
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Od spotkania z najmłodszym nauczycielem w Polsce – Bartkiem Rosiakiem – zaczęły się wczoraj cotygodniowe spotkania w „Akademickim Zaciszu”. Prof. Roman Leppert najpierw namówił Rozmówcę, aby ten opowiedział w skrócie o swojej bardzo nietypowej, wręcz expressowej drodze do zawodu nauczyciela języka polskiego, a następnie poprowadził dalszą rozmowę, zadając pytania o to, jak spostrzega on szkołę, co udało mu się w trakcie pracy w szkole osiągnąć, jak widzi przyszłość polskiej edukacji, co myśli o reformie edukacji zaplanowanej na rok 2026.
„Obserwatorium Edukacji” nie od dzisiaj towarzyszy Bartkowi Rosiakowi w jego drodze „od ucznia do nauczyciela”, o czym możecie się przekonać, czytając kilka przykładowych materiałów: TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.
Polecając wszystkim, którzy wczoraj tego nie widzieli i nie słyszeli, aby KONIECZNIE uczynili to w dogodnej dla siebie orze uczynili.
Szkoła widziana oczami młodego nauczyciela – TUTAJ
Dzisiejsza propozycja lektury pochodzi z portalu EDUNEWS. Jest to tekst „Nauczyciela Roku 2019” – Zyty Czechowskiej, w którym autorka dzieli się z czytającymi pomysłami na zagospodarowanie czasu uczniów, którzy każdy nowy temat chwytają w mig, i nudzą się, kiedy nauczyciel/ka pomaga pozostałym zrozumieć i przyswoić nowe dla nich wiadomości:
Poczekajki dla uczniów
Jak mądrze zagospodarować czas ucząc w zróżnicowanej klasie? W każdej klasie znajdą się uczniowie, którzy szybciej wykonują zadania i czekają na kolejne instrukcje lub aktywności. Aby uniknąć nudy i utrzymać ich zaangażowanie, warto przygotować tzw. poczekajki – krótkie, rozwijające aktywności, które uczniowie mogą wykonać samodzielnie, czekając na resztę klasy. Poniżej znajdziesz kilka sprawdzonych propozycji, które nie tylko zajmą czas, ale także poszerzą wiedzę i rozwiną umiejętności uczniów.
1. Krzyżówki tematyczne i łamigłówki
Przygotuj zestaw krzyżówek, wykreślanek lub sudoku o różnym stopniu trudności, dostosowanych do tematu lekcji lub przedmiotu. Przykład: Na lekcji historii uczniowie mogą rozwiązać krzyżówkę dotyczącą ważnych postaci epoki, a na matematyce łamigłówki logiczne.
Skorzystaj z generatora krzyżówek.
Generator wykreślanek i jego opis znajdziesz TUTAJ
Wykreślanki do pobrania TUTAJ
2. Karty z pytaniami „Ciekawostki o…”
Opis: Stwórz zestaw kart z ciekawostkami na temat omawianego materiału. Na jednej stronie karty umieść pytanie lub zagadkę, a na odwrocie odpowiedź i rozwinięcie tematu. Przykład: Na lekcji przyrody – „Dlaczego flamingi są różowe?”, a na języku polskim – „Skąd wzięło się powiedzenie ‚mieć muchy w nosie’?”
Karty wykonasz na przykład w Canvie. Skorzystaj z szablonu … [Wszystkie załączniki, będące ilustracją tej i kolejnych propozycji zobaczysz w oryginalnym tekście na stronie portalu EDUNEWS]
3. Zadania kreatywne – tworzenie komiksu lub opowiadania
Opis: Daj uczniom możliwość stworzenia krótkiego komiksu lub opowiadania związanego z tematem zajęć. Możesz przygotować gotowy szablon z kilkoma kadrami lub fragmentami tekstu do dokończenia. Przykład: Po lekcji o układzie słonecznym uczniowie mogą narysować przygody astronauty, a na lekcji języka polskiego stworzyć alternatywne zakończenie omawianej lektury.
Komiks można wygenerować w Canva – zobacz tutaj.
Można także wygenerować w aplikacji ToonyTool.
Możesz także wydrukować szablon do przygotowania komiksu, a uczniowie sami narysują go na wybrany temat […]
4Gry słowne i matematyczne
Przygotuj zestaw gier słownych, takich jak „Państwa-miasta” czy „wisielec” związanych z tematem lekcji. W przypadku matematyki – karty z zadaniami lub grami logicznymi. Przykład: Po lekcji o częściach mowy uczniowie mogą zagrać w grę, w której muszą podać jak najwięcej przymiotników na daną literę.
Gry planszowe znajdziesz tutaj.
Gry Bingo znajdziesz tutaj.
Grę Trimino znajdziesz tutaj
5. Książki i czasopisma edukacyjne
W klasie warto stworzyć kącik z książkami, czasopismami i magazynami popularnonaukowymi. Uczniowie mogą sięgnąć po nie w każdej wolnej chwili. Na przykład po lekcji o dinozaurach uczniowie mogą poczytać magazyn o prehistorii lub książkę popularnonaukową dla dzieci.
6. Układanki i puzzle edukacyjne
Puzzle, układanki magnetyczne lub kostki Rubika to doskonały sposób na zajęcie czasu i rozwijanie logicznego myślenia. Przykład: Na lekcji geografii uczniowie mogą układać puzzle przedstawiające mapę świata.
Generator puzzli online znajdziesz tutaj.
Przykładowe puzzle znajdziesz tutaj.
7. Zadania na spostrzegawczość i koncentrację
Przygotuj karty z obrazkami lub tekstami, na których uczniowie muszą znaleźć różnice lub ukryte elementy. To ćwiczenia rozwijające koncentrację i cierpliwość. Na przykład na lekcji plastyki uczniowie mogą porównywać dwa obrazy i wskazywać różnice.
8. Rysowanie i szkicowanie
Daj uczniom możliwość rysowania tematycznego związanego z lekcją. Możesz zaproponować im narysowanie mapy myśli lub ilustracji do omawianego tematu. Przykład: Po lekcji o zwierzętach uczniowie mogą narysować swoje ulubione stworzenia i opisać ich cechy.
9. Quizy interaktywne
Przygotuj quizy w aplikacjach takich jak Kahoot! lub Quizizz, które uczniowie mogą rozwiązać na tablecie lub komputerze. Przykład: Na lekcji języka angielskiego uczniowie mogą ćwiczyć słownictwo poprzez interaktywne quizy.
10. Moja wizytówka
Na podstawie szablonu uczniowie mogą przygotować swoją wizytówkę, przy okazji mogą doskonalić zapisywanie swojego adresu albo określać mocne i słabe strony.
Cyfrową wizytówkę stworzysz tutaj.
11. Karty spinnerowe
Na blogu zebrałyśmy przygotowane przez nas tarcze spinnerowe z różnymi zadaniami. Można z nich skorzystać albo przygotować własne na przykład na stronie Senteacher.
Karty do wydruku znajdziesz tutaj.
Strona do generowania kart znajduje się tutaj.
12. Lektrurowniki
Polecamy karty pracy z lekturownika, które pozwolą na naukę i zabawę jednocześnie. Uczniowie czekając na pozostałych uczniów, aż wykonają swoje zadanie, mogą w kreatywny sposób sprawdzać swoją wiedzę na temat lektur.
Zeszyty lekturowe bezpłatnie pobierzesz tutaj.
13. Chmury wyrazowe
Wykorzystując chmury wyrazowe uczniowie mogą doskonalić czytanie, spostrzeganie, pamięć i koordynację wzrokowo-ruchową. W chmurze wyrazowej możemy umieścić nowe słownictwo, części mowy, wzory matematyczne, symbole chemiczne czy inne informacje. Uczniowie wyszukuj. […]
14. Fiszki
Fiszki mogą być świetnym sposobem na utrwalanie wiedzy, ćwiczenia pamięciowe, poszerzanie słownictwa, niwelowanie trudności związanych z czytaniem, pisaniem, ale także zapamiętywaniem nowych treści. […]
15. Zentangle
To świetny sposób na ćwiczenia koncentracji uwagi, koordynacji, ale także motoryki małej. Uczniowie czekając na swoją kolej lub na ukończenie zadania przez innych uczniów mogą tworzyć własne prace wykorzystując technikę zentangle. [….]
Poczekajki to doskonały sposób na efektywne zarządzanie różnorodnością tempa pracy w klasie. Dzięki nim uczniowie mogą rozwijać swoje zainteresowania, a nauczyciel zyskuje pewność, że każda minuta lekcji jest wykorzystana w sposób wartościowy. Warto przygotować zestaw takich zadań i dostosowywać je do tematów omawianych na bieżąco. Powodzenia!
