Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: www,warszawa.eska.pl

 

Damian Jaworek – Warszawski Rzecznik Praw Ucznia

 

 

Wczoraj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono obszerny tekst Natalii Rasiewicz, zawierający warte poznania spostrzeżenia Warszawskiego Rzecznika Praw Ucznia. Obszerne fragmenty i tego tekstu i link do pełnej wersji zamieszczamy poniżej:

 

 

Przemoc w polskiej szkole. Wyśmiewanie, obrażanie, publiczne krytykowanie przez nauczycieli

 

Niesprawiedliwe ocenianie, brak dostosowania nauczania do potrzeb uczniów, dyskryminacja i przemoc psychiczna to problemy najczęściej zgłaszane do Warszawskiego Rzecznika Praw Uczniowskich. Jak mówi Damian Jaworek, bez większego wsparcia dla nauczycieli i szkół trudno będzie poprawić sytuację uczniów.

 

> Wielu rodziców skarży się, że nauczyciele ignorują zalecenia dotyczące sposobu prowadzenia zajęć i oceniania uczniów z orzeczeniami.

  

 > W ostatnim czasie coraz więcej spraw dotyczy przypadków dyskryminacji uczniów zmagających się z różnymi trudnościami zdrowotnymi.

  

> Warszawski Rzecznik Praw Uczniowskich wskazuje, że to nie zawsze nowe przepisy stanowią klucz do poprawy sytuacji w szkołach.

 

[…]

 

Z obserwacji Warszawskiego Rzecznika Praw Uczniowskich wynika, że coraz większym wyzwaniem w polskich szkołach stają się trudności związane z diagnozami dotyczącymi spektrum autyzmu czy zespołu Aspergera.

W ostatnich latach liczba takich przypadków wzrosła kilkukrotnie, co znacząco wpływa na sposób prowadzenia zajęć. Nauczyciele często nie są w stanie – lub nie chcą – realizować wszystkich zaleceń zawartych w orzeczeniach.

To nie zawsze wynika ze złej woli nauczycieli czy dyrekcji. Czasem problemem jest brak odpowiednich zasobów i wsparcia systemowego. Jeśli w klasie liczącej 35 uczniów aż siedmioro ma indywidualne zalecenia, a nauczyciel ma tylko 45 minut na lekcję, trudno o pełne dostosowanie nauczania do potrzeb każdego uczniazauważa Damian Jaworek. […]

 

Jednym z poważniejszych problemów zgłaszanych do Warszawskiego Rzecznika Praw Uczniowskich jest przemoc, zarówno rówieśnicza, jak i ze strony nauczycieli. Nie chodzi tu tylko o przemoc fizyczną, ale przede wszystkim o przemoc psychiczną i werbalną. – Uczniowie skarżą się na wyśmiewanie, obrażanie czy publiczne krytykowanie przez nauczycieli. Nawet pojedyncze sytuacje mogą sprawić, że dziecko zaczyna bać się chodzić do szkoły, co ma ogromny wpływ na jego zdrowie psychiczne – podkreśla Jaworek. […]

 

Warszawski Rzecznik Praw Uczniowskich wskazuje, że to nie zawsze nowe przepisy stanowią klucz do poprawy sytuacji w szkołach. Czasem wystarczy zmiana podejścia i otwartość nauczycieli oraz dyrektorów na potrzeby uczniów.

 

W Warszawie coraz więcej szkół decyduje się na powołanie Szkolnych Rzeczników Praw Uczniowskich. To inicjatywa, która daniem Daniela Jaworka pozwala uczniom zgłaszać swoje problemy i mieć realny wpływ na funkcjonowanie szkoły. Taka funkcja nie wymaga zmian w przepisach, a jedynie otwartości dyrekcji na wprowadzenie takiego rozwiązania.

 

Podobnie sytuacja wygląda z radami szkół. Choć prawo przewiduje możliwość ich tworzenia, w Polsce funkcjonują one zaledwie w 2 proc. placówek. W Warszawie rzecznik wskazał na cztery szkoły, gdzie rady rzeczywiście działają i podkreślił, że ich przedstawiciele bardzo sobie je chwalą. Dzięki nim uczniowie i rodzice mają realny wpływ na organizację życia szkolnego, a dyrektorzy nie są osamotnieni w podejmowaniu decyzji.

 

 

 

Cały tekstPrzemoc w polskiej szkole. Wyśmiewanie, obrażanie, publiczne krytykowanie przez nauczycieli”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



Kontynuując tematykę 555 felietonu redaktora OE, proponujemy lekturę dwu tekstów, jakie na swoim fbprofilu zamieści dr Tomasz Tokarz. Pierwszy pojawił się tam w nocy z soboty na niedzielę, drugi w niedzielę w południe:

 

 

Wbrew pozorom szkoła Czarnkowa i szkoła Nowackowa niewiele się do siebie różnią. W obu uczeń jest traktowany jako odbiorca narzucanych treści, jako obiekt do obróbki wg jakiegoś wymyślonego na górze profilu absolwenta (u Czarnka – mały patriota, u Nowackiej – mały progresywista).

 

Stąd u obojga pomysły wprowadzania nowych ideologicznych przedmiotów (koniecznie przymusowych, bo tylko przez przymus kształtuje się wolnego człowieka!), stąd te wielkie debaty o tym, co ma być obowiązkowe w podstawie, stąd centralizacja i skrupulatna kontrola.

 

Autonomiczna szkołą wolnych, świadomych ludzi, zdolnych do rządzenia samymi sobą, którzy czytają/oglądają, co chcą, dyskutują o czym chcą, uczą się tego, czego chcą, pod kierunkiem nie urzędników ale przyjaznych mistrzów, współpracując ze sobą, dzieląc się wzajemnie odkryciami, bez sztucznego podziału na role – dla obu środowisk stojących za ministrami pozostaje całkowitą abstrakcją.

 

 

A to tekst zamieszczony przez dr Tokarza wczoraj – już po zamieszczeniu 554 felietonu Włodzisława Kuzitowicza:

 

 

Problem zmiany edukacji jest głównie mentalny. 80% procent nauczycieli i rodziców nie chce nic realnie zmieniać – tylko ewentualnie poprawiać to, co już jest. Wciąż remontować rozpadający się budynek, stworzony w zupełnie innych realiach – zamiast spróbować skonstruować coś nowego – bardziej adekwatnego do czasów łatwego dostępu do informacji, do narzędzi AI, do prawdziwych potrzeb obywatelskiego społeczeństwa.

