
W miniony piątek, 4 marca, w jednej z auli Wydziału Elektrotechniki, Elektroniki, Informatyki i Automatyki Politechniki Łódzkiej odbyła się nietypowa konferencja, zatytułowana „Inżynieria Szczęścia”.
Było to zwieńczenie projektu, realizowanego przez grupę uczniów XXXI Liceum Ogólnokształcącego im. L. Zamenhofa w Łodzi, którego motywem przewodnim była prezentacja idei zdrowego trybu życia, jako sposobu osiągania radości i satysfakcji z życia.
Liderzy projektu: Marcin Jatczak, Anna Kocik, Wojciech Marańda i Juliusz Kusiak
Nie bez znaczenia jest w tym wydarzeniu jego lokalizacja: Politechnika Łódzka, a konkretnie jej WEEIiA. Związek nauk biologicznych i społecznych z inżynierią biomedyczną (informatyka i elektronika medyczna, biomateriały itp.) jest kluczowy dla dalszego rozwoju wiedzy i wynalazków, będących gwarancją zdrowego i szczęśliwego życia człowieka XXI wieku.
Wczoraj minęły 63 lata od dnia śmierci niedoszłego popa z Gruzji, który pod nazwiskiem Stalin przeszedł do historii jako najokrutniejszy dyktator nowożytnego świata.Piszę o tym w dzisiejszym felietonie nie bez powodu: choć od tamtego dnia minęło już tyle lat, choć jego ciało usunięto z Mauzoleum Lenina już po ośmiu latach od uroczystego tam pochowania, choć jego następcy realizowali politykę „destalinizacji”, to mam takie wrażenie, że „Stalin wiecznie żywy!” I to nie tylko w putinowskiej Rosji, ale także w mentalności i sposobie realizowania swych celów przez wielu naszych polskich polityków, w tym sprawujących obecnie władzę – niekoniecznie na formalnie ważnych, konstytucyjnie umocowanych w polskim systemie politycznym, stanowiskach.
Wiem, wiem – „znaj proporcją mocium panie”! Oczywiście – nikt w Polsce (jak dotąd) nie wysyła przeciwników politycznych do łagrów ani „psychuszek”, nie morduje ich w kaźniach „organów bezpieczeństwa”! Ale stalinizm – to także „kult jednostki”, to narzucanie społeczeństwu „jedynie słusznego” interpretowania historii i obrazu współczesnego świata, to podporządkowanie „trzymającym władzę” wszystkich przejawów aktywności obywatelskiej, mediów, instytucji kultury, a nade wszystko – systemu oświaty!
Od wczoraj trwa w Krakowie XIII Konferencja OSKKO*. Jest to, obok organizowanych corocznie Kongresów Zarządzania Oświatą (pierwszy odbył się w Łodzi 27-29.09.2006), druga formuła integrowania swych członków i sympatyków tego największego stowarzyszenia, skupiającego kadrę kierowniczą polskiej oświaty. Pierwsze 7 konferencji, począwszy od 2004 roku, organizowano w siedzibie Zespołu Szkół Rolniczych – Centrum Kształcenia Praktycznego w Miętnem koło Garwolina.
Od VIII Konferencji (4-6 marca 2011), podczas której przedstawiciele OSKKO i Uniwersytetu Jagiellońskiego podpisali w imieniu Ogólnopolskiego Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty i Instytutu Spraw Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego „Porozumienie o współpracy, którego celem jest nawiązanie długoterminowego współdziałania pomiędzy Stronami”, konferencje te odbywają się w obiektach UJ w Krakowie.
Tradycyjnie już, bogaty i zróżnicowany tematycznie program tej trzydniowej konferencji (4 – 6 marca 2016r.) przewiduje nie tylko liczne wykłady, debaty i zajęcia warsztatowe (patrz: Harmonogram XIII Konferencji OSKKO), ale także spotkanie z władzami ministerstwa edukacji.
Internetowa strona MEN informuje: „Szefowa MEN w Berlinie – szczyt o zawodzie nauczyciela”. Oto czego można dowiedzieć się z tego komunikatu:
Dwudniowy szczyt (International Summit on the Teaching Profession/ISTP) zorganizowały: Stała Konferencja Ministrów Edukacji i Kultury Republiki Federalnej Niemiec (KMK), Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz tzw. „Międzynarodówka Nauczycielska” (Education International – EI) – ogólnoświatowa organizacja zrzeszająca związki zawodowe pracowników sektora edukacji i nauki.
