Foto: www.bip.brpo.gov.pl

 

Dr hab. Marcin Wiącek, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Zakładu Praw Człowieka w Instytucie Nauk Prawno-Administracyjnych Wydziału Prawa i Administracji  UW

 

 

Na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich zamieszczono w miniony piątek (18 listopada 2022 r.)  informację o piśmie, jakie RPO Marcin Wiącek skierował do Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego w sprawie uchwalonej przez Sejm 4 listopada przez Sejm ustawy o zmianach w prawie oświatowym, zwanej „Lex Czarnek” Poniżej zamieszczamy fragmenty tego tekstu, a także linki do jego pełnej wersji oraz do pisma RPO do Marszalka Senatu:

 

Nowelizacja Prawa oświatowego. Uwagi Marcina Wiącka dla Senatu

 

[…]

 

4 listopada 2022 r. Sejm uchwalił nowelizację Prawa oświatowego  i niektórych innych ustaw. Stojąc na straży praw i wolności, na podstawie wniosków obywateli, rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek przedstawia uwagi do ustawy marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu.

Weto prezydenta do poprzedniej ustawy  

 

Ustawa przewiduje m.in. rozszerzenie kompetencji kuratorów oświaty oraz specjalistycznych jednostek nadzoru. Było to już przedmiotem interwencji Rzecznika w trakcie procedowania projektu nowelizacji Prawa oświatowego w 2021 r. RPO zwracał wówczas uwagę na ryzyko ograniczenia samorządności i naruszenia zasady decentralizacji władzy publicznej, wynikającej z art. 15 i art. 166 Konstytucji, a także zasady pomocniczości z preambuły Konstytucji. Przedstawił także uwagi dotyczące wpływu proponowanych zmian na realizację prawa do nauki (art. 70 Konstytucji) oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji). […]

 

Ustawa przyjęta 4 listopada 2022 r. zawiera rozwiązania, które mogą być korzystne dla systemu oświaty (m. in. postulowane wcześniej przez RPO określenie warunków likwidacji szkoły). Jednocześnie ustawodawca ponownie wprowadza zmiany, które zostały negatywnie ocenione i które mogą również budzić wątpliwości z punktu widzenia ochrony praw i wolności.

 

Współpraca organizacji ze szkołami

 

Warunkiem współpracy szkoły ze stowarzyszeniem lub organizacją (których celem statutowym jest działalność wychowawcza albo rozszerzanie i wzbogacanie form działalności dydaktycznej, wychowawczej, opiekuńczej i innowacyjnej szkoły), ma być obecnie długotrwała procedura, która zakłada m. in. wydanie przez radę szkoły lub placówki i radę rodziców opinii po konsultacjach z rodzicami.[…]

 

Przepisy przewidują zatem długotrwały proces akceptacji współpracy edukacyjnej szkoły ze stowarzyszeniem. Jeśli w jego trakcie rodzice lub uczniowie pełnoletni wyrażą zainteresowanie zajęciami o wskazanej tematyce, kurator oświaty będzie miał prawo zakazać realizacji danej działalności edukacyjnej stowarzyszenia lub organizacji w szkole. […]

 

Niepewność co do efektu działań, w połączeniu z nakładem pracy i długością procedur, może zniechęcać szkoły do podejmowania inicjatywy w zakresie organizowania zajęć pozalekcyjnych. Może to prowadzić do zubożenia oferty edukacyjnej polskich szkół, a także do zahamowania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

 

A ogromna jest wartość pracy organizacji edukacyjnych, które wielokrotnie odpowiadały na potrzeby młodzieży (udzielanie pomocy psychologicznej, rozwijanie zainteresowań, prowadzenie edukacji w obszarach szczególnie ważnych dla młodych ludzi, reagowanie na zagrożenia, promowanie wolontariatu). W ostatnich miesiącach pomoc organizacji społecznych uczniom i uczennicom z Ukrainy oraz innych państw stanowiła ważne i cenne uzupełnienie działań państwa. szkół

 

Nadzór kuratora

 

Czytaj dalej »



Danuta Sterna zamieściła w piątek 18 listopada 2022 roku na swoim blogu „Moja oś świata” tekst, w którym podjęła temat  nauczycielskiej empatii, ale w bardzo konkretnej i często trudnej dla nauczycielki/nauczyciela sytuacji, gdy uczennica/uczeń zachował/a się niewłaściwie, i  kiedy zwykle, odruchowo, reagujemy na to karcąco, bez wnikania w przyczyny takiego zachowania. Oto ten tekst – bez skrótów:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

Współczująca ciekawość – empatia w szkole

 

Wyobraź sobie, że uczeń udziela ci „zgryźliwej” odpowiedzi. Zamiast reagować, tak jakbyś znał/a przyczynę niewłaściwego zachowania ucznia, można wziąć oddech i zadać uczniowi pytanie: „Czy coś cię niepokoi?”. Potem wnikliwie słuchać odpowiedzi ucznia.

 

Zwykle, widząc niewłaściwe zachowanie ucznia, chcemy wpłynąć szybko na zmianę. Mamy dla ucznia gotowe rozwiązanie i chcemy mu je przekazać. Należy się powstrzymać, bo może ono nie być trafione (nie znamy często przyczyny), a przede wszystkim uczeń może go nie potrzebować i zlekceważyć.

W to miejsce powinna wejść współczującą ciekawość, która pokazuje uczniowi, że dbasz o niego, starasz się nawiązać kontakt i zrozumieć.

 

Zasady wspomagające współczującą ciekawość

 

1.Akceptowanie uczuć

Powiedz uczniom, że mają prawo czuć się tak, jak się czują. Możesz nie zgadzać się z ich wyborami, a nawet myśleć, że przesadzają. Ale ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że to, jak się czują, jest dla nich prawdziwe. Możesz powiedzieć: „Rozumiem, jak się czujesz i nie oceniam tego”.

