Miniony tydzień – pierwszy tydzień wakacji – nie przyniósł żadnego wydarzenia, które  zdominowałoby inne i które stałoby się tematem tego felietonu. Dlatego postanowiłem w krótkiej formie podzielić się moimi myślami, zrodzonymi na kanwie kilku z  prezentowanych w tym okresie tekstów:

 

Zacznę od posta z bloga prof. Śliwerskiego, w którym „zjechał” on raport „Wybrane problemy edukacji w Polsce”, autorstwa Szymona Więsławaczłonka zarządu Instytutu Badań w Oświacie.

 

Kwintesencją tej oceny są te zdania: „Mógłby autor tej ankietki douczyć się, by tak nie formułować pytań.[…] Nie czytałem już analizy wypowiedzi na pytania rodziców, bo szkoda było na to czasu, skoro oni sami przypisywali małe znaczenie zdobywaniu wiedzy „(…) (wskazało je tylko 36% rodziców dzieci w szkołach podstawowych i 27% w szkołach ponadpodstawowych)”.  Takie raporty są też tego przejawem.”

 

Nie podejmę się merytorycznej oceny słuszności zarzutów, jakie prof. Śliwerski wysuwa tam wobec poprawności metodologicznej tego sondażu opinii. Mnie po przeczytaniu tej profesorskiej krytyki zrodziło się takie pytanie: Dlaczego do tej pory żaden ośrodek naukowy, żadna wyższa uczelnia, prowadząca kierunki pedagogiczne – w tym „rodzinny” dla prof. Śliwerskiego Wydział  Nauk o Wychowaniu UŁ – nie wpadł na pomysł, aby w zgodzie ze sztuką badań naukowych pozyskiwać rzetelną wiedzę o funkcjonowaniu polskiego systemu edukacji?

 

Kolejnym tematem, który stał się źródłem moich refleksji była aktywność Rzecznika Praw Obywatelskich w obszarze oświaty. Najpierw prezentowałem w minionym tygodniu tekst o wystąpieniu RPO do ministra edukacji w sprawie nieprawidłowości postępowań dyscyplinarnych wobec nauczycieli, a kilka dni później jego listy do kuratorów oświaty w sprawie łamania praw uczniów w zapisach szkolnych statutów.

 

Zastanowiło mnie w tych informacjach jedno: czy jest to przejaw idealistycznej wiary w zasadę, że dobro zawsze zwycięża, czy raczej „drażnienie tygrysa” podjęciem niewygodnych dla władzy tematów? Wyobrażacie sobie ministra, który poucza wojewodów w sprawie naprawy procedury dyscyplinarnej wobec nauczycieli, a kuratorów (i kuratorki), którzy zarządzają analizę statutów podległych im szkół?…

 

Ostatni temat, który tu skomentuje, to serial „Kto będzie  kierował ŁCDNiKP?” Dziwna i dla mnie niezrozumiała jest ta aura tajemniczości, roztoczona wokół procedury i wyniku konkursu na stanowisko dyrektora tego ośrodka.  Natomiast informację o pożegnaniu przez ŁKO odchodzących na emeryturę dyrektorek i dyrektorów szkół i pozostałych placówek oświatowych świadomie zilustrowałem zdjęciem Janusza Moosa, odbierającego „List pożegnalny” z rąk kuratora Waldemara Flejszara (byłego dyrektora  Liceum im św. Wincentego a Paulo w Pabianicach, który od 2005 roku do chwili powołania go na stanowisko kuratora pełnił funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej nr 3 w Pabianicach).

 

Oglądając to nie mogłem oprzeć się myśli, że nie na takie pożegnanie ze strony organu nadzoru pedagogicznego zasłużył człowiek, który cale swoje życie zawodowe poświęcił oświacie, jej doskonaleniu, a ostatnie 27 lat kierował wyróżniającą się w skali kraju placówką!

 

To na dziś tyle…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Foto: www.polsatnews.pl

 

 

W obronie praw uczniów – Marcin Wiącek do kuratorów oświaty

 

[…]

 

Znacząca część spraw podejmowanych przez Rzecznika w dziedzinie prawa do nauki (art. 70 Konstytucji RP) jest związana z kwestią przestrzegania prawa w szkołach oraz ochroną praw uczniowskich.

 

Na podstawie wniosków wpływających do RPO oraz publikacji poświęconych prawom ucznia można wyróżnić kilka obszarów, w których najczęściej dochodzi do sprzeczności prawa szkolnego z przepisami aktów prawnych wyższego rzędu:

 

-prawa uczniów pełnoletnich: brak możliwości samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności na zajęciach, opuszczania terenu szkoły w trakcie przerwy, zwolnienia się z lekcji; odmowa uznania oświadczenia o braku zgody na udzielanie rodzicom informacji o ocenach i zachowaniu; żądanie zgody rodziców na udział w szkolnym wydarzeniu (wycieczka, studniówka);

 

-prawo do prywatności i ochrony godności: szczegółowe określanie zasad wyglądu uczniów i uczennic; karanie za określone fryzury, makijaż, biżuterię, tatuaże; stosowanie innych kryteriów ze względu na płeć;

 

-prawo do sprawiedliwej, jawnej i umotywowanej oceny postępów w nauce i zachowaniu: oczekiwanie wiedzy wychodzącej ponad podstawę programową dla uzyskania oceny celującej, warunkowanie tej oceny udziałem w konkursach, zawodach czy olimpiadach; określanie oceny rocznej wyłącznie na podstawie średniej ocen; nieklasyfikowanie ucznia wyłącznie z powodu zbyt niskiej frekwencji; wstawianie jedynek za brak pomocy szkolnych lub nieprzygotowanie do zajęć, wstawianie ocen za próbne egzaminy; ograniczanie możliwości poprawiania oceny; niejasne kryteria ocen zachowania;

 

-prawo do organizacji życia szkolnego, umożliwiające zachowanie właściwych proporcji między wysiłkiem szkolnym a możliwością rozwijania i zaspokajania własnych zainteresowań: nadmierne obciążanie uczniów obowiązkami szkolnymi, np. ustalanie dużej liczby sprawdzianów w tygodniu, wymaganie wiedzy ze zbyt obszernego materiału;

 

-prawo własności: całkowity zakaz przynoszenia telefonów do szkoły, odbieranie urządzeń elektronicznych, zobowiązywanie rodziców/opiekunów prawnych do ich odbioru ze szkolnego depozytu.

 

Skarżący wskazują najczęściej na naruszanie praw osób pełnoletnich, nieprawidłowości związane z ocenianiem, nadmierne ingerowanie w życie prywatne młodzieży oraz niedopełnianie obowiązków szkoły, np. w zakresie udzielania pomocy psychologicznej i wsparcia w nauce.

 

Podczas badania spraw często okazuje się, że statuty szkół zawierają przepisy niezrozumiałe, nieprecyzyjne lub nieegzekwowalne. Wydaje się, że powodem takiego stanu rzeczy może być niewystarczająca znajomość przepisów prawa oraz niska świadomość znaczenia tego rodzaju aktów prawnych, w szczególności regulacji odnoszących się do ochrony praw uczniowskich.

 

W tym zakresie RPO dostrzega możliwość większego zaangażowania kuratorów oświaty, którzy otrzymują sygnały o nieprawidłowościach w placówkach oświatowych. Zgodnie z art. 55 ust. 1 pkt 3 i 4 Prawa oświatowego nadzór pedagogiczny, oprócz kontroli, polega na udzielaniu pomocy szkołom i placówkom, a także nauczycielom w wykonywaniu ich zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych oraz inspirowaniu nauczycieli do poprawy istniejących lub wdrożenia nowych rozwiązań w procesie kształcenia, przy zastosowaniu innowacyjnych działań programowych, organizacyjnych lub metodycznych, których celem jest rozwijanie kompetencji uczniów.

 

Dlatego Marcin Wiącek zwraca się do kuratorów o rozważenie przeprowadzenia kampanii informacyjnej w szkołach oraz podjęcie innych działań dla zapewnienia zgodności przepisów statutów szkolnych z prawem powszechnie obowiązującym. Deklarując gotowość współpracy w tym obszarze, RPO prosi o informacje o szczegółach podejmowanych działań.

 

 

Pismo RPO wysłane 28 czerwca 202 r. do kuratorów oświaty – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.bip.brpo.gov.pl



 

 

W czwartek 29 czerwca 2023 roku Waldemar Flajszer – Łódzki Kurator Oświaty –  spotkał się z odchodzącymi na emeryturę dyrektorkami i dyrektorami szkół i innych placówek oświatowo-wychowawczych z Łodzi i województwa, aby wręczyć im pożegnalne listy. Cała uroczystość trwała nie dłużej niż pół godziny.

 

Oto notatka o tym wydarzeniu z internetowej strony ŁKO:

 

 

Pożegnanie dyrektorów odchodzących na emeryturę

 

Jestem pełen uznania dla waszej pracy i dziękuję za wszystko, co zrobiliście dla swoich szkół, przedszkoli i całej polskiej edukacji – powiedział Łódzki Kurator Oświaty Waldemar Flajszer podczas uroczystości z udziałem nauczycieli – dyrektorów z województwa łódzkiego odchodzących w tym roku na emeryturę.

 

Kurator zaprosił z tej okazji dyrektorów do sali konferencyjnej Kuratorium Oświaty w Łodzi. Życząc im wytchnienia od codziennych obowiązków – jednocześnie wyraził nadzieję, że nadal będą angażować się w sprawy oświaty, wykorzystując swoją ogromną wiedzę i bogate doświadczenie.

 

 

 

Jednym z obdarowanych takim listem był Janusz Moos – twórca i wieloletni dyrektor Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego.

 

 

 

Źródło: www.kuratorium.lodz.pl/

 

 

 



Źródło: www.facebook.com/szkolawchmurze.org/

 

 

Na „Portalu Samorządowym – Portalu dla Edukacji” znaleźliśmy tekst, którego obszerne fragmenty zamieszczamy poniżej:

 

 

Minister Czarnek: Edukacja domowa to nie edukacja w chmurze. Będziemy walczyć z tą patologią

 

[…]

 

>Edukacja domowa to edukacja, w której to rodzice biorą odpowiedzialność za swoje dzieci i w domu. Uczą je, po to by później zdawały egzaminy klasyfikacyjne na koniec roku, ewentualne niewielkie środowiska, szkoły, które są temu poświęcone – powiedział Przemysław Czarnek.

 

>Szkoła w Chmurze to nie jest żadna edukacja domowa, tylko nowoczesny sposób obejścia obowiązku szkolnego i będziemy z tym walczyć, i będziemy z tym walczyć do końca, aż nie skończymy z tą patologią, która wyrosła na edukacji domowej – zapowiedział.

 

>My nie mamy nic przeciwko edukacji domowej, ale edukacja domowa to jest edukacja domowa, a nie stadionowa i w chmurze – zaznaczył.

 

 

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek na konferencji prasowej pytany był o Szkołę w Chmurze.

 

Edukacja domowa to edukacja, w której to rodzice biorą odpowiedzialność za swoje dzieci i w domu, jak sama nazwa wskazuje, uczą je, po to by później zdawały egzaminy klasyfikacyjne na koniec roku, ewentualne niewielkie środowiska, szkoły, które są temu poświęcone” – powiedział szef MEiN.

 

Natomiast mówimy o szkole, która ma kilkadziesiąt tysięcy uczniów i służy również temu, żeby uczniowie szkół zwłaszcza ponadpodstawowych, korzystając z braku zainteresowania niektórych rodziców dziećmi, obchodzili obowiązek szkolny i trwali w nauce zdalnej rok, a potem liczyli na zdanie egzaminów kwalifikacyjnych na Stadionie Narodowym w jakimś tłumie albo w sposób zdalny” – wyjaśnił.

 

To nie jest żadna edukacja domowa, tylko nowoczesny sposób obejścia obowiązku szkolnego i będziemy z tym walczyć, i będziemy z tym walczyć do końca, aż nie skończymy z tą patologią, która wyrosła na edukacji domowej” – zapowiedział. „My nie mamy nic przeciwko edukacji domowej, ale edukacja domowa to jest edukacja domowa, a nie stadionowa i w chmurze” – zaznaczył minister.

 

Zapytany jak ma wyglądać ta walka, Czarnek wskazał na uchwaloną w listopadzie 2022 r. nowelizację Prawa oświatowego, która miała wprowadzić m.in. zmiany w zasadach działalności organizacji i stowarzyszeń w szkołach i przedszkolach, a także w edukacji domowej, ale została w grudniu zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Przypomniał, że znajdowały się w niej zapisy mówiące o obowiązku przeprowadzania egzaminów klasyfikacyjnych w formie stacjonarnej pod kontrolą lub możliwością kontroli przez kuratora oświaty i ograniczenie liczebności szkół, które prowadzą egzaminy klasyfikacyjne dla uczniów w edukacji domowej.  […]

 

Dopytywany, czy ma to oznaczać, że kierunek MEiN to egzaminy stacjonarne i ewentualnie dalsze ograniczenia.

 

Przede wszystkim uczciwość w edukacji. Edukatorzy domowi to są edukatorzy uczciwi, oni zajmują się swoimi dziećmi. Jeżeli licealista wykorzysta nieuwagę lub brak uwagi, brak zainteresowania jednego z rodziców, który podpisze mu zgodę na to, by odszedł ze zwykłej, tradycyjnej szkoły tylko po to by nie wstawać rano na godzinę 8.00, leżeć w łóżku do 12.00, uczyć się w sposób zdalny, w chmurze (…) , a następnie myśleć, że jakoś zda egzaminy klasyfikacyjnej, to to nie ma nic wspólnego z edukacją, a na pewno z edukacją domową” – powiedział minister. […]

 

 

 

Cały tekst „Minister Czarnek: Edukacja domowa to nie edukacja w chmurze. Będziemy walczyć z tą patologią” 

–  TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/minister

 

 

 



Wczorajsze (28 czerwca 2023 r.), ostatnie przed wakacjami, spotkanie w „Akademickim Zaciszu” poświęcone było  poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Czego oraz w jaki sposób uczymy się w przestrzeniach cyfrowych”. Na pytania gospodarza  – prof. Romana Lepperta odpowiadali:

 

 

Prof. PG Joanna Mytnik – kierująca Centrum Nowoczesnej Edukacji Politechniki Gdańkiej, organizatorka kultowych konferencji poświęconych dydaktyce akademickiej „Ideatorium”;

 

Doktor Lidia Bielinis z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, autorka książki „Uczenie się w przestrzeniach cyfrowych uniwersytetu

 

– Doktor Grzegorz Stunża z Uniwersytetu Gdańskiego, prezes Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej.

 

 

Tradycyjnie – zapraszamy zainteresowanych, którzy wczoraj nie mogli przysłuchiwać się tej rozmowie na stronę „Akademickiego Zacisza”:

 

 

 

  O uczeniu (się) w przestrzeniach cyfrowych  –  TUTAJ

 

 

x           x           x

 

 

I jeszcze niezrealizowane w miniony czwartek udostępnienie spotkania w „Akademickim zaciszu”  z 21 czerwca br. Było ono poświęcone książce Bez-silna edukacja. O kształceniu kruchego. Jedynym rozmówcą prof. Lepperta był jej autor – dr hab. Krzysztof Maliszewski, profesor  Uniwersytetu Śląskiego:

 

 

 

O bez-silnej edukacji  –  TUTAJ

 

 

 

 



 

                                   Nie wiadomo, kto będzie  tam zarządzał i tu parkował…

 

Wywiązując się ze złożonej w niedzielnym felietonie obietnicy przekazania informacji o wyniku przeprowadzonego wczoraj (27 czerwca 202 r.) konkursu na stanowisko dyrektora ŁCDNiKP  przekazuję – niestety niepełne – następujące informacje:

 

>Do konkursu przystąpiły dwie osoby, z których tylko jedną udało się zidentyfikować.

 

>Nie udało się ustalić personaliów owej kobiety. Wiadomo jedynie, że pracuje ona na stanowisku adiunkta w nieustalonej szkole wyższej.

 

 

>Drugim kandydatem był mgr inż. Paweł Krawczak, pracujący w ŁCDNiKP jako kierownik Pracowni Kształcenia Praktycznego,  wchodzącej w skład w Ośrodka Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. Jest on także zatrudniony jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w Technikum Automatyki i Robotyki, prowadzonym przy Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej – której prezesem jest Marek Michalik – magister historii, od 2009 roku polityk PiS.

 

>Wczorajszy konkurs nie przyniósł rozstrzygnięć – żadna z kandydujących osób nie zdobyła wymaganej regulaminem większości głosów.

 

Jak na razie nie są znane decyzje organu prowadzącego – władz m. Łodzi – co do powierzenia obowiązków dyrektora Centrum.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 



 

Nauczyciele skarżą się na sposób prowadzenia swych „dyscyplinarek”.

Wystąpienie RPO do MEiN  

 

>Wojewodowie powierzają kuratorom oświaty nie tylko prowadzenie postępowań wyjaśniających i dyscyplinarnych wobec nauczycieli, ale i powoływanie rzeczników dyscyplinarnych oraz członków komisji dyscyplinarnych

 

>Budzi to zaniepokojenie nauczycieli i dyrektorów szkół, zwłaszcza że rzecznicy dyscyplinarni są związani poleceniami organu, który ich powołał

 

>Istnienie wątpliwości co do legalności powołania rzeczników dyscyplinarnych i członków komisji to stan wysoce niepożądany – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich

 

>Nie daje bowiem gwarancji rzetelnego i obiektywnego zbadania sprawy oraz może prowadzić do zarzutów braku niezależności i bezstronności 

 

 

 

RPO Marcin Wiącek prosi ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka o stanowisko w sprawie.

 

Istotna część wniosków kierowanych do RPO przez nauczycieli i dyrektorów szkół dotyczy sposobu prowadzenia postępowań wyjaśniających i dyscyplinarnych. Przy ich rozpatrywaniu wyłoniło się pytanie, czy art. 20 ustawy o wojewodzie i administracji rządowej w województwie może być podstawą do powierzenia kuratorowi oświaty zadań organu, przy którym działa komisja dyscyplinarna dla nauczycieli, wskazanych w rozdziale 10 Karty Nauczyciela i rozporządzeniu MEN z 25 maja 2016 r. w sprawie szczegółowego trybu prowadzenia postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego wobec nauczycieli oraz wznawiania postępowania dyscyplinarnego.

 

Zgodnie z ustawą o wojewodzie i administracji rządowej w województwie, wojewoda może powierzyć prowadzenie w jego imieniu niektórych spraw ze swej właściwości jednostkom samorządu terytorialnego lub organom innych samorządów działających w województwie, kierownikom państwowych i samorządowych osób prawnych oraz innych państwowych jednostek organizacyjnych województwa.

 

Z informacji RPO wynika, że w wielu województwach doszło do powierzenia kuratorom oświaty zadań związanych z prowadzeniem postępowań wyjaśniających i dyscyplinarnych wobec nauczycieli, w tym uprawnień do powołania rzeczników dyscyplinarnych i członków komisji.

 

Kurator oświaty w imieniu wojewody wykonuje zadania i kompetencje w zakresie oświaty określone w ustawie i przepisach odrębnych na obszarze województwa. Nie wymieniono jednak wśród nich spraw z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli.

 

Czytaj dalej »



Z myślą o mającym  jutro odbyć się konkursie na stanowisko dyrektora ŁCDNiKP, postanowiliśmy zamieścić fragment tekstu, jaki znaleźliśmy na portalu „Prawo.pl”:

 

 

Braki w ofercie eliminują z konkursu na dyrektora szkoły

 

Konkurs na dyrektora szkoły jest wysoce sformalizowany. Każdy brak, w szczególności w zakresie wymaganych dokumentów, eliminuje kandydata. Komisja konkursowa nie może przy tym wzywać do usunięcia dostrzeżonych braków, a kandydat po terminie uzupełniać swojej oferty. Potwierdził to Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu.

 

W czerwcu 2022 r. przeprowadzono konkurs na stanowisko dyrektora szkoły podstawowej. Po zbadaniu złożonych ofert, kandydatura Haliny S., z uwagi na braki formalne została odrzucona. Kandydatka nie przedłożyła dokumentu potwierdzającego fakt posiadania przygotowania pedagogicznego. W skardze do sądu administracyjnego Halina S. zaskarżyła przebieg konkursu, wnosząc o jego unieważnienie. Wyjaśniła, że pracuje w zawodzie nauczyciela od 35 lat, a od 20 lat pełni funkcję dyrektora tej szkoły. Ponadto, przeszła wszystkie szczeble awansu zawodowego nauczyciela, co potwierdził dołączony do oferty akt nadania stopnia nauczyciela dyplomowanego. Podstawowym warunkiem uzyskania kolejnego stopnia awansu zawodowego przez nauczyciela jest posiadanie pełnych kwalifikacji, w tym przygotowania pedagogicznego. Skoro zatem jest nauczycielem dyplomowanym, to tym samym posiada przygotowanie pedagogiczne. Żądany przez komisję konkursową dokument, był zatem zbędny. Zdaniem burmistrza miasta, jako organu prowadzącego szkołę, żądane przez komisję dokumenty zostały określone w przepisach prawa, a ich brak nie pozwalał na uznanie, że kandydat spełnia wymagane od osoby na takim stanowisku kwalifikacje. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego. W grę nie wchodziła też możliwość wzywania kandydata do uzupełnienia dostrzeżonego braku.

 

Sąd wyjaśnił, że procedura wyłaniania najlepszego kandydata do objęcia stanowiska dyrektora ma charakter sformalizowany i nie przewiduje możliwości uzupełniania złożonych ofert, które powinny być kompletne i poddawać się ocenie. Przepisy rozporządzenia w sprawie regulaminu na dyrektora szkoły (Dz.U. 2013 r. poz. 832) konkursu przewidują, że wstępne badanie ofert odbywa się bez udziału kandydatów i na tym etapie przeprowadzana jest weryfikacja złożonych ofert pod względem ich formalnej poprawności i kompletności.

 

Od kandydata na stanowisko dyrektora szkoły, oprócz spełnienia warunków merytorycznych, wymagana jest również znajomość przepisów oraz szczegółowe zapoznanie się z ogłoszeniem, które w sposób precyzyjny określa warunki udziału w konkursie i sposób przygotowania oferty. Co ważne, do postępowania konkursowego nie mają zastosowania przepisy k.p.a., w tym dotyczące możliwości wezwania do uzupełnienia braków formalnych (art. 64 par. 2 k.p.a.). Z powyższego jednoznacznie wynika, że komisja w niniejszej sprawie mogła jedynie dokonać oceny kompletności przedłożonych przez skarżącą dokumentów, nie mogła jednak – wobec braku jednego z nich – wezwać jej do uzupełnienia braków formalnych złożonej oferty. […]

 

 

 Cały tekst „WSA: Braki w ofercie eliminują z konkursu na dyrektora szkoły”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 

 

 

Plik PDF z jednolitym tekstem rozporządzenia w sprawie regulaminu konkursu

na stanowisko dyrektora..  –  TUTAJ

 

 



 Foto: www.lodz.tvp.pl

 

 

Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski

 

Uznaliśmy, że po tym, jak w minioną sobotę zamieściliśmy fragmenty tekstu „Wybrane problemy edukacji  w Polsce”, zawierającego informację o wynikach tego badania sondażowego,  powinniśmy udostępnić  „recenzję” tego materiału, jaką zamieścił na swoim blogu, także w sobotę 24 czerwca,  prof. Bogusław Śliwerski:

 

 

Koniec kolejnego roku deformy szkolnej

 

Sięgam do materiału Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej i Oświatowej p.t. „Wybrane problemy edukacji w Polsce”. Wyniki ankiety dla rodziców i nauczycieli” i zastanawiam się, czemu i komu ma to służyć? Autorem rzekomego raportu z badania jest Szymon Więsław a zostało ono afiliowane przez Związek Miast Polskich, Instytut Badań w Oświacie i OSKKO.

 

Badanie zostało przeprowadzone online w dniach 10-21 maja 2023 r. za pośrednictwem formularzy elektronicznych ankiet, osobno dla nauczycieli oraz dla rodziców. Twierdzenie, że badanie jest anonimowe jest dobre dla dzieci z przedszkola, ale nie dla osób dorosłych. Wypełnienie kwestionariusza ankiety i przesłanie go e-mailem nie jest anonimowe.

 

Liczba otrzymanych ankiet nie jest „imponująca”, mimo iż poprawnie (?) odpowiedziało na ankietę: 15 683 od rodziców i 5 921 od nauczycieli. Co to jest ok. 6 tys. nauczycieli, kiedy w szkolnictwie jest ich ponad 600 tysięcy?   O czym to ma świadczyć? Chyba nie o reprezentatywności badań?

 

Jak nauczyciele postrzegają samych siebie w edukacji szkolnej? Kiepsko. Muszę przyznać, że jeśli potraktujemy wybór podsuniętych im przez autora ankiety gotowych odpowiedzi na poszczególne pytania, to zobaczymy, czego w szkołach nie ma lub być nie musi:

 

Nauczyciele szkół podstawowych i ponadpodstawowych zostali poproszeni o to, by wybrali maksymalnie trzy najważniejsze cele działania szkoły (max 3 odpowiedzi z listy). Najrzadziej wybierali:

– zdobycie sprawności fizycznej (4-6 proc.);

– ukształtowanie postawy patriotycznej (7-8  proc.);

– zdobycie wiedzy (18-19 proc.);

– ugruntowanie postawy moralnej (24-28 proc.).

 

Na podstawie takich danych można nabyć przekonania, że w 5 921 szkołach nie ma kształcenia i wychowania, co zresztą zapewne potwierdzają sami uczniowie, którzy mieli lekcje z „nauczycielopodobnymi” wychowawcami, informatykami, chemikami, biologami, matematykami, anglistami itd., itd.

 

Nauczyciele poproszeni o to, by zaznaczyć na skali od 0 do 6: „Na ile ważne jest, by szkoła (jako całość) zapewniła uczniom m.in. powyższe cele”, wskazali – świadomi tego, że należy dobrze wypaść – taką ocenę, żeby ta wyniosła dobry z plusem.  Żaden z w/w celów nie uzyskał mniej niż 4,6 na tej skali.

 

LIPA.

 

Kolejna skala ocen nauczycieli na temat tego – W jakim stopniu Twoja szkoła rzeczywiście pomaga uczniom ? okazała się takim samym kiczem diagnostycznym.

Ciekawe, że jedno z pytań posiada błąd metodologiczny, bowiem nauczyciele mieli ustosunkować się do tego: „Jaką część materiału jesteś w stanie przećwiczyć i utrwalić w sposób wystarczający?”  Dla p. Więsława przećwiczenie i utralenie to tożsame formy aktywności. Nie wiadomo, czy część materiału miał sobie przećwiczyć i utrwalić nauczyciel czy uczniowie? Dalej autor ankietki zasugerował jakąś część zajęć dydaktycznych pytając: „Jaka część zajęć dydaktycznych realizowałeś w tym roku w formach wymagających czasu: np. eksperymentów, dyskusji, wycieczek…  „

 

Mógłby autor tej ankietki douczyć się, by tak nie formułować pytań. No, ale zapewne dziennikarze będą z dumą cytować ten diagnostyczny kicz. Nie czytałem już analizy wypowiedzi na pytania rodziców, bo szkoda było na to czasu, skoro oni sami przypisywali małe znaczenie zdobywaniu wiedzy „(…) (wskazało je tylko 36% rodziców dzieci w szkołach podstawowych i 27% w szkołach ponadpodstawowych)”.  Takie raporty są też tego przejawem.

 

BRAWO ZJEDNOCZONA PRAWICA. BRAWO NIEWYKSZTAŁCENI W NGO  ORAZ SAMORZĄDOWCY POPIERAJĄCY TEN LIPNY RAPORT.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com



 

 

To na co wiele/u czekało z utęsknieniem – na wakacje, właśnie się stało. W miniony piątek uczniowie odebrali świadectwa, nauczyciele – kwiatki i rzeczowe dziękowniki. Ale, jak dobrze wiemy – dla nauczycieli nie ma wakacji, jest to tylko czas, w którym mogą mieć, określony w ustawie, urlop. Co nie zmienia faktu, że i oni odetchnęli po trudach i stresach dziesięciomiesięcznej pracy.

 

A jakim był ten zakończony rok szkolny? Każdy ma swoją jego ocenę. Jak ocenia go „pierwszy nauczyciel Rzeczpospolitej” – w piątek informowały media, a najbardziej „źródłowo” – internetowa stron MEiN: „Szef  MEiN w SOSW w Kozienicach: to był bardzo dobry rok szkolny”. Jedynym moim komentarzem tej (samo)oceny jest trawersacja znanego powiedzenia: Samochwała… przed kamerami stała”…

 

I na tym kończę ten wątek. Postanowiłem uczynić głównym tematem tego felietonu informację ze środy 21 czerwca o tym, że „W Łodzi powstanie BCU dla zawodów włókienniczych i tekstylnych”.  Już kiedy zamieszczałem ten materiał na OE uznałem, że należy się osobom to czytającym więcej informacji o kontekstach „historyczno-personalnych” tej ministerialnej decyzji.

 

Zacznę od przypomnienia felietonu nr 466  z 16 kwietnia tego roku, zatytułowanego  „Konteksty decyzji przyznania środków na łódzkie BCE”, w którym komentowałem łódzkie „zdobycze” I etapu przyznawania środków na utworzenie branżowych centrów umiejętności. Wtedy pozytywnie rozpatrzono trzy wnioski o takie centra, które mają mieć siedzibę w Łodzi: dla branży „moda” (poz. 46), branży „realizacja nagrań i nagłośnień” – (poz. 72) oraz branży „technika dentystyczna” (poz. 80). [Źródło  –  TUTAJ]

 

To w tamtym felietonie wykazałem, że żadne z tych projektowanych centów umiejętności nie będzie prowadzone przez samorządowe władze m. Łodzi. I dlatego teraz, gdy przeczytałem, że w Łodzi powstanie BCU dla zawodów włókienniczych i tekstylnych i że jego lokalizacją będzie siedziba najstarszej łódzkiej szkoły zawodowej, przez dziesięciolecia kształcącej  fachowców dla przemysłu włókienniczego, byłem tak zaskoczony. Tym bardziej, że organem prowadzącym tą placówkę, od 2016 roku noszącej nazwę Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, jest m. Łódź.  [Więcej o tym zespole szkół zobacz TUTAJ]:

 

Moja czujność, że coś tu jest „nie tak”, została dodatkowo rozbudzona lapidarną i dość nieprecyzyjną informacją z fb profilu Małgorzaty Moskwa-Wodnickiej – wiceprezydentki Łodzi:

 

Dzięki naszej współpracy z Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi i Stowarzyszenie Włókienników Polskich SWP powstanie Branżowe Centrum Umiejętności o profilu włókienniczym, gdzie będą się kształcić przyszli specjaliści z całej Polski. Otrzymane unijne środki w wysokości około 13 milionów zostaną przeznaczone na remont budynku, jego wyposażenie oraz kształcenie i szkolenia. 

[Źródło: www.facebook.com/MoskwaWodnicka/]

 

Jako że nie wierzę w cuda, zacząłem się zastanawiać jakie nieujawnione czynniki mogły sprawić, że pisowski minister przyznał środki na utworzenie BCU w budynku dawnego Technikum Włókienniczego, zespołu szkół zawodowych od trzydziestu kilu lat prowadzonego przez samorządowe władze Łodzi, miasta, które od 13 grudnia 2010 roku, już trzecią kadencję,  zarządzane jest przez Hannę Zdanowską z Platformy Obywatelskiej, wspieraną przez większość w Radzie Miasta, stworzoną przez koalicję PO – Lewica.

 

I wtedy przypomniałem sobie o pani Teresie Łęckiej. Gdy dziś piszę ten felieton jestem już po żmudnych poszukiwaniach w niezmierzonych przestrzeniach Internetu, gdzie odnalazłem wszystkie informacje, potrzebne do wyjaśnienia tej zawiłej genezy owej decyzji. Aby to wyjaśnić muszę cofnąć się do października 2006 roku, kiedy ministrem edukacji (w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego) był Roman Giertych (wtedy prezes Ligi Rodzin Polskich, koalicjanta PiS). W maju 2006 roku  na stanowisko wiceministra edukacji minister Giertych powołał  łodzianina Mirosława Orzechowskiego, który odpowiadał za sprawy oświaty.

