Archiwum kategorii 'Aktualności'

Wczoraj na „Portalu dla Edukacji” pojawił się tekst Bogdana Bugdalskiego, z którego dowiadujemy się jak to naprawdę jest z zarobkami nauczycieli. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Wielu nauczycieli zarabia już ponad 120 tys. zł. Dużo zależy od relacji z dyrektorem

 

 

W 2024 r. 36,17 proc. nauczycieli przekroczyło drugi próg podatkowy. Świadczy to o dużym awansie materialnym zawodu  – poinformował wiceminister edukacji Henryk Kiepura. Ta wypowiedź wzburzyła środowisko nauczycielskie, które stwierdziło, że to nieprawda. Natomiast rodzice i obserwatorzy uważają, że im ciągle mało. […]

 

Prostą aczkolwiek dużo wnoszącą informacją o zarobkach nauczycieli wiceminister Henryk Kiepura podgrzał i tak już gorącą z powodu zmian w podstawach programowych atmosferę w środowisku oświatowym. Odpowiadając na zapytanie posłanki Doroty Łobody, wskazał on, że po podwyżkach ze stycznia 2024 r. sytuacja materialna nauczycieli się na tyle poprawiła, że wielu z nich przekroczyło drugi próg podatkowy w wysokości 120 tys. zł. Przedstawił nawet stosowną tabelę, którą tu publikujemy.

 

Procent nauczycieli z dochodami powyżej

   120 000 zł; w roku podatkowym 2024

 

 

[…]

 

Wiem, że tym tekstem narobię sobie w środowisku wrogów, ale fakty są jednoznaczne – 120 tys. zł rocznie to oczywiście nie są kokosy, zwłaszcza jeśli słyszymy, że niektórzy pracownicy sfery publicznej zarabiają 50 czy 80 tys. zł miesięcznie, no ale mało to nie jest i duża liczba Polaków zarabia zdecydowanie mniej:

 

„Według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej osiągnęło w czerwcu 2025 r. poziom 8766,10 zł brutto, a mediana wynagrodzeń wyniosła 7138,25 zł brutto, co daje 85 659 zł brutto w skali roku. A więc dużo poniżej faktycznych zarobków nauczycieli, zwłaszcza dyplomowanych, których jest większość.”

 

Środowisko nauczycielskie zdaje się jednak tak nie uważać i robi wszystko, żeby przekonać to społeczeństwo do swoich racji, czym naraża się na ostrą krytykę. Zwłaszcza, że po tegorocznej podwyżce wynagrodzeń o 5 proc. do tego progu będzie im znacznie bliżej.

 

Bo tu rachunek jest prosty. Zgodnie z rozporządzeniem płacowym z marca 2025 r. każdy nauczyciel z wykształceniem pedagogicznym i tytułem magistra (stawki nauczycieli bez tego tytułu lub bez wykształcenia pedagogicznego są nieco niższe, ale stanowią oni niewielką grupę) zatrudniony w polskiej szkole czy przedszkolu zarabia co najmniej:

 

– 5153  zł brutto, gdy jest nauczycielem początkującym,

 

– 5310  zł brutto, gdy jest nauczycielem mianowanym oraz

 

– 6211 zł brutto, gdy jest nauczycielem dyplomowanym.

 

Nie wygląda to najlepiej, ale jeśli nauczycielowi dyplomowanemu, bo o nich tu głównie mowa, dołożymy 20 proc. wysługi lat, to jego wynagrodzenie wzrośnie o 1242 zł, a więc do 7453,2 zł brutto. Po pomnożeniu tej kwoty przez 13, bo nauczyciele, tak jak wszyscy pracownicy sfery budżetowej otrzymują trzynastkę, to już mamy 96 891,6 zł brutto rocznie.

 

Dodając do tego nauczycielskie świadczenie urlopowe, które wszyscy nauczyciele otrzymują w niebagatelnej kwocie blisko 3 tys. zł brutto oraz inne składniki wynagrodzenia, które nauczyciele dostają, to dojdziemy do zarobków rzędu 110-120 tys. zł rocznie i to bez ogromnej liczby godzin ponadwymiarowych.

 

Bo to głównie nauczyciele dyplomowani:

 

-otrzymują dodatek za wysługę lat zazwyczaj w pełnej wysokości, czyli 20 proc. zasadniczego wynagrodzenia;

 

-otrzymują dodatek za wychowawstwo, w kwocie co najmniej i zazwyczaj 300 zł;

 

-mogą liczyć na dodatek motywacyjny w maksymalnej kwocie. Zazwyczaj nie jest on wysoki, bo ustanawiają go gminy, ale np. w Warszawie jest to średnio 600 zł miesięcznie;

 

-częściej też niż nauczyciele początkujący mogą liczyć na dodatkowe zajęcia w ramach godzin ponadwymiarowych, które – o czym warto pamiętać, są lepiej płatne od tych przydzielanych nauczycielom mianowanym czy początkującym;

 

O dodatku za trudne warunki pracy (w wysokości do 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego) czy o dodatku wiejskim w wysokości 10 proc. wynagrodzenia zasadniczego, który przysługuje nauczycielom pracującym w szkołach i przedszkolach na terenie gmin liczących do 5 tys. mieszkańców nie warto wspominać, bo nie dotyczy to wszystkich nauczycieli. […]

 

Oczywiście faktem jest, że nauczyciele dyplomowani zarabiają dużo więcej od tych początkujących i mianowanych, że te możliwości są dużo mniejsze w przedszkolach, gdzie pensum jest wysokie. Ale i w ich przypadkach jest to możliwe.

