
Będzie to bardzo nietypowy felieton. Jego, generalnie, mało felietonowy styl (wiele cytatów, ilustracje i duże fragmenty z hipertekstem) wynika z faktu, że właśnie dzisiaj rano, buszując w internetowych zasobach informacji wszelakich, natrafiłem na takie, których niezwłoczne upublicznienie uznałem za „nakaz chwili”. A najszybszym zrealizowaniem tego imperatywu, nie łamiąc rytmu coniedzielnych felietonów, jest właśnie zredagowanie takiego „nibyfelietonu”, który piszę…
Zacznę od przypomnienia „aktualności” z 18 maja, która zaczynała się słowami:
Dzisiaj nie mieliśmy wątpliwości przy podejmowaniu decyzji jaki tekst zaprezentujemy do przedpołudniowej lektury naszym czytelnikom.Tym tekstem jest najnowszy post na blogu profesora Bogusława Śliwerskiego, zatytułowany „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Jako że wszystko co tam napisane w pełni pokrywa się ze stanowiskiem redakcji „Obserwatorium Edukacji” – zamieszczamy ten tekst w całości.
Że nie jest to grzecznościowe oświadczenia mogę udowodnić relacjami o poprzednich posiedzeniach Sejmów Dzieci i Młodzieży. Przykładowo:
>W 2017 roku – „Jak „Młode Wilczki” trenowały uprawianie sejmowej polityki”
>W 2016 roku – „XXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży – już w klimatach „Dobrej Zmiany”. Ale…”
Jednak przede wszystkim powołam się na „Felieton nr 125. O fasadowej demokracji, czyli Radzie Dzieci i Młodzieży przy MEN” z 5 czerwca 2016 roku, który kończy taki akapit:
Ale za to jak bardzo demokratycznie taka inicjatywa wygląda! Mieliśmy już demokrację szlachecką, demokrację ludową, teraz będziemy ćwiczyć demokrację reglamentowaną: doradzać władzy będą ci, których ta władza sobie wyselekcjonuje… Nie wiem jak Wam, Drodzy Czytelnicy, ale mnie przypomina to bardzo wszelkie Rady Narodowe w czasie PRL – radnych wskazywał miejscowy komitet PZPR. Mieszkańcy głosowali „bez skreśleń”. Jest to jednak znaczący krok naprzód – w kierunku „demokracji kierowanej”: już nie potrzebne są wybory jako akt obywatelski; wyboru zgodnie z wolą Władzy dokona urzędnik!
No, ale teraz obserwujemy zupełnie nowy, i jak się wydaje nieprzewidziany nie tylko przeze mnie i przez profesora Śliwerskiego, ale przede wszystkim przez aktualną władzę, etap dojrzewania niedoszłych młodzieżowych parlamentarzystów.
Ale po kolei:
Zacznę od tego, że właśnie skonstatowałem fakt zniknięcia treści, do których linkami odsyłał prof. Śliwerski czytelników swojego postu „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Już nie przeczytacie nic pod adresem oficjalnej strony Sejmu Dzieci i Młodzieży, ani pod adresem, gdzie była zamieszczona pełna imienna lista wszystkich, wybranych wcześniej przez organizatorów tego eventu posłów na XXVI Sesję Sejmu Dzieci i Młodzieży – z podziałem na województwa i podaniem szkół, których są uczniami. A w piątek 18 maja adresy te były jeszcze aktywne!
To spowodowało, że postanowiłem sprawdzić czy fanpage SDiM na fecebook’u jeszcze istnieje. Oto co tam znalazłem:
Drodzy uczestnicy i uczestniczki XXIV sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży,
w związku z bieżącą sytuacją w Sejmie z wielką przykrością musimy poinformować Was o decyzji w sprawie tegorocznej sesji zaplanowanej na 1 czerwca 2018 r.
Mając na uwadze względy organizacyjne oraz bezpieczeństwo wszystkich osób przebywających w budynkach sejmowych, z przyczyn niezależnych od Kancelarii Sejmu, zdecydowano o odwołaniu posiedzenia SDiM. Chcemy by sesja odbywała się w warunkach pozwalających na zrealizowanie celów edukacyjnych projektu i by uczestnicy SDiM mogli swobodnie poznać siedzibę Sejmu.[…]
Wszelkie informacje dotyczące SDiM kierowane do jego uczestników przekazywać będziemy za pośrednictwem Facebooka oraz mailowo do każdego z Was. [Źródło: www.facebook.com/search/top/?q=sejm dzieci i młodzieży 2018]
Ale to mnie nie zadowoliło i szukałem w sieci nadal… I tak trafiłem na fejsbukowy profil młodego człowieka – Karola Zająca, jak się wnet dowiedziałem – szykowanego na jednego z marszałków odwołanego Sejmu Dzieci i Młodzieży. A tam taki wpis z 18 maja:
Jak może wiecie XXIV sesja SDiM została odwołana (przełożona).