 

2.Stosowanie platynowej zasady, a nie złotej

Złota zasadę mówi: Traktuj innych tak, jak sam chcesz być traktowany. A empatia opiera się na platynowej zasadzie: Traktuj innych tak, jak oni chcą – i potrzebują – być traktowani. Skup się na zrozumieniu, czego uczniowie potrzebują od Ciebie, a nie na tym, czego Twoim zdaniem potrzebują.

 

3.Zadawanie pytań otwartych

Nie zakładaj, że wiesz, jak czuje się uczeń. Ważne jest, aby zwracać uwagę na niewerbalne wskazówki uczniów, aby zrozumieć, jak mogą się czuć. Równie ważne jest, aby zapytać ich bezpośrednio o uczucia. Kiedy zadajesz pytania otwarte, uczniowie mogą podzielić się tym, co mają na myśli, bez poczucia, że ​​już oceniłeś sytuację. Na przykład pytanie „Czy jest coś w dzisiejszym dniu, co było dla ciebie trudne?” zaprasza bardziej do rozmowy niż: „Wygląda na to, że masz ciężki dzień. Czy to prawda?” lub zadaj pytanie: „Zauważyłem, że masz dzisiaj spuszczoną głowę w klasie. Czy jesteś na coś zły lub czymś zdenerwowany?”.

 

4.Odkładanie na bok własnych reakcji

Współczująca ciekawość, a w tym odnoszenie się do uczniów z empatią  stawia ucznia na pierwszym miejscu. Nie musisz jednak ukrywać własnych uczuć ani zgadzać się z zachowaniem ucznia i je akceptować. Staraj się jednak skupić na wysłuchaniu uczniów i spojrzeniu na sytuację jego oczami.

 

5.Używanie komunikatu „ja”

Stwierdzenia typu „ty”, na przykład: „Przeszkadzałeś podczas lekcji”, mogą sprawić, że uczniowie zaczynają się bronić. Spróbuj zamienić tę samą myśl w komunikat „ja”, na przykład „Czułem, że inni uczniowie nie mogli się skupić przez twoje zachowanie”. Komunikat „ja” pozwala mówić bez obwiniania i pomaga uczniom w mówieniu o własnych uczuciach i emocjach.

 

6.Aktywne słuchanie

Empatia wymaga aktywnego słuchania. Oznacza to poświęcenie pełnej uwagi na słuchanie słów i też tonu głosu. Warto zastanowić się, co się usłyszało i sparafrazować to, czyli sprawdzić, czy dobrze się usłyszało. Można potem zapytać: „Czy właśnie to miałeś na myśli?”. Daje to uczniowi możliwość skorygowania wszelkich nieporozumień i pokazuje mu, że nauczyciel szanuje jego wypowiedź.

 

7.Nie udzielanie rad i nie wymaganie poprawy

Lepiej jest posłuchać i zrozumieć, a nie radzić. Uczniowie mogą nawet nie chcieć, abyś rozwiązywał ich problem. Po wyjaśnieniu przyczyn można porozmawiać z uczniem o możliwych rozwiązaniach i o tym, jakiego wsparcia może (lub nie) chcieć od Ciebie.

 

Jak praktykować współczującą ciekawość?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.mamotoja.pl

 

Dzisiejszy felieton nie będzie na żaden z edukacyjno-politycznych „tematów tygodnia”,  a już na pewno nie wystąpi w nim jako ich główny „bohater” ów urzędnik pisowskiego państwa, którego nazwisko najczęściej było wymieniane w mediach. Jestem przekonany, że nie tylko ja mam na to nazwisko alergię…

 

Postanowiłem rozwinąć temat, którego inspiracją stał się post na blogu Dariusza Chętkowskiego, który zamieściłem na OE 16 listopada: Dariusz Chętkowski zapowiada zmierzch klasowych i szkolnych (dla nauczycieli) wigilii”. Jego pierwszym zdaniem była uogólniająca informacja:

 

Na łeb na szyję spadło zainteresowanie wigilią szkolną. Zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli. Tylko emerytowani pracownicy mają jeszcze ochotę w tym uczestniczyć.

 

Pod tym, zamieszczonym na moim fb-profilu, tekstem pojawiło się kilka komentarzy, z których jeden, bardzo obszerny, napisał prezentowany już przeze mnie przed paroma miesiącami kolega Grzegorz Szewczyk – kiedyś łodzianin, od kilkudziesięciu lat mieszkaniec Finlandii, były pracownik naukowy tamtejszych wyższych szkół technicznych – aktualnie emeryt. Oto końcowy fragment  tego komentarza:

 

[…] Czasy się zmieniają więc i formy muszą się zmieniać, chociażby ze względu na sekularyzację społeczeństw. Co prawda opłatek to tylko Polska, ale również bardzo ciepła tradycja. Notabene, bardzo się spodobała partnerowi mojej córki, który jest pastorem kościoła luterańskiego. Ale czy wszyscy będą akceptować tą tradycję za 5, 10 czy 15 lat. Jeżeli nie, to zostanie utracone ważne narzędzie integracji społeczeństwa. Utrzymanie tego narzędzia na siłę może przynieść przeciwne skutki. Ustanowienie nowej tradycji, to bardzo trudne wyzwanie dla pedagogów, psychologów i socjologów aby znaleźć coś w zamian. Droga niemiecka z zakazem pisania o Weihnachten* nie jest moim zdaniem dobrą i mądrą drogą. Trzeba obserwować i czekać. Jak coś rozumnego się wykluje, to trzeba będzie na to chuchać i dmuchać.

 

*Boże Narodzenie

 

Ale wcześniej w bardzo krótki sposób zareagowała na przepowiednię Chętkowskiego koleżanka Lidia Wojciechowska, która wraz mężem prowadzi rodzinny dom dziecka:

 

W szkołach moich dzieci proponujemy spotkania gwiazdkowe.

 

x          x          x

 

A teraz pora na przedstawienie mojego poglądu na owo zjawisko – według Dariusza Chętkowskiego – zaniku zwyczaju organizowania w szkołach spotkań wigilijnych (bo to nie są wigilie w podstawowym znaczeniu tego słowa).