Źródło: www.edunews.pl
Dzisiaj proponujemy lekturę obszernego tekstu trojga autorów: Przemysława Kluge, Małgorzaty Ostrowskiej i Sylwi Żmijewskiej-Kwiręg, zamieszczonego na blogu Centrum Edukacji Obywatelskiej. Poniżej zamieszczamy jedynie jego pierwszą i końcową część, i informujemy o zwartości pominiętych fragmentów, zamieszczając ich podtytuły. Na końcu zamieściliśmy link do całego tekstu:
Zakładamy, że celem każdego dyrektora lub dyrektorki jest budowanie w szkole zespołu zmotywowanego do działania, którego członkowie nie tylko czerpią radość z zaangażowania w szkolne sprawy, ale też w równym stopniu odczuwają, że pomaga to im w realizacji celów tak zawodowych, jak i osobistych.
By było to możliwe – zgodnie z wieloletnimi badaniami dotyczącymi motywacji – kluczowe jest zaspokojenie trzech podstawowych potrzeb psychologicznych: autonomii, kompetencji i relacyjności (zwanej też przynależnością). Ich zapewnienie uruchamia motywację i wspiera rozwój każdego człowieka, niezależnie od wieku, etapu edukacji czy miejsca pracy. Opisane to zostało ponad czterdzieści lat temu jako teoria autodeterminacji przez Edwarda Deciego i Richarda Ryana (Deci, Ryan, 1985).
Odwołując się do założeń tej teorii dyrektor, jako lider placówki edukacyjnej, ma szansę zbudować w szkole taką kulturę, w której on sam, jego współpracownicy i uczniowie wzmacniają swoją samoregulację i osobistą, własną motywację do działania. Spróbujemy opisać, jak można to robić na co dzień w szkole, skupiając się tym razem tylko na motywacji nauczycieli.
> Czy motywację nauczycieli da się… wymóc?
Jeśli zależy nam na długotrwałym zaangażowaniu nauczycieli, to nie może być ono zakontraktowane czy wymuszone. Jak pokazują badania, na dłuższą metę nie skutkują różnego rodzaju premie czy nagrody finansowe. Mogą one chwilowo mobilizować, bez większego jednak wpływu na jakość pracy nauczycieli. Badania wykazują ponadto, że gratyfikacje finansowe zmniejszają motywację wewnętrzną do wykonywania zadań, które były pierwotnie interesujące (Deci, Koestner i Ryan, 1999). Wyniki badań mówią też wprost, że długofalowe zaangażowanie w pracę zachodzi w warunkach samoregulacji i samorealizacji przy równoczesnym poczuciu sensu i zaspokajaniu potrzeb (tamże).[…]
Dalej można przeczytać rozwinięcie następujących części tego tekstu:
> Skąd czerpać wiedzę o tym, czego potrzebują nauczyciele i czy to w szkole dostają? […]
> Co wywołuje i podtrzymuje motywację wewnętrzną? […]
> Ćwiczenie 1. Czy tworzysz środowisko, które sprzyja autonomii nauczycieli? […]
> Ćwiczenie 2. Jak dbasz o poczucie kompetencji nauczycieli? […]
> Ćwiczenie 3. Co pomaga mi budować wspólnotę szkolną? […]
> Jak możesz zadbać o poczucie przynależności – strategie i zasady w całej szkole: […]
> Ćwiczenie 4. Nasze szkolne rutyny […]
> A co, jeśli mój zespół jest „naprawdę” niezmotywowany? […]
> Ćwiczenie 5. Sprawdź, czy Twoja postawa sprzyja motywacji nauczycieli (w skali od 1 do 7) […]
>Podsumowanie, czyli po co nam właściwie ten zmotywowany zespół?
Sposobów dbania o to, by trzy podstawowe potrzeby psychologiczne budujące motywację były zaspokojone jest wiele.
Jednak tylko regularne przyglądanie się tym potrzebom i ich adresowanie pomoże budować kulturę w szkole, która sprzyjać będzie przeprowadzaniu zmian istotnych dla nadążania za dynamicznie zmieniającymi się możliwościami i potrzebami uczniów. Zbuduje też zespół bardziej gotowy do podejmowania niestandardowych działań oraz brania odpowiedzialności za złożone procesy. A tego przede wszystkim potrzebuje dzisiejsza szkoła.
Ponadto pozwoli stworzyć takie miejsce pracy dla nauczycieli, które dostarczy im poczucia sensu i pozwoli częściej odczuwać satysfakcję z wykonywanych zadań.
Co więcej, klimat sprzyjający zaspokajaniu osobistych potrzeb nauczycieli może też być czynnikiem zatrzymującym ich w naszych placówkach i budować w trudnych dla edukacji czasach względnie stabilny zespół. Na czym przecież zależy każdej dyrektorce i dyrektorowi i co oszczędza wielu codziennych trudności.
Artykuł ukazał się w miesięczniku „Dyrektor Szkoły” (10/2024).
Cały tekst „Motywowanie nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.ceo.org.pl
Dzisiaj na stronie „wyborcza.pl ŁÓDŹ” zamieszczono obszerny tekst Katarzyny Stefańskiej, zawierający oceny nauczycieli o rocznych rządach ministra Nowackiej. Poniżej zamieszczamy jego fragmenty, kierując linkiem do jego pełnej wersji:
Wielkie nadzieje, duże rozczarowania. Nauczyciele o zmianach w szkołach
[…]
2024 rok upłynął pod znakiem zmian. Zmian podstawy programowej, a raczej jej odchudzenia, ograniczenia prac domowych, obowiązku szkolnego dla dzieci z Ukrainy i dyskusji na temat nauczania religii i edukacji zdrowotnej. Zmianom uległy nauczycielskie pensje, podniesione odpowiednio o 30 proc. w przypadku nauczycieli mianowanych i o 33 proc. nauczycielom początkującym. To dobra zmiana, choć jak podkreślają nauczyciele, niewystarczająca. Ale jednocześnie słychać głosy o wielkich nadziejach i równie wielkich rozczarowaniach:
– Mam poczucie straconej szansy, niewykorzystanego potencjału osób i straty czasu. Najbliższa przyszłość rysuje się jako trudny czas wymagających reform, które dobrymi reformami nie mają szansy być – pisze Anna Schmidt-Fic, liderka inicjatywy „Protest z Wykrzyknikiem”, podsumowując poprzedni rok wymownymi słowy „szkoła goła i niewesoła”.
– Na dobry początek małe dwa plusiki – kontynuuje. – Pierwszy: zmiana klimatu, atmosfera. W kuratoriach zniknął vibe polowania na czarownice, jest wspierająco, niektórzy kuratorzy jaśnieją pozytywnie jak gwiazdy na ciemnym niebie. O nauczycielach premier, MEN i urzędnicy mówią pięknie, z szacunkiem.
Podobnego zdania jest ekspert prawa oświatowego i prezes fundacji Szkoła bez ocen, Jarosław Durszewicz: – Do pracy w kuratoriach zostały skierowane osoby które szkołę czują, które w niej pracowały i znają jej problemy. To próba złagodzenia, bo to instytucja, która ma wspierać i służyć pomocą. […]
Drugim „plusikiem”, na który wskazuje Schmidt-Fic jest „odchudzenie” aktualnych podstaw programowych. Treści nauczania 18 przedmiotów uszczuplono o około 20 proc. W przypadku lekcji języka polskiego dotyczyło to również zmiany listy lektur. Zniknął z niej m.in. „Konrad Wallenrod”. „Odprawa posłów greckich” stała się lekturą uzupełniającą, a „Rota” obowiązkową.[…]
Jarosław Durszewicz dorzuca jeszcze, że dobrym kierunkiem jest podjęcie działań nad próbą wprowadzenia przedmiotów, wymuszających interdyscyplinarne łączenie treści. Chodzi o wychowanie obywatelskie i edukacje zdrowotną. – To pozwoliłoby nauczycielom pracować trochę inaczej, w bardziej współczesny sposób. Bo my, jako polska szkoła nie potrafimy odnaleźć się w tej rzeczywistości, która nas otacza, jesteśmy w średniowieczu edukacyjnym – mówi. – Polska szkoła nie zaciekawia ucznia
Na tym kończy się lista pozytywów. I zaczyna, jak mówi Anna Schmidt Fic, „smutna otchłań edukacyjnej rzeczywistości”.
Prestiż zawodu nauczyciela. „Jaki prestiż? To porażka”
Nauczyciele mówią o wielkich nadziejach i jeszcze większych rozczarowaniach. O szumnych zapowiedziach zmian i na tym, że na „gadaniu tylko się skończyło”. I o brakach konsultacji, czy ich niewystarczającej liczbie. […]
– To nie jest leczenie systemu. Od lat nie zmienia się kształcenie nauczycieli i kształcenie dyrektorów. I nie ma takiej zapowiedzi. Nikt nie widzi problemu, który jest problemem. Nikt nie uczy nauczycieli organizacji komunikacji i współpracy w zespole. Na tym powinna polegać reforma – twierdzi Durszewicz.