Jako Marszałek owego posiedzenia pragnę przedstawić wam oświadczenie, które wypracowałem we współpracy z innymi zaangażowanymi osobami.
Treść oświadczenia – TUTAJ
Od poniedziałku, 21 maja, uczniowie trzecich klas gimnazjów będą mogli dokonywać wyboru szkoły ponadgimnazjalnej, w której chcieli by kontynuować naukę od 1 września 2018 roku. Dzisiaj „Dziennik Łódzki” zamieścił artykuł Macieja Kałacha, który ma charakter poradnika dla rodziców i uczniów ostatnich klas gimnazjów. Oto jego fragmenty:
Jak wybrać najlepsze LO? Ogólniakom można przyglądać się na kilka sposobów. Co roku są dostępne wyniki kolejnych matur, zaś fachowcy obliczają edukacyjną wartość dodaną: ma ona pokazywać, ile wiedzy uczeń otrzymuje w szkole między egzaminem gimnazjalnym a maturą. W naszej galerii – na kolejnych jej slajdach – prezentujemy też inne wskaźniki, którymi może kierować się kandydat.
Rekrutacja do szkół ponadgimnazjalnych odbywa się w internecie. Do 20 czerwca trzecioklasista powinien wskazać klasy w trzech placówkach spośród: liceów ogólnokształcących, techników lub branżówek (przed rozpoczęciem reformy oświaty zwanych zawodówkami), do których chciałby trafić po wakacjach – w kolejności od najbardziej do najmniej preferowanej szkoły. […]
Dalej czytelnik może zapoznać się z różnymi rankingami, szeregującymi łódzkie licea: od najlepszego do najsłabszego – według różnych przyjętych tam kryteriów. Są to:wyniki matur z ostatnich lat, punktacja w systemie EWD i miejsca uzyskane w rankingu „Perspektyw”. Ponadto dowiaduje się o podstawowych zasadach e-rekrutacji. Artykuł kończy się taką informacją:
Prawie dwa tygodnie (od 5 maja) musieliśmy czekać na kolejny wpis na blogu dr Marzeny Żylińskiej. Ale w jej przypadku nie sprawdza się klasyczna zasada marksowskiego materializmu dialektycznego, że ilość przechodzi w jakość. Bo dr Żylińska pisze aby w ogóle „coś” napisać, ale wtedy, kiedy ma coś naprawdę wartościowego do przekazania czytelnikom. Tak jest i tym razem. Najnowszy wpis zachęca nas do sięgnięcia po książę, zatytułowaną „Drive”, która choć jest dostępna na polskim rynku księgarskim już od 2011 roku, to zapewne niewielu z nas w ogóle wiedziało o jej istnieniu.
Jej autorem jest Daniel Pink – urodzony w 1964 r., dorastający w małym podmiejskim miasteczku Bexley w stanie Ohio, z wykształcenia prawnik (absolwent Northwestern University) – z bogatym jak na swój wiek życiorysem, ale nigdy nie wykonujący wyuczonego zawodu. Był m. in. asystentem Sekretarza Stanu d.s. Pracy USA Roberta Reicha, a w latach 1995 – 1997 był głównym autorem przemówień dla wiceprezydenta Ala Gore’a. Jest autorem sześciu książek o pracy, zarządzaniu i naukach behawioralnych, przetłumaczonych na 35 języków. [Źródło: www.en.wikipedia.org]
Zapraszamy do lektury, przytoczonego w całości, najnowszego tekstu dr Żylińskiej oraz dołączonych dodatkowych materiałów dotyczących Daniela Pinka:
Foto: www.google.pl
Daniel H. Pink
Kiedy i dlaczego nagrody nie działają?
W książce „Drive” Daniel Pink zajmuje się problemem skuteczności nagród. Wyjaśnia, kiedy nagrody są skuteczne i motywują do lepszej pracy, a kiedy się nie sprawdzają i wręcz blokują. Myślę, że dla nauczycieli jest to niezwykle przydatna wiedza.
