
ZG ZNP na swej oficjalnej stronie zamieścił komunikat, w którym nie tylko informuje o prowadzonym badaniu opinii dotyczącej przyszłości polskiej szkoły, ale i apeluje o jak najliczniejszy w nim udział. Oto ten komunikat:
Badanie ZNP: Przyszłość polskiej szkoły
ZNP wraz z Fundacją Kaleckiego oraz pod patronatem ekspertów z Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk prowadzi badanie dotyczące przyszłości polskiej szkoły.
Celem projektu jest poznanie opinii i oczekiwań nauczycieli, pracowników oświaty, rodziców i opiekunów prawnych oraz uczniów wobec edukacji.
Ankieta jest dostępna online – TUTAJ
Ostateczny raport z badania zostanie zaprezentowany przed rozpoczęciem roku szkolnego 2019/2020. Na podstawie jego wyników Związek Nauczycielstwa Polskiego rozpocznie ogólnopolską dyskusję o przyszłości polskiej oświaty.
Zależy nam na uzyskaniu odpowiedzi od jak największej liczby respondentów. Dlatego zwracamy się z prośbą o wypełnienie ankiety i rozesłanie informacji o badaniu wraz z linkiem do ankiety do grona Państwa znajomych: nauczycieli, rodziców i opiekunów prawnych uczniów oraz samych uczniów.
Źródło:znp.edu.pl
Dziś, z kilkudniowym „poślizgiem”, promujemy zaczerpnięty ze zbiorów portalu „Juniorowo” artykuł Wojciecha Musiała „Kiedy dzieci odkrywają swoje pasje i jak możemy im w tym pomóc”. Oto jego fragmenty;
Foto: BTA Kompas
Niektórzy juniorzy szybko odkrywają swoją pasję i rozwijają ją wiernie, nie zbaczając z raz obranej drogi. Inni „skaczą z kwiatka na kwiatek” próbując natrafić na coś, co spodoba im się najbardziej. Obie drogi są w porządku – dzieciństwo właśnie po to jest, aby próbować różnych smaków i odkrywać te najpyszniejsze. Wakacje to czas, który szczególnie sprzyja odkrywaniu pasji dziecka. To dwa miesiące wolne od szkolnych obowiązków i stresu. Budowaniu zainteresowań sprzyjają też podróże. Poza tym mamy do dyspozycji wakacyjne obozy tematyczne, które mogą pomóc juniorom w wyborze życiowej pasji.
Dzieciństwo to czas odkrywania pasji
Jazda konna? Fotografia artystyczna? Wspinaczka? Może aktorstwo? A może coś zupełnie innego? Dzieciństwo to czas odkrywania pasji. To czas wypróbowania różnych możliwości i zdecydowania, co się dziecku podoba, co je wciąga, do czego ma talent i co budzi w nim silne emocje, oraz tego, co zupełnie mu się nie podoba.
Jest to również czas doskonalenia się w wybranym hobby. Czas na popełnianie błędów, na zadawanie pytań, na sprawdzanie, gdzie leżą granice możliwości dziecka i w jaki sposób można je przekroczyć.Na ogół poszukiwanie własnej pasji odbywa się na dwa sposoby. Większość dzieci przez pewien czas „skacze z kwiatka na kwiatek”, czyli próbuje jednego, potem porzuca zajęcia na rzecz innych, którym znów poświęca cały wolny czas. A potem znów dochodzi do wniosku, że nowe hobby mu się nie podoba i chce spróbować czegoś zupełnie innego. Tak zachowywała się moja Zośka, która spróbowała tańca nowoczesnego, baletu klasycznego i karate, a od niedawna jeździ konno i jest całkowicie zajawiona na tym punkcie. Wygląda na to, że to hobby na dłuższy czas, ale zupełnie pewnym być nie mogę, bo może znów jej się odmieni? […]
„International technical guidance on sexuality education” – publikacja przygotowana przez UNESCO przy współpracy z WHO w 2018 roku [TUTAJ]
Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak 7 marca 2019 r. skierował do Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”. RPO odpowiedział na to „wezwanie” dwukrotnie: pierwszy raz 18 marca 2019, a 27 maja 2019 r wystosował kolejne pismo, będące uzupełnieniem poprzedniego.
