
Nie po raz pierwszy, dzięki „podglądaniu” materiałów zamieszczanych na portalu Prawo.pl, mogliśmy dowiedzieć się o wartych popularyzacji publikacjach. Tym razem to z artykułu Moniki Sewastianowicz, zatytułowanego „Raport: Polski nauczyciel mało zarabia, ale też mało czasu spędza przy tablicy”, mogliśmy zapoznać się z najważniejszymi danymi raportu „Education at Glance 2019” i dotrzeć do źródła z jego oryginalną treścią.
Strona tytułowa Raportu Education at Glance 2019
Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty artykułu Moniki Sewastianowicz:
[…] Jak wynika z raportu Education at Glance 2019, polski nauczyciel po 15 latach pracy zarabia 26 428 dolarów rocznie. Najwięcej w Europie zarabiają nauczyciele w Luksemburgu – 108 624 dolarów, Niemczech – 74 486 dolarów i Holandii – 63 413 dolary. Fiński pedagog zarabia 42 206 dolarów, a nauczyciel we Francji 37 700.
Gorsze zarobki na Litwie, w Czechach i Słowacji
W przeżywającej największy kryzys gospodarczy w historii Grecji nauczyciel zarabia 26 198 dolarów, na Węgrzech 21 090 dolarów, na Litwie 21 084 dolary, Słowacji 21 553 dolary i Czechach 24 273 dolary. […]
Gorzej polski nauczyciel wypada, jeżeli chodzi o zarobki w szczytowym momencie kariery – wtedy jest na trzecim miejscu od końca z wynagrodzeniem rocznym 27 549 dolarów. Gorzej jest tylko na Litwie – 21 721 dolarów i na Słowacji – 23 242 dolary.
Tymczasem, jeżeli chodzi o wymogi co do kwalifikacji, polscy nauczyciele muszą mieć dyplom magistra, co niekoniecznie wymagane jest w innych krajach europejskich. W większości krajów do pracy w szkole dopuszcza się nauczycieli z niższymi kwalifikacji i dyplomem licencjata.
Mało godzin przy tablicy
Polscy nauczyciele są też jednak na ostatnich miejscach w krajach OECD, jeżeli chodzi o czas spędzany przy tablicy. Nauczyciele w Estonii, Polsce i Rosji – jeżeli chodzi o edukację wczesnoszkolną – spędzają w klasie mniej niż 590 godzin rocznie, podczas gdy średnia wynosi 783 godziny w roku. Najwięcej czasu na nauczaniu spędzają pedagodzy w Chile i Kostaryce – 1050 godzin. [..] Jeżeli chodzi o szkoły średnie, Polska jest na trzecim miejscu od końca.
Cały tekst „Raport: Polski nauczyciel mało zarabia, ale też mało czasu spędza przy tablicy” – TUTAJ
Źródło: www.prawo.pl
Rys.: Danuta Sterna [www.osswiata.pl/sterna]
5 września Danuta Sterna zamieściła na swym blogu „Moja oś świata” post, zatytułowany „List do nowych nauczycieli”. Oto początek tego tekstu:
W oryginale jest to list nauczycieli roku Chase Mielke do nowych nauczycieli, opublikowany przez ASCD – największą organizację nauczycielską w USA. Mnie się wydaje, że adresatami mogą być wszyscy nauczyciele. Wybrałam niektóre wątki, które wydały mi się szczególnie ważne i przedstawiam własną ich interpretację. Dla chętnych pozostawiam na końcu link do oryginalnego artykułu.
A dalej blogerka, zwracając się do czytelników, ostrzega ich przede wszystkim przed wypaleniem zawodowym, a następnie – powołując się na treść listu nauczycieli roku Chase Mielke do nowych nauczycieli, opublikowany przez ASCD, największą organizację nauczycielską w USA, – pisze:
Oczywiście naiwnością byłoby sądzić, że warunki zewnętrzne nie wpływają na naszą zamiłowanie do nauczania. Wpływają, ale nie są podstawowym czynnikiem. Naukowcy Kennon Sheldon i Sonja Lyubomirsky (2007) twierdzą, że na samopoczucie osób tylko w 10% mają wpływ okoliczności zewnętrzne, a 40% to ich własne działania, a 50% wynika z genetyki.
Autorka listu codziennie od 10 lat podejmuje działania, aby jej pasja nauczania nie wygasła. Wychodzi z założenia, że – Moje samopoczucie, pasja i zdolności do rozwoju są pod moją kontrolą. Oto kilka rad autorki:
Foto: www.solidarnosc.org.pl/oswiata/
Obrady Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, Warszawa 28 sierpnia 2019 r.
Dziennik „RZECZPOSPOLITA” zamieścił dziś artykuł, zatytułowany ”Szef nauczycielskiej „S”: W 2020 r. możliwy strajk w oświacie”. Można tam przeczytać, że związkowcy z oświatowej Solidarności” napisali list do ministra Piontkowskiego, w którym skarżą się na niedotrzymywanie przez resort zobowiązań:
„Według wspólnych uzgodnień z rządem nowy system wynagradzania miał być dopracowany do 2020 r. Jak widać jednak, tempo negocjacji z przedstawicielami rządu RP nie gwarantuje wprowadzania nowego systemu od stycznia 2020 r.”
W dalszej części tej publikacji przytoczono wypowiedzi Ryszarda Proksy – przewodniczącego KSOiW NSZZ „Solidarność”, które są streszczeniem stanowiska, jakie władze sekcji zajęły podczas obrad Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, które odbyły się 28 sierpnia 2019 r. w Warszawie. Oto fragment tekstu, w którym przytoczono wypowiedzi prezesa Proksy:
Dziś oferujemy tekst Tomasza Szweda – nauczyciela matematyki w Zespole Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego w Raciborzu, który jest wprowadzeniem do obejrzenia i wysłuchania filmu z jego wystąpienia na konferencji INSPIR@CJE 2019, która odbyła się w Warszawie w dniach 27-28 czerwca 2019:
Foto: www.edunews.pl
Tomasz Szwed podczas swojego wystąpienia na konferencji INSPIR@CJE 2019
Podstawą efektywnej edukacji jest pobudzenie entuzjazmu uczniów do nauki. Jeśli uczniowie nie są w szkole zainteresowani, wszystkie zabiegi dydaktyczne są zwyczajnie nieskuteczne. Bierność uczniów, będąca wynikiem braku zaangażowania, jest jedną z głównych przyczyn niskich osiągnięć edukacyjnych.
Zaangażowanie rozumiane jest jako uczucie odpowiedzialności za swoją naukę i przywiązanie do niej. Zaangażowany w uczenie się czuje osobistą odpowiedzialność za wynik swojej pracy.
Philip Schlechty* określa trzy rodzaje zaangażowania uczniów podczas zajęć lekcyjnych. Mówi o zaangażowaniu poznawczym, społeczno-emocjonalnym oraz behawioralnym, związanym z udziałem ucznia w czynności podczas lekcji.
Istnieją cztery składniki, które są zawsze obecne jeśli uczeń jest zaangażowany: zaangażowany uczeń jest zainteresowany, oddany, wytrwały oraz znajduje znaczenie i wartość w zadaniach, które składają się na pracę.
Według Schlechtego poziom zaangażowania ucznia w uczenie się podczas lekcji zależy od jego poziomu uwagi oraz aktywności wynikającej z poświęcenia i oddania się nauce. Skrzyżowanie tych postaw generuje pięć typów zaangażowania:
•pełne zaangażowania,
•uległość strategiczna,
•rytualne podporządkowanie się,
•wycofanie,
•bunt.
* P. Schlechty, Engaging students: The next level of working on the work (2nd ed.), Jossey-Bass, San Francisco 2012.
Źródło: www.edunews.pl
Wystąpienie Tomasza Szweda podczas konferencji INSPIR@CJE 2019 (17:42 min.) – TUTAJ
*Tomasz Szwed jest nauczycielem matematyki w Zespole Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego w Raciborzu. Jest doktorantem pedagogiki, redaktorem publikacji z dziedziny matematyki w Oficynie Edukacyjnej Krzysztof Pazdro a także absolwentem programu Liderzy PAFW.
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
Fragment wojewódzkiego (prostokątnego) „Okrągłego” Stołu Edukacyjnego – część prezydialna.
