
Dziś udostępniamy (bez skrótów) tekst Danuty Sterny, zamieszczony 13 lutego 2023 roku na jej blogu „Moja oś świata”:
Rozwojowa informacja zwrotna dla ucznia
Rysunek: Danuta Sterna
Dajemy uczniom informację zwrotną, aby nasi uczniowie rozwijali się i efektywnie uczyli. Czy jednak nasze informacje zwrotne wpływają na rozwój uczniów, czy są rozwojowe?
Podejmuję jeszcze raz temat informacji zwrotnej, gdyż jest to jeden z lepszych sposobów oceniania (w szerszym rozumieniu tego pojęcia), a jednocześnie sprawiający trudność nauczycielom.
Oto kilka podstawowych zasady dla rozwojowej informacji zwrotnej:
1.Dotyczy wcześniej określonych kryteriów sukcesu. Nie powinno się wykraczać poza kryteria, gdyż wtedy łamiemy umowę z uczniami i podważamy zaufanie do nauczyciela. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy uczeń wykonał coś bardzo dobrze, a nie było to ujęte w kryteriach, taki dodatkowy bonus jest wtedy możliwy.
2.Dotyczy pracy, a nie osoby. Należy się wystrzegać opinii typu: „Jesteś zdolny, stać cię na więcej” lub „Nie włożyłeś odpowiedniego wysiłku w pracę”. Takie osobiste uwagi mogą przede wszystkim być mylne, a poza tym nie dają uczniowi żadnej konkretnej wskazówki.
Informacja zwrotna bardziej przemawia do osoby, do której jest kierowana, i jest łatwiejsza do przyjęcia, gdy nie jest skupiona na osobie, ale na aspektach wykonanej pracy. Ważny jest język, którego nauczyciel używa. Lepiej nie używać formy – „ty”, raczej odnosić się do pracy ucznia, ją oceniać.
3.Zawiera konkretne odniesienia do pracy ucznia. Uczeń potrzebuje konkretnych wskazówek, co zrobił dobrze, a co źle, nie potrafi tego odczytać z samych kryteriów sukcesu, bo gdyby umiał, to jego praca byłaby prawdopodobnie bez zarzutu. Im bardziej informacja zwrotna ukierunkowana i zorientowana jest na konkretne umiejętności, tym więcej uczeń z niej się uczy.
4.Przekazywana najszybciej, jak się da. Jeśli uczeń otrzyma informację zwrotną z opóźnieniem, to już nie pamięta, czego ona dotyczy i nie potrafi z niej skorzystać. Rozwojowa informacja zwrotna musi być „świeża”.
5.Pełna informacja zwrotna. Pełna informacja zwrotna, powinna zwierać – to co uczeń zrobił dobrze, co i jak powinien poprawić i jak może się dalej rozwijać. Nauczyciele są przyzwyczajeni do podkreślania błędów ucznia, dlatego tym się tu nie będziemy zajmować. Ale mało kto podkreśla to, co uczeń zrobił dobrze, wychodząc z założenia, że uczeń sam to widzi, a tak nie jest. Druga sprawa, to nieudzielanie wskazówek – jak trzeba błąd poprawić. Jeśli tego nie ma, to uczeń nie umie poprawić pracy i zostaje z błędem. Końcową sprawą są wskazówki do rozwoju. One są często źle rozumiane – jako wskazówki do poprawy już wykonanej pracy – a powinny być wskazówkami nie do przeszłości, ale do przyszłości, czyli pt.: Co następnym razem?
6.Napisana językiem nie skłaniającym do obrony. Informacja zwrotna ma pomagać uczniowi, a nie go atakować. Szczególnie ważne jest to w ocenie koleżeńskiej, uczniów trzeba nauczyć języka pozbawionego krytyki. Najlepiej, gdy informacja zwrotna ma formę przyjaznego listu, którego celem jest pomóc uczniowi.
Klika uwag prowadzących do rozwojowej informacji zwrotnej:
>Zaproponowanie uczniowi skupienie się tylko na pewnych błędach w pracy. Uczniowie nie są w stanie pracować nad wszystkimi błędami (szczególnie, gdy jest ich dużo), dlatego warto, aby wybrali, co będą doskonalić w danym czasie.
>Zadawanie uczniom przyjaznych pytań, na które chcieliby udzielić nauczycielowi odpowiedzi. Wtedy informacja zwrotna ma szansę być przyjazną korespondencją.
>Od czasu do czasu stosować informację zwrotną „detektywistyczną”, polegającą na wskazaniu rodzaju błędu i akapitu w pracy, gdzie on wystąpił, jednocześnie z polecenie>m odszukania samodzielnie błędu i go poprawienia. Ten sposób zachęcamy uczniów do poszukiwań i samooceny.
>Połączenie oceny koleżeńskiej z informacją zwrotną nauczyciela. Nauczyciel wybiera, kryteria sukcesu, którymi się zajmie i pozostałe wyznacza do oceny koleżeńskiej. Ocena koleżeńska pomaga uczniom w uczeniu się, a nauczycielowi w ocenianiu.
>Zapytanie uczniów, do których kryteriów potrzebują informacji zwrotnych i udzielanie ich tylko do wybranych przez ucznia kryteriów. Ten sposób zapewnia udział świadomy ucznia w ocenianiu i zwiększa szansę, że uczeń z informacji zwrotnej skorzysta.
>Udzielanie uczniom informacji zwrotnej ołówkiem lub na przylepnych karteczkach, Gdy uczeń poprawi pracę, nauczyciel zmazuje poprzednią informację zwrotna i w zeszycie ucznia zostaje ta korzystniejsza po poprawie pracy.
Najważniejsze jest to, aby uczniowie skorzystali z informacji zwrotnej. Dlatego trzeba ją dostawać do potrzeb indywidualnych ucznia. Warto zapytać ucznia, czy informacja pomaga mu się uczyć, albo czy wie co zrobił w pracy dobrze, a co źle, i jak może się poprawić. To są bezcenne wskazówki dla nauczyciela do tego, aby z informacją zwrotną dotrzeć do ucznia.
