Oto obszerne fragmenty tekstu Bogdana Bugdalskiego, zamieszczonego wczoraj na Portalu dla Edukacji, i link do jego pełnej wersji:

 

 

Oświata potrzebuje twardych decyzji. Rok 2026 powinien być decydujący

 

Według Marka Wójcika jest kilka obszarów, których poprawienie pozwoli na zmniejszenie wydatków na oświatę, a jednocześnie na poprawę jakości usług edukacyjnych. Przedstawiciel samorządu twierdzi, że one wszystkie są możliwe do spełnienia, wystarczy chcieć. […]

 

Zgodnie z porozumieniem, jakie w 2024 roku – przy okazji opiniowania prac, a potem opiniowania nowej ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego – strona samorządowa zawarła z rządem rok 2026 zapowiada się jako czas istotnych korekt w reformie systemu finansowania samorządu, w tym w sposobie finansowania zadań oświatowych.

 

Stąd Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich i jednocześnie współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, na pytanie Portalu Samorządowego o zmiany, których oczekiwałby w tym roku w obszarze zadań oświatowych, bez większego namysłu odpowiada:

 

 

Po pierwsze, podejdźmy poważnie do uzgodnień przyjętych z Ministerstwem Finansów w trakcie dyskusji nad ustawą o dochodach, to znaczy do nowego systemu finansowania zadaniowego. W skrócie to zadanie można opisać jednym zdaniem – każde zadanie zlecone musi mieć zapewnione adekwatne finansowanie.

 

W przypadku edukacji sprawa nie jest jednak taka oczywista. Zadania oświatowe to zadania własne samorządu, ale jednostki samorządu terytorialnego nie zatrudniają nauczycieli, a więc liczącej ponad 725 tys. osób grupy zawodowej, za własne pieniądze. W zakresie ich wynagrodzeń samorząd jest wyłącznie pośrednikiem, który przelewa pieniądze z budżetu państwa na ich konta.

 

Na wynagrodzenia przez lata była przeznaczona część oświatowa subwencji ogólnej, a obecnie środki wyliczone przez MF i przekazywane samorządom jako środki na zaspokojenie potrzeb oświatowych. Dopiero pozostałe wydatki związane z funkcjonowaniem oświaty są tak naprawdę zadaniem własnym samorządu, a mówiąc wprost – zadaniem finansowanym ze środków samorządu. […]

 

Stąd bierze się powtarzany od kilku lat postulat: „niech rząd przejmie wynagrodzenia nauczycieli (na których wysokość samorząd nie ma większego wpływu, żeby nie powiedzieć żadnego), a wtedy z resztą my samorządowcy sobie poradzimy”. Stąd też nadzieja, że po roku funkcjonowania nowego systemu zasilania finansowego jednostek samorządu terytorialnego ta sprawa zostanie rozwiązana.

 

Jest ku temu znakomita okazja, bo to ten nowy system, zgodnie z zapisami ustawy, ma być ewaluowany w połowie 2026 roku, a w konsekwencji udoskonalany. Istotną częścią tych zmian ma być ustalenie, jak tak naprawdę ta edukacja ma być finansowana, bo właśnie ta kwestia została w trakcie prac nad nową ustawą odłożona na ten rok. […]

 

 

Po drugie: poprawmy prawo tam, gdzie jest to niezbędne, a nic nie kosztuje

 

To jednak zadanie na długie miesiące, jeśli nie lata. Dlatego przedstawiciel strony samorządowej apeluje: „Zmieńmy prawo tam, gdzie można na efektywność edukacji wpłynąć bez pieniędzy. Ot chociażby oddając samorządom możliwość dostosowania sieci szkół do zmian demograficznych.”

 

Jego zdaniem obawy strony rządowej, że gdy tylko samorządom przywróci się takie kompetencje, to od razu zaczną zamykać szkoły, są przesadzone. Jak twierdzi, tego nikt nie będzie robił, bo to ostania rzecz, jaką wójt, burmistrz, prezydent czy starosta chciałby zrobić, zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów.

 

Marek Wójcik podkreśla, że w tym obszarze samorządowcy chcieliby mieć możliwość wykorzystywania obiektów szkolnych na świadczenie innych usług dla mieszkańców – od miejsca spotkań dla osób starszych począwszy, przez punkt apteczny, bibliotekę, przedszkole itd. Tak żeby ten obiekt był wykorzystany, żeby nie generował nadmiernych kosztów. […]

 

 

Po trzecie: konieczne jest uregulowanie na nowo relacji samorządu z podmiotami niepublicznymi

 

Zdaniem Marka Wójcika uregulowanie relacji samorządu z niepublicznymi podmiotami prowadzącymi placówki oświatowe to kolejna rzecz, która wymaga pilnej decyzji. Projekt poselski, który w tej chwili jest procedowany, tego nie rozwiązuje, bo jest tylko namiastką tego, czego chcą samorządy. […]

 

 

Po czwarte: samorządy muszą się zacząć rozliczać z wydatków na uczniów

 

Kolejna rzecz do poprawienia to stworzenie norm pozwalających na rozliczanie usług edukacyjnych między samorządami. – My się w tej chwili rozliczamy, jeżeli chodzi o przedszkola, ale nie rozliczamy się, jeżeli chodzi o szkoły. I to też wymaga decyzji, zwłaszcza że w tym zakresie po stronie samorządowej nie ma zgody – wyjaśnia. – Nie można jednak być obojętnym na sytuację, w której mieszkańcy określonych wspólnot samorządowych dopłacają do edukacji mieszkańców innych wspólnot i to czasem bardzo dużo. Wobec tego to trzeba uregulować – przekonuje nasz rozmówca.

 

 

Po piąte: edukacja dzieci ze specjalnymi potrzebami powinna odbywać się w klasach integracyjnych

 

Jest też narastający problem edukacji dzieci ze specjalnymi potrzebami, którego nie da się sprowadzić do problemu nadaktywności poradni psychologiczno-pedagogicznych w zakresie wydawania orzeczeń.

Dzieci z potrzebami specjalnymi jest coraz więcej i ich liczba będzie rosła. Z powodów obiektywnych, bo mamy inny model rodziny, inne relacje rówieśnicze, inny klimat, zmiany cywilizacyjne, więcej problemów natury psychicznej – twierdzi Marek Wójcik. – Znalezienie sposobu na zapewnienie optymalnych warunków edukacji dla tych dzieci staje się koniecznością. I też trzeba o tym mówić odważnie, bo to wymaga przede wszystkim budowy świadomości u rodziców – stwierdza. […]

 

 

Cały tekst „Oświata potrzebuje twardych decyzji. Rok 2026 powinien być decydujący”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 



Zostaw odpowiedź