Według niego konieczne jest wzmocnienie kompetencji nauczycieli, podniesienie efektywności pracy szkoły i podniesienie prestiżu zawodu. Choć może on wzrósł po zmianie klimatu w ministerstwie? Barbara Nowacka mówiła przecież: „Nie mamy cienia wątpliwości, że musimy odbudować prestiż zawodu nauczyciela”. […]
Godziny czarnkowe pudrują rzeczywistość
Jakie niesie to konsekwencje? – Liczebność klas przede wszystkim wpływa na to, jaką wiedzę mają uczniowie. Jakby było 20 osób w klasie, nie byłoby korków i godzin czarnkowych. Bo po co one są, skoro dzieciaki i tak chodzą na dodatkowe korepetycje? Niech nie tworzą fikcji i będzie o wiele fajniej – mówi Ewa Kałuża, nauczycielka fizyki.
To kolejny zawód. Godziny czarnkowe zostają w szkołach, choć jak mówią nauczyciele to sztuczny twór. W zamyśle miała poprawić kontakt uczniów i rodziców z nauczycielami. W praktyce nie korzystają z nich ani uczniowie, ani rodzice. A nauczyciel nie może przeznaczyć ich na prowadzenie lekcji czy zajęć, bo to niezgodne z prawem. Co w trakcie nich robi? Sprawdza kartkówki, pisze testy, uzupełnia dziennik. Albo po prostu siedzi. […]
Barbara Nowacka wprowadza zmiany. „Mamy ministrę, która otwiera się na nauczycieli”
– Wydaje mi się, ocenia się i krytykuje, ale powinniśmy oczekiwać racjonalnych zmian. Zmian, niestety powolnych, a nie rewolucyjnych. Powinniśmy doceniać to, co się wydarzyło, że po Czarnku mamy kolorowankę – mówi Katarzyna Włodkowska. – Mamy ministrę, która się otwiera na nauczycieli, która czuje edukację i ma świadomość wizji nowoczesnej szkoły. I co ważne, konsultuje się z praktykami i specjalistami.
Mówi też o tym, że nagonka panująca za czasów ministra Czarnka była paraliżująca. I podaje przykład: kuratorium za jego kadencji kojarzyło jej się ze skargą i kontrolą. Obecnie dostała telefon z propozycją współtworzenia zespołu ds. przyjaznej edukacji. Jeszcze rok temu „kuratorium” i „przyjazna edukacja” były by dla niej połączeniem jak z Monty Pythona. […] – Bardzo łatwo jest narzekać, ale sporo się zmieniło. Ale mamy zapowiedź i dobrą wolę do następnych zmian – kwituje.
Jakich zmian życzyłaby sobie ona? Podobnie jak inni: likwidacji godzin czarnkowych i zmniejszenia liczebności klas. – A w sferze marzeń – długofalowej koncepcji spójnej edukacji, zaufania i szacunku, z pogłębieniem współpracy między nauczycielem a rodzicem – dodaje jeszcze.
Cały tekst „Wielkie nadzieje, duże rozczarowania. Nauczyciele o zmianach w szkołach” – TUTAJ
Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/
Wczoraj – w Święto Trzech Króli” – Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu obszerny tekst, w którym dokonał analizy rocznej działalności MEN pod kierunkiem ministry Barbary Nowackiej. Poniżej prezentujemy jego wybrane (subiektywnie) fragmenty, odsyłając linkiem do pełnej wersji. Wyróżnienie zdań pogrubioną czcionką – redakcja OE:
Mało co dobrego w oświacie na otwarcie roku 2025
Nie zamierzam ukrywać zawodu, jaki sprawiły mi działania Ministerstwa Edukacji Narodowej w ciągu pierwszego roku po wyborach. Miało być zupełnie inaczej, po nowemu, tymczasem mam wrażenie deja vu – politycy powtarzają stare błędy i propagandowe chwyty, obiecując jak zwykle, że już zaraz, za chwilę, ich genialny plan odmieni oblicze polskich szkół i przedszkoli. Niestety, z mojego punktu widzenia ostatnia zmiana na lepsze miała miejsce ćwierć wieku temu i nic nie rokuje powtórki. Poważnie obawiam się, że tradycyjna wiara decydentów politycznych we własną mądrość i sprawczość przyniesie równie tradycyjny efekt, czyli kolejne lata borykania się środowiska oświatowego z nowymi problemami, które tylko uzupełnią długą listę dotychczasowych. Przeżyłem to już dwa razy i nie mam ochoty uczestniczyć w następnej pięknej katastrofie, wina za którą, jak zwykle, zostanie przypisana nauczycielom. Przyjmuję więc w tym miejscu modną ostatnio funkcję sygnalisty, by zwrócić uwagę wszystkich zainteresowanych, z jakim bagażem wchodzimy w rok 2025.
Oświatowe fajerwerki
[…] Każde rozdanie polityczne to nowy zestaw oświatowych fajerwerków, czyli odpowiednio nagłośnionych pomysłów, mających zachwycić publiczność, a przy okazji uczynić edukację lepszą, nowocześniejszą, efektywniejszą. Niestety, doświadczenie pokazuje, że nauczycielom i dyrektorom placówek oświatowych, za sprawą dodatkowych, odgórnie narzuconych wyzwań, przynoszą one głównie stres, a dla uczniów są w najlepszym razie neutralne, a czasem wręcz szkodliwe, jak to miało miejsce z tzw. kumulacją licealną po reformie Zalewskiej. Witając u władzy nową koalicję oczekiwaliśmy więc przede wszystkim pragmatycznej korekty absurdów dziedzictwa pisowskich poprzedników, a jeśli głębokiej zmiany, to dobrze przemyślanej i rozpisanej na długie lata. Tymczasem, obok kilku udanych korekt, uszczęśliwiono nas zapowiedzią ekspresowej reformy programowej, czyli perspektywą nowych problemów, z jakimi już wkrótce trzeba będzie zmierzyć się w pracy z młodymi ludźmi. Ponieważ władze niezmiennie hołdują przekonaniu, że w oświacie wszystko się w końcu jakoś układa, i że nigdy nie było tak, żeby jakoś nie było, uważam, że przyszedł czas, by upomnieć się głośno o miliony uczniów i nauczycieli, w których uderzą odpalane obecnie oświatowe fajerwerki.[…]
Chciałbym z tym przesłaniem dotrzeć nie tylko do polityków, ale także do szerokich kręgów społeczeństwa. Do rodziców, którzy za kilka lat przeżyją zdziwienie, że mimo radosnego optymizmu ministry Nowackiej polska szkoła ma ich dzieciom niewiele do zaoferowania. Do nauczycieli, tak nawykłych do autorytaryzmu władz, że nastawionych dzisiaj głównie na przetrwanie, choć strategia taka nie rokuje żadnego pożytku ani satysfakcji z pracy, i na pewno nie musi być jedyną możliwą.
Rozumiem, ale też proszę o zrozumienie!
Rozumiem polityków, że pragną sukcesu; oświata wydaje im się wdzięcznym polem do działania, a chęć odciśnięcia swojego śladu w historii jest silniejsza niż świadomość różnych ograniczeń. Rozumiem ludzi ambitnych, mających swoje wizje edukacji i chcących wprowadzić ją w życie. Rozumiem nauczycieli, którzy pozytywnie odpowiadają na zaproszenie do współpracy, nawet to, że wbrew przeszłym doświadczeniom instrumentalnego traktowania przez polityków, wciąż wierzą w sprawczość swojego głosu w debacie o zmianach. Równocześnie jednak proszę o zrozumienie, dlaczego z takim uporem punktuję działania władz oświatowych, które uważam za błędne. Mam wrażenie, jakbym po raz kolejny siedział na widowni teatru i oglądał tę samą sztukę w nowej obsadzie aktorskiej. Przeżyłem już kilka reform oświatowych w naszym pięknym kraju i przekonałem się, że każda przynosiła skutki gorsze od poprzedniej. Słyszałem idee niczym kamienie filozoficzne, mające według kolejnych urzędowych reformatorów umożliwić przekształcenie szarej rzeczywistości w złoto edukacyjnego sukcesu, które nie sprawdziły się w realiach życia. Widziałem pozorowane konsultacje, które miały uwiarygodnić wprowadzane zmiany. To wszystko już było i najwyraźniej jawi się po raz kolejny. […]
Czy zdrowy rozsądek nie podpowiada, że edukacja zdrowotna z budzącymi wiele emocji w społeczeństwie elementami wiedzy o zdrowiu seksualnym, wrzucona z marszu jako przedmiot obowiązkowy dla bodaj ośmiu roczników uczniów, w sam środek wojny polsko-polskiej toczącej się w szkołach, w dodatku bez przygotowanej kadry nauczycieli, to wręcz sabotaż tego dobrego i potrzebnego pomysłu?! […]
Przyjrzyjmy się teraz bagażowi, z jakim polska edukacja ruszyła w 2025 rok.
