Dzisiaj proponujemy lekturę zamieszczonego w środę (22 września 2021r.) na blogu „Oś świata” artykułu Danuty Sterny. Udostępniamy ten tekst bez skrótów:

 

                                      Co oznacza indywidualne podejście do ucznia w czasie po pandemii.

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Przez całą moją pedagogiczną karierę przewijał się termin: „indywidualne podejście do ucznia”. Wszystko w porządku, gdy mówimy teoretycznie, wiadomo, trzeba takie podejście do uczniów mieć. Gorzej, gdy schodzimy na poziom praktyczny i zaczynamy się zastanawiać, jak to zrobić w 30 osobowej klasie.

 

Dlatego, gdy znalazłam artykuł Lisy Westman, to pomyślałam, że może w pewnym zakresie temat zostanie przybliżony. Autorka przedstawia inne spojrzenie na indywidualizację nauczania. Zapoznałam się z artykułem i przedstawiam moją jego  interpretację.

 

Autorka radzi:

 

1.Skup się na pozytywach, a nie na porażkach.

2.Oferuj empatyczne podejście do ucznia, a nie kontrolę.

3.Traktuj uczniów sprawiedliwie, a nie w równy sposób.

4.Zakładaj, że uczniowie mają dobre intencje.

 

Obecne czasy wymagają od nas przejścia z kontroli na empatię. Tego potrzebuję od nas uczniowie, szczególnie gdy odnotowujemy straty w nauce po nauczaniu zdalnym.

 

 

1.Skup się na pozytywach, a nie na porażkach.

 

Zastanawiamy się, czego nasi uczniowie nie opanowali w czasie zdalnej nauki. Zamiast skupiać się na „stracie”, skupmy się na ustaleniu, czy uczniowie osiągnęli cele, które sobie stawialiśmy. Żeby móc to zrobić, powinniśmy mieć ustalone cele i kryteria sukcesu (ocenianie kształtujące).

 

Jeśli cele nie zostały osiągnięte, to nie obciążajmy tym uczniów. To nie ich wina, że tak wyglądało nauczanie przez ostatnie lata. Wpychanie ich w poczucie wstydu, nie poprawi ich samopoczucia i nie zachęcie do wzmożonego wysiłku. Wyjściem z sytuacji jest ustalenie, w którym miejscu należy zacząć (co zdołali opanować), na co uczniowie są gotowi.

 

 

2.Oferuj empatyczne podejście do ucznia, a nie kontrolę.

 

Empatia polega na zrozumieniu ucznia. Wrogiem jej jest – zawstydzanie. Wstyd i poczucie winy uniemożliwiają uczenie się i zachęcają do niepożądanych zachowań.

 

Czasami nauczyciel ma dobre intencje, na przykład chce pomóc uczniowi i zapisuje go na zajęcia wyrównawcze, a uczeń odbiera to, jako krytykę i złą ocenę jego pracy.

 

Zamiast tego możemy podczas lekcji dostosować polecenia do możliwości poszczególnych uczniów lub dać uczniom zadania do wyboru.

 

 

3.Traktuj uczniów sprawiedliwie, a nie w równy sposób.

 

Uczniowie mają różne możliwości i nie można traktować wszystkich tak samo. Możemy tak zorganizować nauczanie, aby uczeń mógł pokonywać etapy i przenosić się na wyższe poziomy z satysfakcją, że sobie z czymś już poradził.

 

Pomóc może praca w grupach, podczas której uczniowie pracują w grupie na tym samym poziomie lub uczą się od siebie wzajemnie.

 

Sprawiedliwość polega na poświęceniu większego czasu uczniom, którzy tego potrzebują, a nie dzielenie czasu po równo.

 

 

4.Zakładaj, że uczniowie mają dobre intencje.

 

Mamy wybór, możemy być podejrzliwi i osadzający, albo wyrozumiali i wierzyć w dobre intencje ucznia.

 

Żaden uczeń nie ma zamiaru od początku oszukiwać, karanie i kontrolowanie do tego go zachęca. Doświadczanie zdalnego nauczania wyraźnie pokazało, że kontrolowanie nie dawało oczekiwanych efektów. Uczniowie oszukują przeważnie dlatego, że boją się kary i krytyki.

 

Zdecydowanie lepiej jest być czasami oszukanym, niż stale być podejrzliwym. Bez zaufania do ucznia nie jesteśmy w stanie mu pomóc, gdyż on nie jest wtedy z nami szczery.

 

Na dłuższą metę, to się opłaca, bo nauczanie to raczej maraton, a nie sprint.

 

 

Na podstawie artykułu Lisy Westman – TUTAJ

 

 

Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl

 



Zostaw odpowiedź