 

[…]

 

W tej sytuacji trudno jest negować słowa wiceministra Henryka Kiepury, że po podwyżce ze stycznia 2024 r. nauczyciele zarabiają dobrze, a wielu z nich przekracza lub właśnie przekroczyło próg 120 tys. zł, po przekroczeniu którego podatek od dochodów rośnie z 12 proc. do 32 proc. liczonych od nadwyżki.

 

I nie jest też prawdą, że tak zarabiają wyłącznie ci nauczyciele, którzy robią po półtora etatu czy nawet dwa miesięcznie. Bo oni przekraczają ten próg zdecydowanie. […]

 

Skąd zatem to niemal powszechne oburzenie nauczycieli na słowa wiceministra Kiepury? Przede wszystkim stąd, że – jak to zwykle w życiu bywa – godziny ponadwymiarowe i doraźnych zastępstw nie rozkładają się równo po wszystkich nauczycielach. I nie zależy to wyłącznie od zdrowia innych nauczycieli, braków kadrowych czy prowadzonego przedmiotu, ale często też od relacji z dyrektorem szkoły. […]

 

 

Cały tekst „Wielu nauczycieli zarabia już ponad 120 tys. zł. Dużo zależy od relacji z dyrektorem”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 

 

 

 



 

W mijającym tygodniu przemyślałem temat i podjąłem decyzję. Tym tematem jest kontynuowany od dość dawna zwyczaj zamieszczania cotygodniowych tekstów, informujących o tym co z zasługujących na uwagę tematów zarejestrowałem na internetowych stronach prowadzonych przez ŁCDNiKP. A decyzją którą podjąłem jest zaprzestanie tego cotygodniowego cyklu.

 

Powody tej decyzji są dwa. Pierwszy, to znudzenie tą sytuacją, w której tak naprawdę nie dzieje się nic takiego, co zasługiwałoby na upublicznienie. Bo co jest interesującego w powtarzaniu, że już czwarty miesiąc nic nie zadziało się w obsadzie braków kadrowych, że pani Agnieszka Ochmańska przez cały ten czas jednoosobowo zarządza tą placówką, a cztery wymieniane nadal ośrodki nie mają kierowników. Nudne jest także powtarzanie, że na fanpage Centrum co tydzień nie znajduję prawie nic poza zaproszeniami na planowane event’y.

 

Ale jest jeszcze drugi powód: Okazało się, że zamieszczanie na moim prywatnym fb-profilu linków do materiałów o ŁCDNiKP spowodowało, że stały się one głównym „motorem” wzrostu popularności mojego profilu.

 

 

Nie zależy mi na takiej akurat przyczynie tego wzrostu, natomiast uświadomiłem sobie, że – niechcący – napędzam czytelników fanpage Łódzkiego Centrum. Bo tych 113 punktów, to tyleż osób, które „z mojej winy” zwiększyły oglądalność ich fejsbuka.

 

Dlatego od dzisiaj zaprzestaję zamieszczania moich regularnych „raportów” o ŁCDNiKP – Wszyscy, których korciłoby zobaczyenie co tam się dzieje niechaj to zrobią – jeśli taka ich wola – sami, wszak znacie już co wpisać  w wyszukiwarkę.

 

Ale to nie oznacza, że antenę  mojego Obserwatorium nie będę już kierował w stronę Kopcińskiego 29. Będę to robił – z poczucia obowiązku, płynącego z poczucia lojalności do byłego kierownictwa i już tam nie pracującej kadry, a zwłaszcza wobec Kolegi Dyrektora Jansza Moosa’ I z pamięci o dorobku tamtych minionych lat…  W każdej chwili, w której dotrze do mnie NAPRAWDĘ WAŻNA informacja o tym co zadzialo się w Łódzkim Centrum – zostaniecie o tym poinformowani na stronie OE.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Już w środę 3 grudnia na „Obserwatorium Edukacji” pojawił się „proroczy” tytuł zamieszczanego materiału: „I wszystko jasne – nie będzie ustawy, bo Prezydent nie podpisze!”. Dzisiaj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono tekst, także zawierający takową prognozę. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Rośnie opór wobec zmian w oświacie. Prezydent dostanie na stół argumenty dwóch central związkowych

 

Senat bez poprawek przyjął zmiany do ustawy – Prawo oświatowe. Tym samym droga do reformy programowej polskiej edukacji, nazwanej przez MEN Reformą26 Kompas Jutra, została otwarta. Przynajmniej na chwilę, bo w środowisku rośnie opór wobec zmian i prezydent Nawrocki będzie miał silne argumenty, żeby jej nie podpisać.

 

[…]

 

Związkowcy skupieni wokół dwóch central – „Solidarności” i Forum Związków Zawodowych – zapowiedzieli, że zrobią wszystko, aby prezydent Nawrocki nie podpisał nowelizacji ustawy Prawo oświatowe.

Dlaczego? Według Krzysztofa Wojciechowskiego, wiceprzewodniczącego Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, przede wszystkim dlatego, że nowe prawo zmienia filozofię uczenia. – Po nowelizacji odpowiedzialność za proces uczenia się przestanie spoczywać na nauczycielu, rodzicu i uczniu, a zostanie przeniesiona wyłącznie na nauczyciela. Oczekiwane efekty kształcenia będą oceniane wyłącznie przez pryzmat tego, czy uczeń je osiągnie – na przykład czy zda maturę lub egzamin ósmoklasisty – mówi Wojciechowski.