Saszetka z pożytecznymi decyzjami
Ministra Nowacka dokonała trzech istotnych korekt absurdów odziedziczonych po rządach Anny Zalewskiej i jej następców. Znacząco podniosła wynagrodzenia nauczycieli. Powołała nowych kuratorów oświaty. Doprowadziła do powszechnie postulowanej redukcji treści szczegółowych zapisanych w podstawach programowych. Ta ostatnia zmiana, choć nie zadowoliła wszystkich, na pewno w znacznym stopniu uspokoiła buntujących się nauczycieli, uczniów i… rodziców. Wchodzimy z nią w rok 2025 bez poczucia, że coś w tej kwestii trzeba gwałtownie poprawić. […]
Stara obdrapana walizka z pragmatyką zawodu nauczyciela
Radykalne podniesienie zarobków nauczycieli przez nowy rząd było działaniem niezbędnym, doraźnie bardzo docenionym, ale… o krótkim terminie ważności. Po roku znajdujemy się niedaleko punktu wyjścia – płaca minimalna znowu zbliżyła się do wynagrodzenia nauczyciela początkującego. Zapisane w budżecie państwa 5% podwyżki stanowi w istocie wyrównanie inflacyjne. […]
Wśród nauczycieli panuje ogromny żal, że władze utrzymują tzw. godzinę dostępności, będącą dyżurem nauczyciela w placówce na potrzeby kontaktu z rodzicami lub uczniami. Powszechnie wskazuje się na niemożność dopasowania owego dyżuru do potrzeb potencjalnych interesantów, jak również częstą konieczność załatwiania bieżących spraw wychowawczych i dydaktycznych w innym czasie, kiedy tylko pojawia się taka potrzeba. Trudno oprzeć się wrażeniu, że póki co, ministerstwo po prostu nie chce pozbywać się potencjalnej karty przetargowej. A że perspektywa znaczących zmian w pragmatyce jest bardzo odległa, godziny dostępności mają przed sobą przyszłość. Szkoda nawet czasu na poszukiwanie w tym sensu, to tylko polityka.
Worek braku zaufania do nauczycieli
Ostatnie lata przyniosły radykalne obniżenie autorytetu nauczycieli. Krytyka ich pracy dobiega zewsząd, tworząc w mediach wykrzywiony obraz opresyjnych i bezdusznych belfrów. Na daleki plan zeszło oczywiste wcześniej zadanie szkoły, jakim jest wykształcenie młodego człowieka. Wiedza została zdeprecjonowana ogólnie, jako wartość, i w szczegółach, jako zestaw informacji zapisanych w podstawach programowych. Zanegowano sens codziennego trudu ucznia jako niezbędnego elementu zdobywania wykształcenia. Władze potraktowały obojętnie te zjawiska, a nawet podjęły działania, które je pogłębiły. Do klasyki urzędniczej ingerencji w nauczycielską autonomię przejdzie podpisane przez Barbarę Nowacką rozporządzenie ograniczające możliwość zadawania prac domowych i oceniania ich efektów w szkołach podstawowych. Weszło ono w życie mimo jednoznacznie negatywnych opinii zgłoszonych w ramach opiniowania projektu aktu prawnego, jak się powszechni uważa, tylko dlatego, że stanowiło realizację obietnicy rzuconej przez Donalda Tuska podczas wyborczego wiecu jego młodemu uczestnikowi.[…]
Dwadzieścia sakwojaży z reformami
Napisałem już wyżej o zapowiadanej reformie, że z powodu pośpiechu w przygotowaniach nie może się ona udać. To nie jedyny problem. Profil absolwenta, który stanowić ma założenie projektowe wszystkich przygotowywanych zmian, powstał przy całkowitym braku wpływu środowiska oświatowego, w tym także akademickiej pedagogiki, na to, co i w jakim celu należy w ogóle zaprojektować. Nauczyciele potraktowali z pełną obojętnością tzw. konsultacje społeczne, w których można było dyskutować szczegóły owego założenia, ale już nie jego istotę.
Podobnie rzecz ma się z zapowiadaną, ponoć rewolucyjną, formą podstawy programowej. Jako wzorzec zaprezentowano ją na przykładzie nowego przedmiotu, edukacji obywatelskiej. Najkrócej mówiąc, dokument okazał się przegadanym w formie i treści programem nauczania, na dokładkę zakładającym całkowity brak autonomii realizujących go nauczycieli. Obszernie napisałem o tym w październiku, w ramach konsultacji projektu rozporządzenia („Trzeba włożyć dużo pracy, żeby nic się nie zmieniło”), w najbliższym czasie napiszę raz jeszcze, w kontekście innych przedmiotów nauczania. Tutaj zwrócę uwagę jedynie na ten element reformy, który w największym stopniu godzi w sens pracy nauczycieli.
Założenie jest proste: wszystko, co zapisano w profilu absolwenta musi znaleźć odzwierciedlenie w podstawach programowych poszczególnych przedmiotów – przełożyć się na cele ogólne oraz umiejętności realizowane/kształtowane poprzez realizację celów szczegółowych, czyli dawnych treści kształcenia. Jeśli uczeń ma nabyć kompetencję X – musi być jasno zapisane w podstawie kiedy, przy jakiej okazji i, uwaga(!), w jaki sposób. Po raz pierwszy w historii polskiej edukacji postanowiono opisać explicite w podstawie programowej metody pracy nauczycieli oraz zasady oceniania – a wszystko po to, by szeregowi realizatorzy w swojej nieświadomości lub ignorancji nie naruszyli precyzyjnej konstrukcji myśli programowej. Taki sposób rozumowania i działania porównałbym do produkcji liny holowniczej dla ciężarówki z koronki, tkanej szydełkiem w myśl szczegółowej instrukcji koronczarki z Koniakowa. Spełni swoją funkcję lub nie, ale na pewno będzie się pięknie prezentować. […]
Niestety, wygląda na to, że w środowisko twórców reformy ma niezwykle niskie wyobrażenie o jakości kadry nauczycielskiej. Oto Instytut Badań Pedagogicznych opublikował właśnie broszurę pt. „Kilka słów o metodyce pracy nauczyciela”. Rzecz napisana jest przystępnym językiem, opatrzona ładnymi rysunkami; w założeniu stanowi kompendium absolutnie bazowej wiedzy metodycznej. W praktyce – świetny materiał dla ucznia pierwszej klasy studium pedagogicznego z lat osiemdziesiątych XX wieku. Jak trafnie zauważył prof. Lech Mankiewicz, autorzy najwyraźniej nie wzięli pod uwagę, że nauczyciele znają te metody, a jeśli ich nie stosują, to niekoniecznie z ignorancji, ale często ze świadomego wyboru, dostosowując się do potrzeb i możliwości konkretnych uczniów, z którymi mają do czynienia, oraz warunków swojej pracy. […]
Apteczka z ładunkiem zdrowia
Już od września 2025 roku ma zostać wprowadzona edukacja zdrowotna, nowy przedmiot szkolny, obowiązkowy od klasy czwartej szkoły podstawowej do trzeciej licealnej. Niezwykle ważny i potrzebny, ale z tak fatalnie zaplanowanym wdrożeniem, że przynajmniej początkowo przyniesie dużo więcej szkody niż pożytku. Na tle ogólnych wyrazów zachwytu dysonansem odbiło się stanowisko Rzeczniczki Praw Dziecka, która, wskazując niektóre okoliczności zaplanowanych działań, zwróciła się do MEN o odłożenie tej zmiany o rok. Ze swej strony mam jeszcze więcej argumentów niż Pani Rzecznik. Zamierzam opublikować je w osobnym artykule, pod tytułem, za który biorę pełną odpowiedzialność: „Piękny przepis na katastrofę”.
