiej.

W planie obrad jest także rządowy projekt nowelizacji Prawa oświatowego, którego celem jest przede wszystkim modyfikacja przepisów, w oparciu o które minister właściwy do spraw oświaty i wychowania, określa podstawę programową wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół.

 

Sejm rozpatrzy też rządowy projekt deregulacyjny, który ma kompleksowo uregulować wdrożenie w systemie szkolnictwa wyższego i nauki dyplomów w postaci elektronicznej oraz repozytorium.[…]

 

W projekcie posłowie zaproponowali, by wynagrodzenie za niezrealizowane godziny ponadwymiarowe przysługiwało w każdym przypadku, gdy niezrealizowanie przez nauczyciela przydzielonych mu godzin zajęć dydaktycznych, wychowawczych lub opiekuńczych nastąpiło z przyczyn niedotyczących nauczyciela, a nauczyciel był gotów do realizacji tych zajęć.

 

Warunkiem zachowania prawa do wynagrodzenia jest pozostawanie nauczyciela w tym czasie w gotowości do realizacji tych zajęć. […]

 

Ponadto – jak zaznaczono – w celu uniknięcia wątpliwości, czy jest możliwe przydzielenie nauczycielowi pozostającemu w gotowości do pracy realizacji w tym czasie innych zadań, w projekcie zaproponowano doprecyzowanie, że w takim przypadku nauczycielowi można przydzielić do realizacji w czasie, w którym zostały zaplanowane godziny zajęć, które nie odbywają się nie z winny nauczyciela.

 

Ponadto proponuje się doprecyzowanie brzmienia innego przepisu. Obecnie tygodniowy obowiązkowy wymiar godzin zajęć (pensum) nauczyciela obniża się na potrzeby ustalenia wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe odpowiednio o 1/5 albo 1/4 tego wymiaru, za każdy dzień usprawiedliwionej nieobecności w pracy, dzień ustawowo wolny od pracy, dzień, w którym dla nauczyciela nie zaplanowano zajęć, lub dzień w danym tygodniu, który przypada w innym miesiącu.

 

Zamiarem ustawodawcy było to, aby ww. obniżenie obejmowało także tygodnie, w których przypadają dni, na które nauczycielowi nie zaplanowano zajęć – podano. Autorzy projektu proponują doprecyzowanie przepisu przez wskazanie, że chodzi o inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów.

 

Proponuje się również zmianę przepisu dotyczącego doraźnych zastępstw. Obecnie godziny doraźnych zastępstw mogą być realizowane w czasie, w którym zostały zaplanowane do realizacji przez nauczyciela zajęcia w przypadku, gdy z przyczyn dotyczących szkoły w danym dniu nauczyciel nie mógłby zrealizować zajęć wynikających z obowiązującego go tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć.

 

Proponuje się również zmianę przepisu dotyczącego doraźnych zastępstw. Obecnie godziny doraźnych zastępstw mogą być realizowane w czasie, w którym zostały zaplanowane do realizacji przez nauczyciela zajęcia w przypadku, gdy z przyczyn dotyczących szkoły w danym dniu nauczyciel nie mógłby zrealizować zajęć wynikających z obowiązującego go tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć.[…]

 

Autorzy projektu proponują, by nowelizacja weszła w życie z dniem 1 stycznia 2026 r. Projektowane przepisy będą miały zastosowanie do ustalania wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe przypadające do realizacji począwszy od dnia wejścia w życie ustawy.

 

Oznacza to, że nauczyciele nie dostaną wyrównania za okres od 1 września do 31 grudnia 2025 r.

 

 

Cały tekst „Sejm bierze się za sprawy nauczycieli. Ważą się losy wynagrodzeń”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

x           x           x

 

 

Z kolei portal „Strefa Edukacji” w teście   Magdaleny Konczal informuje o stanowisku WZZ Forum-Oświata wobec zmian zawartych w procedowanym dziś w Sejmie projekcie. Oto fragmenty:

 

 

Nowe przepisy skrajnie niekorzystne dla nauczycieli. „Skandal”

 

[…]

 

Wolny Związek Zawodowy „Forum-Oświata” w piśmie skierowanym do marszałka Sejmu Szymona Hołowni jednoznacznie ocenia zmiany jako szkodliwe. Jak czytamy w stanowisku:

 

Jednoznacznie wskazujemy, że zarówno nowelizacja Karty Nauczyciela z 25 lipca 2025 r., jak i poselski projekt (…) w sposób nieuprawniony zrównują godziny ponadwymiarowe przydzielone nauczycielowi na dany rok szkolny z godzinami doraźnych zastępstw – również w stosunku do nauczycieli specjalistów (bibliotekarze, wychowawcy świetlicy, logopedzi, pedagodzy etc).

 

W ocenie związku zawodowego może to prowadzić do sytuacji, w której nauczyciel pozbawiony zostanie wynagrodzenia mimo gotowości do pracy. – Nauczyciele, co do zasady, jeśli nie zrealizują przydzielonych na dany rok szkolny godzin ponadwymiarowych i w zamian nie zostaną im przydzielone inne zadania (w tym opiekuńczo-wychowawcze) zostaną pozbawieni wynagrodzenia za pracę. Stanowi to naruszenie zasady ochrony wynagrodzenia za pracę oraz pogwałcenie opiekuńczo-socjalnej funkcji prawa pracy – czytamy w stanowisku związku.

 

Związek wskazuje też na nierówności wynikające z przyznawania różnych obowiązków nauczycielom w analogicznej sytuacji. – Nauczyciel, któremu dyrektor przydzielił godziny opiekuńczo-wychowawcze w zamian za niezrealizowane godziny dydaktyczne otrzyma wynagrodzenie a inny może wynagrodzenia nie otrzymać. Taka sytuacja doprowadza do dyskryminacji pośredniej – wskazuje WZZ Forum-Oświata.

 

Forum-Oświata krytykuje także pominięcie uchwały 7 sędziów Sądu Najwyższego z 26 lutego 2025 r., która dotyczyła wynagradzania za godziny nadliczbowe. Nowelizacja z lipca i projekt nie odnoszą się do jej postanowień, co związek uznaje za poważne uchybienie.

 

Dodatkowo związkowcy alarmują, że wejście w życie nowych regulacji od 1 stycznia 2026 r. odbędzie się bez żadnej rekompensaty za wynagrodzenia utracone przez nauczycieli między wrześniem a grudniem 2025 roku. Ich zdaniem to „całkowite nieporozumienie, a wręcz skandal”. […]

 

 

Cały tekst „Nowe przepisy skrajnie niekorzystne dla nauczycieli. „Skandal””  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

x            x           x

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego wypowiedział się w sprawie tego projektu już 20 października: „Konferencja prasowa ZNP: Wycieczki szkolne i sytuacja po nowelizacji Karty”  –  TUTAJ

 

 

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowanie NSZZ „Solidarność” ogłosiła swoje stanowisko 6 listopada: „KSOiW NSZZ „Solidarność” negatywnie ocenia poselski projekt zmian dotyczących godzin ponadwymiarowych i zastępstw” 

–  TUTAJ