Zapis rozmowy z dyrektorką SP nr 57 w Gdańsku o przyjętych do tej szkoły Ukrainkach i Ukraińcach zamieścił dzisiaj – w rok po napaści Rosji na Ukrainę – „Dziennik Bałtycki”. Oto obszerne fragmenty zapisu tego wywiadu:

 

 

Szkoła musi być dla wszystkich. Ukraińscy uczniowie w polskiej rzeczywistości

 

Mija rok, odkąd tysiące dzieci musiały uciec z Ukrainy w poszukiwaniu bezpieczeństwa i pokoju. Jedną ze szkół, które przyjęły nowych uczniów, jest Szkoła Podstawowa nr 57 w Gdańsku. Placówka zdała egzamin na 5 z plusem. O tym, jak udało się pomóc dziesiątkom dzieci z doświadczeniem migracyjnym, opowiada dyrektor szkoły Anna Listewnik.

 

Jak wielu uczniów przybyło do szkoły po wybuchu wojny w Ukrainie?

 

W związku z wybuchem wojny w Ukrainie w naszej szkole podstawowej naukę podjęło około 130 uczniów.

 

Szkoła świetnie poradziła sobie z tym wyzwaniem. Czy program nauczania dla dzieci spoza Polski był już wcześniej wdrażany w państwa placówce?

 

Tak. Jednym z priorytetów SP57 jest to, aby nasza szkoła była przyjazna wszystkim uczniom, aby panowała w niej miła atmosfera.

 

Odpowiadając na potrzeby środowiska, w roku szkolnym 2018/2019, za zgodą Wydziału Rozwoju Społecznego gdańskiego Urzędu Miejskiego, otworzyłam pierwszy oddział przygotowawczy dla ukraińskich uczniów klas IV-VI. Wraz z rosnącymi potrzebami w 2019/2020 otworzyliśmy kolejne takie oddziały dla uczniów klas I-III, a w 2021/2022 dla uczniów klas VII-VIII.

 

Wszyscy nauczyciele pracujący w szkole zostali przeszkoleni i odpowiednio przygotowani do pracy z uczniami z doświadczeniem migracyjnym. W oddziałach przygotowawczych wdrażamy uczniów do włączania do polskiego systemu oświaty.

 

W jaki konkretnie sposób?

 

Uczniowie w takich oddziałach mają 6 godzin zajęć języka polskiego tygodniowo. Każdy nauczyciel pracujący z uczniami z doświadczeniem migracyjnym dostosowuje treści nauczania do ich potrzeb i poziomu. Na przykład poprzez budowanie prostych komunikatów i sprawdzanie ich rozumienia, udzielanie dodatkowych objaśnień, monitorowanie pracy, podsumowywanie oraz powtarzanie najważniejszych informacji. Warto pokazywać podobieństwa i różnice między językiem ojczystym ucznia a językiem polskim. Wykorzystujemy również różnorodne metody i formy pracy. Uczniowie najbardziej lubią zajęcia dramy pedagogicznej, gry dydaktyczne – rymowanki, „wywracanki” słowne, wyliczanki oraz ćwiczenia interaktywne , jak choćby „połącz w pary”, krzyżówki, pudełka, koło fortuny. Czytamy i piszemy wspólnie z uczniami proste teksty w języku polskim. Później robią to samodzielnie. Uczniowie bardzo chętnie prezentują swoje talenty – recytują wiersze i śpiewają piosenki. Oprócz działań wewnętrznych współpracujemy też ze szkołami w Ukrainie. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie, prowadzimy zajęcia online na temat naszych tradycji i kultur, wykorzystując m.in. metodę dramy pedagogicznej, nagrywamy też filmy, które udostępniamy później szerszej społeczności. Od roku 2019 organizuję konferencje międzynarodowe pod honorowym patronatem prezydent miasta Gdańska. Wszystkie te działania sprawiają, że uczniowie z doświadczeniem migracyjnym szybko i skutecznie uczą się języka polskiego, cieszą się swoimi sukcesami oraz łatwo odnajdują w nowym środowisku. […]

 

Od dnia wybuchu wojny minął rok. Jaka część dzieci z Ukrainy, które trafiły do szkoły rok temu, wciąż się w niej uczy?

 

Ze 130 uchodźców z Ukrainy, którzy podjęli naukę w Szkole Podstawowej nr 57, wciąż uczy się w naszej szkole 73 uchodźców.

 

Jak zmienili się ci uczniowie na przestrzeni roku?

 

Bezpośrednio po wybuchu wojny, w jej pierwszych tygodniach, większość uczniów z Ukrainy mówiła wychowawcom, że są w Polsce, w Gdańsku i w naszej szkole tylko na chwilę i niebawem zamierzają wrócić do swoich domów w Ukrainie. Dziś już tak nie mówią. Dzieci są bardzo otwarte i szybko nawiązują relacje z rówieśnikami oraz nauczycielami. Widać, że chcą się uczyć języka polskiego, są do tego bardzo zmotywowane. […]

 

Czy relacje między uczniami polskimi a ukraińskimi ewoluowały na przestrzeni roku?

 

Polscy uczniowie chętnie pomagają swoim kolegom i koleżankom z Ukrainy. Bariery językowe bardzo szybko są przełamywane. Sprawdzonym sposobem na nawiązanie pierwszego kontaktu jest rozmowa o zainteresowaniach. […]

 

Jakie są najważniejsze lekcje i wnioski, które wynieśli państwo jako placówka z tej sytuacji?

