
Po tym jak wczoraj zamieściłem informację „O interpelacji posłanki PiS w sprawie oceny funkcjonalnej ucznia”, w której pani poseł Magdalena Filipek-Sobczak wyraziła obawy, że wprowadzenie obowiązkowej oceny funkcjonalnej ucznia mogłoby prowadzić do gromadzenia szerokiego zakresu danych wrażliwych dotyczących sytuacji rodzinnej, emocjonalnej i społecznej dziecka, co – w jej ocenie – rodzi ryzyko naruszenia prywatności, postanowiłem umożliwić głębsze rozeznanie opinii publikowanych na „Polskim Forum Rodziców”, których punkt widzenia reprezentowała w swej interpelacjo Pani Posłanka. Będą to fragmenty dwu tekstów (z linkami do ich pełnych wersji), a w zakończeniu tego materiału zamieszczę fragmenty informacji z 17 lutego b.r., zaczerpnięte ze strony PAP, zatytułowanej „MEN o ocenie funkcjonalnej: informacje o kontrolach w domach uczniów są nieprawdziwe” i link do całego tekstu:
10.luty 2026
Ocena funkcjonalna – pomysły MEN na pomoc dzieciom i uczniom czy inwigilację rodzin? cz. 1
[Autor – Hubert Jach]
Od pierwszych dni urzędowania minister edukacji Barbary Nowackiej polska szkoła przechodzi przeobrażenie. Najpierw usunięto obowiązkowe zadania domowe, okrojono podstawy programowe z wielu przedmiotów i wprowadzono nowy kontrowersyjny przedmiot – edukacja zdrowotna. Dalsze zmiany zatrzymał Prezydent Karol Nawrocki wetując ustawę, będącą fundamentem pod wielki ideologiczny projekt Nowackiej „Reforma 26. Kompas Jutra”. Resort edukacji próbuje jednak przełamać legislacyjną niemoc i wprowadzić założenia zmian rozporządzeniami. Z wypowiedzi kierownictwa ministerstwa edukacji dowiadujemy się, że już od 1 kwietnia 2026 r. do polskiej klasy ma zostać wprowadzony obowiązek poddania każdego ucznia oceną funkcjonalną. […]
W teorii ma to być proces, w którym pedagog, nauczyciel obserwuje ucznia w różnych sytuacjach, by znaleźć rozwiązania mające odpowiadać na potrzeby ucznia. Celem oceny funkcjonalnej, według MEN, nie jest zastąpienie ocen szkolnych, będących częścią systemu oceniania i klasyfikacji ucznia, a wspieranie go.
Resort kierowany przez Barbarę Nowacką podkreśla, że nowy system oceniania służy lepszemu zrozumieniu sytuacji dzieci, by szybciej reagować na potrzeby ucznia, gdyby pojawiły się problemy i trudności. Mają nią być uczniowie, którzy nie tylko zmagają się z chorobami, czy zaburzeniami, ale też ci ze spektrum autyzmu czy mający różnego rodzaju niepełnosprawności czy trudności z mówieniem po polsku. Najwięcej kontrowersji budzi objęcie nową oceną funkcjonalną dzieci, które nie mają żadnych problemów.
Wielu ekspertów, pedagogów i psychologów krytykuje ten model prowadzenia oceny w szkole dla wszystkich dzieci. Główne zarzuty dotyczą zbyt głębokiego ingerowania szkoły w życie rodzinne uczniów, adaptowanie treści narzędzi diagnostycznych z nauczania specjalnego do dzieci w normie rozwojowej, a na przeładowaniu nauczycieli pracą, która nie będzie wynagradzana kończąc.
