Archiwum kategorii 'Aktualności'

Oto dwie, zamieszczone dzisiaj na stronie MEN, informacje – jedną publikuję w całości, drugiej jedynie fragment i zdjęcie:

 

 

Sejm RP przyjął projekt ustawy o zmianie Prawa oświatowego, przygotowany przez MEN, dostosowujący system oświaty do spadku liczby uczniów spowodowanego zmianami demograficznymi.

 

Z prognozy GUS wynika, że w Polsce do 2029 r. liczba dzieci w wieku 7–14 lat spadnie o ok. 5%, a do 2034 r. – o około 19,5%. Do 2060 r. spadek ten może wynieść około 30% (wg czarnego scenariusza – 48,3%). Proponujemy jednostkom samorządu terytorialnego pulę elastycznych rozwiązań organizacyjnych zamiast likwidacji szkoły, w tym pozostawienie kształcenia małych dzieci blisko domu (klasy I-III), konsolidację kształcenia uczniów klas IV-VII w dobrze wyposażonych i dających możliwość zatrudnienia nauczycieli na całe etaty, wykorzystanie nieużywanych części budynku szkoły na potrzeby np. seniorów czy opieki żłobkowej.

 

Projektowane przepisy ograniczają biurokrację w oświacie, wzmacniając nadzór kuratora oświaty w obszarach kluczowych w dobie niżu demograficznego (likwidacja lub przekształcenie szkół, zmiana obwodów szkolnych).  Ustawa wprowadza obowiązkowe konsultacje społeczne oraz przejrzyste informowanie o planowanych zmianach w sieci szkół.

 

Ustawa umożliwi wykorzystanie wolnych pomieszczeń szkolnych na potrzeby lokalnych społeczności, takie jak opieka nad dziećmi do lat 3, zajęcia dla seniorów, kultura, zdrowie czy aktywność obywatelska, a w szkołach do 70 uczniów organizację świetlic także dla oddziałów przedszkolnych oraz zapewnienie podwieczorków dbających o zdrowe żywienie. Dzięki temu zachowana zostanie wysoka jakość edukacji blisko domu.

 

Projekt trafia do dalszych prac parlamentarnych, będzie rozpatrywany przez Senat RP.

 

x           x           x

 

Konferencja „Jak szkoła może dbać o zdrowie mózgu?” w MEN

 

 13 lutego 2026 r. w Ministerstwie Edukacji Narodowej odbyła się konferencja poświęcona roli szkół w dbaniu o zdrowie mózgu uczniów.

 

 

Wydarzenie, które zgromadziło przedstawicieli: Ministerstwa Sportu i Turystyki, Biura Rzecznika Praw Dziecka, Sejmu RP, Senatu RP, Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Polskiego Towarzystwa Neurologii Dziecięcej, Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów oraz organizacji pozarządowych takich jak Fundacja Nie Widać Po Mnie, Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci Chorych na Padaczkę czy Fundacja EPI-BOHATER, otworzyła Podsekretarz Stanu Paulina Piechna-Więckiewicz, Pełnomocnik Ministra Edukacji ds. zdrowia psychicznego uczniów. […]

 

 

Cały tekst informacji „Konferencja „Jak szkoła może dbać o zdrowie mózgu?” w MEN”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja

 



W  miniony poniedziałek (9 lutego) zamieściłem materiał, zatytułowany Paweł Mrozek obszernie o aferze w Instytucie Badań Edukacyjnych, w którym były informacje, pochodzące z portalu stowarzyszenia „Głos Pokolenia”

 

Dzisiaj proponuję obszerne fragmenty tekstu, zamieszczonego na portalu „Strefa Edukacji”, w którym Magdalena Konczal informuje o reakcji IBE  na ten teks z portalu „Glos Pokolenia” :

 

 

Instytut od reformy edukacji w ogniu krytyki. Jest oficjalne oświadczenie

 

[…]

 

IBE PIB nie pozostawił publikacji bez reakcji. W oświadczeniu z 11 lutego 2026 r. czytamy: „Stanowczo dementujemy tezy dotyczące IBE PIB zawarte w artykule »Akcji Uczniowskiej«, opublikowanym na stronie glospokolenia.pl.”

 

Instytut zapowiada również możliwość podjęcia dalszych kroków prawnych. Jak podkreślono, jednostka „zastrzega sobie prawo do wystąpienia o sprostowanie informacji, które są nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd”.

 

Artykuł opublikowany w „Głosie Pokolenia” zawierał szereg krytycznych tez dotyczących funkcjonowania IBE PIB. Autor – powołując się na anonimowych rozmówców – opisywał m.in. domniemany chaos organizacyjny, napięcia w relacjach pracowniczych, kontrowersje wokół projektu „Moc Relacji w Edukacji” (MoRE) oraz nieprawidłowości w zarządzaniu.

 

W publikacji „Głosu Pokolenia” pojawiły się sugestie, jakoby kontrola Najwyższej Izby Kontroli miała wykazać poważne uchybienia w działalności Instytutu. IBE PIB odniósł się do tej kwestii jednoznacznie.

 

Jak podkreślono w oświadczeniu:Faktem jest, że w IBE PIB miała miejsce kontrola Najwyższej Izby Kontroli. Do czasu opublikowania przez NIK raportu pokontrolnego jego wyniki nie są jawne, a jakiekolwiek komentowanie jest niedozwolone.”

 

Instytut przypomniał również, że trudna sytuacja finansowa z 2024 roku była – jak wskazano – skutkiem błędów zarządczych poprzedniego kierownictwa oraz nieprawidłowości z lat 2021–styczeń 2024. Sprawą zajmuje się obecnie Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

 

Jednocześnie IBE PIB zapewnia, że obecnie sytuacja jednostki jest stabilna, rośnie zatrudnienie oraz potencjał publikacyjny pracowników naukowych, a realizowane projekty mają także wymiar praktyczno-wdrożeniowy.

 

[…]

 

Jednym z głównych wątków krytycznego artykułu był projekt „Moc Relacji w Edukacji”. W publikacji sugerowano m.in. wysokie koszty przedsięwzięcia i niewystarczające efekty.

 

Instytut zdecydowanie odrzuca te zarzuty. W oświadczeniu podkreślono:Nieprawdziwa jest kwota wydatków w ramach projektu, która pojawiła się w mediach. W rzeczywistości była to dużo niższa kwota.”