 

Różnorodność kulturowa zawsze wzbogaca i poszerza nasze horyzonty. Uczymy się od siebie nawzajem otwartości na świat. Pokazujemy, że możemy o wszystkim porozmawiać i rozwiązać każdą, nawet najtrudniejszą sytuację.

 

Oddziały przygotowawcze są bardzo dobrym rozwiązaniem umożliwiającym poznanie języka polskiego, wyrównanie różnic programowych, wdrożenie dzieci do polskiego systemu edukacyjnego, a przede wszystkim zapewniającym poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego. Ułatwiły też na wielu poziomach pracę nauczycielom.[…]

 

 

Cały tekst „Szkoła musi być dla wszystkich. Ukraińscy uczniowie w polskiej rzeczywistości”  –  TUTAJ   

 

 

 

Źródło: www.dziennikbaltycki.pl

 



W minioną sobotę – 18 lutego – Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu tekst, który – choć z czterodniowym opóźnieniem – postanowiliśmy upowszechnić na OE.  A dlaczego – nie trudno zgadnąć, czytając  jego tytuł:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Odczarowanie oceniania

 

Wielu nauczycieli uważa, że ze względu na narzucony program nauczania i wymogi dydaktyczne, ma ograniczoną autonomię w swojej pracy z uczniami, Jednak prawdą jest, że nauczyciele mają ogromną „władzę dydaktyczną” nad nauczaniem i uczeniem się swoich uczniów. To oni decydują o tym, czego i jak nauczają i jak uczniów oceniają.

 

Jedną z kluczowych „broni” (używając słownictwa walki) stosowanej przez nauczycieli jest właśnie ocenianie. Co i jak będzie oceniane zależy tylko od nauczyciela. Jest on jedyną osobą, która może przeprowadzać proces oceniania.

 

Czy można to zmienić, czy można odczarować ocenianie?

 

Odczarowywanie powinno się zacząć od otwartej komunikacji dotyczącej oceniania!

 

Nie będę tu rozpatrywać, czy ocenianie mogłoby zniknąć, wychodzę z założenia, że ocenianie jest potrzebne, ale takie, które daje uczniom informację pomocną w uczeniu się.

 

Zacznijmy odczarowywanie, czyli zapytajmy uczniów.

 

Potrafimy zasięgać opinii uczniów w sprawie działalności szkoły, sposobów uczenia się, sposobów prezentowania wiedzy, a nawet wyboru lektur, ale nadal ocenianie nie podlega dyskusji.

 

Jeśli otworzylibyśmy dyskusję na temat oceniania, to uczniowie mogliby się poczuć bardziej kompetentni, sprawczy, zaangażowani w swoją naukę i przede wszystkim bardziej odpowiedzialni za swoje uczenie się. Jako zwolenniczka oceniania kształtującego, jestem bardzo za tym.

 

Zasięganie opinii uczniów może zmienić oręże walki w postaci oceniania, w  działalność pomocową wykorzystującą ocenianie.

 

W jakiej sprawie warto zasięgnąć opinii uczniów?

 

1.Czy uczniowie wiedzą, jakie są w stosunku do nich oczekiwania?

3.Jak chcieliby być oceniani – w jaki sposób?

4.Kto ma ich oceniać, czy tylko nauczyciel, czy wchodzi w grę ocena koleżeńska (kształtująca), a może samoocena?

5.Kiedy ocena jest sprawiedliwa? Co oznacza sprawiedliwe ocenianie?

6.W jaki sposób powinna powstawać ocena końcowa na koniec roku?

 

1.Czy uczniowie wiedzą, jakie są w stosunku do nich oczekiwania? – kryteria sukcesu

 

Ocena bez wcześniejszego podania oczekiwań, mija się z celem, jest jakby ruletką – trafię lub nie trafię. Podawanie wcześniej uczniom kryteriów sukcesu, przybliża im obraz tego, czego wymaga od nich i będzie oceniał nauczyciel, co będzie podlegało ocenie. Kryteria uczniom się po prostu należą.

 

Powinny być precyzyjnie określone i wyjaśnione. To nie jest proste, gdyż często, co innego rozumiemy pod tym samym pojęciem. Zrozumiałe dla uczniów kryteria zwiększają szansę ucznia na sukces, jeśli on wie, co ma wykonać i jak, to przecież łatwiej mu to zrobić.

 

>Bardzo dobrą techniką jest tak zwana praca wzorcowa, polega na wcześniejszym pokazaniu uczniom, jak ma wyglądać dobrze wykonane zadanie, omówienie z nimi tego wzoru, a dopiero potem polecenie jego wykonania.

 

>Pewną pomocą może być stosowanie przez nauczyciela tabel oceniania, w których kryteria są rozbite na poziomy. Takie tabele są stosowane w edukacji w USA. Piszę o nich we wpisie „Tabele oceniania”.

 

Dzięki nim nauczyciel ujawnia zasady oceniania, do tego stopnia, że uczeń może dokonać samooceny swojej pracy.

 

>Korzystne jest przekazanie uczniom kryteriów sukcesu nie tylko do zadania i sprawdzianu, ale do całego działu. Dzięki temu uczeń może planować swój proces uczenia się i może sam ocenić stopień opanowania przez siebie tematu.

