Foto: www.google.pl

Małgorzata Brodecka

 

 

Wczoraj na portalu „Juniorowo” zamieszczono wywiad z bardzo nietypową „panią profesor od biologii” z XVII Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni. Oto jak redakcja zapowiada tę rozmowę:

 

Małgorzata Brodecka jest nauczycielką biologii w XVII Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni. Kilka lat temu zaczęła tworzyć piosenki i wideoklipy, w których śpiewa i rapuje na tematy związane z biologią, aby ułatwić uczniom przyswajanie obszernej i trudnej wiedzy. Swoje klipy umieszcza na kanale YouTube, aby każdy mógł z nich skorzystać. Z Małgorzatą Brodecką rozmawia Wojciech Musiał.

 

 

A teraz proponujemy kilka wybranych fragmentów tego wywiadu:

 

 

Wojciech Musiał: Dlaczego została pani nauczycielką? Czy to wybór podyktowany pasją?

 

Małgorzata Brodecka: Tak, ale zawód ten wybrałam również dlatego, że pochodzę z rodziny nauczycielskiej, moja mama i babcia także uczyły w szkole. A ja zawsze kochałam pracować z ludźmi. Zanim zdecydowałam się na pracę w szkole, chciałam być lekarzem, potem pielęgniarką, ale w końcu wybrałam studiowanie biologii, głównie za sprawą moja nauczycielki biologii i wychowawczyni, która potrafiła zarazić mnie pasją do tego przedmiotu. W czasie studiów zrobiłam też kurs pedagogiczny. W jego trakcie odbywałam liczne praktyki w szkole i właśnie tam poczułam, że mam dobry kontakt z dziećmi. Wtedy byłam już pewna, że chcę pracować w szkole. Zaraz po studiach nie znalazłam etatu i przez dwa lata pracowałam w zupełnie innej branży. To doświadczenie tym bardziej przekonało mnie, że to w szkole czuję się jak ryba w wodzie i tu jestem szczęśliwa. Uczę już dziesięć lat.

 

 

Wspomniała pani o osobowości nauczyciela. Jeśli dziecko nie przepada za jakimś przedmiotem, to nauczyciel z charyzmą i umiejętnością przekazywania wiedzy może sprawić, że dziecko ten przedmiot polubi.

 

Najważniejszy jest kontakt z uczniem jako drugim człowiekiem. Nauczyciel nie powinien skupiać się wyłącznie na relacji „ja – cała klasa”, ale znaleźć czas na indywidualne rozmowy z dziećmi, czy to między lekcjami czy po zajęciach. Uczniowie lubią dany przedmiot w dużej części dzięki osobowości nauczyciela. Ja zaczęłam się uczyć biologii właśnie dla mojej nauczycielki, z sympatii do niej. […]

 

 

Przejdźmy do muzyki, którą wykorzystuje pani do nauczania biologii. Czy pochodzi pani z muzykującej rodziny?

 

Pasją do muzyki zaraził nas tata, bo mam jeszcze dwóch braci i siostrę. Bracia skończyli szkołę muzyczną. Ja chodziłam na ognisko muzyczne i grałam na pianinie. Jednak źle znosiłam dyscyplinę w szkole, nie cierpiałam, gdy ktoś mi narzucał, co mam grać. Porzuciłam wtedy pianino i zaczęłam sama eksplorować te obszary muzyczne, które mnie interesowały. Sama nauczyłam się grać na gitarze, potem doszły bębny afrykańskie, perkusja, no a od trzech lat wróciłam do pianina, bo ten instrument daje najwięcej możliwości. Nie gram z nut, ale ze słuchu, intuicyjnie.

