
Dziś w „Gazecie Wyborczej” można przeczytać więcej niż wiedzieliśmy dotąd z lakonicznego komunikatu na stronie ministerstwa o partnerstwie MEN i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, kierowanej przez małżonków Karolinę i Tomasza Elbanowskich. Czytelnicy OE dowiedzieli się o tym już 1 maja z felietonu „Fundacja małżeństwa Elbanowskich zreformuje nam edukację!”
Foto: www.google.pl
Dziś odsyłamy do artykułu redaktor Justyny Sucheckiej, zatytułowanego „Elbanowscy pod rękę z MEN. Będą doradzać i sondować pomysły resortu edukacji”. Oto jego fragmenty:
[…]Zwycięstwo fundacji założonej przez Elbanowskich jest niespodzianką, bo niemal identyczny konkurs wcześniej wygrał ktoś inny. MEN rozpisało go zimą i zwyciężyła Federacja Inicjatyw Oświatowych (FIO zrzesza 32 organizacje edukacyjne).[…]
W łódzkim Gimnazjum Nr 40 przy ul. Kaliskiej zainaugurowano projekt „Pracownia Dobra”, który powstał na zasadzie „kodeks dobrych praktyk”*. Jest to przełamująca system klasowo-lekcyjny kreatywna pracownia, w której możliwa jest realizacja programu każdego przedmiotu, ale także zajęć interdyscyplinarnych. Mogą z niej korzystać nie tylko uczniowie, nauczyciele i rodzice, ale także pozostali członkowie lokalnej społeczności. Oto co o tym wydarzeniu napisano w „Aktualnościach” na stronie Urzędu Miasta Łodzi:
– To doskonały pomysł, umożliwiający dotarcie do uczniów w nietypowy sposób. Mam nadzieję, że inicjatywa odniesie duży sukces, a podobne rozwiązania zostaną wprowadzone także w innych łódzkich placówkach. Wielkie brawa dla dyrektorki i całej szkolnej społeczności za wspaniałą inicjatywę i zaangażowanie – mówił podczas uroczystej inauguracji wiceprezydent Tomasz Trela.
Już 10 maja uczniowie klas III i V z ponad 5 tysięcy szkół podstawowych wezmą udział w diagnozach kompetencji z języka polskiego, a tydzień później – z matematyki oraz, po raz pierwszy, umiejętności przyrodniczych – poinformował Instytut Badań Edukacyjnych.
Diagnoza kompetencji piątoklasistów (K5) to kontynuacja przeprowadzonej w 2014 roku Diagnozy umiejętności matematycznych (DUMA). W 2015 r. do tego dołączono sprawdzenie umiejętności kształconych na lekcjach języka polskiego. Diagnoza kompetencji trzecioklasistów (K3) to kontynuacja Ogólnopolskiego Badania Umiejętności Trzecioklasistów. W 2016 r. obie diagnozy zostały uzupełnione o część przyrodniczą.
Dzięki temu będzie można zdiagnozować umiejętności przyrodnicze u dzieci, co jest szczególnie ważne, jako że zainteresowania przyrodnicze kształtują się przede wszystkim do 12 roku życia. W tym okresie dziecko, poznając świat, intuicyjnie i swobodnie korzysta z metody badawczej, której posługiwanie się jest niezbędne w świadomym funkcjonowaniu jednostki w społeczeństwie informacyjnym. Jest to jednak też okres, w którym łatwo u dziecka o tworzenie i utrwalanie błędnych uproszczeń i koncepcji, na późniejszych etapach edukacyjnych mogących bardzo utrudniać zrozumienie przedmiotów przyrodniczych.
Celem obu diagnoz nie jest sprawdzenie, czy uczniowie osiągnęli poziom wiedzy i umiejętności wymaganych w podstawie programowej dla I czy II etapu edukacyjnego. To na co dzień sprawdzają nauczyciele. Chodzi natomiast o dostarczenie informacji nauczycielom edukacji wczesnoszkolnej oraz nauczycielom przedmiotowym klas IV-VI o tym, jak dzieci myślą, jak radzą sobie w znanych, ale i w nowych sytuacjach. Zadania są celowo tak zaplanowane, żeby wykraczały poza to, co dzieci ćwiczyły na lekcjach, ale jednocześnie tak, by uczniowie mogli poradzić sobie z problemem „na piechotę”. Diagnozy nie są oczywiście oderwane od obowiązującej podstawy programowej.
