
W ub. tygodniu (27 września 2922 r.) na stronie lokalnego dodatku „Gazety Wyborczej” [wyborcza.pl SOSNOWIEC] zamieszczono tekst, który przygotowała Magdalena Warchala-Kopeć . Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Szkoły łamią prawa uczniów. Nie wolno karać za brak pracy domowej czy za tatuaż
Stowarzyszenie dO! PAmina Labz Dąbrowy Górniczej przeanalizowało 55 statutów szkół. Wszystkie zawierały zapisy niezgodne z prawem. […]
Szkolny statut nie może stać ponad konstytucją
– Pod lupę wzięliśmy 55 statutów, z czego aż 41 z dąbrowskich szkół, bo tu mieszkamy, działamy i polityka oświatowa Dąbrowy Górniczej jest dla nas priorytetem. Wyrywkowo sprawdziliśmy też statuty szkół z innych miast: Bielska-Białej, Sosnowca, Będzina, Torunia, Warszawy, Jaworzna, Chruszczobrodu i Szczecina. Były wśród nich statuty szkół, które są na pierwszych miejscach rankingu „Perspektyw”. Ani jeden nie był wolny od bezprawnych zapisów – mówi Anna Dęboń, prezeska dO! PAminy. […]
– Już dwa lata temu sygnalizowaliśmy, że w statutach dąbrowskich szkół zdarzają się regulacje niezgodne z przepisami prawa. Od wielu osób słyszeliśmy jednak, że niekoniecznie mamy rację, że to tylko takie nasze bezpodstawne teorie. Zarzucano nam, że nie lubimy szkoły. Jest w tym ziarno prawdy, bo nie podoba nam się szkoła w jej obecnym kształcie. Sprawdziliśmy, jak jest, i udowodniliśmy, że problem istnieje. Raport pokazuje, jaka jest jego skala – mówi Dęboń. […]
Członkowie stowarzyszenia zauważyli jeden główny błąd popełniany przez osoby opracowujące treści statutów. Zapominały one mianowicie, że statut szkoły znajduje się na samym dole obowiązującej hierarchii aktów prawnych. Tym samym nie może naruszać aktów prawa stojących w tej hierarchii wyżej, jak Konstytucja RP, Deklaracja Praw Człowieka, Konwencja Praw Dziecka czy Ustawa o Systemie Oświaty. Gdyby ta jedna zasada była przestrzegana, nie dochodziłoby do innych naruszeń. […]
Jakie konkretne nieprawidłowości zdiagnozowali zatem członkowie dO! PAminy? Dotyczyły one m.in. warunków i sposobów oceniania uczniów. W wielu statutach zapisano np., że aby dostać ocenę celującą, uczeń musi opanować wiadomości i umiejętności wykraczające poza podstawę programową, brać udział w konkursach, zawodach czy olimpiadach. Nieprawidłowe były również zapisy o tym, że ocenę śródroczną lub roczną nauczyciel wystawia na podstawie średniej z ocen cząstkowych. […]
Wygląd ucznia to nie sprawa szkoły
Członkowie dO! PAminy podkreślają, że zamieszczane w statutach szkół regulacje należy formułować w sposób jasny i zrozumiały. Nie można stosować nieprecyzyjnych zwrotów takich jak „godny młodego Polaka”, „średnio trudne do opanowania” czy też „wygląd ucznia niebudzący zastrzeżeń nauczycieli i innych pracowników szkoły”. Tymczasem takie nieostre sformułowania zidentyfikowano w aż 41 z 55 statutów szkolnych.
Wygląd ucznia to zresztą osobna kategoria, w której szkoły dopuszczają się szczególnych nadużyć. Statut może bowiem określać tylko zasady ubierania się na terenie szkoły, ale nie wolno mu ingerować w ogólny wygląd ucznia. Szkoła nie może zatem zakazać noszenia makijażu, malowania paznokci, farbowania włosów, eksponowania tatuaży. Nie może też różnicować uczniów ze względu na płeć, czyli np. nakazać uczennicom wkładania na szkolne uroczystości spódnic.
Okazją do nadużyć były też zakazy wnoszenia do szkoły i korzystania na jej terenie z telefonów komórkowych czy innych urządzeń elektronicznych. W statucie szkoły taki zapis jest co prawda legalny, jednak w razie złamania go przez ucznia nauczyciel nie ma prawa urządzenia skonfiskować, nawet na chwilę. […]
Raport został dostarczony do wszystkich szkół, których statuty poddano analizie, do władz samorządowych oraz do kuratoriów oświaty.
– Przygotowaliśmy też projekt programu naprawczego, który zakłada sprawdzenie statutu, identyfikację występujących w nim ewentualnych bezprawnych regulacji oraz eksperckie wsparcie zarówno dla szkolnych zespołów, które są odpowiedzialne za tworzenie statutów, jak i dla nauczycieli, ponieważ usunięcie pewnych regulacji ze statutu mocno zmienia codzienną dydaktyczno-wychowawczą praktykę – mówi Dęboń. […]
Omówienie raportu – TUTAJ
Cały tekst „Szkoły łamią prawa uczniów. Nie wolno karać za brak pracy domowej czy za tatuaż” – TUTAJ
Źródło: www.sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/
h
Zbiegiem okoliczności jest to, że w czasie, kiedy – pod wpływem posta prof. Śliwerskiego – pisałem wczorajszy felieton, w którym przywołałem przedwojenny eksperyment w szkole w Mikołowie, prowadzony przez Aleksandra Kamińskiego, którego jednym z elementów było wprowadzenie do metodyki nauczania szkolnego, elementu stosowanego w metodyce harcerskiej, czyli sprawności, Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu tekst, w którym opisuje ten sam element motywacyjny, odwołując się do publikacji profesora z USA:
Rysunek: Danuta Sterna
Motywowanie uczniów sprawnościami
Pewien czas temu zaproponowaliśmy w Polsce sposób oceniania SOK – sprawnościowy OK. Jest on inspirowany harcerstwem i przydzielanymi sprawnościami. Wiemy, że takie sprawności motywują harcerzy, więc pewnie też mogą motywować uczniów. Mamy wiele przykładów wykorzystania SOKu w ocenianiu uczniów naszych szkół.
O SOKu napisałam na blogu Oś świata [TUTAJ]
Do tej pory nie znalazłam podobnej propozycji na portalach edukacyjnych amerykańskich. Aż napotkałam artykuł profesor Stephanie Smith pt. Motivating Students with Digital Badges.
