
W minioną niedzielę (18 grudnia 2022 r,) Magdalena Sierocka (nauczycielką języka angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie) zamieściła na swoim fb-profilu tekst, w którym zawarła swoje przemyślenia o szkolnej ocenie zachowania uczniów. Zamieszczamy go w całości, wraz z towarzyszącym mu zdjęciem autorki:
Zbliża się śródrocze i pomyślałam, że dzisiejszą refleksję do kawy poświęcę ocenie zachowania. Zachowania dzieci oczywiście, bo dorosłych w szkole nikt z zachowania nie rozlicza.
Dzieci natomiast owszem. Nawet zapisane jest to w Ustawie. Mają
>wywiązywać się z obowiązków ucznia,
>postępować zgodne z dobrem społeczności szkolnej,
>dbać o honor i tradycje szkoły (co to właściwie konkretnie znaczy?),
>dbać o piękno mowy ojczystej,
>dbać o bezpieczeństwo i zdrowie własne oraz innych osób,
>godnie i kulturalnie zachowywać się w szkole i poza nią,
>okazywać szacunek innym osobom.
Tak sobie myślę, że ja nie znam dzieci, które nie postępują zgodnie z zapisami w ustawie. To znaczy tak – znam dzieci, które przeklinają na korytarzu szkolnym, biją inne dzieci i nauczycieli, zabierają czyjeś rzeczy, niszczą je, spóźniają się często, itp itd. To są w większości sytuacje, w których jest to jeden wielki krzyk o pomoc. Nie zdarzyło mi się, abym spotkała w szkole dziecko, które na złość i specjalnie łamie zasady i przeżuwa z satysfakcją nieodpowiednią na semestr.
One wszystkie – od zerówki po ósmą klasę – takim zachowaniem dają znać: “hej dorośli, jest mi bardzo źle, pomóżcie” albo “Mierzę się na co dzień z czymś bardzo trudnym i inaczej nie umiem sobie poradzić” albo “Potrzebuję wielospecjalistycznej diagnozy i wspierających nacelowanych działań”. Ostatnie czego te dzieci potrzebują to kary w postaci nagannego zachowania. A do tego właśnie często służy nam w szkołach ocena zachowania – do wymierzania kary.
Kiedy patrzę na listę dzieci z bardzo dobrym i wzorowym zachowaniem widzę, że to są w większości dzieci z niezłą samoregulacją (wynikłą z konstytucji ich ciała albo/i ze wspierającego środowiska w ktorym sie wychowują) i jednocześnie bardzo zaopiekowane i kochane przez bliskich im dorosłych. I to właśnie one dostaną nagrodę. Nagrodę za to, że miały szczęście urodzić się takimi i w takich warunkach.
W tym roku mam wpływ na oceny zachowania, bo wraz z Anna Rycaj mamy klasę wychowawczą. Nie będzie żadnych wzorowych i nieodpowiednich na śródrocze, bo prawo zezwala na oceny opisowe. Prawo mówi też, że śródrocze jest czasem refleksji i zastanowienia. Uczeń ma dokonać samooceny swojego zachowania, ocenić zachowanie kolegów, w tej sprawie mogą też wypowiedzieć się inni nauczyciele. Wszystko po to, aby wyłapać trudności, opracować plan dalszych działań.
Zapytałyśmy więc naszych 10latków, co myślą. Zobaczcie co napisali o sobie:
-jestem miły, dobry, kulturalny i grzeczny
-Jestem fajny
-Jestem miły i przyjacielski
-Dużo pożyczam
-Jestem pomocna
-Widzę w sobie czułość, dobroć i przyjaźń
-Pomagam młodszym
-Opiekuję się, śpiewam i rysuję
Tak siebie postrzegają. Każdy z nas chciałby być fajny i miły. Nikt nie chce być tym, który zawodzi, nie przystaje, sprawia kłopoty. Jeżeli tak się dzieje, to śródrocze jest czasem na rozkminkę co my dorośli możemy zrobić, aby temu dziecku pomóc. Czasem bywa tak, że niewiele możemy zrobić. A czasem jednak coś możemy. Nawet jeżeli to jest tylko zauważenie, że tzw “złe zachowanie” nie jest winą czy złośliwością dziecka. Tylko tyle i aż tyle.
Czuję się mniej bezradna i bezsilna wobec trudnych zachowań dzieci, kiedy uświadamiam sobie, że są one najlepszymi strategiami na zaspokojenie potrzeb, jakie są w tej chwili tym dzieciom dostępne. Inaczej na ten moment nie umieją o siebie zadbać.
Chciałabym bardzo podkreślić, że nie oznacza to mojej zgody na wszystko, na bicie i zagrażanie innym. Czasem sytuacje są tak trudne, że aby ochronić siebie i inne dzieci trzeba podjąć trudne decyzje, poprosić o pomoc innych, specjalistów i instytucje. My nie musimy sobie “radzić za wszelką cenę”, bo wpędzając się w taką bezsilność i bezradność, sięgamy właśnie po przeciwskuteczne metody typu punkty, naganne, czarne kropki i inne nie mające większego sensu techniki wymuszania posłuszeństwa za wszelką cenę. Jeżeli dziecko ma tak ogromne problemy, że działa na szkodę zdrowia własnego i innych to nie łudźmy się, że od tego, że my im damy nieodpowiednie, to ono się zmieni. Panuje jakiś zbiorowy szkolny wstyd przed “nieradzeniem sobie”. “To wy sobie z siedmiolatkiem nie umiecie poradzić??” No tak, czasem jest tak, że nie umiemy. Czasem sobie nie radzimy i potrzebujemy pomocy. Trzeba wstać i odważnie to powiedzieć. Może wtedy zaczniemy rozmawiać o prawdziwych problemach i ich rozwiązaniach a nie o tym kto ile nagannych i nieodpowiednich postawił w swojej klasie.
