Foto: Paweł Relikowski[www.dziennikbaltycki.pl]

 

 

Dzisiaj po południu (3 listopada 2023 r.o 16:08) na portalu „na:Temat” pojawił się tekst, wart upowszechnienia w środowisku tak oświatowym, jaki i (zwłaszcza starszych) kibiców piłki nożnej. Oto jego najciekawsze fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Czarnek zaczepił Bońka w sieci ws. podręcznika do HiT. Takiej riposty chyba się nie spodziewał

 

 […]

 

Minister edukacji Przemysław Czarnek włączył się w twitterową kłótnię z byłym szefem PZPN. Spięcie dotyczyło tego, kim naprawdę jest znany dziennikarz TVP Bronisław Wildstein.

 

 

Po tym jak Zbigniew Boniek zamieścił ironiczny wpis o Wildsteinie, Przemysław Czarnek wytknął mu brak znajomości historii najnowszej. Nie skończyło się jednak na słowach, bo minister zapowiedział, że przekaże byłemu szefowi PZPN słynny podręcznik do HiT Wojciecha Roszkowskiego.

 

 

 

Odpowiedź na wiadomość polityka pojawiła się bardzo szybko, a były prezes PZPN zaskoczył wszystkich swoim nawiązaniem literackim. By odpowiedzieć ministrowi edukacji, posłużył się cytatem z Juliana Tuwima. Boniek wybrał wymowny fragment fraszki, którą znany poeta zadedykował swoim krytykom.

 

[…]

 

 

Cały tekst Czarnek zaczepił Bońka w sieci ws. podręcznika do HiT. Takiej riposty chyba się nie spodziewał”

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.natemat.pl

 

 



Wczoraj (2 listopada 2023 r.) Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu kolejne wskazówki – tym razem o współpracy nauczycieli z rodzicami uczniów. Oto ten tekst

 

Rys. Danuta Sterna

 

 

O budowaniu więzi z rodzicami

 

Często powtarzanym sloganem jest to, że szkoła jest od uczenia uczniów. Tak oczywiście jest, ale nie tylko. Szkoła stanowi dużą część życia uczniów, nauczycieli, a też opiekunów uczniów. Jeśli jest traktowana jedynie jako miejsce przekazywania i pobierania wiedzy, to nie jest właściwie wykorzystywana.

 

Dla nauczyciela ograniczenie pracy w szkole tylko do nauczania jest drogą do wypalenia zawodowego. Jeśli nie angażują się w życie szkoły, uczniów i ich rodziców, to zaczynają tracić chęć do pracy.

 

W tym wpisie kilka propozycji, jak można organizować współpracę z rodzicami i pole do nawiązywania relacji.

 

Rodzice też chcieliby mieć dobre relacje ze szkołą, oddają jej pod opiekę najdroższe dla nich istoty. Chcieliby mieć zaufanie i liczyć na pomoc szkoły w wychowywaniu swoich dzieci. Zdaniem profesora Johna Hattiego, na którego meta badania często się powołuję zaangażowanie rodziców w  naukę dzieci ma duży wpływ na osiągane przez nie wyniki nauczania (wskaźnik – 0,51).

 

Wywiadówki trójstronne

 

Jednym ze sposobów budowania relacji pomiędzy nauczycielem, uczniem i opiekunami są tak zwane wywiadówki trójstronne. Polegają one na krótkich spotykaniach tych trzech podmiotów, podczas których jest czas na omówienie postępów ucznia, jego sukcesów i problemów i wspólne zaplanowanie dalszego jego rozwoju.

 

Niektórzy nauczyciele obawiają się tego rodzaju spotkań, przede wszystkim dlatego, że mogą one zajmować dużo czasu. Jeśli w klasie jest 30 uczniów, to potencjalnie trzeba byłoby zrobić 30 spotkań. Pewnym wyjściem z tej sytuacji jest taka organizacja, która zakłada wyznaczone godziny spotkań, które same trwają po 10 minut. Można też rozłożyć terminy spotkań na kilka dni. Wiem, że wiele szkół z powodzeniem przeszło na taki system spotkań z rodzicami. W dobie dostępnych technologii cyfrowych istnieje opinia, że spotkania rzeczywiste mogą być zastąpione spotkaniami online.

 

Wyższość spotkań rzeczywistych nad spotkaniami online.

 

Badanie przeprowadzone przez Center for American Progress pokazuje znaczną preferencję dla komunikacji twarzą w twarz zarówno wśród nauczycieli, jak i rodziców. Okazało się, że 85 procent nauczycieli i 89 procent rodziców uważa rozmowy osobiste za bardziej skuteczne, w porównaniu z odpowiednio 60 procent i 69 procent w przypadku komunikacji wykorzystującej technologię. Co więcej, badania przeprowadzone przez Departament ds. Dzieci, Szkół i Rodziny wskazują, że aż 92 procent rodziców pragnie aktywnie uczestniczyć w życiu szkolnym swojego dziecka.

