
Na portalu „Serwis Samorządowy PAP” zamieszczono dzisiaj (20 lutego 2023 r.) informację o opublikowaniu w „Dzienniku Ustaw” trzech rozporządzeń MEiN, zmieniających podstawy programowe kilku przedmiotów. Oto fragmenty tego tekstu i link do rozporządzeń:
Opublikowano komplet rozporządzeń MEiN zmieniających podstawy programowe dla szkół
W Dzienniku Ustaw ukazał się już komplet rozporządzeń zmieniających podstawy programowe w szkołach publicznych. Zmiany dotyczą m.in. nauczania j. polskiego, techniki, j. łacińskiego oraz zastąpienia podstaw przedsiębiorczości przedmiotem biznes i zarządzenie.
Opublikowano komplet rozporządzeń MEiN zmieniających podstawy programowe dla szkół.* […]
Wprowadzone nowelizacjami zmiany dotyczą:
– podstawy programowej przedmiotu technika (klasy IV-VI szkoły podstawowej) – rozszerzenie treści nauczania związanych z wychowaniem komunikacyjnym i bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Zmieniona podstawa programowa przedmiotu technika będzie obowiązywać od roku szkolnego 2023/2024 w klasie IV szkoły podstawowej, w kolejnych latach – sukcesywnie w klasie V i klasie VI;
– określenia podstawy programowej dla przedmiotu język łaciński (język ten będzie mógł być nauczany jako drugi język obcy począwszy od klasy VII szkoły podstawowej i w szkołach ponadpodstawowych: liceum ogólnokształcącym i technikum). Ministerstwo Edukacji i Nauki informuje, że planowane są również zmiany w egzaminie maturalnym, polegające na możliwości przystąpienia do egzaminu maturalnego z tego języka z przedmiotów obowiązkowych, w części pisemnej. Zmiany w tym zakresie przewidziane są od roku szkolnego 2026/2027. Na poziomie rozszerzonym (tak jak dotychczas) uczniowie będą mogli przystąpić do egzaminu z przedmiotu język łaciński i kultura antyczna.
– uzupełnienia podstawy programowej języka polskiego dla liceum ogólnokształcącego i technikum o zalecane gry o walorach edukacyjnych: „This War of Mine” (11BitStudios), „Gra Szyfrów” (Instytut Pamięci Narodowej). Gry te są dostępne bezpłatnie m.in. za pośrednictwem Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej www.zpe.gov.pl.
Ponadto przedmiot biznes i zarządzanie zastąpi sukcesywnie, począwszy od roku szkolnego 2023/2024 w szkołach ponadpodstawowych (liceum ogólnokształcącym, technikum i branżowej szkole I stopnia) przedmiot podstawy przedsiębiorczości (w wymiarze 2 godzin tygodniowo w cyklu kształcenia), przedmiot będzie również możliwy do realizacji w liceum ogólnokształcącym i technikum w zakresie rozszerzonym, jako jeden z przedmiotów do wyboru przez uczniów w wymiarze ośmiu godzin tygodniowo w cyklu kształcenia. […]
Cały tekst „Opublikowano komplet rozporządzeń MEiN zmieniających podstawy programowe dla szkół” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl
x x x
Opublikowane w „Dzienniku Ustaw” rozporządzenia
Rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 6 lutego 2023 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół [Dz. U. poz. 277] – TUTAJ
Rozporządzenie MEiN z dn. 6 lutego 2023 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym, kształcenia ogólnego dla branżowej szkoły I stopnia, kształcenia ogólnego dla szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy oraz kształcenia ogólnego dla szkoły policealnej [Dz. U. poz. 312] – TUTAJ
Rozporządzenie MEiN z dn. 6 lutego 2023 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia [Dz. U. poz. 314] – TUTAJ
Nowy tydzień zaczynamy propozycją zapoznania się z dwuczęściowym materiałem, który zamieszczony został na stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty z obu tych tekstów, których autorką jest Sylwia Żmijewska-Kwiręg. Fragmenty z drugiej części tekstu które pominęliśmy są zasygnalizowane ich tytułami:
Ocenianie kształtujące. Czyli szansa na rozwój ucznia i nauczyciela (cz. 1)
Ocenianie kształtujące to koncepcja prowadzenia i ciągłego doskonalenia procesów uczenia się i nauczania w szkole. Odbywa się ono w dialogu ucznia z nauczycielem, a jego celem są wartościowe, trwałe doświadczenia edukacyjne wszystkich uczniów i uczennic. Z pierwszej części artykułu dowiesz się, na czym polega i jak działa ocenianie kształtujące. Poznasz też nasze doświadczenia z programu „Szkoła ucząca się”, w którym korzystamy z oceniania kształtującego.
>Podstawą oceniania kształtującego jest partnerskie towarzyszenie uczniowi w uczeniu się. Pomaga ono budować relacje szkolne oparte na dialogu, zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa i wzajemnym szacunku.
>Ocenianie kształtujące to wszelkie strategie podejmowane przez ucznia – ale też często inicjowane przez nauczyciela – które uczniowi pomagają się uczyć. Nauczycielowi z kolei pokazują one, jak jeszcze może wspierać ucznia w jego rozwoju.
>Według badań systematyczne stosowane oceniania kształtujące podnosi osiągnięcia każdego ucznia i uczennicy. Tworzy warunki, które sprzyjają podnoszeniu kompetencji uczenia się i pozwalają rozwijać refleksyjne praktyki nauczyciela.