W harcerstwie sprawności są nadawane za zdobycie określonych umiejętności. Uczniowie często nie dostrzegają wartości tego, czego się uczą, po pierwsze nie widzą efektów, a po drugie nie odnoszą tego czego się uczą do rzeczywistości, w której żyją.
Na przykład, dla dziecka umiejętność liczenia procentów, może wydawać się bezużyteczna, ale my dorośli już wiemy, że ona się przydaje. Niestety, przekonanie uczniów do tego, aby uczyli się czegoś ze względu na czekającą ich przyszłość jest trudne. Za to uczenie się po to, aby zebrać sprawności może być dla uczniów motywujące. Sprawnością w formie plakietki uczeń może się pochwalić rodzicom i zachować we własnym zeszycie, aby mu przypominała, że się nauczył. Sprawności mogą być również „przepustką” do dalszego uczenia się nowych tematów.
Wyższe uczelnie na całym świecie przechodzą na podobny system, który można nazwać opis efektów kształcenia. Są to ściśle określone kryteria, które musi zdobyć student podczas studiów. Dobrze prowadzone studia zapewniają, że student będzie miał po skończeniu studiów wszystkie zapowiedziane umiejętności.
W artykule z którego korzystam jest opis praktycznego zastosowania sprawności na lekcjach o środowisku. W artykule można też znaleźć wskazówki, jak nauczyciel może tworzyć graficzne plakietki sprawności. Można użyć program: Accredible Badge Builder. Można w nim zaprojektować plakietkę według własnego uznania, zmieniając kolor, rozmiar tekstu i styl. Dokładne wskazówki w oryginalnym artykule.
Moim zdaniem nie jest potrzebny specjalny program, można nawet obyć się bez komputera, narysować obrazek kojarzący się z daną umiejętnością (lub ściągnąć obraz z internetu), nadać sprawności nazwę i wydrukować.
Autorka artykułu Dr Stephanie Smith zapewnia, że motywowanie poprzez sprawności jest skuteczne.
Ze swojej strony dodam, że jest to świetny sposób na odejście lub ograniczenie oceniania stopniami.
Z SOKiem najlepiej zaczynać na początku roku szkolnego, gdyż wtedy można opracować jeden system oceniania na semestr lub rok szkolny. Polecam przyjrzeniu się SOKowi i przedyskutowanie tego sposobu oceniania z uczniami i rozpoczęcie jego stosowania w następnym semestrze.
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl
Źródło: www.archiwum.allegro.pl
Bodźcem, który uruchomił potok wspomnień o korzeniach mojej drogi do ról wychowawcy i pedagoga, ale i refleksji o podjętym tam problemie, stała się lektura posta prof. Bogusława Śliwerskiego, zatytułowanego „ Zdolni uczniowie szkół ponadopodstawowych w programach badawczych Uniwersytetu Łódzkiego”, który na blogu „Pedagog” pojawił się w piątek 30 września 2022 roku.
Zanim cokolwiek dalej przeczytacie – proponuję – zapoznajcie się z tym postem – TUTAJ
A na użytek tego felietonu przytaczam jeden fragment owego posta:
[…] W roku akademickim 2019/2022 do realizacji zgłoszonego przeze mnie tematu „Refleksyjny pedagog harcerski” w ramach powyższego programu zgłosiła się uczennica z I LO im. M. Kopernika w Łodzi. Anastazja Kowalska jako drużynowa zuchów postanowiła zgłębić problem: Wychowanie zuchowe między przeszłością a przyszłością. Aktualność modelu wychowania społecznego dzieci w wieku wczesnoszkolnym w świetle pedagogiki zuchowej Aleksandra Kamińskiego.
Wspólne analizy miały charakter teoretyczny, bowiem – jak się okazało – instruktorzy harcerscy słabo znają nie tylko historię ruchu harcerskiego i jego różne aplikacje także w systemie szkolnym, ale też dopiero dzięki transformacji ustrojowej w Polsce możliwe stało się dotarcie do źródeł z okresu międzywojennego i powojennego, które były objęte w czasach PRL cenzurą prewencyjną. Nie było do nich dostępu. […]
Polscy pedagodzy szkolni natomiast mało lub wcale nie znają eksperymentu pedagogicznego Aleksandra Kamińskiego, który uruchomił szkołę pracującą na modelu wychowania harcerskiego. […]
Pomijając błąd w określeniu roku akademickiego (zapewne powinno tam być 2021/2022), nie mogę nie odnieść się do stwierdzenia, że „instruktorzy harcerscy słabo znają […] historię ruchu harcerskiego, bo źródła z okresu międzywojennego i powojennego […] były objęte w czasach PRL cenzurą prewencyjną.”
Otóż piszący ten felieton, urodzony w 1944 roku instruktor ZHP „w stanie spoczynku”, którego służba w tej organizacji zaczęła się jesienią 1960 (!!!) roku od założenia w peryferyjnej szkole podstawowej na Nowym Złotnie pierwszej na tym terenie drużyny zuchów, który jeszcze zanim pojechał do Centralnej Szkoły Instruktorów Zuchowych w Cieplicach na kurs drużynowych, pierwsze zbiórki prowadził według wskazówek z zakupionego w „Czuj-Czynie” (to był taki sklep – w Łodzi na rogu ulicy Piotrkowskiej i Roosevelta, gdzie sprzedawano wszystko, co potrzebne harcerzom i instruktorom ZHP) poradnika autorstwa hm Aleksandra Kamińskiego pt. „Książka drużynowego zuchów”. Stąd wniosek, że po 1956 roku, po reaktywowaniu ZHP – w konsekwencji ustaleń tzw. Zjazdu Łódzkiego – ówczesne władze partyjno-państwowe nie zabroniły wydania tego poradnika, który był nową edycją przedwojennej „Książki wodza zuchów”, autorstwa tegoż Aleksandra Kamińskiego, wydanej w 1933 roku – wtedy pod takim właśnie tytułem.