Oto skrót komunikatu, jaki na temat tych odpowiedzi zamieszczono 5 czerwca na oficjalnej stronie RPO:
[…] W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). RPD twierdził, że realizacja opisanej przez WHO „matrycy edukacji seksualnej” grozi wprowadzeniem do szkół, a nawet przedszkoli, edukatorów seksualnych związanych ze środowiskiem LGBT. Mieliby oni najmłodszym dzieciom, w grupach wiekowych 0-4 i 4-6 lat, przekazywać m.in. informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego.
Pierwsza odpowiedź RPO dla RPD
18 marca 2019 r. RPO Adam Bodnar odpowiedział RPD, wskazując że dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka. RPO podtrzymał poparcie dla Deklaracji LGBT+, gdyż jest ona zgodna z polskim prawem. Wskazał, że należy się zastanowić, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją.
Adam Bodnar podkreślał, że argumentacja z pisma Mikołaja Pawlaka zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych. Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.
Ponieważ kwestia ta wzbudziła kontrowersje i niejasności, RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).
W kwietniu 2019 r. RPO otrzymał wyjaśnienia Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce. Wskazała, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”.
Monika Zatorska
Prezentujemy kolejny podcast ze strony Plandaltonski.pl, zatytułowany: „Teoria inteligencji wielorakich Howarda Gardnera w edukacji małego dziecka – rozmowa z Moniką Zatorską”
Oto jego zapowiedź:
Do naszego podcastu zaprosiliśmy tym razem Monikę Zatorską, nauczycielkę i dyrektorkę dwujęzycznego przedszkola*, w którym w praktyce wykorzystuje odkrycia i przemyślenia Howarda Gardnera. Dyskutujemy jak i czy jest ważne, abyśmy poznali mocen strony naszego dziecka, kiedy one się kształtują? W jaki sposób możemy wspierać rozwój dziecka, aby był efektywny i spójny z osobowością młodego człowieka.
Zainteresowanych zastosowaniem teorii inteligencji Howarda Gardnera w praktyce, zapraszamy również do naszej książki o planie daltońskim. [Zobacz – TUTAJ]
Podcast „Teoria inteligencji wielorakich Howarda Gardnera w edukacji małego dziecka – rozmowa z Moniką Zatorską” – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
*Według naszych źródeł Monika Zatorska jest dyrektorką pierwszej w Polsce „szkoły gardnerowskiej” w Konarach pod Krakowem.
Foto: www.gov.pl/web/edukacja/
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z dniem 4 czerwca 2019 r. na wniosek Prezesa Rady Ministrów powołał w skład Rady Ministrów Dariusza Piontkowskiego na urząd Ministra Edukacji Narodowej.
www.gov.pl/web/edukacja/
Nowy minister obok ustępującej minister, w towarzystwie dotychczasowych wiceministrów
Kim jest nowy minister, skąd przychodzi, jaki jest jego dorobek życiowy, co ma wspólnego z edukacją? Zacznijmy od przywołania oficjalnej biografii, zamieszczonej na stronie MEN:
Dariusz Piontkowski urodził się 17 grudnia 1964 roku w Sielcu (woj. podlaskie). W 1988 roku ukończył studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku. Odbył również podyplomowe studia menedżerskie na Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Białymstoku, a także z zakresu zarządzania kadrami w administracji publicznej (Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Białymstoku, 2001) oraz z zarządzania oświatą na Uniwersytecie w Białymstoku.
Pracował (przez ponad 20 lat) jako nauczyciel w I Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza w Białymstoku. W latach 1994 – 2007 zasiadał w białostockiej radzie miasta. Od 2007 roku radny Sejmiku Województwa Podlaskiego, a następnie Marszałek Województwa Podlaskiego. W 2010 ponownie został radnym województwa.