 

IBE PIB wskazuje, że w ramach projektu w 16 województwach działało 22 koordynatorów regionalnych, powstała sieć 204 ambasadorów programu, a w ciągu dwóch miesięcy zorganizowano 64 konferencje, warsztaty i szkolenia z udziałem ok. 2000 osób. W ponad 200 szkołach przeprowadzono mini-pilotaże wybranych elementów reformy edukacji, a dla kuratoriów przygotowano zestawy materiałów diagnostyczno-szkoleniowych. […]

 

W artykule „Głosu Pokolenia” pojawiły się także relacje anonimowych pracowników dotyczące atmosfery w pracy i zarzutów o mobbing. IBE PIB odniósł się do tych kwestii wprost.

 

Jak czytamy: „W komisji antymobbingowej IBE PIB nie toczy się żadne postępowanie związane z działaniami dyrekcji Instytutu. Toczy się jedno postępowanie dotyczące relacji pracowniczych.

 

Instytut podkreśla, że dyrektorzy i kadra kierownicza odbyli obowiązkowe szkolenia antymobbingowe prowadzone przez zewnętrzną firmę, a jednostka „stanowczo sprzeciwia się wszelkim formom mobbingu i dyskryminacji”.

 

Odnosząc się do częstych zmian strukturalnych, IBE PIB wyjaśnia, że funkcjonuje jako organizacja projektowa, co oznacza naturalną zmienność struktury wraz z uruchamianiem i kończeniem programów. Obecnie planowane zmiany – jak zaznaczono – mają charakter adaptacyjny, a nie restrukturyzacyjny.

 

Na zakończenie oświadczenia Instytut akcentuje gotowość do dialogu, ale podkreśla konieczność rzetelności w debacie publicznej. „Instytut Badań Edukacyjnych – Państwowy Instytut Badawczy pozostaje otwarty na dialog oparty na faktach i rzetelnych informacjach. Jednocześnie podkreślamy, że odpowiedzialność za debatę publiczną wymaga precyzji, weryfikacji źródeł i uwzględniania pełnego kontekstu działań instytucji publicznych.” […]

 

 

Cały tekst „Instytut od reformy edukacji w ogniu krytyki. Jest oficjalne oświadczenie”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło:www.strefaedukacji.pl

 



Wszyscy, którzy nie mogą żyć bez kolejnych informacji o losach reformy „Kompas Jutra” mogą się o tym dowiedzieć z zamieszczonej na portalu „Strefa Edukacji” publikacji, zatytułowanej „Koniec biegania między szkołami? MEN proponuje nowe rozwiązanie” – TUTAJ

 

A ja proponuję bardzo ważki materiał z portalu „Prawo.pl” z którego można dowiedzieć się o wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, który potwierdził, że dyrektor szkoły to organ władzy publicznej i jako taki jest zobowiązany do udostępnienia informacji publicznej, nawet jeśli zarządza prywatną szkołą podstawową.

 

Poniżej udostępniam jedynie wybrane przeze mnie fragmenty tego tekstu, ale gorąco polecam zapoznanie się z jego pełną wersją ( załączam link), a także udostępnianie togo tekstu swoim znajomym:

 

 

Jedynki i dwójki stawiane uczniom stanowią informację publiczną

 

Dyrektor szkoły to podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji publicznej, nawet jeśli stoi na czele szkoły prywatnej. Jak pokazuje orzecznictwo, również oceny stawiane uczniom, w tym i te niedostateczne, i bez znaczenia z jakiego przedmiotu szkolnego stanowią informację publiczną podlegającą udostępnieniu.

 

Przedmiotem sprawy była skarga na bezczynność dyrektora szkoły podstawowej w zakresie udostępnienia informacji publicznej. Wnioskodawczyni zwróciła się z prośbą o udzielenie odpowiedzi na dziesięć pytań dotyczących stanu osobowego uczniów w klasach 7 i 8, ilości dokonanych skreśleń z listy uczniów oraz braku klasyfikacji do następnej klasy, liczby uzyskanych ocen niedostatecznych na poszczególnych lekcjach, a także uczestnictwa dzieci w olimpiadach tematycznych. Poza tym interesowała ją kwestia kwalifikacji zawodowych nauczyciela muzyki i kontroli kuratorium oświaty. Dyrektor udzielił odpowiedzi jedynie na dwa pytania – o kwalifikacje zawodowe nauczyciela oraz liczbę kontroli kuratorium oświaty. Pozostałe żądane dane nie stanowiły, zdaniem dyrektora szkoły, informacji publicznych i w tym zakresie on sam zaniechał udzielania odpowiedzi na pytania.

 

Bezczynność dyrektora podstawówki została zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu. Wnioskodawczyni zakwestionowała stanowisko dyrektora i brak przekazania danych rzekomo niestanowiących informacji publicznych. Zwróciła uwagę na fakt, że kierowana przez dyrektora placówka oświatowa to podmiot prywatny, ale korzystający z subwencji oświatowej. Z tego powodu dyrektor jako organ prowadzący podlega obowiązkowi udostępniania informacji publicznych.

 

[…]

 

Odnosząc się do odpowiedzi na pytania, które – zdaniem dyrektora szkoły – nie stanowiły informacji publicznych, sąd rozpatrzył indywidualnie każdą z nich. W pierwszej kolejności informacja dotycząca stanu osobowego w poszczególnych klasach, czyli innymi słowy liczba uczniów realizujących obowiązek szkolny i struktura klas w szkole kierowanej przez dyrektora to przejaw informacji publicznej. Mimo, że szkolnictwo jest powszechne, to coraz częściej szkoły nie posiadają obsady we wszystkich klasach. Społeczeństwo chce wiedzieć, czy program nauczania jest realizowany w każdej klasie, w której jest to obowiązkowe i zdaniem sądu, ma do tego pełne prawo.

 

Biorąc pod uwagę fakt, że skreślenie z listy uczniów stanowi sprawą administracyjną, w której dyrektor szkoły wydaje decyzję administracyjną, to dane dotyczące ilości uczniów skreślonych z listy stanowią wzorcową informację publiczną. Jak wyjaśnił WSA, obywatel ma prawo wiedzieć, czy dyrektor szkoły prawidłowo realizuje swoje obowiązki. Liczba uczniów nieklasyfikowanych to również informacja publiczna, bowiem brak klasyfikacji zazwyczaj stanowi podstawę skreślenia z listy uczniów albo nieudzielenia promocji do następnej klasy.

 

Statystyka ocen niedostatecznych wystawionych na poszczególnych lekcjach to również obszar zainteresowania obywateli. Jak wyjaśnił sąd, ocenianie i wystawianie ocen to jeden z fundamentalnych obszarów działalności szkoły. Skoro pytania ze sprawdzianów, kartkówek, egzaminów państwowych stanowią informację publiczną (służącą do prawidłowej oceny realizacji programu nauczania), to każda ze stawianych uczniom ocen, w tym niedostateczna, półroczna, roczna, cząstkowa jest również informacją publiczną podlegającą udostępnieniu bez względu na przedmiot szkolny.