Złota szkatułka z IBE w środku
Również osobny artykuł poświęcę wykreowaniu Instytutu Badań Edukacyjnych na główny ośrodek prac nad koncepcją reformy. Trzeba przyznać, że uczyniono to bardzo sprawnie i w efekcie niemal wszystkie karty w grze znajdują się obecnie w rękach nominowanego przez Barbarę Nowacką kierownictwa tej instytucji, w osobach dr. hab. Macieja Jakubowskiego i dr. Tomasza Gajderowicza. Nie mam żadnych zastrzeżeń personalnych, natomiast bardzo wiele uwag dotyczących trybu pracy nad reformą oraz umiejętnie budowanych pozorów partycypacji społecznej w tym dziele. Wisienką na torcie będzie świeżo powołana zarządzeniem dyrektora Jakubowskiego Rada ds. Monitorowania wdrażania reformy oświaty im. Komisji Edukacji Narodowej.[…]
Tekturowe pudło na szpargały
W koszu na szpargały, budzące niewielkie zainteresowanie, znajduje się, między innymi, Centralna Komisja Egzaminacyjna, która po dokonaniu zmiany na stanowisku dyrektora przygotowuje się moralnie do zmodyfikowania zasad egzaminowania, a praktycznie do usprawnienia sprawdzania prac za pomocą elektronicznych narzędzi. Z jednej strony należy chyba docenić spokój nowego kierownictwa, najwyraźniej kierującego się zasadą, „Po pierwsze, nie szkodzić”. Z drugiej kolejny rok będziemy funkcjonować z regułami, w których jeden błąd zwany kardynalnym może przekreślić całą maturę z języka polskiego, choćby abiturient naprawdę sprawnie posługiwał się mową ojczystą. Na zmianę jednak przyjdzie chyba poczekać.
W tym samy koszu znajdują się nowe zasady finansowania oświaty, w postaci tzw. potrzeb oświatowych, których zastosowanie w praktyce przyniesie trudne jeszcze do przewidzenia skutki. Na razie jedno jest pewne – najbardziej stratne będą szkoły prowadzące edukację włączającą dzieci z orzeczeniami spektrum autyzmu i niepełnosprawnościami sprzężonymi w oddziałach ogólnodostępnych, ponieważ w najlepszym razie utrzymają dotychczasowy poziom finansowania, a w części przypadków dostaną mniej pieniędzy. Wiadomo było, że państwo musi coś zrobić z finansowaniem rosnącej lawinowo liczby dzieci z tymi orzeczeniami, no i zrobiło. Trochę szkoda, że zmiana następuje w środku roku szkolnego, i że nie przewiduje sytuacji, w której nakład na pojedyncze dziecko jest znacznie większy, niż przewidziane dla niego finansowanie. No ale są to sprawy mało interesujące dla opinii publicznej, więc leżą w koszu na szpargały.
Kontener na gruz spraw zapomnianych
Można tu znaleźć choćby ideę Izb Nauczycielskich, które mogłyby stać się merytorycznym partnerem władz w pracach choćby nad reformą programową, a także działać w roli rzecznika całej grupy zawodowej. Ale Izb nie ma i nie będzie, bo po co rządzący (z dowolnego rozdania politycznego) mieliby brać sobie na głowę kolejny problem, jeśli nie muszą. W koszu znajdują się też rozmaite sprawy zbyt błahe, by ktoś pochylił się nad nimi, a przecież dolegliwe w codziennej pracy. Jeden przykład, który wpisuję tutaj na życzenie kolegi, to kwestia RODO i rozbieżności przepisów oświatowych, które dają prawo rodzicom do informacji i praw ich dzieci, które kończąc 18 lat mają na mocy tych przepisów możliwość zastrzegania informowania rodziców. Jesteśmy w szkole między młotem i kowadłem – z jednej strony prawa rodzica, z drugiej dorosłego dziecka – bo… ministerstwa się nie dogadały. I tak lawirujemy, negocjując z młodymi dorosłymi w sytuacjach trudnych, bo informacja, to nie tylko kwestia uzyskanych ocen, ale np. kontynuacji nauki w ogóle, co ma znaczenie w sprawach alimentów. Oczywiście w przypadku konfliktu wybieramy pretensje rodzica, a nie karę związaną ze złamaniem przepisów RODO, ale czy ktoś nie mógłby się pochylić nad takimi pozornie tylko mało ważnymi problemami, z jakimi borykamy się w szkołach?!
Pewnie mógłby, ale to wymagałoby działań żmudnych i mało medialnych, czyli absolutnie nieopłacalnych politycznie…
Cały tekst „Mało co dobrego w oświacie na otwarcie roku 2025” – TUTAJ
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl
Wczoraj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono tekst Bogdana Bugdalskiego, który bez owijania w bawełnę opisał dzisiejszy status nauczyciela i to co powinno zostać w tym obszarze dokonane. Wyróżnienie fragmentów tekstu pogrubioną czcionką – redakcja OE:
Traktujemy nauczycieli jak wykonawców usług. Prestiż zawodu jest skutecznie niszczony
Właściwie nikt już chyba nie wie, czym jest prestiż zawodu nauczyciela. Można nawet śmiało powiedzieć, że to jakaś idea fiks, której nikt z obecnie żyjących nie doświadczył. Owszem, od czasu do czasu wspomina się z rozrzewnieniem, jak to było w czasach przedwojennych, jakim prestiżem otoczony był nauczyciel, i jak wiele pieniądze, które zarabiał znaczyły w ówczesnym świecie. […]
Dzisiaj oświata to przedsiębiorstwo świadczące usługi edukacyjne i częściowo wychowawczo-opiekuńcze, a nauczyciel to ich wykonawca, którego zadaniem jest wyposażenie młodego człowieka w wiedzę i umiejętności pozwalające mu skutecznie funkcjonować na konkurencyjnym rynku pracy.
Gdzie tu miejsce na prestiż zawodu? Gdzie miejsce na pracę intelektualną? Wychowanie? Jest zadanie, usługa, które nauczyciel ma wykonać, a jak mu się nie podoba, to może zmienić zawód. Jest wykonawcą, nie przewodnikiem, mentorem. Więc tym bardziej nie zasługuje na specjalne traktowanie – w tym uznanie finansowe. […]
Jak tak mocniej się zastanowić, to już niedługo AI przystrojona w sympatyczną postać pani nauczycielki czy też pana nauczyciela lub postać z jakiejś bajki lub gry będzie mogła szkolić młodych ludzi. I będzie uzyskiwała w tym te same a może i lepsze efekty. Co więcej – będzie ściśle realizowała podstawę programową, szkoliła ludzi do pracy, a co najważniejsze – nie będzie miała żadnych oczekiwań płacowych.
Więc po co nam ci nauczyciele? Ano właśnie dla tej przygody intelektualnej, jaką może być nauka na każdym etapie edukacji. Szkoła a potem studia wyższe, gdzie można się spierać, dyskutować, szukać rozwiązań, które tylko z pozoru zdają się fanaberiami.[…]
Do tego jednak potrzebni są ludzie otwarci, empatyczni, chcący nie tylko wyszkolić nowego pracownika, ale człowieka renesansu, otwartego na świat, potrafiącego kojarzyć fakty, a przede wszystkim myśleć abstrakcyjnie. Intelektualiści. Dla których proces kształcenia nie sprowadza się wyłącznie do przekazywania wiedzy, a życie do konsumpcji. Ale którzy nie będą musieli się martwić o to, jak zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe – jak zapłacić za mieszkanie, media, jak wyżywić rodzinę i czy stać ich na kolejny spektakl w teatrze, obejrzenie wystawy czy kupienie kolejnej książki lub kolejnego pisma naukowego. Dziś życie ideami nie jest możliwe.
Więc jeśli jako społeczeństwo od edukacji chcemy czegoś więcej niż przygotowania ludzi do pracy, zadbajmy o prestiż nauczycieli. Nie mówmy, że są nam niezbędni, tylko pokażmy, że naprawdę są.
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/t
Dzisiaj, w ostatnim dniu 2024 roku, postanowiliśmy zamieścić informację o ważnym dla łódzkie oświaty wydarzeniu, które miało miejsce 12 listopada, a które uszło naszej uwadze. Bo też nie otrzymaliśmy od jego organizatorów zaproszenia, a w mediach lokalnych także nie było o nim wzmianki. I dopiero przed kilkoma dniami, podczas wymiany życzeń świąteczno-noworocznych, dowiedzieliśmy się o tym od dr Grażyny Tadeusiewicz , wieloletniej przyjaciółki redaktora OE, która – jako jedyny świadek narodzin „Przeglądu Edukacyjnego”, którego 30 rocznicę powstania wówczas świętowano – w tym wydarzeniu uczestniczyła.