Fotkę dodałam taką, że widać mi tylko pół twarzy. W taki symboliczny sposób chcę podsumować, że nigdy nie znamy całej historii, jaka kryje się za danym zachowaniem człowieka. Dlatego szczególnie ostrożni powinniśmy być w przydzielaniu stopni w skali, jeżeli chodzi o zachowanie.
Niezmiennie zapraszam też do naszej bezstopniowej przestrzeni, którą współtworzymy z Katarzyna Pelc i do której zapraszać będziemy bezstopniowych ekspertów, m.in Anna Szulc, Natalia Bielawska. Tu więcej info: CO ZAMIAST STOPNI? – edycja druga. Proces rozwojowy
Źródło: www.facebook.com/magdalena.sierocka.5/
Foto: PAP/Kalbar[www.polskieradio24.pl]
Na portalu < Dziennik.pl > zamieszczono dzisiaj (19 grudnia 2022 r.) informację o występie ministra Czarnka w TVO Info.. Pozornie nie jest to wypowiedź w sprawach oświatowych, ale… :
„Prześladowanie chrześcijan na dużą skalę”. Czarnek ostrzega przed zwycięstwem opozycji
„Zwycięstwo opozycji w przyszłorocznych wyborach będzie oznaczało prześladowanie chrześcijan na dużą skalę. Katolicy byliby nieopiłowywani z przywilejów, ale odzierani z praw, które mają w wolnym, demokratycznym państwie” – powiedział w poniedziałek w TVP Info minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.
Według ministra edukacji i nauki, niektóre media są zaprogramowane na dechrystianizację. Taki jest program lewactwa europejskiego, a oni to lewactwo europejskie reprezentują. Lewactwo europejskie może wynarodowić narody europejskie, w tym Polskę, tylko wówczas, kiedy odetnie ich od korzeni chrześcijańskich. Europa niechrześcijańska nie będzie już Europą taką, jaką znaliśmy. Najpierw będzie Europą pustki, a później będzie wypełniona przez inne, obce cywilizacje (…) np. cywilizację muzułmańską – ocenił. […]
Zdaniem ministra edukacji i nauki, nadchodzące wybory są najważniejsze od 1989 r. Dlatego, że jeżeli oni sobie policzyli w różnego rodzaju sondażach, które na pewno mają na własny użytek, że opłaca im się atakować Kościół, to znaczy, że gdyby wygrali te wybory w przyszłym roku, to mielibyśmy do czynienia z zapateryzmem, tylko na skalę jeszcze większą niż w Hiszpanii po zwycięstwie (José Luisa Rodrígueza – PAP) Zapatero dwadzieścia lat temu. To by oznaczało prześladowanie chrześcijan na dużą skalę – ocenił.
Zaznaczył, że katolicy byliby nie tyle „opiłowywani z przywilejów”, ile odzierani z praw, które mają w wolnym, demokratycznym państwie. Widać takie sondaże im wyszły, że mogą wygrać bez programu wyborczego jakiegokolwiek, tylko w ten sposób, że mogą się jakoś odróżnić. Odróżniają się bo walczą z Kościołem, z chrześcijaństwem, z katolicyzmem – powiedział. Kiedy przyjdą zniszczyć naród, zaczną od Kościoła, bo Kościół jest siłą tego narodu. De facto opozycja, walcząc z Kościołem, walczy z narodem polskim, walczy z polskością, bo nie ma polskości bez chrześcijaństwa – stwierdził.
Źródło: www.wiadomosci.dziennik.pl
Tuż przed północą w piątek 16 grudnia 2022 r. dr Tomasz Tokarz zamiesił na swoim profilu tekst, w którym zaprezentował typologię uczniów, wzorowaną na koncepcji niejakiego dr Richarda Bartle’a – brytyjskiego profesora i badacz gier. Jako że to dość oryginalna koncepcja, postanowiliśmy tekst ten udostępnić na OE:
Nie ma metod bardziej lub mniej skutecznych. Wszystko zależy od zastosowania i preferencji odbiorcy.
Inspirując się terminologią Bartla* podzieliłem kiedyś uczniów na 5 typów – w zależności od ich podejścia do szkoły i samego uczenia się. Każdy z tych typów ma także preferowane sposoby uczenia się.
ACHIEVER (osiągacz) – interesują go przede wszystkim wyniki, pozycja w rankingu. Kolekcjonuje punkty i oceny, by być lepszym od innych. Zdobywca bierze udział we wszystkich misjach, w których będzie mógł rywalizować z innymi uczniami i zdobywać nagrody. Typowy zdobywacz pasków. Chce być zauważony i doceniony.