 

  Czytaj dalej »



Foto: www. gazeta-olawa.pl

 

W sobotę 12 maja w oławskim ośrodku kultury odbyło się spotkanie z minister Anną Zalewską. Przyjazd minister edukacji do tego ponad trzydziestotysięcznego miasta powiatowego, leżącego 26 km. na południowy wschód od Wrocławia, był jej wkładem w realizację pisowskiej kampanii przed wyborami samorządowymi, w ramach której członkowie rządu i liderzy partyjni odwiedzają swych zwolenników „w terenie”.

 

 

Foto:www.gazeta-olawa.pl

 

Spotkanie w Oławie nie obyło się bez ujawnienia lokalnych konfliktów. Na sali obecni byli rodzice dzieci z miejscowego przedszkola, które władze postanowiły przekształcić z niepublicznego w publiczne – z transparentem: „Ratujmy Magdalenkę”.[Źródło:www.gazeta-olawa.pl]

 

Jednak nas interesuje przede wszystkim to, co przy okazji tego spotkania minister Zalewska mówiła o realizacji jednego z pięciu projektów, zapowiedzianych niedawno przez premiera Morawieckiego. Oto fragmenty informacji na ten temat, zamieszczonej na stronie TVN24:

 

Będą zarówno wyprawki dla wszystkich uczniów, jak i darmowe podręczniki – powiedziała w sobotę minister edukacji narodowej Anna Zalewska […] Poinformowała, że projekt w sprawie wyprawki dla uczniów trafi na obrady Rady Ministrów na następnym posiedzeniu. […]

 

Wokół wyprawek narosło wiele nieporozumień w przestrzeni publicznej. Pan premier Mateusz Morawiecki powiedział, że wyprawka będzie dla dzieci od siódmego do 18. roku życia, czyli dla wszystkich dzieci w systemie. I tak będzie – mówiła Zalewska.

 

Wyjaśniła, że nieprawdziwa jest informacja, że wyprawek nie dostaną uczniowie ze specjalnymi potrzebami, którzy są już dorośli. – Jest taka możliwość, że uczeń ze specjalnymi potrzebami może być w systemie do 24. roku życia i nieprawdą jest, że taki uczeń nie dostanie wyprawki. Otóż dostanie, tak jak każdy uczeń będący w systemie informacji oświatowej oprócz pozostałych dorosłych uczniów, bo płacimy też subwencje oświatowe na policealne szkoły dla dorosłych – powiedziała minister Zalewska. […]

 

 

Cały artykuł „Zalewska: projekt w sprawie wyprawki na następnym posiedzeniu rządu”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.tvn24.

 

 

Na ten temat zamieszczono także informację na  „Portalu Samorządowym”: Anna Zalewska: projekt ws. wyprawki dla uczniów na następnym posiedzeniu rządu”  –   TUTAJ

 

 

 



 

Na fanpage Fundacji EDU-klaster Wojtek Gawlik zamieścił w piątek, 11 maja, tekst, zatytułowany przewrotnie Rodzice rodzą się z kapusty”. Polecamy lekturę tych spisanych refleksji nauczyciela i rodzica, który podjął próbę nie tylko zdiagnozowania przyczyn roszczeniowych wobec szkoły postaw rodziców, ale proponuje także sposoby budowania „porozumienia ponad podziałami” – nauczycieli z rodzicami – w imię dobra dzieci-uczniów – przeszłych obywatelki i… przyszłych rodziców.

 

Poniżej zamieściliśmy wybrane fragmenty (w których pogrubienia i podkreślenia tekstu to dzieło redakcji OE), oraz link do pełnej wersji tekstu:

 

 

W naszych szkołach mamy wieczny problem z rodzicami. Są oni roszczeniowi, „bezstresowo” wychowują swoje dzieci dzieci wchodzą im na głowy, rozpuszczają, fatalnie komunikują się ze szkołą, mają w głębokim poważaniu uwagi nauczycieli.Rodzice często gęsto czepiają się wszelkich aktywności, które wykonuje nauczyciel. Ich wątpliwości bywają uzasadnione, ale w większości przypadków całkowicie odstają od realiów szkolnych…

 

Można powiedzieć, że większość problemów szkolnych wynika właśnie z winy rodziców. To stwierdzenie jest oczywiście w dużej mierze prawdziwe. Ale… wróćmy do tematu tego wpisu.