 

Brakuje wyobraźni, że edukacja może wyglądać inaczej – mimo, że rodzice wysyłając dzieci na lekcje angielskiego, na treningi sportowe – widzą, że edukacja oparta na zainteresowaniach dzieci i pozbawiona ścisłej kontroli – jest skuteczna. Ale już w samej szkole musi być wg nich zupełnie inaczej – wycisk, kontrola i cyferki. Dziwne dwójmyślenie.

 

W związku z tym zmiany muszą być robione odgórnie – tylko MEN ma odpowiednią siłę, by je przejąć i zrealizować, tylko musiałoby chcieć. A wg mnie nie chce, bo nie ma na tyle wyobraźni i wiedzy. Samo ministerstwo edukacji jest traktowane trzeciorzędnie.

 

Zmiany muszą mieć poparcie całej klasy politycznej – a przy obecnej polaryzacji, każda nawet drobna zmiana (nawet wycofanie jakiejś lektury) wywołuje straszne oburzenie i szczucie. Ta czy nazwa przedmiotu, obcięcie tego czy owego, gimnazjum czy brak gimnazjum, prace domowe czy nie – to nie ma żadnego większego znaczenia, ale i tak wywołuje opór i rejtanowskie gesty. „Świat się kończy, chcą wynarodowić naród, zniszczyć myślących ludzi”. Potrzebny jest konsensus, porozumienie ponad podziałami – a obecnie to niestety abstrakcja.

 

Chyba tylko jakaś katastrofa może doprowadzić do otrzeźwienia.

 

 

I jeszcze kilka komentarzy, które pojawiły się pod tymi tekstemi:

 

 

Katarzyna Swissdoor

 

Potrzeba zatem rewolucyjnych zmian! Ma Pan koncepcję i wolę, żeby realnie ruszyć z posad tę skostnialą bryłę? Chętnie dołączę! Mam pewne pomysły na mega zmiany, pokrywają się z Pana wizją, chociażby zmiany niektórych przedmiotów, moje idą chyba nawet dalej….. no i zniesienie progu na obowiązkowej podstawowej matmie! Czy coś można zrobić? Ktoś się poderwie?

 

 

x           x           x

 

 

Darek Sochacki

 

[…] Ministerstwo Edukacji Narodowej owszem, przeprowadza „konsultacje społeczne”, ale (moim zdaniem) robi to w dużej mierze pro forma, żeby było, albo robi to w kwestiach w istocie najmniej obecnie ważnych, takich jak wprowadzenie nowego przedmiotu czy usunięcie innego.

 

Bo przecież problemem polskiej szkoły nie jest jedynie CZEGO uczy, ale również, a może przede wszystkim, JAK uczy. I albo brakuje w ministerstwie zrozumienia natury problemów, jakie ma oświata, albo brakuje chęci by się nimi zająć, bo są trudne, albo brak kompetencji jak te problemy rozwiązać, i niechęć do tego, by za nie (kompetencje) ewentualnie zapłacić!

 

(Piję tu do znamiennej sytuacji, gdy zaproszono organizacje pozarządowe do współpracy w czymś tam, ale wyraźnie zaznaczono w osobnym paragrafie listu zapraszającego, że za pomoc Ministerstwu nie tyle nie przysługuje wynagrodzenie, ale nawet nie należy się spodziewać zwrotu kosztów dojazdu.)

 

Albo się mylę, i oni tam naprawdę super ogarniają, ale ich departament komunikacji tak bardzo nie umie w komunikację, że nikt tu na dole nic nie wie o poważnych zmianach, które przyniosą prawdziwe efekty i rozwiążą najpoważniejsze problemy.

 

A najpoważniejszym problemem jest według mnie poważna entropia stanu psychicznego dzieci i młodzieży, która trwa od kilkudziesięciu lat, produkując kolejne pokolenia z coraz większymi dysfunkcjami, co powoduje pogorszenie funkcjonowania całego społeczeństwa.

 

Jeżeli nie tak traci się społeczeństwo, to ja nie wiem jak. Z tego wynika, że słowa „Takie będą RzeczyPospolite, jakie ich młodzieży wychowanie” powinny być przypominane coraz częściej, bo zmiany technologiczne powodują zmiany o coraz większej amplitudzie.

 

W obliczu tak szybkich zmian należy szkole umożliwić równie szybkie zmiany, czego nie da się zrobić na poziomie centralnym. Nie wtedy gdy ta centrala jest polityczna, czyli podległa fluktuacjom i zależna od kalendarza wyborczego, ponieważ w takich warunkach nic poważnego nie powstaje, bo im większe zmiany, tym większe ryzyko, że coś nie wyjdzie i wyborcom się nie spodoba.

 

Dopóki to się nie zmieni, polska szkoła coraz bardziej będzie przypominała nowotwór, a nie jeden z najważniejszych organów w organizmie, którym jest społeczeństwo/naród/państwo.

 

Uwolnić szkołę od polityków!

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE

 

 



Jako że wczorajszy Międzynarodowy Dzień Edukacji przebiegał pod hasłem „Innowacje w edukacji” na dzisiejszą lekturę proponujemy tekst, który takową promuje i do pozyskania kompetencji jej wprowadzenia zaprasza:

 

 

Zastosowanie narzędzi coachingowych w pracy nauczyciela

 

W dzisiejszych dynamicznych realiach edukacyjnych, nauczyciele stoją przed wyzwaniami, którym trudno sprostać jedynie tradycyjnymi metodami nauczania. Współczesna edukacja wymaga nowoczesnych narzędzi i podejść, które nie tylko przekazują wiedzę, ale także wspierają uczniów w ich osobistym rozwoju, kształtują wartości i umiejętności oraz przygotowują ich do sukcesu w dorosłym życiu. Jednym z najbardziej obiecujących narzędzi wspierających ten cel jest coaching.

 

Co to Właściwie jest Coaching?