 

Po pierwsze – uważam, że takie uogólnienie, na jakie pozwolił sobie BelferBloger,  nie ma poważnych podstaw empirycznych. Usprawiedliwia go jedynie status publicysty – blog prowadzony jest na łamach/stronie tygodnika „POLITYKA”.  Ja odebrałem ten tekst jako pewną rowokację, co sformułowałem już w moim komentarzu do tekstu Grzegorza Szewczyka:

 

„…  w tym poscie chodzi jedynie o to, jak to polityka ministra Czarnka ponosi klęskę w środowiskach uczniów i nauczycieli.”

 

Po drugie – spadek zainteresowania „wigiliami klasowymi” i tzw. „spotkaniami opłatkowymi” nauczycieli ja także obserwowałem już od kilku lat, jako uczestnik takowych w szkole, której byłem dyrektorem i skąd odszedłem w 2005 roku na emeryturę.

 

Po trzecie – akurat to zjawisko spadku zainteresowania kultywowaniem – jak by nie było –formuły spotkań głęboko zakorzenionej w tradycji polskich, katolickich wigilii, wpisuje się w powszechnie już odnotowywane sekularyzowanie się coraz liczniejszej części polskiego społeczeństwa. Zwłaszcza tych coraz młodszych roczników.

 

I ostatnia refleksja „rówieśnika Polski Ludowej”, którego „przewodnia siła narodu” przez wszystkie lata jakie spędziłem w szkołach tego systemu usiłowała ukształtować według jednego „słusznego” modelu „budowniczych ustroju socjalistycznego”, oczywiście – ateisty i internacjonalisty, który na zasadach – nie  tylko młodzieńczej – przekory, uczestniczył nie tylko w obligatoryjnych pochodach 1-Majowych i akademiach dla uczczenia kolejnej rocznicy Rewolucji Październikowej, ale także w procesjach Bożego Ciała i nawet – choć krótko – w lekcjach religii, prowadzonych w parafialnej salce katechetycznej.

 

Dlatego mam absolutne przekonanie, że – zwłaszcza młodzi ludzie – im bardziej stają się przedmiotem indoktrynacji wpisanej w system szkolny, tym bardziej narzucane im idee stają się nieatrakcyjne, a nawet przez nich pogardzane.  I tak jak „w epoce słusznie minionej” nie tylko nie przyjął się światopogląd narzucany przez partię rządzącą, a wręcz przeciwnie – skutkowało to wychowaniem pokolenia, które już od połowy lat siedemdziesiątych stworzyło pierwsze ruchy antyustrojowe, których dalszy rozwój doprowadził  do upadku tamtego „nibysocjalistycznego” państwa i powstania III RP.

 

Ale ma także rację kolega Szewczyk, pisząc że  w konsekwencji zaniku tradycji tych spotkań „ zostanie utracone ważne narzędzie integracji społeczeństwa. Ustanowienie nowej tradycji, to bardzo trudne wyzwanie dla pedagogów, psychologów i socjologów aby znaleźć coś w zamian.” Dlatego poczekajmy, może wkrótce nie będzie już tego ministra i takich kuratorów jak – zwłaszcza – ta w Krakowie, a społeczności szkolne, już bez dzisiejszych „okoliczności zewnętrznych” same będą decydowały do jakiej tradycji chcą nawiązywać w organizowanych na ich terenie integracyjnych ewentach: do halloween,  czy do polskiej wigilii

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



16 listopada 2022 r. na portalu Fundacji Orange zamieszczono tekst dr Tomasza Tokarza, w którym on podjął próbę odpowiedzi na pytanie „Co jest lepsze – indywidualna praca na lekcji czy grupowa?”. Zapraszamy do lektury:

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE

 

 

Praca indywidualna, a praca w grupie – wady i zalety

 

Praca indywidualna a praca w grupie – co jest lepsze – z punktu widzenia dobra ucznia i skuteczności edukacji? Warto przyjrzeć się bliżej obu formom, by rozpoznać ich wady i zalety.

 

Każdy z nas jest niepowtarzalnym podmiotem mającym własne preferencje – także dotyczące uczenia się. Są oczywiście uniwersalne techniki i narzędzia, które wszystkim pomagają w efektywnej nauce, niemniej sam tryb i tempo przyswajania wiedzy i rozwijania umiejętności bywają zróżnicowane. Ta różnorodność przejawia się także w podejściu do pracy indywidualnej i zespołowej. Niektórzy lepiej czują się w grupie, kiedy mogą na bieżąco wymieniać się przemyśleniami. Inni wolą zaszyć się samotnie w kącie, by nikt im nie przeszkadzał. Wybór jest zatem często subiektywny. Zależy także od wyznaczonych celów i rodzaju materiału.

 

Praca indywidualna – plusy i minusy

 

Praca indywidualna polega na samodzielnym wykonywaniu przez ucznia jakiegoś zadania – zazwyczaj przydzielonego odgórnie. W edukacji jest to praca według pewnych reguł i zasad, zmierzająca do jakiegoś wymiernego efektu – rozwiązania zadania czy stworzenia dzieła (na przykład w ramach projektu).

 

W szkołach taka forma wciąż dominuje. Zdecydowana większość uczniowskich aktywności przebiega właśnie w ten sposób. Otwórzcie ćwiczenia na stronie 45 i wykonajcie polecenie 7. Albo: Sprawdzian. Przed Wami jest 5 zadań, macie na nie 30 minut. Albo: W domu opracujcie temat: Aminokwasy i przygotujcie notatkę wizualną. Z założenia w takim trybie uczeń nie konsultuje się z innymi uczniami. Chodzi w nim o sprawdzenie, czy jest w stanie poradzić sobie z zadaniem na własną rękę.

 

Praca indywidualna ma oczywiście swoje zalety.

