Oto, zamieszczona dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”, opracowna na przez przez Katarzynę Mazur, na podstawie raportów kontrolnych NIK, informacja o tym czym w praktyce jest nadzór pedagogiczny, sprawowany przez kuratoria oświaty:

 

 

Nadzór pedagogiczny działa „sobie a muzom”. Realnie niewiele z niego wynika

 

 

Nadzór pedagogiczny ma być narzędziem czuwania nad jakością kształcenia, reagowania na problemy i wspierania szkół w poprawie wyników. Raporty Najwyższej Izby Kontroli dotyczące szkół ponadpodstawowych w trzech województwach pokazują jednak, że w praktyce często sprowadza się do wypełniania dokumentów, nie zaś do realnego zarządzania procesami edukacyjnymi. Kontrolerzy nie kwestionują faktu, że nadzór formalnie funkcjonuje. Problem w tym, że bardzo często nie spełnia swojej podstawowej roli. […]

 

W niemal wszystkich skontrolowanych szkołach sporządzano plany nadzoru pedagogicznego i sprawozdania z ich realizacji. NIK zwraca jednak uwagę, że dokumenty te rzadko pozwalały ocenić, czy nadzór był skuteczny.

 

Brakowało mierników, kryteriów oceny, danych liczbowych i jakościowych. Wnioski bywały ogólnikowe, a w sprawozdaniach ograniczano się do lakonicznych stwierdzeń typu „zadania zrealizowano”. W takiej formule nadzór nie daje dyrektorowi ani radzie pedagogicznej realnej wiedzy o tym, co w szkole działa, a co wymaga korekty.

 

Szczególnie niepokojące są ustalenia dotyczące reakcji szkół na pogarszające się wyniki egzaminów maturalnych. NIK opisuje przypadki znaczących spadków zdawalności, zwłaszcza z matematyki i języków obcych, które nie skutkowały pogłębioną oceną pracy dydaktycznej.

 

Analizy wyników bywały powierzchowne albo niepełne, a czasem w ogóle ich nie przeprowadzano. Nawet gdy dane egzaminacyjne wyraźnie wskazywały problem, nie przekładało się to na konkretne działania naprawcze ani zmiany w organizacji nauczania.

 

Dyrektorzy szkół rzadko wykorzystywali nadzór pedagogiczny jako narzędzie zarządzania jakością. Brakowało udokumentowanych obserwacji zajęć, analiz ryzyk, kontroli problemowych czy systemowego wspomagania nauczycieli.

 

Nadzór nie pełnił funkcji korygującej ani rozwojowej. Często był traktowany jako obowiązek administracyjny, a nie element realnej odpowiedzialności za proces kształcenia.

 

NIK zwraca uwagę, że również na poziomie nadzoru zewnętrznego dostępne narzędzia nie zawsze były wykorzystywane. Kuratoria, mimo posiadania danych o bardzo niskiej zdawalności egzaminów w części szkół, nie sięgały po instrumenty przewidziane prawem, takie jak programy poprawy efektywności kształcenia czy pogłębione kontrole w tym obszarze.

 

W efekcie system nadzoru nie domykał się ani na poziomie szkoły, ani na poziomie administracji oświatowej.

 

Z analizowanych raportów wyłania się spójny obraz: nadzór pedagogiczny w szkołach ponadpodstawowych działa formalnie, lecz zbyt rzadko reaguje na realne problemy. Dokumenty są tworzone, ale nie prowadzą do decyzji. Dane są zbierane, ale nie uruchamiają działań.

 

NIK opisuje systemowy problem, w którym nadzór przestaje być narzędziem poprawy jakości kształcenia, a zaczyna pełnić funkcję biurokratycznej formalności. To wnioski istotne nie tylko dla dyrektorów szkół, ale także dla całego systemu zarządzania oświatą.

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

Zobacz także na stronie NIK: „Organizacja i funkcjonowanie nadzoru pedagogicznego w szkołach ponadpodstawowych w województwach lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim”  –  TUTAJ

 

 

 



Zostaw odpowiedź