 

>Dobrym sposobem, może być przeprowadzanie sprawdzianów próbnych ocenianych informacją zwrotną. Wtedy uczeń lepiej rozumie popełnione przez siebie błędy (w odniesieniu do oczekiwań nauczyciela) i jego „prawdziwy” sprawdzian ma szanse być znacznie lepiej wykonany.

 

Dzięki takim i podobnym praktykom uczniowie uzyskują część władzy nad własnym uczeniem się.

 

 

2.Jak chcieliby być oceniani – w jaki sposób?

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj (2 lutego 202 r.) na stronie MEiN zamieszczono obszerną informacje o wprowadzeniu od 1 września br powszechnych obowiązkowych testów sprawnościowych uczniów wszystkich typów szkół. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:

 

 

Zmiany w podstawie programowej wychowania fizycznego

 

 

Proponowane zmiany w podstawie programowej

 

Zmiany obejmują wprowadzenie mechanizmu monitorującego sprawność fizyczną uczniów klas IV-VIII szkoły podstawowej i uczniów szkół ponadpodstawowych (branżowych szkół I stopnia, liceów ogólnokształcących, techników). Polegają one na dodaniu w podstawie programowej kształcenia ogólnego w zakresie wychowania fizycznego – w części „Warunki i sposób realizacji” – obowiązku przeprowadzania raz w ciągu roku szkolnego (w okresie od marca do kwietnia) testów sprawnościowych uczniów poszczególnych klas i wpisywania wyników tych testów do systemu teleinformatycznego „Sportowe Talenty”. System prowadzi minister właściwy do spraw kultury fizycznej.

 

Testy będą obejmowały:

 

1.bieg 10 razy po 5 metrów – służący pomiarowi zdolności szybkościowo-siłowo-koordynacyjnych;

2.beep-test (20-metrowy wytrzymałościowy bieg wahadłowy wykonywany według protokołu dla testu Eurofit) – służący pomiarowi zdolności wytrzymałościowych w biegu;

3.podpór leżąc przodem na przedramionach, plank (deska) – służący pomiarowi zdolności siłowo-wytrzymałościowych całego ciała;

4.skok w dal z miejsca – służący pomiarowi skoczności i siły.

 

 

Obsługa systemu teleinformatycznego „Sportowe Talenty”

 

Obsługa systemu teleinformatycznego „Sportowe Talenty” będzie się odbywała za pośrednictwem indywidualnego konta każdego z nauczycieli wychowania fizycznego. Będzie nim administrowała wyznaczona w danej szkole osoba. Konta administratorów w szkołach założy wskazany przez ministra właściwego do spraw kultury fizycznej operator systemu. Wyznaczony w szkole administrator będzie tworzył konta dla poszczególnych nauczycieli wychowania fizycznego w danej placówce.

 

Wyniki przeprowadzonych testów nie będą miały wpływu na ocenę

 

Wyniki przeprowadzonych testów nie będą miały wpływu na ocenę ucznia z przedmiotu wychowanie fizyczne. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 22 lutego 2019 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych (Dz. U. poz. 373, z późn. zm.) przy ustalaniu oceny z wychowania fizycznego, techniki, plastyki i muzyki należy przede wszystkim brać pod uwagę wysiłek wkładany przez ucznia w wywiązywanie się z obowiązków wynikających ze specyfiki tych zajęć, a w przypadku wychowania fizycznego – także systematyczność udziału ucznia w zajęciach oraz aktywność ucznia w działaniach podejmowanych przez szkołę na rzecz kultury fizycznej.

 

Zgromadzone dane pozwolą lepiej identyfikować problemy z aktywnością fizyczną dzieci i młodzieży

 

Dane zgromadzone w systemie „Sportowe Talenty”, w formie zagregowanych danych populacyjnych, będą analizowane przez Instytut Sportu – Państwowy Instytut Badawczy. Jednostka ta – na zlecenie ministra właściwego do spraw kultury fizycznej – jest operatorem systemu. Następnie Instytut Sportu udostępni zgromadzone dane zainteresowanym resortom, które na ich podstawie kształtują interwencję publiczną w tym zakresie. […]

 

Pomoc w odkrywaniu talentów

 

System teleinformatyczny „Sportowe Talenty” posłuży również identyfikacji talentów sportowych wśród uczniów. Nauczyciel na podstawie wyników przeprowadzonych prób określi „wskaźnik” sprawności fizycznej poszczególnych uczniów w stosunku do populacji lub innych historycznych pokoleń dzieci. Korzystając z wystandaryzowanych siatek centylowych, będzie mógł także określić postęp lub regres uczniów we wskazanym zakresie.

 

Narzędzie to będzie stanowić wsparcie dla codziennej pracy nauczyciela wychowania fizycznego. Korzystając z systemu „Sportowe Talenty”, również uczniowie będą mogli samodzielnie monitorować swój rozwój fizyczny i motoryczny.

