
Dzięki tekstowi zamieszczonemu na portalu „Superbelfrzy” dowiedziałem się o Justynie Gajdziszewskiej, nauczycielce języka polskiego, informatyki, a także bibliotekarce w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Olkuszu, a także o tym, że prowadzi ona swojego bloga „Polonistka się znalazła”. Oto jej tekst, zaczerpnięty z portau „Superbelfrzy”, ale wcześniej zamieszczony na jej blogu:
Foto: www.facebook.com
Justyna Gajdziszewska
Tak było zawsze – po co coś zmieniać?
Zanim przejdę do właściwego tematu, postanowiłam podzielić się z Wami listą pytań, które od kilku lat towarzyszą mi podczas mojej szkolnej podróży i szukania swojego sposobu na edukację. Któregoś dnia dotarło do mnie, że prawdziwa zmiana nie zaczyna się od reformy czy nowego programu, lecz refleksji nauczyciela nad własną praktyką i uważnego przyjrzenia się temu, jak i dlaczego działamy w klasie.
Na wstępie muszę Was poinformować (zmartwić? pocieszyć?), że poniższe pytania nie mają jednych dobrych odpowiedzi. Ich wartość polega na tym, że uruchamiają myślenie i wewnętrzny dialog, a na dodatek można do nich wracać wielokrotnie na różnych etapach pracy zawodowej, do czego Was zachęcam. Jakie to pytania?
Oto moja lista:
1.Sens i cel mojej pracy
–
-Po czym poznaję, że moja lekcja była wartościowa dla uczniów, a nie tylko „zrealizowana”, „odhaczona” na liście w dzienniku elektronicznym?
-Co jest dla mnie ważniejsze: realizacja treści czy rozwój ucznia?
-Jak często pytam siebie: po co uczniom to, czego dziś uczę?
-Gdyby uczeń zapytał mnie, dlaczego warto się tego uczyć – co bym odpowiedziała?
2.Relacje z uczniami
-Jak czują się uczniowie w mojej klasie: bezpiecznie, swobodnie, czy raczej pod presją?
-Czy znam swoich uczniów poza ocenami i wynikami?
-Jak reaguję na błędy: to dla mnie problem czy naturalny element uczenia się?
-Czy potrafię słuchać uczniów bez natychmiastowego oceniania i poprawiania?
3.Moja rola jako nauczyciela
–
Kim jestem częściej: kontrolerem czy towarzyszem w uczeniu się?
-Jak rozumiem swój autorytet – jako władzę czy jako odpowiedzialność?
-W jakich sytuacjach pozwalam uczniom decydować, a kiedy przejmuję pełną kontrolę?
-Czy daję sobie prawo do niewiedzy, zmiany zdania, uczenia się razem z uczniami?
4.Wychowanie i codzienność szkolna
-Jak reaguję na trudne zachowania uczniów – emocjonalnie czy z poziomu refleksji?
-Czy moje działania wychowawcze budują relację, czy tylko doraźnie rozwiązują problemy?
-Jak stawiam granice: spokojnie i jasno czy impulsywnie?
-Jakim wychowawcą zapamiętają mnie moi uczniowie za kilka lat?
5.Zmiana – małe kroki, realne możliwości
-Co w mojej pracy już działa dobrze i warto to wzmacniać?
-Jaką jedną, drobną rzecz mogłabym zmienić w najbliższym czasie?
-Kogo mogę zaprosić do współpracy – uczniów, nauczycieli, rodziców?
-Co mnie najbardziej powstrzymuje przed zmianą: brak czasu, lęk, przyzwyczajenie?
6.Ja jako nauczyciel, ale przede wszystkim człowiek
-Co daje mi dziś największą satysfakcję w pracy?
-Kiedy ostatnio poczułam, że moja praca ma sens?
-Jak dbam o własne granice, energię i dobrostan?
-Czy potrafię być dla siebie tak samo wyrozumiała, jak staram się być dla uczniów?
Moje odpowiedzi nie zawsze mnie zadowalały, ale dzisiaj myślę, że to dobrze. Ta autorefleksja zachęciła mnie do poszukiwania dobrych praktyk i ludzi, którzy stali się dla mnie inspiracją. Tak natrafiłam na książki, artykuły i blogi, przy lekturze których wielokrotnie myślałam:
Znam to uczucie!
Mam tak samo!
Dokładnie tak jest!
O, ja też tak chcę!
Świetny pomysł – muszę go wypróbować.
To tak można?
Nikt mi o tym wcześniej nie powiedział!
Te publikacje były dla mnie jak podmuch świeżego powietrza: przypomniały, dlaczego wybrałam ten zawód i utwierdziły w przekonaniu, że zmiana jest możliwa – nawet w realiach „zwykłej” szkoły. Pewnie dla wielu z Was moje wybory nie będą zaskoczeniem, ale nie zniechęca mnie to do podzielenia się nimi.