Inspiracja artykułem Amandy Adams
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl
Nauczycielka prowadzi lekcję dla uczniów niesłyszących, posługując się językiem migowym
Dzisiaj (14 lutego 2023 r.) na portalu Prawo.pl zamieszczono, wartą zapoznania się z nią, informację o sytuacji w szkołach specjalnych dla dzieci głuchych i słabo słyszących – w oparciu o raport NIK i reakcje na niego MEiN. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
NIK i MEiN różnie oceniają dostosowanie szkół do potrzeb głuchych i niedosłyszących uczniów
Większość nauczycieli – również tych pracujących w szkołach specjalnych – nie zna języka migowego, co znacznie utrudnia edukację dzieciom głuchym i niedosłyszącym – alarmowała Najwyższa Izba Kontroli. MEiN takiego problemu nie widzi, w odpowiedzi na poselską interpelację tłumaczy, że system uwzględnia potrzeby dzieci i młodzieży niesłyszących i słabosłyszących na każdym poziomie ich edukacji.
O odniesienie się do wyników kontroli NIK poprosili posłowie w jednej z interpelacji. Resort edukacji wskazał, że decyzja o zatrudnieniu w danej jednostce systemu oświaty nauczyciela posiadającego odpowiednie kwalifikacje lub specjalisty niebędącego nauczycielem, np. tłumacza Polskiego Języka Migowego, należy do kompetencji dyrektora tej jednostki systemu oświaty i podejmowana jest odpowiednio do rozpoznanych potrzeb dzieci i uczniów w tym zakresie.
Podręczniki niedostosowane do potrzeb
Nie potwierdzają tego opublikowane w grudniu wyniki raportu Najwyższej Izby Kontroli. Kontrola NIK wykazała, że blisko 60 proc. nauczycieli i pedagogów w kontrolowanych placówkach specjalnych i ok. 85 proc. w szkołach integracyjnych albo w ogóle nie znało języka migowego, albo posługiwało się nim na takim poziomie, który nie pozwalał na sprawną komunikację. To oznacza, że z dziećmi niesłyszącymi kontaktowali się w obcym dla nich języku. Przepisy wymagają bowiem od kadry pedagogicznej pracującej z osobami głuchymi i niedosłyszącymi znajomości języka migowego jedynie na podstawowym poziomie.
Do potrzeb takich uczniów nie dostosowano także podręczników do nauki poszczególnych przedmiotów, a także treści poleceń i pytań w części egzaminów zewnętrznych. Ich słabe wyniki nie świadczą jednak o niskim poziomie edukacji głuchych i słabosłyszących. Zdaniem dyrektorów kontrolowanych placówek, uczeń często zna prawidłową odpowiedź na pytanie egzaminacyjne, jednak nie jest w stanie rozkodować samego pytania. Kontrola przeprowadzona przez NIK pokazała, że do potrzeb osób niesłyszących nie dostosowano nawet ogólnodostępnych stron internetowych większości skontrolowanych szkół, mimo że taki obowiązek nakładają przepisy obowiązujące od września 2019 r. Każda publiczna instytucja powinna umieścić na swojej stronie internetowej nagranie w polskim języku migowym zawierające informacje na temat zakresu działalności. […]
W raporcie podkreślono też, że gdy słyszące dziecko zaczyna edukację, potrafi mówić. Uczy się więc czytać i pisać w języku polskim, który już zna i dzięki niemu zdobywa wiedzę. Sytuacja głuchego dziecka jest zupełnie inna – jeśli ma niesłyszących rodziców posługujących się polskim językiem migowym (PJM), wynosi ten język z domu, a język polski, którego nie słyszy, jest dla niego językiem obcym. Mówiący i niemigający w PJM nauczyciel nie ma z takim dzieckiem żadnego kontaktu. Dla uczniów komunikujących się w PJM, niezrozumiały jest również system językowo-migowy, zwany „miganą polszczyzną” (SJM). Posługujący się nim nauczyciel mówi po polsku, a równolegle miga poszczególne słowa. Głuchy uczeń rozumie tylko słowa, nie rozumie sensu wypowiedzi nauczyciela.[…]
MEiN: mamy i kształcimy specjalistów
– Standard kształcenia w zakresie surdopedagogiki odnosi się do znajomości przez absolwentów studiów oraz studiów podyplomowych, zarówno systemu językowo – migowego (SJM), jak i polskiego języka migowego (PJM). Standard ten nie odnosi się do poziomu znajomości SJM oraz PJM (w efektach uczenia, nie wskazuje się oczekiwanego poziomu znajomości SJM i PJM). Kształcenie przyszłych nauczycieli realizowane jest wyłącznie w uczelniach wyższych na podstawie ww. przepisów dotyczących standardów kształcenia nauczycieli. Kształcenie nauczycieli pedagogów specjalnych w zakresie edukacji i rehabilitacji osób z niepełnosprawnością słuchową (surdopedagogika) może mieć miejsce na jednolitych studiach magisterskich na kierunku „pedagogika specjalna”, a także w ramach trzysemestralnych studiów podyplomowych w zakresie surdopedagogiki – ta ostatnia opcja jest przeznaczona dla osób już wykonywujących zawód nauczyciela, które pragną uzyskać dodatkowe kwalifikacje z tego zakresu – tłumaczy resort w odpowiedzi na interpelację.
Dodaje też, że nauka języka migowego może być również zorganizowana w szkole poza obowiązkowymi zajęciami edukacyjnymi, zgodnie z potrzebami uczniów, w szczególności dzieci i młodzieży niesłyszących – organ prowadzący szkołę, na wniosek dyrektora szkoły, może dodatkowo przyznać nie więcej niż trzy godziny tygodniowo dla każdego oddziału (grupy międzyoddziałowej lub grupy międzyklasowej) w danym roku szkolnym, na realizację zajęć języka migowego. Według resortu nie ma również problemu z podręcznikami – dla uczniów niesłyszących uczęszczających do szkoły podstawowej zostały zaadaptowane podręczniki do obowiązkowych zajęć edukacyjnych z zakresu kształcenia ogólnego, określonych w ramowych planach nauczania. Dopuszczone do użytku szkolnego podręczniki dla uczniów niesłyszących zostały dostosowane dla tej niepełnosprawności uczniów, czyli zaadaptowane tekstowo i graficznie, zawierają symbole PCS (Picture Communication Symbols) oraz nagrania wideo w polskim języku migowym (PJM). W ten sposób zaadaptowane podręczniki dają największy wachlarz możliwości odbioru podręcznika przez ucznia niesłyszącego w procesie dydaktycznym.