 

Proponowane zmiany odpowiedzią na niski poziom aktywności fizycznej

 

Czytaj dalej »



Zgodnie z utrwaloną już tradycją – dzień po – zamieszczamy na OE informację o środowym spotkaniu w „Akademickim Zaciszu”. Wczorajsze miało temat przewodni „Być nauczycielką – nauczycielem w Polsce AD 2023”. Tym razem zaproszenie do rozmowy od Gospodarza – prof. Romana Lepperta przyjęły cztery osoby:

 

 

> Aldona Rumińska-Szalska – „Nauczycielka Jutr@ 2022”, wyłonioną w konkursie organizowanym przez Fundacja Orange i Głos Nauczycielski;

 

 

> Agnieszka Kraińska – „ WOS na głowie” – finalistka konkursu Nauczyciel Roku 2022, organizowanego przez Głos Nauczycielski;

 

 

> Artur Tutka  – „ Edu-Partyzant” – również finalista wspomnianego wyżej konkursu;

 

 

> Doktor Łukasz Kosiński – dyrektor Miejskiego Ośrodka Edukacji Nauczycieli w Bydgoszczy, ale także wykładowca w Wyższej Szkole Bankowej w Bydgoszczy –  Wydział Finansów i Zarządzania

 

 

 

Wszyscy, którzy wczoraj nie oglądali i nie słuchali tej ciekawej wymiany myśli, mogą to zrobić w dogodnej dla siebie porze, klikając w poniżej zamieszczony link do pliku z nagraniem:

 

 

 

Być nauczycielką – nauczycielem w Polsce AD 2023  –  TUTAJ



Robert Raczyński zamieścił 21 lutego b.r. na swoim blogu  tekst, w którym podjął problem wpływu rewolucji technologicznej na przyszłość edukacji. Poniżej, nie chcąc ingerować wartościująco poprzez wybór fragmentów, zamieszczamy pierwsze i  końcowe fragmenty tego tekstu, zachęcając do przeczytania tekstu na blogu „Eduopicum”:

 

 

Nowy, wspaniały człowiek

 

Załóżmy jednak, że zastrzeżenia, wymienione w pierwszej części tego wpisu, są możliwe do obejścia, albo też są jedynie marudzeniem starego zgreda, bez konta na Instagramie – jakie to sztucznie-inteligentne cuda czekać nas mają od jutra, w szkole naszej powszechnej? Wedle całkiem rozpowszechnionych sądów, ma to być „rewolucja w działaniu i postrzeganiu edukacji”, „ułatwienie życia” i oczywiście „pogłębienie kompetencji ludzkich” (sic!). Jak miałoby się to dokonać? Otóż, według naszych oświatowych futurystów, tak samo jak przy wprowadzeniu do użytku maszyny parowej – poprzez uwolnienie nas od żmudnych czynności dnia powszedniego. Do ich świadomości jakoś słabo przebija się myśl, że np. rewolucja przemysłowa raczej pogłębiła kryzys rodziny i oddaliła ludzi od siebie, mimo iż teoretycznie uwolniła ich ręce od wielu czasochłonnych i męczących zajęć – takie proste intuicje na ogół zawodzą.

 

Rewolucja informatyczna, uwalniając od dowolnej, monotonnej rutyny, wpędza nas w inną, domagającą się tyle samo, lub nawet więcej naszego czasu i uwagi. Poza tym, o ile przewroty minione uwalniały w większości nasze ręce i plecy, dając nam większe szanse na rozwój intelektualny i wywracając do góry nogami rynek pracy, sięganie po AI oraz zdawanie się na coraz sprawniejsze i coraz głębiej ingerujące w nasze życie algorytmy uwolni nas od… No właśnie, od czego? Od odpowiedzialności? Samodzielności? Konieczności podejmowania decyzji? Czy o to właśnie chodzi w nowoczesnej oświacie? Dokąd ma nas doprowadzić uwalnianie mózgów od rutyny myślenia i rozwiązywania „prostych” problemów? Do sublimacji zdolności intelektualnych? Nawet gdyby było to możliwe (tak, jak nie jest), jest wysoce nieprawdopodobne, byśmy byli w stanie wykreować świat, w którym liczyłyby się i napędzały gospodarkę tylko wspomniane wartości, nie doprowadzając przy tym do ruiny wszystkich tych głęboko humanistycznych rojeń, którymi karmi nas na co dzień politycznie poprawna propaganda, wysługując się przy tym oświatą powszechną. Najprawdopodobniejszym scenariuszem jest więc nadpisanie dziejącej się historii odpowiednią ideologią – ta głosząca wyższość tych, czy innych kompetencji zostanie podmieniona kolejną iteracją nowego, wspaniałego człowieka, a dzisiejsi głosiciele jedynie słusznych metod i podejść, ze zdziwieniem dowiedzą się, że do tej wersji polityki oświatowej już nie pasują, a ich para religia nie okazała się w żaden sposób lepsza od innych, dawno już przebrzmiałych i przez nich samych odsądzonych od czci i wiary.

 

Przeanalizujmy kilka obietnic najczęściej składanych przez zachłyśniętych rosnącą dostępnością narzędzi IT w oświacie entuzjastów pedagogiki jutra, najwyraźniej nieświadomych swojego własnego rychłego końca. Na jednym z pierwszych miejsc na tej liście przebojów jest oczywiście szerszy dostęp do informacji (nagminnie i chyba często celowo mylonej z wiedzą). Dzięki algorytmom AI, „wiedza” ma być przez uczącego się pozyskiwana 24/7, bez względu na bariery geograficzne, kulturowe, językowe, środowiskowe i biologiczne. Będę mógł mieć dostęp do dowolnego kursu, w dowolnym języku, o dowolnej porze dnia i nocy, a jak stracę wzrok lub ogłuchnę, odpowiednie urządzenia zniwelują moje upośledzenie. Cudowne, prawda? I jakie demokratyczne! Czego to nie nauczyłbym się w tydzień! A może i szybciej! […]

 

Czytaj dalej »



Postanowiliśmy już dzisiaj (22 lutego 2023 r.) poinformować o zapowiedzianym na 2 marca b.r. spotkaniu, w którym o edukacji filozoficznej, jako ważnym nurcie edukacji w ogóle, z autorką książki „Edukacja do samodzielności, Warsztaty z dociekań filozoficznych” – prof. dr hab. Aldoną Pobojewską będzie rozmawiał Krystian Karcz – nauczyciel etyki, filozofii, wiedzy o społeczeństwie w Zespole Szkół Społecznych nr 2 STO w Poznaniu.