Tematem przewodnim berlińskiego spotkania było uczenie się nauczycieli w kontekście ich rozwoju zawodowego oraz tworzenie warunków do zapewnienia wysokiej jakości nauczania oraz najlepszych efektów uczenia się.
Ideę przewodnią spotkań „na szczycie” jest stworzenie płaszczyzny debaty ministrów edukacji oraz przedstawicieli nauczycielskich związków zawodowych na temat zawodu nauczyciela.
Pierwszy Szczyt odbył się z inicjatywy Stanów Zjednoczonych w Nowym Jorku w 2011 roku. Na kolejne spotkania (Nowy Jork 2012, Amsterdam 2013, Wellington 2014 oraz Banff, Kanada 2015) były zapraszane delegacje z krajów, które osiągnęły najlepsze wyniki w badaniach PISA*.
Źródło: www.men.gov.pl
*”Dziennik Polski” 14 maja 2015 roku informował:
28 stycznia „Obserwatorium Edukacji” poinformowało o inicjatywie władz naszego miasta: ”Władze Łodzi promują wybór szkoły dla sześciolatków”. Istotą tego materiału była informacja, że nie bacząc na sprzeciw związkowców z oświatowej „Solidarności” Urząd Miasta Łodzi zaprezentował informator pt. „6 latki w szkole? Jesteśmy gotowi”. Trafił on jeszcze w styczniu do rodziców przedszkolaków.
Na początku tego tygodnia łódzki dodatek „Gazety Wyborczej” zamieścił artykuł autorstwa Karoliny Tatarzyńskiej, zatytułowany „W Łodzi dużo sześciolatków jednak pójdzie do szkół”, z którego dowiadujemy się, że zapowiadana w styczniu tego roku przez łódzki magistrat akcja „Miasto szkół dla maluchów” przyniosła oczekiwane efekty. Według danych zdobytych przez autorkę tej publikacji 1 września uczniami zostanie co najmniej 1,3 tys. sześciolatków. Jest to efekt dotarcia do rodziców z takimi informacjami, jak te, o których napisała w swym artykule redaktor Tatarzyńska:
Że łódzkie podstawówki są na przyjęcie najmłodszych uczniów świetnie przygotowane. Że mają wyremontowane klasy i toalety. Że na lekcjach nie trzeba siedzieć sztywno w ławkach. I że w szkołach też można się bawić. Do tego magistrat przedstawiał twarde argumenty. Liczbowo-finansowe. W ciągu dwóch lat 0,5 mln zł poszło w Łodzi na samo doposażenie szkół w meble dla najmłodszych uczniów. Kolejne miliony pochłonęła budowa placów zabaw. Zmieniło się również oblicze szkolnych toalet. W ubiegłym roku miasto wydało na ich remonty prawie 6 mln zł. A w tym zamierza je kontynuować.
Jednak najważniejszą informacją do której dotarła autorka artykułu jest ta:
Choć nabór do szkół jeszcze się nie rozpoczął, już wiadomo, ile sześciolatków zrezygnowało z bycia przedszkolakami. Do 22 lutego ich rodzice mieli czas na podpisanie deklaracji o kontynuowaniu wychowania przedszkolnego. 1382 dzieci urodzonych w 2010 r. nie planuje wracać we wrześniu do przedszkoli. To aż 26 proc. całego rocznika (6212). Razem z siedmiolatkami pierwszoklasistów będzie więc co najmniej 2610. Tyle dzieci mogłoby zapełnić 105 25-osobowych klas. Wydział edukacji łódzkiego magistratu zapowiedział jednak, że jest za tworzeniem mniejszych klas. Przy 22 osobach w klasie o pracę nie musiałoby martwić się 120 nauczycieli.