Agnieszka Pawlik-Regulska ze Stowarzyszenia „Nauczyciele dla Wolności”, Koordynatorka Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, podnosi w rozmowie z Polskim Forum Rodziców, że dotychczas z tego narzędzia korzysta się na wniosek rodzica lub nauczyciela, by zdecydować, czy dzieci potrzebują pogłębionej diagnostyki w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Duże zastrzeżenia zgłasza do objęcia diagnozą funkcjonalną wszystkich uczniów z uwagi na badanie środowiska domowego ucznia. […]
Przeprowadzaniu takiej oceny ma towarzyszyć „obserwacja funkcjonalna”, która opiera się nie tylko o spojrzenie na jednostkowe zachowanie ucznia, ale próbę zaobserwowania tego, co jest powodem danego zachowania, a także jakie ono niesie konsekwencje. Dr hab. Ewa Domagała-Zyśk, prof. KUL, która jest ekspertem Instytutu Badań Edukacyjnych przy MEN, w nagranym w serwisie YouTube filmie podkreśla, że tego typu obserwacja funkcjonalna jest niewielkim rozszerzeniem obowiązków nauczyciela, która obserwacje zachowań uczniów i tak musi prowadzić.
– Obserwacja funkcjonalna jest takim procesem, który odbywa się w naturalnym ekosystemie ucznia. Nie w gabinecie, nie przy biurku […] tylko w czasie takich zwykłych codziennych sytuacji, w szatni, w klasie, na przerwie, kiedy podchodzi do tablicy, odpowiada, kiedy pracuje w grupie […] dotyczy też różnych elementów funkcjonowania ucznia i tej fizycznej sfery, i psychicznej, i emocjonalnej, i społecznej, i duchowej, i poznawczej, i językowej – mówi dr hab. Ewa Domagała Zyśk, prof. KUL, potwierdzając, że szkoła zamierza badać to, do czego do tej pory za bardzo nie zaglądała – dom każdego dziecka i ucznia.
Jeden z rodziców, z którym rozmawialiśmy na ten temat uważa, że to zbyt daleko idąca ingerencja w środowisko domowe. Nową ocenę funkcjonalną w szkole porównuj do świata antyutopii. – Rozumiem, że należy sprawdzić, czy w domu wszystko jest w porządku, kiedy są do tego jakieś podstawy – dziecko przychodzi do szkoły pobite, jest nadzwyczaj agresywne, albo samo zgłosi akty agresji ze strony rodziców, czy opiekunów. Jednak takie wchodzenie z butami do domu każdego z nas brzydko pachnie światem z powieści „1984” Orwella – mówi pani Maria z Krakowa (imię i miasto zmienione na prośbę rozmówcy). […]
Przeciwko wprowadzeniu oceny funkcjonalnej jako powszechnej protestują nauczyciele
Na ekonomiczną stronę wprowadzenia oceny funkcjonalnej, będącej elementem edukacji włączającej, zwracają przedstawiciele Fundacji Ja, nauczyciel na swoim profilu w mediach społecznościowych. „To nie jest reforma – to logistyczna, finansowa i ekologiczna katastrofa, której koszt poniosą nauczycielki, nauczyciele, uczennice i uczniowie.” – piszą pedagodzy.
Wyliczają, że procedura oceny funkcjonalnej zajmuje od 60 do 12 minut dodatkowej pracy potrzebnej na opracowanie dokumentacji dla każdego ucznia, co daje około 11 milionów godzin rocznie pracy wszystkich nauczycieli. Przekłada się to na 663 miliony złotych darmowej, nieopłaconej, a dodatkowej pracy. Przedstawiciele fundacji nazywają to wprost haraczem nałożonym na nauczycieli przez państwo w postaci darmowej pracy. (Cały wpis fundacji Ja, Nauczyciel dostępny jest TUTAJ).
Cały tekst „Ocena funkcjonalna – pomysły MEN na pomoc dzieciom i uczniom czy inwigilację rodzin? cz. 1”
– TUTAJ
x x x
12 luty 2026
Wg MEN „ocena funkcjonalna nie jest nową procedurą ani nową ‚oceną’ w rozumieniu szkolnym i
nie stanowi nowego obowiązku dla nauczycieli” Cz. 3 [Autor – Hubert Jach]
Edukacja włączająca przyspiesza, ale MEN podaje sprzeczne informacje o ocenie funkcjonalnej ucznia. Jak resort chce wdrażać inkluzyjne kształcenie przy sprzeciwie społecznym? Czy nauczanie zejdzie na dalszy plan wobec edukacyjnej integracji?