[…]
Elementy cyklu oceniania kształtującego
|
1.Postępujące uczenie się. Nauczyciele identyfikują cele uczenia się podczas lekcji lub sekwencji lekcji i określają kryteria pomyślnej realizacji tych celów. Ta celowa sekwencja oczekiwań jest „postępem uczenia się”. Nauczyciele dzielą się celami i kryteriami sukcesu z uczniami, które prowadzą do uczenia się, podczas gdy uczniowie angażują się w poszczególne zadania edukacyjne.
2.Wywołanie dowodów uczenia się. Nauczyciele stosują różnorodne strategie w trakcie nauczania, aby uzyskać dowody na to, jak uczniowie uczą się, jaki jest postęp w kierunku celów uczenia się. Strategie te można planować lub wdrażać spontanicznie podczas lekcji. Strategie pozyskiwania dowodów obejmują takie działania, jak rozmowa, obserwacje pracy, monitorowanie zadań, karty zadań, notatki, kciuki, quizy, itp.
3.Interpretacja dowodów. Nauczyciele badają dowody uczenia się w odniesieniu do kryteriów sukcesu, aby określić status uczenia się. Na podstawie tych informacji oceniają, co uczniowie rozumieją, co jest przez nich niezrozumiane, jaką wiedzę posiadają lub nie posiadają oraz jakie umiejętności nabywają lub nie. Uczniowie wykorzystują te informacje również do zrozumienia swoich postępów w osiąganiu celów uczenia się.
4.Identyfikacja luk. Nauczyciele identyfikują luki między bieżącym statusem uczenia się uczniów a założonymi celami. Dzięki samokontroli uczniowie wykorzystują kryteria sukcesu do identyfikowania luk we własnym procesie uczenia się.
5.Informacja zwrotna. Nauczyciele przekazują uczniom opisową informację zwrotną na temat statusu ich uczenia się w odniesieniu do kryteriów sukcesu oraz udzielają wskazówek, co mogą zrobić, aby usunąć ewentualne luki i zrobić dalszy postęp. Uczniowie uzyskują informacje zwrotne na temat własnej nauki i przekazują sobie informacje zwrotne.
6.Plan nauczania/modyfikacje. Aby wyeliminować luki zidentyfikowane na podstawie oceny kształtującej, nauczyciele modyfikują swoje postępowanie dydaktyczne, aby zaspokoić potrzeby uczniów w zakresie uczenia się. Wybierają doświadczenia edukacyjne, które odpowiadają potrzebom uczniów i prowadzą do wypełnienia luki między tym, gdzie są uczniowie są i gdzie powinni być w procesie uczenia się. Poprzez samoocenę uczniowie również dostosowują swoje strategie uczenia się, aby zachodził postęp w uczeniu się.
7.Wspierające rusztowanie (scaffolding) „nowego” uczenia się. Wsparcie pomaga uczniom łatwo przejść od jednego tematu do drugiego i szybko uzupełnia luki w nauce. Nauczyciele (lub rówieśnicy) opracowują nowe metody uczenia się, koncentrując się na mniejszych jednostkach wiadomości i umiejętności. Budując wspierające rusztowanie dla nowych metod uczenia się, nauczyciele są w stanie lepiej określić, gdzie uczniowie potrzebują pomocy, gdzie odnoszą sukcesy i które wsparcie jest najbardziej skuteczne.
8 Wypełnienie luki. Nauczyciele i uczniowie wypełniają luki zidentyfikowane podczas oceny kształtującej i wyznaczają nowe cele i kryteria sukcesu. Cykl oceniania jest procesem ciągłym w klasie. |
Powyższy cykl jeszcze bardziej uwidacznia znaczenie oceniania kształtującego (a szerzej – oceniania wspierającego uczenie się ucznia) jako długofalowej, zaangażowanej, otwartej i budowanej w dialogu relacji pomiędzy podmiotami procesu uczenia się. […]
Cały tekst „Ocenianie kształtujące. Czyli szansa na rozwój ucznia i nauczyciela (cz. 1)” – TUTAJ
Źródło: www.ceo.org.pl
x x x
Ocenianie kształtujące. Czyli szansa na rozwój ucznia i nauczyciela (cz. 2)
Nie mogę dziś nie wspomnieć o zeszłotygodniowym felietonie. Pozostanie on w mojej pamięci jako jeden z tych, które wywołały ożywioną wymianę komentarzy na Fecbook’u. Uczciwie muszę przyznać, że nie tyle to moja zasługa, co pierwszego zamieszczonego tam tekstu, autorstwa owego emerytowanego wykładowcy fińskich uczelni technicznych – Grzegorza Szewczyka.
Szkoda, że nie zawsze była to wyłącznie wymiana poglądów, ale że pojawiła się też wymiana osądów….
To tyle na ten temat – reszta niech będzie milczeniem…
A o czym będzie dzisiaj? W pierwszej chwili pomyślałem, że o powołaniu przez ministra – w trakcie trwającej kadencji – sześciorga nowych członków Rady Dzieci i Młodzieży, bez wyjaśnienia powodów tej decyzji! Ale tak szybko jak ten pomysł powstał, tak szybko z niego zrezygnowałem. Bo po przypomnieniu sobie materiału jaki na ten temat zamieściłem 16 lutego b.r. doszedłem do wniosku, że to co w tym wydarzeniu jest najbardziej „wołające o pomstę do Nieba” to już zawarłem w komentarzu redakcji.