 

Coaching jest procesem (trwa w czasie – nie jest jednorazowy) opartym na komunikacji między coachem a klientem lub coachem a grupą (coaching grupowy, coaching zespołu), którego celem jest przyspieszenie tempa rozwoju i poprawa działania. Opiera się on na założeniu, że klient w coachingu nie wymaga naprawiania, posiada wszystkie potrzebne zasoby (lub są one dla niego łatwo dostępne), aby osiągnąć pozytywną dla siebie zmianę. W związku z tym coaching polega na wsparciu klienta w:

-wyznaczeniu swoich własnych celów,

-uświadamianiu sobie swoich mocnych stron i strategii działania, które się sprawdzają,

-rozpoznaniu barier, z którymi musi się zmierzyć w drodze do celu,

-wypracowaniu nowych sposobów myślenia i działania,

– ułożeniu i realizacji planu działania.

 

Głównym celem bezpośrednim coachingu jest:

-poszerzanie świadomości klienta,

-inspirowanie go do podejmowania działań i wyzwań, eksperymentów,

-stymulowanie do podejmowania decyzji, brania odpowiedzialności, wychodzenia z inicjatywą.

 

Coaching w większości wypadków prowadzony jest z pojedynczą osobą (nawet jeśli jest to coaching grupowy, to każdy pracuje nad swoimi celami), rzadziej z zespołem. W głównej mierze pomaga on więc jednostkom. Jednak jeśli prowadzony jest w organizacjach z wieloma lub z kluczowymi jej pracownikami / zespołami, to może skutecznie przyczynić się do rozwoju oraz do wzrostu całej organizacji.

 

Ważne jest jednak, aby nie traktować coachingu jako procesu samego w sobie. Wykracza poza procesualne ujęcie, jest raczej filozofią wsparcia, która pomaga jednostkom maksymalizować swój potencjał.

 

Korzyści wynikające z zastosowania metod coachingowych w edukacji

 

Coaching w kontekście edukacji jest stosunkowo nowym podejściem, które zyskuje coraz większe zainteresowanie wśród nauczycieli i pedagogów. Jako narzędzie pracy pedagogicznej i wychowawczej szczególną popularność zyskał wśród nauczycieli w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii i Niemczech. W wymienionych krajach nauczyciel bardzo często pełni rolę coacha,czyli osoby wspierającej uczniów w ich rozwoju osobistym, akademickim i zawodowym.

 

Coaching może być potężnym narzędziem wspierającym nauczycieli w doskonaleniu ich warsztatu pedagogicznego. Może również pozytywnie wpłynąć na budowanie efektywnych relacji z uczniami i rodzinami.

 

Co zyska uczeń?

 

Beneficjentem zastosowania metod coachingowych przez nauczycieli będą przede wszystkim uczniowie. Oto kilka kluczowych aspektów, które wyjaśniają, dlaczego coaching jest obiecującym narzędziem w nowoczesnej edukacji.

 

>Indywidualizacja i rozwój osobisty

Coaching umożliwia nauczycielom dostosowanie podejścia do potrzeb każdego ucznia. Poprzez indywidualne sesje coachingowe, nauczyciele mogą lepiej zrozumieć mocne strony, słabości, cele i wyzwania uczniów, co pozwala im lepiej dostosować metody nauczania i wsparcia. Coaching skupia się nie tylko na przekazywaniu wiedzy, ale także na wspieraniu uczniów w rozwoju osobistym. U jego podstaw leży założenie, że każdy uczeń jest jednostką niepowtarzalną, mającą własne potrzeby i możliwości. W związku z tym, istotne jest uznanie autonomii ucznia i jego odpowiedzialności za własny rozwój. Nauczyciel może jednak ten rozwój aktywnie wspierać poprzez kierowanie refleksji, pomaganie w określaniu celów oraz motywowanie do samorozwoju. W pracy z uczniami, nauczyciel stosuje różne techniki coachingu, takie jak model GROW, który pozwala na skuteczne ustalanie celów, analizę rzeczywistości, generowanie opcji oraz podejmowanie decyzji.

 

>Wspieranie aktywnego uczenia się i odpowiedzialności

Coaching promuje aktywne uczenie się, zachęcając uczniów do aktywnego angażowania się w proces nauki, samodzielnego myślenia i rozwiązywania problemów. Zamiast jedynie przekazywać informacje, nauczyciele jako coachowie stawiają pytania, prowokują do refleksji i wspierają w poszukiwaniu odpowiedzi. Praca z uczniem w formie coachingu sprzyja również budowaniu jego samoświadomości i poczucia odpowiedzialności za własne postępy. Ucząc się rozumie swoje mocne strony, słabości oraz wie jak stawiać sobie i realizować cele. Ponadto, uczniowie stają się bardziej świadomi swojego potencjału i drogi do rozwoju.

 

>Rozwój umiejętności interpersonalnych i budowanie relacji opartych na zaufaniu

Kluczowym elementem skutecznego coachingu jest budowanie relacji opartych na zaufaniu i współpracy. Nauczyciele, którzy praktykują coaching, tworzą bezpieczne i wspierające środowisko, w którym uczniowie mogą być otwarci na eksperymentowanie, popełnianie błędów i uczenie się na nich. Dzięki temu uczniowie czują się pewniej w dzieleniu się swoimi wyzwaniami oraz progresem. W modelu coachingu, relacja nauczyciel-uczeń przestaje być oparta na hierarchii, a staje się relacją opartą na współpracy, szacunku i akceptacji. Nauczyciel przestaje być jedynie autorytetem, a staje się organizatorem procesu kształcenia.

 

>Przygotowanie do przyszłości

Coaching pomaga uczniom rozwijać umiejętności, które są niezbędne w dzisiejszym dynamicznym i zmieniającym się świecie, takie jak elastyczność, adaptacyjność, kreatywność i umiejętność rozwiązywania problemów. Przygotowuje ich także do aktywnego uczestnictwa w społeczeństwie i rynku pracy. Co jednak najistotniejsze, to stwarza warunki do budowania poczucia własnej wartości, szacunku do siebie i innych.

 

Wszystkie wyżej wymienione czynniki sprawiają, że coaching staje się coraz bardziej istotnym narzędziem w nowoczesnej edukacji, wspierając uczniów nie tylko w zdobywaniu wiedzy, ale również w rozwoju kompetencji potrzebnych do osiągnięcia sukcesu w życiu osobistym i zawodowym.