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
Foto: www.4lo.kielce.eu/
Wczoraj, już po zamieszczeniu materiału „Komentarze pod wczorajszym felietonem o ingerencji szkoły w wygląd ucznia”, na moim fejsbukowym profilu pojawiły się nowe komentarze – będące kontynuacją wcześniej zamieszczanych tekstów.
Uznałem, ze powinienem i te udostępnić na OE – Włodzisław Kuzitowicz:
Grzegorz Szewczyk – Łukasz Szeliga
Tak, rozumiem, bańka informacyjna. Nie wolno mieć innych poglądów jak grupa. Jak wszyscy to wszyscy i Babcia też. Piękna lekcja wolności słowa. Z Włodkiem znam się prawie od zawsze, ale tak jak kiedyś tak i dziś mamy na niektóre sprawy inne poglądy, ale to nie znaczy, że jak znów przyjadę do Łodzi, to nie pójdziemy na piwo do Manufaktury.
W edukacji akademickiej spędziłem w sumie 21 lat (pięć w Polsce, szesnaście w Finlandii), ale przez pozostałe lata kariery pracowałem w zapleczu naukowo-badawczym przemysłu obu krajów. Przede wszystkim jestem inżynierem i znam się na projektowaniu, procesach wytwórczych i przetwórczych i dlatego bardzo dobrze rozumiem rolę i znaczenie czynnika ludzkiego; zdyscyplinowany pracownik w takich procesach to skarb, a rozlazły młodzieniec z kolczykiem w brwiach czy uchu jest zdecydowanie dysonansem. Doświadczenie uczy mnie, że tacy kolesie nie myślą o pracy, a jedynie szukają tego co pracę wynalazł. Tak niestety przygotowuje szkoła, w której uczą sfrustrowane czarnosweterówy. Ma Pan rację; społeczeństwa tzw. zachodu mają w dupie, że będę się trzymał zaproponowanej przez Pana retoryki, czy ktoś ma kolczyk czy nie, czy ma tatuaż czy nie; to się nazywa tolerancja. I ja też zaliczam się do ludzi tolerancyjnych. Ale to nie znaczy, że pracodawcy czy kadra inżynierska ma to w dupie. Jako osoba odpowiedzialna za uruchamianie systemów produkcyjnych odsunąłbym natychmiast pracownika naszpikowanego metalem. Jeżeli dla pokazania własnej wartości dziewczyna czy chłopak musi wyglądać jak recydywista po dwudziestoletniej odsiadce, to jest jej czy jego sprawa mnie nic do tego, ale w moim zespole programistów pracować nie musi i kropka. I taki jest w większości stosunek do sprawy tej części społeczeństwa tzw. Zachodu, która jest odpowiedzialne za jego rozwój.
Szkoła powinna przygotowywać przede wszystkim do życia i pracy zawodowej. To o czym dyskutujemy jest bez wątpienia tej działalności elementem. Byłoby też lepiej jakby szkoła zajęła się nauczaniem. Przez kilka lat pracowałem na trzech polskich uczelniach jako profesor odwiedzający. Prowadziłem głównie zajęcia z inżynierii i projektowania oprogramowania. Pierwszym i bardzo istotnym elementem tego procesu jest tzw. inżynieria wymagań i specyfikacja. Polega to na wykonywaniu opisów projektowanego systemu, ich uszczegółowianiu i tworzeniu podsystemów, analizie strukturalnej, semantycznej i składniowej. Na końcu należy z takich opisów wyłuskać definicje obiektów ich własności i operacji, z których powstanie program. To najczulsza część projektu. Nigdy nie miałem kłopotu w prowadzeniu takich zajęć w języku fińskim czy w angielskim z grupami międzynarodowymi. Studenci uczelni polskich nie radzili sobie z tymi zadaniami, bo nie umieli sformułować w języku polskim tekstów opisujących prawidłowo projektowany system; nawet po rozmowie (symulowanej na potrzeby zajęć) z „klientem” nie potrafili zgodnie z przedstawioną na wykładzie metodologią, opisać wymagane zachowania projektowanego systemu. Po prostu nie umieli opisać abstrakcji. U siebie prowadzę takie zajęcia razem z lingwistą. W Polsce nie znalazłem żadnego polonisty, który chciałby uczestniczyć w takich zajęciach.
Jaki wniosek. Drodzy koledzy zacznijcie uczyć, bo to jest istotne dla rozwoju, a nie prowadźcie akademickie dyskusje na temat czy uczeń w szkole może czy nie może się tatuować. Klasyczny, schludny wygląd tak nauczyciela jak i ucznia jest elementem wychowania i przygotowania do życia i pracy. Dlatego prowadzone przeze mnie wraz z koleżanką opcjonalne zajęcia z zasad dobrego zachowania i ubioru były bardzo popularne, bo studenci rozumieli, że będzie to im potrzebne jak zaczną pracę.
Serdecznie pozdrawiam.
Panie Grzegorzu,
Foto: www.portalsamorzadowy.pl
Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski – autor bloga „Pedagog”
Wczoraj (13 lutego 2023 r.) prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu post, który już swoim tytułem zwrócił naszą uwagę. Oto ten tekst – bez skrótów:
Wychowawca klasy za 300 zł brutto? Nie, dziękuję.
W świetle Karty Nauczyciela wychowawca klasy powinien otrzymać odrębny dodatek funkcyjny, którego wysokość nie może niższa niż 300 zł brutto. Jak widać, politycy jako prawodawcy uważają, że rodzicom należy się za wychowawstwo 500 zł brutto, natomiast tylko niektórym nauczycielom należy się o 200 zł mniej, bo w końcu szkoła to nie rodzina, zaś ów specjalny dodatek jest dla nauczyciela a nie dla jego uczniów.
W sytuacji żenująco niskich płac w zawodzie nauczyciela powyższe 300 zł jest dodatkiem, o który warto się postarać. Efektów pracy nikt nie zmierzy, odpowiedzialność jest zerowa, zaś te ponad 200 zł co miesiąc przyda się na pokrycie rachunku za energię elektryczną i wodę. Z lekką zazdrością spoglądają niektórzy członkowie rad pedagogicznych na swoje koleżanki czy kolegów w szkole, którzy dostali dodatkową funkcję.