I wtedy przypomniałem sobie o zamieszczonym (w środę 15 lutego) materiale „O tym, że w szkołach źródłem dyskryminacji uczniów są też nauczyciele”, w którym przytoczyłem obszerny fragment tekstu opublikowanego na „Portalu Samorządowym”, zatytułowanego „Tak nauczyciele dyskryminują uczniów”.
Był tam zamieszczony cytat z tekstu autorstwa Tomasza Bilickiego, który przed miesiącem znalazł się na jego fb profilu:
„DYSKRYMINACJA W SZKOLE. Nie, nie chodzi o uczennice i uczniów, ale o nas – nauczycielki i nauczycieli. Wiem, że to może być wbicie kija w mrowisko, ale nie widzę żadnego uzasadnienia dla następujących nierówności w szkole: nauczyciel może pić lub jeść na lekcji, a uczeń nie, nauczyciel siedzi na fotelu gabinetowym, a uczeń na twardym, drewnianym krześle, w przypadku jednokierunkowych korytarzy lub schodów, nauczyciel może chodzić, jak mu wygodnie, a uczeń tylko zgodnie z zasadami, nauczyciel nie musi zmieniać butów, a uczeń ma taki obowiązek, toaleta dla nauczycieli jest lepiej wyposażona, niż dostępna dla uczniów” – zaczyna swój wpis w mediach społecznościowych Tomasz Bilicki, psychoterapeuta.
Zainteresowanych całym postem z 11 stycznia 2023 r. odsyłam do źródła – TUTAJ. Sugeruję nie tylko przeczytanie całego tekstu Tomasza Bilickiego, ale także komentarzy, które są pod tym postem.
A co ja mam do dodanie w formule felietonu? Spróbuję rozwinąć wątek, z komentarza Andrzeja Wołowczyka:
A potem pójdzie taki młody człowiek do pracy w pierwsze lepszej firmie lub korporacji i tam bardzo szybko wybiją mu z głowy wszelkie mrzonki o egalitaryzmie, które do tejże głowy wtłaczają mu za młodych lat ludzie tacy jak pan Bilicki…
Trudno nie przyznać racji koledze Wołowczykowi. Ludzkość od zawsze funkcjonowała i ewoluowała społecznie w strukturach hierarchicznych. I nie ważne, czy byli to jaskiniowcy, plemiona wędrowne, czy nasi przodkowie, którzy uprawiali ziemię i dali początek osadnictwu – zawsze byli tam jacyś wodzowie, kapłani, a później książęta i królowie. I mieli oni określone przywileje – z tytułu ich pozycji w tej społeczności.
Dlatego niezależnie od tego, czy w dzisiejszym świecie będziemy przywoływać kastowość społeczeństwa hinduskiego, podział na klasy społeczne, czy też – rzekomo egalitarne – społeczeństwa z okresy ustroju komunistycznego (gdzie przecież także byli „równi i równiejsi”), zawsze zakres praw i obowiązków zależał od pozycji, jaką jednostka zajmowała w Systemie.
Nawet obrońcy słynnego hasła Rewolucji Francuskiej – „Liberté, Egalité, Fraternité” (Wolność, Równość Braterstwo”), gdyby ich zapytać, czy w praktyce jest ono wcielane w codzienną praktykę współczesnych „demokracji Świata Zachodniego” muszą przyznać, że i tam nadal, jak za czasów Karola Marksa, nie tylko „byt określa świadomość’, ale także posiadany kapitał określa stopień przywilejów i możliwości.
I tu dochodzę do uwagi kolegi Andrzeja Wołowczyka, że gdy „pójdzie taki młody człowiek do pracy w pierwsze lepszej firmie lub korporacji” to „ tam bardzo szybko wybiją mu z głowy wszelkie mrzonki o egalitaryzmie.”
Czy w ogóle, w takich realiach, jest sens lansowania wizji szkoły, w której nauczyciele i uczniowie (płci obojga) mają d o k ł a d n i e takie same prawa i przywileje?
Wyobraźmy sobie jak by to wyglądało: Wszyscy mają wspólną szatnię, w salach lekcyjnych nie ma wyodrębnionego miejsca dla nauczyciela, nie ma także pokoju nauczycielskiego, o przerwach i zmianie przedmiotu (i nauczyciela) decyduje głosowanie, oczywiście – nauczyciele także chodzą w kapciach. Ocen w ogóle nie ma, a co za tym idzie – egzaminów i świadectw… No i wszyscy ze wszystkimi są po imieniu…
W zasadzie nie potrafię dalej, konsekwentnie, snuć wizji tak funkcjonującej szkoły. Bo, idąc dalej tym tropem, czy powinien być zniesiony obowiązek szkolny, a nauczyciele powinni funkcjonować w takich egalitarnych społecznościach pod warunkiem, że zatrudnili ich uczniowie???
Dość! Chyba to wystarczy, aby udowodnić do jakiego absurdu mogłyby doprowadzić próby realizacji idei zaprezentowanej 11 stycznia na fb Tomasza Bilickiego, a powtórzonej 13 lutego przez „Portal Samorządowy”, którą można dostrzec „między wierszami” tego posta…
Włodzisław Kuzitowicz
Oto tekst „podpatrzony” na fejsbukowym profilu Jędrka Witkowskiego – prezesa CEO:
REAGOWANIE KRYZYSOWE I BUDOWANIE ODPORNOŚCI .