 

I dodaje, że wystarczy, że dyrektor wyznaczy poziom zdawalności egzaminu, np. ósmoklasisty, na 70 proc. Jeśli nauczyciel osiągnie wynik rzędu 50 proc., dyrektor będzie mógł pociągnąć go do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

 

Ministerstwo – nie wiem, czy pokrętnie, ale na pewno propagandowo – mówiąc o reformie, mówi tylko o tym, że teraz będziemy uczyć praktycznych umiejętności uczniów, że będą mieli tygodnie projektowe i tak dalej. Ale nie wspomina o tym, że jeżeli uczeń oczekiwanego efektu uczenia się nie osiągnie, to odpowiedzialność za to spadnie na nauczyciela – puentuje. Zapowiada jednocześnie, że Solidarność na taką zmianę się nie godzi. […]

 

Przeciwko wprowadzaniu Reformy26 Kompas Jutra jest także Wolny Związek Zawodowy „Forum – Oświata”. Zdaniem organizacji wdrożenie reformy powinno zostać poprzedzone kilkuletnią pracą wśród nauczycieli, mającą na celu przekonanie ich do tej zmiany. – Bez zabezpieczeń finansowych, bez kilkuletnich szkoleń nie można zmienić szkoły z dnia na dzień, jak próbują to zrobić Nowacka i Lubnauer. Reforma nie może polegać na tym, że Instytut Badań Edukacyjnych „wydumał” sobie jakiś profil absolwenta i pod to robi wielką reformę. To jest tak, jakbyśmy dom budowali od założenia fotowoltaiki na dachu, którego nie ma  – argumentuje Sławomir Wittkowicz, przewodniczący związku.

 

Dlatego prowadzona przez niego organizacja wystąpi do prezydenta o zawetowanie ustawy. – Myślę, że nie będziemy jedynymi, którzy to zrobią. Na pewno zrobi to Solidarność, więc prezydent dostanie na stół argumenty dwóch różnych central związkowych i z radością ją zawetuje – podkreśla.

 

Przeciwko reformie zdecydowanie opowiadają się także środowiska katolickie, wskazując, że to bardzo niebezpieczny projekt, radykalnie zmieniający oblicze polskiej szkoły. Ich zdaniem zagraża on prawom rodzicielskim, tożsamości narodowej i jakości kształcenia, a wprowadzając go, MEN chce doprowadzić do likwidacji obowiązkowych treści nauczania, co oznacza sukcesywne obniżanie poziomu edukacji oraz pozbawienie szkoły funkcji przekaziciela polskiego kodu kulturowego. […]

 

Trudno powiedzieć, jak podejdzie do tych postulatów Prezydent RP, ale jeśli będzie chciał zawetować tę ustawę, to – jak widać – argumentów mu nie zabraknie.

 

 

Cały tekst „Rośnie opór wobec zmian w oświacie. Prezydent dostanie na stół argumenty dwóch central związkowych”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



Wczoraj wieczorem na stronie MEN zamieszczono tekst i kilka zdjęć, informujących o udziale kierownictwa tego resortu w VI Szczycie dla Edukacji, który odbył się tego dnia w Warszawie w obiekcie o nazwie „Samo Centrum Wszechświata”, przy ul. Chłodnej 29. Organizatorem tego wydarzenia – od pierwszych „Szczytów” jest SOS dla Edukacji, czyli Sieć Organizacji Społecznych  – 73 fundacje i stowarzyszenia. Oto informacja o tym wydarzeniu z perspektywy MEN:

 

 

Edukacja w centrum. Bo szkoła nie może czekać – VI Szczyt dla Edukacji z udziałem minister Barbary Nowackiej

 

Minister Edukacji Barbara Nowacka wraz z wiceministrami Katarzyną Lubnauer i Pauliną Piechną-Więckiewicz wzięły udział w VI Szczycie dla Edukacji organizowanym przez SOS dla Edukacji. Wydarzenie zgromadziło przedstawicieli ministerstwa, ekspertów, samorządowców, dyrektorów szkół oraz nauczycieli.

 

 

– Szkoła to nie wydatek – to inwestycja. Inwestycja w dzieci, nauczycieli i całą społeczność lokalną. To zasada, którą wszyscy powinniśmy się kierować – mówiła Barbara Nowacka podczas swojego wystąpienia. Szefowa resortu przypomniała, iż trwają konsultację publiczne dotyczące nowej podstawy programowej i zachęcał nauczycieli do udziału i wyrażenia swojej opinii. – Bez nauczycieli nawet najlepiej przygotowana podstawa programowa nie ma sensu. Weźcie udział w konsultacjach – potrzebujemy Waszego głosu  – zachęcała minister.

 

 Zwracając się do samorządowców Barbara Nowacka zaapelowała o spojrzenie na edukację jako na długofalową, bardzo ważną inwestycję. – Każdy samorządowiec wie, że oszczędzanie na dzieciach i młodzieży nigdy nie przynosi niczego dobrego. Jeśli nie zadbamy o ich edukację dziś, to jutro nie będzie silnych samorządów – dodała.

 

Uczestnicy spotkania dyskutowali m.in. o zmianach w podstawach programowych, wyzwaniach demograficznych, kształceniu nauczycieli, klimacie szkolnym, edukacji obywatelskiej oraz roli szkoły w bezpieczeństwie lokalnym.

 

Program spotkania objął debatę plenarną „Kompas jutra. Sukcesy, wyzwania i ryzyka” oraz panele dyskusyjne nt. strategii rozwoju oświaty lokalnej, problemów polskiej szkoły, praktyk nauczycielskich i mentoringu.