Achiever lubi pracę indywidualną, gdzie pracuje na własny rachunek. Lubi wszelkie rywalizacyjne formy w których może się wykazać. Jeśli bierze udział w pracach zespołowych – pogania grupę, lub robi zadania za innych, byle zdobyć pierwsze miejsce.
EXPLORER (odkrywca) – uczy się z czystej ciekawości. Nie rywalizuje z innymi na punkty i nie interesuje go miejsce w rankingu. Nie zwraca uwagi na stopnie, cieszy go, że może odkrywać tajemnice świata. Buduje swoją wartość na podstawie odnalezionych i nieznanych innym poziomów, płaszczyzn, informacji. Ma przedmioty, które go interesują i im poświęca uwagę.
Explorer lubi uczyć się przez samodzielne poszukiwania, ale ceni także wykłady w formie pogadanki – dowiaduje się czegoś nowego i w każdej chwili może dopytać. Formy pracy grupowej raczej go męczą, bo uważa, że trochę traci czas i gdyby uczył się sam lub słuchał tych, którzy już wiedzą, to dowiedziałby się szybciej rzeczy, które go interesują.
SOCIALIZER (społecznik) – samą szkołę traktuje jako środek do budowania relacji społecznych z innymi, a nie jako wartość samą w sobie. Uczenie się jest dla niego głównie pretekstem do bycia z innymi. Jest w szkole po to, aby lepiej poznawać ludzi. Kluczowe jest dla społecznika wchodzenie w interakcję, wymienianie się informacją, wiedzą, doświadczeniem. Nastawiony jest na współdziałanie. Np. społecznik robi zadania domowe, by móc się nimi podzielić z innymi.
Socializer lubi wszelkie formy grupowe, ćwiczenia aktywizujące, które może wykonać z innymi. Lubi projekty zespołowe. Liczy się sama możliwość pobycia i pogadania z innymi. Męczą go wykłady i prace indywidualne.
KILLER (zabójca) – interesuje go przede wszystkim sianie chaosu. Chce dominować. Lubi intrygi. Dąży do przewodnictwa w grupie. Buduje swoją pozycję na wrażeniu, jakie robi na innych. Jeśli trzeba będzie zdobywać dobre oceny, nawet paski – gdy pomaga mu to w osiąganiu władzy, np. w pozyskaniu nauczyciela. Może mieć stopnie równie dobre jak Achiever, ale sama pozycja w rankingu służy innym celom.
Killer lubi dyskusje w których może brylować, projekty, w których może zabłyszczeć, formy grupowe, gdzie może przejąć rolę lidera. W pracach grupowych przejmuje inicjatywę, potem odgrywa role szowmana.
PLAYER (ZWYKŁY GRACZ) – szkoły nie wybierał, ale skoro trzeba, to w grze siedzi. Akceptuje reguły szkolnej gry, choć nie rozumie jej celu (rytualizm wg Mertona). Sama gra nie sprawia mu satysfakcji ale też nie stanowi dla niego źródła cierpień. Robi ile trzeba (dla świętego spokoju). Nie walczy o punkty, nie interesuje go świat gry, nie dba specjalnie o relacje z innymi graczami, nie dąży do dominacji. Jego prawdziwe życie toczy się poza szkołą.
Player lubi krótkie, wykładowe formy (kawa na lawę) połączone z notatką – ma jasno podane czego trzeba się nauczyć – na minimum. Ceni proste zadania, po zrobieniu których ma spokój. Gdzie trzeba odpisze, ściągnie, wyciągnie na tróję.
Podczas pracy grupowej lub projektów zespołowych nie wykazuje się inicjatywą, ale jeśli jest szansa na zdobycie punktów do zaliczenia (na 3) to zrobi proste zadanie, jakie mu wyznaczy lider.
Ceni praktyczność. Jeśli uzna, że pewne rzeczy są mu przydatne – do realiów pozaszkolnych, to będzie słuchał z uwagą.
PS: bonus – jest jeszcze LOST(er) (ZABUGIONY) – niestety dla niego szkoła to cierpienie. Jest w szkole, bo ktoś go zmusił. Nie wie po co jest w szkole, nie wie czemu ona służy. Nie radzi sobie z rozgrywką. Przerastają go elementy gry i ma problemy z opanowaniem podstaw. Robi minimum (głównie z obawy przed karą) byle przetrwać w nieprzyjaznym środowisku i móc opuścić grę.
Losta męczy wszystko co szkolne. W jego przypadku sprawdzi się po prostu odseparowanie od szkoły.
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/
* Dr Richard Bartle, brytyjski profesor i badacz gier. Więcej o jego typologii – TUTAJ
Postanowiłem w dzisiejszym felietonie podjąć temat wyspecjalizowanych instytucji centralnych, podległy bezpośrednio ministerstwu edukacji: Ośrodkowi Rozwoju Edukacji, Instytutowi Badań Edukacyjnych i Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. A konkretnie ich dyrektorom: kim są i od kiedy sprawują swoją funkcję. A wszystko dlatego, że w ostatnich dniach zamieszczałem materiały, zaczerpnięte z ich oficjalnych stron, albo informację o skutkach decyzji kierownictwa jednej z nich – Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Bo treści tych dwu materiałów i decyzja dyrektora CKE, w konfrontacji z osobami szefów tych instytucji, mogą zaskakiwać.
