W miniony czwartek zamieściłem, zaczerpniętą ze strony MEN, informację o konferencji pn.Diagnoza Młodzieży 2026”. Od oceny sytuacji do strategii wsparcia młodzieży i młodych dorosłych”. A dzisiaj znalazłem na blogu „Pedagog” tekst prof. Śliwerskiego, w którym zaprezentowal swoją  superkrytyczną opinię o owym raporcie „Diagnoza Młodzieży 2026” Oto ten tekst:

 

Kompromitujący MEN i autorów Raport „Diagnoza młodzieży 2026”

 

 

MEN ma gest, skoro postanowiło wydać publiczne pieniądze na raport „Diagnoza młodzieży 2026”, który jest zborem już opublikowanych w innych źródłach wyników lepszych lub gorszych badań społecznych. Znaleźli się w tym gronie politycy, naukowcy i działacze NGO. Ci ostatni angażowali się w  latach 2015-2023 w działalność opozycyjną.

 

Władzom resortu deformy edukacji nie wypada już finansować projektów typu Willa+ czy Żagiel+, toteż kasę publiczną wydały na pseudo diagnozę młodzieży, która jest socjopolitycznie wyselekcjonowanymi doniesieniami sprzed lat oraz częściowo wytworzonymi danymi, które z współczesnością nie mają nic do czynienia (zob. tekst M. Boniego).

 

Obecna kadra MEN jest sprytniejsza od poprzedniej, bo ujawnia w swej całości bezwartościową publikację. Władze nie zainteresowały się wynikami podobnych a lipnych diagnoz socjopedagogicznych ówczesnych nawet posłów i ich akolitów, na które bez konkursu – podobnie jak teraz – wydawano publiczne miliony.

 

Ministra B. Nowacka wpisała się w strategię Zjednoczonej Prawicy wydając pieniądze na makulaturę w chmurze, która określam DIAGNOZA MINUS. Sugeruje się W NIEJ całościową mapę życia młodego pokolenia w Polsce w 2026 roku, obejmując przecież nie poprawnie przeprowadzonym badaniem naukowym w skali kraju, ale tworząc przegląd różnych tekstów, wyników badań i publicystyki wokół ośmiu sfer aktywności i właściwości psychospołecznych młodych Polaków: rodzinę, tożsamość, zdrowie psychiczne, środowisko cyfrowe, edukację, obywatelstwo, pracę i samodzielność mieszkaniową.

 

Kicz tego raportu polega między innymi na tym, że opiera się on na „analizie wieloletnich trendów, badań społecznych młodego pokolenia z lat 2020–2025 oraz państwowych danych statystycznych”. To oznacza, że w jednym dokumencie współistnieją dane z badań o zupełnie różnych:

 

a) ram czasowych:Dane z 2020 roku zestawiane są z danymi z 2022 roku czy 2025 roku, jakby opisywały tę samą rzeczywistość. Tymczasem pandemia COVID-19, inflacja, wojna w Ukrainie, eksplozja generatywnej AI wydarzyły się między tymi datami i fundamentalnie zmieniał się kontekst życia młodzieży.b) metodologii– Badania ilościowe CBOS na reprezentatywnych próbach ogólnopolskich, jakościowe fokusy z uczniami jednej szkoły, dane policyjne o próbach samobójczych, badania kliniczne psychiatryczne, dane statystyczne GUS są nieporównywalnymi narzędziami pomiaru, które mierzyły różne rzeczy, w różny sposób, z różną precyzją. Aż dziw bierze, że osoby ze stopniem lub tytułem naukowym uczestniczyły w tym pseudoraporcie.

 

b) metodologii– Badania ilościowe CBOS na reprezentatywnych próbach ogólnopolskich, jakościowe fokusy z uczniami jednej szkoły, dane policyjne o próbach samobójczych, badania kliniczne psychiatryczne, dane statystyczne GUS są nieporównywalnymi narzędziami pomiaru, które mierzyły różne rzeczy, w różny sposób, z różną precyzją. Aż dziw bierze, że osoby ze stopniem lub tytułem naukowym uczestniczyły w tym pseudoraporci

 

c) doborów prób respondentów:Badanie na uczniach szkół ponadpodstawowych nie jest tym samym co badanie wśród „młodych dorosłych 19–29 lat”, ani też nie jest tym samym badaniem,  co dane kliniczne z psychiatrii dziecięcej czy dane z diagnoz online via NASK. Każda z tych prób opisuje inną populację.

 

d) operacjonalizacji pojęć:„Samotność”, „depresja”, „przemoc rówieśnicza”, „stres” — każde z tych pojęć jest mierzone inaczej w różnych badaniach. To już totalnie kompromituje autorów tego raportu, a przede wszystkim jego głównego redaktora. Gdy pisze się w tym materiale, że „62% uczniów doświadcza bullyingu”, a w innym miejscu twierdzi się o „62% niemogących znaleźć satysfakcjonującej pracy”, to nie da się ukryć, że te liczby mają zupełnie inną wagę poznawczą, chociaż redaktor wciska kit o ich równorzędności.

 

Szczególnie niepokojące jest zestawianie danych klinicznych z danymi populacyjnymi bez wyraźnego zaznaczenia różnicy źródeł i metod pomiaru. Gdy w raporcie pisze się o „potrojeniu prób samobójczych” i umieszcza dane o „40% uczniów z objawami depresyjnymi” , to tworzy się fałszywe wrażenie, że oba zjawiska mają podobną wagę i podobną pewność pomiaru. Tymczasem dane policyjne o próbach samobójczych są relatywnie twarde, natomiast „objawy depresyjne” w badaniach ankietowych wśród nastolatków zależą radykalnie od tego, jakimi narzędziami i jak były mierzone.

 

Podobnie, gdy cytuje się: „17% uczniów dokonało samookaleczeń” ale jest to liczba bez kontekstu metodologicznego, co sprawia, że dane są praktycznie bezużyteczne. Czy pytano o jednorazowe scratching jako „samookaleczenie”? Czy o powtarzające się zachowania o charakterze klinicznym? Odpowiedź na to pytanie zmienia interpretację o rząd wielkości.

 

KOMPROMITACJA!   

 

cdn

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com/

 

 

 

 

 



Zostaw odpowiedź