Nie wiem jaki inni drużynowi i instruktorzy komend hufców i chorągwi harcerskich, ale ja i moi rówieśnicy mieliśmy dostęp do najważniejszych informacji o przedwojennym harcerstwie – jeśli nie ze źródeł pisanych (które, jeśli w księgarniach nie było ich wznowień, mieliśmy ich przedwojenne wydania od naszych starszych w stażu, przedwojennych lub tuż powojennych harcerzy – wtedy drużynowych, komendantów hufców, komendantów chorągwi, z którymi spotykaliśmy się my – powojenne pokolenie harcerzy) to z ich wspomnień i gawęd przy ogniskach…
Myślę, że pogląd prof. Śliwerskiego iż instruktorzy harcerscy słabo znają historię ruchu harcerskiego jest prawdziwy, ale w odniesieniu do współczesnej kadry tego Związku. I to jest taki paradoks dziejów, że w czasach gdy peerelowska władza – jak to pisze profesor – stosowała cenzurę prewencyjną na informacje o dorobku i metodyce przedwojennego harcerstwa – ja i moi rówieśnicy, a nawet młodsi od nas – tę wiedzę posiedliśmy. Najlepszym tego przykładem jest sam Bogusław Śliwerski, który mając w roku reaktywacji ZHP trzy latka, kiedy został drużynowym, dużo wiedział na ten temat. A przecież były to schyłkowe lata gomułkowszczyzny, czas wydarzeń „Marca‘68”. A wiedział od legendy łódzkiego harcerstwa – nauczyciela w-f i druha harcmistrza Jerzego Miecznikowskiego, który w latach 1969–1977 był komendantem ośrodka „Słoneczni” w Hufcu ZHP Łódź-Bałuty, którego harcerzem, a potem instruktorem, był młody druh Bogusław.
Natomiast ci o których wspomina Śliwerski, to ci urodzeni i ukształtowani w III RP, mając niczym nieograniczony dostęp do wiedzy o przedwojennej historii Polski, także wiedzy historycznej o ich organizacji – słabo ją znają. Dlaczego?…
A jeśli chodzi o aplikacje metodyki harcerskiej do systemu szkolnego, to jest to oddzielny temat. Prof. Śliwerski w cytowanym tekście napisał: „Polscy pedagodzy szkolni […] mało lub wcale nie znają eksperymentu pedagogicznego Aleksandra Kamińskiego, który uruchomił szkołę pracującą na modelu wychowania harcerskiego”.
Być może nie wszyscy czytelnicy wiedzą jaki eksperyment miał on na myśli, dlatego śpieszę donieść, że mowa tam o zainicjowanym przez Aleksandra Kamińskiego, w okresie kiedy był kierownikiem Szkoły Instruktorów Zuchowych w Nierodzimiu (wsi k. Ustronia na Śląsku), eksperymencie pedagogicznym w Powszechnej Szkole Podstawowej w Mikołowie.
Opisał te działania sam Aleksander Kamiński w wydanej przez Wydawnictwo ZHP w 1948 roku książce „Nauczanie i wychowanie metodą harcerską”, a także w innej jego publikacji, wydanej przez PZWS w 1960 roku pt. „Aktywizacja i uspołecznianie uczniów w szkole podstawowej”.
Myślę, że w szanujących się bibliotekach uniwersyteckich książki te są dostępne, i tylko winą nauczycieli akademickich jest to, iż polscy pedagodzy szkolni mało lub wcale nie znają tego eksperymentu.
Na zakończenie wypomnę mojemu „młodszemu koledze z pracy”, wieloletniemu nauczycielowi akademickiemu Wydziału Nauk o Wychowaniu UŁ, od 1999 roku profesorowi Bogusławowi Śliwerskiemu, że nie dostrzega w tej sprawie „belki we własnym oku”. Bo miał on wszak okazję upowszechnić ten przedwojenny eksperyment Aleksandra Kamińskiego, polegający na zastosowaniu w metodyce nauczania szkolnego, najpierw w klasach I – III, a później także klasach IV – VI . metod pracy zuchowej. Nie było to równoznaczne z przekształcaniem całej klasy w drużynę zuchową, a polegało na zaadoptowanie do procesu nauczania formy zabawy, stosowanie – jako motywatorów – tzw. sprawności (ale nie tych, zdobywanych w drużynach zuchowych, tylko specjalnie stworzonych – „szkolnych”) i organizację pracy w mniejszych zespołach uczniowskich – w „szóstkach”.
Miał on taką okazję, kiedy redaktorzy przygotowywanej (myślę że z okazji 100 rocznicy urodzin prof. Kamińskiego”) pracy zbiorowej pod tytułem „Aleksander Kamiński i jego twórczość pedagogiczna. Dyskusja o przeszłości wobec teraźniejszości i przyszłości” – Ewa Marynowicz-Hetka, Henryka Kubicka i Mariusz Granosik – zaproponowali mu włączenie się do ich projektu z własnym opracowaniem. A on, zamiast przy tej okazji wydobyć z niepamięci tę innowację, przystał na zamieszczenie jego już wcześniej opublikowanego tekstu, zatytułowanego „Fenomen działalności i oporu w myśli pedagogicznej Aleksandra Kamińskiego i jego znaczenie dla współczesnego dyskursu pedagogiki krytycznej”.
x x x
I „na deser” – nie mogę nie poszerzyć informacji o innowacyjnym programie Uniwersytetu Łódzkiego skierowanym do uczniów szkół średnich – „Zdolny uczeń – świetny student”. Profesor w swoim poscie napisał o dwojgu takich uczniach: uczennicy z I LO im. M. Kopernika w Łodzi – Anastazji Kowalskiej i uczniu VIII Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi – Minoo Bohatkiewiczu. Ale nie uznał za zasadne przekazanie pełniejszej informacji o całym projekcie.
Warto wiedzieć, że ten program, który jest realizowany od 2017 roku, miał w tym roku swoją V edycję. Na stronie UŁ 11 lipca zamieszczono informację, z której możemy dowiedzieć się:
Źródło: www.uni.lodz.pl
Na miejscu prof. Śliwerskiego zrobiłbym wszystko, aby kierownictwo Wydziału Nauk o Wychowaniu, kierownicy katedr i zakładów prowadzących pracę naukową i dydaktyczną w obszarze pedagogiki, zaczęli działać bardziej aktywnie w promowaniu tego projektu wśród uczennic i uczniów łódzkich – i nie tylko – szkół średnich, zainteresowanych studiami pedagogicznymi. Bo 5 ukończonych projektów na tym wydziale – z ogólnej liczby 170 w tej V edycji programu – to jest jedynie 3,5 proc….