Cały artykuł – TUTAJ
Źródło: www.lodz.wyborcza.pl
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że liczba sześciolatków w pierwszych klasach łódzkich szkół podstawowych będzie jeszcze większa, gdyż nadal trwa akcja „Drzwi otwartych”. Oto < Harmonogram „Drzwi otwartych” w szkołach podstawowych >
Dzięki dodatkowi łódzkiemu „Gazety Wyborczej” dowiedzieliśmy się, ze w Łodzi powstała niezwykła sala gimnastyczna. Oto fragment artykułu Małgorzaty Kozerawskiej o wydarzeniu, jakie wczoraj miało miejsce w szkole dla dzieci autystycznych, prowadzonej przez Fundację JiM w Łodzi, przy ul. Tatrzańskiej 105:
Dzięki wielu darczyńcom Fundacja JiM ma wreszcie długo wyczekiwaną nową halę sportową. W ten sposób udało się zakończyć kolejny etap adaptacji budynku, który organizacja dostała od miasta w opłakanym stanie. 200 uczniów szkoły będzie mogła ćwiczyć w doskonałych warunkach – a ruch jest w ich przypadku niezwykle ważny, zajęcia wspierają bowiem terapię behawioralną. Wcześniej dzieci ćwiczyły w mniejszych salach lub – gdy było ciepło – na szkolnym boisku. Od dziś mają nowy obiekt wraz z pełnym zapleczem: szatniami i natryskami.
Cały tekst (w tym nagranie video): www.lodz.wyborcza.pl
Na fanpage’u fundacji można obejrzeć bogaty serwis fotograficzny (z którego pochodzą powyższe fotki) z uroczystości oddania do użytku sali gimnastycznej. Oto jak zapraszają do tego gospodarze:
Dzięki wsparciu wielu wspaniałych ludzi udało nam się odnowić Halę JiM, nowoczesną halę sportową dla uczniów naszej Szkoły. Dziś odbyło się jej uroczyste otwarcie. Dzieci i terapeuci przygotowali dla gości mnóstwo niespodzianek, były zawody sportowe, rzuty do kosza, a nawet chodzenie po linie. Wszystkim i gościom i organizatorom bardzo dziękujemy!
Koniecznie zobaczcie relację – TUTAJ
Wczoraj w siedzibie Uczelni Łazarskiego w Warszawie, pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, odbył się finał pierwszej edycji Olimpiady Wiedzy Prawniczej o Prawach i Wolnościach Obywatelskich. RPO dr Adam Bodnar wziął udział w uroczystym podsumowaniu konkursu. Oto relacja o tym wydarzeniu ze strony RPO:
Rzecznik podziękował wszystkim uczestnikom za zaangażowanie. Gratulując laureatom przypomniał, jak ważne jest przestrzeganie praw człowieka. Odniósł się przy tym do sprawy Christiana Ramosa – chilijskiego pianisty, który kilka dni temu został pobity w podwarszawskim pociągu.
– To bardzo ważne, aby okazać solidarność z ofiarą napaści na tle rasistowskim. Prawa człowieka to bowiem nie tylko teoria wynikająca z aktów prawnych, ale też zasady postępowania i reakcja na krzywdę ludzką. Mam nadzieję, że zawsze będziecie o tym pamiętać, niezależnie od tego czym będziecie zajmować się w przyszłości – zaznaczył dr Bodnar.
Rzecznik Praw Obywatelskich wręcza dyplom jednej z laureatek Olimpiady
W Olimpiadzie wzięli udział uczniowie szkół ponadgimnazjalnych*. Spośród dwunastu finalistów, najlepiej z konkursowymi zadaniami poradzili sobie: Roksana Melkowska i Karolina Lemka z Zespołu Szkół im. Bohaterów Września 1939 roku w Iławie oraz Artur Sadkowski z Zespołu Szkół w Mszczonowie. W nagrodę pojadą oni na wizytę studyjną do instytucji Unii Europejskiej.