[…]

 

Sąd pierwszej instancji doszedł do przekonania o zasadności skargi – dyrektor podstawówki dopuścił się bezczynności, ale bez rażącego naruszenia prawa. Wszystkie odpowiedzi na pytania zawarte we wniosku o udostępnienie informacji publicznej, także na te pominięte stanowią informację publiczną i podlegają udostępnieniu w ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dlatego też dyrektor został zobowiązany do rozpoznania wniosku skarżącej również w pozostałym, zaniechanym uprzednio zakresie.

 

 

Cały tekst „Jedynki i dwójki stawiane uczniom stanowią informację publiczną”  TUTAJ

 

 

 

Źródło:www.prawo.pl/oswiata/

 



Wczoraj, rutynowo przeglądając różne stront w Internecie, zobaczyłem na fanpage grupy „Nie dla chaosu w szkole” post, informujący o rozmowie, którą Marcin Fijołek przeprowadził z ministrą Nowacką w programie „Graffiti” , wyemitowaną w telewizji Polsat News.

 

Oto ów post, będący syntezą informacji, jakie w tej rozmowie uzyskał red. Fijołek:

 

 

 

Marcin Fijołek pyta min. Nowacką o kwestie, których „odwrócenie” zapowiada PIS – powrót obowiązkowych prac domowych i WDŻ (zamiast EZ):

 

Prace domowe są, nie można ich tylko oceniać cyfrowo. Nauczyciele przyzwyczaili się już do tego i znają sposoby na wyegzekwowanie wiedzy. Czy nie znacznie większy wymiar ma to, że uczniowie mają częste sprawdziany i kartkówki? To jest własna wiedza uczniów i to ich przygotowuje do egzaminów. Sprawdzanie wiedzy to immanentna część naszego życia.

 

Z decyzją dotyczącą prac domowych czekam na rekomendację IBE, oni tam powołali zespół złożony z nauczycieli praktyków. Ten zespół jak na razie zgodził się tylko że nie może być jak wcześniej [przed 1 IV 2024].

 

Zmian – wielkich – raczej nie będzie. Z perspektywy moich rozmów z nauczycielami – te zmiany nie są im potrzebne, bo oni umieją egzekwować wiedzę innymi sposobami. Ten brak kary [dla ucznia] za brak pracy domowej im nie przeszkadza. Wszelkie inne metody są stosowane w szkole.

 

EZ to przedmiot szalenie potrzebny. Rzetelna wiedza, żadnej ideologii. Są obawy rodziców, ale przecież EZ jest prowadzona przez nauczycielki i nauczycieli. Do kogo mieć większe zaufanie, jak nie do tych profesjonalistów, którzy są z naszymi dziećmi po kilka godzin dziennie?

 

Uważałam i uważam, ze ten przedmiot musi być obowiązkowy. Decyzja o zmianie statusu EZ musi musi zapaść do końca marca – szkoły muszą wiedzieć ilu nauczycieli zatrudnić. Jestem otwarta na różne rozwiązania. Mam nadzieję, że nie będzie politycznej awantury, bo coraz więcej ludzi wie, co to jest za przedmiot.

 

Część poświęcona seksualności – tu jest znak zapytania jak zapewnić spokój, a dać jak najwięcej wiedzy. Potrzebny jest jakiś kompromis, ale to powinien być taki kompromis, w którym dzieci zyskują potrzebną wiedzę.

 

Nauczyciel to jest najważniejsza – jedna z najważniejszych – osób w życiu dziecka. Nie wolno podważać jego autorytetu, trzeba dbać, by nauczyciele czuli się w szkołach dobrze. To jest kwestia wynagrodzeń – do końca kadencji powiążemy je ze wskaźnikami. 40% nauczycieli, m.in. dzięki podwyżkom, zobaczyło II próg podatkowy. Nasi nauczyciele potrafią uczyć, szczególnie przedmiotów ścisłych i to wzmacnia gospodarkę.

 

 

Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/

 

x          x           x

 

 

Zapis filmowy wywiadu, przeprowadzonego z ministrą Barbarą Nowacką przez red. Marcina Fijołka

w programie „Graffiti”  –  TUTAJ

 

 



Dzisiaj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono tekst Bogdana Bugdalskiego, z którego dowiecie się o stanowisku kolejnego nauczycielskiego związku zawodowego o projektach reformy. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Forum-Oświata ostro o projektach MEN. „Mogą uderzyć w autonomię i czas pracy nauczycieli”

 

 […]

 

Zdaniem WZZ „Forum-Oświata” przedstawione przez minister edukacji projekty rozporządzeń stanowią próbę wprowadzenia do systemu oświaty rozwiązań, które nie mają umocowania w ustawie, a więc nie mogą stanowić podstawy do zmian w aktach wykonawczych.

 

Związek podkreśla, że regulacje, na które powołuje się resort, nie weszły w życie z uwagi na weto Prezydenta RP, co wyklucza możliwość ich implementacji do systemu rozporządzeniem. Takie działanie jest naruszeniem konstytucyjnej hierarchii źródeł prawa i przekroczenie uprawnień przez ministra.

 

[…]

 

Z kolei w stanowisku odnoszącym się do rozporządzenia w sprawie ramowych planów nauczania, obok wskazanych wyżej zastrzeżeń, związek zwraca uwagę na to, że projekt ingeruje w ustawowe uprawnienia nauczycieli dotyczące czasu pracy, które są zawarte w art. 42 ust. 1-3 ustawy – Karta Nauczyciela.

 

WZZ zauważa również uwagę, że wyznaczony przez MEN termin opiniowania ww. projektów (7 dni), narusza ustawowe kompetencje związków zawodowych wyrażone w art. 19 ustawy o związkach zawodowych, który wskazuje jednoznacznie, że termin przedstawienia opinii nie może być krótszy niż 30 dni, a w wyjątkowych wypadkach 21 dni.