Nagrody są skuteczne w przypadku zadań algorytmicznych, czyli takich, które wymagają zastosowania znanych schematów. W przypadku problemów heurystycznych, które wymagają kreatywności i innowacyjnego myślenia, wyznaczenie nagród jest zupełne nieskuteczne. Jeśli więc obiecamy komuś 5 złotych za wykopanie jednego dołka, zebranie słoiczka truskawek, przepisanie fragmentu z książki lub rozwiązanie zadania, polegającego na wpisywaniu w luki brakujących słów, to możemy oczekiwać, że taka osoba wykopie dużo dołków, zbierze dużo truskawek, przepisze wiele fragmentów i uzupełni luki w wielu zadaniach. Zupełnie inaczej działają nagrody na osoby, które muszą w twórczy sposób rozwiązać zadania / problemy.
Badania pokazały, że nagrody zawężają pole widzenia, co w przypadku złożonych problemów zdecydowanie zmniejsza szansę na sukces, są natomiast przydatne w przypadku, gdy droga do celu jest prosta, oczywista i nie wymaga inwencji twórczej. Przywołane przez Daniela Pinka badania wyjaśniają, dlaczego w pruskim, opartym na reprodukcji wiedzy, modelu edukacji oceny są niezbędne, są wręcz jednym z filarów transmisyjnego modelu edukacji.
Minister Anna Zalewska skierowała dziś do rodziców i opiekunów uczniów klas VII szkoły podstawowej oraz klas II gimnazjum list dotyczący rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i klas szkół ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2019/2020.
Foto: www.google.pl
Czy te oczy mogą kłamać?…
Poniżej zamieszczamy fragmenty informacji, jaką na ten temat zamieszczono na stronie MEN oraz link do pełnej treści tego listu:
[…] Minister Anna Zalewska zaznaczyła w liście, że postępowania rekrutacyjne dla tych dwóch grup uczniów zostaną przeprowadzone oddzielnie, według odrębnych kryteriów rekrutacyjnych. Minister edukacji przypominała, że absolwenci szkoły podstawowej i gimnazjum nie będą rywalizowali ze sobą o te same miejsca. Będą oni ubiegać się o przyjęcie do innych typów szkół.
Uczniowie kończący VIII klasę szkoły podstawowej mogą zostać przyjęci do 4-letniego liceum ogólnokształcącego, 5-letniego technikum lub 3-letniej branżowej szkoły I stopnia. Z kolei absolwenci ostatniej klasy gimnazjum będą mogli ubiegać się o miejsce w 3-letnim liceum ogólnokształcącym, 4-letnim technikum lub w 3-letniej branżowej szkole I stopnia.
Obie te grupy zrealizują odrębne programy nauczania. […]
Postępowanie rekrutacyjne będzie obejmowało m.in. następujące kryteria:
-wyniki egzaminu ósmoklasisty albo egzaminu gimnazjalnego,
-oceny (na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum) z języka polskiego i z trzech obowiązkowych zajęć edukacyjnych ustalonych przez dyrektora szkoły przeprowadzającego rekrutację,
-świadectwo ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum z wyróżnieniem,
-szczególne osiągnięcia wymienione na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum.
W związku z naturalnymi i zrozumiałymi pytaniami oraz wątpliwościami ze strony rodziców i uczniów, MEN przypomina, że do ich dyspozycji pozostają dyrektorzy szkół oraz kuratorzy oświaty. We wszystkich kuratoriach od 1 września br. zostaną utworzone punkty informacyjno-konsultacyjne. […] Ponadto pytania związane z naborem do szkół na rok szkolny 2019/2020 można od września br. kierować na adres mailowy: rekrutacja@men.gov.pl. […]
List Minister Edukacji Narodowej do Rodziców i Opiekunów Uczniów – TUTAJ
Źródło: www.men.gov.pl
Foto: www.us.edu.pl
Prof. Bogusław Śliwerski
Dzisiaj nie mieliśmy wątpliwości przy podejmowaniu decyzji jaki tekst zaprezentujemy do przedpołudniowej lektury naszym czytelnikom. Tym tekstem jest najnowszy post na blogu profesora Bogusława Śliwerskiego, zatytułowany „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Jako że wszystko co tam napisane w pełni pokrywa się ze stanowiskiem redakcji „Obserwatorium Edukacji” – zamieszczamy ten tekst w całości:
Aktualne zdjęcie oficjalnej strony Sejmu Dzieci i Młodzieży. (Znak zapytania – redakcja OE)
Nareszcie mogę pochwalić Marszałka Sejmu, nie tyle za powód, co za skutek odwołania obrad Sejmu Dzieci i Młodzieży. Ponoć przyczyną decyzji są jakieś (czyjeś?) zagrożenia.