Źródło: www.rpo.gov.pl
* W eliminacjach szkolnych wzięło udział ponad 600 uczniów ze 110 szkół [Źródło:www.zspjasieniec.pl]
Instytut Badań Edukacyjnych opublikował wczoraj na swej stronie raport pt. „Regionalne uwarunkowania decyzji edukacyjnych – wybrane aspekty”. Publikacji towarzyszy tekst, wprowadzający w jego problematykę. Oto jego fragmenty:
Eksperci Instytutu Badań Edukacyjnych na podstawie danych z badania panelowego Uwarunkowania decyzji edukacyjnych opracowali raport dotyczący zróżnicowania wojewódzkiego w zakresie dokształcania się dorosłych, zajęć dodatkowych dla dzieci, korzystania z nowoczesnych technologii, prywatnych wydatków na edukację czy wpływu poziomu wykształcenia w rodzinie na jej sytuację materialną.[…]
Młodzież uprawia sport i uczy się języka
Prawie 45% dzieci i młodzieży uczących się w systemie formalnym, przez co rozumiemy uczęszczanie do przedszkola, szkoły podstawowej lub gimnazjum, jednocześnie bierze udział w zajęciach dodatkowych. Zróżnicowanie regionalne pod tym względem jest dość znaczne. Z jednej strony są takie województwa jak opolskie, podlaskie i kujawsko-pomorskie, gdzie ponad 50% dzieci i młodzieży angażuje się w zajęcia pozalekcyjne, a z drugiej województwa warmińsko-mazurskie, lubuskie i podkarpackie, gdzie ponad 60% dzieci i młodzieży nie uczestniczy w żadnych zajęciach. Przyczyny nieangażowania się w jakiekolwiek zajęcia dodatkowe to najczęściej, w prawie 40%, brak poczucia potrzeby takiego zaangażowania. Dwa razy rzadziej wskazywano na odpowiedź, że dziecka nie interesuje udział w zajęciach dodatkowych.
Najczęściej wybieranym typem zajęć dodatkowych są zajęcia sportowe, w równym stopniu we wszystkich województwach. Drugim najczęściej wybieranym typem zajęć jest nauka języka obcego, ale tym wypadku zróżnicowanie regionalne jest znaczne.
Uczniowie najczęściej biorą udział w jednego typu zajęciach. Około 30% angażuje się w dwa typy takich zajęć. Województwa mazowieckie i świętokrzyskie mają najwyższy wskaźnik uczestnictwa w dwóch typach zajęć dodatkowych, a województwa małopolskie i wielkopolskie w trzech i więcej.[…]
Więcej – TUTAJ
Od chwili, gdy w ubiegłą sobotę przeczytałem w „Gazecie Wyborczej” wywiad z dr hab. Andrzejem Waśko, zatytułowany: „Reforma edukacyjna 2016. Co w nowej szkole uczeń powinien”, dręczyła mnie jedna myśl: Musisz usiąść i napisać komentarz do tego steku bzdur i uproszczeń, które na temat polskiej szkoły wygłosił ów przepytywany przez dziennikarki „Gazety Wyborczej” „ jeden z mózgów oświatowej reformy PiS-u” – jak go określiła prof. Magdalena Środa w opublikowanym wczoraj w tejże gazecie artykule pt. „Szkoła kodu i kujawiaka”. I to lektura tego właśnie tekstu sprawiła, że poczułem się zwolniony z obowiązku recenzowania poglądów na temat polskiego systemu edukacji tego polonisty, specjalizującego się w literaturze polskiego romantyzmu.
I nie idzie tu o to, że odmawiam, jak by nie było – doktorowi habilitowanemu, prawa do wygłaszania jego przemyśleń, nie tylko na temat szkolnictwa, ale na każdy inny, który mu przyjdzie do głowy… Rzecz w tym, że wystąpił on w owym wywiadzie nie jako osoba prywatna, a w roli lidera zmian w oświacie, przygotowywanych przez rząd PiS, a także jako koordynator sekcji edukacji w powołanej przez prezydenta Dudę Narodowej Radzie Rozwoju. A to już nie to samo. W takim przypadku nie wolno dyletantowi stroić się w pióra mentora-specjalisty w nieswojej dziedzinie!
Szanownych Czytelników odsyłam do tekstu prof. Środy – TUTAJ. Większość jej opinii o wypowiedziach dr Waśko i w ogóle o pomysłach ludzi PiS na temat ich zamiarów reformowania polskiego systemu szkolnego pokrywa się z moimi poglądami. Dla zaostrzenia ciekawości przytoczę taki oto jego fragment:
Prof. Waśko żywi wielki sentyment do szkoły epoki gierkowskiej, do której chodziło jego pokolenie, bo dała ona wykształcenie, które pozwoliło obalić komunizm. Spełniała też formalne cele PiS-u: miała jeden program, jedną listę lektur, jeden ideologiczny nadzór, a i XIX-wieczne wzorce wiedzy były jej bliskie. Pamiętam też, że szkoła miała wtedy wielkie ambicje patriotyczne. Wszyscy mieli kochać naszą ojczyznę w jej socjalistycznym kształcie oraz towarzysza I sekretarza i towarzysza ministra. Historia, której było dużo, przykrojona była do potrzeb i wiecznych prawd partii rządzącej.