 

 

 

Cały tekst „Forum-Oświata ostro o projektach MEN. ‘Mogą uderzyć w autonomię i czas pracy nauczycieli’”  –  TUTAJ

 

 

Źródło:  www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 



Oto post z fb-profilu Pawła Mrozka, w którym promuje swój obszerny tekst, opublikowany na stronie stowarzyszenia „Głos Pokolenia”:

 

 

Afera w Instytucie Badań Edukacyjnych. Awangarda kłamstw” – tekst nad którym pracowałem od dłuższego czasu. Ujawniam nowe nieprawidłowości w Instytucie, który odpowiada za reformę edukacji: 10 mln złotych w błoto, miażdżąca kontrola NIK, mobbing, manipulacje dokumentami…

 

[…] Zachęcam do przeczytania. Tekst jest długi, ale poruszający bardzo ważne problemy. Moi informatorzy wiele zaryzykowali, opowiadajac te historie. Obecnie trwa na nich „obława” w IBE. Pracownicy boją się zdemaskowania.

 

W ostatnich miesiącach zgłosiło się do mnie kilku obecnych oraz byłych pracowników Instytutu Badań Edukacyjnych – Państwowego Instytutu Badawczego (IBE-PIB), prosząc o pomoc i nagłośnienie poważnych problemów wewnętrznych w tej instytucji. Moi informatorzy – z obawy przed utratą pracy i wilczym biletem w środowisku – zdecydowali się zachować anonimowość. Dysponuję jednak obszerną dokumentacją oraz nagraniami, które potwierdzają stawiane zarzuty.

 

Dlaczego eksperci zajmujący się edukacją boją się mówić otwarcie? I co to mówi o instytucji odpowiedzialnej za kształtowanie przyszłości polskiej szkoły? Instytut realizuje obecnie sztandarowy projekt rządu w obszarze edukacji, reformę „Kompas Jutra”. Czy Ministra Edukacji Barbara Nowacka powinna powierzać tak kluczowe zadania takiej instytucji?

 

W reportażu znajdą Państwo m.in.:

 

-informacje dotyczące wydatkowania niemal 10 mln zł środków publicznych w sposób budzący poważne wątpliwości prawne;

 

-nowe ustalenia kontroli Najwyższej Izby Kontroli – zleconej na wniosek dyrekcji, która przyniosła nieoczekiwane i krytyczne wnioski wobec nich samych;

 

-relacje pracowników dotyczące mobbingu, kultury strachu oraz braku reakcji kierownictwa na zgłoszenia o znęcaniu się nad pracownikami, w tym niewykonany audyt i wyniki badania opinii pracowniczej – prawie, co druga osoba chce odejść;

 

-chaos organizacyjny – osiem zmian struktury od momentu powołania nowej dyrekcji, pracownicy nie wiedzą, w jakim dziale pracują i kto jest ich szefem;

 

-manipulacje dokumentacją: znikające i powracające pliki, podpisywanie dokumentów nazwiskami ekspertów bez ich wiedzy, używanie narzędzia AI do pracy na danych wrażliwych;

 

-kulisy sprawy rekomendacji dot. prac domowych i poszkodowanej wieloletniej dyrektorki szkoły, Danuta Kozakiewicz;

 

-przypadek tzw. „Profilu Absolwenta” – dokumentu, który wielokrotnie znikał i powracał, prowadząc do rezygnacji profesora przewodniczącego radzie i członków;

 

-kontrowersyjne zlecenia zewnętrzne (w tym umowy z firmą logistyczną realizującą usługi IT dla IBE-PIB), martwą licencję wartą ok. 1 mln zł oraz pomijanie działu prawnego;

 

-polityczne powiązania i funkcjonowanie Instytutu jako zaplecza Ministerstwa Edukacji – kontynuację patologicznych mechanizmów znanych z poprzednich lat.

 

 

W tekście przypominam również śledztwa

 

 

Anton Ambroziak,   Anna WittenbergJarosław Pytlak,   Roman Leppert,   Paweł Lęcki,              Radosław Potrac,   Dariusz Martynowicz,   Gabriel Wolosewicz,   Agnieszka Kopacz,                Urszula Woźniak,  Maria Kowalewska,   Iga Kazimierczyk,   Przemek Staroń,   Ola Korczak,               Anna Schmidt-FicLech Mankiewicz,   Protest z Wykrzyknikiem,   NIE dla chaosu w szkole,                                                                                     ZNP,   @wyróżnienie.

 

Źródło: www.facebook.com/pawelmrozek07/

 

 

 

 

Tekst Pawła Mrozka „Afera w Instytucie Badań Edukacyjnych. Awangarda kłamstw”,

zamieszczony na stronie stowarzyszenia „Głos Pokolenia”  –  TUTAJ

 

 

 

https://glospokolenia.pl/o-nas/

 

 



 

Wczoraj, dwa nasze ulubione portale zamieściły teksty, poruszające ten sam problem:

 

 

> Strefa Edukacji  – „Szkoła w transmisji na żywo. Nękanie nauczycieli stało się trendem”  –  TUTAJ

 

 

> Portal dla Edukacji  –  „Nagrywają nauczycieli bez ich wiedzy. Transmisji są dziesiątki”  –  TUTAJ

 

 

 

Jako że w obu tych materiałach autorzy przyznają, że informacje czerpali z tego samego źródła – z fanpage grupy „Protest z Wykrzyknikiem”, uznałem, że po prostu zamieszczę cały ów tekst źródłowy – bez skrótów:

 

 

Nauczycielu, nauczycielko, rozejrzyj się dobrze, bo bardzo możliwe, że właśnie jesteś nagrywany. Tak, Ty! Tak, teraz! A konkretnie – może właśnie jesteś bohaterem, bohaterką drugiego planu podczas live’a na TikToku, który w tej chwili prowadzi jeden z Twoich uczniów. Jesteś w szkole, na lekcji? Trudno. Po prostu w tym czasie pętasz się po ich życiu.

 

Pod wpływem sygnału na skrzynkę kontaktową wybraliśmy się w kilkudniową podróż do świata naszych uczniów i uczennic. Świata istniejącego równolegle do szkolnej rzeczywistości.

 

Pani Iwona przysłała nam filmik, na którym zarejestrowany jest fragment live’a. Trafiła na niego przypadkowo na TikToku. Akcja toczy się w klasie, podczas lekcji. Na filmie widać, że uczniowie podczas relacji na żywo dokuczają nauczycielce pod wpływem zachęt płynących od komentujących. W klasie panuje chaos, telefon z kamerką ukryty jest na kolanach, widać podłogę i nogi pod ławką. Nauczycielka wydaje się całkowicie bezbronna i bezradna, bo nie wie, jakie jest źródło tych chuligańskich zachowań i wulgarnych odzywek. Jak się czuje ta nauczycielka? To nękanie było jednorazowe czy powtarza się regularnie? Może po lekcji weszła do pokoju nauczycielskiego i nie podzieliła się z nikim swoim doświadczeniem, bo przecież inni sobie na pewno radzą, więc pomyślą o niej, że jest nieudolna?