Jak stało się to już tradycją w ŁKO – z kilkudniowym opóźnieniem zamieszczono tam, dopiero dzisiaj, komunikat „Relacja z Wojewódzkiego Okrągłego Stołu Edukacyjnego”. Materiał ubogacają liczne zdjęcia – niestety żadne z nich nie pokazuje widoku ogólnego sali, w której to wydarzenie odbywało się. Oto fragmenty tego komunikatu:
W czwartek (5 września) w Hotelu Sport w Bełchatowie obradował Wojewódzki Okrągły Stół Edukacyjny zorganizowany z inicjatywy Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. […]
Obrady rozpoczął Grzegorz Wierzchowski [Łódzki Kurator Oświaty], prosząc o konstruktywną rozmowę o tym, jaka ma być polska szkoła. O szczere i rzeczowe wypowiedzi zaapelował również wiceminister Maciej Kopeć.
Screen obrazu z relacji filmowej [www.lodz.tvp.pl]
Uczestnicy spotkania rozmawiali o polskiej oświacie w kilku obszarach tematycznych: najpierw o jakości w systemie edukacji, następnie o uczniu w systemie edukacji, nowoczesnej szkole, wreszcie o roli nauczyciela i rodzica. W wielu wypowiedziach te różne z pozoru tematy pojawiały się obok siebie – ukazując całą złożoność edukacji, w której jeden problem zwykle wiąże się z wieloma innymi. […]
Dalej wymieniono – jak to określili autorzy tej informacji – najczęściej pojawiające się w debacie problemy. Że nie trzeba było całej tej imprezy, aby ci, co są winni tych trudności, z jakimi borykają się nauczyciele, uczniowie i rodzice dowiedzieli się o nich – bo są one już od dawna „tajemnicą poliszynela” – zobacz TUTAJ
Na dzisiejszą poranną, motywującą lekturę proponujemy post, jaki na swym profilu zamieściła wczoraj Wiesława Mitulska – nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej:
Foto:www.facebook.com/wiesia.mitulska
Wiesława Mitulska
Dlaczego nauczyciele jadą setki kilometrów w dzień wolny od pracy, na spotkanie z podobnie myślącymi i niesztampowo pracującymi ludźmi? Chyba tylko gnani potrzebą zdobycia nowej energii do zmagania się ze szkolną codziennością, nadzieją na nowe pomysły i inspiracje, pewnie również chęcią zadbania o relacje, które nawiązały się w maju podczas konferencji „Hop! Zmiana”. Już wtedy zaplanowaliśmy, że będziemy się spotykać, a dzięki Magdzie Magdalena Sierocka, udało się to zrealizować w ubiegłą sobotę w Warszawie. Po konferencji w Elblągu zorganizowanej przez dwie odważne nauczycielki Dorotę Dorota Kujawa-Weinke i Ewelinę Ewelina Maruszewska Majchrzak wiedziałam już, że nie ma spraw niemożliwych. Zorganizowały wydarzenie, które ściągnęło zapaleńców, praktyków i fachowców, a każdy z nas wyciągnął z niego to, czego najbardziej potrzebował. To był niesamowity zastrzyk z motywacyjno-inspirującą szczepionką na trudny, postrajkowy czas.
Nasze sobotnie spotkanie miało wątek przewodni – ocenianie, a właściwie nieocenianie. Razem Natalią Natalia Bielawska podzieliłyśmy się swoim doświadczeniem pracy bez ocen. Wreszcie mogłam skonfrontować swoje doświadczenia z pracy w klasach 1-3 z doświadczeniami Natalii, polonistki uczącej bez ocen w starszych klasach. Było to dla mnie niezmiernie kształcące i inspirujące porównanie.
Uświadomiłam sobie, że niezależnie od tego, na jakim poziomie nauczania pracujemy, najważniejsze są relacje i ciągłe dbanie o ich jakość. Bez dobrych relacji nie można pracować bez ocen, bo ten sposób pracy zakłada podzielenie się z uczniami odpowiedzialnością za efekty. Dobre relacje między nauczycielem a uczniami likwidują strach przed popełnieniem błędu i umożliwiają korzystanie z informacji zwrotnej, jako narzędzia skutecznego uczenia się. Dbanie o relacje między uczniami daje im możliwość skorzystania z możliwości uczenia się wzajemnie od siebie i we współpracy.
Dbanie o dobre relacje z rodzicami jest konieczne, by zaufali nam, by widzieli w nas profesjonalistów, którzy stoją z nimi po jednej stronie w trosce o rozwój ich dzieci. Mogłabym jeszcze dłużej odmieniać słowo relacje przez przypadki, bo dla mnie to słowo-klucz do wszelkich działań w szkole.