 

No właśnie … obecni rodzice nie wykluwają się z kapusty. Tak jak i wielu poprzednich, są „produktami” systemu szkolnego. Co ciekawe, obecni rodzice uczęszczali do szkoły, w której „szacunek do nauczyciela” był na dużo wyższym poziomie. Szkoły, w której nauczyciel miał znacznie więcej do powiedzenia w kwestii dyscypliny i wychowania. Nauczyciel miał władzę i narzędzia, które mogły mu pozwolić na takie kształtowanie postaw dzieci i młodzieży, aby w przyszłości wyrośli na dumnych obywateli oraz wspaniałych rodziców. Wspaniałych nie tylko z punktu widzenia swoich dzieci… ale również i z punktu widzenia szkoły.[…]

 

Ostatecznie… trzeba postawić bardzo ważne pytanie. Kto i co wpłynęło na tych naszych obecnych rodziców, że zachowują się tak jak się zachowują?

 

Odpowiedź może być oczywista – pęd życia, ambicje, pogoń za pieniędzmi i nowe technologie, które wdarły się do każdego domu… a nawet do łóżek i kołysek. […]

 

Warto też zastanowić się nad tym, w jaki sposób wygląda relacja rodziców ze szkołą oraz rodziców ze sobą. Z czego może wynikać tak znacząca niechęć wielu rodziców do szkoły? Z czego wynika kwestionowanie jakości kształcenia i form weryfikacji wiedzy? […]

 

Czytaj dalej »



Na adres „Obserwatorium Edukacji” przyszedł w czwartek, 10 maja, e-mail (nie będę się „chwali” od kogo), z linkem do informacji o wartej komentarza inicjatywie „okołoedukacyjnej” kilku lokalnych polityków PiS na Podkarpaciu. Tą inicjatywą jest konkurs, dotyczący Lecha Kaczyńskiego. Ma on przebiegać pod hasłem „Działalność społeczna i polityczna oraz rola prezydenta Lecha Kaczyńskiego w odbudowie niepodległej Polski” i jest adresowany do uczniów klas VII szkół podstawo- wych, „niedobitków” gimnazjów (kl. II i III) oraz – jak napisano w piśmie przewodnim – do szkół ponadpodstawowych. Wszystko na terenie województwa podkarpackiego. Nie będę tu wymieniał jego organizatorów, sponsorów i pozostałych informacji organizacyjno-programowych. Wszystko to możecie przeczytać osobiście na skanie dokumentu rozsyłanego do szkół, załączonego w publikacji „Wygumkowali Lecha Wałęsę”. Konkurs szkolny na temat roli Lecha Kaczyńskiego w odbudowie niepodległej Polski, zamieszczonej na portalu  na:Temat  [TUTAJ]

 

Intencją nadawców tego e-maila było – prawdopodobnie – podzielenie się ze mną informacją, jak to miłościwie nam panujące ministerstwo edukacji usiłuje robić uczniom „wodę z mózgu”, a jeśli się uda – indoktrynować ich w duchu swojej wizji najnowszej historii polski. Jednak, po bliższym przyjrzeniu się tematowi, doszedłem do wniosku, że w tym konkretnym przypadku nie da się przypisać „sprawstwa kierowniczego” pani minister Zalewskiej, ani nikomu z urzędu na Szucha.