 

Nie udało się nam ustalić szkoły, w której odbyła się ta pokazywana na żywo lekcja. Pani Iwona zgłosiła sprawę na stronę dyżurnet.pl [to zespół ekspertów NASK-a działający jako punkt kontaktowy do zgłaszania nielegalnych treści w Internecie].

 

Nie pokazujemy nagrań ani screenów, żeby nie promować “bohaterów” tego procederu oraz nie spowodować wtórnej wiktymizacji nauczycielki. Postanowiliśmy natomiast sprawdzić, jaka jest skala tego zjawiska, czy jest ono incydentalne, czy masowe. Pani Iwona napisała, że takich filmików widziała mnóstwo.

 

Instalujemy więc aplikację (przyznajemy, że dotąd omijaliśmy TikTok szerokim łukiem).

 

Trzymajcie się mocno! Ruszamy!

 

Po zalogowaniu się klikamy w przycisk “LIVE” w lewym górnym narożniku aplikacji. Jest godzina dziesiąta – czas, kiedy nauczyciele i uczniowie są w szkołach. Klik i jest! Relacja na żywo. Z klasy. Trwa lekcja geografii. Scrollujemy i są kolejne live’y. Informatyka, chemia, język polski, język angielski, religia, matematyka, lekcja wychowawcza. Co czwarty, piąty live w godzinach przedpołudniowych nadawany jest z jakiejś klasy, gdzieś w Polsce. Niekończąca się lista relacji na żywo z polskiej szkoły. W tle słychać nauczycieli prowadzących lekcje. Na ekranie twarze uczniów, uczennic – najczęściej z ostatnich klas szkół podstawowych lub początkowych klas szkół ponadpodstawowych (w odpowiedzi na pytania z czatu streamerzy mówią, z której są klasy, stąd i nasza wiedza). Szkoły podstawowe, licea, technika, szkoły branżowe.

 

TAPUJEMY, TAPUJEMY!

 

Podczas live’a na ekranie widać zazwyczaj dwie osoby, rzadziej jedną. Główną zasadą jest odpowiadanie komentującym, trzeba więc cały czas śledzić czat. Komentujący wysyłają tak zwane “gifty”, zadają pytania, wydają polecenia. Streamerzy odpowiadają, dziękują, zachęcają do “tapowania” (forma reakcji). Składają różne obietnice za określone wartości. Czasem się targują, negocjują cenę poszczególnych zachowań. Coś powiedzieć do pani? Zależy co i za ile. To wszystko półgłosem lub szeptem, w zależności od tego, na co pozwalają warunki lekcji.

 

Czujemy się jak Plastuś, który dyskretnie uchyla wieko piórnika i podgląda ukradkiem przez szparkę. Wtem słyszymy swój nick – prowadzący głośno zauważył, że dołączyliśmy. To nas na chwilę speszyło, ale na prowadzącym nasza obecność nie robi żadnego wrażenia – jesteśmy tylko kolejnym cennym numerkiem zwiększającym liczbę osób oglądających live’a.

 

TAK, ŻEBY NAUCZYCIEL NIE ZAUWAŻYŁ

 

Live’y są robione bardzo dyskretnie. Telefon czasem znajduje się na kolanach pod ławką, ale najczęściej leży gdzieś na ławce – można się domyślać, że bywa ukryty w torbie, w piórniku, w szaliku, w czymś maskującym urządzenie. Uczniowie siedzą w ławkach i najczęściej zachowują porządek, stosują się do poleceń nauczyciela, nawet coś notują (lub udają) w zeszytach, ale ich uwaga jest gdzie indziej. Patrzą w telefon leżący na ławce, więc trudno z pozycji nauczyciela dostrzec, że coś jest nie tak. Obserwującym odpowiadają przyciszonym głosem, żeby nauczyciel się nie zorientował, nie zauważył. Myślisz, że u Ciebie to niemożliwie, bo uczniowie odkładają telefony? Nie bądź tego pewna. Mają po dwa.

 

CELEM NIE SĄ NAUCZYCIELE

 

Nie natknęliśmy się w naszych obserwacjach na podobnie przemocowe zachowania wobec nauczycieli jak te z nadesłanego filmiku. Może po prostu mieliśmy szczęście albo pecha. Podczas live’ów komentujący co prawda zachęcają do prowokowania nauczycieli, ale prowadzący zazwyczaj ignorują te polecenia. Najwyraźniej to nie zwiększa zainteresowania, nie przynosi “giftów”. Deklarują za to darczyńcom różne nieoczywiste formy podziękowań, np. że pokażą gołe stopy czy pocałują się przed kamerą.

 

WAY OF LIFE

 

Nagrywanie live’ów wydaje się być jakby częścią ich życia, codzienną rutyną. Do południa transmisje ze szkoły, z klas, z toalet, ze szkolnych szatni i korytarzy, bo tam spędzają czas młodzi ludzie. Po południu przenoszą się do domów. Odnieśliśmy wrażenie, że to ma charakter naturalnej, życiowej czynności, koniecznej do dostarczenia niezbędnej do życia energii. Czasem ma się wrażenie, że prowadzącym live’a nie towarzyszą żadne emocje, a czasem widać wyraźne pobudzenie, nerwowe tiki i kompulsywne zachowania. Liczba viewersów ich ekscytuje. Podczas live’ów można zarabiać. Walutą są “gifty”. Być może prowadzenie takich live’ów jest też sposobem na zarabianie pieniędzy.

 

WULGARYZMY NIE ROBIĄ WRAŻENIA

 

Podczas transmisji na pytania o nic prowadzący odpowiada odpowiedziami o niczym. Bo to są live’y o niczym. Wieje nudą. Jaka lekcja? Która klasa? Kiedy ferie? Jak ma imię ten w białej bluzie? Wulgaryzmy oraz obraźliwe komentarze zdają się zupełnie nie dotykać prowadzących, spływają po nich jak po kaczce, nawet powieka im nie drgnie. Na wulgarne komentarze czasem odpowiadają w podobnie wulgarny sposób, ale najczęściej je ignorują.

 

LIVE’Y NIE SĄ DOMENĄ “PATOLOGII”

 

Bohaterami dziesiątek obejrzanych przez nas live’ów są dzieci o bardzo różnym kapitale społecznym, co widać i słychać w języku, którym się posługują, w strojach, dodatkach, po sposobie zachowania wobec siebie i nauczycieli. To również uczniowie z tzw. dobrych szkół i dobrych domów.