 

Po pierwsze – pomaga nauczycielowi oszacować możliwości konkretnego ucznia, rozpoznać, co już umie, a czego nie. Jest przede wszystkim narzędziem diagnozy jednostkowego potencjału. Po zapoznaniu się z wynikiem lub pracą ucznia, nauczyciel może udzielić mu precyzyjnej i spersonalizowanej informacji zwrotnej: to ci poszło dobrze, tu jeszcze są braki, możesz to poprawić tak i tak, może masz pomysł, co zrobić, by następnym razem poszło Ci lepiej  Dokładnie tak samo jak trener w sportach indywidualnych, na przykład skokach narciarskich.

Po drugie – praca indywidualna jest dobrym rozwiązaniem jeśli uczeń sam chce zorientować się, na jakim poziomie się znajduje. Odwołując się do przykładu skoków narciarskich – jeśli Adam Małysz chciał zobaczyć, w jakiej znajduje się formie, to po prostu kilkanaście razy skakał i obserwował wyniki, wyciągając wnioski ze wcześniejszego przygotowania, zdobytego doświadczenia i wskazówek trenera.

 

Po trzecie – praca indywidualna może być efektywną formą pracy, jeśli chcemy, by wszyscy uczniowie opanowali pewien konkretny zespół informacji i umiejętności, taki sam dla każdego (jeśli na przykład chcemy, by każdy nauczył się tabliczki mnożenia). Mamy wówczas możliwość obserwowania indywidualnych trudności, a wynik ucznia nie rozmywa się w wynikach innych.

 

Po czwarte – z drugiej strony praca indywidualna może także być skuteczna jeśli zadania są zróżnicowane. Wtedy każdy może wybrać taki rodzaj ćwiczeń, który jest dla niego najlepszy.

 

Po piąte – praca indywidualna może pomóc uczniowi rozwijać kompetencje zarządzania czasem i planowania własnego rozwoju. Sam jest odpowiedzialny za zadanie i jego wynik i nie może odpowiedzialności przerzucić na innych. Nie może pozorować działań i zasłaniać się innymi. Albo jest efekt, albo nie ma. Dla wielu uczniów jest to szybsza forma pracy, jeśli chcą osiągnąć konkretny cel.

 

Praca indywidualna ma jednak także pewne poważne wady. Przede wszystkim nie pomaga rozwijać kompetencji społecznych: komunikacji i współpracy. Uczniowie pracując indywidualnie uczą się… pracować indywidualnie. Może im się to przydać w wielu czynnościach życiowych, ale na pewno nie we wszystkich. Większość zawodów opiera się jednak na kooperacji, a w firmach mamy podział obowiązków i ról. Trzeba umieć współdziałać.

 

Praca zespołowa

 

Dlatego tak ważne jest położenie nacisku w szkole na pracę zespołową. Praca zespołowa polega na wykonywaniu zadań w określonej grupie, a wynik jest efektem współpracy należących do niej członków. Chodzi tu nie tylko o to, że kilku osobom łatwiej jest poprzez wymianę myśli znaleźć rozwiązanie lub opracować koncept projektu. Chodzi też o to, że pracy zespołowej pojawia się (wyznaczony odgórnie lub będący efektem naturalnej dynamiki) podział ról i funkcji. Szczególnie zauważalny jest on podczas złożonej pracy projektowej, gdzie uczniowie muszą rozdzielić zadania, a następnie spiąć w całość ich efekty.

 

Jakie są plusy pracy zespołowej? Przede wszystkim uczy współpracy. Wiele obserwacji potwierdza, że  uczniowie którzy od pierwszych lat szkolnych mieli dużo ćwiczeń zespołowych, po latach dużo częściej podejmują  współpracę niż ci, którzy nie przeszli takich warsztatów. Częściej spontanicznie wyjaśniają swoje stanowisko, potrafią lepiej słuchać i dzielić się opiniami. Praca zespołowa daje przestrzeń do działań, dzięki którym możliwe jest rozwijanie kompetencji negocjacji, wspólnego rozwiązywania problemów, osiągania konsensusu, wymiany wiedzy i doświadczeń, konstruktywnego spierania się.

 

Ważną przewagą pracy zespołowej jest to, że pozwala na stworzenie dzieła, które nie byłoby możliwe podczas pracy indywidualnej. Umożliwia realizację dużych przedsięwzięć. Kiedyś co prawda zdarzali się wybitni samotnicy, którzy konstruowali na własną rękę niezwykle wynalazki. Dzisiaj jednak najbardziej przełomowe osiągnięcia dokonywane są w zespołach.

 

Minusy

 

Nie oznacza to, że taki sposób pracy nie generuje pewnych trudności.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.google.com

 

Od 1 września 2022 roku obowiązuje Ustawa z dnia 9 czerwca 2022 r. o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich. Dyrektorki i dyrektorzy szkół  zobowiązani zostali jej Art. 4.p. 4 do stosowania wobec ucznia – osoby nieletniej, która  „wykazuje przejawy demoralizacji lub dopuściła się czynu karalnego na terenie szkoły lub w związku z realizacją obowiązku szkolnego czy obowiązku nauki’, środka oddziaływania wychowawczego. Takim środkiem może być „pouczenie, ostrzeżenie ustne lub na piśmie, zobowiązanie do przeproszenia pokrzywdzonego, przywrócenia stanu poprzedniego lub wykonania określonych prac porządkowych na rzecz szkoły”.

 

 

I ten problem jest tematem artykułu Pauliny Nowosielskiej pt. „Dyrektorzy chcą wysyłać uczniów na prace społeczne, ale nie mogą”. Oto jego obszerny  fragment:

 

 

Wśród nauczycieli i szefów szkół jest poparcie dla nowych przepisów pozwalających na kierowanie uczniów za mniej poważne występki do prac porządkowych. I zwolennicy, i przeciwnicy tego rozwiązania wskazują jednak, że trudno po nie sięgnąć.