Poseł na Sejm VII i VIII kadencji. Od 16 listopada 2015 roku pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. […] [Źródło:www.gov.pl/web/edukacja/]
Poszerzeniem tych informacji może być artykuł zamieszczony na portalu „Wirtualna Polska”:
[…] Co ciekawe, nowy minister edukacji narodowej pracował również jako nauczyciel w I Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza w Białymstoku.* Przez ponad 20 lat.
Foto: zrzut z ekranu [www.facebook.com/watch/]
Mateusz Piotrowski – poseł na XXV Sesję SdiM podczas wystąpienia
Niestety – nie doczekaliśmy się dokładniejszych relacji mediów o przebiegu sobotniego posiedzenia Sejmu Dzieci i Młodzieży. To trochę dziwne, jako że przed rokiem redakcje czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych prześcigały się – najpierw w komentowaniu przeniesienia tej sesji z 1 czerwca na wrzesień, potem w relacjonowaniu alternatywnego posiedzenia na UW, a jeszcze później z tego „oficjalnego” – odbytego 27 września. Co takiego spowodowało, że nie tylko media propartyjne ale nawet te opozycyjne do sprawujących rządy, temat ten w zasadzie przemilczały?
Wyjątkiem, ale też „jednorazowym” jest artykuł Justyny Sucheckiej „Młody Sejm przemówił” z „Gazety Wyborczej” [e-wersja TUTAJ], zaczynający się od słów: „Miało być o posłach na Sejm II RP, ale Sejm Dzieci i Młodzieży zmienił plan. Mówił o reformie edukacji, o braku tolerancji dla osób o innej orientacji seksualnej, o mowie nienawiści….”
Być może to napięcia wokół obchodów rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 roku przez jednych, a 4 czerwca 1992 roku (upadku rządu premiera Olszewskiego) – przez drugich są tego powodem… A szkoda, bo to jak przebiegała dyskusja – formalnie wokół przygotowanego przez organizatorów projektu uchwały, będącej zwieńczeniem tematu tegorocznej sesji:„Posłowie Sejmu II RP. Ich losy i działalność w okresie II wojny światowej i okupacji”, warte jest upowszechnienia.
Apetyt na poznanie, przynajmniej najciekawszych wystąpień młodych posłów, dodatkowo rozbudził ten fragment posta na blogu prof. Śliwerskiego z 2 czerwca:
W tym jednak roku wydarzyła się rzecz dotychczas niespotykana na taką skalę. W dyskusji młodych posłów nad treścią przygotowanej przez „władze” uchwały każdy z nich wypowiadał stanowisko będące lawinową krytyką rządu PiS i minister Anny Zalewskiej. W ławach rządowych było pustawo. Siedziało w nich kilku członków formacji władzy (wiceminister edukacji, szef IPN, Rzecznik Praw Dziecka). Musieli wysłuchać ze strony młodzieży wygłaszanej bez ogródek PRAWDY. W wielu przypadkach wypowiedzi młodzieży były oklaskiwane na stojąco przez wszystkich posłów.
X X X
Postanowiliśmy udostępnić naszym Czytelnikom choćby kilka przykładów takich wypowiedzi, a także odesłać do większej ich liczby. Dla pragnących poznać cały przebieg tej sesji także zamieszczamy link do retransmisji relacji ze stront sejmowej.