 

 

Co zyskują inni nauczyciele?

 

Obecność w szkole wykwalifikowanego nauczyciela-coacha może wiązać się z szeregiem korzyści nie tylko dla uczniów, ale też dla innych nauczycieli.

 

-Rozwój umiejętności pedagogicznych

Coaching umożliwia nauczycielom refleksję nad własną praktyką pedagogiczną. Dzięki regularnym sesjom coachingowym mogą identyfikować swoje mocne strony oraz obszary do poprawy, co prowadzi do doskonalenia ich umiejętności dydaktycznych i metodycznych.

 

-Efektywna komunikacja z uczniami i rodzicami

Metody coachingowe wspierają nauczycieli w doskonaleniu umiejętności komunikacyjnych, co przekłada się na lepsze relacje z uczniami i ich rodzicami. Poprzez aktywne słuchanie i zadawanie trafnych pytań, nauczyciele mogą lepiej zrozumieć potrzeby i oczekiwania swoich podopiecznych i ich rodziców.

 

-Motywacja i samorealizacja

Działania coachingowe pomagają nauczycielom określić swoje cele zawodowe i osobiste oraz opracować strategie ich osiągania. Umożliwiają też skoncentrowanie uwagi na własnym rozwoju oraz utrzymanie motywacji, nawet w obliczu trudności wychowawczych czy kryzysu wypalenia zawodowego.

 

–Kreatywność i innowacyjność w nauczaniu

Coaching sprzyja otwartości na nowe pomysły i metody nauczania. Nauczyciele, którzy korzystają z metod coachingowych, często są bardziej skłonni eksperymentować z nowymi technikami dydaktycznymi, co może prowadzić do bardziej efektywnego procesu uczenia się wśród uczniów. […]

 

 

W dalszej części publikacji dowiesz się jeszcze jak wprowadzać metody coachgingowe do pracy nauczyciela oraz o możliwości zapisania się na bezpłatny kurs Podstawy coachingu i elementy coachingu w edukacji*.

 

 

 

Cały tekst „Zastosowanie narzędzi coachingowych w pracy nauczyciela”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.kire.pl

 

 

 

*To szkolenie prowadzi Krakowski Instytut Rozwoju Edukacji  –  TUTAJ

 



W ramach nieplanowanego cyklu o edukacji zdrowotnej uczniów, zamieszczamy kolejny tekst na ten temat – z bloga „Wokół Szkoły”. Fragmenty tekstu wyróżnione  pogrubioną czcionką – redakcja OE:

 

 

 

Co dalej z edukacją zdrowotną?!

 

Bum! Kamień spadł mi z serca. Plan ministry edukacji, żeby od września 2025 szerokim frontem wprowadzić w szkołach nowy obowiązkowy przedmiot, edukację zdrowotną, został odwołany przez wyższe czynniki polityczne. Jeszcze w grudniu Barbara Nowacka zapowiadała publicznie, że się nie wycofa z tego zamierzenia, jednak instynkt samozachowawczy najważniejszych polityków Platformy Obywatelskiej zadziałał i bomba została rozbrojona.

 

Przez media przetoczyła się fala głosów zawodu. Ubolewano, że tak ważny i potrzebny przedmiot został złożony na ołtarzu kalkulacji politycznych. Że episkopat znowu pokazał, kto tu rządzi. Że rządzący po raz kolejny okazali się miękiszonami. Wśród wyrażających swoje niezadowolenie znalazły się osoby, które bardzo cenię z racji ich działalności publicznej, w tym także na rzecz dobra dzieci. Podzielam ich pogląd, że edukacja zdrowotna w tak panoramicznej wersji, jak to było zamierzone, jest młodemu pokoleniu niezwykle potrzebna. Jednocześnie jednak podtrzymuję opinię, że pierwotnie zaplanowany przez Barbarę Nowacką sposób wdrożenia tej zmiany był od samego początku naznaczony klęską. Nie będę w tym miejscu przytaczał argumentów, jakie wyłożyłem już wcześniej, w artykule „Obietnica katastrofy czy zwycięstwo zdrowego rozsądku?”. Najkrócej mówiąc, kłopotów z realizacją byłoby co nie miara, a negatywne skutki polityczne z dużą dozą prawdopodobieństwa sięgnęłyby wyborów parlamentarnych 2027, otwierając drogę obecnej opozycji do przywrócenia czarnkowego status quo. Opowieści pomysłodawców obecnej reformy o „zmianie, której nie da się cofnąć”, proponuję od razu włożyć między bajki.

 

Decyzja zapadła bez zbędnych dywagacji, gdy tylko do premiera dotarło, że trwanie przy pierwotnym zamiarze, czy choćby pozostawienie sprawy w stanie niepewności mogłoby źle wpłynąć już na wynik wyborów prezydenckich. Trudno oprzeć się smutnej refleksji, że chcieliśmy edukacji bez polityki, a mamy polityczną młóckę bez edukacji. Realia są jednak takie, jakie są i zgodnie z ostatnimi deklaracjami polityków nowy przedmiot ruszy od września 2025 roku, jako nieobowiązkowy.

 

Dyrektorzy szkół, odpowiedzialni za organizację nauczania, mogą odetchnąć z ulgą. Przynajmniej na tym odcinku nie będzie kryzysu kadrowego. Zajęcia poprowadzą przede wszystkim nauczyciele dotychczasowego WDŻ, którzy chętnie przytulą zwiększoną liczbę lekcji (WDŻ trwa pół roku, a nowy przedmiot ma trwać cały rok). Praca całkiem atrakcyjna, wyłącznie z dziećmi, które zgłoszą się dobrowolnie, bez stresu oceniania. No i prowadzona w małych grupach…

 

Zarówno premier, jak ministra edukacji wyrazili nadzieję, że uczniowie chętnie będą się uczyć nowego przedmiotu, bo to dla ich dobra. Taka perswazja, nawet z najwyższych sfer rządowych, nie ma większego sensu w zderzeniu z prozą życia. Edukacja zdrowotna podzieli się w planie skrajnymi lekcjami z religią/etyką i tylko młodzi ludzie o ogromnej motywacji (własnej lub rodziców) nie skorzystają z możliwości skrócenia sobie szkolnego dnia. Będzie ich od kilku do kilkunastu procent, podobnie jak teraz w przypadku WDŻ. Reszta wybierze więcej wolnego.

