
Foto: www. sliwerski-pedagog.blogspot.com
Dr Cathal’a de Paor
Ze względu na problematykę, która była treścią wykładu uczonego z Irlandii, zrelacjonowanego na blogu Pedagog przez prof. Bogusława Śliwerskiego, prezentujemy poniżej obszerne fragmenty tego, zamieszczonego tam 13 marca, postu:
Wydział Nauk o Wychowaniu UŁ gościł […] (12 marca) prof. Mary Immaculate College w Limerick w Irlandii – Cathal’a de Paor, który wygłosił dla zainteresowanych pracowników naukowych z tej jednostki, doktorantów, jak i Ogólnopolskiego Seminarium Podoktorskiego Katedry Teorii Wychowania wykład pt. Professional development of teachers. The presentation of comparative research in Professional development of teachers.[…]
W Irlandii nie obowiązuje podobny do polskiego system awansu zawodowego, gdyż tam traktuje się go procesualnie jako immanentny komponent bycia nauczycielem. Nie ma potrzeby tworzenia biurokratycznych i zarządzanych regionalnie struktur awansu zawodowego, gdyż to nie od certyfikatów zależy to, czym i w jaki sposób nauczyciel promieniuje na swoich uczniów. Kategoria ustawicznego rozwoju jest wpisana w nauczycielską rolę. Nie ma w tej profesji takiego okresu, takiej fazy życia i działalności pedagogicznej, o której można by powiedzieć, że nie wymaga od nauczyciela ustawicznego uczenia się i (samo-)doskonalenia.
W resorcie edukacji jest powołana specjalna, licząca 37 osób Rada do spraw nauczycieli, której członkami w większości są nauczyciele(22), a także rodzice, inspektorzy szkolni i działacze społeczni. To ta rada konstruuje politykę przygotowania nauczycieli do profesji. Studia licencjackie trwają tam 4 lata. Specjalnie wydłużono je o jeden rok, by jak najlepiej przygotować do tego zawodu najlepszych absolwentów szkół średnich.
W Irlandii rozwój zawodowy nauczycieli jest projektem całożyciowym i obejmuje:
1.implementację podstaw programowych kształcenia ogólnego i zawodowego w ramach prowadzonych zajęć przedmiotowych;
2.przygotowanie nauczycieli do realizowania dodatkowych zajęć (pozaszkolnych, pozalekcyjnych);
3.rozwijanie ich tożsamości zawodowej, stawanie się nauczycielem przez prowadzenie badań typu action research;
4.kształtowanie przez nich własnej osobowości.
Tabela proponowanych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli (kwoty brutto*), z uwzględnieniem poziomu wykształcenia i stopnia awansu zawodowego.
Szanowna Pani
Anna Zalewska
Minister Edukacji Narodowej
W nawiązaniu do pisma z 9 lutego 2018 r. Ministerstwa Edukacji Narodowej, dotyczącego projektu rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, ogólnych warunków przyznawania dodatków do wynagrodzenia zasadniczego oraz wynagradzania za pracę w dniu wolnym od pracy, Związek Nauczycielstwa Polskiego negatywnie opiniuje przedłożony projekt.
Uwagi ogólne i postulaty
1.W projekcie rozporządzenia określono nowe stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, uwzględniając 5% podwyżkę wynagrodzeń od dnia 1 kwietnia 2018 r. W związku z tym, że w roku bieżącym nie przewidziano wyrównania podwyżki wynagrodzeń od 1 stycznia 2018 r., faktyczna podwyżka wynagrodzeń w skali roku wynosić będzie 3,75%. Odliczając inflację szacowaną w roku 2018 na 2,3% uzyskujemy podwyżkę wynagrodzeń nauczycielskich na poziomie 1,45 %.
2.Należy zauważyć, że sposób dokonania podwyżki wynagrodzeń nie uwzględnia zasady określonej w treści art. 30 ust. 11 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela (tekst jedn. Dz.U. z 2017 r. poz. 1189 ze zm.) – dalej KN, stwierdzającej, że podwyższenie wynagrodzeń dla nauczycieli następuje nie później niż w ciągu 3 miesięcy po ogłoszeniu ustawy budżetowej, z wyrównaniem od dnia 1 stycznia danego roku.