 

To wszystko to taka „prywatna inicjatywa” trzech panów:

 

-Grzegorza Nieradki – radnego RM Iwonicza Zdroju

-Macieja Kamińskiego – radnego RM Przemyśla

-Jarosława Piotra Kozaka – radnego RM Jarosławia

 

W piśmie przewodnim skierowanym do szkół wymieniono liczne podmioty wspierające tę inicjatywę organizacyjnie (troje posłów, 5 struktur NSZZ „Solidarność” i Instytut Historyczny w powstałej z inicjatywy Marka Kuchcińskiego PWSW w Przemyślu), jednak nigdzie nie ma ani linijki, choćby o honorowym, patronacie – nie tylko MEN, ale nawet miejscowego kuratora oświaty. Co prawda już we wstępie zamieszczono grubym drukiem informację, że konkurs odbywa się pod patronatem Marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego, to jednak jest to co prawda „druga osoba w państwie”, to jednak nie ma ona żadnego formalnego przełożenia na system oświaty w Polsce.

 

Jeśli już wspomniałem o urzędzie kuratora oświaty, to informuję – sprawdziłem: na oficjalnej stronie Podkarpackiego Kuratorium Oświaty nie ma o tym konkursie żadnej wzmianki. Jest natomiast komunikat, że Podkarpacki Kurator Oświaty ogłosił konkurs pod długawą nazwą: „A jak ciebie kto zapyta…- ludzie, miejsca, wydarzenia okresu walk o Niepodległą na Podkarpaciu w latach 1914-1922”. On także jest adresowany do uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadpodstawowych/ponadgimnazjalnych.

 

Rodzi się podstawowe pytanie: Czy ów konkurs o roli prezydenta Lecha Kaczyńskiego w odbudowie niepodległej Polski to działalność legalna? Czy dyrektor szkoły, który zezwoli na jego przeprowadzenie na terenie kierowanej przez siebie placówki nie złamie prawa?

 

 

Czytaj dalej »



 

Szef zawsze firmuje swoją twarzą wszystko, co dzieje się w kierowanej przez niego instytucji

 

 

Bardzo późnym wieczorem w czwartek (10 maja), długo po tym, jak OE poinformowało swych czytelników o prezentacji w Centrum Nauki Kopernik pierwszych z zaplanowanych w ramach projektu „Modułowe Pracownie Przyrodnicze” zestawów „Woda”, na stronie MEN zamieszczono komunikat:„Szkolne laboratoria – środki na wsparcie dla szkół w zakupie wyposażenia do pracowni przyrodniczych”. To bardzo pouczający przykład zastosowania techniki „dwa w jednym”, kiedy – nazwijmy to – półprawda „sprzedawana” jest razem z niewygodną informacją – obie w „apetycznym” opakowaniu. Zobaczcie sami – oto fragmenty początku tego materiału:

 

Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska w czwartek, 10 maja br. w Centrum Nauki Kopernik przedstawiła działania MEN we wsparciu szkół w wyposażenie pracowni przyrodniczych.

 

Środki dla samorządów na dofinansowanie zakupu pomocy dydaktycznych do szkolnych pracowni/laboratoriów przedmiotowych oraz Projekt Modułowych Pracowni Przyrodniczych to kolejna, po rządowym programie „Aktywna Tablica”, odpowiedź MEN na potrzebę zapewnienia odpowiednich warunków nowoczesnego kształcenia uczniów szkół podstawowych. […]

 

Samorządy mogą już składać wnioski do MEN o przyznanie dofinansowania na zakup do szkół podstawowych pomocy dydaktycznych niezbędnych do realizacji podstawy programowej z przedmiotów przyrodniczych (biologia, geografia, chemia i fizyka). W tym roku planujemy przeznaczyć na ten cel ok. 80 mln zł z rezerwy 0,4%. Program dofinansowania wyposażenia pracowni przedmiotowych jest zaplanowany na 4 lata. W sumie przekażemy samorządom ok. 320 mln zł.[…]

 

Centrum Nauki Kopernik (CNK) na zamówienie Ministerstwa Edukacji Narodowej przygotowało propozycję nowoczesnego sposobu kształcenia uczniów klas IV-VIII szkół podstawowych. Projekt jest realizowany we współpracy z finansującą go Fundacją Rozwoju Systemu Edukacji.[…]                                [Źródło: www.men.gov.pl]

 

 

A teraz przeanalizujmy co w tym tekście jest półprawdą, co przemilczeniem prawdy, a co manipulacją faktami.