 

Aby złagodzić sprawiony zawód ministra zapowiedziała, że na koniec 2025 roku zostaną zebrane opinie i doświadczenia związane z wprowadzeniem nowego przedmiotu i na tej podstawie dopiero zapadną decyzje co do jego przyszłości. To mrzonka, realny scenariusz jest zupełnie inny.

 

Oto mamy gotową już podstawę programową edukacji zdrowotnej. Moim zdaniem, bardzo dobrą w zakresie celów, fatalną w formie, co można by jeszcze skorygować w toku prac nad podobnymi dokumentami dla innych przedmiotów. Te mają jednak powstać do czerwca 2025 roku, czyli pół roku wcześniej niż możliwe będzie zebranie jakichkolwiek wniosków z wdrażania nowego przedmiotu.

 

Kalendarz jest nieubłagany. Jeśli edukacja zdrowotna miałaby pozostać dobrowolna, to wiele ważnych treści zawartych w podstawie musi zostać uwzględnionych w przyrodzie, biologii czy wychowaniu fizycznym. Z drugiej strony, jeśli przedmiot miałby jednak być obowiązkowy, niektóre treści należałoby w innych przedmiotach pominąć. Jedno i drugie jest możliwe, ale tylko jeśli wiążąca decyzja zapadnie zanim rozpocznie się praca nad kolejnymi podstawami, czyli dosłownie w ciągu najbliższego miesiąca. Nikt w tym czasie jej nie podejmie, bo problem jest trudny i organizacyjnie, i komunikacyjnie, i nie ma cudownego rozwiązania.

 

Niestety, interwencja premiera Tuska i późniejsze wypowiedzi ministry skutecznie przekreśliły inne scenariusze. Gdyby Barbara Nowacka zawczasu starannie przeanalizowała sprawę i wysłuchała pojawiających się wątpliwości, możliwe było kilka rozwiązań. Na przykład, odłożenie o rok wprowadzenia nowego przedmiotu jako obowiązkowego, co roztropnie suflowała Rzeczniczka Praw Dziecka. Były też inne możliwości, które należało rozważyć widząc skalę społecznego niezadowolenia i przewidując negatywne skutki polityczne swojego uporu. Niestety, jeśli nawet ministra ma doradców znających realia polskiej szkoły, działają oni bezobjawowo. Rytualne rzucanie gromów na opozycję, choć oczywiste w politycznej młócce, nie zmienia tego stanu rzeczy, podobnie jak usprawiedliwianie swojej porażki chęcią „uchronienia szkół przed polityką”, jeśli samemu się ją do nich wprowadziło.

 

Wygląda na to, że kwestia powszechnej edukacji zdrowotnej została w tej reformie „pozamiatana” na rzecz jakiegoś nowego wcielenia WDŻ. Istnieje jednak wyjście, które mogłoby pomóc ograniczyć szkody. Jako że ptaszki ćwierkają o powrocie przyrody do planu nauczania, w wymiarze sprzed reformy Zalewskiej, proponuję włączyć do tego przedmiotu w klasach 4-6, od 2026 roku, treści dotyczące różnych aspektów zdrowia. Z kolei edukacja zdrowotna jako osobny, obowiązkowy przedmiot, mogłaby pojawić się od klasy siódmej. W praktyce nastąpiłoby to w czwartym roku reformy, byłby więc czas na staranne dopasowanie podstawy programowej do treści z innych dziedzin, wykształcenie kadr i skuteczną komunikację ze społeczeństwem. Wydaje mi się to jedyną możliwą drogą, by wiedza o zdrowiu dotarła jednak za pośrednictwem szkoły do wszystkich młodych ludzi. Choćby miałoby to być kilka lat później niż planowano, ale za to skutecznie.

 

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/



Wczoraj w „Akademickim Zaciszu” odbyło się trzecie styczniowe spotkanie. Prof. Roman Leppert zaprosił do rozmowy Mariannę Kłosińską – założycielkę i prezeskę Fundacji Bullerbyn na rzecz wspólnoty dzieci i dorosłych oraz Fundacji Dzieci Mają Głos. Gościni to autorka projektu Wioska Bullerbyn, który nieprzerwanie rozwija od 2007 roku. W 2012 roku założyła Wolną Szkołę Demokratyczną Bullerbyn. Realizuje szereg różnorodnych projektów społecznych związanych ze wspieraniem rozwoju dzieci, młodzieży i dorosłych.

 

Nie mogło być inaczej – rozmawiano tam o szkołach demokratycznych. Zamiast podejmowania próby syntezy tej wymiany myśli proponujemy wszystkim, którzy wczoraj nie oglądali jej i nie słuchali, aby to uczynili – nawet  „na raty” – o dogodnej dla siebie porze. W tym celu zamieszczamy poniżej link do jej zapisu  filmowego:

 

 

Szkoła demokratyczna – czyli jaka?  –  TUTAJ

 

 

 



Krótko, ale treściwie – w nawiązaniu do wczorajszej rozmowy w „Akademickim Zaciszu” o szkołach demokratycznych – udostępniamy tekst zamieszczony dzisiaj na portalu EDUNEWS:

 

 

O tym, jak zmieniać oblicze szkolnej codzienności?

 

 

*Oto link do relacji filmowej z tego wydarzenia na YouTube  –  TUTAJ

 

 

Możemy zmienić każdą szkołę, jeśli tylko chcemy. Taką moc mają w sobie nauczyciele. Bądźcie sobą. Warto pielęgnować w nas nauczycielach to, co najbardziej ‘klawe’. A czasami w tej szkolnej rzeczywistości trudno jest pamiętać o tym, że mamy moc. – uważa Radosław Potrac, Nauczyciel Roku 2023. Posłuchajmy opowieści o tym, jak możemy drobnymi działaniami zmieniać szkolną rzeczywistość.