To jednak na wychowawców spada ciężar egzekwowania, dyscyplinowania, informowania, prowadzenia zebrań z rodzicami, odbywania konsultacji z nimi i wypełniania różnych dokumentów, które dotyczą uczniów (rzekomo ich wychowanków), jak np. skierowanie do poradni, powiadomienie odpowiednich służb i rodziców w wyniku wypadku, wyliczanie absencji uczniów, karanie i nagradzanie, wystawianie świadectw szkolnych, itp.
Nauczyciele-wychowawcy mają zatem licho płacone za dodatkowe obowiązki w zakresie opieki nad przydzielonym im oddziałem klasowym. Niektórzy zatem wykorzystują przydzielony im w organizacji zajęć czas na tzw. godzinę wychowawczą na to, by wypełniać stosowne dokumenty, a nawet poprowadzą zajęcia ze swojego przedmiotu, żeby nadrobić powstałe zaległości.
Być może czują się pokrzywdzeni ci, którzy nie są wychowawcami, bo nimi być nie mogą. W świetle prawa, dodatek z tytułu sprawowania funkcji wychowawcy klasy nie przysługuje nauczycielom, którzy nie sprawują tej funkcji.
Ma to ponoć dobrą stronę, gdyż w związku z powyższym nie muszą martwić się o wychowanie uczniów, z którymi prowadzą lekcje. W ramach prowadzonego przedmiotu wchodzą do klasy, „nauczają-odpytują” i wychodzą.
A gdyby tak zacząć porządnie płacić nauczycielom za ich pracę, by każdy z nich miał poczucie sensu pracy pedagogicznej, bycia docenianym zarówno za inkulturację uczniów oraz za ich edukowanie? Porządnie wynagradzać, to znaczy, że płaca byłaby na poziomie tuż po rządowej kaście. Może skończyłyby się problemy z zachowaniami uczniów, którzy widzieliby w swoich nauczycielach nie tylko specjalistów w zakresie danej wiedzy, ale także osoby godne naśladowania?
Tymczasem taki dotarł dialog:
– Chcesz być wychowawcą klasy za 300 złotych brutto?
– Nie, dziękuję. Wolę nie wychowywać.
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Foto: www.google.com
Na portalu Prawo.pl zamieszczono wczoraj (12 lutego 2023 r.) tekst, informujący o projekcie poselskim nowelizacji ustawy „O zdrowiu publicznym”, zakazujący sprzedaży napojów z dodatkiem tauryny i kofeiny osobom poniżej 18. roku życia. Zawiera on także zakaz sprzedaży produktów zawierających te substancje na terenie szkół. Oto fragmenty tego tekstu:
Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom i w szkołach – projekt w Sejmie
[…]
Projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży napojów z dodatkiem tauryny i kofeiny osobom poniżej 18. roku życia, na terenie szkół oraz innych jednostek systemu oświaty oraz w automatach. Autorem projektu jest grupa posłów niezrzeszonych oraz PiS-u. Przedstawicielem wnioskodawców projektu nowelizacji jest natomiast poseł klubu PiS, minister sportu Kamil Bortniczuk. Jakie będą ograniczenia
W projekcie określono, że za napój z dodatkiem kofeiny lub tauryny uważa się napój będący środkiem spożywczym, ujęty w Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług, w którego „składzie znajduje się kofeina w proporcji przewyższającej 150 mg/l lub tauryna, z wyłączeniem substancji występujących w nich naturalnie„.
Ponadto według projektu reklama i promocja napojów z dodatkiem kofeiny lub tauryny nie może być prowadzona m.in.: w telewizji, radiu, kinie i teatrze między godziną 6.00 a 20.00, z wyjątkiem reklamy prowadzonej przez organizatora imprezy sportu wyczynowego lub profesjonalnego w trakcie trwania wydarzenia. Reklama takich napojów nie byłaby też możliwa: w prasie młodzieżowej i dziecięcej; na okładkach dzienników i czasopism; na słupach, tablicach reklamowych i innych stałych oraz ruchomych powierzchniach wykorzystywanych do reklamy; na plakatach, w tym plakatach wielkoformatowy; w środkach usług informatycznych; z udziałem młodzieży lub dzieci.
Według projektu zabroniona miałaby być reklama i promocja energetyków m.in. skierowana:
>do młodzieży lub dzieci;
>łącząca spożywanie napojów z dodatkiem kofeiny lub tauryny z energią i witalnością;
>zawierająca stwierdzenia, że napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny mają właściwości lecznicze;
>mówiąca, że napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny przywracają prawidłowy poziom płynów w organizmie; wywołującą skojarzenia m.in. z atrakcyjnością seksualną, relaksem lub wypoczynkiem, sukcesem zawodowym lub życiowym, czy tworząca wrażenie, że napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny mogą być stosowane razem z napojami alkoholowymi.
Posłowie proponują, żeby za załamanie ograniczeń dotyczących reklamy napojów energetycznych groziła ma grzywna od 10 tys. do 500 tys. zł lub kara ograniczenia wolności bądź obie te karom łącznie. […]
Cały tekst „Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom i w szkołach – projekt w Sejmie” – TUTAJ
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
Projekt ustawy, zawierającej zmiany w Ustawie o zdrowiu publicznym – TUTAJ
Foto: www.4lo.kielce.eu/
Uczniowie klasy Ia IV Liceum Ogólnokształcącego w Kielcach
Zamieszczając wczoraj kolejny felieton nie spodziewałem się, że wywoła on aż taką reakcję. Pierwszym, który napisał obszerny komentarz był Grzegorz Szewczyk – emerytowany wykładowca szkół wyższych w Finlandii, który zamieszkuje tam od 1989 roku. Mogliście go poznać czytając materiał na „Obserwatorium Edukacji” 4 czerwca ub. roku: „Ciekawa wymiana poglądów – nie tylko o celowości istnienia techników”.
A dalej (nie licząc mojej odpowiedzi koledze Szewczykowi) to już były komentarze do tego, co napisał ów Polak z Finlandii. Do dzisiejszego poranka było ich 10. Myślę, ze lektura ich będzie jeszcze ciekawsza od mojego felietonu.
