Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Jędrek Witkowski – prezes zarządu Fundacji Centrum Edukacji Obywatelskiej – zamieścił wczoraj na swoim fejsbukowym profilu post, który – bez skrótów – udostępniamy poniżej:

 

 

 

Nastawienie na rozwój (ang. growth mindset) to przekonanie, że jeśli czegoś nie potrafię, mogę się tego nauczć (jeśli oczywiście włożę w to odpowiedni wysiłek).

 

Polscy nastolatkowie choć osiągają bardzo dobre wyniki w czytaniu ze zrozumieniem, matematyce i przyrodzie (są to wyniki znacząco wyższe niż średnia w krajach OECD Education and Skills), zdecydowanie rzadziej mają nastawienie na rozwój – w Polsce to jest tylko około 20% dzieci i młodzieży, w Singapurze ponad 50%.

 

W praktyce uczennice i uczniowie (także dorośli zresztą) z nastawieniem na rozwój (w odróżnieniu od tych z nastawieniem sztywnym ang. fixed mindset):

 

>chętniej się uczą,

 

>mierzą się z wyzwaniami,

 

>kontynuują naukę mimo trudności,

 

>postrzegają wysiłek jako element drogi do mistrzostwa,

 

>twórczo wykorzystują informacją zwrotną,

 

>z sukcesów innych osób czerpią inspirację i motywację

 

 

Więcej na ten temat w świetnej książce „Mindset” Carol Dweck – autorki tego pojęcia.

 

Z badań PISA z 2018 roku wiemy, że uczniowie z nastawieniem na rozwój (częściej są to dziewczyny i uczniowie z rodzin o wyższym statusie ekonomicznym) mają znacznie lepsze wyniki w nauce W badaniu PISA to wzrost średnio 31 punktów w czytaniu ze zrozumieniem, 27 punktów w naukach przyrodniczych oraz 23 punktów w matematyce (średni wynik tych testów OECD to ok. 490 punktów, więc mówimy nawet o 6% różnicy w wyniku (a są to różnice po uwzględnieniu różnic w statusie społeczno-ekonomicznym rodzin uczniów).

 

Nastawienie na rozwój można rozwijać!!! Dane PISA 2022 pokazują, że w polskiej szkole powinno to być priorytetem.

 

W 2022 nastawienie na rozwój mierzono na bazie odpowiedzi na pytania „Niektórzy po prostu nie radzą sobie z [językiem polskim] / matematyką, bez względu na to, jak pilnie się uczą.” Poniżej znajduje się lista uszeregowana wg przeczących odpowiedzi na to stwierdzenie, czyli wg nastawienia na rozwój w matematyce i j. polskim. Odpowiedzi mówią same za siebie. (Badanie PISA w Polsce prowadzi IBE Instytut Badań Edukacyjnych)

 

Skoro wiemy, że nastawienie na rozwój poprawia wyniki edukacyjne, warto zadać sobie pytanie jak wysokie mogłyby być wyniki polskich uczniów w zakresie czytania, matematyki i nauk przyrodniczych gdyby byli nastawieni prorozwojowo. Być może to jest najlepsza dźwignia do poprawy sytuacji w polskiej szkole? Warto to rozważyć.

 

W Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO) realizujemy programy, które pomagają nauczycielom budować nastawienie na rozwój dzięki swoich uczniów. Pozwalają na to zmiany w dydaktyce oraz w interwencjach wychowawczych. Ogromne znaczenie ma w tym obszarze także ocenienie. O tym piszemy w ostatnio wydanej książce „Czas na szkołę doceniania” wydanej pod redakcją Sylwia Żmijewska-Kwiręg. Książkę można kupić w naszym sklepie. Warto. Link w komentarzu. […]

 

Najnowsza książka o ocenianiu wydana przez Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO) jest dostępna  – TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/jedrek.witkowski.3/

 



Dzisiaj zapraszamy do lektury tekstu Danuty Sterny z bloga „OK.NAUCZANIE”:

 

 

Czym więcej mówisz, tym mniej cię słuchają

 

Wielu nauczycieli jest przekonanych, że najlepiej dotrą do uczniów, gdy przekażą im jak najwięcej wiedzy. W konsekwencji to nauczyciel stale mówi do uczniów, a od nich wymaga słuchania.

 

Paradoks polega na tym, że czym więcej mówimy, tym mniej nas słuchają.

 

W klasie szkolnej, moim zdaniem, dzieje się tak z kilku powodów:

 

-Mózgi uczniów męczą się i uczniowie przestają się skupiać.

 

-Nieprzerywany monolog nauczyciela szybko ucieka z pamięci uczniów

 

-Uczniowie przyzwyczaja się, że nauczyciel kilka razy powtórzy to samo, a więc nie skupiają się na tym, co on mówi.

 

Milczenie

 

Warto spróbować milczenia, wtedy uczniowie zaczynają sami myśleć. Druga rada, to robić przerwy we własnym monologu na rozmowy uczniów w parach lub poszukiwanie odpowiedzi na zadane przez nauczyciela pytanie.

 

Cisza ze strony nauczyciela pomaga we współpracy uczniów w uczeniu się. Pomaga w realizacji IV strategii oceniania kształtującego (Umożliwianie uczniom, by korzystali wzajemnie ze swojej wiedzy i umiejętności)

 

Warto zatem organizować wzajemne nauczanie, pracę w grupach, aby uczniowie efektywniej się uczyli.

 

Korzystne w nauczaniu jest poproszenie uczniów, aby oni sami przewidywali dalszy ciąg, czy to opowieści, czy doświadczenia, lub rozwiązania problemu.

 

Potęgę daje wzajemne nauczanie – przydzielenie uczniom części tematów, a następnie poproszenie ich, aby wzajemnie podzielenie się tym, czego się nauczyli.

 

Słuchanie przez uczniów

 

Praktykowanie ciszy pomaga uczniom w kształceniu umiejętności słuchania. Jeśli nauczyciel mówi mniej, to uczeń ma większe szanse na skupienie się na przekazie i na uważnym słuchaniu. Uważnemu słuchaniu może pomoc zadanie uczniom pytań, na które w czasie słuchania uczniowie mogą poszukiwać odpowiedzi.