 

Streamerzy są całkowicie wyłączeni z udziału w lekcji – skupiają się na ekranie telefonu. Choć trafiliśmy też na relację, podczas której dwoje prowadzących kontroluje zarówno live, jak i lekcję, a w pewnym momencie wciągają się w rozmowę z nauczycielką, odpowiadając pełnymi zdaniami na temat podatków i płacy minimalnej – prowadzą bardzo sensowną dyskusję i używają bogatego języka. Można powiedzieć, że ten jeden live miał nawet walor edukacyjny. Trafialiśmy też na takie, przy których uszy więdły od wulgaryzmów. Pojawiały się seksualne podteksty i język przemocy. Mieliśmy więc szeroki przegląd młodych osób na różnych poziomach kapitału kulturowego i społecznego. Wszyscy zajęci tym samym – nie bardzo wiadomo czemu służącym transmitowaniem fragmentu ich szkolnego dnia.

 

NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI

 

Obserwującym może być każdy. Tak jak my. Zorientowaliśmy się, że częścią obserwujących są inni uczniowie w tych samych klasach, którzy najwyraźniej też potajemnie korzystają w trakcie lekcji z telefonów. Prowadzący ma też możliwość dodania na ekran osoby obserwującej i toczy z nią wówczas “pojedynek”.

 

Widzieliśmy siwego staruszka, który dzielnie zachęcał do tapowania. Zapytany przez prowadzące live’a dziewczynki, gdzie pracuje, powiedział, że jest emerytem. Zachichotały. Widzieliśmy milczącego gościa – na oko czterdziestoletniego – który nakładał na twarz coraz to inne przerażające nakładki i co jakiś czas pociągał łyk piwa z butelki. Notabene wielokrotnie trafialiśmy też na live’y, podczas których uczniowie i uczennice palili ukradkiem elektroniczne papierosy. Tak, na lekcji!

 

OSZUSTWO I BRAK WERYFIKACJI

 

Teoretycznie live’y na TikToku mogą robić tylko użytkownicy, którzy ukończyli 18 lat. Czyli wszystkie, które obejrzeliśmy, prowadzone są na kontach stworzonych przez młode osoby poświadczające nieprawdę. Po drugie, operator w żaden sposób nie weryfikuje informacji przy zakładaniu konta, poza identyfikacją adresu email. Młode osoby nie są więc chronione przez TikTok, co od dawna podnoszą organizacje zajmujące się ochroną praw i wizerunku młodych osób w internecie.

 

LIVE’Y W DOMACH

 

Rodzice powinni mieć świadomość, że dzieci nagrywają live’y również z domów. Że dokumentują czasem ich rodzinne życie. Takie live’y mogą być źródłem wielu informacji dla potencjalnych przestępców. Czasem to rodzice lub opiekunowie stają się tematem i obiektem live’ów. Na jednym z nich widzieliśmy scenę kręconą w kuchni. Prowadzący nagrywa z tyłu postać mamy lub babci. Gdy zachęcony przez obserwujących kłuje ją palcem w pośladki, ta przestrzega go, że zachowuje się jak “pe..ał” i może mieć z tego powodu nieprzyjemności wśród kolegów. I każdy użytkownik TikToka mógł sobie śledzić tę rodziną scenkę rodzajową odbywającą się w kuchni pewnego domu.

 

TO TYLKO TELEFON

 

Uderzający jest brak tremy, niczym nieskrępowana odwaga udziału w publicznej transmisji w roli głównego aktora, bycia jak na scenie, wystawienia się na ocenę publiczną przy tak dużym potencjalnie zasięgu. Bo jednocześnie dobrze wiemy, że nasi uczniowie mają ogromne trudności z publicznymi wystąpieniami w świecie rzeczywistym, z komunikowaniem się z innymi, nawet z rówieśnikami, jeśli komunikacja nie odbywa się za pośrednictwem elektronicznych nośników.

 

Zastanawia nas, czy młodym osobom towarzyszy świadomość konsekwencji wystawiania się na widok publiczny. Czy na pewno rozumieją, że każdy może to obejrzeć, nagrać i wykorzystać w różnych celach? Odnosimy wrażenie, że mają złudne poczucie bezpieczeństwa i kontroli, przekonanie o chwilowości, nietrwałości, nieprawdziwości. Wydaje się im, że w każdym momencie mogą live wyłączyć, obserwujących zablokować, dać bana, unieszkodliwić, zakończyć transmisję, wyjść z aplikacji i ostatecznie wyłączyć telefon.

 

ZASIĘG MIĘDZYNARODOWY?

 

Z ciekawości zrobiliśmy szybką próbę w innych krajach europejskich, żeby sprawdzić, czy to tylko polska domena. W Holandii, Hiszpanii, Norwegii, Szkocji i Anglii nie trafiliśmy na szkolne live’y. We Włoszech jednak młode osoby też je nagrywają podczas lekcji. Czy ma to związek z zasadami dotyczącymi używania telefonów w szkołach obowiązującymi w poszczególnych krajach? Wydaje się, że tak.

 

x           x           x

 

Refleksja 1.

 

Sprawa walki o ochronę wizerunku młodych osób nabiera w tym kontekście szerszego znaczenia. To nie jest tylko kwestia wykorzystania wizerunku dzieci przez dorosłych, ale również problem tego, że dzieci same czynią swój wizerunek (i nie tylko swój) publicznym bez wiedzy i zgody dorosłych. I z tej odpowiedzialności za brak ich bezpieczeństwa, za brak ograniczeń, za przyzwolenie na swobodne korzystanie przez młode osoby z mediów społecznościowych i pełen dostęp do platform cyfrowych – z tej odpowiedzialności nikt nas, dorosłych nie zwolni.

 

Refleksja 2.

 

Na obejrzanych filmikach rzadko kiedy nauczyciele reagują. Najczęściej zdają się robić swoje i nie wnikać. Powód? Może dyskrecja uczniów jest na tyle duża, że nauczyciele naprawdę niczego nie zauważają, nie słyszą. A może świadomie ignorują sygnały, bo niby co nauczyciel ma zrobić w sytuacji, gdy uczeń używa telefonu do bezprawnego relacjonowania lekcji albo pali elektronicznego papierosa? Odebrać nie może, bo nie można dotykać własności ucznia. Wrzucić do kosza nie wolno, bo jeszcze przypadkiem ozdobiony byłby znakiem krzyża i nauczyciel mógłby zostać oskarżony o obrazę uczuć religijnych i zawieszony w obowiązkach. Policji wezwać też nie może, bo gdyby przypadkiem policjant zadzwonił kajdankami albo i nie, to jednak nauczyciel mógłby zostać oskarżony o spowodowanie traumy. I oczywiście ze wszystkiego musiałby się tłumaczyć przed wszelkimi możliwymi instancjami od dyrektora, kuratora, po rodziców. Także z faktu, że był ofiarą nękania przez uczniów. To oczywiście skrajne scenariusze, ale -jak wiemy – wcale nie hipotetyczne. Ryzyko jest ogromne. I nauczyciele mają tego świadomość. Wiedzą też, że w kryzysowych sytuacjach nikt w systemie oświaty się za nimi nie wstawi.