 

Tak wynika z sondy zrealizowanej na prośbę DGP przez Ogólnopolskie Forum Oświatowe Nauczycieli i Dyrektorów wśród swoich członków. Poparcie dla nowych przepisów zadeklarowało 57 proc. uczestników ankiety. Przeciwko było 25 proc. W niemal 87 proc. szkół nie było jeszcze konieczności sięgnięcia po nowe narzędzie. Ale w pozostałych podjęto próbę skorzystania z niego. Wśród wymienianych powodów dominowały: zniszczenie mienia szkoły, niewłaściwe zachowanie względem drugiej osoby, agresja słowna wobec innego ucznia.

 

Praktyka stosowania tych przepisów wskazuje, że problemem jest konieczność uzyskania zgód opiekunów ucznia. Mówi o tym ponad 53 proc. pytanych. Inny kłopot to niemożność samego wyegzekwowania wykonania prac porządkowych (17,5 proc.).

 

Skoro uczeń narozrabiał, to powinien ponieść konsekwencje, a rodzice zostać jedynie powiadomieni o takiej „karze”. Niestety, zazwyczaj kontakt z nimi jest utrudniony lub nie wyrażają zgody, co w praktyce wytrąca dyrektorowi narzędzie z rąkmówią ankietowani. Podkreślają, że takie kary mają szansę nauczyć uczniów więcej niż rozmowy u dyrektora na dywaniku i wzywanie rodziców.

 

Potrzeba jednoczesnej zgody rodziców i ucznia jest nieporozumieniemdodaje Janusz Aftyka, szef Ogólnopolskiego Forum Oświatowego Nauczycieli i Dyrektorów. Zwraca uwagę, że rozwiązaniem pośrednim mogłoby być dopracowanie listy prac na rzecz szkoły, zawartej w statucie placówki, która wcześniej zyskałaby opinię rady rodziców. To leży w gestii każdej szkoły.

 

Pytani przez DGP prawnicy zwracają uwagę, że zgoda rodzica działa jak zabezpieczenie. – Istnieje ryzyko, że tego rodzaju kary mogą stanowić naruszenie godności osobistej ucznia. A na pewno, w jego mniemaniu, upokorzyć go na tle społeczności szkolnej. Kara może więc spowodować szkody, szczególnie gdy zostanie jej poddany wrażliwy uczeń ocenia Marek Walaszek, radca prawny. Ale i on zaznacza, że konieczność uzyskania zgody od rodzica to potencjalny czynnik konfliktogenny na linii szkoła-dom. – Może zaostrzać wzajemne relacje, co nie jest dobre – mówi, podkreślając, że kary nie powinny być wymierzane uczniom publicznie. […]

 

 

Cały tekst „Dyrektorzy chcą wysyłać uczniów na prace społeczne, ale nie mogą” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/

 

 

 

 



 

Dzisiaj proponujemy lekturę dwu postów, jakie wczoraj i dzisiaj zamieścił na swoim fb-profilu Jarosław Kordziński – właściciel Centrum komunikacji i mediacji. Akademia Dialogu:

 

 

17.11.2022 r.

 

Autorytet nauczyciela

 

Edukacja musi się zacząć od poznania samego siebie i dobrze kiedy dostarcza wielu atrakcyjnych doznań związanych z poszukiwaniem i odkrywaniem rzeczy nowych, co dla większości młodych ludzi jest szczególnym motorem motywującym do działania. By tak się działo trzeba dbać o atrakcyjność zajęć oraz umożliwić uczniom uczenia się tego, co jest najbliższe ich możliwościom i potrzebom oraz w formie, która najbardziej sprzyja stylowi ich pracy nad własnym rozwojem. Jak podkreślają Hopgood i van Leeuwen: „Najlepsze środowisko nauki to takie, które jest wystarczająco zróżnicowane i elastyczne, aby zaspokoić potrzeby uczących się, oraz które zapewnia stałe możliwości budowania społeczności studentów i pracowników

 

Takie społeczności promują wspólne uczenie się, indywidualne, w małych bądź dużych grupach. W grupach, w których praca jest wspólna i które są elastyczne, uczniowie uczą się, jak skutecznie komunikować się z innymi, pracować w zespole, ćwiczyć samodyscyplinę oraz doskonalić umiejętności społeczne i interdyscyplinarne. Dzięki współpracy uczniowie rozwijają lepsze zrozumienie tego, czego się uczą i doskonalą umiejętności krytycznego myślenia”.

 

Praca nad odkrywaniem i nazywaniem nowych rzeczy rozwija tak ważne dla każdego z nas kompetencja rozumienia i tworzenia informacji. To zdolność identyfikowania, rozumienia, wyrażania, tworzenia i interpretowania pojęć, uczuć, faktów i opinii w mowie i piśmie, przy wykorzystaniu obrazów, dźwięków i materiałów cyfrowych we wszystkich dziedzinach i kontekstach. Zakłada rozwój skutecznego komunikowania się i porozumiewania się z innymi. Stanowi podstawę dalszego uczenia się, rozróżniania i wykorzystywania źródeł wiedzy, poszukiwania, gromadzenia i przetwarzania informacji oraz wykorzystywania ich do formułowania i wyrażania własnych argumentów.

 

To również wstęp do krytycznego myślenie oraz zdolność oceny informacji i pracy z innymi. Wiąże się ze świadomością oddziaływania na innych ludzi oraz potrzebą rozumienia i używania języka w sposób pozytywny i odpowiedzialny społecznie. Uczenie się konstruktywnego dialogu, badania źródeł, opierania swoich wypowiedzi nie na przekonaniach, ale na faktach i bezrefleksyjnego zastępowania racji emocjami stanowi nie tylko podstawę pełnego porozumiewania się, ale też postrzegania świata w całej jego złożoności a jednocześnie mnogości wariantów rozwiązywania barier oraz problemów, z którymi nieustannie musimy się borykać.

 

 

 

18.11.2022 r.