Postulatem ZNP jest, aby wypłata podwyżki wynagrodzeń następowała z wyrównaniem od 1 stycznia 2018 r., zgodnie z dyspozycją art. 30 ust. 11 KN, tak aby w skali roku kalendarzowego zachowany został 5% wskaźnik podwyżki.[…]
Cały tekst opinii ZNP dotyczącej projektu rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, […], skierowanej do minister Anny Zalewskiej – TUTAJ
Źródło: www. znp.edu.pl
*Dla urealnienia kwot wynagrodzenia zasadniczego podajemy przeliczoną ich wartość netto dla nauczycieli z pełnymi kwalifikacjami:
Nauczyciel stażysta 2417 1751
Nauczyciel kontraktowy 2487 1799
Nauczyciel mianowany 2824 2035
Nauczyciel dyplomowany 3317 2379
W grudniu 2017 przeciętna wysokość wynagrodzenia w średnich i dużych firmach wyniosła 4 973,73 zł brutto, a więc na rękę około 3 531 zł – podał GUS.
Foto: www.facebook.com/poznanskiecentrummediacji
– Szkoła jest dla dziecka ważnym miejscem, w którym zdobywa nie tylko wiedzę, ale też kształtuje kompetencje społeczne, w tym umiejętności właściwego rozwiązywania konfliktów, w tym, w drodze mediacji – zauważa Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak w wystąpieniu do Marszałków Województw i Dyrektorów Szkół, podkreślając, że interwencje podejmowane przez RPD jednoznacznie wskazują, że ta metoda rozwiązywania konfliktów jest wykorzystywana w niedostatecznym stopniu.
– W mojej ocenie znakomitą formą popularyzacji mediacji byłoby jej upowszechnienie poprzez działalność prowadzonych przez Zarządy Województw Ośrodków Doskonalenia Nauczycieli – dodaje Marek Michalak, przekazując wszystkim adresatom propozycję standardy mediacji rówieśniczej i szkolnej w szkołach i placówkach. Dokument ten jest efektem prac interdyscyplinarnego Zespołu ds. opracowania standardów mediacji szkolnej i mediacji rówieśniczej, powołanego przez Rzecznika Praw Dziecka. W pracach Zespołu brali udział teoretycy i praktycy mediacji – pedagodzy, psychologowie, mediatorzy i przedstawiciele zawodów prawniczych. Ich celem było opracowanie jednolitych zasad wprowadzania oraz prowadzenia mediacji rówieśniczej i szkolnej w jednostkach systemu oświaty, by zapewnić pełniejszą ochronę praw dziecka oraz zagwarantować wysokiej jakości procedurę mediacyjną.
– Siłą mediacji jest rozmowa skonfliktowanych stron o tym co dzieli, a następnie wspólne poszukiwanie rozwiązania i przyjęcie odpowiedzialności za wypracowane porozumienie, w tym jego realizację. Mediacja sprzyja budowaniu relacji pomiędzy uczniami, ich rodzicami, nauczycielami, innymi pracownikami placówek. Kreuje pozytywny wewnętrzny i zewnętrzny wizerunek szkoły. Mediacja może stać się metodą przeciwdziałania przemocy rówieśniczej – przekonuje Rzecznik Praw Dziecka.
Rzecznik podkreśla, że mediacja ma szansę funkcjonować tylko wtedy, gdy jest znana i akceptowana przez społeczność szkoły. – Standardy mają na celu propagowanie idei sprawiedliwości naprawczej oraz mogą stanowić pomoc w nauce rozwiązywania sporów. Przybliżają dzieciom oraz całej społeczności szkolnej tematykę instytucji mediacji, wskazują na rolę, jaką pełni mediacja w rozwiązywaniu sporów, w szczególności sporów rówieśniczych – dodaje Marek Michalak.