 

 

Czytaj dalej »



Zupełnie nieprzypadkowo poświęciliśmy dużo czasu, aby nadrobić wstydliwie ujawnione braki w podstawowych obowiązkach „Obserwatorium Edukacji”. Skoro do niedawna nawet nie wiedzieliśmy o tym, że od lat funkcjonuje superpopularny blog Kamila Nowaka o wychowaniu („Gazeta Wyborcza”) – postanowiliśmy zapoznać się z bogatym archiwum tekstów tego blogera.

 

Na początek proponujemy tekst (a wcześniej jego omówienie na jednym z portali) sprzed półtora roku, po zapoznaniu się z którym inaczej spojrzycie na motywacje, jakie najprawdopodobniej legły u podstaw takiego zaangażowania się pana Nowaka w „występek” łódzkiej poradni psychologiczno-pedagogicznej.

 

We wrześniu 2016 roku, na portalu <influencer>, zamieszczono tekst, zatytułowany „Blog ojciec przyznał się do bicia dzieci, dzisiaj żałuje…”.  Oto fragmenty tej publikacji, wraz z załączonym tam tekstem Kelly Moses:

 

 

[…] Blog Ojciec” sprowokowany do dyskusji został w następstwie artykułu jaki w ostatnich dniach pojawił się w „Rzeczpospolitej”. W tekście zatytułowanym „Klaps to obowiązek rodziców”, prof. Zbigniew  Staworowski przekonuje, że sensem rodzicielstwa jest wspieranie dziecka na jego drodze dorastania ku odpowiedzialnej wolności. Symbolem takich właśnie rodzicielskich działań jest przysłowiowy klaps, który nie jest żadnym biciem, nie jest nawet czymś szkodliwym, lecz – przeciwnie – jest czynem o wysokiej wartości wychowawczej i dlatego zasługuje wręcz na pochwałę czytamy.

 

 

Klaps nie jest żadnym biciem

Kilka dni później do dyskusji dołączył prawicowy publicysta Łukasz Warzecha, który we „wSieci” przekonywał, że klaps nie jest żadną porażką wychowawczą.A to dlatego, że dzieci są różne, mają różne charaktery, różną zdolność rozumienia przekazywanych im zakazów i nakazów, różną podatność na uwagi rodziców i w różnym momencie osiągają dojrzałość, która sprawia, że kara fizyczna przestaje mieć sens; różne bywają też okoliczności. Są rodzice, którzy nigdy swoim dzieciom nie musieli dać klapsa, a są tacy, którzy musieli lub muszą robić to co jakiś czas, bo jest to jedyny bodziec, jaki ich dziecko jest w stanie sobie przyswoić i zapamiętać – pisze publicysta.

 

Bloger postanowił zareagować

Głośny sprzeciw głoszonym teoriom postanowił wygłosić Kamil Nowak, który na swoim blogu przyznał, że w przyszłości wobec dziecka stosował metodą dawania klapsa. […]

 

Źródło: www.influencer.pl

 

Dalej cytujemy już z pierwotnego źródła fragmenty postu Kamila Nowaka, zatytułowanego „Rzecz, której najbardziej żałuję w całym moim rodzicielstwie”, zamieszczonego 19 września 2016 roku:

 

 

Czytaj dalej »



 

„Bić dziecko coraz mocniej” – radzi poradnia psychologiczna w Łodzi, Po raz pierwszy z taką informacją  spotkaliśmy się na facebooku’u, gdzie pojawił się materiał z portalu Strajk.eu, zamieszczony tam 8 maja. Oto jego fragment:

 

Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 5 w Łodzi namawia rodziców do bicia swoich dzieci, aby w ten sposób nauczyć ich posłuszeństwa i nakłonić do bycia grzecznymi.