NAJWAŻNIEJSZE WNIOSKI
Nasze społeczeństwo (a więc także szkoły) z rosnącą częstotliwością dotykają kolejne kryzysy. Reagowanie kryzysowe i budowanie odporności społeczności szkolnej na kryzysy staje się coraz ważniejszym wyzwaniem m.in. dla dyrektorów. Od tego jak sobie z tym wyzwaniem poradzą w coraz większym stopniu zależy jakość szkolnych doświadczeń uczniów.
Wspieraniem dyrektorów w reagowaniu w sytuacji kryzysowej i w budowaniu odporności ich szkół na koleje trudności zajmujemy się od kilku lat w Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO). Nasze wnioski i założenia tej pracy opisaliśmy na blogu (link w pierwszym komentarzu) a najważniejsze wnioski poniżej!
>każdy kryzys społeczny stawia przed szkołą nowe wyzwania lub generuje kryzys w samej placówce;
> w sytuacji kryzysowej kluczowe jest precyzyjne określenie, jakie wartości chcemy w pierwszej kolejności ochronić;
> cykl reagowania kryzysowego obejmuje:
– przygotowanie na sytuację kryzysową,
– osłabienie uderzenia,
– obudowanie strat,
– przeobrażenie w oparciu o wnioski;
> w obliczu coraz częstszych kryzysów sposób reakcji na kryzys powinien jednocześnie budować odporność na kolejne trudności;
> kryzys ujawnia nowe zasoby i weryfikuje dotychczasowe praktyki, na ich podstawie system ulega przeobrażeniu po zakończeniu kryzysu;
> w toku reakcji na kryzys pomocne jest patrzenie na szkołę jak na społeczność złożoną z osób utrzymujących ze sobą relacje a nie na szkołą jako instytucję zbudowaną z procedur;
> odporność szkoły zależy od czterech wymiarów; najważniejszy z nich to:
1 – wartości, 2 – relacje, 3 – kompetencje, 4 – procedury.
Zapraszam na bloga CEO (link do artykułu w pierwszym komentarzu) i na Studia
Podyplomowe dla Liderów Oświaty Szkoła ucząca się, na których zajmujemy się między innymi tym tematem
– TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/jedrek.witkowski.3
Na „Portalu Samorządowym” zamieszczono 14 lutego informację, która jest znakomitym potwierdzeniem reakcji nauczycieli na decyzje MEiN w sprawie zbliżających się egzaminów maturalnych. Oto jej fragmenty i link do pełnej wersji:
Foto: Shutterstock[www.portalsamorzadowy.pl]
Okręgowa Komisja Egzaminacyjna zaprasza nauczycieli do sprawdzania matur… SMS-ami
38,99 zł – tyle otrzymuje nauczyciel za sprawdzenie jednej pracy maturalnej z języka polskiego na poziomie podstawowym. Mimo to w całej Polsce chętnych, by sprawdzać matury, brak. OKE w Jaworznie szuka chętnych nauczycieli… wysyłając do nich SMS-y.
Jeszcze do 31 marca nauczyciele, którzy chcieliby dorobić, sprawdzając maturalne arkusze egzaminacyjne, mają czas, by zgłosić się do odpowiedniej dla siebie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Mimo że czasu jest jeszcze sporo, już teraz głośno mówi się o tym, że w całej Polsce brakuje chętnych. Ma to związek między innymi z tym, iż w tym roku maturzyści napiszą nowy egzamin, oparty na nowych podstawach programowych. Zdaniem nauczycieli pracy jest za dużo, jak na proponowane stawki.
Największe zmiany zostały wprowadzone w arkuszach z języka polskiego i języka obcego nowożytnego. W arkuszu z języka polskiego do tej pory do sprawdzenia było 10 zadań otwartych i wypracowanie na 250 wyrazów. Teraz będzie to 15 zadań otwartych i wypracowanie na 400 wyrazów. W przypadku języka obcego nowożytnego było to jedno zadanie otwarte, w którym trzeba było zmieścić się w 130 wyrazach; teraz na sprawdzających czekać ma 15 zadań otwartych i wypowiedź pisemna o długości 100-150 wyrazów. […]
Obecnie wynagrodzenie dla nauczyciela za sprawdzenie jednej pracy maturalnej wynosi 0,923 proc. minimalnej stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela dyplomowanego z przygotowaniem pedagogicznym. Stawka ma się jednak zmienić razem z podwyżkami dla nauczycieli. Na ten moment:
Za sprawdzenie części testowej egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym 11,40 zł , za sprawdzenie wypracowania 27,58 zł. – zazwyczaj egzaminator sprawdza jedną i drugą część, ale innych uczniów.
Za sprawdzenie egzaminu z języka obcego na poziomie podstawowym 16,30 zł.
Poprawiony arkusz egzaminacyjny z matematyki na poziomie podstawowy 26,48 zł.