 

Słuchanie uczniów

 

Jeśli nauczycielowi uda się mniej mówić, to ma szansę wysłuchać głosu uczniów. Daje to wgląd w zrozumienie uczniów, i ich postrzegania świata. Dzięki słuchaniu uczniów, nauczyciel może być na bieżąco z tym, co już uczniowie potrafią, a nad czym powinni jeszcze popracować. To daje nie do przecenienia korzyści w nauczaniu, gdyż nauczyciel może dzięki temu dostosować swoje nauczanie do sytuacji i potrzeb uczniów. Uczniowie proszeni o wyrażenie swojego zdania i o samoocenę pracują nad wzięciem odpowiedzialności za siebie i swoją naukę. Czyli zbliżamy się do realizacji V strategii oceniania kształtującego (Wspomaganie uczniów, by stali się autorami procesu swojego uczenia się).

 

Jednocześnie buduje się zaufanie pomiędzy nauczycielem i uczniem, nauczyciel staje się osobą, której zależy na tym, aby uczniowie się nauczyli, a nie na tym, aby ich kontrolować, czy się uczą. A to jest II strategia oceniania kształtującego (Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą).

 

Klasa staje się bezpieczną przestrzenią – miejscem, w którym można podejmować ryzyko i dzielić się trudnościami. Buduje się wzajemna wieź pomiędzy uczniami i nauczycielem. Praktykowanie milczenia służy stosowaniu o oceniania kształtującego.

 

 

Inspiracja artykułem Patty McGee 

 

 

 

Źródlo: www.oknauczanie.pl

 

 



Oto tekst, zamieszczony wczoraj przez dr. Marzenę Żylińską na jej fejsbukowym profilu, którego upowszechnienie uznaliśmy za niezbędne. Wyróżnienie fragmentów tekstu pogrubioną czcionką – redakcja OE:

 

 

Nauczyciele szkół średnich twierdzą, że wielu uczniów rozpoczynających naukę ma braki w podstawowej wiedzy (często słyszę, że ponad połowa nie zna działań na ułamkach). To samo twierdzą wykładowcy na pierwszych latach studiów. Braki, braki, poziom coraz niższy …

 

Dlaczego po ośmiu latach galopu w SP, a potem po kolejnych latach 4, jest tak źle? Czy naprawdę jedyne, co my dorośli potrafimy, to zwiększanie dawki tego, co nie działa?

 

Przestaję dbać o polityczną poprawność, nie będę już owijać w bawełnę i mówić przez bibułkę … System, który stworzyliśmy, jest zły, bo nieefektywny, bo podcinjący skrzydła wielu dzieciom, bo zniechęcający do matematyki (ten filmik jest o matematyce) i dlatego trzeba go zmienić! Problemem nie są dzieci, problemem są lekcje, na których dominują metody podawcze, lekcję przesiąknięte lękiem. A matematykę trzeba rozumieć! Jednak wysoki poziom lęku i stresu rozumienie utrudnia, a czasem wręcz blokuje!

 

Rozumienia nie da się też nikomu przekazać, żeby coś zrozumieć, trzeba myśleć, samodzielnie „kombinować”, szukać rozwiązań, robić błędy i z nimi pracować. Innej drogi nie ma. A zadaniem nauczyciela jest pomagać i wspierać, podtrzymywać motywację, gdy coś długo nie wychodzi. Niektórzy uczniowie potrzebują więcej czasu.

 

Jaki rodzaj lekcji jest najtrudniejszy z punktu widzenia uczniów? Przepisywanie bez zrozumienia z tablicy tego, co napisał nauczyciel.

 

Dlaczego tak jest? Jak długo będziemy wierzyć w naukę surfingową, w dziki pęd od klasówki do klasówki (bo ciągłe kontrole wciąż skracają czas przeznaczony na naukę), tak długo pozostanie nam wiara w to, że zwiększanie dawki tego, co nie działa, przyniesie pozytywne efekty.

 

 

P.S.

Wiem, jakie komentarze się tu pojawią! Wiem, jak wielu dorosłych będzie do upadłego bronić tego modelu, który jest wprawdzie zupełnie nieefektywny, ale dla nas dorosłych bardzo wygodny! Bo winę za brak sukcesów pozwala zrzucać na dzieci. Ale prawda jest taka, że gdy nauczyciele tak organizują lekcje, że uczniowie są aktywni, gdy dbają o zrozumienie, gdy matematyka nie kojarzy się ze stresem i nie wywołuje lęku, to problemy znikają.

 

 

P.S. 2

Niedługo ukaże się książka nauczycielki matematyki Anny Szulc „Ewaluacja relacyjna, w której autorka opisuje, jak wyglądają lekcje, na których uczniowie uczą się w sposób aktywny, rozwiązując zadania, gdy celem nie są stopnie, ale rozwój, pokonywanie trudności, gdy nauczyciel tworzy na lekcjach atmosferę, w której każdy czuje się bezpiecznie i może skupić się na pracy nad tym, czego jeszcze nie umie.

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/marzena.zylinska/videos/3756173574622341?locale=pl_PL

 

 

 



Na progu weekendu proponujemy dzisiaj tekst, poświęcony problematyce mediacji rówieśniczej:

 

 

[…]

 

Wstęp

 

Instytucja szkoły stanowi istotny czynnik kształtowania społeczeństwa od najdawniejszych czasów. Pomimo wciąż następujących zmian w jej wizerunku, funkcjonowaniu, szeregu przekształceń organizacyjnych, wprowadzaniu nowych podstaw programowych opartych na doświadczeniach i rozwijającej się stale wiedzy z dziedziny pedagogiki, psychologii i nauk podstawowych, odgrywa rolę w procesie socjalizacji kolejnych pokoleń. Jest obecna na określonym etapie życia jednostki, działając wychowawczo i wyposażając w określone kompetencje oraz doświadczenia modyfikujące wzory postępowań na- byte w drodze socjalizacji pierwotnej. […]

 

Szkoła jako element społeczeństwa wychowującego

 