Rzecznik rekomenduje wprowadzenie mediacji do szkół i innych placówek oświatowych zgodnie z zaproponowanymi Standardami. Wyraża także nadzieję, że dzięki temu dokumentowi nauczyciele i pedagodzy, pracujący na co dzień z dziećmi i dostrzegający potrzebę działań służących kształtowaniu umiejętności społecznych, w tym rozwiązywania konfliktów, uzyskają praktyczne wsparcie w swoich działaniach.
Wystąpienie generalne Rzecznika Praw Dziecka do Marszałków Województw – TUTAJ *
Wystąpienie generalne Rzecznika Praw Dziecka do Dyrektorów Szkół – TUTAJ *
Standardy mediacji rówieśniczej i szkolnej w szkołach i innych placówkach oświatowych – TUTAJ *
Źródło: www.brpd.gov.pl
UWAGA:
Aby plik otworzyć, trzeba go najpierw zapisać na swoim dysku.
Foto: www.haloursynow.pl
Autor opublikowanego na stronie Haloursynow.pl artykułu Bunt w ursynowskiej podstawówce. „Tato, czemu pani dyrektor kłamie?” – Sławek Kińczyk – zamieścił dziś wywiad z dr Marzeną Żylińską, w którym ta liderka ruchu Budzących się Szkół wyjaśnia historię współpracy, a właściwie jej braku, ich środowiska z panią dyrektor Krzyżanowską. Oto obszerne fragmenty tej rozmowy:
Jak rozpoczęła się współpraca ze szkołą na Ursynowie?
Marzena Żylińska, Budząca Się Szkoła: Pani dyrektor Wioletta Krzyżanowska zgłosiła się do nas na samym początku, czyli mniej więcej trzy lata temu, ale zasady są takie, że szkoła, która przystępuje do naszego ruchu, pozostaje z nami w kontakcie, przesyła krótkie relacje z opisem wprowadzanych zmian, nauczyciele biorą udział w spotkaniach, konferencjach, zapraszają do swojej szkoły, dzielą się doświadczeniami. Niestety żadnych kontaktów, poza jednym spotkaniem, nie było.
Mniej więcej dwa lata temu dyrektor Krzyżanowska przyszła na spotkanie w Szkole No Bell w Konstancinie, w czasie którego rozmawialiśmy o zasadach współpracy i tworzeniu centrów BSS. Była dyskusja o tym, kto może posługiwać się naszą nazwą i używać logo. Zdarza się, że szkoły przystępują do Budzącej Się Szkoły dla samej nazwy, a potem słuch o nich ginie. Takie szkoły musimy usuwać z naszej mapy i takich przypadków było dotychczas kilka.
Dlaczego?
Bo ideą „Budzącej się szkoły” jest współpraca, budowanie relacji, wzajemne inspirowanie się. A w przypadku SP nr 323 w Warszawie tego nie było, nie można tu mówić o jakiejkolwiek współpracy. Dlatego prosiliśmy panią dyrektor, żeby nie używała nazwy Budząca Się Szkoła. Wielu rodziców pyta nas o rekomendacje, dlatego tak ważne jest, żeby na naszej mapie były placówki, o których coś wiemy. […]
W naszym artykule opisaliśmy skargi rodziców na to, co dzieje się w szkole. Brak komunikacji, oceny programu, pretensje o odgórne jego narzucanie. Jak powinno to wyglądać zgodnie z filozofią Państwa ruchu Budzącej się szkoły?
Ruch Budzących Się Szkół powstał oddolnie, i zmiany, które szkoły wprowadzają też są mają oddolny charakter. Nie da się ich zadekretować wolą dyrekcji, nie da się ich wprowadzić bez dialogu z nauczycielami i rodzicami. Dlatego odejście od „pruskiego” modelu szkoły jest takie trudne, bo wymaga kultury dialogu i relacji opartych na wzajemnym zaufaniu i szacunku.