 

Tradycyjne spotkania z rodzicami  

 

Czytaj dalej »



 

 

Oświata w liczbach wg GUS. Szkoły publiczne stanowiły 88,8 proc.

szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży

 

W roku szkolnym 2022/23 w polskich szkołach kształciło się 5,1 mln dzieci, młodzieży i dorosłych, co stanowiło 13,6 proc. ludności kraju – tak wynika z analizy Głównego Urzędu Statystycznego “Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2022/2023”.

 

Według stanu w dniu 30 września 2022 r. edukacją przedszkolną objętych było 94,9 proc. dzieci w wieku 3-6 lat (tj. 1,5 mln dzieci, o 61,6 tys. więcej niż rok wcześniej). W roku szkolnym 2022/23 funkcjonowało 22,5 tys. placówek wychowania przedszkolnego, czyli o 75 więcej niż w poprzednim roku szkolnym. W tym 13,8 tys. przedszkoli, 7,3 tys. oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych i 1,4 tys. punktów przedszkolnych. Większością (68,3 proc.) placówek wychowania przedszkolnego zarządzały publiczne organy prowadzące.

 

W ciągu roku liczba szkół podstawowych zmniejszyła się o 0,5 proc. i wyniosła 14,1 tys. placówek. W podstawówkach uczyło się 3,1 mln uczniów (analogicznie jak przed rokiem). Szkoły publiczne stanowiły 88,8 proc. szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży.

 

W roku szkolnym 2022/23 działało 6819 ponadpodstawowych szkół dla młodzieży (bez szkół policealnych), do których uczęszczało 1,7 mln uczniów. Naukę w szkołach ponadpodstawowych dla młodzieży zakończyło 362 tys. absolwentów z roku szkolnego 2021/22. Absolwenci liceów dla młodzieży stanowili 43,2 proc. ogólnej liczby absolwentów szkół ponadpodstawowych, a absolwenci techników – 32,2 proc. Branżowe szkoły I stopnia ukończyło 83,0 tys. osób (w tym 31,7 proc. stanowiły kobiety), ogólnokształcące szkoły artystyczne dające uprawnienia zawodowe – 2,5 tys. absolwentów.

 

W roku szkolnym 2022/23 w placówkach wychowania przedszkolnego i szkołach wszystkich typów zatrudnionych było łącznie 512,1 tys. nauczycieli (w przeliczeniu na pełne etaty). Największą grupę stanowili nauczyciele szkół podstawowych – 51,7 proc. Większość nauczycieli pracowała na stanowisku nauczyciela dyplomowanego (56,8 proc.)” – czytamy w analizie GUS. […]

 

 

 

Źródło: www.glos.pl

 



W miniony poniedziałek – 30 października – zamieściliśmy post, jaki Jarosław Pytlak zamieścił na swoim Fb profilu, opatrując ten materiał tytułem „Czy rządzący w ramach nowej koalicji oświatą skorzystają z tej oferty?”. Nie trzeba było długo czekać – już wczoraj (1 listopada 2023 r.) na tym samym profilu  zamieścił taki post:

 

 

To moja pierwsza wypowiedź w samozwańczej roli Doradcy Obywatelskiego ds. Edukacji (DOE). Dzielę się w niej obawą, że nowe władze mogą przejąć styl uprawiania polityki edukacyjnej od jeszcze ministra Czarnka. Chociaż niemało głosów oddanych w wyborach na opozycję zawdzięczamy temu właśnie politykowi, to pokusa skorzystania z tych samych atrybutów władzy może być ogromna. Byłoby rzeczą fatalną, gdyby minister edukacji w nowym, demokratycznym rządzie, nawet w najszlachetniejszej intencji spełnienia obietnic wyborczych lub uzdrowienia polskiej oświaty, wszedł w koleiny odciśnięte przez swojego autorytarnego poprzednika.”

[Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story]

 

I po takiej zapowiedzi odesłał czytelników na stronę swojego bloga „Wokół Szkoły”, aby przeczytali zamieszczony tam dzień wcześniej tekst. Oto on – bez skrótów:

 

 

 

                                                                 DOE #01 – Przemysław Czarnek lubi to!

 

Myślę, że wiele osób, szczególnie tych niezwiązanych z edukacją, nie zdaje sobie sprawy, jak głęboka jest niechęć większości nauczycieli do ministra Przemysława Czarnka. Zbudowana na solidnym podglebiu przegranego strajku, dojrzała pod wpływem materialnej degradacji zawodu, wypielęgnowana w ostatnich latach jego butą, sobiepaństwem i zaślepieniem ideologicznym. Z tego powodu nowe szefostwo w MEiN, niezależnie od tego, kto będzie sprawował funkcję ministra, musi bardzo wystrzegać się wchodzenia w buty swojego poprzednika. O ile w zakresie kultury osobistej i sposobu komunikacji nie będzie to trudne, o tyle jeśli chodzi o podejmowane działania łacno mogą ujawnić się podobieństwa. W istocie już je widać, co pozwolę sobie tutaj wskazać ku przestrodze, na trzech różnych przykładach.