 

 

 

Jak praktykować edukację filozoficzną? Spotkanie wokół książki „Edukacja do samodzielności

 

Zapraszamy na inspirujące spotkanie wokół książki „Edukacja do samodzielności. Warsztaty z dociekań filozoficznych” Aldony Pobojewskiej przekonującej, że warsztaty dociekań filozoficznych:

– niwelują nierówności edukacyjne,

– uatrakcyjniają nauczanie,

– polepszają atmosferę w grupie,

– pozwalają odkrywać ukryte atuty,

– przynoszą profity terapeutyczne,

– a nawet sprzyjają poprawie kondycji demokracji.

 

Wspólnie zastanowimy się:

– Czym jest tytułowa edukacja do samodzielności?Jak dobrze kształcić filozoficznie?
– Czym są warsztaty dociekań filozoficznych?
– Jakie kompetencje kształcą warsztaty dociekań filozoficznych?
– Gdzie w polskich realiach edukacyjnych znaleźć miejsce na dociekania filozoficzne?

 

 

Spotkanie będzie transmitowane na żywo na profilach głównych organizatorów.

 

Wydawnictwa Uniwersytetu łódzkiego   –  TUTAJ

 

Profil na Fb „Uczę filozofować”  –  TUTAJ

 

 

 

O książce:

 

Warsztaty z dociekań filozoficznych są dla polskiego czytelnika względnie nowym instrumentem. Służą do wyrabiania umiejętności, motywacji i postaw społecznych oraz poznawczych związanych ze zdobywaniem intelektualnej i moralnej samodzielności. Kształtują kompetencje miękkie, ucząc: stawiania pytań problemowych, formułowania własnego stanowiska i jego argumentacji, krytycznego myślenia, wrażliwości, wyobraźni, kreatywności i wielu innych. Stanowią uniwersalne narzędzie w dwojakim sensie. Po pierwsze można z nich korzystać na każdym poziomie nauczania w różnych placówkach kształceniowych i wychowawczych, pełnią bowiem swoją edukacyjną funkcję niezależnie od wieku i poziomu intelektualnego uczestników. Po drugie nadają się do zastosowania na wszystkich przedmiotach, doskonale sprawdzając się również na lekcjach etyki.

 

 

Gościem spotkania będzie:

 

Aldona Pobojewska – profesor filozofii, zatrudniona w Katedrze Filozofii Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego. Stypendystka Fundacji Alexandra von Humboldta oraz Fundacji Walthera-Rathenau. Głównymi obszarami jej zainteresowań są: epistemologia i filozofia edukacji. Autorka licznych tekstów publikowanych w naukowych czasopismach polskich i niemieckich. Nagrodzona Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Rzeczoznawczyni MEN ds. szkolnych podręczników filozofii i etyki. Pomysłodawczyni i koordynatorka międzynarodowego grantu Edukacja rodziców. Szkoła komunikacji międzypokoleniowej. Zainspirowana programem Matthew Lipmana „Filozofia dla dzieci” zaproponowała jego modyfikację, tzw. warsztaty z dociekań filozoficznych. Od 1993 roku stosuje je w pracy dydaktycznej z różnymi grupami wiekowymi: uczniami szkoły podstawowej i liceum, ze studentami, nauczycielami i słuchaczami uniwersytetu trzeciego wieku.

 

Spotkanie poprowadzi:

 

Krystian Karcz – nauczyciel etyki, filozofii, wiedzy o społeczeństwie i edukacji dla bezpieczeństwa. Założyciel największego wirtualnego pokoju nauczycielskiego – grupy „Nauczyciele filozofii i etyki” oraz strony Uczę filozofować na portalu Facebook, współautor książki „Filozofuj z dziećmi 2”, popularyzator filozofii, filozofowania oraz nowoczesnych metod nauczania.

 

 

Źródło: www.facebook.com/events/1

 



W poniedziałek 20 lutego 2023 r. Jarosław Pytlak zamieścił na blogu „Wokół Szkoły” swój tekst z przed 8 lat, w którym podjął próbę opisania trudnej roli współczesnych rodziców. Oto obszerne fragmenty tego niekrótkiego tekstu. I link do jego pełnej wersji:

 

 

 

Kalejdoskop lęków współczesnych

 

Pracując nad drugą częścią artykułu o doli współczesnych rodziców, sięgam także do tekstów napisanych w przeszłości. Cennym źródłem są materiały publikowane na łamach papierowego kwartalnika „Wokół szkoły”. Okazuje się, że czasem, mimo upływu lat, wciąż dają do myślenia.