 

Dla mnie szkoła to jest takie miejsce, w którym przez 1/3 roku szkolnego staram się realizować projekty edukacyjne z moimi uczniami – mówił podczas INSPIR@CJI 2024 Radosław Potrac, nauczyciel ze Szkoły Podstawowej nr 30 na Pradze Północ w Warszawie. Jego uczniowie, jak już poznali, jakiego mają nauczyciela, zaczęli realizować różne pomysły. Jeden z najlepszych sposobów uczenia się to edukacja rówieśnicza – uczniowie przez 1-2 miesiące przygotowują na przykład Muzeum Dwudniowe. Takie projekty są nawet testowane w szkole. Starsi koledzy są „muzealnikami” i przez dwa dni uczą młodszych kolegów z klas I-III. Motywacja i poczucie przynależności po udziale w takim projekcie u uczniów bardzo rośnie.

 

Muzeum dwudniowe. Dreptaki. Miesięcznik Śrubowkręt i wiele innych działań… Zapraszamy na fantastyczną opowieść o szkole, która naprawdę zmienia się, jeśli tylko tego chcemy:

 

Organizatorami zorganizowanej w dniach 5-6 października 2024 w Warszawie konferencji INSPIR@CJE 2024 byli: Edunews.pl, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Wiedzy THINK! oraz Think Global sp. z o.o.

 

Partnerem merytorycznym była społeczność nauczycieli: Superbelfrzy RP.

 

Partnerem głównym konferencji był Samsung Polska.

 

Partnerami konferencji byli: CanvaCentrum Kultury Filmowej im. Andrzeja WajdyEdukoFundacja Szkoła z Klasą & Asy InternetuMicrosoft & ALSO sp. z o.o.,  Remi sp. z o.o.,  Stowarzyszenie Cyfrowy DialogVanityStyle sp. z o.o. (Akademia Dobrej Enegrii Junior),  Wakelet  oraz  Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń.

 

 

 

Źródło: www.edunews.pl



Foto: www.licea.perspektywy.pl

 

 

Oto obszerne fragmenty tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego wczoraj na portalu „strefa EDUKACJI”. Zamieszczamy go, jako ważny głos w debacie o wartości lub zagrożeń, jakie wynikają z dorocznych rankingów liceów i techników, publikowanych przez tygodnik „Perspektywy”. Wyróżnienie fragmentów tekstu pogrubioną czcionką lub podkreśleniem – redakcja OE:

 

 

Zaliczę ci semestr, jeśli zmienisz szkołę. Tak elitarne licea osiągają sukces

 

Każdego roku publikacja rankingów liceów budzi duże emocje. Placówki, które osiągają najwyższe lokaty, szczycą się sukcesami swoich uczniów, a w czasie rekrutacji przeżywają prawdziwe oblężenie. Ale czy wynik w rankingu to rzeczywiście miara poziomu nauczania? A może efekt niewidzialnej pracy własnej i zewnętrznego wsparcia korepetytorów?

 

Co decyduje o przyznaniu szkole złotej tarczy?

 

Ranking liceów „Perspektywy opiera się na kilku kryteriach, które mają na celu ocenić jakość kształcenia w szkołach średnich. Główne wskaźniki to procentowy wynik egzaminu maturalnego z przedmiotów obowiązkowych na poziomie podstawowym, wyniki matury z przedmiotów dodatkowych , duże znaczenie mają także osiągnięcia uczniów w konkursach i olimpiadach o zasięgu krajowym i międzynarodowym, które wskazują na wysoki poziom zaawansowania w danej dziedzinie.

 

Każdemu z tych kryteriów przypisywana jest określona waga, np. wyniki matur (zarówno podstawowej, jak i rozszerzonej) stanowią około 75% całkowitej oceny szkoły, podczas gdy sukcesy w olimpiadach – 25%. Na tej podstawie szkoły są porównywane i otrzymują określoną lokatę w rankingu.

To dane wymierne, które łatwo porównać, ale jednocześnie wąsko definiują jakość szkoły i nie odzwierciedlają całościowego obrazu funkcjonowania placówki.

 

Elitarne licea przyciągają najlepszych absolwentów szkół podstawowych. Proces rekrutacji sam w sobie tworzy selekcję, dzięki której w szkole uczą się osoby już zmotywowane i zdolne. Nauczyciele mogą więc pracować z grupą uczniów o wysokim potencjale intelektualnym, co bez wątpienia ułatwia osiąganie dobrych wyników.

 

Wysoka konkurencyjność rekrutacji to jedna strona medalu, drugą jest cicha selekcja w trakcie trwania roku szkolnego. Ci, którzy nie wytrzymają tempa i presji odchodzą sami lub są do tego skłaniani.

 

Znam przypadki, w których osobom nie spełniającym pewnego pułapu oferowano „ultimatum”. W jednym skrajnym przypadku było to powiedziane wprost: zaliczę ci semestr, jeśli zmienisz szkołęwspomina absolwentka jednego ze złotych liceów. – Nie umiem tego jednoznacznie ocenić, rozumiem, że w szkole jest się po to, aby się uczyć. Jeśli ktoś nie chce tego robić, to ma setki innych możliwości do wyboru i to jest na swój sposób uczciwe, bo spotykamy się pod szyldem tej szkoły, aby realizować wspólny cel. Z drugiej jednak strony czułam, że łatwiej nauczycielom pozbyć się problemu niż go rozwiązywać. W końcu ktoś tę osobę tam przyjął.

 

Nagłe obniżenie poziomu lub brak zainteresowania nauką może być wynikiem złożonych problemów lub objawem wypalenia uczniowskiego. To stan, w którym uczniowie tracą motywację do nauki, odczuwają chroniczny stres oraz obniżoną samoocenę. Badania przeprowadzone przez Instytut Edukacji Pozytywnej wśród 9 tysięcy dzieci w wieku 6-17 lat wykazały, że aż 73% uczniów doświadcza objawów wypalenia uczniowskiego.

 

W wyścigu szczurów startują także nauczyciele

 

Niezdrową rywalizację między uczniami napędza system oceniania i społeczne oczekiwania. Psychologowie od lat zwracają uwagę, że takie podejście może prowadzić do przemęczenia, stresu oraz problemów emocjonalnych u dzieci. Problem w tym, że w „wyścigu szczurów” starują także nauczyciele.