 

20 października gościem Radia ZET był Andrzej Domański, przedstawiony jako doradca Donalda Tuska i współautor programu Platformy Obywatelskiej. Dla mnie osobiście, mało znana twarz w polityce – wcześniej słyszałem o nim jedynie jako o ekspercie tej partii ds. ekonomii. W rozmowie poruszono różne tematy, zaczerpnięte z ogłoszonych jeszcze przed wyborami „100 konkretów Koalicji Obywatelskiej na pierwsze sto dni rządzenia”. I oto pan Domański wypowiada następujące słowa:

 

Czytaj dalej »



Foto: Przemysław Oziemblewski[www.fotografiadlaciekawych.pl]

 

 

Jako że niedawno minęło jubileuszowe 10 lat jak redaguję ten informator oświatowy (tak zaklasyfikował go Googl), to w dzisiejszym Dniu Wszystkich Świętych, który ja wolę – jak to było w latach mojego dzieciństwa i młodości, bardziej adekwatnie, nazywane – Dniem  Zmarłych – zwykle zamieszczałem teksty, Wspominałem w nich – z różnych powodów dla mnie ważne, już niestety zmarłe – osoby.

 

Dzisiaj przedstawiam ten okolicznościowy tekst, który jest bilansem mojej aktywności autorskiej, jaką w kolejnych latach przejawiałem 1 listopada.

 

A historia tych okolicznościowych publikacji nie zaczęła się wkrótce po powstaniu „Obserwatorium Edukacji” w 2013 roku, lecz rok później – 1 listopada 2014 roku, kiedy to po raz pierwszy napisałem okolicznościowy tekst, zatytułowany DZIEŃ PAMIĘCI O TYCH, KTÓRZY ODESZLI”. „Bohaterką tego wspomnienia – dziś to przyznam trochę przypadkowo, bo idąc tego dnia alejkami łódzkiego Starego Cmentarza przechodziłem obok pewnego grobu, przy którym stała warta honorowa harcerek –  stała się Maria Wocalewska, pierwsza Naczelniczka Głównej Kwatery Żeńskiej (w latach 1921-23), która poległa w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego. Jako że była ona łodzianką z urodzenia oraz wieloletniej działalności zawodowej i społecznej, dlatego jej symboliczny grób znajduje się na Starym Cmentarzu w Łodzi.

 

Rok później, 1 listopada 2015 r., w formule felietonu, tym razem już świadomie wybierając Osobę Wspominaną, przywołałem pamięć dr Aleksandry Majewskiej, która w mojej drodze zawodowej bezdyskusyjnie odegrała najbardziej istotną rolę. Zobaczcie sami  – TUTAJ

 

1 listopada 2016 roku zamieściłem – Wspomnienie o Irenie Dzierzgowskiej” – wiceminister edukacji w latach 1997 – 2000,  rzeczywista twórczyni gimnazjów. Nie była to osoba, którą znalem tylko z mediów – w tym czasie regularnie byłem uczestnikiem spotkań, organizowanych w Sali Kolumnowej Sejmu przez ówczesną przewodniczącą Komisji Edukacji – Grażynę Staniszewską, podczas których pani wiceminister informowała uczestniczących w tych spotkaniach dyrektorki i dyrektorów szkół z całego kraju o przygotowywanej reformie systemu szkolnego i wysłuchiwała naszych uwag i propozycji..

 

Po roku, 1 listopada 2017 roku, przygotowałem wspomnienie o Annie Radziwiłł wiceminister edukacji w latach 1989 – 1992, której tak naprawdę – bo nie jej szefom , ministrom: Henrykowi Samsonowiczowi a po nim Robertowi Głębockiemu – zawdzięczamy „depeerelizacje” polskich szkół i innych placówek ośwoiatowo-wychowawczych. I w tym przypadku była to Osoba, którą miałem szczęście poznać osobiście – jako ówczesny dyrektor Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej w Łodzi byłem jednym z pięciorga delegatów naszego poradnianego środowiska i uczestniczyłem w spotkaniach tzw. „okrągłego stołu poradnictwa”, który został utworzony i pracował pod Jej kierunkiem. Nierzadko w gabinecie Pani Wiceminister.

 

Dziś już nie pamiętam dlaczego 1 listopada 2018 roku nie zamieściłem wspomnienia o nikim, kogo chciałbym – z imienia i nazwiska – wspomnieć z tej okazji. „Skwitowałem” ten dzień jedynie bardzo ogólnikowo: „Dzień wspominania naszych bliskich i tych, którzy zaznaczyli się w naszym życiu”.