A teraz kilka, subiektywnie wybranych, przykładów tego, co uznali za ważne do wygłoszenia z sejmowej mównicy niektóre posłanki i niektórzy posłowie:
Pola Życka:
Zastanawiałam się długo nad tematem, który chciałabym tu dzisiaj podjąć. Myślałam, czy mówić o mowie nienawiści, czy o niskim poziomie debaty publicznej w Polsce, może o wyborach do Europarlamentu, może o strajkach klimatycznych, albo o strajkach nauczycieli, albo w ogóle o reformie edukacji, albo o psychiatrii dziecięcej. Było tak dużo tych tematów, ale uznałam, że zastosuję się do zgodnego z regulaminem tej sesji. […] Czemu ten temat jest poświęcony przeszłości, a nie jednemu z tematów przyszłości czy teraźniejszości Polski? […] Od czterech lat, co zaskakująco zbiega się z okresem pełnienia władzy przez partię rządzącą obecnie tematy są ściśle związane z historią? […] To wskazuje na jedno: że ktoś nie chce, ewidentnie, byśmy wypowiadali się na aktualne tematy, tylko chce, byśmy skupili się na przeszłości, na tym co już było i nie wróci więcej… Czyżby dorośli bali się wymiany poglądów z nami? Czyżby nie chcieli chociarz raz przyznać racji? […] Cała wypowiedź – TUTAJ
„Gazeta Prawna” zamieściła w miniony piątek informację o kolejnej inicjatywie Rzecznika Praw Dziecka. Tym razem jest to postulat obowiązkowych szkoleń z zakresy bezpieczeństwa w każdej szkole. Oto fragmenty artykułu, zatytułowanego „Szkolenia antyterrorystyczne w szkołach? Jest propozycja Rzecznika Praw Dziecka”:
Foto: Tytus Żmijewski/PAP[www.polsatnews.pl]
Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak był w piątek w SP nr 1 w Brześciu Kujawskim
Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak w piątek w Brześciu Kujawskim przedstawił postulat skierowany do rządzących, aby jak najszybciej wprowadzić w szkołach program bezpieczeństwa antyterrorystycznego. Zaznaczył, że w każdej klasie takie zajęcia powinny odbywać się na początku roku szkolnego.
„Jako rzecznik praw dziecka mam stać na straży praw dziecka do życia, do zdrowia i bezpieczeństwa. W związku z tym mam postulat do rządzących, do ministerstw, do wszystkich, którym na sercu leży bezpieczeństwo dzieci, aby program bezpieczeństwa antyterrorystycznego był wprowadzony (w szkołach – PAP) jak najszybciej. Wiemy, że jest narodowy program prowadzony od 2015 r., ale jego skutki są dosyć znikome, ponieważ były to szkolenia często dosyć teoretyczne” – powiedział rzecznik na konferencji przed Szkołą Podstawową nr 1, gdzie w poniedziałek doszło do ataku z użyciem broni i środków wybuchowych.
Pawlak podkreślił, że trzeba wypracować jak najszybciej, aby nowy rok szkolny rozpoczynał się w każdej szkole od szkolenia bezpieczeństwa. […]
W Szkole Podstawowej nr 1 w Brześciu w październiku 2017 r. zostało odbyło [?- WK] takie szkolenie dla nauczycieli, do którego przeprowadzenia dyrektor szkoły zaprosiła emerytowanych żołnierzy, którzy służyli w Afganistanie. […]
Cały artykuł „Szkolenia antyterrorystyczne w szkołach? Jest propozycja Rzecznika Praw Dziecka” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Foto: www.facebook.com/tomasztokarzIE/
Dziś kontynuujemy tradycję poniedziałkowych prezentacji wybranych z minionego tygodnia tekstów autorstwa dr Tomasza Tokarza, zamieszczonych na jego fejsbukowym profilu. Wyboru dokonał – jak zwykle – redaktor „Obserwatorium Edukacji”:
27 maja przed południem
„Jestem beznadziejny. Czemu? Bo mam złe oceny„.
Łatwo dziecku powiedzieć: nie przejmuj się. Ale kiedy 7-8 godzin dziennie funkcjonuje w środowisku, które od ocen uzależnia wartość osoby, to nie jest łatwo się spod takiego kieratu wyzwolić.