Włodzisław Kuzitowicz
Foto: Edyta Btzozowska/ONET[www kobieta.onet.pl]
Dr Łukasz Srokowski – założyciel sieci szkół „Navigo” w jednej ze tych szkół
Pod wpływem zamieszczanych ostatnio informacji o innowacjach edukacyjnych, a przede wszystkim tematyki ostatniego spotkania w „Akademickim Zaciszu” które mogliśmy obserwować 27 września, a którego wiodącą tematyką były wypowiedzi zaproszonych gości na temat „Jak się tworzy szkołę” – oczywiście – niepubliczną, postanowiliśmy przybliżyć – sobie i naszym czytelniczkom i czytelnikom – podstawowe informacje o skali tego szkolnictwa w naszym kraju.
Zaczniemy od twardych danych z „Rocznika statystycznego 2021”.
Odszukaliśmy tam tabele podające informacje o liczbie szkół i uczących się tam uczniów, według rodzaju organu prowadzącego – stan w latach 2019 i 2020. Zostały tam zamieszczone liczby, obrazujące sytuacje w pięciu rodzajach form własności tych placówek: organy centralne, samorządy terytorialne, stowarzyszenia i inne organizacje społeczne, organizacje wyznaniowe o tzw. „inne”. Ta ostatnia kategoria zawiera dane o szkołach prowadzonych przez osoby fizyczne lub spółki.
Oto screeny obrazujące sytuacje w dwu podstawowych typach szkół – pominęliśmy szkolnictwo zawodowe, szkoły policealne oraz szkoły dla dorosłych, a także przedszkola.
Źródło: file:///C:/Users/LENOVO/Downloads/rocznik_statystyczny_rzeczypospolitej_polskiej_2021
Po takim przygotowaniu faktograficznym proponujemy lekturę – najpierw zamieszczonych poniżej fragmentów, a ewentualnie później także całego raportu kanadyjskiej fundacji Our Kids, która od 2018 roku działa także w Polsce. Jest to już drugi taki raport, pierwszy opublikowano w 2018 roku.
Wstęp
Pierwszy doroczny raport Our Kids o stanie edukacji niepublicznej w Polsce ukazał się w 2018 roku. Tegoroczna, druga edycja przypada na szczególny rok – trzydziestolecia sektora edukacji niepublicznej w Polsce.
Na mocy ustaleń Okrągłego Stołu, a potem dzięki zmianom ustrojowym wskutek wyborów w czerwcu 1989 roku zaczęły powstawać szkoły świeckie działające poza systemem publicznym. Minęło 30 lat, a zatem jest to dobry moment na podsumowania i dlatego tegoroczny raport Our Kids ma charakter bardziej szczegółowy.
Omawiamy w nim następujące kwestie:
>Różnice między edukacją publiczną i niepubliczną, a także prywatną i społeczną,
>Rozmiar sektora niepublicznego i zmiany w tym zakresie na przestrzeni lat,
>Edukację niepubliczną na świecie,
>Wyniki sektora niepublicznego,
>Koszty kształcenia dzieci i młodzieży w szkołach niepublicznych,
>Powody wyboru placówek niepublicznych i ich ocena (na podstawie ogólnopolskiego badania Our Kids).
[…]
Wzrost liczby uczniów w szkołach niepublicznych był dwukrotnie większy niż wzrost liczby szkół niepublicznych.
Poszczególne etapy kształcenia
Największy wzrost w liczbie placówek niepublicznych widać w szkolnictwie podstawowym, gdzie liczba szkół niepublicznych w latach 2014-2018 wzrosła o 32,59%, a następnie techników (o 16,83%), liceów (o 12,53%) i placówek przedszkolnych (o 10,81%). Jeżeli chodzi o liczbę uczniów, to największy wzrost miał miejsce w technikach (o 66,46%), a następnie kolejno w liceach ogólnokształcących (o 43,33%), w szkołach podstawowych (o 34,04%), gimnazjach (o 33,36%) i przedszkolach (23,99%).
Wnioski
Foto: East News[www.kobieta.pl]
Czy te oczy mogą kłamać? Okazało się, że mogą, bez mrugnięcia….
Na portalu OKO.press zamieszczono wczoraj (29 września 2022 r.) tekst Sebastiana Kluzińskiego, opisujący kuglowanie przez rząd informacjami o kwocie przyszłorocznej płacy nauczycieli, a zwłaszcza o bałamutnych obietnicach ministra Czarnka, składanych nauczycielskim związkom zawodowym.
Oto fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:
Czarnek miesiąc temu obiecał nauczycielom 9 proc. podwyżki. Rząd dzisiaj: Będzie mniej
[…]
„Pod koniec sierpnia minister Czarnek zaproponował wszystkim związkom wyższą podwyżkę – 9 proc. Teraz okazuje się, że będzie tylko 7,8 proc. To jest podwyżka poniżej poziomu inflacji. Za takie pieniądze nie znajdziemy chętnych do pracy w szkole” – mówi OKO.press Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP.
23 sierpnia do rozmów o podwyżkach zasiedli związkowcy, a także pracownicy ministerstwa. Nauczyciele domagali się 20 proc. wzrostu płac i to jeszcze jesienią 2022 roku.
Przemysław Czarnek przyniósł na spotkanie – i to osobiście – inną propozycję. Resort edukacji obiecał, że wynagrodzenia wszystkich nauczycieli, niezależnie od stopnia awansu zawodowego, wzrosną od stycznia 2023 roku o 9 proc. Jak pisał „Głos nauczycielski”, w tej wersji zapisana w ustawie budżetowej kwota bazowa stanowiąca podstawę do obliczenia nauczycielskich wynagrodzeń wzrosłaby do 4 025,87 zł.
Jednak tydzień później, 30 sierpnia, rząd ogłosił, że od 1 stycznia 2023 roku nauczyciele otrzymają podwyżkę w wysokości 7,8 proc.
„Jednocześnie do Rady Dialogu Społecznego trafił projekt ustawy budżetowej na 2023 r., który nie zakłada żadnej podwyżki. Kwota bazowa dla nauczycieli ma w nim wzrosnąć jedynie do 3 693,46 zł, czyli o zaledwie 4,4 proc. A to by oznaczało, że w dokumencie zapisano jedynie przechodzące na 2023 r. koszty tegorocznej, majowej podwyżki, właśnie w wysokości 4,4 proc.” – pisze „Głos Nauczycielski”, medium ZNP.