 

Ale już w kolejnych latach wróciłem do wcześniejszej tradycji:

 

1 listopada 2019 r. – było to wspomnienie o Danucie Falak  – b. wieloletniej dyrektorce XXI LO w Łodzi, która z tą szkołą związała się od czasu gdy była jej uczennicą – z przerwą na okres studiów– na całe życie. [Zobacz –  TUTAJ] Jej Osoba także nie była mi obca – znałem ja jeszcze w czasach gdy byłem Komendantem Hufca Łódź-Polesie, wielokrotnie bywałem w kierowanej przez Nią szkole w roli prelegenta TWP, razem przeszliśmy na emeryturę i wspólnie dostąpiliśmy wyróżnienia, że pożegnał nas osobiście ówczesny Łódzki Kurator oświaty – Jerzy Posmyk.

 

 

1 listopada 2020 r. – była to niedziela, więc w  felietonie nr 345. „Dr Aleksandra Majewska – zapomniana pedagog nie tylko poradnictwa” – po raz drugi, świadomie – przywołałem pamięć inspiratorki  mojego powołania, „zakulisowo” wpływającej na moją drogą zawodową w jej pierwszych fazach.

 

I przed rokiem – 1 listopada 2022 roku – zamieściłem tekst, w którym przywołałem wspomnienie osoby, która odegrała ważką rolę – tym razem na początku mojego „pomarynarskiego” życia, dając mi szansę startu, jako osobie zatrudnionej na umowę o pracę, i rozwijanie dalszej harcerskiej biografii. Było to „Wspomnienie o Annie Rosel-Kicińskiej – „mojej” komendantce ChŁ ZHP”

 

 

Inni, którym wiele zawdzięczam jako wychowawca, pedagog, nauczyciel, na szczęście jeszcze żyją. Dlatego do zaprezentowanego powyżej mojego prywatnego „Panteonu Pamięci” dziś nie dopisują nikogo.

 

 

I tylko, symbolicznie, Im Wszystkim – także tym,  być może, zapomnianym przeze mnie – zapalam  ten symboliczny Znicz Pamięci:

 

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Dzisiaj (31 października 2023 r.) portal „Serwis Samorządowy PAP” zamieścił – obok siebie – dwa materiały informacyjne, których tematem jest najbliższa przyszłość edukacji w Polsce. Charakterystyczne, że ten pierwszy jest kilkakrotnie krótszy od tego drugiego.  Oto ich fragmenty – oczywiście o wiele bardziej obszerne, zaczerpnięte z drugiej publikacji:

 

 

 

 

Oświata według szefa MEiN: odchudzenie podstawy programowej, przeciwdziałanie „seksualizacji” dzieci w szkołach

 

[…]

 

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapytany został przez PAP o to, jakie – jego zdaniem – najważniejsze wyzwania stoją obecnie przed polską edukacją i co powinno zostać w szkołach zmienione.

 

Lekkie odchudzenie podstaw programowych, dalsza cyfryzacja, informatyzacja polskich szkół, +Laboratoria Przyszłości+ w szkołach ponadpodstawowych” – odpowiedział szef MEiN. „To także troska o to, by fundacje i organizacje pozarządowe, które by chciały demoralizować, seksualizować dzieci, nie wchodziły do szkoły” – dodał.

 

Kontynuacja tego, co już robimy, musi być dalej prowadzona” – podkreślił. Wskazał, że wszystkie ważne zapowiedzi dotyczące edukacji zostały zawarte w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości. […]

 

Prof. Czarnek odniósł się także do pytania o to, jakie problemy mogą się pojawić w edukacji, jeśli opozycja przejmie władzę i ministrem edukacji zostanie np. osoba wskazana przez Nową Lewicę. „Tu trzeba będzie absolutnie wielkiej uwagi rodziców, dlatego że wejście Lewicy do ministerstwa edukacji to jedna wielka ideologizacja szkoły, zlewaczenie szkoły. To byłby szok dla wychowania młodych pokoleń” – podkreślił Czarnek.

 

 

Źródło: www.samorzad.pap.pl

 

 

x           x           x

 

Oświata według opozycji – podwyżki dla nauczycieli i zmiana podstawy programowej

 

[…]

 

Przedstawiciele opozycji: Katarzyna Lubnauer (KO), Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Nowa Lewica) i Dariusz Klimczak (Trzecia Droga) zapytani zostali przez PAP jak oceniają stan edukacji w Polsce i jakie mają propozycje zmian.

 

W naszych +Konkretach+ zauważamy problemy, o których mówili nam zarówno wyborcy, mający dzieci w szkole, jak płynące ze środowiska nauczycieli” – powiedziała Katarzyna Lubnauer (KO).

 

Jednym z takich poważnych problemów jest bardzo silne niedofinansowanie nauczycieli. Nauczyciel dyplomowany – jeszcze w 2015 r., czyli po 3 latach bez podwyżek, bo cykl podwyżek skończył się do 2012 r. – miał 80 proc. średniej krajowej jako wynagrodzenie podstawowe, a po 8 latach rządów PiS ma tylko 63 proc. średniej krajowej. W związku z tym jednym z postulatów Koalicji Obywatelskiej jest 30 proc. podwyżka dla nauczycieli, bo uważamy, że nie może być tak, że praca nauczyciela wymaga jakichś szczególnych poświęceń bytowych i nie zarobki zachęcają najlepszych absolwentów uczelni do zostania nauczycielami” – wskazała.

