
Jeszcze o kolejnym przykładzie „zawoalowanego” hejtu na mnie
Przepraszam, ale dzisiaj nie będę pisał o sytuacji w oświacie, o problemach nauczycieli, uczniów i ich rodziców. Dziś mam potrzebę podzielić się z Wami moim osobistym problemem. A jest nim seria komentarzy, jakie ta sama osoba od paru miesięcy zamieszcza pod moimi testami na Fecebooku. Ktoś może powie, że to drobiazg niewarty przejmowania się nim, ale ja tę sytuację odbieram nie tylko jako źródło zaburzenia mojego dobrostanu psycho-emocjonalnego, ale przede wszystkim jako przyczynę dysonansu poznawczego, dotyczącego obszaru moich dotychczasowych przekonań o pewnej ściśle określonej kategorii osób – od lat traktowanej przeze mnie jako autorytety.
Aby ów problem przedstawić w oparciu o zaistniałe fakty – zacznę od prośby, abyście przypomnieli sobie treść mojego zeszłotygodniowego refleksyjnego eseju, zatytułowanego „.Od czego tak naprawdę zależy – w dzisiejszych czasach – sukces życiowy”.
Przeczytaliście? I – tak myślę – teraz nie macie wątpliwości, że wszystko o czym tam napisałem, jakie teksty przywołałem – uczyniłem to w celu udokumentowania końcowej tezy, która była odpowiedzią na pytanie, postawione w tytule tego eseju:
Kochani uczniowie szkół średnich i studenci! Nie przejmujcie się za bardzo formalnymi kwalifikacjami. I tak wasza kariera nie od tego będzie zależała. Wystarczy wasza pasja i zdobyta w samokształceniu wiedza i . . . a przede wszystkim – „wpadnięcie w oko” aktualnie sprawującym władzę!
No właśnie.! Ale ja na moim prywatnym fb-profilu, na którym – jak zawsze – zamieściłem link do tego eseju, jeszcze tego samego dnia ujrzałem taki pod nim komentarz:
Autorka, aż dwukrotnie posługując się słowem „niestety”, ubolewa nad tym, o czym – rzekomo – przeczytała. Z dalszej treści tego komentarza wynika, że poczuła się w obowiązku pouczyć, iż wielce błędnym jest to przekonanie, że od szkoły, od osiąganych tam „ sukcesów” czy „ porażek” zależy cokolwiek w naszym życiu…
Czy może Wy potraficie mi wytłumaczyć dlaczego to lektura mojego eseju, (czego teraz ona żałuje, że poświęciła na nią swój drogocenny czas), przez autorkę tego komentarza została odebrana, jako upowszechnianie przeze mnie takich błędnych przekonań polskich nauczycieli?
Bo ja doszedłem do wniosku, że przeczytała ona jedynie pierwszą część eseju, którym był obszerny cytat z posta, jaki Jarosław Pytlak zamieścił na swoim fb-profilu 31 stycznia.
Tylko dlaczego nie zamieściła tego komentarza pod postem kolegi Pytlaka (wszak ja podałem źródło tego cytatu), ale na moim fb-profilu, pod linkiem do CAŁEGO mojego eseju? Który przecież nie miał na celu informowania o przekonaniach konserwatywnych nauczycieli, a informację o tym co ja myślę o drodze, na której niektórzy osiągają sukcesy…
Wiem, nie macie żadnych podstaw, aby na to pytanie odpowiedzieć. Ale ja, po tygodniu od zapoznania się z owym komentarzem, nie mam już wątpliwości.
Jego autorka (danych personalnych postanowiłem i w tym tekście nie ujawniać) ma na widok mojego nazwiska potrzebę zamanifestowania swojej wrogości, deprecjonowania wartości moich tekstów.
Bo jest to ta sama osoba, o której informowałem w końcowych fragmentach zamieszczonego na OE 12 października ub. r. Felietonu nr 590., zatytułowanego „Jeszcze o prawach uczniów, ale i o niesłusznym oskarżeniu o hejt”
Nie wierzycie – przeczytajcie ten felieton. I pomyśleć, że i wtedy i teraz, autorką owych komentarzy była przedtem przeze mnie ceniona, jako pani pedagog, psycholog, profesor nauk społecznych, aktywna na licznych konferencjach i „w sieci”….
Bo chyba ten zeszłoniedzielny komentarz na moim fb-profilu nie świadczy o tym, że nawet tytuł profesora nie gwarantuje, iż osoba której został on nadany, nie posiada umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Ja odebrałem to, jako efekt zalegającej wrogości do mnie (patrz komentarze zacytowane w felietonie nr 590) u osoby, która – z nieznanych mi przyczyn – reaguje na zasadzie „niechaj hejt (domniemany) hejtem (prawdziwym) się odciska. Smutno mi, że osoba ze świata nauki działa według starożytnych reguł sprawiedliwości: „oko za oko, ząb za ząb”…
Włodzisław Kuzitowicz
P.s,
Hejt – to obraźliwe, agresywne lub nienawistne zachowania skierowane przeciwko innym osobom, które mogą przybierać formę słów, komentarzy, memów, grafik lub nagrań. [Więcej – TUTAJ]
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hejt_internetowy
Jedna odpowiedź to “> > > > > > > > > > > > Mój refleksyjny esej nr. 6 < < < < < < < < < < < <”
Zostaw odpowiedź



luty 8th, 2026 o godzinie 13:35
Jeżeli ktoś obserwuje OE to doskonale zna Twoje poglądy na edukację. Nie ma sensu
przejmować się komentarzami osób ( nawet z tytułami ), które nie potrafią czytać
ze zrozumieniem. Pozdrawiam