
Uzasadnienie mojego stanowiska w sprawie zbędności targów edukacyjnych
Najbliższy wtorek, w godzinach 12:00 – 18:00, w „mojej Budowlance” odbędzie się „Dzień Otwarty”. Druga szansa poznania tej szkoły „w realu” będzie 16 kwietnia. Nie ukrywam, że zaczynam tą informacją nieprzypadkowo – stali czytelnicy OE wiedzą, że ów przymiotnik „mojej” używam od dawna, i nie bez powodu. Bo nie tylko byłem przez 12 lat (1993 – 2005) jej dyrektorem, kiedy nazywała się Zespołem Szkół Budowlanych nr 2 (a po wprowadzeniu gimnazjów została przemianowana przez organ prowadzący na Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr. 15), ale także dlatego, że byłem (w latach 1958 – 1962) uczniem tej szkoły, gdy funkcjonowała pod nazwą Technikum Budowlane nr 1 i miała w swej ofercie 3-letnią Szkołę Rzemiosł Budowlanych i 3-letnie Technikum Budowlane. Jestem absolwentem owej SRB – w zawodzie murarz-tynkarz, a w owym trzyletnim technikum byłem tylko jedno półrocze – do końca stycznia 1962 roku, kiedy w bardzo dla mnie stresujących okolicznościach podjąłem decyzję o przeniesieniu się do XVIII LO. Więcej o tym okresie mojej biografii napisałem w Eseju wspomnieniowym: od kandydata na murarza do marynarza. Cz. I
Ale nie jest dzisiaj moim zamiarem wspominanie tego, w czym uczestniczyłem przed ponad sześćdziesięcioma laty. Owa informacja o „Dniu Otwartym” jest tylko pretekstem do podjęcia wątku procesu decyzyjnego, przed jakim stoją dzisiejsi ósmoklasiści, zanim dokonają wyboru swojej dalszej drogi edukacyjnej, a w dalszej perspektywie – zawodowej, a nawet życiowej. Nieprzypadkowo zamieściłem w minioną środę materiał zatytułowany „To pomoże skuteczniej w znalezieniu szkoły po podstawówce niż Targi Edukacyjne” w którym informując o Łódzkiej Bazie Edukacyjnej, właśnie w owym tytule zawarłem mój pogląd o fasadowości przedsięwzięć łódzkiego magistratu, jakimi były Łódzkie Rejonowe Targi Edukacyjne – w ich pięciu wydaniach, a później nowa formuła dawnych Łódzkich Targów Edukacyjnych, noszących w tym roku nazwę festiwalu „Future Up! Fest.”
A teraz przypomnę mój refleksyjny esej nr 9, zatytułowany „Moje rozmyślania o szansach dokonania trafnego wyboru swojej przyszłości”, w którym zawarłem swoje poglądy na sformułowany w jego tytule problem. I tak go zakończyłem:
:
„Ot – takich czasów dożyliśmy, w których „nie ma mądrych”, a przyszłość jest nieodgadniona, stanie się to, co będzie mogło, lub musiało, się stać….
A dzisiejszym ósmklasistom nie pomogą w trafnym wyborze ich dalszej drogi kształcenia rejonowe targi edukacyjne, ani nawet najnowszy projekt łódzkich władz, czyli trzydniowy festiwal – Future Up!Festw w Hali EXPO…”
Właśnie dzisiaj postanowiłem dodać jeszcze kilka moich uwag i opinii do tematu określonego w tamtym eseju, ale poczynionych w oparciu o przywołanie wydarzeń z niedalekiej przeszłości.
Zacznę od tego, że idea organizowania Targów Edukacyjnych powstała 32 lata temu. Ich prapoczątkiem były targi łódzkich szkół zawodowych, adresowane do uczniów ósmych klas szkół podstawowych, zorganizowane z inicjatywy dyrektora Janusza Moosa w 1994 roku w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Budowlanych nr 2, którego bylem wówczas dyrektorem, a gdzie swą siedzibę miał, kierowany przez wicedyrektora WODN Janusza Moosa Zespół Doradców Metodycznych Kształcenia Zawodowego. Oczywiście – nie bez wkładu szkoły- gospodarza tego przedsięwzięcia.