 

Drugim problemem – jak mówiła – jest to, że obecnie polska szkoła jest bardzo mocno zideologizowana przez PIS, a podstawy programowe wprowadzone reformą minister Anny Zalewskiej są bardzo przeładowane. „Stąd nasza propozycja by po pierwsze: zlikwidować przedmiot jakim jest HiT i powrócić do nauczania zarówno wiedzy o społeczeństwie, jak i historii, również współczesnej historii Polski, ale w ramach historii. Po drugie: chcemy odchudzić podstawy programowe tak, by one były bardziej praktyczne, bardziej dostosowane do tego, że mówimy o młodych ludziach, którzy żyją w XXI wieku. Chcemy, by większy nacisk był położony na tzw. umiejętności miękkie, takie jak umiejętność odróżniania prawdy od fałszu, krytycznego myślenia, pracy w grupie, radzenia sobie ze stresem, komunikacji” – powiedziała.

 

Czytaj dalej »



Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że dzisiejszy, kolejny tekst o naprawianiu szkoły będzie autorstwa dr Marzeny Żylińskiej. Zamieściła go na swoim Fb profilu wczoraj – 30 października 2023 roku. To przykład na to, że aby przekazać prawdę, nie trzeba pisać długich elaboratów:

 

 

Rozmowa o szkole wymaga szczerości, a my wciąż wolimy wygodną (dla nas) fikcję. Czy można oczekiwać, że ktoś będzie lubił miejsce, w którym jest ciągle poddawany kontrolom, oceniany, porównywany z innymi i karany za każdy popełniony błąd? Czy można wymagać, że ktoś będzie lubił miejsce, w którym przez wiele godzin musi siedzieć w ławce, robić to, co każą inni i w którym nikogo nie obchodzi, co nas interesuje, co jest dla nas ważne?

 

Czy można oczekiwać, że będziemy lubić miejsce, w którym wymaga się od nas bezbłędności, w którym jesteśmy karani za każdy popełniony błąd, nawet jeśli dopiero się czegoś uczymy?

 

Zmiana szkoły, prawdziwa reforma systemu edukacji jest dla nas tak bardzo niewygodna, bo wymaga szczerości i uczciwej odpowiedzi na pytanie o to, ile dzieci obecny system edukacji zniechęca do nauki, ilu odbiera wiarę w siebie i w sens pracy, ilu uczniom przypina łatkę nieudaczników i w ten sposób zamyka drogę do sukcesu.

 

Kiedy wreszcie znajdziemy w sobie siłę, by otwarcie przyznać, że stworzyliśmy model wygodny dla nas dorosłych, który oparty jest na utrzymywaniu fikcji dbania o dobro dzieci i młodych ludzi.

 

Szkoły są różne. Jest wielu nauczycieli, którzy dobro uczniów stawiają na pierwszym miejscu, ale czy tak się dzieje dzięki systemowi, czy raczej wbrew niemu? Fakt, że wielu nauczycieli i dyrektorów szkół również w obecnym systemie potrafi wspaniale wspierać rozwój uczniów, nie oznacza, że ten system jest dobry. Jest zły, bo pozwala dobro uczniów skutecznie ignorować. Jak długo ocena szkół będzie zależeć tylko od wyników na egzaminach, tak długo model szkoły się nie zmieni, a los dzieci będzie zależał od tego, na jakiego nauczyciela trafią.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/



Foto: www.ceo.org.pl

 

Alicja Pacewicz – współzałożycielka Centrum Edukacji Obywatelskiej,

pomysłodawczyni i liderka programu „Szkoła z klasą”.

 

 

 

Na portalu OKO.press zamieszczono dzisiaj (30 października 2023 r.) zapis rozmowy z Alicją Pacewicz –  jedną z bardziej znanych aktywistek SOS dla edukacji – koalicji ponad 50-u organizacji, które podjęły wspólne działania dla wypracowania programu naprawy polskiej edukacji.

 

Jest to bardzo obszerny materiał, przeto my zamieszczamy tylko kilka wybranych pytań Antona Ambroziaka i odpowiedzi na nie Alicji Pacewicz –a to i tak nie jest mało. Gorąco polecamy zapoznanie się z całym wywiadem:

 

 

Nawet najlepsza ministra edukacji sama niczego nie zdziała. Dajcie sobie pomóc!

 

Anton Ambroziak, OKO.press: Jesteś jedną z aktywistek ruchu SOS dla Edukacji, który od trzech lat pracuje nad tym, co trzeba w polskiej edukacji poprawić. I nagle się okazało, że to jest możliwe. Trzy partie, które wygrały wybory, podpisały się pod waszym Paktem dla Edukacji i Programem na pierwsze 100 dni rządów. Czyli wszystko jest proste? Partie zaczną wcielać w życie to, co podpisały?