Podam przykład dobermana mojej znajomej. Przez kilka dni próbowała wcisnąć mu do pyska tran, pies nie chciał go połknąć. Rzucał się, próbował się wyrwać, wytrącił jej z ręki butelkę i tran rozlał się po podłodze. Moja znajoma zdesperowana siadła na krześle i wtedy zobaczyła, że pies zlizuje z podłogi to, co się rozlało. Problemem nie był zatem tran, ale przemocowe metody. Nawet najlepszych idei nie można wprowadzać na siłę. Ale jeszcze raz powtórzę, że nie mam żadnych informacji o tym, jak wprowadzanie zmian wygląda w szkole na Ursynowie. […]
Wróćmy do szkoły na Ursynowie. Czy może ona używać szyldu „Budząca się szkoła”?
Przytoczę zasady, które można zaleźć na naszej stronie i które omawialiśmy mniej więcej dwa lata temu na spotkaniu w Konstancinie, w którym brała udział dyr. Krzyżanowska.
„Szkoła, która weszła na drogę oddolnych zmian, pozostaje w regularnym kontakcie z zespołem BSS poprzez wyznaczoną do tego osobę. Przynajmniej raz na trzy miesiące przesyłana jest informacja dotycząca realizacji wytyczonych przez szkolną społeczność celów. W przesłanym materiale powinny znaleźć się treści dotyczące zarówno sukcesów jak i ewentualnych błędów lub niepowodzeń. Przedstawiciele szkół należących do BsS regularnie uczestniczą w spotkaniach i dzielą się swoimi doświadczeniami z innymi.”
Do naszego ruchu należą szkoły, które spełniają te warunki. Ze SP nr 323 w Warszawie nikt się z nami nie kontaktuje i nikt nie bierze udziału w naszych spotkaniach.
Po Państwa artykule, zgłaszają się do nas zaniepokojeni rodzice i pytają o naszą opinię. Niestety o tej szkole nie możemy nic powiedzieć, nie znamy żadnego pracującego tam nauczyciela, a panią dyrektor widzieliśmy jeden raz. […]
Cały wywiad z dr Marzeną Żylińska „Budząca Się Szkoła o ursynowskiej podstawówce: ,Nie było współpracy’ ” – TUTAJ
Źródło: www.haloursynow.pl
W niedziele doczekaliśmy się nowego postu na blogu Jarosława Pytlaka. Tytuł jest trochę mylący: „Najlepiej być młodym, pięknym, bogatym, mądrym i zdrowym!”, acz metaforyczny. Z resztą – przekonajcie się sami o czym nasz ulubiony dyrektor-redaktor-autor tym razem napisał:
Ilekroć słyszę rozmaite postulaty pod adresem współczesnej polskiej szkoły, tylekroć przychodzi mi na myśl fraza, która zawarłem w tytule tego artykułu. Oczywiście społeczna presja na zmiany jest niezbędna, bez niej ryzykujemy pozostanie na wieki wieków w epoce pedagogiki łupanej, ale doprawdy, niektóre tematy budzą już tylko moje znużenie. Należy do nich kwestia lektur szkolnych i w ogóle roli szkoły w promowaniu czytania książek. W swoim czasie poświeciłem temu artykuł w papierowej wersji „Wokół szkoły” […]
Do ponownego zajęcia się kwestią lektur skłonił mnie post napotkany na profilu fejsbukowym Fundacji EDU-klaster, autorstwa CEO tej organizacji Wojtka Gawlika. Nasunął mi on cały szereg refleksji, więc postanowiłem skorzystać z okazji i dokonać na blogu „Wokół szkoły” lokowania swoistej marki, jaką stanowi autor rzeczonego artykułu. Z nutą polemiki wobec jego tez, co wcale nie wyklucza szacunku i uznania „za całokształt”. […]
Mimo tych rozbieżności sądzę, że zarówno poglądy, jak rozmaite inicjatywy pana Wojtka Gawlika warto propagować, bowiem najgorszą rzeczą, jaka nam się może przytrafić w czasach, gdy polska oświata znalazła się w miejscu ciemnym i ponurym, to pokorne urządzanie się tamże. Ferment jest niezbędny i wcale nie będzie od rzeczy, jeśli jedni (WG) szczepić będą i propagować idee rewolucyjne, a inni (JP) tonować czasami ich płomienny zapał wskazując, że nie wszystko, co we współczesnej szkole jest poddawane krytyce, zasługuje na tak surową ocenę.