Szkoła jako instytucja stanowi swego rodzaju ramy warunków, w jakich przebiega proces socjalizacji, będąc obszarem powołanym przez społeczeństwo dla realizacji zadań w sferze ogólnospołecznej oraz indywidualnej. Według S. Kowalskiego, szkoła powstała jako wynik (…) dwóch współzależnych procesów: przeobrażania się indywidualnej pracy pedagogicznej w zespołową oraz przechodzenia od elitarnego (uprzywilejowanego) do masowego (powszechnego) systemu kształcenia. […]

 

Szkoła traktowana jako środowisko socjalizacyjne jest czynnikiem wpływającym na kształtowanie wzorów ról społecznych, modyfikowanie ich. […] Szkoła formułuje granice dla podejmowanych działań, chroniąc w ten sposób system obowiązujących w społeczeństwie norm społecznych i praw- nych. Niedostosowanie się do panujących w szkole reguł skutkuje zastosowaniem sankcji w postaci upomnień, nagan, czy obniżonej oceny z zachowania. Świadomość istnienia norm sankcjonujących (przewidujących sankcję, określoną karę) za niezastosownie się do dyspozycji normy sankcjonowanej ma charakter dyscyplinujący i edukacyjny zarazem, zwiększając świadomość i budując poczucie odpowiedzialności za działanie. […]

 

W procesie socjalizacji, w którym czynny udział bierze szkoła, należy dążyć do kształtowania jednostek prezentujących, jak to określił Znaniecki „moralność otwartą“ – kreatywnych, dobrych, zdolnych do porozumienia, współdziałania, bezinteresownych, lojalnych oraz solidarnie działających na rzecz pokoju społecznego.

 

Konflikt rówieśniczy i jego specyfika

 

Konflikt stanowi nieodzowną część życia człowieka. Jest wpisany w funkcjonowanie jednostki wchodzącej w różne interakcje społeczne, a jego wystąpienie na jakimś etapie życia bywa nieuchronne. […] U podstaw powstania konfliktu leżą sprzeczne interesy stron dążących do zrealizowania określonego, postawionego sobie celu, który w ich postrzeganiu jest sprzeczny z celami drugiej strony. […]

 

W szkole dziecko, nastolatek spotyka się z szeregiem nowych dla niego problemów, w tym z sytuacjami konfliktowymi. Rodzą one poczucie dyskomfortu oraz bezradności z uwagi na początkowy brak kompetencji do poradzenia sobie z ich przezwyciężeniem. Ważne jest uświadomienie dziecku, że występowanie w życiu konfliktu, niezgodności pomiędzy ludźmi o różnych poglądach, zasadach oraz odmiennych celach jest normalne i nieuniknione. Według S. Byry, jednostka wchodząc w różnego rodzaju związki interpersonalne (m.in. koleżeńskie, rówieśnicze), wkracza w odmienny od swojego świat wartości, interesów, dążeń innych osób. Napotyka na działania innych, mogące pozostawać w sprzeczności lub rozbieżności z celami założonymi so- bie przez jednostkę 20 .

 

Źródłem konfliktu mogą być: niezaspokojone potrzeby emocjonalne człowieka (np. potrzeba akceptacji, podziwu, zrozumienia), czy często wy- stępujące błędy w komunikacji, polegające na osądzaniu, generalizowaniu, niewłaściwym rozumieniu intencji rozmówcy. U podstaw konfliktu może leżeć funkcjonowanie w określonej roli społecznej, która determinuje sposób zachowania i wpływa na kształtowanie systemu wartości oraz potrzeba pod- trzymania pozytywnej samooceny i zwycięstwo w sytuacji sporu.

 

W relacjach rówieśniczych opartych na emocjach przyczyną konfliktu może być niewłaściwe zrozumienie słów, komunikatu kolegi, potraktowanie ich jako obraźliwych, czy umniejszających znaczenie, bądź zinterpretowanie ich przez pryzmat swoich wcześniejszych, negatywnych doświadczeń. Konflikt może być generowany przez poczucie niedocenienia, dążenie do pod- niesienia poczucia swojej wartości i walka o „godność” (przysłowiowe „zachowanie twarzy” wobec członków grupy rówieśniczej), często utrudniająca obiektywne podejście do problemu stanowiącego zarzewie sporu i hamująca komunikację zmierzającą do rozwiązania sprawy. […]

 

W szkole dochodzi do sporów na wielu płaszczyznach i pomiędzy róż- nymi podmiotami zbiorowości szkolnej – zarówno uczniami, jak i ucznia- mi oraz nauczycielami, czy nauczycielami oraz rodzicami. Wiek i stopień rozwoju emocjonalnego uczniów oraz charakterystyczna struktura organizacyjna szkoły powodują, iż konflikty te przyjmują specyficzny charakter, a do ich rozwiązania potrzebne jest zastosowanie adekwatnych metod, zmierzających do upowszechnienia świadomych, skierowanych ku ugodzie postaw.

 

Szkoła jako środowisko, w którym następować powinien także rozwój społeczny i emocjonalny dziecka, daje możliwość zdobycia wielu doświadczeń, w tym związanych z rozwiązywaniem sytuacji spornych. Pozwala na wypracowanie mechanizmów reakcji na różne, także niesprzyjające, budzą- ce niezadowolenie, dyskomfort, sytuacje występujące na jej terenie. Powinna wyposażyć ucznia w kompetencje do ponownego konstruowania relacji oraz umiejętności wspólnego poszukiwania satysfakcjonujących obie strony roz- wiązań sporów. M. Cywińska zauważa, iż istotne jest, aby w procesie edukacji jednostki miały możliwość opanowania trudnej sztuki współżycia na co dzień z różnością i odmiennością, a więc także z konfliktem, stanowiącym odzwierciedlenie różnic występujących między ludźmi i ich grupami. […]

 

Konieczna jest edukacja młodych ludzi w celu wykształcenia właściwej reakcji na konflikt i umiejętności poradzenia sobie z nią. Pozwoli to na na- uczenie radzenia sobie w sytuacji konfliktu i nie traktowanie go jako paraliżującej działanie sytuacji bez wyjścia.

