Bez zbędnej zwłoki udostępniamy najnowszy tekst Danuty Sterny, zamieszczony na jej blogu wczoraj – 10 października 2023 roku:

 

Radość w uczeniu się

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Dzieci w naturalny sposób maja radość z tego, ze się czego uczą. Wystarczy obserwować dziecko, które uczy się chodzić lub jeździć na rowerze. Dziecko ma mnóstwo w sobie ciekawości i pytań. Jako dorośli też lubimy się uczyć rzeczy, które nas interesują i są powiązane z naszym życiem, pracą i zainteresowaniami. Jednak pomiędzy wczesnym dzieciństwem a dorosłością gaśnie w nas radość uczenia się i zastępujemy ją ciężką pracą.

 

W szkole nie dajemy uczniom możliwości wyboru tego, czego się uczą, zamiast tego pilnujemy, aby wszyscy opanowali ten sam materiał w tym samym czasie. Najgorsze jest to, że często akceptujemy brak radości jako zło konieczne towarzyszące nauce.

 

Oczywiście nauka nie jest stale jedną radością, zawsze wymaga wysiłku, ale dlaczego nie może być przyjemna?

 

Przeczytałam artykuł dr Jennifer Gallagher na portalu ASCD, który mnie zaciekawił i zainspirował do podobnych refleksji dotyczących edukacji w Polsce.

 

Ludzie są zaprogramowani na ciekawość i chcą się uczyć , ale sztywna struktura, obowiązkowy program nauczania i ustandaryzowane egzaminy, często tłumią naturalną kreatywność i ciekawość. Naukowcy z Uniwersytetu Yale przeprowadzili ankietę wśród ponad 20 000 uczniów szkół średnich i ustalili, że ponad 75 procent ma negatywne odczucia w stosunku do szkoły; czują się „zmęczeni, zestresowani i znudzeni”.

 

Podobnie jest też w Polsce. Wielu polskich uczniów nie lubi uczęszczać do szkoły. Szczególnie w szkołach średnich, brakuje uczniom radości i nie widzą sensu, tego, czego się uczą.

 

Wiele lat temu moja córka wyjechała do USA po drugiej klasie polskiego liceum. Już na samym początku w szkole amerykańskiej zapytano ją jakie wybiera przedmioty. Wybrała: robotę w drewnie, szycie, zajęcia policyjne. Skorygowano jej wybór sugerując, że jeśli chce się potem dalej kształcić, to musi również wybrać przedmioty tak zwane wiedzowe. Ale jednak miała wybór, w polskich szkołach uczniowie go nie mają.

 

Część problemów z dzisiejszym szkolnictwem wynika z obowiązujących egzaminów. Nauczyciele skupiają się nad przygotowaniem uczniów do egzaminów, na poznaniu przez nich jak najszerszej wiedzy i faktów. Nauczyciele, którzy chcą odejść od sztywnego programu nauczania i pozwolić uczniom na większy ich udział i wybór ryzykują zarówno sukces uczniów, jak i własną karierę. Dotyczy to egzaminów na całym świecie nie tylko w naszym kraju, czy w Stanach Zjednoczonych. A nie znam badań, które pokazywałyby, że prowadzenie egzaminów wpływa na wyniki uzyskiwane przez uczniów, ani na to, że uczniowie lepiej i więcej się uczą.

 

W Stanach zwraca się też uwagę na słabą frekwencję uczniów, co jest wynikiem braku zainteresowania ze strony uczniów szkołą. W Polsce frekwencja nie jest tak niska, jak w Stanach, ale mało uczniów deklaruje zainteresowanie tym, co szkoła oferuje.

 

Zadaniem dyrektorów i nauczycieli jest szukanie rozwiązań, które ponownie wniosą radość i ciekawość do nauki szczególnie w szkołach ponadpodstawowych.

 

Jennifer Gallahg zadaje dwa pytania:

 

1.Czy da się określić niezbędny zakres wiedzy, który uczeń powinien znać, po szkole średniej.