 

Alicja Pacewicz, SOS dla Edukacji: To wspaniałe, że nastąpił obywatelski zryw i demokracja wygrała! Kiedy trzy lata temu zaczynaliśmy pracę, wszyscy, łącznie ze mną, mieliśmy poczucie, że przygotowujemy program na bliżej nieokreśloną przyszłość. Opracowaliśmy stanowiska dotyczące finansowania oświaty, systemu nadzoru czy edukacji przedszkolnej, a także konkretne projekty, jak powinna wyglądać edukacja obywatelska, globalna, europejska, prawna równościowa.

 

Powstawały w fajnym procesie, bo siadało razem kilka osób, po jednej z kilku organizacji. Ale jeszcze dwa tygodnie temu wiara, że okno możliwości się otworzy, była krucha. I nagle – jest, stało się. […]

 

A konkretnie?

 

Sprawdzaliśmy, kto w danym ugrupowaniu zajmuje się edukacją i rozmawialiśmy z tymi osobami.

 

Czyli nie na poziomie kierownictwa partii?

 

Korzystaliśmy z kontaktów, jakie nawiązaliśmy w sejmowych komisjach, a także podczas protestów. Wiadomo, kto w tych partiach zajmuje się edukacją.

 

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, Katarzyna Lubnauer i Krystyna Szumilas z KO…

 

… Michał Gramatyka i Joanna Mucha z Polski 2050, Dariusz Klimczak z PSL, Magda Biejat z Lewicy, a także Kinga Gajewska, Barbara Nowacka z KO i kilka innych osób przez nich wskazanych. Zadeklarowały poparcie Paktu, ale musiały to skonsultować z liderami. Na Szczycie dla Edukacji 27 stycznia 2023 roku, było w sumie 16 osób z czterech ugrupowań. […]

 

Lewica […] powtarzała, że trzeba usunąć religię ze szkół. Partie zwracały się do swoich elektoratów z hasłami, które uważają za atrakcyjne, zapominając o wspólnych ustaleniach.

 

Nie, tak źle nie było. Wszystkie ugrupowania mówią zgodnie o sprawach zasadniczych. Lewica dodała, że podwyżki mają objąć pracowników szkoły, a nie tylko nauczycielki. Słusznie. Wszyscy mówią o odchudzeniu podstawy programowej, odpartyjnieniu kuratoriów. I o Komisji Edukacji Narodowej, jednej z naszych sztandarowych propozycji.

 

Ma przejąć od MEN kontrolę nad reformą podstaw programowych?

 

Nie kontrolę. Ma być społecznym i eksperckim hubem, w którym zespoły robocze pracują nad rozwiązaniami dla szkoły, pod kierunkiem rady powoływanej przez parlament. KEN korzystałaby z dorobku instytucji, takich jak Instytut Badań Edukacyjnych, Ośrodek Rozwoju Edukacji, Centralna Komisja Egzaminacyjna.

 

Sięgnęłaby po rozwiązania edukacyjne wprowadzane w miastach czy nawet konkretnych szkołach, żeby pozbierać dobre praktyki i sprawdzone już pomysły. Z tego wszystkiego powstałby plan, w jaką stronę zmierzamy. Co z podstawą programową? Ocenami? Egzaminami? Jaka autonomia szkół? Jak wyrównywać szanse edukacyjne? I z tego planu powstałoby prawo. Kuratoria byłyby organem wsparcia i doradztwa we wprowadzaniu kolejnych zmian.

 

To oznacza, że ministerstwo rezygnowałoby z kuratorium jako bezpośredniej kontroli nad szkołami. Demokracja demokracją, ale władza lubi mieć kontrolę.

 

Połączenie kontroli z doradztwem czy wsparciem nie działa, bo trudno jest dyrektorce zgłosić, że ma kłopot z grupą uczniów albo z nauczaniem matematyki komuś, kto przychodzi cię sprawdzać i wystawia zalecenia. Kontrola powinna być w innym pionie, najlepiej ograniczona tylko do sprawdzania zgodności działań szkół z prawem. Może jakaś komórka prawna przy wojewodzie? KEN powinna tu coś zaproponować.

 

Cały system kuratoriów byłby skupiony na doradztwie, na audycie jakościowym, na podpowiadaniu, jakie formy pracy z uczniami czy szkolenia zawodowe byłyby wskazane. Jest sporo placówek doskonalenia nauczycieli, zwykle prowadzonych przez gminy, miasta, czasem województwa, a także organizacje społeczne. […]

 

Wiele zależy od tego, kto tym ministrem, czy zapewne ministrą oświaty zostanie.