 

Autorytet nauczyciela

 

Wielu dorosłych zastanawia się, co zrobić, żeby dzieci poświęcały więcej uwagi i staranności w pracy nad sobą. Pamiętając własne dzieciństwo, zastanawiamy się niekiedy, ile czasu sami straciliśmy na bezmyślne zabawy. I kim moglibyśmy być, gdyby nie te zmarnowane godziny?! Czy jednak rzeczywiście dzieci wymagają tak intensywnej pracy nad własnym rozwojem? Czy faktycznie powinien on polegać głownie na tym, by wtłaczać je w opracowane przez dorosłych algorytmy? Gerald Hüther zwraca naszą uwagę na to, że: „Rozwój talentów i predyspozycji drzemiących naszych dzieciach będzie możliwy dopiero wtedy, gdy spojrzymy na nie bez lęku i zatroskania, kiedy przestaniemy mieć wobec nich określone zamiary i zrezygnujemy z konkretnych wyobrażeń na ich temat. Dlatego też musimy zacząć traktować je poważnie (…) Powinno to być spotkanie dwojga ludzi, którzy mimo dzielących je różnic są jednak otwarci na to, by uczyć się od siebie wzajemnie; którzy cieszą się na wspólne odkrywanie i kształtowanie świata. Musimy się nauczyć rozmawiać z dziećmi, patrząc im w oczy; nawet jeśli w tym celu czasem będziemy musieli przykucnąć”.

 

Psychologia rozwojowa, a i najnowsze badania ludzkiego mózgu wskazują, że dzieci najintensywniej rozwijają się do piątego, szóstego roku życia. A więc do czasu zanim objęte zostaną formalną edukacją. I rzeczywiście, przyglądając się naszym maluchom możemy śmiało powiedzieć, że ich poziom motywacji i determinacji w pracy nad własnym rozwojem jest bliski zaangażowaniu najbardziej skupionych na swojej pracy naukowców. Zobaczmy z jakim zapałem grzebią patykiem w ziemi, by się dokopać do ukrytych w niej skarbów. Z jaką swobodą biorą do ręki najbardziej odrażające stworzenia, by zgłębić tajemnicę ich egzystencji. Z jaką łatwością i kreatywnością opowiadają o sprawach, które ich zdaniem zdarzyły się czy choćby powinny się zdarzyć. Wreszcie jak często, jak wiele i jak dociekliwe zadają pytania. Maluchy intuicyjnie zdają sobie sprawę, że zanim pójdą do szkoły muszą się bardzo, bardzo wiele nauczyć. A co później? Kilkadziesiąt laty Albert Camus temu zauważył, że szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. A przecież od czasu wypowiedzi autora „Dżumy”, świat rozwija się w sposób jeszcze bardziej dynamiczny. Do tego stopnia, że już dziś coraz trudniej zaakceptować stereotypowy paradygmat edukacji, jakim jest zasada, że głównym dostawcą wiedzy i ważnych umiejętności dla rozwoju dzieci i młodzieży szkolnej są nauczyciele.

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/j.kordzinski

 

 



Oto obszerne fragmenty sprostowania nieprawdziwych informacji, przekazanych przez  ministra Czarnka w wywiadzie, zamieszczonym wczoraj w  „Gazecie Prawnej”, jakie  opublikowano na oficjalnej stronie ZG ZNP:

 

 

 

Sprostowanie nieprawdziwych informacji zawartych w wywiadzie z ministrem edukacji

(DGP, 16.11.2022) 

 

Nieprawdziwe są informacje zawarte w treści wywiadu z Ministrem Edukacji i Nauki Przemysławem Czarnkiem opublikowanym 16 listopada 2022 r. na stronie B8 Dziennika Gazety Prawnej pt. „Porażki nie mam żadnej, w myśl których:

 

1.wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego w okresie styczeń 2022 r. – styczeń 2023 r. wzrośnie o 814 zł brutto miesięcznie,

 

2.kwoty średniego wynagrodzenie nauczyciela, którymi posługuje się Ministerstwo Edukacji i Nauki obejmują tylko i wyłącznie składniki o charakterze płacowym,

 

3.zachodzą przypadki, iż nauczyciel pracujący w warszawskich szkołach w wymiarze 1,5 etatu zarabia ponad 6 tys. na rękę w pierwszym roku pracy,

 

4.minister Przemysław Czarnek powiedział Prezesowi ZNP, iż Karta Nauczyciela winna być zlikwidowana.

 

 

UZASADNIENIE

 

Informacje powyższe są nieprawdziwe, gdyż kwota 814 zł brutto dotyczy średniego wynagrodzenie nauczyciela, które Minister Edukacji i Nauki błędnie utożsamia z wynagrodzeniem.

 

Średnie wynagrodzenie nauczyciela jest skomplikowaną, teoretyczną konstrukcją prawną, a nie realną pensją, wpływającą co miesiąc na konto nauczycielskie. […]

 

Jednocześnie Minister Edukacji i Nauki w sposób niczym nieuzasadniony uwzględnia w kwocie 814 zł brutto dodatki funkcyjne należne nie „szeregowym” nauczycielom, a kadrze kierowniczej (dyrektorom i wicedyrektorom szkół) za pracę nienauczycielską.

 

Ponadto Minister Edukacji i Nauki sugeruje, iż 814 zł brutto miesięcznie otrzyma nauczyciel przeprowadzający w ciągu tygodnia 18 godzin zajęć dydaktycznych. Tymczasem w kwocie tej mieści się także wynagrodzenie za pracę ponad „etat” tj. wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i godziny doraźnych zastępstw, które ze względu na braki kadry nauczycielskiej są obecnie przydzielane w wielu przypadkach w maksymalnej liczbie, co z kolei skutkuje tym, iż nauczyciele przeprowadzają nie 18 godzin dydaktycznych w tygodniu a 30 godzin i więcej za to samo średnie wynagrodzenie.

