
Jak dobrze mieć wujka, czyli jak wioskowy chłopak zrobił karierę
Wczorajsza informacja o desygnowaniu Przemysława Czarnka na premiera – jeśli PiS wygra w 2027 roku wybory – tak bardzo wpłynęła na moje przygotowania do napisania tego eseju, że już nie potrafiłem o niczym innym myśleć.
Stąd ta decyzja: Przypomnę jakie były początki drogi życiowej późniejszego profesora, ministra, a być może i premiera, Przemysława Czarnka. Bo oficjalne biografie wspominają o tym jedynie lakonicznie. A warto poznać okres jego dzieciństwa i etap nauki w wiejskiej szkole podstawowej we wsi Goszczanów w woj. łódzkim
Zacznę od udokumentowania, jakie konkretnie komentarze wywołały u mnie taką reakcję. Oto dwa przykłady:
Czarnek uosabia to, co ważne dla Kaczyńskiego – to trybun ludowy z naukowym tytułem. Profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wojownik, który nie boi się debat i publicznych wystąpień, sprawny mówca bez wahania sięgający po populistyczne slogany i naciągający fakty, gawędziarz, który przeciwnika atakuje bezpardonowo, polityk lubiany w PiS, lojalny i wciąż młody na tyle, by przez półtora roku bić się o zwycięstwo dla swojej partii.
Źródło: wyborcza.pl
x x x
Robert Biedroń z Lewicy w swoim komentarzu przypomniał czasy, kiedy Przemysław Czarnek był w rządzie PiS ministrem edukacji i szkolnictwa wyższego.
„Minister od ‚cnót niewieścich‚, ‚ideologii’ LGBT+ i niszczenia polskiej edukacji kandydatem na premiera z PiS. Próbował zniszczyć oświatę, spróbuje zniszczyć cały kraj. Musimy zatrzymać Czarnka i jego chore fanaberie” – ocenił polityk.
Źródło: www.wydarzenia.interia.pl/kraj/xxx
x x x
Po takim „przygotowaniu artyleryjskim” pora na obiecane informacje „skąd wziął się Czarnek”. Więcej o tym niż tylko, że był „urodzony 11 czerwca 1977 r. w Kole. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Goszczanowie w latach 1984-1992. Do 15 roku życia wychowywał się w Goszczanowie” można dowiedzieć się z tekstu Sebastiana Białacha i Macieja Kałacha, zatytułowany „Kto wymyślił Przemysława Czarnka, czyli jak średni uczeń został ministrem edukacji”, zamieszczonego 31 stycznia 2022 roku na portalu „Onet”. Oto obszerne, nie zawsze w kolejności występowania w orzytoczonym tekście, fragmenty tej publikacji:
Nagłośnienie miejsca dzieciństwa ministra edukacji to sprawa Krzysztofa Andrzejewskiego, wójta Goszczanowa. W Narodowe Święto Niepodległości 2021 wręczył on Czarnkowi akt honorowego obywatelstwa swojej gminy.
Do grona dumnych z rozsławiania gminy przez Czarnka należy Aleksandra Maryniaczyk, nauczycielka przyrody i biologii oraz dyrektor Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II w Goszczanowie.
Dyrektorka podstawówki z Goszczanowa, jako jedyna z obecnej kadry szkoły, uczyła w niej, gdy młody Czarnek przyszedł do pierwszej klasy. – To było w 1984 r., ja zaczęłam tu pracę rok wcześniej. Nie kształciłam oddziału ministra, ale za to jego młodszą siostrę. Oboje mieszkali wtedy w domu, który widać z wejścia do naszej szkoły: wciąż tam stoi po drugiej stronie ulicy. Wtedy mieliśmy ponad 400 uczniów, nie prawie 200, jak teraz, ale tego chłopaka łatwo było zapamiętać. Był przystojny i wysoki. I przede wszystkim zdobywał świetne oceny: same piątki i szóstki. Do tego co roku wzorowy z zachowania, a żeby otrzymać taki stopień, uczeń musi się wyróżniać, ten działał m.in. w samorządzie – opowiada Maryniaczyk.
Sam Czarnek, wspominając czasy podstawówki, pochwalił się – podczas wizyty w jednej z łódzkich szkół katolickich w listopadzie 2021 r. – osiągnięciami w olimpiadzie matematyczno-fizycznej. Dopiero Lublin miał w pełni zrobić z niego „humanistę”.
Mocniej niż w szkolny samorząd Czarnek zaangażował się, jako ministrant, w życie parafii św. Marcina i Stanisława Biskupa w Goszczanowie. – W tej liturgicznej służbie ołtarza czynnie byłem od szóstego roku życia – mówił, już jako wojewoda lubelski, podczas spotkania dla ministrantów i lektorów archidiecezji lubelskiej.
Szóstkę z muzyki, gdy taka ocena weszła do szkolnych not na początku lat dziewięćdziesiątych, wystawił młodemu Czarnkowi m.in. Bogumił Kaczorkiewicz, organista goszczanowskiej parafii (i wieloletni przewodniczący rady gminy), zmarły w końcówce listopada 2021 r. We wsi, pod sklepem nieopodal szkoły, można spotkać wiernych tej parafii utrzymujących, że „Przemek z ministrantów był najbardziej rozmodlony”.