Myślę, że warto odkurzyć od dawna już znaną prawdę: EDUKACJA TO RELACJA!
Źródło: www.facebook.com/wiesia.mitulska
Forum odbędzie się w dniu 20 września 2019 r. w sali konferencyjnej Zespołu Szkół i Placówek Oświatowych Nowoczesnych Technologii Województwa Łódzkiego w Łodzi przy ul. Narutowicza 122, w godzinach od 10.00 do 13.40.
Przedsięwzięcie zostało objęte honorowymi patronatami Marszałka Województwa Łódzkiego, Ośrodka Rozwoju Edukacji i Instytutu Badań Edukacyjnych.
Uczestnictwo w Forum jest bezpłatne.
Zgłoszenia można przesyłać drogą mailową na adres organizacja@wodn.lodz.pl do dnia 17 września 2019 r.
Program Forum Kształcenia Zawodowego – TUTAJ
Źródło: www.wodn.lodz.pl
I wreszcie doczekaliśmy się nowego tekstu autorstwa Jarosława Pytlaka. Po wakacyjnej przerwie mamy ponownie możliwość poznania zdecydowanych poglądów Autora na temat tzw. „reformy edukacji”. Tym razem już sam tytuł „J’Accuse…!” zapowiada, że nie jest to jedna z wielu publikacji, oskarżających rząd PiS o zepsucie polskiego systemu oświaty. To jednoznaczne nawiązanie do listu otwartego Emila Zoli do Félixa Faure – prezydenta Republiki Francuskiej, napisanego w obronie oskarżonego o szpiegostwo i niesprawiedliwie skazanego oficera francuskiego (żydowskiego pochodzenia) Alfreda Dreyfusa, opublikowanego w 1998 roku w „L’Aurore”.
I tym razem zamieszczamy jedynie wybrane fragmenty tego eseju o absurdzie wprowadzonych do szkół ogólnokształcących przez b. minister Zalewską w 2017 roku podstaw programowych kształcenia ogólnego, udowadniającego, bezlitośnie, ich szkodliwość na przykładzie podstaw programowych biologii, realizowanychod piątej do ósmej klasy szkoły podstawowej:
[…]… pozwolę sobie teraz przytoczyć pewne reminiscencje z wydarzenia, w którym miałem okazję ostatnio uczestniczyć, a mianowicie dorocznej konferencji „Pokazać – przekazać”, zorganizowanej w Warszawie przez Centrum Nauki Kopernik.
Zaproszony do poprowadzenia podczas tej imprezy jednej z debat, zaproponowałem temat „Poza podstawą programową istnieje życie”. Najogólniej rzecz biorąc chodziło o zmierzenie się (w dyskusji panelowej wspieranej głosami z sali) z problemami, jakie generuje we współczesnej polskiej edukacji podstawa programowa, jej „realizacja”, „monitorowanie” owej „realizacji”, oraz zafiksowanie wszystkich na tym niekoniecznie najważniejszym aspekcie działalności szkoły. Wnioski z tej dyskusji to materiał na osobną publikację, tutaj natomiast chciałbym podzielić się refleksjami, jakie przyszły mi do głowy, kiedy przygotowywałem się do debaty. Postanowiłem oto zapoznać się dokładniej z podstawą programową wybranego przedmiotu. Dla szkoły podstawowej, czyli taką, jaka od dwóch lat jest już „w realizacji”. Z racji swojego pierwotnego zawodu wybrałem biologię.
Najpierw nieco statystyki. Dokument ów, opracowany w 2017 roku, stanowiący fundament programu nauczania tego przedmiotu od piątej do ósmej klasy szkoły podstawowej w łącznym wymiarze mniej więcej 180 lekcji, zajmuje 14 stron i liczy około 32 tysiące znaków. Składa się z trzech części. W pierwszej zebrano 18 celów kształcenia. W części drugiej znajdują się „treści nauczania – wymagania szczegółowe”. Ujęte w dokładnie 192 punktach, podpunktach i podpunktach podpunktów. Część trzecia, to dwie strony „Warunków realizacji”.
Gdyby ograniczono się do samego wykazu celów kształcenia, nie byłoby potrzeby pisania tego artykułu. Są całkiem sensowne i łatwo dałyby się powiązać z innymi przedmiotami w jedną spójną wizję kształcenia. To jednak byłoby zbyt proste.