Medialna burza wokół wprowadzenia do polskich szkół oceny funkcjonalnej wynika z komunikacyjnej amatorki. Fakt, wchodzi ona do szkół, ale nie obejmie wszystkich dzieci, a jedynie te, które wymagają wystawienie opinii lub orzeczenia w poradni psychologiczno-pedagogicznej, mają niepełnosprawność lub znajdują się w spektrum autyzmu. Nie będzie też obowiązkowa, przynajmniej na razie. Takie stanowisko dotarło do redakcji Polskiego Forum Rodziców z Ministerstwa Edukacji Narodowej
Ocena funkcjonalna nie jest elementem szkolnego systemu oceniania ucznia, który dotyczy weryfikacji wiedzy. Jest to holistyczne spojrzenia na ucznia, przejawiającego trudności w uczniu się lub relacji społecznych. W komunikacie Ministerstwa Edukacji Narodowej z 2.07.2025 r. czytamy, że w resorcie trwają prace nad wdrożeniem oceny funkcjonalnej jako metody wspierającej realizację edukacji włączającej w szkołach. Nauczanie w szkołach przestaje być zatem ich głównym zadaniem, a będzie się działo niejako obok włączania. Eksperci Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz Ordo Iuris podnoszą, że jest to narzędzie pochodzące z diagnostyki w edukacji specjalnej, oparte o tzw. Modl biopsychospołeczny oraz Międzynarodową Klasyfikację Funkcjonowania, które wiąże się z diagnozowaniem, monitorowaniem oraz profilowaniem ucznia przy użyciu wystandaryzowanych narzędzi, w tym specjalnego kwestionariusza. Mowa o Kwestionariuszu Szkolnej Oceny Funkcjonalnej, opublikowanym przy finansowym wsparciu Unii Europejskiej na rządowej stronie – Portalu Wsparcia Edukacyjno-Specjalistycznego
Mec. Marek Puzio z Ordo Iuris przyznaje, że na chwilę obecną MEN nie przedstawił projektu rozporządzenia lub innego aktu prawnego, który zobowiązywałby nauczycieli do powszechnego stosowania systemu oceny funkcjonalnej wobec wszystkich uczniów. Poddaje jednak w wątpliwość deklarację ministerstwa o nie planowaniu rozszerzenia tej formy obserwacji dzieci w szkołach. Przytacza fragment ebooka, który możemy znaleźć na rządowej stronie, na której znajdują się narzędzia do prowadzenia oceny funkcjonalnej. […]
Przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” dr Waldemar Jakubowski dobrowolność korzystania z tych narzędzi nazywa iluzoryczną.- Istnieje istotna rozbieżność między „dobrowolnością” a praktyką szkolną, choć narzędzia są określane jako dobrowolne, w realiach szkoły „dobrowolność” bywa pozorna ze względu na: presję dyrekcji, oczekiwania poradni psychologiczno-pedagogicznych oraz tzw. „dobrych praktyk”, które szybko staje się wymaganym standardem. Nauczyciele mogą czuć się zobligowani do korzystania z narzędzi, mimo braku formalnego obowiązku– mówi Polskiemu Forum Rodziców dr Jakubowski.[…]
Pomysł wdrożenie do szkół oceny funkcjonalnej krytykowany jest też od strony ekonomicznej. Choć Rzecznik Prasowy MEN zapewnia, że udostępnione narzędzia są tylko pomocą do wypełnienia obowiązku, który i tak już nauczyciele mają, czyli obserwacji ucznia, to przedstawiciele związków zawodowych, czy fundacji zrzeszających nauczycieli nie zostawiają na ocenie funkcjonalnej suchej nitki.