 

Odnosząc się do twierdzenia zawartego w jednym z pytań jakie zadano Ministrowi Edukacji i Nauki ww. wywiadzie, jakoby nauczyciel poczatkujący zatrudniony w wymiarze półtora etatu łącznie w dwóch szkołach, miał zarabiać w pierwszym roku pracy miesięcznie ponad 6 tys. złotych „na rękę” należy wskazać, iż twierdzenie to pozostaje w jaskrawej sprzeczności z treścią Karty Nauczyciela i innych aktów prawnych regulujących maksymalne stawki wynagrodzenia i dodatków przysługujących nauczycielom szkół prowadzonym przez m. st. Warszawy. Stawki wynagrodzenia zasadniczego tych nauczycieli względem stawek ministerialnych wynoszących od 3329 zł do 3424 złotych brutto miesięcznie są wprawdzie wyższe, ale jedynie od 65 do 100 zł brutto (§ 3 pkt 1 i 2 zał. do uchwała Rady Miasta Stołecznego Warszawy z 30.08.2018 r. nr LXXIII/1966/2018 ze zm.) i nie umożliwiają zarobków na ww. poziomie.

 

Jednocześnie należy kategorycznie stwierdzić, iż podczas żadnego ze spotkań Prezesa ZNP z ministrem Przemysławem Czarnkiem minister nie informował Prezesa ZNP, iż Kartę Nauczyciela należy zlikwidować.

 

 

ZNP będzie domagać się opublikowania sprostowania ww. nieprawdziwych informacji na łamach Dziennika Gazety Prawnej.

 

W przypadku odmowy ZNP wykorzysta procedury określone w ustawie Prawo Prasowe, aby nieprawdziwe informacje sprostować.

 

 

 

Źródło:  www.znp.edu.pl

 

 



Na stronie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych znaleźliśmy tekst, który może dla wielu nie będzie „odkryciem Ameryki”, ale którego treść przekona może innych, że bycie kreatywnym nauczycielem jest możliwe:

 

Foto: www.wsip.pl

 

Cechy kreatywnego nauczyciela. Jak być twórczym pedagogiem?

 

Już dawno minęły czasy, w których wystarczyło poprowadzić lekcję z podręcznika, by skupić uwagę swoich uczniów. Teraz nie tylko od uczniów wymaga się kreatywności. Oczekuje się jej także, a może przede wszystkim, od nauczycieli. A ci prześcigają się w tym, by jak najmocniej zainteresować swoich uczniów. Poznaj cechy kreatywnego nauczyciela. Dowiedz się, jak stać się kreatywnym pedagogiem, którego uczniowie będą pilnie słuchali i chłonęli od niego wiedzę.

 

 

Cechy kreatywnego nauczyciela:

 

>pobudza ciekawość i wyobraźnię ucznia – kierunkuje jego uwagę nie tylko na samo zdobywanie wiedzy. Przede wszystkim na zwiększenie jego zaangażowania w lekcję, a przy okazji poszerzanie umiejętności;

 

>motywuje do myślenia i poszukiwania – nakierowuje na nowe rozwiązania, a nie podąża utartą ścieżką i starym schematem myślenia;

 

>pracuje z uczniami i naprowadza ich na rozwiązanie – nie zostawia ich pracy samej sobie, ale i ich nie wyręcza, jest stróżem, który podpowiada, w jakim kierunku można pójść, nie krytykuje nowych rozwiązań i innego spojrzenia;

 

>organizuje ciekawe spotkania – nie ogranicza materiału lekcyjnego jedynie z podręcznika, pokazuje ciekawe filmy, programy, zaprasza na lekcję gości – w czasach zdalnej edukacji jest to jeszcze bardziej możliwe;

 

>pomaga odkrywać talenty i je rozwijać w sposób twórczy – zauważa osoby, które w szczególny sposób wyróżniają się na tle klasy, które mogą być inspiracją dla innych uczniów.

 

 

Jakie są korzyści z kreatywnego podejścia nauczyciela?

 

– uczniowie biorą aktywny udział w lekcji;

 

– uczniowie pracują nie tylko z podręcznikiem;

 

– lepsza atmosfera lekcji, brak nudy;

 

– motywowanie uczniów;

 

– wsparcie twórczego myślenia i kreatywności uczniów;

 

– rozwój współpracy i komunikacji w grupie.

 

 

Co zrobić, by twoje lekcje były bardziej kreatywne?

 

Możesz chociażby wprowadzić dyskusje w grupie – dzięki temu uczniowie nauczą się współpracy, artykułowania swoich myśli, dyskusji, a nie kłótni. Burza mózgów to też dobry sposób dyskutowania o problemie – wszyscy mają szansę rozmawiać o danym zagadnieniu. Pomysły jednych podkręcają innych do działania i kreatywnego myślenia. Do tego mapa myśli czy sketchnotki, czyli szczególne rodzaje notowania, które zwiększają kreatywność i ułatwiają zapamiętywanie, pomagając aktywować intuicję (dzięki wykorzystaniu synergicznej współpracy obu półkul mózgowych). Dla młodszych uczniów pomocne mogą być rymowanki. Sprawią, że uwaga uczniów się zwiększy, a przy okazji nauka będzie przeprowadzana przez zabawę.

 

 

 

Źródło:  www.wsip.pl/blog/

 



Foto:  www.oko.press/autor/antonina-lewandowska

 

Antonina Lewandowska – edukatorka seksualna – autorka poniższego tekstu

 

 

Wczoraj (15 listopada 2022 r.) na portalu OKO.press  zamieszczono tekst Antoniny Lewandowskiej*, tak w ogóle adresowany do ministra Czarnka. Ale warto go przeczytać – poniżej zamieszczamy jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna

 

Dziś, 15 listopada rano, minister Czarnek powiedział na antenie Polskiego Radia 24:

 

Skrajna demoralizacja i podłość ze strony edukatorów seksualnych, których wspierają posłowie opozycji. Robią dzieciom wodę z mózgu. Dziecko, które ma problem z tożsamością płci potrzebuje specjalistycznej opieki.