Zacznę od wczorajszego dnia, kiedy to zamieściłem fragmenty opracowania Doroty Pintal – dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 10 w Zamościu, zatytułowanego „Ocenianie kształtujące. Od koncepcji do praktycznej realizacji w klasie zróżnicowanej”, opublikowanego na stronie ORE
Byłem ciekaw któż to tym ośrodkiem zarządza, że mogła się pod szyldem tej instytucji ukazać taka publikacja. I proszę – oto co udało mi się „odkryć”:
Już ponad dwa lata jako p.o. dyrektora ORE (od 8 września 2020 r. – powołany jeszcze przez Dariusza Piontkowskiego jako ministra) funkcjonuje Tomasz Madej – wieloletni nauczyciel przedmiotów zawodowych. W latach 2012-2015 pełnił obowiązki wicedyrektora Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Tadeusza Kościuszki w Radomiu, od roku 2004 pracował jako ekspert Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie.
Patrząc na strukturę ORE, widząc, że – co prawda jako ostatni – działa tam (od czasu wchłonięcia KOWEZiU) Wydział Wspierania Kształcenia Zawodowego, nie można powiedzieć że pan p.o. dyrektora, z jego poprzednim doświadczeniem nauczyciela przedmiotów zawodowych, nie ma do tej funkcji kompetencji. Ale… Ale pełen mój szacun, za to, że mając nad sobą tak konserwatywnego szefa, nie zablokował publikacji o ocenianiu kształtującym!
x x x
Ale to nie jedyne moje zdziwienie. Niedawno, bo 3 grudnia 2022 r., zamieściłem materiał pt. „I na stronie IBE można znaleźć dobry tekst. Autorstwa pani adiunkt APS w Warszawie”, w którym przytoczyłem dwa fragmenty opracowania „Edukacja dla wszystkich – kompetencje absolwentów szkół i metody pracy nauczycieli”, autorstwa dr Beaty Rola
I podobnie jak w przypadku ORE, także w Instytucie Badań Edukacyjnych szefuje osoba, którą trudno posądzić o postępowe myślenie o edukacji.
Dyrektorem Instytutu Badań Edukacyjnych jest tam prof. dr hab. Robert Ptaszek – profesor nauk humanistycznych, pracownik Wydziału Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II. Na to stanowisko powołał go w lipcu 2021 roku już minister Przemysław Czarnek także KUL-owski profesor. Pan Ptaszek profesorem „belwederskim” został 5 września 2022 r – już jako świeżo powołany dyrektor IBE..
Warto w tym miejscu dodać informację o „kamieniach milowych” drogi naukowej pana dyrektora Ptaszka. Stopień naukowy doktora nauk humanistycznych uzyskał w 1999 r. na podstawie pracy „Filozoficzne implikacje współczesnych polskich koncepcji religii” a . habilitował się w 2009 r. na podstawie rozprawy „Nowa Era religii? Ruch New Age i jego doktryna – aspekt filozoficzny”.
I ten dyrektor IBE pozwolił na publikację, w której można przeczytać takie zdania:
„Poszerzanie warunków swobody, autonomii, sprawstwa i poczucia podmiotowości w sposób oczywisty służy realizacji celów Edukacji dla wszystkich.” Albo „Dlatego w Edukacji dla wszystkich potrzeba przemyślanych strategii wychowawczych, które będą ograniczać niesamodzielne myślenie i patrzenie na samego siebie przez pryzmat cudzych oczekiwań.” I jeszcze to: „Nauczyciele zaś, oddziałując swoją postawą: zaangażowania, tolerancji, odwagi i pewności siebie, wspierają spontanicznie nie tylko zachowania uczniów, ale i uczą ich zaufania do swoich możliwości. Kluczem jest podejście niedyrektywne, uwzględniające pełną podmiotowość uczestników procesu dydaktycznego. To niełatwe wyzwanie nie tylko dla nauczycieli, ale i systemu edukacyjnego.”
Można być zaskoczonym?…
x x x
I na koniec zostawiłem sobie dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej – Marcina Smolika. Bo to jest naprawdę nietypowy na te czasy przypadek. A bezpośrednim powodem mojego zainteresowania tym panem doktorem, którego praca doktorska miała tytuł „Badanie trafności oceniania na przykładzie części ustnej egzaminu maturalnego (nowej matury) z języka angielskiego na poziomie podstawowym” była informacja ze strony „Portalu Samorządowego”, w tekście zatytułowanym „Matura 2023 zagrożona. Może zabraknąć egzaminatorów”.
Jest to informacja, z której dowiadujemy się, że przygotowany egzamin pisemny z j. polskiego wywołał wśród nauczycieli opór, którego powodem jest ich przekonanie, że narzucone przez CKE kryteria oceniania matury w 2023 r. są przejawem anachronicznego i szkodliwego myślenia o literaturze, które zawężają egzaminatorowi pole do sprawiedliwego oceniania.
Jestem pewien, że w CKE nic nie może zaistnieć, bez akceptacji dyrektora Smolika. I dlatego warto przypomnieć skąd i kiedy ten anglista, były adiunkt w Zakładzie Akwizycji i Dydaktyki Języka Angielskiego Instytutu Anglistyki Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskij w Lublinie wziął się w gabinecie dyrektora CKE.