Dziwię się, że do tej pory uprawia się i podtrzymuje każdego roku pseudodemokratyczny spęd służący politykom do manipulacji. Od 1994 r. ma miejsce w dniu 1 czerwca, a więc z okazji Dnia Dziecka NAMIASTKA DEMOKRACJI. Przyznaje to w swoim Oświadczeniu pan Marek Michalak – Rzecznik Praw Dziecka pisząc:
Przez ponad 20 lat aktywnej obecności dzieci w Sejmie RP, po raz pierwszy w historii zdarzyła się rzecz kuriozalna, nieczytelna i niezrozumiała – odwołano posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży. Dzieci okazują się być zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Decyzja ta niewątpliwie narusza prawa dziecka i godzi w podstawy demokratycznego państwa. Przez te wszystkie lata Sejm RP był otwarty dla dzieci, przygotowywał je do życia obywatelskiego, był szkołą demokracji. Dzisiaj młodym ludziom zabiera się szansę na uczestniczenie w ważnym dla nich wydarzeniu.
Takie działania – odebranie młodym ludziom prawa do głosu i uczestnictwa w namiastce demokracji, jaką są obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży – uznaję za antypedagogiczne. Dorośli kolejny raz zawiedli młodych!
W tym przypadku nie jestem zgodny z opinią Rzecznika Praw Dziecka, którego szanuję i cenię za troskę o monitorowanie i egzekwowanie przestrzegania praw dzieci w naszym kraju. Nic bardziej nie demoralizuje dzieci i młodzieży, jak namiastka czegoś, co nie jest tym, czego powinno się doświadczać. Sejm Dzieci i Młodzieży jest od samego początku pozorem, iluzją, eventem, który został zainicjowany w 1994 r., a więc w okresie rządów SLD i PSL po powrocie postkomuny do władzy na skutek tzw. solidarnościowej wojny „na górze”.
Centrum Informacyjne Sejmu podało dzisiaj (o godz. 12:30), iż zaplanowane na 1 czerwca posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży, nie odbędzie się.
„Z przyczyn niezależnych od Kancelarii Sejmu, mając na względzie kwestie organizacyjne oraz bezpieczeństwo wszystkich osób przebywających w budynkach sejmowych, z przykrością informujemy, że podjęto decyzję o odwołaniu posiedzenia SDiM planowanego na 1 czerwca 2018 r. Za zaistniałą sytuację bardzo przepraszamy. Kancelaria Sejmu będzie informować mailowo wszystkich uczestników sesji SDiM o dalszych decyzjach” [źródło: www.sejm.gov.pl]
Więcej zobacz na stronie sejmlog – TUTAJ i TUTAJ
Foto: www.gazetaprawna.pl
Dyktator Sejmu RP
O decyzji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i pierwszych reakcjach na nią napisała już „Rzeczpospolita”:
Poseł Kukiz’15 Wojciech Bakun w piśmie skierowanym do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego pyta „jakie ważne kwestie organizacyjne” przyczyniły się do decyzji o odwołaniu tegorocznego posiedzenia Sejmu Dzieci i Młodzieży. […]
Poseł Bakun „w imieniu dzieci i młodzieży” wzywa Kuchcińskiego do zmiany decyzji w tej kwestii. Przypomina też, że jeszcze 12 i 13 maja młodzi ludzie, którzy mieli wziąć udział w posiedzeniu Sejmu Dzieci i Młodzieży brali udział w organizowanych w Sejmie warsztatach szkoleniowych i posiedzeniach Komisji.
Tymczasem na Facebooku jeden z niedoszłych uczestników tegorocznego Sejmu Dzieci i Młodzieży, Kacper Mazurek, wezwał do zorganizowania protestu 1 czerwca przed gmachem Sejmu. „Walczmy o wolność słowa wśród młodzieży i możliwość jej oddziaływania na otaczający nas świat” – napisał. [Źródło: www.rp.pl]
Niespełna dwa tygodnie temu – 5 maja – zamieściliśmy materiał, zatytułowany „O tym, że dobra szkoła powinna uczyć marzyć”. Dzisiaj kontynuujemy wizytą w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej i za pośrednictwem fejsbukowego profilu Marzeny Żylińskiej ponownie oddajemy głos koleżance Wiesławie Mitulskiej – nauczycielce klas I – III w tej szkole. Zamieszczony poniżej tekst i nieopisane zdjęcia pochodzą z profilu dr Marzeny Żylińskiej:
Foto: www.zspigslupia.pl
Wiesława Mitulska
Metody i sposoby organizowania zajęć dla dzieci wpływają na przestrzeń sali, w której pracujemy. Dla mnie najważniejsze jest takie ustawienie stolików, by dzieci mogły się swobodnie ze sobą i ze mną komunikować. Mam w swojej klasie trzy roczniki uczniów, więc naturalne jest, że uczą się wzajemnie od siebie. Kiedy wszyscy widzą się nawzajem, mogą zareagować, gdy kolega potrzebuje pomocy, mogą się też swobodnie przemieszczać i wybierać, czy chcą pracować przy stoliku, na dywanie, przy komputerze, a zdarza się, że ktoś szuka odosobnienia na korytarzu. Tam praca jest również możliwa.
Foto: www.zspigslupia.pl
Wiesława Mitulska i jej klasa
Jestem w komfortowej sytuacji, bo mam obecnie w klasie 15 uczniów i dosyć miejsca na ustawienie stolików w podkowę i dywan na końcu sali. Moja poprzednia klasa liczyła 28 dzieci, więc miałam wybór: stoliki ustawione w podkowę i brak dywanu, albo tradycyjne rzędy stolików i dywan. Wybrałam pierwsze ustawienie, a brak dywanu rekompensowaliśmy sobie małymi dywanikami, które dzieci rozkładały w razie potrzeby w wolnej przestrzeni. Ustawienie stolików nie jest sztywne. Uczniowie bardzo szybko zmieniają ich układ do pracy w grupach, czasem ustawiamy jeden duży stół, a gdy zdarza się, że trzeba coś napisać z tablicy, to dzieci siedzące do niej bokiem, odwracają swój stolik tak, by praca była dla nich komfortowa. W każdy poniedziałek losujemy miejsca, by dzieci miały szansę popracować w parze z różnymi kolegami i koleżankami.
„Gazeta Wyborcza” – jej dodatek „Łódź Wyborcza”, a konkretnie redaktor Aleksandra Pucułek, opublikowała w ostatnich dniach dwa artykuły, podejmujące tematykę kształcenia zawodowego, z zawężeniem jej do łódzkich szkół zawodowych.
Nie wiemy, czy było to działanie zamierzone, ale różnią się one w sposób zasadniczy. Pierwszy z nich – z 11 maja, zatytułowany „Zawodowcy w Łodzi. Co robi robot w zawodówce?” – relacjonuje o zasługujących na uznanie staraniach (niektórych) zespołów szkół zawodowych o unowocześnianie szkolnej bazy kształcenia zawodowego, zaś drugi – z 14 maja, zatytułowany „Szkoły w Łodzi mają ogromny problem. Nie będzie miał kto w nich uczy” – informuje o powszechnym w tym typie szkolnictwa zjawisku braku dopływu „świeżej krwi” nauczycieli przedmiotów zawodowych.
Poniżej prezentujemy fragmenty tych artykułów i linki na stronę gazety:
Zawodowcy w Łodzi. Co robi robot w zawodówce?
Foto: Marcin Wojciechowski,Agencja Gazeta [www.lodz.wyborcza.pl/lodz/
Odwzorowana recepcja hotelowa, sprzęt do jazdy konnej albo nowoczesne stacje lutownicze. Uczniowie łódzkich techników i szkół zawodowych z roku na rok uczą się w coraz lepszych warunkach. W większość dzięki projektom unijnym.
Kształcą się tu przyszli ekonomiści, specjaliści z branży turystycznej czy hotelarskiej. Do nauki zawodu nie wystarczą im jednak tylko zwykłe sale lekcyjne. Dlatego w Zespole Szkół Ekonomiczno-Turystyczno-Hotelarskich technicy hotelarstwa mają np. odwzorowaną jeden do jednego recepcję hotelową. Mogą uczyć się tutaj, jak pracować z klientem, jak obsługiwać specjalne programy komputerowe. […].
Dla wszystkich zawodów
15 nowoczesnych stanowisk lutowniczych, profesjonalny mikroskop, nowe narzędzia. W Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 9 powstała niedawno pracownia do naprawy pakietów elektronicznych o wartości 600 tys. zł. Głównie z myślą o klasach: technik elektryk, elektronik i mechatronik. – Ale pracownia może być wykorzystywana też przez inne zawody, np. informatyków – mówi Henryka Michalska, dyrektor ZSP nr 9 w Łodzi. A jeśli o nich mowa, to od niedawna w „9” mogą korzystać z nowej pracowni komputerowej. Oprócz komputerów udało się też tutaj kupić m.in. spawarkę światłowodową – wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych – potrzebną do nauki łączenia specjalnych kabli. Niektórych narzędzi do ZSP dostarcza też firma BSH, która patronuje klasom o profilu mechatronik. – BSH pomogła nam też pozyskać milionowy projekt z UE na wyposażenie pracowni mechatronicznej i szkolenia dla uczniów – mówi Michalska.[…]
Cały artykuł „Zawodowcy w Łodzi. Co robi robot w zawodówce?” – TUTAJ
Dzisiaj, pod nieobecność Roberta Sowińskiego (wizyta w Finlandii) na stronie Plan Daltoński zamieszczono podkast „z konserwy”. Przekonajcie się sami – a warto, bo jest on syntezą kilku wydarzeń:
Oto jego zapowiedź:
W dzisiejszym podcaście 1/3 treści to rozmowy z uczestniczkami kwietniowej konferencji „Od nauczania do uczenia się – daltońskie inspiracje”, zorganizowanej przez WODN w Zgierzu. Pozostała część to skrót z lajwu jaki wyemitowaliśmy w mediach społecznościowych tuż po konferencji, podczas którego dzieliliśmy się naszymi refleksjami, omawiamy role poszczególnych osób, bez których ta konferencja odbyć się nie mogłaby. jak zawsze w przypadku nagrania LIVE komentujemy też bieżące komentarze jakie umieszczali nasi widzowie. Jest to też pierwszy odcinek podcastu z nową zapowiedzią wygłoszoną przez profesjonalnego „radiowca” – Wojciecha Stachowicza, za co serdecznie mu dziękujemy.
Daltońskie inspiracje czyli rozmowy konferencyjne i refleksje po konferencji (39’28”) – TUTAJ
Źródło: http://www.plandaltonski.pl
Foto: www. naszglospoznanski.pl
Budowa nowego skrzydła szkoły w Dąbrowie gm. Dopiewo, woj. wielkopolskie
7 maja 2018 roku Rzecznik Praw Obywatelskich, mając nauwadze liczne wnioski, jakie wpłynęły do jego biura od obywateli, zawierające wątpliwości wobec zmian w ustroju szkolnym oraz organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych, po raz kolejny wystosował w tej sprawie pismo do Anny Zalewskiej. Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty komunikatu, jaki o tym zamieszczono na oficjalnej stronie RPO:
RPO kolejny raz wskazuje MEN negatywne skutki reformy oświaty
Przepełnienie szkół podstawowych; nauka w późnych godzinach popołudniowych albo nawet w kontenerach przy szkołach; zbyt dużo zajęć w tygodniu; nadmiar prac domowych. O takich m.in. negatywnych skutkach reformy systemu oświaty Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do minister Anny Zalewskiej. Adam Bodnar przestrzega, że efektem gorszych warunków nauki w szkołach publicznych będzie przenoszenie dzieci zamożniejszych rodziców do placówek prywatnych – co pogłębi nierówności społeczne. […]
W piśmie do minister Zalewskiej Rzecznik przedstawił efekty seminarium, zorganizowanego w marcu 12018 r. w Biurze RPO pod hasłem „(Nie)oczekiwane skutki reformy systemu oświaty” .
RPO wiele razy zwracał uwagę, iż nieuniknionym efektem zmian jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych, przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas I, w większości szkół doprowadziło do przepełnienia budynków szkół i pogorszenia warunków nauczania.
Negatywne skutki reformy
[…] Szczególnie niepokojące Rzecznika przypadki, dotyczą uczniów uczęszczających na zajęcia w ustawionych przed szkołą kontenerach. Dochodzi do tego wtedy, gdy organy prowadzące szkoły oraz dyrektorzy nie chcą przenosić uczniów szkół podstawowych do budynków likwidowanych gimnazjów.