Kiedy młodzi słyszą od nauczycieli: „jak nie będziecie mieć dobrych ocen to skończycie zamiatając ulice” albo „to wstyd mieć takie oceny” (nie, nie wymyślam tych cytatów) to mogą wzruszyć ramionami. Ale mogą też kumulować w sobie żal i lęk.
Kiedy pierwsze pytanie rodziców po szkole brzmi: co dziś dostałeś/dostałaś. Kiedy ci wzdychają ze smutkiem na wieść o czwórce. Kiedy obiecują cuda na kiju za lepsze stopnie. Kiedy wrzucają potem świadectwa swych dzieci na fb, by pokazać jakimi są cudownymi dorosłymi…
Kiedy rówieśnicy też wciąż o tych ocenach rozmawiają (pod presją rodziców), kiedy opowiadają, co dostaną za taką czy inną średnią, kiedy piszą o tym na facebookowych grupach, kiedy wciąż pytają: „co dostałeś z kartkówki…”
To kult ocen organizuje jego świat.
Nastolatek dopiero dojrzewa. Nie zracjonalizuje sobie porażek, tak jak to robią dorośli. Jest mocno podatny na wpływ środowiska. Odnosi to do siebie. Niektórzy podejmują pałeczkę – i walczą o te ocenowe ochłapy. Byle więcej. Gdzieś tam na końcu biegu czeka przecież nowy Iphone.
Reszta, która w takim wyścigu (opartym przecież głównie na ZZZ) nie chce/nie umie uczestniczyć ma do wyboru bunt (agresję) lub wycofanie. Silni jakoś sobie poradzą – ewentualnie przeniosą na kogoś złe emocje, odreagują, wyżyją się na innych. Ci wrażliwsi sami przypną sobie etykietkę: jestem beznadziejny/beznadziejna, do niczego się nie nadaję…
Zróbmy coś z tym. My wszyscy
28 maja wieczorem
Chciałbym się odnieść do mojej tezy o bezzasadności wkuwania.
Pojawiło się kilka głosów polemicznych. Zwracały one uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze wskazywały na wartość samej wiedzy faktograficznej. Po drugie akcentowały rolę uczenia się na pamięć jako aktywności ćwiczącej mózg i broniącej go, w dłuższej perspektywie, przed degeneracją.
Chciałbym zatem mocno podkreślić, że nie neguję wartości wiedzy – rozumianej jako utrwalony w pamięci długotrwałej zbiór informacji stanowiących spójną całość. Oczywiście że jej posiadanie niezbędne do działania.
Czym innym jest jednak tak rozumiana wiedza, a czym innym wysypisko chaotycznych danych. Warto dużo wiedzieć. Problem polega jednak na tym, że uczniowie przerabiają mnóstwo danych a dalej nie wiedzą. Nic z tego przerabiania nie wynika. Rozwiązaniem nie jest zatem zwiększenie puli danych. Kwestia tkwi w metodzie, w technice uczenia.
Mówiąc o uczeniu na pamięć (jeśli w ogóle używałem takiego wyrażenia, bo mam wrażenie że inaczej to ująłem) miałem na myśli zawsze tak zwane wkuwanie, czyli próbę przyswojenia danych, z obszaru, który nas nie interesuje, i w którym nie dostrzegamy korzyści, próbę która jest wymuszona pod groźbą kary. Uważam że jest to najmniej efektywny sposób budowania wiedzy. Stanowi prawdziwe marnotrawstwo energii naszego mózgu.
Z takiego wkuwania niewiele wynika, co większość z nas jest w stanie potwierdzić na własnym przykładzie.
Mam wrażenie, że wkuwanie jest pozostałością po czasach w których nie było innych możliwości utrwalenia informacji. Z dużym prawdopodobieństwem założę, że żaden z dorosłych w pracy nie działa dzisiaj w ten sposób.
Oczywiście mogę przyjąć, że próby zapamiętywania danych ćwiczą nasz mózg. Ale jeśli takie działanie ma mieć znaczenie to niech ma jak najmniej wspólnego z tradycyjnym wkuwaniem. Niech to będzie aktywność realizowana bez przymusu, bez groźby kary, z obszaru który ucznia interesuje lub z którym wiąże pewną korzyść.
