
Foto: Shutterstock/Anatoliy Karlyuk
Oto obszerne fragmenty z tekstu zamieszczonego dzisiaj na „Portalu dla Edukacji”:
MEN bierze się za normy ubioru w szkołach. Zasady muszą być zapisane w statucie
– Uczeń ma ubierać się zgodnie z ogólnie przyjętymi normami społecznymi. Szkoła nie będzie mogła narzucać m.in. fryzur i kolorów ubrań – o ile nie naruszą jasno określonych zasad – poinformowała ministra edukacji Barbara Nowacka. Zaznaczyła, że nowelizacja ma na celu uregulowanie luki w przepisach o ubiorze uczniów.
>MEN nie planuje w żaden sposób centralnie ustalać tego, jak uczniowie mają wyglądać i jak się ubierać. Projekt precyzuje konkretne granice swobody – mówi Barbara Nowacka.
>Zgodnie z projektem o prawach i obowiązkach ucznia, szkoła nie będzie mogła narzucać m.in. fryzur i kolorów ubrań – o ile nie naruszą jasno określonych zasad – wskazuje.
>Niedozwolone jest noszenie stroju nawołującego do nienawiści, dyskryminującego, sprzecznego z przepisami prawa lub stwarzającego zagrożenie dla bezpieczeństwa – wyjaśnia.
Interpelację w sprawie przygotowywanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nowelizacji ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw złożyły posłanki Prawa i Sprawiedliwości.
Oceniły w niej, że planowane zmiany legislacyjne dotyczące wyglądu i stroju uczniów, choć przedstawiane jako próba uporządkowania szkolnego życia, budzą poważne kontrowersje społeczne i mają szersze implikacje historyczne i kulturowe.
Z proponowanej regulacji wynika, że uczeń szkoły podstawowej, ponadpodstawowej, artystycznej lub określonej w przepisach placówce ma prawo w szczególności do:
-kształtowania własnego stroju
-kształtowania własnego wyglądu.
Przysługuje mu wolność od dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu, a w szczególności ze względu m.in. na wygląd.
MEN zaznaczyło jednak, że uczeń ma ubierać się zgodnie z ogólnie przyjętymi normami społecznymi. Niedozwolone jest noszenie stroju:
-nawołującego do nienawiści,
-dyskryminującego,
-sprzecznego z przepisami prawa,
-stwarzającego zagrożenie dla bezpieczeństwa innych osób przebywających w szkole lub placówce lub samego ucznia.
Posłanki PiS zapytały m.in. jakie kryteria autorytatywnie określają ogólnie przyjęte normy społeczne, jaka jest podstawa ich zastosowania w praktyce szkolnej oraz kto będzie odpowiedzialny za ich definiowanie i egzekwowanie, a także – czy doświadczenia z prób wprowadzenia obowiązkowych mundurków szkolnych w przeszłości – zarówno w kontekście rządów Romana Giertycha, jak i epoki PRL – nie uczą, że narzucanie wyglądu z zewnątrz może prowadzić do społecznego niezrozumienia i oporu.
W odpowiedzi Nowacka zaznaczyła, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje w żaden sposób centralnie ustalać tego, jak uczniowie mają wyglądać i jak się ubierać. Podkreśliła, że projektowane rozwiązania zakładają bowiem autonomię każdej społeczności szkolnej w tym zakresie. […]
Projekt, wyjaśniła ministra, jasno wskazuje, że uczeń ma prawo do swobodnego kształtowania stroju i wyglądu, ale jednocześnie precyzuje konkretne granice tej swobody, wprowadzając dwa obowiązki dla uczniów w zakresie stroju i wyglądu zgodnego z ogólnie przyjętymi normami społecznymi, który jednocześnie nie zagraża bezpieczeństwu, nie nawołuje do nienawiści czy dyskryminacji, ani nie narusza obowiązującego prawa.[…]
Jak czytamy w odpowiedzi szefowej MEN, ustawa celowo posługuje się przy tym pojęciem ogólnie przyjętych norm społecznych, bo system oświaty w Polsce jest bardzo zróżnicowany – inne realia ma szkoła branżowa, inne liceum, inne szkoła artystyczna. […]
Oznacza to, wyjaśniła, że żadna szkoła nie będzie mogła samodzielnie wymyślać norm.
– Ich interpretacja będzie podlegała ocenie zewnętrznej i jednolitym standardom konstytucyjnym, w tym zasadzie poszanowania godności ucznia. Tak czy inaczej jednak zachowana zostanie szkolna autonomia w tym wymiarze – podkreśliła.[…]
Cały tekst „MEN bierze się za normy ubioru w szkołach. Zasady muszą być zapisane w statucie” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Zostaw odpowiedź