Otóż jego ogólnopolska kariera zaczęła się w grudniu 2013 roku, kiedy ówczesna minister edukacji w rządzie PO-PSL Joanna Kluzik-Rostkowska odwołała Artura Gałęskiego ze stanowiska dyrektora CKE i powołała jego – najpierw jako p.o. dyrektora CKE, a 22 lipca 2014 już na pełnoprawnego dyrektora tej ważnej placówki edukacyjnej.
To jedyny szef placówki centralnej podległej MEiN, który funkcję tę sprawuje jeszcze od czasu rządów PO-PSL. Przetrzymał już minister Zalewską i ministra Piontkowskiego. I Czarnek także go nie odwołał.
O dyrektorze CKE już raz pisałem – 6 maja 2018 roku – w felietonie nr 217 „Tajemnice i ciekawostki – nie tylko z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej – fragment TUTAJ
Jeśli przeczytaliście ów fragment i znacie już moje ówczesne hipotezy tej niezwykłej dla rządzących po 2016 roku sytuacji, to zrozumiecie dlaczego i dzisiaj, po kolejnych czterech latach trwania doktora Smolika na stanowisku dyrektora CKE, intryguje mnie ta jego pozycja osoby „nie do ruszenia”. I to, że z całej tej „wielkiej trójki” dyrektorów owych centralnych placówek jest on osobą najbardziej wiernie realizującą politykę kolejnych pisowskich ministrów edukacji.
Co on ma takiego w sobie, że trwa i trwa, choć wszystko „nad nim” i „pod nim” się zmienia? Czy tym „czymś” jest pewność przełożonych, że wykona on wszystko co mu każą?… I dlaczego owi przełożeni mają taką pewność?…
Oto moja opowieść o trzech różnych osobach, kierujących trzema różnymi instytucjami centralnymi, podległych ministrowi edukacji, które w tak różny sposób zachowują się na swoich stanowiskach...
Włodzisław Kuzitowicz
Poszukując wartościowego materiału do lektury na ten weekend trafiliśmy na stronę Ośrodka Rozwoju Edukacji, a tam, pod zakładką <Materiały do pobrania>, na pierwszym miejscu, znaleźliśmy opracowanie Doroty Pintal – dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 10 w Zamościu, konsultantki ds. zarządzania szkołą w projekcie „Lekcja:Enter”, zatytułowane „Ocenianie kształtujące. Od koncepcji do praktycznej realizacji w klasie zróżnicowanej”
Poniżej zamieściliśmy Wstęp oraz pierwszą część rozdziału 1.Ocenianie kształtujące jako koncepcja wspierająca uczenie się uczniów – Po co oceniamy?.
Ale zachęcamy do zapoznania się z całym opracowaniem –w zakończeniu zamieściliśmy link do tego pliku:
[…]
Wstęp
Edukacja włączająca ma priorytetowe znaczenie w polityce oświatowej krajów członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Ten sposób ujęcia kształcenia zapewnia wszystkim dzieciom i uczniom dostęp do edukacji jak najbliżej miejsca zamieszkania oraz uwzględnia ich indywidualne potrzeby i możliwości.
Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Edukacji i Nauki edukacja włączająca to:
„systemowe, wielowymiarowe i wielokierunkowe podejście do edukacji, nastawione na
dostosowanie wymagań edukacyjnych, warunków nauki i organizacji kształcenia do potrzeb i możliwości każdego ucznia, jako pełnoprawnego uczestnika procesu kształcenia”.
Celem takiego podejścia jest: „zwiększanie szans edukacyjnych wszystkich osób uczących się poprzez zapewnianie im warunków do rozwijania indywidualnego potencjału, tak by w przyszłości umożliwić im pełnię rozwoju osobistego na miarę swoich możliwości oraz pełne włączenie w życie społeczne”2.
Zgodnie z przyjętymi założeniami edukacja włączająca przyczynia się do rozwoju kompetencji społecznych wszystkich uczniów i budowania szkoły wspólnotowej. W środowisku włączającym uczniowie ze zróżnicowanymi potrzebami i możliwościami, w tym wynikającymi z niepełnosprawności, chorób przewlekłych i innych trudności, mają możliwość w naturalnych okolicznościach nawiązywać relacje i budować właściwe wzorce społeczne. Dla tych uczniów stała obecność w szkole wraz z pozostałymi rówieśnikami oznacza sposobność do usamodzielniania się, kształtowania postawy sprzyjającej podejmowaniu nowych wyzwań oraz wpływa na podniesienie jakości kształcenia wszystkich uczniów. Taka organizacja systemu oświaty przyczynia się również do zmniejszenia kosztów społecznych edukacji, gdyż inne formy kształcenia uczniów ze zróżnicowanymi potrzebami, np. szkolnictwo specjalne, integracyjne, wymagają wysokich nakładów finansowych.
Podsumowując, edukacja włączająca jest koncepcją szkoły otwartej na zróżnicowane potrzeby wszystkich uczniów i zapewnienie wysokiej jakości kształcenia.
Przed przedszkolami i szkołami stoją zatem nowe wyzwania. Z jednej strony związane z przygotowaniem nauczycieli i specjalistów. Z drugiej strony dotyczące organizacji procesu edukacyjno-wychowawczego, w tym między innymi planowania pracy, formułowania celów edukacyjnych i wychowawczych, doboru metod i sposobów pracy, ewaluacji celów, a także oceniania.