Przewodniczący oświatowej „Solidarności” wskazuje, że wieloletnie doświadczenie współpracy związkowców z resortem edukacji wskazuje, że obciążenie nauczycieli nastąpi wbrew deklaracjom ministerstwa. Zapewnienie, że nie będzie dodatkowej dokumentacji, a system spowoduje „oszczędzanie czasu” jest często sprzeczne z doświadczeniem nauczycieli z innymi systemami cyfrowymi. W konsekwencji narzędzie, które miało upraszczać, stanie się kolejnym obowiązkiem „do odhaczenia”. […]
Wysłaliśmy też pytania do Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz kilku szkół, jednak do dnia publikacji artykułu nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
Cały tekst: „Wg MEN ocena funkcjonalna nie jest nową procedurą ani nową ‘oceną’ w rozumieniu szkolnym i nie stanowi nowego obowiązku dla nauczycieli” Cz. 3” – TUTAJ
Źródło:www.polskieforumrodzicow.pl
x x x
Polska Agencja Prasowa
17 luty 2026
MEN o ocenie funkcjonalnej: informacje o kontrolach w domach uczniów są nieprawdziwe
Informacje o rzekomych kontrolach w domach uczniów czy ocenianiu kompetencji wychowawczych rodziców są nieprawdziwe – zapewniła PAP rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca, komentując pojawiające się w sieci doniesienia na temat tzw. oceny funkcjonalnej uczniów. [..]
Z doniesień powielanych m.in. przez Instytut Ordo Iuris wynika, że przy okazji tworzenia oceny funkcjonalnej może grozić inwigilacja, a system ma gromadzić bardzo wrażliwe dane dotyczące relacji rodzinnych, warunków życia czy sytuacji emocjonalnej rodziny. Niektóre publikacje sugerują, że szkoła wejdzie z „wywiadem” do domu. Według tych doniesień ocena funkcjonalna ma obowiązywać od 1 kwietnia br.
Rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca przekazała PAP, że ocena funkcjonalna nie jest nową procedurą ani nową oceną w rozumieniu szkolnym i nie stanowi nowego obowiązku dla nauczycieli. Nie jest również nowym systemem oceniania uczniów. – W praktyce jest to nazwanie i uporządkowanie działań, które nauczyciele wykonują od lat – obserwowania funkcjonowania ucznia w szkole, jego relacji rówieśniczych, zachowania czy trudności edukacyjnych. Dotychczas odbywało się to w mniej ustandaryzowanej formie, często w postaci notatek i rozmów zespołów nauczycielskich – podkreśliła rzeczniczka.
Jak dodała, korzystanie z narzędzi oceny funkcjonalnej jest całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe. Rzeczniczka MEN wyjaśniła, że kwestionariusze obserwacyjne mogą uwzględniać wyłącznie informacje mające realny wpływ na funkcjonowanie dziecka w szkole np. długotrwałą nieobecność rodzica czy trudną sytuację losową. – Nie obejmują diagnozowania rodziny, ingerowania w życie prywatne ani pytań o poglądy czy światopogląd. Pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o rzekomych kontrolach w domach rodziców czy ocenianiu kompetencji wychowawczych są nieprawdziwe. […]
O strukturze sporządzania oceny funkcjonalności mówiła wiceministra edukacji Izabela Ziętka w styczniowym wywiadzie dla „Dziennika Gazeta Prawna”. – Pytania dotyczą bardzo podstawowych, codziennych obserwacji – np. czy dziecko nawiązuje relacje z rówieśnikami, jak radzi sobie z emocjami, czy jest aktywne na lekcjach. Nauczyciele już dziś to widzą i opisują. Różnica polega na tym, że teraz mogą zrobić to szybciej, w uporządkowany sposób i bez tworzenia dodatkowych dokumentów. To naprawdę nie jest czasochłonne ani wymagające – stwierdziła wiceszefowa MEN
Cały tekst „MEN o ocenie funkcjonalnej: informacje o kontrolach w domach uczniów są nieprawdziwe” – TUTAJ
Źródło: www.pap.pl
Zostaw odpowiedź