Te podobieństwa bardzo mnie niepokoją. Nadzieją jest może to, że tak jak w komunizmie udało się wykształcić ludzi, którzy obalili system, tak w szkole PiS-u przechowa się pamięć o demokracji, państwie prawa, wolności czy różnorodności. A kod* zmieni się w KOD.
*To aluzja do przytoczonej w artykule wypowiedzi innego pisowskiego profesora – Piotra Glińskiego:
„Dobra szkoła przekazuje wiedzę i umiejętności, kształtuje formację umysłową, wprowadza młodych ludzi w kod kultury, jaki naród polski wytworzył w swoich dziejach, wychowuje do życia we wspólnocie, krzewi odpowiednie zachowania moralne i obywatelskie, daje intelektualne i duchowe instrumenty do głębszego zrozumienia świata”. I dalej pisze M. Środa: : „Co to jest kod kultury? Nie chodzi wcale o kulturę ogólną, uniwersalną, europejską, a nawet chrześcijańską, tylko o naszą rodzimą, polską. Chodzi w istocie o mity (najważniejszym będzie pewnie Smoleńsk) i tzw. tradycyjne role. Kod to „znajomość wspólnych symboli, odwołań, wyobrażeń stanowiących o polskiej tożsamości”. Ma budować narodową dumę, indywidualistów przekształcać w członków narodowej wspólnoty i „wdrażać w nawyki niezbędne do bycia dobrym Polakiem”. [Źródło: www.wyborcza.pl/magazyn/]
Zostawmy już ten temat, wszak – jak to zauważył już w połowie XVIII wieku Benedykt Chmielowski – „koń jaki jest każdy widzi”… Dla mnie o wiele bardziej inspirującą okazała się inna rozmowa, jaką wysłuchałem podczas dzisiejszego porannego spaceru z moją goldenką. Jest to pora, kiedy (dzięki mojemu smatfonowi) tradycyjnie słucham stacji TOK FM, a konkretnie audycję „Weekendowy poranek”. Dziś redaktor Paweł Sulik rozmawiał z doktorem Łukaszem Pawłowskim z „Krytyki Politycznej” o książce Marthy Nussbaum pt. „Nie dla zysku. Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów?”. Polecam odsłuchanie tego programu (audycja dostępna na stronie TOK FM – TUTAJ), bo są tam przytaczane odpowiedzi autorki omawianej książki na wiodące pytanie, zawarte w tytule: „Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów?”
Zanim jednak posłużycie się Sz. Czytelnicy swym zmysłem słuchu, proponuję jeszcze kilka informacji pisanych o tej książce:
Jak wiadomo, w wyniku wejścia w życie nowelizacji ustawy o systemie oświaty, która przywróciła wiek obowiązku szkolnego dla dzieci w wieku 7-u lat, od 1 września 2016 r. w klasie pierwszej szkoły podstawowej naukę rozpoczną obowiązkowo dzieci siedmioletnie, a na wniosek rodziców także sześcioletnie. Natomiast dzieci sześcioletnie będą realizowały obowiązek przygotowania przedszkolnego. Z tego powodu w MEN powstał projekt rozporządzenia, zmieniający podstawę programową dla nauczania zintegrowanego. Oto fragmenty komunikatu, jaki wczoraj zamieszczono w tej sprawie na stronie ministerstwa edukacji:
Jeszcze przed skierowaniem rozporządzenia do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych prezentujemy projekt zmian podstawy programowej w zakresie wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej.
To odpowiedź na liczne pytania, szczególnie ze strony nauczycieli i rodziców.
Prosimy o zgłaszanie wszelkich uwag w zakresie projektowanych zmian za pomocą Formularza. Czekamy na uwagi do piątku 11 marca, do godziny 23.59.[…]
Zmieniona podstawa programowa edukacji wczesnoszkolnej będzie, jak dotychczas, spójna z wymaganiami podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej dla II etapu edukacyjnego (klasy IV–VI szkoły podstawowej).
Istotne zmiany zawiera załącznik nr 1 – w tym zmiany dotyczące kształtowania umiejętności czytania i liczenia (punkty – 13,14) oraz w załącznik nr 2 – kwestie edukacji wczesnoszkolnej, w tym zalecane warunki realizacji.[…]