Tyle wstępu, a teraz już ad rem. Najpierw zapowiedziany cytat:
Mitologia szkolna cz. 1
W myśl zapisów Podstawy Programowej uczniowie czytają około 8 książek na rok. Są to książki podstawowego kanonu lektur. Według Podstawy Programowej „Szkoła podejmuje działania mające na celu rozbudzenie u uczniów zamiłowania do czytania oraz działania sprzyjające zwiększeniu aktywności czytelniczej” (Podstawa programowa – Preambuła str. 6). Czy tak rzeczywiście jest?
Biblioteka Narodowa publikuje co roku dane dotyczące czytelnictwa w Polsce. Z raportu za 2016 rok można wyczytać, że:
63% badanych nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki,
>w tym 16% nie przypomina sobie, żeby czytało książkę, gazetę, czasopismo, wiadomości w sieci czy nawet tekst o objętości przynajmniej TRZECH stron,
>przynajmniej jedną książkę przeczytało zaledwie 37% Polaków,
>10% czytało 7 lub więcej pozycji.
Rys. www.facebook.com/eduklasterpl /Ewa Gawlik/
Już po raz trzeci w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 2 w Piotrkowie Trybunalskim zorganizowano Konkurs Mechaniczny. Jego ideą, obok rozbudzenie motywacji do pogłębiania wiedzy technicznej i rozwijanie zainteresowań mechaniką wśród jego uczestników, jest promocja wśród uczniów gimnazjów, a ostatnio także starszych klas szkół podstawowych, kierunków kształcenia, prowadzonych w piotrkowskim ZSP nr.2.
Do konkursu przystąpiło czterdziestu siedmiu uczniów z trzech szkół podstawowych o numerach: 2, 3 i 10 z Piotrkowa Trybunalskiego oraz z trzech gimnazjów: z Woli Krzysztoporskiej, Szydłowa oraz Moszczenicy.
Konkurs przebiegał w dwóch etapach. Etap pierwszy to część teoretyczna, w której sprawdzano wiedzę z zakresu podstaw techniki oraz ogólnej wiedzy mechanicznej i odlewniczej. Nie zabrakło też pytań z przepisów ruchu drogowego.
Swoistym urozmaiceniem tej części było zadanie praktyczne, polegające na montażu szczęk w uchwycie tokarskim trójszczękowym samocentrującym – na czas.
Oto oświadczenie, jakie dziś na swym fejsbukowym profilu zamieściła dr Marzena Żylińska:
Dyr. SP nr 323 na warszawskim Ursynowie pani Wioletta Krzyżanowska po raz kolejny informuje media, że jej szkoła jest Budzącą Się Szkołą i realizuje program BSS.
Informujemy, że SP nr 323 w Warszawie nie należy do naszego ruchu i w żadnej formie z nami nie współpracuje. Dyr. Krzyżanowska swoimi wypowiedziami pokazuje, że nie rozumie naszej idei oddolnych zmian. Programu BSS nie ma i być nie może, bo każda z naszych szkół idzie własną drogą, ale robi to we współpracy z nami.
Właśnie ukazał się kolejny artykuł, w którym dyr. Krzyżanowska mówi, że jest Budzącą Się Szkołą. Dlatego informujemy, że ze SP nr 323 w Warszawie nie mamy nic wspólnego.
W imieniu Budzącej Się Szkoły
Marzena Żylińska
Foto: www.sp323waw.edupage.org
Dyrektor Wioletta Krzyżanowska podczas uroczystości zakończenia roku szkolnego 2016/2017
Półtora roku temu, 16 października 2016 r. zamieściliśmy materiał informujący o pewnej szkole na warszawskim Ursynowie. Nadaliśmy mu optymistyczny tytuł „Pierwsza „Budząca się Szkoła” w Warszawie – pełna pozytywnych zmian” i zaprezentowaliśmy obszerne fragmenty artykułu, zaczerpniętego z portalu mama:Du, który zamieszczono tam pod tytułem „Brak pracy domowej? To możliwe! Pierwsza taka szkoła w Warszawie, pełna pozytywnych zmian”.