Rok później odbyły się kolejne takie targi – tym razem w pomieszczeniach Szkoły Podstawowej nr 32 przy ul. Kopcińskiego 54. Ich organizatorem była prywatna firma, której właścicielem był syn ówczesnej dyrektorki tej szkoły.
W kolejnym 1996 roku odbyły się pierwsze Łódzkie Targi Edukacyjne, zorganizowane już przez władze miasta – w nowo wybudowanej (dziś już nieistniejącej) hali targowej przy ul. Stefanowskiego.
A po tych pierwszych targach były kolejne i kolejne, zawsze organizowane w tym samym miejscu, czyli w Centrum Wystawienniczo-Handlowym, nazwanym EXPO-Łódź. Aż do roku 2012, kiedy ich miejscem stało się nowo wybudowane przy Al. Politechniki 4 Centrum Konferencyjno-Wystawiennicze MTŁ, także nazwane EXPO-Łódź, w którym w marcu odbyły się XV Łódzkie Targi Edukacyjne. I od tamtej daty, aż do roku 2018, kolejne Targi tam się odbywały. Bo – z nieznanych mi powodów – w 2019 roku XXII ŁTE odbyły się w… w łódzkiej hali widowiskowo sportowej, noszącej nazwę Atlas Arena.
I tam, zbierając materiały do relacji z tego wydarzenia, przeprowadziłem mini wywiad z ówczesnym wiceprezydentem Łodzi Tomaszem Trelą, mającym w zakresie swoich obowiązków także łódzką oświatę. Oto zapis tej rozmowy:
Włodzisław Kuzitowicz: Czy ma Pan przekonanie, że organizowanie tych targów, w czasach nam współczesnych, ma jeszcze sens?
Tomasz Trela: Sens na pewno ma, chociaż wymiar tych targów i informacja która kiedyś, dziesięć czy piętnaście lat temu, miała zdecydowanie większą wartość. Dzisiaj dostępność do Internetu, powszechna praktyka „Drzwi Otwartych”, witryny internetowe każdej szkoły, dają bardzo duże możliwości, ale tu jest moment, żeby przyszedł młody człowiek – przyszły absolwent gimnazjum czy szkoły podstawowej i choćby porozmawiał ze swoimi rówieśnikami, którzy już uczą się w tej szkole, porozmawiał z jej nauczycielami. Ja uważam, że to jest takie uzupełnienie tej technologicznej zmiany, z którą mamy do czynienia w czasie cyfryzacji, powszechnego dostępu do wiedzy, informacji poprzez Internet. W moim przekonaniu nie powinniśmy odchodzić od targów edukacyjnych, bo one mają swój wymiar.
WK: Ale przecież na owych „Dniach Otwartych”, na organizowanych w szkołach zawodowych „Dniach Doradztwa Zawodowego” uczniowie mają czas na dłuższy kontakt i o wiele odpowiedniejsze warunki na zdobycie zindywidualizowanej informacji i porady…
TT: Ale wie pan, ja liczę na to, że jeżeli ktoś przyjdzie na takie targi i ma już jakąś swoją wyrobioną opinię czy wiedzę o danej szkole, to tu może ją sobie pogłębić, albo tu zainteresować się szkoła, do której może udać się na „Dni Otwarte”. Ja uważam, że jedno nie wyklucza drugiego i to jest inicjatywa dobra, potrzebna i warta kontynuacji.
WK: Czy Miasto Łódź widziałoby taką możliwość, aby zlecić, na przykład Łódzkiemu Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, aby przeprowadziło na początku nowego roku szkolnego badania sondażowe w klasach pierwszych szkół ponadpodstawowych, w których uczniowie odpowiadaliby by na pytania o motywy, a także o źródła informacji, z których czerpali przy podejmowaniu decyzji o wyborze taj, a nie innej szkoły?