A że redaktor Kuzitowicz miał także w pierwszym okresie działalności owego czasopisma swój drobny wkład w zamieszczane tam publikacje (były to trzy teksty: „Między nami wychowawcami”, „Co stanowi o klęsce, a co o sukcesie wychowawcy”, oraz „Wychowawca kapitanem w rejsie ku dorosłości”) – jubileusz ten jest nam bliski, i – choć z takim opóźnieniem – musimy zamieścić o nim informację. Oto ona:
Screen z nagrania filmowego [https://www.facebook.com]
Zbiorowe zdjęcie zasłużonych w wydawanie „Przeglądu Edukacyjnego” osób, wyróżnionych pamiątkowym medalem podczas jubileuszu 30-lecia
W dniu 12 listopada, w siedzibie Centrum Rozwoju Edukacji Województwa Łódzkiego przy ul. Wielkopolskiej w Łodzi odbyło się spotkanie, poświęcone upamiętnieniu 30 rocznicy powstania „Przeglądu Edukacyjnego”. Oto co o tym tytule napisano na stronie CRE WŁ:
„Pierwsze po wojnie pismo nauczycieli łódzkich. Wychodzi nieprzerwanie od 1994 roku w Wojewódzkim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Łodzi. Przegląd Edukacyjny nawiązuje do chlubnych tradycji czasopism pedagogicznych wychodzących w Łodzi w latach międzywojennych takich, jak: Szkoła i Nauczyciel, Głos Nauczycielstwa Łódzkiego, jest pozytywnie oceniany ze względu na podejmowane w nim aktualne problemy teorii i praktyki pedagogicznej, i niewątpliwie autorytet piszących w nim autorów. Przegląd Edukacyjny zyskuje na swojej popularności i jest znany w innych rejonach Polski, także dzięki zainteresowaniu bibliotek wyższych uczelni i bibliotek pedagogicznych (ma swój międzynarodowy numer: ISSN 1231-322X). Integruje nauczycieli, oświatowców i teoretyków nauk o wychowaniu, będąc ambasadorem łódzkiej oświaty i pedagogiki.”
Informując o tym wydarzeniu nie możemy nie wspomnieć, że ów dwumiesięcznik powstał w łódzkim Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym, kiedy kierowała nim dr Grażyna Tadeusiewicz. I aż do sierpnia 2021 roku, także po zmianie nazwy na Wojewódzki Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, powstawał on nieprzerwanie w owej – samodzielnej – placówce, działającej przy ul. Wólczańskiej 202. I dopiero od tej daty, kiedy WODN stał się – uchwałą Sejmiku Województwa Łódzkiego – częścią konglomeratu o nazwie Centrum Rozwoju Edukacji Województwa Łódzkiego w Łodzi, jego oficjalnym wydawcą jest owo CRE WŁ z siedzibą przy ul. Wielkopolskiej.
Nadzór nad całością Centrum, od jego powstania 1 września 2021 roku, sprawuje dyrektorka – Teresa Łęcka, Była ona w latach 2009 – 2021- dyrektorką Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 im. Karola Wojtyły, od roku2016 przekształconego w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi, a jeszcze wcześniej – w latach 2006 – 2008 – dyrektorką Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Warszawie .
Mimo zorganizowania owego jubileuszu 30-lecia „Przeglądu Edukacyjnego” nie zmieniło się nasze zaniepokojenie losem owego zasłużonego dla łódzkiej oświaty regionalnego czasopisma. Bo nie można już odnaleźć w Internecie elektronicznej wersji jego kolejnych numerów. A szkoda, bo to dzisiaj najlepsza forma upowszechnienia informacji o osiągnięciach łódzkich nauczycielek i nauczycieli.
A teraz przechodzimy już do udostępnienia zapisu filmowego z tego jubileuszowego spotkania, które prowadziła w roli konferansjera pani dyrektor CRE WŁ – Teresa Łęcka:
30-lecie Przeglądu Edukacyjnego w CRE WŁ w Łodzi – TUTAJ
UWAGA:
Od 21 do37 minuty nagrania można obejrzeć i wysłuchać wspomnień dr Grażyny Tadeusiewicz
Już po zamieszczeniu poprzedniego materiału ze strony „SOS dla Edukacji” zobaczyliśmy najnowszy post na fb profilu Tomasza Tokarza. Uznaliśmy, ze MUSIMY udostępnić go także na naszej stronie dzisiaj, bo w poniedziałek będą już inne klimaty….
Ostatnio mocno ograniczyłem swoją aktywność dyskusyjną w necie i poza nim bo czuję, że doszliśmy trochę do ściany. Dyskusja o edukacji stała się mało naukowa i w dużej mierze ideologiczno-życzeniowa. Przyznaję, że sam takie działania uprawiałem, ale już nawet mnie samego zaczęło to męczyć.
Mam wrażenie, że obecnie dyskusja o edukacji to głównie przerzucanie się sloganami, typu „x powoduje y” albo „brak x powoduje z” opartymi na swoistym „botakmisięwydaje”. Brakuje odwołania do rzetelnych dowodów naukowych. Nawet jeśli wywody opatrzone są wstępem „badania dowodzą”. Z drugiej strony wykazując się odpowiednią determinacją można w sieci znaleźć badania potwierdzające dowolną tezę i jak ktoś chce coś uzasadnić coś tam zawsze wynajdzie. Confirmation bias i cherry picking to zabójcze kombo.
Jako przykład – znalazłem ostatnio w sieci obrazek opisujący, co daje szkoła bez ocen. Odnosząc się do zawartych w nim tez, napiszę, co mam na myśli. Nie chodzi mi o krytykę autorów, tylko pokazanie pewnego trendu.
„1.Co daje szkoła bez ocen. 1. Brak ocen może zmniejszyć presję i stres związany z nauką”
Komentarz: Może tak a może nie. Ostatecznie, jasno podane kryteria wraz z podaniem odpowiednika ocenowego u części uczniów mogą redukować stres bardziej niż brak kryteriów i brak ocen. Mogę sobie także wyobrazić bardzo stresującą szkołę, w której nie ma ocen, a klasyfikacja zależy np. od humoru nauczyciela.
Ale nawet nie o to chodzi. Trawestując powyższe zdanie mógłbym też napisać, że brak szkoły może zmniejszyć presję i stres związany z nauką. Albo nawet brak nauki może zmniejszyć stres… Tak, brak bodzców zmniejsza stres. Tylko, czy ostatecznie chodzi, by zlikwidować wszelkie bodźce powodujące stres?
Ale ogólnie do tego argumentu mogę się najmniej przyczepić
„2. Uczniowie są bardziej skłonni do nauki z własnej woli a nie z przymusu”
Niektórzy tak, niektórzy nie. Jeśli mówimy o nauce szkolnej to ilu procentowo uczniów realnie tak ma? Ilu uczyłoby się z własnej woli historii jeśli od razu dostałoby zaliczenie? Ja mam kilku takich uczniów… no to przyjmuję, że 10%. Mniejszość.
Ale do sedna… to nie jest argument dotyczący roli ocen. Może być przymus bez ocen i mogą być oceny bez przymusu. To nie jest zestawienie łączne. Mam nawet uczniów, którzy po prostu lubią być oceniani (robimy to na zajęciach dla chętnych!) i chęć poprawy wyniku jest dla nich motywatorem. Zresztą tak jak na zawodach sportowych.
Oczywiście to tylko część, ale wystarczająca by uniknąć generalizacji.
„3. Nauczyciele bez ocen mogą lepiej dostosować swoje metody nauczania do potrzeb i możliwości każdego ucznia”
Nie spina mi się ta argumentacja. Non sequitur. Mogą lepiej dostosować z ocenami. A mogą w ogóle nie dostosowywać wówczas, gdy nie ma ocen. Czemu akurat to oceny miałyby przeszkadzać w dopasowaniu nauczania do potrzeb i możliwości ucznia? Mogą być bardzo różne ścieżki uzyskiwania ocen.
Czy np. punkty w grze z zasady utrudniają podążanie w niej własną ścieżką? Punkty można zdobywać na różne sposoby i rozwijać unikalne specjalizacje.
„4. Szkoła bez ocen często kłądzie nacisk na rozwijanie umiejętności miękkich…”
Znowu mi coś nie wynika. Może kładzie, ale może nie kładzie. Oceny nie wykluczają przecież położenia nacisku na rozwijanie umiejętności miękkich.
„5. Brak ocen poprawia relacje między uczniami a nauczycielami”.
Ale jaka tu jest zależność? Nie ma tu przecież automatycznego przełożenia brak ocen = lepsze relacje. Można być tyranem bez ocen. Można zachowywać sie jak robot też bez ocen. A można mieć świetne relacje stosując równocześnie oceny. Nie zauważyłem takiego prostego wynikania.
„6. Bez ocen uczniowie uczą się, że ważniejszy jest proces nauki i zdobywanie wiedzy, a nie tylko końcowy wynik”
Ale czy to się wyklucza? Oceny i świadomość? Czy chęć uzyskania wysokiego wyniku np. na maturze czy egzaminie na aplikację sędziowską redukuje świadomoścć procesu nauki i zdobywania wiedzy? To przecież zależy od konkretnego człowieka.