Po raz kolejny zabieram głos w sprawie „trzech światów edukacji”. Zaczyna to wyglądać na moją obsesję, ktoś może powiedzieć, że ja jak ci „w strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie” w wierszu „Mieszkańcy” Juliana Tuwima „patrząc – widzę wszystko oddzielnie”! Ale nic na to nie poradzę – nie tylko teraz, z mojego „Obserwatorium Edukacji”, ale już ponad siedem lat temu tak to widziałem i opisałem w tryptyku artykułów, opublikowanych na przełomie lat 2009/ 2010 w „Gazecie Szkolnej”.
Już raz odwołałem się do tych tekstów – w felieton nr 62. z dnia 11 stycznia 2015r., zatytułowanym „O tym, że nihil novi w naszych edukacyjnych światach”. Oto jego fragment:
Gdy tak siedzę w to niedzielne popołudnie nad klawiaturą mojego laptopa i rozmyślam nad naszym edukacyjnym podwórkiem, to, nie po raz pierwszy, mam odczucie, że istnieje ono – to podwórko, żeby nie powiedzieć „świat edukacji” – w prawie nie mających ze sobą kontaktu trzech obszarach: […] Nie po raz pierwszy, gdyż na przełomie 2009 i 2010 roku dałem temu wyraz w opublikowanej w „Gazecie Szkolnej” trylogii „Trzy światy edukacji. Oto fragment swoistej introdukcji do tego „tryptyku” :
Będzie to więc panorama polskiej edukacji mijającego roku, widziana moimi oczyma, lecz ukazana w trzech różnych perspektywach, a może raczej będą to „trzy światy edukacji”, istniejące równolegle, często się przenikające, ale jakże często, niestety, funkcjonujące nieomal w całkowitej od siebie izolacji. Te trzy światy, to: świat polityki edukacyjnej – czyli sejmowe, rządowe i ministerialne owoce pracy tych organów, czyli akty prawa oświatowego z politycznym kontekstem ich tworzenia, świat nauki o edukacji – czyli czym zajmują się nasi polscy uczeni-pedagodzy i czy to ma jakiś związek z rzeczywistością oświatowa i pomysłami polityków oraz świat trzeci czyli świat praktyki edukacyjnej – a więc o tym czym naprawdę żyją na co dzień polskie szkoły [Trzy światy edukacji. Świat polityki edukacyjnej]
Po co to wszystko przypominam? Bo nie mogę nie zareagować na najnowsze przykłady tego zjawiska: rozjechania się oglądu i osądu naszych szkół, nie tylko w optyce aktualnie sprawujących władzę polityków – w zderzeniu z naszą wiedzą wyniesioną z pracy w szkołach, ale także obrazu polskiej edukacji, malowanego przez zabierających na ten temat głos pracowników nauki (nie może przejść mi przez gardło określenie „uczonych”) i tego jak te szkoły znamy my – praktycy i ci nasi sojusznicy i wspierający nas na co dzień eksperci-metodycy, którzy nie tylko tym dniem codziennym żyją, ale jeszcze podejmują „pracę u podstaw”, z wiarą że taka postawa aktywnego, refleksyjnego praktyka ma sens i … i nie jest jedynie utopijnym porywaniem się „z motyką na Księżyc”.
W dzisiejszym felietonie nie mam aspiracji pisania kolejnej diagnozy „trzech światów edukacji”*. Poprzestanę na zilustrowaniu jak daleko „odjechał” świat, reprezentowany przez jego formalnego lidera, jakim jest przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, prof. zw. dr hab. Bogusław Śliwerski, który codziennie, najczęściej tuż po północy, posyła nam maluczkim z wyżyn swej akademickiej wierzy z kości słoniowej post na blogu „PEDAGOG”. Właśnie jeden z ostatnio zamieszczonych tam tekstów spowodował mój dyskomfort w obrazie polskiej szkoły, a szczególnie „Budzącej się Szkoły”. Było o tym 2. maja w „Obserwatorium Edukacji”, przy okazji promowania tekstu dr Marzeny Żylińskiej „Wychowanie mózgu”. Jako że odwołuje się ona w swoich tekstach do najnowszej wiedzy o tym organie, pochodzącej z obszaru neurobiologii, którą z kolei czyni swym punktem wyjścia naurodydaktyka – w swych postulatach jak tworzyć warunki do efektywnego uczenia się ludzi, poinformowałem czytelników o poglądach prof. Śliwerskiego na temat jednej z bardziej znanych książek uprzystępnionych polskiemu czytelnikowi z tego obszaru, książki Joachima Bauera „Co z tą szkołą”. Przypomnę teraz jeszcze raz fragmenty opinii naszego czołowego profesora pedagogiki o treściach zawartych w tej książce:
Sobota jest dniem, w którym bez poczucia szkody, poniesionej w wyniku pominięcia jakiegoś ważnego wydarzenia, można zwrócić uwagę Czytelników na teksty, które w ferworze dnia codziennego zwykle uchodzą uwadze. Dziś, wszak nie po raz pierwszy, zainteresujemy Was dwoma tekstami, zaczerpniętymi z fanpage’u „Budząca się szkoła”.