Jeśli ten ostatni warunek nie zachodzi ,a my dorośli jesteśmy przekonani, że określone rzeczy warto wiedzieć, to najbardziej efektywne będzie uczenie niejako przy okazji, ukryte na przykład w grze.
A jeśli chodzi o wspomnianą ochronę mózgu. Przed degeneracją chroni mózg wiele rzeczy, także granie w gry komputerowe, rozwiązywanie krzyżówek, szarady prowadzenie bloga, nagrywanie filmów, dyskusje w realu i na fb… wszystko co się wiąże wiąże się ze stymulowaniem jego aktywności.
Dlaczego mamy walczyć z degradacją mózgu w najnudniejszy z możliwych sposób?
30 maja
Podczas debaty, w której niedawno uczestniczyłem pojawił się interesujący wątek dotyczący podważenia roli mistrza przez zwolenników edukacji alternatywnej. Wydaje mi się że jest odwrotnie. Że duża część innowacyjnych propozycji nie tylko nie uderza w model mistrza, ale próbuje go odbudować – w kształcie dopasowanym oczywiście do nowych czasów.
Zacznę od oświadczenia w sprawie Międzynarodowego Dnia Dziecka. Piszę o tym prewencyjnie, aby zapobiec oskarżeniom, że „Obserwatorium Edukacji” wczoraj nie świętowało.
Otóż oświadczam, jako redaktor OE, że każdego dnia daję dowód, iż dziecko, uczeń, jego prawa, jego dobro, są wiodącym motywem wszystkich zamieszczanych tu materiałów. Z tego powodu mam prawo stwierdzić, że na stronie „Obserwatorium Edukacji” przez cały rok trwa permanentny Dzień Dziecka.
A teraz pora na coniedzielne dzielenie się z Wami, Szanowni – Czytelniczki i Czytelnicy, najnowszymi refleksjami wokół wydarzeń, problemów, które w minionym tygodniu wzbudziły moje emocje. W oczekiwaniu na poniedziałkową konferencje „Nasze sprawy w naszych rękach – dzieci o swoich prawach”, czekając na nadesłanie materiałów o obradującej w dniach 31 maja – 1 czerwca na Wydziale Nauk o Wychowaniu UŁ Ogólnopolskiej Interdyscyplinarnej Konferencji „Dziecko wobec szans współczesnego świata”, zorganizowanej przez Koło Naukowe Doktorantów Wydziału Nauk o Wychowaniu UŁ, a także mając nadzieję, że wkrótce pozyskamy „źródłową” informacje o tym, czy powstał nowy podmiot, który będzie w przyszłości organizatorem uroczystości wręczania Medali „Serce Dziecku”, mając nadzieję na obszerne „przecieki” z obrad XXV Sesji Dzieci i Młodzieży (których, nie licząc posta na blogu PEDAGOG, nie ma) – dziś wrócę jeszcze do wtorkowej informacji o konferencji naukowej „Szkoła i nauczyciel. Osiągnięcia – Dylematy – Perspektywy”, która – za postem z bloga prof. Śliwerskiego – obejmowała jedynie fragmenty jego refleksji z pierwszego dnia tego spotkania w zamku Joannitów w Łagowie Lubuskim.
Nim dalej poczytacie moje przemyślenia – odsyłam najpierw do lektury kolejnego postu na blogu PEDAGOG, zatytułowanego „Co to znaczy być uczestnikiem praktyki szkoły” – TUTAJ.