 

Refleksja 3.

 

Potrzebujemy natychmiastowego wsparcia. Konieczne są pilne działania. Wewnętrzne regulacje statutowe określające zasady używania telefonów na terenie szkoły to walka z wiatrakami. W przypadku ich łamania nauczyciele i dyrektorzy są bezradni, nie mają wystarczających narzędzi, a potencjalne konflikty oznaczają dalsze pogarszanie warunków pracy i jeszcze większe zniechęcenie do wykonywania zawodu.

 

Można skorzystać z dobrych praktyk i rozwiązań funkcjonujących w innych krajach. Kierunek sejmowych prac nad ograniczeniem używania mediów społecznościowych do 15 roku życia jest dobry, ale pamiętajmy, że wszystkie konta, z których korzystają dziś na TiktToku osoby małoletnie, są zadeklarowane jako konta co najmniej 18-latków. Zatem bezwzględnie konieczne są regulacje nakładające na platformy cyfrowe obowiązek realnej weryfikacji wieku użytkowników i zakładające dotkliwe sankcje za niedopełnienie tego obowiązku.

 

x           x           x

 

 

Przypominamy, że działa Bezpłatny Telefon Zaufania dla Nauczycieli prowadzony przez Fundację Twarze Depresji i oferuje wsparcie psychologiczne pod numerem +48 510 338 182. Linia działa w każdy poniedziałek w godzinach 13:00–17:00. Możecie tam uzyskać pomoc i emocjonalne wsparcie w trudnych sytuacjach.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/protestzwykrzyknikiem/

 



Realizując wiodącą funkcję „Obserwatorium Edukacji” – rejestrowanie zaobserwowanych „w sieci” najważniejszych dla sfery edukacji wydarzeń, odnotowuję  zamieszczenie w dniu dzisiejszym na  stronie MEN materiału, ale jedynie we fragmencie:

 

Reforma26. Kompas Jutra: Kierownictwo MEN w trasie przez całą Polskę – podsumowanie tygodnia

 

 

 

Wiceministra Katarzyna Lubnauer w tym tygodniu odbyła aż trzy wizyty promujące „Kompas Jutra”

 

[…]

 

Tydzień konsultacji otworzyła w poniedziałek, 2 lutego, wizyta Sekretarz Stanu Katarzyny Lubnauer w Kaliszu. W Szkole Podstawowej nr 10 im. Marii Konopnickiej wiceminister spotkała się z lokalnym środowiskiem oświatowym, by omówić harmonogram wdrażania zmian. Podczas briefingu prasowego podkreśliła, że reforma ma charakter ewolucyjny i od września 2026 r. obejmie przedszkola oraz klasy I i IV szkół podstawowych.

 

We wtorek, 3 lutego, trasa „Kompas Jutra” dotarła do województwa lubelskiego. Wiceminister Paulina Piechna-Więckiewicz gościła w Szkole Podstawowej nr 1 im. Adama Mickiewicza w Krasnymstawie. Podczas rozmów z lokalnym środowiskiem oświatowym wiceminister akcentowała znaczenie dobrostanu i sprawczości ucznia w nowym systemie. Podkreślała, że Reforma26. Kompas Jutra stawia na budowanie bezpiecznego środowiska szkolnego oraz relacji, które są fundamentem efektywnej nauki.

 

W środę, 4 lutego, Sekretarz Stanu Katarzyna Lubnauer kontynuowała wizytę w Wielkopolsce, odwiedzając Szkołę Podstawową w Grzymiszewie (gm. Tuliszków). Rozmowy z lokalnym środowiskiem oświatowym koncentrowały się na autonomii nauczyciela i sprawczości szkoły.

 

Kolejny etap trasy miał miejsce w czwartek, 5 lutego, w Ostródzie. Wiceminister Izabela Ziętka spotkała się w Szkole Podstawowej nr 1 im. Armii Krajowej z lokalnym środowiskiem oświatowym z regionu warmińsko-mazurskiego. Wiceminister Ziętka akcentowała, że dobrostan całej społeczności szkolnej jest priorytetem resortu w procesie projektowania nowej szkoły.

 

Tydzień zakończyła wizyta wiceminister Katarzyny Lubnauer w województwie świętokrzyskim. W piątek, 6 lutego, Sekretarz Stanu odwiedziła Wielgusice w gminie Kazimierza Wielka, gdzie podczas spotkania z lokalnym środowiskiem oświatowym podsumowała dotychczasowe głosy płynące z regionów.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 



Oto najważniejsze fragmenty tekstu, zamieszczonego na stronie Radia RMF:

 

 

Wybrano najlepszych nauczycieli świata. Polka w czołówce!

 

 Foto:. Barbara Nowacka

 

Dziesiątka finalistów konkursu na najlepszego nauczyciela na świecie (po prawej Ewa Drobek); fot. Barbara Nowacka

 

[…]

 

Źródło: www.dailyexcelsior.com

 

Roubne Nagi – zdobywczyni tytułu „Global Teacher Prize 2026”

 

Roubne Nagi, indyjska artystka i pedagożka, zdobyła w czwartek w Dubaju nagrodę dla najlepszego nauczyciela na świecie (Global Teacher Prize) w wysokości miliona dolarów.

 

Obywatelka Indii została uhonorowana za działalność edukacyjną w slumsach i wsiach Indii, gdzie opracowała program „Misaal India”, który zapewnia ponad milionowi dzieci tanią edukację opartą na sztuce.

 

Stworzone przez nią inicjatywy, „Misaal India” i Rouble Nagi Art Foundation, wykorzystują sztukę jako narzędzie dostępu do nauki. Przez ostatnie 20 lat jej ruch stworzył ponad 800 ośrodków edukacyjnych, zaangażował 600 wolontariuszy i nauczycieli oraz wypracował model docierania do dzieci wykluczonych z systemu edukacji formalnej – podał dziennik „Hindustan Times”.

