W zamieszczonym dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji” tekście Katarzyna Mazur podjęła mało nagłośniony,ale bardzo ważny, problem luki edukacyjnej chłopców. Niechaj mi redakcja tego portalu wybaczy, ale przytaczam go poniżej bez skrótów – nie mogłem się zdecydować który z jego fragmentów mam wyciąć:

 

 

Wyniki egzaminów pokazują problem. Chłopcy tracą szanse wcześniej

 

 

Foto: freepik.com

 

Chłopcy coraz częściej wypadają z edukacyjnego głównego nurtu, ale ich trudności wciąż nie doczekują się równie uważnej diagnozy jak problemy innych grup. Zamiast namysłu nad przyczynami zbyt łatwo pojawia się uproszczenie: że są mniej pracowici, mniej zdyscyplinowani, mniej zainteresowani nauką. Tymczasem luka edukacyjna chłopców nie bierze się z jednej cechy ani jednego wyboru. To splot szkolnych doświadczeń, społecznych oczekiwań, stereotypów i braku wsparcia, które zaczynają działać dużo wcześniej, niż młody człowiek podejmuje decyzję o dalszej drodze.

 

O luce edukacyjnej chłopców najczęściej mówi się przy okazji danych o wyższym wykształceniu. Wśród młodych dorosłych kobiet z dyplomem jest dziś wyraźnie więcej niż mężczyzn. Problem zaczyna się jednak dużo wcześniej, już na poziomie szkoły podstawowej i rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. – Na egzaminie ósmoklasisty dziewczynki mają średnio 8–9 punktów więcej z języka polskiego i 3 z angielskiego, a przy tym bez różnic na matematyce. Czyli ten stereotyp o dziewczynkach i matematyce zupełnie się nie potwierdza w wynikach. Natomiast różnice w wynikach przekładają się na szanse dostania się do lepszej szkoły – mówi dr Michał Gulczyński ze Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn, współautor (? WK) raportu „Przemilczane nierówności”.

 

To właśnie tu widać jeden z mechanizmów, który później porządkuje dalsze losy edukacyjne. Większość dziewcząt trafia do liceów, większość chłopców częściej wybiera technika. Taki podział bywa przedstawiany jako naturalny efekt preferencji, ale w rzeczywistości trudno mówić o całkowicie swobodnym wyborze. Na decyzje wpływają wcześniejsze wyniki, wyobrażenia o własnych możliwościach, oczekiwania otoczenia i bardzo wcześnie przyswojone role. – To nie są całkowicie wolne, autonomiczne wybory. Wyniki egzaminów, presja społeczna, stereotypy – to wszystko kształtuje decyzje. Chłopcy często już na etapie podstawówki wiedzą – albo myślą – że ich droga to zawód, technikum, szybka praca, zarabianie. Bez tej wizji dalszego kształcenia, bez marzeń o studiach.

 

W tym sensie edukacyjny dystans nie zaczyna się na studiach, ale dużo wcześniej: w codziennych szkolnych doświadczeniach, w relacji do języka, czytania, oceniania i w tym, co chłopiec słyszy o sobie od otoczenia.

 

Jednym z największych problemów jest to, że trudności chłopców bywają opisywane w języku winy, a nie diagnozy. Zamiast pytać, dlaczego część z nich słabiej radzi sobie w szkole, częściej przypisuje się im lenistwo, niedojrzałość albo brak ambicji. Taki sposób myślenia nie tylko zubaża debatę, ale utrudnia też szukanie rozwiązań.– Przede wszystkim: to są dzieci. Jeśli mniej się uczą, warto zadać pytanie: dlaczego? Jak możemy im pomóc? Nie można ich po prostu obarczać winą, nawet jeśli faktycznie uznamy ich za leniwych, choć to ogromne uproszczenie i stereotypizacja.

 

Znaczenie mają również rodzinne i środowiskowe oczekiwania. W wielu miejscach nadal silne jest przekonanie, że dziewczynka ma się pilnie uczyć, a chłopiec raczej myśleć o zawodzie i zarabianiu. To wpływa nie tylko na aspiracje, ale również na codzienny stosunek do nauki. W części grup społecznych chłopcy uczą się, że wysiłek nie buduje prestiżu, a większe uznanie daje pozór swobody i naturalnego talentu.

 

Nie bez znaczenia są też różnice środowiskowe. Tam, gdzie luka edukacyjna między dziewczętami a chłopcami jest mniejsza, trudniej bronić tezy, że mamy do czynienia z jakąś nieuchronną prawidłowością. Duże zróżnicowanie między regionami pokazuje raczej, że źródeł problemu trzeba szukać w warunkach społecznych i kulturowych. – W dużych miastach luka edukacyjna chłopców jest mniejsza niż w powiatach wiejskich. To pokazuje, że przyczyny są środowiskowe.

 

Jeśli tak, tym bardziej nie da się sprowadzić całego zjawiska do prostego osądu, że chłopcy „po prostu nie chcą się uczyć”. Szkoła wciąż za rzadko przygląda się temu, w jaki sposób stereotypy dotyczące męskości wpływają na motywację, samoocenę i wyobrażenia o przyszłości.

 

Problem luki edukacyjnej nie dotyczy wyłącznie wyników i ścieżek kształcenia. Równie ważna jest kwestia relacji, a zwłaszcza obecności dorosłych, którzy potrafią stworzyć młodym ludziom bezpieczną przestrzeń rozmowy. W wielu szkołach właśnie tego najbardziej brakuje. W szkołach brakuje też tak zwanych „zaufanych dorosłych”. I to jest w ogóle strukturalny problem szkoły – nie tylko w Polsce, ale u nas szczególnie wyraźny. Uczniowie nie mają osoby, do której mogliby pójść z problemem, porozmawiać, poczuć, że ktoś ma dla nich czas i empatięzauważa dr Gulczyński.

 

To szczególnie istotne w przypadku chłopców, którzy często są wychowywani do większej powściągliwości emocjonalnej i rzadziej otrzymują przyzwolenie na mówienie o słabości, lęku czy zagubieniu. Jeśli w szkole nie spotkają dorosłego, który będzie umiał to dostrzec, łatwo mogą zostać sami ze swoim wycofaniem, frustracją albo poczuciem porażki.

 

W debacie o edukacji regularnie wraca temat braku męskich wzorców w szkole. Nie ma przekonujących dowodów, że sam wzrost liczby nauczycieli-mężczyzn automatycznie poprawiłby wyniki chłopców, ale relacyjny wymiar tej obecności trudno zlekceważyć. Wielu chłopców przez lata spotyka w szkole mężczyzn głównie na obrzeżach procesu dydaktycznego. – Często w szkole podstawowej tymi mężczyznami są tylko woźny, ksiądz i nauczyciel WF-u. Rzadko są to osoby, które kojarzyłyby się z nauką.

 

To nie tylko problem reprezentacji, lecz także pewien symboliczny porządek: mężczyzna w szkole pojawia się częściej jako ktoś od dyscypliny, spraw organizacyjnych albo sportu niż jako przewodnik po świecie wiedzy, języka i rozwoju. Trudno nie postawić pytania, czy to również nie osłabia identyfikacji chłopców ze szkolnym sukcesem.

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

*Przeczytaj także tekst Katarzyny Mazur, zamieszczony na tym portalu 10 marca 2026, zat. „’Uczenie się też może być męskie’. Chłopcy zbyt wcześnie wypadają z edukacji”  –  TUTAJ

 



Zostaw odpowiedź