W tym miejscu zacytuję, jedyny z resztą zamieszczony pod tym postem, komentarz:
Konferencja – spotkanie było naprawdę cudowne. Interesujące, mądre, przyjazne. Krytyczne spojrzenie na testowanie prof. Agnieszki Gromkowskiej- Melosik, propozycja metodologiczna prof. Piekarskiego, analiza politycznych uwikłań polskiej oświaty dokonana przez prof. Śliwerskiego, panegiryk na cześć książki (czytanej, pisanej) prof. Melosika i pozostałe wystąpienia pokazują, że jako środowisko badamy szkołę, rozumiemy szkołę, potrafimy też projektować, diagnozować i organizować edukację. Jesteśmy naprawdę dobrzy. Róbmy dalej swoje. Pozdrawiam. Mirka Dziemianowicz. [Pogrubienia w cytowanym tekście – WK]
I jeszcze jeden cytat tego posta:
Z ogromną przyjemnością wysłuchałem też wystąpienia prof. Jacka Piekarskiego.. […] Łódzki pedagog społeczny zasygnalizował różnorodne odmiany praktycznego zaangażowania badacza z perspektywy sensownej obecności w praktyce różnych typów jego zaangażowania. Badacz staje się bowiem użytkownikiem i twórcą różnych odmian wiedzy. Jak mówił: „Pojmując uczestnictwo, podobnie jak związaną z nim sensowną obecność, jako dziedzinę wciąż kształtujących się decyzji i wyborów, można dzięki temu wyznaczyć i naszkicować swoiste pole problemowe, które być może warto brać łącznie pod uwagę gdy podejmuje się próby określenia badawczej perspektywy uczestniczącej.”
SZKOŁA kształtuje nadzieję na przyszłość, zostawia ślad doświadczenia w nas wszystkich. Badacz nie daje się separować z obszaru praktyki, którą bada. Nie można nie być uczestnikiem świata społecznego. Domaga się ono jakiegoś doświadczania obecności w sprawczości działania. Praktyka szkoły jest nie tylko obiektem jej obmyślania, czymś, co stanowi opór poznania, ale to także zasób naszych doświadczeń, które sprawdzają się w niej.
Dzięki tym informacjom – jak, przykładowo, ta o wystąpieniu prof. Piekarskiego – wiecie już jak o codziennie nas dotykającej, często traumatycznej, rzeczywistości szkolnej ostatnich lat mówili uczeni, z takim uznaniem przywoływani w obu postach przez ich reprezentanta w świątyni nauki polskiej – w Polskiej Akademii Nauk – profesora dr hab. Bogusława Śliwerskiego. Przypominam jeszcze jak ową konferencję nazwali jej organizatorzy:„Szkoła i nauczyciel. Osiągnięcia – Dylematy – Perspektywy”.
Wielka szkoda, że do dziś nie udało mi się odnaleźć w sieci szczegółowego programu tej konferencji. Dostępny jest tam jedynie w takiej oto wersji „dla wtajemniczonych”. Przypuszczam, że uczestnicy otrzymali minutowy wykaz, zawierający nie tylko wymienionych pleno titulo wszystkich prelegentów, ale i tematy ich wystąpień. Jako że obie relacje prof. Śliwerskiego dają nam jedynie fragmentaryczny obraz poruszanej podczas obrad w zamku Joannitów w Łagowie problematyki, trudno mi wyrazić, odwołującą się do konkretnych przykładów, jakąkolwiek opinię na temat stopnia wypełnienia obietnic, zawartych w nazwie tego spotkania. Ile tam było o dylematach nauczycieli, czy w ogóle zauważono jakieś ich osiągnięcia, a najbardziej interesowałoby mnie jakie owi uczeni widzą perspektywy przed polską edukacja…
Pozwolę sobie jedynie na taką ogólną puentę: Było tam według od lat przyjętych dla takich konferencji standardów: spotkało się utytułowane (lub aspirujące do tytułów) towarzystwo mniej lub bardziej dobrych znajomych, powiązane licznymi więziami zależności (kto komu co recenzował, lub chciał(a)by aby to zrobił(a) w przyszłości), każdy wygłosił to co na tę okazje spłodził, co słuchający nagrodzili oklaskami i zawiłymi kryptopanegirykami w ewentualnej paradyskusji.