Włodzisław Kuzitowicz
Po pierwsze Drogi Włodku uważam, że dyscyplinując Panią Profesor, która wyrzuciła ucznia z lekcji bo nie wykonał polecenia usunięcia z ucha kolczyka, nie miałeś racji. W szkole oprócz samodoskonalenia się uczeń winien okazywać szacunek dla Wiedzy i Nauczycieli. Dyscyplinując Panią Profesor podważyłeś autorytet tej konkretnej nauczycielki a zarazem całego ciała pedagogicznego. Ja na miejscu tej Pani Profesor postąpił bym dokładnie tak samo. Pierwsze polecenie usunięcia, drugie ostrzeżenie i jak nie posłucha to za drzwi. Szkoła to nie rewia mody, a wg Baden-Powel’a dyscyplina – o czym jako dawny wysokiej rangi instruktor ZHP wiesz najlepiej – jest jednym z ważniejszych czynników w wychowaniu i kształtowaniu postaw. Ja nie wpuszczałem na wykład minutę po czasie rozpoczęcia. Do dziś moi studenci dziękują mi za nauczenie ich co to znaczy być inżynierem.
W wielu krajach w szkołach tak podstawowych jak i średnich, prywatnych i publicznych, obowiązuje noszenie mundurków, ale zarazem nie ma obowiązku uczęszczania do tych szkół. Zawsze znajdzie się jakaś, gdzie nie ma mundurków i wolno nosić kolczyki, ale poziom nauczania jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu wolności ubioru. Zdarzyło mi się rozmawiać z nauczycielami i absolwentami takich szkół (Belgia, Irlandia, USA). Właściwie po tych rozmowach mam jeden wniosek. Nauczyciele uważali mundurki za ważny element wychowawczy, a uczniowie czuli dumę z przynależności do społeczności takiej szkoły. W czasie tych rozmów odniosłem również wrażenie, że dość duża część tej dumy to był wynik stosownej pracy wychowawczej ciała pedagogicznego.
Za moich/naszych czasów szkolnych też obowiązywały bluzy/fartuszki szkolne. To był element wyrównywania w szkole różnic społecznych, teraz zapomniany na rzecz „wolności” w zakresie rewii mody w szkole. Rewia mody w szkole, szczególnie w wykonaniu uczennic, wytwarza niepotrzebne napięcia i jest poważnym elementem rozwarstwiania społeczeństwa. Paradigm [paradygmat – WK] niewywoływania różnic społecznych to jedno z podstawowych założeń pedagogiki w tak uwielbianym w Polsce fińskim systemie szkolnym. Wielu nauczycieli chciałoby ten system skopiować. Tak, to byłoby bardzo dobrze, ale skopiować należy łącznie z jego wszystkimi założeniami, bo inaczej to wyjdzie farsa.
Uczęszczałem w Łodzi do XXI LO. Obowiązywało nas wtedy noszenie tarcz i krótkich włosów (epoka Beatlesów!). Trochę swawoli(li)śmy w tym prowadząc wojnę podjazdową właśnie o tarcze i długość włosów z niezapomnianym prof. Abramczykiem. A to poszukiwaliśmy odpowiedniego kleju do przyklejania tarczy do kurtki ortalionowej (pierwsze zajęcia innowacyjne z technologii chemicznej); a to optymalnego układu szpilek żeby tarcza wyglądała jak przyszyta (technologia włókiennicza) i podobne działania rodem z opowieści Niebieskiego Mundurka czy może raczej Szatana z VII Klasy. Ale po szkole w gronie rówieśników z innych szkół noszenie tarczy XXI LO to był zaszczyt i powód do dumy.
I czy te tarcza, krótkie włosy wyszły komuś na szkodę? Nie. Prawie wszyscy „wyszliśmy na ludzi”. Śmiem twierdzić, że współczesna szkolna rewia mody i ponad miarowa swoboda w wyglądzie ucznia czyni więcej szkody niż pożytku. Jak pisałem wyżej szkoła to miejsce gdzie należy m.in. wyrobić szacunek dla Wiedzy i jej depozytariuszy lub tych, którzy – wobec utraty przez szkoły i uczelnie statusu źródła na rzecz dra Googla – tłumaczą jak z niej bezpiecznie korzystać. Bez rzetelnej wiedzy, autorytetów i dyscypliny społeczeństwo będzie szarą papką urabianą przez populistów typu Czarnka, Morawieckiego czy Kaczora.
Pozdrawiam.
Te argumenty brzmią podobnie do tych, które głoszą zwolennicy stosowania bicia dzieci: „Ja byłem bity – i wyrosłem na porządnego człowieka. Więc i ja stosuję wobec moich dzieci takie kary”… A poza tym – Ty zaprezentowałeś swój pogląd, i ja mam prawo do swojego…
Grzegorz Koncewicz – Grzegorz Szewczyk
Podstawówkę skończyłem w 1969 roku. W mojej szkole autorytet jeden z nauczycieli „wymuszał ” albo drewnianym piórnikiem, a w najlepszym przypadku linią lub wskaźnikiem drewnianym umieszczanym z błogą satysfakcją na dłoniach uczniów.
Porównując tego NAUCZYCIELA z tamtych w/g Pana lepszych czasów, w krawacie i w garniturze, z włosami przyciętymi ” w kancik ” z zamkniętymi oczami wybieram w ciemno dyrektora Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi, Pana Marcina Juzefaciuka, który pomimo wytatuowanego ciała, młodzieżowego sposobu bycia jest dla uczniów nie tylko autorytetem ale też przyjacielem i starszym kolegą. I wymaganie od młodzieży by byli tacy jak my 50 lat temu, a od nauczycieli by brali przykład ze swoich starszych kolegów jest utopią. Pana argumenty nijak mają się do rzeczywistości. To Czarnek właśnie dąży do przywrócenia „tamtej szkoły”. W zupełności zgadzam się z Panem Kuzitowiczem.
Katarzyna Kaniewicz-Mikołajewska – Grzegorz Szewczyk
mam nadzieję że nie ma Pan styczności z młodzieżą… Jeśli Pan ma bardzo im współczuję.