 

Czytaj dalej »



Nie moglibyśmy zacząć tego tygodnia w poczuciu dobrze spełnianej roli informatora oświatowego, znając już tekst, który wczoraj (29 października 2029 roku)  na swoim Fb profilu zamieścił Jarosław Pytlak, gdybyśmy go tutaj nie upowszechnili – bez skrótów:

 

 

 

                                                    DORADCA OBYWATELSKI ds. EDUKACJI

 

Kolejne dni mijają, a mój telefon wciąż milczy. Nikt nie dzwoni z propozycją objęcia teki ministra edukacji lub choćby tylko skromnego wice-. Nic dziwnego, kolejka chętnych do funkcji kierowniczej w MEiN jest długa jak kiedyś w sklepie mięsnym, za „woł. ciel. z kością” z możliwością zamiany na drób. Na medialnej giełdzie pojawiają się najróżniejsze typy, od lewa do centrum, a nawet lekko na prawo, umocowane już w polityce albo dopiero na dorobku. Wygląda na to, że po raz pierwszy, odkąd sięgam pamięcią, fotel ministra w tym resorcie stał się obiektem pożądania, a nie tylko nagrodą pocieszenia w rządowym rozdaniu. Zdziwienie tym zjawiskiem jest powszechne, podobnie jak niepewność, na kogo padnie wybór. Dariusz Chętkowski na swoim Belfer Blogu wysnuł nawet ostatnio oryginalny wniosek. że skoro wszystkie partie tak bardzo pragną dla siebie owego stanowiska, otwiera się przestrzeń dla zatrudnienia fachowca, który by je pogodził. Cóż, teoretycznie tak, w praktyce jednak przypuszczam, że wątpię.

 

Wielu Polaków, zapewne większość, ma złe zdanie o politykach. Panuje przekonanie, że aby zdobyć/utrzymać władzę gotowi są na wiele, a już wyparcie się wcześniej głoszonego poglądu to dla nich po prostu pestka. Jak choćby w przypadku jeszczeministra Czarnka, który przez wiele miesięcy twierdził, że rząd Zjednoczonej Prawicy dał nauczycielom bezprecedensowe, ogromne podwyżki, a teraz nagle zadeklarował gotowość zwiększenia tych wynagrodzeń o kolejne 35%. W istocie politycy nauczyli się po prostu, że choćby najbardziej słuszne działania nie gwarantują im sukcesu, jeśli nie podobają się wyborcom. I na odwrót, jeśli coś podoba się elektoratowi, niezawodnie daje dodatkowe głosy w wyborach, niezależnie od tego, czy ma to „coś” sens, czy jest go pozbawione. W tym tkwi klucz do zrozumienia obecnego pożądania funkcji ministra edukacji – po prostu partia, która będzie firmować 30% podwyżki wynagrodzeń nauczycieli, ogromnie zyska w perspektywie zbliżających się wyborów samorządowych. Tym bardziej, że wypłaty, z wyrównaniem wstecz, nastąpią zapewne na krótko przed elekcją. Rzecz w rywalizacji o lokalne stołki po prostu bezcenna. A z tego z kolei można wysnuć wysoce prawdopodobny wniosek, że tekę ministra edukacji obejmie polityk, a nie żaden bezpartyjny fachowiec.

 

Przyznam, że taka perspektywa wydaje mi się korzystna. Zakrawa to na paradoks, bowiem od lat w pełni popieram i rozgłaszam postulat wyjęcia spraw edukacji z bieżącego dyskursu politycznego. Owszem, ale do przeprowadzenia tak fundamentalnej zmiany potrzebna jest zgodna wola wszystkich rządzących i postawienie na czele resortu polityka wagi jak najcięższej, respektowanego pośród koalicjantów. Obawiam się, że w początkowej fazie nowych rządów najlepszy nawet apolityczny fachowiec od edukacji zostałby zdominowany przez innych ministrów, zaprawionych w bojach o władzę, prestiż i przede wszystkim – pieniądze.

 

Można nie lubić polityków, ale warto rozumieć, że mierzą się z bardzo trudną materią. A już sprzątanie po ministrze Czarnku będzie niczym trzynasta praca Herkulesa. Zagłosowałem w wyborach na demokratyczną opozycję i chciałbym, aby w swoich rządach osiągnęła sukces, także na polu bliskiej memu sercu edukacji. Z niepokojem obserwuję więc rozliczne głosy krytyki, które spadają na polityków zwycięskiej koalicji, choć chwilowo przecież niewiele mogą zrobić. Faktem jest jednak, że nawet tylko w ogólnych wypowiedziach oraz zapowiedziach przyszłych działań zdarzają im się błędy, szybko wytykane przez komentariat, także ten teoretycznie życzliwy. To kwestia nie tyle złej woli, co zrozumiałych emocji ludzi, którzy zainwestowali tak wiele nadziei w perspektywę objęcia władzy przez opozycję. No i nieufności, bo rozziew pomiędzy politycznymi deklaracjami a praktyką rządzenia był zawsze bardzo duży.