 

Czytelnikom czekającym na kontynuację „Rodziców doli…” postanowiłem udostępnić w międzyczasie artykuł dotyczący tej samej tematyki, który opublikowałem 8 lat temu. Co oznacza, że w innej epoce, więc bardzo proszę nie potępić mnie za zbytnią dezynwolturę w podejściu do rodzicielskich niepokojów, jaką wtedy wykazałem. Wiem, że ówczesna porada, by złapać dystans do problemów dziecka, jest nieadekwatna do obecnego stanu emocjonalnego rodziców. Mimo wszystko, zachęcam do przeczytania tego artykułu, bowiem problem w istocie pozostał ten sam, tylko z dzisiejszej perspektywy stał się dużo bardziej palący.

 

x          x          x

 

[…]

 

Możliwość komunikowania się niemal w każdej chwili jest jedną z najważniejszych różnic pomiędzy stylem życia z czasów mojej młodości a tym, co dzieje się obecnie. Zmianę tę dobitnie uświadomiłem sobie kilka lat temu, kiedy podczas wieczerzy wigilijnej nestor rodu, człowiek skądinąd bardzo dbały o konwenanse, odebrał dzwoniącą komórkę.  Jakiś czas później wśród rodziny zgromadzonej tym razem przy wielkanocnym stole naliczyłem zrazu jedenaście smartfonów na czternaście zebranych osób, by potem przekonać się, że jedynie mój pozostał w kurtce w przedpokoju. Dzisiaj już mnie nie dziwi ani dzwoniąca komórka interesanta, rozmawiającego ze mną w dyrektorskim gabinecie, ani to, że przepraszając i wyłączając ją, sprawdza najpierw, kto dzwonił. Nie oburza mnie nawet, jeśli odbiera połączenie, rzucając szybko „Oddzwonię później!”. Przyzwyczaiłem się do próśb najlepszej z żon, żebym dał znać, choćby SMS-em, nawet w połowie nocy, że dojechałem szczęśliwie do celu podróży. Sam oddzwaniam w zasadzie niezwłocznie, gdy z jakiegoś powodu nie odbiorę połączenia. Szczególnie, jeśli przyszło z nieznanego numeru, co od razu wzbudza ciekawość podszytą z lekka niepokojem. Rozumiem nawet histeryczne reakcje dzieci na kolonii, kiedy z powodu wyłączenia prądu w całej okolicy nie ma zasięgu telefonicznego, jak również połączenia od ich rodziców, typu: „Panie Dyrektorze, moje dziecko od wczoraj do mnie nie dzwoniło i nie odbiera telefonu, dzwonię, żeby się upewnić, że wszystko w porządku”. Powściągam chęć odpowiedzenia z sarkazmem, że właśnie zaginęło i szukamy go po lesie, bo zdaję sobie sprawę, że rodzic odcięty od komunikacji z dzieckiem po prostu cierpi.

 

Całe moje otoczenie funkcjonuje podobnie, wychodząc w tym z prostego założenia, że komórka stanowi ogromne udogodnienie, z którego należy korzystać. Przyzwyczailiśmy się do niej tak bardzo, że nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie stanowi obciążenie dla psychiki.[…]

 

Warto zwrócić uwagę, że wiele doniesień medialnych jest świadomie „podkręcanych” emocjonalnie przez autorów, chociażby wieloznacznym lub wręcz mylnym tytułem. Mają zadanie wywołać niepokój i czynią to nader skutecznie, bazując na odkryciach psychologii i socjologii. Podatność na ten przekaz zwiększa jeszcze coraz powszechniejsza wśród ludzi obawa przed zaniechaniem, przeoczeniem jakiejś ważnej szansy lub możliwości. To też efekt funkcjonowania internetu, który wykreował tendencję dążenia do perfekcji – w tym medium każdy problem może być rozwiązany, każde rozwiązanie udoskonalone, a stan doskonałości nie tylko osiągnięty, ale przekroczony. Ludzie obecnie tego mniej lub bardziej świadomie oczekują i obawiają się, że z jakiegoś powodu nie stanie się to ich udziałem.

 

Powyższe rozważania mają duże znaczenie dla pedagoga, który w swojej działalności powinien brać pod uwagę motywacje sterujące ludzkim postępowaniem. A już każdy, kto pracuje na co dzień z dziećmi i kontaktuje się z ich rodzicami musi mieć świadomość, że jest to grupa społeczna szczególnie wrażliwa na wszelkie współczesne lęki, a to z powodu poczucia odpowiedzialności za swoje potomstwo.

 

x          x          x

 

 […]

 

Tak jak za czasów mojej młodości posyłało się po prostu dziecko do szkoły, tak obecnie dla wielu rodziców ta prosta czynność stanowi źródło ogromnej obawy. Poprosiłem niedawno grupę osób zapisujących swoje dzieci do naszej „zerówki” o przedyskutowanie w grupach swoich niepokojów i wypunktowanie najważniejszych. Asortyment okazał się bardzo szeroki. W perspektywie pójścia dziecka do szkoły rodzice niespokojnie zadają sobie, między innymi, takie oto pytania:

– Czy poradzi sobie w szkole?

– Czy znajdzie przyjaciół?

– Czy nie zostanie odrzucone przez rówieśników?

– Czy jego możliwości zostaną odpowiednio ujawnione i wykorzystane?

– Czy będzie docenione?

– Czy nie stanie mu się coś złego?

– Czy będzie się czuło w szkole dobrze?

– Czy będzie szczęśliwe?

– Czy szkoła otworzy przed nim perspektywę sukcesu w życiu?