 

Na przerażające porady natrafił na stronie łódzkiej PPP bloger parentingowy Kamil Nowak. Aktywista zareagował błyskawicznie. Opublikował list otwarty do władz placówki oraz powiadomił Rzecznika Praw Dziecka.

 

„Czuję wręcz strach na myśl, że rodzice poszukujący wartościowych treści, trafią do poradni, która jako jedną z technik wychowawczych proponuje bicie pasem czy potrząsanie. Jest to dla mnie niewyobrażalne” – napisał redaktor strony blogojciec.pl     [Źródło:www.strajk.eu]

 

A potem lawina ruszyła. Do wczoraj  informacje o owym pedagogicznym przestępstwie, jakiego dopuszczono się na internetowej stronie PPP nr 5 w Łodzi, zamieściły chyba wszystkie najpoczytniejsze media: od ONETU,  przez portal  mama:Du,  aż do „Gazety Wyborczej” i „Dziennika Polskiego”.

 

 

My zaproponujemy cofnięcie się w czasie do początku owego „skandalu pedagogicznego” na jaki  media wykreowały ów „wypadek przy pracy”, jaki przytrafił się w pewnej niewielkiej placówce wsparcia psycho-pedagogicznego. Jest 27 kwietnia 2018 roku.  Nieznany nam wcześniej „blogujący ojciec” – Kamil Nowak zamieszcza na swym blogu  tekst: „Mój list otwarty do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 5 w Łodzi” i informuje, że jego kopię przesyła do RPD.

 

 

Czytaj dalej »



Rys. Danuta Sterna [www.lubimyuczyc.blogspot.com]

 

Bez zbędnej zwłoki – bo tego samego dnia, kiedy został opublikowany na portalu EDUNEWS.PL – zamieszczamy fragmenty  tekstu Danuty Sterny, zatytułowanego Równość w nauczaniu”. Jego treścią są refleksje autorki po przeczytaniu artykułu  Geoffa Mastersa, opublikowanego w Teachermagazine.com.au.  Oto te przemyślenia – naszym zdaniem – już od dawna nie będące czymś pionierskim we współczesnej  polskiej, nie tylko myśli  ale i praktyce edukacyjnej:

 

Co to znaczy równość w nauczaniu? Przeczytałam artykuł Geoffa Mastersa (kierownika Australian Council for Educational Research). Niezwykle mnie zainteresował, bo dotyka tematu, który jest dla mnie jednym z mitów w edukacji, że edukacja jest równa dla wszystkich i charakteryzuje się uczciwym i sprawiedliwym traktowaniem wszystkich uczniów.

 

Dla mnie już w założeniach jest to niemożliwe. Ludzie są różni, więc nie można ich traktować równo. Jednak jaka nierówność może być sprawiedliwa? Oto jest pytanie.

 

W programach Szkoły Uczącej Się staramy się dążyć do partnerstwa pomiędzy nauczycielem i uczniem, w tym partnerstwie widzę szansę na uwzględnianie różnic pomiędzy uczniami.

 

Jak powszechnie traktowana jest równość i sprawiedliwość?

Autor artykułu powołuje się na artykuł Stamansa, Sheskina i Blooma (2017, Why people prefer unequal societies, Nature Human Behaviour. Vol 1, Article No. 82), w którym autorzy zauważają, że ludzie cenią uczciwość jako jednakowe traktowanie wszystkich. Jednak w niektórych sytuacjach równe traktowanie jest postrzegane jako niesprawiedliwe, a w innych nierówne traktowanie jest uważane za uczciwe. Czasami zwycięża uczciwość nad równością. […]

 

Jak jest w edukacji?