 

Mam nadzieję, że nikt z Czytelników nie potraktował poważnie mojego żalu, że telefon nie zadzwonił. Mam swoją pracę, którą kocham, a jeśli od lat zabieram publicznie głos w sprawach edukacji, to dlatego, że w ten sposób mogę wyrażać swoje obywatelskie zaangażowanie. Długoletnie doświadczenie w zarządzaniu placówką oświatową i codzienne zaangażowanie w tę pracę, na samym dole systemu, pozwalają mi kusić się o ocenę zachodzących zjawisk. W niektórych przypadkach mogę, być może, podpowiedzieć jakieś rozwiązanie lub dać wskazówkę. Zdaję sobie sprawę, że samozwańczych doradców i recenzentów ugrupowania koalicyjne będą miały bardzo wielu. Chcąc nie chcąc stanę w ich długim szeregu.

 

Tym niemniej postanowiłem dać wyraz swojemu zaangażowaniu, poświęcając część przyszłych publikacji na blogu „Wokół szkoły” analizie i komentowaniu polityki edukacyjnej nowych władz. Z poczuciem misji życzliwego doradcy. Opozycja demokratyczna ma na sztandarach społeczeństwo obywatelskie. Doradca Obywatelski ds. Edukacji będzie moim wkładem w jego budowanie. Mam nadzieję, że moje spojrzenie na sytuację, zazwyczaj wolne od emocji, okaże się dla kogoś przydatne.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com

 

 

 

UWAGA:

 

Przeczytaj także komentarze pod postem Kolegi Jarka

 



 

To ostatnia niedziela października – przed nami dni wspominania naszych bliskich  zmarłych. Ale nie będę wybiegał w przyszłość – „rozliczę się” z ostatniego rozdziału przeszłości.

 

A czuję się winien wyjaśniania stałym czytelniczkom i czytelnikom pewnych niekonsekwencji, jakich jestem sprawcą „w temacie” pojawiania się na OE informacji o kolejnych spotkaniach w „Akademickim Zaciszu”. Jak wiadomo przez cały miniony rok akademicki – począwszy od  października 2022 roku, kiedy zamieściłem informację o środowym spotkaniu w „Akademickim Zaciszu”, gdzie rozmawiano na temat „Po co nam uniwersytet” – zawsze w czwartek umożliwiałem wszystkim zainteresowanym, którzy poprzedniego dnia nie mogli lub przeoczyli  to wydarzenie, aby mogli od razu na OE kliknąć  podany link i nadrobić tą zaległość.

 

A w tym miesiącu, po tym jak 28 września zarejestrowałem pierwsze po wakacjach spotkanie w „Akademickim Zaciszu („Pytanie o sens edukacji” ), a 5 października odnotowałem inaugurację „Wirtualnego Uniwersytetu Pedagogicznego” – rozmową na temat pedagogiki i edukacji w antropogenie, zacząłem mieć wątpliwości: czy taka tematyka owego WUP jest tym, na co czeka „target” mojego „Obserwatorium Edukacji”? Zamieściłem jeszcze w kolejny czwartek (12 października) informację o spotkaniu w AZ, ale tylko ze względu na jego temat i osobę zaproszonego tam gościa: Rozmowa o współczesnej polskiej pedagogice z nestorem tej dyscypliny, gdyż tym nestorem był ceniony przeze mnie prof. Zbigniew  Kwieciński.

 

Ale już tydzień później, w kolejny czwartek, nic nie wspomniałem  o środowej rozmowie  w AZ, kiedy na temat badań edukacyjnych (nad edukacją) wypowiadał się prof. dr hab. Krzysztof Rubacha, m. In. autor książki „Metodologia badań nad edukacją”  – dyrektor Instytutu Nauk Pedagogicznych UMK.

 

Jednak gdy nadeszła kolejna środa, od wielu dni zapowiadana przez prof. Lepperta jako dzień spotkania w AZ na temat „Co łączy pedagogikę jako dyscyplinę naukową i praktykę edukacyjną (a raczej praktyki edukacyjne)”, i kiedy dowiedziałem się, że na ten właśnie temat będzie wypowiadał się mój „stary” znajomy (znamy się od 1976 roku)-  prof. Bogusław Śliwerski z  Wydziału Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego, nie mogłem tego nie obejrzeć i wysłuchać. I – oczywiście – następnego dnia, jak to było tradycją,  zamieściłem materiał informacyjny. Był on jednak bardzo lapidarny, gdyż za dużo wspomnień i emocji wzbudziły we mnie niektóre fragmenty wypowiedzi prof. Śliwerskiego, a ich uzewnętrznianie w tej formule byłoby wykroczeniem poza przyjęte przeze mnie zasady. .

 

 

Ale w felietonie, przynajmniej o niektórych usłyszanych tam opowieściach Gościa „Akademickiego Zacisza” chyba mogę tu po kilka zdań napisać.

 

Czytaj dalej »