TT: Ja myślę, że to nie jest żaden problem. To jest słuszna inicjatywa. Ja uważam, że warta rozważenia.
Źródło: www.obserwatoriumedukacji.pl
Moje pytanie o możliwość zlecenia przeprowadzenia sondażu wśród uczniów klas pierwszych liceów i techników z pytaniem o źródła informacji, w oparciu o które podjęli decyzję o wyborze szkoły, nie zadałem przypadkowo, Już rok wcześniej, w „Felietonie nr 209 Komu służą targi. Czy z tych powodów warto je organizować?”, sformułowałem następujące tezy:’’
Teza 1.
Targi edukacyjne nie są do niczego potrzebne szkołom. Z nieoficjalnych źródeł w WE UMŁ wiem, że prowadzono tam badania sondażowe, w których pytano pierwszoklasistów z jakich źródeł czerpali wiedzę, która zadecydowała o wyborze tej, a nie innej szkoły ponadgimnazjalnej. Okazało się, że na pierwszym miejscu znaleźli się koledzy, na drugim – internet, a na jednym z końcowych – targi edukacyjne!
Teza 2.
Najbardziej organizacją targów są zainteresowane… Targi! Znaczy – Międzynarodowe Targi Łódzkie, którym za powierzchnię wystawienniczą zajmowaną przez placówki oświatowe, dla których organem prowadzącym jest UMŁ, płaci… Urząd Miasta Łodzi! Właściciel Spółki MTŁ! No i wejściówki odwiedzających także wpływają na ich konto.
Teza 3.
Targi podobają się niektórym mediom, dla których blichtr tej imprezy i malownicze obrazki pokazywane na fotkach i filmowych migawkach są przyciągającym wzrok czytelników i widzów surogatem pogłębionej informacji.
Teza 4.
Chętnie uczestniczą w targach edukacyjnych szkoły wyższe, zwłaszcza te prywatne, dla których jest to jeszcze jedna, w generalnym rozliczeniu nie tak droga, forma reklamy i pozyskiwania przyszłych studentów. Na „moje oko” wśród tegorocznych odwiedzających tę imprezę przeważali uczniowie ostatnich klas szkół średnich…
Teza 5
Wizyty na targi bardzo lubią przyprowadzani tam w zorganizowanych grupach uczniowie, którzy zamiast siedzieć w szkole na lekcjach, mieć jakąś kartkówkę lub odpytywanko, mają to przedpołudnie zagospodarowane bezstresowo…
Źródło: www.obserwatoriumedukacji.pl
Powtórzę informację zawartą w pierwszej tezie: „Z nieoficjalnych źródeł w WE UMŁ wiem, że prowadzono tam badania sondażowe, w których pytano pierwszoklasistów z jakich źródeł czrpali wiedzę, która zadecydowała o wyborze tej, a nie innej szkoły ponadgimnazjalnej. Okazało się, że na pierwszym miejscu znaleźli się koledzy, na drugim – internet, a na jednym z końcowych – targi edukacyjne!
Przypomnę, że ten felieton zamieściłem 4 marca 2018 roku! Od tamtej daty minęło 8 lat. Nie tylko, że Wydział Edukacji nigdy nie opublikował owych „tajnych” wyników sondażu, to rok później wiceprezydent Trela ich nie znal, a jego poparcie do mojej propozycji, aby taki sondaż przeprowadziło – na zlecenie UM – ŁCDNiKP na nic się zdało.