 

Mediacje rówieśnicze

jako forma reakcji na konflikt w grupie rówieśniczej

 

Analiza konfliktu, spojrzenie nań z perspektywy drugiej strony, sprzyjają- ce rozwiązaniu sytuacji trudnej, możliwe jest dzięki instytucji mediacji, która może być i coraz częściej jest stosowana także w szkole.

 

Mediacja stanowi formę pozasądowego rozwiązania konfliktu, powstałe- go pomiędzy stronami reprezentującymi pozostające ze sobą w sprzeczności dążenia czy interesy. Jej istotną cechą jest dobrowolność i poufność. Mediację prowadzi bezstronny i neutralny mediator, którego zadanie polega na pomocy zwaśnionym w porozumieniu i ułatwienie im komunikacji. Dobrowolność mediacji urzeczywistnia się poprzez unikanie narzucania stronom własnych rozwiązań sporu oraz wspieranie ich w komunikacji, ułatwianie jej – przy jednoczesnej dbałości o legalność i prawidłowość postępowania. Niezwykle ważne jest, aby strony zaakceptowały mediatora, jego pomoc, a także by wypracowane przez niego porozumienie oparte było na konsensusie i akceptacji obu stron .

 

Ogromną korzyścią płynącą z zastosowania mediacji jest kształtowanie świadomości przy podejmowania decyzji, co pozwala na partycypację społeczną w procesie decyzyjnym i sprzyja ochronie praw podmiotowych. Wyposaża w tak istotne w dorosłym życiu kompetencje do współistnienia z innymi (w grupie społecznej: rodzinie, wśród kolegów w klasie itp.), często odmiennie myślącymi i działającymi ludźmi. Pozwala na wypracowanie mechanizmów reakcji na trudną, dyskomfortową sytuację, jaką stanowi konflikt już w okresie dziecięcym, w trakcie nauki w szkole. Poznanie przez dzieci i młodzież zasad mediacji oraz płynących z jej zastosowania korzyści, nabycie praktycznych umiejętności w zakresie posługiwania się właściwymi dla niej technikami pozwoli na traktowanie jej na dalszych etapach życia jako instytucji poznanej, pozytywnie ocenianej, będącej formą pozasądowego dojścia do porozumienia osób będących w konflikcie.

 

Cele stawiane przed mediacją są bardzo szczytne, a dążenie do ich realizacji często żmudne i długotrwałe. Istotne jest więc posiadanie świadomości, że mediacja nie zawsze kończy się dojściem stron do porozumienia, zwieńczonym podpisaniem ugody. Niejednokrotnie osiągnięcie pełnego konsensusu nie jest możliwe z różnych przyczyn. Kluczowy jest jednak fakt podjęcia przez strony rozmowy, przedstawienia swoich racji i punktu widzenia, przy- jęcie rozwiązań o cechach kompromisu. Stanowią one bowiem krok naprzód w ułożeniu relacji.

 

Wśród celów, dla których prowadzi się postępowanie mediacyjne są: pznanie i podjęcie próby zrozumienia racji i punktu widzenia drugiej strony, zwiększenie gwarancji usunięcia konfliktu na stałe, budowa lub naprawa komunikacji, wypracowanie satysfakcjonującego obie strony konfliktu porozumienia, ale także uzyskanie poczucia odpowiedzialności za swoje decyzje i wpływ na rozstrzygnięcie we własnej sprawie.

 

Celem mediacji rówieśniczej jest natomiast kształtowanie postawy dialogu i współpracy między młodymi ludźmi, zapobieganie posługiwaniu się rozwiązaniami siłowymi, opartymi na przemocy fizycznej czy słownej, przy jednoczesnym promowaniu rozwiązywania sporów opartych na rozmowie, współpracy, kreatywności i odpowiedzialności. Celem prowadzenia postępowań mediacyjnych w środowisku szkolnym jest również wspieranie tolerancji oraz szacunku dla inności i odmienności ludzi, budowanie ciekawości dla poznania tego co inne i korzystania z potencjału twórczego wynikającego z różnic kulturowych, środowiskowych, czy etnicznych. Opanowanie przez dzieci i młodzież metod oraz technik mediacyjnych ma na celu kształtowanie dobrych praktyk w budowaniu relacji międzyludzkich i polepszenie atmosfery w szkole, a co za tym idzie – integracja środowiska uczniów oraz uczniów i nauczycieli. Wszystkie wymienione cele zmierzają do urzeczywistnienia jednego nadrzędnego celu – przygotowania młodych ludzi – uczniów do życia w społeczeństwie, jako świadomych swych praw, obowiązków oraz wagi aktywnego udziału w podejmowaniu decyzji we własnych sprawach. […]

 

Dalej w można przeczytać jeszcze tak zatytułowane fragmenty pracowania:

 

Warunki formalne i pozaprawne wprowadzenia mediacji do szkoły […]

 

Korzyści z mediacji rówieśniczych i ich znaczenie edukacyjne  […]

 

 

Zakończenie

 

Podsumowując, szkoła jako nowoczesna, odpowiadająca wymogom współczesnego świata instytucja wychowująca, kształtująca jednostki do właściwego, opartego na porozumieniu i poszanowaniu wzajemnych praw, funkcjonowania społecznego, ma możliwość edukacji uczniów w kierunku polubownego sposobu rozwiązywania sporów. Dzięki działającym w szkołach kołom mediacji, zaznajamianiu dzieci z zasadami właściwymi dla tego postępowania, pozytywnym doświadczeniom z okresu szkolnego uczestnictwa w postępowaniu mediacyjnym, osoby te w innych sytuacjach spornych w życiu nie wahają się posłużyć mediacją w rozwiązaniu swoich problemów (w życiu małżeńskim, zawodowym – w środowisku pracy, w sąsiedztwie, czy w sprawach spornych związanych z podziałem praw do spadku po zmarłym członku rodziny). Jak już podkreślono w powyższych rozważaniach, mediacje rówieśnicze są efektywną metodą edukacji do życia w społeczeństwie. Kształtują zdolność do rozmowy o sytuacjach trudnych, spornych i poszukiwania wspólnie najlepszych rozwiązań. Uczą uważnego słuchania oraz analizy problemu także z punktu widzenia drugiej strony konfliktu. Zdobywając kompetencje w dziedzinie alternatywnych form rozwiązywania konfliktów, młodzi ludzie będący mediatorami rówieśniczymi, ale także stronami mediacji, uczą się konstruktywnego podejścia do konfliktu i nabywają nawyków w zakresie postępowania na drodze do jego zażegnania z użyciem rozmowy i wspólnego wypracowywania, opartych na obopólnej satysfakcji, rozwiązań. Wpojone zasady działania, oparte na współdziałaniu i rozmowie toczonej w poszanowniu wzajemnych praw, stanowią drogę ku polubownemu, pozasądowe- mu zakończeniu różnych konfliktów, które w przyszłości pojawią się w ich życiu. […]