 

Czytaj dalej »



Informujemy o ważny (naszym zdaniem) wydarzeniu, jakim była dzisiejsza prezentacja w Centrum Nauki Kopernik pierwszych z zaplanowanych w ramach projektu „Modułowe Pracownie Przyrodnicze” (zamówionego przez ówczesne kierownictwo MEN jeszcze w 2015 roku)  zestawów modułowych pt. „Woda”. Dowiedzieliśmy się o tym wydarzeniu – już tradycyjnie – nie z oficjalnej strony ministerstwa edukacji, a z informacji na portalu firmy Wolters Kluwer. Oto fragmenty tego materiału:

 

 

To co tutaj stoi, to jest pracownia przyrodnicza” – powiedziała dyrektor edukacji CNK Anna Dziama pokazując dziennikarzom – w obecności minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej – pudełko zawierające zestaw modułowy „Woda”. „W środku znajdują się materiały i sprzęt umożliwiające przeprowadzenie kilkudziesięciu działań praktycznych uczniom starszych klas szkoły podstawowej od IV do VIII klasy. Ten zestaw umożliwia pracę badawczą na lekcjach bardzo różnych przedmiotów: poczynając od przyrody w klasie IV, poprzez biologię i geografię w klasie V i VI, po fizykę i chemię w klasie VII i VIII” – poinformowała.

 

Jak zaznaczyła, przygotowując tę pracownię kierowano się założeniem, by aktywność oddać w ręce uczniów. „Intencją tego zestawu było skierowanie uwagi nauczycieli i uczniów na otaczający ich świat, tak by mogli go poznawać na drodze obserwacji, doświadczeń, eksperymentów i mogli rozwijać takie kompetencje jak np. kreatywność, innowacyjność, przedsiębiorczość, krytyczne myślenie” – mówiła Dziama.

 

 

W pudełkach obok sprzętu umożliwiającego prowadzenie doświadczeń i eksperymentów znajdują się także materiały umożliwiające pracę badawczą oraz specjalne karty pracy dla uczniów, materiały merytoryczne dla nauczycieli, które dotyczą zarówno zjawisk i procesów tematycznie związanych z wodą, jak też uczenia metodami aktywizującymi uczniów. […]

 

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj, bez żadnych skrótów, zamieszczamy – „ściągnięty” z blogowej strony „Budzącej się Szkoły” – post Luizy Skutnik – dyrektorki płockiej Szkoły Cogito, zatytułowany przez nią „Po owocach metodę oceniajcie”:

 

 

Uczniowie w szkole Cogito w Płocku nie są nauczani, ale uczą się. Zaplanowanie lekcji przez nauczyciela polega na zaprojektowaniu jak największej przestrzeni dla aktywności ucznia. Nie ma podręczników, nie ma zeszytów ćwiczeń, kart pracy przygotowywanych przez nauczyciela.

 

 

 

 

                           Jak zatem wygląda lekcja?

 

-Uczeń poszukuje wiedzy samodzielnie w różnych źródłach: internet, książki ( nie mylić z podręcznikiem), gazety, czasopisma, materiały własne, fiszki;

Uczeń pracuje projektami – tworzy plakaty, prezentacje, zdjęcia, prowadzi doświadczenia itp.

Uczeń planuje swoją pracę i decyduje samodzielnie nad czym będzie najpierw pracował oraz czy chce to zrobić sam czy współpracować w parze, grupie;

-Uczeń tworzy własne materiały: lapbooki, fiszki tematyczne, karty pracy, gry np. matematyczne, tworzy samodzielnie notatki i podsumowania zdobytych informacji;

Uczeń ponadto prezentuje, pisze opowiadania, dzieli się wiedzą z innymi uczniami, wymyśla gry, wiersze, tworzy makiety, przebiera się, wchodzi w różne role, tworzy filmy, blogi, mierzy szkołę łokciami i tworzy skalę, wychodzi w teren by coś sprawdzić w praktyce itp.

 

 

Czytaj dalej »