W debacie razem z ekspertami z Instytutu Badań Edukacyjnych i Ośrodka Rozwoju Edukacji oraz nauczycielami udział wzięła wiceminister Katarzyna Lubnauer. Rozmowy dotyczyły m.in. zmian, które niesie ze sobą przygotowywana Reforma26. Kompas Jutra.

 

Natomiast wiceminister Paulina Piechna-Więckiewicz wzięła udział w panelu zatytułowanym „Co nas boli w polskiej szkole? Jak sobie z tym radzimy?”, gdzie dyskusja toczyła się wokół problemów polskiej szkoły i ich rozwiązań.

Szczyt dla Edukacji to coroczne wydarzenie organizowane przez inicjatywę SOS dla Edukacji, gromadzące decydentów, ekspertów, samorządowców, nauczycieli, uczniów i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Celem jest debata nad przyszłością polskiego systemu oświaty, wypracowywanie rekomendacji oraz dialog między władzą a środowiskami edukacyjnymi.

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 x           x           x

 

 

Osoby zainteresowane informacją o szczegółach programu VI Szczytu dla Edukacji odsyłam na stronę organizatora tego wydarzenia. Oto jeden z początkowych fragmentów  tego materiału

 

 

[…]

 

Mamy nadzieję, że w Samym Centrum Wszechświata, gdzie spotykamy się w tym roku, zdołamy wspólnie wypracować takie rozwiązania i zawiązać takie sojusze, dzięki którym w nadchodzących latach Polska stanie się Rzeczpospolitą Wiedzy.

 

Będziemy rozmawiać o nadchodzących zmianach programowych, wyzwaniach związanych z demografią, o potrzebie nowego modelu kształcenia nauczycieli i profesjonalizacji zawodu, o szkolnym klimacie, o nowej edukacji obywatelskiej i o szkole jako lokalnym centrum bezpieczeństwa.

 

Podczas VI Szczytu dla Edukacji będziemy:

 

– dyskutować o najtrudniejszych problemach polskiej oświaty i wspólnie szukać rozwiązań,

 

– formułować rekomendacje wspierające i korygujące zbliżającą się reformę,

 

-łączyć środowiska, które na co dzień rzadko spotykają się w jednym miejscu, by rozmawiać o naprawie polskiej szkoły.

 

 

Poniżej zamieszczono szczegółowy program  –  zobacz po przewinięciu strony  –   TUTAJ

 

x           x           x

 

Jeszcze wczoraj na fanpage „SOS dla Edukacji” zamieszczono taką informację:

 

 

Trwa Szczyt dla Edukacji! Trochę mamy overbooking, w holu gromadzą się kolejne osoby. Jako organizatorom trochę nam za to wstyd, ale jednocześnie napawa optymizmem, ile osób jest zainteresowanych przyszłością systemu edukacji.

Są z nami przedstawiciele rządu, akademicy, ludzie sektora NGO oraz nauczycielki i nauczyciele.

 

Aktualnie trwają panele, potem przejdziemy do pracy w grupach roboczych. Będziemy informować o wynikach prac

 

 

Źródło: www.facebook.com/SOSdlaEdukacji/

 

 

Oto dzisiejsza mini relacja – także ilustrowana, ale już 39. Zdjęciami:

 

 

A tutaj kilka pierwszych zdjęć z wczorajszej pracy w grupach roboczych. Rozmawialiśmy o kształceniu nauczycieli, edukacji obywatelskiej, szkole dobrych relacji oraz odporności na kryzysy.

 

Padło wiele pomysłów. Będziemy dawać znać, co dalej, bo szkoła nie może czekać.

 

 

Źródło: www.facebook.com/SOSdlaEdukacji/

 

 

x           x           x

 

 

Jako redaktor „Obserwatorium Edukacji” zobowiązuję się do zamieszczania kolejnych relacji z VI Szczytu dla Edukacji z każdego niezależnego (od MEN) źródła – w tym kolejne z „SOS dla Edukacji” [WK]

 

 



Dzisiaj – 3 grudnia 2025 roku, na adres mojej poczty internetowej otrzymałem pismo od adwokata Sebastiana Drzazgi, reprezentującego IBE PIB w Warszawie, z żądaniem zamieszczenia poniższego tekstu:

 

 

Oświadczam, że wpis z dnia 15 listopada 22015 roku p.t. „Profesor Śliwerski

o tym, czy w IBE PIB dochodziło do konfliktu interesów” zawierał nieprawdziwe

informacje pomawiające Instytut Badań Edukacyjnych – Państwowy Instytut

Badawczy w Warszawie i za jego opublikowanie niniejszym przepraszam. 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 

P.s.

Do wiadomości podmiotu żądajcego zamieszczenia tego oświadczenia:

 

Panel administracyjny niniejszej strony internetowej nie pozwala na zamieszczenie czcionek, których rodzaj i wielkość przedstawiono w piśmie. Wybrałem, moim zdaniem, optymalne rozwiązanie: większą czcionkę, ale nie w kolorze czarnym – niebieskie bardziej zwrócą uwagę czytelnika. W czarnym kolorze możliwe są tylko litery Arial 10.

 

Włodzisław Kuzitowicz

 



Na początek dwa fragmenty apelu KSOiW NSZZ „Solidarność” do Prezydenta RP, z dnia 2 grudnia b.r., i link do jego pełnej wersji:

 

 

Szanowny Panie Prezydencie,

 

w imieniu Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” zwracamy się do Pana z apelem o niepodpisywanie nowelizacji ustawy Prawo oświatowe i skierowanie jej do ponownego rozpatrzenia. Projekt tej rozległej reformy, ujęty w druku sejmowym nr 1857, budzi poważne zastrzeżenia merytoryczne, organizacyjne oraz prawne.

