W dzisiejszym felietonie podzielę się moimi refleksjami o trzech tematach/problemach, o których w minionym tygodniu informowałem na OE. Bez zbędnego „przygotowania artyleryjskiego” zaczynam od informacji o ogłoszeniu konkursu na stanowisko dyrektora Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego. Przypominam, że placówka ta od 1 września ub. roku kierowana jest przez p.o. dyrektora w osobie pani Karoliny Południkiewicz. Informowałem o tym 2 września 2023 r. w materiale zatytułowanym „Zaskakująca decyzja władz w sprawie kierownictwa ŁCDNiKP”.

 

 

Dlaczego to ogłoszenie o konkursie tak mnie zainteresowało? Bo wokół tej sprawy zdarza się wiele przedziwnych sytuacji. O tym, że od początku intrygował mnie fakt wprowadzenia na we wrześniu to stanowisku osoby, co do której kwalifikacji nie byłem przekonany – już pisałem. A teraz doszła do tego jeszcze jedna okoliczność:  Otóż  dowiedziałem się, że pani Karolina Południkiewicz nie ma wymaganej formy kształcenia w zakresie kierowania placówkami oświatowymi, że w dniu ostatecznego terminu składania ofert do tego konkursu – w poniedziałek 11 czerwca – ma ona uzyskać wymagany dokument o nabyciu tej kwalifikacji. Zaiste – mam coraz mocniejsze podejrzenia, że nie tylko jej, ale jeszcze KOMUŚ  WAŻNEMU bardzo na tym zależy, aby tą słynną do nie dawna na całą Polskę placówką akurat ona kierowała….

 

x           x          x

 

Kolejnym materiałem, jaki zamieściłem 3 czerwca był tekst Pełnoletni uczniowie: Kieszonkowe – TAK, ale dostęp do Librusa – NIE!”.  To  tam informowałem o piśmie, jakie do MEN wysłał RPO w sprawie licznych skarg pełnoletnich uczniów szkół dla młodzieży na przypadki udostępniania ich rodzicom informacji o tym jakie otrzymują oceny szkolne.

 

Piszę tu dzisiaj o tym, jako wielo, wieloletni zwolennik przestrzegania przez szkoły praw do podmiotowości swoich pełnoletnich uczniów. Jednak po zapoznaniu się z tą informacją RPO i przemyśleniu „na zimno” tego żądania młodych obywateli zacząłem mieć wątpliwości…

 

To prawda, że owi osiemnastolatkowie stali się pełnoprawnym obywatelami, mającymi nie tylko prawa wyborcze, ale także prawo o decydowaniu o sobie. Ale… Ale mieszkając z rodzicami są częścią swoistej wspólnoty majątkowej i korzystają z warunków, jakie zapewniają im rodzice. A w każdej strukturze gospodarczej współuczestniczące w niej podmioty maja prawo do wzajemnego wglądu w ich funkcjonowanie. I dlatego nie popieram wprowadzenia prawnego zakazu informowania  rodziców pełnoletnich uczniów o ocenach i frekwencji ich córek i synów.

 

Dla świętego spokoju i zadośćuczynienia prawniczym purystom najlepiej by było, aby każda uczennica i każdy uczeń, w dniu świętowania  „osiemnastki” przekazywał dyrekcji szkoły pisemne upoważnienie swoich rodziców do pozyskiwania informacji o ich szkolnym funkcjonowaniu.

 

x           x          x

 

I trzeci temat, który znalazł się w materiale, jaki zamieściłem 6 czerwca, zatytułowanym „Czy cenny prezent od rodziców na zakończenie roku szkolnego to łapówka?”. Mój pogląd w tej sprawie opieram na doświadczeniach, wyniesionych z lat, w których kierowałem łódzką „Budowlanką”. Otóż uważam, że nawet bardzo drogi prezent wręczony przez rodziców uczniów kończących już naukę w szkole będzie zawsze jedynie formą podziękowania za trud poniesiony przez nauczycieli w edukację ich córek i synów. Natomiast jeśli byłby to prezent wręczony nauczycielom, z którymi ich dzieci spotkają się po wakacjach – zawsze można by doszukać się zawoalowanej formy przekupstwa. Dlatego, w tym przypadku, jestem zwolennikiem wyrażania swej podzięki w formie bukietu kwiatów, czy drobnego upominku, typu bombonierka ze słodyczami…

 

I na dzisiaj wyczerpałem już zaplanowaną tematykę. Do następnej niedzieli!

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 

 

 

 

 



Zostaw odpowiedź