Ale najważniejsze, że konferencja odbyła się, że można ją będzie dopisać do „dorobku naukowego”, a za rok (lub później) będzie jeszcze można wzbogacić wykaz swych publikacji o kolejną pozycję: o referat, wydrukowany w wydanej przez organizatora okolicznościowej książce. Która zostanie na półkach domowych bibliotek jej uczestników i w uczelnianych księgozbiorach…
A jaki to wszystko ma związek ze skrzeczącą oświatową rzeczywistością? Czy choćby w najmniejszym stopniu „dorobek” tej konferencji stanie się drogowskazem dla wymagającej natychmiastowej, w ratowniczym wręcz trybie podejmowanej, aktywności tych wszystkich, którzy mają jeszcze wolę i siły, aby dla dobra przyszłych pokoleń ratować w edukacji co jeszcze się da? To już patronów, organizatorów i uczestników owego eventu wyraźnie nie obchodziło.
Włodzisław Kuzitowicz
Foto: Joanna van Fenama/Kancelaria Sejmu [www.sejm.gov.pl]
Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty komunikatu, zamieszczonego na stronie Sejmu RP:
Myślą przewodnią tegorocznych obrad były losy parlamentarzystów II RP w czasie okupacji. Temat ten nawiązuje do sesji z 2018 r., poświęconej posłom Sejmu Ustawodawczego.[…]
Foto: Joanna van Fenama/Kancelaria Sejmu [www.sejm.gov.pl]
Widok prezydium Sejmu
Podczas posiedzenia SDiM młodzi parlamentarzyści obradowali na temat działalności posłów Sejmu II RP oraz ich losach w okresie II wojny światowej i okupacji. Zostały również poruszone aktualne kwestie społeczno-politycznye, kulturalne i gospodarcze Jest to dla młodych parlamentarzystów wyjątkowa okazja do pogłębiania swojej wiedzy o funkcjonowaniu demokracji parlamentarnej oraz impuls do aktywnego uczestniczenia w społeczeństwie obywatelskim, samodzielnego myślenia i budowania własnych opinii o otaczającym świecie. Uczestnicy SDiM mieli za zadanie zapoznać się z biografią wybranego przez siebie posła w celu przybliżenia jego postaw swojemu społeczeństwu lokalnemu.
Foto: Joanna van Fenama/Kancelaria Sejmu [www.sejm.gov.pl]
Moment otwarcia posiedzenia XXV Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży
–Temat tegorocznej sesji jest wyjątkowy. Sejm Dzieci i Młodzieży jest wyjątkowym wyzwaniem, zadaniem, ale też wyjątkową przyjemnością uczestniczenia w tym niezwykłym wydarzeniu. Rok 2019 jest dla tego przedsięwzięcia wyjątkowy, dlatego, że w tym roku przypada jubileusz 25-lecia – stwierdził podczas obrad Maciej Kopeć wiceminister edukacji narodowej.
Z kolei zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Mateusz Szpytma zaznaczył, że dzięki temu przedsięwzięciu Sejmu jest możliwe poznawanie historii Polski w sposób twórczy i ciekawy. – W moim przekonaniu uczenie się tylko dla stopni lub z konieczności nie daje tak dużej satysfakcji, jak odkrycie i zrozumienie istoty zagadnienia poprzez działanie na rzecz innych, a tego właśnie mieliście szansę doświadczyć w tym projekcie – powiedział Mateusz Szpytma.
Na udział w SDiM w tym roku zdecydowało się aż 453 dwuosobowych zespołów. [Czyli 906 osób] Te z nich, które przeprowadziły najciekawsze badania oraz zrealizowały plan działań, zostały zaproszone na posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży 1 czerwca.
Foto: Joanna van Fenama/Kancelaria Sejmu [www.sejm.gov.pl]
Fragment sali podczas głosowania. Nie widać jednomyślności wśród posłanek i posłów.