Pierwszy z nich zaczyna się od cytatu z Konrada Lorenza – laureata Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii z 1973 roku – który, choć przyszło mu żyć w groźnych latach dominacji hitlerowskiej ideologii, kontynuował swą karierę naukową psychologa po II Wojnie Światowej, wnosząc trwały wkład w dorobek tej dyscypliny. Oto ten cytat:
To, co powiedziane, nie musi być wysłuchane.
To, co wysłuchane, nie musi być zrozumiane.
To, co zrozumiane, nie musi być przyjęte.
To, co przyjęte, nie musi być zastosowane.
To, co zastosowane, nie musi być zatrzymane.
Dalej możemy przeczytać kilka współczesnych myśli z kręgu „Budzącej się Szkoły”:
A w szkole uważa się, że jeśli coś zostało powiedziane i wpisane do dziennika, to jest nauczone.[…]
Tak oczywiście stać się może, ale nie musi. Ktoś może nauczać, ale nikt się nie uczy. Może być i tak, że nauczyciel na naucza, a uczniowie się uczą. Czy taka forma nauki będzie możliwa zależy od kilku czynników, ale bodaj najważniejszym jest liczebność klas. Gdy zespoły klasowe są zbyt duże metod aktywnych w zasadzie nie można stosować. Wtedy nauczycielowi pozostaje nauczanie transmisyjne i metody podawcze. Mówić można nawet do 35 uczniów, ale …
Przedziwnie układa się medialne życie niektórych tematów. Przykładem takiego „życia po życiu” może być informacja o wynikach badań, przeprowadzonych – w ramach III edycji programu Gumtree Start do Kariery – przez Laboratorium Gospodarki Cyfrowej DELab Uniwersytetu Warszawskiego.
Foto: www.google.pl
Nie wiedzieć czemu akurat dziś napisano o raporcie z tego badania na portalu oswiata.abc.com:
Coraz więcej gimnazjalistów wybiera zawodówki
Szkoły zawodowe stają się coraz popularniejsze. W ubiegłym roku 49 proc. gimnazjalistów kontynuowało naukę w placówce zawodowej albo technikum.
Cały artykuł TUTAJ
Źródło: www.oswiata.abc.com.pl
Także dzisiaj na portalu BIZNES NEWSERIA zamieszczono tekst, zatytułowany „Szkolnictwo zawodowe odzyskuje prestiż. Naukę w zawodówce lub technikum kontynuuje prawie połowa gimnazjalistów”. Można tam przeczytać wywiad z ekspertką – Justyną Pokojską z Laboratorium Gospodarki Cyfrowej na Uniwersytecie Warszawskim. Oto dwa jego fragmenty:
Jak wynika z raportu przygotowanego przez DELab UW dla Gumtree, w ubiegłym roku już 49 proc. młodych polskich gimnazjalistów zdecydowało się na edukację w szkołach technicznych i zawodowych, z czego 36 proc. – w technikach i 13 proc. – zawodówkach. To o prawie 25 proc. więcej niż w 2000 roku.[…]
Po ukończeniu edukacji zawodowej młodzi ludzie zazwyczaj uzyskują zatrudnienie, i to w dużej części odpowiadające wykształceniu. Według raportu DELab UW 98,4 proc. absolwentów techników i zawodówek obecnie pracuje, z czego 49 proc. w wyuczonym zawodzie.[…]
Cała publikacja – TUTAJ
Źródło: www.biznes.newseria.pl
Rzecz w tym, że pierwsze informacje o raporcie z badań, przeprowadzonych przez Laboratorium Gospodarki Cyfrowej DELab UW pojawiły się już przed miesiącem, a konkretnie 9 kwietnia napisała o tym „Dziennik Gazeta Prawna” w artykule pt. „Koniec masowego studiowania. Technika i zawodówki coraz popularniejsze”. Oto jego fragment:
„Obserwatorium Edukacji” nie spełniło by swej misji, gdyby nie odnotowało głównego tematu także i dzisiejszego dnia. Oto co nim było (nie licząc „wielkiej polityki”):
Matura 2016: Drugi dzień matur za nami. Matematyka i wiedza o tańcu
Drugi dzień zmagań z egzaminem maturalnym abiturienci mają już za sobą. Dzisiaj pisali maturę z matematyki na poziomie podstawowym i maturę z wiedzy o tańcu na poziomach podstawowym i rozszerzonym.[…]
Źródło: www.fakty.interia.pl
Inny przykład:
Matura 2016. Koniec 2 dnia matur. Było trudno?