Ocenianie to proces złożony, budzący w środowisku szkolnym ogromne emocje. Stowarzyszenie dO!Pamina Lab przeprowadziło wśród ponad 1000 uczniów różnych etapów edukacji badania mające na celu określenie trudności, z jakimi na co dzień w szkole mierzą się uczniowie, w tym także związanymi z ocenianiem. W publikacji Młodzi o szkole. Raport z badań zostały przedstawione wyniki tych sondaży.
Także dzisiaj (16 grudnia 2022 r.) na „Portalu Samorządowym” zamieszczono tekst Kaliny Olejniczak, w którym przedstawiła aktualną sytuację przygotowań do matury 2023 – w jej części dotyczącej organizacji sprawdzania prac z języka polskiego. Oto podstawowa część tego tekstu:
Matura zagrożona. Może zabraknąć egzaminatorów
Foto: shutterstock[www.portalsamorzządowy.pl]
[…]
>Interpelację poselską ws. problemów, jakie mogą pojawić się w związku z organizacją matury w 2023 roku, złożyło 23 parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej.
>Ich zdaniem kryzys polskiej edukacji w tym roku nabiera nowego wymiaru. Wielu nauczycieli i wiele nauczycielek nie zdecydowało się bowiem na udział w sprawdzaniu prac maturalnych.
>To może wpłynąć na harmonogram rekrutacji na uczelnie wyższe, a przede wszystkim dostarczyć młodym osobom dodatkowego stresu. Jednak – w opinii posłów – decyzja nauczycieli i nauczycielek jest zupełnie zrozumiała.
W maju 2023 roku uczniów i uczennice szkół średnich czeka nowa matura. Po raz pierwszy do tego egzaminu podejdą osoby, które kształciły się w czteroletnich liceach i pięcioletnich technikach. Jej konstrukcja, na co zwracają uwagę posłowie, nie była znana jeszcze długo po rozpoczęciu przez młodzież nauki w szkołach średnich. Nauczyciele przygotowujący uczniów opierali się na domysłach i szczątkowych informacjach. Na wszystkie te problemy nałożyła się pandemia, edukacja zdalna i konieczność przygotowania młodych ludzi do matury bez bezpośredniego kontaktu. […]
Po tym, jak ministerstwo określiło konkretne informacje i umiejętności potrzebne na egzaminie maturalnym, wiadomo już, że po pandemicznych zmianach powrócą egzaminy ustne z języka polskiego. W części pisemnej maturzyści dostaną dwa arkusze. Pierwszy obejmie „tekst historycznoliteracki” oraz „język polski w użyciu”. W drugim będzie miejsce na wypracowanie. Do tej pory trzeba je było napisać na minimum 250 słów – na maturze w 2023 r. słów musi być co najmniej 300. Do tej pory maturzyści, pisząc wypracowanie, mogli posiłkować się podanym im tekstem, natomiast w 2023 roku nie dostaną tekstu, a jedynie temat. Opracowując go, będą musieli przywołać dwie lektury i dwa dodatkowe konteksty.
Poloniści i polonistki alarmują, że po dwóch latach pandemii i nauki zdalnej to egzamin za trudny dla przeciętnego ucznia (zwłaszcza jawne pytania z matury ustnej). Z kolei rola nauczycielek i nauczycieli oceniających prace zostaje sprowadzona do „polowania na błędy” uczniów i uczennic. Egzaminujący dostaną 20-stronicową broszurkę pełną różnego rodzaju tabel, pomocnych w przeliczaniu błędów maturzysty na punkty ujemne. […]
Zwracają uwagę, że warunki takie stały się nie do zaakceptowania dla rzeszy nauczycielek i nauczycieli. Oczekuje się od nich bowiem, że w ciągu roku przygotują młodzież z rocznika, który dotknęły wszystkie możliwe utrudnienia, do matury z dużą liczbą lektur i trudnymi pytaniami w części ustnej, a następnie późną wiosną powinni sprawdzać arkusze maturalne.
Zdaniem autorów interpelacji już w latach minionych była to wyczerpująca i odpowiedzialna praca za małe pieniądze, a teraz dochodzą zawiłe kryteria spisane w 20-stronicowej instrukcji. Przytaczają też zarzuty, że narzucone przez CKE kryteria oceniania matury w 2023 r. są przejawem anachronicznego i szkodliwego myślenia o literaturze, które zawężają egzaminatorowi pole do sprawiedliwego oceniania. Posłowie zwracają się do Ministerstwa Edukacji i Nauki z pytaniem, ilu egzaminatorów jest potrzebnych do sprawnego przeprowadzenia sprawdzania egzaminów maturalnych i ile osób wzięło do tej pory udział w szkoleniach OKE dla egzaminatorów i egzaminatorek.Pytają także, jakie działania resort edukacji podejmuje w celu zachęcenia nauczycielek i nauczycieli do sprawdzania matur oraz czy prowadzony jest dialog ze środowiskiem nauczycielskim, mający na celu wypracowanie lepszych kryteriów oceny egzaminu z języka polskiego. Chcą również wiedzieć, czy planowana jest podwyżka wynagrodzeń dla egzaminatorów i egzaminatorek.