Cały tekst „Okręgowa Komisja Egzaminacyjna zaprasza nauczycieli do sprawdzania matur… SMS-ami” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Z trzydniowym poślizgiem czasowym zamieszczamy na naszym OE fragmenty dawno obiecywanego przez Kolegę Jarosława Pytlaka tekstu
Rodziców doli żałobny rapsod – część 1
W polskiej szkole spotykają się dzisiaj zalęknieni rodzice ze zmęczonymi nauczycielami, aby – nie ufając sobie wzajemnie – wykształcić u dzieci odwagę, chęć działania i umiejętność współpracy.
Na wstępie muszę przyznać, że nie będzie to jednak rapsod, czyli utwór patetyczny, poemat, czy cokolwiek innego, co kryje się pod tym pojęciem. Tytuł powstał w pierwszym skojarzeniu z planowanym tekstem, na pożywce szkolnej wiedzy o twórczości czwartego wieszcza. Niespodziewanie odkrytej w osnutych pajęczynami zakamarkach mojego mózgu. Są w jego czterech słowach całe trzy ćwierci prawdy, bowiem artykuł będzie w tonie żałobnym i o doli współczesnych rodziców. Jedynie bez poezji, sama proza (życia). […]
Kontredans rodziców i nauczycieli
Debata publiczna o edukacji ma bardzo wiele wątków. Niektóre budzą szczególnie duże zainteresowanie. Co oczywiste, najczęściej gdy mowa o dzieciach. Emocje jednak sięgają zenitu, jeśli rzecz dotyczy nauczycieli oraz rodziców.
Napisałem ongiś, w zamierzchłej, analogowej przeszłości, że gdyby nauczyciel założył czapkę-niewidkę i stanął w grupie rodziców, rozmawiających po klasowym zebraniu na dziedzińcu szkoły, byłby w szoku słysząc krytyczne opinie o swojej pracy. Podobny szok przeżyłby rodzic, jeśli ubrany w tę samą czapkę posłuchałby rozmów toczących się w pokoju nauczycielskim. Dzisiaj, zamiast stawać się niewidzialnym, wystarczy zajrzeć na jakieś forum internetowe, rodzicielskie lub nauczycielskie. W mediach społecznościowych, gdzie obie grupy spotykają się bezpośrednio i najczęściej anonimowo, aż iskrzy od wzajemnych przytyków. Animozji nie łagodzi wspólna troska o dobro dzieci, bo indywidualnych sposobów rozumienia owego dobra jest bardzo, bardzo wiele. […]
Trzeba przyznać, że jako nauczyciele wykazujemy dużą gotowość zrozumienia i usprawiedliwiania różnych słabości naszych podopiecznych, ale daleko mniejszą wobec ich rodziców. Poniekąd słusznie, bowiem przygotowano nas i zatrudniono do pracy z dziećmi, a nie z dorosłymi, ale przypominam, że teraz mieści się to w jednym pakiecie. Zrozumienie sytuacji rodziców może być więc bardzo przydatne, zarówno w kontaktach z nimi, jak w codziennej pracy z ich potomstwem. Mnie samemu obserwacje i refleksje w tym zakresie pomagają na co dzień odtwarzać zasoby cierpliwości i empatii – towarów najpierwszej dzisiaj potrzeby w pracy nauczyciela. Dzieląc się tutaj swoimi przemyśleniami, mam nadzieję pomóc także Czytelnikowi, szczególnie jeśli wykonuje ten sam piękny zawód.
Rodzicielstwo jako wyzwanie
Od niepamiętnych czasów rodzicielstwo było po prostu zwykłą koleją ludzkiego losu. Wygląda na to jednak, że ostatnio, w bardzo krótkim czasie zatraciło swoją naturalność. Stało się wyzwaniem albo, jak czasem mówi się z nutą złośliwości, projektem życiowym „Dziecko”. Przyczyny tej zmiany są wielorakie.
Trudniej jest mieć dziecko. O ile w moim pokoleniu problemem były niechciane, przypadkowe ciąże, o tyle dzisiaj bardziej dolegliwy społecznie jest brak możliwości posiadania dzieci, mimo podejmowania prób, a nawet wspomagania medycznego. Częściej niż kiedyś potomstwo jest spełnieniem pragnień, cudownym darem od losu. Rodzice gotowi są przychylić mu nieba, co skutkuje, między innymi, nie zawsze racjonalnymi decyzjami wychowawczymi.
Zmniejszyła się przeciętna liczba dzieci w rodzinie. Życie oferuje ludziom wiele atrakcyjnych form spełnienia. Macierzyństwo/ojcostwo są tylko jedną z nich. Pojawia się teraz przeciętnie w starszym wieku. Ważniejszy niż kiedyś stał się aspekt ekonomiczny. Zanikło myślenie, że „Bóg dał dzieci, więc da i na dzieci”, natomiast rozpowszechniło się świadome inwestowanie w potomstwo, dążenie do zapewnienie mu jak najlepszych warunków rozwoju.
Całkowicie zmieniły się relacje między pokoleniami. Za czasów mojej młodości świat dzieci i świat dorosłych istniały równolegle. Oczywiście przenikały się, ale tylko w pewnym stopniu. Bywały wspólne zajęcia, obowiązki do wykonania w domu, razem obchodzone święta i uroczystości rodzinne. Szkoła pojawiała się na tym obrazku o tyle tylko, że trzeba było pochwalić się ocenami oraz zaraportować odrobienie pracy domowej. Odkąd sięgam pamięcią nikt nie musiał mnie zabawiać. Czasem bawiłem się sam, czasem zapraszałem dzieci sąsiadów lub szedłem w gości do nich, a jeśli tylko była odpowiednia pogoda – wychodziłem na podwórko.