 

Trzeba wziąć pod uwagę teorią Buckminstera Fullera dotyczącą krzywej podwajania wiedzy, do roku 1900 wiedza ludzka podwajała się mniej więcej co 100 lat; obecnie teoretycy szacują, że wiedza ludzka podwaja się co około 12 godzin. Wraz ze wzrostem bazy wiedzy zmniejsza się zakres przydatnej wiedzy , zastępowanej nowymi informacjami. Szkoły muszą być świadome tych procesów i zmienić podstawowy zakres wymaganej wiedzy na bardziej podstawowy.

 

Zastanówmy się, jaka wiedza jest niezbędna, aby moc osiągać sukcesy?

 

Jennifer Gallahg uważa, że osoby powinny:

-Umieć czytać, pisać i mówić.

-Biegle posługiwać się podstawową matematyką

-Mieć perspektywę historyczną

-Potrafić efektywnie wyszukiwać i oceniać wiedzę.

 

Możliwe, że część z Was się oburza, zapytacie – gdzie geografia, gdzie chemia itp.? Ale absolwent szkoły średniej powinien móc potrafić samemu wyszukiwać informacje, i samemu się uczyć, dostosowując się do potrzeb pracy, którą będzie wykonywał.

 

Określenie podstaw nie jest dla nauczyciela łatwe, musi on również pamiętać o czekającym ucznia egzaminie końcowym. Jestem byłą nauczycielka matematyki w liceum i patrząc w tył widzę, że wiele matematycznych tematów nigdy się moim uczniom nie przyda w dorosłym życiu. Profesor  Marek Kordos, w którego wykładach z historii matematyki uczestniczyłam aż dwa razy (takie były intersujące) powiedział kiedyś, że aby zdać maturę trzeba znać około 30 „chwytów”. Może w takim razie ograniczmy się do nich, a reszty nauczajmy dla przyjemności?

 

Jednak warto optować u władz oświatowych za zmianami w programach i w podstawie programowej, aby to czego uczymy nie zniechęcało uczniów do uczenia się.

 

Spójrzmy np. na historię, która koncentrują się na czasach starożytnych i uczniowie mają jedynie pobieżną wiedzę na temat funkcjonowania współczesnych rządów. Uczniowie potrzebują szerszego zrozumienia tematów i wydarzeń historycznych, ze szczególnym uwzględnieniem wpływu tych wydarzeń na współczesny świat. Zasadnicze pytania i nadrzędne tematy pomagają uczniom zrozumieć „dlaczego”, dzięki czemu nauka jest bardziej istotna i wciągająca.

 

W przedmiotach ścisłych zdarza się, że podręczniki są przestarzałe już w chwili oddania do druku. Dlatego trzeba sprawić, aby uczniowie interesowali się i czytali czasopisma naukowe i w ten sposób poznawali współczesne osiągnięcia nauki.

 

2.Czy każdy musi studiować?

 

Chociaż odsetek osób kończących studia w USA różni się w zależności od stanu, dane Departamentu Edukacji Stanów Zjednoczonych jasno pokazują, że wielu absolwentów szkół średnich, którzy chcą ukończyć studia, ma z tym trudności . Istnieje długa lista zawodów, które nie wymagają ukończenia studiów wyższych .Zawsze będzie zapotrzebowanie na fachowców, np. na elektryków, strażaków, techników informatyków itd.

 

Osobiście znam wielu świetnych techników informatyków, którzy nie skończyli studiów wyższych, a część nawet szkoły średniej, ale są bardzo dobrymi fachowcami. Coraz częściej również, przy przyjmowaniu do pracy pracodawca nie pyta o skończone studia, ale o to co kandydat potrafi.

 

Zachęcając uczniów do entuzjastycznego realizowania swoich zainteresowań zawodowych, możemy uwolnić uczniów oraz ich opiekunów, od myślenia, że ​​jedyną drogą do sukcesu jest wykształcenie wyższe. Możemy też pozwolić uczniom na realizowanie ich pasji już w szkole.

 

 

 

Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl

 



Zostaw odpowiedź