Dziś niedziela, która jest pierwszym dniem, od którego będziemy musieli przez najbliższe miesiące żyć wbrew przyrodzie – bo słońce będzie w zenicie nie o dwunastej, ale dopiero o trzynastej. Za nami jest noc, w której kładliśmy się spać według wczoraj obowiązującego czasu, ale wstać musieliśmy o godzinę wcześniej niż to robiliśmy w poprzednich miesiącach. Nie wiem jak Wy, ale ja, jako opiekun mojej goldenki Sendi, która ma w łebku swój zegar biologiczny, bardzo źle takie zmiany czasu znosimy. A w ogóle warto przypomnieć, że ten rytuał obowiązuje w naszym kraju od 1977 roku, dodatkowo „zabetonowany” wstąpieniem do Unii Europejskiej, w której obowiązuje we wszystkich krajach członkowskich. I tylko władze Unii mogą zdecydować o zaprzestaniu tego obowiązku.

 

W roku 2018 Unia Europejska przeprowadziła internetową ankietę, w której zdecydowana większość zapytanych o opinię w sprawie zmian czasu opowiedziała się za ich zaprzestaniem. W marcu 2019 Parlament Europejski zatwierdził plan zniesienia zmiany czasu w państwach unijnych od roku 2021, jednak Rada Unii Europejskiej opóźnia dalsze działania w tej sprawie. I do dzisiaj brak w tej sprawie jednoznacznej decyzji. N

 

ie wiem czy wiecie, ale wraz z państwami UE jesteśmy w mniejszości państw na naszym, – nachylonym do płaszczyzny orbity  pod kątem 66°33′ globie, co skutkuje, zwłaszcza w strefach umiarkowanych (między zwrotnikami a kołami podbiegunowymi) istnieniem pór roku i znacznymi zmianami w porach wschodów i zachodów słońca. Zobaczcie w których państwach świata obowiązuje nadal zmiana czasu:

 

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Czas_letni

 

 

Nie mogę się powstrzymać przed skomentowaniem jeszcze jednej, moło znanej informacji. Otóż w sondażu przeprowadzonym w Polsce przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, 74 proc. respondentów preferowało pozostawienie na stale czasu letniego.

 

Jest to dla mnie kolejny przykład do czego może prowadzić podejmowanie przez władze decyzji w oparciu o wyniki  sondaży opinii publicznej. Bo na takie ankietki odpowiada każdy do którego zwrócono się o opinię, bez względu na jego wykształcenie i posiadaną, obiektywną wiedzę o przedmiocie ankiety, odpowiada bez wcześniejszego przygotowania i zastanowienia, często pod wpływem przelotnych emocji.

 

Bo czy każdy z owych zwolenników pozostawienia na cały rok czasu letniego zdawał sobie sprawę, że w konsekwencji tej decyzji – np. łodzianin – w listopadzie, grudniu i styczniu oglądałby wschody słońca dopiero około godziny 9-ej?

 

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, ze ów „czas letni” jest niezgodny z przyrodą, z reakcją naszych organizmów na okresy mroku nocy i światła dziennego. I czy taka decyzja wbrew zapisanym przez dziesiątki tysięcy lat w naszych genach, kiedy nasi przodkowie żyli zgodnie z czasem słonecznym, nie jest – obok zanieczyszczania powietrza dwutlenkiem węgla, a ziemi, mórz i oceanów  miliardami ton odpadów, w tym tworzywami sztucznymi, elementem – kolejnym elementem patologii naszej cywilizacji?

x            x           x

 

Pewnie jesteście zaskoczeni, ze felietonista „Obserwatorium Edukacji” nie podjął w tym tekście  tematu o aktualnych problemach oświaty, a napisał o zmianie czasu?

 

Bo ma ona także wpływ na funkcjonowanie uczniów, nauczycieli i szkół jako instytucji. Bo zmiany te są powodem zaburzenia utrwalonego rytmu odpoczynku i aktywności – w tym także umysłowej, a pozostawienie na stale czasu letniego spowodowałoby w okresie zimowym znaczny wzrost zużycia energii elektrycznej do oświetlenia sal lekcyjnych na pierwszych lekcjach, co skutkowałyby zwiększeniem kosztów eksploatacji budynku.

 

I na koniec zwierzę się, że prognozuję, iż jutro o wiele więcej uczennic i uczniów spóźni się na pierwszą lekcję o 8-ej, niż zdarzało się to w minionych tygodniach…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Zostaw odpowiedź