Gazeta postanowiła wyjaśnić te rozbieżności i wysłała w tej sprawie pytania do premiera i Ministerstwa Finansów.
„Projekt ustawy budżetowej na 2023 r., który został przyjęty przez rząd, zakłada wzrost wynagrodzeń dla wszystkich nauczycieli o 7,8 proc. od 1 stycznia 2023 r.” – odpisała kancelaria premiera.
KPRM podkreślił przy tym, że „nauczyciele są filarem polskiej edukacji”, a „rząd docenia ich pracę na rzecz młodego pokolenia Polaków”. P[,…]’
Jak jednak podkreśla ZNP, diabeł tkwi w szczegółach i należy poczekać na ostateczny projekt budżetu, który nie został jeszcze opublikowany. Dlaczego? W projekcie budżetu będzie bowiem zapisana wysokość tzw. kwoty bazowej nauczycieli, która jest podstawą do obliczania wynagrodzenia na poszczególnych stopniach awansu.
Jak pisaliśmy, kwota bazowa to abstrakcyjny, choć ważny dla obliczania subwencji byt. Kwota bazowa wpływa na uśrednione zarobki nauczycieli w Polsce, czyli wynagrodzenie zasadnicze (goła pensja) wraz ze wszystkimi możliwymi dodatkami (m.in. stażowy, funkcyjny, za wychowawstwo, za pracę w trudnych warunkach, za pracę w nocy, za godziny ponadwymiarowe, a także nagrody). Prawdopodobnie nie ma w Polsce nauczyciela, który pokazałby pasek z liczbami, które uparcie prezentuje ministerstwo, bo nikt nie zgarnia całej puli świadczeń z Karty Nauczyciela.
[…]
Cały artykuł „Czarnek miesiąc temu obiecał nauczycielom 9 proc. podwyżki. Rząd dzisiaj: Będzie mniej”
– TUTAJ
Źródło: www.okopress
Danuta Sterna nie kazała nam czekać na kolejny tekst, którego inspiracją były artykułu Lury Thomas z Antioch University w New England (USA), publikowane w serwisie internetowym EDUTOPIA.
Jako że tekst ten jest bardzo obszerny – przytaczamy jedynie jego podstawową treść, pomijając wypowiedzi polskich nauczycieli, którymi jego poszczególne części są wzbogacone. Sygnalizujemy je jedynie, podając ich personalia. Zainteresowani ich treścią powinni sięgnąć do źródła.
5 pytań na temat wykorzystania metody projektu w nauczaniu
Rysunek: Danuta Sterna
Nauczanie projektami realizowanymi przez zespoły uczniowskie nie jest w naszym kraju zbyt popularne. Czasami, pomimo najlepszych starań nauczyciela, zaplanowana nauka oparta na projektach po prostu nie działa. Laura Thomas przedstawia odpowiedzi, na pytania związane z tą metodą nauczania, a w szczególności z popularną metodą PBL.
Artykuł jest uzupełniony o odpowiedzi nauczycieli skupionych wokół społecznej inicjatywy – Frajda z nauczania: Beni Czerkawskiej, Żanety Wójcik, Joli Łosowskiej, Łukasza Tupacz, Kariny Wójcik, Renaty Janik, Przemka Tylus, Patrycji Doroszewskiej, Bożeny Sozańskiej, Joanny Jasiak. Po każdym pytaniu wpisane zostały komentarze nauczycieli praktyków, co czyni ten artykuł niezmiernie wartościowym. Nauczyciele zostali poproszeni o odpowiedzi na pięć zawartych w artykule pytań, a nie o opis przeprowadzanych z uczniami projektów. Odpowiedzieliśmy na następujące pytania:
1.Czy metodę projektu można stosować w każdej klasie?…str.1
2.Jak budować społeczność klasy opartą na zaufaniu?… str.2
3.Jak dzielić uczniów na grupy?… str. 5
4.Na ile nauczyciel może/powinien ingerować w prace zespołów uczniowskich? … str.7
5.Jak określić wymagania w stosunku do efektu? … str.9
Skupiliśmy się nad małymi projektami, które z powodzeniem można stosować w codziennym nauczaniu.
1.Czy metodę projektu można stosować w każdej klasie?
Najpierw trzeba zacząć od budowania społeczności klasowej, czyli od przygotowaniu gruntu do pracy zespołowej. Trudno pracować w zespole nad projektem, gdy uczniowie nie potrafią ze sobą współpracować, rywalizują ze sobą i są nastawienie przede wszystkim na własny sukces. Uczniowie niewdrożeni do współpracy postawieni wobec konieczności wykonania projektu grupowego ryzykują porażkę. Najpierw lepiej uczyć ich współpracy i pracy zespołowej. Sprawa jest o tyle trudna, że współpracy można uczyć się tylko – współpracując. Warto zaczynać od pracy uczniów w małych grupach nad wykonaniem małego zadania, zanim zaproponuje się im realizację projektu grupowego.
To co może pomóc, to:
>Zadbanie, aby nie było wielkich różnic pomiędzy uczniami w grupach. Chodzi o to, aby wszyscy członkowie zespołu mieli wkład w pracę, aby nie pracowała stale tylko część zespołu.
>Proponować uczniom pracę zespołową tylko wtedy, gdy inne ważne problemy klasowe są rozwiązane. Praca zespołowa nie wyjdzie, gdy pomiędzy uczniami są konflikty.
>Stworzenie zasad pracy w grupie. Najlepiej, gdy są one opracowane wraz z uczniami. W zasadach zapewnić wszystkim uczniom znaczący wkład w realizację zadania i możliwość wypowiadania się. Zasady powinny obejmować również sposoby rozwiązywanie konfliktów i podejmowania przez zespól decyzji.
Warto rozmawiać z uczniami nad rozwojem ich umiejętności pracy zespołowej. Nie są to umiejętności wrodzone, i warto nad nimi pracować i je analizować.