 

Czytaj dalej »



9  lutego b.r. zamieściliśmy materiał „Czyżby nie było chętnych do tworzenia Branżowych Centrów Umiejętności?”, który kończył się takim komentarzem redakcji:

 

„Przypominamy, że 29 listopada 2022 roku zamieściliśmy na OE materiał zatytułowany „Wnioski o utworzenie Branżowego Centrum Umiejętności – tylko do 15 grudnia”. Zamieszczony dzisiaj komunikat o ogłoszeniu II edycji naboru w tym konkursie, bez podania wyników naboru w tamtym konkursie, ogłoszonym  jesienią ub. roku, każe nam przypuszczać, że nie cieszył się on powodzeniem.

 

A swoją drogą ciekawa byłaby informacja ile podmiotów zgłosiło w tamtym konkursie chęć utworzenia owych centrów, jakie to były podmioty, oraz które z nich zostały rozpatrzone pozytywnie , a które – i dlaczego – negatywnie.”

 

Dzisiaj (21 lutego 2023 r.) wracamy do tematu owych branżowych centrów umiejętności:

 

Foto: www.drzewniak.slupsk.pl

 

 

Zajęcia praktyczne uczniów Zespołu Placówek Oświatowych w Słupsku w zawodzie technik technologii drewna w Fabryce Mebli w Redzikowie

 

 

Dzisiaj (21 lutego 2023 r.) wracamy do tematu owych branżowych centrów umiejętności prezentując dwa teksty, składające się na pełniejszy obraz kształcenia zawodowego w polskim systemie edukacyjnym – w ósmym roku zarządzania nim przez ministrów z rekomendacji PiS:

 

Jako pierwszy – udostępniamy we fragmentach – tekst zamieszczony 17 lutego na „Portalu Samorządowym”:

 

 

W całym kraju nie ma chętnych, by kształcić młodzież w tych kierunkach

 

MEiN podsumowało 1. etap konkursu na branżowe centra umiejętności. Wyniki wprawiają w osłupienie. Ponad 1,4 mld zł na utworzenie w Polsce 120 placówek i ani jednego chętnego, by prowadzić szkoły kształcące w branżach: drzewno-meblarska, handlowa, pomoc społeczna.

 

>Pierwsze branżowe centra umiejętności (BCU) powstaną do końca 2023 roku. Ma ich być przynajmniej 20.

 

>Decyzję o tym, gdzie powstaną branżowe centra umiejętności, ministerstwo oficjalnie ogłosić ma 31 marca.

 

>Największym zainteresowaniem cieszyły się branże budowlana, elektroenergetyczna i rolno-hodowlana.

 

 

Z zapowiedzi Ministerstwa Edukacji i Nauki wynika, że pierwsze branżowe centra umiejętności (BCU) powstaną do końca 2023 roku. Ma ich być przynajmniej 20. W kolejnym, 2024 roku ma powstać następne 100. […]

 

„Wpłynęło 90 wniosków, które obecnie podlegają ocenie formalnej. Największym zainteresowaniem cieszyły się branże: budowlana, elektroenergetyczna i rolno-hodowlana„ – informuje Adrianna Całus, rzeczniczka Ministerstwa Edukacji i Nauki. […]

 

Branżowe centra umiejętności miały koncentrować się na branżach kluczowych dla rozwoju przemysłu w danym regionie, w tym m.in. automatyka, robotyka, mechatronika, przemysł motoryzacyjny, przemysł lotniczy, energetyka odnawialna, transport, spedycja i logistyka czy przetwórstwo spożywcze.

 

Największym zainteresowaniem cieszyły się branże: budowlana, elektroenergetyczna, rolno-hodowlana. W całej Polsce nie znalazł się jednak nikt chętny do rozwijania placówek w branżach: drzewno-meblarska, handlowa, pomoc społeczna. […]

 

Decyzję o tym, gdzie powstaną branżowe centra umiejętności, ministerstwo oficjalnie ogłosić ma 31 marca. W całej Polsce powstać ma w sumie 120 ośrodków w partnerstwie podmiotów branżowych oraz organów prowadzących szkoły kształcące w zawodach i centra kształcenia zawodowego. Cała inwestycja kosztować ma ponad 1,4 mld złotych

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

x            x           x

 

 

Ten sam portal zamieścił dzisiaj – 21 lutego – kolejny materiał o planach MEiN w zakresie kształcenia zawodowego:

 

 

Plan działań w zakresie kształcenia i szkolenia zawodowego do 2025 r.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.stonabemowie.edu.pl/sto-na-bemowie/

 

Zespół Szkół STO na Bemowie w Warszawie

 

W poniedziałek 20 lutego 2023 r. „Gazeta  Wyborcza” opublikowała warty upowszechnienia artykuł, który w e-wersji zatytułowano „Rodzice szturmują prywatne podstawówki i licea. „Nie dam dziecka do szkoły Czarnka„, zaś w wersji drukowanej – „Szturm na prywatne szkoły”. Oto fragmenty tego tekstu i link do jego  pełnej wersji:

 

[…]

 

– Nie oddam dziecka do szkoły Czarnka – mówi Anna, mama sześcioletniego Kostka z Warszawy. I wymienia: – Nie chcemy odprowadzać go na zmiany, ani żeby ślęczał na świetlicy. Nie chcemy, żeby dowiedział się, że edukacja to krew, pot i nuda. Oczywiście, dużo zależy od wychowawcy, nauczyciela, ale widzimy przecież, że system się sypie. Nauczyciele odchodzą, jest duża rotacja, do tego mało zarabiają i są sfrustrowani. Nie chcemy, żeby to przelewało się na nasze dziecko. O indoktrynacji szkoły Czarnka już nie wspomnę – dodaje.[…]

 

Mimo inflacji rodzice z dużych miast coraz częściej decydują się na szkoły niepubliczne. Zainteresowanie jest coraz większe, a kolejki coraz dłuższe. Szturm przeżywają nie tylko prywatne podstawówki, ale też licea. Szczególnie w Warszawie.