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Foto: screen z zapisu filmowego[www.rmf24.pl]
„Serwis Samorządowy PAP” zamieścił dzisiaj (16 grudnia 2022 r.) informację, że minister Przemysław Czarnek zapowiedział dzisiaj w studiu RMF FM przygotowanie kolejnej wersji nowelizacji Prawa oświatowego. Oto fragmenty tego materiału:
Minister edukacji zapowiedział przygotowanie Lex Czarnek 3.0
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiedział przygotowanie kolejnej wersji nowelizacji Prawa oświatowego. Dodał, że projekt nie będzie różnił się od tego, który został zawetowany w tym tygodniu przez prezydenta.[…]
Minister Czarnek w RMF FM był pytany o zawetowanie przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy nazywanej lex Czarnek 2.0.
„Bardzo mnie to zaskoczyło. W zeszłym tygodniu pan prezydent zaprosił mnie na spotkanie. Rozmawialiśmy o tej ustawie. Zapewniał, że jest znakomicie przepracowana z ministrami z Kancelarii Prezydenta i dlatego nie ma z tym żadnych problemów. Nie wiem, co się stało w międzyczasie” – powiedział.
„Na PiS głosowało ok. 10 mln ludzi, na pana prezydenta 10,4 mln. Ci wszyscy ludzie pisali do nas wielokrotnie i apelowali, żebyśmy zrobili coś, co powstrzyma atak genderyzmu na szkoły. O tym jest lex Czarnek” – wskazał. „Dlatego sytuacja, w której pan prezydent uzasadnia swoje weto 133 listami i nie zwraca uwagi na 10,4 mln osób, które na niego głosowały, jest absolutnie absurdalna” – ocenił Czarnek.
Minister zapowiedział przygotowanie lex Czarnek 3.0. Dodał, że projekt nie będzie różnił się od tego, który nie zyskał akceptacji prezydenta.
„Nie możemy pozwolić na to, żeby organizacje pozarządowe wchodziły do szkół bez wiedzy rodziców na temat tego, czego uczą – bo uczą świństw, zwłaszcza w wielkich miastach. To dla pana prezydenta było jasne do zeszłego tygodnia” – podsumował Czarnek. […]
Cały tekst „Minister edukacji zapowiedział przygotowanie Lex Czarnek 3.0” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl
Ciekawą koincydencją czasową jest fakt, że w dniu, w którym media poinformowały o decyzji Prezydenta Dudy o zawetowaniu ustawy o obiegowej nazwie „lex Czarnek, co niewątpliwie musiało być poprzedzone niejedna godziną jego rozmyślań (choćby o plusach i minusach takiej decyzji dla dalszych warunków sprawowania urzędu) – że właśnie w tym dniu Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu „Eduopiicum” tekst, zatytułowany z angielska „Brainlessness”, co w dosłownym tłumaczeniu na j. polski oznacza „bezmyślność”. Ale wygląda na to, że autor tego tekstu zastosował to słowo w znaczeniu „życie bezproblemowe, bezstresowe”. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:
Brainlessness
Jak wszystkie inne trendy, moda na wschodnie techniki relaksacyjne i ich pochodne powraca do Europy, czy też szerzej, krajów cywilizacji zachodniej, cyklicznie. Najmocniejsze wychylenia tej sinusoidy notuje się oczywiście w momencie rozmaitych przesileń i kryzysów, kiedy wydaje się, że tzw. zachodni styl życia się nie sprawdza. Polska od zawsze stawia na recykling – najczęściej na nowo odkrywamy mody na zachód od Odry już przebrzmiałe, a często skompromitowane.
Obecnie w modzie jest wytężanie uwagi. Wyzwolenie się od sposobu patrzenia na rzeczywistość jako na ustawiczną walkę dobra ze złem jest kuszące, zakłada bowiem, że istnieje jakiś zdrowy, dobry, zbilansowany, optymalny i sprawiedliwy model funkcjonowania, do którego można i należy dążyć, przy czym nie jest on wypadkową obiektywnych warunków i dążeń pozostałych podmiotów, a jedynie kwestią osobistego wyboru i postrzegania. Wygodne. Dla wszystkich cynicznych systemów, rozmaitych dobrych zmian, korporacji, oświaty powszechnej, armii, itp., które chętnie wykupią podwładnym kursy mindfullness, dbając rzekomo o ich dobrostan, a tak naprawdę o utrzymanie status quo.
Stres? Wypalenie? Trudności w szkole? Przemęczenie? Nadmiar obowiązków? Inflacja? Minister idiota? Koszmarna, nieefektywna organizacja pracy, nauki? Zwolnienia? Egzaminy? Wrzuć na luz. Oddychaj głęboko. Najlepiej raz jednym, raz drugim nozdrzem. Obserwuj otoczenie i znajdź wewnętrzny spokój. A po relaksującej sesji, zap… ze zdwojoną energią, bo już wiesz, że yes, you can, że co prawda twoje ciało pada na ryj ze zmęczenia, ale twoja jaźń jest wolna od takich przyziemności. To nic, że od lat nie dostałeś podwyżki, a zarząd już trzeci raz wymienił bryki w leasingu. To nic, że masz uczyć tych, którzy uczyć się nie chcą. To nic, że musisz się uczyć, choć tego nie chcesz, albo nie tego, czego chcesz. Bądź uważny, empatyczny, skoncentruj się na… Na czym? Na pustce. Tam nie ma niewygodnych sprzeczności i niespójności. Po co masz oceniać sytuacje i ludzi? Po co analizować? Zrób lepiej coś sensownego dla firmy, zanim cię wyp… razem z całą twoją uważnością.