 

 

 

 

Plik PDF z całym tekstem Joanny Rajewskiej de Mazer „MEDIACJE RÓWIEŚNICZE JAKO FORMA REAKCJI NA KONFLIKT W ŚRODOWISKU SZKOLNYM”  –  TUTAJ

 



Dzisiejszego przedpołudnia proponujemy lekturę  tekstu Małgorzaty Ostrowskiej z strony Centrum Edukacji Obywatelskiej. Poniżej zamieszczamy – dla zorientowania się o treści tego materiału – jedynie jego fragmenty, zalecając zapoznanie się z całością:

 

 

 

Uczeniu się towarzyszy ocenianie. Doświadczają go nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. Dla jednych jest priorytetem, dla innych nie ma większego znaczenia. Budzi kontrowersje i emocje, gdyż często nie spełnia oczekiwań lub nadziei.

 

Praktycy oceniania kształtującego wprowadzają działania, które mogą przełamać stereotypy dotyczące oceniania. Pomaga im w tym wykorzystanie pięciu strategii. Centrum Edukacji Obywatelskiej w programie „Szkoła ucząca się” od ponad 23 lat z sukcesem wspiera implementację tych strategii w polskich szkołach:

>Określanie i wyjaśnianie uczniom celów uczenia się i kryteriów sukcesu.

>Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą.

>Udzielanie uczniom informacji zwrotnych, które umożliwiają im widoczny postęp.

>Tworzenie uczniom przestrzeni do tego, by korzystali ze swojej wiedzy i umiejętności.

>Wspieranie uczniów w stawaniu się autorami własnego procesu uczenia się.

 

Nazwa „ocenianie kształtujące” może być myląca i może sugerować, że chodzi w nim tylko o ocenianie. Tymczasem oznacza ona także badanie dotychczasowej wiedzy uczniów potrzebnej do nadbudowywania nowej i ciągłe szacowanie postępu, aby móc zaplanować dalszy proces uczenia się. Informacje zwrotne na temat opanowanych już umiejętności, tego co wymaga dalszej pracy oraz instrukcje dotyczące sposobu nauki pomagają uczniom budować świadomość na temat zdobytej wiedzy i rozwijają kompetencje uczenia się. Tym samym przynoszą sukcesy w szkole i poza nią. Dlaczego warto sięgnąć po ocenianie kształtujące?

>Ponieważ jest mocno uzasadnione w badaniach oraz wspiera je wiele teorii naukowych dotyczących uczenia się i rozwoju.

>Ponieważ wpływa pozytywnie na motywację, odwagę i wytrwałość w uczeniu się.

>Ponieważ nauczycielom pozwala uzyskać obraz uczenia się w klasie, a uczniom zauważać krok po kroku własne postępy.

 

 

Dalszą część tekstu zasygnalizujemy jedynie podtytułami kolejnych fragmentów:

 

 

Jakie wyzwania stoją przed nauczycielami oceniającymi efekty uczenia się dzieci i młodzieży? […]

Skąd nauczyciele wiedzą, czego i w jaki sposób uczniowie będą się uczyć? […]

 

Ćwiczenia w przywoływaniu (ang. retrieval practice) […]

 

Przykłady takich aktywności: […]

 

Rozmowa diagnozująca […]

 

Diagnostyczna analiza zapisów w zeszycie ucznia […]

 

x           x          x

 

Fragment rozdziału „Skąd wiem, że umiem? – ocenianie kształtujące od diagnozy do sukcesu edukacyjnego” Małgorzaty Ostrowskiej z książki „Czas na szkołę doceniania. Praktycznie o ocenianiu jako uczeniu się”.

 

Rozdział jest zapisem referatu przygotowanego na zlecenie Centrum Edukacji Obywatelskiej na XXIX Konferencję Polskiego Towarzystwa Diagnostyki Edukacyjnej 2023.

 

 

 

 

Cały tekst „Skąd wiem, że umiem? – ocenianie kształtujące od diagnozy do sukcesu edukacyjnego”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl

 

https://ceo.org.pl/ocenianie-ksztaltujace-od-diagnozy-do-sukcesu-edukacyjnego/

 



Oto obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu Natalii Rasiewicz, zamieszczonego dzisiaj na „Poralu dla Edukacji”:

 

 

Wymagający nauczyciele obniżają szanse dzieci. System oceniania do poprawy

 

Surowe podejście, uzasadniane chęcią „motywowania” młodych ludzi, w wielu przypadkach może prowadzić do odwrotnych skutków. Rodzice uczniów coraz częściej wyrażają obawy, że zbyt wymagający nauczyciele obniżają szanse dzieci na dostanie się do wymarzonych szkół średnich.

 

>Dzieci nie mają równego dostępu między innymi do uczelni wyższych ze względu na różnice w podejściu nauczycieli do wystawiania ocen – mówi Elżbieta Piotrowska-Gromniak ze Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl.

   

>U naszej pani od matematyki dostać piątkę, to jak wygrać na loterii – alarmuje matka ucznia ósmej klasy. Problem staje się szczególnie widoczny w kluczowych momentach edukacyjnych, takich jak rekrutacja do liceów i na studia, gdzie oceny na świadectwach mają ogromne znaczenie.