 

Niektóre szkoły już dawno zamknęły rekrutację i ogłaszają, że kolejnych kandydatów mogą wpisywać już tylko na listy rezerwowe. Na przykład polsko-francuska szkoła podstawowa Trampoline na warszawskiej Saskiej Kępie listę przyjętych ogłosiła pod koniec stycznia.

 

Jak podawała niedawno „Gazeta Stołeczna”, w Warszawie w szkołach niepublicznych uczy się już 47,6 tys. uczniów i uczennic: 29,3 tys. w podstawówkach, 17,3 tys. w liceach i 1 tys. w technikach. To wzrost aż o 7 tys. osób w porównaniu z zeszłym rokiem. A w roku szkolnym 2019/20 niepubliczne szkoły liczyły w Warszawie niespełna 30 tys. uczniów – pisze Małgorzata Zubik. […]

 

Czytaj dalej »



Oto tekst, który Magdalena Sierocka zamieściła na swoim fb profilu w niedziele 19 lutego 2023 r.

 

 

Magdalena Sierocka – nauczycielka j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 im. Ireny Sendlerowej podczas wizyty w szkole w Asker w Norwegii

 

 

NIE OPŁACA MI SIĘ

 

Dzisiaj ku refleksji do kawy polecam podsłuchaną rozmowę dwójki uczniów :

 

“Będziesz poprawiać tę ocenę?” – słyszę rozmowę między dwoma chłopcami ze środkowej podstawówki

 

“Nie, mam już trzy piątki oprócz tej trójki. Wolę potem jeszcze coś zrobić na piątkę niż teraz poprawiać. Nie rozumiem tego, co było na tym teście. Poprawianie mi się nie opłaca”

 

W tych kilku zdaniach chłopcy wyjaśniają na czym polega śmiertelna dla motywacji do uczenia się premia za jakość i wydajność w postaci stopni szkolnych.

 

Edwards Deming, przez niektórych uważany za ojca sukcesu gospodarczego Japonii, powiedział: „Uzależnienie wynagrodzenia od jakkolwiek rozumianej jakości i wydajności jest najpoważniejszym hamulcem zachodniej gospodarki”. Mówił to oczywiście w kontekście biznesu i zarządzania firmami. Ma to jednak bezpośrednie przełożenie na rzeczywistość edukacyjną. Podczas naszych lekcji pracą jest proces uczenia się naszych dzieci a stopnie szkolne są właśnie premią, jaką im wypłacamy w zależności od tego, kto na ile się nauczył.

 

Dlaczego premia owa jest hamulcem rozwoju? Przecież na pierwszy rzut oka wydaje się logiczne, że jeżeli ktoś lepiej pracuje, to należy mu się lepsza płaca.

 

Otóż:

 

>okazuje się, że co najwyżej kilkanaście procent problemów związanych z jakością i wydajnością pracy można przypisać pracownikom. Za resztę odpowiedzialny jest system, czyli organizacja pracy. Podobnie jest w szkole. Za jakością nauki dziecka stoi w największej mierze jego sytuacja społeczno-ekonomiczna, co też wielokrotnie słyszę z ust wieloletnich nauczycieli. Poza tym bardzo często jest tak, że jakości pracy nie da się obiektywnie zmierzyć. Stopnie szkolne są przeważnie subiektywne, co rodzi wszystkie związane z tym problemy: poczucie niesprawiedliwości, lizusostwo, zawód i zniechęcenie;

 

>premie uwalniają przełożonych od analizy przyczyn. Pracownik źle pracuje? Ciach po premii i z bani, można iść do domu. Podobnie jest w szkole. Ciach, pała, przecież wiadomo, że obowiązkiem nauczyciela jest kontrolować i nadzorować oraz “motywować” do dobrej pracy za pomocą nagród i kar. Zamiast przeanalizować sytuację, znaleźć przyczyny złej jakości nauki, zmienić organizację lekcji, zmodyfikować procedury, wystarczy sieknąć pałami. W ten sposób niczego tak naprawdę nie naprawimy, choć mamy przeświadczenie, że zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić;

 

>nie chcemy gorszej pracy nawet za niższą płacę. Firmie nie opłaca się dawać mniej za gorszą płacę, bo w konsekwencji mamy przecież obniżone przychody, psutą renomę, utratę klientów. Znacznie rozsądniej jest założyć, że na danym stanowisku pracy wymagana jest określona jakość pracy, w związku z czym wszyscy zarabiają tyle samo. Podobnie jest w szkole. Naszym celem jest wysoka jakość kształcenia naszych dzieci poprzez dbałość o wysoką jakość naszych lekcji. Zadowalając się gorszą nauką, taką “na dopuszczającą”, “byle zdał”, godzimy się jednocześnie i przyklaskujemy gorszemu przyswojeniu celów naszego przedmiotu. Podczas lekcji bez stopni dążymy do utrzymania określonej jakości i pomagamy dzieciom ją osiągnąć;

 

Czytaj dalej »