Komentarze polskich nauczycieli
> Benia Czerkawska nauczycielka historii i języka polskiego w Szkole Podstawowej w Garwolinie […]
>Żaneta Wójcik nauczyciel plastyki i techniki w Szkole Podstawowej nr 36 w Tychach […]
>Przemek Tylus – język polski, SP2 im. K. Makuszyńskiego w Chojnie […]
>Łukasz Tupacz, nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół Architektoniczno-Budowlanych i Licealnych im. Stanisława Noakowskiego w Warszawie […]
>Renata Janik – nauczyciel historii w SP2 Chojna […]
2. Jak budować społeczność klasy opartą na zaufaniu?
Budowaniem społeczności w klasie i doskonaleniem u uczniów umiejętności współpracy, nie dzieje się samo, wymaga uwagi ze strony nauczyciela. Pomaga wprowadzenie zwyczajów klasowych rytuałów, budowanie poczucia bezpieczeństwa i zaufania.
Znajomość siebie nawzajem.
Dzieje się to w dużej części poprzez kształcenie u uczniów umiejętności proszenia o pomoc, dzielenia się własnymi przeżyciami i słuchania innych.
Rytuały
Wprowadzanie w klasie szkolnej zwyczajów. One budują bezpieczeństwo i wspólnotę. Mogą dotyczyć początku lekcji, wycieczek, sposobu świętowania itd.
>Jolanta Łosowska – edukacja wczesnoszkolna SP2 im. K. Makuszyńskiego w Chojnie […]
>Renata Janik – nauczyciel historii w SP2 Chojna […]
Współpraca
Uczenie współpracy powinniśmy zacząć od realizowania mniejszych zadaniach wykonywanych przez uczniów zespołowo oraz od omawianie procesu pracy zespołowej i wyciąganie wniosków. Zadanie dla uczniów powinno być dla nich atrakcyjne i możliwe do wykonania. Ważne, aby zadbać o to, aby praca zespołowa była wykonywana z entuzjazmem i zapałem i aby uczniowie mogli być z niej dumni.
>Jolanta Łosowska – edukacja wczesnoszkolna SP2 im. K. Makuszyńskiego w Chojnie […]
>Renata Janik – nauczyciel historii w SP2 Chojna […]
Utrzymanie atmosfery zaufania i współpracy
Duch współpracy rośnie wykładniczo w miarę jego praktykowania. Składa się na niego: satysfakcja ze wspólnie wykonywanych zadań, koncentracja na wspólnocie, a nie na rywalizacji, docenianie pracy zespołu, stawianie przed grupami wyzwań.
>Benia Czerkawska nauczycielka historii i języka polskiego w Szkole Podstawowej w Garwolinie […]
>Łukasz Tupacz, nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół Architektoniczno-Budowlanych i Licealnych im. Stanisława Noakowskiego w Warszawie […]
>Karina Wójcik – język niemiecki – Zespół Szkół Publicznych w Szewnie […]
3. Jak dzielić uczniów na grupy?
Foto:www.lodz.wyborcza.pl/lodz/
Oto obszerne fragmenty zamieszczonego wczoraj (28 września 2022 r.) na stronie wyborcza.pl ŁÓDŹ artykułu Justyny Mysior-Pajęckiej:
Uczniowie w Łodzi masowo rezygnują z lekcji religii. Nie chodzi na nie już ponad połowa
Prawie 80 proc. uczniów szkół średnich w Łodzi nie chodzi na lekcje religii. Liczba osób, które z nich rezygnują, rośnie także w szkołach podstawowych.
Minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiada, że już w roku szkolnym 2022/2023 uczniowie będą musieli dokonać wyboru pomiędzy religią a etyką. Informuje, że ministerstwo będzie chciało zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic. Jego zdaniem wprowadzenie zmian jest konieczne, by do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości.
– Ktoś, kto nie będzie chciał chodzić na religię, bo religia nigdy nie była, nie jest i nie będzie obowiązkowa w szkołach, będzie uczęszczał na etykę – podkreślał w lipcu ubiegłego roku minister edukacji Przemysław Czarnek.
Tymczasem coraz więcej młodych osób decyduje się wypisać z zajęć religii. W Łodzi z tych lekcji korzysta mniej niż połowa uczniów, a liczba tych, którzy z niej rezygnują, stale rośnie.
W Łodzi na lekcje religii chodzi tylko 5 tys. uczniów szkół średnich
– Już w ubiegłym roku informowaliśmy, że jest drastyczny spadek. Wtedy na religię uczęszczało 56 proc. uczniów. Obecnie jest to około 50 proc. – zaznacza wiceprezydent Małgorzata Moskwa-Wodnicka.
Z 63,7 tys. uczniów w łódzkich szkołach lekcje religii wybrało nieco ponad 32 tys., z czego tylko 5,1 tys. w szkołach średnich. Już rok temu Łódź znalazła się w czołówce miast, w których nastolatkowie zrezygnowali z tych zajęć. Brało w nich udział około 30 proc. licealistów oraz 21,8 proc. uczniów techników i szkół branżowych. W roku szkolnym 2022/2023 na religię zapisało się nieco ponad 21 proc. uczniów wszystkich szkół ponadpodstawowych.
– Nie analizujemy, z jakiego powodu uczniowie rezygnują. Możemy tylko domniemywać, że jest to ogólna sytuacja postrzegania Kościoła, skoro dzieje się to cyklicznie – przyznaje Małgorzata Moskwa-Wodnicka. […]
– Z naszych obliczeń wynika, że ubytek w stosunku do ubiegłego roku to około 2 tys. uczniów, z czego tysiąc to szkoły podstawowe, czego do tej pory nie obserwowaliśmy – dodaje Małgorzata Moskwa-Wodnicka.
Czy łódzcy uczniowie zatem korzystają z lekcji etyki?
– Zaobserwowaliśmy wzrost. W ubiegłym roku decydowało się na nią 2,2 tys. uczniów, w tym roku prawie 3,8 tys. – przyznaje Moskwa-Wodnicka.
Ta tendencja jest szczególnie widoczna w szkołach podstawowych. Coraz częściej uczniowie, którzy rezygnują z religii, wybierają zajęcia z etyki. W roku szkolnym 2021/2022 w podstawówkach uczęszczało na nie 1,6 tys. uczniów. Obecnie jest ich 3,3 tys. Z kolei mimo ogólnego wzrostu, liczba osób uczęszczających na etykę w szkołach średnich spadła. Rok temu było to 611 uczniów, w tym roku 489.