 

Z przykrością obserwowałam napięcia wśród nauczycieli, którzy prześcigali się w osiągnięciach swoich uczniów wspomina emerytowana nauczycielka jednego z liceów oznaczonych złotą tarczą perspektyw. – Sukcesy kolegów i koleżanek potrafią pogłębiać poczucie własnej porażki i wzmagać potrzebę osiągnięcia podobnych. Oczywiście do pewnego stopnia jest to zdrowe i motywujące. Robi się jednak problem, gdy sukcesów nie potrafi się uwspólnić. A tak się dzieje w wielu, wielu szkołach. Jak gdyby nauczyciel tego czy innego przedmiotu miał monopol na kształcenie ucznia w danej dziedzinie.

 

Mało się mówi o rywalizacji nauczycieli, ale jest to problem, który da się zaobserwować. Wstydliwy problem, do którego nie łatwo przyznać się wprost. Ale który widać w mimochodem rzucanych pytaniach o stopień realizacji materiału, o ilość przeprowadzonych sprawdzianów, o zajęcia dodatkowe. Rywalizacji sprzyja też często sama dyrekcja. […]

 

Rankingi pokazują tylko fragment układanki

 

Ranking nie uwzględnia takich czynników jak atmosfera w szkole, poziom wsparcia psychologicznego czy rozwoju osobistego uczniów. Tymczasem sukces maturalny to tylko fragment edukacyjnej układanki. Ważne są także kompetencje społeczne, umiejętność współpracy czy zdolność radzenia sobie z presją.

 

Bez wątpienia sukces maturalny jest możliwy w każdym liceum. Droga jaką się do niego dochodzi jest indywidualna dla każdego z uczniów, a szkoła powinna mu na niej towarzyszyć.

 

 

 

Cały tekst „Zaliczę ci semestr, jeśli zmienisz szkołę. Tak elitarne licea osiągają sukces”  – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 



Dzisiaj udostępniamy tekst zamieszczony przez Zytę Czechowską na jej fejsbukowym profilu w minioną niedzielę:

 

 

 

 

Wspieranie uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim

– kluczowe obszary pracy nauczyciela i specjalisty

 

Z moich obserwacji, a także z rozmów z nauczycielami i dyrektorami szkół, w których prowadzę szkolenia, wynika, że w ostatnich latach coraz więcej uczniów z lekką niepełnosprawnością intelektualną uczęszcza do szkół ogólnodostępnych – na każdym etapie edukacyjnym.

 

Pomimo obniżonych możliwości intelektualnych oraz trudności w zakresie rozwoju funkcji poznawczych i kompetencji emocjonalno-społecznych, uczniowie ci realizują tę samą podstawę programową kształcenia ogólnego. To ogromne wyzwanie zarówno dla nich, jak i dla nauczycieli, ponieważ brak dostosowań i odpowiedniego wsparcia sprawia, że nie mają oni równych szans w procesie edukacyjnym.

 

Jak wspierać uczniów z lekką niepełnosprawnością intelektualną? Na jakie obszary należy zwrócić szczególną uwagę i co warto wiedzieć o ich możliwościach? Te pytania są kluczowe dla zrozumienia ich potrzeb i efektywnego planowania pracy edukacyjnej.

 

Uczniowie z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim mają unikalne potrzeby edukacyjne i wymagają odpowiedniego wsparcia, szczególnie w rozwijaniu technik szkolnych i umiejętności społecznych.

 

Jakie trudności napotykają i jak możemy im pomóc?

 

Najczęstsze trudności:

 

W zakresie technik szkolnych:

 

-Wolniejsze tempo przyswajania nowych umiejętności.

 

-Trudności w koncentracji i zapamiętywaniu.

 

-Problemy z czytaniem ze zrozumieniem, pisaniem oraz rozwiązywaniem zadań matematycznych.

 

-Kłopoty z organizacją pracy i planowaniem działań.

 

-W zakresie umiejętności społecznych:

 

-Problemy z nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji rówieśniczych.

 

-Trudności w rozpoznawaniu emocji i reagowaniu na nie w odpowiedni sposób.

 

-Skłonność do zachowań impulsywnych lub wycofania.

 

 

Najważniejsze obszary do usprawniania:

 

– Kształtowanie umiejętności czytania i pisania poprzez proste, powtarzalne ćwiczenia i materiały wizualne.

 

-Rozwijanie pamięci i koncentracji za pomocą gier edukacyjnych i zadań stymulujących.

 

-Usprawnianie myślenia logicznego poprzez proste łamigłówki, gry matematyczne i zadania krok po kroku.

 

-Rozwijanie kompetencji emocjonalno-społecznych, np. przez gry dramowe, odgrywanie ról czy rozmowy o emocjach.

 

-Praca nad samodzielnością i organizacją, np. przez planowanie dnia, checklisty i nagradzanie samodzielnych działań.

 

-Wskazówki dla nauczycieli i specjalistów:

 

-Indywidualizacja nauczania – dostosuj wymagania do możliwości ucznia. Zamiast ilości postaw na jakość i zrozumienie materiału.

 

-Praca w małych krokach – dziel zadania na mniejsze etapy, by uczeń mógł odczuwać sukces na każdym etapie.

 

-Wsparcie w komunikacji – używaj prostego języka, wizualizacji i powtórzeń, aby lepiej zrozumieć przekazywane informacje.

 

-Budowanie relacji z rówieśnikami – wprowadzaj gry zespołowe i ucz dzieci zasad współpracy oraz akceptacji.

 

-Chwalenie i wzmacnianie pozytywne – każde osiągnięcie, nawet najmniejsze, wzmacnia motywację i wiarę w siebie ucznia.

 

 

Razem możemy pomóc każdemu dziecku rozwijać skrzydła i osiągać sukcesy na miarę swoich możliwości.

 

 

Przeczytaj więcej TUTAJ

 

 

 

Polecam szkolenie wraz z materiałami dotyczące metodyki pracy z uczniami lekką niepełnosprawnością intelektualną  –  TUTAJ

 

 

Szkolenie wraz z materiałami, zajęcia rewalidacyjne  –  TUTAJ

 

 

Szkolenia dla Rad Pedagogicznych  –  TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/zyta.czechowska/

 



Dziś zamieszczamy kolejny tekst Danuty Sterny z jej bloga „Oś Świata”:

 

 

Wykorzystanie opinii uczniów

 

 

 

Druga strategia oceniania kształtującego mówi Wykorzystanie opinii uczniów: Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą.