   

>Obecny program nie narzuca nauczycielom konkretnych

 

W polskich szkołach coraz częściej pojawia się dyskusja o tym, jak oceny i wymagania nauczycieli wpływają na przyszłość uczniów. Wielu rodziców wyraża swoje niezadowolenie z podejścia niektórych nauczycieli, którzy wyjątkowo surowo oceniają uczniów, nawet tych pilnych i ambitnych. Problem staje się szczególnie widoczny w kluczowych momentach edukacyjnych, takich jak rekrutacja do liceów i na studia, gdzie oceny na świadectwach mają ogromne znaczenie. […]

 

To nie motywacja, tylko zniechęcanie. Dzieci są maksymalnie zestresowane, a ich szanse na dostanie się do dobrego liceum maleją. Nawet jeśli nauczą się więcej, to i tak przegrają z uczniami ze szkół, gdzie wymagania są niższe, ale oceny wyższe – skarży się na internetowym forum i zauważa, że dzieci z bardziej wymagających szkół, które zdobywają solidną wiedzę, często mają niższe oceny niż ich rówieśnicy z mniej rygorystycznych placówek. Ci drudzy, choć czasem z mniejszym zasobem wiedzy, osiągają wyższe wyniki punktowe i mają większe szanse na dostanie się do renomowanych liceów czy uczelni.

 

Podobne historie zdarzają się w wielu polskich szkołach, dlatego zdaniem prezeski Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji Elżbiety Piotrowskiej-Gromniak rodzice jak najszybciej powinni zacząć dyskusję o systemie oceniania.

 

Obecny system oceny uczniów pozostawia wiele do życzenia i wymaga pilnej debaty, którą powinni zainicjować rodzice. Dzieci nie mają równego dostępu między innymi do uczelni wyższych ze względu na różnice w podejściu nauczycieli do wystawiania ocen – mówi Elżbieta Piotrowska-Gromniak ze Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl.

– Jestem przekonana, że młodzież uczęszczająca do renomowanych szkół, gdzie poziom nauczania jest wysoki, a uczniów nie rozpieszcza się łatwymi ocenami, może mieć gorsze wyniki niż uczniowie z przeciętnych liceów. W takich szkołach stawia się przede wszystkim na rzetelną wiedzę, co nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w ocenach – dodaje.[…]

 

Rodzice coraz głośniej domagają się zmian w systemie oceniania i rekrutacji. Ich zdaniem oceny powinny odzwierciedlać rzeczywiste kompetencje uczniów, a nie być uzależnione od subiektywnych kryteriów nauczycieli czy polityki szkół.

 

Nie da się stworzyć systemu, w którym piątka w jednej szkole będzie lepsza od piątki w innej. To między innymi dlatego ocenianie jest tak trudnym tematem. My proponowaliśmy swego czasu, by w takich sytuacjach brać pod uwagę olimpiady i konkursy międzyszkolne, po to właśnie, żeby dodatkowo promować tych zdolnych uczniów zauważa w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Wojciech Starzyński, prezes stowarzyszenia Rodzice Szkole.[…]

 

Zdaniem prezeski Elżbiety Piotrowskiej-Gromniak problem z nierównym systemem oceniania polskich uczniów dostrzegają również uczelnie wyższe, które coraz częściej odchodzą od polegania wyłącznie na ocenach ze świadectwa podczas rekrutacji.

 

– Coraz więcej uczelni wprowadza rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami. Powodem jest fakt, że trafiają do nich uczniowie z bardzo dobrymi ocenami, którzy jednak wymagają zajęć wyrównawczych. Zjawisko to jest szczególnie widoczne na politechnikach – zauważa nasza rozmówczyni.

 

Rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie bardziej obiektywnych standardów oceniania lub większy nacisk na wyniki egzaminów zewnętrznych, które byłyby niezależne od ocen wystawianych w szkole. Ważne jest, aby system edukacyjny nie premiował tylko tych, którzy mieli szczęście trafić na mniej wymagających nauczycieli, ale wspierał wszystkich uczniów w rozwijaniu ich potencjału.

 

 

 

Cały tekst „Wymagający nauczyciele obniżają szanse dzieci. System oceniania do poprawy”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 



Wczoraj w „Akademickim Zaciszu” gościem prof. Romana Lepperta był dr Karola Dudka-Różycki, nauczyciela chemii oraz przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych. Wiodącym wątkiem tej rozmowy  było poszukiwanie odpowiedzi na wiodące pytanie: „Co z przedmiotami przyrodniczymi w polskiej szkole?” Było o pomysłach zmian w tym zakresie, szukano odpowiedzi na pytanie „Czy powinny one być przedmiotem egzaminu zewnętrznego na koniec szkoły podstawowej?”

 

Wszystkich zainteresowanych tymi tematami, którzy nie mogli wczoraj śledzić tej rozmowy, która w rzeczywistości najczęściej przyjmowała formę w długiego monologu gościa  prof. Lepperta,  zapraszamy do pliku z jego filmowym nagraniem:

 

 

Co z przedmiotami przyrodniczymi w polskiej szkole?  –  TUTAJ

 



Dzisiaj proponujemy zapoznać się z dwoma postami z fanpage „Strefa pedagoga szkolnego – mkm”:

 

 

W piątek 22 listopada  zamieszczono taki post:

 

Edit: Pomysł tego materiału nie jest mojego autorstwa. Grafika ma moją nową osłonę. Materiał jest inspiracją i nie jest na sprzedaż.

 

Koło przemocy rówieśniczej. Każdy pełni jakąś rolę.

 

Chwalę się.

 

Moja szkoła zakwalifikowała się do programu – Przerwij krąg przemocy. Znaleźliśmy się w gronie 100 szkół, które będą wdrażać system Resql.

 

 

Plakat, który prezentuję poniżej powstał na bazie materiałów nadesłanych w ramach udziału w tym programie. Przy najbliższej okazji opiszę poniższe role.

 

 

 

 

A w sobotę 24 listopada zamieszczono taki post:

 

Edit: Pomysł tego materiału nie jest mojego autorstwa. Grafika ma moją nową osłonę. Materiał jest inspiracją i nie jest na sprzedaż.

 

Dobry wieczór

 

Dzisiaj część 2 materiału – Koło przemocy rówieśniczej.

 

 

Opis motywów działania osób pełniących poszczególne role:

 

1.Agresor

Prześladowanie ofiary to narzędzie osiągania nagrody: zdobycia uwagi i podziwu grupy.