Foto: Tomasz Gzell/PAP[www.wiadomosci.onet.pl]
Wiadomość (wczorajszego – 29 września 2022 r.) dnia – prosto ze strony TFP INFO:
Sejmowa komisja etyki ukarała naganą prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego
[…]
Komisja etyki zebrała się w środę, [28 września 2022 r.] by zająć się sprawą wypowiedzi prezesa PiS podczas konferencji prasowej i spotkania z wyborcami we Włocławku 25 czerwca. Wnioski o ukaranie Kaczyńskiego złożyły posłanki Lewicy Katarzyna Kotula i Anita Kucharska-Dziedzic.
– Poseł Jarosław Kaczyński został ukarany przez komisję etyki poselskiej karą nagany za haniebne naśmiewanie się z osób transpłciowych. Naruszył takim zachowaniem dobre imię Sejmu i odpowiedzialności – przekazała Falej. [Przewodnicząca Komisji Etyki Poselskiej, posłanka Lewicy – WK]
Udzielenie nagany to najwyższa z kar jakie na posła może nałożyć komisja etyki. Komisja może też zwrócić posłowi uwagę lub udzielić mu upomnienia.
Źródło: www.tvp.info
Ciekawa to koincydencja, że w tym samym czasie (28 września 2022 r.) pojawiła się w mediach informacja, którą my przetaczamy za „Dziennikiem Gazetą Prawną”:
Minister Czarnek wycofuje się ze słów o osobach LGBT+, które wypowiedział w 2020 r.
[…] Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek opublikował w środę na Twitterze oświadczenie w sprawie sporu z prof. Jakubem Urbanikiem.
„Ja niżej podpisany Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki, wycofuję się ze swoich słów, które padły 13 czerwca 2020 roku na antenie TVP Info oraz 3 sierpnia 2020 roku na antenie Radia Maryja, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach. Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w tym także osób ze społeczności LGBT+, w szczególności Pana prof. Jakuba Urbanika. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi spowodował, że Pan prof. Jakub Urbanik odebrał je osobiście, co nie było moją intencją, za co Pana prof. Jakuba Urbanika bardzo przepraszam”
Pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko Przemysławowi Czarnkowi w związku z jego wypowiedziami dotyczącymi osób LGBT złożyli w październiku 2020 r. w warszawskim sądzie okręgowym pełnomocnicy prof. UW Jakuba Urbanika.
„Prof. Uniwersytetu Warszawskiego Jakub Urbanik, jako osoba nieheteronormatywna, uznał, że wypowiedzi pana Czarnka naruszają jego dobra osobiste. W związku tym dzisiaj składamy pozew o ochronę dóbr osobistych i żądamy przeprosin opublikowanych w mediach, m.in. w TVN, TVP, dziennikach ogólnopolskich i wpłaty 20 tys. zł zadośćuczynienia na Stowarzyszenie ‚Miłość Nie Wyklucza’” – powiedziała wówczas PAP przed warszawskim sądem pełnomocniczka powoda mec. Sylwia Gregorczyk-Abram. […]
Jak przekazał w październiku 2020 r. inny pełnomocnik wykładowcy mec. Michał Wawrykiewicz, chodzi o wypowiedź z czerwca 2020 r. w TVP Info, w której polityk PiS, mówiąc o mniejszościach seksualnych, powiedział: „skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją„.
Prawnik dodał, że pozew dotyczy także wypowiedzi Czarnka dla Radia Maryja z sierpnia 2020 r. „Nie ma wątpliwości, że cała ta ideologia LGBT, wyrastająca z neomarksizmu, pochodzi z tego samego korzenia co niemiecki narodowy socjalizm hitlerowski, który jest odpowiedzialny za wszelkie zło II wojny światowej, zniszczenie Warszawy i zamordowanie powstańców. Korzeń jest ten sam” – mówił wtedy Czarnek.
Pełnomocnik wyjaśnił, że pozew ten „ma postawić tamę homofobicznym zachowaniom i powiedzieć, że w przestrzeni publicznej nie ma miejsca na tego typu zachowania, ponieważ grozi to wzrostem agresji i nienawiści„.
Źródło: www.gazetaprawna.pl
Komentarz redakcji:
I tylko my nie jesteśmy w stanie obserwować spokojnie dalej sytuacji kiedy, ktoś kto publicznie zadeklarował, że choć przeprasza, to „pozostaje przy swoich poglądach”, to znaczy, że mówiąc o mniejszości seksualne oświadczył publicznie: „Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją”, jest nadal zwierzchnikiem resortu edukacji i nauki! [WK]
Wczoraj (28 września 2022 r.) na fanpage „Nie dla chaosy w szkole” wypatrzyliśmy post, który rejestruje sytuację, jedną z wielu podobnych, jakie są skutkiem kryzysu kadrowego, jaki w szkołach występuje w konsekwencji polityki oświatowej, której „twarzą” jest minister Czarnek:
„Dzięki Bogu, dzieci nie zdają egzaminu z geografii. Jeśli doczytają w domu i same chcą się uczyć, to jakoś sobie poradzą” – ocenia Alicja, która przygotowuje do lekcji… nauczyciela. Jej podopieczny to polonista, który 1 września został geografem. Uczy wiele klas. Wcześniej ukończył podyplomowy kurs online, ale wiele się nie nauczył. Zapewnił więc sobie pomoc osoby z kwalifikacjami.
Czy takie „korepetycje” są częstszym zjawiskiem, trudno powiedzieć. Ale sytuacja, gdy dzieci w szkołach podstawowych a nawet w liceach, uczą ludzie bardzo słabo przygotowani, staje się nagminna.
Dyrektor kazał mu zrobić studia podyplomowe z tego przedmiotu. Powiedział, że nikogo nie znajdzie, bo na rynku jest wielki problem z geografami. I argumentował, że dzięki temu nauczyciel będzie miał na przyszłość pewny etat – opowiada Alicja, która udziela temu nauczycielowi korepetycji.
Sam przyznał, że nic nie wie z geografii, co potwierdzało się na naszych zajęciach – mówi korepetytorka – Alicja. – Nie potrafił nawet wyznaczać współrzędnych. Z podręcznika tego nie wyczyta. Jako humanista potrafi „lać wodę”, więc jeśli temat jest do opowiadania, to sobie radzi, ale jeśli trzeba zrobić coś konkretnego – już nie. Bo albo wyznaczysz współrzędne dobrze, albo źle. Problemy się zaczynają, kiedy trzeba przeliczyć skalę lub na przykład omówić konkretne zagadnienie, np. problemy gospodarcze w Azji – dodaje.