 

Emirackie media podkreślają, że metoda indyjskiej pedagożki łączy naukę czytania i liczenia, umiejętności życiowe oraz kształcenie zawodowe z projektami artystycznymi angażującymi dzieci i lokalną społeczność. „Jej klasy rzadko mają cztery ściany. Malowane przez nią ‚żywe ściany edukacji’ zmieniają podwórka i zaułki w podręczniki widoczne dla całej społeczności” – opisuje dziennik „Gulf News”.

 

Wielki sukces odniosła również Ewa Drobek, nauczycielka języka angielskiego i niemieckiego z XV Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie, która znalazła się w finałowej dziesiątce konkursu.[…]

 

 

Cały tekst „Wybrano najlepszych nauczycieli świata. Polka w czołówce!”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.rmf24.pl/fakty/

 

 



Na wypadek, gdybyście regularnie nie śledzili fanpage grupy „Nie dla chaosu w szkole” zamieszczam post, który pojawił się tam wczoraj i jest niezależną od MEN informacją, będącą syntezą obszernego artykułu Karoliny Słowik „Nowacka jeździ po Polsce i tłumaczy reformę. „Wyraz szacunku i odwagi. Ale co z tego wyniknie?”, zamieszczonego na stronie „Gazety Wyborczej”  2 lutego 2026 r.

 

 

Szefowa MEN plan ma ambitny: chce, by do końca czerwca kierownictwo resortu odbyło co najmniej 70 spotkań z nauczycielami i dyrektorami we wszystkich województwach. Szacuje, że uczestników tych spotkań ma być nawet 20 tys. – pisze Karolina Słowik. (W Gazecie Wyborczej – WK)

 

Nowacka podkreślała, że mają to być „konsultacje dobrej, potrzebnej zmiany„. Problem jednak w tym, że w przypadku szkół podstawowych nowe treści dla wszystkich przedmiotów są już ustalone, a konsultacje społeczne podstaw programowych zakończone.

 

Skoro więc podstawy programowe są już gotowe i skonsultowane, to o jakie konsultacje podczas ogólnopolskiej trasy MEN chodzi?

 

O sens ich organizowania na pół roku przed rozpoczęciem reformy, określanej podczas inauguracji kampanii mianem „jednej z najbardziej skonsultowanych reform w naszym państwie” pytał również na swoim blogu Jarosław Pytlak.

 

Chcemy szeroko informować nauczycieli o reformie. Zależy nam, aby dowiadywali się na czym naprawdę polega bezpośrednio od kierownictwa MEN. Te spotkania to przede wszystkim rozwiewanie wątpliwości, rzetelna informacja i realna przestrzeń do dialoguwyjaśnia rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca.

 

Głosy praktyków są dla nas ważne i bierzemy je pod uwagę, choć nie wpłyną już bezpośrednio na zmiany w podstawach programowych, bo te konsultowane były społecznie. Resort jednak reaguje na potrzeby zgłaszane przez szkoły. – zapewnia rzeczniczka.

 

O co pytają nauczyciele na spotkaniach z MEN? Rzeczniczka wymienia:

 

Czy będzie więcej biurokracji? – MEN zapewnia, że nie dokłada żadnych nowych obowiązków.

 

Czy nauczyciel zmieni się w psychologa?Chodzi o nowe narzędzie – ocenę funkcjonalną ucznia. Rzeczniczka MEN podkreśla, że nie będzie to rozwiązanie obowiązkowe. A pozwoli w bardziej uporządkowany i wystandaryzowany sposób formułować opinie o dziecku.

 

Czy tydzień projektowy będzie obowiązkowy?Nie od razu. MEN daje rok na przygotowanie i próby. – Obowiązek wejdzie dopiero w 2027 rokumówi rzeczniczka i podkreśla, że po kilkunastu ambasadorów reformy – nauczycielek i nauczycieli, w każdym województwie – służy radą i swoim doświadczeniem przy tworzeniu projektów.

Czy szkoły specjalne będą likwidowane?Stanowczo dementujemy te informacje. Na tym nie polega edukacja włączająca – zaznacza rzeczniczka.

 

Czy pracownie przyrodnicze będą doposażone? – MEN podkreśla, że za infrastrukturę odpowiadają samorządy, ale MEN będzie je wspierać. – Powstanie program ministerialny skierowany przede wszystkim do najmniej zamożnych placówekmówi Ewelina Gorczyca.

 

Czy klasy będą mniej liczne? – MEN tego nie planuje. Tłumaczy to postępującym niżem demograficznym. W tych warunkach oznaczałoby to konieczność budowy nowych placówek, co byłoby bardzo kosztowne.

 

Kiedy płace nauczycieli wzrosną?MEN chce powiązać wynagrodzenia nauczycieli ze wskaźnikiem gospodarczym do końca kadencji. To deklaracja rządu, w tym premiera Tuska i ministra finansówpodkreśla Gorczyca.

 

Eksperci doceniają, że ministra Nowacka chce osobiście rozmawiać ze środowiskiem. Ale wątpią, czy przełoży się to na konkretne rozwiązania.

 

To raczej akcja promocyjna – ocenia dr Iga Kazimierczyk, prezeska fundacji Przestrzeń dla Edukacji. Ale również docenia tę akcję. – Bardzo miły gest, ludzkie oblicze urzędu. Łatają wcześniejsze niedostatki komunikacyjne. To nowość: aktywna postawa wchodzenia w środowisko. Ministra Nowacka robi to bezpośrednio, tak jak obiecała. Zdecydowanie od tego powinna zacząć reformowanie. A nie od zakazu zadań domowych. Teraz jest za późno, żeby zmienić kierunek.

 

Dr Kazimierczyk uważa, że MEN powinien przyjść do nauczycieli z gotową propozycją, na którą czekają od lat: z powiązaniem pensji ze wskaźnikiem gospodarczym. – Jeśli MEN z takim prezentem wyruszy do środowiska, to cel, czyli reforma, może być realizowany. Bo na razie jest tak, że nauczyciele mają wypełniać nowe założenia bez dodatkowych środków – zauważa. – Oni liczą nie tylko na pensje, ale na dodatkowe wsparcie, pracę w mniejszych klasach, wydolną formę pracy, na wsparcia w konfliktach – dodaje.

 

Dr Karol Dudek-Różycki, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych: – Spotkania z nauczycielami to wyraz szacunku względem środowiska. I akt odwagi. Nie każdy ją ma, skoro są obawy, że nie zawsze będzie miło. Na przykład, że na Podkarpaciu ktoś nie poda ręki za obcięcie godzin religii w szkole. A mimo to ministra Nowacka taką odwagę w sobie ma. Miło więc, że ktoś jeździ i się spotyka. Czy coś konkretnego z tego wyniknie? Zobaczymy.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/