Grzegorz Szewczyk – Włodzisław Kuzitowicz
Włodku, nie kwestionuję Twojego prawa. Jakbym mógł! Różnica poglądów podnosi tylko jakość przyjętego rozwiązania końcowego
Tylko czy jako pedagodzy nie powinniśmy pokazywać kierunków. Przecież wbijanie sobie metalu, no może poza kolczykami u dziewczyn, to oznaka prostactwa i prymitywizmu. Tak to jest odbierane w społeczeństwach tzw. Zachodu. Do gabinetu dermatologicznego prowadzonego tu przez przyjaciółkę naszej rodziny, a który specjalizuje się w usuwaniu tatuaży czaka się na pierwszą wizytę ok pół roku., bo wytatuowana młodzież z dyplomami uczelni wyższych nie może znaleźć pracy gdyż pracodawcy nie życzą sobie takich indywiduów w swojej załodze, szczególnie jeżeli maja mieć kontakt z kontrahentami czy klientami. Efekt usunięcia nie jest 100%, blizny pozostają, ale jest to mniej widoczne. Czy zatem szkoła w imię nieco na opak rozumianego pojęcia „wolności” ma ich nie przygotowywać do życia zawodowego? Proste pytanie. Słucham odpowiedzi.
I jeszcze jedno.
Wg Anglików tradycja to bardzo istotny element wychowania.
Pozdrawiam.
Grzegorz Szewczyk – Katarzyna Kaniewicz-Mikołajewska
Już nie, bo jestem na emeryturze, ale miałem. I byłem nawet laureatem przyznawanej przez studentów nagrody dla najlepszego wykładowcy.
Katarzyna Kaniewicz-Mikołajewska – Grzegorz Szewczyk
ufff dobrze że nie miał Pan styczności z młodszym pokoleniem.
W minioną sobotę (11 lutego 2923 r ) dr Tomasz Tokarz na swoim fejsbukowym profilu zamieścił wartą upowszechnienia propozycję – stosowanego przez niego – modelu procesu uczenia się ucznia. Oto ten tekst:
Model uczenia się, jaki staram się przekazać uczniom wygląda mniej więcej tak.
1.Masz temat X (powiedzmy: Dziedziczenie albo Przyczyny wybuchu I wojny) – zanim zaczniesz się uczyć zastanów się, czy już coś wiesz na ten temat – wypisz na kartce wszystkie informacje, które już posiadasz.
2.Zapoznaj się z tematem: przeczytaj rozdział z podręcznika, obejrzyj film, posłuchaj poodcastu. W trakcie czytania/oglądania/słuchania uzupełniaj notatkę, wypisując informacje, które uznałeś/aś za ważne. Zapisuj kluczowe hasła. Możesz też rysować (sketchnotki) jeśli to ci pomaga. Dobrze sprawdza się notatka wizualna czy mapa myśli.
3.Na podstawie notatki spróbuj przedstawić temat. Mów na głos – np. do kaczuszki, którą postawisz na biurku (znana metoda gumowej kaczuszki – Rubber duck debugging). Spróbuj jej opowiedzieć o temacie, tak by go zrozumiała. „Kaczuszko, dziedziczenie polega na tym, że….”
4.Jeśli masz trudności w wyjaśnieniu pewnej kwestii postaw przy notatce znak zapytania. Wróć do tekstu/filmu i czytając/oglądając jeszcze raz zwróć uwagę na te rzeczy, które ci umknęły. Przepowiedz raz jeszcze temat własnymi słowami.
5.Opcjonalnie rozwiąż quiz powiązany z lekcją. Pomoże ci się zorientować, ile zapamiętałeś/zapamiętałaś. W razie potrzeby podejdź do niego kilka razy. Jeśli nie nasz odpowiedzi – poszukaj jej w tekście/filmie.
6.Przejdź do kolejnej lekcji. Po 8-10 przerobionych lekcjach wybierz jedną, która spodobała Ci się najbardziej. Na jej podstawie przygotuj prezentację. Zbierz dodatkowe informacje, zbuduj strukturę, opowiedz o temacie wybranej osobie – tak, by ją zainteresować. Dzięki temu przećwiczysz umiejętność występów publicznych.
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/
P.s.
Warto wejść na profil dr Tokarza, aby przeczytać zamieszczone pod tym postem komentarze.
Zasiadając do pisania tego felietonu byłem przekonany, że jego tematem będzie II nabór w konkursie na utworzenie Branżowych Centrów Umiejętności (BCU). Stali czytelnicy wiedzą, że problemy szkolnictwa zawodowego są mi bliskie – z powodów biograficznych. Wszak 12 lat byłem dyrektorem dużego zespołu szkół zawodowych i bliskim współpracownikiem niekwestionowanego lidera przemian w kształceniu zawodowym, twórcy i wieloletniego dyrektora – najpierw Wojewódzkiego Centrum Kształcenia Praktycznego (WCKP), przekształconego po kilku latach w Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego (ŁCDNiKP) – mgr inż. Janusza Moosa.
Wiedzą także iż o owych BCU zamieściłem dwa materiały informacyjne: 28 maja 2022 r. – „Branżowe Centra Umiejętności, czyli odkrywanie przysłowiowej Ameryki”, 29 listopada 2022 r. – „Wnioski o utworzenie Branżowego Centrum Umiejętności – tylko do 15 grudnia”.
Ale nie tylko zamieszczałem „obce” materiały na ten temat. 4 grudnia ub. r. podzieliłem się swoimi na ten temat przemyśleniami w Felietonie nr 450 „O potrzebie niepozorowanej reformy w szkolnictwie zawodowym”.