Dziś czujemy się w obowiązku wrócić do tego tematu, gdyż pojawiły się kolejne publikacje o dalszych losach owego warszawskiego eksperymentu, sygnowanego imiennie przez dyrektorkę tej szkoły – panią Wiolettę Krzyżanowską. Choć najpierw na facebooku trafiliśmy – także na mama:Du – na artykuł „Rodzice zdradzają kulisy rewolucji i „pozytywnej zmiany”. Dyrekcja szkoły odpowiada”, to jednak skorzystaliśmy ze wskazówki, zamieszczonej w jego zakończeniu: „Źródło Halo Ursynów”.
Oto obszerne fragmenty i linki do źródła z tego lokalnego portalu, do tekstu który napisał Sławek Kińczyk:„Bunt w ursynowskiej podstawówce.”Tato, czemu pani dyrektor kłamie?”
Przepraszamy, że cytaty tak obszerne, ale nie mogliśmy się zdecydować na większe cięcia:
Podstawówka przy Hirszfelda jest w ostatnich miesiącach najbardziej medialną szkołą w Polsce. Dziennikarze opisują zalety nauczania bez prac domowych. Problem w tym, że to obraz jednostronny. – Prace domowe są zadawane, a eksperyment „Budząca się szkoła” spowodował, że nasze dzieci uczą się nie w szkole, a na korepetycjach – mówią nam rodzice. […]
Z materiałów dziennikarskich, które ukazały się niemal we wszystkich ogólnopolskich mediach wynika, że w Szkole Podstawowej nr 323 dokonała się prawdziwa rewolucja, z której wszyscy bez wyjątku – od dyrekcji, przez nauczycieli, po uczniów i rodziców – są zadowoleni. Nic bardziej mylnego.[…]
Do naszej redakcji zgłosili się rodzice, którzy chcą opowiedzieć o ciemniejszej stronie rewolucji pedagogicznej, która trwa w ich podstawówce. Zaznaczając, że nie są przeciwni zmianom w systemie oświaty, ale przeciwko fatalnemu – ich zdaniem – sposobowi realizacji programu w szkole przy Hirszfelda. […]
To w tym roku szkolnym atmosfera się bardzo zmieniła – mówią rodzice, z którymi rozmawialiśmy. – Jest coraz większe niezadowolenie z realizacji programu. Wygląda na to, że wszystko wymknęło się spod kontroli – mówi ojciec 10-letniej uczennicy.
Ostatnio jego córka, widząc w telewizyjnych wiadomościach kolejny wywiad z dyrektorką szkoły Wiolettą Krzyżanowską na temat braku prac domowych, zapytała go: „Tato, dlaczego pani dyrektor kłamie?”.
Bo jak mówią rodzice – to nieprawda, że w szkole nie ma prac domowych. One były i są, nauczyciele wciąż je muszą zadawać, choć w zmienionej formie. W starszych klasach nie dałoby się zrealizować podstawy programowej. […]
Zdaniem coraz większej grupy rodziców, niezadowolonych z tego co dzieje się w szkole, rewolucją zniechęceni są także pedagodzy. Zwłaszcza ci nowi, którym nie do końca tłumaczy się ideę „Budzącej się szkoły”.
Mój zeszłotygodniowy short-felieton zakończyłem słowami: „Bardzo chciałem odnieść się jeszcze do jakości, a przede wszystkim – przydatności, imprez towarzyszących. Ale muszę to zostawić na później – dziś już nie daję rady!” Tydzień minął, od wtorku uznałem się „za nie chorego”, co wcale nie oznacza, że jestem już zdrowy. Oszczędzę Wam szczegółów – poprzestanę na stwierdzeniu, że nadal normalne funkcjonowanie uprzykrzają mi typowe dla przeziębieniowych infekcji objawy – z kaszlem na czele!
