Wczoraj obradowała Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży. Przedmiotem jej prac było pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe. Istotą tej zmiany jest nowa wersja art. 63 ust. 14, ustawy Prawo oświatowe, który precyzowałby zasady delegowania przedstawicieli nauczycielskich związków zawodowych do składu komisji konkursowych, powoływanych przez organ prowadzący szkołę lub placówkę w celu wyłonienia jej dyrektora.

 

Wcześniej władze  ZNP skierowały do Rafała Grupińskiego – Przewodniczącego Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży pismo, zawierające opinię w tej sprawie. Oto fragment tego pisma:

 

[…] Zaproponowane nowe brzmienie artykułu 63 ustawy Prawo oświatowe bez wątpienia doprecyzowuje udział przedstawicieli zakładowych organizacji związkowych w komisji konkursowej na stanowisko dyrektora szkoły, ale jednocześnie wyklucza ze składu komisji jeden z reprezentatywnych związków zawodowych działających w oświacie, tj. ZNP lub Forum Związków Zawodowych. Zgodnie bowiem z dodanym do artykułu 63 ustępem 14a związki te będą zobligowane wyłonić wspólnego przedstawiciela do składu komisji konkursowej.

 

W związku z powyższym Związek Nauczycielstwa Polskiego wnosi o uzupełnienie treści zapisu zawartego w ustępie 14a poprzez dodanie po wyrazach wchodzącej w skład wyrazów tej samej. Proponowana przez nas zmiana umożliwi wyłonienie jednego przedstawiciela z poszczególnych organizacji reprezentatywnych, a nie kandydata wspólnego. [Źródło: www.znp.edu.pl]

 

 

Do dzisiaj na oficjalnej stronie Sejmu RP zamieszczono jedynie lakoniczny komunikat o pracach tej komisji:

 

 

Czytaj dalej »



Wychowany na zawołaniu „Druh druhowi druh”, pomny zasadzie Prawa Harcerskiego: „Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy” redaktor OE uznał, że nie będzie odebrany jako  przejaw kumoterstwa i protekcjonizmu* fakt upowszechnienia (bez sprawdzenia jej jakości) inicjatywy profesora Śliwerskiego, polegającej na darmowej promocji pewnej publikacji, która  – sądząc po jej tytule – może zainteresować naszych czytelników. Oto poniedziałkowy post z bloga  „Pedagog”” z tą informacją i zdjęciem okładki owej broszury:

 

 

Bezpłatny dostęp do książki o uzależnieniach cyfrowych

 

Rzadko można dostać coś gratis, dlatego zamieszczam informację o możliwości otrzymania bezpłatnie książki o uzależnieniach cyfrowych, którą wydało wspólnie z Oficyną Wydawnicza „Impuls   Stowarzyszenie Śląskie Centrum Profilaktyki Społecznej GUARDIANUS. **

 

 

 

 

Ta organizacja rozprowadza cały nakład dla nauczycieli rodziców, terapeutów. Jest to możliwe dzięki współfinansowaniu tego tytułu ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, będących w dyspozycji Ministra Zdrowia.

 

Mam nadzieję, że może to być przydatna książka. Zainteresowani niech piszą (do wyczerpania nakładu) na e-mail: stowarzyszenieguardianus@wp.pl

 

Życzę miłej lektury.

 

 

Źródło: www. sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

*Ewentualne posądzenia o kumoterstwo mogą wytoczyć osoby, dla których nie jest tajemnicą nasza długoletnia znajomość  – harcmistrza Kuzitowicza z harcmistrzem Bogusławem Śliwerskim, oraz to, że tenże Bogusław jest rodzonym bratem Wojciecha Śliwerskiego – założyciela, właściciela , dyrektora i redaktora naczelnego Wydawnictwa „Impuls” – też harcmistrza!.

 

**Więcej o autorce tej publikacji  dr Ewie Krzyżak-Szymańskiej  –  TUTAJ



Pod koniec ub. miesiąca niektóre media upubliczniły informację o nagrodach, jakie otrzymywali nie tylko członkowie rządu, ale także kuratorzy oświaty. 24 kwietnia portal money.pl zamieścił informację, zatytułowaną Imponujące nagrody dla kuratorów oświaty. „A ty nauczycielu, ile podwyżki dostałeś?” Oto jej fragment:

 

 

Posłanka Gajewska upubliczniła informacje o nagrodach dla kuratorów oświaty. Aurelia Michałowska, mazowiecka kurator oświaty, za drugie półrocze 2017 roku dostała ponad 12 tys. zł nagrody. Jej zastępcy – 9,7 tys. zł oraz 8,5 tys. Łącznie 30 320 zł nagrody dla mazowieckich kuratorów oświaty za pół roku! […]

 

Posłanka następnie ujawniła nagrody dla szefów oświaty na Pomorzu Zachodnim.Wyszło jeszcze więcej niż na Mazowszu. Kurator dostała 15 tys. zł, zastępcy – po 10 tys zł.

 

[Źródło: www money.pl]

 

 

 

Dzisiaj doczekaliśmy się informacji jak to z tymi nagrodami było w łódzkim kuratorium. Oto wybrane fragmenty z artykułu red. Marcina Kałacha, opublikowanego w „Dzienniku Łódzkim” pod tytułem „Grzegorz Wierzchowski, łódzki kurator oświaty, dostał nagrodę finansową za wdrażanie reformy edukacji oraz remont swojej nowej siedziby”:

 

 

Zdjęcie, którym redakcja „Dziennika Łódzkiego” zilustrowała swój artykuł

 

Grzegorz Wierzchowski, kurator oświaty, dostał finansową nagrodę za wdrażanie w 2017 r. rządowej reformy edukacji w województwie łódzkim oraz za remont przyszłej siedziby swojej instytucji.* O nagrodzie dla Grzegorza Wierzchowskiego poinformowała we wtorek (8 maja) Kinga Gajewska – posłanka PO (wybrana do Sejmu z Warszawy) od kilku tygodni pyta urzędy wojewódzkie w całej Polsce o kwoty, którymi te dodatkowo doceniły kuratorów.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj na portalu „Juniorowo” Elżbieta Manthey zamieściła tekst o bardzo aktualnym tytule: „A jeśli moje dziecko nie zda matury?. Oto jego fragmenty i link do całości:

 

 

W 2017 roku ponad 21% uczniów nie zdało egzaminu maturalnego, w tym 14,8% miało prawo do poprawkowego egzaminu w sierpniu, pozostali zaś oblali więcej niż jeden egzamin. Oblana matura to duży stres, dawka nieprzyjemnych emocji i wielkie wyzwanie zarówno dla ucznia, jak i jego rodziców i nauczycieli. Ale czy będzie to koniec świata, pogrzebane szanse na dobrą przyszłość i wielki wstyd – to zależy, jak podejdziemy do tej trudnej sytuacji. Nie musi i nie powinna być ona końcem wszelkich nadziei, lecz momentem przewartościowania, wyzwaniem, z którym można się zmierzyć, z którego można wyciągnąć wnioski i z którym można sobie poradzić z sukcesem.

 

Żyjemy i jesteśmy wychowywani w kulturze błędu. Wychowujemy i uczymy dzieci podkreślając ich porażki i wywierając presję, by ich nie popełniały. Nauczyciele w uczniowskich zeszytach na czerwono zaznaczają niekształtne literki, źle wykonane obliczenia i nieprawidłowe odpowiedzi. Rodzice zwracają największą uwagę na dzieci wtedy, kiedy te popełniają jakiś błąd – przewracają się, broją, łamią zasady. Wtedy spieszymy z reprymendą, albo – w najlepszym wypadku – z bardzo sugestywnymi radami „Następnym razem tego nie rób”, albo „Następnym razem zrób to inaczej”. Całe wychowanie kręci się wokół błędów, uczymy dzieci ich unikać i się ich wstydzić. Tymczasem porażka, błąd są naturalnymi elementami rozwoju i uczenia się. […]

 

Kiedy dziecko uczy się chodzić, każdy upadek, zachwianie równowagi jest dla takiego malucha, dla jego ciała, źródłem dodatkowej informacji o tym, jak chodzić sprawniej. Kiedy maluch się potyka nie mówimy „wstydź się”, tylko zachęcamy, by się podniósł i szedł dalej, próbował śmiało i wytrwale. Kiedy dziecko jest starsze, nadal wiele uczy się o świecie i nadal błędy i potknięcia są dla niego cennymi informacjami. Ale my wymagamy już, by ich nie popełniało, by od razu wszystko robiło idealnie. Wszelkie odstępstwa od oczekiwanego ideału piętnujemy. Pokazujemy „tu zrobiłeś źle”, rzadko podkreślając „tu zrobiłeś dobrze”.

 

Tak wychowywane i uczone dzieci dorastają i podchodzą do ważnych egzaminów. Przez lata piętnowania błędów wiedzą już, że muszą je zdać, bo inaczej będzie tragedia, wielki wstyd, rozczarowanie rodziców, dotkliwy brak akceptacji. Nie wolno im się pomylić, nie wolno być niedoskonałym. To dlatego niezdana matura jest taką traumą. Bo to my nadajemy jej taki wymiar.

 

 

 

Wstyd, jaki wywołujemy w dzieciach, jest bardzo destrukcyjny. Wiele dzieci, ale i dorosłych, w obawie przed wstydem porażki nie podejmuje wyzwań. Wolą robić to, co już potrafią, niż próbować rozwijać swoje talenty próbując tego, co trudniejsze. Bo jeśli mi się nie uda, będzie wstyd. Pisze o tym między innymi Michael Schulte-Markwort w książce Wypalone dzieci. O presji osiągnięć i pogoni za sukcesem, którą bardzo polecam nie tylko rodzicom maturzystów, ale wszystkim rodzicom.[…]

 

Co możemy zrobić, jeśli dziecko nie zda egzaminu maturalnego (czy jakiegokolwiek innego)?

 

Czytaj dalej »



 

 

Jak zapowiadaliśmy na naszej stronie w poniedziałek, 30 kwietnia, dzisiaj, pod pomnikiem Pękniętego Serca w łódzkim Parku im. „Szarych Szeregów”  odbyły się  centralne obchody Święta Polskich Dzieci Wojny.

 

 

 

Niestety dla organizatorów – Stowarzyszenia Dzieci Wojny – na uroczystość  nie przyjechał zapowiadany (fakultatywnie) Premier Mateusz Morawiecki ani nikt z jego Kancelarii. Także nie dopisała, zapowiadana nieoficjalnie, min. Anna Zalewska. Najwyższym rangą przedstawicielem Rządu był Wojewoda Łódzki Zbigniew  Rau, a Sejm RP reprezentowała główna pomysłodawczyni tego święta – łódzka posłanka Alicja Kaczorowska (PiS) oraz poseł Waldemar  Buda (PiS), który niedawno ogłosił, że będzie kandydował w najbliższych wyborach samorządowych na prezydenta Miasta Łodzi.

 

 

 

Za to dopisali duchowni różnych wyznań – z łódzkim biskupem Adamem Lepą, którzy w pewnym momencie zostali poproszeni o modlitwę… Gdy już o samorządzie mowa: obecna była i przemówiła do zebranych Joanna Skrzydlewska – członek zarządu województwa łódzkiego, a w imieniu władz Miasta uczestniczył i głos zabierał wiceprezydent Krzysztof Piątkowski. Władza oświatowa reprezentowana była przez Łódzkiego Kuratora Oświaty Grzegorza Wierzchowskiego.

 

 

Czytaj dalej »



W sobotę, po prawie miesięcznej przerwie, dr Marzena Żylińska zamieściła na prowadzonym na stronie „Budząca się szkoła”  nowy tekst. Jego tytuł – „Choć sami jesteśmy jak wychowane na łańcuchu niedźwiedzie, to jednak musimy…” nawiązuje w swej metaforze do książki Witolda Szabłowskiego „Tańczące niedźwiedzie”. Oto wybrane fragmenty tego postu i link do całego tekstu:

 

Dlaczego tak wiele osób nie umie sobie wyobrazić, że szkoły mogłyby wyglądać i funkcjonować zupełnie inaczej niż te, które znamy?

 

Obecny model szkoły opiera się na przekonaniu, że wszystkie dzieci urodzone w tym samym roczniku powinny i mogą rozwijać się według jednego programu, że wszystkie są w stanie w tym samym czasie i tempie opanować materiał przewidziany w podstawie programowej i że wszystkim potrzebne będą te same wiadomości i kompetencje. Mówiąc krótko celem tradycyjnego modelu szkoły jest sformatowanie wszystkich z pomocą jednej matrycy, tak, jakby między uczniami nie było żadnych indywidualnych różnic i jakby wszystko zależało jedynie od chęci do pracy. […]

 

Nowy model szkoły bazuje na przekonaniu, że ludzie, a więc również dzieci, mają zróżnicowany potencjał, a indywidualne różnice powodują, że każde rozwija się w inny sposób. Każde dziecko ma swoje silne strony i deficyty. Ważne, by nie koncentrować się na tych drugich, ale stworzyć w szkole takie warunki, by każde dziecko mogło rozwinąć swoje indywidualne talenty i żeby wiedziało, w czym jest dobre. To oznacza, ze musimy odejść od obowiązującego wszystkich i realizowanego w określonym tempie programu. Oczekiwanie, ze wszyscy nauczą się tego samego w tym samym czasie jest nie tylko niemożliwe, ale i nieetyczne, bo skazuje wiele dzieci na życie w przekonaniu, że do niczego się nie nadają.[…]

 

Foto: www.merlin.pl

 

 

Broczkowska, nauczycielka języka polskiego w III LO w Toruniu, uważa, że odpowiedzią na to pytanie jest książka Witolda Szabłowskiego „Tańczące niedźwiedzie”. Autor opisuje niedźwiedzie wychowane od małego na łańcuchu i zmuszane do tańca. Po uwolnieniu, gdy żyły już w dużym ogrodzie, w chwilach stresu zaczynały tańczyć, tak jak wtedy, gdy były spętane łańcuchem.

 

Elżbieta Broczkowska napisała, że wszyscy zostaliśmy wychowani na łańcuchu, bo wszyscy chodziliśmy do szkoły, która formatowała nas według jednego wzorca i wszystkich wpychała do takiej samej foremki. Dlatego tak trudno nam uwierzyć, że można żyć bez łańcucha? Dlaczego tak trudno przyjąć, że dzieci mogą się rozwijać i uczyć bez presji z zewnątrz. Problem w tym, że gdy zna się jedynie życie na łańcuchu, to człowiek zaczyna szukać w tym sensu i uzasadnienia, bo tak trudno uwierzyć, że ta przemoc była niepotrzebna. […]

 

Zmiana modelu szkoły łączy się ze zmianą wartości, które tworzą fundament wychowania. Tradycyjny system edukacji oparty został na posłuszeństwie i uległości. To model hierarchiczny, w którym ten kto u góry, wyznacza cele i kontroluje tego, kto na dole. Nowy model edukacji oparty jest na wzajemnym szacunku i na odpowiedzialności. Ale an szacunku, ani odpowiedzialności nie na się na uczyć ani z książek, ani dzięki wykładom.

 Marzena Żylińska

 

 

Cały tekst „Choć sami jesteśmy jak wychowane na łańcuchu niedźwiedzie, to jednak musimy…”   –   TUTAJ



Dzisiejsza niedziela jest ostatnim dniem tzw. „długiego weekendu”, a tak naprawdę dwu normalnych weekendów, połączonych przeplatanką  dwu świąt państwowych z  trzema dniami urlopu, lub odpracowanych w innym terminie.  Jak by to nie nazywać – był to tydzień, w którym w sferach oświatowych w zasadzie niewiele się działo, a najważniejszym wydarzeniem był piątkowy start serialu maturalnego.

 

Natomiast dla mnie o wiele bardziej godne komentarza niż prasowe doniesienia o tym  jak maturzyści oceniali temat rozprawki, są upublicznione wypowiedzi  szefów dwu ważnych edukacyjnych instytucji: doktora Piotra Stankiewicza – dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych (powołanego na to stanowisko  15 marca 2017 roku przez min. Zalewską) z którym „pierwszomajową” rozmowę w Radiu TOK FM udostępniliśmy w czwartek, oraz wczoraj cytowane na OE (za „Portalem Samorządowym” )  wypowiedzi doktora Marcina Smolika – dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej – sprawującego swój urząd nieprzerwanie od grudnia 2013 roku!

 

Uwzględniając jeszcze  czas, w którym w tejże CKE pełnił od maja 2012 odpowiedzialną funkcję kierownika Wydziału Sprawdzianu i Egzaminów z Zakresu Kształcenia Ogólnego – możemy uznać, że tą ważną dla systemy polskiej edukacji instytucją kieruje człowiek, który nie tylko nie pojawił się tam razem z „Dobrą Zmiana”, ale który może o sobie powiedzieć, że ma na tym stanowisku wieloletnie doświadczenie – także w zakresie współpracy z trzema, bardzo różniącymi się od siebie, ministerkami edukacji. (Zaczynał za Krystyny Szumilas, awansował decyzją Joanny Kluzik-Rostkowskiej, teraz pracuje tam nadal pod nadzorem minister Anny Zalewskiej.)

 

Ze względu na ograniczenia objętości formy felietonowej – musiałem dokonać wyboru. Książką  Piotra Stankiewicza i jej znaczeniem – w kontekście pozycji, jaką zajmuje jej autor w strukturach  systemu polskiej  edukacji, zajmę się kiedy indziej.  Dziś podzielę się refleksjami, które zrodził materiał na „Portalu Samorządowym” i który przypomniał mi na nowo  postać dyrektora CKE Marcina Smolika. Tak naprawdę nie zostały one spowodowane treściami  przewołanych tam wypowiedzi dyrektora.  Co prawda podana tam informacja, że aż 140 tysięcy absolwentów naszych szkół średnich z lat ubiegłych zasiadła w tym roku ponownie nad maturalnymi arkuszami egzaminacyjnym, zapewne nie tylko dla mnie była zaskoczeniem.

 

Fakt ten można  bardzo różnie interpretować. Może to być dowodem na ich niedostateczne przygotowanie do owego egzaminu w  poprzednich latach, może nawet  wskazywać na słabość środowisk szkolnych, które miały ich to tej próby przygotować, ale może  też być przejawem „spóźnionej dojrzałości” – wyciągnięciem  praktycznych wniosków z wyzwań otaczającej rzeczywistości, czyli decyzją o poprawie swych szans na realizację bardziej ambitnych planów kariery zawodowej.

 

Rzucona, jakby mimochodem, informacja o amerykańskim egzaminie SAT, że to taki ogólny test umiejętności pisania, czytania i test umiejętności logicznego rozumowania, może być  interpretowana jako osłabienie argumentów krytyków poziomu (pono co roku coraz niższego) polskiej matury (przed wojną – to była matura!!!),  ale można tę informację odebrać także, jako zawoalowaną krytykę tej „korony systemu testomanii”,  wyrażoną  pod „przykrywką” przywołania  przykładu z USA,  gdzie – jego zdaniem – sprawdza się jedynie uniwersalne kompetencje wymagane we współczesnym świecie, a gdzie wszystkie pozostałe atrybuty sukcesu życiowego absolwentów tamtejszych szkół średnich nie są tym egzaminem determinowane.

 

Ale, jak już wspomniałem, nie to spowodowało, że piszę ten felieton o dyrektorze Smoliku.

 

Czytaj dalej »



Na stronie „Portalu Samorządowego” znaleźliśmy tekst, zatytułowany Startuje matura 2018. Ponad 30 proc. zdających powtarza egzamin”, który obok informacji znanych z innych źródeł, umożliwia zdobycie informacji o pow-  szechnie mało znanych faktach. Źródłem tej wiedzy jest dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcin Smolik*. Oto kilka fragmentów z tej publikacji:

 

 

Foto: www.google.pl [Wojciech Kusiński/Polskie Radio]

 

Dr Marcin Smolik

 

[…] … podobnie jak w ubiegłych latach, nie zabraknie też osób, które zdecydowały się ponownie przystąpić do matury, żeby przystąpić do egzaminu z kolejnego przedmiotu albo po to, żeby podwyższyć wynik z przedmiotu, do którego przystępowały w latach ubiegłych. – Takich osób jest prawie 140 tysięcy. Jeśli wzięlibyśmy wszystkich maturzystów, to jedną trzecią stanowią osoby, które egzamin zdają ponownie – powiedział Smolik.

 

Dalej dowiadujemy się, że zakres sprawdzanej egzaminem maturalnym wiedzy określony został w aktualnie obowiązującej w liceach i technikach podstawach programowych  kształcenia ogólnego i ostatnie matury z tak przygotowanymi na tych podstawach arkuszami odbędą się w roku 2022. –„Po tym czasie – od 2023 r. w liceum i od 2024 r. w technikum – egzamin maturalny będzie obejmował to, co jest określone w najnowszej podstawie programowej, która w LO i technikum wejdzie w życie w 2019 roku. .

 

W dalszej części publikacji można tam przeczytać, że dyrektor Smolik poinformował, iż w różnych krajach stosowane są różne podejścia do określania zakresu wiedzy, wymaganej na egzaminie maturalnym, lub jego odpowiedniku.

 

[…] …są takie kraje, w których to, co jest sprawdzane na egzaminie, regulują odrębne dokumenty, tak jak u nas kiedyś – standardy wymagań egzaminacyjnych i wreszcie są takie kraje, jak na przykład Stany Zjednoczone, gdzie odpowiednik naszej matury, czyli egzamin SAT, to jest tak naprawdę egzamin, który nie sprawdza żadnego konkretnego programu czy żadnego konkretnego zakresu wymagań określonych w takim, czy innym programie nauczania. Jak dodał: to jest taki ogólny test umiejętności pisania, czytania i test umiejętności logicznego rozumowania.

 

 

Cały tekst „Startuje matura 2018. Ponad 30 proc. zdających powtarza egzamin”  –  TUTAJ

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 

 

*Marcin Smolikdoktoryzował się w maju 2008 roku.  Na stanowisko dyrektora CKE został powołany 22 lipca 2014 roku przez minister Joannę Kluzik-Rostkowską. Do tego dnia  – od grudnia 2013 roku – kierował CKE jako p.o.  dyrektora . Wcześniej –  od maja 2012 r. –  był w CKE kierownikiem Wydziału Sprawdzianu i Egzaminów z Zakresu Kształcenia Ogólnego. Jak z tego wynika ma już sześcioletnie doświadczenie w organizowaniu egzaminów maturalnych i potwiedzone egzaminem doktorskim kompetencje w tym zakresie.

 

 

UWAGA: Podkreślenia i pogrubienia fragmentów cytowanego  tekstu – redakcja OE.



Przedwczoraj dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fejsbukowym profilu tekst i zdjęcia, które nadesłała do niej Wiesława Mitulska – nauczycielka  edukacji zintegrowanej, pracująca w szkole podstawowej w Słupi Wielkiej.

 

Upowszechniamy ten materiał, gdyż jest on kolejnym dowodem na to, że światłe umysły i odwaga dokonywania w szkole rewolucyjnych zmian nie są atrybutami wyłącznie nauczycieli pracujących w dużych miastach, a najlepiej w szkołach prywatnych. Oto ten tekst (i towarzyszące mu zdjęcia) – w całości:

 

 

 

O tym, jak powinna się zmieniać nasza szkoła, decydujemy wspólnie z uczniami i rodzicami.

 

Nasza szkoła od dawna jest w procesie zmiany. Zmieniają się wnętrza szkoły, atmosfera i relacje między ludźmi, którzy szkołę tworzą, zmieniają się również sposoby prowadzenia zajęć i oceniania.

 

Foto: www.facebook.com/ZSPiG-Słupia-Wielka-

 

Mamy budynek z lat siedemdziesiątych, wymagający ciągłych napraw i niedosyt funduszy, który pozwoliłby zaspokoić najpilniejsze potrzeby remontowe, a jednak robimy wszystko, by od wejścia można było poczuć przyjazną atmosferę.

 

 

Czytaj dalej »



Foto:gogle.pl

 

Jak poinformowało MEN, dzisiaj  około 272 600 tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących i techników, którzy zadeklarowali  wolę zdawania tego egzaminu,  przystąpiło do obowiązkowego pisemnego egzaminu z języka polskiego. Tegoroczny egzamin maturalny potrwa do 25 maja.

 

Poniżej przytaczamy  fragmenty z komunikatu. zamieszczonego na stronie MEN, zawierające podstawowe informacje       o tegorocznej sesji egzaminacyjnej:

 

[…] Około 272 600 zdających, którzy ukończyli liceum ogólnokształcące lub technikum w roku szkolnym 2017/2018, przystąpi do egzaminu maturalnego z następujących przedmiotów obowiązkowych:

 

w części pisemnej:

język polski – na poziomie podstawowym,

matematyka – na poziomie podstawowym,

ęzyk obcy nowożytny – na poziomie podstawowym,

język mniejszości narodowej – na poziomie podstawowym (wyłącznie absolwenci szkół lub oddziałów z językiem nauczania danej mniejszości narodowej),

 

w części ustnej:

język polski – bez określania poziomu,

język obcy nowożytny – bez określania poziomu,

język mniejszości narodowej – bez określania poziomu (wyłącznie absolwenci szkół lub oddziałów z językiem nauczania danej mniejszości narodowej).

 

Osoby przystępujące do egzaminu w „nowej” formule, zgodnie z zasadami jego przeprowadzania, muszą również obowiązkowo przystąpić do egzaminu maturalnego z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Każdy absolwent może również przystąpić do egzaminu maturalnego z maksymalnie kolejnych pięciu przedmiotów dodatkowych. Wybory maturzystów w tym zakresie są najczęściej podyktowane wymaganiami rekrutacyjnymi określonymi przez szkoły wyższe. […]

 

Czytaj dalej »