 

Edukatorzy seksualni powinni wziąć odpowiedzialność za próby samobójcze i problemy psychologiczne, które wynikają właśnie z demoralizacji dzieci przez tych ludzi, których nie chcemy wpuszczać do szkół. (…)

 

Informację o tych słowach przysłał mi znajomy, kiedy jechałam metrem do pracy. Najpierw wywróciłam oczami, ale z czasem zaczęła rosnąć we mnie złość.

I mam do Pana ministra pytanie: Jak Pan śmie?

 

Jak Pan śmie twierdzić, że ja i moje koleżanki jesteśmy odpowiedzialne za samobójstwa młodzieży?

 

Podczas gdy Pan urzęduje w gmachu przy warszawskiej Alei Szucha, my rozmawiamy, wspieramy, odpowiadamy na pytania, chronimy przed przemocą, kierujemy po wsparcie psychologiczne.

 

Projektujemy akcje i kampanie, które powinien przygotowywać Pański resort, a nie organizacje pozarządowe i osoby, które działają w nich wolontaryjnie. Wie pan, że za lata działalności ogromna część z nas nie dostaje pieniędzy? Działamy, bo chcemy, bo nam zależy, bo ktoś musi. Bujdy o horrendalnych pieniądzach wypłacanych przez mistyczne międzynarodowe organizacje czy „plecy” u opozycji proszę włożyć między bajki.

 

Wygląda na to, że nie ma Pan pojęcia o naszej pracy – słychać to w każdym kolejnym wywiadzie. […]

 

Czym edukacja seksualna różni się od prawicowych fantazji o masturbacji

 

Rzetelna edukacja seksualna uczy nas asertywnego stawiania granic, dbania o siebie i swoje bezpieczeństwo.

 

Uczy otwartości i tolerancji, bezpiecznie wspiera w rozwoju. Wbrew fantazjom niektórych środowisk – nie uczymy kilkulatków masturbacji. Odpowiadamy za to na pytania rodziców, co zrobić, kiedy ich przedszkolak zaczyna eksplorować swoją seksualność. Jak wytłumaczyć, czym jest intymność? Jakich słów używać, jak rozmawiać, by nie zaszkodzić?

 

Starsi powinni usłyszeć, seks ma być przyjemny. Groza? Tylko jeśli nie rozumie się, dlaczego to ważne. Bolesność w trakcie stosunku to zawsze sygnał ostrzegawczy – może ktoś tak naprawdę nie chce, a się zmusza? Może u kogoś rozwija się infekcja? Może to po prostu zły moment? Zrozumienie, że każde z nas ma prawo do przyjemności, stanowi element szerszego horyzontu działań ochronnych.

 

Podobne przykłady mogę mnożyć. Mówiłam o znaczeniu edukacji seksualnej wielokrotnie – w samym OKO.press na przykład o tym, że rzetelna edukacja seksualna opóźnia inicjację seksualną i zmniejsza ryzyko doświadczenia przemocy, zakaz pornografii nic nie da bez rozmowy o różnorodności ludzkich ciał, a brak wiedzy o chorobach i infekcjach przenoszonych drogą płciową swoje źródło ma we wstydzie i tabu.

 

Nie wierzę, że człowiek tak wykształcony nie rozumie wyników badań czy złożoności wyzwań stojących przed dzisiejszą młodzieżą.

 

Zastanawiam się więc dlaczego uparcie ignoruje Pan rzeczywistość i brnie w rozwiązania, które nie działają, ograniczają za to podstawowe prawa dzieci.

 

Zamiast szczuć nas wywiadami udzielanymi z wygodnego fotela w centrum Warszawy, niech Pan spojrzy w oczy przerażonej szesnastolatki z bliznami na nadgarstkach, która pyta, gdzie szukać pomocy po gwałcie.

 

Proszę spróbować to unieść, dać jej zrozumienie i wsparcie, pokierować po wsparcie psychiatryczne, terapeutyczne i prawne.

Proszę modlić się w duchu, żeby dożyła konsultacji w ramach NFZ za rok, a może nawet łóżka na nieistniejącym oddziale psychiatrycznym – za półtora.

 

Może wtedy zrozumie Pan, czym naprawdę jest podłość w tym kraju.

 

 

 

Cały tekst „Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna” 

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.oko.press

 

 

 

*Antonina Lewandowska – socjolożka, wieloletnia edukatorka seksualna, koordynatorka ASTRA Network, międzynarodowej sieci organizacji zajmujących się prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi w Europie Środkowo-Wschodniej i Azji Centralnej, członkini Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Grupy Ponton.

 



 Foto: Anna Dańczak, I LO im. J. Chełmońskiego w Łowiczu [www.facebook.com/lo1lowicz]

 

Wigilia klasy II a  I LO w Łowiczu, grudzień 2018 r.

 

 

Na nigdzie dotąd nie podjęty temat zwrócił wczoraj (15 listopada 2022 r.) na swoim „BelferBlogu” Dariusz Chętkowski:

 

 

Wigilia szkolna. A po co to komu?

 

Na łeb na szyję spadło zainteresowanie wigilią szkolną. Zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli. Tylko emerytowani pracownicy mają jeszcze ochotę w tym uczestniczyć.

 

W mojej szkole – i w jednej, w drugiej – zapewne do wigilii dojdzie, ale frekwencja będzie niewielka. W jednym z liceów, gdzie pracuję, już dzisiaj trzeba było zadeklarować udział w spotkaniu pracowników i chęć podzielenia się opłatkiem. Zainteresowanie było zadziwiająco małe.

 

Tłumaczono to pandemią, która spowodowała, że ludzie stracili ochotę na podtrzymywanie relacji z innymi. Poza tym strasznie dużo pracujemy. Nie mamy czasu dla siebie, a co dopiero dla innych. Nie słyszałem, aby ktoś obwiniał Kościół za spadek zainteresowania wspólnym śpiewaniem kolęd i słuchaniem, co katecheta powie.

 

Może uczniowie będą bardziej otwarci i powiedzą szczerze, dlaczego nie mają ochoty celebrować świąt kościelnych w szkole.

 

 

 

Źródło:  www.chetkowski.blog.polityka.pl