Matka Czarnka znalazła pracę w przychodni w Goszczanowie, jednak, gdy w Polsce zaczęły się przemiany ustrojowe, otworzyła sklep „1001 drobiazgów”. Miała dwóch braci. Jeden z nich przygarnął 15-latka do Lublina, gdy ten zdecydował się na dalszą edukację w tym mieście. Z drugim z wujów Czarnek prowadził interesy, które ostatecznie nie wypaliły. W 2019 r. Mariusz P. został zatrzymany przez CBA. Obecnie Czarnek publicznie odcina się od tej znajomości i nie chce mieć z nim nic wspólnego.
Swojego ojca minister wspominał, wizytując jedną z podstawówek w powiecie ostrzeszowskim. – Do Ostrzeszowa mój tato przyjeżdżał z proboszczem po kwiaty do grobu Pańskiego – mówił Czarnek na początku listopada 2021 r. Ale w Goszczanowie można usłyszeć, że ojciec ministra był nie tylko kierowcą zawodowym, bo podjął się także służby w milicji. Nie trafił tam z własnej woli. Jego kariera w służbach nie trwała długo.
Przemysław Czarnek trafił do Lublina w wieku 15 lat. Powodem jego przeprowadzki nie była — jak powszechnie się sądzi — przedwczesna śmierć rodziców. W 2001 r. matka przegrała kilkunastoletnią walkę z nowotworem. Zmarła dość młodo w wieku 44 lat. Kilka lat później na stwardnienie rozsiane zachorował ojciec Czarnka. Odszedł w 2009 r. w wieku 54 lat.
Sprawa jest prosta — Goszczanów leży między Turkiem, Sieradzem i Kaliszem. Do każdej z tych miejscowości odległość wynosi około 30 kilometrów. Czarnek chciał uczęszczać do liceum ogólnokształcącego, a to oznaczało, że musiałby zamieszkać w internacie, bursie lub na stancji. W tamtych czasach codzienne dojeżdżanie oraz powroty ze szkoły nie wchodziły w grę.
— Już jako ministrant marzył o studiowaniu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W tamtym czasie renoma uczelni była znacznie większa niż obecnie. Jednocześnie Przemysław Czarnek chciał studiować prawo. Szansa pojawiła się, kiedy jego wujek wrócił ze studiów w Rzymie i zaczął pracować na KUL — mówi nam jedna z osób, która bardzo dobrze zna Przemysława Czarnka.
Mowa o wspomnianym już ks. prof. dr. hab. Jerzym Pałuckim, który zamieszkał w Lublinie. By zwiększyć swoje szanse na dostanie się na upragnioną uczelnię, nastolatek podjął decyzję o przeprowadzce do Lublina i rozpoczęciu nauki w renomowanej szkole. Wybór padł na II Liceum Ogólnokształcące im. Hetmana Jana Zamoyskiego. Czarnkowi pomogła w tym… olimpiada z matematyki. Znalazł się w pierwszej dziesiątce laureatów na szczeblu wojewódzkim. Zgodnie z ówczesnymi zasadami nie musiał zdawać egzaminu z matematyki i fizyki. Z resztą przedmiotów poszło mu gładko.
Jakim uczniem w liceum był przyszły szef resortu odpowiadającego za edukację? — Ani wybitnym, ani złym. Przeważnie jego średnia ocen wynosiła około 3,8-3,9. Trzeba pamiętać, że poziom nauczania był bardzo wysoki — słyszymy od osoby, która pamięta go z czasów szkoły średniej.
Jednak na przestrzeni lat jego zainteresowanie historią i prawem stale rosło. To zasługa m.in. nauczycielki historii z liceum. Przemysław Czarnek przyłożył się do matury, na której uzyskał niemal same piątki. I to — jak lubi opowiadać w swoim środowisku — bez potrzeby brania korepetycji.
Po zdaniu matury Czarnkowi udało się spełnić marzenie i dostał się na prawo na KUL. W trakcie swojej kariery na uczelni najpierw został stypendystą, a potem asystentem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego. Następnie w 2006 r. Przemysław Czarnek obronił doktorat pod kierunkiem dr. hab. Dariusza Dudka, prof. KUL. Była to rozprawa doktorska pt. “Zasady państwa prawnego i sprawiedliwości społecznej w praktyce ustrojowej III RP”. W 2015 roku uzyskał habilitację, a od 1 października 2020 r. obecnie urzędujący minister edukacji i nauki jest profesorem KUL.
Źródło: www.wiadomosci.onet.pl/lodz/
Znajomość tych faktów może stać się źródłem nadziei dla dzisiejszych uczniów wiejskich szkół podstawowych, że o ich przyszłym sukcesie zawodowym i życiowym nie muszą decydować doradcy zawodowi czy targi edukacyjne – wystarczy najpierw być ministrantem a później – „Dobry Wujek”!
Włodzisław Kuzitowicz
Zostaw odpowiedź