Dąży do popularności, wybierając ofiarę, sytuacje i sposób prześladowania tak, aby nie narazić się na potępienie.

Traktuje innych uczniów jako widownię, dlatego ich reakcje są dla niego kluczowe.

 

2.Asystenci

Nie inicjują prześladowania, ale chętnie wspierają działania agresora.

Liczą na wzrost własnej popularności dzięki powiązaniu z agresorem.

 

3.Aktywni kibice

Uważają działania agresora za zabawne, nie analizując ich konsekwencji dla ofiary.

Oceniają swoje zachowanie jako neutralne, ponieważ „tylko się śmieją”.

Często nie zdają sobie sprawy, że ich reakcje motywują agresora do dalszych działań.

 

4.Wrogojacie

Lubi ofiarę i chętnie spędza z nią czas poza szkołą.

Ulega presji grupy, nie przyznając się do przyjaźni z ofiarą w klasie.

Obawia się, że sam stanie się kolejną ofiarą.

 

5.Bierni kibice

Nie popierają działań agresora, ale uważają, że prześladowanie ich nie dotyczy.

Boją się interweniować z obawy przed staniem się kolejną ofiarą.

Często nie wiedzą, jak się zachować i naśladują brak reakcji innych.

 

6.Niezaangażowani świadkowie

Dystansują się od prześladowania, nie chcąc angażować się w sytuację.

 

7.Potencjalni obrońcy

Chcieliby bronić ofiary, ale czują brak siły lub pozycji w klasie, by to skutecznie zrobić.

 

8.Obrońcy

Mają wiarę we własne możliwości i nie obawiają się agresora.

 

 

Plakat i powyższy tekst, które prezentuję powstały na bazie materiałów nadesłanych w ramach udziału w programie – „Przerwij krąg przemocy”

 

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/profile.php?id=100063313234359&locale=pl_PL

 

 



W minioną sobotę – 23 listopada – prof. Stanisław Czachorowski  na swoim blogu „Profesorskie Gadanie” zamieścił tekst, w którym podjął problem sztucznej inteligencji w szkole. Postanowiliśmy udostępnić go bez skrótów:

 

 

Zosia czyli mały robot w roli nauczyciela

 

 

Robot Zosia jako mała nauczycielka. Kolejny mały robot edukacyjny, bez ekranów, prosty w obsłudze. Nawet relatywnie tani. Działa z planszą i dodatkowymi materiałami. Nic tylko kupić i wykorzystywać w szkole. Od razu dołączone są podstawowe pomysły i scenariusze zajęć.

 

Co myśli nauczyciel, gdy widzi plakat z napisem „Zosia mała nauczycielka”? Czy roboty zastąpią nauczycieli w szkole? Czy automatyzacja, z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji i z robotami zastąpi nauczyciela w szkole? A ci ostatni będę bezrobotni?  Zagrożenie czy szansa? Pewnie jedno i drugie.

 

Nie sądzę. Nauczyciel jako projektant sytuacji i treści edukacyjnej zawsze będzie potrzebny. A robot edukacyjny nie jest taką w sumie nowością. Jest tylko narzędziem dydaktycznym, wspomagającym projektowanie treści edukacyjnych. Wspomniałem, że nie jest nowością. Co miałem na myśli? Ot, zwyczajne podręczniki szkolne. To też jest narzędzie, zaprojektowane do wspomagania uczenia się i w dużym stopniu automatyzacji czynności powtarzalnych. Uczeń pracuje z podręcznikiem,. Ma tam zaprojektowaną treść, są pytania kontrolne, zagadnienie do przemyślenia, ilustracje. Skoro coraz bardziej dopracowane dydaktycznie podręczniki (istnieją od ponad 100 lat), zeszyty ćwiczeń i inne narzędzia i pomoce dydaktyczne,  nie wyrugowały nauczyciela ze szkoły, to i roboty edukacyjne tego nie zrobią. Bo potrzebny jest nauczyciel-projektant. Czyli taki, który zaprojektuje sytuacje i przestrzeń do uczenia sie. Nawet z dużą dozą indywidualizacji. A takie roboty, czy powstające dedykowane czaty GPTs, są jedynie profesjonalnym rozwinięciem wcześniejszych pomocy dydaktycznych.

 

Narzędzia nie zastąpią nauczycieli. Wymuszą tylko uczenie sie nowych umiejętności projektowania zarówno sytuacji jak i przestrzeni edukacyjnych. Czyli finalnie nauczyciele muszą nauczyć się nowych umiejętności, nowych kompetencji, wzbogacających ich dotychczasowe wiedzę i zdobyte już umiejętności.

 

Cóż zrobiłem dalej, po napisaniu powyższych słów? Powyższy test (ale w wersji pierwotnej, bo w trakcie prac redakcyjnych rozbudowałem także część wstępną) wkleiłem do googlowskiego Gemini (generatywna sztuczna inteligencja w wersji bezpłatnej) z poleceniem napisania tekstu. Ale dodałem także  „Zanim zaczniesz redagować tekst zadaj mi 5 pytań, dzięki którym lepiej poznasz moją wizję”.  Gemini wygenerował mi 5 pytań, na które odpowiedziałem. Pojawiło się także kilka innych sugestii ze strony algorytmu Gen AI (w tym propozycja hasztagów itp.). Zatem nawet sztuczna inteligencja nie zastępuje autora tekstu (czy nauczyciela w szkole), wspomaga jedynie (i aż!) proces myślenia, jako swoisty asystent. Trzeba tylko nauczyć się obsługi takich pomocy/asystentów. Do wygenerowanego tekstu bardzo pomocne są pytania i sugestie w jakim kierunku można rozwinąć tekst, co poruszyć, jakie zadać pytania. Co dalej? Otóż można „wytrenować” na podstawie jednego lub wielu tekstów spersonalizowanego GTPs (ale na razie to tylko w wersji płatnej), z którym może indywidualnie pracować uczeń. Prowadzić z nim dialog, pytać, odpowiadać, jednym słowem uczyć się i sprawdzać efekty swojej pracy. Taki nieco inny i interaktywny podręcznik. Istota się nie zmienia. Zmienia się forma i skala indywidualizacji.