 

Jest to interwencja w nauczanie, która profesor John Hatti uznaje za najbardziej skuteczną, czyli poprawiającą wyniki nauczania. Wskaźnik wynikający z badań dla tej interwencji wynosi – 0,9.

 

Często skrótowo mówimy o niej jako o monitorowaniu procesu uczenia się. Monitorowanie ma służyć zarówno uczniowi – Wiem jakie postępy robię i nauczycielowi – Wiem gdzie są moi uczniowi i dostosowuję do tego moje nauczanie.

 

Nauczyciel może monitorować prace uczniów poprzez sprawdziany i obserwację bieżącą pracy uczniów, ale może z tego nie wywnioskować, jakie zmiany w nauczaniu powinien poczynić.

 

Najlepiej zapytać o to uczniów.

 

Nie jest to częsta praktyka, gdyż nauczyciele często nie wierzą, że uczniowie mogą im dać dobre wskazówki. Jednak trzeba pamiętać, że najlepszym specjalistą od własnego uczenia się jest sam uczeń.

 

Jacek Strzemieczny radzi zadać uczniom dwa pytania:

 

> Co z tego, co ja robię pomaga Ci się uczyć?

 

> Co mógłbym robić inaczej?

 

Z praktyki szkolnej wynika, że uczniowie dokładnie wiedzą, co pomaga, a co przeszkadza im się uczyć.

 

Nauczyciel może zadać te pytania anonimowo lub poprosić odważnych uczniów o podpisanie się. Z biegiem czasu, uczniowie będą sami chętnie się podpisywać, gdy zobaczą, że nauczyciel jest wdzięczny za ich wskazówki.

 

Nauczyciel nie ma obowiązku zastosować się do wszystkich pozyskanych wskazówek. Szczególnie, gdy nie są one realistyczne, np.:. „Chciałbym, aby lekcje odbywały się na powietrzu, a nie w klasach”.

 

Dobrze, gdy nauczyciel zbierze opinie uczniów, opracuje je i przedstawi uczniom, dając tym samym uczniom informację, że interesuje się ich opiniami i w miarę możliwości bierze je pod uwagę.

 

Po przedstawieniu wniosków uczniowie mogą przeprowadzić krótką dyskusję, w której zdadzą sobie sprawę z potrzeb innych uczniów w uczeniu się. Może to wpłynąć na ich lesze zachowanie i nieprzeszkadzania nauczycielowi w prowadzeniu lekcji.

 

Podobne pytanie mogą być zadane na koniec każdej lekcji, na przykład:

 

>Co w dzisiejszej lekcji ci się podobało?

 

>Co byś zmienił?

 

Lub

 

> Kiedy potrzebuję pomocy podczas lekcji, chcę, aby nauczyciel…

 

> Kiedy potrzebuję pomocy podczas lekcji, NIE chcę, żeby nauczyciel…

 

Napisanie dwuzdaniowej odpowiedzi na pytanie zajmuje uczniom chwilę, a jest cenna informacją dla nauczyciela.

 

Mogą to być również pytania związane z tematem lekcji:

 

> Czego ważnego się dziś dowiedziałeś?

 

> Co jest dla Ciebie nie do końca jasne?

 

Najważniejsze dla sprawy jest, nie bać się zadać tych pytań uczniom oraz wyciagnięcie z odpowiedzi uczniów wniosków dotyczących nauczania.

 

W filmie „Eksperyment w klasie” (https://www.youtube.com/watch?v=TacC0SUzA4g) Dylan Wiliam proponuje, aby poprosić uczniów, o obserwację lekcji i przekazanie nauczycielowi informacji zwrotnej na temat przebiegu lekcji i jej prowadzenia. Na filmie widać, że nawet całkiem młodzi uczniowie mogą mieć bardzo dobre obserwacje, które mogą pomoc nauczycielowi.

 

Wszystkie te sposoby pokazują uczniom, że nauczyciel dba o ich zdanie i bierze je pod uwagę, że nauczanie jest wspólnym interesem jego i uczniów.

 

Pytania mogą być również powiązane z samooceną procesu uczenia się. Może to być:

 

> W jaki sposób najlepiej się uczę?

 

> Co mi przeszkadza w uczeniu się?

 

Odpowiedzi na te pytania uczeń może zapisać w swoim zeszycie, aby móc potem zauważyć zmianę w swoim uczeniu się. Wpływa to na wzrost poczucia kompetencji ucznia i sprzyja piątej strategii oceniania kształtującego: Wspomaganie uczniów, by stali się autorami procesu swojego uczenia się. […]

 

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 

 

 

 

 



W minioną sobotę Anna Szulc zamieściła na swoim fejsbukowym profilu krótki, ale ważny i zasługujący na upowszechnienie post. Oto on i ważne jego uzupełnienie:

 

 

Nie o maturę chodzi. Chodzi o to, że celem polskiej szkoły stały się wyniki. Do tego sprawy nie ułatwia lęk i niepokój maturzystów o swoją przyszłość.

 

Warto zainteresować się jakie są efekty szkoły represyjnej, ilu absolwentów szkół średnich roku 2024 poszło na studia i ilu na nich pozostało do dziś.

 

A jeśli chodzi o maturę, do której ucząc się uczniowie w bardzo wielu przypadkach chcą ją tylko zdać, to jest to jedna z największych przeszkód do tego, by uczeń w szkole się uczył nie na zasadzie ZZZ, ale by robił postępy w nauce i czerpał z tego przyjemność.

 

Moja propozycja jest taka, by nie matura, tylko mikrocertyfikaty potwierdzały wiedzę i umiejętności. Zdobycie certyfikatu powinno być informacją dla ucznia. A nie zdobycie, powodem do pracy z błędem lub zmiany ścieżki rozwoju.

 

 

Jeśli matura, przynajmniej przejściowo, ma zostać,to proponuję rozwiązanie zawarte w petycji, której jestem autorką.[..]

 

 

Źródło: www.facebook.com/anna.szulc.505/

 

 

Więcej na stronie „Petycjeonline.com”, gdzie można podpisać petycję w tej sprawie:

 

 

Matura z matematyki (i ew. innych przedmiotów ) z możliwością uzyskania sukcesu na poziomie dostosowanym

do możliwości i potrzeb ucznia, z możliwością bezterminowego zaliczania na wyższym poziomie  –  TUTAJ