Dzisiaj domowy świat dziecka jest niemal tożsamy ze światem dorosłych. Zniknęły podwórka i grasujące po nich „bandy”. Zamiast wzajemnych, spontanicznych wizyt, są aranżowane przez dorosłych spotkania w nielicznych chwilach wolnych od rozmaitych obowiązków. Bo współczesne dziecko w pocie czoła buduje przyszłą karierę życiową. W domu jest partnerem, którego w wieku trzech lat pyta się, czy podobają mu się buty takie, czy może inne, w wieku lat sześciu, czy ma ochotę chodzić do tej szkoły, czy może do innej. Ze starszymi dziećmi rozmawia się o wszystkim, także o nauczycielach, którzy – dlaczego nie – również mają się podobać. Młody człowiek stał się Wielkim Recenzentem wszystkiego, co go otacza, troskliwie izolowanym od zewnętrznych recenzji jego własnej osoby, które mogłyby spowodować traumę, albo co najmniej zaburzyć poczucie własnej wartości. W takim układzie dorośli też zatracają zdrowy dystans do dziecięcych humorów, zachcianek i opinii. A w obliczu problemów na tym tle – często stają bezradni. […]
Obraz sytuacji współczesnych rodziców uzupełnia szybkie tempo życia, brak czasu, powierzchowność kontaktów i zwyczajne zmęczenie. Źródłem tego ostatniego jest nie tylko codzienny wysiłek, ale także koszmarny nadmiar stresujących bodźców z otoczenia, od wiadomości o rozmaitych nieszczęściach po wizje nadchodzącej katastrofy klimatycznej. Do tego należy dodać świeże doświadczenie pandemii, której długofalowych skutków dopiero zaczynamy się domyślać, oraz wojnę w Ukrainie, grożącą wybuchem konfliktu na skalę światową. Nic dziwnego, że poczucie bezpieczeństwa przeciętnego człowieka mocno się dzisiaj chwieje, a w przypadku rodziców, dodatkowo obciążonych troską o swoje potomstwo, zazwyczaj leży w gruzach.
W świetle powyższych okoliczności wydaje mi się uzasadnione, by przyznać zbiorowo współczesnym rodzicom orzeczenie o specjalnej potrzebie empatii i zrozumienia w związku z pełnioną przez nich rolą społeczną, szczególnie trudną w dzisiejszych czasach. Wzgląd na te potrzeby może korzystnie wpłynąć na relacje w placówkach oświatowych, z pożytkiem dla wszystkich, nie wyłączając dzieci.
O tym, co wynika z tego orzeczenia, napiszę w drugiej części artykułu.
C.D.N.
Cały tekst „Rodziców doli żałobny rapsod – część 1” – TUTAJ
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/
x x x
Przedwczoraj – 15 lutego b.r. nastąpił obiecany dalszy ciąg:
Ku czemu to może zmierzać?! – czytaj TUTAJ
Dziś (16 lutego 2023 r.) proponujemy kolejny tekst z fejsbukowego profilu dr Tomasza Tokarza. Dowiecie się z nigo, że to nie oceny ani egzaminy są istotą „pruskiego” modelu szkoły. Tekst zamieszczamy bez skrótów:
Nowi członkowie Rady Dzieci i Młodzieży
15 lutego br. dyrektor generalny w MEiN Sławomir Adamiec w imieniu ministra Przemysława Czarnka wręczył powołania nowym członkom Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji i Nauki. Nominacje otrzymało 6 osób. Rada jest ciałem opiniodawczo-doradczym ministra w kwestiach dzieci i młodzieży.
Podczas uroczystości dyrektor generalny podziękował przedstawicielom Rady Dzieci i Młodzieży za dotychczasową pracę. – To jest poświęcony czas, to jest wysiłek intelektualny i to również poczucie, że robicie coś niezwykle ważnego dla Polski. Można powiedzieć wprost, że jest to służba. Tak jak my traktujemy każdą działalność publiczną jako służbę dla dobra państwa, tak traktujemy również Państwa udział w tych wszystkich inicjatywach, które do tej pory zrealizowaliście. I za tę służbę bardzo Państwu dziękujemy.
– Obecna kadencja Rady Dzieci i Młodzieży – chociaż jest dopiero początkiem – jest bardzo twórcza. I dziękuję Państwu za ten ogromny wkład. Dziękuję również za tę pracę dla Polski. Pracujecie dla siebie każdego dnia ucząc się, podejmując wysiłek intelektualny. Ale wszyscy służymy dobru publicznemu – podkreślił Sławomir Adamiec. Rada Dzieci i Młodzieży została powołana Zarządzeniem Ministra Edukacji i Nauki z dnia 11 stycznia 2022 r. Jej kadencja upłynie 30 września 2023 r. […]
W skład Rady wchodzi obecnie 32 osoby. Jej przewodniczącą jest Aleksandra Horoszko, a wiceprzewodniczącymi Olivia Kucharska i Szymon Nieznański.