 

Nauczyciele jako projekczyciele (projektanci sytuacji i przestrzeni do uczenia się) będą ciągle potrzebni. I to może bardziej niż kiedyś. Pojawia się jedynie konieczność nauczenia się zupełnie nowych umiejętności. Nie tylko projektowania scenariusza zajęć z wykorzystaniem podręcznika czy eksperymentu szkolnego lecz i projektowaniem GPTs. Potrzebna praca zespołowa, bo samemu nie da się rady. I powstaną nowe rodzaje „wydawnictw” i „podręczników”. Co się zmienia? Obniża się koszt przygotowania takich pomocy i następuje duża demokratyzacja „wydawnicza”. Nauczyciel staje się coraz bardziej samodzielny. A to nakłada zupełnie nowe umiejętności i kompetencje. I o tym powinny już myśleć uczelnie wyższe kształcące pedagogów, edukatorów i nauczycieli. 



Czytaj dalej »



Dziś  polecamy tekst Bogdana Bugdalskiego, zamieszczony na Portalu dla Edukacji. Poniżej zamieściliśmy jedynie wybrane fragmenty tej obszernej publikacji, zalecając lekturę całości – po kliknięciu   załączony link. Wyróznienie fragmentów pogrubioną czcionka – redakcja OE:

 

 

Premier dał słowo nauczycielom. Pierwsze „sprawdzam” już za dwa tygodnie

 

 

Premier Donald Tusk potwierdził wolę polityczną dla poprawy bytu nauczycieli. Obiecał załatwienie wszystkich spraw, na które czekają od lat i to w szybkim tempie, gdy chodzi o zmiany ustawowe. Co na to sami nauczyciele? […]

 

Zobowiązuję się, że przyspieszymy prace nad projektem obywatelskim. Nie będzie już zwłoki, będziemy negocjować pewne aspekty w tymże projekcie – wiadomo, projekty są po to, żeby dać pewien punkt wyjścia do poważnej rozmowy – powiedział premier Donald Tusk 22 listopada, w czasie zjazdu Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jednocześnie wskazał, że w ten sposób chce „zamknąć pewien problem”. – Tym problemem jest to, że zawód nauczyciela nie może być opłacany niżej niż przeciętna płaca. Dla mnie to jest oczywiste – stwierdził premier. Odnosząc się do zarobków nauczycieli wskazał również, że rząd zdaje sobie sprawę, iż podwyżki ze stycznia 2024 roku nie rozwiązały problemu wynagrodzeń nauczycielskich.[…]

 

Kiedy? Tego premier już nie wskazał. Zważywszy jednak na trwający już wyścig wyborczy do fotela prezydenckiego, można się spodziewać, że w najbliższych miesiącach. Z wyborami można też wiązać inne słowa premiera, dotyczące poprawy sytuacji nauczycieli w tym kraju, choć Donald Tusk wyraźnie się od tego odżegnał, a poruszone kwestie raczej na to nie wskazywały.  […]

 

Premier wskazał również, że ten zawód powinien być atrakcyjny nie tylko ze względów finansowych, ale również ze względu na prestiż społeczny, którego obecnie brakuje. – Nie wszystko zależy od ustaw. Tak naprawdę to, co nas wszystkich dzisiaj martwi, to podejście rodziców. Ja jestem w podwójnej czy potrójnej roli – również jako dziadek, który przejmuje się losami swoich wnuków w szkole, dlatego musimy to zrobić. Niech stąd popłyną te słowa ode mnie do wszystkich polskich rodziców – szanujcie polskich nauczycieli, szanujcie polskie nauczycielki, to są ludzie – zwracam się do ogółu polskich rodziców – którzy naprawdę poświęcają swoje życie dla waszych dzieci. Robią to dla waszych dzieci, nie dla siebie.[…]

 

Na zakończenie premier podziękował nauczycielom za to, że mimo wszystko, mimo tych wszystkich złych okoliczności starają się uczyć dzieci takich podstawowych zachowań, jak empatia. – Zrobię wszystko, żeby posklejać to, co się rozsypywało przez te lata, szczególnie w kontekście tego dramatu (głównie wojny na Ukrainie – red.), jaki dzieje się wokół nas. Ale tak naprawdę odbudowę tej jedności narodowej, takiej fundamentalnej musimy zacząć od emapati, sympatii i szacunku na samym początku naszej drogi, czyli w szkole. I wiem, że nikt tego lepiej nie zrobi niż wy. Tak jak robiliście to przez lata. Bardzo dziękuję, jestem z wami – stwierdził. […]

 

W szybką realizację obietnicy zmiany systemu wynagradzania nauczycieli nie do końca wierzy nawet Urszula Woźniak, wiceprezes ZNP.    – To czy dojdzie do fundamentalnych zmian w tym zakresie, to się dopiero okaże. Przez długi czas bardzo zbiegaliśmy o to, by zaczęto wreszcie procedować naszą inicjatywę obywatelską w zakresie wynagrodzeń nauczycieli. Ale minęło 10 miesięcy od pierwszego czytania w Sejmie nowej kadencji naszej inicjatywy i nic się nie wydarzyło. 13 września powołano podkomisję w tej sprawie, która się jeszcze nie ukonstytuowała. Teraz premier obiecał, że te prace niezwłocznie się rozpoczną, więc trzymamy pana premiera za słowo. I będziemy je egzekwować – komentuje. […]

 

W trakcie swojego wystąpienia premier nie odniósł się do sygnalizowanej przez związkowców i oczekiwanej przez nauczycieli podwyżki wynagrodzeń od stycznia 2025 roku, która byłaby wyższa niż zapowiedziane już 5 proc. Ta kwestia na pewno stanie na zespole ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli, który ma się odbyć 12 grudnia.

 

Być może wtedy dowiemy się, co dla rządu oznaczają słowa premiera, że „obowiązkiem państwa, obowiązkiem nas wszystkich jest utrzymać polską szkołę i zawód nauczyciela na możliwie najwyższym poziomie, we własnym interesie. To jest w interesie każdej polskiej rodziny”.

 

 

 

Cały tekst „Premier dał słowo nauczycielom. Pierwsze „sprawdzam” już za dwa tygodnie”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/