Odpuszczam więc ów sygnalizowany temat – napiszę czy nie napiszę o żenująco upadającym z roku na rok poziomie oferowanych imprez towarzyszących – z „flagowym” dla ŁCDNiKP „Forum pracodawców i dyrektorów szkół zawodowych” *na czele – i tak nie będzie to , niestety, miało większego znaczenia dla przyszłości tej imprezy!
W to miejsce podzielę się moimi refleksjami wokół informacji, dla której nie znalazłem miejsca na stronie OE, ale do której postanowiłem wrócić – nie tylko dlatego, że dotyczy szkolnictwa zawodowego. Otóż 2 marca, w ramach Aktualności, na głównej stronie UMŁ zamieszczono informację, której tytuł sam w sobie mówił wiele: „Na nowe wyposażenie, staże i specjalistyczne szkolenia. Ponad 13 mln zł dla szkół zawodowych”. Jak czytamy dalej „Dzięki temu uczniowie będą odbywać praktyki i staże u pracodawców, nauczyciele doskonalić swój warsztat, a szkoły zyskają wyposażenie do pracowni nauki zawodu.”
Aby nie było żadnych wątpliwości, w ramach autoreklamy, zacytowano wypowiedź Tomasza Treli – wiceprezydenta (SLD) odpowiedzialnego za łódzką edukacje, że „Łódź jest liderem regionu ponieważ startowała we wszystkich konkursach o unijne dofinansowanie jakie były ogłoszone. I to z powodzeniem, dzięki czemu nasze szkoły są coraz nowocześniejsze, a uczniowie zyskują umiejętności cenione przez pracodawców. […] Inwestujemy w szkoły zawodowe i nadal będziemy to robić, ponieważ chcemy zachęcić uczniów, by przekonali się do tego rodzaju kształcenia. Zyskują zawód, szansę na pracę, czyli samodzielność, a nic nie stoi na przeszkodzie, by dalej się kształcili.”
Gdyby to było takie proste… Rzecz w tym, że te kolejne unijne miliony wcale nie muszą zmienić utrzymującego się od kilkunastu lat trendu malejącej popularności kształcenia zawodowego, jako atrakcyjnej drogi kariery zawodowej. O ile w przypadku kilku zawodów, cieszących się tradycyjnie popularnością (gastronomia, informatyka, czy od pewnego czasu ładnie brzmiąca mechatronika), to – nie tylko łódzkie zawodówki – od lat mają problemy z naborem do klas pierwszych . Często, aby utworzyć klasę, muszą uciekać się do tworzenia klas dwu- lub nawet trzyzawodowodowych. I nic nie zmieniła w tej sprawie nowa nazwa „szkoły branżowe” – nadal rodzice wolą posłać swoje dzieci do liceum, którego nazwy trudno szukać w rankingu „Perspektyw”, niż do „Budowlanki”, do klasy dekarzy, gdzie po trzech latach zdobędą zawód, pozwalający im na zarobki porównywalne nie tylko z lekarzami rezydentami…
Jednak moją uwagę przykuł inny fragment tej informacji:
Bardzo ciekawy jest konkurs dla szkół zawodowych ze strefy rewitalizacji, oczywiście będziemy aplikować o te środki, ponieważ takiego konkursu jeszcze nie było, a szkoły mogą wiele zyskać – mówi Agnieszka Lewandowska z Biura Strategii UMŁ.
Nie wiem od jak dawna pani Agnieszka Lewandowska pracuje w Biurze Strategii UMŁ, nie wiem jaki jest tam jej szczegółowy zakres obowiązków. Wiem jednak, że nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym się wypowiedziała! Bo nawet taki emeryt jak ja, karmiony od dawna informacjami o programach rewitalizacji obszarowej, niejednokrotnie widział, zaznaczone na planie miasta, te obszary i wie, że nie działa tam ŻADNA łódzka szkoła zawodowa! Są natomiast, i to aż 6, szkoły podstawowe, które przede wszystkim stracą na parę lat swą „bazę społeczną” – wszak z remontowanych kamienic i oficyn mieszkańcy już zostali, lub wkrótce zostaną wyprowadzeni, a nowi zamieszkają tam dopiero za kilka lat…
Tylko czy pieniądze z programów unijnych cokolwiek im w rozwiązaniu tego problemu pomogą? Czy ich dotychczasowi uczniowie, którzy od lat tam chodzą, mają swych kolegów, przyjaciół, ulubionych nauczycieli, będą zmuszeni kończyć szkołę pod innym adresem? A może miasto załatwi im dowóz do dotychczasowych szkół?