Bo nie o wsparcie ósmoklasistów i maturzystów w podejmowaniu przez nich decyzji o dalszej drodze edukacyjnej organizatorom owych Targów chodzi. Już wtedy nazwałem to „po imieniu”, pisząc, że „Najbardziej organizacją targów są zainteresowane… Targi! Znaczy – Międzynarodowe Targi Łódzkie, którym za powierzchnię wystawienniczą zajmowaną przez placówki oświatowe, dla których organem prowadzącym jest UMŁ, płaci… Urząd Miasta Łodzi! Właściciel Spółki MTŁ! No i wejściówki odwiedzających także wpływają na ich konto.”
Co się przez tych osiem lat zmieniło? Jeśli chodzi o organizowanie Targów, to w kolejnym roku zrobiła swoje pandemia COVID19, z powodu której odwołano XXIII LTE. W następnym 2021 roku odbyły „e-Targi Edukacyjne Łódź 2021”. W tej samej formule odbyły się targi w roku 2022 i 2023.
Rok 2024 był rokiem, w którym łódzka władza oświatowa wpadła na pomysł Rejonowych Targów Edukacyjnych. Oto ich pierwszy kalendarz – TUTAJ Już wtedy można było zdobywać potrzebne informacje o ofercie szkół ponadpodstawowych z Łódzkiej Bazy Edukacyjnej.
I dwa następne lata to czas organizowania tychże targów rejonowych. Określenie „rejonowych, to zastępcza nazwa dawnego podziału Łodzi na pięć dzielnic administracyjnych, zlikwidowanego w 1993 roku. Ale dopiero w tym roku decydenci postanowili zabłysnąć nowatorskim pomysłem tego, ponownie zorganizowanego w Hali EXPO, „Future Up! Fest.”
Tylko czy i w tym przypadku najwięcej korzyści z tego „odpustu” nie mieli jego organizatorzy, a nie uczniowie?
Bo ja nadal podtrzymuję moją krytyczną, od lat prezentowaną, opinię o braku uzasadnienia dla dalszego organizowania tych spędów i budzenia złudnych nadziei dla szkół nie cieszących się nadmiarem kandydatów w kolejnych rekrutacjach do klas pierwszych. Dzisiaj jeszcze bardziej jestem przekonany o zbędności Targów Edukacyjnych, tak w ich wersji „rejonowej”, jak i ogólnołódzkiej.
Dlaczego? Bo dzisiaj każdy uczeń ma swoim smartfonie swobodny dostęp nie tylko do informacji zawartych w Łódzkiej Bazie Edukacyjnej, ale może także wejść na stronę każdej szkoły ponadpodstawowej, gdzie dowie się o wiele więcej nie tylko o jej ofercie, ale – najczęściej na jej fanpage – o wszystkich wydarzeniach i inicjatywach, które lepiej mówią o jakości tej placówki niż najlepiej urządzone ich stoiska na targach
W tej e-reczywistości ja zalecałbym wzmocnienie roli doradcy zawodowego i zadbałbym nie tylko o zwiększenie ich liczby, ale przede wszystkim o ich kompetencje – nie tylko orientację w ofercie łódzkich szkół, ale przede wszystkim o znajomość trendów cywilizacyjnych, skutkujących wygaszaniem zapotrzebowania na jedne zawody i tworzeniem nowych obszarów zapotrzebowania na dziś nieznane jeszcze kompetencje. A także bardzo przydatna owym doradcom byłaby jeszcze, przynajmniej te najbardziej w jego roli potrzebne, kompetencja coacha…
Ale nie likwidowałbym „Dni Otwartych”, bo stwarzają one możliwość zapoznania się „w realu” z ewentualnym późniejszym miejscem nauki, porozmawiania w o wiele bardziej komfortowych warunkach z ich uczniami, nauczycielami, a także zobaczenia na własne oczy bazy dydaktycznej szkoły.
Napisałem ten tekst, aby już nikt nie mógł powiedzieć, ze Kuzitowicz, to zdziecinniały staruszek, który – jak przedszkolak – mówi Targom Edukacyjnym „NIE BO NIE!”
Włodzisław Kuzitowicz
Zostaw odpowiedź