W części szczegółowej wypisano niemal wszystko, co znajdowało się w poradniku metodycznym dla liceów, gdzieś tak pół wieku temu. […] Przypomnę – wymagań jest więcej niż przewidzianych lekcji w szkole. Poza tym wiele spośród nich obejmuje bardzo obszerne zagadnienia. Oto przykłady pojedynczych wymagań:
Uczeń przedstawia środowisko życia, cechy morfologiczne oraz tryb życia skorupiaków, owadów i pajęczaków oraz wskazuje cechy adaptacyjne umożliwiające im opanowanie różnych środowisk.
Śmiało Czytelniku, sięgnij do pamięci – przecież na pewno uczyłeś się o cechach morfologicznych oraz trybie życia skorupiaków, owadów i pajęczaków. Okaż kreatywność i wymyśl, jak to wymaganie „zrealizować” kreatywnie, a zarazem tak, by uczeń zapamiętał – wszak za trzy lata jakiś kolejny mędrzec, tym razem z CKE, umieści to w arkuszu egzaminacyjnym!
Uczeń wymienia gruczoły dokrewne (przysadka, tarczyca, trzustka, nadnercza, jądra i jajniki); wskazuje ich lokalizację i podaje hormony wydzielane przez nie (hormon wzrostu, tyroksyna, insulina, glukagon, adrenalina, testosteron, estrogeny i progesteron) oraz przedstawia ich rolę. […]
Pozostało jeszcze 189 wymagań szczegółowych. Przyznaję uczciwie, niektóre są prostsze. Ale tylko niektóre.
Minął pierwszy tydzień kolejnego roku szkolnego, kolejnego pod rządami partii, która od czterech lat wprowadza swoje porządki do naszych szkół, której kolejni ministrowie edukacji, ślepi i głusi na głosy ofiar ich polityki, rujnującej wszystko co było tam dobre i warte kontynuacji, wciskają społeczeństwu „ciemnotę”, że „reforma edukacji się udała”!
Nie muszę tu pisać, że te pierwsze dni, zwłaszcza w liceach, ale także w wielu średnich szkołach zawodowych, udowodniły, że tak źle pod względem warunków, w których uczniom przyszło przebywać w szkołach (godziny rozpoczynania i kończenia lekcji, tłok na korytarzach podczas przerw, kolejki do toalet, zajęcia prowadzone w nieprzystosowanych, z konieczności zaadoptowanych do tych celów, pomieszczeniach) to dawno, dawno już nie było. Nie będę o tym pisał, tak jak i o stresie nauczycieli, problemach rodziców z przeorganizowaniem rytmu domowego życia – bo to jest powszechnie wiadome.
Po zastanowieniu, postanowiłem dziś „odpuścić” sobie także temat wyborów, czyli tego co w nich dla nas najważniejsze – która z ofert programowych walczących o głosy wyborców partii jest – z punktu widzenia jej zawartości dotyczącej wizji edukacji „w przypadku ich wygranej” – najlepsza i godna naszego poparcia. W dużym stopniu wyręczył mnie w tym Marcin Bruszewski, pisząc zamieszczony na łamach „Gazety Wyborczej” artykuł „Edukacja za politycznym murem”.
O czym wobec tego będzie ten felieton?
O tym, co jest myślą przewodnią całej mojej dotychczasowej aktywności pedagogicznej, na jakich bym polach jej nie prowadził: o tym, że zawsze, nawet w sytuacji największych klęsk i katastrof, najważniejsza jest praca u podstaw! Jestem o tym przekonany od dnia, w którym przed ponad czterdziestoma laty usłyszałem z ust profesora Aleksandra Kamińskiego metaforyczną opowieść, o tym, że nawet wtedy, gdy wichry historii wieją, to łamią się pod ich podmuchami przede wszystkim wysokie drzewa. A my, tu, w poszyciu i warstwie runa leśnego, mamy największe szanse na to, aby przetrwać, nadal robić swoje, a jeszcze stać się wsparciem odradzającego się piętra drzew wysokich… Od tamtego dnia wierzę w to przesłanie…
Dlatego deklaruję, że „Obserwatorium Edukacji” nadal będzie starało się popularyzować wszystkie „dobre praktyki”, wszystkie oddolne inicjatywy rzeczywistego reformowania mikrosystemów szkolnej edukacji, zastępowania nauki pamięciowej uczeniem się i nabywaniem przez młodych ludzi przydatnych w ich przyszłym życiu kompetencji, zamiany szkoły „tresury posłusznych obywateli” w szkołę rozwijającą kreatywność, umiejętność działania w zespołach, gotowość do autonomicznej oceny serwowanych przez świat milionów informacji, kształtującej postawy tolerancji wobec ludzkich odmienności i ograniczeń…
„Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł Marcina Bruszewskiego – w e-wersji już 5 września, pod tytułem „Edukacja nie jest priorytetem na żadnej liście wyborczej. Nie jest nawet w pierwszej trójce niczyjej szóstki”, który wydrukowany w piątkowym wydaniu papierowym zatytułowano „Edukacja za politycznym murem”.