A szkoły zawodowe nie miały i nie będą miały z terenami rewitalizacji obszarowej miasta Łodzi nic wspólnego…
Włodzisław Kuzitowicz
*Zamiast moich komentarzy niech wystarczy porównanie frekwencji i programu forum z 2015 roku do tegorocznego.
Na oficjalnej stronie Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w dniu 8 marca zamieszczono komunikat z obrad Prezydium Rady KSOiW, które odbyły się 5 marca w Warszawie. Oto jego „sztandarowe” treści:
Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” ponowiło żądanie podjęcia niezwłocznych negocjacji w sprawie podwyższenia uposażeń i uproszczenia systemu płac nauczycieli oraz jego skorelowania z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. Członkowie Prezydium negatywnie zaopiniowali projekt kryteriów oceny pracy nauczyciela.
Dalej dowiadujemy się, że Prezydium KSOiW oczekuje pilnego spotkania w tej sprawie z minister Anną Zalewską. Okazuje się, że minister Zalewska także i ten związek nie traktuje poważnie, gdyż, to wystąpienie do MEN w sprawie podjęcia negocjacji w sprawie płac jest konsekwencją braku odpowiedzi na Stanowisko Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” z dnia 14 lutego br. Oto jeszcze kilka akapitów tego komunikatu:
– Wzywamy Ministerstwo Edukacji Narodowej do konstruktywnego dialogu ze stroną związkową. W przypadku braku satysfakcjonujących efektów negocjacji w terminie do 30 kwietnia 2018 r. nasz Związek podejmie czynną akcję protestacyjną – podkreślił przewodniczący KSOiW Ryszard Proksa.
Prezydium Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, po przeprowadzeniu szczegółowej analizy i dogłębnej dyskusji w środowisku związkowym w całej Polsce, negatywnie zaopiniowało przedstawiony przez MEN projekt kryteriów oceny pracy nauczyciela.
– Propozycje wymogów na ocenę wyróżniającą są zbyt wygórowane i przy tak rażąco niskich wynagrodzeniach będą rodzić jedynie frustrację, poczucie zaniżenia własnej wartości, jak również doprowadzą do niezdrowej rywalizacji wśród nauczycieli. Tym samym nie spowodują podniesienia poziomu nauczania w placówkach oświatowych. Proponowane wymogi ze względu na zróżnicowane warunki pracy nie mają szans być zrealizowane w chwili obecnej w polskiej szkole! Uważamy, że należy najpierw zapewnić podobne warunki pracy wszystkim nauczycielom, a dopiero później wprowadzić proponowane przepisy – stwierdził przewodniczący KSOiW Ryszard Proksa
Ponadto w opinii członkowie Prezydium KSOiW zwrócili uwagę, że pomysł obligatoryjności oceniania pracy nauczyciela co trzy lata spowoduje z jednej strony dodatkową biurokrację (której i tak jest już za dużo w szkole), jak również to, że dyrektorzy szkół będą musieli zajmować się głównie ocenianiem pracy i zabraknie im czasu na zarządzanie szkołą.[…]
Cały Komunikat Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” z obrad Prezydium Rady KSOiW w dniu 5 marca 2018 r. – TUTAJ
Źródło: www.solidarnosc.org.pl
Stanowisko z Rydzyny 14.02.2018 r. w sprawie braku postępów w negocjacjach płacowych – TUTAJ
Opinia Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” dotycząca zaproponowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej podczas prac Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty kryteriów oceny pracy nauczyciela i dyrektora szkoły – TUTAJ