Nie jestem fanem ocen. Nie upieram się przy ich stosowaniu. Chodzi mi jednak o to, by dyskutować w oparciu o fakty, o realną obserwację postaw młodzieży… I nie zakładać, że wszyscy uczniowie mają dokładnie tak samo i że zastosowanie jednego prostego rozwiązania (likwidacja ocen) przy zachowaniu rozwiązań systemowych – rozwiąże problemy szkolne.
x x x
Postanowiliśmy także przytoczyć 3 komentarze, z 42, które pojawiły się pod powyższym tekstem:
Mirka Dziemianowicz
Problem ocen jest dobrze ugruntowany naukowo Na przykład w teorii motywacji. Jeśli spojrzymy z perspektywy tej teorii to zobaczymy co dzieje sie wtedy, kiedy jesteśmy do działania ( np uczenia się) motywowani wewnętrznie (J. Bruner wymienia tu motyw doskonałości, ciekawości, przyjemności, „ skutecznego zdziwienia”), a co wtedy, jesli do uczenia się skłania nas motywacja zewnętrzna ( np system kar i nagrod czyli tez ocen)
Z perspektywy teorii dyskursu natomiast można spojrzeć na problem ocen poprzez pytanie o władzę Komu i czemu służy ocena i ocenianie, jakie sa jej funkcje rzeczywiste a jakie deklarowane, gdzie tu jest konflikt i napięcie i do jakich konsekwencji prowadzi
Mogłabym podać wiele różnych teorii, z perspektywy których można analizować w sposób naukowy a nie potoczny ten problem Niestety nauczyciele w Polsce są fatalnie kształceni i zwyczajnie: 1- nie znają zbyt wielu teorii, 2- uważają, że teorie są jakimś balastem, są po nic i przeciwstawiają je praktyce To jest chyba największy problem i uproszczenie w polskiej edukacji i szkole.
x x x
Jacek Suliga
Teorie naukowe teoriami. A ile osób pracowało realnie w szkołach z i bez ocen. I nie małych, albo ED. Tylko takich zwykłych. Gdzie dzieciaki i rodzice są bardzo zróżnicowani. Ja pracowałem w takich i takich. Problemem nie jest ocena wyrażona cyfrą tylko podejście rodzica do niej. Tam gdzie nie ma ocen – dzieciaki ich chcą bo ciężko im się odnaleźć w opisowych. A wprowadzenie opisowych we wszystkich masowych jest utopią. Czy ktoś ma świadomość, że np fizyk musiałby wystawić takich ocen 400-500? Przecież to będzie kopiuj – wklej. A ta motywacja zewnętrzna – wewnętrzna. Przyjdźcie i popracujcie z nastolatkami w SP.
Ja to tłumaczę tak – ciekawe czy dorosłym chciałoby się pracować jakby nie dostawali wypłaty tylko informację zwrotną. Oczywiście są jednostki, które uczą się różnych rzeczy same dla siebie. Ale to jest zdecydowana mniejszość. To znowu jest tak, że większość ma się dostosowywać do mniejszości. Jeżeli oceny cyfrowe powodują stres , to opisowe tu mi wisizm ( szczególnie w klasach 7-8). Chyba, że zmieniamy generalnie funkcję szkoły. Nikt nic nie wymaga. Dzieci i rodzice biorą odpowiedzialność za naukę na siebie. A nauczyciel jest trochę jak tutor/wykładowca akademicki czyli jest do dyspozycji. Kto chce zgłębia wiedzę, a kto nie to może nawet nie umieć czytać i pisać.
x x x
Katarzyna Opoczka
Bardzo celne uwagi. A jeżeli chodzi o obserwacje, to trzy sprawy, które u mnie umacniają przekonanie, że w szkole podstawowej nie powinno być ocen cyfrowych.
1.Nauczyciele używają ocen jako bata i straszaka i mówią o tym otwarcie (to są lenie, bez bata się nie wezmą do roboty). Tacy nauczyciele musieliby jednak coś zmienić w swoim warsztacie pracy i myślę, że to wyszłoby szkole na korzyść.
2.Rodzice płacą dzieciom za „6”, a zabierają komputer za „1”. Praktyka powszechna. W dodatku, gdy jedynek jest kilka (najczęściej z matematyki) sięgają po korepetycje (już w piątej klasie). Brak ocen by to zastopował.
3.Dzieci nie są zainteresowane informacją zwrotną. Wyrzucają z pamięci nawet nazwy słowne ocen. Nie wiedzą, że „3” to dostateczny, a „4” dobry. Gdy im się wytłumaczy – szybko zapominają. Wiedzą, że „4” jest lepsze od „3” i że rodzic nie da za to kasy, ale też nie zrobi afery. Uff…
Z tym wszystkim próbowałam walczyć, ale bez skutku. Niestety.
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/
W czwartek 19 grudnia, na fanpage „SOS dla Edukacji” znaleźliśmy taką notatkę, odsyłającą czytelników pod inny adres:
SOS dla Edukacji przygotowało rekomendacje do międzyprzedmiotowych podstaw programowych. Jedną z nich jest edukacja globalna. Jakie treści mogłyby być nauczane w ramach jej realizowania?
Przeczytaj wywiad z ekspertką SOS dla Edukacji Elżbietą Olczak z Grupa Zagranica
Oto fragmenty tego tekstu i link do pełne wersji:
Edukacja globalna to lekcja, na której powinno być głośno [wywiad]
„Edukacja globalna zachęca do czegoś, co nazwałabym globalnym patriotyzmem – do myślenia o świecie jako o jednym organizmie, za który odpowiadamy”. O edukacji globalnej w Polsce oraz rekomendacjach SOS dla Edukacji w zakresie edukacji globalnej opowiada Elżbieta Olczak z Grupy Zagranica.
Małgorzata Łojkowska: – Zarówno Grupa Zagranica – w której pracujesz, jak i SOS dla Edukacji – który współtworzysz, od bardzo dawna walczą o to, żeby edukacja globalna miała swoje miejsce w polskiej szkole. Dlaczego to jest takie ważne?
Elżbieta Olczak, Grupa Zagranica: – Dlatego, że bez edukacji globalnej bardzo trudno jest zrozumieć świat. Celem edukacji globalnej jest pokazywanie, uświadamianie uczniom, uczennicom, że świat jest współzależny. Że jest pewną całością i poszczególne elementy tej całości wpływają na siebie nawzajem.
To bardzo ważne szczególnie teraz, kiedy wszystko jest w zasięgu ręki. Te czasy, kiedy nie docierały do nas informacje z innych części globu dawno się skończyły. Kiedyś mieliśmy je tylko w Wiadomościach o 19.30, teraz mamy je w telefonie, który jest w kieszeni. Kontakt z problemami i wyzwaniami z różnych miejsc na ziemi mamy w zasadzie co krok – nawet wtedy, kiedy kupujemy produkty w hipermarkecie.
„Edukacja globalna tworzy przestrzeń do krytycznej refleksji nad tym, jak ten świat wygląda, nad naszym funkcjonowaniem w tym świecie, nad naszymi wyborami – zwykłymi, codziennymi, które na ten świat wpływają. Zachęca do czegoś, co nazwałabym globalnym patriotyzmem – do myślenia o świecie jako o jednym organizmie, za który odpowiadamy.”
-Jakie są najważniejsze tematy, którymi edukacja globalna się zajmuje?
– To są tematy, z którymi mierzymy się jako ludzkość: zmiany klimatu, brak pokoju, migracje, zanik bioróżnorodności, nierówności społeczno-ekonomiczne, w tym nierówności płci – to są tematy obecnie niezwykle ważne w edukacji globalnej.
One też – co jest ważne, się przenikają. Na przykład temat nierówności związanych z płcią może być powiązany z tematem dotyczącym nierówności społecznoekonomicznych i tematem dotyczącym zmian klimatu. Ponieważ osobami, których najbardziej dotyka kryzys klimatyczny, są kobiety. Edukacja globalna uwzględnia te różne perspektywy.
„W edukacji globalnej bardzo ważna jest praca na wartościach i postawach – takich, jak solidarność, odpowiedzialność, widzenie innych, rozumienie różnych perspektyw, otwartość, szacunek, krytyczna analizy tego, co się wokół mnie dzieje.
W edukacji globalnej uczymy też społecznego zaangażowania – w sprawy społeczne, obywatelskie. Pokazujemy, że można się sprzeciwić, o coś wnioskować, czegoś się domagać.[…]
-Czy edukacja globalna zmieniła się w ciągu tych ostatnich kilkunastu lat? Czy treści edukacji globalnej zmieniają się równolegle z tym, jak zmienia się świat?