Z oczywistych dla każdego, komu bliska jest nie tylko teraźniejszość, ale także przyszłość polskiego szkolnictwa i warunków, jaki państwo gotowe jest mu stworzyć, polecamy lekturę tego tekstu. Oto jego obszerne* fragmenty:
Foto:www.facebook.com/marcin.bruszewski.
Marcin Bruszewski
[…] Już dawno edukacja nie rozgrzewała tak opinii publicznej jak teraz. Pomimo sezonu wakacyjnego co chwilę spływały informacje o tym, jak tysiące uczniów muszą się pożegnać z wymarzonymi przez siebie szkołami, bo zwyczajnie nie ma dla nich miejsca. Zamieszanie wokół tzw. podwójnego rocznika, czyli spotkania dawnych gimnazjalistów z absolwentami ósmych klas, skrzętnie wykorzystuje opozycja, która nie jest bez winy w tej kwestii. Parę miesięcy temu opinię rozgrzewał strajk nauczycieli. Mało kto jednak pamięta, że zła sytuacja kadry pedagogicznej w polskich szkołach jest wypadkową wielu lat lekceważenia tej grupy zawodowej przez koalicję PO-PSL. Znów kartę pt. „Edukacja” wykorzystuje się jedynie w sytuacjach newralgicznych. Szkoda.
Od wielu lat analizuję, badam i sprawdzam wśród uczniów i nauczycieli w całej Polsce, jaki jest stan polskiego systemu edukacji, i spośród wielu rzeczy, które mają ogromne znaczenie, widzę, że polityków tak naprawdę nie zajmuje edukacja. Dzieli nas mur. Ten mur zdaje się przebiegać wzdłuż linii demarkacyjnej „Co się politycznie opłaca?”. Odpowiedź brzmi, niestety, niekorzystnie dla społeczeństwa – edukacja nie jest priorytetem na żadnej wyborczej liście. Nie jest nawet w pierwszej trójce niczyjej szóstki. Szkoda, że polska szkoła, która powinna być postrzegana jako inwestycja w kolejne pokolenia, schodzi na dalszy plan wobec bieżących transferów politycznych. […]
To wyraźnie widać w programach wyborczych, które w większości podkreślają, że „uspokoją sytuację po poprzednikach”. Przykra konstatacja jest taka, że jesienna kampania w kontekście edukacji będzie się de facto sprowadzać do „pałowania reformy instytucjonalnej” lub holenderskiej giełdy podwyżek nauczycieli pt. „Kto da więcej?”. Niestety, nie przyniesie nam żadnych poważnych deklaracji, jak ten system, który co roku wypuszcza prawie 250 tys. młodych ludzi ma ich przygotować do zautomatyzowanego rynku pracy, do pracy grupowej, do ciągłego przekwalifikowania się, do bycia przedsiębiorczym, do trudnych sytuacji życiowych, podczas których próbie poddawana jest wrażliwość społeczna i psychiczna wytrzymałość. Czy może jednak któraś partia w końcu mnie pozytywnie zaskoczy?
Cały artykuł „Edukacja nie jest priorytetem na żadnej liście wyborczej. Nie jest nawet w pierwszej trójce niczyjej szóstki” – TUTAJ
Źródło: www. wyborcza.pl
UWAGA:
Pogrubienia i podkreślenia fragmentów cytowanego tekstu – redakcja „Obserwatorium Edukacji”.
*Mamy nadzieję, że Redakcja „Gazety Wyborczej” i jej wydawca nie pozwą nas do sądu za te obszerne cytaty. Wszak robimy to na zasadach dziennikarstwa obywatelskiego, „pro publick bono”, nie mając z tego tytułu żadnych profitów…