Od września spotykają się raz w tygodniu i przerabiają jego szkolne lekcje na kolejny tydzień. Każdą, którą ma później wyłożyć własnym uczniom. Tę, na której miał wizytę dyrektora, wykuł na blachę. Świeżo upieczony geograf uczy w kilku klasach na różnym poziomie kształcenia. A co jeśli dziecko zadaje pytanie? – Mówi, że odpowie mu później. Przychodzi na korepetycje, pyta o dane zagadnienie, notuje, a potem przekazuje to uczniom
Nie będzie olimpijczyków, dzieciaki zostaną zniechęcone do przedmiotu, który będzie się im kojarzyć z totalną nudą. Nie ma prezentacji, filmów, opowieści prowadzącego, bo ten nie jest do tego przygotowany – podkreśla Alicja. Sama nie wyobraża sobie, by nagle miała zostać historyczką albo nawet chemiczką. Dostałam taką propozycję, ale powiedziałam: „Nie. Albo uczę przedmiotu, który czuję i wiem, że robię to dobrze. Albo nie uczę w ogóle”. Nie jestem w stanie się przekwalifikować, by uczyć chemii czy fizyki, jak mi proponował dyrektor.
Wakaty w szkołach, uzupełnianie etatów, łatanie dziur w planach lekcji będą miały daleko idące skutki. – Tym, co stanowi o wysokiej jakości kształcenia jest m.in. specjalizacja – w polskiej szkole nierealna. Minister edukacji chyba nie zdaje sobie sprawy, że aby nauczyciel był fachowcem musi być pasjonatem w swojej dziedzinie, a także mieć specjalistyczną wiedzę.
Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/
Portal OKO:Press zamieścił dzisiaj (28 września 2022 r.) artykuł Antona Ambroziaka. W którym znajdują się wyniki najnowszego sondażu Ipsos, w którym respondenci pytani byli o ocenę dotychczasowej pracy Przemysława Czarnka – jako ministra edukacji i nauki. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji na stronie portalu:
Kaczyński o Czarnku: przywraca oświacie charakter służby narodowi. Naród jest innego zdania
Źródło: www oko.press
[…]
25 września, w Nysie, podczas kolejnego spotkania z wyborcami, prezes PiS Jarosław Kaczyński wygłosił laudację na cześć ministra edukacji, Przemysława Czarnka. Stwierdził, że ataki na Czarnka to nie przypadek. „Pan minister walczy, to ciężka walka, by polskiej oświacie przywrócić charakter służby narodowi. Ma kształcić nowoczesnych polskich patriotów i ludzi, którzy nie dadzą się ogłupić. Dzisiaj w świecie jest ofensywa głupoty i szaleństwa” – mówił Kaczyński, wprost przyznając, w jaki sposób PiS widzi rolę szkoły.
Zadaniem edukacji jest powstrzymanie „wielkiej ofensywy ideologicznej, która ma zupełnie zmienić charakter człowieka. Ma w jakiejś mierze odrzucić bagaż kultury, który został zgromadzony w ostatnich tysiącleciach.To, co jest fundamentem, skałą, to chrześcijaństwo. To prawda, którą musi przyjąć każdy człowiek roztropny” .
Na koniec, Kaczyński podziękował ministrowi za służbę, a na sali rozległy się gromkie brawa.
Co na to naród?
W najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press spytaliśmy, jak Polki i Polacy oceniają dotychczasową pracę Przemysława Czarnka. Wyniki są dla ministra druzgocące: 63 proc. ocenia go negatywnie, z czego aż 50 proc. wybrało odpowiedź „zdecydowanie źle”. Dokładnie rok temu, gdy zadaliśmy to samo pytanie, złą ocenę wystawiło ministrowi mniej, bo 57 proc. Polek i Polaków.
Dziś Czarnka docenia 28 proc. badanych, ale entuzjastami misji powierzonej przez prezesa Kaczyńskiego jest zaledwie 10 proc. Co dziesiąty ankietowany nie miał zdania.[…]
Sondaż Ipsos dla OKO.press, 6-8 września 2022, badanie telefoniczne (CATI), na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków, liczebność próby 1009 osób
Źródło: www oko.press
W sondażu Ipsos dla OKO.press najwięcej kłopotów z oceną pracy ministra mieli ci, którym z jego programem powinno być po drodze. W elektoracie PiS odpowiedź „nie wiem” wybrało 14 proc. badanych, wśród wyborców Konfederacji – aż 22 proc. Dlaczego?
Niskie zainteresowanie polityką oświatową dla elektoratu PiS może być w pewnym sensie naturalne, bo dużą część wyborców stanowią osoby starsze. Niewykluczone, że w rozmowie z ankieterem, część osób zrobiła unik – w końcu nie wypada krytykować „swojego” ministra.
Konfederacja z ministrem Czarnkiem ma problem nie od dziś. Sam Czarnek niejednokrotnie puszczał oko do posłów i wyborców tej partii, stawiając nacisk na walkę z „lewicową, neomarksistowską ideologizacją”, do której ma rzekomo dochodzić w polskich szkołach (tak było m.in. podczas sejmowej debaty ws. lex Czarnek). Konfederacja, która politycznie musi odcinać się od PiS, by zachować wiarygodność partii antysystemowej, choć doceniała starania ministra, by wpajać młodym właściwe wartości, jednocześnie ganiła go za to, że zatrzymuje się w pół drogi. Warto przypomnieć, że Konfederacja ma też ultraliberalną wizję oświaty i chciałaby ją częściowo sprywatyzo- wać.[…]
Surowo oceniają ministra młodzi. W grupie 18-29 jego sposób zarządzania oświatą nie podoba się czterem na pięciu badanych (79 proc.). Tu wpływ na ocenę ministra może mieć nie tylko to, że w szkole widzi sposób na realizację interesów własnej partii, ale także lekceważące wypowiedzi wobec samej młodzieży. […]
Także trzydziesto- i czterdziestolatkowie wystawiliby ministrowi raczej „jedynkę” – źle ocenia go odpowiednio 76 i 75 proc. badanych w tych grupach.[…]
Cały tekst „Kaczyński o Czarnku: przywraca oświacie charakter służby narodowi. Naród jest innego zdania” – TUTAJ
Źródło: www.pko.press
