– Tak, zdecydowanie. Na przykład, kiedy zaczynałam zajmować się tym tematem, jeszcze tak wiele nie mówiliśmy o klimacie. Teraz ta perspektywa edukacji klimatycznej wychodzi nawet na niezależność, bo to jest temat, który naprawdę nas wszystkich dotyczy i przygotowanie do działania jest bardzo potrzebne.
W 2015 roku bardzo ważnym tematem w edukacji globalnej stał się temat migracji. Miało to związek z wojną w Syrii. Zauważaliśmy także pewien kryzys postaw związanych z otwartością i dzieleniem się. Dlatego w 2015 i 2016 roku realizowanych było wiele projektów w tym obszarze. W 2022 roku zaczęliśmy dużo mówić o kwestiach związanych z pokojem na świecie – a raczej brakiem pokoju.[…]
-Zwracacie także uwagę na metody pracy, jakimi mogą się posługiwać nauczyciele w trakcie lekcji.
– Tak, przydają się tutaj metody znane z metodologii edukacji pozaformalnej. Podczas lekcji edukacji globalnej uczymy się przez doświadczenie, każdy bierze odpowiedzialność za swój proces uczenia się, cała grupa uczy się od siebie nawzajem. Nauczyciel nie jest osobą przedstawiającą prawdę objawioną, tylko proponuje, falicytuje, zaprasza do doświadczania i też uczy się od uczniów. Edukacja globalna to ma być ta lekcja, na której jest głośno.
-W jakim stopniu te wszystkie założenia, o których do tej pory wspomniałaś, realizuje przygotowany niedawno przez rząd projekt podstawy programowej nowego przedmiotu „edukacja obywatelska”?
– Uważam, że to, co jest przełomem, to to, że w tej podstawie znalazł się wątek globalnego obywatelstwa. Materiał w tym przedmiocie został podzielony na działy tematyczne, które odzwierciedlają różne wspólnoty, w których funkcjonuje uczeń i jedną z nich jest wspólnota światowa.
Natomiast diabeł tkwi w szczegółach. Czyli na przykład w tym, że sama nazwa perspektywy edukacyjnej edukacji globalnej nie pojawia się w tej podstawie. A szkoda.
Bardzo ważne jest też wprowadzenie edukacji globalnej do systemu do edukacji i doskonalenia nauczycieli i nauczycielek. Bo nauczycielki i nauczyciele nie będą umieli prowadzić lekcji z ujęciem spraw globalnych, jeżeli nie zostaną do tego przygotowani na studiach, albo w trakcie swojego obowiązkowego doskonalenia. To jest jeden najważniejszych filarów naszego – jako Grupy Zagranica, działania rzeczniczego.
Elżbieta Olczak – trenerka, edukatorka w obszarze edukacji antydyskryminacyjnej i globalnej. Ekspertka Grupy Zagranica i SOS dla Edukacji.
Cały tekst „Edukacja globalna to lekcja, na której powinno być głośno [wywiad]” – TUTAJ
Źródło: www.publicystyka.ngo.pl
Poniżej zamieszczamy tekst Danuty Sterny z jej bloga „OK. NAUCZANIE”:
Konsultacje w sprawie doskonalenie nauczycieli, cześć pierwsza
Temat bardzo ważny, bo jak wiemy nauczycielem uczymy się być przez cale życie. Uczestniczyłam 13 grudnia 2024 roku w świetnym spotkaniu konsultacyjnym w Ośrodku Rozwoju Edukacji właśnie na temat doskonalenia. Jak uczynić je bardziej efektywnym?
Wzięli w nim udział kuratorzy, dyrektorzy szkół i przedszkoli, przedstawiciele ośrodków doskonalenia i stowarzyszenia OSKKO. W pierwszej części spotkania zastanawialiśmy się, co to znaczy dobre szkolenia, jak poznać, że ono było dobre.
Pewien czas temu na stronie www.oknaucznanie.pl zamieściłam wpis na ten temat, inspirowany artykułem z mojego ulubionego portalu edukacyjnego Edutopia: https://oknauczanie.pl/efektywne-doskonalenie-nauczycieli . Zawarłam w nim moje przemyślenia, ale rozmowa w ORE dała mi znacznie szersza perspektywę i to z różnych stron.
Przedstawię wskazówki uczestników spotkania dotyczące efektywnego dobrego szkolenia nauczycieli. Może one pomogą przy wyborze szkoleń dla Waszej szkoły.
Szkolenie ma ciąg dalszy – „zostaje w szkole”
-Szkolenie przenosi się na poziom ucznia, czyli zmienia się praca nauczyciela.
-„Przemeblowuje się” głowa nauczyciela, zmienia się jego sposób myślenia o nauczaniu i uczniu. Praca nauczyciela poprawia się. Szkolenie „zostaje w szkole”, nauczyciele wykorzystują zdobytą wiedzę w pracy z uczniami.
-Szkolenie wywołuje u nauczycieli refleksje. Toczą się po szkoleniu na jego temat rozmowy w gronie nauczycielskim.
-Nauczyciel pamięta o czym było.
-Wywołuje potrzebę dzielenia się z innymi tym, co było.
-Wzbudza emocje i zaangażowanie podczas szkolenia.
-Szkolenia upewnia nauczycieli, że dobrze postępują, że to co robią jest właściwe.
-Daje wsparcie i nie zniechęca nauczycieli.
W czasie szkolenia i praca z trenerem
-Po szkoleniu nauczyciele dostają zadanie do wykonania z uczniami w postaci zastosowania zdobytej wiedzy i umiejętności.
-Szkolenie zawiera konkretną wiedzę, którą nauczyciel może wykorzystać. Prezentuje konkretne narzędzia do wykorzystania, jest praktyczne.
-„Odwrócona lekcja” – nauczyciele dostają przed szkoleniem zadanie do wykonania
-Szkolenie ma dobre materiały, które można wykorzystać w szkole.
-Umożliwia wzajemne korzystanie nauczycieli od siebie i dzielenie się doświadczeniami.
-Kontakt z trenerem przed szkoleniem i po nim, szczególnie gdy szkolenie jest w cyklu.
-Prowadzone metodami warsztatowymi, które można potem zastosować w pracy z uczniami.
-Umożliwia w trakcie szkolenia przećwiczenia prezentowanych na szkoleniu propozycji – symulacja
Inne
-Korzystna jest dobrowolność uczestnictwa w szkoleniu.
-Szkolenia w cyklu, na ten sam temat, krótkie z terminami rozciągniętymi w czasie.
-Trener praktyk nauczania.
-Szkolenie interesujące, nienudne, inspirujące. Dobra opinia innych szkól o szkoleniu.
-Uruchomienia myślenia o wartościach stojących za byciem nauczycielem.
-Umożliwia tworzenie sieci współpracy w szkole lub na zewnątrz.
-Dostosowane do poziomu szkoły.
-Bez przesady z częstością szkoleń.
-Uczestnictwo w szkoleniu dyrektora szkoły.
Pomyślałam, że z tych wskazówek można byłoby zrobić listę warunków do sprawdzenia przez dyrektora, czy dane szkolenie warto zamówić. Jeśli mielibyście własne wskazówki, to prześlijcie.
Wskazówki opracowane przez uczestników konsultacji dotyczących doskonalenia nauczycieli, które odbyły się 13 grudnia 2024 roku w ORE: Katarzyna Mitka (Małopolskie Kuratorium Oświaty), Katarzyny Głowik-Jamróz (Przedszkola nr 56 „Niezapominajka” we Wrocławiu), Agnieszka Mitka (Szkoła Podstawowa w Nawojowej Górze), Marta Jasionek (Szkoła Podstawowa nr 2, Małkinia Górna), Ewelina Jankowska (Zespołu Szkół nr 79 w Warszawie), Mariusz Biniewski (Lubuskie Kuratorium Oświaty), Marta Hołub (Szkoła Podstawowa nr 113 we Wrocławiu), Agnieszka Babańca (Publiczna Szkoła Podstawowa w Garbatce-Letnisko), Justyna Orszulak (Szkoła Podstawowa nr 1 w Wodzisławiu Śląskim), Michał Wilniewczyc (Zespół Szkół nr 2 w Aleksandrowie Kujawskim), Anna Abramczyk (Zespół Szkół nr 1 we Wrocławiu), Izabela Leśniewska (OSKKO), Jacek Strzemieczny (Adore) i Danuta Sterna (ADORE).
W następnym wpisie sugestie (pochodzące z tego samego źródła) dotyczące dobrych form doskonalenia wewnętrznego i zewnętrznego dla Rad Pedagogicznych i dla indywidualnych. {…]
Źródło: www.oknauczanie.pl