 

I to na wniosek Orzechowskiego w październiku 2006 roku dyrektorką Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli została Teresa Łęcka, dotychczasowa dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 164 na łódzkim Karolewie. Jej kompetencje i doświadczenie na ten moment, to ukończone studium pielęgniarskie i polonistyka, podyplomowo – informatyka i teologia. Przed objęciem funkcji dyrektorki w szkole uczyła głównie religii.

[Źródło: www.publicystyka.ngo.pl/nowa-szefowa-codn]

 

Pani Łęcka długo owym CODN-em nie kierowała. W marcu 2008 roku, w wyniku wcześniej przeprowadzonych jesienią 2007 roku  (z inicjatywy Jarosława Kaczyńskiego) wyborów, kiedy rząd PiS-u upadł, a w nowym rządzie koalicyjnym PO-PSL premiera Tuska stanowisko ministra edukacji objęła Katarzyna Hall,  została ona w marcu 2008 roku odwołana.

 

Po powrocie do Łodzi musiała poszukać sobie nowej pracy. Nie od razu było to wykonalne, ale okazało się, że już po kilku miesiącach zaistniały sprzyjające temu dwie okoliczności: prezydentem Łodzi już drugą kadencję (z poparciem PiSu) był prawicowy polityk Jerzy Kropiwnicki, a w styczniu 2009 roku zmarł po długiej chorobie dyrektor ówczesnego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 Jan Stupak. Do końca wakacji szkołą kierowała jego zastępczyni – Irena Piechota, ale niespodzianie rozeszła się wiadomość, że nową dyrektorką tej szkoły, z pominięciem procedury konkursowej, została… Teresa Łęcka.

 

Dzisiaj, jako osoba która – choć z daleka – obserwowała pracę pani Łęckiej na tym stanowisku, mogę powiedzieć, że w tej nowej dla niej roli dyrektorki dużego zespołu szkół zawodowych sprawdziła się znakomicie. Między innymi to za jej kadencji zespół ten nie tylko przetrwał trudne dla szkolnictwa zawodowego  lata, ale nawet się rozwijał. W 2016 roku zmienił nazwą na Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi. Latem 2021 roku dotarła do mnie wiadomość, że pani Łęcka zakończyła swoją działalność, a nową dyrektorką ŁCKZiU została pani Dominika Walicka. Uznałem, że będąc już w odpowiednim wieku przeszła na emeryturę.

 

I dopiero niedawno odkryłem, że byłem w błędzie –  jest ona – od 1 września 2021 – dyrektorką  Centrum Rozwoju Edukacji Województwa Łódzkiego – utworzonego uchwałą Sejmiku Województwa Łódzkiego – przedziwnego tworu, który tworzą – dotąd samodzielne – instytucje:

-Samorządowa Szkoła Policealna nr 2 w Łodzi;

-Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. prof. Tadeusza Kotarbińskiego w Łodzi

-Wojewódzki Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Łodzi

-Kolegium Pracowników Służb Społecznych w Łodzi

[Źródło: www.bip.lodzkie.pl/departament-sportu-i-edukacji/]

 

Przypomnę, że Województwem Łódzkim rządzi PiS, mający w 33- mandatowym Sejmiku 17 radnych. Czyli – co już wykazałem w Felietonie nr 466  z 16 kwietnia – pieniądze na centra umiejętności w Łodzi dostali  dotąd tylko sami swoi. To, jak to było  możliwe, że teraz dostała placówka niepisowskiego samorządu miasta?

 

Mam na to jedną, co prawda niczym nie potwierdzoną, hipotetyczną odpowiedź: Załatwiła to była wieloletnia dyrektorka „Włókiennika” z Żeromskiego, obecna szefowa Centrum Rozwoju Edukacji Województwa Łódzkiego – Teresa Łęcka…

 

Chwała Jej za to!

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 

P.s.

 

Według mojej aktualnej wiedzy – wróble z Krzemienieckiej nie ćwierkały prawdziwych informacji o konkursie na dyrektora ŁCDNiKP. Teraz od szpaków usłyszałem, że na konkurs wpłynęły dwa zgłoszenia i żadne z nich nie złożyła dotychczasowa wicedyrektorka. Jednym z tych dwojga jest mężczyzna – pracownik Centrum, a drugą – kobieta „z zewnątrz”. Wkrótce wszystko będzie jasne – konkurs odbędzie się w najbliższy wtorek 27 czerwca. Nie omieszkam niezwłocznie poinformować o jego wyniku na stronie OE.[WK]