Wśród nowych członków Rady Dzieci i Młodzieży znaleźli się:
-Oskar Frydrych
-Jagoda Kmita
-Martyna Patrycja Łuszczek
-Paulina Moskal
-Dominika Szostak
-Konrad Zacharski
[…]
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Komentarz redakcji
Bardzo szczątkowa jest ta powyżej przytoczona informacja. Nie można z niej dowiedzieć się o przyczynach tej „uzupełniającej” skład RDiM decyzji. Przypominamy, ze 2 lutego zamieściliśmy materiał zatytułowany „Opowieść o tym, czy Rada Dzieci i Modziezy jest niezależnym ciałem doradczym”. Zwracamy także uwagę iż przywołane w informacji MEiN Zarządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 11 stycznia 2022 mówi o powołano 32 członków Rady na okres do dnia 30 września 2023 r.
Na fanpage RDoM znaleźliśmy pod datą 11 stycznia 2023 r. taki – ilustrowany – post:
To już rok trwania VI Kadencji naszej Rady!
Czas szybko leci… razem przeżyliśmy wiele pięknych momentów, zrealizowaliśmy wiele ambitnych planów, a jeszcze więcej przed nami!
Nie wiadomo (nic na ten temat nie ma na owym fanpage RDiM) dlaczego MEiN powołał 6 osób, określonych jako „nowi członkowie rady…”.
Przypominamy, że w skład RDiM wchodzi 16 osób – członków rady i 16 zastępców członków.
Nie podano która z nowo powołanych osób kogo zastąpiła i dlaczego tamte zastąpione osoby przestały być członkami (zastępcami?) rady.
Podjęliśmy „działania śledcze” i dotarliśmy do Zarządzenia MEiN z dnia 14 lutego 2023 r. zmieniające zarządzenie w sprawie powołania Rady Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej przy Ministrze Edukacji i Nauki. I dopiero porównując ten akt prawny z tamtym rozporządzeniem z 22 stycznia 2022 roku ustaliliśmy, że:
Z województwa kujawsko-pomorskiego
Jagoda Kmita – zastąpiła Kacpra Gadomskiego
Konrad Zacharski – zastąpił Aleksandrę Sobiwszczańską
Z województwa opolskiego
Paulina Moskal zastąpiła – Oskara Siruk-Magierowskiego
Z województwa świętokrzyskiego:
Oskar Frydrych zastąpił – Michał Karbowniczek,
Dominika Szostak zastąpiła – Wiktorię Mazurczak;
Z województwa wielkopolskiego
Martyna Patrycja Łuszczek zastąpiła – Marię Sawczuk
Ale nadal nie wiemy, czy owi zastąpieni na kilka miesięcy byli członkowie i zastępcy członków zrezygnowali sami, czy zostali – na jakiej podstawie i z jakich powodów – odwołani! [W. K.]
W kolejnym lutowym spotkaniu w „Akademickim Zaciszu” – 15 lutego 2023 r. – jego Gospodarz – prof. Roman Leppert zaproponował, aby tematem rozmowy była praca pedagoga/pedagożki. Do udziału w rozmowie zaproszenie przyjęły:
– Michalina Ignaciuk – pedagożka z niepublicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej, doktorantka Uniwersytetu Gdańskiego, która w sieci znana jest jako Pedagog Michalina;
– Marta Szymczyk – pedagożkę szkolną w Szkole Towarzystwa Oświatowego „Edukacja” w Łodzi, znaną w sieci jako Nieszablonowa pedagożka;
– Natalia Twardosz – doktorantka Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, znaną w sieci jako WYkształceni.
Kto wczoraj nie mógł oglądać i wysłuchać tej ciekawej wymiany informacji i poglądów o pracy pedagoga może to zrobić w dogodnym dla siebie czasie klikając link poniżej:
O pracy pedagoga (nie tylko szkolnego) – TUTAJ
Dziś (16 lutego 2023 r.) proponujemy kolejny tekst z fejsbukowego profilu dr Tomasza Tokarza. Dowiecie się z niego, że to nie oceny ani egzaminy są istotą „pruskiego” modelu szkoły. Tekst zamieszczamy bez skrótów:
Sednem systemu pruskiego nie są oceny ani egzaminy. To są tylko dodatki, których użycie okazało się konieczne w przyjętym modelu.
Sednem modelu pruskiego jest bezrelacyjność. Eliminacja relacji z procesu dydaktycznego. Dlatego wydaje się on tak nieludzki.
Paradoksalnie dużo więcej relacji było w szkole tradycyjnej (tej przedoświeceniowej, przedindustrialnej, przedpruskiej).
Mistrz mógł być surowy, wymagający, ale wchodził z uczniem w jakąś relację personalną. Był osobą.
Tymczasem w erze przemysłowej relacje zostały usunięte w sposób intencjonalny. Z prostego powodu. W dobie kształcenia masowego, przy dużej mobilności i braku nauczycieli ciężko było budować system kształcenia na osobistym autorytecie. Ludzie musieli być łatwo zastępowalni. Jak trybiki w maszynie.
Zaczęto wzorować się zatem na pasie transmisyjnym a zamiast mistrzów do szkół wpuszczono urzędników, których głównym zadaniem było realizowanie programu. Dzięki skupieniu na programie można było wymieniać ludzi pod warunkiem, że będą realizować pewne zapisane regułki. Uznano że jeśli specjaliści na górze stworzą idealne programy, to potem nawet maszyna będzie w stanie je realizować. Robot dostanie curriculum, podręcznik, ćwiczenia, pomoce dydaktyczne… I wystarczy,
I we wszystkich szkołach w kraju uczniowie będą się uczyć tego samego o tej samej godzinie w oparciu o te same programy.