 

Jego wdrożenie w obecnej formie grozi wieloletnią destabilizacją systemu oświaty, obniżeniem jakości edukacji, a także dalszym przeciążeniem nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy już dziś funkcjonują w warunkach znaczącego obciążenia obowiązkami administracyjnymi i organizacyjnymi.

 

[…]

 

Szanowny Panie Prezydencie,

 

skala wskazanych problemów, brak rzetelnej analizy skutków oraz liczne ryzyka dla stabilności systemu oświaty sprawiają, że podpisanie nowelizacji w obecnej formie stanowiłoby poważne zagrożenie dla funkcjonowania polskiej szkoły. W trosce o dobro uczniów, nauczycieli, dyrektorów oraz całego systemu edukacji apelujemy o skorzystanie z przysługującej Panu prerogatywy i odmowę podpisania ustawy.

 

Deklarujemy pełną gotowość do współpracy przy tworzeniu rozwiązań legislacyjnych opartych na dialogu, rzetelnych analizach oraz poszanowaniu realiów pracy w polskich szkołach.

 

Z wyrazami szacunku

 Przewodniczący KSNiO NSZZ „Solidarność
dr Waldemar Jakubowski

 

 

Treść całego Apelu Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie nowelizacji ustawy Prawo oświatowe  –  TUTAJ

 

x           x           x

 

Możecie także zapoznać się z fragmentami (oraz pełną wersją) tekstu, zamieszczonego dzisiaj na „Portalu dla Edukacji”, poświęconemu temu samemu tematowi, czyli omówieniu owego apelu KSOiW NSZZ „Solidarność”:

 

 

Dwie podstawy i dwa systemy egzaminów jednocześnie. Reforma oświaty będzie ciągnąć się latami

 

Wdrożenie noweli Prawa oświatowego w obecnej formie grozi destabilizacją systemu oświaty, obniżeniem jakości edukacji, a także dalszym przeciążeniem nauczycieli i dyrektorów szkół – ostrzega Krajowy Sekretariat Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” w piśmie do prezydenta Karola Nawrockiego

 

>Zmiana fundamentalnie przenosi ciężar odpowiedzialności za proces kształcenia ze struktury systemu oświaty na pojedynczego nauczyciela, który będzie później rozliczany – wskazuje Solidarność.

 

>Zastrzeżenia budzi też przesunięcie egzaminu ósmoklasisty na wcześniejszy termin, co skróci czas nauki, zwiększając presję na uczniów i nauczycieli oraz utrudniając realizację programu – dodaje.

 

>Najpoważniejszy będzie chaos organizacyjny spowodowany równoległym funkcjonowaniem dwóch podstaw programowych, dwóch systemów egzaminów i dwóch wykazów podręczników przez okres od 6 do nawet 11 lat – zaznacza.

 

[…]

 

W ocenie „S” skala wskazanych problemów, brak rzetelnej analizy skutków oraz liczne ryzyka dla stabilności systemu oświaty sprawiają, że podpisanie nowelizacji w obecnej formie stanowiłoby poważne zagrożenie dla funkcjonowania polskiej szkoły. […]

 

 

 

Cały tekst „Dwie podstawy i dwa systemy egzaminów jednocześnie. Reforma oświaty będzie ciągnąć się latami” 

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 

 

 



Oto ważna informacja, którą MEN zamieściło dzisiaj na swojej stronie internetowej:

 

 

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw, przedłożony przez Ministra Edukacji. Nowe przepisy przygotowują system oświaty na spadek liczby uczniów spowodowany zmianami demograficznymi, ułatwiając organizację szkół, ograniczając biurokrację i umożliwiając wykorzystanie wolnych przestrzeni szkolnych na potrzeby lokalnych społeczności przy zachowaniu wysokiej jakości kształcenia blisko domu.

 

Prognozy GUS pokazują systematyczny spadek liczby dzieci, nawet o 30 proc. do 2060 roku co szczególnie dotknie szkoły w małych miejscowościach. Nowe przepisy pomogą gminom racjonalnie planować sieć szkół, przy jednoczesnym uwzględnieniu potrzeb mieszkańców.

 

Najważniejsze rozwiązania

 

>Samorządy będą mogły wykorzystać wolne pomieszczenia w szkołach, przedszkolach i innych placówkach edukacyjnych na potrzeby lokalnej społeczności.

Chodzi np. o organizację opieki nad dziećmi do lat 3, prowadzenie zajęć dla seniorów oraz działania związane z kulturą, zdrowiem czy aktywnością obywatelską. Rozwiązanie będzie alternatywą dla likwidacji szkół, szczególnie w miejscach zagrożonych wyludnieniem. Dodatkowa działalność prowadzona w szkole nie będzie mogła pogorszyć warunków nauki i bezpieczeństwa uczniów.

 

>Zwiększy się elastyczność w organizacji szkół podstawowych.

Gminy będą miały więcej możliwości dostosowania szkół do liczby uczniów. W uzasadnionych sytuacjach (oceny będzie dokonywał kurator oświaty) możliwe będzie tworzenie:

-nie tylko szkół podstawowych obejmujących klasy I–III, I–IV, ale także szkół podstawowych obejmujących klasy IV–VIII (w tym ostatnim przypadku szkole obowiązkowo będzie podporządkowana co najmniej jedna szkoła filialna),

-szkół filialnych, czyli małych szkół podlegających większej szkole, obejmujących klasy I–III lub I–IV.

Dzięki temu najmłodsze dzieci będą mogły uczyć się blisko domu, a starsi uczniowie w dobrze wyposażonych szkołach z pełnoetatowymi nauczycielami.

 

>Ułatwienia w organizowaniu klas łączonych.

W bardzo małych szkołach, w których do klas I–III uczęszcza łącznie nie więcej niż 12 uczniów, będzie można łączyć wszystkie zajęcia edukacyjne.
To rozwiązanie ma pomóc uniknąć likwidacji najmniejszych szkół, ale powinno być stosowane za zgodą rodziców, nauczycieli i gminy.

 

>Ułatwienia w tworzeniu zespołów szkół.

Gminy będą mogły łączyć w jeden zespół kilka szkół podstawowych. Pozwoli to lepiej wykorzystać kadrę nauczycielską, wyrówna jakość nauczania oraz uprości zarządzanie placówkami. Nauczyciele nie będą musieli pracować w wielu szkołach naraz, co poprawi stabilność zatrudnienia i jakość pracy z uczniami.

 

>Wsparcie dla świetlic i żywienia w małych szkołach.

Szkoły podstawowe do 70 uczniów będą mogły organizować zajęcia świetlicowe również dla dzieci z oddziałów przedszkolnych, które działają w tej samej szkole.
Dodatkowo umożliwiono zapewnienie dzieciom podwieczorku, aby zadbać o zdrowe żywienie.

 

>Mniej biurokracji.

Projekt ogranicza liczbę sytuacji, w których samorząd musi uzyskać wiążącą opinię kuratora oświaty. Dotyczy to m.in. zakładania biblioteki pedagogicznej czy niektórych zmian organizacyjnych w szkołach.

Kurator pozostanie organem, który dba o jakość edukacji, natomiast mniej czasu będzie przeznaczał na czynności administracyjne.

Nastąpi wzmocnienie roli Kuratora w przypadku kluczowych – w okresie niżu demograficznego – sytuacji: zmiany obwodu szkoły lub jej likwidacji albo przekształcenia.

 

>Uporządkowanie procedury likwidacji szkoły.

Procedura likwidacji szkoły będzie bardziej przejrzysta, a rodzice otrzymają pełną informację o planach samorządu.

Wprowadzony zostanie obowiązek przeprowadzenia konsultacji społecznych oraz jasne zasady informowania mieszkańców.
Skargi na opinię kuratora w sprawie likwidacji szkoły będą trafiały bezpośrednio do właściwego sądu administracyjnego, co przyspieszy postępowanie.

 

>Szybsza wypłata zaległych dotacji dla szkół w 2025 roku.

Nowe przepisy, które pozwolą jak najszybciej wypłacić szkołom tzw. dotację za efekt za 2025 rok. Chodzi o środki, które przysługują szkołom ponadpodstawowym – zarówno publicznym niesamorządowym, jak i niepublicznym – prowadzonym przez np. stowarzyszenia, fundacje czy osoby fizyczne. Dotacja za efekt to pieniądze wypłacane za realne wyniki kształcenia, takie jak ukończenie szkoły, uzyskanie świadectwa czy zdanie egzaminów zawodowych.

 

>Potwierdzenie prawa do dotacji w 2026 roku dla nowych szkół.

379 nowo utworzonych jednostek systemu oświaty zyska pewność otrzymania dotacji już w styczniu 2026 roku. Rozwiązanie pozwoli uniknąć przerw w finansowaniu działalności tych szkół.

 

Projekt ustawy zostaje skierowany do prac parlamentarnych. Nowe przepisy mają wejść w życie zasadniczo po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/



Oto fragmenty tekstu (i link do pełnej wersji), który na swoim blogu „Wokół Szkoły” zamieścił wczoraj niezawodny kolega Jarosław Pytlak. Polecam przeczytać, bo jest to głos doświadczonego dyrektora szkoły  na temat kolejnej fazy decyzyjnych przymiarek decydentów:

 

 

Prace domowe de novo ab ovo*

 

Kilka dni temu rozpoczął się kolejny akt spektaklu pod tytułem „Prace domowe w szkole podstawowej”. Komisja ekspertów, powołana w celu wypracowania rekomendacji w tej kwestii, podjęła działalność przerwaną miesiąc wcześniej w atmosferze skandalu, teraz już pod osobistym nadzorem dyrektora Instytutu Badań Edukacyjnych, pana Macieja Jakubowskiego. Warto wiedzieć, czego można się spodziewać w sprawie dotyczącej ogromnej rzeszy uczniów, nauczycieli i rodziców.

 

Tytułem wprowadzenia przypomnę przebieg poprzednich odsłon tego przedstawienia.

 

Od kwietnia 2024 roku, na mocy rozporządzenia MEN, mocno ograniczono możliwość zadawania prac domowych w klasach 1-3, natomiast w klasach 4-8 dozwolono takie prace wyłącznie na zasadach dobrowolności, zakazując równocześnie oceniania ich na stopień. Posunięcie to umotywowano potrzebą odciążenia uczniów od nawału zadań domowych, by stworzyć przestrzeń dla ich życia rodzinnego i rozwijania pasji. […]

 

Podczas wakacji Instytut Badań Edukacyjnych przeprowadził sondaż wśród nauczycieli i dyrektorów. Nieco ponad połowa respondentów stwierdziła, że uczniowie mają teraz więcej czasu, a wprowadzone zmiany odciążyły ich od obowiązków związanych z nauką. Równocześnie jednak miażdżąca większość wskazała skutki negatywne: trudność z utrwalaniem materiału, spadek motywacji, samodzielności i poczucia odpowiedzialności. Nauczyciele zasygnalizowali też, że zyskany czas wolny wielu uczniów spędza głównie przed ekranami urządzeń elektronicznych. Niestety, tego ostatniego nie można potwierdzić z bardziej miarodajnego źródła, ponieważ wbrew obietnicy ministry Nowackiej Instytut nie przeprowadził sondażu wśród rodziców i uczniów.

 

Komisja ekspertów podjęła działalność we wrześniu. Jak się później okazało, podczas trzech spotkań online przygotowała projekt swojej rekomendacji, próbując m.in. ściśle zdefiniować pracę domową i wskazać warunki, jakie powinna ona spełniać. Wypracowany materiał przesłano zleceniodawcy, zaznaczając w nim wyraźnie liczne kwestie, w których członkowie komisji nie zdołali uzyskać konsensusu. Ów projekt, po starannym wyczyszczeniu z adnotacji o rozbieżnościach, został opublikowany przez IBE, podpisany nazwiskami członków komisji, którzy bardzo zdziwili się, że firmują nieuzgodnioną wersję roboczą jako oficjalną. Wybuchł skandal, w wyniku którego dyrektor Jakubowski poczuł się w obowiązku przeprosić wszystkich zainteresowanych za „niedochowanie standardów”. Zapowiedział też, że komisja będzie pracować dalej, teraz już pod jego osobistym nadzorem.

 

x           x           x

 

Dwa miesiące później wiemy na pewno tylko tyle, że sprawa prac domowych w szkołach podstawowych nadal pozostaje w zawieszeniu, cały czas generując negatywne skutki wskazywane przez nauczycieli. Zwłoka raczej nie martwi pani minister, bowiem w międzyczasie wielokrotnie zdążyła ona dobitnie oznajmić krytykom, że nie ma mowy o powrocie do stanu sprzed kwietnia 2024. Nawiasem mówiąc, te enuncjacje są niewątpliwie znane również ekspertom, co musi ożywczo wpływać na ich poczucie wolności intelektualnej.

 

Rąbka tajemnicy, czego możemy spodziewać się, uchylił 19 listopada dyrektor Jakubowski, zapowiadając, że zespół ekspertów ponownie przyjrzy się swoim rekomendacjom. Określił termin – do końca roku kalendarzowego, zastrzegając jednak, że zależy to od tego, jak będzie się pracowało z ekspertami. […]

 

Osobiście dostrzegam jeszcze kilka „problematycznych” kwestii w wycofanej rekomendacji. Jedną z nich jest dookreślenie w niej, językiem rozporządzenia, warunków, jakie powinna spełnić praca domowa. Eksperci wskazali oto, że praca domowa w szkole podstawowej musi mieć jasno określony, zrozumiały dla ucznia cel edukacyjny. Musi być powiązana z treścią realizowanej lekcji, dawać możliwość wyboru poziomu trudności i sposobu wykonania, uwzględniać indywidualne potrzeby, poziom umiejętności i zainteresowania ucznia, dawać satysfakcję z osiąganych celów – to tylko niektóre zaproponowane cechy. Każda z nich z osobna jest słuszna, ale w zestawie stanowią wyraz edukacyjnego chciejstwa, zupełnie oderwanego nie tylko od realiów życia, ale też potrzeb – naprawdę nie każdy ideał musi być zadekretowany w rozporządzeniu. […]

 

Muszę jeszcze w tym miejscu przypomnieć ekspertom, dyrektorowi Jakubowskiemu oraz szefostwu MEN, że nie ma ustawowej delegacji dla ministerstwa do regulowania zasad metodyki nauczania. Jest, co prawda, delegacja do ustalania zasad oceniania, czyli można uznać, że zakaz oceniania czegoś mieści się w niej, ale nawet wtedy urzędowa ingerencja w metodykę łamie postanowienia art. 12 ust. 2 Karty Nauczyciela, w myśl którego nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody stosowania takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne. Proponuję więc nie silić się na tworzenie w rozporządzeniu definicji pracy domowej (i czegokolwiek innego z zakresu metodyki nauczania), bo będzie to pozbawione podstawy prawnej.

 

A ekspertów nadzorowanych przez dyrektora Jakubowskiego, który nie wie, jak będzie się z nimi pracowało, serdecznie pozdrawiam i życzę, żeby nie mierzyli się powtórnie z wysokimi standardami działania Instytutu Badań Edukacyjnych.

 

 

 

Cały tekst „Prace domowe de novo ab ovo”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/

 

 

* De novo ab ovo (łac.) – od nowa, od jajka.



Zacznę – jak przed tygodniem – standardowo, od zakładki <O nas – Struktura> na oficjalnej stronie Centrum. A tam w obsadzie kierowniczych stanowisk nic się nie zmieniło – gdzie brakowało od 1 września obsady, tam nadal brakuje.

 

W minioną sobotę (22 listopada) w materiale Ciąg dalszy obserwacji źródeł, dostępnych w Internecie, dotyczących ŁCDNiKP taki tekst:

 

„Otóż 15 listopada zamieścili zaproszenie (z plakacikiem)na wyjątkowe spotkanie ‘Fabryka pomysłów regionalne inspiracje w edukacji!’”. Nie wytrzymałem i w ramach komentarzy napisałem: „Parafrazując dawną, popularną piosenkę: ‚Miasto fabryk i pomysłów, i rewolucyjnych burz…’ Pożyjemy, zobaczymy.. Albo i nie zobaczymy…”

No i do dzisiaj nie ma ani linijki informacji o tym, jakie to tłumy z CAŁEGO REGIONU zwaliły się na owe „wyjątkowe spotkanie”…. A z mojego źródła wiem, że było to naprawdę bardzo dobre (patrz program  – TUTAJ) spotkanie. Ale szkoda, że nie było tam frekwencji, na którą to wydarzenie zasługiwało….”

 

I już następnego dnia na fanpage Centrum pojawiła się taka, bogato ilustrowana 25-oma zdjęciami (na których widać także liczbę uczestników)  informacja:

 

 

Za nami seminarium „Fabryka pomysłów – regionalne inspiracje w edukacji”!

 

Po tym wydarzeniu stało się jasne, że w edukacji warto czerpać z tego, co lokalne. Prelegentki uzmysłowiły uczestnikom spotkania, że inspiracji do edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej można szukać w naszym mieście, w jego historii, kulturze, literaturze, architekturze…

 

Czasem warto wybrać się do jednej z licznych instytucji kulturalnych w Łodzi, czasem sięgnąć po wiersze łódzkich poetów. Innym razem inspiracje dosłownie leżą na ulicy i odkrywać je można podczas spaceru z przedszkolakami i uczniami. A przecież to tylko wybrane z licznych możliwości.

 

Dziękujemy wszystkim prelegentkom za podzielenie się swoją wiedzą i pomysłami na wykorzystanie regionalnych motywów w działaniach edukacyjnych.

 

Seminarium zorganizowała nasza Pracownia Wychowania Przedszkolnego i Edukacji Wczesnoszkolnej

 

 

Nie mogłem powstrzymać się od zamieszczenia komentarza:

 

 

[Źródło: www.facebook.com/lcdnikp/

 

x             x           x

 

Dzień później zamieszczono kolejną, równie bogato ilustrowaną,relację, zaczynającą się od tej informacji:

 

Już po raz drugi razem z Instytut Filologii Polskiej i Logopedii UŁ zorganizowaliśmy seminarium „Polonistyka ku przyszłości”.

 

W miniony piątek na Uniwersytet Łódzki – Wydział Filologiczny przybyła liczna grupa nauczycielek i nauczycieli języka polskiego z Łodzi i regionu, aby wspólnie zastanawiać się nad przyszłością polonistyki, pojawiającymi się nowymi perspektywami, ale także trudnościami i zagrożeniami  […]

 

Zobacz całą relację  –  TUTAJ

 

 

Jedyne czym mogę skwitować tę wiadomość to stare polskie powiedzenie: „Konia kują, a żaba nogę podstawia„…

 

A po tej dacie były już tylko zapowiedzi kolejnych konferencji  –  ZOBACZ

 

A tak przy okazji: Może dowiemy się, czy choć jedna osoba z ŁCDNiKP uczestniczyła w zorganizowanym 26 listopada przez ORE sympozjum pt. „Od edukacji do kariery. Tranzycja na rynek pracy uczniów z niepełnosprawnością”, które było adresowane – m. in. – do doradców metodycznych, doradców zawodowych, psychologów i pedagogów.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Oto tekst, zamieszczony dzisiaj na stronie MEN, z którego dowiecie czym postanowiono pochwalić się „w sieci”:

 

Od edukacji do kariery. Tranzycja* na rynek pracy uczniów z niepełnosprawnością

 

 

 

Podsekretarz Stanu w MEN Izabela Ziętka wzięła udział w sympozjum pt. „Od edukacji do kariery. Tranzycja na rynek pracy uczniów z niepełnosprawnością”. Wydarzenie zorganizowane w Ośrodku Rozwoju Edukacji stało się ważną przestrzenią do refleksji, wymiany doświadczeń oraz poszukiwania nowych rozwiązań wspomagających młodych ludzi w przejściu z edukacji na rynek pracy.

 

Celem spotkania było nie tylko pogłębienie wiedzy i refleksji nad wyzwaniami, jakie stoją przed młodzieżą z niepełnosprawnościami, lecz także zainspirowanie do wspólnych działań budujących przyszłość, w której aktywność zawodowa stanie się naturalną i dostępną częścią ich dorosłego życia.

 

Wydarzenie zostało zaadresowane do nauczycieli konsultantów, doradców metodycznych, doradców zawodowych, psychologów, pedagogów oraz nauczycieli i specjalistów wspierających uczniów z niepełnosprawnościami w ich rozwoju i przygotowaniu do dorosłego życia.

 

Uczestnicy mieli okazję wysłuchać wystąpień ekspertów, w tym m.in. wiceminister edukacji Izabeli Ziętki, która podkreśliła znaczenie wsparcia dla uczniów z niepełnosprawnościami w aktywizacji zawodowej.

 

W programie znalazły się także warsztaty, panel dyskusyjny dotyczący m.in. roli szkoły i rodziny, wyzwań związanych z aktywizacją zawodową oraz inspirujące przykłady działań wspierających młodzież w drodze do samodzielności.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

*Naukawy – silący się na naukowość

 

**Tranzycja (od łac. transitio „przejście”) – proces lub okres przechodzenia od jednego stanu do drugiego

 

 

O tym sympozjum zamieszczono także informację na stronie ORE:

 

Podsumowanie sympozjum „Od edukacji do kariery. Tranzycja na rynek pracy uczniów z niepełnosprawnością”  

–   TUTAJ