Po przeczytaniu tamtego felietonu uznałem, że zamiast pisać kolejny na ten sam temat – przypomnę go dwoma cytatami i odesłaniem do jego lektury:
„Dlatego, chcąc realnie udoskonalić system szkół zawodowych powinni zacząć od dwu kluczowych elementów: kadry nauczycieli kształcenia zawodowego i bazy do nauki praktycznej.[…] Ale, po pierwsze: takie centra powinny powstawać po przeprowadzeniu dokładnej analizy potrzeb we wszystkich regionach Polski, i z punktu widzenia poszczególnych branż, a nie – jak to zarządzono – na zasadach konkursu, i po jednym centrum w danej branży, świadczącym „usługi” dla szkól kształcących w tych zawodach w całym kraju! […]
Mógłbym tak jeszcze długo pisać. Na przykład o tym, że i branżowe centra, nawet działające w niedużej odległości od szkoły, nie załatwią tego co najważniejsze: zdobycia doświadczenia w rzeczywistych, nie „laboratoryjnych” warunkach pracy. A to zapewnią jedynie umowy patronackie, zawierane przez szkoły z konkretnymi firmami i odbywane tam zajęcia praktyczne i praktyki. Ale to musi się firmom także opłacać – nie tylko w odległej (i niepewnej) perspektywie zatrudnienia dobrze wykwalifikowanych pracowników. A do tego potrzebne są o wiele większe zachęty ze strony państwa, niż jest to aktualnie. […]
[Źródło: www.obserwatoriumedukacji.pl/felieton-nr-450 ]
x x x
Foto: www.lidovky.cz/
I na dzisiaj koniec na ten temat. To o czym będzie w drugiej części tego felietonu? Po ponownym przeglądzie materiałów, jakie zamieściłem w minionym tygodniu, podjąłem decyzje, że podejmę problem, który stał się powodem aktywności zastępcy RPO – Stanisława Trociuka. Zwrócił się on do kuratorów oświaty w Białymstoku, Kielcach, Krakowie i Olsztynie z prośbą o podanie liczby skarg na przepisy statutów szkolnych w zakresie wymogów, stawianych wobec uczniów, dotyczących ubioru, oraz ich wyglądu (makijaż, manicure, a także farbowanie włosów, kolczykowanie ciała). [Zobacz TUTAJ]
Oto fragment, opisujący „w czym problem”:
Z inicjatywy Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” podjęto prace naukowo-badawcze i w ich efekcie powstał raport, który został udostępniony w Internecie. Poniżej – tradycyjnie na sobotnią lekturę -publikujemy dwa jego wybrane fragmenty i link do całego raportu:
Dzieci się liczą 2022. Raport o zagrożeniach bezpieczeństwa i rozwoju dzieci w Polsce
pod redakcją dr Moniki Sajkowskiej i Renaty Szredzińskiej
[…]
Zmiany w edukacji w ostatnich latach
Lata 2018–2022 to czas wdrażania reformy edukacji polegającej na likwidacji gimnazjów i wprowadzeniu nowej podstawy programowej (Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 lutego 2017 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z nie- pełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym, kształcenia ogólnego dla branżowej szkoły I stopnia, kształcenia ogólnego dla szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy oraz kształcenia ogólnego dla szkoły policealnej [Dz.U. z 2017 r. poz. 356]; Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 stycznia 2018 r. w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia [Dz.U. z 2017 r. poz. 59, 949 i 2203]; Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Przepisy wprowadzającej ustawę – Prawo oświatowe [Dz.U. z 2016 r. poz. 60 ze zm.]). Pierwszego września 2019 r. gimnazja zakończyły swoje funkcjonowanie. Powrót do modelu szkoły, który funkcjonował przed rokiem 2000, to – poza przebudową systemu – skrócenie edukacji ogólnej z 9 do 8 lat (w miejsce wariantu 6+3 pojawiła się jednolita, ośmioletnia szkoła podstawowa). W momencie przygoto- wania niniejszego opracowania nie dysponujemy pełnymi danymi na temat faktycznych efektów kształcenia w nowym modelu, nie przedstawia ich także samo ministerstwo. Skrócenie edukacji ogólnej o rok jest jednak krokiem, który w znacznym stopniu ogranicza szanse edukacyjne na równy start.
Praktyczna realizacja założeń reformy okazała się trudna, na co uwagę zwracała Najwyższa Izba Kontroli (NIK). Kontrola NIK wykazała, że Minister Edukacji Narodowej w latach 2016–2018 nierzetelnie przygotował i wprowadził zmiany w systemie oświaty. W planowaniu reformy nie przeanalizowano rzetelnie finansowych ani organizacyjnych skutków projektowanych zmian (NIK, 2019). Ogromnym problemem we wdrażaniu reformy okazało się niewłaściwe przygotowanie szkół. Zważywszy na tempo wprowadzanych zmian, organy prowadzące nie miały możliwości, aby na czas dostosować infrastrukturę szkolną. Wyzwaniem okazał się także „podwójny rocznik”, kiedy do liceów i szkół ponadpodstawowych poszli jednocześnie absolwenci klas ósmych oraz wygaszanych gimnazjów. Łącznie – w dwóch rocznikach przyjętych jednocześnie – było to ponad 705 tys. uczniów. Szkoły ponadgimnazjalne i ponadpodstawowe musiały we wrześniu 2019 r. przyjąć o blisko 370 tys. absolwentówi absolwentek więcej. W tym okresie w liceach i technikach funkcjonowały dwa odrębne systemy – dla uczniów i uczennic, którzy ukończyli gimnazja, oraz dla tych, którzy ukończyli ośmioletnią szkołę podstawową. Najwyższa Izba Kontroli zwracała także uwagę, że w związku z wprowadzonymi od 1 września 2017 r. zmianami w systemie oświaty w jednej trzeciej szkół (34%) warunki nauczania uległy znacznemu pogorszeniu a w ponad połowie placówek (56%) – nie poprawiły się. Dla dwóch równolegle funkcjonujących systemów kształcenia ponadpodstawowego został przygotowany odmiennie zaplanowany egzamin maturalny. Osoby, które ukończyły edukację w roku szkolnym 2021/2022, zdawały egzamin na starych zasadach. Od roku szkolnego 2022/2023 matura będzie prowadzona wedle nowych zasad, zgodnie ze zmianami w podstawie programowej wprowadzonymi w 2017 r. Środowisko oświatowe, rodzice oraz uczniowie i uczennice są w związku z tymi zmianami pełni obaw. Informatory do egzaminów opublikowano ze znacznym opóźnieniem. Pierwszy rocznik, który będzie przystępował do egzaminu maturalnego w nowej formule, spędził na nauce zdalnej w domach znaczą część roku szkolnego (od połowy października 2020 r. do połowy maja 2021 r.). Ponadto nauczyciele i nauczycielki uznają ten egzamin za bardziej skomplikowany
i trudniejszy do zdania (Suchecka, 2020).
Wdrażanie reformy edukacji było dodatkowo skomplikowane i utrudnione przez decyzje związane ze stanem pandemii. Egzaminy maturalne w 2020 r. – w związku z pandemią – przesunięto o miesiąc i odbyły się one w czerwcu. Do egzaminu przystąpiło 259,3 tys. absolwentów i absolwentek szkół ponadpodstawowych, z których 62,1% stanowili absolwenci liceów ogólnokształcących. W roku szkolnym 2020/2021 ze względu na pandemię COVID-19 nie był przeprowadzany ustny egzamin maturalny z przedmiotów obowiązkowych ani z przedmiotów dodatkowych. Zdawalność egzaminu maturalnego wyniosła wtedy 81,8%. Lepiej egzamin przeprowadzany w warunkach po pandemii zdali absolwenci liceów niż techników (odpowiednio, 87,1% i 73,1%). W związku ze stanem epidemii przesunięto także egzamin ósmoklasisty. W 2020 r. został on przeprowadzony w czerwcu. Od roku 2021 r. egzaminy ósmoklasisty są już organizowane w terminie majowym.
Istotnym wydarzeniem dla systemu edukacji, a ściśle rzecz ujmując dla nauczycieli, był strajk podjęty w 2019 r. Formalnie i faktycznie jego końcem było podpisanie porozumienia przez Krajową Sekcję Oświaty i Wychowania związku „Solidarność” z ówczesną premier Beatą Szydło. Strajk, zdaniem przeważającej części strajkujących nauczycieli, został przegrany, a dla części z nich stał się jednym z wielu powodów, aby rozważyć odejście ze szkoły (zob. grupa „Nauczyciel zmienia pracę” na Facebooku). Obecna sytuacja na rynku kadrowym w oświacie jest rzeczywiście trudna – w trakcie roku szkolnego liczba wakatów sięga kilku tysięcy w skali kraju. Oszacowanie ich rzeczywistej liczby jest utrudnione, bowiem kuratoria przestały publikować dane o całkowitej liczbie nauczycieli poszukiwanych
w poszczególnych województwach.
Wśród innych, licznych zmian, które obserwujemy w otoczeniu prawnym i organizacyjnym edukacji, warto wymienić jeszcze dwie – zmianę w awansie zawodowym nauczycieli oraz próby wzmacniania roli kuratora oświaty. Od 1 września 2022 r. obowiązują zmiany w zakresie awansu zawodowego nauczycieli. Zgodnie z nimi pierwszym stopniem awansu zawodowego nauczyciela stanie się stopień nauczyciela mianowanego. Będzie się można o niego ubiegać po 4 latach pracy. Przedtem, przez 3 lata i 9 miesięcy nauczyciel będzie odbywał nie staż – jak miało to miejsce poprzednio – a przygotowanie do zawodu (Ministerstw Edukacji i Nauki [MEiN], 2022). Wydłuży to więc ścieżkę rozwoju zawodowego, a także zamrozi możliwość ubiegania się przez nauczycieli o wyższe pensje, wynikające bezpośrednio z widełek przewidzianych dla poszczególnych stopni awansu zawodowego. Ocenia się, że te zmiany nie przyczynią się do wzrostu zainteresowania zawodem nauczyciela wśród absolwentów i absolwentek kierunków pedagogicznych oraz nauczycielskich. W czasie przygotowania niniejszego rozdziału ważą się także w Sejmie RP losy projektu „Lex Czarnek”, ograniczającego rolę rodziców w szkole w zakresie decydowania o sposobie realizacji programu wychowawczo-profilaktycznego oraz zawężające obszar autonomii nauczycieli w wyborze oferty wzbogacającej zajęcia, realizujące zapisy podstawy programowej (Suchecka, 2022). W projektowanych zmianach ogranicza się również kompetencje organów prowadzących, wprowadzając możliwość zawieszenia dyrektora placówki w momencie przekroczenia przez niego uprawień, ale jeszcze przed oficjalnym wszczęciem postępowania dyscyplinarnego. W projekcie zawarto także rozwiązania utrudniające funkcjonowanie edukacji domowej. Ponadto propozycja zawiera rozwiązania wzmacniające rolę kuratora oświaty. Chociaż te propozycje zmian 2 marca 2022 r. zawetował prezydent Andrzej Duda, to zostały one przedstawione w polskim parlamencie ponownie, tym razem jako projekt poselski, i – mimo wcześniejszego weta – 4 listopada 2022 r. skierowane do dalszego procedowania przez Senat i Prezydenta
[…]
Przyzwolenie na przemoc/dyskryminację – postawy nauczycieli
Oto zamieszczona dzisiaj (10 lutego 2023 r.) na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich informacja o jego inicjatywie w sprawie równości szans dla tegorocznych maturzystów, zdających według różnych zasad:
Screen z zapisu wideo [www.facebook.com]
Równe szanse dla maturzystów w 2023 r.
[…]
Maturzyści piszący do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, zwracają uwagę, że zasady rekrutacji na uczelnie wyższe nie uwzględniają różnic między starą a nową formułą matury. Według nich uczniowie, zdający maturę w nowej formule, nie będą mieli takich samych szans w rekrutacji na studia, jak ich koledzy piszący ją na starych zasadach. W tym roku zmieniła się przecież znacząco podstawa programowa, szczególnie z języka polskiego.
W takiej sytuacji trudno porównywać wyniki różnych roczników. Nie może być tak, że o przyjęciu na wybrany kierunek będzie decydować nie wiedzą i umiejętności kandydata, ale rok uzyskania świadectwa dojrzałości. Trzeba wypracować takie rozwiązania, które te różnice zniwelują. Można to zrobić uwzględniając na przykład wyniki w skali centylowej, a nie na liczbę punktów z egzaminu. RPO zwrócił się w tej sprawie do Ministra Edukacji i Nauki z prośbą o rozważenie zmian.
Poważny problem mogą mieć też w tym roku także ci maturzyści, którzy planują podjąć studia za granicą. Tegoroczny harmonogram matur zakłada, że świadectwa otrzymają dopiero 7 lipca. Tymczasem w niektórych państwach, na przykład w Danii i Szwecji, termin składania dokumentów na uczelnie upływa 5 lipca.
Rzecznik zwrócił się do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej z prośbą o zmianę terminów, aby umożliwić polskim maturzystom podjęcie studiów na europejskich uczelniach. Gwarantuje im to przecież prawo unijne. Jednym z praw przysługujących obywatelom Unii Europejskiej jest prawo do swobodnego przemieszczania się i osiedlania na terytorium państw członkowskich – także w celu kontynuowania nauki w szkole wyższej.
To bardzo ważne, aby w takim momencie swojego życia, wszyscy tegoroczni maturzyści mieli zapewnione równe szanse w dostępie do dalszej edukacji. Do uczelni wyższych, zarówno w kraju, jak i za granicą.
Wypowiedź Marcina Wiącka – Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie równych szans dla maturzystów 2023 roku – plik wideo – TUTAJ
Źródło: www.bip.brpo.gov.pl