Bez zbędnej indywidualizacji i nadmiernej subiektywności, które mogły zaburzać scentralizowane formowanie.
Trwa to do dzisiaj… i dalej nauczycielom się wmawia że najważniejsze jest realizowanie programu. Program nie jest dla uczniów, lecz oni dla programu. Wielokrotnie słyszałem, że to co stanowi istotę człowieczeństwa czyli rozmowa, w szkole jest… stratą czasu. „Panie, nie mam czasu na pogawędki z uczniami, na jakieś projekty zespołowe, bo muszę realizować program„.
Tym samym usuwamy ze szkoły to, co może być w długiej perspektywie najwartościowsze dla ucznia (rozmowa z interesującym człowiekiem) i zastępujemy tym co może sobie znaleźć samodzielnie w internecie albo na kursach YouTube.
Dlatego tak ciężko wprowadzić do szkoły więcej relacji, bo ta nasza nowoczesna szkoła została zbudowana w opozycji do nich.
Dlatego w szkole czas na sprawdziany zawsze się znajdzie, natomiast brakuje czasu na to, co było sednem edukacji w pierwotnym znaczeniu (educo – wyprowadzanie ku wartościom, schole – czas wolny od pracy). Na to, by siąść w kole i porozmawiać o ważnych sprawach z ludźmi, których lubimy i szanujemy.
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/
Foto: fotolia/Papa[www.nauka.trojmiasto.pl]
„Portal Samorządowy” zamieścił 13 lutego 2023 r. tekst, informujący o tym, że uczniowie są dyskryminowani w szkołach nie tylko przez innych uczniów, ale także przez nauczyciel. Oto obszerny fragment tego materiału:
Tak nauczyciele dyskryminują uczniów
Wygląd, orientacja, pochodzenie – to te powody, które jeszcze parę lat temu uczniowie wskazywali jako powody swojej dyskryminacji. Dziś coraz głośniej mówi się o tym, że dyskryminacji doznają ze strony nie kolegów, a nauczycieli, choć w zupełnie innych obszarach.
>81 proc. uczniów i uczennic jest zdania, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna.
>Jedna czwarta dyrektorów i dyrektorek szkół podstawowych podała, że żadna osoba z kadry nauczycielskiej z kierowanej przez nich szkoły nigdy nie brała udziału w szkoleniu dotyczącym równego traktowania.
>- Wiem, że to może być wbicie kija w mrowisko, ale nie widzę żadnego uzasadnienia dla następujących nierówności w szkole: nauczyciel może pić lub jeść na lekcji, a uczeń nie, nauczyciel siedzi na fotelu gabinetowym, a uczeń na twardym, drewnianym krześle – wylicza, Tomasz Bilicki, psychoterapeuta.
Źródło: Równe traktowanie w szkole. Raport z badania w szkołach oraz analiza ilościowa programów wychowawczo-profilaktycznych – s. 42
Jak wynika z danych opublikowanych na początku 2022 roku przez rzecznika praw obywatelskich, ponad dwie trzecie Polaków jest zdania, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna. Bo choć szkoła powinna zapewniać wolną od dyskryminacji i uprzedzeń przestrzeń dla rozwoju i kształcenia młodych ludzi, bardzo często tak się nie dzieje.
Wielu nauczycieli nie bierze udziału w szkoleniach dotyczących równego traktowania wszystkich osób
Wynika to między innymi z faktu, że nauczyciele nie biorą udziału w szkoleniach dotyczących równego traktowania wszystkich osób. Jedna czwarta, czyli ponad 25 proc. dyrektorów i dyrektorek szkół podstawowych, poproszona o oszacowanie odsetka nauczycieli z ich szkoły, którzy brali udział w programach szkoleniowych poruszających tematykę, równego traktowania wszystkich osób, podali, że żadna osoba z kadry nauczycielskiej z kierowanej przez nich szkoły nigdy nie brała udziału w tego typu szkoleniu. Oznacza to, iż około 80 proc. nauczycieli i nauczycielek nie szkoli się w tej kwestii wcale. Nie ma się więc co dziwić, że coraz głośniej słychać głosy nauczycieli, którzy przyznają, że źródłem dyskryminacji często są oni sami
„DYSKRYMINACJA W SZKOLE. Nie, nie chodzi o uczennice i uczniów, ale o nas – nauczycielki i nauczycieli. Wiem, że to może być wbicie kija w mrowisko, ale nie widzę żadnego uzasadnienia dla następujących nierówności w szkole: nauczyciel może pić lub jeść na lekcji, a uczeń nie, nauczyciel siedzi na fotelu gabinetowym, a uczeń na twardym, drewnianym krześle, w przypadku jednokierunkowych korytarzy lub schodów, nauczyciel może chodzić, jak mu wygodnie, a uczeń tylko zgodnie z zasadami, nauczyciel nie musi zmieniać butów, a uczeń ma taki obowiązek, toaleta dla nauczycieli jest lepiej wyposażona, niż dostępna dla uczniów” – zaczyna swój wpis w mediach społecznościowych Tomasz Bilicki, psychoterapeuta. […]
Cały tekst „Tak nauczyciele dyskryminują uczniów” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl











