Dzisiaj proponuję lekturę niedługiego, ale podejmującego waży temat, tekstu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

Dorośli często oczekują, że dzieci będą umiały kontrolować swoje emocje, że nie będą wpadały w złość, że nie będą krzyczeć, nie będą …

 

Ale… gdzie mają się tego nauczyć? Czy ktoś im w tym pomaga?

 

A Wy? Czy umiecie regulować Wasze trudne emocje? Umiecie o nich rozmawiać? Potraficie je nazwać. Czy widzicie, kiedy rodzi się w Was złość? Potraficie wziąć za nią odpowiedzialność? Wy pewnie potraficie, ale… gdzieś tam hen daleko za lasami, za górami są dorośli, którzy ani nie mają kontroli nad swoimi emocjami, ani nie potrafią btać za nie odpowiedzialności.

 

A jeśli dorosły sam nie radzi sobie z emocjami, jeśli nawet nie potrafi ich dostrzec i nazwać, to… jak może nauczyć tego dzieci? A przecież regulowania emocji dzieci mogą nauczyć się tylko od nas.

 

Ale nic straconego. Na naukę nigdy nie jest za późno

 

Brak umiejętności regulowania emocji przeszkadza zarówno w życiu, jak również w szkole. Dzieci, którymi targają silne emocje, nie mogą skupić się na nauce.

 

Gdybym miała wpływ na podstawy programowe, to szkolna przygoda dzieci zaczynałaby się od rozwijania kompetencji komunikacyjnych. Dzieci uczyłyby się w szkole, jak skutecznie dogadywać się z innymi ludźmi, że jak ktoś mówi, to trzeba poczekać na swoją kolej, regulowania emocji (jak radzić sobie z tymi trudnymi, które nie pozwalają skupić się na innych rzeczach) i jeszcze uczyłyby się, jak się uczyć (poznawałyby w klasach 1-3 strategie uczenia się).

 

Niestety na podstawy programowe nie mam wpływu, dlatego piszę książki. W ten sposób chcę pomóc i dzieciom i dorosłym.

 

W książce „A co za to dostanę?” znajdziecie wiele zadań, które uczą regulowania emocji i skutecznej komunikacji. Można je zrobić w szkole, np. na godzinach wychowawczych, na języku polskim lub lekcjach języków obcych. Można z nimi pracować również w domu. Wtedy wspólnie uczą się i dzieci i rodzice.

 

Jednym z takich zadań jest nauka odczytywania potrzeb innych osób, potrzeb ukrytych w ich pretensjach i zarzutach, które do nas kierują. Zawsze mnie zadziwia, jak szybko dzieci się tego uczą, nieco więcej czasu zabiera to nastolatkom, a na warsztatach z dorosłymi widzę, że ta grupa, na opanowanie tej kompetencji potrzebuje nieco więcej czasu.

 

Inne zadanie uczy rozpoznawania i nazywania własnych emocji. Bo gdy człowiek umie się obserwować i wie, kiedy np. budzi się w nim złość, to dużo łatwiej zapanować na tym uczuciem.

 

Nam dorosłym (rodzicom i nauczycielom) byłoby dużo łatwiej, gdyby dzieci umiały regulować swoje emocje. Niestety wiele osób nie wie, jak można je tego nauczyć. W „A co za to dostanę?” znajdziecie dużo takich zadań.

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/



Zostaw odpowiedź