Matura 2016 trwa w najlepsze. O godz. 12:00 licealiści oddali arkusze CKE i zakończyli pisanie egzaminu z matematyki. Nie znaczy to jednak, że wszyscy mogą odetchnąć z ulgą. Nerwy czekają jeszcze tych uczniów, którzy jako dodatkowy przedmiot na maturze 2016 wybrali wiedzę o tańcu.[…]
Źródło: www.fakt.pl
Nie będziemy włączać się do ogólnonarodowego frontu troski o poziom trudności testów egzaminu z matematyki na poziomie podstawowym, przeprowadzanego w tym roku dopiero drugi raz jako egzamin obowiązkowy. Zwrócimy natomiast uwagę na fakt, iż choć egzamin maturalny, organizowany jako sprawdzian zewnętrzny przez centralną i okręgowe komisje egzaminacyjne prowadzony jest już po raz dwunasty (!), że przystępują do niego absolwenci trzyletnich liceów i czteroletnich techników, dziennikarze do dziś z uporem godnym lepszej sprawy osoby zdające ten egzamin określają mianem „abiturient”, lub nawet „licealista”. To poważny błąd!
Prezes ZNP Sławomir Broniarz w rozmowie z Wojciechem Maziarskim:
Związek Nauczycielstwa Polskiego wyliczył, że w wyniku cofnięcia sześciolatków do przedszkoli pracę może stracić nawet 15 tys. nauczycieli. – Oczywiście nie można bagatelizować demografii, ale prawda jest taka, że gdyby utrzymana była reforma polegająca na obniżeniu wieku szkolnego, dramatu by nie było – mówi Sławomir Broniarz w Temacie dnia ‚Gazety Wyborczej’. W rozmowie z Wojciechem Maziarskim zwraca uwagę na fakt, że temat gimnazjów ucichł i dziś nikt raczej już nie mówi o ich likwidacji.
ZNP sprzeciwia się również obecności ONR w szkołach i mowie nienawiści. – Szkoła jest przedsionkiem demokracji – szkoła uczy, wychowuje i kształtuje przyszłego obywatela – podkreśla gość Wojciecha Maziarskiego. Broniarz zapowiada dołączenie związkowców do protestów 7 maja w Warszawie, które organizowane są z inicjatywy opozycji oraz KOD
Cały wywiad (nagranie Video) – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
Dzisiaj, 4 maja br. o godz. 9:00 ponad 283 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących i techników przystąpiło do obowiązkowego pisemnego egzaminu z języka polskiego. Tegoroczny egzamin maturalny potrwa do 27 maja. […]
Foto: www.google.pl
W tym roku egzamin maturalny (sesja główna) będzie przeprowadzany od 4 do 27 maja, w tym:
> część pisemna – od 4 do 24 maja,
> część ustna – od 4 do 27 maja, z zastrzeżeniem że część ustna egzaminu z języka polskiego i języków mniejszości narodowych w nowej formule będzie przeprowadzana od 9 do 21 maja.[…]
Źródło: men.gov.pl
Szczegółowy harmonogram – TUTAJ
23 kwietnia, w Soho Factory na warszawskiej Pradze, spotkali się finaliści II EDYCJI olimpiady „Zwolnieni z Teorii” – ogólnopolskiego projektu, kierowanego do studentów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych.
Foto: www.facebook.com/zwolnienizteorii/photos
Jej celem jest rozwój praktycznych umiejętności z zakresu zarządzania projektami oraz inspiracja do aktywności społecznej. Warunkiem przystąpienia do projektu jest podjęcie realizacji, wraz z zespołem, autorskiego projektu społecznego. Pomaga w tym interaktywny portal oraz doświadczeni mentorzy.
Foto: www.facebook.com/zwolnienizteorii/photos
Wszyscy, którym uda się ukończyć projekt, dostają certyfikaty z zarządzania o międzynarodowej rozpoznawalności. Najlepsi zostają wyróżnieni prestiżowymi tytułami.
O tegorocznych bohaterach tej olimpiady napisała wczoraj w „Gazecie Wyborczej” redaktor Justyna Suchecka w artykule o wszystko mówiącym tytule: „Im się chce robić coś dla innych. Finaliści olimpiady ‘Zwolnieni z teorii’ zmieniają Polskę w praktyce”. Oto dwa fragmenty tej publikacji:









