Po dłuższej przerwie w odwiedzaniu bloga „Wokół Edukacji”, dziś proponujemy lekturę – najpierw obszernych fragmentów, a w wolniejszej chwili – całego – wczorajszego (21 lutego 2021r.) posta z bloga Jarosława Pytlaka, zatytułowanego „Którędy do zmiany w edukacji?”:

 

 

Za sprawą ”Gazety Wyborczej” każdy może być świadkiem ciekawego sporu, który doskonale wpisuje się w żywą obecnie dyskusję o tym, jak powinna wyglądać współczesna szkoła i jakich zmian potrzebuje. Po jednej stronie występuje Wojtek Gawlik, nauczyciel, działacz edukacyjny (Edu-klaster) – osoba niezwykle aktywna w debacie toczącej się w internecie na ten temat. Po drugiej – Maciej Jakubowski, socjolog oraz ekonomista z cenzusem habilitacji, w swoim czasie współtwórca koncepcji edukacyjnej wartości dodanej (EWD), ekspert w międzynarodowych badaniach prowadzonych pod auspicjami OECD (m.in. PISA), w latach 2012-2014 wiceminister w MEN, a obecnie adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pan Jakubowski jest także szefem Fundacji Naukowej Evidence Institute, prowadzącej m.in. badania młodzieży  pn. „Kompetencje dla przyszłości” oraz ranking „Miejsca przyjazne edukacji” wskazujący samorządy, gdzie edukacja jest na najwyższym poziomie.

 

To pierwszy chyba przypadek, kiedy mało w istocie interesująca szerokie kręgi społeczeństwa kwestia pożądanych kierunków zmian w edukacji znalazła tak szerokie odbicie w popularnym medium. Chwała zarówno „Gazecie”, która wyszła poza powierzchowne prezentowanie tej tematyki, jak i dyskutantom, pokazującym szerokiemu gronu odbiorców odmienne spojrzenia na problem interesujący zazwyczaj tylko specjalistów. Ja ze swej strony pragnę zachęcić Czytelników do zainteresowania się sprawą, bowiem wiek ciemnoty w kręgach zarządzających polską edukację kiedyś się skończy, a wtedy ustalenie sposobu patrzenia na jej problemy stanie się potrzebą chwili, decydującą o kierunku rozwoju, czy może raczej odbudowy. […]  

 

* * *

 

Chronologicznie pierwsza była wypowiedź Macieja Jakubowskiego w wywiadzie przeprowadzonym przez Karolinę Słowik, opublikowanym 16 stycznia br. na łamach wyborcza.pl pod tytułem „Pruska szkoła” nie brzmi jak dobra zabawa, ale daje porządek. Jak uczyć z sensem po feriach (ZOBACZ TUTAJ). Jego główną tezą, którą przytaczam na użytek Czytelników nie posiadających wykupionego dostępu do zasobów tego medium, było stwierdzenie, że badania naukowe świadczą na niekorzyść tak modnych obecnie pomysłów, by w ramach edukacji, także szkolnej, młodzież mogła sama odkrywać świat, korzystając z pomocy nauczyciela jedynie jako przewodnika. Pan Jakubowski podkreślił znaczenie wiedzy nabywanej w procesie systematycznego uczenia się pod kierunkiem nauczyciela, broniąc sensu tego, co określa się dzisiaj, czasem z odcieniem pogardy, metodą podawczą. Wskazał, że w myśl badań naukowych metody, w których uczeń sam odkrywa świat, są mniej skuteczne niż tradycyjne podejście, kiedy nauczyciel prowadzi go krok po kroku ku samodzielności. Wystąpił przy tym w obronie testów, które „według badań są niezwykle skuteczne”. O obecnej podstawie programowej powiedział, że nie wie, czy jest przeładowana, bo nie odbyła się poważna debata na ten temat, jednak jego zdaniem szeroka wiedza ogólna jest podstawą dobrego wykształcenia. Konkludując, skuteczna nauka nie musi być dobrą zabawą, może wydawać się nawet nudna, ale musi być uporządkowana. Nauka przez zabawę wcale bardziej nie motywuje do pracy, za to wywołuje zagubienie, obciąża mózg, a długofalowo może wręcz motywacji zaszkodzić.

 

* * *

Każdy, kto choć trochę poznał poglądy aktywnych rzeczników zmian w edukacji, takich, jak na przykład pani Marzena Żylińska z ruchu „Budzących się szkół”, w powyższym wywodzie zobaczy skrajny konserwatyzm pedagogiczny, kojarzący się z nieciekawą, nieefektywną nauką szkolną, która nie niesie radości, obciąża uczniów ponad siły, powodując ich ogólne zniechęcenie. Nie inaczej odczytał ten wywiad Wojtek Gawlik, który napisał polemikę, zamieszczoną następnie przez redakcję na portalu „Wysokie Obcasy” (ZOBACZ TUTAJ). Najkrócej mówiąc, określił w niej poglądy szefa Evidence Institute jako poruszające i porażające, a już szczególnie myśl, że uczniowie powinni uczyć się krok po kroku, wg planu ustalonego przez nauczyciela. Nazwał to odebraniem im wszelkiego poczucia sprawczości. Nade wszystko zaś zanegował stawianie wiedzy na piedestale, twierdząc, że jest ona „najbardziej ulotnym elementem tego, co składa się na tzw. kompetencje”. […]

 

* * *

 

Drugą rundę rozpoczął Maciej Jakubowski wraz z wiceprezesem Fundacji Evidence Institute Tomaszem Gajderowiczem, ponownie na łamach wyborcza.pl (artykuł tam opublikowany zawiera wybrane myśli ze znacznie bardziej obszernej wypowiedzi, zamieszczonej później na profilu fejsbukowym Fundacji ZOBACZ TUTAJ). Adresatem polemiki jest nie tylko Wojtek Gawlik, ale najwyraźniej także szerokie grono entuzjastów zaangażowanych w zwalczanie „pruskiej szkoły”. Do nich autorzy kierują przesłanie: „Zmieniajmy edukację w oparciu o badania, a nie intuicje, opinie i mody!”.

 

Polemiści stanowczo przeciwstawiają się niedocenianiu znaczenia wiedzy w nowoczesnym kształceniu, oraz przeciwstawianiu jej, jako „bezużytecznej”, mglistemu pojęciu kompetencji. Podają za przykład profesję inżyniera, który budując most musi przede wszystkim dobrze znać tajniki jego konstrukcji oraz posiadać gruntowną wiedzę w zakresie budownictwa, a nie tylko chęć szczerą i umiejętność szukania informacji w internecie. Do tego ostatniego zresztą, ich zdaniem, także niezbędna jest rzetelna wiedza, bo tylko ona pozwala krytycznie spojrzeć na wyniki wyszukiwania. […].

 

Na merytoryczną odpowiedź Wojtka Gawlika czekamy. Chwilowo ograniczył się do komentarza ad hoc na profilu fejsbukowym Edu-klaster, zapowiadając oparcie swojej kolejnej wypowiedzi również na świadectwach badań naukowych. Tymczasem Karolina Słowik umieściła na portalu wyborcza.pl autorskie podsumowanie aktualnego stanu tej dyskusji („Szukam stadniny dla konia trojańskiego”. Debata o polskiej szkole w cieniu pandemii ZOBACZ TUTAJ), starając się bezstronnie zebrać najważniejsze poglądy każdej ze stron. Daje to nadzieję na merytoryczny ciąg dalszy na tych poczytnych łamach. […]

 

* * *

 

Polemiści prezentują w dyskusji dwa poglądy, które uważam za skrajne. Pan Jakubowski zdaje się przekonywać, że w panującym obecnie szaleństwie szczegółowej podstawy programowej, którą nauczyciele mają przekładać na codzienny przyrost wiedzy u uczniów, jest metoda. Że podający styl nauczania jest efektywny i prowadzi do uzyskania przez młodych ludzi rozległej wiedzy. Na drugim biegunie lokuje się Wojtek Gawlik, który znaczenie obszernej wiedzy podważa, a klucz do dobrej edukacji upatruje w pozostawieniu uczniom i nauczycielom swobody oraz uczynienie ze szkoły miejsca radosnej współpracy. I choć obaj chwilami starają się złagodzić stanowczość tych poglądów, najwyraźniej rozciąga się pomiędzy nimi przepaść.[…]

 

* * *

 

Takie są moje refleksje na kanwie poglądów prezentowanych w dyskusji pomiędzy Maciejem Jakubowskim i Wojtkiem Gawlikiem. A co z nich wynika w kontekście projektowanego programu dla klasy czwartej? Zbyt wcześnie jeszcze, by mówić o szczegółach, które wymagają wypracowania w szerszym gronie nauczycieli, ale kilka wniosków nasuwa mi się od razu.

 

Po pierwsze, w starszych klasach szkoły podstawowej powinno być miejsce zarówno na systematyczne zdobywanie wiedzy, jak radosną twórczość wspólnie z koleżankami, kolegami i… nauczycielami.

 

Po drugie, do kształcenia w sposób planowy i uporządkowany w sposób szczególny predestynowane wydają mi się języki. Konkretnie: język polski, język obcy oraz język… matematyki. Uważam, że nabywanie kompetencji językowych nie może odbywać się w sposób bezładny, a musi bazować także na mozolnych, dość przecyzyjnie uszeregowanych ćwiczeniach. Dobra znajomość owych trzech języków daje solidną podstawę do przyszłego kształcenia zawodowego oraz (niech będzie…!) perspektywę spokojnego zmierzenia się z egzaminem ósmoklasisty.

 

Po trzecie wreszcie, wszystkie inne dziedziny kształcenia doskonale nadają się do realizacji w postaci mniej lub bardziej interdyscyplinarnych działań, wciągających uczniów do współpracy, rozbudzających zainteresowania i dających szeroką, choć na tym etapie nie jakoś specjalnie uporządkowaną wiedzę. Weźmy za przykład wodę. Można uczyć o niej oddzielnie na lekcjach chemii (budowa cząsteczki, właściwości chemiczne), fizyki (właściwości fizyczne, stany skupienia), biologii (rola w organizmie, środowisko życia) i geografii (zbiorniki wodne, wpływ na klimat). Można też przygotować fascynujący blok zajęć na jej temat już w czwartej lub piątej klasie, wciągając do tego również historię (choćby Wielkie Odkrycia Geograficzne), plastykę, technikę, muzykę, a nawet WF, jeśli zajmiemy się poznaniem sportów wodnych. W bonusie „odczarujemy” trochę trudny i onieśmielający uczniów program szkolnej fizyki i chemii w klasach 7-8, bo z pewnymi pojęciami i doświadczeniami oswoją się już wcześniej.

 

 

To tyle tytułem uchylenia rąbka tajemnicy na dowód, że śledzenie medialnej polemiki może pomóc w uporządkowaniu własnego poglądu na zmianę w edukacji.

 

Cały tekst (plus komentarze ) „Którędy do zmiany w edukacji?”   –   TUTAJ

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl

 



Zostaw odpowiedź