„Projekt zmiana”
Jako pierwszą postanowiłam opisać książkę Oktawii Grzeńskiej „Projekt zmiana”, która zajmuje ważne miejsce na mojej półce. Dlaczego? Bo dla mnie to nie była kolejna teoretyczna pozycja o zmianie w edukacji, lecz taka, która powstała z doświadczenia codziennej pracy w szkole, a więc prób, błędów, sukcesów i momentów zwątpienia. To publikacja napisana przez praktyka dla praktyków, a nie akademicki wykład o tym, „jak powinno być”.
Autorka nie buduje w niej dystansu, nie pokazuje swojej wyższości, nie operuje językiem teorii pedagogicznych ani nie zasłania się przypisami. Zamiast tego zaprasza czytelnika do warsztatu – dosłownie i w przenośni. Każdy rozdział to połączenie osobistej historii, refleksji i konkretnych zadań, które skłaniają do zatrzymania się i zadania sobie pytań:
Jak jest u mnie?, oraz Co naprawdę chcę zmienić?
Choć „Projekt zmiana” to nie pozycja akademicka, w mojej opinii powinna znaleźć się na liście lektur dla studentów kierunków pedagogicznych właśnie dlatego, że pokazuje edukację „od środka”. Dla przyszłych nauczycieli byłaby cennym uzupełnieniem teorii: realnym obrazem szkoły, pracy z ludźmi, emocji, odpowiedzialności i procesu zmiany, który rzadko bywa prosty i wbrew pozorom nie zaczyna się od reform, dokumentów czy rzucanych haseł, ale od człowieka – jego przekonań, gotowości do refleksji i odwagi do działania. Podoba mi się szczerość autorki, która nie daje gotowych recept, prostych rozwiązań i nie obiecuje szybkich efektów. Chciałoby się Ozempicu dla edukacji, ale skoro takiego nie ma, pozostaje uczciwy proces, który choć jest wymagający to jednak możliwy do realizacji (coś jak zdrowa dieta i zalecenie regularnego ruchu kilka razy w tygodniu).
Pamiętam moje pierwsze zderzenie z tą publikacją i szeroko otwarte oczy już podczas czytania prologu. Doświadczenia i spostrzeżenia autorki były bardzo podobne do moich, a gdy napisała o zmianie opartej na pozytywistycznej pracy u podstaw, pomyślałam: masz mnie! Idę w to! Szczególną uwagę poświęciła roli nauczyciela jako lidera zmiany, znaczeniu współpracy oraz potrzebie budowania kultury szkoły opartej na relacjach i zaufaniu, a to wszystko, w co wierzę w edukacji, dlatego wiele razy miałam ochotę przybić autorce piątkę.
„Projekt zmiana” to dla mnie książka motywująca, a przy tym bardzo realistyczna. Pokazuje, że zmiana nie zawsze przynosi fajerwerki. Czasem zaczyna się od jednej rozmowy, jednego zespołu nauczycieli, jednego nowego pomysłu na lekcję. Ogromnym atutem są dodatki w formie „Inspiracji z sieci” i „List ważnych książek”, dzięki którym kontynuowałam swoją podróż, sięgając po kolejne pozycje, czytając blogi, czy oglądając wystąpienia nauczycieli z INSPIR@CJI.
W ostatniej części książki znajdują się historie praktyków, w których również znalazłam cząstki siebie. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, abyście sami mogli doświadczyć przyjemności spotkania z tą lekturą, którą bez wątpienia mogę uznać za praktyczną, autentyczną i inspirującą zarazem. Dla nauczycieli może być wsparciem i impulsem do refleksji, zaś dla studentów mostem między teorią a rzeczywistością szkolną.
Notka o autorce:
Justyna Gajdziszewska jest nauczycielką języka polskiego, informatyki, bibliotekarka w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Olkuszu. Teacher Canvassador. W pracy wykorzystuje myślenie wizualne, myślenie krytyczne, ocenianie kształtujące, klocki i narzędzia TIK. W kręgu jej zainteresowań znajduje się praca z błędem. Kładzie duży nacisk na interdyscyplinarność swoich lekcji, chętnie wprowadza innowacje pedagogiczne. Uważa, że najtrudniejszą pracę wykonuje się, pełniąc funkcję wychowawcy klasy. Stawia na relacje w edukacji, integrację zespołu klasowego i pozytywne wzmocnienie. Prowadzi profil „Polonistka się znalazła”. Post ukazał się w blogu Superbelfrów. Licencja CC-BY-SA.
Źródło: superbelfrzy.edu.pl
Zostaw odpowiedź