Idea tego korporacyjnego prania mózgu, z nieprzynoszącej przecież żadnego zysku refleksji pionka, jest obecnie mocno promowana jako element nieźle „przygotowujący do życia” i wręcz rewelacyjnie wpasowuje się w świetlicowy, miękko kompetentny model szkolnictwa. Przesłanie jest mniej więcej takie: Znieczul się i rób, co ci kazali. Mimo to, znajduje mnóstwo zwolenników i propagatorów. […]
Dla pełnej jasności, w praktykach mindfullness szamaństwem jest jedynie marketingowa otoczka, kusząca klienta ezoteryką, uduchowieniem i wtajemniczeniem. Cała reszta jest oparta na w sumie dość dobrze poznanych mechanizmach psychologicznych i fizjologicznych, a rozmaite techniki medytacyjne badane i opracowywane są od lat przez specjalistów. Uwaga na podkreślenie. Takich ludzi jest o kilka rzędów wielkości mniej niż oferujących uważnościowe oświecenie. Tacy doskonale zdają sobie sprawę, że przeszczepienie jakiejś filozofii na grunt kulturowo zupełnie jej obcy jest nie tylko mało prawdopodobne i śladowo skuteczne, ale są także świadomi, że stosowanie takich praktyk bez dogłębnego poznania psychologicznych uwarunkowań ewentualnego praktykanta, może przynieść szereg szkód i efektów przeciwnych do zamierzonych.
Wczoraj (14 grudnia 2022 r) gospodarz „Akademickiego Zacisza” prof. Roman Leppert zaprosił na wyprawę do świata książek, w którym (prze)bywają dzieci. Ten świat podczas potkanie przybliżały panie:
– Lucyna Brzezińska-Eluszkiewicz – polonistka, terapeutka si, biblioterapeutka, upowszechniająca czytanie, nagrodzona w 2021 przez PS IBBY;
– Prof. UG Małgorzata Cackowska – znawczyni literatury dziecięcej, autorka wielu opracowań z tego zakresu;
– Iwona Pietrzak-Płachta – prowadząca Wypożyczalnię Skrzydeł w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Pliszczynie, Nauczycielka Roku 2022;
– Małgorzata Swędrowska – która pisze o sobie: „Marzę i działam, by świat odsłaniał przed ludźmi swe piękniejsze oblicze. Kocham dzieci i książki„, nominowana po raz trzeci do nagrody PS IBBY za upowszechnianie czytelnictwa, laureatka Nagrody im. Janusza Korczaka.
Wszystkich, którzy wczoraj zdecydowali się na oglądanie półfinałowego meczu na Mundialu w Katarze Francja – Maroko, lub z innego powodu nie dysponowali czasem od godziny 20-ej, a których temat tego spotkania zainteresował – zapraszamy na fanpage „Akademickie Zacisze”:
Dziecko w świecie książek – TUTAJ
Foto: www.prezydent.pl
Oto informacja „z ostatniej chwili”, zamieszczona przez „Portal Samorządowy” dzisiaj w południe (15 grudnia 2022 r.)
Odmawiam podpisania nowelizacji Prawa oświatowego. Nie udało się osiągnąć społecznego kompromisu w sprawie tych zmian. Nie potrzebujemy w Polsce dodatkowych napięć – powiedział prezydent Andrzej Duda.
– Mimo długo prowadzonych prac nad ustawą, nie udało się osiągnąć społecznego kompromisu – powiedział prezydent. Zwracał uwagę, że nie było wysłuchania publicznego, a projekt nowelizacji był przedłożeniem poselskim, co ograniczyło konsultacje społeczne.
– W związku z powyższym podjąłem decyzję, że nie podpiszę tej ustawy. Odmawiam podpisania tej ustawy – poinformował prezydent.
– Rozumiem, że jakaś część osób będzie zawiedziona, ale rozumiem, że jakaś część, duża część naszego społeczeństwa, uspokoi się także dzięki temu, że ta decyzja jest taka, a nie inna – dodał.
Prezydent zdecydował w sprawie Lex Czarnek
Na konferencji prasowej prezydent poinformował o decyzji w sprawie nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, regulującej m.in. zasady działalności organizacji i stowarzyszeń w szkołach i przedszkolach, zwiększającej nadzór kuratorów, a także wprowadzającej zmiany w edukacji domowej.
„Przyszły do mnie dokładnie 133 listy protestacyjne. Niektóre z tych listów są podpisane przez nawet kilkadziesiąt organizacji społecznych” – podkreślił prezydent Andrzej Duda.
W ocenie Dudy, mimo długo prowadzonych prac nad ustawą, nie udało się osiągnąć społecznego kompromisu. Zwracał uwagę, że nie było wysłuchania publicznego, a projekt nowelizacji był przedłożeniem poselskim, co ograniczyło konsultacje społeczne.
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
x x x
Zobacz także na ten sam temat informację ze strony Radia TOK FM:
Prezydent podjął decyzję w sprawie „lex Czarnek 2.0”. „Potrzebujemy dziś spokoju” – TUTAJ











